Blog > Komentarze do wpisu

Mourinho, wampir nie żyje

Chelsea, Jose Mourinho

I znów kopniaka, po którym José Mourinho chyba już nie wstanie, wymierzył Jürgen Klopp.

Wiosną 2013 roku stało się jasne, że najgłośniejszy trener naszych czasów opuści Madryt, gdy jego Real został wychłostany przez Borussię – z Robertem Lewandowskim w roli głównego oprawcy, nasz napastnik wbił faworytom cztery gole.

Dortmundczykami dowodził wówczas Klopp, który dzisiaj dowodzi Liverpoolem. Ale wtedy Real odpadał w półfinale Ligi Mistrzów, a w rewanżu bił się o przetrwanie do ostatniego tchu, od awansu dzieliły go centymetry. Wielki trener wielkiej drużyny przegrywał z wielką drużyną, więc dowiadywaliśmy się tylko, że ten wielki trener tym razem nie zdobędzie wielkiego trofeum. Teraz okoliczności są drastycznie odmienne – wielka drużyna (inne nie zdobywają mistrzostwa Anglii) znienacka skurczyła się do małej, nie umie wygramolić się z dołów ligowej tabeli, w dzisiejszym meczu z przeciwnikiem poddawanym właśnie rekonstrukcji wyglądała jak banda zagubionych, zahukanych prowincjuszy. Błyskawicznie strzeliła gola, by przez następną godzinę nie oddać ani jednego strzału. By w całym meczu uderzać dwa razy rzadziej niż Liverpool. By wydłubać ledwie jeden rzut rożny, przy siedmiu gości.

Nemanja Matić i Cesc Fabregas, bohaterowie bodaj najtrafniejszych transferów Mourinho podczas drugiej kadencji w Londynie, rozpoczęli w rezerwie. Eden Hazard, jedyny wirtuoz w drużynie i bohater mistrzowskiego sezonu, zszedł do rezerwy w 58. minucie. Tak wygląda Chelsea w ruinie. Tak wygląda chyba najbardziej szokujący upadek trenerski we współczesnym futbolu. Przecież Mourinho przez całą karierę nie zleciał z ligowego podium. Przecież wytykaliśmy mu raczej, że nie wygrał wszystkiego, on wydawał się wprost niezdolny do tego, by wszystko przegrywać.

Portugalczyk ma rację, gdy skarży się, że mnóstwo ludzi życzy(ło) mu klęski i czerpie z jego niepowodzeń radość. Reagują tak nie tylko z powodu jego ryzykanckiej strategii, czyli brutalnego wyszydzania rywali, zamieniania sportowej rywalizacji w wojnę i wiary w cel uświęcający środki. To normalna fabuła z tabloidowej rzeczywistości: Im wyżej idola wyniesiemy, tym z większą uciechą gawiedź będzie delektowała się jego upadkiem. A Mourinho wzleciał daleko ponad jakiegokolwiek innego szkoleniowca, najgorętsi wyznawcy jeszcze w tym sezonie upierali się, że jeśli palnął coś głupiego, to wyłącznie dlatego, że tak sobie zaplanował.

Mourinho myli się jednak, gdy obśmiewa tezę o „syndromie trzeciego sezonu”. Fakt, w Porto czy w Interze przepracował ledwie dwa, a odchodził w glorii wszechzwycięzcy. Ale wystarczy hipotezę nieco zmodyfikować, by była nie do obalenia – to trener, który po dwóch latach albo zmienia otoczenie, albo traci swój urok. I właśnie dostaliśmy najtwardsze dowody na jej słuszność, bo od samego Mourinho wiemy, że w Londynie po raz pierwszy w życiu pragnął zostać na dłużej i zbudować coś trwałego.

Jeśli zostanie wylany, pozostawi w szatni piłkarzy skonanych. I nieważne, czy zadziałał jak wampir wysysający z podwładnych energię psychiczną (u niego zawsze grasz pod wysokim napięciem), czy wycieńczył ich fizycznie (w minionym sezonie eksploatował podstawowych graczy bardziej niż ktokolwiek w europejskiej czołówce). Choć zostaniemy wkrótce zasypani analizami i teoriami, to prawdy nigdy nie poznamy, pełne intelektualne zapanowanie nad alchemią drużyny piłkarskiej przekracza możliwości naszych mózgów. Ja po wyrównującym golu Coutinho pomyślałem, że nie doceniamy wpływu na wyniki Chelsea kontuzji Thibauta Courtoisa – jego macki mogłyby sięgnąć piłki, i wcale nie chodzi o to, że Asmir Begović popełnił błąd, strzał był znakomity. To wszystko nie do sprawdzenia, pewne jest tylko to, że jeśli Mourinho straci robotę, to po jego odejściu podwładni ZNÓW, jak w Madrycie, nie wpadną rozpacz. Jego – mającego niegdyś reputację guru rozkochującego w sobie zawodników na zabój.

Bloguję na szybko w tonie pożegnalnym, bo nie wierzę, by Roman Abramowicz dłużej znosił udrękę piłkarzy i swoją, zresztą odkąd przyleciał na Stamford Bridge, uczynił stołek trenera Chelsea wyjątkowo chybotliwym. Gdyby jednak pożałował 30 mln funtów odszkodowania, które musiałby wypłacić zwalnianemu przedwcześnie trenerowi, losy ocalałego Mourinho śledziłbym zafascynowany bardziej niż kiedykolwiek w jego karierze. I stale odświeżał wspomnienie, że nie byłoby niesamowitej historii Alexa Fergusona w Manchesterze United bez decyzji właścicieli klubu wprost absurdalnej – by dać mu kolejną szansę, choć po kilku latach pracy drużyna wisiała tuż nad strefą spadkową.

sobota, 31 października 2015, rafal.stec
Komentarze
2015/10/31 19:42:54
Mou przypomina mi mojego bylego szefa, wspaniale wyniki, najlepszy manager w Polsce, tylko ze nikt nie wspomnial jakim kosztem ludzi dla niego pracujacych to osiagnal..
-
2015/10/31 22:27:29
Romek powinien dać mu szansę dogrania sezonu.
Walka o utrzymanie to zawsze jakieś nowe doświadczenie,
które wzbogaciłołoby wypasione skądinąd CV.
-
2015/10/31 23:24:36
@ireklfc
Ooo, w mordę, czy ja dobrze pamiętam, że byłeś tu, zanim Cię nie było? Kopę lat, jeśli tak:-)
-
2015/11/01 00:41:54
"Im wyżej idola wyniesiemy, tym z większą uciechą gawiedź będzie delektowała się jego upadkiem"... To stara prawda znana co najmniej od czasów Rzymu i ciągle się sprawdza.
Mourinho jest niewątpliwie dobrym trenerem, ale włączył do swojego repertuaru menadżerskiego manipulowanie emocjami. Emocje łatwo rozbudzić, trudno je kontrolować. Dzisiaj, jak jakobini w rewolucyjnej Francji staje się ich ofiarą. Jeżeli potrafi z tego doświadczenia wyciągnąć wnioski, to w przyszłości może jeszcze świat piłki niejednokrotnie zadziwić.
-
2015/11/01 12:50:24
Jeszcze jedna rzecz jest warta podkreślenia - Mourinho nie potrafi przyjać porażek na klatę, tylko wieczne biadolenie jak to wszyscy się sprzysięgli przeciwko Chelsea z sędziami na czele.
-
2015/11/01 12:51:03
Dziennikarze powinni sie zapytac czy nadal twierdzi, ze Hazard jest lepszy od Ronaldo LOL. Jose the joker zagalopowal sie jak konik na wielkiej pardubickiej i nalozyl na swojego asiora presje, ktora go przerosla,zjadla i wyplula :) Taka presje od lat moze znosic maszyna Ronaldo on wie jak sobie z nia radzic, urodzil sie w big games na Euro jako nastolatek luzujac portugalskie ikony futbolu, pozniej gra na wyspach uksztaltowala jego charakter, strzelanie waznych goli to dla niego rogalik z maslem, Hazard to przy nim mieczak, prawie kazdy trener wypominal mu to ze jest leniwy. Nie dziwne, ze nie nauczyl sie tego co najwazniejsze czyli strzelania goli a woli sie kiwac w naroznikach pod publiczke.Mentalnosc zwyciezcy, podejscie do treningow i stala wysoka forma to jest co odroznia Ronaldo, ktory przechodzi do historii jako jeden z najlepszych ever od graczy 1-2 sezonow, ktorzy po wygraniu pierwszego powaznego trofeum szczytuja. Jaki lider taki zespol hehe.
-
2015/11/01 13:56:27
mozliwe,że drużyna go zwalnia. Grają słabo, nie angażują się odpowiednio, oddają kolejne mecze, żeby pokazać, iż bojkotują trenera. Zespół z takim potencjałem, doświadczeniem mistrzowskim z poprzedniego sezonu, nie może ot tak - nie wiadomo dlaczego przegrać 6 meczów w 10 kolejkach, czy jakoś tak, a oprócz tego odpaśc z Pucharu Ligi.

swoją drogą, temu zespołowi przydałby się coach, który :
a] nie będzie ustawiał ich tak defensywnie, a raczej stworzy pole do popisu dla swietnie wyszkolonych technicznie piłkarzy jakich Chelsea nie brakuje, a którzy chyba niespecjalnie chcą dalej grać w systemie, który każe im pracować na całym boisku, a ofensywne akcje rozgrywać w miarę szybko.

Mourinho lubi oddawać piłke, bo nigdy nie przestał wierzyć w to, ze najlepsze ataki wychodzą z szybkiego przejścia do kontry po odbiorze w środku pola. Ale żeby odebrać i przejśc do kontry, to najpierw trzeba piłkę oddać rywalowi. Znaczna częśc zawodników Chelsea może miec tego dość. wynik wynikiem, tytuł mistrza tytułem, a niechęc do marnowania najlepszych lat na graniu piłki, której się nie znosi, to co innego.

b] zaufa zawodnikom.
Mourinho dużo mówi o chemii łączącej go z graczami. Oni też o tym mówia. A chodzi o kontrolę. Mourinho nie umie trenować i prowadzić teamu, w którym zawodnicy mają coś do powiedzenia. Ufają mu, więc nie zadają pytań, wykonują zadania, on ich komplementuje i broni przed światem oraz mediami, a oni czują że mają w nim wodza. Piękne.

niestety, to jest klasyczna definicja trenera zespołów średnich, które dzięki takiej osobowości i metodzie swojego coacha osiągają zdumiewające niekiedy rezultaty. Głównie dlatefgo, ze składają się one z zawodników solidnych, ale nie wirtuozów.Solidni absolutnie akceptują metodę Mourinha, bo poza wszystkim : jak trafi ona na odpowiednich wykonawców, to działa znakomicie.

w końcu, z kim Mourinho wygrał LM ?
z realem ?
Nie, ze sredniakami z Porto i Interu.
tam nie było wirtuozów i gwiazd formatu światowego. Byli pracusie, wiedzący że ich siła tkwi w zespole i ślepym zaufaniu do trenera i jego pomysłów. Z takimi osobowościami Mouringho znajduje wspólny język i zawsze ma dobry wynik.

Wygląda na to, ze w obecnej Chelsea za dużo do powiedzenia mają zawodnicy o innych charakterystykach boiskowych i osobowściowych. Wystarczy takich 2-3, żeby rozbić zespół od środka, zwłaszcza jesli jeden z nich, to najlepszy piłkarz ligi, i właśnie coraz chętniej rozpowiada po ludziach, ze chce odejść, bo przestał lubić grę u Mourinha.

Jose się nie zmieni. zawodnicy zapewne też nie dadzą się zapędzić do tej gry, którą on im proponuje, a proponuje im taką, a nie inna, bo on innej piłki nie umie grac. Mourinho to trener jednej koncepcji, rozbudowanej, zniuansowanej, ale jednak mało elastycznej. Nigdy nie będzie grał widowiskowego, ofensywnego, porywającego futbolu, w którym zamiast w poocie czoła wdrażanej taktyki byłoby mnóstwo zaufania do decyzji i instynktu zawodników. Chelsea powinna wynająć Ancelottiego, on im pociągnie ten sezon.

A Mourinho powinien znów znaleźc jakiś mniejszy, niepozorny klub, w którym mógłby z grupy twardych solidnych nie-gwiazd zrobić pakę grającą brzydką, ale za to diabelnie skuteczną piłke.

Ciekawe, czy Mourinho ma obsesję kontroli nad zespołem i grą, czy po prostu jest pracoholikiem i musi 15 godzin dziennie ślęczeć nad taktyką, rozpracowywaniem rywala, ustawieniami i schematami dla swoich piłkarzy ? :]

-
2015/11/01 17:22:58
"w końcu, z kim Mourinho wygrał LM ?
z realem ?
Nie, ze sredniakami z Porto i Interu.
tam nie było wirtuozów i gwiazd formatu światowego. Byli pracusie, wiedzący że ich siła tkwi w zespole i ślepym zaufaniu do trenera i jego pomysłów. Z takimi osobowościami Mouringho znajduje wspólny język i zawsze ma dobry wynik."

To z Realem i wcześniej z CFC nie miał dobrych wyników?
Może lepiej popatrzeć na okoliczności - w Interze i porto Mou nie miał równorzędnego rywala na krajowym podwórku, portugalska piłka tak mocna nie jest, Calciopoli też zrobiło swoje. Chyba że równorzędnym rywalem ma być Roma Ranieriego - to sorry.
W Anglii i Hiszpanie Portugalczyk rywala zawsze miał do wyścigu, najpierw wciąż mocny wtedy Arsenal, potem odradzające się United z CR, wreszcie Barcelona i pojedynki 90-100 punktowe.
Ciężko też stwierdzić, by Portugalczyk przegrywał w LM z zespołami których poziom byłby wyraźnie niższy, jako wpadki można traktować Dortmund(które uprzednio lubiło wychłostać Bayern 5-2) i Atletico (które radziło sobie także z Realem i Barceloną).

Mou wymyślił styl, który, niezależnie od potencjału posiadanych piłkarzy, maksymalizuję szanse na wygraną , oczywiście jej nie gwarantując, dlatego LM z Realem i CFC brak. Nadal ciężko dziwić się, że się go trzyma. By przewartościować pewne sprawy, musiałby zrobić sobie urlop, bo w wirze pracy ciężko znaleźć czas na spokojną refleksję.

Nie uważam by obecna CFC składała się z aż takich wirtuozów, poza Hazardem i Fabregasem, ale w pełni zgadzam się, że Mou brak zaufania do własnych piłkarzy.
-
2015/11/02 09:33:14
Co do typu zespołu, jaki Mourinho najlepiej trenować, to zgadzam się, że lepiej mu wychodzi zgraja dobrych, ale nie wybitnych zawodników. Jaki z tego wniosek? Nadawałby się idealnie do Manchesteru Utd, który po pierwsze już za czasów Fergusona wygrywał pomimo nierzadko lepszych składów u przeciwnika, po drugie obecnie na Old Trafford nie ma prawdziwych gwiazd: jest jedna wschodząca (De Gea) i jedna przebrzmiała (Rooney), cała reszta idealnie nadawałby się na przerobienie w maszynkę do wygrywania przez Mourinho.
-
2015/11/02 11:39:44
@twoja stara

brak rywali na krajowym podwórku, absolutnie nie sprzyja sukcesom w LM.
jesli na codzień ktoś cię nie ciśnie, choćby tylko w korespondencyjnym wyścigu o mistrzostwo, to rozgrywki krajowe stają się easy money. Nie masz na sobie presji, nie masz ciśnienia. Nie wiesz na codzień jak to jest się z nimi zmagać. Przychodzą mecze w LM, gdzie stajesz pod presją, o znoszeniu której nie masz pojęcia, albo nie masz wprawy - i przegrywasz. PSG czy Bayern nie wygrają LM dpóki nie doczekają się rywala w krajówce. Bayern w ostatnich 2 sezonach tytuł miał długo przed ostatnią kolejką i na półfinały LM musiał w sztuczny sposób robić kondycję mentalną. To nigdy nie jest korzystna sytuacja.

Jesli Inter i Porto, mimo słabej konkurencji w krajówce, nie pękały w LM, to dowodzi tylko nadzwyczajnej konstrukcji mentalnej tych zespołów, ergo : składa hołd metodzie Mourinha.

zwróć uwagę, ze w Interze i Porto Mourinho był władcą niepodzielnym.
nie dlatego, że powyzabijał konkurencję.
dlatego, ze jej nigdy nie miał.
wszyscy mu czapkowali, słuchali, robili co chciał.
i dawało to rezultaty.

przestało działac, kiedy w Realu, a teraz w Chelsea, jego jedno/ynowładztwo zaczeło być kwestionowane. A także metody. On chciał w Realu, a teraz w Chelsea, grać to co w Porto i INterze. Zapomniał, ze tutaj są gracze innego pokroju i albo od razu odrzucą jego manierę, albo odrzucą ją wkrótce.

w Realu był bunt, w Chelsea jest bunt. wg mnie, chodzi o to samo - o to, że i tam i tutaj zawodnicy nie chcą już uprawiać piłki w takim stylu w jakim on proponuje. A on na siłę ciśnie do swojego.

Niedawno w ogóle nie wystawił Hazarda, bo uznał, że zespółł bardziej potrzebuje wzmocnienia obrony, a Belg nie ma ochoty grać w odbiorze. czy to nie dowód oczywisty na to, ze Mourinho ciągle wierzy w swoje pomysły na piłkę i próbuje je przeforsować [wg mnie, na przekór zawodnikom] ? Nie umie się zmienić.

imo, podejrzane jest też to, że Chelsea seryjnie przegrywa właśnie na starcie sezonu. Na początku wygladało to jak falstart, po którym zespół dojdzioe do siebie - nie ma powodu go gwałtownych ruchów. Teraz - jak depresja - jest powód do gwałtownych ruchów, ale jakie przyzwolenie na nie ma mieć trener, którego wszysycy wskazują palcem jako winnego albo przynajmniej współwinnego sytuacji zaisatniałej ?

sprytne. Buntownicy tak to poprowadzili, że klub nie mógł i nie może, a także nie będzie mógł, dać zielonego światła trenerowi na czyszczenie szatni. Od 1 kolejki Mourinho był na cenzurowanym i nikt w Chelsea nie zaryzkuje sygnału "tora tora tora". No way. Widac, ze zarząd nie wie, w jktórą stronę to ciągnąć. Czekać ? Zwolnić trenera ? dać mu przyzwolenie na uporządkowanie zespołu po swojemu ? I co zrobi - wyrzuci połowę graczy, a reszte dobierze z młodzieżówki ? Chelsea zrobi pchli targi wysprzeda towar w miesiąc, a w drugim nakupi nowego ? To cała procedura musi być.Pytanie czy w ogóle jacyś gracze są jeszcze gotowi bez zastrzeżeń pracować z Mouriunho ? A jak to, to zwolnić go. Ale szkoda trochę, bo jednak zarząd, i sam Abramovich, bardzo go lubią i doceniają. Tyle że jeszcze sezon jest - jak wezmą d,py w troki, to może nawet LM dogonią, a jak będą nadal zwlekać, to pozostanie bitwa o utrzymanie. Jest też LM aktualna, a tam zawsze jest szansa na dobre wyniki. Bo zespół ma potencjał. Inny trener, ordynując odpowiednią taktyke i czyszcząc szatnię, mógłby jeszcze uratować całkiem sporą część tego sezonu. Nawet wygrac LM. jakos się wyczołgać z grupy, a na wiosnę, w dwumeczach, od zera, wszystko byłoby możliwe.
-
2015/11/02 11:41:07
@siemk
też tak myślę.
United teraz nie zabiega o urodę gry, chcą wygrywać, więc mogliby spróbować z Mourinhiem. Chodzą też słuchy o PSG [nie widzę tego] i Monaco [to ciekawe].
-
2015/11/02 18:02:31
@w.p.p
Tradycyjnie zakrzywiasz rzeczywistość.

Jakiego rywala miał Bayern 2013 gdy wygrywał LM? Żadnego, Dortmund skończył 20-30 pkt za nimi, z kilkanaście punktów gorszym dorobkiem niż we wcześniejszych 2 latach. Na poziome półfinału LM miał już tytuł. Jeśli nie ćwierćfinału.

Jakiego rywala miał Barca '09 gdy wygrywała tryplet? Żadnego, nawet zdobywając 1 pkt w ostatnich 3 kolejkach mieli solidną górkę nad słabym wówczas Realem. I oszczędzali się na finał.

Rywali za to miało CFC '12 i Real '14, i bez krajowych tytułów skończyli. jak jeszcze kilku finalistów i zwycięzców, którzy często odpuszczali walkę w lidze, by skoncentrować się na LM.

Oczywiście możesz sobie być w opozycji do tezy popartej przez wybitnych fachowców, którzy jednak tę Ligę Mistrzów wygrywali. Czemu nie?
-
2015/11/03 11:58:11
epizody kontra dominanty.

"odpuszczali w lidze"

powiedzieli ci to na ucho ? :]
liga krajowa to inna gra niż LM.
game by game, z tyłu głowy tabela, rywalizacja korespondencyjna, możliwe wahania formy na przestrzeni całego sezonu, zmieniające się okoliczności...

LM - dwumecz w ciągu 7-14 dni, jednośc miejsca, czasu i akcji, możliwośc korekt i w miare stała forma na przestrzeni całej rywalizacji.

plus czynnik motywacyjny. kasa, wyzwanie. jedni wola LM, bo tam mogą zarobić, a u siebie w lidze raczej średnio. Inni wolą własną ligę, bo w LM kasy mniej [kluby Premierhsip, co może częściowo wyjaśniać ich słabośc w LM w ostatnich latach]. Jedni motywują się na wielkie medialne starcia w LM, inni raczej przedkładają ponad to ligowe pojedynki.

zatem, czynników jest tak wiele, że jednostronne teksty o "odpuszczaniu" są naiwną próbą kategorycznego wyjaśnienia rzeczywistośąci, którą można wyłącznie interpretować.
-
2015/11/03 18:09:40
"powiedzieli ci to na ucho ?"

Nie, wystawili rezerwy, pajacu.

Ustalmy - w XXI w mamy 5 przypadków gdy zespół który wygrywał LM uczestniczy do ostatniej kolejki w walce o tytuł - Bayern '01(który zaliczył najgorszy wynik punktowy za Hitzfelda) United '08 , Inter '10, 'Barca '11 i Barca '15. Pozostali albo mieli przewagę nad krajową stawką, albo w wyścigu o tytuł w ogóle nie uczestniczyli(x2 Milan'03, '07, LFC '05, CFC '12), albo wykładali się na ostatniej prostej. A skoro się wykładali, to napięcie meczowe, adrenalina itp, nie działała na nich tak zbawiennie?

Ładne słówka nie są w stanie zamaskować głupoty. Oczywiście można na pełnym napięciu przejechać cały sezon. Ale kto twierdzi, że to czynnik sprzyjający, ma nie po kolei w głowie.
-
2015/11/04 11:21:52
"pajacem" nazywasz kogoś, kto z poczuciem humoru i bez obrażania wytyka ci brak rzeczowych dowodów w twoich wywodach ?
cóż za dezynwoltura.
lol

tutaj trzeba by dokładnie przesledzić całe sezony, mecz po meczu w drugiej fazie sezonu, historię kontuzji, kartek i innych okoliczności, które mogłyby ujawnić, ze nikt nie wystawiał "rezerw", ale że wuystawiano równorzędnych piłkarzy i grano o zwycięstwa, a dodatkowo drużyny miały spore problemy kadrowe.

tymczasem, rzecz jest prosta do zrozumienia, a pojmie ją każdy, kto ma doświadczenie nie z kanapy przed telewizorem, ale z czynnego uprawiania sportu.

jesli w lidze nie masz konkurencji i wygrywasz łatwo, masz przewagę, idzie ci bezproblemowo, to "odświętna" supermobilizacja na jakieś ekstra eventy jest rzeczą kłopotliwą i okolicznością wysoce niesprzyjającą.

następna rzecz : nigdzie nie napisałem, że jest to rzecz niewykonalna. MOżna w takich warunkach dwumecz czy Mecz wygrać. tyle że jak się popatrzy na niektóre bogate i wypasione zespołu, które na wiosnę zwyczajnie nie wytrzymują presji, to się nasuwa oczywiste skojarzenie.

i nie twierdzę, że to jedyna zasada rządząca porażkami. jest to jednak czynnik na który warto zwrócić uwagę i się nad nim zastanowić.

a jedyną"głupotą" jest tutaj twoja postawa. nie rozumiesz istoty polemiki, a za to próbujesz łapać za słówka i robisz wyliczanki, które i tak o kant potłuc o nie zawierają kompletnie żądnych szczegółów, które mogłyby wywrócić do góry nogami cały kontekst.

istotą polemiki jest wzajemne poszerzanie horyzontów. po co doktor House ma asystentów i pyta ich o zdanie ? dlaczego z zespołu wyrzuca kandydata, z ktrym zawsze się zgadzał ? Bo on mu nie powie niczego czego House sam by już nie wiedział.
to jest istota polemiki, w której chodzi o dyskusję, spór i konflikt, ale celem maksymalnego możliwego omówienia zjawiska.

nie zaś o leninowskie "kto kogo", panie bolszewik.
jak widzę takich zacietrzewionych, płytkicch konusów mentalnych, jak ty, to rozumiem, dlaczego w tym kraju idioci są większością w Sejmie. Możesz to sobie poczytywać za komplement. jesteś w większości, jakby nie patrzeć, a chyba o to ci chodzi we wszystkim, co robisz, nie ?
-
2015/11/04 12:27:17
Real zagral u siebie "brzydko" z kontry i wygrywa niezwykle wazny i prestizowy mecz w LM pajace ze wsi musza byc w szoku jak mozna tak grac hehehe .Kolejna lekcja futbolu na najwyzszym poziomie dla amatorow bezsensownego stukania w klawiaturke :)

@0twojastara oczywiscie zmiazdzyla przecienkiego argumentacja im lepsza pozycja w lidze i spokoj na wiosne tym wieksze szanse w LM, nikt nie ma problemow z mobilizacja na pucharowe mecze LM lol bo to najwazniejsze rozgrywki w sezonie.
Za to walka do konca w lidze czesto odbija sie czkawka w decydujacych meczach LM, zwlaszcza finale mowil o tym sam Cholo, kiedy kompletnie opadli z sil w starciu z Realem w koncowce finalu bo pare dni wczesniej tez musieli zagrac na maxa by wygrac lige, kiedys Barcelona z Romario i Stoiczkowem walczyla do konca o tytul z Deportivo i go wygrala ale pare dni pozniej byla juz tylko tlem dla Milanu i przerznela z kretesem 4:0. Wszyscy fachowcy i nawet sami pilkarze PSG mowia, ze chca zapewnic sobie dobra zaliczke w lidze i skupic sie wiosna tylko na LM co moze dac im przewage nad innymi...Chlopcze wracaj do ogladania doktora halsa i komentuj jego przygody na specjalnych blogach :)))
-
2015/11/05 10:23:58
"im lepsza pozycja z lidze tym wieksze szanse na wiosne w LM"

cóz, choćby tylko ostatnie przypadki Bayernu czy PSG dowodzą czegoś zupełnie przeciwnego, a i w przeszłości było tego na tyle dużo, że zwróciłem na to uwagę.

ci którzy uwagi nie zwrócili, teraz próbują zaprzeczać, na chybcika próbując odrobić swoje wieloletnie zaniedbania w śledzeniu sytuacji w ligach. za późno. nie da się.

czynników jest wiele, nie ma mowy o jednym przesądzającym, ale na m.in ten rzeczony nalezy zwracać uwagę.

inna sprawa to np. pieniądze, jakie są do wygrania np. w Premierhsip w porównaniu z LM. dlaczego, od kiedy Premiership przeskoczyła w dochodowości LM, kluby angielskie odpadają w LM bardzo wcześnie ? dlaczego w LM grają dużo gorszą piłkę niż w PL ? może dlatego, po części, że jednak w PL mają lepszą kasę do wzięcia, a że mamy do czynienia z czystym biznesem, to większość sił rzucają na krajową ligę. zaszczyty są fajne i na pewno próbują w LM coś wygrać, ale gdyby tej kasy w PL było mniej do wzięcia, zapewne motywacja byłaby znacznie większa.

czynnik presji i stresu, czynnik motywacji, czynnik biznesowy... któż z wesołych januszków zwracałby uwagę na takie "bzdety" :]

najważniejsze dla nich, to wcinac się w każdy temat i infantylnie rozpływać się nad Ronaldem albo Lewandowskim. Januszek nie zaproponuje żadnego ciekawego wątku, nowego, oryginalnego punktu widzenia, interesującej myśli. Lewy, Ronaldo, Lewy, ROnaldo, czasami "buhaha" i to wszystko. szkoda czasu.