Blog > Komentarze do wpisu

Polska siatkówka w czasach zamętu

Obwieszoną medalami dekadę męskiej reprezentacji psują występy olimpijskie. Dotkliwie przeciętne, zawsze na miarę ćwierćfinału. Niepokojące jest to, że ten w Rio nawet nie zaskakuje.

Kulminację przeżyliśmy na złotym mundialu przed dwoma laty, podczas którego w szatni spotkali się najwybitniejsi przedstawiciele obu generacji juniorskich mistrzów świata – Michał Winiarski, Mariusz Wlazły (rocznik 1983) oraz Paweł Zagumny (1977). Brakowało w tej supergrupie jedynie Piotra Gruszki (1977). On nie zdążył, z oczywistych względów wszedł w schyłek kariery wcześniej niż rówieśnik z pozycji rozgrywającego.

Kiedy weterani – absolutnie kluczowi na tamtym niesamowitym turnieju – zrezygnowali z gry dla kraju, stało się jasne, że złota reprezentacja przestaje istnieć. I spodziewaliśmy się, że będziemy musieli swoje odcierpieć, jak każda drużyna przechodząca przemianę pokoleniową. Nie spodziewaliśmy się jednak, że straty okażą się jeszcze większe.

Atakującego Wlazłego zaczął wyręczać Bartosz Kurek, który w Rio wyrastał ponad drużynę. Tu udało się utrzymać wysoki poziom.

Przyjmującego Winiarskiego zastąpił Michał Kubiak. Gracz klasowy, jednak nieporównywalny z poprzednikiem – najbardziej utytułowanym wśród współczesnych polskich siatkarzy, triumfatorem Ligi Mistrzów przez kilka lat współtworzącym w Trento najsilniejszą drużynę klubową świata. W dodatku w Rio Kubiak grał poniżej swoich możliwości. On, kapitan, który najśmielej powtarzał, że interesuje go tylko złoto.

Wreszcie w buty rozgrywającego Zagumnego miał wskoczyć Fabian Drzyzga. Właśnie tu ponieśliśmy stratę, której nie oczekiwaliśmy. Drzyzga w pewnym momencie właściwie zniknął. Zmalał w reprezentacji do rezerwowego. Najgłośniej było o nim wtedy, gdy wypływały informacje o jego trudnych relacjach z trenerem Stéphane’em Antigą. Okazało się, że abdykował nie jeden, lecz obaj mistrzowscy rozgrywający. I piłkę wystawia w kadrze Grzegorz Łomacz, przez całą karierę – w październiku skończy 29 lat – zawodnik na poziomie ligowym, któremu nikt nie wróżył skakania wokół podium imprez mistrzowskich. Jemu nie sposób niczego zarzucić. W Rio wypadł poprawnie, a momentami nawet lepiej niż poprawnie. Ale on daje głównie rzetelność i sumienne wykonywanie zaleceń taktycznych. Nie stać go na zaoferowanie czegoś ekstra, co charakteryzuje wystawiających ze światowego szczytu. Tu Polacy odstają od czołówki bodaj najbardziej, i to nie ze względu na ledwie 187 cm wzrostu Łomacza (choć przewagę atletyczną Amerykanie mieli w środę miażdżącą).

Reprezentacji Antigi drastycznie ubyło zatem jakości. I za bardziej zaskakujący niż ćwierćfinałowa porażka na igrzyskach powinniśmy właściwie uznać popis na ubiegłorocznym Pucharze Świata, podczas którego nasi siatkarze grali jak opętani. Po dziesięciu zwycięstwach z rzędu ulegli dopiero Włochom. Nowa drużyna miała się rodzić w bólach, a rozkwitła w mgnieniu oka.

Nie sposób jednak usprawiedliwić stylu, w jakim Polacy pozwolili się wypędzić z Rio. Nie sposób nie zauważyć najbardziej niepokojącego trendu z możliwych – otóż nowa reprezentacja po doskonałym starcie sprzeciętniała i już do świetnej formy nie wróciła. Szokująca porażka w ćwierćfinale mistrzostw Europy ze Słowenią, ledwie trzecie miejsce w europejskich kwalifikacjach olimpijskich (ocalała po horrorze z Niemcami), słabiuteńki występ w Lidze Światowej (piąte miejsce), wreszcie beznadzieja w Rio. To nie tak, że siatkarze rozczarowali nagle, akurat w najważniejszym momencie. Ich wynik to logiczne zwieńczenie całego sezonu.

Tak samo logiczne jest kwestionowanie – choć potrzeba tu analizy i fundamentalnych rozmów z selekcjonerem – pozycji Antigi, który wygląda na opuszczonego przez bardziej doświadczonego Philippe’a Blaina (dlaczego asystent nie uczestniczy już aktywnie w przerwach w grze, jak podczas mundialu?). Przybywa poszlak, by sądzić, że w reprezentacyjnej szatni zwyczajnie brakuje chemii.

Przyzwyczailiśmy się już, że największe triumfy wypalają Polaków. Że następujący po nich sezon bywa wręcz tragiczny. Po srebrze MŚ w 2006 r. (na jakikolwiek medal czekaliśmy ćwierć wieku) trener Raúl Lozano bezsilnie przyglądał się, jak jego podwładni przegrywają na ME z Belgią. Po złocie ME w 2009 r. (pierwszym w historii) Daniel Castellani podpisał swoim nazwiskiem miejsca 13-18 na mundialu. W podobne kłopoty wpadają właściwie wszyscy, może z wyjątkiem Brazylii. Amerykanie wygrali igrzyska w Pekinie, by na następnych dać ciała totalnie, jak Polska w Rio (wyskoczyli z grupy na pozycji lidera, w ćwierćfinale oberwali do zera od rozbitych Włochów), marnie wypadali też na mundialach (zresztą od dwóch dekad nie zdobyli na nich medalu). A Rosjanie – mistrzowie olimpijscy z Londynu – stoczyli się ostatnio prawie na swoje historyczne dno. Skaczą między piątymi a ósmymi miejscami.

Na te wahania wpływa też patologiczny system siatkarskich rozgrywek. Najbardziej rozbudowany w sportach zespołowych, sprawiający, że nie zdarzają się już imprezy, na których wszyscy faworyci są przygotowani perfekcyjnie lub prawie perfekcyjnie. W tej grze trwają permanentne igrzyska ludzi schorowanych, przemęczonych fizycznie i psychicznie. Przewidzieć przyszłość naszej reprezentacji jest trudniej niż kiedykolwiek w XXI w. dlatego, że przeżywa najbardziej gwałtowną przemianę kadrową, ale również dlatego, że w czołówce panuje bezprecedensowy zamęt.

Na ostatnim mundialu złoto wzięli Polacy, srebro – Brazylijczycy, brąz – Niemcy. Potem była LŚ, na której podium obsadziły Francja, Serbia i USA. Następnie w PŚ Amerykanie tylko lepszym stosunkiem setów wyprzedzili przebudzonych znienacka Włochów. Potem wicemistrzostwo Europy wyskakali Słoweńcy. LŚ wygrała Serbia, która na igrzyska się nawet nie zakwalifikowała. Aż w Rio totalną klęskę poniosła Francja, dla wielu główny faworyt turnieju... Za każdym razem wygrywa kto inny. Na siatkarskim podium jeszcze nigdy nie było tak niestabilnie. Coraz częściej rozstrzyga przypadek. A ponieważ chciwość działaczy nie zna granic, to meczów stale przybywa. Polacy rozegrali ich w sezonie przedolimpijskim 38. Chciałoby się napisać – rekord nie do pobicia, ale nie, bonzowie z FIVB na pewno coś wymyślą.

I w tych czasach zamętu wystarcza niekiedy drobiazg, by obalić hierarchię. Pogrążeni od lat w kryzysie Włosi wstali, gdy naturalizowali jednego zawodnika Osmany’ego Juantorenę. Zyskali ogromną siłę ognia. Co dla nas o tyle znaczące, że również czekamy na Kubańczyka, wygrywającego w Kazaniu Ligę Mistrzów – Wilfredo Leóna. Dzięki niemu również polska reprezentacja może znienacka nieprawdopodobnie urosnąć w ofensywie.

czwartek, 18 sierpnia 2016, rafal.stec
Tagi: siatkówka
Komentarze
2016/08/18 19:21:01
Degredacja Drzyzgi do rezerwowego to dla mnie największa tajemnica tej drużyny. Jeśli nabroił to czemu nie wyleciał całkiem jak Kurek przed MŚ? Jeśli zaś nie to czemu gra Łomacz - tak jak napisałeś, solidny, ale nie "international level".

Postawa Blaina na czasach to też ciekawy temat. Antiga solo to melodia przyszłości, na pewno nie rozwiązanie na teraz.
-
2016/08/18 20:25:37
Bo Drzyzga nie jest i nigdy nie był "international level"? Turniej życia na MŚ, do którego jednak sporą cegiełkę dołożył weteran Zagumny (pamiętajmy finał), a poza tym niewiele.

Problemem jest mentalność siatkarzy, którzy nie muszą walczyć i podnosić swoich umiejętności czego symptomem jest choćby ta żenada w polu zagrywki. Kurek - wtopa w Rosji, szybki powrót do ciepełka u nas i na saksy do Japonii. Kubiak - saksy w lidze tureckiej (parę meczów walki w LM na sezon) po czym saksy w Japonii. Mika - odkrycie na MŚ bo świeżo po walce o swoje we Francji, obecnie przygasł w naszym komfortowym ciepełku. Nowakowski, Kłos - ciepło, miło, dobrze płacą w naszym kraju, po co się męczyć na obczyźnie?

To nie jest żaden zarzut - normalna, ludzka rzecz, z podobnym problemem zmagają się Brazylijczycy po rozkwicie finansowym swojej ligi i masowych powrotach. Nic ta ekipa nie ugrała od dawna i chyba jest oczywiste, że żaden z jej obecnych siatkarzy nie miałby szans na grę w szóstce złotej Brazylii sprzed powiedzmy 10 lat.

Amerykanie, Rosjanie, Włosi - tam niemal każdy gra w najbardziej wymagających, kosmopolitycznych ligach - włoskiej i rosyjskiej. Każdy mecz stanowi wyzwanie, w składach ciągła rywalizacja bo tam gra pewnie z 95% właśnie tych "international level". U nas w kraju presji na kadrowiczów w ogóle nie ma, jak coś jest nie tak, to wylatuje obcokrajowiec (vide Conte, jeden z nielicznych "international level" naszej ligi).

I będzie coraz gorzej, nie łudźmy się.
-
2016/08/18 20:39:31
Odmładzanie drużyny to proces, który nigdzie nie przebiega bezboleśnie. Starzy mistrzowie nie bardzo lubią przedwcześnie oddawać swoją pozycję młokosom, a młodzi nawet najbardziej utalentowani potrzebują czasu, żeby wejść na odpowiedni poziom współpracy zespołowej. Dziennikarze i kibice też "najbardziej lubią te filmy, które już oglądali".
Te uwarunkowania powodują, że proces odmładzania nie ma charakteru procesu ciągłego, co byłoby rozwiązaniem optymalnym. Trenerzy na kontraktach terminowych (na bezterminowych też) również nie są za bardzo zainteresowani prowadzeniem zespołu w warunkach permanentnej rewolucji.
Niestety podobny proces czeka nas w ręcznej. Tam przemiana pokoleniowa będzie miała nie mniejszą, a może nawet większą skalę. Wczorajszy mecz, zwłaszcza jeżeli jak to określiłem w poprzednim komentarzu - "starocie" potrafią powtórzyć jakość gry w kolejnych dwóch spotkaniach w Rio - co nie jest niemożliwe, nie tylko sytuacji trenerowi nie ułatwi, ale wręcz przeciwnie może utrudnić. Bardzo ciekaw jestem co wywołało "szaleńczą" radość trenera po ostatniej strzelonej bramce, stawiającej kropkę nad "i", przekreślającą szaleńcze próby odwrócenia wyniku przez Chorwatów. Bo przecież chyba nie myśl, że musi rozpakować spakowane już przed meczem walizki?
-
2016/08/18 21:58:04
Cholera, zapomniałem o jeszcze jednym. Przez tokijskie kwalifikacje musieli się telepać: Francuzi, Polacy, Irańczycy.
-
2016/08/18 22:47:47
W mojej ocenie my Polacy jesteśmy taką nacją, która w chwilach emocji nie potrafi racjonalnie myśleć. Przypominam jedynie, że po MŚ w 2014 roku, kiedy zdobywaliśmy złoto i było oczywiste, że co najmniej połowa kluczowych zawodników ze składu podstawowego rezygnuje z gry w reprezentacji, wydawało się naturalne, że potrzeba czasu, a przede wszystkim odpowiednich następców, aby osiągać takie same wyniki.

Przeświadczenie o tym, że w następnym sezonie będziemy grali w innym składzie i trudno będzie utrzymać tą samą jakość bardzo szybko minęło. Już bowiem po LŚ 2015 - po zdobyciu 4 miejsca - wszyscy zapomnieli o tym, że skład jest zupełnie nowy i że grają w nim także i inni, nieznani wczsęniej zawodnicy, a lukę po Mariuszu Wlazłym (MVP MŚ) wypełnił Bartosz Kurek, który dopiero co zaczął grać na pozycji atakującego (sic!). Apetyty na medal mimo wszystko urosły jeszcze po - wbrew pozorom - udanym PŚ 2015 i całkowicie zapomniano o zmianach w kadrze. Jestem ciekaw, jak grałyby inne zespoły, gdyby dokonano w nich takich samych roszad (USA - bez Andersona, Lee; Brazylia - bez Bruno i Wallace`a, Rosja - bez Grankina i Tietuchina)...

Moje wnioski są takie, że przeceniliśmy naszą reprezentację i to nawet nie w zakresie jej potencjału (bo ten jest nadal wysoki, niemal najwyższy od lat), ale w kwestii jej aktualnej formy sportowej, na którą składają się takie składowe, jak: potworna ilość spotkań w kwalifikacjach do IO 2016, kontuzje podstawowych zawodników: Mika i Drzyzga i - co wydaje się być najbardziej jaskrawe - brak zmienników, gwarantujących światowy poziom.

Nasi siatkarze jeszcze w tym składzie wiele wygrają - jestem o tym przekonany. Z tym, czy innym trenerem. Potrzeba jest im dłuższego odpoczynku i wyleczenia się z urazów, które wprost wpłynęły na brak najwyższej formy niektórych najważniejszych zawodników. Zestawiając to z ogromem ilości meczów i treningów, aby zakwalifikować się do IO 2016, mamy gotową wypadkową - przegrany ćwierćfinał w IO 2016.

Siatkówka to wciąż sport taki, jak inne - o końcowym sukcesie decyduje również łut szczęścia i dyspozycja dnia. Nie mam żadnych wątpliwości, że Polacy nie grali na IO 2016 najlepszej swojej siatkówki, a w formie z PŚ 2015 Polacy zdobyliby medal. Czy to była ich wina, że nie grali na IO 2016 tego, co umieją najlepiej? Nie, oni na IO 2016 byli w zasadzie skazani na porażkę, bo nie było realnej możliwości, aby cała drużyna i poszczególni zawodnicy doszli do swojego szczytu formy.
-
2016/08/18 23:02:58
Nie zgadzam się z Tobą Rafale w kontekście Kurka. Wlazły potrafił pociągnąć reprezentację w trudnych momentach, Kurek miewa przebłyski, ale nie nadaje się na lidera reprezentacji. Ponadto Wlazły potrafił często wykręcać po 5-6 punktów z rzędu wchodząc na zagrywkę. Kurek jak raz trafi asa, to można z dużym prawdopodobieństwen stwierdzić, że kolejna zagrywka będzie niecelna. Kiedyś mocno uderzali Murek, Świderski, młodzi siatkarze są w tym względzie jeszcze gorsi od "złotego pokolenia". To pewnie efekt tego "ciepełka" o którym wspomniał hexx. Skoro trenerowi nie przeszkadza to, że zawodnicy nie potrafią serwować, to czym się przejmować?
-
2016/08/19 08:50:20
Wlazły potrafił pociągnąć reprezentację w trudnych momentach

Ale na japońskich MŚ potrzebny był Szymański.
-
2016/08/19 14:47:31
A ja lubię nieprzewidywalność. Fakt, że nie wiadomo jak się skończą dane zawody i kto je wygra. W piłkarskiej Lidze Mistrzów by się to przydało. A przy okazji zapytam o coś. Panie Rafale, tyle rozprawiania o przypadku, ale co nim właściwie jest? Mistrzostwo Świata Polaków czy wicemistrzostwo Europy Słoweńców? Bo czuję, że o przypadku rozprawiamy tylko wtedy gdy nam nie idzie.
-
2016/08/19 17:25:44
@michal
A kto wygra LM?
-
2016/08/19 20:01:31
Ale to Wlazły był nominowany do MVP turnieju w Japonii.
-
2016/08/19 20:33:04
Jeśli nasi lubią grać horrory, to nie wiem jak nazwać półfinałowy rollercoaster Włochy - USA.
Włochom się należał finał - cały turniej grają najlepszą siatę, a Amerykańcom się nie należał - za wyrachowanie i traktowanie siatkówki poważnie raz na 4 lata.
-
2016/08/19 20:33:15
Kiepski poziom siatkówki na igrzyskach w Rio. Coraz mniej klasowych siatkarzy i stąd wiele prostych błędów, które widzimy w meczach. Nie tylko w reprezentacji Polski.
-
2016/08/19 20:45:50
Z calym szacunkiem, ale nie przyjmuje argumentu "lekcewazenia" ze strony USA. Doszli do polfinalu w uczciwej rywalizacji i tyle. Na tym polega klasa zeby wlasnie TERAZ pokazac umiejetnosci, a nie na niszowych turniejach. Gdzies wyzej czytalem, ze wloska siatka przezywa kryzys? No 4 lata temu byl braz. U nich jak w futbolu, im gorzej tym lepiej.

:D
-
2016/08/19 23:13:19
@hexx

W tym "ciepełku" polskiej ligi od kilku lat grają Zagumny, Wlazły, Winiarski - 2 lata temu to "ciepełko" nie przeszkodziło im wygrać MŚ. Nie będę się z Tobą spierał czy polska liga to "ciepełko", ale powyższe wyraźnie przeczy temu, jakoby "ciepełko" polskiej ligi było przeszkodą do zdobycia medalu IO. Kłos grając całe życie w "ciepełku" został najlepszym środkowym MŚ, a Wlazły (też całe życie w "ciepełku") najlepszym atakującym.
To już bardziej przemawia do mnie teza @patryk.michalik o tym, że budowanie drużyny to proces nieliniowy - aczkolwiek podtrzymuję to, co napisałem pod poprzednim postem - patrząc na "linię" wg której buduje się obecnie tą drużynę mam wątpliwości czy będzie ona zdolna do wygrywania imprez mistrzowskich.
-
2016/08/20 10:22:29
Ale to Wlazły był nominowany do MVP turnieju w Japonii.

Nie sądzę żeby zdobył te nominację gdyby Polska nie weszła do półfinału. A o tym rozstrzygał mecz z Rosją...
-
2016/08/20 15:47:57
@xavrasw
Ale i Zagumny i Winiarski (a wcześniej inne postacie medalowych składów np. Gruszka, Świderski, Żygadło, Kadziewicz) to ludzie, którzy przed powrotami do kraju grali i wyróżniali się w solidnych lub bardzo dobrych zagranicznych klubach. Wlazły tylko kariera krajowa rzeczywiście, ale czy ktoś wątpi, że to siatkarski fenomen, potrafiący w pojedynkę wygrać mecz atakiem i zagrywką? Do tego skromny w odróżnieniu od dzisiejszych złotoustych. Długo drugiego takiego pewnie nie będziemy mieli, a już na pewno nie mamy teraz.

Ciepełko samo w sobie nie jest niczym złym, ale kwestie braku motywacji/rywalizacji z tym związanego i przede wszystkim braku wzorców już tak. Nagrody indywidualne za MŚ to żaden wyznacznik, czy ktokolwiek obiektywny wskazałby Kłosa jako jednego choćby z 10 najlepszych środkowych świata biorąc pod uwagę cały sezon? Nie wiem ile imprez musimy jeszcze przegrać, żeby spadły klapki z oczu i żebyśmy sobie uświadomili (głównie media), że drużyna po rozpadzie po MŚ to nie jest potentat, a ćwierćfinał IO to nasz poziom?

Powiedzmy sobie szczerze, o którym z zawodników z MŚ można powiedzieć, że zbliżył się do światowego poziomu przez ostatnie lata grając w naszej lidze? Jeden Zatorski byłby w czołówce na swojej pozycji. Kłos, Nowakowski, Buszek - w najlepszym razie ten sam poziom co 2 lata temu, Mika, Drzyzga, Możdżonek, Wrona - jest gorzej niż było. O Konarskim wiemy niewiele bo nie dostał prawdziwej szansy (a szkoda bo miał przebłyski w LŚ).

Światełkiem w tunelu jest przypadek Kędzierzyna, gdzie widać wizję budowy drużyny na wzorcu włoskim - z gwiazdami zagranicznymi (dwóch aktualnych mistrzów Europy) wspartej perspektywicznymi rodzimymi graczami i fachowym trenerem. Czy to przypadek, że ZAKSA zmiażdżyła konkurencję odkąd stery w klubie przejął Świderski ze swoim know-how? Oby Resovia poszła tym torem, przestając bezsensownie wyrzucać kasę na przeciętnych obcokrajowców, może Skra, może ktoś jeszcze. Wtedy będziemy mieli wymagającą ligę, Polacy będą musieli się starać i sukcesy kadry wrócą.
-
2016/08/20 18:58:55
@up

Uważam, że trochę naciągasz fakty pod swoją tezę.

1) nie gloryfikuję PLS, ale w 2006 i 2009 roku (wicemistrzostwo MŚ i złoto ME) nie była ona na pewno mocniejsza, a kadra odniosła sukces, zaś zawodnikami tej kadry byli zarówno ludzie mający doświadczenie w ligach zagranicznych, jak i go nie mający (w 2009 Kurek był przed swoimi przygodami we Włoszech i Rosji) - dokładnie tak jak jest dzisiaj
2) Wlazły bardzo dobrym zawodnikiem jest, ale bez przesady z tym samodzielnym wygrywaniem meczów - było mnóstwo meczy, w których "dostosowywał się" do kiepskiego poziomu drużyny - vide ME 2007 czy MŚ 2010
3) Świetnie, że ZAKSA jest budowana z pomysłem - zobaczymy jak sobie poradzi walcząc na 2 frontach tak jak w tym roku robiły to Reska, Skra czy Trefl - przypadek tego ostatniego chyba coś mówi

Wracając do meritum, żaden z powyższych czynników nie ma IMHO znaczącego wpływu na sytuację kadry i dramat w środowym meczu.
-
2016/08/20 19:34:12
Szkoda ręcznych, ale teraz spotkanie o 3 m. z Niemcami, to pewnie skończą bez medalu.
-
2016/08/20 21:42:37
Nominacje do MVP zazwyczaj dostają zawodnicy z drużyn, które zdobywają tytuły, bądź dochodzą do finału.
-
2016/08/20 21:47:43
Potrafili Niemcom wklepać za czasów Bieglera, dlaczego nie mieliby wygrać za Dujszebajewa?
-
2016/08/20 22:09:29
@ antropoid
Żeby tylko za bardzo nie szanowali piłki i nie próbowali na siłę zachować spokoju... - To często w ich przypadku źle się kończy. Lepiej, zeby tak jak z Chorwacją zagrali o zwycięstwo od pierwszej piłki.
-
2016/08/21 00:07:35
Z innej beczki - szkoda, że Neymar nie bardzo ma z kim pograć z przodu. Niektórzy w Brazylii to chyba będą go musieli przeprosić.
-
2016/08/21 00:42:52
Też już się zastanawiałem, czy w Barcelonie te jego zagrania trafiłyby na właściwą reakcję.
-
2016/08/21 00:58:25
@ręczni

Stawiam na Zakon, niestety. Przewiduję znów jakąś piękną porażkę, ckliwą katastrofę. Obym się mylił.
Wciąż nie mogę uwierzyć, że mając tak dysponowanego Wyszomirskiego nie gramy w finale.

"Żeby tylko za bardzo nie szanowali piłki i nie próbowali na siłę zachować spokoju"

Cóż, odniosłem inne wrażenie, po prostu nie mieli koncepcji a w decydujących momentach nie było chętnych na branie na siebie odpowiedzialności.
Już ta bramka Daszka to był fart nie z tej ziemi, nie wiem, czemu nie ma na takie momenty jakichś zagrywek na jak najpewniejszą akcję, na rozprowadzenie Karola tak jak Duńczycy robili miejsce dla Hansena.
A w decydujących momentach, po tych wszystkich stratach i wtopach wszyscy bali się brać odpowiedzialność na siebie. Szkoda.
Z Krzyżakami musimy lepiej atakować. A może się jednak uda i Zakon padnie? Czego życzę chłopakom i trenerowi Duszabajewowi. Niezwykły typ, lubię go bardzo.
Fajowe te białe koszulki ktoś zaprojektował.





-
2016/08/21 01:07:48
Jednego Juantorenę naturalizowali? A Zajcew i Anotonow?
-
2016/08/21 01:13:35
Jest jednak sprawiedliwość na świecie :)
Czasem.
-
2016/08/21 01:18:07
To się oglądało! I dobrze, ze Brazylia wygrała, bo jutro by chyba wszystkich olimpijczyków wyrzucili z Rio...
-
2016/08/21 01:30:54
Patrząc na przygnębiające pustki na trybunach stadionu olimpijskiego to właśnie ma się wrażenie, że wyrzucono.
Ja takich IO nie pamiętam.
-
2016/08/21 01:48:31
@grzespelc,
Zajcew - urodzony i wyszkolony we Wloszech.
Travica - ur. w Chorwacji, wyszkolony we Wloszech (przynajmniej od 14 roku zycia)
Antonow - ur. w ZSRR, wyszkolony we Wloszech (14-15 rok zycia). Wiem ponadto, ze jego ojciec, znany siatkarz, gral we Wloszech w 90` i byc moze juz wtedy jego syn byl w Italii.
W ogole nie widze problemu naturalizacji, bo ta "wloska" w wymienionych przypadkach nie jest, ze tak powiem, bezczelna. No bo ogladajac mecz kibic patrzy i mysli sobie "aha, ci niebiescy to reprezentuja wloska siatkowke". No i tu sie wszystko zgadza. Caly tercet zostal uksztaltowany w Italii i gral w rodzimej lidze przynajmniej te 10 lat, z tego co sie orientuje. Oczywiscie mozna dyskutowac na ile np. 10-letni chlopczyk mogl pokazac talent w swojej ojczyznie, a Wlosi w zwiazku z tym "ukradli" go...ale jest to karkolomne.
Juantorena to inny przypadek niz wspomniani wyzej.

-
2016/08/21 10:58:25
Nie lubię dorabiania ideologii do faktów. Gdyby ten artykuł ukazał się przed IO, być może byłby proroczy, ale jednocześnie oburzający.
Lubisz, Rafale, piłkę kopaną. Przyznaj szczerze, czy uważałeś Portugalię za pewnego faworyta do złota? Myślę, że nie. Czy uważałeś Hiszpanów za słabeuszy? To jest właśnie istota sportu. Po turnieju nietrudno o "mądrości".
Polska siatkówka jest w gronie 7 państw, z których każde może wygrać każdą imprezę, ale i zająć 7. albo nawet dalsze miejsce. Jedno z tych państw (Serbia) nie załapało się na Igrzyska. Jedno (Francja) nie wyszło z grupy. Pozostałe (Brazylia, Polska, USA, Włochy, Rosja) walczyły między sobą. Ktoś musiał wygrać. Ktoś musiał przegrać. Dziś żadna z tych reprezentacji nie jest "o klasę lepsza od innych".
Siatkówka to sport dla perfekcjonistów. Wygra ten, kto w danym dniu będzie najbardziej perfekcyjny. W danym dniu!
Gdyby Włosi nie podnieśli się po fatalnie przegranym secie z USA, już słyszę te komentarze "o słabości Włochów i potędze USA". A przecież to tylko chwila w meczu - w grze, w której nie wystarczy "nastrzelać bramek i dowieźć wynik".
Czytam komentarze o "cieplarnianych warunkach w polskiej lidze" i bzdety o wielkości ligi rosyjskiej i włoskiej. Który Włoch gra w lidze rosyjskiej? Który Rosjanin gra w lidze włoskiej? Oni nie mają "cieplarnianych warunków"? Przecież to naturalne, że Polacy grają w polskiej lidze, która była bardzo mocna i bardzo wymagająca.
W siatkówce liga do niczego nie przygotowuje. Rozgrywki klubowe i reprezentacyjne to dwie zupełnie odmienne bajki. Najpierw trochę "odpoczynku" po sezonie klubowym/reprezentacyjnym, a później zaczynamy pracę od początku, w nowej drużynie, w której nie grałeś przez kilka miesięcy. I albo wypracujesz perfekcję, albo nie.
Miałem nadzieję na medal. Jest mi smutno, że medalu nie mamy.
Czy Polska w piłkarskich ME'16 mogła wygrać z Portugalią? Mogła! Nie wygrała, ale nie może to być powodem do powątpiewania w klasę zespołu Nawałki. To samo dotyczy siatkarzy, tylko że oni nie wskakują jednorazowo na wysoki poziom. Oni na tym poziomie są. Częściej z sukcesem, czasem bez sukcesu.
Czy wyobrażacie sobie, że Antiga nie zabiera na IO Bieńka? Raczej nie. Ktoś policzył, że Mateusz miał w całym turnieju jeden(!) blok. Oczywiście nie on jest winny porażki. Przegraliśmy turniej słabą grą blok-obrona i wyjątkowo słabym przyjęciem w meczu z USA. Zagrywka Amerykanów była bardzo dobra, ale do przyjęcia. Nie szło nam w tym elemencie. Bomby Kurka (były takie niemal przez cały mecz) Amerykanie przyjmowali z tzw. przyjęciem pozytywnym (czyli, że coś można z takiego przyjęcia wystawić). My bomby Amerykanów przyjmowaliśmy negatywnie (czyli "ratuj się, kto może") albo nie przyjmowaliśmy. Taki dzień, że piłki, które dzień wcześniej przyjmowałbyś 9/10, przyjmowałeś w meczu 6/10.
Życie toczy się dalej. Jest smutno, ale dramatu nie ma. Czekają nas kolejne lata pracy nad perfekcją. Albo z Antigą i Blainem, albo z innymi trenerami. O ile byłem za zwolnieniem Anastasiego, o tyle nie jestem za zwolnieniem Antigi. Anastasi spaprał fizycznie najlepszą reprezentację, jaką mieliśmy - reprezentację perfekcyjną. Antiga włożył w nie najlepszą reprezentację mądrą pracę - pracę nad perfekcją. Się nie do końca udało, ale jest w tym sens.
Nie demonizujmy Wlazłego i jego zagrywki. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć meczu reprezentacji, w którym Wlazły zagrałby 4-5 zagrywek pod rząd. W klubie - owszem. W reprezentacji - nie pamiętam. Może mi się to zatarło. Mistrzostwo Europy zdobywaliśmy bez Wlazłego. Ligę Światową też wygrywaliśmy bez niego.
A na Leona i tak będę czekał, bo to naprawdę świetny gość i naprawdę chce grać dla Polski. Tu się toczy i będzie się toczyć jego życie. Tylko pamiętajmy, że każdy człowiek ma swoją wytrzymałość psychiczną. Nie zepsujmy tego. On nie musi się promować. On nie musi w ten sposób zarabiać. On chce. Siatkówka to taka gra, że Leon niczego nie gwarantuje. Leon jedynie da wielkie szanse. Szanse na perfekcję.
-
2016/08/21 12:21:23
@repres1,
Generalnie twierdzisz, ze sport jest bardzo wzgledny:) No ale sek w tym zeby w decydujacym momencie okazac sie lepszym. Po prostu.
Jakby Wlosi przegrali z USA to pewnie mowionoby o slabosci, ale raczej chwilowej. W koncu skoro w grupie gromisz wszystkich powaznych rywali to jest cos na rzeczy. Przypadek? Nie sadze:)
Polska z rownorzednym (?) rywalem, czyli Rosja przegrala. I okazala sie wyraznie slabsza od USA. Chyba mozna stwierdzic, ze po prostu na dzien dzisiejszy, w najwazniejszym momencie 4-letniego cyklu dla (niemal kazdego) sportowca to Polacy nie spelnili oczekiwan (liczylem na braz) i okazali sie slabsi.

Tak w ogole to Polska na Euro mogla przegrac z Ukraina? Mogla. Mogla przegrac ze Szwajcaria? Mogla.
Takze tego... :D
-
2016/08/21 12:37:42
Semenya ponoc ma zbyt duzy poziom testosteronu przez co tak dystansuje reszte? No to Dydek zapewne dlatego byla rekordzistka w blokach WNBA, bo np. miala przewage wzrostu (218 cm).
-
2016/08/21 13:01:29
@qjaf
Podobno ma wyższy. Ponieważ teraz nie bierze leków na obniżenie poziomu testosteronu, pobiegła w Rio o 2 sekundy szybciej niż zdobywając medal (zapewne złoty) w Londynie.
-
2016/08/21 13:02:46
@repres

Generalnie masz rację, chociaż zagrywka to akurat nie była kwestia słabszego dnia - oni tak zagrywali w każdym meczu. Ze słabszymi przeciwnikami udawało się to nadrobić, z lepszymi nie. I to się raczej nie zmieni - żeby wygrywać częściej z dobrymi trzeba jednak lepiej serwować.
-
2016/08/21 13:35:03
@bartoszcze,
Podobno to 3 medalistki w biegu na 800 m to mezczyzni, a wiadomo na pewno ze poprzednia mistrzyni olimpijska i brazowa medalistka wylecialy za doping. Nie jestem w stanie zaakceptowac faktu, ze Polskie Radio daje komunikat w stylu "Wszystkie medalistki pochodzą z Afryki i wyglądem przypominają bardziej mężczyzn". Cos mi sie wydaje, ze ani mnie ani dziennikarzowi nie wypada rozstrzygac takich kwestii. To jest nie na miejscu.
-
2016/08/21 13:58:13
@qjaf
Na pewno medalistki to nie mężczyźni. Prawdopodobnie (w skrócie) są dwupłciowe (intersex). Też nie akceptuję podejścia.
Sawinowa jeszcze chyba oficjalnie medalu nie straciła.
-
2016/08/21 14:58:03
@antropoid

Tyle że pod nowym, kumatym coachem, Niemcy naprawdę zrobili ładny progres.
-
2016/08/21 16:32:37
Fakt. Nasz niby też kumaty, tylko trochę krótko ich prowadzi.
-
2016/08/21 17:09:43
4 miejsce to jest i tak znakomity wynik, poza meczem z Chorwacją nie była to medalowa gra, nie ma się co oszukiwać.
-
2016/08/21 17:47:48
@ antropoid
Zgoda, ale mi ich szkoda. To była znakomita drużyna Może nie dominująca, ale taka która może wygrać z każdym. W ostatnich latach radości dostarczyła nam mnóstwo.
Po nieprawdopodobnym meczu z Chorwacją jej liderzy stanęli przed nieprawdopodobną szansą pożegnania się z reprezentacją olimpijskim finałem. Po niesamowitej walce przegrali ze znakomitymi Duńczykami o "koński paznokieć". Ich dramat wszyscy widzieliśmy.
Widząc ich wychodzących dzisiaj na mecz z Niemcami odniosłem wrażenie, że nawet jeżeli fizycznie tak, to psychicznie nie zdążyli się zregenerować. Przebieg i wynik małego finału mnie nie zaskoczył.
-
2016/08/21 18:38:03
No właśnie w tym sęk, że tego dnia Duńczycy byli absolutnie do pokonania przez naszych, którzy parę istotnych momentów tego meczu przespali.
-
2016/08/21 18:55:59
Zastanawiam się jak będzie wyglądać Brazylia bez Rezende.
-
2016/08/21 22:12:17
@qjaf
To nie był "najważniejszy moment czteroletniego cyklu". Nasza reprezentacja nie gra w czteroletnim cyklu, bo wtedy polska siatkówka już dawno byłaby trupem. Nasza reprezentacja gra non-stop. Podobnie jak większość reprezentacji. Ani Brazylia, ani Włochy, ani Rosja, ani Francja, ani Serbia nie mogą sobie pozwolić na "czteroletni cykl". W pewnym sensie robią to Amerykanie, bo na swoim kontynencie nie mają przeciwnika w eliminacjach. Nikt inny.
Przypomnę, że byliśmy gospodarzem MŚ'14 i zbudowaliśmy drużynę na ten jeden turniej. Z sukcesem. Prawem kibica (także Twoim) jest wyżej cenić IO niż MŚ, ale dla nas najważniejszą imprezą "czterolecia" (o ile można o czymś takim mówić) były MŚ'14. Później przystąpiliśmy do eliminacji IO. To był bój, w którym nie było czasu na "budowanie": PŚ, Berlin i wreszcie Tokio.
Włosi też nie "budowali". Wprost rozwalili. Tylko, że przytrafił im się Gianelli i Juantorena. Nam się nikt nie przytrafił (ani Fabian nie "wystrzelił", ani z Leonem żeśmy nie zdążyli).
Biadolenie nad reprezentacyjną siatkówką jest co najmniej nie na miejscu. To tak nie działa jak okazjonalny (bo nastawiający się tylko na IO) kibic myśli. W Europie jeśli nastawisz się na "cykl czteroletni" to najprawdopodobniej IO nawet nie powąchasz. Musisz być dobry nieustannie, żeby na IO pojechać.
-
2016/08/21 23:46:21
@ antropoid
No to jeżeli widziałeś dzisiejszy mecz o złoto, to i ten "sęk" i uznanie dla naszych za półfinałowy mecz musi być większe...
-
2016/08/21 23:51:27
@ repres 1
"Musisz być dobry nieustannie, żeby na IO pojechać"... i zagrać tak jak zagrali.
-
2016/08/22 00:12:50
@repres1,
Chyba chodzilo o inne pojecie "cyklu". Sa tam jakies mistrzostwa Europy, jakies ligi swiatowe, no ale ukoronowaniem RACZEJ sa do diaska te IO? Tak czy nie? W tym sensie, ze najcenniejsze. No jesli uslysze, ze to zalezy dla kogo no to faktycznie nie da sie dojsc do wniosku:D
-
2016/08/22 09:41:35
Właczając się do dyskusji trudno nie zauważyć, że siatkówka już od dekady znajduje się w światowej elicie. Jako jedyny sport drużynowy siatkarze zdobywali złote medale wszystkich ważnych imprez (oprócz IO oczywiście), nawet piłkarze ręczni nie mają takiego dorobku, nie mówiąc o piłce nożnej. Złote (srebrne) medale były zdobywane w początkowych latach kolejnych selekcjonerów (Lozano, Castellani, Anastasi, Antiga) - działal efekt świeżości. IO miały być zwieńczeniem pracy danego trenera (oprócz Daniela Castallani), jednak kończyło się trzema kolejnymi ćwierćfinałami. Może przewrotnie zabrzmi teza, że trenera należałoby zmienić na rok przed IO, wóczas jest duża szansa na sukces.
PS. Potencjał w druzynie jest duży, a takiego wysypu młodych / bardzo młodych talentów (juniorzy/ kadeci - Śliwka, Droszyński, Kwolek, Fornal) nie było od generacji 2003 (Włazły, Winiarski, Możdżonek, Ruciak..... chociaż wówczas również byli Woicki, Hebda, Gromadowski - talenty nie do końca zrealizowane). Do tego należy zaliczyć obecnie najlepszego siatkarza na świecie - Wilfried Leon, który w kolejnym roku będzie mógł zagrać w naszej reprezentacji. Obym się nie mylił, ale Tokio znów może być dla nas szczęsliwe.
-
2016/08/22 10:46:55
@qjaf
"Jakieś mistrzostwa Europy"? Powiedz to piłkarzom nożnym. Oni "pogodzili się" z tym, że mistrzostwa Europy (rozgrywane w latach "olimpijskich") są ważniejsze od IO.
Nie, nie neguję wagi IO w siatkówce. Jestem jedynie przeciwny nadawaniu im rangi "jedynej godnej uwagi imprezy".
Twoim prawem jest patrzeć na siatkówkę wyłącznie przez pryzmat IO. Ja patrzę na siatkówkę jak na zawodowy sport. Jak do tej pory, to dość słabe jest to zawodowstwo (bo ciągle oparte na sponsorach), ale jednak zawodowstwo.
W których grach zespołowych Polska była mistrzem świata? W których grach zespołowych Polska była mistrzem Europy? Owszem, siatkarze nie wygrywają wszystkiego, ale koncentrowanie się na IO byłoby niewybaczalnym błędem. Krokiem wstecz. Nie da się utrzymywać zainteresowania kibiców wyłącznie rozgrywkami "raz na cztery lata", a w środku "jakieś mistrzostwa".
Co miał wykazać ten felieton i Twoje wypowiedzi? "Siatkarze są beznadziejnie, bo przegrywają ćwierćfinały IO"? "Nie mają charakteru"? "Nie potrafią"? To może inni potrafią? Piłkarze nożni, ręczni, koszykarze, hokeiści (na trawie i lodzie)? To niech każda z naszych reprezentacji zdobędzie choć raz "jakieś" mistrzostwo świata i "jakieś" mistrzostwo Europy.
Rozumiem frustrację po przegranej. To naturalne u kibica. Błędem jest jednak wyprowadzanie jakichś teorii o "nieolimpijskości" polskiej siatkówki, bo to teoria do niczego nieprzydatna.
4 lata temu mieliśmy (moim zdaniem) najlepszy zespół od czasów Wagnera i zagraliśmy na IO beznadziejną siatkówkę. Teraz mieliśmy zespół gorszy nawet od tego sprzed 8 lat i zagraliśmy dość przyzwoicie. Po prostu przegraliśmy. Nie codziennie jest Boże Narodzenie.
Co się zmieniło od wiosny 2014 r.? Przypomnę, że wtedy mało kto dawał nam szansę na awans do najlepszej szóstki MŚ, zwłaszcza po "wyrzuceniu" Kurka. Się udało (po straszliwych męczarniach w drugiej rundzie). Tym razem się nie udało. Taki jest sport. Ważne, że wciąż jesteśmy w światowej czołówce. Bo jesteśmy.
-
2016/08/22 11:19:37
Sami siatkarze (trzon drużyny - Winiarski, Zagumny, Wlazły) uznali, że najważniejszą imprezą czterolecia są MŚ 2014, bo po nich zakończyli reprezentacyjną karierę.
-
2016/08/22 13:19:33
Powiedz to piłkarzom nożnym. Oni "pogodzili się" z tym, że mistrzostwa Europy (rozgrywane w latach "olimpijskich") są ważniejsze od IO

Ale to wynika ze specyfiki olimpijskiego turnieju piłkarskiego wyłącznie.
Generalnie tytuł olimpijski uważa się za najważniejszy.
-
2016/08/23 10:05:13
@bartoszcze
"Generalnie tytuł olimpijski uważa się za najważniejszy" a "Słowacki wielkim poetą był".
Nic nie wynika "ze specyfiki olimpijskiego turnieju piłkarskiego wyłącznie". Kiedyś (przed 1930 rokiem) IO były piłkarskimi "mistrzostwami świata". Później IO stały się turniejem II kategorii, a następnie podupadły całkowicie. O ile np. w koszykówce czy hokeju MKOl próbuje nadać IO jakąś rangę (bardzo starano się o dopuszczenie graczy NBA czy NHL, ale nadal nie "zagrożono" prestiżowi tamtych rozgrywek), o tyle FIFA i UEFA stały się zbyt potężne (głównie finansowo), żeby pozwolić na naruszenie swojego "stanu posiadania". Po prostu w tych grach MKOl bierze to, co potężne organizacje sportowe raczą udostępnić.
W "słabych" dyscyplinach sportu ten "prestiż IO" w dużej mierze buduje państwo kosztem podatnika: płaci medalistom sportową rentę, tj. coś ponad 2.000 zł miesięcznie po ukończeniu bodajże 40. roku życia. W "silnych" dyscyplinach taka forsa wystarcza "na waciki". Dlatego tenisiści i piłkarze mają IO gdzieś. Ot, "pobawimy się, a przy okazji może sprawimy trochę radochy rodakom, a jeśli się nie uda, to nic nie szkodzi".
Każda organizacja sportowa, która gromadzi kibiców na trybunach (co jest warunkiem napływu pieniędzy z telewizji) uniezależnia się od "prestiżu IO". Tenis i kolarstwo są tu doskonałym przykładem. Małymi krokami robi to również FIVB oraz CEV. Dla rozwoju siatkówki o wiele bardziej wartościowe (czyli prestiżowe) były MŚ'14 (zakończone ogromnym sukcesem organizacyjnym i chyba finansowym) niż IO'16. Po prostu medal IO "ginie" w gąszczu innych sportowych wydarzeń.
Są dyscypliny, które nie mają wielkich szans na zbudowanie wielkiej, odrębnej pozycji. Zapasy, pływanie, tenis stołowy jej nie zbudowały. Boks, tenis ziemny ją zbudowały. Lekkoatletyka coś próbuje. Podnoszeniu ciężarów się nie uda.
"Generalnie" to nic nie jest "generalnie". Ja nie zamieniłbym złota IO'16 na 8. miejsce w MŚ'14. I myślę, że (po zastanowieniu się) niewielu polskich kibiców by to zamieniło.
-
2016/08/23 13:42:25
@repres
Generalnie to napisałeś dokładnie to samo co ja.
Tak, specyfika piłkarskiego turnieju olimpijskiego polega na tym że ma on od wielu lat niską rangę.
Turnieje hokejowe też "cierpią" na nieobecności największych gwiazd z NHL (spadek po Brundage jeszcze), ale zupełnie nie mam przekonania, że turnieje olimpijskie cieszą się mniejszym poważaniem niż mistrzostwa świata elity.
Tenis cierpiał z tego samego powodu, dziś problemem jest konflikt na linii promotorzy turniejów-MKOl.

A czy ktoś czempionaty siatkarskie zauważa (a zwłaszcza rozróżnia) poza kibicami siatkówki, to osobna sprawa, turniej na IO widział cały świat.