Blog > Komentarze do wpisu

Trzy włoskie łotry

Leonardo Bonucci lubi zjeść przed meczem czosnek. Żeby odstraszać rywali samym oddechem. Zgodnie z przenajświętszym przykazaniem włoskiej sztuki obronnej: każdy sposób jest dobry.

Giorgio Chiellini nie tknąłby ani ząbka. On pasjami wchodzi w cielesny kontakt, nasz sędzia Szymon Marciniak opowiada, że potrafi wyściskać po meczu arbitra, który pozwolił na męską walkę z napastnikami.

Andrea Barzagli stoi pomiędzy nimi (w stylu gry, na boisku zajmuje prawą flankę). Nie obawia się bójki, wywołuje wrażenie samą posturą - najgrubsze kości, najszerszy w barach. Ale do przeciwnika nie lgnie, bo prowadzi go instynkt, wybitna umiejętność ustawiania się.

Każdy zupełnie inny, razem Włosi tworzą - aż się ciśnie na usta - gang porozumiewający się bez słów, doszlifowujący współpracę od setek meczów. Najwyższa i najtwardsza zapora do przebycia we współczesnym futbolu. Zabójcza mikstura agresywności, fizycznej tężyzny, organizacji w grze. Nie znajdziemy na Euro grupki obrońców bardziej zżytych, a zarazem bardziej doświadczonych, posiadających okazalszy dorobek. Najmłodszy Bonucci skończył 29 lat, w Juventusie gra od 2010 r. Najstarszy Barzagli skończył 35 lat, w Turynie zatrudniony od 2011 r. Wreszcie Chiellini - niespełna 32 lata, w klubie od 2005 r.

A przecież za nimi na co dzień również stoi bramkarz Gianluigi Buffon, postać jeszcze bardziej monumentalna. A przecież reprezentacją zarządza Antonio Conte, który jako trener spędził z nimi w Juve trzy sezony. Wszyscy mieli aż nadto czasu, żeby wspólnymi siłami wznieść na polu karnym fortecę.

Są włoscy giganci niekoniecznie tacy, jakimi się zdają. Chiellini - znany jako „Goryl” lub „Kaskader”, czterokrotnie kończył mecz ze złamanym nosem - na boisku lubi pochuliganić, jednak działa sprytnie, przez 11 sezonów w turyńskim klubie sędzia tylko dwa razy wlepił mu czerwoną kartkę. Poza boiskiem to typ refleksyjny. Absolwent ekonomii - 109 ze 110 punktów na egzaminie końcowym! - którą się zajął, gdy uznał, że kariery piłkarza nie pogodzi z upragnioną medycyną. I zawodnik wybitnie świadomy, potrafi godzinami opowiadać o sztuce defensywy, analizując przymioty swoich wielkich poprzedników. Lub narzekając na jej upadek. Napisał nawet biografię swego idola, Gaetano Scirei. A podczas Euro zdążył nawet skomentować geopolityczne skutki Brexitu.

Bonucciego też lepiej nie oklejać stereotypami. To obrońca z dobrze ułożoną stopą, o zmyśle rozgrywającego. Podczas Euro 2016 dał ładną asystę w meczu z Belgią i jest na razie kandydatem na obrońcę numer jeden turnieju (obok Jerome’a Boatenga, również świetnie podającego). Natomiast Barzaglego obaj partnerzy tytułują „Profesorem”. Bo zawsze nadąża za planami rywala i przesuwa się w odpowiednie miejsce, bo potrafi sam porwać się na drybling, bo często czują się jego uczniami.

Przydają się turyńczycy w ataku - była asysta, był też gol wbity przez Chielliniego Hiszpanii - ale nade wszystko chronią tyły. W minionym sezonie znacząco przyczynili się ligowego rekordu Buffona, który nie puścił bramki przez 926 minut. A na Euro pozostają bezbłędni - Italia jedyny cios przyjęła od Irlandii, gdy grała rezerwami. Tu tworzą defensywę trzyosobową, jednak świetnie czują się też czteroosobowej, wtedy na bok przesuwa się lewonożny Chiellini. Kiedy na nich patrzymy, nie sposób uniknąć skojarzeń z mundialem 2006, na którym Włosi zdobyli złoto. Wtedy też perfekcyjnie bronili (Buffon puścił tylko dwa gole, samobójczego i z rzutu karnego), a Złotą Piłkę kilka miesięcy później odebrał Fabio Cannavaro - jako jeden z trzech obrońców w historii.

Rodacy mówią o turyńskich kolosach „bastardi” (w wolnym tłumaczeniu tytułowe „łotry”), a Francuzi przed mistrzostwami obwołali ich wręcz „kanaliami”. Nie chcieli nikogo obrażać, próbowali raczej wyrazić uznanie dla złowrogich postur i bezlitosnej skuteczności włoskich obrońców. Odkąd Barzagli, Bonucci i Chiellini zeszli się w Turynie, utrzymują mistrzostwo kraju. Pięć tytułów z rzędu, czyli powojenny włoski rekord.

Są idealnymi podwładnymi trenera Conte, który nie chce szefować drużynie piłkarskiej, lecz oddziałem sił specjalnych. Ludźmi odpornymi na ból, niezłomnymi, wszechstronnie wytrenowanymi. On wyśnił takich żołnierzy, oni wyśnili takiego dowódcę.

sobota, 02 lipca 2016, rafal.stec
Komentarze
2016/07/02 12:29:36
niech zgadnę, że inspiracją do tego tekstu był niedawny artykuł La Gazzetty i takaż pierwsza strona
-
2016/07/02 12:33:15

W marcu w Monachium Niemcy roznieśli Włochów 4-1. Oczywiście towarzysko, oczywiście skład był eksperymentalny, ale jednak. Była to pierwsza wygrana Niemców z Włochami od 21 lat.
Warto zobaczyć skrót z tego meczy, aby nie rozbić sobie zbyt wielkich nadziei.
www.youtube.com/watch?v=-A-VW8amhVw

Kiedy na nich patrzymy, nie sposób uniknąć skojarzeń z mundialem 2006, na którym Włosi zdobyli złoto.

Ja takich skojarzeń nie mam. Na ławce był inna jakość, i na boisku. Jedynie Buffon się ostał.
W 2006 r. także w marcu Włosi grali z Niemcami. We Florencji było 4-1. To wtedy narodziła się drużyna mistrzów świata.
www.youtube.com/watch?v=Yili6Y5O3DM

-
2016/07/02 13:10:17
w Polsce zaraz pani premier z panem prezydentem przyjmą ćwierćfinalistów.
bo przecież wnieśli się na wyżyny.

a wczoraj Walia pokazał, co to znaczy w istocie.

po golu w 30 minucie na 1-1 pan trener Nawałka zapewne schowałby się za żółwią skorupą i czekał na karne. A kolega z Walii ? do przodu, panowie. Gramy do przodu, nie czekamy na karne. nie czekamy 1,5 h na karne. Gramuy dla kibiców, gramy o zwycięstwo. Belgia po drugiej stronie ? Belgia z dywizją szybkich błyskotliwych graczy, gotowych kontrą powalić samego byczka Fernando ? nic to, atakujemy.

i nagroda przyszła sama. 3-1, piękny mecz.

a w Polsce trwa świętowanie. Przyjechali rycerze zza żołwiej skorupy. 90 minut kunktatorstwa ze Szwajcarią, 118 minut z Portugalią.

kto z wazniaków z telewizora umiał im wprost powiedzieć, ze dali ciała ? Pani Rodowicz. Jedyna której zostały cojones. inni dostali amoku i pana Boga złapali za nogi.

Włosi, Niemcy, Francuzi czy Hiszpanie. wiecie dlaczego ich kultura piłkarska stoi wyżej od polskiej i zawsze będzie stać ?

bo dla nich ćwierrćfinał to klęska. obciach. POrażka. do domu ! Dla nich liczy się tylko mistrzostwo. Drugi to loser. To samo obowiązuje na wszystkich poziomach szkolenia sportowego w Ameryce, Rosji, w Chinach, w bieganiu w Afryce. Tam nawet zawodnicy z jednego kraju na końcu biegu sobie nie gratulują nawzajem. Obcy ludzie. taka jest rywalizacja i konkurencja. Nie ma przyjaźni. I liczy się pierwszy. drugi płacze z żalu.

a u nas ? Zassczytne 5 miejsce, wspaniałe 4, doskonałe miejsce w pierwszej '10". Tak myślą przegrani.

Moralne zwycięstwa, oto co Polacy opanowali w doskonałym stopniu, za co nalezy im się tytuł mistrzów świata. Polska mistrzem Polski.

bo oni startowali z niskiego pułapu, bo to początekl dopiero. Gadanie... W Polsce 30-letni piłkarz to 'zdolny, obiecujący junior", "nadzieja na przuyszłośc".
Shit... CHorwacja odpada i wkurza się na wszystkich. Zero sukcesu. Szwajcaria odpada i żałoba. Belgia załamana. Anglia wyrzuca trenera.

Ale w Polsce sukces trąbią. zejdźcie na ziemię. To porażka.
jedynymi, któzy zachowują trzeźwośc są piłkarze, o dziwo. Krychowiak i Lewandowski są niepocieszeni. DFla nich to porażka. Jak dobrze wiedzieć.

ale kibice i obserwatorzy szaleją z radości. Nie ma kraju, który przyjmujje w ogrodach prezydenckich czy przez premiera drużyny, które właśnie odpadły w ćwierćfinale jakichś mistrzostw. Przyjmuje się zwycięzców. Nie moralnych, ale rzeczywistych.

ale Polska jest moralnym winnerem. jak nie, jak tak, sam słyszałem jak pan Nawałka mówił, że "nie przegraliśmy żadnego meczu". Po co pajacuje w ten sposób ? jakie to ma znaczenie ? Odpadli czy nie ?

na tym to polega.
Jesli już na samym początku drużyna jest zagłaskiwana za ćwierćfinał, to znaczy że się ją traktuje jak upośledzone dziecko. bez obrazy dla dzieci ani dla nikogo. Ale to właśnie dzieci z defektami głaszcze się po główce za to, za co inne dzieci nie dostają nawet cukierka. Tak własnie polscy kibice, ważniacy i reszta towarzystwa traktują tych piłkarzy, co właśnie przegrali.

przegrali po walce ? ładne to. Przegrali minimalnie ? kogo to obchodzi ?

Nikt, poza panią Rodowicz i mną, nie umie powiedzieć wprost, że to był żenujący styl. Kunktatorstwo, chowanie się za potrójną gardą, rozpaczliwa niemożnośc momentami. Krychowiak powiedział o "braku elementu ryzyka". Zgadzam się z panem Grzegorzem. sam to dostrzegł.

wynik. na ten wynik wszyscy patrzą jak zaczarowani. wygrać. udusić to choćby w karniakach, choćby płaszcząc się i błagając o litość, choćby ściągając przeciwnikowi spodenki. A gdzie szacunek dla kibiców, którzy oglądają mecz ? na Polaklów gwizdano na tych ME ! Jako na jednych. Nie słyszałem gwizdów na żadnym innym meczu. Gwizdano na Polaków w meczu ze Szwajcarią. Gwizdano z Poertugalią. Dlazcego ? bo stali na 30 metrze i podawali sobie piłkę zamiast inicjować akcje. Wstyd.

ale w Polandzie szczęscie i radośc, bo przegrali w ćwierćfinale.

zapytajcie włoskich, niemieckich, hiszpańskich, francuskich kibiców czy będą świętować ćwiećfinałową porażkę :]
-
2016/07/02 13:21:35
Ale my, panie, z prowincji, my dopiero zaczynajem, my z gumna dopiero wyszli, panie. Co my więcej możęmy chcieć, panie ?

No własnie. tak to wygląda. Z takim nastawieniem, to na prowincji, panie, pozostaniecie.

z takim stylem gry, z takim boiskowym tchórzostwem, z taką kulturą sportową, w której za "doskonałe 10 miejsce' idzie się na selfie z prezydentem kraju.

W Polsce trzeba od takiego pyrtka uczyć, że liczy się pierwszy. Liczy się mistrz. Reszta to grupa frajerów, którymi nie warto sobie zaprzątać głowy. Dopiero wtedy doczekamy się ciągłości pokoleniowej. Dopiero wtedy będzie można zrzucać winę na słabośc piłkarską, na niedoskonałość wyszkolenia, na niedostatek talentu w danej generacji. Przynajmniej jedno będzie wiadomo : że to są ludzie z mentalnością zwycięzcy. I przy okazji w ten sposb wychowa się kibiców. Przestaną zalewac się radością z "zaszczytnego udziału w ćwierćfinale", z "minimalnych porażek", z "moralnych sukcesów", z "nadspodziewanych dobrego 7 miejsca'.

inaczej nigdy Polska nie dogoni Włochów.
oni mogą mieć kryzysy, ale są świadomi wymagań i presji jaka na nich ciąży. Żyją z nią, radzą sobie, bo są znają ją od małego.

radość z małych rzeczy, to zacna cecha osobista, ale w sporcie zawodowym i w mentalności, kulturze, społecznej jest to przywara i blokada przed osiąganiem sukcesów w przyszłości.

owszem, można mówić o siatkarzach i ręcznych, którzy osiągali sukcesy, ale zauważcie też, że te zespoły mierzyły się ze znacznie mniejszą presją otoczenia, poza tym - tam dopoiero powstaje pewna szkoła odpowiedniego podejścia do gry i rywalizacji. TO są w pewien sposób wyjątkowe zespoły w polskiej rzeczywistości sportowej.

w sportach indywidualnych są jednostki, mające właściwe podejście do uprawianego zawodu, alee to rodzynki w zaklacu, za którymi nie idzie żadna masowa zmiana nastawienia i mentalności. Radwańska i nic więcej. Małysz i generalnie niewiele więcej. Kowalczyk i wielkie nic.

za dużo w polskim społeczeństwie mimalizmu. zadowolenia z byle czegio. Mówiąc krótko : bylejakości.
-
2016/07/02 15:44:21
@gobokke
W marcu w Monachium Niemcy roznieśli Włochów 4-1. Oczywiście towarzysko, oczywiście skład był eksperymentalny, ale jednak

Wg. mnie to "jednak" jest w tym wypadku bez znaczenia. Niestety, ale współcześnie wartość meczów towarzyskich jest bliska zeru i ma walor tak naprawdę dla szkoleniowców, żeby mogli się przyjrzeć konkretnym zawodnikom - zmotywowanym. Zupełnie inaczej gra się w turnieju, albo o punkty w eliminacjach a inaczej o pietruszkę.

Zresztą zauważyła to UEFA bo będziemy mieli Ligę Narodów. Nie ukrywam, że jestem ciekaw jak to wyjdzie, chociaż raczej obstawiam klapę. Z prostego powodu - turniej raz na dwa lata i po drodze 10 meczów eliminacyjnych to wszystko co gwiazdorzy są w stanie wygospodarować pomiędzy grą dla klubów.

UEFA chce zaczerpnąć z innych sportów zespołowych, ale o kilkadziesiąt lat za późno ;).

@wpp
Trochę masz racji, ale sposób argumentacji jak zwykle przesadzony, tok myślenia też. Pewnie część osób przesadza, ale raczej przeważa zdrowy ton, tzn. po raz pierwszy od 30 lat zagraliśmy jak równy z równym z innymi, doszliśmy do ćwierćfinału.

Piłkarzom należą się wielkie brawa za coś czego ewidentnie od początku tego turnieju nie rozumiesz. Za danie możliwości wspólnego przeżywania czegoś przez kilka tygodni. Rekordowe widownie, starzy, młodzi, z każdym o euro można było pogadać w sposób pozytywny.

ale kibice i obserwatorzy szaleją z radości. Nie ma kraju, który przyjmujje w ogrodach prezydenckich czy przez premiera drużyny, które właśnie odpadły w ćwierćfinale jakichś mistrzostw. Przyjmuje się zwycięzców. Nie moralnych, ale rzeczywistych. [i/]
???
Znam masę takich miejsc, bo też miarą sukcesu są realne możliwości, bo sorry, ale mimo wszystko Irlandia Płn nie mierzy w mistrzostwo. Owszem w każdym meczu walczą o zwycięstwo, bo są sportowcami, ale koniec końców miejsce w ćwierćfinale byłoby dla nich sukcesem.

Co do państw, gdzie się fetuje "przegranych" jak to piszesz to ewidentnie masz małą wiedzę, bo bohaterami w swoich krajach byli choćby piłakrze Senegalu w 2002 i Kostaryki w 2014. Zapewne feta czeka Islandczyków patrząc na radość w ich kraju.

Nie zrozum mnie źle, nie chcę żebyśmy rywalizowali z tymi krajami, ale postawiłeś tezę 0-1, więc było to zdanie fałszywe zgodnie z zasadami logiki.

a z tym szaleniem z radości to chyba przesadzasz, bo raczej widzę uczucie zadowolenia. Trochę widać w spsoobie Twojej argumentacji frustrację. Więcej pozytywnych emocji ;).

po golu w 30 minucie na 1-1 pan trener Nawałka zapewne schowałby się za żółwią skorupą i czekał na karne. A kolega z Walii ? do przodu, panowie.

Takie porównania wg. mnie mają ograniczony sens. Też uważam, że było trochę za dużo defensywy, ale problem u nas był zasadniczy, którego nie mieli Walijczycy. Brak kreacji w środku pola.
Dla Walijczyków brawa, ale to jak Belgowie dali się rozmontowywać do stanu 2-1 to jakiś żart. Ja w bramkę na 2-1 nie mogłem uwierzyć.
-
2016/07/02 16:01:19
gnom w pelnej krasie:).
polska miala nie wyjsc z grupy panie `fachowiec`. jakby polska zaczela atakowac i przegrala 1:4 to bys tu krzyczal o zlej taktyce nawalki. ze trzeba bylo sie bronic i grac jak ze szwajcaria, bo to przynioslo sukces. i nie mamy ludzi do kreowania . wtedy bys sie tu robil na znawce, bo to przepowiadales. a tu zonk. polska wyszla z grupy i byla o karnego od 1/2.
a po twoim poscie widac jaki masz bol tylka. piekny obrazek :).
-
2016/07/02 16:12:45
Pamiętam wiele włoskich reprezentacji, które znakomicie grały piłką. Ale cynicznej gry faul, machiawelizmu nie cierpię. Jeżeli dzisiaj Włosi potrafią obejść się bez "włoskiej roboty" i wygrać, to będę ich szczerze podziwiał, bo ta drużyna już na EURO pokazała, że potrafi grać w piłkę.
Ale kibicować będę Niemcom. A najbardziej by mnie ucieszyło, gdyby "bastardim" utarł nos spryciarz Goetze lub jeden z jego elegancko grających kolegów.
-
2016/07/02 17:46:33
@w.p.p
"radość z małych rzeczy, to zacna cecha osobista, ale w sporcie zawodowym i w mentalności, kulturze, społecznej jest to przywara i blokada przed osiąganiem sukcesów w przyszłości. "

Pewnie dlatego piłkarze bardzo zgodnie tonują nastroje i wyrażają niedosyt. No chyba że się martwisz, iż opinia części internautów i Januszy będzie miała decydujący wpływ na rozwój sportu i kadrę narodową.

"Nikt, poza panią Rodowicz i mną,"

Jest was więcej(wystarczy komenty pod artykułami gazety czytać, no chyba że wszystkie twoje, z wielu kont robione), ale myślę że Pani Rodowicz zna się na piłce najbardziej z was wszystkich.

Dla mnie bardziej niż Walia wygrała, to Belgia przegrała. Na tak amatorskie błędy jakie robili ich środkowi obrońcy, to żaden zespół nie mógł liczyć. O Wilmosie(nadal tarzam się ze śmiechu, przypominając sobie jak go wychwalałeś) i jego taktyce "gry na Baobab" nie wspomnę.

Oczywiście wskazanie pewnych mankamentów Polskiej reprezentacji jest jak najbardziej słuszne, ale Ty, przecinku, robisz to w sposób mocno nieuczciwy. Nie będę się pastwił nad twoją przepowiednią Polski która nie wyjdzie z grupy, ale zauważę iż gdy cenzurujesz inne repy, twoje wymagania są kompletnie inne. Gdy Portugalczycy zarżnęli mecz z Chorwatami, wyciągając mocno szczęśliwe zwycięstwo, wychwalałeś ich za pragmatyczne podejście. Dziwne, że gdy to role się odwróciły i Portugalczycy wystąpili w roli faworyta, o ich mocno przeciętnym występie niewiele masz do powiedzenia, natomiast o Polakach, którzy z grubsza robili to co Portugalczycy w poprzednim meczu(z tą różnicą, że jednak okazjonalnie atakowali) to paplesz bez ustanku i większego poczucia sprawiedliwości.

Generalnie twoją gadaninę o tym jak odebraliby ćwierćfinał Francuzi lub Niemcy, mogę potraktować uśmiechem - zatem klasyfikujesz potencjał tych reprezentacji na porównywalnym poziomie co kadrę Polski? A to ciekawe, wypowiedzi przed turniejem sugerowałby coś zgoła innego.

Oczywiście, można oczekiwać, że reprezentacja kraju nie mającego żadnego przedstawiciela w LM od 20 lat, która na ostatni turniej zakwalifikowała się prawie 10 lat temu, powinna wyłącznie zwycięstwo w turnieju odbierać jako pozytywny rezultat. Tyle że nijako wygląda to obok dużych słów jak "logika" czy myślenia" których tak lubisz nadużywać.
-
2016/07/02 20:22:19
Na tak amatorskie błędy jakie robili ich środkowi obrońcy, to żaden zespół nie mógł liczyć

Ciekawe czy oni kiedykolwiek grali w takim zestawieniu wcześniej.
-
2016/07/02 20:44:53
Bardzo przepraszam, że trochę off-topic, ale... czosnek! Buahahahahahaha! Żeby nie było - osobiście bardzo lubię (w samotności, albo z towarzyszem/towarzyszką również bardzo lubiącym/ą), ale Bonucci idzie jak na wojnę z wampirami :) Może jest to jakaś metafora dzisiejszego meczu, może jakieś wręcz proroctwo - krwiożercze niemieckie wampiry rzucają się Włochom na szyje we wściekłym ataku, ale powstrzymuje ich niezłomna defensywa, dowodzona przez ziejącego czosnkiem Bonucciego...
-
2016/07/03 00:06:29
Boję się o głos Rafała. Będzie cieniutkim strumyczkiem litery z siebie wypuszczać.
-
2016/07/03 00:42:02
Dzisiaj największe niedowiarki mogły się przekonać, że Kuba jednak nie zepsuł karnego :)
-
2016/07/03 01:02:41
@wielmożny...

Trochę byś jednak zbastował z zalewaniem tego forum tym pieniacko malkontenckim słowotokiem, bo to już niesmaczne i nawet jeśli miewasz rację (też nie jestem fanem przyjmowania ćwierćfinalistów jak zdobywców tytułu), to ona w nim po prostu tonie.

Daj sobie powiedzieć, że maniackie kasztanienie na wszystko co się wiąże z rodakami nie spowoduje, że zostaniesz wieszczem, raczej będziesz odbierany jak ktoś, kto codziennie po kilka razy wpada do obuwniczego z dziką awanturą, że nie ma tam pieczywa.
-
2016/07/03 11:28:43
@kalle anka

"przeważa zdrowy ton"

pozwól, że będę miał inne zdanie, mimo wszystko.
zdrowy ton, to ja słyszałem w BBC 5 Live, TF1 czy w mediach niemieckich, gdzie Polskę okreslono jako "rozczarowującego przeciętniaka, grającego antyfutbol" [cytat niedosłowny]

"brawa za mozliwosc wspolnego przezywania"

istotnie, grupowych przeżyć nie rozumiem.

"brak kreacji w srodku pola"

pisałem o tym przed ME, ale najpierw mnie okreslono mianem "hejtera", a kilka dni temu napisano, że "myliłem się we wszystkim" :] jak widze - nie sam.

-
2016/07/03 11:32:28
@czacha dymi

jak sądzę po znajomym nicku i znajomej elokwencji - mówisz do mnie ? :]

"polska miala nie wyjsc z grupy"

nigdy tego nie prorokowałem.
pisałem, że nie jest to takie pewne, jak się wam wydaje.
poza tym, ja nie stawiałem na to, ze Irlandia Płn zagra tak tchórzliwie.
ja ją oceniałem po eliminacyjnych meczach, w których grała nieco inaczej.
jesli chcesz powiedzieć, ze sprawili mi figla, to masz rację, ale nie wciskaj mi innego dziecka w brzuch.

"jakby polska..."

proponuję polemike opartą na faktach, a nie na tym, co by było "gdyby".

"jaki masz bol tylka"

to nie ja go mam, ale ty rysujesz sobie taki obrazek, żeby trochę się pocieszyć po odpadnięciu Polaków w marnym i wywołującym gwizdy na trybunach stylu :]
timbre twojego posta jest aż nadto wyczuwalny.
-
2016/07/03 11:40:56
@0twojastara

"no chyba ze sie martwisz, ze opinia januszy bedzie miala wplyw na rozwoj sportu i kadre"

martwić się ? a skąd.
zauważam po prostu pewne fakty, sposób podejścia do rzeczywistości jaki panuje w Polsce. porównuję go z innymi i wychodzi mi, że zawiera on czynniki blokujące rozwój. trzeba nagradzać tylko prawdziwe sukcesy, mistrzostwa.

w 78 roku trener Jacek Gmoch i reprezentacja zebrali krytyczne opinie za 5 miejsce na MŚ w Argentynie. za 5 miejsce ! takie były oczekiwania. Uwązam, że wtedy Polska miała zdrowe podejście. rozliczamy za wygraną, chcemy mistrzostwa świata, a wszystko co mniej, to porażka i tak trzeba to traktować. To ogromnie wysoko zawiesza poprzeczkę, nakłada presję, ale bez tego nie ma sukcesów. Jak nie mierzysz zawsze w "10", to nigdy nie będzieszz dobrym strzelcem. Inni żyją w takiej rzeczywistości od zawsze i to ona własnie dopinguje ich do szalonej pracy, innowacji, starań. Niemcy, Włosi, nawet Anglicy, którzy od 66 roku nic nie wygrali, ale zawsze jadą po mistrzostwo i zawsze sa rozczarowani, kiedy go nie przywozą.

radość z małych rzeczy, jest cechą narodów, państw, społe4czeństw uznających się za gorsze, słabsze, biedniejsze, głupsze od innych.

"pani Rodowicz zna sie na pilce najbardziej z was"

możliwe, panie profesorze, doktorze, zreahblitowany, zwyczajny piłkarska i inżynierii dmuchania balona stosowanego.

w piłce nożnej nie ma dyplomów. każdy mozę mieć rację. nieważne, czy jest panią Rodowicz, mną, tobą czy internauta o nicku Józek1. liczy się opinia, a nie osoba która ją wygłasza. Jak widac, ty nadal żyjesz w rzeczywitości, którą próbujesz sobie uporządkować za pomocą słuchania nie opinii, ale ludzi. Nieważna treśc, wazne kto mówi. To mało ambitna postawa.
-
2016/07/03 11:48:18
"tarzam sie ze smiechu przypominajac sobie jak go wychwalales"

szkoda, że nie tarzałeś się ze śmiechu po meczu Belgia-Węgry.
ale nie zaraz... wtedy się ze mną zgadzałeś. Gogol się kłania, śmiejesz się i tarzasz, z samego siebie.

trzeba było przewidzieć, ze Wilmots przegra z Walią.
nie przewidziałeś ?
to jaki masz tytuł do śmiechu z moich pochwał dla niego po meczu z Węgrami ?

"twoja przepowiednia Polski ktora nie wyjdzie z grupy"

znajdź mi to na piśmie :]
pisałem, że to wyjście z grupy nie jest tak oczywiste, jak się wam wydaje, b o rywale są lepsi niż sądzicie.
w istocie, nie przewidziałem, że Irlandia Płn zagra aż tak tchórzliwie, a Ukraina posypie się na turnieju już. Tego nie sposób było przewidzieć, ale rozumiem, że saądziłeś, iż mam zdolności profetyczne. Niestety - nie mam. Jestem dobry w analizie dostępnego materiału, stawiam diagnozuy i rozpoznaję choroby, więc jak szukasz piłkarskiego dr House'a, to dobrze trafiłeś, ale jesli szukasz szarlatana, to musze cię rozczarować.

"gdy Portugalczycy wystapili w roli faworyta o ich mocno przecietnym wystepie niewiele masz do powiedzenia"

kłamiesz, bo nie czytałeś moich postów.
w pierwsazym poście pomeczowym 90 % miejsca poświęciłem krytyce Portugalczyków. o Polakach powiedziałem tylko "jaki jest koń, każdy widzi". reszta dośc sążnistego posta to moje pretensje do Portugalii.

dowodzisz, ze nie czytasz moich postów, ale chcesz je oceniać. To zachowanie infantylne; kłamstwo ma krótkie nogi.
-
2016/07/03 11:54:09
"klasyfikujesz potencjal tych reprezentacji na poziomie Polski"

nie. mówię o mentalności i kulturze piłkarskiej róznych nacji.
dlaczego Włosi, Francuzi, Niemcy wygrywali MS, ME, grali w finałach itd i robili to regularnie, a także robić to będą w przyszłości ?

bo ich kultura sportowa nakazuje zawsze mierzyć tylko w najwyższe cele i porażki w ćwiercfinale, półfinale, a czasaami i finale nazywać klęską, a nie sukcesem. Przez dekady budowali kulturę najwyższych oczekiwań io wymagań, któreej musi podołać system szkolenia, wychowania, sele4kcji, przygotowań i formy turniejowej. Mogą mieć zachwiania, momenty słabości, jeden czy drugi turniej moze im nie wyjśc, ale kultura i system pozostają te same. Dlatwego oni zawsze mają sukcesy, a Polska od wielkiego dzwonu.

no i tak będzie nadal, jesli Polska będzie zaludniana przez kibioców takich jak ty. To tacy jka ty śpiewali piłkarzom po Euro 2-12 "polacy, nic się nie stało" :] to wy wyhodowaliście takie podejście narodowe. Jak przegramy, to nic się nie stało, a jak awansujemy w kiepskim stuylu do ćwierćfinału, to jesteśmy mistrzami, a dodatkowo to nas sędzia skrzywdził i świat oszukał.

tak to wygląda od wielu lat.

pomysl, co by było, gdyby Justyna Kowalczyk myślała sobie : jak zajmę 6 miejsce,to będzie super ? nigdy by nic nie wygrała. ona zawsze chciała wygrywać i stąd jej mistrzostwo.

u nas tak myslą jednostki. w innych krajach - całe społeczeństwa. i to jest róznica.
-
2016/07/03 11:56:25
@antropoid

pozwól sobie powiedzieć, ze zachowujesz się jakbyś wszedł do obuwniczego z pretensją, że sprzedawczyni zmusza cię do przymierzenia wszystkich butów jakie znajdują się w asortymencie.

tak nie jest, to tylko twoje wyobrażenie.
nikt cię nie zmusza do przymierzania wszystkich butów.
moich butów możesz nawet wzrokiem nie omiatać.
-
2016/07/03 12:15:49
@w,p,p
Kochany przecinku, by określić kim jest ten kto sądy wygłasza, i jakie ma motywy by je wygłaszać, to są podstawy krytyki źródeł. Zapraszamy na studia ;)

A Adam Małysz myślał tylko o dwóch dobrych skokach, nieudacznik bez mentalności zwycięzcy. Tyle dobrego, że na dopingu go nie złapali, czego o pani Kowalczyk nie da się powiedzieć.

Ciekawe że nikt nie zwolnił Deschampa po poprzednim mundialu, przecież poniósł porażkę. Ale widać większą poniosło minimalistyczne społeczeństwo Francuskie. Ciekawe co będzie, jak w nagrodę wygra Euro?

"Włosi, Francuzi, Niemcy wygrywali MS, ME, grali w finałach itd i robili to regularnie, a także robić to będą w przyszłości ? "

Bo mają infrastrukturę i system szkolenia na wysokim poziomie. U nas wszystkie te rzeczy raczkują. Szokująca niewiedza, u kogoś kto tyle razy wygłaszał tezy o dominującym znaczeniu biznesu w piłce nożnej.
-
2016/07/03 12:34:04
@wpp
"bo ich kultura sportowa nakazuje zawsze mierzyć tylko w najwyższe cele i porażki w ćwiercfinale, półfinale, a czasaami i finale nazywać klęską, a nie sukcesem"

Włochów z powyższej wyliczanki wyrzuć. Oni tej konkretnej porażki klęską nie nazwą. A to z tej prostej przyczyny, że oprócz rzekomej kultury, która nakazuje gdzieś tam mierzyć, jest jeszcze realna ocena potencjału w danym momencie (klęska to prędzej 2004 i nordycki remis). I może w miarę jak turniej się rozkręcał, a Niemcy wielkich cudów nie pokazywali, to i Włosi po cichu liczyli, a przecież mieli na Niemców patent. Tylko, że to już inna para kaloszy.

Owszem wątek narodów "małych i wielkich", o których, jak to ujmował Kundera*, nie decyduje liczba ludności, a raczej specyficzna historia, która Polaków np. nauczyła, jak to jest "nie być", jest wątkiem arcyciekawym. Wątkiem mającym przełożenie na kulturę, literaturę, wkład w dorobek światowy - bo przecież te nacje, które nie musiały się przejmować, że ich język zniknie, bardziej się przejmują tym wkładem niż służebnością kultury dla obronnej pozycji przyjmowanej przez nie wobec historii. Tak, świetny wątek dla literaturoznawcy, ale dajmy sobie spokój z wrzucaniem go do piłki nożnej przesadnie. Sztab Nawałki nie wyglądał mi ani na huraoptymistów lekkoduchów ani na ludzi od zwycięstw moralnych, kołdra była za krótka i tyle. Prezes PZPN przestrzega natomiast wyraźnie przed uznawaniem tego ćwierćfinału za jakiś znaczący sukces.

*"Zasłona"
-
2016/07/03 15:31:58
Nie da się określić oczekiwań bez choćby pobieżnej analizy potencjału drużyny. Myślę,że nie jest to nic charakterystycznego akurat dla nas. Przykładem są nasi siatkarze, których potencjał - demografia, szkolenie czy liga - skazuje na najwyższe oczekiwania i presję zdobywania najwyższych celów.
Doskonały przykład to
-
2016/07/03 16:50:05
@0twojastara

"kto sady wygłasza i jakie ma motywy"

czy to ważne ?
laik, który próbuje w tendencyjny sposób coś zakwestionować albo lizus, który w prymitywny sposób pisze laurkę może niechący powiedzieć coś całkiem sensownego. Tyle, że jesli podchodzisz do wszystkiego wg klucza i z zasady, to łatwo możesz to przegapić albo nie docenić.

"Adam Małysz mysla tylko o dobrych dwoch skokach"

czemu nie ? ale polska publika nie była zadowolona z jego 2 miejsc, więc alles fertig :]

"Ciekawe ze nikt nie zwolnil Deschampsa"

wcale nie.
ja mówię o budowaniu pewnej mentalności przez dekady. Po porażkach na MŚ Francuzi byli przecież krytykowani, żadna porażka nie była pochwalona. Nie chodzi o to, żeby zawsze wygrywać, bo nikt takl dobry nie jest. Chodzi o to, by zawsze mieć na celu TYLKo wygraną, a nigdy nie zadowalać się czymś mniejszym.

"bo maja infrastrukture i proces szkolenia"

których nie da się wyabstrahować z systemu, a ten system działa właśnie dlatego, ze tam się robi wszystko by wygrywać. Tylko wygrywać.

"u nas te wszystkie rzeczy raczkują"

ciekawe dlaczego ?
w latach 70s wygrywaliśmy z całym światem, za 5 miejsce na MŚ Gmocha zlinczowano, a była przecież straszna komuna, ciemnogród i na półkach ponoć sam ocet i paprykarz węgierski. a teraz "wolnośc i demokracja', pensje 150 razy większe niż wtedy, Orliki, kluby z bogatymi [w porównaniu] sponsorami, piłkarstwo na zachód wyjechało... Może wtddy jednak mieliśmy mentalnośc zwycięzców i to ona decydowała ?

"znaczenie biznesu w pilce noznej"

znaczenie biznesu w piłce klubowej jest kluczowe.

-
2016/07/03 17:01:29
@martin.slenderlink

"włosi tej porazki kleska nie nazwa"

ale nie nazwą jej też 'sukcesem".

"realna ocena potencjalu w danym momencie"

możliwe. na pewno coś takiego istnieje.
tyle że mówimy o przeciwstawianiu autentycznej radości i triumfalizmu Polaków reakcjom innych krajów na odpadnięcie swoich zespołów w 1/4. Nikt nie powie o sukcesie, nikt nie chwali i nie głaszcze po głowie. Nie zabija także pokazowo. Oczywiście. Ale nie chodziło mi nigdy o stworzenie dychotomii aż tak radykalnej.

"nie decyduje liczba ludnosci a specyficzna historia"

trudna historia tworzy dumny naród.
małe narody są twarde i bitne.
itd ?
możliwe.
na pewno.
ale nie widzę większego przełożenia na wymagania i oczekiwania.Raczej przekłada się to na styl gry, taka Irlandia czy Szkocja zawsze będą walczyć do upadłego, a Polska... tutaj ta historia i przeszłośc narodowa może przekładać się raczej na to, co nazwałem moralnymi triumfami. że Polacy nie musząą wygrywać do końca, bo - liczne przegrane powstania zobowiązują - jak przegrywają, to nawet lepiej, bo jakoś fajniej się świętuje przegrywanie. znów nas świat wydutkał, sędzia był przeciwko, los się sprzysiągł przeciwko nam itd. Wygrana jest kłopotliwa, bo taka nieporęczna, taka praktyczna. Polakowi z wygraną nie do twarzy. Moralne zwycięstwo w klęsce, oto ideał. Tak to widzę, na gruncie historii narodu i przeszłości kanwie.

"kołdra była za krótka i tyle"

możliwe.
ale mówiłem też o reakcjach widowni, urzędników, kibiców.
ćwierćfinał odczytany został jako sukces i zwycięstwo.
odpadli ? no niby tam szkoda trochę,. ale w sumie - cieszymy się.
Nie sądzę, aby cieszył się ktokolwiek inny.

wydaje mi się, ze radośc z odpadnięcia w ćwierćfinale, oprócz Polski, wyraziły by tajkże Albania, Irlandia Płn, może ktoś jeszcze. Ale żadne Włochy, Hiszpania, Niemcy, Francja, nawet Anglia, kóra jest wiecznie rozczarowana, ale zauważ, że NIGDY nie zmienia swojej mentalności. Chcą tego mistrzostwa i choćby nawet wysłali trampkarzy, a oni doczłapali do ćwierćfinału, to będzie krytyka i ironia. To się właśnie nazywa mentalnośc zwycięzców. U nas tego nie ma. Panuje ciągle kult "doskonałego 5 miejsca". tak ja to widzę. Mogę się mylić, zawsze dopuszczam taki wariant, po prostu wyrażam swój pogląd i swoje odczucie.

yes, pparu piłkarzy, prezes PZPN, trener - tutaj widzę pozytywne - w kontekście powyższego - reakcje. to dobry znak.
-
2016/07/03 17:27:22
@wpp
"ćwierćfinał odczytany został jako sukces i zwycięstwo"

Zwycięstwo nie. Względny sukces biorąc pod uwagę aktualny potencjał już raczej tak. Porównujesz drużynę, która nie tak często nie wychodzi z grupy na turniejach z kraju od lat produkującego piłkarzy i trenerów na względnie wysokim poziomie z drużyną, której wcześniej na ME z grupy się wyjść nie udało. To nie jest sensowne porównanie. Tak jak nie jest sensowne porównanie Ekstraklasy z Serie A, nawet w kryzysie. Owszem, tu nie chodzi o skakanie z radości i przyjmowanie przez prezydenta. To faktycznie absurdalne. Jednak oceniając trzeźwo, ćwierćfinał to przy aktualnym stanie polskiego piłkarstwa sukces względem tego, co było dotychczas od 30 lat z okładem. Nie chodzi mi o to, żeby teraz usiąść i wielbić Nawałkę przez kolejne 15 lat, bo mizeria klubowa, zbyt mało tych "erasmusowych" talentów, mogą zaraz wskazywać, że ta 1/4 to troszkę nawet wybryk. I to jest większe niebezpieczeństwo mogące prowadzić za moment do takiego uwielbienia, niż jakaś tam mentalność moralnego zwycięzcy, której przypisuje się przesadne znaczenie.

Siatkarze wygrali własnie tie-break z Belgią w LŚ wcześniej zaliczając wtopę za wtopą i gdyby nie to, że LŚ przed IO po tak wyczerpującym sezonie ma małe znaczenie, to wszyscy atakowali by już Stefana. A to z racji oceny potencjału, a nie mentalności.
-
2016/07/03 17:29:02
Atakowaliby*.
-
2016/07/03 17:50:03
@w.p.p
A może... zamiast niczym laik strzelać na ślepo, licząc na "ciekawą opinię" warto zaznajomić się z realiami? Mianowicie, że dla każdego reżimu dotowanie sportu jest istotne, ponieważ wznieca "dumę narodową" oraz odwraca uwagę od rzeczy naprawdę istotnych. Dodam że postępująca dekadencja piłki, to koniec lat 80-tych, czyli rzeczy które do przemian doprowadziły.

Druga sprawa, to Zachód który nie czekał, tylko odjechał bardzo daleko.

Rozumiem że między piłką klubową a reprezentacyjną nie ma żadnej korelacji? Kluby których reprezentację są silne nie dochodzą do finałów żadnych rozgrywek, gdzie dominują kluby z krajów regularnie obrywających na reprezentacyjnym polu?

Wracając do sądów laika, problem z jego przypadkowo interesującymi sądami jest taki, że on sam nie musi zdać sobie sprawy z wartości stwierdzenia, zamiast tego trzyma się uporczywie czegoś głupiego, jak "gadanie o mentalności".