Blog > Komentarze do wpisu

Barcelony powrót do normalności

FC Barcelona

Kiedy Barça rozgrywała w Madrycie październikowe El Clásico, trener Luis Enrique wyrzucił znienacka na lewą obronę Jeremy’ego Matthieu, wcześniej znakomicie spisującego się w środku defensywy. A kiedy w miniony weekend Barça próbowała wreszcie podbić San Sebastián – nie zwyciężyła tam od 2007 roku, nie udało się nawet w złotej epoce Guardioli! – jej trener nawydziwiał już w połowie podstawowej jedenastki, m.in. osadził w rezerwie zarówno Messiego, jak i Neymara, czyli piłkarzy najsilniej wpływających na wyniki w bieżącym sezonie. Oba mecze zostały przegrane. A oba były kluczowe – pierwszy ze względów oczywistych, drugi dlatego, że mógł wypchnąć Katalończyków na szczyt ligowej tabeli.

Kto pamięta, co wyczyniał Luis Enrique jako trener Romy, zdumiewać się nie powinien. On już we włoskiej Serie A tym chętniej zaskakiwał swoimi pomysłami wszystkich – łącznie z piłkarzami – im intensywniejsze emocje wywoływał mecz. Pomysłami nigdy nieprzećwiczonymi, które miały się sprawdzić w chwili najtrudniejszej próby. Ten typ już tak ma, że jego wybory taktyczno-personalne przypominają pudełko czekoladek Forresta Gumpa – nigdy nie wiesz, co wyciągniesz.

Dlatego w aktualny krajobraz barceloński wkomponowuje się idealnie. W krajobraz po bitwie i zarazem przed bitwą, z każdym tygodniem bardziej rozżarzony chaosem. Jakby od sielanki z czasów Guardioli minęły stulecia.

Wielokrotnie w minionych latach klubem permanentnego stanu wyjątkowego obwoływałem Real Madryt. Krainę stale żyjącą w skrajnym emocjonalnym pobudzeniu, z bohaterami wyjętymi z psychodramy, trochę surrealistyczną, a trochę zalatującą latynoską operą mydlaną. W poprzedniej kadencji prezesa Florentino Péreza był wręcz najgorzej zarządzaną wielką futbolową korporacją – w sensie sportowym, biznesowo rozkwitał – choć z rozpędu zdołał jeszcze wygrać Ligę Mistrzów w 2002 roku.

Dziś antywzorem stała się Barcelona. Jak w Realu zapanował wieloletni rozgardiasz po triumfach trenera Vicente’a del Bosque, tak na Camp Nou wzmaga się rozgardiasz po triumfach Guardioli. Ba, jeśli w Madrycie trwał permanentny stan wyjątkowy, to tu wypada ogłosić stan wojenny.

Czasem spokój zburzy awantura o nieprawidłowości wokół transferu Neymara, czasem wybuchnie afera podatkowa Messiego, innym razem klub zostaje ukarany zakazem kupowania piłkarzy za łamanie regulaminu FIFA (a planował głębszą przebudowę składu), jeszcze innym pomimo ostrzeżeń lekarzy podpisuje kontrakt z chronicznym pacjentem Thomasem Vermaelenem. Dziwacznych interesów ubija zresztą Barcelona coraz więcej – także pomniejszych, jak ściągnięcie niejakiego Douglasa, który nawet w brazylijskim São Paulo biedził się z utrzymaniem pewnego miejsca w podstawowym składzie (teraz nie mieści się nawet w rezerwie). Rok 2014 rozpoczął się od dymisji prezesa Sandro Rosella, a 2015 od utraty stanowiska przez dyrektora sportowego Andoniego Zubizarrety, po której z klubu wyniósł się jego asystent, będący tam postacią kultową Carles Puyol. Narasta niepokój wokół bezzębnego od miesięcy napastnika Luisa Suáreza, narasta napięcie wokół trenera Luisa Enrique (jego poprzednik przetrwał ledwie sezon!), napięcia raczej nie złagodzi ogłoszenie przedwczesnych wyborów na prezesa (czym będą mamić wyborców kandydaci, skoro nie wolno kupować piłkarzy?). Kibiców przygnębia wreszcie styl gry Barcelony, nadal niezdolnej do odnalezienia nowej tożsamości po schyłku tiki-taki – strategii wspartej na agresywnym zbiorowym pressingu na połowie przeciwnika (już nie istnieje) oraz reżyserii Xaviego Hernándeza (stetryczał, z truchtu przeszedł w fazę spaceru).

A żeby wysadzić ostatni, z boiskowego punktu widzenia najtrwalszy fundament, zbiesił się jeszcze Leo Messi. Czy naprawdę symulował zatrucie, by nie przyjść na poniedziałkowy trening, bo się obraził? Jak przebiegało koncyliacyjne spotkanie ze starszyzną z szatni – Xavim, Iniestą oraz Sergio Busquetsem? Czy argentyński wirtuoz zażądał ścięcia trenera? Czy rzeczywiście się do niego nie odzywa? Jak słaba byłaby pozycja ewentualnego następcy Luisa Enrique, gdyby trener wyleciał i gdyby ostatecznie okazało się, że Messi to nietykalny bożek, skinieniem rozstrzygający o losie każdego szefa, którego nie polubi? Dlaczego zaczął śledzić na Instagramie piłkarzy Chelsea? Czyżby myślał już poważnie o nowym wyzwaniu?

Z medialnego zgiełku jak zwykle trudno wyłowić te wiarygodne informacje – w Barcelonie konfabulują tak samo chętnie, jak w Madrycie – ale trudno również wątpić, że muchy w nosie Messi trzepoczą skrzydłami jak oszalałe. Nie pierwsze to sygnały, iż Argentyńczyk akceptuje tylko otoczenie tańczące u jego stóp, ja zresztą nigdy nie dowierzałem – do czego się tu przyznawałem – by chciał pozostać na Camp Nou do końca kariery. Jeśli transferu nie zdusi Finansowe Fair Play, to zwyczajnie musi pewnego dnia odlecieć do w innego świata i spieniężyć potęgę swej marki, inny scenariusz byłby pogwałceniem natury współczesnego futbolu. Czy raczej – współczesnego biznesu futbolowego. Nawiasem mówiąc, FFP też można wyminąć, ostatecznie dlaczego przenosin nie miałby współfinansować Adidas (sponsoruje i Messiego, i Chelsea/Bayern), by podebrać największego gracza na planecie konkurentom z Nike (ubiera Barcelonę)? Mnie zaskakuje tylko, że wokół Messiego nie kręci się – choćby dla jątrzenia w szatni rywali – Florentino Pérez. Epatować spektakularnymi transferami uwielbia, a ten zasłoniłby wszystkie dotychczasowe rekordy Realu razem wzięte...

Nie zaskakuje natomiast stan wojenny w Barcelonie. Tylko najmłodsi fani nie pamiętają, że bezwietrzna idylla z czasów Guardioli była w historii klubu anomalią. I że te anomalie zdarzają jedynie wtedy, gdy drużyna wygrywa wszystko i wszędzie, najlepiej w urzekającym stylu – podobnie jak w Realu Madryt, dziś rozanielonym fantastycznymi osiągnięciami Carlo Ancelottiego. Normą dla obu superklubów pozostają klanowe starcia, menedżerskie zataczanie się od ściany do ściany, histeria po nawet drobnych niepowodzeniach. Obecny trener Luis Enrique przez osiem lat grania na Camp Nou – na przełomie XX i XXI wieku – przeżył siedmiu szkoleniowców i dzielił szatnię z tłumem kosztownych zagranicznych patałachów, a od tamtej pory zmieniło się tylko tyle, że Barcelonie nie grozi stoczenie się, jak wówczas, na szóste miejsce w lidze hiszpańskiej, wypadnięcie z Ligi Mistrzów czy trzy kolejne sezony spędzone poza podium. Teraz klęskę oznacza wicemistrzostwo kraju i ćwierćfinał LM. Wielkie korporacje osiągnęły zbyt olbrzymią przewagę nad pomniejszą konkurencją, by z powodu wojny domowej nie obronić się przed wrogami zewnętrznymi.

No, chyba że nie doceniamy niszczycielskiej siły much w nosie Messiego...

czwartek, 08 stycznia 2015, rafal.stec
Tagi: FC Barcelona
Komentarze
2015/01/08 18:50:10
TO DLATEGO Messi nie byl w jedenastce roku :).
-
2015/01/08 19:35:05
bezzębnego (...) Luisa Suáreza

Cudo :-))
-
2015/01/08 21:04:59
To nie Barcelony powrót do normalności, tylko normalność w La Liga. Tam zawsze masa histerii, Jesus Gil ekstremalnym przykładem.

Also Barcelona Rijkaarda poza ostatnim sezonem tez wymyka się owej normalności, a i obecna nie jest normaln. Albowiem, owszem, normalnością jest medialna histeria po remisie czy przegranej, (zalety systemu spóldzielczego z socios), a nie fakt, ze prezes Nunez siedzi w więzieniu, a Sando Rosell może do niego trafić.
-
2015/01/08 22:25:17
w ostatnich miesiącach (kilku albo nastu) w krajowej Legii działo się niewiele mniej (fotki pod agencją, enklawa, race, walkowery, nagła sprzedaż i wiele innych wydarzeń, niekoniecznie sportowych, a wśród tych sportowych i bolesne potknięcia).
Im większy klub, tym większy ruch i harmider w korytarzach.

kibicuję FCB od lat i od dawna bardziej ubolewam nad formą daniego, pique, pierdołowatością zubiego, ubolewałem nad wiosennym neptycyzmem Fabsa. jednocześnie nie pochłaniają mnie historie, które autor - ku mojemu zaskoczeniu - postanowił uwypuklić. co mnie obchodzi kłopot podatkowy Messiego? Jeśli sąd wreszcie wyda wyrok i skończa się medialne domniemania, pomyślę ze smutkiem "mały gnojek z tego Leo" i tyle. Tak samo jak teraz myślę "Sorry, treneiro, ale to nie ten rozmiar kapelusza". A poprzedni trener wcale nie wytrzymał ledwie jednego sezonu. Takie określenie jest nieadekwatne do zdarzeń. "Tata" dostał robotę, zawalił (mimo ze sprawiał wrazenie gościa, który moze dać radę), miał honor i odszedł. Ile miał pracować w Barcelonie, zeby go zwolnić i zeby ktoś nie napisał, że go zwolnili za szybko?? Litości, nie zwolnili go po jednym remisie.
Chłop miał mecz o majstra u siebie i nie potrafił utrzymać prowadzenia.

Pana Rafałowi z pewnością nie udziela się histeria wokól FCB, wiec dlaczego ma się udzielać normalnym kibicom, nawet tym zakochanym w Barcie?

W Bayernie Pep kłócił się z lekarzem, na coś narzekał Francuz, Uli był w pierdlu. czy ktoś z tego robił wielkie halo poza tym ze to były nośne historyjki medialne? Ale gdyby Bayern był drugi w tabeli, to byłby dym że hej, mimo ze sama ranga kłopotów byłaby tak samo nikła.

za dużo banału. choć z główną tezą autora można się zgodzić. tyle że nie jest ona oryginalna. sorry, rozpisałem sie
-
2015/01/09 08:46:11
arsr
"co mnie obchodzi kłopot podatkowy Messiego?" to bardziej kłopot jego pazernego ojca.
Co do tych afer, to jak już ktoś zauważył, hiszpański futbol klubowy jest ich pełen. Jakby mieli wschodnią mentalność. Łatwo ich przekupić, wciąż kombinują.
Najśmieszniejsze jest to, że władzę po skompromitowanym Rosselu i Bartomeu pewnie obejmie może i lepszy, ale też niezbyt czysty Laporta. Wtedy na pewno będzie rewolucja. Jeśli Mourinho powinęła by się noga, to pewnie z nim na ustach Laporta wystartuje.
-
2015/01/09 09:32:51
Kibicuję temu fermentowi. W nosie mam rekordy transferowe i mierzenie siurków prezesów futbolowych korporacji, ale zobaczyłbym chętnie Messiego i Busquetsa w innych klubach, przekonałbym się też, czy jakiś inny trener w innej lidze da radę odbudować Iniestę czy Alvesa.
Niech się wszyscy obrażą i odejdą, dla mnie bomba.
-
2015/01/09 12:37:21
powinni sprzedać Messiego, klub nie może być zakładnikiem jednego zawodnika.

od strzelania bramek i wiązania krawatów mają tam już specjalistów, którzy i bez Messiego sobie poradzą. a za te 100 baniek jakie dostaną ze sprzedaży primadonny - mogą kupić 2-3 naprawdę klasowych piłkarzy do formacji defensywnej. taki Pogba móglby zmienić Barcelonę w zespół na powrót zdolny wygrywać w konfrontacji z najlepszymi.

a Messi ? przecież to jasne... Messi znów zawiedzie w ważnym meczu na wiosnę. znów będzie unikał piłki albo przeciwnie, będzie do niej dopadał i robił w zamyśle 30 m slalom, który w rzeczywistości skończy się na góra drugim rywalu, czyli banalnej stracie piłki.

marketingowo może i Barca trochę straci, bo to jednak jest napopularniejszy piłkarz na świecie, ale Barca to Barca. jak minimalnie schudnie w pasie i zamiast 10 kotletów będzie jeść 9, to nie zaszkodzi jej urodzie i trwałości uczuć fanów.
-
2015/01/09 14:37:30
Paradoksalnie ostatni tydzień może stać się swoistym katharsis dla Barcelony, kibice wierzą, że zwolnienie Zubizarrety i prawdopodobna elekcja Laporty, a także relegacja Luisa Enrique wyciągną Barcę z dołka. Chociaż akurat zwolnienie Zubizarrety w tym momencie jest trochę bezsensowne, jedyny pożytek z tego taki, że nie będzie już obciążał budżetu klubu.

barteknajtkowski.blox.pl/2015/01/Katharsis.html
-
2015/01/09 15:42:00
Perez nie kręci się koło Messiego, bo kibice RM po prostu Messiego nie lubię. Transfery Floro mają mu przysparzać popularności, a nie niechęci.
-
2015/01/09 16:13:57
"W Bayernie Pep kłócił się z lekarzem, na coś narzekał Francuz, Uli był w pierdlu."

Takie porównanie niestety nie uwzględnia kontekstu. Barcelonę toczy choroba, na którą Bayern czy Manchester City mogą być odporne. I na odwrót. Tu akurat pacjenta rozłożyło kompletnie i nie pozostaje nic innego jak zastosować bańki, bo pijawki zdecydowanie zaszkodziły...

Wszystko w sumie zaczyna się i kończy w gabinecie prezydenta klubu. Laporta, jakkolwiek malwersant i kanalia, to jednak nadal człowiek, który miał wizję stworzenia potężnego klubu. Rosell i Bartomeu jej nie mają.

To są jacyś geszefciarze żałośni.

W tej chwili Barcelona nadaje się do zaorania. Dokładnie tak samo, jak w okresie: po pierwszym van Gaalu i przed Rijkaardem. Nic tam się nie trzyma kupy. I nie zmienią tego opowieści pt. drugie miejsce w lidze, 1/8 LM, 1/4 Copa del Rey, ponieważ:

- w niedzielę o 23.00 to już będzie 3. miejsce w lidze,
- 18.03.2015 o 22.30 to już będzie po LM
- Copa del Rey jest g*wno warte

...szczególnie jak zwieńczy sezon, gdzie przypuszczalnie dwa razy dostaną łomot od Realu i przegrają co najmniej raz z Atletico. Tu jeszcze gra orkiestra, ale pół statku już pod wodą.
-
2015/01/09 18:17:37
dieg,
więcej precyzji, proszę. jaka choroba? co wiesz o Bartomeu, czego nie wiedzą kibice, którzy żywo i aktywnie interesują sie klubem, czytają po hiszpańsku względnie śledzą prasę i literaturę w polsce. snujesz opowieści, jakich doświadczymy mnóstwo dookoła.

mnie przychodzi na mysl finał poprzedniego sezonu. Pinto w bramce (na koniec swoich wystepów w FCB totalnie obniżył moją wiarę w niego, budowana przez kilka lat udanych epizodów).... myślę o ostatnim meczu. Wystarczyło dowieźć 1:0, AM nie grało akurat megawybitnego meczu. Przy okazji - szczerze podziwiam AM.
Barca mogła być mistrzem i połowa tych tematów nie byłaby istotna. Geszefciarstwo Bartomeu uwierałoby Cię mniej. Mnie natomiast - moze jestem wyjątkiem? - wkurzałby dalej Alves, wkurzałby dalej niezrozumiały dogmatyzm w chronieniu rzekomego DNA (efektem tego jest angaż L.E.), być może zostałby Tata, choć on chyba nawet po 1:0 z AM dałby sobie spokój. Chłop widział, ze sobie nie radzi z typem piłkarzy o ego formatu światowego.
Wczoraj musiałem oglądać Rakiticia, który - jak dotąd - nie spełnia oczekiwań, tych wielkich. Bo może miał być sredniakiem?? Jak się okazało, wyśmiewany Mathieu wszedł do klubu z lepszym skutkiem. To są kłopoty FCB. Gdyby Rakitić grał zajebiście, np. Jak Kroos, inne byłoby gadanie...

Poza tym Twoja wynikowa wyliczanka jest bez sensu, by nie rzec infantylna. Równie dobrze, można napisać, ze gdyby L.E. sie nie wygłupiał, wynik z RSSS byłby odwrotny i do Realu byłby tylko punkt. To by było więcej niż przebogate PSG traci do średniego OM. Pamiętacie euforyczne komentarze po wygranej PSG nad FCB? Był rewanż, wynik już inny, ale o pokonanym PSG nie przeczytałem tylu daleko idących wniosków niz czytam zazwyczaj po potknieciach FCB, po każdym potknięciu. Tydzień później na ogół są g... warte.
Barca jest wyjątkowo wdzięcznym tematem. nawet dla zupełnie niemerytorycznych rozwazan ignorantów.
Wspomniałeś, ze MC bankowo wyeliminuje FCB z LM. Gdyby w Barcelonie ponoszono tyle porazek ile w MC w ostatnich 2-3 latach (np porażka z Wigan finale FA Cup) to dziś pisałbys ze Barca to trup, zombie, syf, łotwa litwa sitwa kurwa i estonia.
Mimo to i mimo milionów wpompowanych w MC widzisz go jako faworyta w starciu z potentatem Primera Division. Jak bardzo jest to uzasadnione logicznie?

Już nie wspomnę, jak Barca potraktowała MC na początku 2014 r. Jednak tego, że w marcu będzie odwrotnie, nie wykluczam. Tyle, że na jakiekolwiek rozwiązanie nie ma wpływu snucie wydumanych z palca wniosków na podstawie histerycznych newsów medialnych.
znowu za długo. ale akurat nudzę się w robocie ;)
-
2015/01/09 21:21:24
Witam Panie Rafale,
chciałbym zaprosić do artykułu na moim blogu - Trzecia połowa odnośnie możliwego transferu Leo Messiego do Londynu:

www.damianzawilinski.pl/2015/01/londyn-nie-tak-odlegy.html#more


Polecam i zapraszam!
-
2015/01/09 23:38:17
Prosisz o więcej precyzji, a tymczasem inicjujesz swoistego typu sesję wyczynowego wróżbiarstwa...

"Barca mogła być mistrzem i połowa tych tematów nie byłaby istotna. Geszefciarstwo Bartomeu uwierałoby Cię mniej."

"Gdyby Rakitić grał zajebiście, np. Jak Kroos, inne byłoby gadanie..."

"Gdyby w Barcelonie ponoszono tyle porazek ile w MC w ostatnich 2-3 latach (np porażka z Wigan finale FA Cup) to dziś pisałbys ze Barca to trup, zombie, syf, łotwa litwa sitwa kurwa i estonia."

gdyby, gdyby, gdyby... wiesz, co bym zrobił i napisał.

Być może wyraziłem się niejasno. Z tą chorobą chodziło mi ściśle o kontekst. W Bayernie pewne rzeczy mogą się zdarzyć i nie zachwiać postawą klubu. Podczas, gdy w innym klubie, gdy się zdarzą, to prowadzą do czkawki, zapaści czy smierci klinicznej. No i na odwrót: w degrengolada w pewnych obszarach funkcjonowania FCB jest dla niej niezauważalna, podczas gdy dla Bayernu to byłby nóż w plecy. Przykład? Życie na kredyt i ogólnie pojęta niestabilność finansowa.

@MC
Rozumiem, że bardziej uzasadnione i logiczne jest, że wygra Barcelona? Ponieważ...? Ponieważ jej kibicujesz? Ponieważ Pellegrini jest znacznie gorszym i mniej doświadczonym trenerem od L.E. i popełni drugi raz te same błędy? Ponieważ Barcelona ma lepszych piłkarzy niż MC? Ponieważ w Lidze Mistrzów zawsze jest tak samo i ciągle wygrywa ją ta sama drużyna? Ponieważ Messi jest w świetnej formie?

Rakitić? Dani Alves, Tata Martino...? Odpowiem w Twoim stylu:

Gdyby zdarzyło się to, co się nie zdarzyło, być może mówiłbyś coś, czego teraz nie mówisz. A tak na poważnie, to w Barcelonie dzieje się bardzo źle i żaden listek figowy tego nie przysłoni.

Co do Bartomeu, to myślę, że znajdziesz odpowiedź na tej stronie: pl.soccerway.com/players/douglas-pereira-dos-santos/64457/
-
2015/01/10 12:20:22
dieg,
nie kumasz ani w ząb, co chciałem Ci przekazać.
kolejny raz uświadamiam sobie, że dyskurs w necie, to jak wlewanie wody do stika.

Najpierw spekulujesz i gdybasz, na podstawie bzdetów wysnuwasz pochopne wnioski (tak, krost na Twoim czole to może być oznaka eboli...), a gdy odpowiadam Ci podobnym, tyle, ze opartym o realizm, to zarzucasz mi gdybanie. Naprawdę nie widzisz w tym nic dziwnego?
Rzecz w tym, że Rakitic mógłby/powinien grać lepiej. I to miałoby wpływ na wyniki. L.E. mogłby być lepszym trenerem niz sadziło wiele osób i gdyby tak było, wyniki pewnie też nie bylyby gorsze.
Natomiast geszefciarstwo Bartomeu wpływ na wyniki ma ew. domniemany.

Są takie kluby w Polsce, którym w ostatnich 2-3 latach wiedzie się tym lepiej im gorzej ich bossowie radzą sobie z płaceniem, długami aferami itp. (np. Ruch, Górnik). Jak tą chorobę byś zdiagnozował i co sądzisz o jej objawach? Prezesi oszuści, ale wyniki...
Kurna, Twoja "teoria" ma się sprawdzać w przypadku FCB, ale już gdzie indziej niekoniecznie. Uli w pierdlu to nie to samo co ew. Bartomeu w pierdlu... dziwne to pojmowanie.

A w temacie LM.
W poprzednim sezonie Barca wyeliminowała MC, Atletico palnęło Chelsea. edycję wcześniej Real wyeliminował MU. Czyli Primera Division jakoś daje radę. Kryzysu tej ligi jakoś nie widac.
Poza tym pisałem, że FCB nie musi wygrać. Nie wykluczam odpadnięcia. Mimo to z "delikatną napastliwością" zadałeś mi pytania, które w ogóle nie znajdują sensu w naszej dyskusji, a już na pewno nie mają sensu dziś. W lutym może być całkowicie inna rzeczywistość. Realna. Np. Aquero i Nasri mogą być znowu kontuzjowani, albo Messi z Neymarem. I to będzie miało znaczenie.
Natomiast to że Bartomeu będzie wówczas w pierdlu albo Arab z MC pójdzie do pierdla za zbyt dużą liczbę nastoletnich konkubin to wpływ może miec jedynie, gdy spotka się dwóch wszystkowiedzących mitomanów
Ja niestety wiem zbyt mało, zeby stawiać diagnozy o syfie w jakimkolwiek klubie.
Jak juz pewnie pojąłeś (albo nie), poddaję się. Dyskusja z Tobą nie dała mi żadnej wiedzy, nie podałeś żadnego faktu, poza tym, ze w FCB jest syf. Do dupy taka retoryka. Tak jak republika o WOŚP. Owsiak złodziej, wszyscy to widzą. Fakty by tylko przeszkadzały, co nie?
-
2015/01/10 13:27:09
Dobrze więc zakończmy. Używasz słowa dyskurs w sposób semantycznie nieuprawniony, popadasz w doktrynerstwo, piszesz niejasno, nieobiektywnie, a creme de la creme Twojej wypowiedzi stanowi porównanie mnie do tv republika. Dziwię się, że nie do Macierewicza...

Nie wiem, skąd u Ciebie tyle emocji. Nie potrzebuję, żebyś mi się poddawał lub nie - leję na to. Jeśli tu coś piszę, to po to, by wyrazić swoje zdanie. Jeśli masz ochotę podyskutować to nie ma problemu. dyskusja nie musi prowadzić do jednej, wspólnej konkluzji, sam jej procesualny charakter może być wartością. Więc przestań dramatyzować i przyjmij, że dla mnie FCB w obecnej kondycji to syf.

Gdyby coś tam, gdyby nie - to mi kompletnie lata. Gdyby Rakitić... Louis Enrique pracuje na stanowisku trenera Barcelony i płacą mu za to, żeby w sytuacji, gdy Rakitić gra piach, potrafił ustawić zespół inaczej i... wygrać. To jest po prostu figurant, a nie trener.

No i na koniec jeszcze jedno, bo skoro już się poddałeś to mogę swobodnie narzucić Ci swój dyskurs, polskie kluby nie grają w tę samą piłkę, co Barcelona. One uprawiają w zasadzie inny sport i mieszanie ich w takiej dyskusji, w moim odczuciu, mija się z celem. To nie jest argument.
-
2015/01/10 17:25:23
OK. zrozumiałem ;)
i wiem więcej niż kilka postów wcześniej. L.E. to figurant.
trzeba było tak od razu.
dla kibica FCB to oczywista oczywistość. choć może samo określenie zbyt ostre.
napisz też coś o Zubim, proszę. Czy też potrzebujesz zachęty? Proszę - okazał się słabym pracownikiem. Masz kolejny dowód na syf w klubie.

jaki proces dyskusji? Jakiej wartości szukasz? Akceptacji? narzuciłeś tezę - syf w klubie, a potem wyrażasz zdziwienie, że ktoś ma wątpliwości. Udowodnij ją chociaż jednym mądrym stwierdzeniem. w BVB też jest syf???
napisałes ze Rakitić gra piach. Nie cytuj mnie. napisz, jaki rozkład toczy klub?
podaj szczegóły idiotycznego - na ten moment - transferu Vermaelena. Jego sprawca został wlasnie zwolniony. To dowod na syf w klubie czy wprost przeciwnie. może ktoś w klubie jednak chce naprawiac błędy? Może własnie nastąpił moment krytyczny i więcej głupich transferów nie będzie?

skojarzył mi się cytat z Kuklinowskiego do obrońców Częstochowy: "To skutkiem waszych działań będzie zniszczenie tego świętego miejsca" ;)
Zrobić coś głupiego, a potem czynić dym, ze ktoś zwrocił uwagę na głupotę. Tudziez - w Twoim przypadku - miałkość. bo zarzucanie doktrynerstwa spokojnemu kibicowi, którego notorycznie wkurza dogmatyzm FCB (o czym też pisałem) świadczy, ze cały czas błądzisz i nieuważnie czytasz. szukasz wroga, który nie istnieje.
Słowotok, jeśli nie ślinotok.
poddaję się po raz drugi ;) ostatecznie. może dzięki temu przestaniesz lać... wodę.
-
2015/01/10 20:25:15
Owóż to wcale niezła myśl i z grzybkami dobra, tylko ją nieco przysmażyć i śmietanką podlać
-
2015/01/10 20:42:09
...a trenerem Barcelony powinien być Marcelo Bielsa, o czym przekonuję od sierpnia ubiegłego roku.
-
2015/01/10 22:13:37
a
-
2015/01/12 00:18:50
dieg,
- w niedzielę o 23.00 to już będzie 3. miejsce w lidze
- A tak na poważnie, to w Barcelonie dzieje się bardzo źle i żaden listek figowy tego nie przysłoni.

to Twoje, prawda?
oglądałem dziś z uwagą mecz MU. Łojezu, co byś wymyślał, gdyby tak dziś grała Barca.
w Anglii też jest inna pilka?
Ale nie wątpię, że poszukiwacze syfu na CN wrócą przy najbliższej możliwej okazji. Nie zawiedź mnie ;)
-
2015/01/12 09:11:35
Ale ja tu nie piszę po to, żebyś się niezdrowo podniecał i nie zamierzam Cię zawodzić albo nie zawodzić, bo - jak już wcześniej pisałem - leję na to.

Fajnie, że Barcelona pokazała klasę i sportową wyższość nad Atletico. Dla mnie to powód do radości i cieszę się, że moje proroctwo przynajmniej w tym względzie się nie spełniło. Co nie zmienia faktu, że w Barcelonie dzieje się źle w moim przekonaniu.

Co ma Manchester United do Manchesteru City - nie wiem. Najwyraźniej Ci się coś pomyliło...

Tak, w Anglii też jest inna piłka. Kluby o globalnej renomie zaciekle rywalizują ze Swansea, Stoke czy Southampton. Połowa jest w rękach Azjatów (Rosjan też do nich zaliczam). Walczące o utrzymanie zespoły wydają więcej w jednym oknie transferowym niż połowa LFP. Ale co to ma do rzeczy nie wiem...

Miłego dnia.