Blog > Komentarze do wpisu

Arsenal - Bayern i Milan - Atletico. Blogujemy na żywo

Wychodzę na chwilę z redagowania igrzysk w Soczi, bo zreflektowałem się, że za dwa tygodnie – przed rewanżami dzisiejszych meczów Ligi Mistrzów – może mi zabraknąć motywacji do dłuższego blogowania. Z tego prostego powodu, że emocje będą co najwyżej umiarkowane. Jeśli wczoraj Barcelona i Paris Saint Germain zdołały na wyjazdach niemal rozstrzygnąć rywalizację z Manchesterem City i Bayer Leverkusen, to tym bardziej stać na to Bayern Monachium oraz Atlético – ich przewaga nad Arsenalem oraz Milanem zdaje się znaczniejsza.

Chciałoby się napisać, że przeżyjemy dziś wieczór z kwartetem wielkich futbolowych potęg, niestety, jeden z jego bohaterów bardzo odstaje od reszty. W Bayernie, Atlético i Arsenalu ujrzymy odpowiednio zdecydowanego lidera, współlidera oraz prawie lidera (punkcik straty do Chelsea) czołowych lig w Europie, w Milanie natomiast wlokącego się w dolnej połowie tabeli marudera z ligi podupadłej, którego piłkarze w piątek wyglądali na wyzutych z idei nawet na tle broniącej się przed spadkiem Bologny. Od kolejnego obciachu ocalił ich dopiero fajerwerk odpalony w końcówce przez Mario Balotellego.

No to zaczynamy.

17.18. Włoski napastnik wygląda na cudowne dziecko coraz bardziej zagubione, nie umie wyjść z roli bohatera włoskiej opery mydlanej, który w jednym odcinku oburza, by w następnym się rozpłakać i wywołać współczucie. Czasem łajdak, czasem niewolnica Isaura. Atletico to dla niego przeciwnik teoretycznie szczególnie niebezpieczny – banda perfidnych prowokatorów spróbuje zaleźć za skórę piłkarzowi wyjątkowo podatnemu na prowokacje, łatwo tracącego kontrolę nad sobą. Madrycki napastnik Diego Costa to również boiskowy chuligan, ale on działa na zimno, w tym sensie pochodzi z zupełnie innego świata.

17.35. Fana Milanu najbardziej martwi jednak porównanie całych drużyn. Madrytczycy pod dowództwem Diego Simeone poruszają się jak zwarta kolumna, do tego nieludzko zdyscyplinowana – cofnięci napastnicy stoją niemal przy środkowych obrońcach, przez nabity środek pola trudno przecisnąć się nawet Barcelonie czy Realowi (choć królewscy w Copa del Rey przerwali seryjkę derbowych niepowodzeń). Mediolańczycy często wyglądają na grupę rozerwaną na pół, niektórzy krytycy debiutującego trenera Clarence’a Seedorfa wytykają mu wręcz naiwność Leonardo i przywołują jego osławione nieodpowiedzialne 4-2-4. Aż strach pomyśleć, co będzie, jeśli ślamazarni obrońcy znów staną daleko od swojego pola karnego i po stracie piłki pozwolą popisać się szybkością rywalom. A może Seedorf spróbuje zachęcić gości do ataku pozycyjnego? Gdyby przechytrzył dziką bandę Simeone, rozpocząłby trenerską karierę od wyczynu naprawdę imponującego.

17.58. W Londynie piłkarze wciągnięci w wir szaleńczej walki w każdej kolejce, wymordowani serią szlagierów z Liverpoolem i Manchesterem United i zmuszeni do ciułania każdego punktu zagrają z piłkarzami zrelaksowanymi, od tygodni tęskniących – jeśli wierzyć Philippowi Lahmowi – za grą o wielką stawkę. Z Arsenalu okoliczności wysysają energię psychiczną w potwornych ilościach – piłkarze muszą odzyskiwać przytomność z 1:5 na Anfield Road, trener wysłuchuje od rywala (dżentelmen Mourinho), że „jest specjalistą od porażek”, Özilowi skrupulatnie wyliczają malejącą średnią wykreowanych okazji strzeleckich. Bayern właściwie defiluje – piłkarze co najwyżej gniewają się, że nie dostali Złotej Piłki (Franck Ribery, nie zagra z powodu kontuzji), do Pepa Guardioli modlą się wyznawcy taktycznych niuansów, którzy czczą go jako największego innowatora wśród współczesnych trenerów. I jak tu nie uznawać monachijczyków za bezapelacyjnych faworytów?

18.29. Gdzie nie kliknąć, wdeptujemy w porównania Barcelony według św. Pepa do Bayernu według św. Pepa, wśród różnic wskazuje się m.in. większą fizyczną siłę monachijczyków. Zgoda, choć zwróciłbym uwagę na jeden drobiazg. Otóż w ojczyźnie Guardiola miniaturowymi pomocnikami obstawiał zawsze jednego drągala (Yaya Toré, Sergio Busquets), tymczasem na obczyźnie żaden Javi Martínez w centrum wcale nie wydaje mu się niezbędny, np. na Eintracht Frankfurt rzucił niedawno w środku Lahma (170 cm), a także operujących przed nim Shaqiriego (169), Thiago Alcântarę (170), Götzego (176) i Ribery’ego (170). Gabaryty wybitnie katalońskie, prawda? Ściągnięty z Barcelony Thiago Alcântara zdążył już zresztą ustanowić iście kataloński rekord Bundesligi – we wspomnianym meczu miał 185 kontaktów z piłką (dotychczasowy rekord Schweinsteigera poprawił o 30) i wykonał 159 podań, z czego 148 było celnych. A tydzień wcześniej wyczarował to.

18.31. Tutaj sugestie, jak Arsenal mógłby się przeciwstawić niezwyciężonemu Bayernowi - oparte na staraniach tych, którzy już w tym sezonie się na monachijczyków porywali.

19.02. Trener Arsene Wenger dał odpocząć w weekend kilku kluczowych graczom, ale Mesüta Ozila trzymał na boisku pełne 90 minut plus doliczony, jakby chciał wydrwić oskarżenia, że niemiecki rozgrywający niedomaga wydolnościowo (przez trzy sezony w Realu wytrzymał do końca tylko 25 meczów ligowych). Dlatego dziś nurtuje mnie, czy Özil znajdzie w londyńskim składzie jakiegoś szybkobiegacza – to oni, obsługiwani prostopadłymi podaniami, podnoszą wymierną (także statystycznie) jakość jego gry. Może skrzydłowy Oxlade-Chamberlain jednak utrzyma miejsce kosztem Rosicky’ego? A może Podolski – chyba mało realne, skoro Giroud w niedzielę był oszczędzany – na środku ataku?

19.26. Toni Kroos – moja utajona miłość, kiedyś się z niej tutaj zwierzę – wykonał w tej edycji Ligi Mistrzów najwięcej podań na połowie przeciwnika. 85. W Arsenalu bryluje pod tym względem Özil – 41. Statystyki by Squawka.

19.40. Arsenal i Real Madryt pokazują, co to znaczy zawsze oddawać w LM po dwa skoki równe, ale krótkie. Jako jedyne przetrwały w rozgrywkach do wiosny w każdej edycji od 2003/2004 (wtedy zaczęła obowiązywać obecna formuła). Ile z tego wycisnęli triumfów? Okrągłe zero. Ile udziałów w finale? Jeden, londyńczyków w 2006 r.

19.45. A jednak trochę ciężkiej jazdy Guardiola uznał za niezbędne. Jest Martinez, jest Mandzukic. I jego wycofany rozgrywający znów został sprowadzony na prawą obronę. Oficjalny skład Bayernu: Neuer – Lahm, Dante, Boateng, Alaba – Thiago, Martinez – Robben, Gotze, Kroos – Mandzukic.

19.47. Jest też mozaika Arsenalu, Mesut ma kogo obsługiwać: Szczęsny - Sagna, Mertesacker, Koscielny, Gibbs - Flamini, Wilshere - Oxlade-Chamberlain, Ozil, Cazorla - Sanogo.

19.59. Skład Milanu: Abbiati, De Sciglio, Rami, Bonera, Emanuelson, De Jong, Essien, Poli, Kaka, Taarabt, Balotelli. Znaczy Bonerą i przygarniętym drugoligowcem z Anglii w Ligę Mistrzów? Umarłbym ze śmiechu, gdyby mi nie było smutno.

W Atletico też bez niespodzianek: Courtois; Juanfran, Miranda, Godín, Insua; Gabi, M Suárez; Koke, Raul García, Arda Turan; Diego Costa.

20.11. Główny kibicowski lęk w kwestii Milanu: że Seedorf bardziej wierzy w swoją ideę („nie będziemy stać i czekać, my musimy kreować grę, co innego poniżej naszej godności”) niż zauważa kadrowe realia. Że wybitnie dojrzały gracz okaże się (przynajmniej na razie) trenerskim naiwniakiem. Kibicowska nadzieja, chyba jednak bujająca gdzieś w obłokach: sławne DNA czyniące ten zespół niebezpiecznym w Champions League nawet wtedy, gdy na włoskiej prowincji nie boi się go nikt.

20.16. Obecny trener Milanu strzelił kiedyś Atletico niczego sobie gola. Derbowego. A Diego Simeone, znany raczej z zabijania grę, strzelił Milanowi nawet dwa w jeden wieczór. Też derbowe.

20.30. Mieści się w tym dzisiejszym wieczorze także opowieść o najznaczniejszych futbolowych metropoliach w Europie. Mediolan przeżywał derby w półfinale Champions League przedwczoraj (2003), Londyn przeżywał je w ćwierćfinale wczoraj (2004), a Madryt może je przeżyć – w ćwierćfinale lub półfinale – jutro. Tylko w Monachium monokultura. Ale taka to monokultura, że przykryłaby chyba połączone siły madryckie albo połączone londyńskie... Ćwiczenie wyobraźni proponuję – czy gdyby Guardiola mógł dziś dobierać także z kadry Wengera, upchnąłby kogokolwiek z kadry Arsenalu w swojej jedenastce?

21.35. Tyle mówiło się o DNA Milanu, które pomaga mu zwyciężać w Lidze Mistrzów, a już po kilku chwilach na Emirates zdawało się, że zaczniemy mówić o DNA Arsenalu, które poważne wygrywanie uniemożliwa – nawet, kiedy wychodzi nam przepięknie, to spartaczymy, co się da (już drugi przestrzelony karny Özila w tej edycji), potem tylko czekać na nieuchronny epizod samobójczy, byle przypadkiem nam się nie powiodło, postaramy się zrobić w tym celu wszystko, np. zejdzie sobie precz do szatni Szczęsny, oczywiście z czerwoną kartką. Na szczęście dla gospodarzy trwa wieczór historyczny – pierwszy w dziejach pucharowej fazy Ligi Mistrzów z dwoma pudłami z jedenastek. I oni po pierwszej połowie mogą być więcej zbudowani, Bayern przesuwał płynnie piłkę zaledwie chwilami, monachijczycy już chyba nie pamiętają, kiedy operowali w takim bałaganie.

Ciekawe, co pozmienia Guardiola, on potrafi kompletnie przeprojektować drużynę w trakcie gry (patrz jesienne 3:0 w Dortmundzie).

21.43. San Siro mam na drugim ekranie, czeka mnie nocna powtórka. Tam szlacheckie geny znać po ruchach Kaki. Huknął w poprzeczkę, idealnie dośrodkował na głowę Polego, rolę kapitana pamiętającego czasy sprzed deklasacji potraktował z należytą powagą. Przywódca. I Milan zaskakuje jeszcze bardziej niż Arsenal, nawet te przechwałki Seedorfa, że „najchętniej wystawiłby 4-5 napastników”, wcale nie brzmią już aż tak śmiesznie. Pozostaje tylko pytanie, ile ofiar i po czyjej stronie pochłonie ta spodziewana bijatyka, od której padł De Sciglio.

22.46. Arsenal - Bayern 0:2. Do przerwy burza z piorunami, mogło to się rozwinąć na milion różnych sposobów, po przerwie już tylko kontemplowaliśmy symfonię monachijskich podań. Toni Kroos wykonał celnych 86 (na 89 prób), Philipp Lahm 85 (stuprocentowa celność!), wszyscy piłkarze Arsenalu razem wzięci – 38. Bardziej kontrolować sytuacji już się w futbolu chyba nie da. Ale powtórzę z poprzedniej notki – londyńczyków losowania traktują najbrutalniej, nikogo tak często nie skazują na tak potężnych przeciwników tak wcześnie na wiosnę w Champions League.

22.59. Madrycki wyręb Mediolanu przyniósł dwie ofiary w ludziach (ścięci De Sciglio i  Balotelli), arcyważnego wyjazdowego gola (1:0), a także konstatację, że Milan coraz częściej musimy już chwalić nawet po meczach przegranych – jak dzisiejszy, oni jednak w tej Europie zgrywają znacznie bardziej rozgarniętych piłkarzy niż w codziennej krajowej młócce. A przecież na razie jest nieźle, byczą się w Lidze Mistrzów, i to wiosną. Przyszły sezon będzie prawdopodobnie pierwszym od sezonu 1997/1998 bez ani jednego klubu z San Siro w tych rozgrywkach...

00.54. A gdyby się udało wychować tego Taarabta na dorosłego piłkarza? (Ślęczę nad powtórką, to sobie dopisuję.)

środa, 19 lutego 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/02/19 17:38:15
Jeśli Atletico odpadnie z tej rywalizacji, trzeba będzie ogłosić, że futbol nie ma sensu.

Poza zadawaniem kibicom cierpienia, oczywiście.
-
2014/02/19 17:40:53
@uleslaw
A to futbol miał kiedykolwiek inny sens? Fakt, wydawało mi się przez moment, w 2007, że chodzi o zadawanie ekstazy, ale to był tylko moment.
-
2014/02/19 18:45:53
@notka
W Londynie piłkarze wciągnięci w wir szaleńczej walki w każdej kolejce, wymordowani serią szlagierów z Liverpoolem i Manchesterem United i zmuszeni do ciułania każdego punktu zagrają z piłkarzami zrelaksowanymi, od tygodni tęskniących jeśli Philippowi Lahmowi za grą o wielką stawkę.

Brakuje orzeczenie. Rozum podpowiada, że jest nim wierzyć.
-
2014/02/19 19:11:41
Hmm, relacja live z dwóch meczów? W dzień, w który gra Milan, Pański ulubiony klub, który przez najbliższy rok (może więcej? kto wie) nie zagra w Lidze Mistrzów? Naprawdę? Ja, jako kibic Milanu nie umiałbym zerkać na transmisję Bayernu z Arsenalem podczas gdy gra Milan. Może później obejrzy Pan sobie powtórkę z rzezi, którą najprawdopodobniej urządzi Bayern Arsenalowi?
-
2014/02/19 19:24:11
@drogi.drogi
Dzięki, poprawione.

@gimlord
I tak zawsze oglądam powtórkę 'drugiego' meczu. A dziś nie wykluczam, że to Milan będzie na drugim ekranie. Takie redakcyjne okoliczności.
-
2014/02/19 19:24:15
W futbolu chodzi o dokładność, dokładną grę i Bayern jest drużyną najdokładniejszą. Nie brzmi to zbyt błyskotliwie, ale taka jest prawda.
-
2014/02/19 19:26:26
@up
MOże Gospodarz obawia się, że nie zdzierży rzezi jaką Atletico sprawi na SS i planuje szukać ukojenia w meczu Bayernu :)
-
2014/02/19 19:27:14
Dlaczego Montolivo nie powołany? Kartki...?
-
2014/02/19 19:29:01
Montolivo dostał czerwoną w meczu z Ajaxem. Muntari przez żółte.
-
2014/02/19 19:34:04
"Toni Kroos" - ponoć nie chce podpisać nowej umowy. Patrząc na to jak Bayern buduje skład nie tylko "na dziś", ale także na jutro i pojutrze - Goetze, Thiago, Kroos, ALaba i paru innych - trudno uwierzyć, by w najbliższym czasie ktoś był w stanie zagrozić im w Bundeslidze.
-
2014/02/19 19:45:35
Być może liga niemiecka mimo wszystko jest słabsza od angielskiej i hiszpańskiej, ale Bayernowi to nie przeszkadza.
-
2014/02/19 19:52:31
Odnośnie gabarytów, to bardziej widzą mi się na szpicy lub na skrzydle niż w środku pola. Dlatego Bayern ma Mandżukicia, Robbena czy Ribery'ego. To są zawodnicy o godnej muskulaturze. Inaczej niż Muller który mimo że goli nastrzelał w swojej karierze od cholery to w moich oczach jest najsłabszym ogniwem Bayernu i nic tego nie zmieni.
-
2014/02/19 19:58:48
Drogi Arsenalu, czy jestes na to gotowy?
-
2014/02/19 20:03:14
A jednak Martinez. Czyli Guardiola przyznaje się, że stawianie Lahma na defensywnym pomocniku było błędem? Ale dlaczego? Po co Pep zmienia coś, co dobrze działa?
-
2014/02/19 20:21:15
Milan per sempre...
-
2014/02/19 20:34:57
Nie.
-
2014/02/19 20:54:55
Sprawiedliwości stało się zadość, był spalony.
-
2014/02/19 21:26:43
Chciałbym zauważyć, że w akcji, w której był Szczęsny faulował Robbena, gościnny udział brał Iniesta, który wypuścił Robbena.
-
2014/02/19 21:31:48
Powiedzmy że ten dzisiejszy skład Bayernu jest jednak optymalny.
-
2014/02/19 21:34:59
Panie Rafale, czy Pan to widzi?! Ależ nasi nawalają... Gdyby tylko była większa skuteczność mogło być 3-0... Ale ważniejszy od wyniku jest styl gry, wreszcie jakieś sytuacje! A Balotelli jaki dojrzały... Jest świetnie. Oby tylko nie stracili impetu po przerwie. No i bramki. 0-0 będzie dobrym wynikiem.

Forza Milan!
-
2014/02/19 21:48:50
Najgorsze jest to, że Bonera nie zrobił jeszcze babola... a robi jednego zawsze w meczu... w końcu gramy solidnie...teraz geniusz Mario
-
2014/02/19 21:50:20
Ta podwójna kara zaczyna mnie denerwować coraz bardziej.
-
2014/02/19 21:50:26
Real z Barceloną to przeszłość, Bayern to teraźniejszość i przyszłość
-
2014/02/19 22:02:04
zdad,

podzielam ból, ale kiedyś tłumaczył mi to śp. A.Czyżniewski - jeśli obrońca, gdzieś na marginesie gry, w polu karnym walnie napastnika z byka, to musi być czerwień i karny. kara indywidualna i drużynowa. niestety, takie sytuacje jak ta z Szczęsnym wpisują się w takie rozumowanie. dobre i to, że gdyby Robben źle przyjął piłkę i ta poleciałaby daleko w bok, to pewnie byłaby żółta
-
2014/02/19 22:10:18
Bayern to nie tiki taka, tu szybkość wymiany podań nie jest kluczowa, bardziej dokładność, to taki atletyczny posession football
-
2014/02/19 22:10:27
65 minuta - a mówili, że Guardiola przestał prowadzić Barcelonę...
-
2014/02/19 22:32:08
Idzie się powiesić... Taka piękna gra, a tu idiotyczne zachowanie Ramiego i kaplica................
-
2014/02/19 22:39:10
Robben zdaje się jest twarzą jakiejś kampanii he he...
Będzie dyskwalifikacja Holendra?
mixgol.pl/26845,Robben_pluje_na_Sagne
-
2014/02/19 22:39:20
To nie Kaka, a zdaje się ten Pan wyciągnięty z 2 ligi tak doskonale dośrodkował, a wcześniej też wypracował sytuacje Kace.
-
2014/02/19 23:04:53
Taarabt to jest kawał utalentowanego gracza. I lenia, którego nikt nie zdołał wychować i nakłonić do pracy, słowem piłkarz idealny dla obecnego Milanu.
-
2014/02/19 23:51:44
fitbamob.com/view/3983/

Aż trudno uwierzyć, że taki koleś biegał w 2 lidze... I na dodatek nie radził tam sobie ;)
-
2014/02/20 00:05:28
Kroos jak profesor, jestem pod wrazeniem.
-
2014/02/20 00:50:20
I to nie tylko te kiwki, ktore są pokazane na gifie, przecież on praktycznie każdym dotknięciem piłki myli rywala, a udanych dryblingów przez te 3 mecze pokazał więcej niż cały Milan w tym sezonie. Mam nadzieję, że zostanie wykupiony po sezonie jeśli utrzyma formę. Oby tylko nie zanurzył się w wir przeciętności ala Birsa.

Mimo wszystko mecz na plus, widać, że praca z Seedorfem przynosi efekty, nie zapominajmy, że to dopiero miesiąc jego panowania. Może być tylko lepiej. W tym sezonie nie walczymy już o nic (no moze o przejście Atletico i łatwe losowanie), więc Seed ma czystą kartę. Może eksperymentować i robić wszystko co mu się podoba. Będzie rozliczany po następnym sezonie.
-
2014/02/20 01:07:53
Prawda jest taka, że Taarabt na Wyspach od wielu lat był uważany za wielki talent. Ostatnimi czasy jednak bardziej przylgnęła do niego metka wielkiego-niespełnionego talentu. W zasadzie zasłużenie, bo momenty genialności były odskocznią od przeciętnej codzienności. Facet mógł, ale po prostu mu się nie chciało.
Może w Milanie go olśni i zrozumie, że rozmieniał swój talent na drobne do tej pory.
-
2014/02/20 10:23:36
Sanogo przypomina Adebayora z młodych lat. Ta sama pokarczność z piłką na ziemi, jednak w powietrzy i osłanianiu piłki podołał z tak mocnym rywalem. Wenger znów nie szastając forsą może wychować sobie napastnika.

Szkoda, że Oezil ma status nietykalnego, bo może gdy zszedł on nie Cazorla to jednak jakąś akcję AFC w drugiej połowie by przeprowadziło. Oezil uwielbia holować piłkę i to spowalniało ataki.

Martinez tym meczem pokazał, że stawianie go jako DM przeciwko "technicznym" i "klepiącym piłki" drugim linią to błąd. Troszeczkę zbyt toporny i mniej pokazujący się partnerom. Tu lepszy jako DC.

Kroos widać, że negocjuje nowy kontrakt. Dużo pod grą, dobre decyzje, świetny mecz.

Nie przekonuje mnie Thiago Alcantara. Wczoraj często dublowali się z Kroosem (może z powodu gry w przewadze i permanentnego ataku pozycyjnego). Nie widzę cechy, która by go wyróżniała na boisku, bo świetna technika i krótkie podanie to za mało, żeby go porównywać z Xavim (możliwe, że tak przyczyny jego niewyrazistej gry są takie same jak wyżej, czyli zbyt skomasowana obrona rywala zmuszała do zagrań głownie na skrzydła).
-
2014/02/20 13:02:40
Wredna ta piłka... Gdyby nie zmarnowany karny przez Oezila, gdyby nie poprzeczka i słupek bramki Atletico, gdyby centymetr obok odbiła się piłka... A tak to Bayern i Atletico szczęśliwie przetrwali najgorsze a potem zrobili swoje...
-
2014/02/20 13:03:42
A i jeszcze jedno. Zachwyty nad Bayernem uważam za mocno przesadzone, bo dopóki było 11 na 11 to mecz był równorzędny. Gdyby tak zdominowali Arsenal grający w pełnym składzie sam bym dał owację na stojąco.
-
2014/02/20 17:31:35
Chopek piszesz o Thiago... a mnie jakos bardziej porazala "nijakosc" Goetze. To, ze jest slabszy niz Reus wiedzialem od dawna. Przyznam szczerze, ze ostatnio mniej ogladam mecze, ale nie przypominam sobie genialnego meczu Goetze (moze mam za mala probke, a tych genialnych za czasow gry w Borussii nie widzialem/nie pamietam).
-
2014/02/20 19:13:25
"Ale powtórzę z poprzedniej notki londyńczyków losowania traktują najbrutalniej, nikogo tak często nie skazują na tak potężnych przeciwników tak wcześnie na wiosnę w Champions League."


To po prostu jest ten klub pomiędzy czołówką a średniakami i żadne losowanie wiele by tu nie zmieniło. Gdyby sami byli w czołówce, to by potrafili wygrać grupę z Schalke czy innym Szachtarem i by nie byli w sytuacji, gdy do wylosowania już w 1/8 mają samych potentatów. Fakt, Bayern to najlepsza ekipa, ale z kim z czołówki mieliby niby szanse - z Realem, Atletico, PSG? Taka sama różnica. Za brutalny można ewentualnie uznać fakt, że nie mogą trafić na angielskie ekipy, ale nie samo losowanie. Arsenal to uznana marka, więc jest złudzenie, że są silni i tylko mają pecha, ale na boisku rzadko to potwierdzają. Okej, raz pokonali Dortmund, ale to samo zrobiła Hertha Berlin; to jeszcze za mało by ich traktować jak pokrzywdzoną ekipę, bo nie weszli do ćwierćfinału. W Europie jest wiele lepszych, gdzieś około ośmiu właśnie.
-
2014/02/20 19:24:21
@a2345 - obejrzyj niedawne mecze z HSV, Eintrachtem, a przede wszystkim Gladbach, gdzie Goetze zdecydowanie się wyróżniał wśród wszystkich zawodników. To był genialny mecz. Ogólnie on nieco cierpi na specyfice kadry Bayernu, bo jest stworzony do gry na środku. Gdy gra jako napastnik lub za nim, jest fenomenalny, śmiem twierdzić, że to jest poziom Messiego w tym wieku. Na bokach lub z tyłu, gdzie gra zazwyczaj, nie jest aż tak dobrze, ale to chyba tylko zaleta, że i tam może grać. Mam wrażenie, że w tym systemie gry, Goetze na pozycji napastnika może stać się najlepszym piłkarzem na świecie za 3 lata (jeśli doda do swojej gry więcej strzelania), ale nie wiem, czy Bayernowi na tym zależy.
-
2014/02/21 08:52:06
Niestety nie mam tyle czasu by sledzic mecze Bayernu w lidze niemieckiej obecnie. to nie moj klub by ich bacznie obserwowac. Mecze Borussii jeszcze za czasow Goetze widywalem ze wzgledu na transmisje. Tak jak wspomnialem, mozliwe, ze mam za mala probke, albo teraz gra inaczej - a moze wtedy jego forma byla spowodowana kontuzjami. Po prostu nie widzialem wybitnego meczu tego pilkarza, a np. Reusa widzialem kilka.
Poza tym moze ja sie nie znam, dla dla mnie Goetze to nie napastnik - albo moze mylimy pojecia. Bo uzywajac nomenklatury kultowej gry Champ.Manager to klasyczny Forward. Nawet jesli gra/gralby w przedniej formacji to nigdy bym go nie nazwal napastnikiem:) (ale to juz chyba juz kwestia nazewnictwa poszczegolnych ludzi )
-
2014/02/21 09:17:48
ps. juz ktorys raz, nie dziala mi na stronach bloxa powiadamianie na maila o kolejnym komentarzu w dyskusji. any idea?