Blog > Komentarze do wpisu

Włosi włożyli hełmy

Nie wiadomo, czy ten nagły renesans potrwa dłużej niż 90 minut, ale po pierwszej turze meczów nie ulega wątpliwości, że najznakomitszy, najbardziej kompletny futbol zademonstrowała na razie na Euro reprezentacja Italii.

Owszem, zwycięsko wystartowali wszyscy faworyci - gospodarze Francuzi, mistrzowie świata Niemcy, mistrzowie Europy Hiszpanie. To Włosi jednak rozprawili się z przeciwnikiem najsilniejszym, zajmującą pozycję wicelidera rankingu FIFA Belgią.

Rodacy próbowali wdeptać ich przed turniejem w murawę. Nie dość, że kontuzje skosiły Marco Verrattiego oraz Claudio Marchisio, wokół których miała się kręcić gra, to jeszcze trener Antonio Conte wysłuchiwał nie tyle krytyki, ile wręcz obelg, kwestionowano jego niemal każdą nieoczywistą decyzję personalną. Komentatorzy ignorowali to, że selekcjoner usiłuje zasadniczo wybrać mniejsze zło - w ataku postępujące ubóstwo zastąpiła nędza, rozgrywający wyginęli, trzeba sięgać po rezerwowych w klubach - a także wszystko, co działo się na zgrupowaniu. I Conte jeszcze po poniedziałkowym triumfie wyrzucał rozegzaltowanym dziennikarzom, z jaką przykrością zaglądał do prasy. Włosi nie udają bowiem, jak to mają w zwyczaju np. ludzie polskiego środowiska piłkarskiego, że „nie czytają”. Przeciwnie, skarżą się i ustosunkowują do publikacji, przyznają, że medialny harmider na nich wpływa.

Wystarczył jeden wieczór, żeby tonację defetystyczno-oskarżycielską wyparły miłosne pieśni nad pieśniami. Znienacka okazało się, że Conte mało śpi, maniacko ogląda wideo z treningów (nagrywa każdą sesję), nakazuje powtarzać ćwiczenia do ostatniej kropli potu, potrafi wydobyć wojowników z piłkarzy zdruzgotanych mentalnie, wpływa na psyche podwładnych z siłą Diego Simeone oraz José Mourinho. I jako charyzmatyczny przywódca potrzebuje ledwie kilkunastu dni, by zbieraninę pełną ludzi przegranych przeobrazić w dziką bandę, którą „La Gazzetta dello Sport” wysławia w tarantinowskiej estetyce, ogłaszając na okładce narodziny „Bękartów chwały”. Brakuje chyba tylko refleksji, że Conte musiał dobierać kadrowiczów, którzy zdołają wytrzymać jego reżim. Stąd pozornie niezrozumiałe decyzje.

Po inauguracyjnym triumfie zdiagnozowano, że Włoch przechytrzył trenera Marca Wilmotsa, belgijski bramkarz Thibaut Courtois czuł się wręcz „taktycznie zdeklasowany”. Jeszcze bardziej imponuje jednak dystans blisko 120 km pokonany podczas meczu przez piłkarzy z Italii - w pierwszej turze gier nikt na Euro nawet się do tego rezultatu nie zbliżył, drudzy w klasyfikacji Ukraińcy wydusili z siebie aż pięć kilometrów mniej. Włosi zasuwali jak opętani, choć wystawili skład najstarszy, ze średnią wieku przekraczającą 31 lat. Jeśli zatem moc ich nie opuści, zaproponują rywalom zabójczą kombinację - bezcenną w wielotygodniowym turnieju kondycję z równie bezcenną dojrzałością.

I cwaniactwem. Cwaniactwem w najlepszym tego słowa rozumieniu. Na razie zanosi się na turniej zorientowany na defensywę, ograniczanie ryzyka, cierpliwość spowodowaną również deficytem rozszalałych goleadorów, czyli klimat stanowiący dla Włochów środowisko naturalne. Oni żyją w przeświadczeniu, że potrzebują wpaść w tarapaty, by wydobyć z siebie szczyt możliwości, a teraz widzą się skromniej niż kiedykolwiek od wielu dekad. Zanim Cristiano Ronaldo wykpił Islandczyków, że „cieszą się z byle czego”, ergo chorują na „mentalność małej drużyny”, ergo „nie dokonają niczego”, bohaterowie Italii - równie uradowani - do znudzenia powtarzali, że faworytów należy szukać gdzie indziej, bo oni oferują jedynie „pokorę, poświęcenie i duże jaja”.

To słowa Leonardo Bonucciego, lidera bezdyskusyjnie najszczelniejszej defensywy na Euro. Przynajmniej w teorii. Stojący za nim bramkarz Gianluigi Buffon dodaje jeszcze, że on i koledzy dopiero włożyli hełmy, że kampania ledwie się zaczyna. Brzmi jak idealne nastawienie do turnieju, w którym na razie każdy, kto wygrywa, musi najpierw umrzeć na boisku. A Włosi na swojej zwycięskiej udręce zyskali psychologicznie najwięcej - w końcu doskonałego meczu nie rozegrali od półfinału poprzedniego Euro, w którym Niemców rozbił postrzelony Mario Balotelli. Dzisiaj już ani on, ani żaden podobny mu odmieniec nie ma do reprezentacji wstępu. Antonio Conte zwerbował na mistrzostwa oddział bardzo dorosłych mężczyzn.

środa, 15 czerwca 2016, rafal.stec
Tagi: Euro 2016
Komentarze
2016/06/15 14:03:00
A co Pan sądzi o tych celebracjach Włochów po meczu? Jak rozradowani skakali, biegali (szaleństwo Buffona) i celebrowali razem z całą ławką? Nie słyszałem słowa krytyki, chociaż to wicemistrzowie Europy cieszą się jak dzieci ze zwycięstwa w meczu grupowym. Ani słowa krytyki od dziennikarza który "czuł niesmak" po tym jak polska kadra celebrowała awans (drugi w historii) na EURO.
-
2016/06/15 14:56:35
@vul6
Jesteś chyba kolejnym, jednym z bardzo wielu, człowiekiem w Polsce, który nie rozumie różnicy pomiędzy spontaniczną radością zawodników a odgórnie zaplanowaną fetą z konfetti i fanfarami a la zwycięstwo w CL. I to w sumie powinno wzbudzać największy niesmak, ten bezkrytycyzm i brak wyłapywania niuansów, który jest w Polsce czymś naturalnym od polityki po sport.

Co do Włochów, cieszyli się ponieważ pokonali, ich zdaniem, najsilniejszego rywala w grupie, a przy obecnym systemie i przy pokonaniu akurat tego rywala, a nie innego, to sporo dla nich znaczyło.

Przepraszam, bo to było oczywiście pytanie do autora.
-
2016/06/15 18:23:19
"Na razie zanosi się na turniej zorientowany na defensywę, ograniczanie ryzyka..." To chyba charakterystyczne w tej fazie każdego turnieju. Przede wszystkim nie przegrać i zachować jak najwięcej sił na kolejne mecze. Tak jak gra na utrzymanie wyniku, tak jak to widzieliśmy w dzisiejszym meczu Słowacji z Rosją i co o mało się na Słowakach nie zemściło.
-
2016/06/15 18:57:19
@vul6
Martin.slenderlink napisał, jak myślę, mógłbym tylko doszczegółowić. I w ogóle jestem zdziwiony, że to nie jest jasne.
-
2016/06/15 20:33:21
@alp61
A z kolei Rumuni grali dziś po przerwie jakby to oni przegrywali i skończyło się remisem.
-
2016/06/15 21:20:58
Konia z rzedem temu, kto wyjasni czemu Gaccherini ma 1 sklad. Wiem, gral tez u Cesare, ale naprawde nie ma lepszych? Pelle bodajze w 11 kolejki, ale tez zastanawiam sie czy nie na wyrost. No strzelil gola i ladnego i w sumie prostego. Wygral pojedynki z obroncami belgijskimi, ale tez 2 sytuacje zmarnowal.
-
2016/06/15 21:40:48
A tak mi się tylko skojarzyło:

rafalstec.blox.pl/2014/06/Rozkoszna-kraglosc-bytu.html

(odpowiedź Brazuci na drugie pytanie red. Steca)
-
2016/06/15 21:59:03
@ bartoszcze
Coś w tym jest... Myślę, że musimy jednak poczekać na kolejne mecze, żeby mieć orientację o sile poszczególnych drużyn. Oczywiście to i tak nie wykluczy dyspozycji dnia.
-
2016/06/16 07:58:14
Marzy mi się finał Polska-Italia
-
2016/06/16 11:55:44
I Włosi świadomi swoich słabości pewnie wyjdą na Szwecję skoncentrowani na obronie, szukając swoich okazji w kontrach i stałych fragmentach gry. Szwedzi raczej będą atakować, bo zostawiać rozstrzygnięcie sprawy do ostatniego meczu z Belgią to ryzykowna taktyka. A więc dla Włochów obraz gry powinien być idealny.

Powiem truizm: musimy jeszcze poczekać do kolejnych meczy żeby zobaczyć czy to Włochy tak dobre, czy Belgia tak słaba. Podobnie w naszej grupie. Irlandia Płn. wydawała się mega słaba na tle Polaków, ale przecież ich liczby robiły wrażenie przed turniejem. A może to nasi tacy silni są :) Who knows...