Blog > Komentarze do wpisu

Polska, antydepresant idealny

Niezwykła jest ta nasza więź z futbolową reprezentacją. Frustruje notorycznie, być może na skalę unikalną w Europie, ale gdy przychodzi mroźny listopadowy wieczór i towarzyska gierka bez znaczenia, na stadion wchodzi 42 tys. ludzi.

Oni mimo wszystko wciąż zaskakują, piłkarze zachęcają, by o nich pomilczeć. Jaki jest sens znęcać się nad podstarzałymi debiutantami Kosznikami i całą resztą rozdygotanych Kamińskich, skoro wszyscy wnieśli na wrocławski sparing właśnie to, co Adam Nawałka zamówił? Znaczy – typowy wyrób niskoligowy?

Regularnie oglądamy, jak wyglądają w zderzeniu z Europą mistrzowie kraju z warszawskiej Legii, tymczasem nowy trener defensywę na Słowację uszył z materiału jeszcze pośledniejszego gatunku. Poznańskiego, który wsławił się m.in. obciachem w letnim dwumeczu z Żaligirisem Wilno, oraz zabrzańskiego, który nie wsławił się niczym, bo nie miał okazji. I zamiast defensywy miernej, jak wystawiana w eliminacjach mundialu, mieliśmy defensywy karykaturę. Słowacja skwapliwie skorzystała – gdyby nie polska uprzejmość, rok 2013 zakończyłaby z zaledwie jednym zwycięstwem. Jeszcze chwila, a rywale z całego świata zauważą prawidłowość – załapałeś doła, to prędko umów się na grę z Polakami. Antydepresant idealny.

Jak nisko upadliśmy, uświadamiały już entuzjastyczne recenzje inauguracyjnych treningów Nawałki. Selekcjoner zaimponował, bo nie przestraszył się reprezentacyjnych gwiazd. Bo przemawiał podniesionym tonem, nawet krzyczał. Bo zaprowadził porządek. Bo zajęcia są zorganizowane, a nie chaotyczne. Treningi się udały, oto właściwy człowiek na właściwym miejscu. Oczekiwania na tyle zmalały, że nie potrzeba było meczu, by reporterzy odczuli podekscytowanie.

Oczekiwania są minimalne, tymczasem ze słów trenera wynikało, że porywa się na zadania maksymalne. Chce ponoć wdrukować reprezentacji styl gry wybitnie nowoczesny – ułamek sekundy po stracie piłki ma przegrupowywać się do agresywnej defensywy, także na połowie przeciwnika, aż strach wymieniać nazwy wielkich drużyn, które to stosują. Drużyn raczej klubowych, bo taka strategia wymaga synchronizacji ruchów niełatwej do wytrenowania na reprezentacyjnych zgrupowaniach. W dodatku zamarzyło się Nawałce, by bardziej niż poprzednicy zaufać rodzimej lidze. Czyli nadzwyczajnie ambitny cel chciałby osiągnąć z piłkarzami nienadzwyczajnych rozgrywek, których ambicje w europejskich pucharach giną, jak ustaliliśmy, już w rundach wstępnych.

Każdy selekcjoner zaczyna z własną „wizją”, niemal każdy próbuje początkowo ustalić sztywne zasady powołań. Jeden ostrzega, że będzie ignorował graczy tkwiących w klubowych rezerwach, inny ogłasza rezygnację z drugoligowców, jeszcze inny obiecuje otwarcie na rodzimą ekstraklasę. A potem każdy zderza się z brutalną rzeczywistością. I ze wszystkiego się powoli wycofuje, wraca do tych samych, wytartych nazwisk. Jak Waldemar Fornalik, który na swoje selekcjonerskie ostatki zaprosił zapomnianego Mariusza Lewandowskiego.

Zaapelowałbym, żeby nie panikować z powodu wstępnych towarzyskich podrygów. Nawałka lojalnie uprzedzał, że w listopadowym dwumeczu poeksperymentuje, niech zatem eksperymentuje, niech go oświeci w kwestii poziomu naszej ligi, wypatrywać postępów – a jak nie postępów, to czegokolwiek – będziemy w przyszłym roku. Na razie wiemy co najwyżej tyle, że piłkarzy od pierwszego wejrzenia nie uwiódł. Zaapelowałbym więc o spokój, gdybym nie wiedział, że paniki nie będzie. Ani nawet przygnębienia.

Z futbolową reprezentacją Polski pozostajemy bowiem w związku, by tak rzec, sadomasochistycznym. Oglądanie sprawia ból, ale oglądać nie przestajemy, i już nawet nie złorzeczymy, lecz mścimy się na piłkarzach szyderstwem. Potrzebujesz kogoś, komu idzie gorzej niż tobie? Masz reprezentację Polski. Antydepresant idealny. Aż się chwilami zastanawiam, czy piłkarze czasem nie przyjmują już kolejnych powołań jak wezwań na salę tortur.

Zastąpienie osławionych polskich nierzutów rożnych rzutami rożnymi? Wygrywanie z kimś powyżej San Marino? Awans na Euro 2016? Stosunek kibiców do polskiej drużyny jest już tak perwersyjny, że nie wiem, czy z takimi sukcesami poradziliby sobie psychicznie.

piątek, 15 listopada 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/11/15 23:40:14
Nie oglądać.
film sobie puścić.
albo muzykę.
-
2013/11/15 23:59:47
Czyli oglądanie polskiej reprezentacji to jak oglądanie "Pamiętników z wakacji".

Panie Rafale,spodziewałem się czegoś więcej. Może nawet czegoś na przekór temu ujadaniu 90% społeczeństwa.
-
2013/11/16 01:12:43
Reprezentacja Polski stała się szkółką trenerską dla nieopierzonych w międzynarodowym futbolu kumpli prezesów PZPN. Od początku mnie bawiły te powołania w terminie, który dawał możliwość grania najlepszymi.
Jeśli szukać jakiegoś pozytywu to takiego, że może rzeczywiście Nawałka szybko wytrzeźwieje i przestanie eksperymentować z tymi wyciąganymi z naszej amatorskiej ligi wynalazkami, które pokazały, że bardziej nadają się do łopaty. Ale, że gość wygląda na uparciucha, to nigdy nic nie wiadomo... :)
-
2013/11/16 01:18:56
PS. To naprawdę straszne jak nisko upadliśmy, tak prymitywnej (i w dodatku powolnej) kopaniny nikt kto chce grać na MŚ/ME już dziś nie pokazuje.
-
2013/11/16 01:20:55
Nie jestem ani fanem Nawałki ani nie podoba mi się, że on dostał kadrę ale... bez jaj! Chłop selekcjonerem jest całe 15 dni, niektórych piłkarzy poznał w minioną niedzielę. Zestawił skład mocno zmieniony i z innym schematem niż Fornalik... no dajmy mu chwilę. Nie wiem, ludzie spodziewają się, że idealna maszynka do przegrywania dostanie nowego szefa i nagle pojedziemy wszystkich. Naprawdę? Przypomnijmy sobie może pierwszy mecz Beenhakkera.

Nie wiem czy Nawałka da radę, szczerze wątpię. Dajmy mu jednak kilka meczów, nie wiem, rok kalendarzowy, żeby udowodnił jak bardzo się (nie) nadaje. Gdyby władze Manchesteru United miały mentalność polskiego kibica to po drugim meczu Fergusson wyleciałby z hukiem.

Wstrzymam się (postaram się? ) z jeżdżeniem po kadrze Nawałki jakiś rok. Tak do pierwszych meczów o punkty w kolejnych eliminacjach.

Trzymam kciuki Faken!
-
2013/11/16 01:31:18
No i stało się, nawałnicy Nawałki nie było. Jeszcze niedawno chcieliśmy pokonać Ukrainę, Anglię na ich terenie, dziś u siebie nie tyle przegrywamy, ale prezentujemy najgorszy futbol od dawien dawna. Pokraczny, nieudolny, zupełnie dostosowany do wojaży polskich klubów w pucharach. Ale o tym już było.

Czy to plan Nawałki - reprezentacja gra linią defensywną w strefie, no bo skąd trener na co dzień mierzący się z zawodnikami polskiej ligi, a nie "hamsikami" zakładałby, że poza naszą super ligą ktoś potrafi zagrać prostopadle, łamiąc ową linię? Boczni obrońcy nie pochodzili za blisko do skrzydłowych, bo w polskiej lidze ilu potrafi z takiej okazji skorzystać i dośrodkować na głowę? Na szczęście Słowacy skorzystali tylko z pierwszego zaproszenia.

Już nawet trener naszej ligowej potęgi - Legii zauważył i wyłożył wszystkim z Helio Pinto na czele, że w Polsce gra się szybko nie dlatego, że piłka chodzi jak w tiki tace, po nodze wyszkolonych technicznie zawodników, ale strat mamy od zatrzęsienia. I ten sam Urban, ze swoją dominującą w lidze Legią zmierza w Lidze Europy do rekordowego wyniki bez wygranej, bez gola. A w reprezentacji pojawiają się następny raz zawodnicy z jeszcze gorszych klubów niż warszawski zaciąg.

I jestem Polakiem, czyli tym 38-milinowym selekcjonerem ponoć, ale poddaję się. Nie wiem. Kogo na tą obronę? Jakiś dziennikarz na konferencji tłumaczy Nawałce potrzebny jest rozgrywający jak Portugalii Ronaldo (szkoda, że nie podał jeszcze za przykład Messiego w Argentynie, Iniestę w Hiszpanii - to na pewno by nas wszystkich oświeciło) i pyta czy ma w planach znalezienie takowego i czy ma kogoś na oku? No chętnie bym posłuchał tego dziennikarza, by mi wskazał takowego. Ja nie widzę. Skoro jedyna grając za sukcesami dziesiątka po meczu z Anglią gra z gorszym przeciwnikiem, gorzej, co by nie powiedzieć fatalnie.

I cały czas zastanawiam się na temat perwersji z jaką nadal jak i wielu tą reprezentacją tak żywo się przejmują - oglądając mecze, czytając wypowiedzi, zapowiedzi. Jest choroba, jaką Freud nie miał okazji poznać osobiście, jaką do dziś psychologia nie rozpoznała. A trawi nas Polaków. Od euforii, do nienawiści, od podążania jak te baranki za półbogami (Benhaker), aż po poczucie bycia selekcjonerem i cezarem jednocześnie wskazaniem kciuka skazującym na śmierć, jak to bywało za czasów Fornalika.

Przypominają mi się czasy Małysza. Zaczął nagle piąć się w górę. Z wypiekami na twarzy oglądałem jego skoki. Później zaczął wygrywać. Piękne. Ale on wygrywał dalej. Zaczęło to być nudne. Nie przywykłem do polskich zwycięstw, nic w nich romantycznego. Ale na szczęście miałem i mam reprezentację.

Idę spać. Jutro choroba nawróci. Pewnie już wieczorem pomyślę sobie, że we wtorek to będzie mecz, bo jak bardzo teraz chłopakom musi się teraz chcieć ...

A za poradą linków Blogera wpadłem się engellizować. I ulżyło mi - nasi wspaniali byli piłkarze, ze Świerczewskim na czele zdają egzaminy na trenerów. Krok po kroku. Zbliżają się. Hiszpania i Niemcy bójcie się.

A gdyby nie wypalili to może jednak taki trener Dorna ze swoimi chłopakami może w moim ponad 30 letnim życiu zaprezentuje futbol na jaki po tym sadomasochiźmie, zwanym kibicowaniem reprezentacji, zasługuję. Tak to już jest bolesna tortura. Czy ktoś mi, nam ją w końcu skończy?
-
2013/11/16 01:37:43
I jeszcze apel o nie torturowanie naszych biednych lligowców - Panie Nawałka !!! po co chłopaki mają później nie spać po nocach, traum się nabawiać? Nie lepiej jak większość przeszłych trenerów zostawić sobie chłopaków na posezonowe wakacyjne sparingi w egzotycznych krajach? Pozwiedzają, pograją, przekonają, że do pierwszej kadry dla nich za wcześnie, nie w tym wcieleniu. A nam pozostanie wartościować przegrane. No bo ta z Anglią, czy Ukrainą piękniejsza jakość od tej ze Słowacją.
-
2013/11/16 02:03:56
Rafał, Pan Rafał, Gospodarz bloga, czy może po prostu dziennikarz jednej z najpoczytniejszych gazet w Polsce jeszcze parę, maksymalnie paręnaście dni temu ćwierkał, że jest gotów dać 100 dni trenerowi. Co się takiego stało? Jak to jest, jednego dnia wypominać komuś, np. takiemu Panu Bońkowi, jego słowa sprzed jakiegoś czasu, a teraz samemu sobie zaprzeczać? Czy nie można tak troszkę z dystansem podejść do drużyny, która jest po prostu w kryzysie? Od długiego czasu, owszem, ale co mają powiedzieć np. Francuzi? Wiem, mi jest łatwiej się do tego zdystansować, nie dlatego, że nie zależy mi na reprezentacji, ale ja jutro wrócę do pracy, a niektórzy, tak mi się skromnie wydaje, po prostu do pisania "co im ślina na język przyniesie".
-
2013/11/16 02:07:57
Po prostu, po prostu... eeee... dajmy mu po prostu te 100 dni! ;) A potem rozliczajmy.
-
2013/11/16 09:37:20
Czy ktos mote odpowiedziec mi na jedno pytanie? Jest taki Sebastian Boenisch. Facet gra regularnie w trzeciej druzynie Bundesligi. Nie wchodzi na ogony ani nie jest zmieniany po 60 minutach. Gra, obojetnie czy z ManU czy z Augsburgiem. Na pewno nie jest wyrozniajacym sie graczem swojej druzyny. Ale trener mu ufa. Boenisch czasami zagra poprawnie, czasami strzeli jakas gafe, czasami odwdzieczy sie asysta. Ale generalnie daje rade. Facet nie jest przesadnie stary, z odrobina szczescia pogra jeszcze pare lat na wysokim europejskim poziomie. Ale najwyrazniej nie wystarcza mu umiejetnosci, zeby dostac powolanie od faceta, ktory dopiero co objal reprezentacje i nigdy z nim nie rozmawial ani nie widzial go na treningu. Nie miejsce w pierwszym skladzie, ale POWOLANIE!! Do druzyny z czwartego europejskiego koszyka. Zamiast jego graja faceci ze sredniakow ekstraaklasy. Czy to nie jest patologia?!?
-
2013/11/16 11:19:03
@sithf
Może to dlatego, że oprócz prezesa PZPN nikt nie chciał polskiego trenera?

@negro44
Nie jest kłopotem kogo na obronę, bo mamy chociażby Boenischa na lewej(on do cholery potrafi grać, oglądnij choć jeden mecz Leverkusen z jego udziałem) Glika, Salomona czy chociaż polskich obrońców z ligi rosyjskiej, a na prawą oczywiście Piszczek.

Kłopotem jest jednak brak jakiejkolwiek gry obronnej, pressingu bądź taktyki. W ataku polscy trenerzy stosują chociaż schematy z okręgówki, w obronie jest totalny nieład i chaos.
-
2013/11/16 11:34:05
Wieszanie psów na Koszniku, a zwłaszcza młodych Kamińskim i Olkowskim nie ma sensu. Rozumiem gdyby doświadczeni gracze prezentowali się lepiej, ale tutaj poza chwilami Błaszczykowskiego cała drużyna grała tragicznie. Czego więc oczekiwać od debiutantów? Jak oni mogą grać spokojnie, skoro Boruc i Krychowiak podają przeciwnikom a Jędrzejczyk nie trafia w piłkę? Musiała im się udzielić nerwowość. Zobaczymy dalej.
-
2013/11/16 12:01:57
Mierzejewski buahahaha
-
2013/11/16 12:15:26
Ja pieprzę, ci piłkarze zwyczajnie nie umieją grać. Wczorajsza obrona pokazała mi, czemu nie oglądam polskie ligi. Kurwa, przecież oni prosto podać nie umieją. Jak można w ogóle chodzić na mecze polskiej ekstraklasy? To są w ogóle sportowcy? Dla mnie oni są tak samo sportowcami, jak dajmy na to dyskobol rzucający na zawodach dyskiem spod jaj. Albo siatkarze serwujący sposobem dolnym. Kurwa, jak oni nic nie potrafią.
Jędrzejczyk to ten grajek, który minął się z piłką przy golu dla Ukrainy, nie? Wczoraj znowu się minął. Do okulisty i zmienić zawód.
MIerzejewski playmaker, lol. Co z Klichem, Zielińskim? Weź Nawałka nie świruj.
Lewandowski - parogant o wybujałym ego, który nigdy nie poda kolegom wychodzącym na dobrą pozycję i zawsze zwolni/spierdoli akcję, szukając pozycji do strzału z dystansu, w których mistrzem nie jest.

Naiwny ten Nawałka, jeśli to ma być selekcja negatywna, to dziwne, że nie odbyła się na etapie powołań. I jeśli faktycznie mamy zgrywać obronę i drużynę, to nie powinien eksperymentować ze składem, tylko zgrywać względnie ten najlepszy. Czyli jednak taki z Szukałą (który gra w LM) i Glikiem na obronie. Na razie zmarnował już jeden termin reprezentacyjny tym składem.

Obejrzałem wczoraj obszerny skrót meczu Ukrainy. Ciekawe, kiedy my będziemy na takim poziomie... A przecież Ukraina gra naprawdę prostą piłkę. Tylko robi to bardzo dobrze.

Jak widać po tonie mojej wypowiedzi, polska kadra to nie do końca taki dobry antydepresant jak sugeruje redaktor Stec.
-
2013/11/16 12:27:47

Czytam i widzę, że ten tekst jest w gruncie rzeczy lustrzanym odbiciem tekstu p. Okońskiego zamieszczonego pod innym tytułem. W nieco innym miejscu.

Czy Panowie Dziennikarze musza od siebie kopiować?
A jak to nie imitacja, to może mamy do czynienia z innym zjawiskiem:
jeśli mamy dwa b. podobne teksty, i obaj Panowie pisali niezależnie, to znaczy, że obaj Panowie Dziennikarze myśla tymi samymi schematami, kalkami, wzorcami.

A to jeszcze gorzej. Glajchszlachtowanie wyobraźni, warsztatu, pióra. Lenistwo umysłowe. Niezgulstwo pisarskie....
Upadek dziennikarstwa jako klasy.

(Ale to akurat w przypadku dziennikarzy nadęcie pisuących o sporcie nie nowina: zawsze do pisania o sporcie oddawło sę w redakcjach najmniej lotnych... I tak zostało...)
-
2013/11/16 12:42:52
Nie wiem czemu się dziwimy... Gówniany trener to i powołania i wynik i gra- też z dupy.
Oddanie reprezentacji Nawałce, po klęsce Fornalika to jest jakiś okrutny żart. Z całego narodu.

Kurw* Faken, zapisz to.
-
2013/11/16 13:16:45
@ aquanaut2004

Bo Boenisch za slabo mowi po polsku, zeby grac u selekcjonera Bonka, pardon Nawalki :-/
-
2013/11/16 13:29:46
@mer-llink
No proszę u internetowych hejterów też zwykle myślenie na jedno kopyto. Czy może raczej w odróżnieniu nie-myślenie.
-
2013/11/16 13:42:22
A dlaczego gral Mierzejewski? Zeby go sprawdzic czy co?
-
2013/11/16 16:11:08
@amatuk
Dokładnie, też tego nie rozumiem gośc zagrał 40 meczów w reprezentacji i w większości był jednym z najgorszych, a nadal na niego stawiają. Wczoraj jego gra wywoływała u mnie frustrację. Wykonuje stałe fragmenty gry, a odkąd pamiętam połowa z nich jest zagrywana po ziemi, nawet rożne!!! Nie wiem, czy to czyta ktoś z otoczenia kadry, a jeśli ta to niech to zapisze faken.
-
2013/11/16 16:44:44
Rafale, jesteś jak poezja ;) Też tak myślałem, ale nie umiałem tego wyrazić. Gratuluję fajnego tekstu
-
2013/11/16 16:53:45
@pesy.mista
Glik to i owszem, zapewne gdyby mógł to Nawałka dzwoniłby po niego zaraz po meczu. Salomon nie mieści się nawet na ławce rezerwowej, a przedstawiciel obrońców ligi rosyjskiej wczoraj był ogrywany jak młody. Piszczek? Nie rozmawiamy o piłkarzach, którzy nie grają.

Boenisch. Czy ktoś naprawdę widział mecz w jego wyk0onaniu w Bayerze? Są tacy co twierdzili, że mu się nie chce w polskiej reprezentacji, są teraz i tacy co widzą w nim jedynego na lewą stronę (najlepszego z najgorszych). Ale jak zobaczycie go w klubie ... To jest dla mnie po prostu średni pomocnik z dużą wydolnością i tylko dlatego trafił na lewą stronę obrony. Tam też gra bardzo słabo w obronie, skacząc chwilami karykaturalnie asekurując przeciwnika, bo nie potrafi bronić i trener mu tłumaczył by nie brał nikogo na raz. Ale tam ma lepszych obrońców/ pomocników obok siebie, którzy go zaasekurują. W Górniku pewnie byłby najlepszym zawodnikiem ;)

I może to rozwiązanie. Obrońcy polscy są za słabi na asekurację (kto ich zaasekuruje), ale skoro już gramy tak defensywnie z dwoma pomocnikami z zadaniami obronnymi to może niech gra Sebastian, a jeden z defensywnych będzie go asekurował. Bo taki Boenisch na pewno potrafi lepiej rozegrać piłkę, niż Krychowiak i Jodłowiec.

Apeluję też do komentujących. Niektórzy z was albo nie mają wiedzy, albo specjalnie upraszczają świat, jak typowi forumowi hejterzy. Zarzucanie braku Klicha - ma złamany palec!, Zielińskiego - wróci, pomaga młodzieżówce w awansie, ale w Udine gra ogony. A stawianie na pierwszym miejscu znów problemu Lewandowskiego to jakiś populizm w stylu Goebelsa.

I ostatni apel - wulgaryzmy używamy na co dzień, ale przyjemnie by było, aby na tym blogu można by sobie radzić bez nich. Też się da. Radzę spróbować.

A więc miłego weekendu.
A we wtorek NAWAŁNICA NAWAŁKI zmiecie Irlandię ? ;-) Jak mówią mądre nauki - każda seria ma swój koniec.

I na koniec mała uwaga - spójrzcie na polską historię. największą karierę w naszej pamięci narodowej nie robią zwycięskie np: bitwa pod Wiedniem, cud nad Wisłą i parę innych ,a powstania styczniowe, listopadowe, warszawskie. Klęski mają ten romantyzm, którego Polakom nigdy dość.
-
2013/11/16 18:34:37
" ... Zaapelowałbym, żeby nie panikować z powodu wstępnych towarzyskich podrygów. Nawałka lojalnie uprzedzał, że w listopadowym dwumeczu poeksperymentuje, niech zatem eksperymentuje, niech go oświeci w kwestii poziomu naszej ligi, wypatrywać postępów a jak nie postępów, to czegokolwiek będziemy w przyszłym roku..."
Wystraszył mnie ten Twój apel Rafale. Zwłaszcza, że sam wskazujesz na efekt takich samych eksperymentów jego poprzedników:
-"...A potem każdy zderza się z brutalną rzeczywistością. I ze wszystkiego się powoli wycofuje, wraca do tych samych, wytartych nazwisk..."
A jeżeli do tego dodać cytowane dzisiaj pomeczowe wypowiedzi trenera:
- "...To aktualna dyspozycja będzie decydowała, kto będzie grał... Próby będą trwały do maja przyszłego roku..." - to po prostu strach się bać.
Właśnie wczoraj po 20 minutach runęła strategia nowego trenera kadry - dyscyplina, zaangażowanie, pot, krew i łzy. Pomijam, że to żadna strategia, nawet nie cele, a co najwyżej tylko jeden ze sposobów realizacji celów.
Zawodnicy próbowali ją realizować i rzucili się od pierwszego gwizdka na rywala jak stado naćpanych dzików na bukowy las. Nerwowe to było, chaotyczne, ale nikt nie może im zarzucić, że im się nie chciało, że przeszli obok meczu. Jeszcze w 90 minucie we trzech- czterech próbowali dramatycznie wepchnąć z pola bramkowego piłkę do bramki rywala, skutecznie przy tym przeszkadzając sobie w próbie ratowania honoru.
Może jestem jednym z nielicznych, ale nigdy nie wątpiłem w chęci do gry naszych kadrowiczów ani w ich zaangażowanie i od dawna podkreślam, że ich możliwości są znacznie wyższe od tego co prezentują jako zespół. Oni po prostu w wyniku nieustających trenerskich prób i eksperymentów nigdy nie nauczyli się grać ze sobą, a kolejne porażki są tego dowodem.
Czasy cudownych alchemicznych wynalazków (wziąć trochę tego, trochę tamtego, wymieszać i podpalić) już dawno się skończyły. Z resztą jeżeli nawet się udawały to było to z reguły przez przypadek (szukano czegoś innego). Ostatni udany eksperyment to nawet dwukrotne odkrycie porcelany, najpierw przez Chińczyków, a po wiekach powtórzone przez Sasów.
Dzisiaj wynalazki się planuje, a eksperymentalnie je się tylko weryfikuje lub usprawnia. Sprawdzanie kolejnych nowych zawodników da taki sam efekt, jak próba złożenia silnika z różnych części pochodzących nawet z najlepszych silników, ale różnych marek. Taki silnik, jeżeli nawet da się złożyć, to i tak nigdy nie odpali.
Zwłaszcza, że części (Nawałka, Fornalik, późny Smuda - to tylko 1,5 roku) przetestowaliśmy ok. osiemdziesięciu. Wszystko co wyrastało ponad trawę zostało wyszukane i sprawdzone, a raczej poprzez nieprzemyślane wprowadzenie do drużyny - spalone. Menadżerowie piłkarzy przy pomocy "zaprzyjaźnionych" ekspertów i dziennikarzy dopilnowali, żeby nikt rokujący nadzieję (co za idiotyzm przy powołaniach na dwa mecze) nie został pominięty.
-
2013/11/16 18:40:07

c.d.
Najwyższy czas na zastąpienie eksperymentalnych powołań, profesjonalną selekcją.
Pierwsze co powinien zrobić Nawałka ze sztabem to obejrzeć ostatnich 25 - 30 meczów (to niespełna 2 lata) reprezentacji, żeby wyselekcjonować zawodników, którzy pasują do jego koncepcji gry, a co równie ważne pasują do siebie - będą mogli ze sobą współpracować i się uzupełniać. Dotychczasowe powołania pod tym względem często przypominają próby stworzenia zespołu biegaczy z charta i żółwia.
Po drugie przeanalizować wszystkie ligowe mecze za ostatni sezon tych zawodników, którzy przejdą pierwszy etap selekcji - myślę, że nie więcej niż pięćdziesięciu paru zawodników.
W konsekwencji powinna zostać, biorąc pod uwagę kontuzje, wyselekcjonowana grupa 30 zawodników z pola - po trzech na każdą pozycję - z podziałem na podstawowych, zmienników i rezerwowych, którzy stanowić mogą/będą kadrę w ciągu najbliższych 2-3 lat. Stałą kadrę, a nie meczową. Objętą stałą pracą na zgrupowaniach i współpracą w okresie gry w klubach.
Zawodników młodych, którzy nie załapią się do 30 odesłać należy do reprezentacji młodzieżowych, starszym podziękować. Uzupełnianie 30 na zgrupowaniach w przypadku kontuzji powinno się odbywać w zasadzie wyłącznie za pośrednictwem reprezentacji młodzieżowych i zaczynać od pracy w grupie rezerwowych, a nie debiutu.
Ta trzydziestka powinna być objęta stałym monitoringiem (gra w klubach) - nawet jeżeli wymagać to będzie rozbudowania kadry trenerskiej o grupę analityków, a raporty powinny trafiać do Nawałki po każdej kolejce meczowej.
Mamy pół roku (to piekielnie mało) żeby tą trzydziestkę nauczyć grać ze sobą, stworzyć z niej rozumiejący się zespół, drużynę która potrafi grać ze sobą nawet z zawiązanymi oczami. Jeżeli tego nie zrobimy, to za dwa lata nowy trener reprezentacji znowu zaczynał będzie z kilkoma nowymi zawodnikami w pierwszym składzie.
A na koniec apel do prezesa Bońka. Proszę zrobić dla sztabu reprezentacji podstawowy trening/szkolenie z pracy zespołowej. Tylko niech go przeprowadzą specjaliści organizacji i zarządzania, a nie piłki nożnej.
-
2013/11/16 21:28:48
Proszę zrobić dla sztabu reprezentacji podstawowy trening/szkolenie z pracy zespołowej. Tylko niech go przeprowadzą specjaliści organizacji i zarządzania, a nie piłki nożnej.

W PZPN nie ma takich. A PZPN nie outsource'uje. Szczególnie pracowników.
-
2013/11/16 21:56:53
Pan Klich zapewne po przedawkowaniu owych antydepresantow dal popis dawno niewidzianej elokwencji! Zamiast milczec, strofowal zgromadzona publicznosc. Niespotykany tupet! O klasie pilkarskiej tego pana mozna dyskutowac, natomiast kwestie jego kultury osobistej lepiej przemilczec.
-
2013/11/16 22:44:54
Od Lewego to się wszyscy otentegujcie. Ja szczerze mówiąc podziwiam go za to, że jemu się jeszcze w ogóle chce po tym pomyjach, które się na niego wylewa.

Facet któryś kolejny mecz rzetelnie zapierdziela przez całe 90 minut. Jest sam na 2-3-4 obrońców, co oberwie łokciem albo kolanem, to jego. Nie dostaje podań, to nie gwiazdorzy, nie rozkłada rąk, nie stoi cały mecz "na ochłapach", tylko się wraca po piłkę, próbuje rozgrywać, pracuje w obronie. No serio nic więcej nie może zrobić. A po meczu kolejny kubeł gówna na głowę.

Będąc na jego miejscu grzecznie bym podziękował i skupił się na klubie. No bo, cholera, w imię czego tracić zdrowie i jeszcze za to obrywać?
-
2013/11/16 23:03:26
Boniek, bogaty jesteś ale smutny?

Hahaha

No odpowiedz teraz na twiterze - panie "mądraliński"
-
2013/11/17 00:17:48
Mierzejewski gra, jeszcze Peszko potrzebny I Borysiuk I bedzie calkiem zajebiscie.
-
2013/11/17 19:53:33
Wypada tylko zaśpiewać: "Polacy nic się nie stało"!