Blog > Komentarze do wpisu

Ilu piłkarzy się szprycuje

Tytułowe pytanie jest zasadnicze, ale niespecjalnie lubimy je zadawać – my, czyli całe środowisko, łącznie z dziennikarzami – o czym zresztą już kilkakrotnie pisałem. Teraz, niestety, znów pojawił się powód. Doping wykryty w Lidze Mistrzów. Felieton do poniedziałkowej „Gazety Sport.pl Ekstra” przeczytacie tutaj.

niedziela, 29 listopada 2015, rafal.stec
Komentarze
2015/11/30 09:24:45
Piłkarze są święci.Żaden się nie szprycuje.Doping im w niczym nie pomaga.Taka Barcelona to wygrywa na stojąco(chociaż przeważnie przebiega parę kilometrów więcej niż przeciwnicy).Futbol to generalnie gra bezwysiłkowa,niczym sie nie różni od play station.Kolarze owszem,lekkoatleci jak najbardziej ale piłkarzowi to by ręka uschła jakby miał sobie coś wstrzyknąć. I dlaczego miałby to robić ? Dla pieniędzy ? Przeca oni za darmo grają a już te nagrody w lidze mistrzów to jakaś satyra. A jak już ktoś kiedyś coś to dawno i nieprawda. Messiemu szprycowanie sprzed iluś tam lat nic nie pomaga,co innego Gatlinowi. Jak złapią kolarza to wiadomo że trzeba go powiesić ale jak złapią Guardiole,Fernando Couto czy innego Stama to jasne że przez jakiś błąd proceduralny albo dlatego że piłkarze to generalnie roztrzepane towarzystwo i nie potrafią wystarczająco sprytnie moczu podmienić.Jak mówił jeden zasłużony polski trener "doping w piłce nic nie daje bo nie ma dopingu na myślenie. A jakby dawał to NRD by zdobyła mistrzostwo świata"
-
2015/11/30 11:00:19
Wypowiadałem się na ten temat szeroko w komentarzu do wpisu "Doping totalitarny", więc żeby się nie powtarzać zamieszczę tylko fragment wprost odnoszący się do piłki nożnej:
"Obejrzyj Mistrzostwa Świata 74, które obejrzałem jako dwudziestolatek i porównaj do ukochanej dzisiejszej piłki. Porównaj tempo i dynamikę gry, wytrenowanie organizmu, szybkość i wytrzymałość zawodników, czas przygotowania do startu, stałe obciążenia jakimi zawodnicy są poddawani, tempo powrotu do sprawności po kontuzjach. Przecież wszystkie witaminy były już znane. To tylko dawkowanie i proporcje? Nowoczesne metody treningowe? Batoniki regeneracyjne?
Na pewno też.
Lecz przede wszystkim rozwój procedur medycznych i farmakologia. Armstrong ani inni sportowcy nie wymyślili sami przetaczania własnej krwi, to zrobili lekarze i oni im tą metodę wspomagania podpowiedzieli.To ta sama medycyna i farmakologia, która dzisiaj pozwala wrócić do domu po kilku dniach, a które czterdzieści lat temu wymagały długiego pobytu w szpitalu i żmudnej rehabilitacji. Wyczynowy sport pozwala je wszystkie przetestować w ekstremalnych warunkach, żeby mogły dotrzeć do nas, goniących za zdrowym życiem."
Za tym stoją wielkie pieniądze, które my wszyscy wydajemy, żeby umierać zdrowo.
Dlatego nie mam złudzeń. Doping jest nie do zatrzymania. Możemy go tylko kontrolować, próbować trzymać w ryzach. Problem polega na tym, że na kontrole dopingowe pieniądze są znacznie mniejsze niż na wymyślanie nowych specyfików, a najpierw muszą być wymyślone, za nim zostaną umieszczone na liście specyfików zabronionych. I to my wyznaczamy granice.
Jedyne co możemy zrobić, to gonić króliczka. Czasami złapać, ale bez przesady. Przecież z takiego złapanego króliczka nie ma już żadnego pożytku.
-
2015/11/30 12:38:10
Gdyby w piłce zastosowano choćby pół standardów z kolarstwa, aferę, która by z tego powodu wybuchła, natychmiast zamieciono by pod dywan.

Bo oczywiście pamiętam: Doping w piłce nic nie daję, bo jak robisz wytrzymałość to niszczysz szybkość, jak siłę to...

@alp
"To ta sama medycyna i farmakologia, która dzisiaj pozwala wrócić do domu po kilku dniach, a które czterdzieści lat temu wymagały długiego pobytu w szpitalu i żmudnej rehabilitacji. "

Bingo. Imho, patrząc z poziomu czasem biegającego amatora, regeneracja to klucz do medycyny/dopingu we współczesnym sporcie.

Ale prawdziwy fizyczny skok to ostatnie 15 lat, co widać po piłkarzach od młodosći objętych systemem.
-
2015/11/30 12:45:16
@randriamananantoandro

Ciekawa sprawa, bo NRD w pewnym momencie, w latach 70., miała zespół z pogranicza czołówki światowej. Mniej więcej w tym momencie, gdy - po rozdziale olimpijskiej reprezentacji od RFN - zaczęli szprycować fest. Gdzieś mi się obiło o uszy, że pewną przeszkodą w rozwoju pn w demoludach było nastawienie na statystyki olimpijskie.
-
2015/11/30 16:51:42
Kłania się sprawa Fuentesa. Jego piłkarskim klientom włos z głowy nie spadł.
W lekkiej też kiedyś wpadalli tylko Białorusini biorący jakieś starodawne środki.
-
2015/12/01 01:04:03
Ale przecież my kibice tak naprawdę nie chcemy się na twardo dowiedzieć tego, czego się domyślamy. A nawet gdyby, to jakoś byśmy ten dysonans poznawczy w sobie zredukowali. Koniec końców chcemy mieć przyjemność z kibicowania ...
-
2015/12/01 14:05:18
... bo w piłce i tak najważniejszy jest talent od Bozi, to najbardziej demokratyczny sport świata ...