Blog > Komentarze do wpisu

Olimpijski przekręt, czyli Polska mistrzem igrzysk

igrzyska olimpijskie Soczi 2014

Trochę mnie wnerwiają szpanujący medalami Holendrzy, którzy umieją tylko jeździć na łyżwach, a wydobyli złota na ścisłą czołówkę klasyfikacji generalnej igrzysk. Nie chcę wrzeszczeć o skandalu, ale sami widzicie, resztę świata wyrolowali pokazowo, dobrze, że obok wyścigów na 500, 1000, 1500, 5000 i 10000 m nie zaproponowaliśmy im jeszcze wyścigów na 2000, 3000, 4000 i 7500, na pewno by hojność rodziny olimpijskiej docenili, zapewne zakasowaliby wówczas wszystkich, nawet triumfującą – a skazywaną przed Soczi na porażkę – Rosję. Wobec niewystarczającej liczby dystansów do przebycia wyślizgali ledwie piąte miejsce na planecie, ale to i tak rozbój w biały dzień, porównywalnie bezczelnej nacji nie znajdziemy, jeszcze nigdy nie trzeba było tak niewielu umiejących tak niewiele, by osiągnąć aż tak wiele – skutecznie udawać sportowe supermocarstwo.

Chyba że ktoś ambitny znajdzie? Monotematyczną reprezentację na czołową piątkę, zimą lub latem? Nawet południowi Koreańczycy – też kombinujący wyłącznie na lodzie – powysilali się w Vancouver stosunkowo wszechstronnie, trochę złota skubnęli w panczenach, trochę w short-tracku, a trochę na łyżwach figurowych.

Polacy wyglądają przy Holendrach na wyjątkowych frajerów. Choć wyuczyli się na medal i skakania na nartach, i biegania na nartach, i ślizgania po lodzie, to dyndają w mrokach drugiej dziesiątki, co gorsza, przyszłość rysuje się czarno. Jeśli mianowicie planujemy skok na bank siłami następców Małysza – znaczy uczynimy lataniu nad bulą to, co tamci uczynili panczenom – to przesadnie się nie nachapiemy. Upatrzyliśmy sobie dyscyplinę z dołująco ubogimi złożami medali, tymczasem pomarańczowi cwaniacy kopią w nieprzebranych bogactwach, wyspecjalizowali się w dyscyplinie najbardziej medalodajnej.

Teoretycznie wiadomo, o co powinniśmy walczyć. My, Polacy. Niech obok skoczni normalnej i dużej stanie mamucia. Obok konkursów latania w stylu V wprowadźmy konkursy latania w stylu klasycznym, znaczy z nartami trzymanymi równolegle, w pozycji bardziej, hm, cnotliwej. No i zorganizujmy rywalizację bez not za wrażenia artystyczne, niech się wreszcie liczy czysta odległość (to generalnie byłoby najzdrowsze, także bez konieczności zwalczania Niderlandów) – mierzona z dokładnością do centymetra, półmetrowe zaokrąglanie groziłoby nazbyt wieloma remisami. Podaję idee oczywiste, które narzucają się prawdopodobnie każdemu, kto kiedykolwiek zerknął na igrzyska, ale nie mam złudzeń, że uzdrowimy sytuację, niską asertywność w polityce międzynarodowej dziedziczymy z pokolenia na pokolenie, a zamysł projektantów olimpijskiej klasyfikacji medalowej od zawsze zdawał mi się taki, by nie ustalała precyzyjnej globalnej hierarchii w sporcie, lecz maksymalnie ją rozmazywała. To taka mapa świata, która np. uwzględnia wszystkie kraje poza górzystymi. Albo wszystkie poza pozbawionymi dostępu do morza. Albo wszystkie poza tymi z okularnikami na stanowiskach ministerialnych. Albo wszystkie poza hiszpańskojęzycznymi.

Właśnie, hiszpańskojęzycznymi. Do stóp sportowej Hiszpanii już tutaj wspólnie padaliśmy, po zliczeniu jej triumfów w grach drużynowych, znakomitych tenisistów czy kolarzy łatwo dojść do wniosku, że to jedno z najpotężniejszych imperiów. A jednak w olimpijskich tabelach albo nie występuje (zimą), albo występuje jako takie tam państewko średniego znaczenia. I pewnie z tego powodu Hiszpanie nie cierpią. Prędzej sądzą, że sobie w sporcie nieźle radzą.

Polacy też czują się po medalowej orgii w Soczi nasyceni, zadowoleni, pewnie nawet dumni. Gdyby istniał przyrząd mierzący stopień subiektywnej narodowej satysfakcji z igrzysk, to niewykluczone, że okazaliby się tak bardzo wygrani, jak Holendrzy. I może bardziej wygrani niż oficjalni triumfatorzy Rosjanie, których uwiera kompletna klapa w uwielbianym nie tylko przez Putina hokeju.

Ja przynajmniej nie pamiętam tak gremialnego olimpijskiego spełnienia Polaków. Nie ma stękania, szukania dziury w całym, rytualnego znęcania się nad nieudacznymi działaczowskimi darmozjadami. Poprzednio porównywalną frajdę mieliśmy chyba w 1992 roku w Barcelonie. Nie, nie z powodu szału w klasyfikacji medalowej. Po prostu czadu dali wtedy – po raz ostatni – piłkarze.

poniedziałek, 24 lutego 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/02/24 19:33:27
W takim razie proszę postulować likwidację różnych dystansów biegowych na letnich igrzyskach! Ci Jamajczycy i Kenijczycy pompują MKOL, jak mało kto! Bandyci! Wystarczyłoby tylko na 100 metrów i byłby spokój.
-
2014/02/24 19:43:03
to był anormalny wystep nawet jak na Holendrów - potęgę panczenów (jedną z potęg). Teraz pod pasowała im lokalizacja tzn. Soczi z pewnością jest położone na zerowej wysokości n.p.m. czyli warunki domowe mieli. Ostatnio swoją normę przekroczyli w Nagano 16 lat temu. Do tego doszło fatalne przygotowanie mocarzy w tej dyscyplinie, czyli USA, Kanady, poniekąd słabszych niż można się było spodziewać Rosjan, Norwegów, Niemek i tak się to ułozyło. Nie sądzę, że za 4 lata ugrają wiecej niż standardowe 3 złota. Zwłaszcza, że Koreańczycy z pewnością tą dyscyplinę sobie wezmą do "wygolenia" jak największej liczby medali.

Aż do Barcelony bym się nie cofał. Vancouver 4 lata temu to też były igrzyska ponadstandardowe dla nas, a z letnich to jednak Atlanta, mimo że bez kopaczy :)

A ogólnie ten występ był dobry z tego względu, że kto miał jechać jako turysta bylo wiadomo przed (biathloniści, narciarze klasyczni, alpejczycy, snowboardziści) i "nie zawiedli". Reszta miała walczyć o przyzwoite występy/medale. Zarówno jednych jak i drugich było sporo jak na nasze możliwości.
-
2014/02/24 20:49:57
Zgadzam się z Autorem. Ilość medali do zdobycia a łyżwach jest stanowczo za duża.
Ja bym zwrócił uwagę na jeszcze jedną kwestię (od dawna mnie irytuje) - na sposób klasyfikacji medalowej poszczególnych nacji. przyjmijmy, że kraj A zdobył 0 medali złotych 100 medali srebrnych, 0 brązowych, a kraj B zdobył 1 medal złoty, 0 srebrnych i 0 brązowych. Mimo, że kraj A zdobył aż 100 medali będzie jednak niżej w klasyfikacji medalowej niż kraj B, który zdobył tylko 1 medal, ale złoty.
Według mnie klasyfikacja medalowa powinna wyglądać następująco: 3 pkt. za medal złoty, 2 pkt za medal srebrny, 1 pkt. za medal brązowy. łączna liczba zdobytych punktów klasyfikuje drużyny na poszczególne miejsca.
-
2014/02/24 22:02:53
Za kilkanascie albo i kilkadziesiat lat te IO bede wspominane zupelnie jak mityczne wyczyny Orlow Gorskiego:) Dobrze byc nawet i tymczasowa sila w sportach zimowych... bo w natepcow Justyny i ekipy trudno uwierzyc.
-
2014/02/24 22:56:54
@arturion1
W takim razie proszę postulować likwidację różnych dystansów biegowych na letnich igrzyskach!

Pewnie, że postuluję, czy to nie wynika w sposób oczywisty z treści tekstu? Jeśli nie wynika, to znaczy, że spartoliłem jak biatloniści.
-
2014/02/24 23:00:31
W imieniu Niemców proponuję wprowadzić saneczkarskie czwórki i trójki. Można też pomyśleć o bobslejowych jedynkach i trójkach. Byłby komplet.
Możemy to wykpiwać, ale układ sportowy igrzysk odzwierciedla układ sił w MKOL, a nie sportowe, społeczne czy ogólne znaczenie danej dyscypliny. Ile osób na świecie gra w tenisa, jeździ na rowerze, a ile na szybkich łyżwach? A kompletów medali igrzyskowych te ostatnie mają wielokrotnie więcej. Politya sportowa.

A tak w ogóle to poniedziałkowy ranek był dramatyczny. Nie było transmisji curlingu. Jak żyć?
-
2014/02/24 23:04:06
@italofil
Ja tam Rafała zrozumiałem zupełnie inaczej. Po prostu pisze, że nie można w sposób bezpośredni przekładać miejsca w klasyfikacji medalowej na siłę sportu.

Natomiast każda dyscyplina ma swoją specyfikę i ilość konkurencji oddaje jej różnorodność. MKOL pilnuje by na ZIO ilość konkurencji nie przekraczała 12 i łyżwiarstwo razem z biegami ten pułap osiągają. Nic nie poradzimy, że skoki czy bobsleje są mniej różnorodne.

Łyżwy porównałbym do biegów, każdy dystans ma swoją specyfikę. Czy narzeka się, że mamy 100, 200, 400, 800, 1500, 5 000 i 10 000. Nie, choć 100, 200 czy 5 000 i 10 000 mają zazwyczaj tych samych faworytów. Tak samo, czy Korea jest pokrzywdzona tym, że wyspecjalizowała się łucznictwie a Australia w pływaniu? (pomijam genialne występy Korei w innych sportach) Specyfika dyscyplin i tyle.

Zresztą i tak na IO nie są rozgrywane wszystkie dyscypliny z łyżew (wielobój i bieg masowy).

Co do IO to się interesuje olimpizmem, w szczególności zimowy (nick może być podpowiedzią dlaczego ;)) i szacuje się, że w najbliższych latach ZIO raczej nam urosną. Jest silne lobby za zostawieniem obecnego programu, ale nieustannie rośnie nacisk na nowe dyscypliny. Tak jak IO prawdopodobnie urosną o raptem kilkanaście kompletów medali (naciski amerykanów by dodać 50m w innych stylach niż kraulu), tak też zimowe "spuchną" ostatecznie (może i za 50 lat) o ok. kilkanaście kompletów. Faworytami w krajach zimowych są ;):
- big air (freestylowa konkurencja ze snowboardu)
- skoki na dużej kobiet i drużynówka kobiet
- sanki na naturalnym (Austriacy i Włosi lobbują)
- kombinacja kobiet w ramach wyrównywania szans.

Osobiście popieram i takie 110 kompletów wydaje się sytuacją optymalną.

Klasyfikacja medalowa.
Klasyfikacja medalowa została zastosowana już w Atenach i jest jedynym sensownym sposobem na zmierzenie sukcesu, wszak liczą się zwycięstwa :). Nie ma bezpośredniego przełożenia na siłę. Czy ktoś o zdrowych zmysłach powie, że zimowym sportem stoimy mocniej niż Szwedzi?

Do mierzenia siły sportu służy klasyfikacja punktowa, mierzona jak piszesz dla miejsc 1-8. Ona mierzy siłę, medalowa oddaje sukces i robi to doskonale. :)
-
2014/02/24 23:36:24
tak samo jak w lyzwiarstwie szybkim, mozna w lecie naczesac worek medali w plywaniu...
-
2014/02/25 10:31:29
Polacy zdobyli raptem 6 medali I juz sa spelnieni, zalosne.
-
2014/02/25 13:33:13
Polacy, aby nazbierać worek medali (szczególnie latem) muszą być nadzwyczaj wszechstronni i trafić z formą oraz (nie)dyspozycją najgroźniejszych rywali.

Młot, kula i dysk, to jest już nasza specjalność. Do tego może dojść tyczka, skok wzwyż, gdzie medalowych wspomnień, nie mamy znów tak mało.

Zgranie tego na najważniejszej imprezie czterolecia, zarówno u kobiet, jak i mężczyzn, to 10 medali.

Szewińskiej, bokserów, szermierzy, i Korzeniowskiego już raczej mieć nie będziemy.

Sztangiści + Kwiatkowski w kolarstwie + talenty na wodzie.

Jeśli niebiosa będą naszym sprzyjać, już w Rio, wkroczymy na medalową ścieżkę Atlanty '96
-
2014/02/25 15:16:59
Jeśli nasz system w skokach narciarskich będzie znakomity, to skoki mogą być bardzo medalodajne w przyszłości, skoki kobiet rozwijają się szybko więc w przyszłości mogą być zawody na normalnej i dużej skoczni mężczyzn i kobiet, drużynowe mężczyzn i kobiet, drużyn mieszanych jak na MŚ, do panczenów nadal się to nie umywa, ale jeśli będziemy tacy świetni w skokach jak Holendrzy w łyżwiarstwie to możliwości medalowe są duże, przecież nikt nie zakaże nam brać całego podium w rywalizacji indywidualnej jak Pomarańczowi właśnie, w teorii byłoby to 12 medali indywidualnych, 3 drużynowe, razem 15 - nieżle, warto pomarzyć, bo nie wiadomo jak ta cała sytuacja się rozwinie, ale może być ciekawie.
-
2014/02/25 15:28:29
Klasyfikacja punktowa mimo wszystko lepiej oddaje sytuację niż medale, przegrywamy w niej z Czechami.

igrzyska24.pl/klasyfikacja-punktowa/
-
2014/02/25 16:08:00
Sorry, ale wyjatkowo bzdurny tekst. Nie wina Holendrow ze zdominowali panczeny, ze przescigneli swiat. Nie oni chyba decyduja czego ile jeat na IO. Nim nam ani nikomu nie broni zdominowac panczeny i przejac od nich wladze. Gdybysmy my to zrobili, to zmiast tego bzdurnego tekstu, byloby puszenie sie z naszej potegi w panczenach. Dlaczego autor podwaza wartosc zlotych medali w panczenach, sa one tyle samo warte co inne zlote medale. Podwaza tym samym sukces Brodki. Rozumiem mniej emocjonalny tekst, rozwazajacy czy rozne dyscypliny nie powinny miec tyle samo zlotych medali do rozdania. Ale bez niezdrowych emocji i niecheci do Holendrow, byc moze wynikajacych z zazdrosci:).
-
2014/02/25 16:16:23
Sorry, ale wyjątkowo bzdurny tekst. Nie wina Holendrów ze zdominowali panczeny, ze prześcignęli świat. Nie oni chyba decydują czego ile jest na IO. Nikt nam ani nikomu innemu nie broni zdominować panczeny i przejąć od nich władzę. Gdybyśmy my to zrobili, to zamiast tego bzdurnego tekstu, byłoby puszenie się z naszej potęgi w panczenach. Dlaczego autor podważa wartość złotych medali w panczenach, są one tyle samo warte co inne złote medale. Podważa tym samym sukces Brodki. Rozumiem mniej emocjonalny tekst, rozważający czy różne dyscypliny nie powinny mieć tyle samo złotych medali do rozdania, aby żadna pojedyncza nacja zdominowawszy jakąś dyscyplinę, nie zdobyła za dużo złotych medali. Ale bez niezdrowych emocji i niechęci do Holendrów, być może wynikających z zazdrości, że my w 3 różnych dyscyplinach,a niżej w rankingu:).
-
2014/02/25 19:07:36
Jeśli niebiosa będą naszym sprzyjać, już w Rio, wkroczymy na medalową ścieżkę Atlanty '96

Kompletnie nie wiem, skąd ten optymizm.
-
2014/02/25 20:16:58
@qba841
Młot, kula i dysk, to jest już nasza specjalność. Do tego może dojść tyczka, skok wzwyż, gdzie medalowych wspomnień, nie mamy znów tak mało.

Jeśli niebiosa będą naszym sprzyjać, już w Rio, wkroczymy na medalową ścieżkę Atlanty '96
.

Też nie rozumiem skąd ten optymizm. Dwa lata to dużo i cholera wie, kto przez ten czas może w sporcie wyskoczyć. Problem polskiego sportu, poza skokami polega na tym, że każdy wyskok mistrzowski to nie jest efekt pracy systemu, tylko efekt pomimo niewydolnego systemu.

W sensie globalnym już Czechy zostawiły nas w tyle. A piszę już, bo w sporcie demografia ma znaczenie.

Ja tam prorokuje od długiego czasu prorokuje, że prędzej niż Atlanta przyjdą IO z jednym albo żadnym złotem. Że się nie da, to polecam kazus Wielkiej Brytanii właśnie z Atlanty. Jedno złoto i kompletna reforma systemu.
-
2014/02/25 21:06:31
Worek medali to możemy zdobyć tylko w sportach niepopularnych i niemedalodajnych.
W medalodajnych zawsze przegramy z państwami, które będą chciały nabrać medali.
W popularnych nawet nie ma o czym gadać.
Za dobry wynik uznajemy 4. miejsce w sporcie, który jest szalenie popularny w naszym kraju, a 4 osoby, które ten sport uprawiają potrafi zebrać jedynie 12 państw. 25% państw, które są w stanie zebrać drużynę 4 zawodników jest od nas lepsza.
Gdyby przełożyć to na piłkę to 25% z 200 zespołów to 50.
Łyżwiarstwo szybkie?
Dość powiedzieć, że ostatnie zawody pucharu świata przed igrzyskami odbyły się... ponad 2 miesiące temu. Z zimie nie jeździ się na łyżwach. :)
Pytanie tylko czy warto inwestować w niszowe sporty by być "potęgą"?
-
2014/02/25 21:48:36
Worek medali to możemy zdobyć tylko w sportach niepopularnych i niemedalodajnych.

W sportach niemedalodajnych z definicji nie zdobywa się worka medali.

W medalodajnych zawsze przegramy z państwami, które będą chciały nabrać medali.

Defetyzm.

BTW, ja tam pamiętam radość z Barcelony nie z powodu piłkarzy, ale z powodu świetnych występów wioślarzy, kajakarzy, ciężarowców czy pływaków. Dziewiętnaście medali, ciekawe czy kiedyś tylu znowu dożyję.

-
2014/02/25 22:23:24
@up
Ech. Tak się naprodukowałem byś uczepił się nieprecyzyjności, choć kontekst można złapać.

BTW "z definicji"
Pokaż definicję, bo póki jej nie masz nic nie jest "z definicji". ;)

Worek medali z niemedalodajnych:
siatkówka, piłka wodna, koszykówka, piłka nożna, trójskok, skok o tyczce, wielobój lekkoatletyczny
USA 2012: 7 złotych, 4 srebrne.

"Defetyzm. "
Nie. Otylia w Pekinie.
-
2014/02/25 22:37:52
Jak MU odpadnie z pireusem to trenejro da głowę :) Może nie teraz, ale na koniec sezonu.
-
2014/02/26 06:15:37
Sorry, ale wyjątkowo niemądry tekst. Nie wina Holendrów ze zdominowali panczeny, że prześcignęli świat. Nie oni chyba decydują czego ile jest na IO, a jak oni, to trzeba było o tym napisać. Nikt nam ani nikomu innemu nie broni zdominować panczenów i przejąć od nich władzę, a jak broni, to trzeba było o tym napisać. Gdzie tu przekręt?. Nazywanie to przekrętem, to jest dopiero przekręt. Gdybyśmy my to zrobili co Holendrzy, to zamiast tego niemądrego tekstu, byłoby puszenie się z naszej potęgi w panczenach. Dlaczego autor podważa wartość złotych medali tylko w panczenach, pisząc o "umiejących tak niewiele", są one tyle samo warte co inne złote medale. Podważa tym samym sukces Bródki. Czy inni złoci medaliści np. skoczkowie tez "umieją tak niewiele?. To może w ogóle ZIO nie trzeba rozgrywać, po co wydawać miliony i podniecać się sportowcami, którzy potrafią tak niewiele?. A może na IZO należy zapraszać tylko sportowców, którzy startują w kilku dyscyplinach, bo Ci to dopiero potrafią dużo. Rozumiem mniej emocjonalny tekst, rozważający czy różne dyscypliny nie powinny mieć tyle samo złotych medali do rozdania, aby żadna pojedyncza nacja zdominowawszy jakąś dyscyplinę, nie zdobyła za dużo złotych medali. Ale bez niezdrowych emocji i niechęci do Holendrów, być może wynikających z zazdrości, że my w 3 różnych dyscyplinach, a niżej w rankingu:). Poraża ,ze takie teksty publikują i jeszcze za nie płacą. To też można nazwać przekrętem, czyli szwindlem :)



Jeśli żeby uzdrowić sytuację w międzynarodowym sporcie, wystarczy asertywność, skoro to tylko kwestia asertywności, której rzekomo innym brakuje, to nich autor zamiast biadolić, że wszyscy są tacy nieudolni, sam się za to wezmie i uzdrowi międzynarodowy sport. Do dzieła. Jak to się mówi, krytyku prześmiewco zrób to sam.



Mnie poraża co innego bardzo niskich lotów dziennikarstwo oparte na epatowaniu emocjami, niewybrednym słownictwem ( wyrolowali, rozbój, bezczelna nacja, frajerzy, dyndają, nachapiemy, cwaniacy, nieudacznymi darmozjadami, orgii) - tylko po to aby przyciągnąć czytelników, bo w jakim innym celu? - w stosunku do prawie zerowego sensu przekazu. To się dopiero nazywa ambitne dziennikarstwo.



Wspomniany przykład hiszpański moim zdaniem pokazuje co innego, że ZIO i LIO wcale w światowym sporcie nie są aż tak bardzo ważne, dominujące jak się o tym mówi, zwłaszcza w Polsce, choćby przy okazji corocznego plebiscytu na sportowca roku. Że jest na świecie sporo bardzo popularnych dyscyplin sportu (np. piłka nożna, tenis, kolarstwo, boks, golf, wyścigi samochodowe, poker sportowy, wbrew temu co niektórzy twierdzą poker to jest sport i inne), których najważniejsze, najbardziej prestiżowe, miarodajne imprezy nie mają nic wspólnego z IO, czy to w letnim, czy w zimowym wydaniu. IO są tylko największą jednorazową imprezą sportową, bo przyciągają najwięcej rożnych często niszowych (dla mnie to nie jest zarzut) dyscyplin sportu. No i przy okazji bardzo wielu ludzi bardzo wielu zwodów ma pracę.


-
2014/02/26 08:11:29
Lubię sport, ale wolałbym, żeby zlikwidowano Igrzyska Olimpijskie.
-
2014/02/26 08:23:40
IMO jeśli jakaś dyscyplina na igrzyskach zimowych ma rozdęty program, to najbardziej biathlon. 1000 metrów i 5000 metrów to jest jednak zupełnie inny zestaw cech i trzeba być bardzo wszechstronnym, żeby jedno z drugim łączyć. W biathlonie dystanse do pokonania się różnią niewiele (od 10 do 20 km u mężczyzn) i jak jesteś dobrze przygotowany i masz drużynę, to spokojnie zgarniesz wór medali. Jaki jest sens rozgrywania biegu pościgowego, skoro wprowadzono masowy?
-
2014/02/26 10:58:31
@ zwłaszcza w Polsce, choćby przy okazji corocznego plebiscytu na sportowca roku

Plebiscyty wskazują na coś dokładnie odwrotnego. To część polskich dziennikarzy starają się umniejszać Igrzyska konfrontując je ze sportową komercją. Pokerzyści wygrywają plebiscyty na sportowców roku tylko w fantazjach niektórych internautów.
-
2014/02/26 12:06:23
@zamorano
światowy sport to komercja pogódz sie z tym :), im popularniejsza dyscyplina sportu, bardziej konkurencyjna tym większa komercja, wiec podział na dyscypliny komercyjne i nie komercyjne z lepszym traktowaniem tych mniej komercyjnych jest bardzo zabawny.
Jeśli będziemy mieć światowej klasy pokerzystów, np mistrzów świata w pokerze, to ja będę na nich głosował, ale nie muszą wygrywać plebiscytów, bo i tak będą bardzo sławni na całym świecie, nie tylko w Polsce i bogaci :)
-
2014/02/26 12:17:13
@airborell
Zgadzam się, częściowo. Mianowicie ilość medali indywidualnych w biatlonie wydaje mi się ok. Za biatlonem stoi zainteresowanie, bo jednak w Europie jest to zimowy port nr 2 po narciarstwie alpejskim. I biorąc pod uwagę specyfikę strzelań w dystansach jestem w stanie zaakceptować ich ilość.
Natomiast konkurencją, żeby był medal jest dla mnie sztafeta mieszana. Nie przepadam za sztafetami mieszanymi, przekładając to na letnie, to tak jakby zrobić 4x400 z dwiema babkami i dwoma facetami...

@ edwa_rd
Wszyscy się uczepili Hiszpanii a z jej sportem olimpijskim nie jest aż tak źle. Owszem odstają od tradycyjnych potęg europejskich, ale ostatnie 2 IO to 17 i 18 medali.
-
2014/02/26 12:40:40
Nie jest ok. Szczerze mówiąc trudno w ogóle mi dostrzec jakąś specjalizację wśród biathlonistów, jak jesteś dobry w sprincie, będziesz dobry też w biegu długim i masowym. Dwie konkurencje: sprint i bieg masowy, plus sztafeta - tyle ile było w programie IO do 1998 (tylko bieg masowy zamiast długiego).

Szczerze mówiąc nie widzę też żadnego uzasadnienia do rozgrywania dwóch konkursów skoków na IO, ale ciiii...
-
2014/02/26 13:44:10
Zależy jakie przyjąć kryterium, Twoje rozumiem, natomiast ja nie ukrywam, że lubię olimpijskie show, zwłaszcza, że zima ma margines do dodawania sportów (które wg. mnie nie doprowadzą jeszcze do przeładowania programu).

Natomiast zdaje sobie sprawę, że wiążę się to z "niesprawiedliowściami".
Zresztą i tak biatlon niknie przy możliwościach pływaków. Phelps był geniuszem, ale oczywiste jest, zeby zostać "olimpijczykiem wszech czasów" po prostu trzeba być pływakiem. Żadna inna dyscyplina nie stwarza tylu szans dla jednostek wybitnych. Nawet Bolt ma szanse na jedych IO na 3 złota, ew. 4 jakby mial talent do skoku w dal.

Zresztą brak specjalizacji jest typowy dla wszelakich biegów narciarskich. Jasne są zawodniczki sprinterskie, czy dystansowe jak Johaug, ale nie zmienia to faktu, ze specjalizacja jest na tyle słaba, że da się wygrać i sprint i 30/50 km. Nawet Justyna 4 lata temu mogła zdobyć 2 zlota na tak skrajnie różnych dystansach.

Na przeciwległym biegunie, bedą specjaliści od jednomedalówek, nie szukając daleko ulubieni przez nasz naród miotacze. Wybitny oszczepnik ma zawsze jedną szansę raz na cztery lata.
-
2014/02/26 13:45:00
"Chyba że ktoś ambitny znajdzie? Monotematyczną reprezentację na czołową piątkę, zimą lub latem ?" Trochę podobnym przypadkiem była w dawnych czasach Finlandia na letnich igrzyskach, w czasach Paavo Nurmiego, Kolehmainena i innych biegaczy. Chociaż w ich przypadku były to aż dwie dyscypliny ( lekkoatletyka i zapasy ). Wyniki dawały jednak imponujące - w Paryżu w 1924 r. rekordowe 2. miejsce ( 14 złotych, 13 srebrnych, 10 brązowych ), w Amsterdamie 3. miejsce, w Sztokholmie i Antwerpii czwarte. A w Sztokholmie w 1912 r. chodziło przecież o teren bez własnego państwa, część Cesarstwa Rosyjskiego. To jest temat do refleksji, ile osiągnęła Finlandia nie wywołując żadnego powstania listopadowego ani styczniowego...
-
2014/02/26 14:38:16
@ im popularniejsza dyscyplina sportu, bardziej konkurencyjna tym większa komercja, wiec podział na dyscypliny komercyjne i nie komercyjne z lepszym traktowaniem tych mniej komercyjnych jest bardzo zabawny.

A co jest w nim zabawnego? Wypada odróżniać coś co jest ważne w tzw. sporcie kwalifikowanym od czegoś co jest sportową rozrywką, entertainment typu strongmeni. Istnieje zbiór wspólny ale bez przesady. Nagradzanie kogoś za dobrego menago to może niech będzie za marketing właśnie (Trybański czy pushowanie rekordów w boksie zawodowym).
-
2014/02/26 14:40:15
Właśnie boks zawodowy jest niezłym przykładem jak dobry promotor jest w stanie zatuszować deficyty klasy sportowej i doprowadzić do wysokich miejsc w rankingach, unikać lepszych, a nawet dać pas mistrza. Więc o tej konkurencyjności to może pisać w ten sposób ktoś tylko mega powierzchownie i bez głębszej znajomości tematu.
-
2014/02/26 14:46:57
I zdefiniuj kto jest mistrzem świata w pokerze. Ktoś kto wygrał World Series of Poker? Zwycięzca World Poker Tour? Zwycięzca turnieju mistrzów? To jest problem tej "komercyjnej" części sportowej rozrywki. Brak mniej więcej transparentnego formatu wyłaniania "mistrzów świata".
-
2014/02/26 15:06:59
że zima ma margines do dodawania sportów (które wg. mnie nie doprowadzą jeszcze do przeładowania programu).

Prawda, ale to prowadzi do rozmywania rangi olimpijskiego medalu.

Zresztą brak specjalizacji jest typowy dla wszelakich biegów narciarskich. Jasne są zawodniczki sprinterskie, czy dystansowe jak Johaug, ale nie zmienia to faktu, ze specjalizacja jest na tyle słaba, że da się wygrać i sprint i 30/50 km. Nawet Justyna 4 lata temu mogła zdobyć 2 zlota na tak skrajnie różnych dystansach.

Sprint i 50 km z dużym powodzeniem to chyba tylko Northug łączy. Swoją drogą, czy ktoś jest w stanie wyjaśnić, dlaczego w dobie równouprawnienia kobiety nie biegną 50 km? 30 to jest jednak zupełnie inny dystans.

Zresztą od wprowadzenia wspólnego startu to już nie te maratony są.

Na przeciwległym biegunie, bedą specjaliści od jednomedalówek, nie szukając daleko ulubieni przez nasz naród miotacze. Wybitny oszczepnik ma zawsze jedną szansę raz na cztery lata.

Kiedyś (w sumie i teraz zdarzają się takie przypadki) wielu łączyło dysk z kulą.

-
2014/02/26 21:59:04
Either the author of this article is completely ignorant of sports in general and speed skating in particular or he is suffering from envy towards other countries being so fortunate to dominate one particular sport during the latest winter Olympics. If the first statement is true than his superiors made a tragic mistake by rewarding him this job where some basic knowledge about sports should be a precondition. If the second statement is the case than he is just a pathetic little creature. Dominating sports by one country is not a rare phenomena. This year it happened to the Dutch. And iit is certainly not a matter of "so few doing so little and establishing so much". Ask Zbigniew Bródka what speed skaters do in order to compete at the Winter Olympics and win medals. And it is actually not few skaters beiing succesfull. To remind you: none of them won more than a single gold medal in individual events. Remember Lake Placid 1980 when Eric Heiden won all 5 disciplines ? Probably not, because the author did not ventilate any basic knowledge about speed skating. Moreover, it is a mistake to think that the Dutch only compete succesfully at speedskating. A medal was also won on short-track. A fourth place at bobsleigh is also a big achievement for a country without mountains and any serious winter conditions. And what about the snowboard gold four years back in Vancouver ? It is quite a proof of narrow mindness to call athletes who have been working their balls of for four years and celebrate their succes "szpanujący". Even when they are not behaving as the ideal son-in-law they deserve their respect. Just as any other athlete.
-
2014/02/27 08:55:40
@glus50
Gdybym mógł wybierać, to wybrałbym 'pathetic little creature'. Pyszniutkie. Wreszcie jakiś komentarz z poczuciem humoru, już się obawiałem, że wszyscy na serio to potraktują.