Blog > Komentarze do wpisu

Arsenal intensywnej terapii

Rzadko muszę otwierać Excela dla napisania felietonu, ale teraz musiałem. Za dużo tych kontuzji, żeby liczyć na palcach obu rąk. Tekst o najbardziej szkodliwym dla zdrowia klubie ligi angielskiej przeczytacie tutaj.



poniedziałek, 01 grudnia 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/12/01 10:17:16
Rafał, jedno l w "excel", ale tak poza tym to już excellent ;)
-
2014/12/01 10:41:57
Zostanę E-stończykiem i nie będę mógł komentować u Ciebie na blogu. Lepiej nie.
-
2014/12/01 10:47:24
Sama prawda, której nie dostrzega tylko Wenger. Niestety ten bezkrytyczny wobec siebie cap, niszczy ten klub, a zarząd nie ma jaj żeby wywalić go na zbity pysk.
Dla Arsenalu jedyną szansą są kolejne porażki i wypadniecie z LM, a może wtedy ktoś w tym klubie oprzytomnieje i nie będzie trzeba już oglądać Wengera.
-
2014/12/01 12:46:12
@pipes_pipes
Nareperowane! Dzięki
-
2014/12/01 12:54:53
Wenger kończy przykro. Tak przywiązał się do swojej filozofii, która dała mu wcześniej wiele sukcesów, że nie jest w stanie zauważyć tego, iż jego metody stały się przestarzałe.

Do ligi angielskiej wchodził jako innowator, wprowadzając dietetykę, świetne przygotowanie fizyczne i skauting. Ale nie był w stanie ewoluować, w przeciwieństwie do choćby Fergusona. Końcem Arsenalu jako drużyny walczącej o najwyższe cele był sezon 2007/08. Kanonierzy zostali mistrzem jesieni, ale kontuzje sprawiły że zwolnili na wiosnę. Stracili lidera, a w LM trafili w ćwierćfinale na LFC. Terminarz ułożył się tak, że wypadły 3 mecze z Liverpoolem(2 w LM) i mecz z United pod rząd. Wenger przed tą serią starć superciężkich powiedział, że w tych meczach okaże się ile jest wart jako trener.

I niestety miał rację. O ile porażka w LM była wytłumaczalna, bo LFC wygrał po karnym z kapelusza, to w lidze ostatecznie pogrzebali szanse na tytuł to że wygrali wszystkie pozostałe mecze starczyło wyłącznie na 3 miejsce.

Co prawda w kolejnym sezonie zaliczyli półfinał, ale zawdzięczali to szczęściu w losowaniu - Roma i Vilarreal to jednak nie była pierwsza półka. A w starciu z nią Kanonierzy polegli straszliwie, United wręcz wdeptali ich w ziemię.

Potem szczęścia w losowaniu brakowało, co i rusz wywalały Arsenal z LM Barcelona z Bayernem. Arsenal wzniósł się tylko raz - w pamiętnym 2-1.

Oczywiście był to okres, w którym Arsenal zmagał się ze skutkami kredytu na stadion, podkupywano mu najlepszych piłkarzy, czemu nie miał jak się przeciwstawić. Każdy zespół notuje regres, gdy buduje stadion z własnej kieszeni - Bayern na początku wieku przeistoczył się z jednej z najlepszych drużyn europy w zespół potrafiący odpaść nawet w grupie. I dłuuugo powracał do topu europy.
Natomiast Arsenal, prowadzony piłkarską filozofią człowieka z wykształceniem ekonomicznym, ten etap przebył niemal bezboleśnie - do LM kwalifikował się zawsze, bezwzględną regułą było też to, że wychodził z grupy. Zespół finansowo prowadzony był perfekcyjnie, przez co nie stoi pod ścianą jak obecne United, które jeśli ponownie nie awansuje do LM, ryzykuje utratą swoich rekordowych sponsorów, co przy ostatnich wydatkach może być przysłowiowym gwoździem do trumny.

Tylko że to mogło wystarczyć do 2013, gdy Arsenal wreszcie kredyt spłacił - i zaczął kupować, dużo, nie zawsze celnie. Poprzedni sezon(choć w tytuł nie uwierzyłem przez sekundę) zdawał się zwiastować powrót Arsenalu do gry. Obecny brutalnie wszystko weryfikuje.

Najzabawniejsze jest to, że głównym następcą dla Wengera, wymienianym przez media, jest Klopp. Oczywiście, świetny trener, który wykręcił znakomite wyniki dla Borusii. Ale nie sposób nie zauważyć, że jeśli gdzieś jest podobny szpital co u Kanonierów, to właśnie w Dortmundzie. Już od paru lat, pół pierwszego składu jest permanentnie w gabinecie, Reus wrócił, by błyskawicznie wylecieć, teraz jeszcze wyleciał Piszczek. W zasadzie od 2 lat wszyscy zachwycają się tym, jak Klopp radzi sobie z plagą kontuzji. Pytane czy plaga nie wynika z jego stylu gry, zawsze przecież piłkarze Kloppa zasuwają po boisku jak samochodziki, bijąc na głowę przeciwnika intensywnością gry.
-
2014/12/01 14:05:59
"Ja myślę, że wątpię." Piękne zdanie :)
-
2014/12/01 14:27:11
Potem szczęścia w losowaniu brakowało, co i rusz wywalały Arsenal z LM Barcelona z Bayernem. Arsenal wzniósł się tylko raz - w pamiętnym 2-1.

To nie była kwestia szczęścia w losowaniu - jak się ląduje na drugim miejscu w grupie, to się ryzykuje wpadnięciem na Barcelonę czy Bayern, ot co.
-
2014/12/01 14:37:45
Pytanie czy kontuzje wynikają z kwestii treningu czy może preferowanego stylu gry. O ile metody treningowe (obciążenia, dieta, etc...) można zmienić to zmiana całego stylu gry jest już bardziej kłopotliwa. Konieczne był y przyjrzenie się dokładniej kontuzjom na ile były to np.: urazy w trakcie gry (bardziej przypadek, styl gry) czy też urazy mięśniowe w czasie treningu (kłopoty z obciążeniem).

Można również postawić odwrotną tezę, że pomimo tylu kontuzji Wenger jest w stanie nadal osiągać wyniki o których wielu szkoleniowców mogło by marzyć. Na pytanie czy kontuzje są dziełem przypadku, stylu gry czy obciążeń treningowych trudno będzie jednoznacznie odpowiedzieć. I tezy o przypadku wcale bym nie odrzucał w ciemno. Idąc za znanym przykładem jak mam 100 osób rzucającym monetą to połowa trafnie przewiduje wynik i po kilku rzutach mamy "specjalistów" od przewidywania wyników. Przy takiej ilości klubów piłkarskich szanse że w jakimś będzie kilkuletnia seria kontuzji nie jest w cale taka niemożliwa.

A swoją drogą ściągniecie nowego specjalisty od przygotowania fizycznego pokazuje że i Wenger potrafi dostrzegać problemy i jest na tyle elastyczny że próbuje je jakoś zaadresować.
-
2014/12/01 14:47:14
@airboell
I tak i nie - gdy wpadali na Romę też wychodzili z drugiego miejsca w grupie. Poza tym nie każdy potencjalny zwycięzca grupy w LM, pretenduje do miana najlepszej drużyny XXI wieku.
-
2014/12/01 22:11:55
@0twojastara

"Wenger kończy przykro. Tak przywiązał się do swojej filozofii, która dała mu wcześniej wiele sukcesów, że nie jest w stanie zauważyć tego, iż jego metody stały się przestarzałe. "

też tak myślę - prawie 20 lat w klubie - już czas...

"Potem szczęścia w losowaniu brakowało, co i rusz wywalały Arsenal z LM Barcelona z Bayernem. "

nie tylko szczęście co po prostu typowe dla Gunners zajmowanie 2 miejsca w grupie - teraz Wenger żartował, żeby ktoś inny losował pucharowe pary :D

"Oczywiście był to okres, w którym Arsenal zmagał się ze skutkami kredytu na stadion, podkupywano mu najlepszych piłkarzy, czemu nie miał jak się przeciwstawić."

owszem - jednak nie można zjeść ciasteczka i mieć ciasteczka - jak się gra w bogatej i dochodowej PL, to trzeba się liczyć z tym, że są bogatsi - bo liga przyciąga wujków z kasą

"Tylko że to mogło wystarczyć do 2013, gdy Arsenal wreszcie kredyt spłacił - i zaczął kupować, dużo, nie zawsze celnie."

np. Mesut - jednak Perez to teraz nie tylko mistrz kupowania, ale sprzedawania :)

"Najzabawniejsze jest to, że głównym następcą dla Wengera, wymienianym przez media, jest Klopp. Oczywiście, świetny trener, który wykręcił znakomite wyniki dla Borusii. Ale nie sposób nie zauważyć, że jeśli gdzieś jest podobny szpital co u Kanonierów, to właśnie w Dortmundzie."

nic dodać nic ująć
-
2014/12/02 00:30:06
podkupywano mu najlepszych piłkarzy

Na pewno podkupywano? Do odejścia z drużyny, która ciągle dostaje w dupę nie motywuje jedynie kasa.

Pamiętam komentarze tutaj jak sprzedawano Fabregasa do Barcy. Przeważały te, że to on jest tym elementem, który zaraża Arsenal mentalnością przegranych. Jak dziś widać, element był gdzie indziej :)
-
2014/12/02 11:18:28
Panie Rafale, sądzę że jedynym wyjściem z tego dołka (a może raczej już dość głębokiego dołu) jest zmiana na stanowisku szkoleniowca. To co osiągnął Wenger w swojej karierze to jego, ale czasy się zmieniły i przygotowanie drużyny pod względem fizycznym też co szkoleniowiec kanonierów chyba przeoczył. Po meczu z WBA (z którym męczyli się strasznie) wypadł Nacho Monreal, więc mamy kolejnego zawodnik tworzącego mały szpital w Arsenalu. Jak tak dalej pójdzie to będą wystawiać głębokie rezerwy co nie wróży dobrze w walce o pierwszączwórkę tym bardziej, że przy najgorszym układzie wydarzeń bo 14 kolejce mogą polecieć nawet na miejsce 10te co raczej nie zadowoli działaczy i kibiców. Patrząc realnie chyba czas francuza już nastał na emirates.
____________________________________________________________________
englishteamtime.blogspot.com
-
2014/12/02 12:11:32
@xavrasw
Tak argumentował choćby Nasri, ale patrząc na jego karierę, to ambicja nie jest głównym jego przymiotem.

3 lata temu się tu nie udzielałem, ale szczerze, nie mam pojęcia jak sprzedaż najlepszego piłkarza może wpłynąć pozytywnie na zespół.
-
2014/12/02 12:11:35
Ale nie zapominajcie, że nie tak dawno temu Arsenal zdobył pierwsze od wielu lat trofeum. To chyba można uznać za argument przemawiający za Wengerem i to na tyle mocno, by zostawić go na stołku. Skoro lata posuchy i rozsprzedawania graczy Francuza nie ruszyły, to teraz, chyba też nic mu się nie stanie.

Dla mnie pozostaje tylko jedno pytanie, na które mam nadzieję ktoś z Was da mi odpowiedź:

Jaka jest filozofia gry Arsenalu?

Mam takie wrażenie, że niezależnie od dnia tygodnia, przeciwnika, pogody, stadionu, sędziego, pory roku i rozgrywek, ten zespół sobie po prostu gra... raz tak, raz inaczej. Bez szczególnych predylekcji do rozgrywania po ziemi, kontrataku, szczelności w obronie, pressingu, czegokolwiek, co da się zesencjalizować.

Na myśl o konkretnych trenerach i określonych zespołach pojawiają mi się w głowie pewne stereotypy. Barcelona klepie, Real gra z kontry, Mourinho przede wszystkim uszczelnia defensywę, Klopp stosuje pressing...

A Arsenal?
-
2014/12/02 12:18:58
Najlepsze jest to że gdyby przyszedł Klopp to może być nie wiele lepiej.
U niego też mocno się dewastuje piłkarzy.
-
2014/12/02 12:35:27
@dieg
Wprowadzanie młodych piłkarzy(czasem kosztem wyniku - te drugie miejsca w grupie LM najczęściej brały się z wystawiania rezerwowych).
Szybka kombinacyjna gra na małej przestrzeni - Arsenal też stara się klepać, ale nie by przetrzymywać piłkę, tylko przedostawać się z nią w pole karne przeciwnika.
Ofensywne wejścia bocznych obrońców ZAWSZE.

Ogółem Arsenal zawsze stara się mieć usposobienie ofensywne, mało w jego grze pragmatyzmu, gra otwartą piłkę z przeciwnikiem, co potrafi się skończyć w ostatnich czasach nie byle jakim łomotem. Jedyny przypadek pragmatycznej gry Arsenalu w ostatnich latach jaki sobie przypominam, to zeszłosezonowe zwycięstwo w Dortmundzie 0:1.

-
2014/12/02 13:58:11
Ps. Domyślam się, że filozofia Kanonierów może bywać niejasna, biorąc pod uwagę, że Arsenal potrafi dać się zdominować innemu zespołowi - chociażby w porażkach z Dortmundem, ciężko doszukać się w Arsenalu jakiegoś stylu. Ale przegrywający zespół także stosuje taktykę - nawet jeśli nie trafioną, a zespół który daje się czasem zdominować, też może posiadać własny styl.

Łatwość z jaką czasem Arsenal daje wydrzeć sobie inicjatywę i kontrolę, jest związana z fizyczną słabością piłkarzy - w Arsenalu nie grają koksy, tylko raczej piłkarze techniczni.
-
2014/12/02 15:34:03
Brak stylu, to jest mój zarzut główny pod adresem Arsenalu.

Nie wiem, czy taki Olivier Giroud, Podolski czy (wcześniej) Sagna to są zawodnicy bazujący bardziej na technice niż fizycznym przygotowaniu. To samo z Oxlade'em-Chamberlainem (jakkolwiek się to pisze i odmienia), Mertesackerem, Koscielnym czy Sanchezem.

Proporcje zawodników silnych, wysokich i atletycznych do zgrabnych, wiotkich i technicznych uznałbym za podobne do tych, jakie są w innych zespołach. Tylko jakoś nic z tego nie wynika...

Taki Real Sociedad, Bilbao, Dortmund, napoli czy nawet Everton w meczu przeciwko wielkim jest raczej outsiderem. A jednak potrafi pokazać wolę walki, charakter i styl, zaszczepiony przez trenera i okazjonalnie prowadzi to do wygranej nad znacznie wyżej notowanym przeciwnikiem. W Arsenalu, to jest wszystko jakby ktoś rzucał kośćmi - dziś zagramy połowę z MU, jutro dostaniemy u siebie oklep od City...
-
2014/12/02 15:36:03
...a zmierzam do tego, że Wenger to jest tylko (i aż) wychowawca, ale nie trener wielkich drużyn. Manager sukcesu - taki jak choćby Mourinho czy Guardiola.
-
2014/12/02 16:54:15
@dieg
Sanchez to akurat zdecydowanie technik. Sagna może czarodziejem nie jest, ale jego ofensywne nastawienie pasowało do Arsenalu. Theo i Ox są od gry skrzydłami bardziej, kogoś ci obrońcy muszą wspierać(choć Wenger uwielbia też środkowych ofensywnych pomocników ustawiać na skrzydłach - Ozil, wcześniej Arshavin). Nadal są to piłkarze do szybkiej gry, jaką preferuje Arsenal.

A Giroud i Per są trochę poza konkursem - Jeden i drugi od rozgrywania piłki nie są.

Braki w fizyczności dotyczą przede wszystkim graczy środka pola, od czasu Vieiry nie było konkretnego DM o jego charakterystyce.

Nie wydaje mi się, by Arsenalowi brakło stylu - raczej charakteru. Pyka sobie w środku, często rozciąga na skrzydła, gra otwartą piłkę.
To ten otwarty futbol może być przedmiotem krytyki. Drużyny Mou Kloppa czy Guardioli, gdy grają swoje, w pierwszej kolejności odbierają możliwość grania przeciwnikowi - w taki czy inny sposób. Wygląda to tak, jakby grała jedna drużyna. Arsenal rzadko ma pełny skład, więc i z narzuceniem własnego stylu miewa problem, ale choćby na początku zeszłego sezonu ich gra mogła się podobać - choćby w pierwszym meczu z Napoli.
Z United brakowało skuteczności, ale do straty bramki Arsenalowi brakowało wyłącznie wykończenia, wszystko inne grało. To mentalnie po stracie bramki piłkarze Arsenalu przegrali tamten mecz.
Oczywiście wszystko to nie tłumaczy Wengera z np. zostawiania wolnego miejsca po bokach(po ofensywnych skrajnych obrońcach) co wykorzystuje Mou zawsze. Oraz z wiecznych kontuzji jego piłkarzy. To utrata kapitalnie dysponowanego Ramseya, pogrzebała szanse Arsenalu w zeszłym sezonie na walkę o tytuł.

Osobiście bym nie skreślał tak szybko Wengera - do końca kontraktu raczej zostanie, poza tym przyznał dziennikarzom, że jego zespół ma braki - choćby właśnie na DM-ie, zresztą Arsenal nieśmiało usiłował wyciągnąć Khedirę, ale Real ma zbyt wąską kadrę, by sobie na to pozwolić.

Na koniec, łatwo pracuje się na dobrym materiale, gdy Węger taki miał, to i wyniki miał lepsze. Guardiole pracuje z Dream Team majstrów świata i kosmosu, a bliskie kontakty Mou z pewnym wszechwładnym agentem piłkarskim, zapewnia mu dostęp to takich zawodników, jakich w danej chwili potrzebuje. Ale już Klopp, w poszukiwaniu następców dla Lewego, Goze czy wiecznie kontuzjowanych, raczej poległ, nie każdego piłkarza da się zamienić w złoto, Miki (jak zwie go Błaszykowski) raczej pustki po Goze nie zapełni. Oglądając ostatnio Borussię - choćby właśnie z Arsenalem - ciężko byłoby odnaleźć w drużynie z Dortmundu jakikolwiek styl.
-
2014/12/02 19:25:42
Wenger nigdy nie był urodzonym zwycięzcą, a wygrywanie za wszelka cenę nie było jego motywacją. Owszem, ciężko nie mieć wrażenia, że futbol trochę mu odjechał, zwłaszcza taktyką i przygotowaniem fizycznym, a staruszek coraz bardziej nerwowo na to reaguje. Wygrywają z nim coraz biedniejsi, w dodatku już nie tylko ci zabijający grę Arsenalu, ale też ci, którzy otwarcie ją podejmują (jak Swansea). I nie ma na dziś powodu przypuszczać, że to się jakoś spektakularnie odwróci.

Ale mam to w dupie, bo Wenger nie stracił tego, za co pokochałem go fanowską miłością. To wciąż piłkarski esteta, który ponad wszystko ceni piękno gry i to, co na boisku może z piłką zrobić drużyna, żebym ja się uśmiechał oglądając. Nie jestem ślepy, widzę jak w ostatnich latrach piłkarze coraz rzadziej grają jego muzykę, coraz częściej widzę jego frustrację. I zdaję sobie sprawę, że drużyna, którą prowadzi, pewnie nigdy już nic wielkiego nie wygra, a ten stary dureń będzie chciał ją trenować, aż nie będzie mógł wstać z łóżka. I mam nadzieję, że mu pozwolą, bo nie chcę futbolu bez Wengera.
-
2014/12/03 12:16:49
@0twojastara

No dobra, kupuję to, więc jeszcze tylko jedna sprawa, raczej w formie żartu:

"Węger" czy "Wążer" z miękkim 'r'?


Pytanie z gatunku solskjer, runej, puziol...
-
2014/12/03 14:42:26
O kurde, teraz zauważyłem. Kocham takie rzeczy odnajdywać po napisaniu ;)