Blog > Komentarze do wpisu

Skąd się bierze bogactwo polskiej siatkówki

34 medale męskich drużyn w XXI wieku, wzbierająca fala talentów, całe środowisko wypatrujące jeszcze lepszej przyszłości. Czyżbyśmy doczekali się pierwszego w sporcie wydajnego systemu szkolenia? Tekst z dzisiejszej „Gazety Sport.pl Ekstra” przeczytacie tutaj.

poniedziałek, 13 lipca 2015, rafal.stec
Tagi: siatkówka
Komentarze
2015/07/13 21:11:08
"A ponieważ nikogo nie obchodziła, nasze drużyny obrywały od wszystkich "
To się powtarza. Niestety. Sport zupełnie niepopularny poza Polską i Brazylią. Młodzi chłopcy w innych krajach "krzywią się na samo słowo siatkówka".
Ten sport jest popularny tylko w Polsce. Wstydem byłoby nie przywozić medali. Podobnie w drużynowym żużlu jesteśmy świetni i mamy najlepsze na świecie wycinanki łowickie.
-
2015/07/14 00:01:24
A nie dałoby się tego powielić np. w piłce nożnej?
-
2015/07/14 10:48:35
Polska skorzystała z otwartości środowiska trenerskiego. W siatkówce trenerzy z całego świata dzielą się swoją wiedzą. I to szczegółową wiedzą.
Co jednak (moim zdaniem) stało się głównym "motorem napędowym" rozwoju siatkówki? Publiczność!
Polacy rozkochali się w siatkówce jeszcze przed przyjściem Lozano. Na meczach LŚ bywały komplety publiczności. Wygrywaliśmy, przegrywaliśmy, ale ludzie przychodzili. To przełożyło się na siatkówkę klubową. Można wytykać Skrze "kupowanie F4 LM", ale to właśnie ten klub otworzył polską siatkówkę klubową na "świat", zainspirował innych.
Bo to nie "obecność mistrzów świata" rozbudza wyobraźnię młodych. Rozbudzają ją pełne trybuny.
Dużo dobrego zrobił dla polskiej siatkówki Polsat. To odrębny, bardzo ważny temat.
Trener Lozano był niejako konsekwencją zainteresowania siatkówką polskich kibiców.
Jest faktem, że to zagraniczni trenerzy (nie tylko Lozano, także np. Travica w Resovii) wymusili na polskich działaczach duże nakłady na infrastrukturę. Polski trener miał się cieszyć, że pracuje. Zagranicznemu, któremu płaciło się duże pieniadze, nie można było odmówić nakładów, bo przychodził po to, żeby wprowadzać światowe metody działania.
Siatkówka była sportem stosunkowo tanim. Była sportem "na kieszeń" naszego biznesu. To też miało ogromne znaczenie. Dziś siatkówka już taka tania nie jest, ale jeszcze nas na nią stać. To nie będzie trwa wiecznie. Już dziś zarobki rzędu 300.000 euro rocznie nie są dziwne i nie jest to rekord. Rekordowy zarobek w polskiej lidze piłki nożnej wynosił podobno 500.000 euro rocznie. Piłka nożna ma duże wsparcie w pieniądzach z telewizji. Siatkówka klubowa ma wsparcie na poziomie niemalże zera. To jest największe zagrożenie, bo "sponsoring" przez biznes ma swoje granice i chyba je osiągnęliśmy.
A bez mocnych finansowo klubów...
Jest fajno, ale bez rozwoju ten fajnostan nie potrwa wiecznie. Z publiczności klub jest w stanie "wydusić" 2 - 3 mln zł rocznie, a budżet mocnego klubu będzie musiał wynosić ponad 20 mln zł rocznie. Skąd wziąć resztę, jesli nie z telewizji? Tylko czy coś się dzieje w tym kierunku?
Bazujemy na dobrodziejach, a to nie jest do końca pewna baza. Z całym szacunkiem dla dobrodziejów.
-
2015/07/14 11:55:06
Ten sport jest popularny tylko w Polsce. Wstydem byłoby nie przywozić medali. Podobnie w drużynowym żużlu jesteśmy świetni i mamy najlepsze na świecie wycinanki łowickie.

Sranie w banie. A w kopanej to jesteśmy tacy denni bardziej dlatego, że w większej ilości krajów jest popularna czy bardziej dlatego, że mamy organizację związkową i szkolenie w większości na poziomie wczesnych lat XX wieku? Jakby wszystko mierzyć taką miarą to bylibyśmy mistrzami również w krykiecie, curlingu i pływaniu synchronicznym, a jakoś nie jesteśmy.
Niestety, żeby powielić to w piłce nożnej to musi wymrzeć to pokolenie działaczy, co to działają za "herbatę i paluszki" i przyjść pokolenie managerów, które na tą herbatę i na te paluszki zarobi mając sensowny pomysł na biznes. Tak z 20 lat zejdzie jeszcze, licząc optymistycznie.
-
2015/07/14 14:01:24
To krykiet (?! znacznie popularniejszy niż siatkówka), curling i pływanie synchroniczne są popularne w Polsce, a w innych krajach nie? Nie.
A w piłce nożnej jesteśmy tacy sobie, bo jest konkurencja. Działacze w polskich związkach sportowych są z grubsza tak samo kiepscy.
Siatkówka ma kilka cech, które powodują, że mamy szansę.
1. Niska popularność na świecie.
2. Ogromna popularność w Polsce.
3. Tania gdy są już hale, a i da się grać mając sznurek i piłkę.
4. Jest dość prosta do wytrenowania - to nie pływanie, tenis czy skoki, że od najmłodszych lat potrzeba super specjalisty w treningu.

Do tego schematu pasuje piłka ręczna choć na mniejszą skalę.
-
2015/07/14 17:58:10
@ytuch

Człowieku, ale co spowodowało tą popularność, o której piszesz? To, że jest niska konkurencyjność w tym sporcie na świecie? Mamy szansę bo tak jak pisze w artykule Rafał:
a) trafiło się pokolenie, które mimo niesprzyjających warunków potrafiło coś osiągnąć
b) trafił się prezes skłonny postawić na obcokrajowca na ławce reprezentacji i wyłożyć na niego kasę związku (na tamte warunki wcale niemałą)
c) trafili się partnerzy biznesowi, którzy mieli pomysł na to, żeby stworzyć coś z niczego (Plus i Polsat)
d) to wszystko razem wzięte dopiero nakręciło popularność, a z kolei popularność nakręciła masowy dopływ dzieciaków do dyscypliny, dla których (znowu) ktoś miał pomysł, aby stworzyć sensowny system szkolenia
Mniej więcej taki sam schemat (oprócz trenera obcokrajowca) powtórzył się w skokach, ale już np. w kopanej po '82 się nie powtórzył. Oczywiście, w dużej mierze dlatego, że był inny system gospodarczy, ale również dlatego, że na stanowiskach decydenckich nie trafili się odpowiedni ludzie.

Dlatego irytuje mnie mocno pogląd, ferowany na forach głównie przez gimbazę, która nie sięga pamięcią dalej niż przed 2005 rok, że w siatkówce czy skokach to my mamy obowiązek zdobywać medale, bo przecież niska konkurencja. Wyszukaj sobie mecze siatkarzy z Atlanty '96 na YouTube albo konkurs skoków z Nagano '98. Konkurencja była wtedy taka sama, ale my w tych dyscyplinach nie istnieliśmy.

Gwoli ścisłości, ja nie jestem żadnym porąbanym patriotą i na wymioty mnie zbiera jak słyszę te pohukiwania o wielkości (do niedawna zresztą specjalnie nieuzasadnione), ale uważam, że jak ktoś odwalił dobrą robotę to trzeba mu to oddać, nawet jak się okazuje, że nie jest do końca kryształowy. A prawda jest taka, że i Przedpełski, i Tajner pod kątem rozwoju dyscypliny mają niepodważalne zasługi, bo za czasów ich poprzedników (odpowiednio Biesiady i Włodarczyka) była bieda z nędzą - lata świetlne od tego, co mamy teraz. I to czy ich teraz zamkną czy nie tego nie zmienia.

Ja bym sobie życzył na prezesowskim stolcu w PZPN hochsztaplera z wizją, na razie mamy tylko ładne słowa i niezły (?) PR.
-
2015/07/14 18:07:51
Futbol amerykański jest jeszcze mniej popularny na świecie i co z tego?
Rugby jest mniej popularne i nadal nic z tego nie wynika. Są kraje, w których ludzie szaleją na punkcie tej gry, ale w większości szału ni ma. I co z tego?
Gdyby filozofia "małej konkurencji" była wytłymaczeniem na sukcesy w siatkówce, to nic prostszego jak szkolić futbolistów amerykańskich i eksportować ich z olbrzymim zyskiem.
Siatkówka jest najbardziej zespołową i najbardziej techniczą ze wszystkich gier zespołowych. Problem polega na tym, że nie wystarczy "wytrenować" zawodnika. Żeby osiągnąć sukces, trzeba wytrenować cały zespół. Bo nie da się poskładać drużyny na przyzwoitym poziomie z grajków, którzy spotkają się na 3 - 5 treningach. Taki zespół musiałby przegrać.
Siatkówkę potrafimy robić najlepiej na świecie. To jedno potrafimy. Teraz pora przełożyć to na wynik finansowy. Jeśli jeszcze tego się nauczymy... Ale tu niezbędna jest duża zmiana w mentalności naszych działaczy. A o to najtrudniej. Hale buduje się szybko. Mentalność zmienia się powoli i z trudem.
-
2015/07/14 18:31:36
@ytuch

To nie niszowość siatkówki jest przyczyną sukcesów, a system który się wyłonił (jeszcze wyłania?). Korzystanie z osiągnięć najlepszych, dokładanie swoich pomysłów i praca, praca, praca. Oczywiście wymagało to początkowo mniej nakładów, niż w kopanej, jednak droga dla wszystkich dyscyplin jest tylko jedna.
-
2015/07/14 19:10:58
Problem polega na tym, że nie wystarczy "wytrenować" zawodnika. Żeby osiągnąć sukces, trzeba wytrenować cały zespół.

No dokładnie. W sumie tak jest w każdej grze zespołowej, ale faktycznie w siatkówce jest to chyba najbardziej istotne i, niestety, dla polskiego kibica (w swojej masie) najbardziej trudne do pojęcia. Dlatego zamiast teraz rozmawiać o tym, czy Leon swoim stylem i umiejętnościami wpasowałby się w system gry drużyny Antigi, gawiedź się na forach przekrzykuje czy brać, bo gwiazda, czy nie brać bo farbowany lis z Kuby i w ogóle prawie czarny.
-
2015/07/14 21:52:20
Niszowość światowa, popularność lokalna jest jedną z przyczyn.
Co do futbolu amerykańskiego - nie da się za grube pieniądze eksportować zawodników w niszowym sporcie - jeśli da się to nie jest już niszowy. Futbol amerykański jest szalenie popularny w wielkim państwie.
We Włoszech (!) w 2010 roku średnia na trybunach podczas mistrzostw świata była niższa dwukrotnie niż średnia widzów na meczach Warty Poznań w tym samym sezonie 2010/2011. Włosi się mniej interesują siatkówka niż Polacy Wartą Poznań.
Głód sukcesu przełomu wieków - wtedy reprezentacja była w czołowej 10. świata, a poza nią tylko Małysz spowodował popularność. Świetnie marketingowo rozwijana, a potem pozostało nie spieprzyć napływu talentów.
Zresztą artykuł o tym mówi nie wprost - w innych krajach jest tak jak u nas w latach 90.
-
2015/07/14 23:14:00
We Włoszech (!) w 2010 roku średnia na trybunach podczas mistrzostw świata była niższa dwukrotnie niż średnia widzów na meczach Warty Poznań w tym samym sezonie 2010/2011. Włosi się mniej interesują siatkówka niż Polacy Wartą Poznań.
Zajebiste wnioskowanie - widać, że miałeś wykłady z logiki. Jak zorganizują ME w siatkówce na Słowacji i najarani na siatkę kibice znad Wisły zaleją Słowację to też wysnujesz wniosek, że siatka na Słowacji jest bardzo popularna?

Głód sukcesu przełomu wieków - wtedy reprezentacja była w czołowej 10. świata, a poza nią tylko Małysz spowodował popularność. Świetnie marketingowo rozwijana, a potem pozostało nie spieprzyć napływu talentów.
Nie wiem do końca o czym piszesz, ale proponuję, żebyś zatrudnił się w Legii lub innym Bełchatowie i nie spieprzył napływu talentów, które tam napływają. Kilka lat temu do tej pierwszej napłynął niejaki Robert Lewandowski - udało im się jednak spieprzyć. Co pokazuje, że Polak potrafi wszystko spieprzyć. Jakieś wnioski?

Zresztą artykuł o tym mówi nie wprost - w innych krajach jest tak jak u nas w latach 90.
Ale w czym? W siatkówce? Sprawdzałeś organoleptycznie czy piszesz co Ci się wydaje? Skąd pochodzi sprowadzony do Polski przez Lozano Data Volley?
-
2015/07/16 20:38:38
@up
"Zajebiste wnioskowanie - widać, że miałeś wykłady z logiki. Jak zorganizują ME w siatkówce na Słowacji i najarani na siatkę kibice znad Wisły zaleją Słowację to też wysnujesz wniosek, że siatka na Słowacji jest bardzo popularna"
We Włoszech było mało kibiców z całego świata, a więc mało też Włochów. Nie wiem czy jest to wykładowy poziom... Pan zaś tylko wymyśla coś czego nie powiedziałem. Nie umiem się odnieść.

W piłce jest ogromna konkurencja. Piszczek, Lewandowski, Błaszczykowski, Fabiański, Krychowiak. To są świetni sportowcy. Tylko na świecie są jeszcze lepsi.

Tak sprawdzałem. Reprezentacja Brazylii w siatkówkę ma na meczach mniej kibiców niż Zawisza Bydgoszcz. MŚ we Włoszech są mniej popularne niż Warta Poznań. Popularność tego sportu w tych krajach jest jak w Polsce w latach 90.
-
2015/07/17 09:41:16
Siatkówka na świecie jedt tak mało popularna że nawet siatkarze się nią niezbyt interesują ;-)