Blog > Komentarze do wpisu

Po trupie Borussii

Borussia Dortmund, Jurgen Klopp, Liga Mistrzów

Awans dortmundczyków do 1/8 finału Ligi Mistrzów wydawałby się niemal formalnością, gdyby nie pokiereszowana drużyna, która składa się głównie z piłkarzy martwych, rannych oraz mozolnie wracających do gry po długotrwałym leczeniu.

Borussia w pełnym zdrowiu musiałaby być bezdyskusyjnym faworytem. Oto finalista poprzedniej edycji rozgrywek wyrusza do Marsylii – już pogodzonej z losem, opuszczonej przez wylanego w sobotę trenera, leżącej na dnie grupowej tabeli, bez punktów i szans, by wskoczyć przynajmniej na trzecie miejsce i wiosną pocieszać się w Lidze Europejskiej. Skromniejszy bilans miała do dziś tylko Viktoria Pilzno. Skromniejszy, bo przegrywała jeszcze dotkliwiej.

Ale Borussia ledwie żyje. Najpierw obumarła cała defensywa – nie ma środkowych obrońców Hummelsa i Suboticia, nie ma lewego Schmelzera, prawy Piszczek powoli oswaja się z murawą po półrocznej przerwie spowodowanej operacją biodra. A w trakcie sobotniego hitu Bundesligi z Bayerem Leverkusen kibice z przerażeniem patrzyli, jak padają pomocnicy Sahin i Bender – obaj wylądowali w szpitalu, obaj dołączyli do kurującego się całą jesień Gündogana. Cień szansy na grę zachował tylko ten pierwszy.

– Doświadczaliśmy już sytuacji tysiąc razy gorszych – uspokaja dyrektor generalny Hans-Joachim Watzke, który odbudowywał klub z ruiny finansowej. Odkąd jednak Borussia wróciła do europejskiej czołówki, aż tak poraniona nie była nigdy. Od wielkich firm różni ją kadrowe ubóstwo, więc trener Jürgen Klopp sprawdza na treningach, czy wyzwaniu podoła Koray Günter, stoper ledwie 19-letni, z ledwie jednym, kilkuminutowym epizodem w dorosłym futbolu – ściągnięty w trybie alarmowym weteran Manuel Friedrich, zresztą odstający od standardów dortmundzkich, nie jest zgłoszony do Champions League. Rozpadła się cała konstrukcja osłaniająca pole karne Borussii, ostał się tylko atak złożony z Błaszczykowskiego, Mchitarjana, Reusa oraz Lewandowskiego, choć także dwaj ostatni skarżyli się na drobne urazy.

Polaka pobolewała stopa, ale to chyba przede wszystkim dzięki jego końskiemu zdrowiu wycieńczona drużyna jest w stanie jeszcze chodzić. Wolny od kontuzji, nie odpoczywa prawie nigdy, jakby podtrzymywany przez świadomość, że innym napastnikiem – choćby półwartościowym – klub nie dysponuje. Nie dysponuje zwłaszcza napastnikiem o tak szerokich kompetencjach. Lewandowski ostro przykłada się do defensywy, stylem gry teoretycznie wystawia się na szczególne niebezpieczeństwo. W sobotę jak zwykle wdał się w zajadłą szarpaninę z rywalami, aż Emir Spahic brutalnie zaatakował go dwiema uniesionymi nogami i wyleciał z czerwoną kartką.

Im bardziej Borussia cierpi – Bayerowi Leverkusen uległa 0:1, traci do tego wicelidera Bundesligi już sześć punktów – tym bardziej nasz napastnik tyra, zamiast czerpać z gry czystą frajdę. Nic dziwnego, że coraz częściej brakuje mu w polu karnym precyzji i chłodnej głowy. Teraz wystąpi w 58. meczu w tym roku (wliczając obowiązki reprezentacyjne). Więcej nie musiał znosić żaden z największych goleadorów w Europie – tyle samo ma w nogach Edinson Cavani, uchodzący za niezniszczalnego Cristiano Ronaldo zagrał 57 razy, Zlatan Ibrahimovic 56, Robin van Persie – 51, Leo Messi – 49, Radamel Falcao – 48, Wayne Rooney – 47, Sergio Agüero – 46, Luis Suárez – 45. A Polaka wyróżnia jeszcze to, że i w klubie, i w reprezentacji z braku zmiennika właściwie zawsze wytrzymuje do ostatniego gwizdka. Nieźle jak na piłkarza, którego kibice obu drużyn podejrzewali o nielojalność – dla Polski miało mu się „nie chcieć”, z Dortmundu ucieknie po sezonie do Bayernu.

Lewandowski przetrwał, słabsi nie. Nie wiadomo tylko, czy stali się ofiarami wyłącznie wąskiej kadry, czy również ekstremalnej wizji futbolu swego trenera, który żąda, by biegali jak opętani, i lubi, gdy po meczu nie są w stanie się ruszyć. Ze statystyk wynika, że w wieczory Ligi Mistrzów zdarza im się pokonać na boisku taki dystans, jakby mieli w drużynie jednego człowieka więcej niż przeciwnik.

W Marsylii wystarczy dortmundczykom do awansu wynik nie gorszy niż uzyskany przez Napoli (podejmuje Arsenal), niewykluczone, że okaże się nim remis lub wręcz porażka. Zanim Liga Mistrzów zaśnie na zimę, i tak pozostaje im chyba mierzyć w cel minimum – wszystko jedno jak, byle dowlec się do 1/8 finału. Choćby po własnym trupie, przecież to bezlitosny Klopp lubi najbardziej.

wtorek, 10 grudnia 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/12/11 08:13:30
Tak zastanawialiśmy się, ile Borussia wytrzyma gry z taką intensywnością i chyba właśnie mamy odpowiedź. W Dortmundzie widzą przyczynę w odejściu poprzedniego speca od przygotowania fizycznego, ale dla mnie odpowiedź jest prostsza - zmęczenie materiału.
-
2013/12/11 09:07:10
Widać, że są wykończeni. Lewy niemal przez cały listopad gola w lidze nie strzelił. Gdyby nie karne to miesiąc skończyłby bez żadnej bramki. Sytuacji też ma jakby mniej. 1, max 2 na mecz. Mam wrażenie, że chcą tylko pokonać Marsylię i doczekać przerwy bo są już na ostatnich nogach. 58 gier w nogach, hmm ciekawe jak to wygląda w kilometrach? Ciekawe czy Klopp dalej nie będzie planował w zimie żadnych transferów?
-
2013/12/11 10:27:24
Fajne jest to, że władze klubu nie panikują i nie wywierają na drużynę presji. Nie przewiduję tragedii czy panicznych ruchów transferowych ani wtedy, gdy nie awansują do fazy pucharowej LM, ani wtedy, kiedy nie obronią nawet wiemistrza kraju.
-
2013/12/11 11:16:37
Mi się wydaje, że spokojnie awansują. Marsylia jest słaba, a Napoli przegrało swoją szansę tracąc za dużo goli u siebie. Mimo iż zawsze kibicuję Włochom (nie ze względu na ich wygląd :P ) to dzisiaj raczej szans nie widzę...
-
2013/12/11 11:50:45
Zacznijmy od tego, że wątpię, żeby Napoli wygrało z Arsenalem (nawet jeśli ten ostatni zagra w rezerwowym składzie, a na miejscu Wengera tak bym zrobił).

-
2013/12/11 12:10:19
@up

rezerwowym składem?? czyli według Ciebie Arsenal nie ma już o co grać i ma się skupić na ligowym meczu w sobotę ,ciekawe...żeby tylko się nie obudzili z większym kacem niż Man City dzisiaj po tym jak oblali wczorajszy test z matematyki i regulaminu (jedna bramka więcej i wygraliby grupę ale po co wpuszczać Aguero, niech siedzi na ławce...)
-
2013/12/11 13:02:39
Chyba wszyscy jesteśmy ciekawi jak dotrwa do końcowego gwizdka fazy grupowej Borussia. Naprawdę szkoda byłoby, żeby grającej tak emocjonującą piłkę drużyny zabrakło w fazie pucharowej.
A co Roberta? Cóż? - Jak wytrzymał tyle lat z karateczką i jeszcze się z nią ożenił, to chyba nic go nie złamie.
A tak na poważnie, to już od pewnego czasu zastanawiam się jak on wytrzymuje. Nie dość, że jego gra to 90 minut walki nie tylko bark w bark z najczęściej dwoma trollami z obrony, to jeszcze na dodatek już nie przypominam sobie kiedy ostatni raz zszedł przed końcem meczu. W ostatnich tygodniach przemęczenie jest wyraźnie widoczne; brak świeżości, rodzaj fizycznego zamulenia... Może jednak przerwa w meczu pucharowym dobrze mu zrobiła, chociaż na meczu z Bayerem tego nie zauważyłem.
-
2013/12/11 13:08:57
Twierdzę, że walka o pierwsze miejsce w grupie (które i tak jest IMO bardzo prawdopodobne i do którego wystarczy remis) jest mniej istotna niż kluczowy mecz w walce o mistrzostwo. A wysoką porażkę przy jednoczesnym zwycięstwie Borussii uważam za skrajnie nieprawdopodobną. (Przy czym nie chodzi o to, żeby w obronie zagrał Hayden z Boatengiem, tylko żeby dać odpocząć Ramseyowi, Özilowi czy Giroudowi).

No i Aguero czy nie Aguero, City wczoraj mieli jakąkolwiek szansę tylko dlatego, że poziom koncentracji Bayernu był dużo niższy niż normalnie.
-
2013/12/11 13:57:09
@airborell
Ja bym obstawiał dziś u Arsenalu prawie główny skład - Monreal, Walcott i Rosicky za Gibbsa, Cazorlę i Wilshera i być może Flamini za Artetę. A w każdym z tych przypadków trzeba się chwilę zastanowić, kto jest bardziej w pierwszym składzie.
-
2013/12/11 14:23:39
No to za chwilę się to Wengerowi odbije czkawką, bo po paru piłkarzach widać, że są zajechani (a niektórym z kolei ewidentnie potrzeba więcej gry). I jednak ważniejsza na jego miejscu byłaby dla mnie liga (którą ewidentnie można w tym roku wygrać) niż LM (którą wygrać będzie dużo trudniej). No ale nie ja właśnie dostałem propozycję kontraktu za 24 miliony funtów, więc się nie będę mądrzyć.
-
2013/12/11 14:24:51
Super się czytało, obok Lewandowskiego, nie do zdarcia jest Stec. Stec na Tytana Pisania!
-
2013/12/11 14:36:59
Zgadzam się, że Wenger powinien rotować składem właśnie przy takiej okazji jak dziś. Na jego miejscu zostawiłbym dziś na boisku tylko Mertesackera i ewentualnie Artetę, a poza tym dał pograć tym mniej ostatnio eksploatowanym: Vermealen, Monreal, Jenkinson, Flamini, Wilshere, Walcott, Rosicky, Podolski.
-
2013/12/11 14:48:02
Podolski już jest zdrowy?
-
2013/12/11 14:51:52
A nie wiem, myślałem, że jest.
-
2013/12/11 15:18:32
Podolski wrócił do pełnych treningów. Jenkinson na pewno zagra, bo Sagna ma kontuzję. Wilshere raczej wypoczęty to nie jest - nie dość że sporo gra, to na reprezentacje jeździ.

Co do czkawki, to cholera wie. Jeden mecze w lidze angielskiej sezonu nie ustawi, natomiast porażka 3:0 w Neapolu Ligę Mistrzów już ustawi. Zresztą nawet porażka 1:0 nie bardzo satysfakcjonuje Arsenal - nie chcą znów wejść z drugiego miejsca i dostać jakiś klub z faworytów.
-
2013/12/11 16:03:28
Jeden mecze w lidze angielskiej sezonu nie ustawi,

Pod warunkiem, że to nie jest mecz z bezpośrednim kontrkandydatem do tytułu.

-
2013/12/11 16:08:25
Czyli taki Liverpool już się nie liczy w walce o tytuł, bo przegrał z Arsenalem? Mamy początek grudnia - 5 miesięcy gry i 23 mecze do końca sezonu. W lidze, w której drużyny z środka tabeli bardzo często zabierają punkty faworytom. Nie przesadzajmy, o niczym to na tym etapie nie zadecyduje, jedynie zwiększy/zmniejszy szanse.
-
2013/12/11 16:11:00
Ostatnio Wilshere jest moim zdaniem eksploatowany rozsądnie, wyjścia w pierwszym składzie przeplata wchodzeniem z ławy, a w tym pierwszym przypadku rzadko gra pełne 90 minut.

Poza tym Arsenal to nie Borussia, mają na ławce zawodników zdolnych postawić się Włochom. Jeżeli zaproponowany przeze mnie zestaw obskoczyłby 4-0 w Neapolu, to nie ma w ogóle mowy o walce w tym sezonie o triumf w lidze.
-
2013/12/11 16:15:28
Ok, ale ja czterech zawodników z Twojego składu też zaproponowałem :)
Kwestie są dwie - Podolski i Verma. Niemiec na pewno nie jest gotowy na cały mecz, nie zagrał ani minuty od kontuzji, zaś Belg może zagra, ale trochę żal rozłączać parę Per-Kosa, która w tym sezonie gra bardzo pewnie.
-
2013/12/11 16:23:24
Mamy początek grudnia - 5 miesięcy gry i 23 mecze do końca sezonu.

Jeżeli Wenger czegoś się przez ostatnie kilka lat nauczył, to na pewno dwóch rzeczy: że nie ma czegoś takiego jak tanie punkty w Premier League, oraz żeby nie łapać za ogon za wielu srok naraz.
-
2013/12/11 16:26:44
No to przecież już odpadł z jednego pucharu :)
Inne drużyny walczące o mistrzostwo też będą grały w LM/LE i będą walczyły w Pucharze Anglii. A co do łatwych punktów - rywale też ich nie mają, co ładnie pokazała ostatnia kolejka.
-
2013/12/11 16:30:15
A trzecia rzecz, którą z pewnością Wenger ma przyswojoną: nie oglądać się na inne drużyny.
-
2013/12/11 17:03:47
wszystko fajnie, tylko że jak na razie Arsenal w LM sobie jeszcze niczego nie zapewnił:) - jeśli rezerwowy Arsenal przegrałby 0-3 ze zmotywowanym Napoli (kierowanym przez doświadczonego w LM Beniteza) a Borussia wygrałaby w Marsylii to wtedy Arsenal kończy na 3 miejscu w grupie:)...niby mało prawdopodobne, ale według mnie Wenger byłby trochę niepoważny jakby w takim meczu ryzykował zbyt dużą rotacją. mecz z City, w połowie grudnia, kiedy to samo City też ma za sobą dopiero co rozegrany mecz w pucharach? nie przesadzajmy. ok, ten mecz jest bardzo ważny ,ale śmiem twierdzic, że jednak mniej niż dzisiejszy.
-
2013/12/11 17:09:15
Powtarzam, jezeli Wenger ma choć trochę wiary w swoją drużynę, to nie powinien nawet dopuszczać, że po części rezerwowy skład przegra 0-3 z Napoli.

A akurat Pellegrini oszczędzał wczoraj skład na ligę.
-
2013/12/11 17:13:45
No ale Pellegrini niczym nie ryzykował - awans mieli zapewniony. Nie ma sensu porównywać. A co do LM - wiara w drużynę swoje, z LM są za duże zyski aby ryzykować.
-
2013/12/11 19:05:57
Arsenal też awans ma na 95% zapewniony. Wiadomo, że to nie powinien być skład na Puchar Ligi, tylko odpoczynek dla kilku kluczowych piłkarzy. Twierdzisz, że np. taka jedenastka: Szczęsny - Jenkinson, Koscielny, Mertesacker, Monreal - Flamini, Wilshere - Walcott, Cazorla, Rosicky - Bendtner dostanie czwórkę od Neapolu? Bez jaj.
-
2013/12/11 19:26:34
nie wiem jak gospodarz i czytelnicy tego bloga, ale ja ciągle nie mogę dojść do siebie po tym jak się wczoraj okazało, że nawet na poziomie Ligi Mistrzów trener i gracze (bo przyznał to też później bohater wieczoru - J.Milner) nie wiedzieli, jakim rezultatem powinni wygrać, żeby wyprzedzić rywala w grupie:)
jedni lubią analizować ustawienie i taktykę, ja zawsze lubiłem analizować szanse i wariacje w tabelach - myślę, że nie tylko ja zresztą...i nagle wychodzi takie coś i człowiek traci siły. poczułem się jakbym dostał z pięści.

wielki prestiż, tysiące fanów, kupa pieniędzy na szali a tu pierwszoplanowe osoby, które biorą udział nie znając podstawowych zasad...

po prostu ciągle jestem w szoku, serio. i w sumie wcale mnie to nie bawi. OK, musiałem się wygadać, żeby odrobinę sobie ulżyć.
-
2013/12/11 19:28:49
Myślę, że nikt w City nie brał pod uwagę możliwości wygrania z Bayernem, więc nie bawili się w szczegółowe analizy, ot co.
-
2013/12/11 20:09:12
@airborell

być może, ale to nawet gorzej by o nich świadczyło niż nieumiejętność liczenia i brak świadomości konkretnych uwarunkowań...no bo jeśli drużyna budowana za ciężkie miliony i mająca najwyższe aspiracje "nie bierze pod uwagę" zwycięstwa z inną, choć ma do niej tylko 3 punkty straty?

żeby było jasne: wczoraj byłem bezstronny i szanuję City za ten mecz, wykonali bardzo trudną robotę wracając z 0-2 z takim rywalem, i to na wyjeździe, nawet jeśli Bayern był rozkojarzony...ale jednocześnie, pomimo tego, że nie mam nic do Pellegriniego i reszty, nie mam też nic przeciwko temu, żeby w 1/8 wpadli na Real albo Barcelonę i spróbowali wypić piwo, które sami sobie nawarzyli:) może jestem wyczulony, ale chodzi o minimum kompetencji i szacunku dla wszystkich śledzących piłkę, nic więcej...
-
2013/12/11 20:36:10
Po tym, jak się Bayern przejechał po City w Manchesterze i jak się przejeżdża po wszystkich? Obie drużyny ten mecz potraktowały jako towarzyski, ot co. Gdyby było inaczej, nie sądzę, żeby Bayern stracił te 3 bramki.

żeby w 1/8 wpadli na Real albo Barcelonę

No wyboru wielkiego nie ma - prawdopodobnie Real, Barca, Atletico i PSG (jeśli Arsenal wygra swoją grupę).
-
2013/12/11 21:04:04
swoją drogą bardzo ciekawe jest to, że ten wielki Bayern, który drugi sezon z rzędu nie ma sobie równych na kontynencie, po raz drugi "kontroluje sprawy", stawiając siebie o krok od tarapatów: rok temu Arsenal przegrał z nimi 1-3 by w rewanżu być o jedną bramkę od postawienia Bayernu w trudnej sytuacji i teraz to samo wczoraj z City.
nie kwestionuję siły Bayernu (choć jestem daleki od rzucania na lewo i prawo "drużynami wszechczasów", za dużo meczów w życiu widziałem), ale myślę sobie czy kiedyś to ich "rozluźnienie" w dwumeczach, które niby mają pod kontrolą, nie będzie ich drogo kosztować...taka luźna refleksja.
-
2013/12/13 14:32:10
Bayern to klasa. Przypomina mi się scena z Kilera, gdzie Wąski wsadza łeb w okno samochodu Ryby. Ryba się pyta: a wiesz co będzie jak wrzucę trójkę? A wiesz co się stanie jak wrzucę czwórkę... Tak samo z Bawarczykami jak wrzucą piątkę to będzie 1000 podań w meczu, posiadanie 90%-10%...