Blog > Komentarze do wpisu

Manchester United, świat Wayne’a

Wayne Rooney, Manchester United soul

Oto nowiusieńki, jeszcze pachnący drukarką kontrakcik, sir, wystarczy złożyć łaskawy podpis, proponujemy krągluteńkie 300 tys. funtów tygodniowo, wychodzi 15 mln rocznie, żaden angielski piłkarz tyle nie wyciągał, a tutaj do wglądu lista naszych celów transferowych, chyba akceptowalna, sam pan szanowny widzi, że planujemy na bogato, został do omówienia drobiazg, mianowicie przyszłość wyobrażamy sobie z panem w stopniu kapitana, wystarczy wyrazić zgodę, ponownie prosimy o autograf... Tak, Wayne’owi Rooneyowi składają w klubie najwyższe honory, zanosi się wręcz, że awansuje do szarży nieformalnego asystenta trenera Davida Moyesa, a komentatorzy zdumiewają się i wzdychają, że za Alexa Fergusona to wszystko byłoby nie do pomyślenia.

Może i byłoby, ale również poprzedni trener naciągał dogmat „nikt nie jest większy niż klub”, gdy Rooney w 2010 r. podważał klasę kolegów z szatni i usiłował zbiec do firmy bardziej godnej jego talentu, być może wręcz do sąsiadów z Manchesteru City. Ferguson postanowił zatrzymać renegata za wszelką cenę, choć wielokrotnie dawał dowody, że nie lęka się pożegnań z najznamienitszymi osobistościami – jak twardziel Keane, niezastąpiony marketingowo Beckham, bezlitosny goleador van Nistelrooy.

Naturalne kontrowersje wzbudza też pasowanie na kapitana piłkarza, który dwukrotnie (!) usiłował się ewakuować, kiedy zdawało mu się, że okręt tonie. Piłkarza indoktrynowanego przez Paula Stretforda, notorycznie karanego grzywnami notorycznego krętacza. Zaprzeczenie kibicowskiego marzenia – może adekwatniej byłoby: urojenia – o wierności barwom odczuwanej tym głębiej, w im większe tarapaty popadnie klub. To nie jest człowiek zrośnięty z Manchesterem United.

Sęk w tym, że kiedy widzimy Rooneya na boisku, widzimy właśnie Manchester United. Ten najczystszej, diabelnie czerwonej krwi, tchnący etosem wprowadzanym przez Fergusona. Ile by ten gracz nie nacudował w sensie sportowym – niech z przewrotki w derbach machnie nawet całego hattricka – pozostaje nade wszystko uniwersalnym, zasuwającym do upadłego, ryjącym po całej murawie robotnikiem, ja w każdym razie dostrzegam najpierw pasję, determinację i szaleństwo w oczach (musi tam być, wiem to bez zbliżeń), a dopiero potem wybitnego piłkarza.

To wartość bezcenna, jeśli wierzymy, że grupę napędza coś więcej niż techniczne kompetencje jednostek i taktyczny podział ról. I że klub potrzebuje tożsamości – nawiasem mówiąc, również klub jako marka. A Manchesterowi grozi rozmycie się tożsamości, skoro z rozmaitych przyczyn mogą go wkrótce opuścić Patrice Evra (żołnierz z blizną, najbliższy Rooneyowi), Nemanja Vidić, Rio Ferdinand czy Ryan Giggs.

Ferguson bez skrupułów żegnał wszystkich, którzy mu się narazili, ale zarazem pilnował, by w szatni dominowali ludzie wielosezonowo związani z klubem. Przytaczałem kiedyś – bodaj na blogu, nie umiem odnaleźć tekstu – dane CIES Football Observatory, z których wynikało, że MU ma kadrę z najdłuższym w Europie średnim stażem w klubie kupionego piłkarza. Nie wychowywał następnego Giggsa czy Scholesa, to przynajmniej starał się trzymać ludzi rozumiejących ducha miejsca.

Jeśli weźmiemy pod uwagę niepewną przyszłość wspomnianego wyżej kwartetu – a także ciężko doświadczanego przez los Darrena Fletchera – to klub ryzykuje, że niebawem znikną z szatni niemal wszyscy, którzy przelewają krew za manchesterską czerwień od wieczności. Że z weteranów ostanie się Michael Carrick, na służbie od siedmiu lat.

On i Rooney, któremu zaraz stuknie dekada spędzona na Old Trafford. Po zakończeniu karier przez Giggsa i Ferdinanda, a może również pożegnaniu z Evrą, stanie się w szatni postacią absolutnie wyjątkową.

Gdyby mistrzowie Anglii go stracili, już nie tyle płynnie przechodziliby z przeszłości w przyszłość, ile całkiem z przeszłością by zrywali. Obserwowaliśmy to niedawno w Milanie, który cały tłum starych mistrzów przepędził niemal z dnia na dzień. Decyzję uzasadniał ich wiek oraz realia budżetowe, ale wystąpił przykry skutek uboczny – drużyna utraciła jakiekolwiek punkty podparcia. I tożsamość właśnie.

Czy ktoś wierzy, że Ferguson, który sam nie chciał kiedyś ujawnić gwiazdorzącemu graczowi strategii transferowej, nadal kategorycznie się temu sprzeciwiał? Że David Moyes postąpił wbrew jego opinii lub – rozmawiają regularnie – o niczym mu nie wspomniał? Wynoszenie Rooneya ponad wszystkich może nie tylko nie naruszać równowagi, ale przeciwnie, przywracać ją. Dotychczas, kiedy już Anglik po fochach wracał do gry, zasuwał jak zawsze, a teraz, na szczycie hierarchii – pozbawionej już oświeconego dyktatora – powinien poczuć jeszcze większą odpowiedzialność za los całej grupy. Co więcej, nowa pensja zbliża go do finansowego statusu Messiego czy Ronaldo i uczyni realnym celem dla dosłownie trzech-pięciu klubów, które zwłaszcza w erze finansowego fair play nie muszą marzyć o rekordowym wykosztowywaniu się akurat na piłkarza dobiegającego trzydziestki.

No i w swoim świecie Wayne widzi cele poruszające wyobraźnię. Jeszcze tylko 42 gole dzielą go od obalenia klubowego rekordzisty, legendarnego Bobby’ego Charltona. Bardziej przekonujących powodów, by podejmować ryzyko, Manchester nie znajdzie.

środa, 29 stycznia 2014, rafal.stec
Komentarze
2014/01/29 20:34:39
Rafale, jesteś jasnowidzem. Oto fragment z przytoczonego w notce felietonu o Giggsie z 2009 roku:
"Chętnie rzuciłbym wręcz pół entuzjastyczne, pół prowokacyjne pytanie, czy Walijczyk aby nie wytrzyma na Old Trafford jeszcze dłużej niż Ferguson."
-
2014/01/29 21:11:09
Bardzo dobry tekst. Nic dodać, nic ująć. Rooney to więcej niż zawodnik dla MU i warto go zatrzymać jako przetrwalnik charakteru klubu na ten najtrudniejsze lata tuż po Fergusonie. Jak podpisze teraz nowy kontrakt, to niemal na pewno zostanie w klubie do końca kariery. W tym czasie mogą wyklarować się nowi mentalni przywódcy. Już teraz widać paru kandydatów np. Jones, De Gea, Welbeck.
-
2014/01/29 21:33:03
@badbull
Jako organizator konkursu na jasnowidza roku czuję się zobowiązany od czasu do czasu coś wyczytać w przyszłości, żeby nie było, że tylko wysługuję się czytelnikami.

@gustav_adolf
Właśnie - Jones.
-
2014/01/29 21:49:53
"Przytaczałem kiedyś bodaj na blogu, nie umiem odnaleźć tekstu dane CIES Football Observatory, z których wynikało, że MU ma kadrę z najdłuższym w Europie średnim stażem w klubie kupionego piłkarza."

Wspomniane w tekście - rafalstec.blox.pl/2011/05/Evra-zolnierz-z-blizna.html

vivelaligue1.pl
-
2014/01/29 21:55:49
Dobrze że zostaje. Ja tam sobie nie wyobrażam Rooneya w innej koszulce niż Manchesteru United.
300 tyś funtów (!) tygodniowo. Masakra, jak pomyślę, że taki De Rossi zarabia około 100 000 funtów tygodniowo i jest zarazem najlepiej opłacanym graczem w Serie A to uzmysławiam sobie przepaść jaka w tej chwili dzieli Premiership i Serie A.
-
2014/01/29 22:23:03
Czuję się "ciężko doświadczony przez los", bo sam choruję na to co Fletcher od 7 lat... Co do artykułu- Rooney to jeden z najbardziej niedocenianych piłkarzy. W ogóle.
-
2014/01/29 22:47:05
@kublu
Dzięki, gapa jestem. Raport też zapodziałem, a miałem w papierze w domu, cholera.
-
2014/01/29 23:26:59
Nic nie poradzę na to, że ilekroć widzę Wayna R. to od razu przypomina mi się proces ewolucji człowieka. Ta twarzoczaszka powinna mieć odlew gipsowy bo jest brakującym ogniwem. Przepraszam najmocniej, ja niewinna, skojarzenia są silniejsze ode mnie.
-
2014/01/30 00:03:03
To nawet nie o to chodzi z Rooneyem - jest jeszcze coś. On ma dostać pięcioletni kontrakt na 15 milionów rocznie. To daje 75 milionów. Teraz wyobraźmy sobie, że Rooney odchodzi za darmo w 2015. Za następcę tej klasy United musiałoby realnie wydać zapewne około 40-50 milionów (jeśli nie więcej) - a klasowy napastnik byłby potrzebny, bo RvP młodszy nie będzie, odporniejszy na kontuzje też nie, zaś Welbeck i Chicharito to jednak nie są piłkarze tej klasy. Dodać pensję dla zastępcy, dajmy na to drugie 50 baniek za 5 lat - razem 100 milionów.

Wbrew pozorom to jest interes dla United, jakkolwiek skandaliczna nie byłaby ta pensja.
-
2014/01/30 00:38:34
Pensja niby skandalicznie wysoka, ale z drugiej strony klub podpisuje rekordowy kontrakt z Chevroletem, niedługo dojdzie nowa, pewnie również rekordowa, umowa z dostawcą sprzętu. Zyski ciągle idą w górę, więc przełożenie na pensje piłkarzy też to musi mieć.

Chociaż to już jest przesada, jak najbardziej jestem za wprowadzeniem jakiegoś salary cap, bo naprawdę pensje piłkarzy zaczynają być niewyobrażalnie wysokie.
-
2014/01/30 00:51:07
Wbrew powszechnej euforii i przypływie hurraoptymizmu po transferze Maty, musimy sobie powiedzieć, że na dzień dzisiejszy w United brakuje graczy klasy światowej.
Rooney z Matą i Van Persim są jedynymi takimi graczami.
Kilka lat temu należeli do nich także Rio, Vidic, Evra czy także Scholes, Van der Sar, Ronaldo czy Tevez.
Obecnie jest rdzeń stworzony z tych (teraz już) trzech zawodników, następnie jest pustka, a później grupa graczy, którzy w bliżej niezidentyfikowanym czasie mogą zostać piłkarzami światowej klasy. Mogą, ale nie muszą - bo przed nimi jeszcze długa droga.

Strata Rooneya, przy powrocie kryształowego RVP, byłaby wielką stratą sportową, ale również i wizerunkową.
United dostają na murawie ostatnimi czasy po tyłku, więc muszą publicznie pokazać, że wciąż liczą się w grze. Zakup Maty i podpisanie tak wysokiego kontraktu z Rooneyem są takim statement of intentions. Wiadomo, sławni gracze, przyciągają sławnych graczy.
Pytanie oczywiście ile szkód może narobić Rooney ustawiony na szczycie piramidy, ręcznie sterowany przez Stretforda. Bo nigdy nie można być pewnym, co temu duetowi strzeli do głowy.
300 tys. - owszem, jestem w stanie to przecierpieć, bo jak nie lubię Rooneya, tak uważam, że jego talent jest bardzo potrzebny w obecnej sytuacji jaka panuje na Old Trafford. Natomiast przehandlowanie opaski kapitana uważam, za rzecz karygodną. Pytanie jak mają się czuć gracze, którzy obecnie ją noszą? Szczególnie Vidic, który kapitanem jest przykładnym, zresztą podobnie jak Evra. I czy nie jest to wysyłanie im sygnału 'do widzenia' i traktowanie ich jak zbytecznych, w ogóle nieistniejących przedmiotów, a przy okazji sianie fermentu w szatni z tego powodu? To takie trochę pokazywanie, że nie liczą się twoje zasługi dla klubu, tylko liczy się biznes. Akurat w tym klubie, zawsze z opaską grali gracze, którzy byli gotowi dać sobie urwać łeb dla klubu i jest to element tożsamości klubu, nawet ważniejszy niż nieco zakapiorowaty profil graczy walczących do upadłego.
Uważam, że byłaby to potwarz dla klubu i kibiców, gdyby Moyes jako dodatek do kontraktu "dorzucił" opaskę kapitana. Szczególnie, gdyby miał ją nosić gracz o wątpliwej lojalności, w której istnienie, masa kibiców w ogóle wątpi.

Mam nadzieję również, że lista transferów do zaaprobowania przedstawiona Rooneyowi (i przy okazji temu przebrzydłemu karaluchowi Stretfordowi), to bujda na kółkach.
Bardziej wierzę, że Moyes mógł po prostu rzucić niezobowiązujące 'myślimy o takim, takim a może takim, ...bądź takim graczu'. Jakiekolwiek formalne przedstawianie aktualnemu graczowi listy potencjalnych celów transferowych (nie mówiąc już prośbie o zaaprobowanie jej...), uważam, za wysadzanie jednego z fundamentów, na których zbudowany jest jakikolwiek zdrowy klub piłkarski.
-
2014/01/30 11:22:27
Jak na moje, to za dużo dla takiego gracza jak Wayne. Jeśli chodzi o opaskę kapitańską - nikt nie powie, że Rooney nie ma zasług dla klubu, ale jednocześnie pokazał się z brzydkiej strony. Wątpię żeby to był jego ostatni megakontrakt, jak Stretford poczuje krew to zacznie mu znowu szeptać do ucha. Do końca nie wiadomo czy musi dużo szeptać. Martwi mnie długość kontraktu. Rooney mocno bazuje swojej wydolności fizycznej, ale do profesjonalizmu Cristiano Ronaldo mu sporo brakuje. Nie wiem czy zachowa tyle sił po trzydziestce. Trzeba mu jednak oddać, że Rooney jest liderem. Ciągnął ten zespół za uszy przez połowę sezonu. Pamiętam też, że w czasie traumatycznego finału z Barcą na Wembley był jedynym zawodnikiem, który nie podkulił ogona po stracie gola. Ale mimo wszystko wolałbym, żeby sobie poszedł, za dużo krwi mi napsuł.
Co do Fletchera, to wygląda na to, że jest z nim już dobrze. Bardzo się bałem, że jak wróci, to tylko na testimonial. Albo że będzie się męczył, tak jak Gary Neville kiedy wrócił po kontuzji. To straszne oglądać zawodnika, który kiedyś był fantastyczny, ale potargało mu zdrowie i jest cieniem samego siebie.
-
2014/01/30 19:38:32
Mnie najbardziej zainteresował ten dodatkowy bonus za grę w pomocy. To co, teraz Rooney będzie chciał, żeby go wystawiano w ataku (gdzie będzie mógł zaspokajać swoje ego) czy raczej w pomocy (gdzie będzie większa kasa?).
-
2014/01/30 20:37:41
@salvatore82

Ciekawa uwaga o De Rossim i Serie A. Przepaść przepaścią, ale ja jestem pewny, że w Brazylii to Włosi z drużyną złożoną z ligowców będą walczyć o medale, a nie Anglicy :)
-
2014/01/31 16:08:07
hehe, no ja się w stu procentach zgadzam z daktylem. Anglicy nawet z tej grupy nie wyjdą...
-
2014/02/03 10:59:54
Czyli można uznać, że Premier League jest przereklamowane. Bo jak to wytłumaczyć. PL niby taka dobra, ale na Mundialu Angole według was nie mają szans.
-
2014/02/03 11:34:17
Przecież nie ma sprzeczności między posiadaniem najsilniejszej ligi na świecie i równocześnie przeciętną reprezentacją. Pomyślcie sobie za to jakie szanse miałaby reprezentacja graczy z ligi brazylijskiej z reprezentacją Premier League :D