Blog > Komentarze do wpisu

Madryckie tercety, czyli oda do Realu

Real Madryt

Chyba każdy był pod wrażeniem. Potężniejsze wywarł co najwyżej Bayern, gdy jesienią zabrał piłkę – na zawsze – Manchesterowi City. Ale nawet broniący tytułu monachijczycy nie urządzili sobie w tym sezonie karnawału, jaki wczoraj zafundował fanom Real.

Bohatera wieczoru w Gelsenkirchen (6:1) podziwiałem w Karimie Benzemie – obśmiewany swego czasu kiciuś, od pewnego czasu znów drapieżny tygrys – jednak indywidualne wyróżnienia tracą sens, kiedy nawet podstawowe statystyki atakujących uzmysławiają, jaką równowagę osiągnął w wysuniętej linii Real. Drużyna jeszcze przed chwilą oskarżana o rażącą nierównowagę, ucieleśnianą przez zasłaniającego wszystkich goleadora Cristiano Ronaldo.

Benzema, Ronaldo i Gareth Bale wbili Schalke po dwie bramki, wszyscy rozdawali asysty, wszyscy w mniejszym lub większym stopniu zasłużyli się w rozstrzygających natarciach. Od ich snajperskiej pazerności, błyskotliwości i precyzji w wykańczaniu akcji można dostać oczopląsu, co wpędza rywali w sytuację wyjątkowo trudną – w rozmigotanym madryckim napadzie brakuje naturalnego punktu odniesienia, nie wiadomo, na kim zawiesić czujne defensywne oko, a obaj skrzydłowi to jeszcze atletyczne monstra, które umieją rozbijać najgęstszy tłok. Znany od dawna jako żywy bolid Portugalczyk i coraz szerzej rozpoznawany Walijczyk, u którego Alex Ferguson już wieczność temu w Southampton dostrzegł „sylwetkę boksera wagi półciężkiej”. Aż chciałoby się ujrzeć między nimi Roberta Lewandowskiego – że o Zlatanie Ibrahimoviciu nie ośmielę się pomarzyć – to byłby atak gladiatorów, jakiego futbol nie oglądał.

A za plecami ofensywnego tercetu Realu kolejny tercet. Też oryginalny, też zrównoważony, też twórczy.

Oryginalny, bowiem składa się z wycofanego ze skrzydła Angela di Marii, a także dwóch reżyserów, których możemy sklasyfikować – choć nie będziemy całkiem precyzyjni jako cofniętych rozgrywających, ze zmysłem dyktowania tempa gry. W każdym razie żaden nie jest rasowym defensywnym pomocnikiem, raczej spodziewalibyśmy, że i Xabi Alonso, i zasługujący na osobną pieśń Luka Modric gdzie indziej potrzebowaliby wsparcia od kogoś, kogo życiowym powołaniem misją jest właśnie dzieło niszczenia – poprzez kontrolowanie przestrzeni oraz bezpośrednią walkę o piłkę.

To zarazem tercet zrównoważony, bowiem wobec braku rzeczonego specjalisty od zabezpieczania środka pola żaden z wymienionych od czarnej roboty się nie wymiguje. I tercet twórczy, bowiem wszyscy kunsztownie operują piłką, wszyscy lubią i potrafią sensownie podawać, wszyscy są, by odwołać się do klasyki myśli szkoleniowej, „graczami na tak” – choć każdy na odmienny sposób. Innymi słowy, w środku boiska przeciwnik również nie byłby w stanie wybrać tego jednego pomocnika Realu, którego należy krzywdzić ze szczególnym okrucieństwem, by zaburzyć płynność madryckiej gry.

Coraz wyraźniej widzimy, że Carlo Ancelotti stworzył na Santiago Bernabeu zupełnie nową jakość. Nie tyle wyższą niż ta autorstwa José Mourinho, ile inną. O proporcjach tak odmierzonych, że w najgorszym razie – znaczy w razie niepowodzenia – publiczność przynajmniej nie zatrzęsie się z oburzenia, że wszczepiany przez trenera styl gry uwłacza wytworności królewskiego klubu. Blogowałem niedawno, że Włoch wprowadził równowagę do szatni – permanentną psychodramę zastąpiła kraina łagodności, piłkarze odetchnęli w rzeczywistości, która nie wymaga od nich codziennego oddawania całej energii mentalnej. I nawet Sergio Ramos z Pepe, dotąd odporni na wstrząsy jak ciężarówki z nitrogliceryną, potrafią już wytrzymywać mecze bez utraty przytomności. Czy jednak święty spokój w Realu byłby możliwy bez równowagi także na boisku?

Oczywiście nie wiemy, co będzie, gdy na wymienionych madryckich wirtuozów wściekłym, wieloosobowym i zorganizowanym pressingiem naskoczy Bayern. Naskoczy, a potem rozkręci karuzelę podań. Monachijczycy wciąż wyglądają na maszynerię wyższej generacji, bardziej zaawansowaną w procesie łączenia jednostek w grupę, która ich umiejętności nie sumuje, lecz przez siebie mnoży. A dla Champions League przerywają spacer po krajowych rozgrywkach, tymczasem Real potrzebuje w mistrzostwach Hiszpanii pełnego skupienia mecz w mecz.

Na razie rozpędził się jak obrońcy trofeum. Bieżący rok kalendarzowy w jego wykonaniu to 14 zwycięstw, 1 remis, 39-3 w bramkach, czyli bilans łudząco podobny do wyczynów Bayernu, którego ostatni okres (liczę od października, zimą odpoczywał) to 14 zwycięstw, 1 porażka, 47-5 w bramkach. Im dłużej madryccy piłkarze będą chcieli obłędne tempo utrzymać, tym bardziej będą potrzebowali równowagi. I poza boiskiem, i na boisku, na którym równomierny podział odpowiedzialności może wydłużyć ich trwanie w stanie wyższej witalności. Na razie bez zarzutu działa nawet osobliwy eksperyment bramkarski – zepchnięty do rólki rezerwowego Iker Casillas nie tylko ratuje w Lidze Mistrzów godność, ale jeszcze zatrzymywaniem strzałów Juliana Draxlera z pięciu metrów przypomina, że Real również między słupkami trzyma bogactwo wywołujące zawrót głowy.

czwartek, 27 lutego 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/02/27 10:37:12
@Rafał Stec
Na temat Luki Modrica szerzej rozpisał się Michał Okoński
www.sport.pl/pilka/1,65041,15534185,Liga_Mistrzow__Modric__podstawa_sukcesu.html
Skądinąd ciekawie się rozpisał:)
-
2014/02/27 10:56:45
@lukasz80
Dzięki! Właśnie dolinkowałem.
-
2014/02/27 11:23:31
podstawą jest drużyna
-
2014/02/27 11:26:52
Jeśli można, wrócę jeszcze na moment do wczorajszego wpisu: Rozumiem rozpacz w obozie United, ale pisząc, że nie pamiętacie takich kompromitacji za czasów SAF trochę mijacie się z prawdą. Bo czym niby różni się klęska z Olympiakosem od porażek w fazie grupowej w "arcytrudnych" grupach w sezonach 05/06 i 11/12 ? Basel, Benfica, Otelul i Villarreal, Benfica, Lille. I o ile 2 sezony temu United przegrali trochę pechowo, a Basel prezentowało świetny futbol, o tyle w tym drugim przypadku - aż roiło się od kompromitacji i porażek w stylu wypisz-wymaluj wczorajszy mecz w Pireusie. Obecny kryzys w Manchesterze bardzo przypomina ten w latach 03-06, kiedy United nie szło na wszystkich frontach. Wtedy, owszem, Diabły wciąż meldowały się na podium Premier League, ale pragnę przypomnieć, że wówczas w walce o tytuł liczyły się zaledwie trzy ekipy: nowobudowana potęga Chelsea, Arsenal i właśnie United. Gdzieś z tyłu był Liverpool, który notorycznie w lidze rozczarowywał. Problem Moyesa polega na tym, że dziś aspiracje mają również City, Spurs, a nawet Everton. Stąd i kryzys znajduje większe przełożenie w wynikach.

Ferguson zostawił Moyesowi, przynajmniej moim zdaniem, trudny do udźwignięcia spadek. Z jednej strony drużyna, od której wypadałoby oczekiwać zwycięstw, z drugiej zespół chyba trochę już zmęczony własnym towarzystwem, "najedzony" sukcesami. Moyes wierzył, że jeszcze za wcześnie na rewolucję, ale się okrutnie pomylił. Pytanie, jakie będą następne kroki.

Wtedy Fergie przepędził pół drużyny - P. Neville'a, Butta, Beckhama, Keane'a, Bartheza, Verona, Forlana, a na koniec nawet mega skutecznego Van Nistelrooya. Nie wszystkie decyzje były słuszne, niekiedy mylił się wręcz okrutnie - żeby wspomnieć takie nazwiska jak Howard, Djemba-Djemba, Bellion czy Kleberson, ale ostatecznie zbudował zespół, który później wygrał wszystko. Może więc warto dać Moyesowi nieco spokoju i czasu ?
-
2014/02/27 11:37:22
"Innymi słowy, w środku boiska przeciwnik również nie byłby w stanie wybrać tego jednego pomocnika Realu, którego należy krzywdzić ze szczególnym okrucieństwem, by zaburzyć płynność madryckiej gry."

O właśnie, świetna uwaga! Manewr taki jaki uczynił Klopp we wszystkich meczach w poprzednim sezonie wyłączając z gry Xabiego teraz zwyczajnie nic nie da.
-
2014/02/27 11:55:55
Z normalniejszym trenerem grają chyba jednak lepszy futbol, poza tym trafili na prawdopodobnie najsłabszego przeciwnika (w ostatnich sezonach dość często nie mają prawa narzekać na losowania), który o wejście do fazy grupowej męczył się niemiłosiernie z biedującym greckim PAOK-kiem, a we wczorajszym meczu popełniał przedszkolne błędy w obronie.

Dobrze, że choć na osłodę pozostał gospodarzom ten supergol. Nawet tak się zastanawiałem, kiedy piłka szybowała do Huntelaara, czy z tej frustracji nie wyniknie jakiś strzał-kosmos... :)


-
2014/02/27 12:55:29
Król Carlo I!
Z Milanu zrobił drużynę, w której się zakochałem i myślę, że nie tylko ja! Styl w jakim rossoneri pokonywali przeciwników przy genialnym ustawieniu 4-1-2-1-2 przeszedł do historią, która napisał właśnie Ancelotti! W Realu, podobnie jak niegdyś w Milanie ważna rolę odgrywają boczni obrońcy, którzy często włączają się do akcji ofensywnych. Zmienił on Real nie do poznania i co jest wielkim plusem! Zdobędzie mistrzostwo Hiszpanii i Puchar Króla, a na drodze do kolejnego triumfu może stanąć tylko inny geniusz - Pep Guardiola. Będzie to więc przede wszystkim pojedynek, jak dla mnie, dwóch najlepszych obecnie trenerów na świecie!
A po cichu marze, żeby w tym wszystkim nie pomylił się Berlusconi i do geniuszów trenerskich dołączył kiedyś Seedorf a Milan znów będzie wiódł prym w Seria A i w Europie!
-
2014/02/27 13:05:10
Jest się czym zachwycać. Ale jakże nudne i monotonne jest oglądanie tych meczów, kiedy to po 10 minutach tracą one swój sens.
-
2014/02/27 13:48:00
Real imponuje. To jak się rozwinęli od początku sezonu jest niesamowite. Ja widzę Real-Bayern w finale Ligi Mistrzów. Jako Madridistka życzę im tak genialnej formy aż do ostatniego meczu w Primera Division, aż do Lizbony, w zasadzie to aż do końca moich dni :) Też chciałam napisać na swoim blogu pieśń wychwalającą Królewskich, ale podebrał mi Pan pomysł :) Hala Madrid!
-
2014/02/27 15:51:06
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Real zakończył udział w LM w 1/4 finału na Bayernie, Barcelonie, Atletico, PSG lub Chelsea.
6:1 na wyjeździe z Schalke robi wrażenie, ale w następnej rundzie nie będzie miało najmniejszego znaczenia, tak jak wygrana 5:0 MU w Leverkusen.
-
2014/02/27 15:54:06
Jak mówi stare ludowe przysłowie: gra się tak, jak przeciwnik pozwala.
Real potrafi atakować i ma genialnych piłkarzy, nikt temu nie zaprzeczy, ale wartość tej drużyny trzeba będzie sprawdzić w pojedynku z zespołem bardziej obytym na europejskich salonach. Mówienie o finale Bayern-Real, gdy obie drużyny mogą się spotkać już w 1/4, to zdecydowanie za wcześnie.
Real obecnie jest w wyśmienitej formie, ale będzie musiał ją utrzymać jeszcze przez kilka miesięcy, by móc marzyć o upragnionej La Decima. Zbyt często widziałem Królewskich odartych z największych atutów i skrępowanych przez przeciwników, by tak łatwo przypisywać im udział w finale.
-
2014/02/27 16:12:15
@gustav_adolf

ManU... no nie porównuj proszę angielskiego średniaka z liderem La Liga.
Z Atletico ostatnio wygrali dwumecz w świetnym stylu, nie zarejestrowałeś tego faktu? Z Camp Nou z kolei wywieźli w słabej formie rezultat 2:1 w rundzie zimowej la liga, przyzwoity gdyby to był pierwszy mecz dwumeczu w rozgrywkach pucharowych, z jakimi mamy do czynienia w LM.
Co do Bayernu to zgoda, MOGLI BY zakończyć udział Realu w LM. Chelsea przy furze szczęścia pewnie też by mogło sprawić niespodziankę.
-
2014/02/27 16:43:27
@czerstwy_daktyl
Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. MU w tym swoim słabym sezonie też potrafiło na wyjeździe wygrać wysoko z czołową niemiecką drużyną (ówczesnym wiceliderem Bundesligi), a najprawdopodobniej skończy grę w 1/8.
Co ma La Liga do LM?
Inaczej gra się w fazie pucharowej LM, gdy każda bramka jest istotna, a inaczej w lidze, gdzie liczy się przede wszystkim wygrywanie obojętnie jakim stosunkiem.
To, że Real ostatnio uporał się z Atletico nie znaczy, że będzie z nimi wygrywał dwumecze do końca świata. Korzystając z twojego durnego przykładu z Barceloną mógłbym napisać, że jesienne 1:0 dla Atletico na SB to byłby znakomity wynik I meczu w fazie pucharowej LM.
Chelsea ma znacznie lepszych obrońców niż Schalke i drugą linię potrafiącą harować w obronie. To nie jest wygodny sposób gry dla Realu.
-
2014/02/27 17:03:21
gustav_adolf
Chelsea ma znacznie lepszych obrońców niż Schalke i drugą linię potrafiącą harować w obronie. To nie jest wygodny sposób gry dla Realu.

Oj, to zupełnie jak Atletico ;)

Ale zgoda, Chelsa mogła by wygrać z Realem, bo ma odpowiednią jakość. Tylko mam wrażenie, że taki pojedynek by wyglądał podobnie, jak dwumecz Chelsea - Barca w pamiętnym półfinale zwycięskiej dla The Blues edycji CL, którego bez fury szczęścia by nie wygrali.
Nawet w meczu o superpuchar Europy z Bayernem potrafili się bronić przez 90 minut przy połączeniu solidnych obrońców i tej odrobiny szczęścia. :)

Przypomniałem o tym meczu z Barcą z jesieni po to, byś zwrócił uwagę na to, że słaby wtedy Real, z eksperymentującym trenerem (Ramos jako def. pomocnik, Bale jako 9tka) i tak przegrał tylko 2:1. Więc wracając do tego zdania "Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Real zakończył udział w LM w 1/4 finału na Bayernie, Barcelonie, Atletico, PSG lub Chelsea. ", to tak, owszem, nie zdziwiłbym się jakby Real skończył LM z Bayernem czy Barcą, bo nie ma nic dziwnego w odpadnięciu w dwumeczu z drużyną z tej półki, ale też nie zdziwiłbym się, jakby Real gładko wygrał dwumecz przeciwko takim rywalom.
-
2014/02/27 18:47:27
nie ma czym sie podniecać, ten Real wygrał tylko ze średniakiem ligi niemieckiej, takie są realia, w Bundeslidze liczy sie tylko Borussia i Bayern a ekipy typu Leverkusen czy Schalke to jednak od nich odstają zreszta widac to tez było w meczu PSG. Choć w tym roku z różnych przyczyn Borussia nie byłyszczy tak jak w poprzednim. Jak dla mnie Pan Rafał sie pośpieszył z tym tekstem.
-
2014/02/27 19:05:54
"Jest się czym zachwycać. Ale jakże nudne i monotonne jest oglądanie tych meczów, kiedy to po 10 minutach tracą one swój sens."

Oglądając wczoraj Real się nie nudziłem; patrząc na Ronaldo można było mieć pewność, że nie pozwoli drużynie dodreptać do końcowego gwizdka, zadowalając się dwiema, trzema czy jakąkolwiek inną liczbą goli.
-
2014/02/27 23:40:03
Jakiż ten Real wspaniały!!! Bez Mourinho jest kompletny!!!

"Czasami, gdy składasz w ofierze coś naprawdę cennego, wcale tego nie tracisz. Ty tylko przekazujesz to komuś innemu."
-
2014/02/28 10:26:10
@nazperce
Ja bym tylko psotnie to sparafrazował to co napisał kolega powyżej:

"Czasami, gdy składasz w ofierze kogoś naprawdę wyjątkowego, wcale tego nie tracisz. Ty tylko przekazujesz to komuś innemu."
-
2014/02/28 11:50:49
A ja bym tak realu nie chwalil, owszem maja team z czolowki europy, ale nie tylko bayern ale ze 2,3 inne druzyny moga ich zgniesc jak robakow. 2 sprawa - wlaczajac mecz z shalke powiedzialem sobie w myslach - eee kolo 20 minuty bedzie 2-0, nie musialem sie potem dziwic ze trafilem z wynikiem i co bylo na koncu. Liga hisz/niem - 2/3 silne druzyny, reszta z poza czolowki sa 5 poziomow slabsze.
-
2014/02/28 12:07:19
@michael43210

A ja bym tak realu nie chwalil, owszem maja team z czolowki europy, ale nie tylko bayern ale ze 2,3 inne druzyny moga ich zgniesc jak robakow.

A konkretnie to co to za drużyny? Akurat środowego spotkania nie oglądałem, ale ostatnio Real jest w takim gazie, że nawet Bayern miałby z Królewskimi twardy orzech do zgryzienia. Oczywiście to jest Liga Mistrzów i może się okazać, że Real odpadnie już w kolejnej rundzie. Ale w obecnej formie jest to obok Bayernu chyba główny faworyt do wygrania całych rozgrywek.
-
2014/02/28 16:47:50
@michael43210
"reszta z poza czolowki sa 5 poziomow slabsze." - większego kretynizmu dawno nie czytałem.
-
2014/02/28 16:51:00
@ michael43210
"Liga hisz/niem - 2/3 silne druzyny, reszta z poza czolowki sa 5 poziomow slabsze."
Tylko, że te 2/3 drużyny z hisz/niem, w każdej innej lidze byłby lepsze o 5 poziomów od zespołów spoza czołówki, włącznie z angielską, która jest najbardziej wyrównana ze względu na "nieudolność" jej liderów.
-
2014/02/28 17:47:50
@up

Po paru meczach z Blackburn, Stoke i Chelsea Messi i jego koledzy już dawno ścigaliby się na wózkach... W La Liga sędziowie jawnie chronią "wielkich" graczy, o poziomie obrońców Osasun, Celt Vigo i innych klubików lepiej się nie wypowiadać.

Real, Bayern i PSG na pewno wiodłyby w każdych europejskich ligach prym. Najgroźniejsze kluby z Anglii- Man City i Chelsea, także nie odstawałaby za bardzo. Barcelona za to przestałaby tak łatwo ciułać punkty, jakby tydzień w tydzień grała z drużyną, która ma chociaż blade pojęcie o defensywie. Borussia też miałaby problemy z powodu wątłej kadry i słabej jakości rezerwowych na obronie (Friedrich???).
-
2014/02/28 20:33:49
W smak mi sielanka z Ancelottim, jakże by inaczej, ale takich epopei bitewnych jak El Classico ery Guardioli i Mourinho świat długo jeszcze raczej nie zobaczy. Wpadło mi właśnie na Youtube`ie i takiego gangsta style w innych konfrontacjach nie pamiętam. Cyniczna, nurkująco-prowokująca Barca i Real na nieprzytomnym agreście... kawał historii współczesnego futbolu współczesnego:
www.youtube.com/watch?v=NmSPejqhuXA
-
2014/02/28 21:03:30
Hm a nie obawia się redaktor że przybycie na Santiago Bernabeum Zlatana, mogłoby tę finezyjną równowagę "delikatnie" zaburzyć? Dwa grzyby, o ego jak stąd do Warszawy, w barszczu to chyba o jeden za dużo hę? Ancelotti potrafi poukładać drużyny składającą się z wielu osobli.. osobowości, ale to.. byłoby ponad jego siły.
-
2014/02/28 21:16:47
@d2901
PSG nie puści swojej największej gwiazdy, która mimo 32 lat na karku dalej gra na kapitalnym poziomie. Perez bardzo niechętnie zapatruje się na transfery zawodników po 30tce, ostatnie dwa takie transfery (Carvalho i D. Lopez) wykonał na wyraźne życzenie Mou.

Jeśli jednak doszłoby do takiej sytuacji, w której Ronaldo i Ibra graliby w jednej drużynie to rzeczywiście mogłoby dojść do zjawiska, które opisujesz. Prędzej jednak do Madrytu trafi inny grzyb - Drakula Suarez, jednakże byłoby to zależne od sytuacji Moraty i Benzemy.
-
2014/03/01 11:43:22
co tu ludzie za bajki wypisują to śmiać mi sie chce.
-
2014/03/01 12:11:35
@ zdad
Kurcze, dobry ten filmik. Brakuje mi paru rzeczy, np. epickiej symulki Alby z jednego z meczów w poprzednim sezonie, wydaje się za bardzo skupiać na brutalności, ale i tak dobry.
-
2014/03/02 10:30:25
Futbolowy debilizm postępuje.
www.sport.pl/pilka/1,64946,15547596,Pilka_nozna__Mozna_grac_w_chustach_i_turbanach.html#BoxSportTxt
Można grać w chustach i turbanach

Międzynarodowa Rada Piłkarska, zajmująca się tworzeniem i nowelizacją przepisów gry w piłkę nożną, zgodziła się na to, aby zawodnicy i zawodniczki mogli rozgrywać mecze z nakrytą głową. Oficjalną decyzję poprzedził trwający 20 miesięcy okres próbny.
- Postanowiono, że zawodniczki będą mogły grać z nakrytą głową. Taką samą możliwość mają również mężczyźni - oświadczył w sobotę podczas konferencji prasowej w Zurychu sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke.

Rozszerzenie tego prawa na mężczyzn nastąpiło na wniosek wspólnoty kanadyjskich sikhów. Szczegółowe przepisy dotyczące nakryć głów (m.in. zgodność ze strojem piłkarskim, długość, zakaz ich przywiązywania) zostaną rozesłane do poszczególnych federacji krajowych.
-
2014/03/02 18:41:34
dzisiaj milan kontra juve, gdzie relacja na żywo?;)