Blog > Komentarze do wpisu

Real, królowie sportu, nie szmalu

Gdyby Sergio Ramos nie odleciał – w ostatnim możliwym momencie, sekundy później byłaby już tylko nicość – blogowałbym teraz pewnie o metafizyce futbolu, który od lat daje wycisk Florentino Perezowi – okazuje się materią zbyt skomplikowaną, żeby prezes Realu zapanował nad nią dzięki strategii prostej, może wręcz prymitywnej – skupowaniu wszystkich piłkarzy świata i wszystkich trenerów świata. I zwierzałbym się ze swojego przeczucia, że Madryt nie odzyska rządów w Lidze Mistrzów, dopóki nie przeprosi i nie wybłaga powrotu przepędzonego kiedyś Vicente del Bosque. Gdyby Ramos nie odleciał, w rozszlochanym, załamanym nerwowo Madrycie trwałby dziś histeryczny sąd nad Carlo Ancelottim – masakrowano by go za dziwaczny eksperyment z żonglowaniem bramkarzami, wyparto z pamięci triumf nad Bayernem, i spekulowano, kto Włocha zaraz zastąpi. Gdyby nie odlot Ramosa, trener Diego Simeone nie musiałby nam wmawiać, że popełnił błąd, wpuszczając na boisko schorowanego Diego Costę – zwłaszcza że zwyczajnie nie miał alternatywy, inna decyzja oznaczałaby, że jest pozbawionym sumienia hipokrytą, który nie rozumie, że jeśli wymaga od swoich żołnierzy umierania na boisku, to nie może odbierać im prawa do walki tylko dlatego, że są ciężko ranni. Wreszcie gdyby nie Ramos, miażdżąca większość uniesionych kibiców ujrzałaby w finale spektakularną moralną lekcję – pokora pokonała pychę, solidarność zgasiła megagwiazdorskie ego, obrzydliwi bogacze dostali po Achillesach.

Ponieważ jednak Ramos oderwał się od ziemi, by ostatecznie uziemić Atlético – w dogrywce czekaliśmy już tylko na wykonanie wyroku – od kilkunastu godzin czytam w internetach, że wygrały pieniądze, że Real Madryt od zdobycia poprzedniego trofeum wydał na transfery blisko 1,2 miliarda euro, że Gareth Bale „się spłacił”. Co zresztą jest wnioskiem absurdalnym. Czy gdyby kosztował 200 albo 300 mln, pojedyncze gole też by cenę uzasadniały? Jak to w ogóle mierzyć?

Atmosfera wszechogarniających rozliczeń spowodowała, że znów zacząłem marzyć, by sumy transferowe wyparowały nam wszystkim z głów. I już na zawsze pozostały utajnione. Wtedy łatwiej byłoby skupić się czasami na piłce nożnej.

I porzucić ludową mądrość, jakoby „zawsze wygrywali najbogatsi”. Bujda na resorach. Zwłaszcza w europejskich pucharach w żadnym razie nie wygrywają najbogatsi. Owszem, potrzeba wielkich pieniędzy, by przystąpić do rywalizacji – dysponują nimi także Borussia Dortmund i Atlético Madryt, idealizowane przez kibiców za bohaterskie opieranie się jeszcze potężniejszym. Kiedy jednak spełni się ten warunek konieczny – nazwijmy go umownie „wielkimi pieniędzmi” – to o wyniku nie decyduje rozmiar inwestycji. Decyduje pomyślunek. Decydują taktyka, inspiracja, motywacja, relacje międzyludzkie, hart ducha, odwaga, odporność na ból.

Pierwszy burżuj futbolu, koronowany właśnie Real, puchł biznesowo w obłędnym tempie, a przez 11 sezonów nie doturlał się do finału LM. Inter Mediolan przez półtorej dekady rozrzucał szmal po rynku transferowym kompletnie bez sensu, a na szczyt wyskoczył, dopiero gdy José Mourinho nie przepłacił za nikogo ze zwycięskiej drużyny. Barcelona powygrywała wszystko nie dlatego, że przykryła wszystkich budżetem, ale dzięki wychowaniu Messich oraz Iniestów, a także kongenialnej interpretacji wynalezionego w Hiszpanii stylu gry - tiki-taki. Bayern panował finansowo tylko w Niemczech. Alex Ferguson osiągnął swój szczyt akurat wtedy, gdy nawet w kraju oblegała go konkurencja bogatsza niż kiedykolwiek wcześniej. Wszyscy wygrywali dlatego, że mieli fantastyczne drużyny. I mniej lub więcej szczęścia – to też warunek konieczny, jak nasze umowne „wielkie pieniądze”.

Realowi szczęście sprzyjało. Ale to szczęście nie sprzyjało biegającym po murawie wielocyfrowym kontom bankowym, lecz zwykłym sportowcom, którzy miewali chwile ludzkiej słabości – pamiętacie strach, który obleciał ich w rewanżowym ćwierćfinale w Dortmundzie? – ale miewali je rzadziej niż inni.

Opowieść o wyśnionej „Decimie” nie składa się ze szmalu. Składa się ze sztafety trenerów – najpierw José Mourinho, Ancelotti – których wpływ na grę drużyny każe nam się zastanowić, w jakim stopniu tabele medalowe – włoski fachowiec wygrał Champions League po raz trzeci, Portugalczyk pozostał przy dwóch triumfach – upraszczają lub wręcz fałszują rzeczywistość. Tworzy tę opowieść oczywiście Cristiano Ronaldo, fenomenalny siłacz, który 17 golami w 11 meczach ustanowił niewiarygodny snajperski rekord. Tworzy ją refleksja, że Real niekoniecznie jest uzależniony od jego formy, co mu niegdyś zarzucano – w niedzielę madrytczycy zwyciężyli, choć lider był śnięty, jak na swoje standardy ledwie łaził. I jeszcze jedna refleksja, o naturze nowoczesnego futbolu – Gareth Bale to kolejny człowiek bolid, na szczytach przybywa krańcowo wytrenowanych atletów, którzy mogliby uprawiać na mistrzowskim poziomie dowolną dyscyplinę sportu. Podziwialiśmy też ewolucję natchnionego w finale Angela Di Marii, tego chwilami pociesznego w gestach, pałąkowatego dryblera, któremu stać się jeszcze lepszym piłkarzem być może pomogła, o paradoksie, konieczność ustąpienia miejsca na prawym skrzydle Bale’owi. Zdumieni obserwowaliśmy ewolucję Pepe i Sergio Ramosa, którzy wyszli ze stanu permanentnej ślepej furii, postanowili w dłuższych okresach utrzymywać jasność umysłu i urośli do najlepszej pary stoperów w Europie – Portugalczyk wytrzymywał bez faulu przez setki minut w lidze hiszpańskiej, a dzięki Hiszpanowi znów mamy obrońcę z realną szansą na Złotą Piłkę. A reżyser Luka Modrić? Może niech Brazylia nie czuje się zbyt pewnie przed mundialową inauguracją z Chorwacją...

Zanim piłkarze Realu podnieśli puchar, strzelili w rozgrywkach 41 goli. To rekord Champions League, ale wiadomo, że Florentino Perez będzie latem polował na środkowego napastnika. Jednak jeśli nawet znów będzie epatował transfakcjami za 100 milionów i np. wyrwie z Liverpoolu Luisa Suáreza, gwarancji obrony trofeum sobie nie kupi. Historia uczy raczej, że madrytczycy radykalnie obniżyli swoje szanse na przyszłoroczny triumf już wczoraj, gdy wygrali edycję tegoroczną. Bo królowanie w Lidze Mistrzów jest ulotne. Tym bardziej ulotne, im więcej w piłce milionerów. Real to zaledwie jeden w tłumie.

niedziela, 25 maja 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/05/25 18:40:57
Dokładnie, coś w tym jest, nawet Chelsea Londyn wygrała Ligę Mistrzów w swoim chyba najgorszym i najmniej spektakularnym sezonie od przyjścia Abramowicza. Zespół musi się ograć, pobrudzić i uszlachetnić, nie ma mowy o kupieniu trofeum w jeden sezon przez przybyszów z Bliskiego Wschodu. I dlatego tak lubię te rozgrywki ;-)
-
2014/05/25 19:01:42
wszystko ok - nie ma przełożenia szmalu na wynik - że dorzuca się 10 mln euraków i szanse rosną proporcjonalnie - ale suma sumarum wygrywają ci bogaci - Real, Bayern, Chelsea, Barcelona :D wiem, że zbudowała potęgę głównie na szkółce, a nie transferach za miliony grube, ale musiała swym gwiazdom płacić wielkie wynagrodzenia - inaczej by zmieniali kluby :)

słowem - jednak wygrywają bogaci, ale jak pisałem - nie w taki sposób jak wyżej
-
2014/05/25 19:34:11
Może jestem subiektywny, dlatego proszę o opinię innych - nie macie wrażenia, że mecz powinien być przedłużony o góra dwie minuty? W drugiej połowie prawie nie było przerw. Decyzję sędziego odebrałem jako przedłużenie rozrywki widzom.
-
2014/05/25 19:37:09
Mam nadzieję, że Ancelottiemu poświęcisz osobny pean? :)
-
2014/05/25 19:50:36
@emeryt242
Oglądając wczoraj ostatnie 5 z 90 minut rwałem włosy ze łba, dlaczego realizatorzy pokazują twarze bohaterów meczu, trybuny, znowu twarze - przecież właśnie trwa końcówka finału LM (ja realowy, nerwy jasne).
I proszę, dzisiaj trafiła mi się z rana powtórka, za stoper chwyciłem i...w okresie 85.00-90.00 efektywny czas gry wyniósł 2 min 08 sekund. Czyli 2,52 to przerwy w grze. Do tego 5 zmian, przeliczanych po 0,5 min za każdą. Chciałbyś coś dodać?
-
2014/05/25 20:33:10
Atletico! Nie jesteście drudzy. Jesteście wielcy! Sprawiliście, że ja, kibic Realu od czasów Heynckesa, w finale LM kibicowałem rywalom. To jest Wasze zwycięstwo.
-
2014/05/25 20:36:51
Futbol jest dziwny. Znacząco może w uzyskaniu wynik pomóc szczęście, a nawet... pech. Kiedy widzimy mecz tak ewidentnie sponsorowany przez słowo "zmęczenie", trudno nie przypuszczać, że Realowi znacząco pomógł fakt, iż przegrał mistrzostwo Hiszpanii. Jeszcze w meczu, w którym stracili szanse remisując 1-1, wyglądali również na padniętych, ale w następnych dwóch odpoczywali już i ogrywali rezerwy, podczas gdy Atletico walczyło o życie, historię i ogólnie chwałę.

Jedna z moich ulubionych sentencji, moim zdaniem faktycznie oddająca w skrócie życie: "war doesn't determine who's right, only who's left". Ten triumf Realu pasuje jak mało który w piłce. Nie tyle sięgnęli po puchar, co pozostali przy nim, gdy inni odpadali ze zmęczenia. Przez prawie 2 lata niesamowitą formę trzymał Bayern, którego wyjątkowość w ostatnim sezonie tkwiła nie w jakichś magicznych momentach, ale niepowtarzalnej w historii piłki regularności - przez cały sezon i obojętnie kim grali, zawsze byli dobrzy. Ale teraz w ciągu jednego dnia po zdobyciu mistrzostwa, Bayern zaczął grać o dwie klasy słabiej, no i Real miał tyle szczęścia, że trafił na nich akurat wtedy.


Jednym z klasycznych komentarzy niedzielnego widza, jednym z tych powtarzanych wszędzie po każdym meczu polskiej kadry, jest to, że "a bo im się nie chce biegać 90 minut, w normalnych krajach to normalka". Ale w rzeczywistości rozłożenie sił nadal jest kluczowym wyzwaniem nawet dla najlepszych i najbardziej profesjonalnych. Obie ekipy "biedaków" w czołówce, czyli Atletico i Dortmund, dotyka to najbardziej, problem rozłożenia sił decyduje o kształcie praktycznie każdego ich meczu. U innych mniej to się rzuca w oczy, ale też widać mocny wpływ tego czynnika. Ogólnie wyścig po Ligę Mistrzów przypomina mi często modlenie się o deszcz. Wiadomo, że w Brazylii zazwyczaj będzie cieplej niż w Polsce, ale tutaj dostajesz zadanie sprawić, żeby dokładnie jednego dnia o jednej godzinie było cieplej. A czasami po prostu się zrobi chłodno...
-
2014/05/25 20:45:24
Ubodła mnie zbiorowa amnezja. Zewsząd czytam, że Atletico do 75/80 minuty grało jak z nut. Grało, ale od 35. min., kiedy wielbłąd Ikera pozwolił im wyjść na prowadzenie i grać, jak lubią. Przez pierwsze pół godziny ludzie Simeone wyglądali mizernie, a ci Ancelottiego na wiedzących do czego dążą. Jak to działa?
-
2014/05/25 20:45:38
Szmal sie nie liczy dlatego gola na 2-1 strzelił zawodnik za 100 mln Euro.

PS przy szmalu nie chodZi ze mozesz od razu kupic LM, ale ze co kilka lat możesz prZebudowac ekipe
-
2014/05/25 20:49:32
Przez pierwsze pół godziny ludzie Simeone wyglądali mizernie

Nie wyglądali mizernie, tylko spokojnie pokazywali Realowi, że na razie jego starania wyglądają mizernie. Jak zaczynali grać, to rywali ogarniał popłoch.

dlatego gola na 2-1 strzelił zawodnik za 100 mln Euro

i tak samo mógł go strzelić Pavon
-
2014/05/25 21:01:55
Kibic, który kibicuje przeciwnikom?! Mój klub - taki piękny;)
-
2014/05/25 21:05:14
@szczęście
Tu też się gubię. Co było szczęściem? To, że Modrić wykonał dobrze rzut rożny (zdarza mu się), że Ramos uciekł obrońcom (też), czy że trafił piłką do siatki (raczej nie pierwszyzna)? Pewnie chodzi o to, że ta sytuacja miała miejsce w 93. minucie. Ale gdyby miała w 27. to był by normalny gol, prawda? Rozumiałbym, gdyby piłka po uderzeniu Ramosa wyczyniała jakieś bilardowe triki od niczego nieświadomych części ciała piłkarzy zgromadzonych w polu karnym, po czym bezczelnie odbijając się pierwej od poprzeczki, później od słupka wturlała do bramki. Nie zauważyłem jakiejkolwiek roli przypadku, zrządzenia losu etc., żeby gadać o szczęściu. Zwyczajnie strzelili gola w doliczonym czasie gry. Spytajcie Niemców czy to szczęście?
-
2014/05/25 21:08:19
Bramka na 1-0 - Khedira przegrywa glowke: rok przerwy w grze, zabraklo te 5-10cm wyskoku
Bramka na 1-1 - Ramos strzela slaniajacemu sie na nogach Atletico: Diego Costa obrabowal Simeone z jednej zmiany, ktorej byc moze w tych ostatnich minutach sezonu zabraklo.

Futbol na takim poziomie to detale.
-
2014/05/25 21:14:54
@bartoszcze
Pięknie się subiektywnie różnimy. Taki siali popłoch, że żadnej sytuacji bramkowej nie udało im się stworzyć. Obronna gra Realu to przemilczany temat.
-
2014/05/25 22:16:35
-
2014/05/25 22:21:08
Mój genialny felieton

Pierwszy raz komentarz zaciekawił (czy mamy do czynienia z przewrotną ironią), ale nie na tyle, żeby poprawić wcześniejsze słabiutkie wrażenie.
-
2014/05/25 22:34:45
[... tylko spokojnie pokazywali Realowi, że na razie jego starania wyglądają mizernie. Jak zaczynali grać, to rywali ogarniał popłoch.]

Kpi,czy o drogę pyta?

-
2014/05/25 22:40:38
@bartasek98

Uff...więcej treści,mniej formy. A gdzie interpunkcja?
-
2014/05/25 22:41:58
Heh, ciekawe rzeczy o stylu Rafała pisze "młody adept sztuki dziennikarskiej", który blog Rafała nieustannie spamuje:
"Stec ma styl, piszesz, cóż, mnie się on nie podoba, bo jest to połączenie kwiecistych porównań, języka literackiego z mową potoczną, taki typ wypowiedzi zwykło się nazywać grafomanią, nie umniejszając redaktorowi GW. "
Cóż za ironia...

Wracając do tematu. Carletto 3 Puchar Europy, czyli dokładnie tyle samo ile wygranych mistrzostw. Jeśli są drużyny z pucharowym DNA, to on jest trenerem z takimże DNA.
-
2014/05/25 22:49:24
Heh, ciekawe rzeczy o stylu Rafała pisze "młody adept sztuki dziennikarskiej", który blog Rafała nieustannie spamuje:
"Stec ma styl, piszesz, cóż, mnie się on nie podoba, bo jest to połączenie kwiecistych porównań, języka literackiego z mową potoczną, taki typ wypowiedzi zwykło się nazywać grafomanią, nie umniejszając redaktorowi GW. "
Cóż za ironia...

Wracając do tematu. Carletto 3 Puchar Europy, czyli dokładnie tyle samo ile wygranych mistrzostw. Jeśli są drużyny z pucharowym DNA, to on jest trenerem z takimże DNA.
-
2014/05/25 22:49:59
Brawo Carlo Ancelotti.
Mam nadziej, że po Prandellim to właśnie On zostanie selekcjonerem reprezentacji Włoch.
-
2014/05/25 22:53:34
"Inter Mediolan przez półtorej dekady rozrzucał szmal po rynku transferowym kompletnie bez sensu, a na szczyt wyskoczył, dopiero gdy José Mourinho nie przepłacił za nikogo ze zwycięskiej drużyny."

Czy aby na pewno? Ściągnięci przez Mourinho Mancini i Quaresma kosztowali przeszło 40 milionów euro. Obaj okazali się takimi transferowymi niewypałami, że ich udział w zdobyciu Tripletty był wręcz znikomy.
-
2014/05/25 23:01:32
@bartoszcze

"Nie wyglądali mizernie, tylko spokojnie pokazywali Realowi, że na razie jego starania wyglądają mizernie. Jak zaczynali grać, to rywali ogarniał popłoch."

Tak dokładnie wyglądały wczorajsze próby Atletico w ofensywie:

www.fourfourtwo.com/statszone/5-2013/matches/750261/team-stats/175/1_PASS_08#tabs-wrapper-anchor

Powiedziałbym mizernie.

A, i jeszcze obrona "spłoszonego" Realu:

www.fourfourtwo.com/statszone/5-2013/matches/750261/team-stats/186/OVERALL_04#tabs-wrapper-anchor

Gdybym miał się czepiać obrony, to zbyt głębokiej przy stałych fragmentach - Indianie często zbierali piłki po rogach, ale nic z nią potem nie umieli zrobić.

Jedyną przewagę jaką wczoraj miało Atletico, to siłową, a i tą do pewnego czasu.
-
2014/05/25 23:22:21
@nezperce&twojastara
Czytanie ze zrozumieniem się kłania.
-
2014/05/25 23:37:15
@zdaz
oki, to mnie uspokaja w takim razie :-)
-
2014/05/25 23:37:52
@bartoszcze

Wybacz. Ta wyrafinowana ironia...Kłaniam się.
-
2014/05/25 23:38:02
@bartoszcze
O nie, nie, robaczku, daruj sobie slogany internetowych napinaczy. Mogłeś sobie mieć wrażenie optyczne jakie chcesz, widzieć "twardzieli" z Atleti i "niepewny" Real, ale liczą się fakty. Ta drużyna która sieje popłoch w szeregach drugiej, konstruuje akcje pod bramką przeciwnika. Indianie nie stworzyli NICZEGO. Jakkolwiek ładnie by nie wyglądało to "nietworzenie", szczególnie w oczach zakochanych w legendach o biednych i bogatych, Borussiach, Atleticach i innych Robin Hoodach, którzy ambicją i wolą walki nadrabiają puste kieszenie.
-
2014/05/25 23:45:23
@twojastara
Jak skończysz się nadymać, to przeczytaj dokładnie całość wypowiedzi, na którą próbowałeś błyskotliwie odpowiedzieć.
-
2014/05/26 00:04:41
Katalońscy napinacze w akcji. Wynik meczu to 4-1 i wasze subiektywne odczucia nic nie zmienią. "Gdyby, gdyby, gdyby, gdyby" to jedyne co potraficie. Mistrzowie świata w gdybaniu :)
-
2014/05/26 00:06:05
@bartoszcze
Tak, jest mi niezmiernie przykro, że nie zaznaczyłeś zmiany podmiotu drugiego zdania. W pierwszym są to "ludzie Simeone", bo do tego zdania się odnosisz. W drugim jest to jednak Real, pomimo oczywistego odwrotnego wrażenie, bo wtedy Twoje pretensję w moją stronę nabierają sensu.

Polonistka czerwonym długopisem by ci takie zdania pomazała, ale to już nie mój problem. Rada na przyszłość: zaznaczaj że "Ci" z jednego zdania i "Ci" z następnego, to jednak nie ci sami. Względnie Jak najpierw piszesz o jednych w liczbie mnogiej, a o drugich w pojedynczej, to się tego trzymaj, a nie kręcisz. Ludzie nie będą się ciebie czepiać.
-
2014/05/26 00:12:45
W sumie wiedziałem że tak się to skończy - Real wygrał, więc będę musiał czytać wyjaśnienia że w zasadzie to wygrał szczęśliwie, przeciwnik był lepszy o czym świadczy przewaga w posiadaniu piłki w nieparzystych minutach meczu a Ronaldo to kryptogej a może jeszcze gorzej? I co z tego że pobił jakiś tam rekord liczby goli w LM? Gdyby to zrobił Zawodnik Którego Imienia Nie Należy Wymawiać Nadaremno... OK, jestem dobrodusznym człowiekiem więc napiszę - tak, macie rację. Klub który lubię od czasów PRLu miał szczęście bo wygrał nie mając 70% czasu posiadania piłki.
-
2014/05/26 00:19:21
@twoja stara
Przeliteruję: z-e z-r-o-z-u-m-i-e-n-i-e-m.
-
2014/05/26 00:28:44
@bartoszcze

Pokory trochę. To, że jesteś stałym bywalcem i komentatorem na tym blogu, czy na blogu Pola, nie oznacza, że stoisz ponad wszystkimi. Nie wiem czy to jest ironia, czy pewność siebie ale idzie odnieść wrażenie, że odnosisz się do innych z delikatną pogardą.

Atletico wygrało ligę i to jest ich wielki sukces, ale pragnę przypomnieć, że w rozgrywkach pucharowych z Realem mają bilans 0-0-3 i 1:9 w bramkach. A wczoraj, nie wiadomo jakby walczyli, i jakby powstrzymywali ataki rywali, to i tak wynik idzie w świat. 1:4 nigdy się nie obroni.
-
2014/05/26 00:34:15
@cwirek30
idzie odnieść wrażenie, że odnosisz się do innych z delikatną pogardą

Na zasadzie wzajemności.
-
2014/05/26 01:01:26
@zdad

"Tu też się gubię. Co było szczęściem? To, że Modrić wykonał dobrze rzut rożny (zdarza mu się), że Ramos uciekł obrońcom (też), czy że trafił piłką do siatki (raczej nie pierwszyzna)?"

Tak, właśnie to. Gdybyś zamiast "zdarza się" czy "nie pierwszyzna" napisał "zawsze tak jest", wtedy szczęście nie wchodziłoby w grę... no, przynajmniej przy analizie rozpoczętej od tego momentu, gdy już Real miał rzut rożny. Skoro jednak coś się czasem zdarza, a czasem nie zdarza, sam widzisz, jak to wygląda.


Swoją drogą, dla mnie ta Liga Mistrzów i świetny wynik Liverpoolu w Anglii to zwiastun jakiejś nowej ery, coś jak odkrycie siły rzutu za 3 przez taktyków w NBA (proces ciągle trwający, ale nasilony od kilku lat). Skoro łatwiej zdobyć gola z rożnego i wolnego, niż mizernie bijąc w mur dobrze zorganizowanej defensywy, to po co w ogóle przejmować się tym całym "graniem" bardziej niż samymi rożnymi i wolnymi?

Ale właśnie, poza tym przykładem obecnego Liverpoolu, zazwyczaj jednak ta siła stałego fragmetu nadal objawia się najczęściej w rozgrywkach pucharowych. Słynne przykłady goli "wbrew grze" Grecji, Chelsea, teraz Realu, ale i sporo innych. Dlaczego? Może właśnie dlatego, że w pucharach próbka akcji jest mniejsza, a więc większy wpływ przypadku w ich rezultatach. Przypadku czyli czyjegoś szczęścia.


Ogólnie chyba to jest jakiś żart i robię z siebie głupka, odpisując. Naprawdę nie widzisz "jakiejkolwiek roli przypadku" w meczu piłkarskim? Tak jak napisałem wyżej, chociażby to, że Real miał dziś dużo więcej sił od Atletico, bo wcześniej przegrał mistrzostwo z Valencią i Valladollid. Zero w tym przypadku, wszystko zgodne z planem Boskim/planem Carlo?

Magia futbolu jest taka, że każda akcja z założenia kończy się niepowodzeniem. To jest naturalny stan każdego zagrania, że nie wpłynie ono na wynik. No, poza rzutem karnym, on daje jakieś 80% na gola, ale nie dostaje się go ot tak, równo w każdym meczu. Porównajmy to z koszykówką NBA, gdzie w każdym meczu ekipy mają po ok. 100 akcji i każda z nich w założeniu ma, proporcjonalnie, ok. 100% prawdopodobieństwa na zdobycie jednego punktu (zazwyczaj oczywiście albo 0, albo 2 albo 3, ale tak się to kalkuluje). Dodatkowo akcje niemal zawsze są wyraźnie rozdzielone od siebie i proces obrony nie jest mocno zmieszany z procesem ataku. W tym porównaniu widać chyba dobrze, jak chaotyczny i trudny do kalkulacji szans jest futbol. Każde kopnięcie może potencjalnie zadecydować o golu... ale na 99% nie zadecyduje.
-
2014/05/26 01:04:22
@bartoszcze

"Na zasadzie wzajemności."

Że niby mój pierwszy wpis był w pogardliwym tonie? I dalej będziesz wołał o zrozumieniu? Bo że do błędu się nie przyznasz, to pewne.
No nic, mi przynajmniej szkoda czasu na internetowe batalie. Zakreśl sobie w zeszyciku kolejne zwycięstwo.
-
2014/05/26 01:08:26
@bartoszcze
No, ale słowo 'popłoch' jest, jakby to powiedzieć z deczka emocjonalnie wartościujące poza tym, że dalece nieprecyzyjne w przypadku spierania się, kto co dobrego zagrał, więc ja bym odradzał. Poza bramką zawaloną przez Ikera rzeczony popłoch nie był w żaden sposób brzemienny w skutkach i to chyba starał się sugerować 0twojastara. Cóż jeszcze można odczytać z Twojej wypowiedzi? To, że mogli nasiać więcej, ale dyscyplina taktyczna im nie pozwalała?
-
2014/05/26 01:18:43
@ogqozo
"po co w ogóle przejmować się tym całym "graniem" bardziej niż samymi rożnymi i wolnymi?"

W karykaturalnej wersji "mieliśmy przewagę, bo więcej mieliśmy rożnych"? Przypomniał mi się właśnie taki jeden.
-
2014/05/26 01:48:16
Zadam wam pytanie. Które zdarzenie ma większe prawdopodobieństwo wystąpienia? Iniesta strzeli gola, czy S. Ramos?
-
2014/05/26 02:34:49
@zdad
(Disclaimer: nie czepiam się pięciu minut, tylko sposobu argumentacji.)
Z 90 minut czasu efektywny czas gry wynosi w każdym meczu jakieś 50 minut, a jakoś dogrywki nie wynoszą po 20 minut. Więc argumentacja ze stoperem w dłoni trochę słaba.
-
2014/05/26 04:52:55
"W karykaturalnej wersji "mieliśmy przewagę, bo więcej mieliśmy rożnych"? Przypomniał mi się właśnie taki jeden."

Przypomniał czy wymyślił? To jest mocne przekręcanie oryginalnej wypowiedzi. No ale nie jestem wielkim koneserem cytatów, może gdzieś tam faktycznie ktoś powiedział "mieliśmy przewagę, bo więcej mieliśmy rożnych" i to było wszystko, co miał do powiedzenia o graniu w piłkę i co wpływa na wynik meczu.
-
2014/05/26 07:00:06
@martin.slenderlink
Słowo "popłoch" było moją oceną tego, co widziałem w szeregach Realu, kiedy Atletico po kwadransie odbijania Realu od ściany zaczęło atakować. Zwłaszcza kiedy patrzyło się na Coentrao.
Że ten popłoch nie przyniósł dalszych goli? To jest futbol, to jest życie. Okazje do dobicia Realu były, ale plan strategiczny Atleti nie obejmował zasypania rywala golami, więc kiedy prowadzili, to nie forsowali ofensywy, tylko starali się kontrolować grę. I wychodziło im do czasu kiedy Ancelotti rzucił do gry Isco i Marcelo.
A rzeczony 0twojastara mógłby się nauczyć, że jak dyskusja jest o pierwszych 30 minutach meczu, to nie ma sensu podawać statystyk dotyczących całości meczu. Bo wychodzi, like, bez sensu.
-
2014/05/26 08:23:23
To co stało się w Madrycie było do przewidzenia. Real cisnął pod koniec jak Manchester w 1999 i to się opłaciło. Oczywiście mieli dużo szczęścia bo gdyby nie ono to strzeliliby wcześniej a nie w 92 minucie ale to jest piękno footballu i powiedzenie 3ba grac do końca po raz kolejny się sprawdziło Zapraszam czasem na mojego bloga Moj blog o piłce nożnej :)
-
2014/05/26 09:15:34
"Owszem, potrzeba wielkich pieniędzy, by przystąpić do rywalizacji dysponują nimi także Borussia Dortmund i Atlético Madryt"

--> z całym szacunkiem dla Rafała, ale w tym momencie przestałem czytać. Jeśli porównujemy możliwości finansowe Borussi do np. wykupującego ją okienko po okienku Bayernu, albo możliwości finansowe Atletico, które już sprzedaje, do Realu, który od dekady wydaje więcej niż zarabia (i dopiero po 12 latach w ogóle awansował do finału LM) - to coś jest chyba nie w porządku w przyjętym założeniu.
-
2014/05/26 10:33:23
@bartoszcze

No jak by strzelił Pavon to by teza Rafała bardziej była trafna. I właśnie dzięki Bale'owi za 100 baniek, drużyna jest mniej zależna od Ronaldo, bo ma drugiego zawodnika w tym typie.
-
2014/05/26 10:49:26
@major
Tak wogle to zapewne, ale w tej konkretnej sytuacji to 100 baniek było bez znaczenia, całą akcję zrobił di Maria kupiony za jakieś 25 mln i już dawno zamortyzowany.
-
2014/05/26 10:55:18
Jeśli faktycznie udałoby im się kupić Suareza, to uwierzyłbym w obronę tytuły w LM. Szczególnie, że - w porównaniu z tym rokiem - z gry odpadnie Barcelona, Borussia, United i Liverpool.

Ten ostatni zwyczajnie by się wykastrował. MU wiadomo dlaczego, Barcelona jest stetryczała, a w Borussii chyba już tylko trener zostanie po letnim okienku transferowym.

Real z takimi napastnikami jak obecnie jest niestety jak garbaty, który ma wspaniałą muskulaturę i doskonale wyrzeźbione ciało, tylko niestety głowa jest wciśnięta między ramiona... trzeba się dobrze przyglądać, żeby ją w ogóle dostrzec.

Wystarczy, że Real jedzie na stadion w typie Westfalen i mierzy się z drużyną pokroju Borussi, a zakończenie bywa często tragiczne - chłopcy wskakują na garbuska i jadą...

Najchętniej - acz to mało możliwe - widziałbym jednak w Realu Falcao. Po jego zakupie (zakładając, że będzie grał tak jak przed kontuzją) spokojnie obstawiłbym obronę tytułu LM przez Real.
-
2014/05/26 11:18:37
@dieg
Falcao i CR7 rzekomo się przyjaźnią, więc to faktycznie byłby najlepszy napastnik dla Realu. Poza tym, kilka miesięcy temu było jakieś spotkanie właściciela Monaco, Pereza, agenta, więc zobaczymy...
-
2014/05/26 11:37:55
...pamiętacie strach, który obleciał ich w rewanżowym ćwierćfinale w Dortmundzie?


Pamiętamy. Tam też zadecydowało wyczerpanie fizyczne słabszego kadrowo rywala.

Szkoda, że Atletico do końca ligi musiało wypruwać sobie żyły, podczas gry Real zupełnie nie po sportowemu odpuścił i już wypoczywał. I szkoda, że tak niewiele brakło, by spotkała go za to zasłużona kara.

-
2014/05/26 12:07:16
Tak, niech plusy dodatnie nie zasłonią nam plusów ujemnych. Real zdobył tytuł, ale był mecz w którym się bał. I to brzydkie odpuszczanie meczów! Taki półfinał - Real na luzie, a naprzeciwko Bayern wycieńczony heroicznym bojem w Bundeslidze... BTW, pamiętacie strach Bayernu w rewanżu z Arsenal w ubiegłej edycji? W sumie to Bayern zdobył ten tytuł szczęśliwie. Tak w ogóle to zasłużone zwycięstwa miały miejsce tylko w 2006, 2009 i 2011. Poza tym to tylko farciarze.

Ten blog naprawdę poprawia mi humor :-)
-
2014/05/26 14:21:40
Najbardziej widoczna zmiana, jaka dokonała się w Realu po przejściu Bale'a to to, że Di Maria jest teraz jeszcze bardziej niedoceniany, niż był wcześniej.
-
2014/05/26 14:49:40
@bartoszcze
Czyli wszystko dobrze zrozumiałem za pierwszym razem. Mimo natrętnego twierdzenia że jest inaczej.
Dałem linka nie do statystyk, ale graficznego przedstawienia pewnych aspektów gry. I spokojnie można z nich wyciągać wnioski - tak po 30, 60, czy 90 minutach, zagrań Atletico w pole karne Realu było jak na lekarstwo. A faktycznych błędów defensywy Realu bardzo niewiele.
A popłoch pozostaje twoją oceną estetyczną. Indianie grali do boku(dlaczego nie próbowali rozgrywać środkiem, gdzie był słabiutki Khedira?) dostawali czasem rzut rożny i tyle.
A dlaczego ich plan nie zakładał zasypania rywali gradem goli? Bo niezależnie która minuta, czy wypoczęci, czy nie, otworzenie się choć trochę, oznaczało porażkę.
Real otworzyć się nie bał. W drugiej połowie skład był ultraofensywny, z tercetu pomocników najbardziej defensywny charakter miał Modrić, skrajni defensorzy też mocno angażowali się w atak. A Indianie nie wyprowadzili ŻADNEJ kontry, przez cały mecz ani razu nie udało im się zaskoczyć defensywy Realu, ani razu nie zyskali przewagi liczebnej w ataku, ani razu nie udało im się błyskawicznie przemieścić pod bramkę przeciwnika i uderzyć. I za to wypadałoby Real pochwalić.
Jedyny błąd obrony jaki mógłbym wyszczególnić, to zbyt głęboka obrona rożnych - nikt nie stał na przedpolu, i Indianie często zbierali piłki. to że nie umieli z nich korzystać, to już inna sprawa.
-
2014/05/26 14:56:52
@twojastara
Dałem linka nie do statystyk, ale graficznego przedstawienia pewnych aspektów gry

Bez względu na to, jak to nazwiesz, wyciąganie wniosków jest tak samo bez sensu. Jak nie rozumiesz dlaczego, to przykro mi. Ale raczej nie rozumiesz, skoro znów rozpisałeś się nie na temat.
-
2014/05/26 15:24:28
@lechu
"to to, że Di Maria jest teraz jeszcze bardziej niedoceniany, niż był wcześniej"

Idzie mundial będzie miał wyjątkową okazję, zwłaszcza, że jeden taki głodny sukcesów w tym sezonie obok niego będzie biegał i będzie w centrum uwagi, żadna asysta nie umknie. Kto wie, może ta sytuacja z niedocenianiem się po tym turnieju zmieni.
-
2014/05/26 15:42:42
@bartoszcze
Chyba waści nie skumałeś, że poruszyłem - nazwałem to wrażeniem estetycznym.
Indianie mieli przewagę siłową, ale tylko w środku pola, potrafili nieźle przejmować piłki, ale nie bardzo wiedzieli co z nimi pod polem karnym Realu zrobić.
Zanim zaczniesz znowu odwracać kota ogonem, proszę, podług woli, statystyki gry ofensywnej Atletico do 40 minuty.
Podania w pole karne - 1(ta pamiętna asysta)
Strzały 4 - 1 gol, 1 zablokowany, 2 niecelne daleko zza pola karnego
prosto ze squawki.

champions-league.squawka.com/real-madrid-vs-atletico-de-madrid/24-05-2014/champions-league/matches

Można sobie ustawić wszystko podług woli, od dowolnej minuty, do dowolnej minuty.
Indianom należy oddać, że przez pierwszą połowę nie pozwolili Realowi przebić się pod ich pole karne - poza okazją Bale'a
-
2014/05/26 16:02:14
@martin.slenderlink

Ostatnie mistrzostwa świata nic nie zmieniły - Złotą Piłkę dostał Messi, który w nich nic nie grał, a jedna z gwiazd czyli Sneijder nie dostała nawet uścisku dłoni prezesa.
-
2014/05/26 17:15:41
@0twojastara

bartoszcze to znany bordowy troll, po co się z nim spierasz, życia nie masz?
-
2014/05/26 17:19:11
Bartoszcze (...) ale idzie odnieść wrażenie, że odnosisz się do innych z delikatną pogardą.

Ale Bartoszcze ma wszelkie ku temu podstawy, by do innych odnosić się z delikatną pogardą :)
-
2014/05/26 17:28:58
@lecho
"Ostatnie mistrzostwa świata nic nie zmieniły - Złotą Piłkę dostał Messi"

Toż nie chodzi o detronizację Lionela czy kolegi z klubu, który aktualnie złotą gałę dzierży. Bale na ten przykład na żaden turniej nie jedzie w czerwcu.
-
2014/05/26 19:37:38
@twojastara
nazwałem to wrażeniem estetycznym...

..i wciąż bezrozumnie usiłujesz z tym polemizować przy pomocy statystyk.
Podejmij wreszcie próbę przeczytania ze zrozumieniem - gdzie w zdaniu, które początkuje dyskusję, odnosiłem się do jakichkolwiek statystyk ataku Atletico?

@ulesław
Już prawie zapomniałem :D
(BTW kto wygrał Fantasy Champions League i jak blisko końca byłem?)
-
2014/05/26 20:28:13
@Daktyl
Miło wiedzieć. Będę pamiętał.

@Bartoszcze
Nie mogę uwierzyć w to co napisałeś. W zasadzie przyznałeś, że gówno cię obchodzi stan faktyczny, liczy się wyłącznie twój, wybitnie subiektywny, punkt widzenia. W zasadzie, po co udzielasz się na forum? Gadaj do lustra.

Najpierw jęczenie o selektywne staty, potem wszystkie staty złe... Ehhh, co za słodka hipokryzja.
-
2014/05/26 20:30:53
I ta asysta CR do Marcelo. Palce lizać. Otworzył mu wolny pas startowy do bramki Kurtuły (ten się nie popisał).
-
2014/05/26 20:36:31
@twojastara
W zasadzie przyznałeś, że gówno cię obchodzi stan faktyczny

W zasadzie przyznałeś że gówno cię obchodzi temat dyskusji w którą się wciąłeś, a który usilnie próbujesz zmienić. A może nadal po prostu tego nie rozumiesz? #bimajgest
Mój pierwotny, inteligentny interlokutor zrozumiał bez trudu.
-
2014/05/26 20:42:17
" w porównaniu z tym rokiem - z gry odpadnie Barcelona, Borussia, United i Liverpool (...) Barcelona jest stetryczała, a w Borussii chyba już tylko trener zostanie po letnim okienku transferowym"

Czwarty rok z rzędu już odpadają z gry z tych powodów, kiedyś musi się stać.
-
2014/05/26 20:54:43
@ ogqozo
Ja to się z tym szczęściem upieram. Czy Niemcy we krwi mają strzelanie w końcówkach z nadmiaru szczęścia, czy z uporu raczej? No a jeśli Ramos pyka dwie główki po stałych fragmentach gry Bayernowi w jednym meczu to widzisz przypadek w tym, że puknął też Atletico?
Patrz: róg-Modrić-Ramos-gol (dyńką):
www.youtube.com/watch?v=l_9zB6xEOMI
-
2014/05/26 20:59:01
@martin.slenderlink

Odniosłem się do tego, że w ostatnich latach raczej trudno było się wykreować na jakichkolwiek mistrzostwach. Rolę podstawowego okna wystawowego przejęła Liga Mistrzów, o gwiazdy MŚ 2010 czy Euro 2012 nikt się w Europie nie zabijał.
-
2014/05/26 21:09:02
Niechaj zatem bartoszcze ma rację a Real puchar ligi mistrzów. I oby tak było co roku :)
-
2014/05/26 21:33:45
@lecho
"Odniosłem się do tego, że w ostatnich latach raczej trudno było się wykreować na jakichkolwiek mistrzostwach".

No, jasne, że trudno, ale chociaż tyle temu Angelowi zostało w tym roku, że zagra na jakimś jeszcze turnieju (atrakcyjniejszym niż w RPA w moim skromnym przekonaniu, chociaż nie wiem, czy akurat lepiej zorganizowanym). Pewnie masz rację co do reguły, ale turniej w RPA był gniotowaty, ten powinien być trochę bardziej elektryzujący.
-
2014/05/27 00:36:48
@bartoszcze
Zabawne, bo myślałem że dotyczy pierwszych 36 minut meczu. W mniejszym stopniu zaś twojego subiektywnego poczucia estetyki. Które - przyznam - gówno mnie obchodzi.

A i "dyskusja" - dwa zdania. Tak bardzo się w to wciąłem. Uważaj żebyś wątku nie zgubił.

Teraz już tylko jestem ciekaw, jak dalej będziesz odwracał kota ogonem. Nie zawiedź mnie.
-
2014/05/27 06:32:39
Turniej w RPA był najciekawszym MŚ w tym tysiącleciu. Gdyby Brazylia była na takim poziomie, skakałbym ze szczęścia.
-
2014/05/27 06:52:16
@twojastara
Zabawne, bo myślałem że dotyczy pierwszych 36 minut meczu

i dlatego powoływałeś dane z przekroju całego meczu :D
a że nie zrozumiałeś od samego początku, to Ci zwracałem uwagę, było czytać uważnie zamiast buraczyć
miłego dnia, spędzonego na śledzeniu mnie lub nie:)
-
2014/05/27 14:01:56
Porazka!
Wygral biznes z zaangazowaniem w futbol. Wygrali milionerzy z banda Simeone. Stracilem szacunek dla biznesu futbolowego, zabraklo tylko 2 minut i 99% nas byloby zadowolonych - niespodzianki zawsze mile widziane.
Z tej edycji LM zapamietam najbardziej 15 pierwszych minut meczu Atletcio-Barca (szacun dla bandy Simeone wtedy!! Final sie dla mnie nie liczy bo przegrany przypadkowo i koniec).
-
2014/05/27 14:21:17
Turniej w RPA był najciekawszym MŚ w tym tysiącleciu. Gdyby Brazylia była na takim poziomie, skakałbym ze szczęścia.

A właśnie, jaki był Waszym zdaniem najciekawszy Mundial, który było Wam dane oglądać? A jaki najmniej ciekawy?

Gdybym miał wybierać, to z turniejów, które mniej lub bardziej świadomie śledziłem (od 1990 roku), najbardziej podobał mi się ten rozegrany w USA w 1994 roku. Pamiętam z niego wiele wspaniałych spotkań (zwłaszcza pojedynek Rumunii z Argentyną, ale i mecze Szwecja-Rumunia, Brazylia-Holandia czy Bułgaria-Niemcy niewiele mu ustępowały) i fenomenalne indywidualne występy Stoiczkowa, Romario, Baggio i Hagiego. Z kolei najgorzej wspominam Mundial koreańsko-japoński - nie tylko ze względu na postawę sędziów, ale i z uwagi na same mecze; większość z nich była po prostu nudna. Podejrzewam, że jeszcze gorzej pod tym względem prezentował się turniej z 1990 roku, ale akurat wtedy miałem 5 lat, więc za dużo nie pamiętam.
-
2014/05/27 14:42:42
@fidelrulez
"A właśnie, jaki był Waszym zdaniem najciekawszy Mundial, który było Wam dane oglądać? A jaki najmniej ciekawy?"

Waham się pomiędzy 1986 a 1994 właśnie.

1986, bo pierwszy mundial i w takim momencie życia (miałem niecałe 8 lat), kiedy jest taki ocean wolnego czasu, że można oglądać od Włochy Bułgaria po Dania-Urugwaj oraz nie może się nie podobać, kiedy taka Dania po wymierzeniu batów sama dostaje baty z Hiszpanią, itd. Tylko na Smolarka w narożniku z Portugalią to się chyba jakoś o 1 w nocy musiałem przebudzić. Poza tym, Maradona przez pół boiska, oszustwo z ręką i Niemcy, którzy grając klasycznie "do końca" jednak przegrali finał. Dużo się działo, nawet grupowe sześć do jajca Ruskich z Węgrami było niezłe.

1994, bo faktycznie miał perełki w postaci takich spotkań jak wspomniane Argentyna - Rumunia, które też doskonale pamiętam, i do końca trzymał w napięciu. 1998 jeszcze był okej, ale Korea i Japonia to porażka kompletna. Gdyby nie hit Maleńczuka pt. Mundialeiro, to nic by mi z tego turnieju w głowie nie zostało za bardzo. Może Rivaldo i jego teatr przy chorągiewce.

Z tym, że ja się zastanawiam nad jedną rzeczą, analogicznie do tej, którą ktoś tam pod poprzednią notką zasugerował w kontekście galacticos. Czy to nie jest tak, analogicznie do piłkarzy z naszej młodości, że te turnieje dla ludu najpiękniejsze wydają nam się w latach szczenięcych i maks nastoletnio-studenckich, a potem to już, Panie, meh. Może dlatego tak RPA odebrałem.
-
2014/05/27 19:00:03
@ michael43210
Ciekawy przypadek - gość, któremu pewnie się wydaje, że mu na sercu czysty sport i jego dobro leży, stwierdza, że wynik sportowy jest nieważny. Bo nie po jego myśli. Na dodatek 99% ogółu tak myśli (chiba racja musi być po jego stronie). I stracił szacunek do biznesu futbolowego (czyli jeszcze niedawno go miał), bo ten ośmielił się wygrać w czystej sportowej walce. Fenomen.
-
2014/05/27 19:37:43
W kolejności:

1994
2010
1982
1998
2006
1990
2002

Meksyku nie liczę, bo wiele się z niego nie naoglądałem (właściwie w ogóle nie oglądałem nocnych meczów, tylko wieczorne), ale byłby pewnie na drugim miejscu.
-
2014/05/27 20:06:25
Przy czym RPA były bardzo fajnymi mistrzostwami może nie ze względu na super elektryzujące mecze (chociaż fajnych i emocjonujących było całkiem sporo), ale ze względu na bardzo wyrównaną walkę. Po dwóch rundach fazy grupowej tylko jedna drużyna już awansowała i tylko jedna odpadła. Porównajcie to z takimi ME w Austrii/Szwajcarii...
-
2014/05/28 10:50:11
@bartoszcze
Teraz to żeś zawiódł. Myślałem że jakoś ładnie znowu coś zełgasz, a tu takie rozczarowanie.

Domyślam się, że przerasta twój niewielki rozumek rozszyfrowanie pierwszej grafiki. Czepiać mógłby się ktoś, kto meczu nie widział, (Coś to sugeruje) ktoś kto oglądał byłby nawet w stanie wskazać z których akcji są konkretne strzałki. Żółta to oczywiście asysta. Jasnoniebieska to drugie nieudane wyjście Ikera i pudło Indian - bynajmniej nie z pierwszych 36 minut. Zostają 2 kreseczki i rachunek prawdopodobieństwa, w której części meczu nastąpiły. A wniosek prosty - Indianie nie byli na tyle "spłoszyć" Realu, by stworzyć sobie jakieś okazje.
Wytłumaczenie drugiego jest proste - bezbłędny Varane, niemal bezbłędny Ramos. Niezależnie od fragmentu meczu, grali na takim właśnie poziomie, ci "spłoszeni" obrońcy.

Ale znowu rozpisałem się nie na temat, bo liczy się wyłącznie twój punkt widzenia.

"miłego dnia, spędzonego na śledzeniu mnie lub nie"

Nie, nie jesteś arogantem, ani trochę.

Ostatecznie nie jestem nawet zirytowany, jest mi ciebie wyłącznie żal. Tacy nadęci hipokryci muszą przebywać ze sobą przez 100% czasu, a ja mam z tobą kontakt wyłącznie tutaj, bardzo ograniczony i bardzo rzadki - na szczęście.
Dopiero ta statystyka działa wybitnie na twoją niekorzyść.
-
2014/05/28 14:07:08
Zgadzam się z Panem Rafałem, że to nie jest tak, że drużyna warta pół miliarda musi być lepsza od tej za 100 milionów -bo taka jak rozumiem jest główna konkluzja. Zgadzam się też, że Decima jest sumą pracy kilku trenerów na przestrzeni lat. Nie można jednak nie zauważyć, że nie każdego stać na Cristiano Ronaldo, który jest w stanie wygrać mecz samemu, a jak nie trafi do siatki w 2 meczach z rzędu to mówi sie o kryzysie. Podobnie z Garethem Bale'm, który już dzięki samej swojej szybkości daje przewagę w końcówkach. Nie twierdzę, że Real kupił Decimę, ale porównanie ławek rezerwowych obu madryckich drużyn odpowiada na pytanie czemu ten finał był wyrównany przez 90 a nie 120 minut.
-
2014/05/28 14:26:35
@0twojastara
Czy to oznacza, że skończyłeś swój festiwal pisania nie na temat, czy jeszcze nie?
-
2014/05/28 14:56:25
@up + @0twojastara

Tyle postów nasiekaliście, że już nawet nie wiem, kto ma jakie poglądy i jakie przeciwstawne stanowiska się tu ścierają. Może jakieś małe résumé, Panowie?
-
2014/05/28 16:17:06
@dieg
Ale co tu podsumowywać, jak kolega 0twojastara polemizuje z własnym poglądem, zamiast przeczytać uważnie, co napisałem dawno temu...
-
2014/05/28 18:51:25
@dieg
Ależ proszę - w skrócie
Ja pisałem o meczu, poruszając zarówno konkretne fragmenty, jak i odwołując się do całości widowiska.

Kolega bartoszcze wyrażał natomiast głębię swego istnienia, on, samotny, niezrozumiany poeta, którego poglądów nigdy nikt nie podziela, tak są wyjątkowe.

@bartoszcze
Znudziłeś mnie bordowy trollu. Apage.
-
2014/05/28 20:23:55
@zdad
Bo nie po jego myśli. Na dodatek 99% ogółu tak myśli

99% ogółu* zapewne było wynikiem rozczarowanych, bo nie spełniła się bajka o kopciuszku czy czymśtam, niemniej jednak wśród młodzieży o silne emocje związane z rozczarowaniem łatwiej.

*jak wiadomo, 99% liczb podawanych w internecie jest wyssanych z palca ;-)
-
2014/05/28 21:23:34
Niektórzy tak bardzo krytykowali Carletto jeżdząc po nim jak po łysej kobyle a to on dał nam upragnioną Decimę nie Capello, nie Shuester, nie Pellegrini czy the semi-final one.

To on będzie kojarzony z dziesiątym PE, tak jak z wcześniejszymi pucharami utożsamiani są Munoz, Villalonga, Carniglia, Heynckes, del Bosque.

Carletto zdobył w swoim pierwszym sezonie w Madrycie oryginalny dublet pucharowy wygrywając w finałach z Barcą i Atleti a w drodze po Decimę lejąć niemieckie trio ze szczytów Bundesligi miażdżąc i ośmieszając przaśny Bayern (Guardiolii!). Mnie to wystarczy i w tym momencie, szczerze mówiąc, pierle oddaną ligę.
-
2014/05/29 20:27:06
Pod koniec spotkania to wyglądało jakby drużyny dzieliła co najmniej jedna klasa rozgrywkowa. Atletico zamknięte na własnej połowie tylko desperacko się broniło. Bramka "wisiała w powietrzu" i w końcu stało się. Po utracie gola morale piłkarzy Simeone poszły w dół, że sami już nie wierzyli, iż mogą zdobyć to trofeum. Pewnie wielu było przykro w myśl kibicujemy słabszemu, ale Real był w przekroju całego meczu lepszym zespołem.
-
2014/05/30 20:54:14
Witam trochę nie na temat ale :
Zapraszamy wszystkich już teraz na nowy sezon Fantasy Premier League z FPLSufler...
Wejdź na stronę i dowiedz się więcej !
www.fplsufler.com
-
2014/06/03 16:14:28
No trzeba przyznać, że Sergio uratował tyłek wielu osobom swoim lotem :)
-
2014/06/06 01:02:57
wytypuj TOP4 drużyn, wybierz 3 z 80 strzelców, obstaw wyniki wszystkich meczów
www.mundialtyper.pl/
-
2014/06/06 21:14:14
Robert Lewandowski: W meczu z Litwą widać było w naszej grze pomysł.
Dariusz Tuzimek: Lewandowski to co prawda bezsprzeczne najlepszy polski piłkarz. Może nawet nie tylko obecnie, ale w ogóle w historii naszego futbolu.

Przeciętny piłkarz, przeciętny dziennikarz. Ale żeby aż takie bzdury opowiadać?! Polski futbol to trup. Z takimi ludźmi nic nie da się zrobić.
-
2014/06/08 09:00:41
Kontrowersyjny zapis w umowie Diego Costy, musi iść do Chelsea

Do za­ska­ku­ją­cych in­for­ma­cji do­tarł dzien­nik Marca. Diego Costa nie chce od­cho­dzić z Atle­ti­co Ma­dryt, ale jest do tego zmu­szo­ny przez kon­tro­wer­syj­ny zapis, który znaj­du­je się w jego umo­wie z agen­tem Jorge Men­de­sem.

Kolejny idiotyzm w światowym futbolu.
-
2014/06/08 09:01:58
Kontrowersyjny zapis w umowie Diego Costy, musi iść do Chelsea

Do za­ska­ku­ją­cych in­for­ma­cji do­tarł dzien­nik Marca. Diego Costa nie chce od­cho­dzić z Atle­ti­co Ma­dryt, ale jest do tego zmu­szo­ny przez kon­tro­wer­syj­ny zapis, który znaj­du­je się w jego umo­wie z agen­tem Jorge Men­de­sem.

Kolejny idiotyzm w światowym futbolu.