Blog > Komentarze do wpisu

Włoski wujek niesie spokój Realowi

Real Madryt, Primera Division, Carlo Ancelotti

Gdybyście szukali wyciszenia, podkradnijcie się pod szatnię Realu Madryt, przytulnie w niej jak w domku na prerii, a nie wyjaśnia tutaj wszystkiego powodzenie na boisku, z powodzeniem faworytów na hiszpańskich boiskach mamy zawsze ten kłopot, że nigdy nie wiemy na pewno, jak je wyceniać – jeśli w trzecim sezonie z rzędu do zdobycia tytułu potrzeba uzbierać 100 punktów, to nawet dłuższe zwycięskie serie niewiele znaczą, pojedyncza wpadka zniweczy cały wysiłek.

Dlatego ton – i wektor – komentarza zależy wyłącznie od decyzji komentującego. Komplementować 630 minut bez straty gola, wyczyn oglądany dopiero drugi raz w historii klubu, czy zwrócić uwagę na kontekst, znaczy wypomnieć niską klasę ostatnich przeciwników, którzy pod madryckie pole karne jednak potrafili się zapuszczać? Sławić piłkarzy za nadrabianie punktowych zaległości do Barcelony oraz Atlético czy sprowadzać ich na ziemię przypomnieniem, że oba najważniejsze testy w sezonie ligowym (właśnie z Barceloną oraz Atlético) oblali, a ich w starciach z Juventusem w Champions League nie wyglądali na pewnie sięgających po swoje? Klękać przed gracją Luki Modricia, zasłużonego wszechstronnie myśliciela środka pola – nie dość, że odbierze piłkę, to jeszcze przebiegle przekaże ją dalej – czy awanturniczo szukać dziury w całym, gdy Gareth Bale mecze doskonałe przeplata z przeciętnymi?

Wiem, proponuję sztuczne dylematy, w Realu wszystko wygląda wręcz zbyt idyllicznie, wypada raczej gratulować, że w Jesé wreszcie podziwiają rozkwitającego wychowanka, w Karimie Benzemie zmartwychwstał snajper, Ángelowi di Maríi wygodnie grać również z dala od skrzydła, w trakcie wędrówki po wszystkich pozycjach oglądalibyśmy wyłącznie ładne krajobrazy, w tym wreszcie rozanielonego, znów uhonorowanego Złotą Piłką Cristiano Ronaldo. Od lat przyzwyczajałem się jednak, że w Madrycie właśnie albo tworzą sztuczne problemy, albo do problemów rozdymają problemiki, tam był potrzebny nie tyle psycholog, ile psychiatra, a kiedy środowisku tak naelektryzowanemu naraził się jeszcze José Mourinho, trener pożądający wysokiego emocjonalnego napięcia wszędzie, gdzie pracuje, to już kibic królewskich musiał poczuć, że znikąd nadziei. Real jako oddział zamknięty.

Aż nagle się rozpogodziło. Konfrontacyjnego Portugalczyka zastąpił trochę mistrz zen, a trochę jowialny, lubiany przez całą rodzinę wujek, który rozładuje każdą sytuację, nie wywyższa się – być może najbardziej przypominający poprzedniego trenera, który wygrywał z Realem Ligę Mistrzów, nawet jeśli Vicente del Bosque nie nosił w sobie autorytetu wybitnego zawodnika. W niedawnym wywiadzie dla „Financial Times” znów czytamy, że Carlo Ancelotti nie wierzy, by piłkarze najwyższej klasy potrzebowali motywacji – ich trzeba raczej mitygować, uspokajać. Nie wierzy też, że musi im zawsze rozkazywać – w Chelsea zdarzało mu się wręcz prosić drużynę, by sama ustaliła, jak grać (i to w finale Pucharu Anglii). A przede wszystkim przestał już doświadczony dekadami wielkich gier Włoch odczuwać meczowy stres, nawet wieczorami o dużą stawkę głównie się rozkoszuje. Namiętnego romansu z szatnią to nie obiecuje, ale stabilnie, mięciutko i bielutko mają piłkarze Realu jak nigdy.

Otoczenie klubu podporządkowało się nastrojowi, przywykło już nawet do unieruchomionego obok murawy Ikera Casillasa (od ostatniego występu ligowego minął ponad rok), słowem, powtarzane przez Ancelottiego zaklęcie o „równowadze” działa nie tylko na boisku. To chyba jego największy sukces – poza Monachium nigdzie na szczytach sytuacja nie jest aż tak opanowana, inni albo tracą prezesa, albo sprzedają Matę, albo martwią się kontuzjami, albo niepokoją o zbyt wąską kadrę, albo już zbyt wiele w tym sezonie poprzegrywali, tylko w Madrycie święty spokój. Czy tego piłkarze Realu potrzebowali? Po nieustającej burzy z piorunami odetchnąć w krainie łagodności?

Czar oczywiście może prysnąć w każdej chwili, w Madrycie nie znasz dnia ani godziny, ale zastanawiam się, czy gdyby królewskim piłkarzom się udało, gdyby np. po 12 latach Real znów wystąpił w finale Ligi Mistrzów, to cały splendor spadłby na Ancelottiego. Czy ktoś w tej metropolii czarno-białych sądów i krzykliwych czcionek doszedłby do wniosku, że czasem do sukcesu wiedzie sztafeta trenerów – zasłużył się Mourinho, który nauczył piłkarzy żyć z kontrataku i po latach klęsk wyniósł na poziom trzech z rzędu półfinałów Ligi Mistrzów, i zasłużył się jego następca, który dał im więcej swobody na boisku i uwolnił od nieustającej draki poza boiskiem.

niedziela, 26 stycznia 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/01/26 21:31:04
Wow, niekrótki wywiad z Carletto... :P
-
2014/01/26 21:37:25
"burzy z piorunami", przedostatni akapit, ostatnie zdanie.
Z pozdrowieniami
-
2014/01/26 22:03:10
@f.seydlitz
Właśnie. Niby wszystko już to o Carletto wiemy, ale jak przyjemnie wiedzieć jeszcze raz:-)

@objektyf
Serdeczne dzięki, już dosztukowałem spójnik.
-
2014/01/26 22:12:31
W tej chwili rzeczywiście wszystko zdaje się być uporządkowane, albo zamiecione pod gruby dywan ;) Ale nie ma się co oszukiwać prawdziwa próba dopiero na wiosnę w CL i w decydującej fazie Ligi. Najciekawsza wydaje się kwestia jak poradzi sobie Iker, gdy w CL po tyle miesiącach bez regularnej gry przyjdzie mu, oby nie, np. bronić karne?
-
2014/01/26 22:26:07
@Rafał
Niom, bardzo przyjemnie się czytało :) Tęsknię za tamtym Milanem, nawet z jego schyłkowego okresu :(
-
2014/01/26 22:27:11
@alvarorolb
Pół biedy z karnymi, to sytuacja zawsze niezwyczajna, nawet dla regularnie grającego - ciekawsze, jak poradzi sobie z ostrymi dośrodkowaniami i innymi takimi, tutaj coraz poważniejszy brak praktyki może zdrowo zaszkodzić.
-
2014/01/26 22:59:08
Ale jak coś jest lepsze to jest lepsze.
-
2014/01/27 00:25:08
Wiadomo tu jest La Liga. Tu jeden remis dzieli idyllę od spekulacji o zwolnieniu. Ale cieszy najbardziej rosnąca solidność obrony Realu. Carvajal okazuje się być więcej niż solidnym zawodnikiem, Pepe śrubuje rekord bez kartki, Marcelo wrócił do pełni sił...
-
2014/01/27 09:27:53
Wszystko fajnie, może i wygląda to idyllycznie, niemniej jednak na tym etapie sezonu trudno coś wyrokować. Jedna, dwie porażki czy remisy i może zacząć się robić nerwowo. Poza tym ta atmosfera się przenosi na boisko. Real wygląda sennie i nużąco. Nawet będąc kibicem królewskich ciężko się ogląda tą ich grę. Na osasuny, betisy czy granady to może i wystarczy ale poczekajmy do marca, wtedy czeka Real potyczka w bardzo krótkim okresie czasu z Atletico, Schalke i Barcą. A w przypadku potknięcia się w tych meczach może się zrobić Ancelottiemu bardzo gorąco.
-
2014/01/27 10:48:50
leeroy77:
Wg mnie nie trzeba czekać wcale do marca. Już za 6 dni Real jedzie na niezdobyte od kilku miesięcy nowe San Mames. Athletic Bilbao prezentuje ostatnio coraz lepszą formę, tłuką niektórych aż miło. Nie należy zapominać, że na ich stadionie punkty straciła chociażby Barcelona. Królewscy na następny egzamin nie będą musieli czekać długo (o ile awansują do półfinału PK), bo już 5 lutego odbędzie się pojedynek ze zwycięzcą dwumeczu Atletico : Athletic. 8 lutego białe koszule podejmują Villarreal, z którymi stracili punkty we wrześniu. Tak więc już w najbliższych dniach może się okazać czy dalej w obozie królewskich będzie idylliczny spokój.
-
2014/01/27 11:55:56
A ja trochę z innej mańki.
Jestem ciekaw czy po tym sezonie ktoś z wielkiej trenerskiej klubowej trójki sięgnie po raz 3 po LM.
Owa trójka to:
- Carletto
- Pep
- Jose

Jak myślicie?
-
2014/01/27 12:03:25
"poza Monachium nigdzie na szczytach sytuacja nie jest aż tak opanowana"

Przepraszam bardzo, a Manchester City? :)
-
2014/01/27 13:09:49
gimlord123:
Również dołożyłbym Obywateli do tego grona.

madapaka:
Ja osobiście bardziej chciałbym zobaczyć "pierwszy raz" Pellegriniego lub Simeone. Aguero i Negredo w formie mogą być cholernie niebezpieczni. Z drugiej strony Los Colchoneros potrafią bardzo dobrze murować i świetnie kontrować.
-
2014/01/27 13:47:35
podobo parę dni temu w szatni Realu wujek wziął się za łby z piłkarzem Moratą.
może więc aż tak spokojnie nie jest.

wątpię, żeby "na spokojnie" Real mógł wygrać w LM, a także w lidze.
z Atletico i Barcą będzie potrzebował ekstra dopalacza.
Mourinho im to dawał, jakkolwiek go oceniać.
pielęgnował w swoich piłkarzach dumę.

teraz Real może grać dobrze i strzelac dużo, ale mecze o wysokie stawki
karmią się ekstra motywacjami, a nie zwyczajnymi codziennymi motywacyjkami.
od tego jest także trener.
co wujek może zaoferować piłkarzom w te trudne dni ?
cappuccino na ładnej tacce ?
Real vs Chelsa w LM i przekonamy się, co znaczy wujek w konfrontacji z metodą
psychologiczną Mourinho :]
-
2014/01/27 14:12:54
@un89,

Simeone zdecydowanie tak, to prawda. Do Pellegriniego w sumie też nic nie mam. Materacom życzę dobrze i b. dobrze. Oby wytrzymali cały sezon w tej dyspozycji i mogli coś wrzucić do szafy z trofeami. A z powyższej trójki to najlepiej życzę Carelleto w tym sezonie.
Bo jeśli Lewy dołączyłby do drużyny, która zdobyłaby 2xLM z rzędu, to chyba już by z nimi jej nie wygrał.
-
2014/01/27 16:44:34
"mecze o wysokie stawki
karmią się ekstra motywacjami, a nie zwyczajnymi codziennymi motywacyjkami.
od tego jest także trener. "

Tia, bo piłkarze Realu potrzebują dodatkowej motywacji przed meczem z Barcą na przykład.

"Carlo Ancelotti nie wierzy, by piłkarze najwyższej klasy potrzebowali motywacji" - trudno się z nim nie zgodzić. Pamiętam, że Engel naszym kopaczom puszczał filmy o II wojnie światowej, z czego oni się zaśmiewali do rozpuku. Mógłbym się zgodzić, że przed meczem z jakimś ogórkiem w lidze niektórzy piłkarze potrzebują dodatkowej "zachęty", ale nie w najważniejszych meczach.

"przekonamy się, co znaczy wujek w konfrontacji z metodą
psychologiczną Mourinho :]"

Psychologiczna metoda Mou doskonale sprawdziła się rok temu w meczach z Bvb. No nie?

@komu puchar
City, grają fajną piłkę. Choć w tym roku obrodziło w "faworytów", się zobaczy.
-
2014/01/27 17:40:36
Gdy Ancelottiemu wyciekł 'tajny' skład przed meczem z FCB to dziadunio udawał, że wszystko jest ok. Medodą strusia nie utrzyma stanowiska kończąc ligę na 3 miejscu.
-
2014/01/28 01:05:25
Chyba macie rację z tym City. No ale tylko w Madrycie to jest Wydarzenie.
-
2014/01/29 00:38:17
Ah, Carlo jest pocieszny jak wszyscy Włosi... nie dziwię się Rafałowi, że Italiofil z niego :-) są świetni, szczególnie jeśli jest się tam na wakacjach (szczęśliwie w sferze zawodowej nie miałem z nimi do czynienia jeszcze ;-)).
-
2014/01/31 16:10:47
splendor przypadanie Ancelottiemu, ponieważ to będzie jego zasługa. Mówiłem od razu jak przychodził, że mu wróżę wielkie sukcesy w Realu. Będzie podwójna korona!
-
2014/01/31 18:23:18
Myślał że jak kupi Bale to od razu wygra Ligę mistrzów.