Blog > Komentarze do wpisu

Trenerzy zioną słowem

Dżentelmen José Mourinho wymyśla koledze po fachu od notorycznych przegrywaczy, inżynier Manuel Pellegrini oskarża sędziego o niewłaściwe pochodzenie (Szwecja, oni tam nie mają pojęcia o futbolu), profesor Arsène Wenger czuje się okradziony, choć arbiter meczu z Bayernem postępował wedle od lat znanych przepisów. A wszystko na dystansie kilku dni. Sądzicie, że przegięli, przynajmniej niektórzy z wymienionych? To posłuchajcie młodego włoskiego trenera Antonio Conte, który poczuł, że musi zareagować, kiedy o jego Juventusie wypowiedział się doświadczony – i wybitny – trener Fabio Capello, obecnie selekcjoner reprezentacji Rosji, który prowadził turyńczyków przed laty.

Temu ostatniemu najpierw – nagabywała go rosyjska telewizja – nie podobało się, że Conte nazajutrz po remisie w Weronie odwołał dzień wolny i zarządził nadprogramowy trening. „Ja bym piłkarzy nie ukarał. Wolę analizować i wspólnie z nimi szukać rozwiązań”. A potem w rozległym wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport” Capello odpowiedział na pytanie, dlaczego panującemu w kraju Juventusowi nie wychodzi w Lidze Mistrzów: „To oczywiste: liga włoska nie jest wystarczająco konkurencyjna, brakuje w niej ciężkich prób. Popatrzcie na tabelę. Minionego lata Roma, Napoli i Fiorentina, czyli drużyny ścigające lidera, wyeksportowali Lamelę, Cavaniego i Joveticia, swoich najlepszych graczy”.

Minął weekend, Contre ruszył do kontrnatarcia tuż po zwycięstwie nad Chievo: „Kiedy przemawiają guru, powinniśmy milczeć, klęknąć i rzec „tak, panie” – ironizował. „Śmieszy mnie, gdy poucza ktoś, kto nie zna sytuacji. Słyszałem wiele głupot o decyzji, którą podjąłem, a Capello lubi wtykać nos w nie swoje sprawy. Kim on jest, by mówić, że popełniłem błąd? Juventusu z jego czasów nie pamiętam z powodu stylu gry, ale z powodu odebranych mu tytułów mistrzowskich [pokłosie afery Calciopoli]. Nie wiem, czy mi zazdrości i mnie to nie interesuje. Myślę o innych trenerach, którzy tworzyli historię Juve, wspominam drużyny Trapattoniego i Lippiego, który zwyciężały, grając dobrze”. Conte mówił długo i powtarzał tyradę w różnych telewizjach, więc zdążył się zreflektować i skorygować opinię o bardzo drażliwej sprawie: „Tamto odebranie tytułów było nonsensem, ponieważ drużyna zasłużyła na nie na boisku. Ale grała źle i dwa razy z rzędu odpadała z Ligi Mistrzów w ćwierćfinale, stać ją było na więcej. A teraz według Capello, skoro jego tu nie ma, rywalizujemy w turnieju amatorskim. Może nie dają mu spokoju statystyki, które przemawiają na moją korzyść?”

Powtórzmy: Capello jest postacią niemal monumentalną, w futbolu klubowym wygrywał wszędzie, gdzie rządził, także w obu epizodach z Realem Madryt, a Juventusem rządził w czasach, gdy rządy na szczytach Serie A były szczytem trenerskiego prestiżu. Conte to przy nim ledwie w miarę zdolny doktorant. Podskakujący do noblisty, który nic już nie musi. Inna sprawa, że ich pracę trudno porównywać, jeden zastał w szatni plejadę znakomitości tuż po ich występie w finale Champions League, drugi zastał ruinę po najczarniejszym okresie w historii klubu.

Cytuję obszernie, ponieważ młodszego z cytowanych poniosło jak rzadko kogo wśród czołowych trenerów. Przywoływani na początku złotouści menedżerowie Chelsea, Manchesteru City i Arsenalu działali w afekcie – w trakcie wyniszczającej wojny na szczytach Premier League (Mourinho) albo tuż po rozrywających emocjonalnie klęskach w Lidze Mistrzów, jeszcze rozedrgani po ostatnim gwizdku (Pellegrini, Wenger). To są okoliczności łagodzące. Capello też po prostu odpowiadał na pytania, a w kwestii Ligi Mistrzów na dobrą sprawę Juventusu bronił, sensacyjną klęskę w Stambule tłumacząc przyczynami zewnętrznymi, niezależnymi od turyńskich piłkarzy. Tymczasem Conte – zaznaczmy, że obaj panowie nie przepadają za sobą od lat miał czas wszystko zaplanować, werbalny atak przypuścił kilka dni po słowach włoskiego selekcjonera Rosji. I jego słowa zabolały nie tylko wrogów, ale również przyjaciół, czy wręcz rodzinę – utraty tytułów mistrzowskich do dziś nie zaakceptowali ani fani, ani nawet szefowie klubu, prezes Andrea Agnelli otwarcie kary nie uznaje, turyńczycy chcieli nawet przyszyć na koszulki trzecią gwiazdkę (każda symbolizuje dziesięć ligowych triumfów), w końcu w proteście usunęli dwie „legalne”. Turyńczycy mają alternatywną historię Serie A, a ich obecny trener jest jej częścią, wypowiedział słowa, których nie powinien nawet pomyśleć – to żarliwy juventino, związany z drużyną także przez kilkanaście lat kariery boiskowej, nikomu by nie przyszło do głowy kwestionować jego lojalności.

I frunie od zwycięstwa do zwycięstwa. Nie tyle pewnie zmierza ku trzeciemu z rzędu tytułowi, ile ku rozmaitym rekordom, jego piłkarze trzymają w lidze władzą absolutną. Idylla.

Czyżby zatem z premedytacją wynajdywał wrogów, by piłkarzy pobudzić? On, znany z rozwieszania w tym celu w szatni krytycznych wobec nich artykułów, popadający w niepokój, ilekroć drużyna zwycięża zbyt łatwo, grozi jej bowiem demoralizujący stan zbytniego odprężenia? A może prawda leży pośrodku, może Conte chciał napaść utytułowanego poprzednika, ale w trakcie akcji stracił kontrolę nad sobą i wypsnęło mu się więcej niż zamierzał? Ostatecznie jemu – a także Mourinho, Pellegriniemu, Wengerowi i w ogóle wszystkim trenerom świata – napięcie rozładowywać trudniej niż piłkarzom, choć odpowiedzialność czują często większą, a już na pewno łatwiej ich wylać z roboty. Piłkarze agresję kanalizują na boisku, walcząc czysto lub brutalnie, złość przelewają w determinację, do szatni schodzą niekiedy półżywi, ewentualnie przedwcześnie, spoliczkowani czerwoną kartką. Trenerowi pozostaje co najwyżej efektownie pożołądkować się przy linii bocznej (na szczęście starszy, to i rozsadzającego bebechy testosteronu mniej). I dać popis na konferencji prasowej. Tam i on staje się wojownikiem.

Choć oczywiście zachodzi tam zrelaksowany lub wręcz rozanielony, np. tuż po odmładzającej wygranej, którą poprzedził postarzający stres, niekiedy długotrwały. Wówczas bywa finezyjny, okazuje życzliwość, ujmuje klasą. Dobrze musiało być Wengerowi w niedzielę, tuż po wyeliminowaniu Liverpoolu z Pucharu Anglii. Podpytywany przez żądnych werbalnego mięsa dziennikarzy o złośliwe uwagi Mourinho, zamknął wątek lapidarnym „Wstyd mi za niego”.

czwartek, 20 lutego 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/02/20 22:32:45
Panie Rafale, praprzyczyn wypowiedzi Conte-trenera proszę szukać wśród kulis odejścia Conte-piłkarza z Juve, a w rezultacie końca jego kariery. Bodajże strona 120 biografii Conte, niedawno wydanej.
-
2014/02/20 22:47:05
Tłumaczenie wypowiedzi Mourinho działaniem w afekcie trąci naiwnością. On w afekcie się nie wypowiada, chyba że w afekcie zaplanowanym, a to już oksymoron.
-
2014/02/20 22:50:00
Co do jednego Conte na pewno się nie pomylił - Juventus za czasów Capello grał tak brzydko, że aż zęby bolały. A i w Lidze Mistrzów prezentował się niewiele lepiej, niż obecnie.
-
2014/02/21 00:06:13
@juventino_vero
Panie Rafale, praprzyczyn wypowiedzi Conte-trenera proszę szukać

Wszystko wiem, może zbyłem to zbyt krótkim wtrętem, ale: co z tego? Mourinho z Wengerem też się nie lubią od lat, ale: co z tego?

@shadowking
Tłumaczenie wypowiedzi Mourinho działaniem w afekcie trąci naiwnością. On w afekcie się nie wypowiada

Przeceniasz Mourinho. Trąci naiwnością. Palcami wywija też nie w afekcie?:-)
-
2014/02/21 05:47:36
"Mourinho z Wengerem też się nie lubią"

A jest w ogóle ktoś kto sie lubi z Mourinho? Nie licząc SAFa który już jest na emeryturze.
-
2014/02/21 09:00:05
@rafal.stec
Palcami wywija też nie w afekcie?:-)
O wywijaniu palcami nic nie pisałeś, tylko o wypowiedziach Mou. ;-)
-
2014/02/21 09:50:11
Rafał,może wykładnia ostatnich wypowiedzi jest znacznie prostsza niz myślimy i chodzi tylko o to,że trener Juve stara się zostać alter ego Mourinho...Conte popada w jakis rodzaj paranoi.Wszedzie wietrzy spiski i uważa ,że cały świat sprzysiągł się przeciwko niemu.W walce na slowa i w obronie swoich zaslug poswięcił dobre imię klubu.Bo jakże inaczej nazwać przesadną reakcję na slowa Capello który powiedział,że marna konkurencja w Serie A nie pozwala Juventusowi zdobywać najwyzszych laurów w Europie?
-
2014/02/21 10:19:59
@Rafał

Przeceniasz Mourinho. Trąci naiwnością.

Czy ja wiem? Raczej odnoszę wrażenie, że każda wypowiedź Mourinho dla mediów jest starannie wyreżyserowana, tak aby wywołać konkretny efekt. Nie chodzi oczywiście o dobór słów, ale o sam przekaz. Arsenal po Nowym Roku utrzymuje się w czubie tabeli, co nie zdarzyło się od dawna? To pocisnę ich bossa i zasieję w obozie przeciwnika ziarno niepewności, które za chwilę - znając "mocną" psychikę Kanonierów - zamieni się w gigantyczny brak wiary w końcowy sukces i w tenże sposób jeden z głównych konkurentów Chelsea do tytułu wyeliminuje się z wyścigu sam. To akurat przykład z gatunku tych dość oczywistych, ale podejrzewam, że gdyby poszczególne tyrady Mou rozbierać na czynniki pierwsze, to okazałoby się, że każda z nich była przemyślana i obliczona na osiągnięcie jakiegoś celu.
-
2014/02/21 16:34:42
@aartix
A jest w ogóle ktoś kto sie lubi z Mourinho?

Z Ancelottim mają pakt o nieagresji;)

@fidelrulez
Raczej odnoszę wrażenie, że każda wypowiedź Mourinho dla mediów jest starannie wyreżyserowana, tak aby wywołać konkretny efekt. Nie chodzi oczywiście o dobór słów, ale o sam przekaz.

Ale właśnie dobór słów bywa kluczowy. Conte też wiedział, co chce przekazać, ale o odbieranych scudetto mu się pewnie wyrwało bardziej niż zamierzał. Mourinho też nie jest robotem, zwłaszcza w ferworze pomeczowym. Poza tym nie jest w stanie przewidzieć każdego pytania, które padnie.
-
2014/02/21 20:20:47
Capello mocno sie zagalopowal w krytyce polityki transferowej. Sprzedaz przereklamowanego Joveticia to byl interes zycia dla Violi! Lamela mogl imponowac statystykami, ale jaki z niego najlepszy pilkarz Romy? Tam od prawie 20 lat kto inny jest cenniejszy;) Pozbycie sie Cavaniego za gore zlota to zadna strata, szczegolnie ze Napoli sciagnelo naprawde wartosciowych graczy (ani slowa o ich defensywie).
-
2014/02/21 21:18:25
"Co do jednego Conte na pewno się nie pomylił - Juventus za czasów Capello grał tak brzydko, że aż zęby bolały. A i w Lidze Mistrzów prezentował się niewiele lepiej, niż obecnie."

Za styl i zachwyt kibiców jeszcze nikomu pucharu nie podarowali. Jest taka stara maksyma - "atak sprzedaje bilety, a obrona zdobywa trofea".
-
2014/02/22 01:24:06
Conte - charakterny gość, ale właśnie taki pasuje do Juventusu. Cały czas pewnie ma jeszcze urazę za dyskwalifikację i pragnie wszyskim "pokazać". Osobiście uważam, że nie ma lepszego człowieka na trenerski stołek w Turynie. Conte cały jest przesiąknięty charakterem Juve przez lata spędzone w Tyrynie.

Zaraz Conte osiągnie z Juventusem więcej niż osiągnał Capello, 3 Scudetto w drodze i 2 superpuchary, w LM podobne osiągnięcia (wtedy były 2 ćwierćfinały).
Trzeba przyzjnać że Conte wyciąga ze swoich zawodników 100% ich możliwości, podczas gdy za Capello było to może 60%.
Pamiętam bardzo dobrze tamte czasy i też uważam że Juventus grał bardzo brzydko jak na skład osobowy który wtedy posiadał. Zaryzykuję tezę że z obecnego składu Turyńczyków wtedy do podstawy łapali by się tylko Buffon (on grał ;)), Vidal i może Barzagli.
Nedved>Pirlo (pozycja nie ta sama, ale obaj spełniają rolę mózgów drużyny), Del Piero>Tevez, Trezeguet>Llorente, a jeszcze był Ibra.
-
2014/02/22 13:46:40
W myśl od lat istniejących przepisów byłby faul na Navasie, co skutkowałoby brakiem akcji Barcelony i czerwonej kartki dla Demichelisa.

W myśl od lat istniejących przepisów Boateng zszedłby z czerwoną kartką. Po pierwsze faulował wychodzącego sam na sam Ozila, a potem taktycznie ostro sfaulował Clichego. Jeśli nie w pierwszej sytuacji, to w 30 minucie najpóźniej powinien wylecieć z boiska. Co byłoby potem, czy byłaby czerwona kartka Szczęsnego? Nie wiemy i dzięki arbitrowi się nie dowiemy.
-
2014/02/23 11:27:58
Rozpoczynające się zawody medalową tendencję raczej odwrócą, ale nie ma mowy o kolejnym przytłaczającym popisie supermocarstwa, które ubiło interes z MKOl nie po to, by zafundować scenę dla cudzych triumfów. Tym razem gospodarze mają wylądować poza podium medalowego rankingu, wedle rozmaitych prognoz stać ich co najwyżej na miejsce siódme, szóste, przy sprzyjających wiatrach piąte.

A jednak rozmaite prognozy się nie sprawdziły.
-
2014/02/24 00:51:32
"jedno się nie zmieniło nasza reprezentacja pozostaje szczęściarą od losowań, już chyba ze dwie dekady wyciąga w kulkach grupy obsadzone nędznie lub średnio, do grupy śmierci nie zaganiają jej nigdy."

Grupa eliminacyjna do Euro 2000 to na papierze była grupa śmierci (obok grupy z Francją, Ukrainą i Rosją). No i jakby nie patrzeć, Anglia i Szwecja, to po Niemcach chyba największe polskie nemezis od zawsze.
-
2014/02/24 18:16:58
@salamander8

"Za styl i zachwyt kibiców jeszcze nikomu pucharu nie podarowali. Jest taka stara maksyma - "atak sprzedaje bilety, a obrona zdobywa trofea".

Wszystko to oczywiście prawda. Problem w tym, że - jeżeli uznajemy skutki afery calciopoli - to na koncie trofeów Capello też zanotował z Juventusem okrągłe zero.

Poza tym - bronić można się także pięknie, co udowodnił choćby Inter Mediolan w Lidze Mistrzów w 2010 roku. Imho Juventus ad 2004 - 2006 zarówno atakował, jak i bronił się w stylu wręcz turpistycznym. To oczywiście tylko moje odczucie, ale koszmarniej dla oka grającej drużyny nie widziałem ani wcześniej, ani później. A piszę to jako sympatyk Juve.