Blog > Komentarze do wpisu

Europa jako kolonia

Gdyby nie ofermowaty popis piłkarzy Realu Sociedad – dali jesienią ciała na miarę pojedynczego punkciku uciułanego w grupie Ligi Mistrzów – to hiszpańskie kluby byłyby w upływającym sezonie europejskich pucharów nietykalne.

O najcenniejsze trofeum powalczą zaraz Real Madryt i Atlético. Mniej prestiżowe wzięła Sevilla. Barcelona, owszem, odpadła już w ćwierćfinale, ale wykopana przez rywala ze swojego kraju (Atlético) – wcześniej rozprawiła się z nowym mistrzem Anglii. Valencia, owszem, odpadła w półfinale, ale wykopana przez rywala ze swojego kraju (Sevillę). Betis odpadł jeszcze szybciej, ale również wykopany przez rywala ze swojego kraju (Sevillę). Jeszcze raz: gdyby nie wspomniane gapy z Realu Sociedad, ŻADEN hiszpański zespół nie zostałby wyeliminowany przez niehiszpański. Dlatego już tylko na marginesie zwrócę uwagę, że koronę króla strzelców Ligi Europejskiej założył niejaki Jonathan Soriano – a jakże, Hiszpan, tyle że zatrudniony w Salzburga – który o jednego gola wyprzedził Paco – a jakże, Hiszpana, młodzieńca z ataku Valencii.

Nie wiem, czy to wszystko uprawnia do obwołania Primera Division najsilniejszymi rozgrywkami krajowymi na świecie – jak wiemy z kibicowskich awantur, nikt jeszcze nie wskazał kryteriów mierzenia siły lig, które usatysfakcjonowałyby wszystkich. Zamiast stawiania hałaśliwych tez proponuję zatem rozejrzeć się, skąd czerpią natchnienie inni potentaci.

W lidze angielskiej, w rankingu UEFA sklasyfikowanej na drugiej pozycji, wszystkich pokonał Manchester City, którym zarządzają były barceloński dyrektor sportowy Txiki Begiristain oraz były barceloński wiceprezes od spraw biznesowych Ferran Soriano, i który w napadzie wystawia Davida Silvę, Jesusa Navasa i Álvaro Negredo (a funkcję trenera pełni fachowiec chilijski, lecz od dekady zbierający doświadczenia w drużynach hiszpańskich). Hiszpańska inwazja obejmuje zresztą od lat wiele wyspiarskich boisk – także w renomowanych firmach, jak Chelsea czy Arsenal – a najnowsze plotki transferowe wskazują, że wkrótce jeszcze się nasili. I hiszpańscy piłkarze wreszcie stworzą tam najliczniejszą nację imigrancką – na razie ustępują francuskim (oczywiście ilościowo, jakości nie ma co porównywać).

Ligę niemiecką, w rankingu UEFA sklasyfikowaną na trzeciej pozycji, w rekordowo przytłaczającym stylu zdominował Bayern, który postanowił oddać władzę nad szatnią – i projektowanie nowej przyszłości – Hiszpanowi Pepowi Guardioli. A ten reżyserię gry powierzył rodakowi Thiago Alcantarze. I dopóki wybrańca trenera nie rozłożyła kontuzja, monachijska kręciła się jak perpetuum mobile. (Można by jeszcze napomknąć o domieszce hiszpańskiej krwi buzującej w żyłach Javiego Martineza).

W lidze włoskiej, w rankingu UEFA sklasyfikowanej na czwartej pozycji, ponownie triumfował akurat Juventus, który hiszpańskim wpływom się opiera – choć całkiem ich nie unika, stąd obecność w ataku Fernando Llorente – ale już krajowy puchar zdobyło Napoli, czyli drużyna kierowana przez Hiszpana Rafę Beniteza, a na boisku reprezentowana przez jego rodaków Pepe Reinę, Raula Albiola i Jose Callejona (oraz wypchniętego z Madrytu Gonzalo Higuaina).

Również w innych krajach, już bardziej oddalonych od kontynentalnej czołówki, znajdziemy mnóstwo klubów – zwycięskich! – którzy uwierzyli, że kto chce, by go w nowoczesnym futbolu słuchali, musi przemawiać po hiszpańsku. Jak we wszechpanującym w Grecji Olympiakosie. Tam szatnia przyjęła czterech hiszpańskich piłkarzy, a także trenera – w osobie Michela, przez całe moje dzieciństwo krążącego w linii pomocy Realu Madryt.

Gdzie indziej wysłanników z kraju mistrzów świata odnajdziemy mniej, ale zarazem coraz trudniej wypatrzeć okolice, które ich urokowi nie ulegają. Hiszpanie to hard power i soft power. Nie tylko sami zwyciężają, ale jeszcze wystarcza im zasobów ludzkich, by stopniowo spychać Brazylię z pozycji czołowego futbolowego eksportera. Sprzedają ludzi i know-how. Od Euro 2008 liczba ich graczy najętych przez ligi zagraniczne najwyższego szczebla potroiła się – według szacunków ze stycznia było ich 222, kopali nawet w Azerbejdżanie, Hongkongu czy Nowej Zelandii. Nienawróconych na obrządek hiszpański ubywa z każdym sezonem, nawet w naszej ekstraklasie pojawili się znienacka aż dwaj trenerzy najpopularniejszego wyznania – najpierw José Rojo Martín w Kielcach, potem Ángel Pérez García w Gliwicach.

To więcej niż moda, wywołana niedawną karierą tiki-taki, czyli jedynym nowym stylem gry, którego nazwa wzbogaciła ostatnio język futbolu. Jak marketingu nauczają konkurentów kluby angielskie, a gigantyczny kapitał dostarczają inwestorzy z innych kontynentów, tak w sensie najważniejszym – czysto sportowym – Europę skolonizowała Hiszpania.

czwartek, 22 maja 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/05/22 22:39:40
Powiedzmy sobie szczerze - w ostantich latach Premier League wygląda bardziej jak chłopiec do bicia dla La Liga. Już Bundesliga ma większą szansę na detronizację Hiszpanów niż Anglicy.

A jakby jeszcze La Furja Roja zdobyła mistrzostwo świata? Dominacja kompletna.
-
2014/05/22 23:04:36
Hiszpania i Mistrzostwo Świata? Cudem wygrali je 4 lata temu... W finale udało im się wyściubić jedną bramkę przeciwko Niemcom, do którego niezasłużenie dotarli (patrz mecz z Paragwajem- niesłusznie nieuznany prawidłowy gol Nelsona Valdeza, podczas gdy gol dla Hiszpanii padł ze spalonego...). Liga hiszpańska w tym roku wyjątkowo mocna, fantastyczny sezon Atletico, propsy dla Simeone, ale ich reprezentacja to nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Do tego ostatnimi czasy na szczęście także mało efektywna.
-
2014/05/22 23:06:28
@up

Holendrom oczywiście. Tak to jest, jak się pisze z pośpiechu, ale dawno takich bzdur nie czytałem jak komentarz @boobr8, żeby Hiszpania miała realne szanse na obronę trofeum...
-
2014/05/22 23:14:57
Podbój i kolonizacja zajęcia Hiszpanów wywodzące się z ich historii :)
-
2014/05/22 23:42:04
@pipes_pipes

zgadzam się w 100%, hiszpanie cudem wygrali mistrzostwo świata, równie fartownie wygrali euro w 2008 i 2012. W ogóle wszystkie mecze wygrywają przez przypadek. Jak przez przypadek znowu przypałętają się do jakiegoś finału to mam nadzieję że juz nie wściubią żadnej przypadkowej bramki
-
2014/05/22 23:44:04
@pipes
Hiszpania była moim zdaniem najgorszym mistrzem świata odkąd oglądam mundiale, tj. od '94, ale "realne szanse na obronę trofeum" to ma na pewno. Bo niby czemu nie?
-
2014/05/23 00:09:24
Taaak, przypadkiem Hiszpania ograła Chile, przypadkiem Portugalię, przypadkiem Niemców i przypadkiem Holendrów. <3
-
2014/05/23 00:37:33
Oj,trzeba się przyjrzeć Hiszpańskiemu systemowi szkolenie, oj trzeba.

@pipes_pipes
Nie mierz siły atrakcyjnością, oraz nie myl nudy ze słabością. Trzeba Hiszpanom oddać, że potrafią grać bardzo ergonomicznie, a w meczach o najwyższą stawkę zagrać wspaniale, jak w półfinale z Niemcami, czy finale z Włochami.

Choć też mam ich troszkę wyżej uszu, gdyby w końcówce meczu z Chorwacją sędzia gwizdnął prawidłowego karnego dla tych drugich, to tytułu Hiszpanie mogliby nie obronić.

Jestem ciekaw czy niemieckie dzieciaki, szkolone w hiszpański sposób, już dorosły by wejść na tron. Na polu narodowym Niemcy nadal są głodni, a Hiszpanie syci.

W sumie od Brazylii 2002 tytuły wygrywają raczej Ci, którzy mają spokój w obronie. Predestynuje to... Brazylię (ale to zdanie dziwnie by wyglądało 10 lat temu)

Pozostali, Argentyna z Messim, Portugalia z CR7, w wojnie o tytuł największego ever, szalona Holandia która może zajść wysoko, może też być największym rozczarowaniem. Paru kandydatów poza Hiszpanią jest. I bardzo dobrze.
-
2014/05/23 01:49:22
Wyżej cenię od jakiegoś czasu również niemiecki futbol od bardziej ograniczonego angielskiego.
-
2014/05/23 06:58:04
Piłka w Hiszpanii stoi na, nieosiągalnym dla wielu krajów, poziomie Zyczyłbym sobie aby kiedyś Polska piłka klubowa osiągała takie sukcesy i oby moje wnuki tego doświadczyły bo ja napewno nie doczekam takich czasów.

A swoją drogą jak Wam się wydaje kto wygra niedzielny fianał? Zapraszam do dyskusji o finale: Carlo Ancelotti czy Diego Simeone?
-
2014/05/23 07:55:36
szkolone w hiszpański sposób, już dorosły by wejść na tron.

Przecież widać że nie. Niemcy mają chyba nawet więcej problemów niż w 2010 (brak bocznych obrońców, potencjalne "szóstki" są albo kontuzjowane albo świeżo po kontuzji, środek obrony też różowo nie wygląda.

Inna sprawa, że Hiszpanie też doszli do wyczerpania "barcelońskiej" formuły - nie, żeby nie miał kto grać za Xaviego, ale jednak te wszystkie reprezentacje się kręciły wokół niego...
-
2014/05/23 09:36:52

Nie wiem, czy to wszystko uprawnia do obwołania Primera Division najsilniejszymi rozgrywkami krajowymi na świecie jak wiemy z kibicowskich awantur, nikt jeszcze nie wskazał kryteriów mierzenia siły lig, które usatysfakcjonowałyby wszystkich.

Jakoś w 2008 r. dało się zmierzyć, która liga jest najsilniejsza w Europie, a od niedawna jest z tym problem. Nie wiem, co jeszcze powinni wygrać Hiszpanie, aby w rezerwacie zaprzestano kwestionowania ich supremacji.
Barcelona na Britannia Stadium nie przyjedzie, podobnie jak All Blacks nie wystąpią na Narodowym.

-
2014/05/23 10:41:19
Ciężko przez gardło przechodzi stwierdzenie, że La Liga jest najmocniejsza w Europie...

Jakoś łatwiej mi było to przyznać za czasów, gdy równie mocne były Deportivo, Celta, Valencia i Deportivo Alaves z Jordim Cruyffem (mecz z Liverpoolem w finale Pucharu UEFA zapadł mi bardzo w pamięć...).

Nie wszędzie jednak ten hiszpański styl działa - taki Jose Antonio Camacho nie był w stanie ugrać kompletnie nic z reprezentacją Chin. Przeciwnie, w zasadzie ją ośmieszył.

@Hiszpanie na mundialu
Być może tytułu nie obronią, ale pisać, że byli beznadziejni i nie zasłużyli w latach minionych (obojętnie które weźmiemy pod uwagę i jaki turniej) to jakieś delikatne zboczenie... Na pewno Chile i Australia nie są w stanie powstrzymać ich przed wyjściem z grupy, raczej gwarantują relaksujący pierwszy tydzień mistrzostw i spokojne przygotowanie na poważniejszych rywali.

Ja duże oczekiwania mam wobec Argentyny i bardzo jestem ciekaw jej półfinałowego starcia z Hiszpanią. Nie widzę tu innego scenariusza.

-
2014/05/23 10:55:32
Gdyby z PL usunąć Newcastle, to może już Hiszpania by rządziła niepodzielnie?:P
-
2014/05/23 11:00:13
@airborell
"środek obrony też różowo nie wygląda."
Hummels i Mertesacker nie wyglądają dla mnie źle, przynajmniej na papierze.

"brak bocznych obrońców,"
Lahm to jednak klasa. Pytanie jak Schmelzer sobie poradzi.

To że niektórzy męczyli się z kontuzjami, nie znaczy że nie wystrzelą z formą - turnieje rządzą się swoimi prawami. Czasem powracający po kontuzji są najlepsi(Ronaldo), także ze względu na świeżość - nie są wyczerpani sezonem.

Nie wierzyłem w Niemców ani na Mundialu '10, ani na Euro '12. I zawsze notowali jakieś wpadki(Loew nigdy nie wygrał więcej jak 5 spotkań pod rząd). Ale teraz Ci piłkarze wchodzą w najlepszy wiek, gotów jestem dać im kredyt zaufania.

Prawdziwy problem jest w ataku. Gomez nie grał przez sezon i nie ma go w szerokiej kadrze. Tylko kim wtedy strzelać? Dziadkiem Klose i pomocnikiem Podolskim? Kolejna zwycięska kadra bez napastnika?

-
2014/05/23 11:23:45

@dieg

Ciężko przez gardło przechodzi stwierdzenie, że La Liga jest najmocniejsza w Europie...

Jakoś łatwiej mi było to przyznać za czasów, gdy równie mocne były Deportivo, Celta, Valencia i Deportivo Alaves...


Ale w tamtych czasach liga hiszpańska nie była w stanie uzbierać ponad 90 pkt w rankingu.

Gdyby w jutrzejszym finale Manchester United grał z Manchesterem City, Ligę Europy zdobyłby Tottenham, EPL byłaby pierwsza w rankingu UEFA z ponad 12-punktową przewagą nad kolejną ligą, czy ktoś kwestionowałby pozycję angielskiej piłki klubowej?
Czy ktoś bawiłby się w jakąś pokrętną relatywizację?
Czy ktoś odwoływałby się do sceptycyzmu, zalecając ostrożność w czytaniu rankingu opartego na konwencjonalnej metodologii?

-
2014/05/23 11:50:25
Panie Rafale - czy mozna sie spodziewac na final LM blogowania na zywo? (mecz jest 2 razy ciekawszy) - pozdrowienia.
-
2014/05/23 12:07:07
@up

Jasne, że nie.

Rzecz w tym, że angielskie kluby mają kasę i każdy posiada jakieś znane nazwisko w składzie. To chyba przesądza o znakomitym PR ligi.

Dodatkowo pojawiają się kwiatki takie jak Hull czy Wigan, które dają argument za tezą, że angielska liga jest bardzo wyrównana. (Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić Osasunę czy Elche w finale Copa del Rey...). Rozum samowolnie skłania się do przyznania jej prymatu w Europie z tych względów.

...z pewnością jest najatrakcyjniejsza do oglądania - więcej jest meczów, w których kibicujesz Cardiff czy Swansea, jako równorzędnemu przeciwnikowi dla mocnego klubu.

A w Hiszpanii (przynajmniej ja) widząc spotkanie Getafe - Real, kibicuję nie tyle drużynie słabszej (bo nie wierzę, że wygra), ile PRZECIW mocniejszej - na zasadzie a nuż Real się potknie...

Jeszcze zanim Barcelona się zbłaźniła z Elche, oglądałem jej mecz z Granadą. Patrząc na wynik niemal do końca byłem pewien, że ta aberracja zaraz zniknie. Podczas, gdy obserwując Cardiff vs Liverpool (wynik 3:6 i pierwsza bramka gospodarzy) w zasadzie do 60 minuty spodziewałem się, że Walijczycy dadzą radę jeszcze ich pokonać.
-
2014/05/23 12:07:07
@gobokke "Czy ktoś odwoływałby się do sceptycyzmu, zalecając ostrożność w czytaniu rankingu opartego na konwencjonalnej metodologii?"

Sceptycyzm bierze się z faktu istnienia długoletniego duopolu w Hiszpanii (rozbity w tym roku ale dalej wszyscy uważają to za anomalię w matriksie) i zrownywania czołowej dwojki z innymi czołowymi druzynami z Europy (nie wygrywają jak chcą i co chcą, więc nie są lepsi) a co za tym idzie, ze wzgledu na przepasc punktową miedzy duopolem a reszta hiszpanskich druzyn, traktowania tych drugich jako słabszych od sredniakow z innych lig. Ten sezon w końcu pokazał, ze jest inaczej ale i tak wszyscy patrzą na to jak na anomalię w matriksie :)
-
2014/05/23 12:09:46
Rafał,
warto tylko pamiętać, że Hiszpanie w City poza Silvą to akurat zawodzą.
Navas (na spółkę z Demichellisem) wykopał MC z Ligi Mistrzów. W lidze miał kilka przebłysków, ale tak grał przeciętnie albo słabo. Natomiast Negredo, mimo że faworyzowany przez Pellegriniego, to miejsce w składzie stracił, bo kopał się po czole. I tytuł dla City wyszarpał dopiero na finiszu rozgrywek Dżeko strzelając ważne gole i... Mourinho pokonując Liverpool na Anfield.

Do tego dodajmy kompromitację City w Pucharze Anglii i fakt, że City DOSTAŁO w prezencie 3 pkt za mecz z Liverpoolem w zimie na Etihad. Sędziowanie w tamtym meczu było skandaliczne, kradzież na miarę MŚ w Korei i trzeba o tym pamiętać.
Wiem, są tacy którzy uważają, że wypaczenie wyniku w jednym meczu można zniwelować na przestrzeni całego sezonu, ale to jest absurd. Nie przy tak wyrównanym poziomie i to w bezpośrednim meczu.
W dodatku City miało przychylność sędziów w mniejszym lub większym stopniu przez całe rozgrywki.

Podsumowując, Pellegrini zawiódł. Dostał dwa razy lanie od Mourinho, pokazując że taktycznie ciągle nie przystaje do najlepszych w Europie (a gdzie Mourinho do naprawdę genialnych taktyków jak Hiddink, Klopp czy Benitez), jego transfery to absolutne niewypały (poza Fernandinho), skompromitował się w FA Cup w meczu z drugoligowcem (sic!) i skompromitował się w Lidze Mistrzów z najsłabsza Barceloną od jakichś 8 lat już na etapie założeń taktycznych i wystawionego składu - Navas na skrzydle i Demichellis na DM w 1/8 LM? A taki Gareth Barry dzielił i rządził na tej pozycji w Evertonie. Na wypożyczeniu z City wskutek decyzji Chilijczyka...

Do tego Pellegrini albo dyrekcja City okazała się być pozbawiona zmysłu strategicznego. Wydali latem ponad 100 mln funtów, a w trakcie sezonu, przy średniej liczbie kontuzji jak na standardy angielskie, okazało się, że brakuje ogarniętych ludzi do gry na kluczowych pozycjach - środek obrony i środek pomocy. Za to napastników chyba z pięciu...

Manchester City z takim zapleczem powinien w tę ligę zmasakrować, a oni ją wygrali takim małym cudem. Walcząc de facto z Liverpoolem, który marzył jedynie o powrocie do TOP4. To jest najsłabszy mistrz Anglii od czasów Blackburn Rovers. I to jeszcze z "genem frajerstwa".

No i na koniec nie mogę przemilczeć "profesjonalizmu" Pellegriniego. Facet nie zna zasad klasyfikacji w rundzie grupowej w LM (nie widział ile goli muszą strzelić w Monachium). Później był zaskoczony, że będzie trzeba grać na przełomie roku co 2-3 dni (!) - przecież nastoletni fan zna terminarz swojego klubu w dniu jego publikacji. Naprawdę, ciekawie musi wyglądać planowanie sezonu, jeżeli menedżer zespołu żyje z dnia na dzień.
Aż można by zapytać - to ma być inżynier? Która uczelnia niby tak twierdzi?
-
2014/05/23 12:20:47
"Ale w tamtych czasach liga hiszpańska nie była w stanie uzbierać ponad 90 pkt w rankingu."

Każdy laik sprowadzi poważny problem do cyfr.

Ale już co do poruszanej kwestii - UEFA zmieniała system punktacji. Kiedyś nie było tyle punktów bonusowych za awanse do kolejnych rund choćby (być może zmiany były też inne). Np. w sezonie 07/08 finaliści LM dostawali 7 punktów bonusowych za całe rozgrywki, teraz jest 12. A za LE nie było bonusów wcale, teraz są...

W każdym razie, te same wyniki w pucharach kilka lat temu oznaczały dużo mniej punktów do rankingu niż obecnie.
-
2014/05/23 12:38:51
@up

"Manchester City powinien tę ligę zmasakrować" a wygrał fartem na przekór idiocie siedzącemu na ławce rezerwowych oraz kilku innym siedzącym w klubowych biurach i niesamowicie mocnej konkurencji, która sama strzeliła sobie bramki... łącznie 65 bramek na plus (w porównaniu do 51 Liverpoolu).

To jest najsłabszy klub od czasów Cromwella i wstyd jak cholera, że przegrał w Lidze Mistrzów z Barceloną, która regularnie od 6 lat dochodziła do półfinału co najmniej...

nie mówiąc już o porównaniu z WSZECHMOCNYM United, które w zeszłym sezonie "tę ligę zmasakrowało" zdobywając trzy punkty więcej.
-
2014/05/23 13:51:26
Panie Rafale, nie sposób do tej wyliczanki nie dodać, że królem strzelców LM też zostanie przedstawiciel La Liga...
Dominacja hiszpańskiego futbolu jest bezsporna i nie ukrywam, że cieszy mnie niezmiernie. Szczególnie, że reprezentacji Hiszpanii (i Valencii) kibicuję od 1996 r. więc się trochę nacierpiałem na przełomie wieków (oczywiście w kontekście reprezentacji bo Valencia akurat miała wtedy świetny czas).
-
2014/05/23 13:56:27
Co do szans na MŚ, to wbrew pozorom kluczowy może być już pierwszy mecz z Holendrami. Przypominam, że w 1/8 finału grupa hiszpańska zderza się z brazylijską, więc chyba nie muszę dodawać, co będzie oznaczać dla Hiszpanów zajecie 2. miejsca w grupie. Taka perspektywa powoduje, że Holendrów najlepiej będzie pokonać. Remis spowoduje, że kolejne mecze będą oznaczać wyścig na bramki z Oranje, a to może być ryzykowne (wszystko to oczywiście przy założeniu, że Chile nie będzie w stanie włączyć się do walki o awans z grupy).
-
2014/05/23 14:18:27
@salamander
"taki Gareth Barry dzielił i rządził na tej pozycji w Evertonie"

FFS, a jakie to podziały w Evertonie Barry wprowadzał? (bo maksyma Juliusza Cezara "dziel i rządź" właśnie rządzenie przez poróżnianie wrogów oznacza)

A poza tym małym zgrzytem z treścią całego wpisu się zgadzam w 100%.
-
2014/05/23 14:34:04
@han_solo_79

" zrownywania czołowej dwojki z innymi czołowymi druzynami z Europy (nie wygrywają jak chcą i co chcą, więc nie są lepsi)"

Hmmm, na przestrzeni lat 2008-2014 mamy 3 triumfy klubów Hiszpańskich w LM, 1 Włoskiej, 1 Angielskiej, 1 niemieckiej. Od czterech lat Hiszpanie zajmują połowę półfinałów, anglicy cieszą się jak Chelsea czasem do półfinału się dowlecze, od 2011 poza The Blues od ćwierćfinału dociągnął TYLKO Manchester Und. "bohatersko" eliminując Olympiakos.
Porównując siłę zespołów które o majstra się nie biją, można spojrzeć na LE. Od lat duopol Iberyjski, Hiszpańsko-Portugalski, zakłócony okazjonalnie przez Chelsea, naczelnego obrońce Anglii na polu międzynarodowym, który tym razem nie dał rady ratować honoru Anglii w LM.

Taaa, angielska to najlepsza liga na świecie... Jak w morde strzelił.
-
2014/05/23 16:10:59
@0twojastara "Taaa, angielska to najlepsza liga na świecie... Jak w morde strzelił. "

Czekaj zajrzę w swojego psota i sprawdzę czy napisałem coś o lidze angielskiej.

"Hmmm, na przestrzeni lat 2008-2014 mamy 3 triumfy klubów Hiszpańskich w LM, 1 Włoskiej, 1 Angielskiej, 1 niemieckiej. "

Nie wiem jak Ty to liczysz ale w pieciolatce 2008-2013 (odliczamy tegoroczny final bo mowimy o przeszlosci, zajrzyj do posta z ktorym polemizujesz) ale mamy dwa triumfy angielskiej, do tego dwa narodowe finały (po jednym z kazdej wiodacej ligi), 5 finalistów z Anglii, 2 z hiszpanii i 4 z niemiec, tak wiec moje wytłuamczenie przekonania kibicow o tym, ze hiszpanie aż do dzisiaj nie dominowali jest poparte jak widac faktami.
-
2014/05/23 19:40:42
Za to Francja, jak to zwykle bywa, butnie i dumnie patrzy na samą siebie. Hiszpanów tam nadaremno wyszukiwać, obrane kierunki to przeważnie sąsiednie miasta oraz afrykańskie wioski. Aczkolwiek Paris Saint-Germain już od dwóch lat narybek sprowadza z ogarniętej kryzysem włoskiej Serie A.

I, o ironio, to właśnie ta Francja, ograniczona własną dumą, znaczy niewiele na europejskiej scenie, już od wielu lat. / vivelaligue1.pl
-
2014/05/23 20:45:51
Faktycznie to fenomen ostatnich lat. A najbardziej zadziwia bogactwo stylów gry hiszpańskich drużyn. Przecież tegoroczne hiszpańskie pudło to jakby zupełnie inna nie tylko filozofia gry, ale wręcz kultura piłkarska. Ale jedno ich łączy. Wszystkie hiszpańskie kluby bazują na niezwykle wysokim poziomie wyszkolenia piłkarzy. Może polska myśl szkoleniowa przestała myśleć archaicznymi dogmatami i przyjrzała się myśli hiszpańskiej. Ech marzenia, marzenia...
-
2014/05/24 01:18:08
W 1591 r. niejaki Juan Benito Guardiola wydał książkę o tytule "Tratado de nobleza de Espana". Tytuł pasuje a i nazwisko nie od czapy.
-
2014/05/24 12:35:54
@han solo

"bo mowimy o przeszlosci, "
Ja myślałem że mówimy o faktach. I piłce klubowej zasadniczo, bo dominacja reprezentacyjna nie podlega jakiejkolwiek dyskusji. Poza tym nawet po obecnym sezonie, fanatycy angielskiej będą wołać że PL jest najlepsiejsza.

"Nie wiem jak Ty to liczysz ale w pieciolatce 2008-2013 (...) ale mamy dwa triumfy angielskiej"

Poważnie? Bo ja liczę sezonami. Wyliczę Ci, bo najwyraźniej do 6 liczyć nie potrafisz.
08/09 -barcelona
09/10 - Inter
10/11 - Barca
11/12 - Chelsea
12/13 Bayern

Moim trzecim zwycięzcą był tegoroczny. Twoim najwyraźniej był Manchester, ale wtedy mówimy o sześciosezonówce, tak czy inaczej. Polecam na przyszłość liczenie na palcach.

Aha, zanim zaczniesz się pluć, że od 2008 można rozumieć jako od 2007/08(ponieważ nie mogłem najwyraźniej napisać 07-14), użyłem wyraźnie stwierdzenia - "od predestynacji hiszpańskiego futbolu" - to chyba logiczne że nie mam na myśli angielskiego finału, tylko pierwszy trumf Hiszpański.
A jak Ci się wydawało, że chodzi mi o - "od EURO 2008" to też wszystko się zgadza, po EURO nastał sezon 08/09, nie 07/08.
Jest to znakomita egzemplifikacja "polemiki" z faktem że to la liga jest od tych paru lat najmocniejsza. Może zaczniemy liczyć od lat 80-tych i dominacji LFC, wszak termin "przeszłość" jest bardzo pojemny.

Zasadniczo mówimy o rywalizacji Hiszpańsko-angielsko-niemieckiej(albo Bayernu)
Skład osobowy tych 5 sezonów, od
1/4 LM
Hiszpańskie kluby 11 razy
Angielskie 10 razy(z tego 9 w sezonach 08-11)
Niemieckie 6 razy

1/2 LM
Hisz. - 8 razy
Ang. - 6 razy(trzy w sezonie 08/09)
Niem. - 5 razy.

Finały (tu masz jedyny argument)
Hisz. 2 razy
Ang. 3 razy
Niem 4 razy.
(różnice tu zrobiły półfinały sezonu 12/13, ale finał trzeba jeszcze wygrać)

Triumfy
Hisz. 2 razy
Ang. 1
Niem. 1
(nie wygrywają finałów jak chcą)

W zasadzie tylko półfinały sezonu 12/13 zaburzyły przewagę Hiszpańską nad resztą świata.

A wypisywać trumfów Hiszpańskich klubów w LE, oraz nieledwie posuchy angielsko-niemieckiej na tym polu(skoro to takie wyrównane ligi, te kluby winny tam błyszczeć) naprawdę mi się nie chcę.




-
2014/05/25 23:36:37
@0twojastara

Nie sil sie na ten ton przemądrzalka internetowego bo ci nie wychodzi. Oczywiście, ze nie liczymy tegorocznego finalu bo moja teza była taka, że do tej pory takiej przewagi nie było widać. Teraz się zaznaczyła, więc teraz nie liczymy, nie?
To czy wrzucimy sezon z Manchasterem z pucharem czy też nie nie ma tutaj znaczenia (rozszeżyłem nieumyslnie, widać jestem jeszcze w poprzednim sezonie), hiszpańska drużyna tylko dwa razy byłą w finale i tylko dwa razy wzięła tytuł. Na 10 miejsc i na 5 szans na zdobycie. Cieżko dostrzec tę dominację, dlatego mnie opinie o tym, ze hiszpanie do tej pory nie dominowali wcale nie dziwią.