Blog > Komentarze do wpisu

Jak UEFA depcze niebogatych

Kiedy Cracovia musiała grać w kwalifikacjach Ligi Europejskiej z macedońską Szkendiją w porze ćwierćfinału Euro 2016, w którym nasza reprezentacja biła się z Portugalią, najpierw pomyślałem o niewrażliwości i bezwzględności działaczy. Oto polski piłkarz ma wychodzić na boisko dokładnie o tej godzinie, o której gdzie indziej toczy się najważniejszy dla Polski mecz od 30 lat. To nie tylko wbrew duchowi sportu, to gwałt na przyzwoitości.

I na logice rozgrywek, które przecież układa się tak, by futbol reprezentacyjny pogodzić z klubowym. Jeśli ożywa ten pierwszy, to zamiera drugi, a piłkarz pragnący służyć kadrze narodowej nie musi prosić o łaskę pracodawcy, bo zwolnić go na zgrupowanie nakazują przepisy. Tu jednak UEFA – organizator i Euro 2016, i LE – wymyśliła sobie, że obie drużyny Bartosza Kapustki – Cracovia i Polska – zagrają o tej samej porze. Znaczy klub debiutujący w pucharach ma celebrować historyczny moment bez swojej najjaśniejszej gwiazdy.

To przypadek ekstremalny, ale ilustrujący nasilający się od lat proceder, który dzieli świat piłki na równych i równiejszych, fałszuje wyniki europejskich pucharów, jest zwyczajnie niesprawiedliwy. Bogaci, reprezentujący kraje uprzywilejowane, rozpoczynają rywalizację bardzo późno. Niebogaci rozpoczynają nie tyle wcześnie, ile coraz wcześniej. Różnica rośnie z sezonu na sezon, choć korekt dokonuje się powoli, niemal niezauważalnie. Legia rozpoczęła w tym sezonie grę o Ligę Mistrzów 12 lipca, Lech w 2015 r. – 14 lipca, Legia w 2014 r. – 16 lipca, Legia w 2013 r. – 17 lipca, Śląsk w 2012 r. – 18 lipca. I mówimy cały czas o tym samym etapie rywalizacji, drugiej rundzie kwalifikacji. Przed dekadą mistrz Polski startował dopiero pod koniec lipca, wcześniej wręcz w sierpniu. I obecnie nie cierpi za miejsce w rankingu UEFA – nasza liga zajmuje podobne – lecz z powodu decyzji politycznych. Nie wierzcie w reformy Platiniego, które rzekomo uprzykrzają życie bogatym. To tylko propagandowe opakowanie, w które zawinięta jest skrajna pogarda dla interesu wszystkich nienależących do oligarchii. Takie manipulowanie systemem rozgrywek, żeby jedni mieli wakacje możliwie długie, a inni nie mieli ich wcale. Żeby jedni przedzierali się przez mnóstwo kolejnych rund, a innym rund do pokonania stale ubywało.

Rytualnie natrząsamy się z letnich popisów polskich klubów, które regularnie obrywają od rywali z kompletnego wygwizdowa, czasem wręcz amatorów. Ale Celticowi Glasgow też zdarzyło się właśnie przegrać z przedstawicielem ligi gibraltarskiej. Bo w pierwszej połowie lipca nikt nie jest w stanie być porządnie przygotowanym do walki, nie sądźcie, że herosi Bayernu czy Barcelony unosiliby się o tej porze nad murawą. Zwłaszcza zaraz po Euro. Dinamo Zagrzeb puściło na francuski turniej aż sześciu piłkarzy, a grało o LM już trzy dni po finale w Paryżu – nazajutrz po Legii, która w normalnych okolicznościach pewnie pozwoliłaby dłużej odpocząć nie tylko Pazdanowi, ale i Jodłowcowi, Dudzie, Nikoliciowi.

Wyrwanie się z kręgu drużyn skazanych na grę w LE czy LM, zanim potentaci w ogóle rozpoczną przygotowania do sezonu, leży w żywotnym interesie całej polskiej piłki. Inaczej o przyzwoite wyniki będzie trudno, o tej porze roku rządzi nimi przypadek. Trzeba tu jednak walczyć nie tylko ze swoją słabością i rywalami, ale też z coraz pazerniejszym układem na górze. Mistrzowie Polski nie dość, że startują dwa miesiące przed Realem Madryt, to jeszcze startują 35 dni przed czwartymi drużynami ligi hiszpańskiej i niemieckiej czy trzecią drużyną portugalskiej (dysponującymi znacznie szerszymi kadrami). A rekord wszech czasów biją właśnie uczestnicy LE, którzy słyszą inauguracyjny gwizdek w czerwcu. I to wcale nie są uczestnicy najsłabsi, gehennę przechodzą nawet Austriacy, sklasyfikowani na 16. miejscu wśród 54 krajów UEFA. Szykany obejmują trzy czwarte kontynentu.

środa, 13 lipca 2016, rafal.stec
Komentarze
2016/07/13 21:17:35
Może ktoś policzy, kiedy startowałyby rozgrywki, gdyby nie było rund preeliminacyjnych, tylko wszyscy zaczynaliby w jednym momencie, Hiszpanie i Gibraltarczycy?
(pamiętam jak Rush ubolewał w wywiadzie, że aby pobić rekord goli strzelonych w jednym meczu, to musiałby trafić na maltański klub w pierwszej rundzie pucharów)
-
2016/07/13 21:33:22
W punkt. Sztuczne wydłużenie mistrzostw tylko dopełnia obrazu.
-
2016/07/13 22:07:28
Niestety. Rozgrywki sie odchudzą dopiero jak powstanie Superliga i wielcy będą chcieli grać tylko we własnym sosie.

Co do nas, to generalnie przeładowanie naszym rozgrywkom nie służy - mam wrażenie. Liga jest za długa, powinniśmy skrócić sezon o te kilka kolejek i grać w systemie kołowym w lidze z 18 drużynami. Przy okazji dopuścimy kilka ośrodków miejskich do dużej piłki.
-
2016/07/13 22:42:20
Jeżeli chodzi o Ligę Mistrzów, to wystarczyłoby przywrócić odrobinę egalitaryzmu i kazać Realom i Arsenalom tak samo wystąpić w eliminacjach do rundy grupowej z Dundalkami i Żalgirisami (ach, to kręcenie nosem gwiazd Milanu że muszą grać w jakimś Lubinie). Wtedy wystarczy zacząć rundę wstępną pod koniec lipca.

W Lidze Europy w zasadzie podobnie.

Owszem, być może trudniej będzie w LM o Żiliny czy Borysowy wtedy.
-
2016/07/13 23:26:20
Rzeczywiście start rund eliminacyjnych w trakcie trwania mistrzostw to kolejny pucharowy absurd UEFA, choć nasze kluby zaczynające ligę już teraz i tak powinny mieć przewagę nad takim np. Celtikiem.

Tymczasem, skoro już mowa o równych i równiejszych, głos w tej kwestii zabrali - nie pierwszy już raz - nasi lekkoatleci, znów sugerując, że piłka nożna to w porównaniu z ich dyscyplinami zajęcie dla ludzi niekoniecznie błyskotliwych i lubiących wysiłek. Boniek im odpowiedział i trzeba przyznać, zrobił to jak dżentelmen.
Będzie może jakiś tekst w tej sprawie?
-
2016/07/14 00:04:22
@antropoid
Osobiście jestem w stanie zrozumieć lekkoatletów. Gdy któryś z nich zajmuje miejsce 4-8 na mistrzostwach kontynentu(jak ostatnio piłkarze), nie powstaną na jego temat pieśni pochwalne, kibice nie nawiedzą Okęcia, a w wiadomościach, i to wyłącznie stricte sportowych, zajmie to całe 3 sekundy - miej niż klasyczna wyliczanka ile który z naszych emigrantów spędził na boisku, po każdej kolejce ligowej. Oczywiście takie teksty Kszczota, że piłka to "banalny sport dla idiotów"(mocne słowa, jak na kogoś kto biega w kółko), to bardziej efekt nagromadzonej w lekkoatletach irytacji, która może implikować nieprzemyślane, lub wręcz głupie wypowiedzi.

A okazja jest przednia - wygrali klasyfikację medalową ME. Okazali się prawdziwymi królami kontynentu. Ok, nie było wykokszonych Rosjan, ale nie wiem czy taka sytuacja miała miejsce kiedykolwiek.
-
2016/07/14 00:22:19
@0twojastara

W tym właśnie szkopuł. Bo o ile rozgoryczenie lekkoatletów różnicami w zarobkach, czy zainteresowaniu można bez problemu zrozumieć, to już złośliwych i pogardliwych uwag w żaden sposób nie. Ostatecznie nikt nikogo do wyboru życia lekkoatlety nie zmusza, a sportowcom tej klasy pewne zachowania zwyczajnie nie przystoją.
-
2016/07/14 00:25:57
PS. Nie mówiąc o tym, że ze strony środowiska piłkarskiego takie zaczepki nie padały.
-
2016/07/14 00:54:32
Niech Kszczot potwierdzi klasę i zdobędzie medal olimpijski, to wtedy jego też będą nosili na rękach. Zobaczymy jak lekkoatletom pójdzie w Rio, bo teraz na ME wygraliśmy, ale większość przygotowuje się do najważniejszej imprezy w czteroleciu. Mówiąc w skrócie, rywale te mistrzostwa mogli po prostu odpuścić.

Piłka nożna to jedna z najbardziej popularnych dyscyplin na świecie, więc pretensje mógłby skierować właściwie do wszystkich. Anglicy jarają się piłką, a sukcesów w ostatnich latach nie osiągali żadnych. Z zawodnika wyszła frustracja, bo porównując bieg, który trwa niecałe dwie minuty i mecz, w którym może zdarzyć się absolutnie wszystko, to bieganie wydaje się przy tym "banalną" dyscypliną.
-
2016/07/14 01:07:41
Swoją drogą trochę szkoda, że Kszczot tej myśli nie rozwinął, bo nawet chętnie bym posłuchał, dlaczego bieganie po boisku z piłką jest banalne, a bieganie dookoła boiska bez piłki - nie.
-
2016/07/14 01:25:15
@Kszczot
Dla mnie najlepiej sprawę skomentował Paweł Czapiewski i masa ludzi wskazując zainteresowanie mediów np. sukcesami naukowców a lekkoatletów.

Niestety z Kszczota bije frustracja z powodu braku sławy(=pieniędzy) i zachował się bez klasy.

Nikt nikogo nie zmusza do oglądania piłki. Przyczyny z powodu których jest czymś więcej niż sportem mają nawet szeroki kontekst kulturowy i miały znaczenie już 100 lat temu. Świat potrzebuje globalnego, "tego najważniejszego sportu", który siłą rzeczy musi być drużynowy. Żebyśmy nie dopingowali jednego sportowca, który kiedyś skończy karierę, tylko tych naszych. Żeby Ci nasi, walczyli z tymi innymi. Piłka jest piękna, nieszablonowa, ale tez i nudna. Właśnie to, że nie ma w niej zasad wpływa na jej nieszablonowość, bo poza faulem i spalonym piłkarze mogą w dowolny sposób stworzyć akcję.

Dodatkowo jest na powietrzu, czyli mogła gromadzić dziesiątki tysięcy już w pierwszej połowie XX, kiedy to "świat wybierał swój sport nr 1". Wszystko co w hali odpadało.

Powodów jest jeszcze więcej, ale nie sposób ich wymieniać. A lekkoatlecie nie mają i tak źle, bo ich sport ma odpowiednią rangę medialną.

@ME w Amsterdami
Cieszę się z sukcesów naszych sportowców, ale na ME wszyscy idą z marszu, bo odkąd zaczęto je organizować co 2 lata prestiż poleciał na łeb na szyję. Dopinguję każdego, żeby zdobywał jak najlepsze miejsce tam, gdzie jest najwyższy poziom - MŚ, IO i DL.
-
2016/07/14 01:29:21

*Korekta bo wyszedł inny sens wypowiedzi. Chyba za późno chodzę spać na zwolnieniu lekarskim ;)

Piłka potraf być* piękna, nieszablonowa, ale tez i nudna

Właśnie to, że nie ma w niej zbyt wielu zasad*.
-
2016/07/14 06:32:18
Receptą mogłoby być przesunięcie sezonu (zamiast jego wydłużenia): gramy od lipca do połowy kwietnia, potem urlopy, a potem przedłużony okres przygotowawczy połączony z jakimiś pół-towarzyskimi rozgrywkami typu Puchar Ligi. W sezonie mistrzostw reprezentanci przygotowywaliby się do sezonu z kadrą, a w tym czasie ich drużyny mogłyby przetestować zmienników, nie zmniejszając przy tym swoich szans na mistrzostwo kraju. Jak UEFA jest taka, że planuje kwalifikacje w czasie mistrzostw, to liga w jakiejś formie też niech zacznie wtedy grać. Dodatkowy plus będzie taki, że na turniej będą lecieć piłkarze wypoczęci, a nie wykończeni.

Problemem będą oczywiście transfery z innych lig, ale w razie czego tym kilku nowym piłkarzom można dać dodatkowe wolne. Wydaje mi się, że korzyść z posiadania przygotowanej kadry na tym etapie powinna być mimo wszystko większa. No i może dałoby się namówić kilka federacji, które podobnie jak my tracą na pomysłach UEFA (i nie mają szans na dotrwanie swoich reprezentantów w europejskich pucharach do maja), żeby poszły tą samą drogą. To nie jest najlepsze rozwiązanie, ale może gdyby okazało się skuteczne, to europejska federacja poszłaby po rozum do głowy i przeorganizowała kwalifikacje.
-
2016/07/14 08:45:38
Ze Kszczota bije frustracja, opowiadanie o biegach jako sporcie bardziej skomplikowanym intelektualnie od piłki to bzdura, ale co do meritum ma 100% racji. I widać to właśnie w komentarzach na blogu.

Ktoś pomniejsza sukces lekkoatletów na ME mówiąc "niech powtórzą to na olimpiadzie". Jakoś nie słyszałem tego argumentu wysuniętego w odniesieniu do piłkarzy. A przecież MŚ to zupełnie inna skala trudności w porównaniu do ME. W ćwierćfinałach w RPA grały trzy drużyny europejskie, w ćwierćfinałach w Brazylii - cztery. Więc dlaczego ćwierćfinał chłopaków Nawałki przyjmujemy jako megasukces, a na sześć złotych medali lekkoatletów reagujemy w stylu Paganini to on nie jest?

Anita Włodarczyk nie tylko została w zeszłym roku mistrzynią świata, ale i ustanowiła dziejowy rekord świata. Tak jak Bubka na zawsze pozostanie pierwszym tyczkarzem, który przeskoczył sześć metrów, tak ona na zawsze będzie pierwszą młociarką, która rzuciła 80 m. I co? Przegrywa w plebiscycie z niejakim Robertem Lewandowskim, którego głównym tytułem do sławy jest... awans do piłkarskich ME. No to są jednak jaja.

I proszę nie mówić, że "kibice tak wybrali". Nie. Kibice reagują na to, co im się mówi w mediach, a w mediach mówi się od 20 lat, że liczą się tylko sporty "globalne", a nie jakaś tam lekka atletyka, i że facet z końca ławki NBA bardziej zasługuje na miejsce w dziesiątce sportowców roku niż mistrz olimpijski w gimnastyce.

-
2016/07/14 09:34:19
@airborell
Meritum Kszczota to stwierdzenie faktu, że lekkoatletyka ma mniej kibiców niż futbol? No ma. Plus do tego dochodzi fakt, że lekkoatletyka to ileś tam konkurencji, wśród których jedne są bardziej "chodliwe" od innych. Włodarczyk i Fajdek są zapewne bardziej rozpoznawalni niż średniodystansowcy.
Dlaczego nie cenimy medali mistrzostw Europy w biathlonie, nominalnie to przecież to samo co Euro?
-
2016/07/14 09:45:58
@airborell

Ty naprawdę chcesz się bawić w porównywanie piłki nożnej do lekkoatletyki? Dyscypliny drużynowej, do na wskroś indywidualnej (sztafety to margines)? Tak jak niegdyś ze skokami - wystarczy jedna wybitna jednostka i można osiągać największe sukcesy (ME, MŚ, Puchar Świata, IO, cokolwiek). Mając czterech wybitnych i masę planktonu jesteś w stanie zdobyć 4 złote medale (lub więcej, zależnie od dyscypliny). W piłce nożnej możesz nie zdobyć nigdy żadnego (IO pomijam, bo w piłce jest to odpowiednik naszego dawniejszego Pucharu Ligi).

ME nie są równe ME. Gdyby MŚ były w kopanej były w tym samym roku co ME (np. we wrześniu) porównanie byłoby bardziej adekwatne. W takim biathlonie nikt poważnie nie traktuje ME, bo skupia się na MŚ (organizowanych co rok, poza sezonem olimpijskim). W kolarstwie najlepsi jadą w Tour de France, a nie w Tour de Pologne.

"W ćwierćfinałach w RPA grały trzy drużyny europejskie, w ćwierćfinałach w Brazylii - cztery."

A w Niemczech 6 (poza Argentyną i Brazylią, które i tak zgodnie odpadły w ćwierćfinale - a doszły do niego po zwycięstwach z krajami nieeuropejskimi w 1/8). Nawet Ukraina czy Anglia tam zadreptały. I jaki wniosek, poza zależnością miejsca rozgrywania z wynikami drużyn z Europy?

"I co? Przegrywa w plebiscycie z niejakim Robertem Lewandowskim (...)"

Chyba nie bardzo rozumiesz co to jest plebiscyt i czym się charakteryzuje. Zrób plebiscyt na najlepszą książkę roku, a wygrają jakieś "Twarze Greya" albo inny "Zmierzch". Najlepszym filmem w plebiscycie będzie zapewne jakaś holywoodzka megaprodukcja, nudna i pusta do cna. To jest konkurs popularności, a nie wyważenie jakichś tam "obiektywnych wartości".

Zżymasz się, że deszcz jest mokry a zimie śnieg potrafi spaść. Godne co najwyżej starego zgreda, bo sensu w tym nie ma.

Będziesz bronił politologów, filologów czy filozofów, że nie są doceniani, nie mają pracy, mało zarabiają, a przecież wybrali zawód np. z pasji i poświęcili mu się w całości? Jakaś abstrakcja. Ale biedni lekkoatleci nie są doceniani tak jakby chcieli być, bo inni, ci "gorsi", są bardziej medialni. Kompleksy. A
-
2016/07/14 10:16:51
Plus do tego dochodzi fakt, że lekkoatletyka to ileś tam konkurencji, wśród których jedne są bardziej "chodliwe" od innych. Włodarczyk i Fajdek są zapewne bardziej rozpoznawalni niż średniodystansowcy.

Włodarczyk i Fajdek są absolutnie najlepsi na świecie przez ostatnich kilka lat, nie ma co ich porównywać z Kszczotem, który jest "tylko" dwukrotnym ME i wicemistrzem świata ;).

Dlaczego nie cenimy medali mistrzostw Europy w biathlonie,

Bo najlepsi biathloniści Europy tam nie startują. W przeciwieństwie do ME w lekkiej atletyce.

Ty naprawdę chcesz się bawić w porównywanie piłki nożnej do lekkoatletyki? Dyscypliny drużynowej, do na wskroś indywidualnej (sztafety to margines)?

A co ma jedno do drugiego?

ME nie są równe ME.

Prawda, rozgrywanie ME przed IO obniża ich prestiż. Ale powtórzę - do Amsterdamu stawili się, w interesujących nas konkurencjach, niemal wszyscy najlepsi w Europie. Zresztą taki Kszczot był mistrzem Europy również dwa lata temu, więc ten tego.

A w Niemczech 6

MŚ w Niemczech były 10 lat temu i od tego czasu względna siła kontynentów się zmieniła.

Chyba nie bardzo rozumiesz co to jest plebiscyt i czym się charakteryzuje.

Rozumiem wystarczająco dobrze. Rozumiem też, że organizator plebiscytu, Przegląd Sportowy, zrobił wiele, żeby zamienić formułę bardzo prestiżowego plebiscytu w audiotele. Rozumiem też, że skoro poważne gazety pisały, że grzanie ławki w NBA bardziej uzasadnia miejsce w "dziesiątce" niż mistrzostwo olimpijskie, a wygranie jednego wyścigu w F1 jest już wystarczającym powodem do zwycięstwa, to ludzie uwierzyli, że tak właśnie powinni głosować.

BTW obejrzyj sobie wyniki wyborów sportowców roku w innych krajach. Jak widać wcale nie są zdominowane przez piłkarzy (czy innych przedstawicieli tzw. "sportów globalnych") - i to dotyczy zarówno wyborów przez panel ekspertów, jak i w drodze plebiscytu czytelników/słuchaczy.

-
2016/07/14 10:41:43
obejrzyj sobie wyniki wyborów sportowców roku w innych krajach

Po co szukać tak daleko? W historii plebiscytu PS piłkarz wygrał go dwa razy. Boniek za hiszpański mundial i Lewandowski za mistrzostwo Niemiec. Deyna w 1974 roku przegrał z Szewińską, która zdobyła dwa tytuły mistrzyni Europy i dwa razy biła rekord świata.

Bo najlepsi biathloniści Europy tam nie startują

Wiesz, że pytanie było retoryczne. Argument "to mistrzostwa i to mistrzostwa" po prostu nie jest najlepszy.
-
2016/07/14 10:59:07
@airborell

Przeglądam listę Sportowca Roku i dziwię się Twoim słowom. Myślałem, że lista będzie zdominowana przez tych sportowych populistów, o których piszesz - a tu nic z tego. W XXI wieku to Kowalczyk (x5), Małysz (x4), Jędrzejczak (x3), Stoch, Lewandowski i Kubica (x1).

Biegi narciarskie, skoki narciarskie, pływanie - te dyscypliny rządziły. Wszystkie one w zasadzie niszowe, nawet w Polsce - do czasu objawienia się wielkiego talentu (Adama czy Justyny). I zapewne dalej by były niszowe, gdyby nie niespodziewane wyskoki naszych gwiazd.

Jedynie Kubica pasuje do Twojego opisu. Reszta? Jedyny piłkarz - Lewy, nasz najlepszy zawodnik od bez mała 30 lat, większej lub mniejszej posuchy. Gracz światowego formatu, jeden z najlepszych napastników na świecie, prawdopodobnie najpopularniejszej dyscypliny na świecie.

W ogóle to jakiś sztuczny problem, w którym momentalnie się grzęźnie, rozmieniając do na drobne. Nie ma i nigdy nie będzie systemu, który zmierzy jakąś wyimaginowaną obiektywną wartość sukcesów poszczególnych sportowców. I choćby powstawało milion memów o naszych walecznych atletach, popularność piłki się nie zmniejszy. A miarą jej popularności jest właśnie to, że jest w Polsce najpopularniejszym sportem POMIMO braku spektakularnych sukcesów i POMIMO częstych żenujących występów, jak ostatnio Cracovii.
-
2016/07/14 11:01:42
Kszczot krytykę mediów (bo to w nie ona była wymierzona, a nie w piłkarzy) rozpoczął jeszcze przed startem. To co przebiło się do naszej świadomości, to już pokłosie postartowych wywiadów. W dzisiejszym świecie o tym co przebija się do publicznej świadomości i w jaki sposób (nie tylko w sporcie) decyduje handlowa oferta mediów (głównie telewizji) i podporządkowany jej medialny marketing.
Można różnie oceniać jego wypowiedź, doszukiwać się różnych podtekstów, ale chyba obrazu nie da się zamydlić. Media faktycznie koncentrują się na potencjalnym zainteresowaniu, ale poprzez swoją ofertę dodatkowo je nakręcają. My nawet o wielu osiągnięciach sportowych nie wiemy. Kto z nas, kto nie oglądał relacji z Amsterdamu, bez zaglądania do statystyk wie ile oprócz medali było czwórek czy piątek? A przecież sypnęło. Kto wie, ze wśród nich były/była również z rekordem życiowym?
Przykłady kształtowania naszej opinii przez goniące za zyskami media można mnożyć, również w piłce. Dzisiaj lepiej znamy rozgrywki lig zagranicznych, od naszych rozgrywek pierwszoligowych. W ofercie wczorajszej m.in. mogliśmy zobaczyć mecz towarzyski Monaco (parę innych też), ale nie zobaczymy występów naszych drużyn w LE.
Sposób potraktowania Przez UEFA "niebogatych" jest konsekwencją tego mechanizmu. Po co traktować ich poważnie, skoro kasę robi się na kilkunastu/kilkudziesięciu drużynach, które można sprzedać nie tylko w całej Europie. Pomysł na Superligę przejdzie, gra idzie o wielkie pieniądze dla klubów które się załapią, UEFA i mediów. Konsekwencją będą jeszcze większe podziały pomiędzy bogatymi i niebogatymi i to nie tylko finansowe, ale także w ich konsekwencji sportowe. I jeszcze większa powszechna pogarda dla wszystkiego co się dzieje poza sportowym pudłem.
Nawet początkujący adept marketingu wie, że maksymalizację zysku osiąga się poprzez koncentrację marketingowych działań. Po co się więc rozpraszać???
P.S.
Uprzedzając krytyków... - Mam pełną świadomość jak sport się rozwinął dzięki mediom i pieniądzom, które za tym poszły. To się działo na moich oczach. Ale widzę również co raz więcej sytuacji w której interes sportu ustępuje przed interesami biznesowymi. I to mi się cholernie nie podoba.
-
2016/07/14 11:33:38
Przeglądam listę Sportowca Roku i dziwię się Twoim słowom. Myślałem, że lista będzie zdominowana przez tych sportowych populistów, o których piszesz - a tu nic z tego. W XXI wieku to Kowalczyk (x5), Małysz (x4), Jędrzejczak (x3), Stoch, Lewandowski i Kubica (x1).

Kowalczyk wygrała także w 2012, kiedy to nie miała żadnych znaczących osiągnięć (nawet Pucharu Świata), a jej konkurentem był lekkoatleta, który obronił tytuł mistrza olimpijskiego, do tego gigantyczna osobowość. Ale Majewski nie występuje co tydzień w godzinach najlepszej oglądalności w TVP, w przeciwieństwie do Justyny czy skoczków.

W ogóle to jakiś sztuczny problem, w którym momentalnie się grzęźnie, rozmieniając do na drobne. Nie ma i nigdy nie będzie systemu, który zmierzy jakąś wyimaginowaną obiektywną wartość sukcesów poszczególnych sportowców.

Ale są media, które mogą jednym sportom poświęcać więcej uwagi, a innym mniej.

Ilu w "Wyborczej" pracowało specjalistów od piłki nożnej, a ilu od lekkiej atletyki? Ile miejsca poświęcano jednej i drugiej? To naprawdę nie jest tak, że zmiana wzięła się sama z siebie.

-
2016/07/14 11:40:30
Kszczot bredzi jak poparzony, pilka to jest jedyny powazny sport, ktory budzi zainteresowanie na calym swiecie reszta to popierdolka a domaganie sie uznania dla jakis spaslakow miotajacych cegla czy innymi durnymi rzeczami i nazywanie ich "sportowcami" zwlaszcza w formie babochlopow jak Wlodarczyk to przedni zart albo jakies kretynskie wynaturzenia i chodzenia jakie serwowal Korzeniowski czy festiwale biegowe anorektykow z Somalii to sa wlasnie proste rozgrywki dla debili. Kszczot zapewnie prosta jak budowe cepa rozrywke i domaga sie uznania.. smieszny chlopaczek nie mial talentu jak nie tylko Ronaldo ale i nawet Kapustka by tak operowac pilka ani mentalu by pracowac nad soba to postanowil biegac w koleczko i teraz narzeka, ze ludzi bieganie w koleczko albo miotanie ceglami nie jara LOL
-
2016/07/14 12:01:04
W takim razie niech lekkoatleci doprecyzują i kierują swe pretensje do mediów, a nie do kolegów z innej dyscypliny, w dodatku w mało elegancki sposób, lekceważący całą społeczność futbolową - z kibicami włącznie. Takimi wypowiedziami nowych fanów się nie zdobywa, to jest wylewanie żółci na kogoś, typowe dla bagna polityki.

Gdyby o lekkoatletach w podobnym tonie mówili np. szachiści, albo szpadziści Kszczot pewnie by się obraził.
-
2016/07/14 13:58:40
Media poświęcają łamy/czas antenowy tym o którym widz czy czytelnik chce czytać, słuchać albo oglądać. Tu nie ma, nigdy nie było i nie będzie żadnej misji. Bądźmy poważni. Śmieszne w kontekście sportów zimowych jest usilne promowanie skoków, ale piłka nożna jest nie tylko najpopularniejszym ale i najczęściej uprawianym sportem w kraju.
-
2016/07/14 14:14:36
@bartkus

Ale co skoki mają do tego? Raz, że skoki można było obejrzeć w telewizji jeszcze w czasach, gdy naszym najlepszym skoczkiem był Wojciech Skupień. Dwa, że akurat skoki cieszą się u nas dużą popularnością, powstałą na fali małyszomanii.
-
2016/07/14 14:23:04
Media poświęcają łamy/czas antenowy tym o którym widz czy czytelnik chce czytać, słuchać albo oglądać.

Media poświęcają łamy temu, co im się wydaje, że czytelnik będzie chciał czytać. Albo o tym, o czym potrafią pisać.

Ilu jest w polskich mediach ludzi, którzy mają jakieś tam pojęcie o lekkiej atletyce? (W Gazecie jest Tadek Kądziela i to naprawdę dobra zmiana, ale to od niedawna). Albo o, na przykład, zapasach? Ja tam bym zdecydowanie chętniej przeczytał o sytuacji w zapasach niż o Mourinho albo Guardioli, ale kto coś takiego napisze?

-
2016/07/14 14:30:29
@airborell
Myślisz że w Polsce jest dziennikarz wystarczająco zorientowany w zapasach?
-
2016/07/14 14:36:39
Kiedyś jakoś byli.
-
2016/07/14 15:26:48
Kariera sformułowania "niszowa dyscyplina" jest w naszym kraju zdumiewająca. I tak to wina pewnego pokolenia dziennikarzy sportowych, którzy są trendsetterami tego zjawiska ;) To, że ktoś opisuje pływanie jako "w zasadzie niszowe" to niezła ilustracja tego jak można medialnie dmuchać pewne skojarzenia w oderwaniu od jakiejkolwiek faktografii :)
-
2016/07/14 15:37:48
@airborell

Znajdą się. Lech Ufel z Przeglądu ciągnął obecność zapasów na igrzyskach. Fajnie o lekkiej potrafią napisać Żukowski czy Petruczenko.
Nie wiem dlaczego jako wykładnię podajesz Gazetę, warto poszerzać horyzonty i zaglądać też gdzie indziej:)
-
2016/07/14 15:41:44
@airborell
Ilu jest w polskich mediach ludzi, którzy mają jakieś tam pojęcie o lekkiej atletyce? (W Gazecie jest Tadek Kądziela i to naprawdę dobra zmiana, ale to od niedawna). Albo o, na przykład, zapasach? Ja tam bym zdecydowanie chętniej przeczytał o sytuacji w zapasach niż o Mourinho albo Guardioli, ale kto coś takiego napisze?

Ja też bym się chętnie dowiedział jaka jest sytuacja w Polsce w sportach olimpijskich, ale mówimy tutaj o stałym zainteresowaniu. Ciężko by popyt znalazły artykuły o zawodach judo, zapasach, czy pucharach w wioślarstwie i kajakarstwie. Owszem ciut więcej info nt. MŚ w sportach olimpijskich by się przydało.

Druga sprawa to otoczka sportu. Mnie w ogóle nie dziwi, że czytelnicy klikają na artykuły poświęcone spektaklowi jakim jest współczesna piłka, z całą otoczką, konferencjami, skandalami, animozjami itp, a nie na suche relacje z zawodów wioślarskich (nie umniejszając niczego sportowcom, chodzi mi o zjawisko jakim jest uwaga mediów).

Tak jak pisałem LA i tak jest w dobrej kondycji globalnie, sportowcy jak mają światowe wyniki mogą liczyć na dużo wyższe zarobki niż w wielu olimpijskich sportach indywidualnych. Tam z grubsza zainteresowanie sprowadza się do tych paru dni na 4 lata, gdy na IO rozgrywamy konkurencję i tyle. I cały świat tak ma, bo na IO będzie masa policjantów, żołnierzy, strażaków z zachodnich krajów, którzy nie mogą sobie pozwolić na tylko i wyłącznie profesjonalną karierę sportowca.

Do tego dochodzi kultura. Oczywiście każdy sport, idea olimpijska i LA stanowi część jednego z fundamentów kultury europejskiej jakim jest sport. Jednakże żadnego sportu nie da się porównać w skali europejskiej z piłką. U nas i tak piłka jest stosunkowo mało zakorzeniona w życiu codziennym, ale Włochy, Hiszpania, Niemcy, UK już dużo mocniej eksponują futbol.

Oprócz piłki w kazdym kraju jest sport, który szczególnie skupia uwagę - Ausria - narciarstwo alpejskie, Polska - skoki, Czechy - hokej itp. Ciężko, żeby cały naród śledził wszystko i wieszał flagi przy każdej okazji. ;)
-
2016/07/14 15:49:53
Jadę konkretnie po Gazecie, bo uważam że - jak słusznie zauważa Zamorano - znacząco się do tego zjawiska, o którym Kszczot mówi, przyczyniła.

Petruczenko czy Żukowski to jednak wychowankowie starej (IMO dobrej) szkoły dziennikarskiej.

W PS wiadomo, o innych sportach piszą, choć też dużo mniej niż kiedyś.
-
2016/07/14 15:52:10
Pewnie każda nacja ma swoje ulubione dyscypliny sportu - niszowe w skali globalnej.
A skoki miały w Polsce wielu fanów na długo przed Małyszomanią.
-
2016/07/14 16:29:15
W skokach chodziło mi o to, że tę dyscyplinę w całym kraju uprawia 100 facetów, a były próby robienia z tego "sportu narodowego". Wszystkie inne rywalizujące tam z Polakami kraje mają oprócz tego porządne narciarstwo.

@airborrell
No ale widać, ze ludzie tego chcą, bo piłka nożna zdecydowanie dominuje także poza głównym nurtem. Porównaj ile osób oglądało głupawe filmiki z życia kadry na kanale youtube "Łączy nas piłka" a ile np. wywiady z lekkoatletami czy powtórki medalowch eventów. Ile jest w sieci np. nieoficjalnych fanowskich stron przeróżnych klubów piłkarskich- polskich czy zagranicznych z minimum 100-200 aktywnych użytkowników. Jeden portal- z wersjami dla różnych lig- w którym pod suchymi newsami o meczu drużyny A z drużyną B pisze po kilkadziesiąt użytkowników. LA nie wygenerowała nawet 1-go takiego miejsca. Ile osób chodzi na mitingi lekkoatletyczne w Polsce, a ile co tydzień na Ekstraklasę mimo znacznie tańszych biletów na obiektach lekkoatletycznych. Przepaść. Artykuł Kądzieli choćby najlepszy na Sport.pl i tak przegra w klikalności z pomeczowymi memami. A gdyby portal chciał ten trend ignorować, to rynek ich zweryfikuje i czytelnicy odpłyną np. do weszlo.
-
2016/07/14 16:49:10
@airborell

Ale to jednak nie ten adres. My gazety to jednak średnio kupujemy.
Telewizja, radio, internet grzeje temat i robi się ta słynna eurogłupawka.
Piłka to jednak nie ot taka dyscyplina sportowa, to zjawisko, inna skala,
i nie ma u nas do niej startu, zawsze tak było, trzeba to zaakceptować.
Tak jak w Nowej Zelandii do rugbystów czy w Kanadzie do hokeistów.

Wydaje mi się jednak, że u nas zapotrzebowanie na sukces jest tak potężne, że ci, którzy te sukcesy w mają, mają też popularność, nawet gdy to były wcześniej mniej medialne dyscypliny. Szczypiorniści, Kowalczyk, Małyszomania, Kubica.
Gdyby nagle odpalili nasi rugbyści z miejsca stali by się bohaterami medialnymi, mielibyśmy kolejny sport narodowy a na google.pl najbardziej chodziłoby zasady gry-rugby.

Co do szkółek dziennikarskich to najbardziej się cieszę, że te futbolowe mikrofony wreszcie przestaną w każdym wywiadzie pytać, czy zna/wymieniłby pan jednego polskiego piłkarza, szlag mnie trafiał.

@antropoid
Jakbyśmy tu wszyscy zaczęli wymieniać globalne i niszowe naszym zdaniem dyscypliny to pewnie byłaby niezła zabawa.


-
2016/07/14 18:01:38
@irek

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie :)
-
2016/07/14 18:22:33
Artykuł Kądzieli choćby najlepszy na Sport.pl i tak przegra w klikalności z pomeczowymi memami. A gdyby portal chciał ten trend ignorować, to rynek ich zweryfikuje i czytelnicy odpłyną np. do weszlo.

To tylko Twoja dywagacja. Ja np. przez głupawe memy ograniczyłem mocno Sport.pl i o dyscyplinach, które mnie interesują czytam już na portalach tematycznych.

Moim zdaniem, to absolutnie nie jest tak, że gazeta/portal podsuwa treści, które użytkownik chce czytać - jest dokładnie odwrotnie: media nakręcają zainteresowanie na towar (artykuły), które oferują. Na piłkę nożną i głupawe memy nakręcają zainteresowanie dlatego, że mają ludzi, którzy te głupawe memy robią, a nie mają np. ludzi, którzy sensownie piszą o tenisie. Czemu na Sport.pl o tenisie pisze głównie gościnnie Romer z TenisKlub? A jak już napisze to jakiś stażysta z Gazety to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać po takim "artykule"?
Pracowałem kiedyś w medium, w którym dyrektor handlowy mówił, że "dobry handlowiec sprzeda nawet gówno w papierku". Ja stamtąd odszedłem, bo nie chciałem sprzedawać gówna, dyrektor został...
-
2016/07/14 18:23:27
Oligarchia rządzi w europejskim pseudofutbolu. Bogaci siedzą przy stole a biedni występują w roli kelnerów. W normalnych jeszcze latach 80-tych pierwsza runda Pucharu Europy zaczynała się w połowie września. I brali w niej udział zarówno mistrz Włoch jak i mistrz Malty --> tak jak w tenisowym Wimbledonie gdzie wszyscy tenisiści rozpoczynają grę od pierwszej rundy.
-
2016/07/14 18:39:37
W normalnych jeszcze latach 80-tych pierwsza runda Pucharu Europy zaczynała się w połowie września.

Kiedy startowały 32 drużyny w czystym systemie pucharowym, to wystarczało dziewięć terminów meczowych.
Przy 78 drużynach i fazie grupowej potrzeba co najmniej siedemnastu terminów.
Sama zwiększona liczba państw wymusza większą liczbę meczów.
-
2016/07/14 19:19:49
Popularność dyscyplin sportowych to jedno, a w jaki sposób media ją dodatkowo nakręcają i to wcale nie dla promocji sportu, to zupełnie inna melodia.
Świeżo w pamięci mamy głupawkę pod tytułem powrót piłkarzy z EURO. Ktoś puścił informację, że piłkarze jednak przylecą na Okęcie (wiadomo tam można się dostać środkami komunikacji miejskiej), poinformował kiedy (początkowo mieli przylecieć następnego dnia). A szaleństwo relacji z oczekiwania wyglądało, jakby było kręcone w oparciu o scenariusz filmu "Pod kopułą gromu" i to łącznie z kryterium doboru rozmówców. Prowadząca dziennikarka była nawet "lepsza" od pierwowzoru. Piłkarze chyba wyczuli sztuczność sytuacji bo większość przeszła przez szpaler nawet się nie uśmiechając, a zatrzymali się na moment tylko nieliczni. W mojej opinii to właśnie ten mechanizm zaatakował Kszczot, a nie piłkarzy czy fanów piłki.
Od czasu do czasu pojawiają się jakieś medialne informacje, które wyłamują się z szablonu medialnego przekazu i odsłaniają prawdziwy jego mechanizm. Dzięki temu dowiedzieliśmy się jak spędzano polskich kibiców, żeby nakręcić euforię przedmeczową lub jak przebierano Francuzów, żeby nakręcić gorące powitanie powracających do bazy, bo żadnego kibica polskiego nie było.
A czasami komuś coś się wyrwie, pokazując pogardę do piłki i do nas kibiców (wiem, jesteśmy najważniejsi). Mogliśmy się zapoznać z oceną przebiegu EURO po odpadnięciu Polaków, pięknie wyłożoną w 7 punktach (nazwisko z litości pominę). Najciekawszy był jednak wstęp. Otóż dowiedzieliśmy się z niego, że wcześniej nie widział żadnego meczu poza polskimi, bo jeżdżąc za reprezentacją nie miał na to czasu. Z resztą - jak stwierdził - nic nie stracił, bo powszechnie wiadomo, że poziom EURO był niski. W tej wypowiedzi nie widziałem nic ze skromności Sokratesa: - "wiem, ze nic nie wiem", a tylko samozadowolenie ze swojej niewiedzy kompletnego idioty. Ile takich wypowiedzi miało wpływ na kształtowanie naszej opinii, zwłaszcza tych którzy również niewiele meczy widzieli?
Oczywiście nic złego się nie dzieje, bo tylko kasa musi się zgadzać.
Rafał poruszył jeden z problemów ilustrujący pogardę i dla nas i dla piłkarzy tym razem ze strony UEFA (media też się wcześniej na ten temat nawet nie zająknęły). Kasa ze wstępnej fazy pucharowych rozgrywek jest żadna, więc kto się będzie przejmował, że uniemożliwia przygotowanie do sezonu niebogatych.
Chyba tylko trenerzy, którzy potrafią przyznać, że awans do LE to jest dla drużyny katastrofą. Dlatego nie dziwmy się jeżeli nasze drużyny odpadną już po pierwszych meczach. Start w pucharach to nie jest nagroda, to koszt, który trzeba ponieść za zajęcie miejsca w lidze, z którym wiążą się profity.
-
2016/07/14 20:12:20
Niestety jest tak, że jak wchodzę na gazetę, to na czołówce zamiast np. informacji o wynikach finałów NBA i NHL widzę 5 linków do wieści o Legii, to wolę wejść na strony poświęcone hokejowi i koszykówce. I pewnie w ten sposób ludzie z portalu utwierdzają się w swoim przekonaniu, że o hokeju nikt nie czyta, bo po pewnym czasie kibic hokeja nie szuka hokeja na gazecie, tylko gdzie indziej.
-
2016/07/14 22:16:19
Swoją drogą trzeba być idiota, żeby uważać, że na sport ludzie wchodzą po to, żeby zobaczyć gdzie Messi albo Boruc spędzają wakacje...

Ale w sumie miało być o czymś innym: właściwie nie wiadomo, po co zrobili tyle tych rund wstępnych - dwie by wystarczyły, góra trzy.
-
2016/07/14 22:20:08
właściwie nie wiadomo, po co zrobili tyle tych rund wstępnych

Wiadomo. Żeby bogatsi nie musieli się stykać z plebsem i ryzykować odpadnięcia przed czasem.
-
2016/07/15 11:17:49
to chyba jednak lekka przesada sugerować, ze te 30 minut gry pana Jodłowca na ME ma jakiś kluczowy wpływ na poziom szans Legii Warszawa w kwalifikacjach LM.

umówmy się, LM ktoś sponsoruje, jakieś telewizje płacą krocie za to,żeby ją pokazywac na całym świecie. Za co płacą ? Za to, zeby Legia Warszawa tam grała i murowała na remis ? Takie wynalazki mogą być egzotyką, takim frędzelkiem u sukni, ale nie mogą najeżdzać LM w ilościach niezdrowych.

LM to nie tylko sport, a może nawet mniej sport niż biznes. Ma być pooziom, klasa i KASA. a klasę, poziom i kasę mają kluby z najlepszych lig, więc absurdem byłoby zrównywanie ich praw i przywilejów z pariasami. Na nierównościach świat się opiera, a równośc jest utopią. Dlaczego w piłce nożnej klubowej, tak bardzo zależnej od kapitału, ma być inaczej ?

Real Madryt na równych prawach z Legią ? Mam nadzieję, ze to zart. Niech Legia zdobędzie budżet równy Realowi, to się zacznie liczyć ? Nie zdobędzie ? O jak mi przykro... A dlaczego ? Może własnie na to pytanie należy sobie odpowiedzieć, a potem dopiero szukać odpowiedzi.

z koniem nie nalezy się kopać, bo to nie ma sensu. Jak Polska chce mieć klub w LM, to niestety musi się przemóc. Zacisnąc zęby i trenować latem, pokonać te Ładogi, Kałmuki i inne potęgi, z którymi znajdzie się w duelach "śmierci".

Polska, jej mistrzowie piłkarscy, sa po prostu do luftu. Sa ciency. Słabi jak noc. Dlatego nie grają w LM, a nie dlatego, ze mają niedogodności kwalifikacyjne.

Ale Polacy zawsze marudzą... wsżedzie upatrują niesprawiedliwości i spisków.

co roku do LM przebijają się 2-3 kluby, których teoretycznie nie powinno tam być. Jakaś Astana, jakieś Malmoe, Pilzno. Im nie było łatwiej, oni też zaczynali wcześnie kwalifikacje, ale odrobili swoje, przebili się, wygrali. Nie narzekali, tylko zakasali rękawy, napluli w dłonie, złapali byka za rogi i swoje zarobili, pokazali się Europie.

A Polak został z majtami wokół kostek i płakusiem na twarzy. Bo znów go oszukali, znów mu zabrali szansę, nic tylko iśc się pomodlić o sprawiedliwość na tamtym świecie.

Bo TEn swiat jest jaki jest i takim go trzeba brać. NIgdy nie będzie równych praw, bo nie będzie równych sobie partnerów.

Jak się chce dorwać do słoika z konfiturami LM i dostac kasę, to trzeba najpierw sobie zadać pytanie : kto tę kasę zarabia ? Bo że polskich mistrzów łapki swędzą, to wiadomo. Ale budżet LM nie powstaje z datków słabeuszy, on powstaje z pieniędzy jakie generują telewizje i sponsorzy, a ci ładują kasę w LM tylko dlatego, ze grają w niej Barcelona, Bayern, Real, Paris St Germain, United, City, juventus i parę innych klubów. MYślicie,że LM BEZ tych klubów oglądałby cały świat ? lol

ktoś zarabia, ktoś zapewnia zyski - i ten ktoś ma większe prawa od kogoś, kto nic nie zapewnia. I postawa roszczeniowa jest tutaj niepowazna. Jak się chce liczyć kasę którą generują ci najwięksi, to niech nie narzeka na ich większe przywileje. Bo bez nich nawet szansy na liczenie tej kasy by nie miał. Taki jest świat i jako taki jest bardzo sprawiedliwy.

słabiak musi znać swoje miejsce w szeregu. Hierarchia musi być zachowana. inaczej swiat stanie na głowie.
-
2016/07/15 14:14:13
Wicemistrz też pokazał w pucharach siłę polskiego futbolu, przypudrowanego przez reprezentację.

Ogółem 4 kluby - 5 meczów, a w nich cały dorobek to 2 wyciułane remisy.
-
2016/07/15 17:33:16
W tym przypadku musze się zgodzić z przecinki w 100%.

Bartoszcze

I tez po to żeby jeden z tego plebsu nie wyciął na pół roku takiego ronaldo bo będzie chciał udowodnić, że mu taka gwiazda nie podskoczy.

Działacze z bernabeu oglądając finał me mieli daleko kto wygr,a widząc leżącego ronaldo. Latały im przed oczami melony euro, które mogą stracić.
-
2016/07/15 17:46:39
@czachadymi
Niezadowolenie tego czy innego klubu że przedwcześnie odpadli z rozgrywek było głośno artykułowane.
Przypadków ciężkiej kontuzji w pucharowym meczu supergwiazd z ogórkami czy średniakami na zasadzie "nie podskoczy" sobie za bardzo nie przypominam.
-
2016/07/15 19:04:45
@w.p.p.
To kolejny Twój tekst, którym dowodzisz, ze nic ze sportu nie rozumiesz. Gdybyś przerobił parę lekcji na podwórku, to byś wiedział, że w sporcie obowiązują równe reguły, a kto ich nie szanuje, ten z rozbitym nosem chowa się pod spódnicą u mamusi, albo następnym razem zaczyna je szanować.
Niestety sądząc po Twoich tekstach, to doświadczenie Ciebie ominęło.
Właśnie Ci, którzy rywalizację oglądali z balkonu lub przez szybę w oknie konsumują jak małpa kit sportowe szoł dla gawiedzi. Dla nich bez znaczenia jest fakt, że właśnie nasi ligowcy jak równy z równym walczyli z gwiazdami sportowego szoła (celowe!). Oni nigdy nie pojmą, że warunkiem obiektywnej rywalizacji, jest zapewnienie równych warunków na starcie. Ponieważ nigdy się nie spocili nie wiedzą, że podjęcie kolejnego wyzwania wymaga czasu na regenerację. Pomijanie tego warunku jest jednym z elementów na kreowanie gwiazd. Nie tylko dlatego, że są tacy świetni, ale przede wszystkim dlatego, że tak wiele w nich zainwestowano i tak duże zyski ta inwestycja przynosi.
P.S.
Możesz mi zarzucać, że się Ciebie czepiam, że wielu dyskutantów na tym blogu nie podziela moich poglądów, a ich tak ostro nie traktuję. Ale w moim odczuciu w przeciwieństwie do Ciebie, wszyscy pozostali nawet jeżeli nie mają zbyt wielkich własnych doświadczeń sportowych (tego nie wiem), to przynajmniej potrafią zrozumieć na czym polega sportowa rywalizacja.
-
2016/07/15 21:39:51
@lider4
"tak jak w tenisowym Wimbledonie gdzie wszyscy tenisiści rozpoczynają grę od pierwszej rundy."
Poza tym, którzy grają w eliminacjach oraz tymi, którzy grają w nieoficjalnych eliminacjach o dziką kartę do eliminacji.
-
2016/07/15 22:51:01
Wprowadzić ograniczenia transferowe i Real czy Bayern staną się śmiesznymi klubikami zagrożonymi degradacją do niższej ligi.
-
2016/07/16 00:04:12
@alp
No i może to wpp rozbijał te nosy na podwórku, będąc w grupie która zawsze wygrywa :D.
-
2016/07/16 09:21:07
Przegladajac ostatnie ratingi ze strony liga mistrzow nasuwa mi sie kilka wnioskow. Patrzac na ratingi rozstawieni sa przedstawiciele 7 najlepszych lig. Pozniej wicemistrzowie oraz mistrzowie Belgii, Holandii, Ukrainy, Turcji i Szwajcarii. Wszystko bazuje na ratingu. Wiec, aby bez problemow znalezc sie w tym gronie polskie kluby musza zdobywac punkty i piac sie szczebel po szczeblu w gore hierarchii. Gdy przegrywamy obecnie np. z Macedonczykami, to w takim tempie poczekamy jeszcze kilkadziesiat lat. Wniosek dla mnie jeden, coraz mocniejsze kluby i wreszcie moze bedziemy na miejscu takiej Szwajcarii.
-
2016/07/16 11:01:38
@alp61

do twoich złośliwości pod moim adresem, insynuacji wyssanych z brudnego palca, nie bedę się odnosił, bo w wirtualnym świecie zarówno zarzucanie komuś pewnych rzeczy, jak i próby prostowania, są po prostu śmiesznym zachowaniem. Wygłupiaj się sam i na własną rękę, mnie w to nie wciągniesz :]

odniosę się do tego, do czego w ogóle da się odnieśc z twojego... posta, nazwijmy to.

po primo, pomylił ci się temat, pomylił ci się kontekst, i pomyliło ci się forum. Nie ma tutaj rozmowy o podwórkowej piłce, w kontekście podwórkowej piłki na forum o podwórkowej piłce.

mowa jest o zawodowej piłce. ZAWODOWEJ. i to na wysokim poziomie. A jak piłka jest zawodowa, to czym się rózni od podwórkowej ? Wiesz może ?

pozwól że ci objaśnię : rózni się PIENIĘDZMI. na podwórku możesz sobie "równe reguły" stosować, bo tam grasz za darmo, dla zabawy. W zawodowej piłce rządzi pieniądz i dlatego jest zawodowa. Taka róznica. Dla mnie, i jak sądze dla 99 % userów, to truizm, ale dla ciebie będzie to szok poznawczy, jak mi się wydaje.

"rowne szanse na starcie to warunek rywalizacji"

chcesz mnie rozbawić ?
jakie "równe szanse" ?
w zawodowej piłce, gdzie Real Madryt wart jest miliard funtów, a legia Warszawa 3 funty ? Gdzie udział 10-15 czołowych klubów europejskich jest jednocześnie warunkiem sine qua non zaangażowania takich pieniędzy w ten biznes, żebyś mógł oglądać tę LM nie ruszając tyłka z podwórka, na którym się najwyraźniej zasiedziałeś, a na pewno zasiedział się na nim twój, ech... umysł ?

człowieku, zacznij myśleć.
zacznij się orientować w świecie, bo ten twój idealizm jest śmieszny. jakie równe szanse ? nawet w wyścigu do śmietnika po resztki z Maca nie ma równych szans, a ty chcesz ich szukać w takim biznesie jak zawodowa piłka nożna w LM ?

tobie się mylą nagiminnie dwie rzeczy : sport i biznes. Piłka nożna na poziomie Lm, na poziomie Realu, barcelony i tuzina innych największych klubów, na poziomie Premier league, to jest biznes najpierw, a potem dopiero sport. Tobie się amatorszczyzna myli z profesjonalizmem. Profesjonalizm i pieniądze zaangażowanie w interes domagają się spełniania pewnych rutynowo stawianych warunków, i absolutnie nie jest w ich spektrum tworzenie "równych szans", bo równośc będzie wtedy, jak dla całego przedsięwzięcia, jego wartości, jakości i dochodowości, równy sens będą miały udział Legii, Astany i Malmoe oraz Barcelony, Bayernu i Realu.

równośc będzie wtedy, jak finansowanie LM zapewniające widzom istnienie tej ligi w równym stopniu będzie zależne od uczestnictwa Legii, Partizana czy mistrza Gibraltaru, co Barcy lub PSG. Dopóki to Real i Bayern zapewniają LM pieniądze, które później dostają także kluby słabsze i biedniejsze, to im się należa przywileje. I na tym polega zawodowa piłka. A komunizm, to proponuję we własnym zakresie realizować, najlepiej na podwórku, i nie wpychać się z nim do ZAWODOWEGO futbolu.

nikogo na poziomie takich pieniędzy nie obchodzą twoje podwórkowe reguły, wpajane przez tatę-gita czy mamę-przyjaciółkę wszystkich gitów w okolicy, czy przez cholera wie kogo.

aż trudno uwierzyć, ze ktoś o twoim sposobie patrzenia an świat, w ogóle zabiera się za komentowanie zawodowego sportu.

róznica między nami polega na tym, że ja mówię o rzeczywistości, a ty - cytując Wolfganga Amadeusza - "srasz marmurem". Idealizm podwórkowy kontra rzeczywistośc świata. idealizm oczywiście nie ma żadnych argumentów, ale zawsze może próbować zasugerować, że ktoś kto lepiej rozumie rzeczywistośc świata i sens tej rzeczywistości, to ktoś kogo "ominelo podworko z rozbitym nosem u mamusi pod spodnica", czy coś takiego, bo przyznam, że czytałem piąte przez dziesiąte, gdyż ponieważ zwykle tak czytam bełkot w którym nie ma ani grama poważnej argumentacji dojrzale odnoszącej się do zastanych realiów.

bierz pan tę swoją motykę i maszeruj w kierunku słońca. życzę owocnego porywania się :]

-
2016/07/16 13:22:40
@w.p.p.
"tobie się mylą nagiminnie dwie rzeczy : sport i biznes"

Tak się w moim życiu złożyło, że mam pewne doświadczenia i w jednym i w drugim (potrafisz to powiedzieć o sobie?). Mnie się się te pojęcia nie mylą, ja je rozróżniam!
I doskonale wiem, że sport kończy się w miejscu gdzie startujących przestają obowiązywać jednakowe reguły. A biznes nie znosi równych reguł. Zyski maksymalizuje się gadając o równości, a faktycznie wykorzystując dominującą pozycję na rynku. Tam gdzie zaczyna dominować biznes kończy się sportowa rywalizacja. To dlatego we współczesnym sporcie sportowa rywalizacja tak często, w medialnym przekazie przekształca się w jarmarcznego szoła dla gawiedzi... - nie utożsamiaj tego tylko z relacją z relacją sportową, ale potraktuj przekaz sportowy jako całość.
Doceniam to co biznes w wielu branżach, nie tylko czysto sportowych, zrobił dla sportu i dla naszego życia (wielokrotnie to podkreślałem w swoich komentarzach, również na tym blogu). Ale nie chcę się któregoś dnia znaleźć "pod kopułą gromu", pod którą sportowy biznes i wielu ludzi w mediach chce nas na siłę wcisnąć, a niektórych już nawet nie musi.
Spróbuj kiedyś przejechać z kumplami dzieścia kilometrów na rowerze, przejść/przebiec na nartach, przepłynąć kilka kilometrów bez przerwy, pokop piłkę lub zagraj w siatkę, albo tylko przejdź się przez kilka dni z plecakiem po górach. Zrealizuj jakiś projekt biznesowy. A może zrozumiesz o czym mówię, a przynajmniej nie będziesz się z taką arogancją (sprawdź w słowniku) odnosił do innych poglądów. Bo, jak wynika z Twoich wpisów (je oceniam, a nie Ciebie) to jest Twój główny problem.
Rafał w mojej opinii poruszył problem. który staje się zmorą współczesnej piłki, a on o mechanizmach w sporcie i ich patologii wie więcej niż my obaj. I co ważniejsze chce i potrafi o tym pisać.
-
2016/07/16 14:27:48
wpp
"Na nierównościach świat się opiera, a równośc jest utopią."

Tak jak i wolność, wraz z "wolnym rynkiem", abstrakcyjnym modelem i zarazem wilgotnym snem korwinistów. Podobnie brak regulacji najczęściej nie czyni rynku bardziej wolnym, a odrobina regulacji nie oznacza komunizmu. Nawet w Szwecji czy Finlandii nigdy nie chodziło o idealną sferyczną równość, a jednak tej fajnej klasy średniej jakby ciut więcej.

Zaraz, zaraz, miało być o sporcie.
-
2016/07/16 14:30:00
z podworka do znakomitych doświadczeń biznesowych w jeden dzień ;] podróż za jeden uśmiech ;] co jeszcze mi powiesz ?

powiedziałem ci, że sport i biznes to dwie rózne bajki, więc po co mi to teraz tłumaczysz ?

problem polega na tym, że tak "znasz na biznesie", że nie rozumiesz, iż Liga Mistrzów, to jest własnie biznes.

I nie moze być inaczej, jesli piłka nożna w wykonaniu LM ma być produktem światowym, globalną marką, futbolowym Everestem. Bez telewizji, bez pieniędzy tłustych sponsorów, bez kapitału firm marketingowych - nie będzie Ligi Mistrzów. A żeby te pieniądze ktoś chciał pompować, to Liga Mistrzów musi mieć wartośc, jakośc, poziom, klasę i siłę przebicia, bo nawet za setki miliardów CHAŁY nikt nie kupi. Ludzie nie są az takimi idiotami.

żeby więc LM była doskonałym produktem jakościowym - musi mieć kto zapewnić ten poziom. A zapewniają go najlepsze zespoły na kontynencie. Wyrzuć 7-8 najlepszych i nie ma Ligi Mistrzów. TAKŻE te zespoły stoją za produkcją zysków LM, które później są dysponowane także do klubów mniejszych, które miały szczęscie dostać sie na te salony, do Pilzna, Malmoe, Astany i Rosenborga.

Tak wygląda struktura biznesowa. I ona wyznacza konstrukcję systemu gry w tym układzie. Ci którzy znaczą najwięcej - nie mogą zaczynać rywalizacji razem ze słabeuszami, bo to wypacza podstawowe zasady, na których oipiera się ten biznesowy model.

I to jest podstawa rozumowania w tym temacie. Jak ktoś od niej abstrahuje, to stwierdzam, że buja w obłokach, czyli idealizuje rzeczywistośc takich przedsięwzięc jak Liga Mistrzów.

Pieniądz jest dobry. Wszystko co kosztuje - jest dobre. Pieniądz jest moralny, bo wyznacza jakośc i profesjonalizm. Pieniądz się nie myli. takie są fakty. Dobry sport opiera się na pieniądzu. I nie może być dzisiaj inaczej. taki jest świat.

Po co ty wplatasz te opowieści o dymaniu z plecakiem po górach ? co to ma do rzeczy ?

dlaczego nie umiesz rzeczowo dyskutować ? O tym czy ja podziwiam taki model świata i sportu, czy może go ubóstwiam i pławię się w tej rozkoszy - to ty akurat nie wiesz, bo ja nie zachowuje się jak baba w ciązy i nie pcham się z moimi "emocjamY" do kolejnych tematów.

ja mówię o tym jak wygląda świat, jak ja to widzę, jakie jest moje zdanie. A ty z miejsca moją ocenę świata klasyfikujesz jak moje zakochanie w tym świecie. To intelektualna dziecinada.

nie dlatego, ze się mylisz albo masz rację, ale dlatego że nigdy się nie dowiesz, czy ja taki świat kocham czy nim pogardzam. Nie dowiesz się, bo ja zachowam rzeczowy charakter moich postów i co najwyżej będę polemizował z tym, że twoja interpretacja, albo p. Steca, są błędne.

"Sprobuj kiedys przejechac dwiescie kilometrow na rowerze..."

no właśnie, o tym mówię.
po co takie rzeczy piszesz ?
można przejechać nawet milion kilometrów na rowerku dziecięcym, a świat się od tego nie zmieni. Liga Mistrzów nie zmieni swojego modelu biznesowego, choćby nawet ścisnął 5 zł tak,żeby się orzełek [...] Nie zmieni się. I moje postrzeganie też się nie zmieni, bo mój rozum nie zwiędnie niezaleznie od tego czy te 200 km przejadę, przepełznę czy w ogole nie będę sobie nimi zaprzątał głowy.

"z arogancja do innych pogladow"

poczytaj swoje posty i to w jaki sposób atakujesz ad personam, np mnie. to twój 2 post z rzędu do mnie i poza insynuacjami i chwaleniem się swoimi podwórkowo-biznesowymi sukcesami, w żaden sposób nie pogłębiłeś spektrum wiedzy i poglądów o zjawisku, które zasygnalizował post p.Steca. Mówisz tylko o tym jak powinno być i jak to było 40 lat temu na podwórku. Kogo to obchodzi ? czyj stan wiedzy chcesz wzbogacić takimi opowieściami ? Co te twoje idealistyczne banały wnoszą do dyskusji ? gdzie rozpoznanie rzeczywistości, gdzie próba wyjaśnienia sensu kształtu świata ? gdzie jakiś racjonalny pogląd ?

"zmora wspolczesnej pilki"

"zmora" ? a niby dlaczego ? piłka ma się najlepiej od zawsze. Futbol klubowy jest na najwyższym poziomie w historii. jest produktem bardziej globalnym od wszystkiego innego.
-
2016/07/16 14:37:36
mamy się smucić z tego powodu, bo mistrz polskiej ligi nie uczestniczy w podziale konfitur, gdyż jest za słaby by przejśc mistrza Andory czy Armenii w 12 rundzie kwalifikacji ?

NIKOGO to nie obchodzi. NIKT nie smuci się z tego powodu. nawet gros polskich kibiców piłkarskich, bo oni w nosie mają Legię, Lecha, Górnika, Hutnika albo Zecera w LM. Ich to nie obchodzi. Oni mają najlepsze drużyny świata w tej LM i nie są nacjonalistycznie skrzywieni. Piłka w LM to produkt globalny, przekraczający wąskie granice smuteczkow narodowych. Zwłaszcza dziś, kiedy sklłądy są konglomeratami piłkarzy z całego świata, a nazwy klubów zaledwie szyldami firmowymi, a nie gmachami państwowej dumy.

i ty to nazywasz "jarmarkiem dla gawiedzi" ? Barcelona vs Real to jarmark dla gawiedzi ? A co jest prawdziwym, hardkorowym sportem ? Legia-Hutnik w 2 rundzie pucharu Polski ?

dlaczego ? Bo poziom niski, jakośc zerowa, wartośc żadna ? hipster-ball ? Hej, ludzie, wybieracie się na koncert U2, Coldplay albo Radiohead ? dajcie spokój, to cyrk dla gawiedzi, idźcie posłuchać jak pan Rysiek gra na grzebieniu - to dopiero real, a mean - REAL, music ! :]
-
2016/07/16 16:09:39
@wpp
"Zwłaszcza dziś, kiedy składy są konglomeratami piłkarzy z całego świata, a nazwy klubów zaledwie szyldami firmowymi, a nie gmachami państwowej dumy."

Pomijając fakt, że jeśli tu o jakąś dumę przeciwstawną wobec "firmowego szyldu" chodzi, to prędzej tę lokalną czy wynikającą wprost z subkulturowych uwarunkowań, która decyduje o tym, że jedni w kraju są przyjaciółmi, a inni to k.... (transparenty w stylu "Bóg nam powierzył honor Polaków" pomijam, bo to też wbrew pozorom szowinizm lokalny), to ligi są jednak KRAJOWE. "Krajowe" są też liczby uczestników w danej edycji LM czy LE (np. 6 hiszpańskich drużyn w pucharach itd). Wreszcie, czynnik krajowy wpływa na terminarz rozgrywek europejskich. Jesteś klubikiem z Polski, grasz w lipcu eliminacje. Zresztą, niedawno tyle się pisało o tym, co się może stać po hipotetycznej secesji Katalonii, w jakiej lidze grałaby taka Barcelona. Szyldy więc są krajowe, bo nawet jeśli ich duma jest gdzie indziej, to współzależność klubu i ligi jest oczywista. Ligi krajowe to wreszcie też bardziej właśnie szyld "firmowy" niż "duma państwowa".

"Hej, ludzie, wybieracie się na koncert U2, Coldplay albo Radiohead ? dajcie spokój, to cyrk dla gawiedzi, idźcie posłuchać jak pan Rysiek gra na grzebieniu - to dopiero real, I mean - REAL, music ! :]"

U Ciebie zawsze ten sam brak stopniowania. Od razu Rysiek na grzebieniu. Porównywanie muzyki do sportu, bo rzekomo posiadają jeden wspólny mianownik "zapewniania rozrywki" jest też bez sensu. W muzyce nigdy nie będzie żadnej LM i "Everestu". Mogą być co najwyżej Everesty od siebie kompletnie niezależne, które mogą sobie "skoczyć". Pijesz do tego, że ludzie będą wciąż kupować "ipsację wielkich na Evereście", tak jak kupują bilety na koncert U2, Radiohead czy Coldplay? Słabe porównanie z jednej prostej przyczyny: Tom Yorke kiedyś stąd odejdzie, a przynajmniej nie będzie (nie jest już?) tak popularny, będą (już są?) fanowskie gadżety innych bandów, a przynajmniej będą (są) inne nagrania tychże. W klubie bogatych w piłce chodzi o to, żeby zawsze tam biegali najbardziej utalentowani, a kilka szyldów rządziło przez kilkadziesiąt lat. Nawet jeśli się zgodzić z Tobą, że spotkania w stylu "El Plastico" będą superstrawne na zawsze, to chodzi tu o niezmienne szyldy. No, chyba że się mają pozmieniać i drużyny będą Red Bullami i innymi.
-
2016/07/16 16:58:06
@w.p.p.
Szkoda czasu na ten ślinotok.
-
2016/07/16 18:10:02
Przygladajac od jakiegos czasu temu forum coraz bardziej widze rosnacy konflikt miedzy dwiema stronami mocy:-) kazdy zakwalifikuje sie oczywiscie do tej jasnej stronie. Bedac postronnym zauwazam, ze kazda strona ma swoje racje. Jednak coraz czesciej zamiast meritum, wojna podjazdowa, a tego nie czyta sie z ekscytacja. Zamiast ciekawych kwestii, dowodzenie swoich racji. Moze nawiazujac do niedawnego sloganu, niech pilka nas laczy.
-
2016/07/16 18:55:24
@wpp
Jak zwykle masz dużo racji, ale po raz kolejny ubierasz je w formę cyniczno-hiperboliczną, która sprawia, że w ogólnym rozrachunku, nie da Ci się przyznać racji ;). Przyłączam się do zdania, że jesteś mistrzem hiperboli ;).

Wszyscy raczej wiedza, ze piłka to biznes, ale LM stosuje zasady sportowe. To, że Real, Barca i PSG startują wynika nie z ich wartości marketingowej, tylko z miejsca w futbolowej hierarchii. A ta się bierze ze współczynnika UEFA na który pracują całe ligi przez 5 ostatnich lat.
Real i Barca będąc z ligi o odpowiednim współczynniku dalej muszą wywalczyć awans na boisku, bo trzeba zająć czołowe miejsce w lidze.

To są bardzo podstawowe sprawy, ale zawsze cenię precyzję wypowiedzi, tymczasem Ty w swoich obecnych postach nie opisujesz rzeczywistości, tylko co najwyżej będą one aktualne w sytuacji powołania... Superligi - (co zresztą pewnie nastąpi, i wcale nie mówię, że to źle).

Dobrym przykładem, że wartość marketingowa to nie wszystko jest ManU. Ludzie płaciliby za ich grę w LM, ale z powodu słabych wyników w PL w ostatnich sezonach po raz kolejny ich nie zobaczymy.

Jest zupełnie naturalne, że Ci na szczycie europejskiego rankingu mają więcej miejsc i są uprzywilejowani. Zresztą co rok o to walczą i to jest sport. Problem polega na tym, że UEFA przesadza, jeżeli chodzi o zbalansowanie tego jak mogą zawalczyć niżej notowane ligi. Tu nie chodzi o rewolucję, która wywróci Twój świat do góry nogami i nagle okaże się, że wszsycy są równi, tylko raptem o 2-3 tygodnie opóźnienia w starcie eliminacji Pucharów...

@dyzio.zet
Brawa za napisanie w paru zdaniach o sednie problemu. :). Ranking jest dla wszystkich równy. Będziemy zdobywać punkty, będziemy piąć się w górę. Niech włodarze przemyślą model Ekstraklasy i PP, tak żebyśmy mieli większe szanse w eliminacjach.

PS Z perspektywy tego artykułu, to Piast Gliwice miał naprawdę ciężką przeprawę, bo IFK w środku sezonu :).

PPS Ja wiem, jaka jest wartość Realu, Barcy i PSG, i to że w konsekwencji pozwal ona dominować w ligach i potem w fazie grupowej LM, ale to już materiał na inną rozmowę. Chodziło mi o zasady rządzące samą LM i dostępem do niej.
-
2016/07/16 20:34:01
@powstanie superliga

A ja mam wątpliwości. Ba, niedługo może okazać się, że ta superliga to już powstała.
Oczywiście mam na myśli te gigantyczne pieniądze, które spadły na PremierLeague.
Na razie wydaje się, że większość nie bardzo wie co robić z tym worem kasy, ale jeśli oni się z tym ogarną, i cała liga a zwłaszcza środek i doły mocno pocisną w górę, to nie wykluczam, że za kilka lat Azjaci będą mieli więcej koszulek WestHamu, Evertonu czy Spurs, niż takiego Bayernu. Dodatkowo mega biznes azjatycki wciąż bardziej tam będzie cisnął, niż gdzie indziej, w Niemczech nawet nie może.
Dla Anglików pozostanie trudne pytanie gdzie miejsce dla rodzimych piłkarzy, albo co z zatrudnianiem piłkarzy UE po Brexicie.

To głównie z tego powodu kontynentalne potęgi cisną temat superligi plus zmiana szefa UEFA. Choć myślę, że to bardziej straszak, aby wycisnąć jeszcze więcej dla siebie. Czy superligę poprą krajowe federacje potęg? Hiszpańska czy niemiecka?
No i jak to zorganizować? Czy dałoby się to pogodzić z krajową ligą czy wyjść?
Angole nie wyjdą za żadną kasę. Dla nas to aberracja, ale jak spytać kibica MU czy LFC o wybór między mistrzostwem Anglii a pucharem europy, bez zastanowienia wskaże to pierwsze.
-
2016/07/16 21:08:37
@irek
Ci co chcą oglądać ligę angielską, to i tak ją oglądają, dla kibiców włoskich, hiszpańskich czy niemieckich (oraz dla sponsorów starających się do nich dotrzeć) nie będzie to szczególna atrakcja. To czy ManU i Chelsea będą rywalizowały z drużynami z kontynentu, to ich problem
-
2016/07/16 21:39:32
@bartoszcze
Jasne. Mówimy jednak o produkcie globalnym, biznesowo jednak straci.
Cały czas toczy się walka o nowych klientów i utrzymanie dotychczasowych.
Dla mnie to np. zaskoczenie, że Real prowadzony przez francuską legendę,
najprawdopodobniej przegrywa Pogbę. Bo do tej pory hasło Real Madryt kończyło temat.
Jeśli będą musiały nastąpić wyjścia z lig powstaną tam wielkie napięcia.
Samej ligi bez fazy pucharowej nie widzę, bo to sól rozgrywek.
Z pozostaniem lig to nie wiem, zwycięzca musiałyby być chyba wyłaniany co dwa lata.
-
2016/07/16 22:03:37
Przecinek może i pisze bzdury, ale przynajmniej pisze sprawnie i z niejaką swadą. Takiego alpa czytać się zupełnie nie da.
-
2016/07/16 22:10:11
@kalle-anka
Kolejny raz się z Tobą zgadzam.
Nikt rozsądny nie kwestionuje rankingu sportowego jako podstawowego kryterium organizacji masowych rozgrywek. Sport jest wyjątkowo zhierarchizowany w wyniku rywalizacji. Chodzi tylko o równość na starcie i stosowanie tych samych reguł do wszystkich uczestników na każdym etapie rozgrywek. Niestety co raz częściej te zasady są naruszane i to nazywam przekształcaniem sportu w szoła dla gawiedzi. W mojej opinii nie chodzi przy tym o podniesienie poziomu sportowej rywalizacji, tylko o większy udział w podziale finansowego tortu.
Dla mnie decyzja UEFA jest kuriozalna... To trochę tak, jakby najlepszym maratończykom pozwalano przyłączyć się do biegu na dwudziestym czy trzydziestym kilometrze.
Podobnie jak Ty uważam, ze Superliga powstanie (pisałem już o tym wcześniej). I obawiam się tego z tego samego powodu. Myślę, że to ograniczy dostęp do kasy i zwiększy bariery. Tu już nie chodzi o wyeliminowanie słabeuszy (ich eliminuje rywalizacja sportowa), ale bezpośredniego zaplecza najsilniejszych.
I pytanie co wtedy z Ligą Mistrzów. Stanie się kwalifikacjami do Superligi? Mistrz, finaliści zastąpią spadkowiczów w Superlidze?
-
2016/07/16 22:25:54
@ leuthen
Dzięki za uznanie. Postaram się ograniczać.
-
2016/07/16 22:27:35
Przecinek podzielił Polaków... a czekaj, podzielił stecowego bloga:))

@alp
Podobnie jak Ty uważam, ze Superliga powstanie

Nie powstanie. Mark my words...

Natomiast te terminy muszą kiedyś być grane. Po likwidacji PZP o Ligę Europy gra tyle ekip, że można zapytać jakie jest inne rozwiązanie. Na wiosnę też grają dodatkową rundę w stosunku do LM. Na dzień dobry skasowałbym 3miejsca z LM.
Odnośnie nas, zaczynamy tak wcześnie bo jesteśmy po prostu słabi, żadne regulaminy tej słabizny nie tłumaczą.
-
2016/07/17 10:34:04
@irek
zaczynamy tak wcześnie bo jesteśmy po prostu słabi, żadne regulaminy

W PEMK 1981/82 w rundzie wstępnej nie grał mistrz Malty z mistrzem Islandii, tylko mistrz Francji z mistrzem NRD. Mistrz NRD odpadł później w 1/8 bramkami wyjazdowymi ze zdobywcą pucharu, jako jedyny w całych rozgrywkach strzelając zdobywcy gola.
Tyle jeśli chodzi o żadne regulaminy.
-
2016/07/17 10:37:13
jak by nie tłumaczyć słabości drużyn klubowych takich jak nasze (na tle realów i barcelon), zaczynanie nowego sezonu pucharowego już w czerwcu jest zwyczajnie chore. jak tak dalej pójdzie niedługo sezony będą na siebie zachodzić...

wiele rzeczy mnie irytuje w UEFA, ale najbardziej chyba to, że oni nie rozumieją podstawowej sprawy - święto dlatego jest świętem, że nie wypada codziennie. i na tej samej zasadzie jak zwiększy się liczbę meczów na turnieju z trzydziestu do połowy setki, to nie znaczy, że będzie fajniej. miło jest zjeść trzy gałki lodów, ale po piętnastu ma prawo człowieka zemdlić. UEFA ordynarnie odziera piłkę z elementu wyczekiwania a poszczególne mecze z ich wyjątkowości.

i zapłaci za to, prędzej czy później. bo biznes piłkarski i piłka to nie jest jedno i to samo, wbrew pozorom.

mam nadzieję, że idiotyczny pomysł FIFA dotyczący zimowego mundialu w Katarze, który siłą rzeczy wywróci do góry nogami cały sezon, będzie dla niektórych bodźcem do postawienia się tym mafiom - zgodnie z zasadą, że skoro naruszone zostały rzeczy wydawałoby się trwałe, to łatwiej wyobrazić sobie też zerwanie z innymi...
-
2016/07/17 11:43:52
@martin.slenderlink

zwróć uwagę na to, że baza fanów największych, najcenniejszych marketingowo, klubów, rekrutuje się sposród kibiców z całego świata, przekracza lokalne czy krajowe przynalezności, staje się identyfikacją globalną.

znaczenie lig krajowych jest bezdyskusyjne, nawet jeśli te rózne współczynniki wartości i jakości wyrabiają pojedyncze kluby.

nie chciałem porównywać muzyki i sportu w materii, o której piszesz. Porównywałem produkty, bo zarówno LM jak i koncerty U2 czy Radiohead, to taki sam towar na rynku jak wszystko inne.

@alp61 zasugerował, że istnieje "jarmark dla gawiedzi", więc muis gdzies istnieć coś dla prawdziwych fanów sportu, nieprawdaż ? Pytanie - co i gdzie ? jakaś hipsterska wersja futbolu ? hardcore fans oglądają teraz 2 ligę wenezuelską ?

dlatego napisałem, że LM czy Gran Derbi, to - wbrew złośliwościom hipsterów futbolu, koneserów rozgrywek okręgowych w Peru - najlepszy towar na rynku, podobnie jak koncerty U2 czy Coldplay. MOzna wybrzydzać, można być wbrew, można się obruszac na komercjalizację, ale nie mozna dyskutować z poziomem, jakością i, wg mnie, obiektywną wartością tych towarów.

"chodzi niezmiennie o szyldy"

niekoniecznie.
Gran Derbi zespołów nie będących na szczycie nie będą także wydarzeniem dla piłkarskiego świata. WTEDY właśnie staną się wydarzeniami czysto lokalnymi, nie angażującymi uwagi piłkarskiego mikrokosmosu, a nawet lądującymi w serwisach informacyjnych dzienników.

-
2016/07/17 11:46:58
@bartoszcze

Nie no, szefie, wracamy do lat 80tych. Bez jaj.
Możemy, tyle, że trzeba znowu zmontować Jugosławię, CCCP, damy tylko mistrzów krajowych i tu będzie git. Tyle, że Liga Europy będzie musiała jeszcze w maju zaczynać.

Właśnie mieliśmy rywali w naszym zasięgu, tej samej sytuacji co my, wystarczyło powygrywać, na dzień dobry 24pkt, później kolejne i za rok zaczynamy później.

Co do regulaminów, to biorąc pod uwagę czasy, ta reforma Platiniego (która pewnie niebawem zniknie) jest cudem, nie wiem jak to przeszło. I to, że przez tyle lat żaden polski klub, nie musząc bić się z czołówką najsilniejszych lig nie przebił się do fazy grupowej jest jedną wielką kompromitacją. To, że my jaramy się jak dzieci jak jeden czy dwa kluby awansują do fazy grupowej LE jest dowodem jak nisko upadliśmy.

-
2016/07/17 11:54:15
@bartoszcze
Dzięki, że przypomniałeś ten przykład. On (takich przykładów jest więcej) świetnie ilustruje fakt, że interes piłki niekoniecznie musi być tożsamy z interesem sportowym. O czym UEFA często zapomina.
A tak na marginesie, nrdówek to sportowe kuriozum. W świadomości kibicowskiej funkcjonuje jako kraj państwowego koksiarstwa, hodowli wyścigowych brojlerów od wczesnych lat, wręcz dzieciństwa i to zupełnie zasłużenie. Ale to też kraj, który przykładał olbrzymią wagę do upowszechniania sportu. Dla mnie prawdziwym szokiem było, kiedy w latach siedemdziesiątych będąc w NRD dowiedziałem się, że nie można zdać u nich matury, jeżeli nie potrafi się pływać.
Ot. Taka ciekawostka.
-
2016/07/17 11:57:31
@kalle anka

"LM stosuje zasady sportowe"

to prawda.
nie musi tworzyć specustaw albo dzikich kart.
bogate kluby tak bardzo dominują w swoich ligach [Premier League to coraz bardziej osobna futbolowa planeta, z własnym generatorem prądu i powoli wyrastająca ponad LM, jak chodzi o rodzaj kultu i szału wokół siebie], ze nie musi tego robić. I nie musiałaby gdyby w danych ligach rządziły akurat inne zespoły. Nie ma obaw, że nagle wszeędzie trzy pierwsze miejsca zaczną okupować Leicestery. Wtedy byłby pewien kłopot, bo nagle LM stanełaby na głowie.

ale wiadomo, że w sporcie sensacje są małymi rodzynkami w oceanie dobrze wyrośniętego ciasta, więc najpewniej nigdy LM nie będzie tak sytuacja grozić i nie dowiemy się, co by zrobiła, gdyby w 5-6 najlepszych ligach zatriumfowały Leicestery, który następnie latem rozstałyby splądrowane przez bogatą konkurencję i na jesieni LM wyglądałaby jak faza eliminacyjna LE. Nie dowiemy się. LM może więc śmiało stosować czynnik sportowy.

"raptem 2-3 tygodnie opoznienia"

właśnie - raptem ":] czy więc mają one naprawde tak ogromne znaczenie ?
poza tym - zwróć prosze uwagę na pewien kruczek.

jesli, powiedzmy, Legia Warszawa ma naprawdę dobry zespół, to czy te "raptem 2-3 tygodnie" naprawdę mogą jej zaszkodzić ? Mogą mieć krytyczne znaczenie w jej staraniach o LM ?

przecież Legia W. w pierwszych rundach kwalifikacji nie będzie grać z Manchesterem City. Bedzie grać z mistrzem Malty albo Armenii. Czy te '2-3 tygodnie" coś zmieniają w tym układzie ? wg mnie, jak sie ma apetyty na LM, to mistrza Malty albo Armenii trzeba ograć nawet wbiegając na boisku prosto z urlopu, w majtkach i klapkach łazienkowych na nogach.

co do przykładu Manchesteru United, to wg mnie rzecz polega na tym, że jego LM będzie jednak uboższa o część fanbase UNited.
Dla samego klubu, to nie problem. I ja też nie o tym pisałem. Klub się wyżywi, mecze United w Premier League oglądać będzie masa kibiców, telewizja i inni wujkowie od kasy zapłacą jak za zboże.

Problem większy ma LM. Zdecydowanie korzystniej byłoby mieć United, złwaszcza w Mourinho na ławce, niż Leicester czy nawet Tottenham. Ale - jak pisałem wyżej - wyjątkowe absencje nie rujnują projektu. A masowe absencje najcenniejszych marketingowo klubów europejskich - LM nie grożą.

-
2016/07/17 12:11:51
"Superliga ograniczy dostep do kasy" @alp61

ona ją w ogóle zabierze z rynku :]

najbogatsze europejskie kluby po prostu nie chcą się dzielić ze słabeuszami, a do tego coś muszą robić przeciwko potędze Premier League, której przeciętniacy nagle zaczynają mieć budżety równe krezusom z LM.

utrzymywanie lig krajowych ma znikomy sens, wystarczy popatrzeć na dominację pojedynczych klubów we Francji, Niemczech, Italii, a także na umacniający się trumwirat w Hiszpanii. Jaki sens ma ta rywalizacja ?

przecież lepszsą formą wyłaniania mistrza Hiszpanii byłyby rozgrywki w grupie Real-Barca-Atlertico Madryt. każdy z każdym mecz i rewanż. rywalizacja z całą resztą to telenowela, w której co 5 odcinków ktoś ukradnie stygnące ciasto z parapetu i na tym polega cała sensacja. Trwa to pół roku, a decyduje o tytule jakaś jedna wpadka Barcelony albo Madrytu w meczu w Levante, w którym zwyklle Goliat oddaje 30 strzałów, w Dawid zdobywa gola z samobója albo lucky punch. I to ma być sezon, który wzbudzi entuzjazm fanów ? przecież to bida z nędzą. Co tydzień pytanie brzmi : jak wysoko Barca i Real zleją swoich rywali ?

dlatego Premier League bierze góre. Bo tam każdy może z każdym wygrać, wszyscy mają kasę [w Hiszpanii liga chciała strajkować przeciw temu, że Real i Barca zjadają cały tort finansowy, co było o tyle głupie, że gdyby Realu i Barcy nie było w lidze, to ci strajkujący poszliby z torbami, bo tylko dzięki tym dwóm klubom La liga w ogóle istnieje jako piłkarska struktura], a pieniądze jakie są w tym biznesie, telewizyjne wymogi, fanbase oraz kultura futbolowa z Anglii każą zawsze grać do przodu, walczyć intensywnie i nie zadowalać się byle czym, nawet jesli jest się Crystal Palace w meczu przeciw City albo innej marce.

dlatego Superliga MUSI powstać, inaczej Premier League zje z butami całą kasę na rynku piłkarskim w Europie. Przynajmniej ok 10 klubów w Euiropie musi sie niepokoić. LM przestaje być konkurencją dla PL. Dlaczego ? Bo tych słabeuszy jest za dużo i zbyt wiele meczów o nic.

A wy się martwicie tym, że legia wystartuje "2-3 tygodnie za wcześnie" ? za chwilę nie będzie do czego startowacv, chyba że do jakieś Ligi Mistrzów Wyszechradu.

Superliga zje resztę kasy. W Wyszechrad, ogryzki w Hiszpanii, Niemczech i Włoszech NIKT nie zainwestuje. No chyba, że jakieś lokalne biznesy., Może powstaną małe ligi krajowe, w których real, Barca, Bayern etc ofk zagrają, tak - juniorskimi składami. Będą to ligi biedne, małe i skromniutkie. Bo każdy kto ma pieniądze, każda duża telewizja z kasą, będą pokazywać Superligę. Bo ją kibice, w znakomitej większości, będą chcieli oglądać. Cotygodniowe pojedynki silnych klubów, a nie "grę Rysia na grzebieniu".

to się niebawem stanie, bo MUSI się stać. Nie ma innego racjonalnego wyjścia. Modyfgikacje LM, o ktorych mówią oficjele, raczej niewiele pomogą. Bedą wstępem do krystalizowanai się jakieś formy Superligi. MOże powstanie normalny podział ligowy : 1 liga, 2 liga, 3 liga europejska itd.
Legia zaczęłaby od 5 klasy okręgowej :]]
-
2016/07/17 12:18:33
swoją drogą, Premier League w tym roku będzie miała prawdopdoobnie najlepszy EVER zestaw trenerów jaki kiedykolwiek miała jakakolwiek liga na świecie. co tydzień jakieś elektryzujące starcie dwóch tęgich głów i barwnych osobowości trenerskich.

jesli oni zarabiają u siebie 10 razy tyle co w LM, to jak mają się w tę LM zaangazować ? lepiej im odpaść prędko, i móc energię skupić na rozgrywkach, które dla coraz liczniejszej grupy fanów futbolu stają się najważniejssze na świecie. a na pewno najbardziej atrakcyjne.

LM musi to brać pod uwagę, bo w.op podejście angielskich klubów jest widoczne jak kotlet na patelni. LM przestaje im być do czegokolwiek potrzebna, a dla fanów samej LM udział zespołów słabszych i egzotycznych zaczyna być irytujący i niezrozumiały. To obniża rating LM, jej prestiż, poziom i atrakcyjność, konkurencyjność.
-
2016/07/17 12:48:39
@irek
Nie no, szefie, wracamy do lat 80tych. Bez jaj.

Bo, szefie?
To jest tylko przykład, że wszyscy byli równi. Liczyłem na początku tej dyskusji, że wystarczy wszystkim dać taką samą ścieżkę i gramy od końca lipca max.
I nawet nie oczekuję, żeby w rundzie wstępnej Bayern zagrał z Barceloną, nawet mogą najlepsi (wg rankingu) mieć zapewniony wolny los (przy 78 drużynach grających o 32 miejsca w LM mamy 50 drużyn mających wolne w rundzie wstępnej), a w losowaniu - rozstawienie. Ale niech grają.
-
2016/07/17 13:40:15
@bartoszcze
Bo, szefie?

No dlatego mistrzu, że to jednak czasy komuny były. I dopóki ostatecznie nie pierdolła pewne siły musiały jednak dać na wstrzymanie. Później jednak, już można było wszędzie zwolnić hamulce i pod przykrywką wielkich haseł otworzyć wreszcie tego McDonaldsa. Upadek PEMK i powstanie ChampionsLeague to ten sam czas kiedy pada stary porządek. Tamto już nie wróci więc jaki sens ma ten przykład.

Trudno mi się precyzyjnie wypowiadać bo nie mam na tyle czasu aby te wszystkie terminy i rozgrywki analizować. Wydaje mi się jednak, że do LigiEuropy dopuszczono taką chmarę drużyn, że ciężko to w krótkim terminie ogarnąć.
-
2016/07/17 14:40:52
Jak będziemy powtarzać, że na pewno nie wróci, to nie wróci. Historia miała się skończyć i paczpan co się wyrabia.
Puchary istnieją od lat 50-tych, więc kaman, ciężko wszystko na komunę zwalać.

PS Liga Europy ma dokładnie ten sam problem i to samo rozwiązanie. Zgłoszonych jest 188 drużyn, w grupach jest miejsce dla 48. 48x2=96, 96x2=192, wystarczą dwie rundy zamiast czterech (nie wnikam w detale pt. jak tam z drużynami odpadającymi w eliminacjach LM, bo to osobny temat).