Blog > Komentarze do wpisu

Igrzyska dyktatorów

Soczi 2014, igrzyska olimpijskie

Najpierw z ubiegania się o organizację zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 roku zrezygnowało Monachium – zbuntowali się mieszkańcy bawarskiego powiatu Berchtesgadener, który odrzucili pomysł w referendum. Następnie, w styczniu bieżącego roku, kandydaturę wycofał Sztokholm. W maju finansowania imprezy MKOl odmówił Kraków, również w wyniku lokalnego referendum. Aż wreszcie na igrzyska wypięło się Oslo.

Pisałem przed dwoma laty, że liberalne demokracje coraz częściej debatują, czy warto porywać się na kosztowne sportowe ekstrawagancje, natomiast kandydaci kontrowersyjni - niegotowi infrastrukturalnie, pełni nędzy, gwałcący prawa człowieka - toczą o turnieje zażarte wojny, zwycięstwo nierzadko zawdzięczając łapówkom. I prorokowałem, że już wkrótce rozważania, czy to etyczne zaszczycać mundialami lub olimpiadami dyktatury w typie Chin, Rosji czy Kataru o tyle stracą sens, że nikt inny nie będzie przyjmowaniem sportowców zainteresowany.

To się właśnie stało. O igrzyska w 2022 roku rywalizują już tylko Pekin oraz Ałmaty. MKOl wybiera między metropolią z kraju twórczo modyfikującym ideę komunizmu, a metropolią podległą kazachskiemu satrapie Nursułtanowi Nazarbajewowi.

Rezygnacja Oslo jest wyjątkowo symptomatyczna. Norwegia to ojczyzna narciarstwa, zbzikowana na punkcie zimowego sportu, fantastycznie przygotowana infrastrukturalnie oraz pogodowo – w przeciwieństwie do Soczi nie musiałaby rozpylać sztucznego śniegu. W dodatku pozostaje enklawą luksusu, która mogłaby sobie okleić banknotami wszystkie fiordy – dzięki gigantycznym złożom ropy i gazu uzbierała gigantyczne rezerwy finansowe, jej PKB na głowę obywatela ustępuje tylko Luksemburgowi (według Międzynarodowego Funduszu Walutowego), ewentualnie Liechtensteinowi i Monaco (według Banku Światowego).

Jeśli komuś powinno zależeć, by zorganizować święto zimowego sportu, to właśnie Norwegii. Jeśli kogoś stać na najbardziej wystawne święto zimowego sportu, to właśnie Norwegię.

Tamtejszych polityków łatwo jednak zrozumieć. Podjęli decyzję zgodną z nastrojami społecznymi ponad połowa obywateli sprzeciwiała się organizacji igrzysk. Nie chcieli zaakceptować wielkopańskich żądań bonzów z MKOl, którzy zażyczyli sobie sułtańskich rautów i honorów od rodziny królewskiej (przez nią opłaconych!), a także ekonomicznych przywilejów, by na imprezie dorobili się tylko oni. Do bezgranicznej zuchwałości działaczy sportowych przywykliśmy, zresztą niedawno śledziliśmy, jak szantażystom z FIFA bezskutecznie opierała się prezydent Brazylii Dilma Rousseff. Wielkie turnieje futbolowe i igrzyska to zdarzenia całkowicie osobne – ludzkość zabawia się na mnóstwo sposobów, ale nikt nigdzie nie płaci tyle jedynie za to, żeby zbudować scenę i zaprosić resztę kontynentów na tańce. FIFA i MKOl nie dają od siebie właściwie niczego, mundialowe i olimpijskie know-how to nie jest wyrafinowana, przechowywana w arcytajnym sejfie receptura, do której wynalezienia potrzeba najtęższych umysłów. Działacze czerpią gargantuiczne zyski z praw autorskich do piłki nożnej i innych dyscyplin sportu. Albo inaczej: żerują na ich atrakcyjności. Żerują, bo choć są niezbędni – organizacyjny nadzór jest niezbędny – to nawet przy maksymalnym wysiłku woli nie dostrzeżemy w nim misji tak doniosłej, by wynagradzać ją tantiemami wyższymi niż jakiekolwiek inne w świecie.

Dlatego w najbliższej przyszłości będą musieli prawdopodobnie rozstrzygnąć dylemat – czy organizować imprezy skromniejsze lub dzielić się zyskami i dzięki temu wysyłać sportowców do okolic cywilizowanych, czy wpychać ich tam, gdzie dobrze żyje się tylko władzy.

czwartek, 02 października 2014, rafal.stec
Tagi: igrzyska
Komentarze
2014/10/02 17:38:02
Udział w głosowaniu powinni mieć wszyscy obywatele Polski, a nie tylko mieszkańcy miasta-organizatora, w tym przypadku Krakowa.

Na szczęście krakowianie wykazali się mądrością i zrobili na złość miejscowym elitom rządzących.
-
2014/10/02 18:14:11
Ciekaw jestem, czy znajdzie się kiedyś ktoś, kto rzuci rękawicę FIFA lub MKOl i spróbuje zorganizować alternatywne imprezy. Zadanie niełatwe, ale w historii przedsiębiorczości to chyba normalne, że ktoś rzuca wyzwanie monopoliście. Może wtedy - przez jakiś cas, oczywiście, nie miejmy co do tego złudzeń - mielibyśmy znowu święto sportu, a nie komercji.
-
2014/10/02 19:34:02
Wszystko schodzi na psy. Sport, muzyka, film, media, polityka itd.
-
2014/10/02 20:18:20
@f.wspaniały

"Ciekaw jestem, czy znajdzie się kiedyś ktoś, kto rzuci rękawicę FIFA lub MKOl i spróbuje zorganizować alternatywne imprezy. Zadanie niełatwe, ale w historii przedsiębiorczości to chyba normalne, że ktoś rzuca wyzwanie monopoliście. Może wtedy - przez jakiś cas, oczywiście, nie miejmy co do tego złudzeń - mielibyśmy znowu święto sportu, a nie komercji."

obawiam się, że jeśli ktoś będzie robił to na własną rękę, to raczej komerchę utrzyma:
- kasa wyłożona się musi co najmniej zwrócić
- ważny jest aspekt popularyzowania takiej imprezy, by nie przeszła niezauważona
-
2014/10/02 20:29:11
@f.wspaniały
@strycharski

Teoretycznie można powiedzieć, że próbował kiedyś Ted Turner z Igrzyskami Dobrej Woli. Choć to było "obok", a nie "przeciw" idei wielkiej imprezy. I z racji że to się nie powiodło wnioskuję, że raczej nikt tej rękawicy nie rzuci.
-
2014/10/03 07:18:38
@f.wspanialy
Ciekaw jestem, czy znajdzie się kiedyś ktoś, kto rzuci rękawicę FIFA lub MKOl i spróbuje zorganizować alternatywne imprezy.

Uniwersjady Ci nie wystarczą? :-P
Formalne prawa do imprez "mistrzostwa świata w piłce nożnej" i "igrzyska olimpijskie" przysługują określonym podmiotom i żadna inna impreza konkurencyjna nie będzie mieć ich prestiżu. Już w czasach starożytnych odbyło się kilka imprez w Olimpii, które nie były uznawane za igrzyska olimpijskie, bo naruszały prawa Elejczyków do kierowania nimi (Anolympias).
A wielka impreza bez wielkich gwiazd... można. Przerabialiśmy to w czasach Brundage i wcześniejszych, kiedy formalni zawodowcy nie mieli wstępu na igrzyska.
Chcesz sportu, a nie komercji, idź na zawody dla dzieci i młodzieży. Zawodowcy startują dziś odpłatnie nawet w największych imprezach.
-
2014/10/03 07:20:03
Ale racją bytu IDW była "nienormalność" igrzysk w latach 80. (przez bojkoty). Kiedy igrzyska się stały normalne, IDW rację bytu straciły.
-
2014/10/03 09:49:47
Bizantyjski "rozmach" sięgnął zenitu. My (jako społeczeństwo) też daliśmy się nabrać, organizując ME'14. Zapłaciliśmy za reformę tych rozgrywek. Wkrótce będą się one odbywały w kilku krajach. I jest to chyba przejaw znormalnienia sytuacji w Europie.
Odległość pomiędzy Donieckiem a Wrocławiem jest taka sama jak odległość pomiędzy Wrocławiem a Barceloną. Prysł zatem czar "organizacji ME w jednym miejscu".
Dojrzałe społeczeństwa przejrzały na oczy i ujrzały bezsens wyrzucania miliardów na obiekty sportowe "jednorazowego użytku".
Jaką korzyść odnieślibyśmy wyrzucając miliardy na zachcianki MKOl? Propagandową? Cholernie droga ta propaganda. Wzrost poziomu życia w Polsce byłby o wiele lepszą propagandą.
Powiedzmy sobie szczerze, że niemal równoległa budowa stadionu Legii i Narodowego to wielkie marnotrawstwo. Stadion Legii spełnia swoją funkcję. To są dobrze wydane pieniądze. Stadion Narodowy to przejaw kosztownej megalomanii rządzących i niedojrzałości nas jako społeczeństwa. Co za różnica, czy biletów na mecz ME zabrakło dla 2.500.000 chętnych, czy dla 2.470.000? Trudno, stało się. Zostaliśmy jedną z ostatnich ofiar zachcianek UEFA.
Takie zachcianki będą jeszcze spełniać społeczeństwa mało dojrzałe, więc tam przeniosą się światowe imprezy. I dobrze. Nie moje pieniądze - nie moje zmartwienie. Sportowcy są zawodowcami, więc im będzie wszystko jedno. My, kibice korzystajmy dopóki istnieją frajerzy gotowi płacić za naszą rozrywkę.
Nie mam nic przeciwko budowie przez Polskę obiektów sportowych. Potrzebujemy toru łyżwiarskiego, bobslejowego czy kajakowego? To je budujmy! Jeden po drugim. Warszawa potrzebuje dużej hali sportowej? Budujmy. Kraków potrzebował hali - dobrze, że MŚ'14 w siatkówce były impulsem do jej zbudowania. Ale niech to się mieści w rozsądnych granicach. Niech będzie to pod nasze potrzeby, a nie pod zachcianki MKOl, FIFA czy UEFA.
Jakie korzyści odnieśliśmy z organizacji ME'14? Akcja budowy autostrad zmobilizowała nas do rozwiązania nierozwiązywalnego do tej pory problemu. Terminu nie dotrzymaliśmy, ale "impuls cywilizacyjny" spełnił swój cel. Może kiedyś zapełnią się stadiony we Wrocławiu i Gdańsku.
Europa powinna być solidarna i konsekwentna w cywilizowaniu takich struktur jak MKOl czy FIFA. Europa ma wystarczającą siłę, by zracjonalizować standardy. Absurd "bizantyjskiego stylu" już staje się widoczny (piłkarskie MŚ w jakimś Katarze, czy innych Emiratach). Dojrzałe społeczeństwa powstrzymają rządy przed marnowaniem publicznych pieniędzy. Chleb - tak! Na ("bizantyjskie") igrzyska niech każdy wydaje z własnej kieszeni.
Ateny powinny być przestrogą.
Nie jestem przeciwnikiem wydawania publicznych pieniędzy na organizację imprez sportowych. Jestem zwolennikiem umiaru w wydawaniu takich pieniędzy i organizacji imprez w obiektach zbudowanych pod miejscowe potrzeby.
Zachcianki MKOl w sprawie zimowych IO niech spełnia Katar.
-
2014/10/03 11:51:30
Zostaliśmy jedną z ostatnich ofiar zachcianek UEFA.

Zostaliśmy wyłącznie ofiarą własnej megalomanii i chorej ambicji. Euro równie dobrze mogło się odbyć na Legii, może powiększonej do 40 tysięcy.
-
2014/10/03 11:55:57
Jeżeli będą chcieli mieć największe imprezy z powrotem w cywilizowanych okolicach, to prędzej czy później zyskami muszą zacząć się dzielić.

Pytanie, czy ich na to stać - od satrapów politycznych różnią się przecież tylko pozornie.
-
2014/10/03 12:00:57
@repres1
Pełna zgoda. Austriacy i Szwajcarzy nie muszą niczego udowadniać światu. Gdy oni organizowali Euro, to tymczasowo powiększyli swoje stadiony do ponad 30 tys., a po turnieju zdemontowali część trybun i przywrócili pojemność do wyjściowych 15-20 tysięcy.
-
2014/10/03 12:21:54
Kolejny hit wyprodukowany przez tak zwanych działaczy.

www.sport.pl/skoki/1,65074,16744437,Skoki_narciarskie__Nie_zobaczymy_punktow_za_wiatr.html#MT
Na konferencji Międzynarodowej Federacji Narciarskiej postanowiono m.in. uprościć sposób pokazywania skoków w telewizji - informuje Sport.pl przebywający w Zurychu prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. Działacze FIS uznali, że widzom nie warto prezentować punktów za wiatr oraz not, jakie skoczkowie otrzymują od sędziów. Start nowego sezonu Pucharu Świata 22 listopada w Klingenthal.
-
2014/10/03 12:22:27
Mistrzostwa świata: 1934 - organizator Benito Mussolini


Zimowe Igrzyska Olimpijskie: 1936 Garmisch Parternkirchen; 1984 Sarajewo; 2014 Soczi

Letnie Igrzyska Olimpijskie: 1936 Berlin;

1956 Melbourne (Aborygeni nie są wówczas nawet uznawani za ludzi - są w księgach opisywani jako część lokalnej flory i fauny);

1980 Moskwa

2008 Pekin

Nie wydaje mi się, by można było mówić o jakimkolwiek nowym trendzie. MKOL i FIFA od zawsze mają wszystko w d*pie, a liczy się zysk.
-
2014/10/03 12:43:44
Problem polega na tym, ze w niedojrzałych społeczeństwach "państwowe" to znaczy niczyje. Na sporcie dość łatwo zdobyć popularność, więc różnego rodzaju igrzyska zwiększają popularność miejscowych satrapów, bo "naród się integruje wokół wielkiego wydarzenia". Ile to wydarzenie kosztuje? Satrapa tego nie ujawni. Co najwyżej sprzeda narodowi jakąś ściemę.
U nas powoli, bo powoli, ale państwowe przestaje być niczyje i staje się własnością podatnika. Nabywamy zdrowych odruchów. Zapłaciliśmy za tę naukę ponad 2 miliardy złotych (Stadion Narodowy), ale:
1. nauka musi kosztować (szkoda, że tak drogo),
2. kurs za 2 miliardy przyniósł nam już parę miliardów oszczędności w postaci rezygnacji z IO w Krakowie.
A teraz luźna refleksja. Rzeszów jest zwariowany na punkcie siatkarskiej Resovii. 100% miejsc w hali sprzedano na karnety, a przeciętny poziom "zajętości" miejsc w hali (bez względu na rangę przeciwnika) wynosi 98%. Hala liczy ok. 4.600 miejsc. Zapotrzebowanie jest wielokrotnie większe. Padł pomysł budowy nowej hali na 10.000 miejsc i... nie spotkał się z entuzjazmem kibiców. Po prostu kibice zdali sobie sprawę, że są jednocześnie podatnikami i pasja - pasją, ale rozsądek obowiązuje. Utrzymanie dwóch dużych obiektów byłoby (zdaniem kibiców - podatników) zbyt drogie i odbywałoby się to kosztem zwykłych potrzeb mieszkańców. Uzyskał natomiast poparcie pomysł przebudowy trybun i powiększenia ich do 6.000 widzów. Może nie będziemy mieć hali nowoczesnej, ale będzie ona wystarczająca na potrzeby miasta. Z pewnością wystarczy na "lata chude", a te "tłuste" rzadko trwają wieczność.
Trochę się chwalę, ale chyba jest czym.
-
2014/10/03 13:23:49
łączenie polityki ze sportem jest szkodliwe.
jesli Chiny czy Rosja mają kasę i chcą ją wyłożyć na Igrzyska, a nikt inny nie chce, to jaki problem ?

demokracja w Chinach, to postulat dziecinny.
1,5 miliarda pogłowia nie da się utrzymać we względnym porządku w innym ustroju niż, jak to pan nazwał, "dyktatorskim".

Rosja też nie ma demokratycznych tradycji, a do tego ma broń nuklaerną. wolałbym nie sąsiadować z Rosją, w której demokratyczne wybory powodują, że władze i dostęp do walizek z atomicą przejmuje jakiś "Stan Tymiński".

już amerykańskie cuda niewida na Bliskim Wschodzie zamieniły kilka krajów w burdel na kółkach. Syria, Libia czy Irak to pół biedy, Chiny i Rosja to inna para kaloszy.

a jak się rządzi twardą ręką, to czasami komus w d,pę trzeba przylać i niech pan, panie Rafale, nie będzie : a] przesadnnym idealista, b] dzieckiem. niech pan się cieszy, że mieszka w Polsce i że nie ma wojny światowej, bo te brzydkie Chiny i Rosja trzymane są za uzdę przez te koszmarne dyktatury.

btw, Rosję niedawno włóczono za włosy, bo w Czeczenii robiła porządki. dzisiaj chyba już wszyscy rozumieją na czym polega terror państw islamskich, wszyscy widzą co się dzieje w Iraku.
jak widac, nie wszyscy rozumieją, że Rosja to takie samo państwo jak inne - tam ludzie tez nie chcą sąsiadowac z bandą brodatych psycholi, którym w głowie tylko Państwo Proroka i szariat oraz detonowanie bomb w metrze, autobusie albo na koncercie.

radziłbym więc, najpierw zrozumieć sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Rosji i Chin, a dopiero później, o ile rozum nadal będzie płatał figle, traktować te państwa jak smierdzącą kupę.

-
2014/10/03 14:07:21
Chcesz sportu, a nie komercji, idź na zawody dla dzieci i młodzieży. Zawodowcy startują dziś odpłatnie nawet w największych imprezach.
Dokładnie - sport jest dzisiaj wyłącznie na podwórkach, to co oglądamy w TV to jest showbiz i ze sportem nie powinno być mylone. Trudno od celebrytów wymagać wierności idei de Coubertin'a - mam tu na myśli zarówno działaczy jak i zawodników.

1,5 miliarda pogłowia nie da się utrzymać we względnym porządku w innym ustroju niż, jak to pan nazwał, "dyktatorskim".
Ostrożnie z takimi sądami. W Jałcie '45 też pewnie mówili, że 30 milionów (nie chce mi się zerkać dokładnie ile nas wtedy było) sarmatów nie da się utrzymać w porządku innym ustrojem niż realny socjalizm.
-
2014/10/03 14:55:48
@dieg
Jaki zysk miał MKOl z igrzysk w Sarajewie?
Nie mówiąc o tym, że to zupełnie inne czasy były.
-
2014/10/03 15:08:22
@Rafał
Rzeczywiście nędza techniczna kompletna u Zlatana była nim odkrył swe pięty ;)
-
2014/10/03 15:41:52
@Lider 4.
Odczytuję intencję :)
Zostaw psy w spokoju. :)
Może po prostu trzeba bardziej się wysilić szukając?
Odrzucić to co łatwe.
-
2014/10/03 19:11:40
Kto w nowym rządzie premiery Kopacz objął ministerstwo propagandy przy Czerskiej?
-
2014/10/03 20:19:25
@bartoszcze

Myślę, że gdybyś przeczytał moją wypowiedź dokładnie, zrozumiałbyś, że nie chodzi mi o zawody podwórkowe, tylko o rozsądny podział kosztów i wpływów miedzy zainteresowane strony (według mnie wycena FIFA i MKOl ich własnych brandów jest zawyżona - stąd krok do tego, co dzieje się w gospodarce - zyski prywatyzujemy, straty nacjonalizujemy). Myślę, że podobny jest wydźwięk wpisu red. Steca.
-
2014/10/03 23:21:46
@f.wspanialy
Widzę, że jest gorzej - wierzysz w bajki.
I nie czytasz tego, na co odpowiadasz.
-
2014/10/04 11:01:59
@Bartoszcze
Formalne prawa do imprez "mistrzostwa świata w piłce nożnej" i "igrzyska olimpijskie" przysługują określonym podmiotom i żadna inna impreza konkurencyjna nie będzie mieć ich prestiżu.

Na skalę Igrzysk Olimpijskich i piłkarskich Mundiali zasadniczo masz rację. Ale są i inne przykłady. Puchar Kanady i potem Puchar Świata (organizator NHL) w hokeju na lodzie chyba zawsze był bardziej prestiżowy od Mistrzostw Świata IHFu . W pewnym momencie w szachach MŚ FIDE (wtedy gdy były rozgrywane turniejem pucharowym) kompletnie straciły na znaczeniu w porównaniu z tytułem konkurencyjnym. Dopiero była potrzebna unifikacja w 2006 roku (Władimir Kramnik - Weselin Topałow; zresztą przegrany tytuł przez podówczesnego mistrza FIDE), żeby FIDE odzyskała kontrolę nad rangą swojego tytułu i żeby rywalizowali o niego najlepsi szachiści świata.
-
2014/10/04 12:09:40
@zamorano
Na dobrą sprawę to i w futbolu można sobie wyobrazić tego rodzaju rewolucję - na szczeblu klubowym to przecież cały czas pojawia się wizja alternatywnych Superlig.
Na szczeblu reprezentacyjnym też byłoby to teoretycznie możliwe, pytanie tylko kto byłby zainteresowany secesją od FIFA - musiałaby to być na tyle silna grupa, żeby kogokolwiek ta secesja obchodziła, w praktyce jakiś wielki rozłam typu Europa-Ameryka Płd (zwłaszcza że mogłoby się okazać, że zawodnicy z kraju należącego do jednej organizacji nie mogą grać w klubach krajów drugiej organizacji). Czy ktoś ma w tym interes?
-
2014/10/04 12:55:47
Pytanie czy takie secesje prowadzą do czegoś faktycznie dobrego. Prestiż mistrzów bokserskich, ze względu na mnogość tytułów baaaardzo stracił na znaczeniu. Jeszcze w latach 60-tych, jasne było, kto jest mistrzem. Dziś mało kogo obchodzi, kto jaki ma dokładnie pas.
-
2014/10/05 12:21:10
@bartoszcze

Nie wiem, nie zaglądam w sprawozdania finansowe tych instytucji. Rozumiem, że to jedno wyciągnięte Sarajewo jest jakąś sugestią, że ie mam racji, tak? Bo w innym wypadku nie bardzo rozumiem kontekst tego pytania...

@wielmozny pan przecinek

Trudno się zgodzić z którymkolwiek fragmentem Twojej wypowiedzi. Nie masz chyba kompletnie pojęcia o kwestii Czeczeńskiej i historii tej napaści rosyjskiej. Natomiast co do reszty tych socjopolitycznych analiz to też popadasz w jakieś esencjalizacje... Dość powiedzieć, że we współczesnych Chinach możesz robić w zasadzie wszystko, o ile nie mieszasz się do polityki. Te opowieści o trzymaniu za mordę narodu to są dobre do filmów z jamesem bondem, podobnie jak opowieści o trzeciej, piątej czy dziesiątej wojnie światowej. Jedyne, co jest obecnie w głowie chińskich władz - a tak jest w zasadzie od początku lat 90. gdy zauważono pierwsze owoce rozluźnienia gospodarczego - to utrzymanie stabilnego wzrostu gospodarczego. Tylko w ten sposób da sie uchronić współczesne Chiny przed wojna, ale domowa i obaleniem systemu. Póki udaje sie utrzymać ten trend wzrostu gospodarczego, to jest ok, bo przeciętny Chińczyk ma w poważaniu wielka politykę, jest za to nastawiony na konsumpcje, skrajny wulgarny materializm jest domena tego społeczeństwa. Paradoksalnie ta władza jest jedynym możliwym wyborem, jeśli chce sie uniknąć chaosu i bezładu w Chinach. I jeśli kiedyś przyjdzie Korei Północnej zmieniać system polityczny, to jest to dla nich rownież jedyna droga...
-
2014/10/05 13:23:53
@dieg
Rozumiem, że to jedno wyciągnięte Sarajewo jest jakąś sugestią, że ie mam racji, tak?

Sarajewo było przykładowe.
I Twoja odpowiedź jasno wskazuje, że zupełnie nie uświadamiasz sobie różnicy między dzisiejszymi imprezami, a tymi sprzed ćwierćwiecza i dawniej.
-
2014/10/06 08:48:50
Chyba nie zrozumiałeś intencji mojej wypowiedzi.

Chciałem pokazać, że nie ma tu mowy o nowym trendzie. W historii obu wielkich imprez - mistrzostwa świata i IO - nie ma mowy o jakiejś przyzwoitości czy dobrym smaku. Po prostu organizator jest wybierany ze względów pozasportowych. Dlatego pisanie o tym, że już niedługo sportowcy będą jeździli tam, gdzie dobrze żyje się tylko władzy jest poniewczasie...

Nie interesują mnie sprawozdania finansowe. Być może zbyt duży nacisk położyłem na "...a liczy się zysk". Przyjmijmy, że kropka jest przed tym wyrażeniem.

Tak czy inaczej obie organizacje względy społeczne mają głęboko w poważaniu. I to było istotą mojej wypowiedzi.
-
2014/10/06 09:54:45
@dieg
Być może zbyt duży nacisk położyłem na "...a liczy się zysk".

Niezaprzeczalnie. ;)

W historii obu wielkich imprez - mistrzostwa świata i IO - nie ma mowy o jakiejś przyzwoitości czy dobrym smaku. Po prostu organizator jest wybierany ze względów pozasportowych.
obie organizacje względy społeczne mają głęboko w poważaniu


Względy społeczne są względami pozasportowymi, jeśli pozwolisz tę uwagę.
I jest oczywistym, że przy wyborze miejsca uwzględniane były m.in. względy polityczne, rozkład geograficzny, możliwości ekonomiczne etc. Zgodność z dzisiejszymi standardami rozwiniętej demokracji w przypadku wcześniejszych igrzysk to wymóg niemożliwy - pominąłeś choćby eugeniczne praktyki w Szwecji (IO'56, MŚ'58), dyskryminację w Norwegii (ZIO'52), dyskryminację rasową w USA (ZIO'32, '60, IO'04, 32), juntę argentyńską (MŚ'78)...
-
2014/10/06 22:18:26
Masz rację.

W sumie sam sobie strzeliłem kopa w dupę swoimi argumentami.