Blog > Komentarze do wpisu

Euro ułomnych drużyn

Euro 2016, mistrzostwa

Nie szukajcie tutaj Ligi Mistrzów, bo nie znajdziecie. Ani teraz, ani nigdy.

Pojękiwania o miernym poziomie gry, uwłaczającym mistrzostwom kontynentu, wybrzmiewają właściwie codziennie. Na Euro 2016 pada rekordowo mało goli, zbyt wiele meczów dotkliwie średnich przeplatają meczydła do natychmiastowego zapomnienia, najjaśniejsze gwiazdy ledwie się tlą. Nie uświadczysz reprezentacji zbliżającej się do ideału, żadna nie zdobyła w fazie grupowej - co się na turniejach prawie nie zdarza - kompletu punktów. Kiedy wprawili nas na chwilę w uniesienie Hiszpanie, to zaraz oberwali od Chorwacji. Kiedy na lodowatych specjalistów od wyroków na zlecenie zaczęli wyglądać Włosi, to padli pod naporem Irlandii. Nawet gospodarze Francuzi bardziej niż zwyciężaniem zajmują się tęsknotą za Paulem Pogbą w pełnym rozkwicie, który potrafiłby wreszcie dorosnąć do roli spadkobiercy natchnionych rozgrywających o imigranckich korzeniach - Raymona Kopy, Michela Platiniego i Zinedine’a Zidane’a.

Tego wszystkiego współczesny konsument futbolu, obżerający się wykwintnymi daniami Realu, Atlético, Bayernu czy Barcelony, tolerować nie może. Gra musi dotykać perfekcji, inaczej przyzwyczajony do luksusu klient chwyta księgę skarg i zażaleń.

***

Gra na Euro 2016 do perfekcji się nawet nie zbliża. Nędza straszy zwłaszcza na środku ataku, na którym szkaradnie wyglądają nawet popisy najwybitniejszych - gdy my współczujemy miotającemu się Robertowi Lewandowskiemu, Niemcy sądzą równie bezradnego Thomasa Müllera (choć on krąży wszędzie, to snajper osobny), a Zlatan Ibrahimović na pożegnanie z reprezentacją Szwecji wyciska z siebie ledwie jeden celny strzał, oddany z rzutu wolnego. Ich usprawiedliwiamy naturalnie obrażeniami odniesionymi w intensywnym sezonie klubowym - znamienne, że na Euro szaleje Gareth Bale, miesiącami przebywający na zwolnieniu lekarskim - ale problem tkwi głębiej. Otóż środkowych napastników sprawniej edukują na innych kontynentach. W lidze hiszpańskiej króluje Urugwajczyk Luis Suárez, w niemieckiej polskiego supersnajpera ścigał Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang, we włoskiej Argentyńczyk Gonzalo Higuain uciekł rodakom Paulo Dybali i Mario Icardiemu oraz Kolumbijczykowi Carlosowi Bakce, w angielskiej numerem jeden pozostaje wicekról strzelców (trafia najczęściej, ale choruje) kolejny Argentyńczyk Sergio Agüero etc.

Dla Champions League, ignorującej granice między państwami, ta geografia nie ma żadnego znaczenia, europejski klub ubytki wypełnia importem. Jednak drużyny narodowe się samoograniczają - w ramach umowy coraz częściej łamanej, ewentualnie niemożliwej do zastosowania wskutek jej anachroniczności (migracje), ale mimo wszystko wciąż obowiązującej. Werbują tylko u siebie. Dlatego odwołują się do wyborów niekiedy rozpaczliwych. I to nie tylko w krajach na poziomie Ukrainy, która głównego strzelca usiłuje dojrzeć w Romanie Zozuli z przeciętnego Dnipro Dnipropietrowsk, poruszającym się jak tępawy robotnik, przez całą karierę niezdolnym wymordować więcej niż kilka bramek w sezonie. Przecież nawet Włosi, mierzący wysoko nawet w kryzysie, wpuszczają do podstawowego składu niejakiego Edera, któremu przez 749 minuty gry spędzone wiosną w mediolańskim Interze wyśliznął się spod buta jeden gol. Zgroza.

Usterek widać więcej. Niemal wszędzie, nawet u faworytów. Jak potentaci z Ligi Mistrzów składają się niemal wyłącznie z zalet, tak na Euro nawet potentaci kłują w oczy wadami. Niemcy z trudem kryją ubóstwo na bokach obrony; Francuzi osłaniają pole karne Adilem Ramim (zweryfikowanym jako gracz na poziomie Ligi Europejskiej); Portugalczycy polegają na skrzydłowych tyleż utalentowanych, co usuwanych przed renomowane firmy na peryferie poważnego futbolu. A jeśli zsuniemy się niżej, to wejdziemy wręcz między brytyjskich drugo- i trzecioligowców lub reprezentacje rekrutujące ludzi z ekstraklasy, niskich stanów Bundesligi oraz rubieży wschodnich. Jak Węgry. Porządek na tyłach trzymają tam piłkarze Wisły Kraków oraz Lecha Poznań, wyżej biega 37-letni rozgrywający Ferencvarosu Zoltan Gera (z przeciętną przeszłością), strzelający gole kapitan Balázs Dzsudzsák uciekł niedawno z ligi rosyjskiej do tureckiego Bursasporu... A jednak Węgrzy wygramolili się z grupy, i to na pozycji lidera.

Powtórzmy: Do szesnastki najlepszych drużyn narodowych w Europie wbiegli piłkarze, których szesnastka najlepszych drużyn klubowych nie wpuszcza nawet na ostatni fotel dla rezerwowych.

***

Ta dysproporcja, już przepastna, będzie się jeszcze prawdopodobnie zwiększać. Bogate kluby inwestują coraz więcej - zarówno pieniędzy, jak i know-how - w możliwie najwydajniejsze selekcjonowanie zawodników, zjawiskowo zdolnych przechwytują już za juniora. Dlatego najsilniejsi są silniejsi niż kiedykolwiek w historii. Dlatego Barcelony, Reale czy Bayerny biją w swoich krajach statystyczne rekordy, tłukąc goleadę za goleadą. Dysponują kadrami bez skazy.

W futbolu międzynarodowym to nierealne. Nawet najbardziej wyrafinowany system szkolenia, włącznie ze stosunkowo najbliższym ideału hiszpańskim, nie będzie regularnie wypuszczał doskonałych graczy na każdą pozycję. Trafiają się lepsze i gorsze roczniki, na rzeczywistość nadal doniośle wpływa zwykły przypadek. Barcelona marzy o samowystarczalności, ale nawet niedościgniona wedle powszechnej opinii La Masia niczego nie gwarantuje - wychowanków z podstawowego składu ubywa, trzeba rzucać dziesiątkami milionów za Neymarów czy Suárezów. Gdyby te same reguły rządziły futbolem reprezentacyjnym, kopiący na Euro jak analfabeta David Alaba (ach, jakże przydałby się Niemcom...) nigdy nie dusiłby się w drużynie na poziomie Austrii.

Kiedy zatem wytykamy niekompetencję co słabszym wśród wybrańców Adama Nawałki, rozejrzyjmy się po konkurencji. Złożonej z drużyn ułomnych, czasem tylko ratowanych przez całe formacje wyjęte z mocnych klubów - jak barceloński tercet z hiszpańskiej linii pomocy czy turyński tercet z włoskiej linii obrony. Mistrzostwa Europy to nie jest turniej elitarny, lecz igrzyska zderzających się kultur; poznawanie lokalnych boiskowych bohaterów z krain dla nas dotąd tajemniczych; przyciąganie do piłki ludzi niezbyt nią na co dzień zainteresowanych; mecze między nacjami, które nigdy żadnym turnieju się nie spotkały. I okazja, by odetchnąć od futbolu tak nienagannego, że wprost nieludzkiego. Dla zwykłej higieny wyłuskajmy z siebie trochę kibicowskiej wyrozumiałości, zanim wróci cyborgiada w Lidze Mistrzów.

czwartek, 23 czerwca 2016, rafal.stec
Tagi: Euro 2016
Komentarze
2016/06/23 23:06:01

A jednak! I tym razem nie mogło się obyć bez wengero-fergusonizmu.
Nie spodziewałem się jednak, że ostatnie podrygi tej skompromitowanej doktryny odnajdę w tym miejscu.

-
2016/06/23 23:19:23
Przyczyny tego problemu sa moim zdaniem dwie. Pierwsza to maksymalna komercjalizacja pilki noznej i w ogole sportu w dzisiejszych czasach.
Kiedys, jeszcze w latach 70-ych i 80-ych liga i puchary byly owszem wazne ale to byla kuznia do wychowania i przygotowania zawodnikow grajacych w kadrach narodowych na Mistrzostwach Swiata, Europy czy Igrzyskach Olimpijskich.

Teraz jest inaczej. Kluby dysponujace poteznymi budzetami sciagaja wszelka zdolna mlodz z calego swiata (globalizacja) , placa i wymagaja.

I wiaze sie to z druga przyczyna: zmiany polityczne w Europie i na swiecie, polityczna poprawnosc na Zachodzie, masowe naturalizowanie imigrantow i wylapywanie zdolnych mlodych pilkarzy.
Popatrzcie na reprezentacje Francji czy Szwajcarii. Tam juz ciezko bialego czlowieka zobaczyc. Jest rownie smieszne co przerazajace.




-
2016/06/23 23:33:21
"Pojękiwania o miernym poziomie gry, uwłaczającym mistrzostwom kontynentu, wybrzmiewają właściwie codziennie"

Ciągłe pojękiwania słychać najbardziej od autora tego bloga.
Myślę sobie, że pan Rafał ma straszną pracę. MUSI przełykać takie obrzydlistwo jak Euro, gdy zwykł objadać się smakołykami LM.
Mordęga.

Swoją drogą, mocno panu Stecowi popsuł wpis Ronaldo.
Ostro tego piłkarza nie lubię (może nawet nie tylko ja), ale goguś ma 2 bramy na 3 mecze z czego jedna majstersztyk, czyli z grubsza pewnie wyrabia swoją normę.

Aha, oby piłka reprezentacyjna nigdy nie upodobniła się do klubowej !
Ja, oczywiście zupełnie nie znający się na futbolu janusz, mam raz na 2 lata miesiąc świąteczny.

A prawdziwi znawcy niech cmokają sobie przez pozostały czas zachwycając się tym jak Real po raz 1574 klepie się z Barceloną, najlepiej nawzajem zamieniając się w przerwach zawodnikami.
-
2016/06/23 23:59:47
Skąd tak w ogóle wziął się ten cały janusz?
To kiedyś poszło od jakiegoś konkretnego janusza czy tak
padło po prostu. Bo dlaczego nie tomek, michał czy wiesław.
-
2016/06/24 00:43:48
Panie Rafale jednym zdaniem: niezmęczeni błyszczą - to naprawdę nie jest odkrycie ameryki - zawsze tak było, zapewne walcott z arsenalu jakby pojechał byłby tu królem strzelców itp.
od zawsze tak było podobnie od zawsze (młodzieży poddam choćby rok 2000) drużyny w typie chorwacji młóciły resztę i świat był zadziwiony)
obecnie poziom turnieju niestety jest mierny no ale poczekajmy tydzień czasu na ćwierćfinałybo tu już muszą zacząć grać
-
2016/06/24 00:54:45
@Rafał
Twój blox faktycznie fiksuje. Najpierw mu się coś zacięło, a teraz robi ze mnie spamera.
-
2016/06/24 07:59:44
@alp61
Cały Blox tak fiksuje.
forum.gazeta.pl/forum/w,8,161710007,161710007,komentarze.html?p=161771823

A swoją drogą niezmiernie zabawne jest obserwowanie fiksacji co poniektórych.
-
2016/06/24 08:03:22
@gobokke
Może mi Pan przybliżyć co to "wengero-fergusonizm"? Proszę o wybaczenie, nie załapałem.
-
2016/06/24 08:31:01
Popieram.
Ja sobie z przyjemnością jeszcze popatrzę na takie Euro, w którym klubową, napuszoną i ....cą mamoną korporacyjną nienaganność w każdym calu, zastępuje niewątpliwy entuzjazm drużyn, które dawno lub nigdy na mistrzostwach nie grały.

A zdjęcie do wpisu świetne :)
-
2016/06/24 08:49:26
@ytuch
To taki koncept będący mieszanką kompleksu ligi angielskiej, dość słusznej niechęci do ekonomicznego odlotu futbolu oraz teorii spiskowej.
-
2016/06/24 08:56:24
Dodajmy jeszcze do tego Rafale, że trenerzy, próbując klajstrować dziury, nakładają na najlepszych piłkarzy zadania, których oni w klubie nie wykonują, albo nie są one ich najsilniejszą stroną...
Nie uniknął też tego Adam Nawałka, robiąc z Lewandowskiego głównego grajka w ofensywie i praktycznie wyłączając go z roli napastnika, czy próbując zrobić z ofensywnego rozgrywającego (Zieliński) defensywnego pomocnika. Milika też obciążył dodatkowo obowiązkami defensywnymi, chociaż on ma najwięcej swobody.
W konsekwencji tylko na papierze gramy dwójką napastników, a tak naprawdę tylko 2/3 napastnika.
Nałóżmy na to grę "na przede wszystkim nie przegrać", która prawdopodobnie będzie kontynuowana w fazie pucharowej (w końcu najłatwiej wytłumaczyć się z porażki po karnych, zwłaszcza jeżeli się walczyło) i oczywisty, nieporównywalny z piłką klubową (niższy) poziom zgrania, a obraz jest pełny.
Tylko czy to jest powód do narzekania dla kibiców i mediów? Dla mnie to narzekanie takie, jak na deszcz, mróz czy upał. Dopóki nie zorganizujemy regularnych rozgrywek narodowych takich jak LM czy LE, może nawet na kilku poziomach rozgrywkowych, to musimy się pogodzić, że ME to niemal inna dyscyplina sportowa, nie dorównująca poziomowi rozgrywek klubowych. Z innymi kibicami, ale równie silnymi a może nawet silniejszymi emocjami.
-
2016/06/24 08:59:23
Uff. Przeszło!
@ bartoszcze
Fakt. Z tą fiksacją ubaw jest przedni.
-
2016/06/24 09:22:57
@22drexler:
101% racji. Dla mnie te Mistrzostwa to jest okazja do obejrzenia "prawdziwej" piłki, takiej właśnie, jaką ją kojarzę sprzed czasów obecnej LM. Ja osobiście wolę piłkę z ułomnościami, ciekawszą niż LM, w której obijają się ciągle te same kluby. To jak siedzenie na ławeczce i oglądanie przechodzących dziewczyn i wybory miss, gdzie każda jest tu i ówdzie poprawiona, wyselekcjonowana, więc w istocie wszystkie wyglądają prawie tak samo.
Poza tym - obejrzenie, jak Pazdan niszczy Niemców (teraz porównajmy to z hipotetycznym starciem Legia - Bayern) - bezcenne.
Czy wolałbym oglądać mecze Węgier i Islandii niż mecze Real - Barcelona? Tak, poproszę :).
-
2016/06/24 09:44:36
A co gdyby Ligę Mistrzów i Ligę Europejską zastąpić Superligą i Ligą Narodów?
-
2016/06/24 10:22:22
@ bartoszcze
Myślę, że my kibice trafilibyśmy do krainy piłkarskiego szczęścia... z jednej strony mielibyśmy perfekcyjne zawodowstwo, z drugiej zdecydowanie wyższy poziom piłki reprezentacyjnej i regularne emocje z nią związane. Więcej... być może liga narodowa stałaby się zagrożeniem dla interesów klubowych.
Natomiast mam wątpliwości, czy należałoby zrezygnować z LE. Przecież my kibice mamy swoje ukochane drużyny na różnym poziomie rozgrywek. To problem oglądalności i kasy, a nie problem kibiców.
-
2016/06/24 10:35:41
@ 22drexler
Zgoda. Raz na 2 lata możemy trochę odejść od fach maństwa, i cieszyć się piłką, którą sami graliśmy (oczywiście z wyłączeniem perfekcjonizmu naszych idoli, ale to nam nie przeszkadza).
Natomiast odpuść Rafałowi. Należy on do tej nielicznej grupy dziennikarzy, którzy kochają sport i piłkę w szczególności, a nie tylko kasę, którą zawód może dać.
-
2016/06/24 10:45:17
"Na Euro 2016 pada rekordowo mało goli"

Czy to nie świadczy o tym, że poziom jest wysoki?

"Panie Rafale jednym zdaniem: niezmęczeni błyszczą - to naprawdę nie jest odkrycie ameryki - zawsze tak było, zapewne walcott z arsenalu jakby pojechał byłby tu królem strzelców itp."

To czemu w takim razie Modric, Iniesta, Payet, Boateng, Bonucci, Kroos, Bale i choćby Morata rozgrywają dobry turniej? Vidal i Messi również świetnie sobie radzą na Copa America.

Na razie zawodzą Ibrahimovic, Lewandowski i trochę mniej Ronaldo, czyli napastnicy odpowiadający za zdobywanie bramek. Owszem, zmęczenie jakieś znaczenie w tym zjawisku ma, ale nie najważniejsze. Zauważ, że w klubie ci zawodnicy otoczeni są światowej klasy rozgrywającymi. W reprezentacji takich nie mają, dlatego są mniej efektywni.



-
2016/06/24 10:49:35
czy próbując zrobić z ofensywnego rozgrywającego (Zieliński) defensywnego pomocnika.

To akurat jest nieprawda.

Zieliński w reprezentacji był próbowany zarówno jako "8" (Serbia, Holandia) jak i jako "10" (Ukraina). Był beznadziejny i na tej i na tej pozycji.


-
2016/06/24 10:52:11
@alp61
Jeżeli drużyny narodowe będą grały co dwa tygodnie w lidze, to braknie czasu na Ligę Europejską. Chyba że będzie to druga liga Superligi.
Chociaż powrót PZP bym.
-
2016/06/24 11:16:37
Liga Narodów jest już faktem, startuje w 2018r po mundialu.
-
2016/06/24 11:40:46
Oczywiście to być może wymagałoby pewnych korekt do do dotychczasowych rozgrywek... Tak podbieram Twoją refleksję na temat LE i PZP.
Ale przecież mamy przerwy na reprezentację. PZPN rezygnuje z zimowych wyjazdów i części meczów reprezentacyjnych, bo mają co raz mniejszy sportowy sens. To idealne miejsce na ligę narodów. Ponadto myślę, że po jej wprowadzeniu straciłyby sens eliminacje do MŚ, a jej wyniki mogłyby zastąpić ME, lub ograniczyć je do np. 2-4 drużyn.
-
2016/06/24 11:42:39
@irek16lfc
Nie znam idei. Możesz przybliżyć?
-
2016/06/24 11:58:03
@alp61
Pomysł Ligi Narodów (nazwa ad hoc) zakłada w miejsce klubowych rozgrywek pucharowych, rozgrywki reprezentacji na zasadach ligowych organizowane przez UEFA. To załatwiałoby temat eliminacji do MŚ i nie tylko :)
Jest to pochodna groźby Superligi (która, powiem pesymistycznie, ziści się) i konfliktu między interesami klubów, a interesami reprezentacji.
-
2016/06/24 12:01:32
Generalnie będzie to w miejsce towarzyskich meczów reprezentacji.
Możesz łatwo to wyguglać.
Nie to żebym był tego entuzjastą czy innych P.Konfederacji, przynajmniej do czasu gdyby spełniła się wola Blattera 16-drużynowych lig, a to raczej utopia.
-
2016/06/24 12:14:07
@irek
W sumie mi umknęło, przy czym format tej LN jest mocno ograniczony.
-
2016/06/24 12:53:16
Przepraszam. Znowu blox mnie zablokował. Spróbuję odpowiedzieć później.
-
2016/06/24 13:00:27
@alp
Po prostu klikaj "wyślij" aż złapie.
-
2016/06/24 13:21:27
Panie Rafale,
a może po prostu jest tak, że dobrych piłkarzy jest bardzo dużo?
Oczywiście wybitnych dziewiątek jest po prostu mało, ale rzemieślników - wybieganych,silnych, z elementarnym wyszkoleniem technicznym - jest już dużo. Dlatego nie każdy musi grać w Barcelonie.
Nie mówiąć już o tym, że gra w reprezentacyjnej koszulce może motywować wybitnie. Stąd wyrównany poziom.

Inna kwestia,że w fazie pucharowej może się to zmienić.
-
2016/06/24 16:15:23
W pomyśle Superligi widzę przede wszystkim groźbę zabetonowania interesów finansowych najsilniejszych klubów i też jestem przeciw.
Generalnie każda koncepcja jest do zaakceptowania pod warunkiem, że system jest powszechny t.z.n. obejmuje wszystkie drużyny na wielopoziomowym szczeblu rozgrywek i granice między poziomami są płynne. Nie na zasadzie jedna/dwie spadają (jeszcze po ewentualnych barażach), ale automatycznie np. 1/3 spada - 1/3 awansuje.
Taki elastyczny system w większym stopniu zapobiega koncentracji przychodów finansowych w rękach najsilniejszych. Gdyby LN miałaby pójść w takim kierunku jak Superliga, to natychmiast jestem cały przeciw.
-
2016/06/24 21:39:30
Coraz mniej dobrych piłkarzy na świecie. Kiedyś Ronaldo i Messi byliby tylko jednymi z wielu a dzisiaj nie mając konkurencji są nieustannie na szczycie. Upadły Holandia, Brazylia, Włochy, Skandynawia, Bałkany, Turcja, Portugalia, Czechy i tak dalej. Ogromnie brakuje indywidualności w dzisiejszym futbolu.
-
2016/06/24 21:49:08
Taki elastyczny system w większym stopniu zapobiega koncentracji przychodów finansowych w rękach najsilniejszych.
Oj, widzę, że kolega nie młody, a wciąż idealista. Przecież koncentracja (czy też jak uczą na studiach ekonomicznych - alokacja) środków finansowych w piłce nożnej już od jakiegoś czasu nie jest związana ani z brakiem powszechności, ani z poziomem sportowym. Przykładem na brak powiązania i z jednym i z drugim jest EPL.

Swoją drogą nie za bardzo mogę sobie wymyślić jaką rolę w formacie rozgrywek międzynarodowych mogłaby odgrywać szalona kasa dla potentatów. Taki chorwacki PZPN nawet jak dostanie bilion euro od UEFA to nie zrobi z Chorwacji kraju ciekawszego dla imigrantów od Niemiec.
-
2016/06/24 22:23:45
@lider4,
Dosc smiala teza. Na jakiej podstawie mozna ocenic, ze dzis brakuje swietnych pilkarzy? Tylko dlatego, ze od ponad dekady promowani sa 2 bramkostrzelni kowboje - Ronaldo i Messi? Wydaje sie, ze internet dolozyl swoje 3 grosze wraz z reklamodawcami i mamy co mamy.
Dlaczego dzis mialoby ich byc mniej swietnych grajkow niz wczesniej? Nie jestesmy w stanie powiedziec jakby dali sobie rade najwieksi z lat 50-80 we wspolczesnej pilce, Zatem trudno w ogole o czyms takim rozmawiac.
-
2016/06/24 23:02:47
@ xavrasw
Masz rację. Jak tylko pojawia się kasa, zaraz też pojawiają się tacy, którzy chcą dzielić sprawiedliwie... - czyli więcej dla siebie.
-
2016/06/25 02:24:12
Gospodarzowi chyba szok po brexicie zaszkodził i zalety opisuje jako wady i na odwrót, a już fetyszyzowania poziomu LM zwyczajnie nie zdzierżę. Jaasne, niemożliwe, żeby do "16" LM dostał się przeciętny zespół, jakiś tam Gent albo Wolfsburg...
I te wyrównane mecze w fazie grupowej, po 5-0 albo 7-1...
Panie Rafale, szanuję Pana i uważam za jednego z niewielu dobrych dziennikarzy sportowych w kraju, ale jak tak inteligentny człowiek dal się omamić futbolowym korporacjom i stał się ich darmowym rzecznikiem - tego nie rozumiem...
-
2016/06/25 08:12:31
@grzespelc
fetyszyzowania poziomu LM zwyczajnie nie zdzierżę

Rozumiem, że się wzburzyłeś fetyszyzowaniem gdzieś tam, ale czemu przychodzisz tu się wyżalić, czy jesteśmy grupą wsparcia?

@alp61
W pomyśle Superligi widzę przede wszystkim groźbę zabetonowania interesów finansowych najsilniejszych klubów i też jestem przeciw.

Pisałem, że jestem pesymistą, bo spodziewam się, że taki format a'la NBA zostanie kiedyś przeforsowany, i wtedy pojawia się pytanie "co dla reszty".
-
2016/06/26 01:16:19
@bartoszcze - Jeżeli nie rozumiesz, o co chodzi, to być może powinienem zastąpić LM słowami "rozgrywki klubowe", może to by lepiej odzwierciedlało tekst notki.
Mnie się tam Euro podoba, a poziom będzie rósł, tak samo jak rośnie w fazie pucharowej LM (grupowej nie da się oglądać, jest strasznie nudna).
-
2016/06/26 09:50:10
@grzespelc
Nie musisz się chwalić, że nie zrozumiałeś notki, po prostu try harder.