Blog > Komentarze do wpisu

Jaki to będzie mundial

Mundial 2014

Dla mnie na pewno przepojony melancholią i poczuciem straty.

Kiedy przed kilkoma tygodniami musiałem poodwoływać brazylijskie rezerwacje, rozpadał się świat – po 2000 roku wszystkie wielkie turnieje, także europejskie, oglądałem i przeżywałem od wewnątrz, teraz wybierałem się na czwarty mundial na czwartym kontynencie, po azjatyckim (pokręcona Japonia), europejskim (nudnawe, sterylne Niemcy) i afrykańskim (roztańczona RPA). Codziennym, skrupulatnym opisywaczem dryblingów jest się przecież głównie po to, żeby co pewien czas zatracić się w mistrzostwach najwyższej rangi. Dotykać ich własnymi oczyma, nurzać się w kibicowskim tłumie (mój tłum ulubiony pochodził z Trynidadu i Tobago), mieć poczucie, że się igrzyska współtworzy. Czas podarowany, nierzeczywisty, nadający sens. Pocieszam się tylko, że po latach ponownie obejrzę granie w całości. Gdy jako korespondent każdego dnia podróżowałem na inny stadion, do innego miasta i do innego hotelu, niektóre noce spędzałem  na lotniskach, a przed wejściem na trybunę cuciłem się wiadrem kawy, to mnóstwo meczów ginęło – albo w logistycznym szaleństwie, albo w wycieńczeniu. Tym razem będzie sakramentalnie jak dzieciństwie – pochłaniam każdą drużynę, każdą akcję, każde kopnięcie.

Jednak o mundial obawiam się też w sensie najważniejszym, sportowym. Z każdą edycją coraz bardziej wydaje mi się tyleż świętem, co anomalią – wirusem w systemie, zaburzeniem naturalnego rytmu wyznaczanego przez wielomiesięczne maratony w Lidze Mistrzów i innych rozgrywkach klubowych. To jemu poddają się najwybitniejsi piłkarze, którzy przez sezon czasem suną w wielkim stylu z meczu na mecz, a czasem magazynują energię tylko na mecze kluczowe, ale w czerwcu ich organizmy powinny nieruchomieć. To również tam najwybitniejsi rozkwitają w idealnych warunkach – trenerzy klubowi na okrągło główkują, jak zorganizować jedenastkę, i polerują swoje idee na treningach, by wyeksponować, może wręcz zwielokrotnić zalety wirtuozów, natomiast trenerom reprezentacyjnym czas przecieka przez palce, wytracają go głównie jak zwykli widzowie, oglądając cudze drużyny. Ci ostatni nie mają żadnych szans, by wyreżyserować dzieło o tak wyrazistej tożsamości jak Atlético według Simeone, Bayern według Heynckesa, Borussia według Kloppa czy Barcelona według Guardioli. 4 tygodnie wspólnych treningów nigdy nie wygrają z 44 tygodniami wspólnych treningów.

Wspominam poprzedni mundial, na którym nie tylko marketingowcy tradycyjnie wzdychali o „przekleństwie Nike”. Wszystkie twarze koncernu spoglądające na nas z wielkoformatowych billboardów – Ronaldo, Rooney, Ribéry, Drogba etc – na boisku bladły, ten pierwszy wturlał ledwie jednego gola, na 7:0 Korei Północnej. Nie istniał oczywiście również Messi, obezwładniony zamętem w głowie pajacowatego Diego Maradony, zgasło wiele innych gwiazd, z wyjątkiem hiszpańskich – to przypadek osobny, oni przenosili do reprezentacji odruchy z klubów, i to odruchy składające się na spójną, przemyślaną i wyrafinowaną koncepcję gry. A co się dzieje dzisiaj? Ribéry, Radamel Falcao, Thiago Alcantara, Kevin Strootman, Marco Reus czy Theo Walcott na brazylijski turniej w ogóle nie dolecą (jakże trudno jest stracić CAŁĄ Ligę Mistrzów, a jak łatwo CAŁY mundial!). Ronaldo, Diego Costa, Yaya Touré, Luis Suarez, Philipp Lahm i Bastian Schweinsteiger walczyli lub nadal walczą ze sobą, by podczas mistrzostw nie wegetować, lecz oddychać pełną piersią. Leczył się niedawno Neymar, od tygodni nie ćwiczył z piłką Manuel Neuer, nie wiadomo, co się dzieje ze śniętym tygodniami Leo Messim.

Nie wstukuję tutaj każdego nazwiska, które wyśliźnie się spod palców, wymieniam wyłącznie elitarne, a jeśli dorzucę nieobecnych, których naznaczyło miejsce urodzenia – Ibrahimovic, Bale, Lewandowski, Alaba etc – to jeszcze dotkliwiej uświadamiam sobie skalę zagrożenia. Zagrożenia turniejem, który musi być błędem systemie, skoro odrzuca znakomitości. Naturalnie nie potrzebuję podziwiać wciąż tych samych gwiazd, wręcz przeciwnie, chętnie oniemieję na widok zupełnie nowych – byle rozbłysnęły nie tylko z tego powodu, że starym zabrakło energii i ledwie się tliły. Bo jeśli pojedynczy superbohater zgubi moc i na mundialu rozczaruje, to problem ma on. Jeśli jednak moc zgubią niemal wszyscy superbohaterowie, to problem ma również mundial.

Ponieważ większość selekcjonerów też cierpi na poczucie straty – czasu zagarniętego przez kluby, piłkarzy nieobecnych lub na wpół omdlałych – to brazylijski turniej wyobrażam sobie jako kolejny festiwal futbolu stonowanego, skropionego ryzykiem zredukowanym do niezbędnego minimum, inspirowanego obsesją utrzymania przewagi, którą już się uzyskało, lub benedyktyńskiego dążenia do jej zdobycia. Na mundialach generalnie gole padają znacznie rzadziej niż w Lidze Mistrzów czy czołowych ligach krajowych; na poprzednim nawet Afrykę zamiast spontanicznych przed laty Kamerunu oraz Nigerii prowadziła wyrachowana Ghana; Hiszpania zwyciężyła, dreptając po złoto kroczkami drobniejszymi niż jakikolwiek triumfator w historii – w fazie pucharowej 1:0 po bramce w 63. minucie, 1:0 po bramce w 83. minucie, 1:0 po bramce ze stałego fragmentu gry w 73. minucie, 1:0 po paskudnym finale i bramce w 116. minucie. Teraz oczywiście widzę w niej faworyta, głównego obok ekspresowo zrekonstruowanej przez Scolariego Brazylii, oczywiście nie spodziewam się sensacji w obsadzie gry o złoto – tam dopuszcza się tylko potentatów, ostatnią pomniejszą nacją, która się zakradła tak wysoko, była w 1962 roku Czechosłowacja.

Spodziewam się za to, że będzie fascynująco, oryginalnie i bezprecedensowo. Mundiale służą temu, żeby zderzały się kultury. Jak w mojej ulubionej grupie C, w której losowanie upchnęło przedstawicieli czterech kontynentów, kompletnie sobie obcych – Wybrzeże Kości Słoniowej nie spotkało się z Kolumbią jeszcze nigdy, podobnie jak z Grecją; Grecja wpadła na Kolumbię tylko raz i tylko towarzysko, przed 20 laty, podobnie jak na Japonię; Japonia z Kolumbią oraz WKS też spróbowała jedynie incydentalnych sparingów, o stawkę nikt nie grał w tym zestawieniu z nikim. Oto doznania całkiem odmienne, możliwe przez parę mgnień co cztery lata, odkrywanie nieznanego, które futbol klubowy bezpowrotnie utracił. Ja będę trzymał z Grekami (marzenie: wychodzą z grupy po wściekle wymordowanych trzech bezbramkowych remisach) i Japończykami (cierpię na ogólną na ich punkcie szajbę), kiedy indziej będę wypatrywał, czy ponad wszystkich nie wyrastają Paul Pogba, Ivan Rakitić albo Marco Verratti, zakładam też beztrosko, że jeśli ktoś ma pokonać rozpajęczonego od spojenia do spojenia Thibauta Courtoisa, to co najwyżej z rzutu karnego lub pchnięcia samobójczego. Im intensywniej oblatuję myślami paradę brazylijskich atrakcji, tym intensywniej nachodzi mnie przeczucie jeszcze jednej żrącej straty – z chwili przebudzenia nazajutrz po finale, gdy zacznie do nas docierać, że mundial jak zwykle musiał się skończyć.

poniedziałek, 09 czerwca 2014, rafal.stec
Tagi: Mundial 2014
Komentarze
2014/06/09 14:19:59
Nie powiem, jestem mocno zaskoczony... Dlaczego nie będzie wizyty w Brazylii?
-
2014/06/09 15:36:01
Mam swoją karkołomną teorię, że to może być mundial Anglików. Niekoniecznie od razu na miarę mistrzostwa, ale przynajmniej konkretnego gramolenia się przez kolejne rundy - aż do tych, w których tradycyjnie "wszystko może się zdarzyć".

Ich przewagi nad resztą upatruję w zgraniu i w pokładach niezużytych sił, bo po raz pierwszy od dawna trzon tej drużyny stanowić będą piłkarze jednego zespołu (Sturridge, Sterling, Henderson, Gerrard, Johnson), który to zespół nie dość, że rozegrał sezon co najmniej ponadprzeciętny, to zagrał w sezonie 2013/2014 zaledwie 40 spotkań z hakiem.

Do tego możemy doliczyć również nieprzemęczonych Ligą Mistrzów Lallanę, Shawa, Lamberta - wszyscy Southampton oraz Jagielkę, Bainesa i Barkleya - z Evertonu. To wyróżnia Anglików spośród innych kadr i może dać im przewagę w kluczowych momentach.

Gdyby jeszcze prowadził ich mniejszy taktyczny troglodyta niż Hodgson, to być może nawet postawiłbym coś u buka, ale w tej sytuacji tylko porozpisuję te głupoty po internetach.
-
2014/06/09 15:49:27
Zdrowia życzę.
-
2014/06/09 16:47:29
@bartekryt

Też po cichutku liczę na Anglików, ale boję się, że potem ktoś ich rozjedzie. Osobiście jednak wolałbym zwycięstwa w turnieju wspomnianej Anglii, Francji czy kogokolwiek z Afryki i Azji zamiast Hiszpanii czy Brazylii...
-
2014/06/09 17:06:49
Bardzo przeciętny.
Prawdziwych gwiazd coraz mniej w futbolu.
Piłkarze są zajechani sezonem klubowym.
Trenerzy będą ustawiali zespoły defensywnie.
Faza grupowa będzie koszmarna.
Finał Argentyna-Holandia.
-
2014/06/09 17:34:52
@ tomassino-1
Rafał już kilkakrotnie pisał, że ma kłopoty ze zdrowiem.
-
2014/06/09 17:35:35
"Dla mnie osobiście"

Noooo Panieeee Rafale! "Ja osobiście" to jeden z najobrzydliwszych popularnych błędów w naszym pięknym języku!
-
2014/06/09 18:36:33
Będziesz blogować intensywniej przy Mundialu, czy jednak zapieprz w redakcji raczej?
-
2014/06/09 19:15:42
@orionblock
Melduję, że teren notki został uprzątnięty.

@bartoszcze
Nie wiem jeszcze, na ile blogowania mnie będzie stać, ale prawie już nie pamiętam, kiedy byłem w redakcji.
-
2014/06/09 19:17:38
To trzymaj się, w takim razie.
-
2014/06/09 19:55:16
Takie sąskutki dykatatu korporacji (klubów). Piłkarze eksploatowani jak niewolnicy nie mają potem zdrowia na najważniejsze mecze. Najwyższy czas ograniczyc liczbę meczów granych w klubach.

PS. Jakaż to racja stoi za uznaniem Czechosłowacji AD1962, a nie np. Holandii 1974 nacją pomniejszą? Wcześniejsze osiągnięcia ci pierwsi mieli o wiele większe (na koncie wicemistrzostwo, 3 turniej z rzędu, a sumie 6/8 i do tego aktualny medalista ME, a Holandia 0 osiągnięć i pierwszy turniej od 36 lat), ludnościowo kraj podobny, więc co? Bo inaczej uznam, że to zwykłe uprzedzenie.
-
2014/06/09 20:04:23
finał Brazylia - Portugalia
-
2014/06/09 21:57:40
Marudy z Was. Ja tam się spodziewam nie gorszego Mundialu niż w RPA, który był bardzo dobry - przy okazji przypominając, że MŚ ciągle mają moc kreowania gwiazd (Mesut Ozil...)
-
2014/06/09 22:38:45
Finaly w RPA paskudne nie dało się oglądać , paskudne wuwuzele, meczy wartych zapamietania jak na lekarstwo, final jeden z najgorszych jak nie najgorszych na mundialu z Webbem nie ogarniajacym sytuacjii, porownywalny niesmak mialem w 2002 roku jak sedziowie pchali koreanczukow do przodu. Chialbym zby mundial w Brazylii byl wesoly i ofensywny przynajmniej taki jak w 2006 roku
-
2014/06/10 07:58:33
Co to znaczy pomniejsza nacja. Czy mistrz Europy, wicemistrz, trzykrotny brazowy medalista i do tego dwukrutny mistrz świata to "pomniejsza nacja" ?? Osiagniecia podobne do np. holenderskich czy angielskich.
-
2014/06/10 08:33:04
ROTFL, Mundial w Niemczech "wesoły i ofensywny". Ciekawe gdzie. Finał w RPA był taki sobie, ale czy finał ma przesłaniać wcześniejsze 63 mecze? Zresztą widziałem gorsze (MŚ '94).

Na "ofensywnych" MŚ w Niemczech były np. takie mecze jak Portugalia-Holandia.

W RPA było przynajmniej kilka świeżo grających drużyn, które śmiało mogły być nazwane rewelacjami turnieju (Niemcy, Urugwaj, Ghana). Pokaż jedną taką w Niemczech. Chyba też Niemcy, ale chyba nie ma dyskusji, że team 2006 był gorszy o klasę od teamu 2010?

-
2014/06/10 10:42:14
Mam pytanie w kwestii formalnej :
po czym poznaje się (ex ante) pomniejszą lub niepomniejszą nację ?
-
2014/06/10 10:48:41

@airborell

"Świeża" reprezentacja Niemiec pojawiła się w 2006 r. To był zupełnie inny sposób gry.
Nie wiem, czy finał 2010 był najgorszym w historii, ale Hiszpania 2010 to najbrzydszy mistrz świata naszych czasów, a podobnie jak Ty, oglądam wielkie turnieje od 1982 r. Oni nas, kibiców, zwyczajnie zamordowali przed telewizorami.
Podobnie byłoby na Euro 2012, jednak wtedy Włosi padli fizycznie po wycieńczających meczach z Anglią i Niemcami. I w tym przypadku właśnie finał "przesłania" cały turniej w wykonaniu mistrzów.

MŚ 2006 to renesans futbolu po upadku w 2002 r.

@rafal.stec

Życzę powrotu do zdrowia.
Coraz gorzej wygląda poniedziałkowy "Sport.pl Extra". Kolega, który cię zastępuje jest strasznie bojaźliwy (mnóstwo cytatów i cytatów w cytatach), ale to oczywiście bez znaczenia. Krótko nacieszyliśmy się Stecem i Wilkowiczem w jednej gazecie.

-
2014/06/10 11:08:07
Moze w liczbie bramek te mundiale sie nie roznily zbytnio, ale na pewno z mundialu 2006 da sie zapamietac chociazby takie mecze jak argentyna- serbia, włochy- niemcy, francja- hiszpania, Final, argentyna- meksyk, i wiele innych. Mecz Portugalia- Holandia to odbicie lustrzane finalu z RPA jak ogladalem final myslalem o tym meczu i to bylo zenujace , z Niemiec pamietam swiezo grajaca ghane , grajaca niesamowity futbol francje, NIemcy, zaskakujaca ukraine . Z RPa zapamietam Forlana, Urygwaj , holandie ktorej kibicowalem ze znakomitym snejiderem i tyle . To sa gusta mozemy tak sie spierac w nieskonczonosc pewnie zaraz sie znajdzie jakis fan mundialu Italia 90 i powie ze on byl najlepszy.
-
2014/06/10 11:15:51
Jakiś tydzień temu z nudów właśnie sobie zapodałem powtórkę finału 1994. Fakt, bez goli, ale i tak jak dla mnie o niebo lepiej niż w 2010 roku jeśli chodzi o poziom spotkania.

Ja oglądam mundiale od 1994 i najatrakcyjniejsze do tej pory wydają mi się 94,98 i 2006 właśnie. Z czego 1994 chyba był najlepszy. Była masa dobrych meczy, prawdziwe czarne konie (Bułgaria, Szwecja), wielki turniej R.Baggio i Romario.

2002 to dla mnie tylko wielki powrót Ronaldo którego byłem wielkim fanem. Ale ogólnie sędziowie zamordowali ten turniej pchając Koreę perfidnie i na chama do półfinału. To jest dla mnie największy skandal w historii futbolu. Oni nawet nie udawali, z pełną premedytacją i na oczach milionów drukowali. Wcześniej łudziłem się, że na tym najwyższym poziomie nie ma takich przekrętów.

2010 za dużo słabych meczy i paskudny finał, sporo pustych miejsc na trybunach nie wpływało dobrze na atmosferę (nawet przed telewizorem). Najbardziej zapamiętałem wyczyn Suareza z 1/4, mecz o 3 miejsce i nie wiem czemu ale bramkę Maicona z Koreą Płn.

Co do 2014 to na 99% będziemy mieli nowego lidera mundialowych strzelców wszechczasów. Lipa jak dla mnie, nie tylko dlatego że (jak wspomniałem) byłem fanem Ronaldo. Ale Klose to po prostu bardzo przeciętny kopacz.
-
2014/06/10 11:25:15
Zgadzam się, ze grupa C będzie bardzo ciekawa i trudna w tej chwili wytypować kto z niej awansuje. A kto wie, może Grecy pokuszą się znowu o jakąś niespodziankę. W meczach kontrolnych tuż przed Mistrzostwami zanotowali remis z Portugalią (choć w sumie bez Ronaldo) i wygraną z Boliwią.

A jak Pan Rafał odniesie się do zmiany sternika w Milanie? Na pewno Super Pippo będzie miał dużo większe poparcie kibiców z Curva Sud, a to teraz w obecnej sytuacji klubu jest najważniejsze!
Ps. Szybkiego powrotu do zdrowia!
-
2014/06/10 12:49:08
Rany, jak ja się nie mogłem doczekać jakiegokolwiek wpisu na tym blogu...

...dopiero teraz, po otworzeniu strony i przeczytaniu (łącznie z komentarzami), dotarło to do mnie...

Mam nadzieję, że bałkańskie reprezentacje pokażą się z dobrej strony. Może właśnie w Bośni i Chorwacji - ale też Anglii i Argentynie - z racji specyfiki tych drużyn należałoby poszukać nadziei na mundial ofensywny i bramkowy. Myślę, że co najmniej te cztery drużyny bardziej niż na obronie skupią się na ataku.
-
2014/06/10 13:00:25
Bośnia faktycznie moze namieszac mam nadzieje ze wyjdzie z grupy
-
2014/06/10 13:45:58
Anglicy faktycznie nie wydają się być nadto zmęczeni sezonem :) Liga Mistrzów ich nie dotknęła.

Panie Rafale, co z ligą 'A jednak się kręci' w wygrajmundial.sport.pl?
Nie kusi selekcja? :)
-
2014/06/10 13:59:37
...pokręcona Japonia...


...i kręcąca na potęgę Korea Płd.

Najważniejsze, żeby dramaturgii, dobrych meczów, pięknych goli i świecących gwiazd nie brakowało. I żeby poczuć coś na kształt tego, co w durnym dzieciństwie :)

A autorowi bloga dodatkowo następnych mistrzostw już na walizach i z wiadrem kawy pod ręką.


-
2014/06/10 18:10:54
Wydaje się, że jako europejczycy powinniśmy kibicować europejskim reprezentacjom, kiedy te będą grał z reprezentacjami spoza Europy.
-
2014/06/10 18:46:32
MŚ to jakby nie patrzeć, święto futbolu. W sumie taki trochę powiew świeżości w porównaniu z LM, czy nawet eliminacjami ME, czy samymi ME. I jak co 4 lata, jaram się jak dziecko. Egzotyka vs Europa vs tuzy z Am. Pd. Do tego teraz dochodzi jeszcze Brazylia jako gospodarz. eeeeeeeh MNIAM.
Chyba nie ma sensu porównywać poszczególnych mistrzostw. (94 sentymentalnie najfajniejsze ;-))
Co do Anglii - jesli zawedruje do top4 to bedzie dla mnie to KOSMICZNY CUD.
Niewiadoma jest dla mnie Argentyna, nie mam pojecia, czego mozna sie po nich spodziewac. W sumie z Holandia/Wlochami mam podobnie.
Nie wiem czy Niemcy dociagna do top4 bez Reusa. Muller moze nie wystarczyc.
Do czworki moga wskoczyc troche niedoceniane: Francja i Portugalia.

zureklukasz.com
-
2014/06/10 18:52:55
Wydaje się, że jako europejczycy powinniśmy kibicować europejskim reprezentacjom, kiedy te będą grał z reprezentacjami spoza Europy.

A to niby dlaczego? Zresztą które reprezentacje są bardziej "europejskie": Argentyny i Urugwaju, czy może takiej Francji?

Co do mundialu, to mam takie wrażenie, że choć jeszcze się nie zaczął, to wielu już zdążyło się nim zmęczyć, nie wyłączając głównych aktorów.

Ja, pomijając wcześniej wspomnianą dwójkę rioplateńską, będę chyba z największą sympatią patrzył na ekipy azjatyckie. Mają bardzo trudne grupy, ale mam nadzieję, że którejś uda się wejść do fazy pucharowej.
Życzę za to spektakularnych porażek Hondurasowi i Kostaryce. Może do FIFA w końcu dotrze, że dawanie tylu samych miejsc na mistrzostwach CONCACAFowi i całej Azji wraz z Australią to jest jakaś farsa.
-
2014/06/10 19:54:31
W reprezentacji Francji jest raptem DWÓCH zawodników urodzonych poza Europą.
-
2014/06/10 21:13:31
W reprezentacji Algierii też zdecydowana mniejszość była urodzona poza Europą;)
-
2014/06/10 21:45:12
dorzucam swoje 3 grosze jeśli chodzi o oglądane dotychczas mundiale: (od 1990)

najpiękniejszy mecz - Rumunia-Argentyna 3-2 ('94)

najbrzydszy mecz - Portugalia - Holandia 1-0 ('06)

największy obciach - symulka Rivaldo ' 02:)

OK, a ogólnie w skrócie: najwięcej niezapomnianych meczów było w 94 i 98, tyle że ten pierwszy turniej miał kompletnie niecharakterne stadiony jak dla mnie i przez to nieco siermiężną atmosferę (wszystko się liczy!) co wpływa na moje odczucia estetyczne z kolei ten drugi nie miał aż tak wielu barwnych jednostkowych popisów jakie w 94 regularnie dawali Romario, Baggio, Stoiczkow czy Hagi...(trochę oczywiście miał ale jednak mniej) z tym że i tak 1998 był zdecydowanie najlepszy z tych 32-drużynowych: 2002 przyćmiły skandale z Koreą bo piłkarsko wcześniej był nawet niezły, 2006 miał zdecydowanie za mało emocjonujących meczów a w 2010 irytowało mnie patrzenie jak piłkarze dopiero uczą się pieprzonej Jabulani (najgorsza piłka mundialowa, a szkoda bo wizualnie spoko) - i jak już się nauczyli ją kopać to turniej się akurat skończył.

co do 1990 - ten był moim pierwszym więc zawsze będzie najważniejszy - pomimo zastrzeżeń, które owszem, można było tu i ówdzie mieć...


-
2014/06/10 22:40:25
Skoro mowa o największych obciachach, to symulka Rivaldo '02 jest niczym w porównaniu z regularnymi "cudami", które działy się w koreańskiej części tego samego mundialu.
-
2014/06/10 23:16:31
Wszyscy, widzę, nie mogą odcierpieć półfinału Korei. Pamiętam, że też tak przez lata podchodziłem, aż emocje opadły i stwierdziłem, że przypomnę sobie ten Koreański cud. Wałki były, to prawda, ale jak momentami te małe żółtki potrafiły piłą operować, budować akcje, to szok. Mecz z nami - pojechali nas zasłużenie, z USA - powinni pięcioma bramkami wygrać, gdyby połowę okazji wykorzystali. Z Portugalią też nie pamiętam kontrowersji, kojarzę tylko legendę, o tym że Figo próbował skośnookich przekonać by mecz dograć na remis.
Kontrowersje zaczęły się w fazie pucharowej. Tyle że nie stawiałbym pomiędzy meczami z Włochami i Hiszpanią, znaku równości. Hiszpanie Azjatom nie dali pograć, Włosi trochę byli sobie winni, monolitu nie stanowili, pozwalali Koreańczykom na zbyt wiele. Jasne, Koreańczycy równo cieli z trawą, choć te faule odróżnia od fauli A.Madryt, tylko efektowność, tu i tu sędzia połowy nie widzi, ale Indianie są powszechnie lubiani, więc im uchodzi. Natomiast znana z dobrej organizacji i szczelnej defensywy reprezentacja Włoch, zwyczajnie nie powinna pozwolić Koreańczykom na wykreowanie tak wielu dogodnych sytuacji, nie przy takiej dysproporcji kompetencji piłkarskich.
Inna sprawa z Hiszpanami, oni zostali bezczelnie oszukani. Koreańczycy chyba nawet potem z Niemcami zagrali lepszy mecz, niż ćwierćfinał z Hiszpanią.
-
2014/06/10 23:30:07
Jeśli chodzi o mundial 2006, to fakt, jakiś wielkich sensacji nie było, na czoło doczłapali się najwięksi, same tuzy. Ale też parę legend się zapisało - Lippiego, jako najbardziej autorsko wygrany puchar świata przez trenera. Był jedynym zwycięzcą, który we wszystkich meczach turnieju zestawił inny skład. I to bynajmniej nie przez fanaberię.

No i, przede wszystkim, występ boskiego Zizou, szczególnie przeciw Brazylii. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę tak bezradne kanarki, mijane po trzech naraz, jak tyczki. Mówi się, że dwaj piłkarze wygrali mundial w pojedynkę - Garrincha w 62' i potem Maradona. Gdyby nie prowokacje Materraziego pewnie mówilibyśmy o trzech piłkarzach, którzy w pojedynkę wygrali Mundial.
-
2014/06/10 23:54:27
Dla mnie najlepszy mecze to Niemcy- Włochy 2006 . Niemcy na westfalenstadion gdzie nigdy nie przegrali cisneli wlochow nie milosiernie Buffon dokonywal cudow w bramce a potem kunszt pirlo i gol grosso i dokonczenie dziela przez del piero ktory odplacil sie za ta sytuacje sam na sam z finalu euro 2000.
-
2014/06/11 05:35:07
@prelude102

Aż dostałem po golu na 1:0 w dogrywce telefon z Ameryki, że Niemcy przegrywają hehe :) To był fantastyczny mecz. Dawno tak dobrego nie oglądałem.
-
2014/06/11 08:13:21
Mit boskiego Zizou ma się świetnie. Tak, grał wtedy dobrze, zwłaszcza z Brazylią (bo przecież nie w grupie), ale porównania z Garrinchą i Maradoną? Serio? Przecież on nie był nawet najlepszym zawodnikiem swojej reprezentacji na tym mundialu (był nim Vieira).
-
2014/06/11 09:09:54
@0twojastara

Korea Płd. - Włochy to był mega wałek. Nawet nie ma co się rozpisywać. Przy normalnym sędziowaniu to na 99% byłby koniec Korei w tym turnieju.
A to co zostało wykonane przez sędziów w meczu Korea Płd. - Hiszpania to już nawet ciężko nazwać. Wałek, przekręt, oszustwo, drukowanie - to za słabe określenia, nie oddają istoty rzeczy.

Jak dla mnie sędziowanie pod Koreę Płd. w tamtym turnieju to hańba i plama na honorze piłki nożnej, i tak nie mającej najlepszej opinii.

@airborell

Zizou wielki był, i basta. Szczególnie w Juve, szczególnie na Euro 2000, i szczególnie w fazie pucharowej 2006.
R. Baggio w 1994 roku też zaczął grać niesamowicie dopiero w 1/8 finału, i praktycznie samemu przeciągnął grających piach Włochów do finału. Mimo że w grupie Roby grał padaczkę, to i tak jego występ w USA to jeden z lepszych występów indywidualnych ostatnich kilku dziesięcioleci !
(oczywiście imho)

Ale coś w tym jest co mówisz. Nagrodę MVP zdobył bodajże w 1998 roku kiedy grał fatalnie, poza finałem (gdzie wyszły mu 2 główki bo też jakoś cudownie nie grał). W 1998 roku wspaniale grał Ronaldo, ale przegrał finał i nie został MVP. Za to w 2002 został Brazylijczyk królem strzelców pomimo że nie grał tak doskonale jak w 1998, ale właśnie ze względu na 8 goli i majstra dla Canarinhos ogólnie bardziej ceni się ten występ Nazario da Limy.
-
2014/06/11 10:10:31
Mozna powiedziec ze głowa Zidane w obydwóch finałach MŚ w których grał była decydująca :D
-
2014/06/11 10:41:00
www.sport.pl/mundial2014/1,128351,16126690,MS_2014__Sport_pl_juz_gotowy_na_mundial__Wspolpracuj.html#BoxSportMT

Panie Rafale, ale żeby tak zupełnie się wycofać z tej imprezy dziennikarsko? Dlaczego nie zobaczyliśmy Pana twarzy w powyższym materiale?
-
2014/06/11 11:14:43
@airborell

To akurat racja. Piłkarzem był Zidane wybitnym, ale "boskość" to już nie jego póła.
O ile Argentyny w obu finałach nie sposób sobie wyobrazić bez Maradony, o tyle Francję 98, 00 bez ZZ jak najbardziej.


@prelude102

Nie da się ukryć... :)))
-
2014/06/11 11:19:33
@ prelude102

O 2006 roku można by tak mówić, jakby po zejściu Zidane'a Włosi strzelili na 2-1. Z Zidanem na boisku mogłoby się się również skończyć tak jak się skończyło. Ale oczywiście osłabił zespół.
-
2014/06/11 14:00:23
@airborell
tak naprawdę to cuda, jakie zdarzały się AD 2002 w koreańskiej części wcale nie były większe niż cuda, jakie działy się na przykład na mistrzostwach'66 (casus Urugwaju czy finał) czy w hiszpańskiej grupie AD'82. O całkiem lub prawie całkiem jawnych ustawkach (jak na przykład Niemcy-Austria czy Argentyna-Peru) to już nie ma co wspominać.
-
2014/06/11 15:29:37
Nic bardziej skandalicznego w pilce klubowej sie nie wydarzy od tego, co sie dzieje w Milanie...
-
2014/06/11 16:22:32
Fani Milanu jak zwykle histeryzują. Nawet w tym samym mieście można było niedawno znaleźć coś bardziej skandalicznego...
-
2014/06/11 16:50:10
@salvatore82
Wnioskując po nicku, pewnie nie mam się co spierać;p
Niemniej by skorzystać z pomocy sędziego, trzeba coś stworzyć, inaczej 0:0 się kończy, jak z Hiszpanią. Biorąc pod uwagę jak kiepskich piłkarzy mieli Koreańczycy, Włosi nie powinni dopuścić do tylu okazji. Sędzia za ciebie obrony nie rozklepie, tu Koreańczycy radzili sobie sami.
Zresztą,pewnie fana Włoch obrażę, ale co tam, biorąc pod uwagę cwaniactwo, prowokacje, umiejętne faule, w czym Włosi się specjalizują, to dopadła ich w tym meczu zasłużona karma;p
Oczywiście żartuję, wałek był, ale jak nic się nie gra, to i sędzia nie pomoże, w fazie grupowej się kończy.

@airborell
A bądź se kontrowersyjny jak chcesz, gwiżdżę na to. Viera faktycznie grał świetnie, szczególnie przeciw Hiszpanii. Tyle że czepiasz się Zidane'a, że kiepsko grał w fazie grupowej, a Vieiry już nie. No chyba że prezentował się jednak świetnie, tyle że jego wpływ na grę nie był tak wielki, jak byś sobie tego życzył. Jeśli tak, to ciężko jego postawę uważać za kluczową, rozpatrując wybuch Francji w fazie pucharowej.
Nie rozstrzygam, czy jest tak czy inaczej, zauważam tylko że szukasz argumentów pod tezę, nie wiem czy z niechęci do Zizou, albo co innego leży Ci na wątrobie. Twoja sprawa.
-
2014/06/11 16:57:06
ktos napisal dyktat klubow i pilkarze niewolnicy, chyba trzeba puknac sie w glowe, skoro pilkarze kamerunu musa strajkowac, zeby dostac jakas kase, zreszta dla blattera najlepiej jakby pilkarze grali za friko a cala kase zgarniali niezastapieni dzialacze, a kibicie beda jeszcze krzyczec, ci chciwi pilkarze;), zreszta, druzyn jest za duzo, przez to napoczatku przewaznie wieje nuda, a potem jak kazdy zauwazyl najlepsi sa ostro wypompowani, 5 ekip z afryki?? chyba w ramach nagrody od fifa, bo wiadomo komu najlatwiej dac lapowke, i tak wiadomo ze wygra ktos z europy albo ameryki poludniowej, to bardziej impreza ktora ma zapewnic dochody fifie, a wylonienie najlepszej ekipy troche przy okazji, w mistrzostwach europy wiecej sie dzieje i sa ciekawsze, 4 grupy zupelnie by wystraczyly, 6 miejsc dla europy, 3 dla am. polud, 2 dla afryki, 3 dla azjii, australii i oceanii, 2 dla amerki polnocnej i srodkowej, krocej, tresciwiej i ciekawiej, no ale telewizja placi fifie od meczu, bo oni care about football ;), w tych upalach obstawiam kogos z am poludniowej, najlepsi z europy raczej nie beda sie przemeczac i nawet nie beda mieli sil, przed nieswoja publika, w ramach tej imprezy promnocyjnej, skoro przed nimi kolejne realne i ciekawe wyzwania w pilce klubowej
-
2014/06/11 16:58:37
blad 1 miejsce dla ameryki polnocnej i srodkowej ;)
-
2014/06/11 17:30:15
"Kontrowersyjne" (eufemizm) to jest twierdzenie, że Zizou miał mundial choćby zbliżony do poziomu Maradony. Jeden wybitny i dwa dobre mecze to trochę mało. Akurat Vieira ciągnął całą drużynę przez tę fazę grupową, w szczególności w kluczowym meczu z Togo, w którym ZZ nie grał, bo wisiał za kartki (so typical).

Naprawdę nie mam nic do Zizou, to świetny piłkarz, ale wkurza mnie, że zbiera splendory kompletnie mu nienależne. Zarówno za MŚ '98 (gdzie jego rola w dojściu do finału była wręcz ujemna), jak i za MŚ '06.

-
2014/06/11 17:50:15
Hm, zabrzmiało jakoś niepokojąco, jak zdrowie?
-
2014/06/11 18:15:17
@airboell
Ta, bo w finale fatalnie grał, gdyby nie Buffon, to nawet nie byłoby o czym rozmawiać. Tak sobie można mecze wyliczać - ja stwierdzę że Maradona słabo zagrał w finale. I większość mi przyzna rację, poza asystą w końcówce, zdaje się że nic magicznego nie pokazał. Co potwierdza tylko, że koledzy z kadry Maradony, tacy kiepscy nie byli.

Najlepiej wartość piłkarza pokazuje jego brak. Francja bez Zizou(lub bez jego dobrej gry, jak w fazie grupowej) człapała się, pomimo rzekomo wielkich nazwisk(Viera, Henry, Desally, Trezeguet, Pires itd.) Bez Zizou umieli wygrać co najwyżej towarzyski puchar konfederacji. Gdy Zidane wchodził na wyższy poziom, cała kadra wchodziła na wyższy poziom.
Maradona wielkim piłkarzem był, nie ma co do tego wątpliwości. Ale jakoś wygrać Copa America mu się nie chciało, może to mało prestiżowy turniej wtedy był? Bez niego, jego słabi koledzy z kadry, wygrali ten turniej natychmiast. Ale może to przypadek. Ot, południowy folklor.

" za MŚ '98 (gdzie jego rola w dojściu do finału była wręcz ujemna)"
O mój bossssze, z Paragwajem i Danią musieli bez niego zagrać! Bo już w półfinale z Chorwacją grał swoje, ale wszyscy tylko Thurama i jego jedyne bramki w kadrze pamiętają. Szukaj argumentów pod tezę, kartki wymieniłeś, może nietrafione karne na turniejach mi wyliczysz? A, nie, trafił wszystkie;)

Częściowo się nawet z Tobą zgadzam - nie ma piłkarza który wygrywa w pojedynkę, każdy, także Maradona, Garrincha, swoje sukcesy zawdzięcza w jakimś stopniu partnerom z boiska. I Zidane nie jest tu wyjątkiem, w kadrze Algierii to najwyżej PNA by wygrał, a i to niepewne.
Ale Zidane, że zacytuję Zlatana, wchodził na boisko i pozostałych 10 graczy stawało się natychmiast lepszymi. To byli dobrzy/b.dobrzy piłkarze, którzy przeradzali się w wybitną drużynę.
-
2014/06/11 19:20:19
Zidane na pewno dawal bardzo duzo pod wzgledem mentalnym ten druzynie w 2006 roku, w finale po tym jak wylecial dalo sie odczuc ze francuzi lekko sie podlamali.
-
2014/06/11 19:21:47
Najlepiej wartość piłkarza pokazuje jego brak. Francja bez Zizou(lub bez jego dobrej gry, jak w fazie grupowej) człapała się, pomimo rzekomo wielkich nazwisk(Viera, Henry, Desally, Trezeguet, Pires itd.)

Ale masz na myśli MŚ 1998, gdzie bez Zizou (z Paragwajem) lub bez jego dobrej gry (z Włochami i Chorwacją) Francuzi doszli do finału?

Gdy Zidane wchodził na wyższy poziom, cała kadra wchodziła na wyższy poziom.

Ale ja tego nie mam zamiaru negować. Problem w tym, że jedynym turniejem, w którym Zidane był konsekwentnie na wyższym poziomie, było Euro 2000. I we Francji, i w Niemczech, Zidane znikał na całe mecze, łapiąc przy okazji bezmyślne żółte i czerwone kartki. Problem w tym, że jego fanboje nawet z czerwonej kartki potrafią go usprawiedliwić.


-
2014/06/11 20:07:40
@Otwojastara

masz całkowitą rację jeśli chodzi o Koreę 2002 i nacisk na odmienną charakterystykę przekrętów przeciw Włochom i przeciw Hiszpanii. (ja po tamtym meczu ćwiećfinałowym po prostu zbojkotowałem resztę turnieju)

@airborell

masz rację jeśli chodzi o Zidane'a i nacisk na niepotrzebne robienie z niego od ładnych kilku lat znacznie większego niż naprawdę był. (był wybitny ale na pewno nie aż tak jak ci co go nie widzieli na bieżąco będą sobie wyobrażać za ileś tam lat na podstawie jutiuba i starych opisów)
-
2014/06/11 20:37:48
Zidane nie sposob cenic ale racja ostro sie wyklocalem z fanbojami jego o ta czerwien. Nie wazne co Marco by do niego w tym finale powiedzial jego zachowanie bylo nieprofesjonale i dla mnie bylo obciachem jak pilkarz grajacy w takim meczu ktory nie powinnien miec zadnych kompleksow potrafil zrobic takie cos. Bardziej podziwialem Materazziego ze potrafil go tak sprowokowac na czym Italia wedlug mnie zyskała
-
2014/06/11 23:57:00
@airborell

"Zidane znikał na całe mecze"
W sensie, nie zabłysnął bramką, ani asystą? Rozgrywający też ma inne zadania. Fakt, z Chorwacją nie wykazał się skutecznością, ze dwa gole mógł tam zapakować. Shit happends.

" łapiąc przy okazji bezmyślne żółte i czerwone kartki."

Istotnie. Jak chyba każdy piłkarz w historii, poza tylko M.Laudrupem, któremu zwyczajnie się nie chciało, więc kartek nie łapał, ale i przez to nie został legendą na miarę talentu.
Nie da się obronić tych kartek, były absolutnie prawidłowe, a Zizou zbyt krewki. Wszyscy mamy jakieś wady, dla wyrównania zalet;)

@ormondroyd
"(był wybitny ale na pewno nie aż tak jak ci co go nie widzieli na bieżąco będą sobie wyobrażać za ileś tam lat na podstawie jutiuba i starych opisów)"

Taki casus wszystkich starych legend:) I ten Maradona, co poza Mundialem, to bardzo różnie się prezentował. I Cruyff który przyszedł do Barcy jako najdroższy i najlepszy na świecie, i przez 5 lat nie wygrał prawie nic. Historia znana i wałkowana po wielokroć;)

@prelude102
"Bardziej podziwialem Materazziego ze potrafil go tak sprowokowac"

Brawo.
-
2014/08/05 18:09:21
Mundial to już w sumie był dziwny. Grupy świetne, a potem tak jakoś ... sam nie wiem jak to określić. Afryka, których reprezentacje mają w sobie taki wielkich gości, że potrzebna im większa zabudowa do busa odpadają z małymi Chilijczykami czy Meksykanami...przykładów jest mnóstwo!