Blog > Komentarze do wpisu

Brazylia skazana na ból

Brazylia, mistrzostwa świata w piłce nożnej, Niemcy

„Mam ochotę pójść do łóżka, przespać cztery lata i obudzić dopiero w chwili, gdy nadejdzie czas, by pomścić tę niesprawiedliwość. Na następnym mundialu” – wyrzucał z siebie sławny rozgrywający Zico w 1982 roku, zaraz po mundialowej porażce Brazylii z Włochami.

Dziś nęka mnie podejrzenie, że niektórzy piłkarze „Canarinhos”, który podpisali półfinałową hańbę – 1:7 z Niemcami – woleliby już w ogóle się nie obudzić. Przecież wiedzą, że pomścić tego, co stało się kilka godzin temu, nigdy nie będą zdolni.

Zico współtworzył przed trzema dekadami drużynę demonstrującą futbolowy zjawiskowy – rodacy ubóstwiali ją bez względu na okoliczności, byli gotowi wybaczyć wszystko, tamto niepowodzenie uznali za krzyczącą niesprawiedliwość, na którą piłkarze i trener Tele Santana nie zasługiwali. Teraz pokrzywdzeni są wyłącznie kibice. Piłkarze to zbrodniarze, którzy upokorzyli cały kraj. Państwo zainwestowało pierdyliardy w sfinansowanie turnieju, a oni nie dość, że kopali bez wdzięku i przepychali się do kolejnych rund po trupach, to jeszcze ostatecznie sprowadzili brazylijski futbol na dno – między Haiti 0:7 (z Polską), Zair (0:9 z Jugosławią), Salwador (1:10 z Węgrami) czy Arabię Saudyjską (0:8 z Niemcami).

Czy jest w ogóle sens analizować ten wieczór czysto merytorycznie? Błąd taktyczny trenera Luisa Felipe Scolariego – cholernie doświadczony generał, świat podbił już w 2002 roku – wydaje się oczywisty: czuł się wielki wielkością Brazylii, więc Neymara zastąpił drobnym żółtodziobim podfruwajką Bernardem, zamiast z kostarykańską pokorą dołożyć mięśni do środka pola i upchnąć tam trzeciego pomocnika. Defekt techniczny też jest oczywisty: zdyskwalifikowany Thiago Silva zapanowałby nad polem karnym, a w każdym razie nie pozwolił, by rywale czuli się tam wolni jak ptaki. Wreszcie problem psychologiczny: reprezentantom Brazylii tak intensywnie wmawiano, że ich los leży w nogach jednego solisty, aż w to uwierzyli.

To w ogóle była drużyna na skraju załamania nerwowego. Rozszlochani piłkarze; Thiago Silva oskarżany z tego powodu o niezdolność do pełnienia kapitańskiej służby; Fred wyznający – po pytaniu o presję gry w domu – że „trener pomaga nam znosić myśl, że jeśli nie wygramy, Brazylijczycy z rozpaczy zaczną umierać”. Permanentna, angażująca miliony ludzi psychodrama, a nie zwykłe sportowe igrzyska, w których chodzi o czystą frajdę. To była wojna o stawkę większą niż życie – oni walczyli o honor, nie unikniemy tutaj patosu, całego narodu.

O zwycięzcach jeszcze zdążymy porozmawiać, dziś zauważę tylko, że jak ten półfinał na pewno był największą hańbą w dziejach piłki brazylijskiej i prawdopodobnie przyniósł najbardziej sensacyjny wynik w dziejach mundiali, tak Niemcy mogą go uznać za swoje futbolowe arcydzieło wszech czasów. Oni w ogóle mają to do siebie, że kiedy prują po złoto – tutaj muszą je zdobyć, prawda? ­– to świat się wali, albo przynajmniej trzęsie w posadach. W 1954 r. zniszczyli mityczną węgierską złotą jedenastkę, choć tuż po inauguracyjnym gwizdku przegrywali 0:2; w 1974 r. pobili w finale zachwycającą Holandię według wizji rewolucjonisty Rinusa Michelsa, choć przegrywali już po kilkudziesięciu sekundach, zanim ktokolwiek z nich zdążył dotknąć piłki; wreszcie w 1990 r. zdetronizowali Argentynę Diego Maradony. A teraz wysadzili w powietrze Brazylię. Sprawili, że Brazylia na mundialu u siebie nie zdołała dokopać się do meczu na Maracanie...

Ta Brazylia od początku wyglądała byle jak. Zaczęło się od sceny złowieszczo symbolicznej – samobójczego gola Marcelo, w tym samym meczu z Chorwacją pomogła jej pomyłka sędziego, nie umiała skruszyć oporu Meksyku, Chile sforsowała dopiero po rzutach karnych, Kolumbię musiała zmasakrować grą faul. Porażka z Niemcami, gdyby miała normalne rozmiary, odzwierciedlałaby możliwości kadrowe – jeszcze kilka lat temu gracze na poziomie Freda czy Hulka nie wyżebraliby powołania na mundial, a podstawowa jedenastka nie pomieściłaby ludzi zatrudnionych i w Zenicie Sankt Petersburg, i w Wolfsburgu, i w Toronto FC, i w Szachtarze Donieck, i w Tottenhamie. Tacy mogli skład uzupełniać, a nie go tworzyć.

Racjonalizowanie traci jednak sens, gdy przypomnimy sobie wynik. 1:7. Na swoich trawach. W półfinale, czyli tam, gdzie zwycięzcę powinniśmy poznawać po badaniu fotokomórką, nokauty ogląda się w rundach przedwstępnych. Tylu goli nawet Polacy, dla wielu nas żywe synonimy klęski, nie dali sobie wbić od 1949 roku... A Brazylia nietowarzyskiego meczu u siebie nie przegrała od 39 lat.

W trakcie meczu walczyły ze sobą we mnie dwa uczucia: podziw dla Niemców, jedynej w półfinałach machiny nie polegającej na pojedynczym soliście, oraz współczucie dla Brazylijczyków. Było mi zwyczajnie przykro; myślałem o tym, co czeka piłkarzy jutro i pojutrze; wspominałem Barbosę, wspaniałego bramkarza, który umarł w nędzy i znienawidzony, ponieważ obwiniono go za traumatyczną klęskę z Urugwajem na mistrzostwach w 1950 r. Niedługo przed śmiercią mówił: „Najwyższy wyrok w naszym kraju to 30 lat, ale ja płacę za coś, za co nawet nie jestem odpowiedzialny, od pół wieku”.

A wtedy nie było jeszcze internetu, ludzie hejtowali analogowo...

środa, 09 lipca 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/07/09 02:30:02
Te kilka dni od ćwierćfinału zamienione w stypę po Neymarze nic dobrego nie mogły zwiastować. Widocznie gospodarze zdawali sobie sprawę, że półfinał to i tak wynik ponad stan, tak bezbarwnej drużyny Brazylia nie miała od mundialu we Włoszech, paradoksalne jest to, że w przeciwieństwie do tamtego, poziomem obecnie trwającego wszyscy się zachwycają.
-
2014/07/09 07:18:03
Ale Hulk to kiedyś nie był tak słaby jak teraz?
-
2014/07/09 08:11:11
@bartoszcze
Ale Hulk to kiedyś nie był tak słaby jak teraz?

Jak był zielony.

-
2014/07/09 08:25:08
Według mnie Brazylia była dziadowsko ustawiona i bez plany taktycznego. Scolari miał piłkarzy naprawdę solidnych. Trzech zawodników z Barcelony i Realu, trzech z Chelsea, jeden z Bayernu, a reszta z dobrych klubów. I to gracze podstawowi (obsada klubowa wygląda znacznie mocniej, niż np. w 2002 roku). Jasne, że może nie byli to piłkarze wybitni, ale jeśli grasz w Chelsea cały sezon, albo w Realu, to można założyć, że ogarnięty trener znający ograniczenia zespołu potrafi coś z tego ulepić. Scolari - a widać to było od początku - nie miał żadnego pomysłu. Kopali piłkę do Neymara, a ten coś miał wymyślić. Albo na skrzydło do Hulka, ten biegł 30 metrów i kładł się w polu karnym i sugerował faul (to jest kompletne dno, ile oni razy próbowali wymusić karnego). O tym, że mając o niebo mniejszy potencjał można grać super piłkę, świadczy przykład Algierii, czy Kostaryki. Ale to musi być jakiś plan i piłkarze, którzy nie trzęsą się wychodząc na boisko. Brazylia się skompromitowała zupełnie. Wynik to raz, ale ten ich styl to był jeszcze bardziej żałosny.
-
2014/07/09 08:36:47
jeśli grasz w Chelsea cały sezon

...to w decydującym meczu zawalasz cztery gole...

albo w Realu

...to trzy?
-
2014/07/09 09:34:05
Nie powiem, że ja wiedziałem że tak będzie...;) ...ale tuż przed pierwszą bramką pozwoliłem sobie zaprorokować, że Niemcy wygrają ten mecz z palcem w miejscu niestosownym. Mi początek meczu przypominał mecz ... Polska-Korea pd sprzed 12 lat. Pamiętacie pierwszy kwadrans? Nasi rzucili się na wietnamców jak szczerbaci na suchary - byli wszędzie, widać było, że nawet jeśli nogi nie słuchały, to serce kazało wypruć sobie flaki w sytuacjach niekoniecznych. Każdy pamięta jak się skończyło. Wczoraj bardzo podobnie zaczeli Brazylijczycy - widać było, że szarpią ponad stan i kwestią czasu zdawał się gol dla szkopów, którzy grali elegancko i płynnie. Ale fakt - obstawiałem, że brazylia spuchnie dopiero w drugiej połowie i że opuchlizna nie przekroczy trzech bramek.
-
2014/07/09 09:52:12
Jeżeli wypadnięcie jednego zawodnika z formacji obronnej niszczy całkowicie organizację gry(albo raczej- sprowadza defensywę do poziomu Ekstraklasyl...), to udział takiej drużyny w półfinale MŚ trzeba uznać za nieporozumienie. Do tego kabaret z Neymarem -to wyśmienity piłkarz , ale numer z koszulką w trakcie hymnu wyglądał beznadziejnie. Zamiast w tak motywującej chwili zjednoczyć się w tym składzie, w jakim byli(a przecież tam stali piłkarze Bayernu,Realu czy Chelsea), zasygnalizowali "patrzcie, dlaczego przegramy,bez niego jesteśmy stadem baranów". Całe mistrzostwa w wykonaniu Brazylii to skrajny przykład nieuniesienia presji , ci zawodnicy przy okazji każdego meczu płakali jak dzieci.

Szkoda, bo mimo prawdziwości chwytliwego hasła" futbol to gra zespołowa" i przy całym podziwie dla Niemców(gdyby teraz przegrali w finale, zamarliby jak teraz Brazylia), tęskni się za " futbolem południowoamerykańskich geniuszy"
-
2014/07/09 10:28:19
Socrates i Zico na mistrzostwach zawsze przegrywali minimalnie, czasem niezasłużenie lub pechowo, ale zawsze pięknie. Szczerze powiem, że nie pamiętam, żeby kiedykolwiek większość moich znajomych twierdziła, że chce, żeby brazylia przegrała (ba, i jednocześnie, że chce, by Niemcy wygrali).
Scolariemu udało się skutecznie przegrać potrójnie: nie dość, że przegrał, to jeszcze przegrał sromotnie. A dodatkowo zniszczył (mimo wszystko mam nadzieję, że nie ostatecznie) legendę cudownej brazylijskiej piłki. Wolał grac brzydko, ale wygrać. Tyle że brzydko przegrał. A z drugiej strony co miał chłopina robić. Nawet ta poprzednia wielka Brazylia (1994-2002) miała Romario, Bebeto, Ronaldo, Rivaldo, młodego jeszcze Ronaldinho. A do tego naprawdę ciężką artylerię w środku i z tyłu.
A tutaj dramat, bida, nawet Argentyna chyba miała w 1990 więcej opcji w ataku. W końcu żeby Brazylię do półfinału holowały tylko i wyłącznie (w 1/8 i 1/4) bramki obrońców i stałe fragmenty gry ? Świat się, panie, kończy.
-
2014/07/09 11:14:35
Na takich jak Hulk to tylko ruskich stać.

A dla Boatenga nagroda fair play za wczoraj.
-
2014/07/09 11:29:06
To wszystko jest o wiele prostsze. Zawiodla psychilka, brak motywacji. To sa wszystko doskonali zawodnicy ktorzy osiagneli bardzo wiele (kontrakty) a pilka reprezentacyjna od dawna traci na znaczeniu. Zdekoncentrowani, wpuscili przypadkowa bramke i pech chcial ze zaraz druga i koniec. Jaka jest roznica przegrac 0 : 2 a 0 : 4, tylko ze akurat Niemcy byli bezlitosni i wygrali 7 : 0. ;) Krotko mowiac, maja dalej milionowe kontrakty i dobrze im z tym. A rownie dobrze mogli przypadkiem strzelic na 1 : 3 i jestem pewny ze momentalnie by nabrali energii. Football to dalej, w wiekszosci emocjonalna zabawa dla duzych chlopcow a dopiero potem taktyka.
-
2014/07/09 12:47:48
8 lat temu, czyli kilka, Fred wyżebrał powołanie...

Dla mnie Scolari posunął się za daleko w swojej koncepcji. Całą masę przedturniejowych spotkań rozegrali tym samym, albo praktycznie tym samym składem. To dobrze jeśli drużyna jest zgrana, doświadczona i wiedząca co robić na boisku. Ale przesadzili. Jak w turnieju trzeba zagrać 7 spotkań to jest prawie pewne, że w końcu ktoś nie będzie mógł zagrać, bo albo kartki, albo kontuzja. Musi być zmiennik, który rozumie się z podstawową jedenastką, a Scolari takich nie przygotował - stoperzy w tym zestawieniu ponoć grali ze sobą drugi raz w życiu.
-
2014/07/09 13:04:18
@ deadlog
Brak motywacji? Jeśli już to Brazylijczycy byli przemotywowani. A niemiecka drużyna pokazała, że piłka reprezentacyjna na znaczeniu nie traci.
-
2014/07/09 13:17:48
Ujme to inaczej. Kiedys dobry wystep na mistrzostwach, gwarantowal zainteresownaie europejskich klubow i dobry kontrakt. Wszyscy Brazylijczycy maja juz kontrakty w kieszeni.
Anglicy, Portugalczycy, Wlosi, Hiszpanie, etc... tez. Nie mowie ze to jest regula ale bardzo wplywa na motywacje. Juz nie bede wspomnial, ze taki np. Neymar zastanowi sie dwa razy nastepnym razem, zanim zaryzykuje kontuzje w meczu o honor (jakim jest mecz w reprezentacji). Motywacja dzis a 30 lat temu to dwie rozne rzeczy, z wyjatkiem druzyn azjatyckich, afrykanskich, Australii, USA - oni grali na maksa.
-
2014/07/09 13:31:18
Nie ma co za duzo analizowac: syndrom polfinalu.
LM rok temu dewastacja Barcy, LM w tym roku dewastacja Bayernu, MŚ2014 polfinal - dewastacja Brazylii.
Polfinal jest momentem paskudnym dla niektorych druzyn (idacych przez wczesniejsze rundy bardziej lub mniej spokojnie ale zawsze dalej) - dopiero tu trafiaja na prawdziwego rzeznika i sa zmieleni w sposob totalny.
-
2014/07/09 13:41:28
jak ten półfinał na pewno był największą hańbą w dziejach piłki brazylijskiej i prawdopodobnie przyniósł najbardziej sensacyjny wynik w dziejach mundiali, tak Niemcy mogą go uznać za swoje futbolowe arcydzieło wszech czasów.

To była największa hańba Brazylii, arcydzieło wszech czasów Niemców - zgadzam się, ale niespodzianką wszech czasów w dziejach mundiali moim zdaniem nie. El desastre de Suecia stawiam wyżej. Choć z całą pewnością w fazie pucharowej nigdy dotąd aż taki szok jak wczoraj nie miał miejsca.
-
2014/07/09 13:57:48
Demiurg futbolu ma przewrotne poczucie humoru - zestawcie sobie wczorajszy mecz z tytułem poprzedniego wpisu Pana Rafała ;)
-
2014/07/09 14:26:03
Brazylia została rozklepana jak kotlet w niedzielę Tylu błędów w obronie od 20 do 30 minuty meczu nawet Andrzej gołota nie zrobił gdy walczył z Lenoxem Luisem. Po prostu nie wiedzieli co się dzieje jak dzieci które nagle zapomniały o regułach gry w piłkę a Niemcy tą nieporadność bezlitośnie wykorzystali.
-
2014/07/09 15:11:42
@Ujme to inaczej. Kiedys dobry wystep na mistrzostwach, gwarantowal zainteresownaie europejskich klubow i dobry kontrakt. Wszyscy Brazylijczycy maja juz kontrakty w kieszeni.

W Wolfsburgu, Tottenhamie, Fluminense...

Można spojrzeć sobie na zdjęcia zespołu w czasie karnych z Chile. Klub Kokosa normalnie, wszyscy wyluzowani.
-
2014/07/09 15:31:28
Do wyniku należy doliczyć fakt, że bramek mogło być spokojnie ze 2-3 więcej. Ozil spaprał setkę a do dwóch piłek, które dawały wyjście na 1:1 z Cesarem niemieckim napastnikom po prostu nie chciało się dobiec. Widać, że mieli możliwość - po prostu woleli nie przemęczać się przed niedzielą.

Tak samo strata bramki. W 90' minucie obrońcy woleli oszczędzać siły i tylko Neuer był wściekły.
-
2014/07/09 16:27:53
"Demiurg futbolu ma przewrotne poczucie humoru - zestawcie sobie wczorajszy mecz z tytułem poprzedniego wpisu Pana Rafała ;)"

Okay, no to niemcy idą na mistrza z 2 straconymi golami, nie powtórzą wyczynu Hiszpanii.
-
2014/07/09 17:14:19
Minęły 64 lata, ale mentalność Brazylijczyków się nie zmieniła. To ich przeświadczenie, że skoro koszulki mają prawie złote to żaden inny kolor do nich nie pasuje nie tworzy atmosfery przychylnej sukcesowi. Ta presja, że muszą wygrywać nawet wtedy, gdy nie są w stanie i wygrywać koniecznie mistrzostwo świata, bo inaczej starcy poumierają na zawał albo w miastach wybuchną zamieszki jest czymś chorym. Wczorajszy mecz był brutalną, ale potrzebną lekcją pokory dla wszystkich w Brazylii. Pamiętam mecze z udziałem Niemców w 2006 roku. Po pólfinale z Włochami stadion płakał, ale tam tłum szalał po każdej składnej akcji. Gdy Brazylia wyleczy się ze swoich kompleksów, zdobędzie szósty tytuł. Podobnie np. z Anglią
-
2014/07/09 17:17:02
Jak łatwo ludzie zapominają co wydarzyło się w niedalekiej przeszłości. Ci niby spaniali piłkarze niemieccy nie są tacy wspaniali. Proszę sobie przypomnieć rok 2001: Niemcy-Anglia 1-5 oraz rok 2004: Rumunia-Niemcy 5-1. Raz się jest na wozie, a raz pod wozem. Niemców też za jakiś czas czeka porażka kilkoma golami.
-
2014/07/09 17:20:42
Beznadziejni Anglicy leją cudownych niemców w eliminacjach mistrzostw świata 2001 rok i to w niemcach:
www.youtube.com/watch?v=4BNkO9l318o
-
2014/07/09 17:27:28
Rumunia jakiś kraj 3 świata jeżeli chodzi o football bije niezwykle mocnych niemców:
www.youtube.com/watch?v=ru_zlnRxF9I
-
2014/07/09 17:47:11
-
2014/07/09 19:07:23
@ cfc_pride_of_london:

64 lata temu z Urugwajem Barazylia po raz pierwszy i ostatni zagrała w strojach jednolicie białych :-)
-
2014/07/09 19:10:08
Mistrzostwa Świata 2014 @ Brazylia, dzień 22, mój komentarz do meczu --- > katastrofalna Brazylia, perfekcyjna maszyna niemiecka zureklukasz.com/worldcup_22/
-
2014/07/09 19:11:09
1. Machina, maszyna, walec, machina, maszyna...
Ile tysięcy razy będziemy musieli jeszcze słyszeć ten stereotyp, to pejoratywne uszczypnięcie ? Pewnie miliony razy, bo takie są dyskusje o piłce (można powiedzieć wszystko, każdy szablon przejdzie :)
Otóż niemiecka drużyna to żadna machina. Grają z polotem, widowiskowo, drużynowo. Ale to nie przechodzi większości ekspertów przez gardło. Wczorajsze pomeczowe studio to była stypa ...
(A gdyby wygrała Brazylia w stylu siermiężnym tak jak gra obecnie, to też wszyscy mieliby na ustach brazylijską machinę i walec ?)
Dla jasności, nie jestem jakimś fanem niemieckim. W finale będę kibicował Holandii :)

2. Takie wydarzenia jak wczorajszy półfinał pokazują, jaka przepaść dzieli MŚ od LM.
P R Z E P A Ś Ć !
Dziś w autobusie obok mnie dwie starsze Panie 10 minut plotkowały o wczorajszym meczu.
Czy wyobrażamy sobie żeby takie wrażenie zrobiło choćby i 20:0 jakiegoś Realu z jakimś Arsenalem ?
Przepaść.
Liga Mistrzów to przy MŚ plastikowa zabawa chłopców opłacanych milionami za to że kopią raz dla tego pana raz dla innego.
-
2014/07/09 19:30:53
"Dziś w autobusie obok mnie dwie starsze Panie 10 minut plotkowały o wczorajszym meczu. Czy wyobrażamy sobie żeby takie wrażenie zrobiło choćby i 20:0 jakiegoś Realu z jakimś Arsenalem ?"

Gdyby było 20:0 w półfinale, to tak. Zresztą zależy. Tegoroczny finał LM zastał mnie w Kadyksie. Grały dwie drużyny hiszpańskie i odnosiłem wrażenie, że nikogo to nie obchodziło, a znalezienie lokalu, w którym pokazywano by mecz, było bardzo trudne. Ale myślę, że gdyby jakimś Arsenalem w półfinale Ligi Mistrzów była Legia Warszawa, to miałoby to u nas lepszą oglądalność od finału MŚ i starsze panie też by plotkowały.
-
2014/07/09 20:33:12
Profesjonał ze Scolariego. Aż przypomniał się nasz mecz z jego Portugalią, którą też ustawił równie skutecznie, uwypuklając wszelkie zalety rywala ;)

A to, że nie radzi sobie w starciach superciężkich, dowiódł w Chelsea, przegrywając masowo z wielką czwórką mecz w mecz, do zwolnienia.
-
2014/07/10 00:23:41
Szachy, szachy, szachy.

Aguero znów robi co może, żeby udowodnić, że wypoczęty jest na tym mundialu gorszy od zmęczonych partnerów.
-
2014/07/10 01:29:35
@up
Widziałem niejedną partię szachową, żywszą niż ten mecz. Zastanawiam się czy ten był najgorszy, czy może jednak Łotwa-Niemcy z Euro 2004. Dramat.
-
2014/07/10 09:13:06
sucho oceniając fakty, czyli patrząc po zmianach jakie zrobił i jakich nie zrobił van Gaal, do historii przejdzie casus pewnego bramkarza, który nie był godzien bronić karnych Kostarykańczyków, ale w ciągu czterech dni nabył tyle umiejętności, że trener nie zawahał się użyć go przeciw Argentynie, mimo że jego zmiennik wygrał dla drużyny poprzedni mecz. fascynujące:)
-
2014/07/10 09:25:41
@ up
To miał być element zaskoczenia :))

W związku z powyższym nachodzi mnie refleksja jak szybko potrafią się dezaktualizować epitety masowo używane w komentarzach piłkarskich. Tyle warte te komentarze.
-
2014/07/10 10:44:14
Niemcy musza wygrac, a Argentyna moze. Sensacja bedzie porazka naszych zachodnich sasiadow.
-
2014/07/10 11:21:26
Jak musiało wzrosnąć morale Argentyńczyków, którzy podchodzili do jedenastek mając pełne przekonanie, że bramkarz rywali kompletnie nie potrafi strzelać karnych? A jak wyglądało morale Cillessena przed jedenastkami?

-
2014/07/10 11:22:01
strzelać karnych

BRONIĆ karnych oczywiście.
-
2014/07/10 11:44:35
Ale myślę, że gdyby jakimś Arsenalem w półfinale Ligi Mistrzów była Legia Warszawa, to miałoby to u nas lepszą oglądalność od finału MŚ i starsze panie też by plotkowały.
Chyba jesteś oderwany od rzeczywistości jeżeli chodzi o poziom zainteresowania (a raczej braku zainteresowania) Ligą Mistrzów wśród "zwykłych ludzi", a szczególnie w porównaniu do zainteresowania Mistrzostwami Świata. O jednym meczu mistrzostw panie w biurze rozmawiają więcej, niż o całym sezonie LM razem wziętym.

Co do karnych: dla mnie przegrał im je van Gaal, gdy sam sobie zablokował możliwość zmiany bramkarza.
-
2014/07/10 12:07:53
@airborell

No trochę sobie strzelił van Gaal w stopę tymi roszadami bramkarskimi. Jestem pewny, że było dokładnie tak, jak piszesz: Argentyńczycy podjarali się brakiem Krula, a Cillessen miał zapewne z tyłu głowy myśl, że nawet jego własny trener nie wierzy w obronę przez niego strzału z wapna. Ok, niby van Gaalowi skończyły się zmiany. Ale podejrzewam, że już po kilkunastu minutach tego pojedynku 90% oglądających go miało świadomość, że rzuty karne są bardzo prawdopodobne.
-
2014/07/10 12:12:22
Ok, niby van Gaalowi skończyły się zmiany.

Skończyły mu się, bo wystawił de Jonga, którego musiał zmieniać.
-
2014/07/10 12:31:10
Skończyły mu się, bo wystawił de Jonga, którego musiał zmieniać.

Ale np. van Persiego już chyba aż tak bardzo nie musiał. Huntelaar nic nie wniósł do gry.
-
2014/07/10 14:34:02
van Persiego już chyba aż tak bardzo nie musiał

RvP był też nie całkiem, przecież z powodów żołądkowych nie było wiadomo czy w ogóle wystąpi. Inna sprawa, że przez większość meczu też nie było go widać, jak potem Huntelaara.

Gdyby van Gaal ograniczył się do jednego rekonwalescenta, to może by mu zmian wystarczyło - aczkolwiek z drugiej strony jakież to chore, planować mecz pod karne...
-
2014/07/10 14:42:06
Nie prościej było w ogóle wystawić Krula od pierwszej minuty? Przecież to jest całkiem solidny bramkarz - poza tym i tak nie miał nic do bronienia...
-
2014/07/10 15:46:33
Mogłoby się okazać, że te łatwe strzały Messiego nie są takie łatwe.
-
2014/07/10 17:16:18
@Nieludzko pacyfikująca krucjata...

Czy jest jakiś sposób, żeby ostrzegać czytelników przed blogiem bartaska98? Wszedłem tam dziś, w nadziei na dobry ubaw, ale ostatecznie zebrało mi się na wymioty i jestem okrutnie zniesmaczony...
-
2014/07/10 17:42:34
Vlaar nie strzelił pierwszego karnego bo Ban Gaal nie zmienił bramkarza. Sneijder nie strzelił (albo Romero obronił - jak kto woli) bo Cillessen przez trenera stracił pewność i zapomniał po co stoi w bramce.
Czytelnicy Gazety Wyborczej?
-
2014/07/10 18:07:59
Czy jest jakiś sposób, żeby ostrzegać czytelników przed blogiem bartaska98?

Przecież te jego nachalne zaproszenia są najlepszym ostrzeżeniem.
-
2014/07/10 20:50:44
Ale odczepcie się od bartaska, bezapelacyjne najlepszego komedianta na całym bloksie.
-
2014/07/10 21:59:11
Nie jest osamotniony, bo ma konkurenta @a2345 alias zureklukasz.
-
2014/07/10 23:42:35
Tak mędzy bogiem a prawdą, Cillessen to nie święty Iker, jego posadzenie na ławie Marszu Sprzeciwu Zbulwersowanych Kibiców by nie wywołało, Krul chyba ogółem umiejętności jakoś wyraźnie od niego nie odstaje. Choć ktoś kto na co dzień Sroki ogląda wie lepiej - może co jakiś czas babola solidnego zalicza.
Niemniej po ćwierćfinałach Krul był bohaterem, podbudowałoby go to niesamowicie, gdyby po tym do pierwszego składu trafił. Biorąc pod uwagę nastawienie Holandii na ten mecz, oraz ogólną postawę Argentyny w turnieju, Wybitny Strateg mógł liczyć się z karnymi. Dlaczego by nie postawić na Krula od pierwszych minut?

Tym więcej miałoby to rozwiązanie sensu, biorąc pod uwagę że Krul wcale wielkim obrońcą karnych nie jest - to trzeci bramkarz Vorm ma najlepszą średnią obronionych karnych. A jednak van Gaal postawił na Krula z Kostaryką. Takie zbudowanie zawodnika i wystawienie go na półfinał, byłoby obarczone pewnym ryzykiem(jak wszystko w futbolu), ale lepsze to niż taktyka prowadząca do karnych, przy uprzednim poinformowaniu całego świata, że nasz bramkarz ich bronić nie potrafi. Argentyńczycy mieli komfort psychiczny podchodząc do karnych. Gdyby na przeciw nich stał Krul, byliby przerażeni.
-
2014/07/11 00:36:05

@22drexler
@jakas1

Zamiast pisać o paniach w autobusie lub w biurze, lepiej przywalić liczbami.
Półfinałowy mecz mundialu śledziło na antenie stacji ZDF średnio 32,57 mln widzów, co stanowi rekord w historii niemieckiej telewizji.
www.press.pl/newsy/telewizja/pokaz/45835,W-brazylijskich-gazetach-zaloba_-a-w-Niemczech-pilkarze-pobili-rekord-ogladalnosci

Takich linków możecie znaleźć więcej (rekordy w USA, w mediach społecznościowych, internecie).

To jest kolejna odsłona śmierci wengero-fergusonizmu.

-
2014/07/11 12:34:40
@Ale odczepcie się od bartaska, bezapelacyjne najlepszego komedianta na całym bloksie.

Kiedy ja się nie czepiam. To jest jak z paleniem papierosów - na paczce jest ostrzeżenie, tu też powinno być.
-
2014/07/11 18:20:43
Ależ proszę: Czytanie bartaska jest przyczyną udarów i niepełnosprawności. Grafomania szkodzi twoim dzieciom, rodzinie i przyjaciołom. Nie daj się mu strollować - masz dla kogo żyć! Klikacie na własne ryzyko.
-
2014/07/12 20:40:14
-
2014/07/13 00:01:26
Bólu Brazylii ciąg dalszy. To zdumiewające, że reprezentacja akurat tego kraju pozbawiona jednego - choćby nawet najlepszego - zawodnika zamieniła się w worek treningowy.
Najbardziej utytułowana kadra w historii, od ćwierćfinału przypomina drużynę grającą na mundialu dzięki dzikiej karcie. I to na swoim mundialu.
-
2014/07/13 01:14:34
W sumie to Brazylia jako gospodarz gra dzięki dzięki dzikiej karcie ;).

Co do Brazylii, to według mnie turniej jak na możliwości pod względem miejsca wyszedł im dobrze. Niestety miejsce jest przyćmione przez bilans bramkowy, bo 1-10 nie ma na tym poziomie precedensu w dwóch meczach.
-
2014/07/13 13:53:58
Brawo Holandio! Na mistrzostwach byłaś niepokonana (konkurs karnych to takie tam, podwórkowe przeciąganie) a twoja gra za każdym razem mogła się podobać! (dla arbitrów eleganckiego wizażu ludzkiej facjaty i dżentelmenów o wyjątkowym znawstwie futbolu - ze wskazaniem na Amerykę Łacińską oraz trenerskie umiejętności wraz z ich obejściem - dobro-wujeczna rada: przycupnąć w odosobnionym mysim lokum do opadnięcia kurzu, bo znajdzie się grono skłonne weryfikować wyrazy waszych twarzy).
Prawie jak nasza rodzima drużyna: także bez porażki w tych rozgrywkach, choć z grą której nie dało się oglądać.
-
2014/07/13 20:40:24
Pytanie przed finałem: czy zwycięzca zabiera puchar na własność? Bo kiedyś Brazylia wzięła Puchar Rimeta, gdy wygrała 3 razy. Argentyna i Niemcy mają po dwa tryumfy z nową statuetką...
-
2014/07/13 21:23:16
Typowałem finał Argentyna-Holandia i prawie się sprawdziło. Dzisiaj stawiam na Argentynę. Na razie jest lepsza.
-
2014/07/13 21:56:37
gdyby trenerem Argentyńczyków byl Mou, mielibyśmy w tej chwili medialny spust nad geniuszem taktycznym. ale że jest jakis starszy pan, co go można wodą oblać, to cisza.

to jeden z tych coraz częstszych momentów, gdy medialność kreuje rzeczywistość. a Sabella jest przecież co najwyżej dobrym obiektem dla żarcików

az gościu wygra majstra, co by mnie ucieszylo.

Czy to ze Blatter usiadł obok Putina nie jest juz ostatecznym dowodem, ze to do bólu podła organizacja? Gadają o respect, o fair-play, a potem takie coś. mam duży niesmak, choc nie sądziłem, że Blatter może to jeszcze we mnie wywołać.
-
2014/07/13 23:30:47
Messi może czyścić buty Maradonie.
-
2014/07/13 23:31:45
Messi może czyścić buty Maradonie.
-
2014/07/13 23:31:51
Co za frajerstwo... Tyle minut uważnej gry i nagle zostawić kilometr przestrzeni jedynemu szkopowi, który wbiegł w pole karne.
-
2014/07/13 23:33:42
Maradona w 86 był w optymalnej formie, do jakiej Messiemu w tym roku daleko.
-
2014/07/13 23:45:25
lider4,
pamiętasz co grał w 86 Burruchaga (dobrze napisałem), Giusti, Valdano ???

sam bramkarz, 4 obrońców + Masche i flekowany Lavezzi to mimo wszystko za mało zeby Messi mógł się cieszyć. Aquero nie mógł bardziej zawieść. a Valdano to setki Igły albo Palacio raczej by strzelił, bo miał chłodną glowę.

fajny finał. w ofensywie sam Messi to za mało.
-
2014/07/13 23:49:25
Fakt - beznadziejna decyzja o zmianie Lavezziego na Aguero. Jeśli nie było tam kontuzji, to trudno to wytłumaczyć.
-
2014/07/13 23:51:30
Jaki Burruchaga? Goycoechea, jak twierdzi komentator Szpakowski ;).
-
2014/07/13 23:54:37
Messi nie pokazał serca do gry w przeciwieństwie do Mascherano.
Nigdy nie dorówna na boisku Maradonie.
A Niemcy nic wielkiego nie pokazali i można było ich puknąć.
-
2014/07/13 23:54:48
notabene, nie wiem dlaczego, pewnie z powodu młodości, to pierwszy swietny piłkarz który mi się kojarzy z siódemką.

-
2014/07/14 00:26:02
Mecz nieobecnych: gdyby grał di Maria to Argentyna by wygrała, gdyby nie pech Khediry to Niemcy też wyglądaliby znacznie lepiej.
-
2014/07/14 00:29:41
A co się stało Khedirze?
-
2014/07/14 00:30:16
coś z łydką. tak mówili w TV