Blog > Komentarze do wpisu

Nieudacznik ponad Mourinho, czyli złudzenie

Trwa sezon w klubowym futbolu intrygujący, pełen niewyjaśnionych zjawisk. W Polsce broniący tytułu Lech długo szorował po dnie tabeli i właściwie nikt przekonująco nie wytłumaczył, dlaczego upadł tak nisko – w każdym razie wystarczyło poznaniakom wymienić trenera, żeby z drużyny punktującej najwolniej właściwie z dnia na dzień urosnąć do punktującej najszybciej. We Włoszech broniący tytułu Juventus długo błąkał się nieopodal strefy spadkowej (tam przynajmniej była jasność: latem odszedł tłum liderów szatni), ale turyńczycy postanowili trenera nie wyganiać – i również znienacka ożyli, moim zdaniem ponownie wezmą mistrzostwo. Wreszcie w Anglii broniący tytułu piłkarze Chelsea do dzisiaj kopią się po czołach, choć rządzi nimi przedstawiciel elity elit, mający reputację współcześnie najwybitniejszego lub jednego z najwybitniejszych José Mourinho.

Trzy kompletnie odmienne kultury, trzy zaskakujące opowieści, a najgorzej – czy raczej: beznadziejnie – kryzys kończy się tam, gdzie powinien skończyć się najlepiej. U charyzmatycznego supertrenera, który nigdy w karierze nie spadł z ligowego podium. A w Chelsea otrzymał jeszcze wyjątkowe wsparcie od właściciela klubu Romana Abramowicza, dotąd pozbywającego się szkoleniowców pstryknięciem.

Ta ostatnia opowieść zyskuje jednak prawdziwą doniosłość i idealną kompozycję, dopiero gdy losy Mourinho skonfrontujemy z losami Claudio Ranieriego, podpisanego pod wyczynami sensacyjnego lidera z Leicester. Jeśli wypadki Lecha, Juventusu czy Chelsea jeszcze kilka miesięcy temu uznalibyśmy za skrajnie nieprawdopodobne, to przypadek Leicester był w sensie ścisłym niemożliwy. A okazał się wprost bajkowym, z najpiękniejszą parą Premier League – goleadorem Jamie Vardym, który niedawno grał i trenował między szychtami w fabryce, oraz sprowadzonym za 400 tys. funtów czarodziejem dryblingu Riyadem Mahrezem.

Tu nie ma co eufemizować, trener Ranieri uchodził za skończonego nieudacznika. Nie tyle przez swoją niekompetencję, ile przez chorobę obwoływania klęskami wszystkich wyników, które nie są pierwszymi miejscami. Ranieri bowiem żadnej ligi nie wygrał, z Atletico Madryt, Chelsea, Juventusem, Romą i AS Monaco zdobywał „zaledwie” wicemistrzostwo. Wykapany Miauczyński. Dlatego co łagodniejsi recenzenci nazywali go pechowcem, którego przeznaczeniem jest wieczne niespełnienie, lub trenerem zdolnym zbudować świetną drużynę, lecz niezdolnym do pchnięcia jej do wielkich triumfów, pozbawionym mentalności zwycięzcy. Bo kto by sobie zawracał głowę takimi szczegółami jak przywrócenie Lidze Mistrzów Juventusu natychmiast po powrocie z karnej degradacji do Serie B czy wydźwignięcie Parmy z dna ligi włoskiej do spokojnego środka tabeli i innymi sukcesikami, za które nie przyznają orderów. Sam zresztą w szczytowym przypływie życzliwości nazywałem go co najwyżej pierwszorzędnym trenerem drugorzędnym.

Istotne zasługi dla reputacji Włocha miał Mourinho. Jako szkoleniowiec Interu traktował rywala (coś ich łączy, obaj wędrują po całym kontynencie) brutalniej niż jako trener Chelsea Arsene’a Wengera, chwilami wręcz po chamsku. Wystarczy tu przywołać najsłynniejszy cytat, pogardliwe słowa o 50-letnim wówczas Ranierim „jako 70-latku, który zdobył tylko jakieś małe trofea” i „starym człowieku, który po pięciu sezonach w Premier League potrafi z trudem wydukać Dzień dobry”. (Nawiasem mówiąc, z czasem stosunki między oboma panami się ociepliły, Portugalczyk dzwonił do Włocha z gratulacjami, gdy ten objął mediolański Inter).

Aż nagle sytuacja gwałtownie się zmieniła. Akurat wtedy, gdy Ranieri miał wydawać ostatnie trenerskie tchnienie, gdy sądziliśmy, że nikt poważny już go nie zatrudni – jako selekcjoner Grecji przegrywał wszak nawet z amatorami z Wysp Owczych, kibice Leicester przyjmowali go lodowato. Akurat wtedy, gdy Mourinho po odzyskaniu panowania w Anglii wznosił kolejną wielką drużynę.

Bo tu nie wystarczy powiedzieć, że hossa u jednego zbiegła się z bessą o drugiego. Gdybyśmy mieli wskazać trenera w Europie, którego w kilka miesięcy rozłożył najstraszliwszy krach – wiem, trudno mierzalne – to prawdopodobnie wybralibyśmy Mourinho. A gdybyśmy mieli wskazać tego, który wykonał największy skok, zapewne uhonorowalibyśmy Ranieriego. Jeszcze raz: od przegrywania Grecją z Wyspami Owczymi do wygrywania z Leicester z Chelsea, od dna tabeli grupy eliminacji Euro po szczyt tabeli ligi angielskiej. Oto rok z życia trenera. Osobliwy fach, prawda?

Ranieriego nic już naturalnie nie ocali, im bardziej piłkarze Leicester powygrywają, tym bardziej ludzie zapomną, że przed sezonem skazywali ich na nieuniknioną degradację. I w ewentualnym drugim lub trzecim miejscu (na mistrza nadal typuję Arsenal) znów odczytają potwierdzenie, że Włoch to fachowiec prawie znakomity, znaczy nałogowy przegrywacz. A przyczyny nagłych zwrotów w karierach jego i Mourinho pewnie pozostaną dla nas niepojęte, choć Ranieri swoją teorię pewnie ma, i jest to teoria uniwersalna, sprzeciwiająca się potocznemu przeświadczeniu, iż wygrywającego od przegrywającego dzieli przepaść, zawarta w ulubionym wierszu trenera Leicester, w którym Rudyard Kipling pisze o sukcesie i porażce, by „traktować jednakowo oba te złudzenia”.

Co brzmi dość rozsądnie, biorąc pod uwagę, jak i gdzie rozstrzygają się losy świata:



wtorek, 15 grudnia 2015, rafal.stec
Komentarze
2015/12/15 16:59:47
Hm, czyli co, bóg nie gra w kości (jak twierdził Einstein), ale leci w kulki?
-
2015/12/15 21:46:25
moim zdaniem ponownie wezmą mistrzostwo

hmm, a to już nie Napoli ?

na mistrza nadal typuję Arsenal

Odważnie, chylę czoła.

Ranieriego nic już naturalnie nie ocali, im bardziej piłkarze Leicester powygrywają, tym bardziej ludzie zapomną, że przed sezonem skazywali ich na nieuniknioną degradację.

Nie wiem o jakich ludzi chodzi, ale na Wyspach mu to nie grozi, są dziennikarze i punditsi, którzy oficjalnie go przepraszają,

I w ewentualnym drugim lub trzecim miejscu znów odczytają potwierdzenie, że Włoch to fachowiec prawie znakomity, znaczy nałogowy przegrywacz.

To chyba jakiś ponury żart, albo czegoś tu nie rozumiem. Choć mam jednego faworyta, pewniaka wręcz, który sobie tego nie odmówi.
Obecnie rzuca się różnymi cyferkami i statystykami, niemniej wciąż nie daje im się wielu szans nawet na Top4, o mistrzostwie nie wspominając i w Anglii ta tendencja się utrzyma niezależnie od dalszych popisów Lisów.
Jako sztandarowy przywołuje się tu przypadek Norwich z sezonu 92/93 o ile dobrze pamiętam, którzy sensacyjnie prowadzili jeszcze w kwietniu ostatecznie kończąc na trzecim miejscu.

A przyczyny nagłych zwrotów w karierach jego i Mourinho pewnie pozostaną dla nas niepojęte,

Nie wiem, czy zgodzą się ze mną kibice CFC wnikliwie śledzący to co dzieje się w klubie, ale moim zdanie momentem przełomowym była sprawa z Evą Carneiro, tu Mou poszedł o jeden most za daleko i poległ z kretesem. Stracił drużynę, która panią doktor ponoć niezwykle lubiła i szanowała wliczając zaprzyjaźnione z nią partnerki piłkarzy. Hazard, "sprawca" całego zamieszania praktycznie nie istnieje, z wiarygodnych źródeł wychodzą teksty iż ktoś dla Mourinho woli przegrać niż wygrać, miał je wypowiedzieć właśnie Belg. No i to dziwne traktowanie Terrego, kapitana.

Przyznam się bez pardonu, że obserwuję jego dołek z satysfakcją, nigdy nie lubiłem go jako człowieka. Mam nadzieję, że Rusek go zostawi, choć to jego wczorajsze słowa o zdradzie sugeruja, że jest naprawdę konkretnie pozamiatane.
-
2015/12/15 22:40:49
"moim zdanie momentem przełomowym była sprawa z Evą Carneiro, tu Mou poszedł o jeden most za daleko i poległ z kretesem. Stracił drużynę, która panią doktor ponoć niezwykle lubiła i szanowała wliczając zaprzyjaźnione z nią partnerki piłkarzy."

Nom, co innego, gdy Mou atakował media i Wengera, to drużyna mogła mu wybaczyć, ale chamski i publiczny atak na kogoś z ich obozu - tego było za wiele. Szczególnie, że - jak piszesz - Carneiro była ponoć bardzo popularna, z jednym z piłkarzy miała ją zresztą przez czas pewien łączyć szczególnie zażyła znajomość...

Swoją drogą pozbycie się 2 lata temu Maty, również bardzo lubianego w szatni, raczej nie zaskarbiło Mou sympatii. A i paskudny styl, jaki prezentowała Chelsea wiosną tego roku, ofensywnym grajkom: Hazardowi, Oscarowi, Fabregasowi, też się chyba nie podobał. Dopóki były zwycięstwa wiele można była zdzierżyć, teraz to już jednak pozamiatane. Nic tylko czekać aż podczas kolejnej konferencji Jose wychrypi do Abramowicza: KOńcz Waść, wstydu oszczędź.
-
2015/12/16 06:03:07
Nie wychrypi.

Jakby miał honor, to by zrezygnował dawno temu sam, ale to oznaczałoby rezygnację również z kasy, więc czeka aż go Abramowicz wyleje.
-
2015/12/16 12:20:22
A moze Abramowicza bardziej jara sprawdzenie czy Mou wyjdzie z tego kryzysu czy polegnie ? I go nie zwolni nawet za cene spadku ? To byloby prawdziwe zmierzenie sie z mitem The Special One
-
2015/12/16 16:26:55
Zarządzanie przez cele, często bardzo luźno związane z głównym celem zarządzanego zespołu, to nic nowego. Przed laty widziałem fontannę na wydziale odlewni metalu, akwaria na wydziałach produkcyjnych, czy kucyki pasące się na fabrycznych trawnikach i wiele innych równie wydawałoby się zwariowanych pomysłów. Te cele bywają bardzo różne, ale powinny one służyć ułatwieniu realizacji zadań głównych wewnątrz i otoczeniu poprzez poprawę komfortu ich wykonywania, integrację zespołu...
Problemem Mou jest to, że zawsze jechał po bandzie, a ostatnio co raz bardziej. Trochę przypominał wariata bawiącego się zabawkami, a wywoływanie konfliktów służyło głównie umocnieniu jego pozycji w zespole, a nie ułatwienie osiągnięcia głównego celu zespołu. Jeżeli zespół zaczął się obracać przeciwko niemu, zamiast integrować - dezintegruje się, to znaczy, że tym razem zdecydowanie przegiął.
-
2015/12/17 16:22:32
Abramowicz jednak pstryknął. Ciekawe, jak kosztowne było to pstryknięcie (ciekawe ze względu na postawę JM w kwestii warunków rozwiązania kontraktu).
-
2015/12/17 21:41:39
Fantastyczny artykol o Mourinio : www.theblizzard.co.uk/articles/the-devils-party/
-
2015/12/18 00:15:45
Kibice Leicester beda nosic na rekach Ranieriego jesli da im LM a bogatsze kluby ustawiac sie w kolejce.Dziadek nieslusznie byl wyzywany od nieudacznikow wszak przejmowal Juventus po degradacji albo Chelsea mial zanim Roman zalaj ja swoja kasa.Nijak to mozna porownac do warunkow jakie mial Mourinho dwukrotnie w Chelsea,Realu, czy Interze gdzie dzieki glupocie Guardioli i wymianie Eto-Ibrahimovica z solidna doplata rowniez mial mnostwo pieniedzy na tranfsery.Dziadek wtopil sie jednak w role sumiennie pracujacego kolcza a nie blazna jakim stal sie Dzose, ktory uwierzyl w swoja specjalnosc.Myslac chyba, ze jest w futbolu persona godna Messiego i Ronaldo co jest nonsensem.Nie znal swojego miejsca w szyku trolling sedziow,wlasnych pilkarzy( niczego nie nauczyl sie po pobycie w Realu gdzie stracil szatnie ) i nawet tej lekarki wyszly mu bokiem. Mourinho slusznie stracil prace bo byl k. slaby jak mawial klasyk z polskiej ligi.Swojej dawnej pozycji nie odzyska juz raczej nigdy.Taktycznie przescigniety przez elite wspolczesnych lebskich coachow z takim Emery na czele przestal sie rozwijac, taktyka Chelsea zaczela byc przewidywalna niczym sracz dla hydraulika.Nie byl w stanie dokonac zadnego znaczacego wzmocnienia latem, bo "byl zajety swoja praca i nie mial czasu na ogladanie zawodnikow" lol. Dlatego letnie transfery Czelsi przypominaly podrygi pryszczatego nastolatka stukajacego w managera, ktorego probowal za 100 i 50 baniek sciagnac Pogbe i Stonesa a gdy zostal zatrzymany w ostatnim tygodniu okienka szukal po omacku i przeplacal jak frajer na graczy nie pasujacych do zespolu i ligi.Wczesniej pozbyl sie tez dwoch dzisiaj gwiazd jak Lukaku czy DeBruyne, ktore niewatpliwie dzis gralyby pierwsze skrzypce w takim zespole. Jego milosc do Johna Terryego tez uszkodzila mu widocznie mozg juz u Beniteza i Villas-Boasa jego pozycja byla b.slaba i po mistrzowskim sezonie nastal czas by sie go po prostu pozbyc i wyslac na emeryture albo do jakiej ligi indyjskiej albo kambodzanskiej i znalezc prawdziwego nastepce.Dzis Terry jest prawie tak denny jak Rio Ferdinand w swoich ostatnich latach w PL gdy byl posmiewiskiem, a Mourinho musial go zmieniac jak byle leszcza co biorac pod uwage, ze wciaz jest kapitanem obniza drastycznie morale zespolu.Mozna by sie tez zastanowic co tak wolny jak keczup Ivanowic wciaz robi na boku obrony we wspolczesnym futbolu.Masa bledow Dzose jak porazajaca jak na takiego specjala...Mourinho dostaje dobrze platny urlop, ale tak naprawde najbardziej zerznietym w tej sytuacji jest Roman ktory musi mu placic krocie.Romek powinien zrozumiec, ze zatrudnianie wielkich nazwisk trenerskich to zaden gwarant sukcesu, jedynie obciazenie budzetu.Napoli sobie wzielo "no nejma" coacha co wczesniej trenowal Empoli i wyszlo na tym znakomicie, w przeciwienstwie do takiego VanGaalowego Manchesteru. Zreszta z kim Chelsea wygralo LM ze slawnymi coachami czy z szarakiem Di Matteo. No wlasnie, zamiast ogladac sie na jakiegos gogusia jak Guardiola za drugie tyle co Dzose Roman powinien sobie poszukac coacha w Rayo Valecano albo Celcie Vigo i przede wszystkim jakas fachure od transferow, najlepiej Monchiego z Sevilli a w pakiecie z Emerym to bylby pewnie najlepszy transfer w historii klubu... Guardiola stwierdzil, ze Chelsea potrzebuje 10nowych zawodnikow, zapewne z Messim i Lewym na czele..Przeciez w takich warunkach to wozny moglby byc top coachem :))) Tylko, ze Guardiola zwyczajnie ma pelne portki i boi sie przebudowy, on jest coachem na gotowe pasuje do City, poleci na ich kase i transfery za kolejne minium 200baniek jak golabek.
-
2015/12/18 14:27:32
Leicester nie ma większej przyszłości.
po tym sezonie odejdzie 3-4 najlepszych piłkarzy, którzy wykorzystają życiową szansę i podpiszą tłuste kontrakty w markowych klubach.

czy ktoś z wysokiej półki zgłosi się po Ranieriego ?
nikt.

dlaczego ?
bo Mourinho wie, co mówi.
Ranieri nie nadaje się do prowadzenia luksusowych aut, które są konstruowane w celu zawojowania świata.

Ranieri to odpowiedni człowiek, jesli macie średni albo mały klub, zawodników bez gwiazdorskich manier, i nie stawiacie sobie celów przerastających wasze wyobrazenia. Wtedy metodologia pracy tego trenera napotyka na zrozumienie zawodników i szefostwa, wszyscy robią co trzeba, angażują się i są sukcesy, małe albo nieco większe.

są rózne rodzaje coachów i jednym pasują smokingi i fraki, a drugim bejsbolówki i koszule w kratę. największym błędem jaki można popełnić, jest projektowanie sukcesów z Leicester, Evertonem czy Sevillą albo Valencią na możliwe sukcesy z City, Chelsea czy Realem. Inne pieniądze, inni gracze, inna presja, inne metody pracy, inne oczekiwania, wszystko inne.

poza tym, dośc dziwne porównanie. Mourinho odnosił sukcesy przez kilkanaście lat. W tym samym czasie Ranieri ponosił same porażki.

Teraz po raz pierwszy Ranieri notuje lepszy sezon od Mourinha. Podnoszenie do rangi jakiegoś... symbolu ?, tego epizodu pogłębia tylko przepaść między tymi trenerami. To trochę przypomina egzaltowanie się golem jaki Gibraltar strzelił Polsce. Jesli jeden gol Gibraltaru ma tak wielkie znaczenie, wobec 8 goli Polski, to dowodzi nie tego, że z Polską coś nie tak, ale że Gibraltar zrobił coś supersensacyjnego, czego po takim żałosnym słabeuszu nikt nie miał prawa się spodziewac. A to,mniej lub bardziej paradoksaalnie, petryfikuje jego status żałosnego słabeusza.
-
2015/12/18 18:20:10
Leicester ma taka przyszlosc, ze zamiast bic sie o utrzymanie moze awansowac do pucharow nawet ligi mistrzow co moze dac solidnego kopa, posluzyc za trampoline i zmienic status klubu przez najblizsze lata.Nie mowiac, ze ma szanse na wygranie drugiej najlepszej ligi swiata.Co byloby mega sensacja o ktorej mowiloby sie latami i w przypadku Leicester wiaze sie z pomnikiem dla Ranieriego i mnostwem ofert, tylko kto by go puscil w takiej sytuacji ? Latwiej bedzie sprzedac kilku pilkarzy za kokosy i sprowadzic na ich miejsce po 2-3nowych.Ten kto odpowiada tam za transfery leb ma nie od parady.Moze to sam Ranieri ? :)

Zeby orzec, ze Ranieri sie nadaje do luksosowych klubow to by najpierw musial miec dokladnie takie same warunki jak panicz specjal Mourinho, ktory przychodzil na praktycznie gotowe w wielkich klubach.Mourinho pokazuje, ze nie ma czegos takiego jak trenerski geniusz, licza sie glownie okreslone warunki pracy, ktore sa definiuja klase coacha bardziej niz jego warsztat. Janusze lykneli boskosc Dzose, lyknal to Roman, a najgrosze ze lyknal to sam Dzose i to go zgubilo.Biorac pod uwage jak radzil sobie ostatnio z gwiazdami jak Ronaldo,Hazard,Casillas to wypada sie zastanowic czy to sam Dzose nie potrzebuje przesiadki z luksusowego mercedesa na poloneza ? Tylko, ze jak mawia Paco Jemez coach Rayo latwiej przyzwyczaic sie do trenowania Chelsea niz zespolu pokroju Rayo...
-
2015/12/19 11:29:53
z kim Leicester bedzie te Lm zdobywał ?
bo najlepsi dostaną po sezonie dobre propozycje od zamożnych klubów.
zostaną żeby za parę funtów budować wielką przyszłośc być może jednosezonowej sensacji czy wykorzystają moment, żeby po latach bycia niedocenianym i niedopłacanym podpisać kontrakt na parę milionów, który spełni ich życiowe marzenia ? Drugiej okazji mogą nie mieć. Taki sezon może się Leicester już nie przydarzyć. A sam klub nie zapłaci im zbyt wiele, nawet z tych potencjalnych milionów eurasów, które spłyną z LM. zresztą, w LM ponoć zyski są mniejsze niż w Premierleague.

-
2015/12/19 11:43:49
parę lat temu takiego... wzwodu doznał Tottenham.
brylowali Bale i Modric.
co się stało z tymi milionami zarobionymi w pucharach i ze sprzedaży tych
wirtuozów ? "łby" od wyszukiwania talentów wyprodukowały jakieś nowe
wynalazki ? bo nie kojarzę.

haha, że niby Ranieri "nie mial takich warunkow" jak Mourinho ?

że Mourinho "na gotowe przychodził" ?

przecież to są nonsensy.
jakie niby "gotowe" ?
i co to są te "luksusowe warunki" ?

i dlaczego nie wzięli kogoś tańszego, skoro to takie łatwe było do zrobienia ? mało to imigrantów, którzy za parę funtów zrobią wszystko...

"lykneli"

co tu mieli "lykac", skoro wyniki mówią same za siebie ?
nie wystarczy dostać luksusowego samochodu, żeby nim wygrać rajd.
trzeba jeszcze umieć jeździć, nie zatrzeć silnika, płynnie brać zakręty, wiedzieć jak się obchodzić ze skrzynią biegów i nie pękać na trudnych OSach.

mówiąc krótko, nie wystarczy być kurduplem, zeby dosiąść rasowego wierzchowca i wygrać derby. Tylko, własnie, JANUSZOM wydaje się, że prowadzenia super rajdowego samochodu, dżokejowanie na szybkiej jak błyskawica chabecie czy prowadzenie zespołu piłkarskiego, to taka bułka z masłem, bo przecież samochód, koń czy zespół, to 'sam jedzie".

typowe myślenie janusza, który nie rozumie niuansów i specyfiki zagadnienia. Najczęściej ci janusze nie prowadzili w swoim życiu nawet grupki przedszkolakow przez jezdnię. Tyle wiecie o prowadzeniu czegokolwiek.

a kluczków do auta, szpicruty do wyścigowca czy wstępu do klubowego budynku choćby tylko w zespole okręgówki - nikt trzeźwy by wam nie powierzył. za głupi jesteście, ot co.
-
2015/12/19 11:53:12
"jak radzil sobie ostatnio z gwiazdami... Hazard"

lol
nie dalej jak pół roku temu Hazard był czołowym graczem MISTRZA Anglii i dostał nagrodę dla Piłkarza Sezonu w PL. komu to zawdzięcza ? sobie samemu, bo z niego taka zosia samosia ?

Jose jest rzadkim typem coacha, który umie prowadziźć rózne zespoły. zarówno solidniakow z INteru, prowincjuszy z Porto, jak i elitarną Chelsea. Wspólna jest jedna okolicznośc : kiedy drużyna chce isć jego droga, akceptuje metody i ufa Jose - jest sukces.

jak zaczyna się pyskowanie, bunty, fochy, to sukcesów nie ma.
kluczem jest więc dobór odpowiednich ludzi.

ofk, wazne na czym zależy organizacji.
Jesli na samym wygrywaniu, to powinna ufać trenerowi.
on sobie ludzi dobierze i zespół wynik zrobi.

jesli jednak chodzi o to, by drużyna miała gwiazdy, to powstaje problem, bo
nie wiadomo co takiemu do głowy przyjdzie. Dzisiaj wspołpracuje, jutro staje okoniem.

Chelsea wybrała zawodników, wieć musi im dopasować coacha, który pozwoli im grać tak jak chcą i wyluzuje trochę z tworzeniem wokół meczów otoczki wojny, presji, walki przeciw wszystkim.

a ten kto zatrudni Mourinha musi mu dać wolną rękę w tworzeniu drużyny, doborze graczy. on już sobie znajdzie takich, którzy będą akceptowali jego metody.

dla zawodników takich jak Terry, Frank Lampard, czy Didier Drogba czas spędzony z Mourinho był najlepzym w ich karierach. lubili ten typ pracy, podejścia do gry i samej rywalizacji na boisku. dlatego Chelsea święciła triumfy.

all about FIT.
chemia.
to proste.
trener i gracze muszą chcieć tego samego i zgfadzać się co do metod osiągania celów, ufać sobie i akceptować sie nawzajem.

nie wiem, dlaczego wg ciebie Mourinho jest winien, a nie zawodnicy, którzy wymówili mu posłuszeństwo, mimo że metody pracy jakie zaproponował przyniosły im w ub sezonie mistrzostwo Anglii, a saemmu Hazardowi tytuł Piłkarza Sezonu ?
-
2015/12/19 23:19:46
"solidniacy z Interu"

Taki z Etoo z takim Snejderem, pewnie też Mottą i Lucio daliby nieźle po gębie matołowi określających ich "solidniakami".

"dla zawodników takich jak Terry, Frank Lampard, czy Didier Drogba"

Nie wiem jak Terry, ale Lampard i Drogba rekordy strzeleckie ustanawiali pod Carlo, szczególnie dla napastnika zdaje się to istotne.

/jakie niby "gotowe" ?
i co to są te "luksusowe warunki" ?/

Luksusowe warunki hmmm, może piłkarze za gigantyczne pieniądze? Jeśli jakiś klub robi gigantyczny zaciąg jak CFC ('03) lub Real ('09) Jose rok później szlifuje z tej góry lodu. Teraz na siłę będzie wciskał się do United, jak w '13, gdzie wydaje się najokazalej.

Można się zachwycać, jak to Mou, do teraz, nigdy nie spadł z podium. Zastanówmy się czy kogoś na to podium zaprowadził. Najbliżej chyba będzie wicemistrz kraju Porto, które jednak przejmował w trakcie źle idącego sezonu. Dalej? Wicemistrz i półfinalista LM, ogarnięty właśnie przez Ranieriego, potem notoryczny wielosezonowy mistrz Włoch, następnie wicemistrz i zdobywca 96 pkt w La liga, na koniec "dopiero trzecie" miejsce w Anglii i zdobywca LE. Poza jednym klubem w Portugalii, Jose nigdy nie zdecydował się na przejęcie klubu w którym byłby jakiś kryzys, przebierał tylko w klubach z czołowej trójki.

Wszystko to kluby dostanie, dobrze funkcjonujące i dobrze się na boisku prezentujące, w który jedynie brakowało tego drobnego czegoś, by wspiąć się na szczyt. Chwała Jose że to ma, albo raczej miał, ponieważ ostatecznie okres w Madrycie należy rozpatrywać w kategoriach niepowodzenia, a CFC to już klęska.

Natomiast, gdy już mógł przebierać w ofertach, nigdy nie zdecydował się na klub w kryzysie. I dobrze, bo jak radzi sobie z kryzysami, pokazał w ostatnich miesiącach.
-
2015/12/20 10:51:36
@0twojastara

uwązasz, ze Motta, Lucio czy Sneijder to artyści, wirtuozi i brylantowi technicy futbolu światowego ?
posiadania techniki na odpowiednim poziomie nikt im nie odmówi, na tle Ekstraklasy to byliby wręcz istotami pozaziemskimi. Tyle że na tle np barcelońskich grajków to jednak byli zawodnikami gorszego sortu [w materii technicznej błyskotliwości].

mozliwe, ale ja mówię o sukcesach.
z Mourinho było ich więcej, wygrywali takze poza Anglią, a do tego ewidfentnie był to związek doskonały, w którym trener i liderzy zespołu nadawali na tych samych falach. dlatego dla nich był to, jak sądzę i jak sami mówili w wywiadach, złoty okres w ich sportowym życiu.

"pilkarze za gigantyczne pieniadze"

piłkarzy kupować mozę każdy debil, który ma pieniądze.
sztuką jest kupować właściwych piłkarzy, umieć ich poskładac, zapanować nad nimi, narzucić styl i mentalnośc, a to są już zadania za które się płaci trenerowi. bez trenera można sobie kupić wagon najlepszych piłkarzy świata i przegrać wszystko w cholerę. dopiero wtedy, kiedy ma się kogoś, kto to umie poskładać, poinstruować i zmotywować - wtedy dopiero te finansowe i "luksusy'mają sens. same w sobie - żadnego. Dlatego sugestia, że "trener przychodzi na gotowe, do luksusu" to wciąganie majtek na spodnie.



-
2015/12/20 11:03:36
kompletnie nie kupuję wersji, wedle której dobry trener, to taki który bierze klub w rozpadzie i robi z niego mistrza. czy najlepszy dżokej świata to taki, który wychowa konia od źrebaka ? czy najlepszy kierowca świata, to taki który wsiada do syrenki i sensacyjnie pokonuje wszystkich ? Nie. masz swietnego wyścigowca, masz świetne auto, więc szukasz kogoś, kto się nadaje by to poprowadzić i nie spie,przyć. Czyli : kogo ? Bingo, fachowca możliwe najwyższego formatu.

poza tym, mineły czasy coachów/menadżerów, ktorzy jak Ferguson wiązali się z jedną organizacją na 30 lat i mogli sobie przez 30 dłubać w tym organizmie, aż zrobili z niego mistrza. Dzisiaj ci najlepsi to ludzie do wynającia. Bierzesz, płacisz, podsuwasz logistykę i kasę na transfery, a on w ciągu 3-4 sezonów ma ci zrobić sukces.

ja bym raczej zadał pytanie : dlaczego Mourinho nie doznaje degradacji do klubów, które nic nie znaczą i z którymi trzeba budować od początku ? czyżby dlatego,ze jest na to po prostu zbyt cenny i zbyt dobry ?

"nigdy nie zdecydowal sie na klub w kryzysie"

to zależy od tego, co kto uznaje za kryzys.

Chelsea, którą w 2013 przejmował Mourinho, zajęła 3 miejsce w lidze, ze stratą 14 pts do mistrza, w LM nie wyszła z grupy, dała się wyprzedzić Szachtarowi.

dla takiego klubu jak Chelsea wypadunek z LM już po fazie grupowej, to po prostu klęska.

w obecnym sezonie, pod Mourinho, Chelsea miała kryzys, ale nawet w tym kryzysie awansowała do pucharowej fazy LM.
-
2015/12/20 13:33:26
No to w przyszłym sezonie nawet tej fazy grupowej LM nie powącha. To dopiero dla takiego klubu jest klęska.

Dała się wyprzedzić Szachtarowi który kroczył w lidze od zwycięstwa do zwycięstwa, grając porywająco, stawiając się nie tylko CFC ale i Juventusowi który wyprzedził oba te kluby.

Wówczas CFC odpadła z silnej grupy, dziś wywlekła się w ostatniej kolejce ze słabej. Ponadto trener który był odpowiedzialny za odpadnięcie z LM, di Mateo, wyleciał, następca co mógł to posprzątał, wygrywając przy okazji LE, co wcale nie jest takie proste, ubiegłorocznemu finaliście, Juve, nie udało się wygrać 2 lata temu, choć robili co mogli - finał był na ich stadionie. Ostatecznie bez nich.

To gdzie uszeregować w tej dziurawej logice Simeone czy Kloppa? Dostali źrebaki i syrenki, po czym błysneli na wyścigach. Szarlatani? Oszuści? Bo przecież nie da się takich rzeczy robić, skoro Żoze ich nie robi.

"poza tym, mineły czasy coachów/menadżerów, ktorzy jak Ferguson"

To nigdy nie była kwestia jakiś tam czasów. Na jednego Munoza, przypadał zawsze pierdyliard Gutmanów, Happelów, i innych wędrowców. I nie ma co generalizować.

"sztuką jest kupować właściwych piłkarzy, umieć ich poskładac, zapanować nad nimi, narzucić styl i mentalnośc "

Już drugi klub z rzędu, gdy się to Portugalczykowi nie udaje. Ba, zgodnie ze słowami Makelele, jednym z powodów pierwszego rozbratu Mou z CFC, było że poróżnił piłkarzy.

Motta to wychowanek Barcelony, który musiał odejść przez kontuzje i głupotę Rijkaarda(ciekawe że u niemal każdego zdolnego taktycznie trenera - LvG, Gasperini, Mou, Benitez, Carletto, Blanc - grał pierwsze skrzypce), Snejder to absolutnie klasa światowa, pod każdym względem. W czym jest gorszy taki Lucio od Rudego Matieu czy Bartry, to nie wiem.

Inna rzecz, że piłka to nie łyżwiarstwo figurowe, gdzie przyznaje się noty za styl. Dziwi to, biorąc pod uwagę, jakim zajadłym jesteś fanem Atleti 13/14.

Oczywiście przesadą jest mówienie, że Mou przychodzi na gotowe. Ale przychodzi do zespołów o jakości 7/8 na 10, próbując zrobić z nich dychę, co nie zawsze się udaje.

"czyżby dlatego,ze jest na to po prostu zbyt cenny i zbyt dobry ?"

A może, owładnięty trofeami, po prostu nie chce? Każda robota ma swój charakter, inaczej prowadzi się klub w drugiej lidze, inaczej broniący się przed spadkiem, inaczej repkę. Mou jest fachowcem w swojej klasie(choć na pewno nie największym, wyniki Happela robią na mnie większe wrażenie), ale nie można go uważać za trenera uniwersalnego.
-
2015/12/20 14:32:54
LvG żalił się na konferencji, że martwi się o swoją pozycję, także czyżby lada moment Mou miał trafić na OT?
-
2015/12/20 15:37:45
Trzeba miec rozum w zadku by ewentualny rozwoj Leicester, ktory nie dawno gral w Championship do poziomu Tottenhamu nazywac jakas porazka lol.

Ranieri byl w Chelsea zanim zalaj ja Roman swoja kasa, w Juventusie kiedy wrocil z serie B to maja byc warunki do tych ktore mial Mourinho w Realu majac kase Pereza i Chelsea dwukrotnie gdzie Roman mu sprowadzal pilkarzy za krocie ? Buahhahaha.

" wyniki mówią same za siebie " Akurat wyniki Mourinho w ostatnich latach w Chelsea i Realu nie powalaja zwlaszcza w LM pewnie dlatego wylatywal z pracy jak z procy, wielu mniej utytulowanych tez by dalo rade tyle wygrac.Pytanie czy ktos dalby rade tak spartolic ostatni sezon? :)))

Janusz lyknal kult supercoacha i innych patalachow a jak przewrotna jest pilka pokaz przyklad Ranieri-Mourinho.

Skoro tak dobrze sobie radzil z Hazardem to ciekawe dlaczego ten nie strzelil zadnego gola w tym roku lol, a problemy zaczely sie juz w tamtym sezonie po meczach z PSG.

"sredniacy z Interu" , "prowincjusze z Porto" Buahhahaha janusz stop it...Poza tym ponoc nadaje sie glownie do luksusowych klubow a nie srednich i prowincjonalnych :))Przyklady ostatnich lat pokazuja, ze przestal sobie radzic z gwiazdami jego "czarm" prysl tez jak banka mydlana, wiec trudniej mu bedzie teraz. W niektorych klubach jak Real zwyczajnie go nie chca w szatni.Pojdzie do United gdzie jedynym pocieszeniem jest to, ze zespol tak sie stoczyl po odejsciu CR7 i rzadach Moyesa i VanGaala ze wymagania nie beda kosmiczne na poczatku.

Coach pozwolil na rozluznienie atmosfery dajac wieksze urlopy, bunty i strate szatni i to nie jego wina ? :))) Kiedy Chelsea wygrywala to zasluga Mourinho a kiedy byi prawie na dnie, winni sa zawodnicy ? :))) Poza tym kto podskakuje Simeone czy Ancelottiemu ? Jesli coach nie potrafi ogarnac swoich grajkow to znaczy, ze zaczyna mu brakowac charyzmy...
-
2015/12/20 17:47:35
@the-truth 0twojastara wielmozny.pan.przecinek

Nie jestem tutaj szefem więc nic Wam nie mogę zrobić poza prośbą - czy możecie te swoje jałowe dyskusje którymi zaśmiecaliście Supergiganta przenieść gdzie indziej? Styl internetowego cwaniaczka jest nużący, ściany tekstu męczące a notoryczne wycieczki osobiste żałosne, po prostu dajcie se na wstrzymanie w ramach obietnic noworocznych, co?
-
2015/12/20 19:51:14
@plasot
Primo, nigdy nie udzielałem się na Supergigancie.

Secundo, jak kolega ma tak wrażliwy smak, chce widzieć tylko to co mu pasuje, niech zainstaluje sobie wtyczkę do blokowania komentarzy innych userów.

Tertio - wielkim dobrodziejstwem neta jest to, że można odnaleźć w nim ludzi którzy podzielają twoje pasje, w tym choćby futbolowe, by dyskutować na te tematy. Lubię czasem z tego przywileju skorzystać.

Na koniec, za lekko poniżej krytyki mam tego typu sugestie od kogoś kto nigdy nie zabiera głosu. Chcesz sobie być bierny, proszę bardzo, ale nie zarażaj bylejakością.
-
2015/12/20 20:51:05
@0twojastara "Tertio - wielkim dobrodziejstwem neta jest to, że można odnaleźć w nim ludzi którzy podzielają twoje pasje, w tym choćby futbolowe, by dyskutować na te tematy. Lubię czasem z tego przywileju skorzystać. "

Raczej potaplać się w błocie w pojedynku pacanów. No ale co kto woli. Dasz linka do wtyczki?
-
2015/12/20 21:54:23
@up
Leniwemu chamowi? Nie. Bucowata maniera, by kogoś obrażać, a potem jeszcze czegoś oczekiwać. Poszukaj sobie.

-
2015/12/21 10:44:42
@0twojastara

1 nie przesądzajmy. poza tym, jeden sezon poza LM nie zabił ani United, ani Borussii Dortmund, ani innych klubów aspirujących do najwyższych laurów i finansowych zysków. Chelsea też nie spacyfikuje.

2 "Szachtar kroczył w lidze od zwycięstywa do zwycięstwa"

jaką rangę ma ta liga ? lol.

3"odpadła z silnej grupy"

nonsens.
Nordsjeland i Szachtar to dla Chelsea powinna być bułka z masłem. Juventus też nie powinien być Chelsea przerazić. to nie była silna grupa, nie żartujmy sobie.

w obecnej edycji LM Chelsea awansowała, więc w czym problem ?
awans w ostatniej kolejce obniża rangę wyczynu ?
poza tym, pisałem o tym awansie w kontekście KRYZYSU jaki Chelsea dziś przeżywa.
Jesli w kryzysie Mourinho zachował jednak jakieś minimum przyzwoitości i wyciągnął Chelsea z grupy LM, to wobec faktu, ze rzekomo nie w kryzysie Chelsea potrafiła z tej grupy nie wyjśc - dowodzi tego, że może lepiej z Mourinhiem zgubić niż bez niego znaleźć, bo to pierwsze i tak bardziej się opłaca.

4
dlaczego chcesz oceniać Kloppa za Borussię ?
a Mainz, które Klopp ostatecznie pogrązył w II lidze ?

zresztą, ja nie mówiłem, że nie ma trenerów, którzy dostają zespół słaby albo przeciętny i w ciągu kilku lat robią z niego zespół znakomity. Pewnie że są i podane przez ciebie przykłady tylko to potwierdzają.

mnie chodziło o coś zupełnie innego, a mianowicie o to, ze nie można z takiego typu sukcesu robić uniwersalnego kryterium oceny. Jeden trener tak robi, inny tak nie robi. Jeden bierze słabiaka i go buduje, inny bierze silny team i wykonuje ten decydujący skok na mistrzostwo.

jednym z największych błędów jakie popełniają oceniający jest niedostrzeganie, jaki cięzar gatunkowy ma wykonanie skoku z "bardzo dobry, świetny, z ogromnym potencjałem" do "mistrzowski". Czasami te dwa poziomy dzieli cała wieczność. Niektórym zaś, wydaje się że skoro ktoś bierze "świetny" zespół, to zrobienie z nim "mistrzostwa" jest banałem. Bzdura po stokroć.
-
2015/12/21 11:02:23
"to nigdy nie była kwestia czasów"

to ze kiedyś 0,2 % populacji Polski miało telefony komórkowe [wielkości odkurzacza], to nie znaczy że ich dzisiejsza masowość występowania nie jest faktem.

"nie ma co generalizowac"

owszem, ale jednak ostatnimi czasy w klubowej piłce wygrywają głównie ludzie do wynajęcia, a nie trenerzy którzy z danym zespołem spędzają długie lata.

"drugi klub z rzedu gdzie sie Portugalczykowi nie udaje"

w Realu udało mu się zdetronizować Barcelonę, awansowaac do półfinału LM.
w Chelsea mistrzostwo Anglii oraz, również, półfinał LM.
wg mnie, calkiem nieźle,ale rozumiem że to co dla innego coacha byłoby szczytem powodzenia, dla Mourinha jest powodem do odtrąbienia klęski ?

"poróznił piłkarzy"

jak mówiłem : albo się kupuje jego metody pracy albo nie.
ci którzy kupowali źle na tym nie wyszli.

"Motta to wychowanek Barcelony ktory musial odejsc"

co nadal nie czyni go wirtuozem.
owszem, grał u róznych trenerów i był ceniony, ale nie za swoja wirtuozerię i kreatywnośc, ale za znakomity zmysł taktyczny.

nie jest niczyim fanem, a już 'zajadłym" szczególnie.

nie chodzi mi też o ocenę stylu, bo błyskotliwośc i wirtuozerię piłkarską oceniać należy w kategoriach kreatywności boiskowej i w tym kontekście o nich pisałem.

'przychodzi do zespolow o jakosci 7/8 probujac zrobic z nich 10"

no i to jest właśnie najtrudniejszy poziom, z 7 n a 10 wskoczyć.
z 1 na7 to jest do wykonania dla wielu coachów.
z 7 na 10 przeskoczyć umieją tylko ci najlepsi.
bo tutaj istota rzeczy zawsze polega na tym, by ten zespół przenieśc na wyższy poziom mentalny, nauczyć znoszenia presji najwyższych wyzwań, nauczyć wygrywania big games. I to jest największa sztuka w futbolu, w ogole w sporcie.

"Mou nie mozna uwazac za trenera uniwersalnego"

czy nie udowodnił, że nim jest ?
robił wygrywające zespoły z małego [w sensie finansowów, zasięgu marki, znaczenia na rynku] Porto, z solidnego ale nie wirtuozerskiego Interu, ma całą serię sukcesów z bogata Chelsea, a globalnemu Realowi przyniósł upragnione mistrzostwo Hiszpanii i grał wysoko w LM, zdaje się przed nim Real odpadał notorycznie w 1/8 ? tak było ?

-
2015/12/21 11:09:10
The Pier...ek

kto nazywa Leicester "porażką" ?
lol

"Ranieri byl..."

nieważne gdzie był.
wazne, że kiedy w Chelsea zaczeła płynąc kasa, a z Juve się trochę ogarnęło - uznano, że lub zasługuje na lepszego trenera. Nic ci to nie mówi ? Jak można tak bardzo ignorować fakty i ich wymowę ?

"Roman mu sprowadzal pilkarzy za krocie"

mieć piłkarzy za krocie, a wygrywać z tymi piłkarzami, to są dwie rózne bajki. dwa rózne bieguny tej planety.

"wyniki Mourinho w Chelsea i Realu nie powalają'

jasne, mistrzostwo dwóch najsilniejszych lig świata - nie powala.
awans do półfinałów LM - też nie powala.
w końcu w piłkarskim świecie tylko Chelsea i Real mają pieniądze i generalnie być trenerem Realu albo Chelsea i nie wygrać LM, to obciach.

ogarnij się, wiele klubów ma kasę, co roku rywalizuje 7-8 mocnych zespołów, nie da się wygrywać zawsze.

co z tego, ze Chelsea ma kasę, skoro inni też ją mają ?
co z tego że Real ma kasę, skoro ma ją też Chelsea i inne kluby z najwyższymi aspoiracjami ?


-
2015/12/21 11:29:11
Mourinho nie wylatywał z Chelsea i Realu za "wyniki" jak twierdzisz, ale z powodu konfliktów z piłkarzami.

"wielu mniej utytulowanych tez by dalo rade'

problem w tym, że nikt im nie dał szansy, nie ?
lol
bagatela...
w marzeniach, przypuszczeniach i gdybanich sukcesy z Chelsea i Realem odnosi każźdy trener świata, począwszy od Skorzy, Michniewicza i Urbana. Problem polega na tym, że rzeczywistośc jest brutalna i jesli nie umiesz wygrywać z graczami za 150 tys zł za sezon, to z graczami za 15 mln euro za sezon tym bardziej nie będziesz wygrywał.

w takim zespole jak Real czy Chelsea gra nie toczy się na stoliku pod nazwą talent i umiejętnosci. Dostając Chelsea czy Real talent, umiejnętności, wszystko masz. Twoja robota polega na tym, żeby ten talent uzbroić w odpowiednią motywację, mentalnośc, psychologiczny imperatyw, energię, inspirację, 2-3 dovbre taktyczne numery, które ten zespół gwiazd i egomanów zaakceptuje. Sądzisz, ze to proste ? NOpe. Proste to jest doprowadzenie do tego momentu. Wyjście poza ten moment - to jest zadanie przy którym 99 % trenerów odpada i zostaje 1 % tych najwybitniejszych. Decyduje autorytet, osobowość, to COŚ. Tym się wygrywa na najwyższym poziomie, gdzie wszyscy mają talent i umiejetności, a także w mairę sensownie umieją działać taktycznie. COŚ musi stanowić róznicę. I to COŚ, to własnie ww. rzeczy.

"jak przewrotna jest pilka"

przewrotna ?
kiedy Ranieri przegrywal z Wyspami Owczymi, Mourinho wygrywał ponownie najsilniejszą ligę świata.

w tej całej sprawie Ranieri-Mourinho nie ma nic przewrotnego, ot mamy do czynienia z epizodem, w którym temu najlepszemu raz coś nie wyszło, a temu gorszemu raz coś wyszło. Poza prostym odwróceniem starego jak świaat porządku, na moment zresztą, nie widzę tutaj nic doniosłego.

"dlaczego Hazard nie strzelil zadnego gola w tym roku"

nie wiem.
co to ma zresztą wspólnego z faktem, że to własnei pod wodzą Mourinha Hazard został Piłkarzem Sezonu ?

"w niektorych klubach zwyczajnie go nie chcą"

zaraz zechcą.
w Realu zaś, generalnie mało kogo chcą.
Pellegriniego nie chcueli, Capella też nie, Beniteza nie chcą.
Mourinho i tak długo był tak kochany.
jakby nie patrzeć, to on z zespołu przez 4 lata zdominowanego przez barcę i odpadającego sromotnie z 1/8 LM - zrobił mistrza kraju i półfinalistę LM.
ale tak to już jest - kiedy w Realu bida piszczała, Mourinha traktowano jak zbawcę, kiedy Mourinho zapewnił sukces - zaczął być persona non grata.
To przestroga, żeby nigdy nikomu nie dawać zbyt wiele, bo jak tzw. strupy od d... odrosną, to gotów swojego dobrodzieja pobić i zniewazyć.
Ludzie są z zasady niewdzięczni, a na południu Europy, jak widać, lubują się w tym sporcie ;]

"kiedy Chelsea wygrywala to zasluga Mourinho, a kiedy na dnie winni zawodnicy ?"

owszem.
Mourinho się nie zmienił.
zawsze był taki sam.
proponował te same mertody pracy i styl działania.
gdzie nie pójdzie, to robi ten sam numer.
wszyscy wiedzą czego oczekiwać.

to zawodnicy przestali akceptować jego osobę i metody.
dlaczego, mimo że te metody i ta osobowość przyniosły klubowi mistrzostwo Anglii ?
pytanie do nich.

nie ma wątpliwości : to gracze wypowiedzieli posłuszeństwo i wspołpracę, a nie Mourinho nagle się zmienił i zaczął proponować jakieś rzeczy, których nie znali i które przekroczyły ich granice akceptacji.

"kto podskakuje Simoene czy Ancelottiemu ?

Simeone nie ma kto podfskakiwać, bo nie ma gwiazd w zespole.
Ancelottiemu nikt nie podskakiwał, bo on nie ma silnej ręki i nie trzyma się swojej linii myślenia o grze i zespole.
Mourinho jest inny - albo po mojemu, albo wcale.
dlatego ryzykuje konflikty.
-
2015/12/21 11:44:35
@plasot

"jalowe dyskusje" ?

co jest jałowego w tej dyskusji o piłce nożnej ?

i jakim prawem nazywasz czyjeś teksty "śmieceniem" ?

"ściany tekstu nużace" - możliwe. tyle że czytanie ich jest dobrowolne, nie ma przymusu, więc nie ma też sensu się skarżyć.

"dajcie sobie na wstrzymanie"

a od kiedy jesteś wyrocznią tego, co powinno znaleźć się w komentarzach, a co nie jest godne tego zasczzytu ?
masz jakiś certyfikat, panie Cerber, czy robisz to z własnego poczucia smaku i finezji ?

dyskutujemy o futbolu, jak rozumiem to jest treścią tego bloga.
w czym zatem problem ?

"styl internetowego cwaniaczka"

obrażasz ludzi, którzy nic złego ci nie zrobili.

nie traktuj bloga internetowego jak najdroższej restauracji świata, w której robisz za selekcjonera, który na podstawie własnego widzimisię ma prawo nie wpuszczać tych, którzy wg niego nie zasługują na przywilej przebywania w niej. to nieeleganckie i zbyteczne.

jak rozumiem komentarz pod tekstem może zamieścić każdy, byle chodziło w nim o piłkę nożną i nie było wulgaryzmów.

na razie jedynym komentatorem, który obraża ludzi bez powodu, jesteś ty. Jak każdy kto chce być świętszy od papieża i zdaje mu się, ze ma misję.

to jest trybuna wymiany myśli, poglądów, opinii. jak sądzę, to jest także intencją właścieciela i autora - żeby istniało tutaj forum rozmowy, dialogu, polemiki.

śmiem więc twierdzić, ze lepiej rozumiem i realizuję zamysł autora niż ty.
-
2015/12/21 11:50:57
"potaplac sie w blocie w pojedynku pacanow" @ plasot

doskonałe maniery, finezja w kontakcie osobistym, językowa wirtuozeria... taki talent poselski marnuje się w internetach.

-
2015/12/21 22:20:49
@wpp
Może prościej - w czym grupa z Porto(zbyt słabym by awansować) i Dinamem jest lepsza od grupy w której gra ta lepsza z ukraińskich drużyn(wpadająca do ćwierćfinałów LM, wygrywająca LE) oraz Juve?

Klopp wyciągnął Mainz z II ligi, by je tam zostawić. Fakt. Osobiście uważam że jego metody są na dłuższą metę równie wyniszczające jak Mou. Ale jednak jest to dłuższa meta.


"poza tym, pisałem o tym awansie w kontekście KRYZYSU jaki Chelsea dziś przeżywa."

Awans z grupy z której wyszło najpewniej Dinamo. Pogratulować Mou, że w najsłabszej grupie LM nie skompromitował się. Zresztą Dortmund jeszcze lepiej się w fazie grupowej zaprezentował w zeszłym roku.

"w Realu udało mu się zdetronizować Barcelonę,"

Jakie zdetronizować Barcelonę? Kto zdobył więcej trofeów krajowych i europejskich? Kto ma lepszy bilans bezpośrednich starć? Poza tym Mourinho miał przyjść by dać klubowi Decimę. Takie były oczekiwania od samego początku, którym Portugalczyk nie sprostał. I nawet nie chodzi o FCB, bo to Niemcy bili Mou w LM.

"co nadal nie czyni go wirtuozem. "

A czy DM ma być wirtuozem? Busqet takim niby jest? Motta bezdyskusyjnie jest jednym z najlepszych piłkarzy na swojej pozycji, ponieważ ma umiejętności do grania na niej na absolutnie najwyższym poziomie. Nie musi się do tego popisywać.

"no i to jest właśnie najtrudniejszy poziom, z 7 n a 10 wskoczyć. "

A dokładnie na podstawie czego to twierdzisz? Dla mnie o wiele cięższe jest by z poziomu 3-4 zrobić 10(co zrobili Klopp, Simeone i Mou w Porto) a jeszcze trudniejsze, by to "10" utrzymać przez dłuższy okres czasu.

"czy nie udowodnił, że nim jest ?"

No chyba napisałem że nie. Niech poprowadzi kadrę. Niech przejmie zespół w poważnym kryzysie(taki jaki zafundował CFC) i da radę. Niech poprowadzi zespół z drugiej ligi. Niech zacznie odnosić sukcesy dłużej niż 2 sezony na klub. Niech nauczy się wprowadzać młodych piłkarzy, rozwijać ich. Niech nauczy się grać inaczej, niż tylko z kontry. Gdy choć część z tej lisy wypełni, to będzie można nazwać go uniwersalnym. Ale obaj wiemy, że to nigdy się nie wydarzy.
-
2015/12/21 23:51:35
Poza tym pomijasz błędy Mourinho, sprowadzając cały obecny kryzys do buntu piłkarzy. Tak jakby Mou nie przyznał, że zmienił cykl przygotowań do sezonu, efektem praktycznie wszyscy piłkarze, za wyjątkiem Williana są kompletnie bez formy. Druga sprawa, to ci nieszczęśni skrajni obrońcy, miał facet F.Luisa - sprzedał, ma młodego Babę, nie, będzie się upierał grać Cesarem A. po lewej, wpuszczając na nieszczęście własne i klubu, na prawą stronę starego, beznadziejnie dysponowanego Ivanovicia. Toż to czysty sabotaż.
-
2015/12/22 10:42:25
@0twojastara

1 zmieniasz temat. mowa była o tym czy grupa z Szachtarem i Juve była "silna" z pkt widzenia ówczesnej Chelsea. wg mnie - nie była tak silna, jak próbujesz to interpretować.

z pkt widzenia obecnej, kryzysowej, Chelsea - grupa z Kijowem i Porto była dosyć silna, wg mnie. Ofk, można to przepuścić przez opinię, że grupa była "silna", bo Chelsea była słaba, a tamta z Szachtarem była silniejsza, ale i Chelsea była wtedy mocna. sądzę, ze od skali mocy tamtej i obecnej Chelsea jako głownego wyznacznika postzregania siły tamtej i obecnej grupy LM z jej udziałem - nie da się uciec. obiektywna ocena może być bardzo trudna do sporządzenia, a już na pewno do uargumentowania.

2 "pogratulowac Mou ze w najslabszej grupie LM nie skompromitowal sie"

napisałbym to samo, ale bez ironicznego podkładu.
jak zespół jest w takim dole, a średniacy to widzą i kąsają po kostkach bez pamięci, to wygranie grupy LM jest swego rodzaju wyczynem.

no i z tą "najsłabszością" bym nie przesadzał. Grupa z gent, Valencią, Lyonem i Zenitem absolutnie nie zasługuje na to, by jej przy tej okazji uchybić.

3 "jakie zdetronizowac Barcelone ?"

zwyczajne.
to Mourinho zrzucił Barcę z tronu.
to on przełamał niemoc Realu i wreszcie dźwignął bryłę z posad 1/8 LM aż do półfinału.
czyli, coś jednak uruchomił, cośjednak zrobił, jakieś efekty były i to - w stosunku do szeregu lat przed nim - całkiem okazałe.

"mial dac Decime"

możliwe, że w natsępnym sezonie by "dał", tyle że nie zdązył.
lecz czy to przypadek, że niedokończoną robotę wział Ancelotti i od razu wygrał ?
ile by trwało, gdyby to Ancelotti wziął ten rozbity zespół, który zatrzymał się na 1/8 LM i już zaczął przyzwyczajać się do dominacji Barcelony w la Liga ?

5 "a czy DM ma byc wirtuozem"

nie musi.
tym bardziej nie wiem, po co wymieniłeś Motte w kontekście mojego pisania o wirtuozerii :]

"nie musi sie popisywac"

wirtuozeria, to "popisy" ?
mam inna opinie.
dla mnie jest to błyskotliwość służąca kreatywności, użyteczna i funkcjonalna, produktywna. finezja i nieszablonowośc skutkująca konkrertnymi zyskami dla zespołu.
-
2015/12/22 11:00:28
6 "a dokładnie na podstawie czego to twierdzisz ?"

znajomości tematu. ? intuicji ? wg mnie poprawnego rozumowania ?

"by z poziomu 3/4 zrobic 10, co zrobili Klopp, Simeone i Mou w Porto"

Klopp i Simeone dostali zespoły, z którymi mogli zrobić, co chcieli.
to znakomici trenerzy, wiec zrobili max.
ich klasy nie kwestionowałem, chodziło mi o okoliczności.

czy zrobiliby to samo z zespołami znacznie lepszymi niż BVB i Atletico w momentach wyjściowych, kiedy je przejmowali ?

BVB i Atletico, kiedy obejmowali je Klopp i Simeone, to zespoły bez gwiazd [to oni te gwiazdy wykreowali, pozwolili im się rozwinąc, ale dopiero później], bez presji, bez ego, idealne do poprowadzenia dla takich jak oni trenerów. W takim zespole wszyscy słuchają, są gotowi do poświęceń, nie kapryszą i jesli trener ma dobrą metodę i osobowośc zjednującą mu zawodników, a oni chcą działać i pragną sukcesu - widoki są świetne.

przejmowanie zespołu, który już jest dobry, ukształtowany, z hierarchią, jakimiś gwiazdami, który już ma 7-8 pkt na 10 możliwych, to kompletnie inna bajka. Tam zaczynałeś od podstaw, mogłeś wprowadzać krok po kroku swój program. Tutaj wsiadasz za kółko już rozpędzonego auta. Nie możesz działać wg swojej tradycyjnej, sprawdzonej receptury. Musisz dokończyć coś, co kto inny zaczał, ale nie mozesz wrócić do punktu A. zaczynasz od R. Musisz znaleźć nową metodę, nowy program, dostosowany do sytuacji zupełnie odmiennej niż ta która przyniosła ci sukces w Atletico czy BVB.

jesli twój team jest na 7-8 pkt i nie moze skoczyć na 10, to problem zazwyczaj tkwi w głowie zespołu. talent, skillset, nawet taktyka moga działac.problem jest w psychice, mentalności, motywacji, inspiracji, podejściu i rozgrywaniu tych 4-5 meczów w sezonie, które decydują czy z 7-8 skoczysz wreszcie na sam top. grasz wtedy zwykle z równymi sobie, więc proporcje umiejętności i talentu się znoszą. róznice tkwią w innych miejscach.

nie trzeba mówić,ze jak chodzi o mental state, to trudniej zapanować nad zespołem już ukształtowanym, z hierarchią, z gwiazdami niż nad drużyną z którą jesteś od "dziecka", masz czas na poznanie graczy i urobienie ich po swojemu. inne są także zwykle pieniądze, inne oczekiwania w klubie, inna presja mediów i kibiców.Klopp w BVB czy Simeone w Atletico nie doświadczyli nigdy wielkiej presji. Ich flagowe projekty były sensacjami, które w lidze budziły powszechną sympatię, bo stawiały się potentatom swiatowego futbolu, a w LM tylko kontynuowały tę drogę, w jeszcze większych proporcjach. Crowd pleasers. zespoły kochane i lubiane, które mofgą przegrać i wszyscy będą klaskać z uznaniem i miłościa. Nie ma tutaj żadnej presji. nikt nie oczekuje zwycięstw. Ludzie je kochają, ale kochają dlatego, ze takie zespoły są underdogami. Co innego, kiedy prowadzisz Real, Barcę, Bayern, albo ostatnio City czy PSG - zwycięstwo staje się zimną koniecznością. Porażka urasta do rangi tragedii.Taka dola faworyta. A co za tym idzie, absolutnie inne ciśnienie na głowie trenera, który podejmuje się tego wyzwania.

tak to wygląda, wg mnie.
-
2015/12/22 11:18:25
7
"niech poprowadzi kadre"

wiesz, ze to inna para kaloszy.
jedna duża impreza co 2 lata.
po drodze eliminacje, gdzie dostajesz zespół na 4 dni przed meczami.
sorry, ale to robota dla gorszego sortu trenerów.
Mourinho by sie zdegradował obejmując jakąś kadrę.

"niech przejmie zespol w powaznym kryzysie i da rade"

wiesz, ze nie zawsze zależy to od trenera, nawet jesli trener zwykle dostaje po głowie za marne wyniki.

poza tym, to nie Mourinho wybiera sobie pracodawcę, tylko na odwrót. każdy trener ocenia potencjał druzyny, którą mu się proponuje. Tylko samobójca wybierze taki team, który, wg niego, kompletnie nie rokuje.

wiele też zależy od tego, na ile klub pozwoli takiemu trenerowi.
wiadomo, ze Mourinho ma swoje metody pracy, system, który wymaga pełnej akceptacji ze strony zawodników i organizacji. Dopuero wtedy można liczyć na sukces.

"niech zacznie odnosic sukcesy dluzej nie 2 sezony na klub"

nie sądze, aby to był jakiś sensowny wyznacznik wartości coacha.
jak w treningu siłowym :
można trenować długo ze średnim ciężarem, a można krotko z bardzo dużym.
od ciebie zależy, co wybierzesz.

to kluby decydują czego chcą.
wiedzą, co preferuje Mourinho, więc jak go podpiszą, to razem z całym dobrodziejstwem inwentarza.

nie uważam, zeby długoletnia praca z jakimś klubem była czymś bardziej wartościowym niż 2-4 letnie interwały. to kwestia rodzaju oczekiwań klubu. Mourionho lepiej się nadaje do tego by brać "8" i atakowac z nimi szczyt, a inni lepiej nadają się do budowania od podstaw. nie sądzę, aby jedni byli lepsi albo gorsi od drugich. Tym bardziej, że Arsenal to chyba dinozaur, jak chodzi o trzymanie się spodni jednego coacha. BOgate kluby raczej gotowe są prowadzić politykę rotacyjną. Tam nie ma czasu na długie namysły. za dużo kasy jest do wzięcia, a próba stworzenia globalnej marki wymaga natychmiastowych sukcesów. MNiejsze kluby lepiej się nadają do długiego lepienia.

"nazwac go uniwersalnym"

Porto Mouringo ulepił od zera.
Inter brał jako średniaka europejskiego [1/8 Lm w 07/08, dość wyraźna porażka z LIverpoolem] i w 2 sezony zrobił z niego zdobywcę LM, czyli wypełnił postulat "od 7 do 10".
Realowi dał impuls i sukcesy jakich od dawna tam nie widziano.
z Chelsea zrobił właściwie wszystko poza zdobyciem LM.

Mourinho do trenowania "z 3-4 do 10" raczej nie wróci, chociaż słyszałem że mogłby objąc Valencię, były głosy o Monaco, więc kto wie, wiele może się zdarzyć. I wtedy gotów jestem założyć się, że Valencia czy Monaco, w 2-3 sezony będą bić się wysoko w LM i rzucą rękawicę potentatom w swoich ligach krajowych.
-
2015/12/22 11:24:59
"8
"pomijasz bledy Mourinho"

możliwe.
rzecz w tym, ze po prostu mam duże zaufanie do tego trenera.
jego doświadczenie jest tak ogromne, tak doskonale zwykle wie, co robi, że wątpię, aby podejmował jakieś decyzje pochopnie, bez wielokrotnego przemyślenia i przekalkulowania ich potencjalnych efektów.

błędem nazwać mogę coś, co było głupie z samego pomysłu.
ot, np. naciąganie majtek na spodnie, by po 3 minutach wysiłku zorientowac się, ze jednak kolejnośc powinna być odwrotna.

ale tutaj mamy do czynienia z decyzjami, nie wątpię, bardzo starannie wycyzelowanymi.
jesli ich efekty były jednak odmienne od zaplanowanych, to czy nadal mówimy o "błędach" ? Może inne słowo byłoby tutaj bardziej adekwatne.

poza tym, "słabsza forma" to jednak coś, co w trakcie sezonu powinno zanikać. MOże być problemem na początku, ale z czasem powinna ustępować formie lepszej, nabieranej przez graczy z biegiem rozegranych meczów. w Chelsea tak nie było, co sugeruje że jednak gracze chcieli zwolnić trenera.

powiem wiećej : gdyby chodziło tylko o ten błąd strategiczny, to Abramovich nigdy by Mourinha nie zwolnił. Why ? bo wiedziałby że Mourinho już drugi raz takiej gafy [jesli to była gafa i o nią chodziło] nie palnie.

jesli go jednak zwolnił, i to przed końcem rundy, to znaczy ze fetor relacji między nim, a szatnią był tak mocny, że zwykła maseczka na twarzy już nie wystarczała by dalej to ciągnąć.
-
2015/12/23 19:36:42
3.
Nie powiem, Mou zrobił z Realem wyraźny postęp, wykonał kawał pracy. Ale tego czegoś zabrakło. Dostał zespół na 7(Pellegrini te 96 pkt w sezonie wykręcił) a wyciągnął najwyżej na 9.

Kluczowy moment to rewanż z Bayernem, wydawało się że Mourinho ma już wszystko w garści, właśnie wygrał tytuł w lidze, nadrobił straty z pierwszego meczu z nawiązką w kwadrans, w finale czeka słaby rywal, nic tylko pisać historię. I Real stanął. Nie wytrzymał morderczego tempa z całego sezonu.

Potem było tylko gorzej. Jedynym plusem 12/13 było to że Mou robił taktycznie Tito jak chciał, więc bezpośrednie starcia ładnie wychodziły. Ale nawet one nie przynosiły Jose satysfakcji, zamiast świętować, schodził na chwilę przed gwizdkiem. Widać że obie strony były sobą zmęczone, po stronie Portugalczyka do końca został tylko Alonso - tu już nie mogło być lepiej.

5. Nie odpowiedziałeś czy Busqet jest wirtuozem. Choć w sumie odpowiedziałeś - nie jest. Bo na DM-ie inne zdolności są kluczowe. Faktem jest że on i Motta to ścisły TOP. Tak jak skład Interu to ścisły TOP.

Wygodnie jest szafować "wirtuozerią" przy Mou, twierdząc że jego piłkarze nie tego nie posiadają, tym większa jego zasługa. A czyja zasługa że Ibrahimović, Mata, de Bryune, wszystko wirtuozi, nie zostali jego wiernymi żołnierzami? Ponieważ wirtuozeria na liście cech piłkarzy potrzebnych w jego armii, plasuje się daleko.

6. Ale w futbolu nie ma presji, jak mawiał pewien zarozumiały Portugalczyk ;)
Dalej jest trochę opinia przeciw opinii, natomiast patrząc na częstotliwość stawania się "10" zespołów 3-4, oraz 7-8, ten pierwszy przypadek mogę ocenić na trudniejszy.

7.
"wiesz, ze to inna para kaloszy."

I teraz możemy przejść do znaczenia terminu "uniwersalny" ;)

Może w twoich oczach selekcjoner to trener gorszego sortu. Dla mnie wymaga to zwyczajnie nieco innych atrybutów i podejścia, niż trenera klubowego. Ni wyobrażam sobie też większego prestiżu niż prowadzenie reprezentacji Brazylii.

"Tylko samobójca wybierze taki team, który, wg niego, kompletnie nie rokuje."

Taki dobijający do emerytury Stevens od 3 lat bierze w środku sezonu podupadającą klub i ratuje przed degradacją. Ranieri kiedyś tak ratował z sukcesem Parmę. Wszystko na okres nie dłuższy niż pół roku, wszystko przysporzyło wykonawcom pochlebnych opinii.

"nie uważam, zeby długoletnia praca z jakimś klubem była czymś bardziej wartościowym"

Natomiast jakieś podstawy, że po 2 latach wszystko nie skończy się totalnym rozpi%*#olem jak w Interze/Realu/CFC, potencjanych pracodawców tylko do by przekonały. Teraz każdy patrzący dalej niż czubek nosa dwa razy się zastanowi.

8.
"poza tym, "słabsza forma" to jednak coś, co w trakcie sezonu powinno zanikać. MOże być problemem na początku, ale z czasem powinna ustępować formie lepszej, nabieranej przez graczy z biegiem rozegranych meczów. w Chelsea tak nie było, co sugeruje że jednak gracze chcieli zwolnić trenera. "

Albo stracili zaufanie do jego metod, wiec nie pracowali jak należy. Mou dość robił i mówił, by podważyć nie tylko jasność myśli, ale czy ma wszystkie klepki tam gdzie trzeba.

Prędzej uwierzę, że Lech, który zaczął od znakomitej formy w superpucharze, grał na zwolnienie trenera. Bo forma była, a potem uleciała w powietrzu, a nagle jest z powrotem. Zobaczymy jak CFC będzie punktować na wiosnę.
-
2015/12/23 19:50:22
Nawiasem skoro miał bunt, to dlaczego cały czas desygnował praktycznie ten sam zbuntowany skład? Może dlatego że nie miał bladego pojęcia jak zareagować?
-
2015/12/24 10:52:00
@0twojastara

3 "tego czegoś zabrakło"

jesli oceniamy wszystko przez pryzmat zero-jedynkowy, czyli wygrał LM-przegrał LM.
czasami masz zespół na 10, ale przegrywasz - decyduje fakt,że rywal też ma na 10, ewentualnie zbieg okoliczności, nieszczęsliwy moment, jakaś przeszkoda spoza taktyki i motywacji.

"I Real stanal"

na mój gust, po prostu gracze nie wytrzymali presji rzutów karnych. w tym momencie rozgrywki, nie ma już nic tylko gracze, piłka i nerwy. najlepsi się rozsypywali. Gdyby nie wytrzymali tempa sezonu, to, imo, padliby w tym meczu wcześniej, nie dotarliby nawet do karnych.

"obie strony byly soba zmeczone"

najwyraźniej.
na tym zresztą polega specyfika pracy dzisiejszych coachów najemników. 3-4 lata, ale w tempie na rekord. sądze, ze Real i sam Jose kalkulowali, że potrwa to mniej wiecej tak długo, bo na dłuższą metę zawodnicy będą chcieli odświeżenia, zmiany warty. Przyszedł Ancelotti, zawsze przyjazny graczom i nie nakładający na nich zbytnich obciązeń, i dało to świetny efekt. Ale gdyby p[rzed Ancelottim nie było Mourinha - Real nie wygrałby LM w pamiętnym sezonie.

btw, podobnie może być teraz w BAyernie. Pepa wszyscy kochali, ale jednak grać pod nim, to spora odpowiedzialność, ciągła nauka i nieustanne ciśnienie. Ancelotti znów może podziałać ożywczo, odstresowani zawodnicy dostaną zastrzyk nowego, INNEGO, entuzjazmu i mogą wziąć LM.
O ILE nie wezmą jej pod Pepem jeszcze w tym sezonie.

5 "czy Busquets jest wirtuozem"

w porownaniu z Mottą - bywa :]
ale bez dwóch zdań, na jego pozycji, w tym systemie, potrzebny jest nieco inny zestaw umiejętności niż w ataku czy na mocno zorientowanej ofensywnie w dzisiejszych futbolu bocznej obronie.
u DM ten rodzaj wirtuozerii nie będzie widoczny w efekto/Y/wnych dryblinach, podaniach z klepki, niekonwencjonalnych akcjach. Będzie widoczny w tym, że aki gracz potrafi np. idealnie przyjąc piłkę pod presją fizyczną, przytrzymać będąc atakowanym w newralgicznej strefie środkowej, a potem ją precyzyyjnie odegrać, prezentując absolutny spokój i pewnośc siebie.



-
2015/12/24 11:15:25
5
nie twierdzę, ze brak wirtuozerii np. w Interze Mourinha podnosi zasługę trenera. chodzi o to, że on takich graczy potrzebuje do realizacji swojego planu.

wspomniałem o tym braku wirtuozerii w kontekście faktu, ze Mourinho umiał/umie trenować i wygrywać w różnych warunkach. W Realu przez pewien czas udawało mu się zagonić do tej swojej niewdzięcznej roboty nawet parę gwiazd.

ale trudno zaprzeczyć,że jego ulubieni piłkarze, to tacy jak właśnie Motta, czy Lampard, Drogba, Zanetti. dobrzy, ale zdający sobie sprawę z tego,ze nie są wirtuozami, za to doskonali taktycznie, oddani sprawie i waleczni, przy wysokim poziomie umiejętności.

6
ok.

moje zdanie znasz, chyba nic nie zdołam dodać do tego, co już napisałem.

7
"moze w twoich oczach selekcjoner to trener gorszego sortu"

niestety.
wymusza tę ocenę specyfika reprezentacyjnej piłki, która jest - otóż - gorsza od piłki klubowej.

sądze,ze Barcelona bez większego trudu ograłaby Niemcy w bezpośrednim starciu.

MŚ czy ME mają swoją rangę, ale jest to ranga głównie wydarzenia telewizyjno-kulturowego. Poziom sportowy nawet MŚ jest, w porównaniu do pojedynkow w LM czy najważniejszych meczów w La Liga albo P-league, dośc przeciętny.

MŚ przyciągają uwagę, ale dlatego, że uczestniczy w nich cały świat, narodowe drużyny, co skłania do patriotyczno-plemiennych zachowań. LM tworzą piłkarskie koncerny, trudniej się z nimi zidentyfkować za pomocą flag, hymnów narodowych, faktu że gracze mają ten sam paszport etc. LM nie wywołuje takich skojarzeń, nie odwołuje się do wzruszeń czerpanych z przynależności narodowej, kulturowej czy społecznej.

w MŚ wzruszenia, silne identyfikacje i poczucie świątecznej fiesty zastępuje poziom sportowy. Mecze są najczęsciej słabe, choć ofk czasasmi dramaturgia jest niepowtarzalna.

dlatego, proporcjonalnie do gorszego sortu futbolu jaki granyu jest na MŚ czy ME - trenerzy prowadzący zespoły, które go uprawiają, są gorsi od trenerów prowadzących lepsze drużyny rywalizujące w LM.

skoro wymienieni przez ciebie trenerzy wzięli te zespoły - to znaczy, ze wg nich rokowały. ewentualnie, nie mieli akurat nic ciekawszego do roboty w życiu, a ryzyko było niewielkie, bo i tak nikt nie oczekiwał cudu :]

"teraz kazdy patrzacy dalej niz czubek nosa dwa razy sie zastanowi"

nie sądzę.
myslę, ze mamy do czynienia z coraz mocniej ugruntowujacym się trendem, z którego bedą korzystały zwłaszcza najmocniejsze kluby. Trzeba róznicować bodźce. Tak jak robi to Real. Najpierw ciśnienie i presja Mourinha, potem więcej luzu pod Ancelottim, a jak luz zaczał być kontrproduktywny i Real słabo wypadł vs Juve i nie dorósł do Barcy - zmiana impulsu i technokrata Benitez. Jak Benitez i jego paliwo się wypali, przyjdzie ktoś jeszcze inny. W sumie, to jak gra na kilku akordach. Ciągła zmiana akcentów, w zalezności od potrzeb.

co lepsze, wg mnie, nie ma już od tego odwrotu.
także z pkt widzenia biznesowego.
zmiana trenera, tak jak zmiany w kadrze, sprzedawanie jednych gwiazd, by kupić nowe, to niebawem będzie zasada. Co jakiś czas trzeba czymś media i kibiców połaskotać. zrobić szum wokół klubu, podnieśc poziomi zainteresowanie, pobudzić dyskusje, nie mówiąc już o sprzedaży gadżetów. Telewizja dziisaj dyktuje warunki, trzeba przedstawiać coraz to nowy atrakcyjny towar do prezentacji. a zmiana coacha, to jest już taka sama część modelu, jak zmiana piłkarzy. Za jakiś czas nawet zmiana lekarza klubowego będzie częscią tego show.Przypadki pp.Wohlfartha i Caneiro są zwiastunem przyszłych zmian i na tym polu.

dlaczego piłkarski klub/drużyna nie miałaby być takim samym produktem jak smartfon czy IPod ? co chwila następuje prezentacja jakiegoś nowego techno-cacka, czasami rózniącego się tylko jakimś drobiazgiem od poprzedniego modelu. Kluby piłkarskie mające mnóstwo pieniędzy i globalny zasięg wpływów, a do dyspozycji telewizję i media nowej ery, tak własnie będą działac. Ba, już działają.
-
2015/12/24 11:37:40
jeden trener przez 5 lat ?
nic ciekawego :]
a w połączeniu z faktem,ze metody pracy i zmęczenie materiału postępuje szybciej, bo trenerzy najemni mają za zadanie działać od razu, nie "budować", ale natychmiast zdobywać - mamy idealną sytuację do tego, by trenerzy zmieniali kluby co 2,3,4 lata.
dzisiaj takich wędrownych jasiów jest kilku.
za parę lat będzie kilkunastu, będą się rotować w stałej formule.

widac już dziś zapowiedź tego, co nadejdzie.
jeden ruch powoduje natychmiastową karuzelę.
Mourinho zwolniony z Chelsea i co następuje : UNited chce rok przed terminem wyrzucić Van Gaala, Real sonduje czy Jose chciałby u nich, bo jakby chciał, to Benitez dostanie wymówienie, a Chelsea już kombinuje jak tu wyjąć z Atletico Madryt Simeone. To potencjalnie plotki, ale zapewne coś tam na rzeczy jest, zaczyna się ruch w interesie. Podobnie jest z Guardiolą. Odchodzi z Bayernu, więc Ancelotti odrzucił ofertę Zenitu, żeby móc przyjąć proppozycję z Monachium. United kolęduje u Pepa, Chelsea też, a City już ma nieograniczone pieniądze na poczet zatrudnienia Guardioli, przy czym wyleci Pellegrini, którego moze chcieć zatrudnić inny mocny klub. we wszystkim jst ofk PSG, który ponoć by chciał Mourinha, więc zostawi bez pracy Laurenta Blanca, którego ktoś mocny moze zechcieć.

czy zwolnienie/koniec kontraktu któregoś piłkarza wywołuje taki rwetes ? :]

piłka to biznes i rozrywka, szoł musi się kręcić, klub który nic nie zmienia - staje się mniej atrakcyjny w porównaniu z tymi, które nie boją się zmian. A jak robić zmiany i mieć stałe efekty także sportowe - to proste : trzeba zatrudniać coachów, którzy nie "budują od zera', ale takich którzy od razu robią grę na tym co mają do dyspozycji, ewentualnie pomagają sobie paroma transferami, grunt żeby za duże pieniądze, bo wtedy dodatkowo generują ruch medialny wokół klubu. Ergo : trenerzy najemnicy zatrudniani na 3-4 lata, to rozwiązanie optymalne z każdego punktu widzenia odnoszącego się do współczesnych zasad rządzących futbolem.

8 "albo stracili zaufanie do jego metod, wiec nie pracowali jak nalezy"

to by podchodziło pod sabotaż jednak.

prawda zapewne leży gdzieś pośrodku, zapewne kilka czynników złożyło się na zaistniały stan rzeczy. może po latach coś wypłynie, dowiemy się więcej.

na razie dyr techniczny Chelsea potwierdził informacje o konflikcie m/m Mou a zespołem, była sprawa zwolnienia lekarki, która chyba jakimś talizmanem była dla drużyny ?. Ofk, to o czym pisałeś, czyli rozluźnienie po mistrzowskim sezonie, jakie zarządził taktycznie sam Mou, też miało swoje znaczenie. Tyle że wg mnie słabą formę można nadgonić. słaba forma mogłaby odpowiadać za jakieś potknięcia, za słabsze występy przeciw mocnym rywalom, ale Chelsea przegrywała z kim popadnie i nie wykazywała żadnej poprawy. Słaba forma nie trwa tak długo, nie w wykonaniu drużyny która przed chwilą była mistrzem, i nie straciła swojego potencjału.

"dlaczego desygnowal ten sam zbuntowany sklad ?"

ciekawe pytanie.
wg mnie :
- gdyby ich odsunął, to dopiero by była chryja, to by była bomba, od której poległby albo on, albo oni, a sądzę że Mourinho nie chciał rozsadzać szatni w taki sposób

- dając im grać, wykazując zaufanie, nie zamykając drzwi, dzielił z nimi odpowiedzialnośc za wyniki. gdyby ich posadził i przegrywał nadal, to byłby skończony. dając im grać - pokazywał wszystkim że oni są winni, albo współwinni.

"ja się nie zmieniłem, taktyka się nie zmieniła, priorytety też nie - to oni nie grają jak należy, a dlaczego _ domyślcie się sami", tak to wg mnie Mourinho chciał podać mediom, właścicielom i kibicom.

- sądze, ze grał na przesilenie i miał nadzieję, ze jednak dostanie zielone światło na czyszczenie szatni; że zarząd będzie miał dośc zawodników, a nie jego. sądził, ze jego pozycja w Chelsea jest zbyt potęzna, by można go było strącić. Przeliczył się.

-ewentualnie, Jose po prostu liczył na odbudowanie więzi z piłkarzami, ale oni mieli go dośc, jego "tyranii", nacisku, ciśnienia jakie generował. Chcieli luzu i cieszenia się piłką.
-
2015/12/24 11:40:47
zapwwne dostaną to od następnego coacha, kimkolwiek będzie. Zazrąd nie weźmie kolejnego "wyczynowca" w typie Mou. Tak coś czuję, ze powtórza wariant z Grantem/Di Matteo, czyli kimś z drugiego rzędu, kto pozwoli grać zawodnikom, a oni pociągną wynik na swojej radości i szczęściu z powodu uwolnienia od "despoty". to się moze udać, a Chelsea w LM może być bardzo groźna dla każdego, zaś w P-league kto wie, czy nie zaatakuje miejsca w LM 16'17. why not ? Nikt w Anglii nie wygrywa regularnie, a przynajmniej nie tacy, którzy stoją na drodze Chelsea. Jesli wezmą się w garśc, to - przy swoim potencjale - mogą błyskawicznie odrobić straty.

pierwszy mecz bez Mourinha wygrali 3-1.
coś mozę być na rzeczy.
-
2015/12/24 16:39:36
3
ewidentnie nie oglądałeś/nie pamiętasz/nie chcesz pamiętać, półfinału z Bayernem. Real przez dwadzieściakilka minut był znakomity, po czym kompletnie stanął na boisku, oddając inicjatywę Bawarczykom. Fartem były w ogóle karne, bo Niemcy byli zwyczajnie w obu meczach wyraźnie lepsi.

Ciężko mi jako dychę określić zespół który przerżnął praktycznie wszystkie ważne mecze. Superpuchar - przegrany z FCB. CdR? Wyrzuciła Real FCB. W LM wyraźnie lepszy Bayern. Tyle że ligę wciągnęli nosem(dodajmy ligę szaraczków, gdzie 3 Valencii bliżej było do strefy spadkowej niż wicelidera, dziś La liga jest o wiele silniejsza). Ale nawet w tej wygranej lidze w bezpośrednich starciach z najgroźniejszym Rywalem było 1-1 i bramki 3-4 dla katalończyków.

7
"sądze,ze Barcelona bez większego trudu ograłaby Niemcy w bezpośrednim starciu."

A ja nie sądzę, ja tego jestem pewien.

Co nadal nie jest podstawą do deprecjonowania wartości i prestiżu selekcjonera.

Zresztą Kostaryka z ostatniego Mundialu, pod względem karności, automatyzmów i stylu bardzo Mourinhowski team(wyjąwszy te pułapki ofsajdowe. Także LvG udowodnił że selekcjoner może nadać kadże swoje piętno, potrzebne tylko "know how".

"skoro wymienieni przez ciebie trenerzy wzięli te zespoły - to znaczy, ze wg nich rokowały. ewentualnie, nie mieli akurat nic ciekawszego do roboty w życiu, a ryzyko było niewielkie, bo i tak nikt nie oczekiwał cudu :] "

Bo, urwał, tak twierdzisz, każdy zespół z dołu rokuje świetni, a spadnięcie z nim to żadna ujma, co powie ci taki Solskier po Cardiff, czy Kasperczak po Górniku. Żadne ryzyko. Eeeech... Widać jak mocno zgłębiłeś temat.

Oczywiście możesz sobie twierdzić, że liczy się tylko LM, a reszta nie warta jest spojrzenia i splunięcia. Ale chyba zamkniemy i ten punkt w takim razie.

"za parę lat będzie kilkunastu, będą się rotować w stałej formule."

Polska liga wytycza trend. Na czele z niezrozumianym przez zaścianek prezesem Wojciechowskim, który wyprzedził swoje czasy.

8
"why not ?"

Dlatego że CFC musiałaby się stać z niczego tym jednym, jedynym zespołem który wygrywa regularnie, by zasypać te wielopunktową dziurę.

A, i wygrali u SIEBIE z Sunderlandem, 19 drużyną ligi i pewnym kandydatem do spadku, który błyszczy wyjazdowym bilansem 1-1-7. Poczekałbym z namaszczaniem Rycerzy Wiosny.

Na koniec, gdzie każę Portugalczykowi przychodzić do takiej Olimpii Grudziądz, by budował od zera, od kiedy u Zwycięzcy LE '10, czy finaliście Pucharu Niemiec trzeba budować na spalonej ziemi. Nie popadajmy w skrajności.
-
2015/12/25 11:22:16
@0twojastara

3
może po prostu inaczej pamiętamy te mecze.

mówisz, że w dwumeczu z Bayernem Real "nie wytrzymał trudów sezonu".

jak zatem wytłumaczysz, ze tydzień przed 1 meczem z Bayernem Real zbił 4-1 Atletico ? Albo że 4 dni po pierwszym i 4 dni przed drugiem meczem z Bayernem Real pobił Barcę w Gran Derbi, i to na Camp Nou ? i że po meczach z Bayernem ostro finiszował w La Liga bijąc 3-0 Sevillę i 3-0 Mallorcę, walczące o LE spot ?

twoja interpretacja trochę nie wytrzymuje konfrontacji z faktami, nie sądzisz ?
-
2015/12/25 11:32:10
7 "deprecjonowanie wartosci i prestizu selekcjonera"

mocne słowa, ale ja po prostu uważam, że reprezentacjami zarządzają słabsi trenerzy, gorsi, niż ci którzy działają na polu klubowej piłki.

czy to porównanie ewokuje "deprecjację" - to już kwestia zupełnie osobistej interpretacji.

zdecydowanie.
zgadzam się.
trener kadry może zrobić z zespołu naprawdę ciekawą zabawke.
Bielsa czy Sampaoli z Chile zrobili kawał dobrego zespołu, Bielsa zresztą za chwilę wział Marsylię i sprawił,że grała znakomicie. trudno nie mieć uznania dla takich coachów.

niemniej, pomijając wyjątki, jest to gorszy sort trenerów. Przede wszystkim dlatego, ze pracują z zespołami, które zbierają się raz na jakiś czas, gdzie nie da się wprowadzać jakichś zaawansowanych systemów, nie da się osiągnąc zbyt wysokiego poziomu, bo nie ma na to czasu i okazji, tak po prostu.

dlatego, nie sugeruję, ze ci trenerzy są denni, ale że z powodu okoliczności, po prostu nie mają szans dowieśc, ze są lepsi albo równie dobrzy jak ci, którzy prowadzą klubowe zespoły.

"bo kazdy zespol z dolu rokuje swietnie"

niekoniecznie.
są to jednak przypadki indywidualne.
czasami drużyna jest rokująca, zawodnicy niezgorsi, a brak trenera która zrobi z tego przyzwoity zespół. Każdy z coachów, których wymieniasz, nie wziął niczego w ciemno. Obejrzeli, ocenili, stwierdzili, że warto spróbowac. Wyszło. dlatego uważam, że zapewne "te zespoły rokowały". Ufam decyzjom tych trenerów.

"Polska liga wytycza trend"

:]
nie sądze, aby ktoś w polskiej lidze chciał na rotacji coachów robić nowe impulsy dla zespołu ocenianego w skali światowej na 8-9, albo medialnego wydarzenia dla światowych mediów zajmujących się futbolem i nie tylko :]]
inna półka.
-
2015/12/25 11:33:51
8
"wygrali u siebie z Sunderlandem"

zgadza się.
to ich sąsiad w tabeli ;]

"Nie popadajmy w skrajności'

zdecydowanie jestem za :]
-
2015/12/25 11:59:59
@w.p.p
"twoja interpretacja trochę nie wytrzymuje konfrontacji z faktami, nie sądzisz ?"

Nie, ponieważ nie była to interpretacja, tylko stwierdzenie faktu. Doskonale pamiętam tamten mecz, tak jak pamiętam że Bayern był lepszy, miał inicjatywę, częściej był przy piłce (55-45), miał więcej strzałów(20-15), więcej oddanych z pola karnego przeciwnika(10-6) wygrał pod względem agresywności - więcej odbiorów, fauli, przechwytów. Był o klasę lepszy.

Możliwe że mecz z Barcą(jedyny przeciw równorzędnemu rywalowi wygrany w sezonie) miał wspólnego z późniejszą porażką - nie rozłożyli sił na dwóch mocnych rywali pod rząd.

A bicie ogórków nic z tym nie ma wspólnego, ówczesne Atletico koncentrowało się na LE, przegrywając w lidze co 2-3 mecz, grając potwornie chimerycznie, podobnie słaba Sevilla i Marcolla. To że walczyły o puchary nie zmienia faktu, że dziś z takimi wynikami byłby tylko w środku tabeli. A ograć 3-0 ogóra, to Real potrafi nawet bez formy.

Zresztą po odpadnięciu z LM, pozostało tylko ostro finiszować, żeby nie przegrać choć tego jednego trofeum w sezonie.

Zadyszka, nie kryzys, ale w najgorszym momencie.

7.
No to chyba nie gorszy sort trenerów, tylko trener pracujący w gorszych warunkach, nie?
-
2015/12/26 11:46:21
@0twojastara

"stwierdzenie faktu"

faktem, to była porażka Realu z Bayernem w rzutach karnych.
przyczyny i powody tej porażki, to już tylko i wyłącznie interpretacja czysto subiektywna.

to, że "doskonale pamiętasz" nie musi implikować twojej opinii jedynie słusznej i właściwej.

"Bayern byl o klase lepszy"

ale chyba nie o to chodzi.
o ile ja pamiętam, to chodziło o to, czy Real "stanął", bo 'nie wytrzymał trudów sezonu".

I tu ppojawia się wątpliwość, bo trudno przypuszczać by zespół, który wygrał 8 z 9 ostatnich meczów sezonu "nie wytrzymał [jego] trudów".
z Bayernem Real też wygrał, ten rewanżowy mecz. Przegrał w karnych.

między jednym, a drugim meczem z Bayernem - Real ograł Barcę na Camp Nou. Mówisz, ze ta wygrana mogła wplynąć na rewanż z Bayernem, ale... jak wpłynąc ? przecież Real wygrał ten mecz z Monachijczykami :]
Po prostu, nie wygrał wyżej niż powinien.
jednocześnie, nie przegrał, a że Bayern miał tego i tamtego więćej, to niekoniecznie zasługa jakiegoś rzekomego nadzmęczenia Realu.

"po opadnieciu z LM pozostalo ostro finiszowac"

niewątpliwie, ale skoro wg ciebie "Real byl zajechany", to z czego miał finiszowac ? Jak ciało jest 'zajechane", to go głową nie zmusisz do kolejnego wysiłku.

poza tym, co miałoby tak zajechać Real ?
te wygrane 5-1 zaliczane regularnie ?
że niby z żyłą na czole walili jak w bęben słabiaków ? :]
tak nie bylo, im te wygrane przychodziły z łatwością, prowadząc 3-0 albo 4-1 nie musieli iśc po 6-1 albo 5-0. te kolejne gole po prostu spadały im do rąk. Real się nie przemęczał.

zatem, może po prostu twoja interpretacja jest niekoniecznie właściwa.

"Atletico gralo potwornie chimerycznie"

przed porażką 1-4 z Realem - Atletico wygrało 6 kolejncyh meczów w La Liga.
po porażce z Realem wygrało 4 z następnych 6, a 2 zremisowało.
gdzie tu chimerycznośc ?

"Sevilla i Mallorca dzis z takimi wynikami bylyby..."

problem w tym, że "dziś" i "by" nie mają znaczenia, kiedy mowa o tamtym sezonie. wtedy były to zespoły dające z siebie max w końcówce sezonu, bo rywalizujące o miejsce w pucharach.
-
2015/12/26 11:48:51
"nie gorszy sort tylko trener pracujacy w gorszych warunkach"

ostatecznie na jedno wychodzi :]

trenerzy reprezentacyjni rekrutują się spośród coachów, którzy nie łapią się na posady w dobrych klubach, a w słabszych za małą płacą, żeby stanowiło to jakąs konkurencję wobec pracy dla federacji.
-
2015/12/26 13:15:33
Co miało zajechać Real? Może to czym Mourinho regularnie zajeżdża swoje zespoły - graniem jedną jedenastą.

"przed porażką 1-4 z Realem - Atletico wygrało 6 kolejncyh meczów w La Liga.
po porażce z Realem wygrało 4 z następnych 6, a 2 zremisowało.
gdzie tu chimerycznośc ? "

Jesteś albo kłamcą, albo idiotą. Tu:

en.wikipedia.org/wiki/2011%E2%80%9312_Atl%C3%A9tico_Madrid_season

masz wyniki ich meczów ligowych. 6 meczy przed i po wychodzi tak:
W,L,W,L,W,L(trochę chimerycznie nie?) porażka z Realem, potem jest W,W,D,D,W,W(tyle się zgadza).

Nie pamiętasz meczu, ignorujesz statystyki, przekręcasz wyniki, i wymyślasz kiepskie konstrukcje zdaniowe mające maskować twoją niewiedzę - koniec tematu.

"ostatecznie na jedno wychodzi :]"

Michels, Lippi, VdB, Happel, Capello, Hiddink, LvG, Sacchi, Goethaels, Hizfeld, Sabella, Scolari, Tele Santana, i wielu innych dało ci właśnie po gębie. Także koniec tematu.
-
2015/12/26 15:30:23
"nie pamiętasz meczu"

to, ze moja opinia jest inna od twojej, nie oznacza że ja "nie pamiętam", a ty "pamiętasz". Oznacza tyle, ze mamy odmienne opinie, a twoje "jakbyś pamiętał,to byś się ze mną zgodził" jest chwytem retorycznym na poziomie naprawdę bardzo niskim. To taki szantaż emocjonalny na poziomie dziecka przedszkolnego.

nie możesz po prostu przedstawić swojej opinii ?
musisz chwytać się takich niecnych sposobów, pragnąc by stała się ona czymś więcej niż to, czym jedynie i wyłącznie być może, a więc OPINIA ?

to że swoją subiektywną opinię nazwałeś "faktem"dowodzi, że ewidentnie nie rozumiesz czym jest 'fakt" i jak powstaje :]

2
"ignorujesz statystyki"

ja ?
co z tego, ze Bayern miał większy procent posiadania piłki ?

w 2014 roku Bayern Guardioli miał, o ile dobrze pamiętam, a nie chcę "przekręcać" - 70 % posiadania w drugim meczu, a i tak przegrał 0-4.

I co powiesz ?
że Bayern'14 miał przewagę, był lepszy, a Real "zajechany" i dlatego wynik brzmiał 4-0 dla Realu ? :]

przecież popadasz w kuriozum

"przekręcasz wyniki"

nawet jesli wyniki Atletico mi się "przekręciły", to wyników Realu nie podważasz, a przecież to one własnie mówią o tym, ze Real nie był "zajechany".

"zajechany" Real nie wygrałby 2-1 z Barcą, nie wygrałby 2-1 z Bayernem.

i powiedz mi, co ma "zajechanie" do faktu porażki w rzutach karnych ? :]
Bayern powinien być równie "zajechany", do ostatka ścigał się z BVB o prestiżowe dla niego mistrzostwo Bundesligi.

jak dla mnie, po prostu zdecydowała logika i okoliczności momentu, a nie żaden 'zajechanie". moment słabości zdarza się wielu zespołom, nie ma to nic wspólnego z 'zajechaniem". tutaj dodatkowo przemawiają za tym wyniki na finiszu sezonu.

'zajechany" zespół nawet jakby chciał, to nie wygrywałby w tak przekonujący sposób.

pogubiłes się w logice :]
najpierw napisałes, ze Real był "zajechany", a później, ze "musiał ostro finiszowac, zeby ratować ligę".
to wewnętrznie sprzeczne twierdzenie, widzę że wstydliwie ominąłeś mój wytyk.
-
2015/12/26 15:50:52
a to jest nieuczciwe intelektualnie.

dlaczego wymieniasz Michelsa, Sacchiego, Santanę i paru innych coachów, którzy zajmowali się reprezentacjami narodowymi w okresie, kiedy reprezentacyjna piłka miała absolutnie inny wymiar, i to klubowe rozgrywki były jej wymogom i potrzebom podporządkwoane, a nie na odwrót, jak to ma miejsce dzisiaj ?

olałes kompletnie logikę i wyciągnąłeś jakieś całkowicie ahistoryczne wnioski, ignorujące ogromne róznice jakie dzielą 70s czy 80s od współczesności.

popatrz lepiej na to, kto trenuje kadry najlepszych zespołów świata DZISIAJ. I porównaj te nazwiska z nazwiskami trenerów klubowych DZISIAJ.
wtedy dostaniesz odpowiedź na to, gdzie są lepsi trenerzy, a gdzie gorsi.

jak już powiedziałem, są przykłady chwalebne, jak np. Bielsa, który z sukcesem wział Marsylię.

Scolari ?
panie, Scolari przed MŚ'14 trenował Bunyodor, cokolwiek to znaczy, i Palmeiras, po MŚ Gremio i Guanzhou:]
czy Scolari wygrał coś w klubowej piłce ?
nic nie wygrał :]
z Chelsea wyleciał po roku, oprócz niej nie prowadzil żadnego liczącego się na świecie klubu, a już zwłaszcza nikogo w Europie. Taki to wybitny fachowiec.

Holandię na MŚ prowadził Van Gaal.
jak to z nim jest w United, to chyba nie trzeba opisywać dokładniej.

Kolumbia - Pekerman, trener zupełnie bez sukcesów w klubowej piłce.
Kostaryka - Pinto, trener klubów, ale z 3 świata piłkarskiego. w rep piłce - sukces :"]

Szwajcaria - Hitzfeld : od wielu lat poza klubową piłką, zapewne w pełni świadom że realia się zmieniły i nie dla niego te zabawy. Podobnie ma zapewne Trapattoni.

Argentyna - Sabella, krótki epizod w Estudiantes, od 2011 tylko kadra.

Klinsmann, Zaccheroni, Queiroz - wszystko spady z klubowej piłki, a i to nienajwyższych lotów, Klinsmanna w Monachium mieli przez rok i nie chcieli dłużej.

Wilmots - w piłce klubowej : w Schalke nawet roku nie wytrzymał, potem rok w niejakim Sint Triudense i dziesięc lat ciszy. kolejny nieudacznik w powaznej trenerce, który dostał idealne stanowisko.

no i Loew - przed rep Niemiec, jakieś austriackie klubiki i nic więcej co zasługiwałoby na większą uwagę.

masz swoich tuzów światowej trenerki robiących w kadrach narodowych :]
nieudacznicy w piłce klubowej, egzotyczne wynalazki z 3 świata, albo emeryci, którym się nie chce siedzieć z żoną w domu, więc mogą se potrenować jakOMŚ kadrę ;]