Blog > Komentarze do wpisu

O piłkarzach nietrenowalnych

Robert Lewandowski, Bayern Monachium

Skoro nawet staranny, stabilny i spokojny Bayern się zachwiał, to znaczy, że nikt nie zna dnia ani godziny. Felieton do „Gazety Sport.pl Ekstra” o futbolowym superklubie coraz bardziej nieprzewidywalnym przeczytacie tutaj.

niedziela, 31 stycznia 2016, rafal.stec
Komentarze
2016/02/02 03:27:00
Zadziwiające. Żadnego komentarza, wydawałoby się na najbardziej gorący temat współczesnego sportu. Bo to nie dotyczy tylko piłki nożnej. Powszechnie słyszymy od wybitnych sportowców, że ból jest ich codziennością. Regularnie również słyszymy, że organizm któregoś z herosów nie wytrzymuje. Co raz częściej to nie urazy, ale najzwyklejsze "fizyczne zmęczenie materiału" są przyczyną ciężkich kontuzji i to pomimo dynamicznego rozwoju medycyny, farmakologii, profesjonalnej odnowy biologicznej. Przykładami moglibyśmy się licytować długo, także z lokalnego podwórka.
A do tego dochodzi jeszcze presja psychiczna. Wystarczy tylko popatrzeć na pokolejkowe relacje i komentarze w mediach, rankingi, które tak lubimy. Przedwczoraj byli bogami, po kolejnym meczu, starcie są totalnie zhejtowani. Ostatnio "przerobiliśmy" to z piłkarzami ręcznymi po jednym nieudanym meczu na ME.
I to nie dlatego, ze odnotowali spadek formy, nie chciało im się, czy zawalili noc przed meczem. My (kibice/dziennikarze) już nie oczekujemy dyspozycji dnia w każdym starcie, my bezwzględnie domagamy się, żeby ta dyspozycja dnia rosła z meczu na mecz. Im więcej spędzamy czasu na kanapie, tym żądania mamy wyższe, bardziej bezwzględne.
Uczyniliśmy ze sportowców współczesnych gladiatorów - niewolników sukcesu, pieniądza, ambicji i tak jak w upadającym Rzymie chcemy się cieszyć ich sukcesami przez 360 dni w roku, a niektórzy z nas także zarabiać na nich pieniądze. I tak jak w upadającym Rzymie po chwilowej sensacji zupełnie nie przejmujemy się jak, któregoś zniosą z areny. Jak nie wróci, przyjdą następni - igrzyska muszą trwać. Jedni samymi igrzyskami, inni zarabianymi na nich pieniędzmi.
Nietrenowalni? Zamknijmy ich w klatkach jak gladiatorów, a z entuzjazmem będą wychodzili na trening.
P.S.
Z podziwem, ale i z niepokojem patrzę na wejście Roberta w sezon. Widać, że postawił sobie niezwykle ambitne cele na najbliższe pół roku. Nie mam wątpliwości, patrząc na jego grę w dwóch pierwszych meczach ligowych, że się do nich przygotował. Tylko, czy jego organizm wytrzyma co raz wyższe wymagania jakie z roku na rok przed nim stawia?
-
2016/02/02 10:13:31
Apetyt na hajs wśród działaczy jest nieograniczony, więc nikt nie będzie oglądał się na zdrowie piłkarzy reformując kolejne piłkarskie produkty pod kątem rosnących potrzeb klientów. Będą grali jeszcze częściej i pod jeszcze większą presją. Z drugiej strony, nikt nie będzie im przeszkadzał niwelować nieprzyjemne skutki ciężkiej pracy za pomocą najnowszych zdobyczy farmakologii. I jakoś się będzie to kręcić.

Zmienią się też trenerzy. Gladiatorzy odpowiedzialni za stały wzrost jakości produktu potrzebować będą (poza hajsem i fejmem, ofkors) nowych bodźców motywacyjnych co dwa, góra trzy sezony. Dlatego trener musi dostarczyć natychmiastowy i spektakularny impakt, aby każda z gwiazd noszących takie same koszulki już po kilku meczach była w stanie performować na najwyższym poziomie. Mourinho jest pierwszym z wielu, za chwilę nikt nie będzie oczekiwał od trenera cierpliwego i mozolnego budowania drużyny. A Wenger i Ferguson będą pamiętani jako ikony epoki słusznie minionej.
-
2016/02/02 11:48:08
Z tym "najstabilniejszym, najspokojniejszym, najrozsądniej zarządzanym" Bayernem w ostatnich latach to bym polemizował. Naściągali najemników z zagranicy, w tym kilku Hiszpanów, którzy za chwilę będą znowu na wylocie po odejściu ich papy Pepa. W tej kadrze na chwilę obecną, ponad 1/3 nie mówi po niemiecku. Takie coś na dłuższą metę nie może się udać, to nie jest zdrowe budowanie drużyny. Lewy to w tym towarzystwie rzeczywiście wzór najemnika, grzeczny, mówiący po niemiecku, zintegrowany.
-
2016/02/02 17:42:51
"A do tego dochodzi jeszcze presja psychiczna. "

Wolne żarty. W tej kwestii, jak rzadko, muszę się zgodzić z Bońkiem. Prawdziwą presję odczuwa motorniczy tramwaju, który musi wyżywić rodzinę, a nie gwiazda piłki, która zarabia kilka milionów rocznie. Że są krytycznie oceniani za swoją pracę? Nie tylko oni. Fakt, o większości z nas prasa nie napisze "Patałachy!" na pierwszej stronie, ale też presja ekonomiczna, którą większość z nas odczuwa, jest nieporównywalna.
-
2016/02/02 17:44:11
" Lewy to w tym towarzystwie rzeczywiście wzór najemnika,"

Nie jest moim ulubieńcem, ale chyba w każdym towarzystwie Lewy mógłby uchodzić za wzór najemnika.
-
2016/02/02 17:53:39
@dziaam
Oczy bolą...
-
2016/02/03 08:42:23
Z tym "najstabilniejszym, najspokojniejszym, najrozsądniej zarządzanym" Bayernem w ostatnich latach to bym polemizował

Bayern stwierdził, że musi się zmienić w latający cyrk na kółkach, żeby marketingowo rywalizować z Realem i Barceloną. Na razie efekt tej zmiany jest taki, że zaczął ustępować im sportowo.