Blog > Komentarze do wpisu

Holandia bez piłki

Jak już zapewne wiecie, mityczni bohaterowie boisk z lat 70. są więcej niż podejrzani o to, że swoje powodzenie zawdzięczają m.in. ostrej szprycy. Doniosła sprawa, aż dziw, że nieniderlandzkie media ją właściwie zignorowały, w końcu bez „futbolu totalnego” nie byłoby ani srebrnej ery reprezentacji Holandii, ani hegemonii Ajaxu Amsterdam, ani barcelońskiej tiki-taki. To fundament przeszłości i teraźniejszości tego sportu.

Do tematu wrócę w felietonie do poniedziałkowej „Gazety Sport.pl Extra”, teraz tylko jeden drobiażdżek. Kiedy mianowicie wspominamy, np. w archiwalnych migawkach, Johana Cruyffa i jego kumpli, zazwyczaj skupiamy się nad tym, co wyczyniali z piłką przy stopach. Byli oni tymczasem także prekursorami nowoczesnego pressingu, legendarny trener Rinus Michels żądał, by zawodnicy naciskali rywala także wtedy, gdy to on przejmuje piłkę – z fantastycznym defensywnym skutkiem, przed finałem MŚ 1974 Holendrzy stracili ledwie jednego gola (samobója bez znaczenia, w wygranym 4:1 meczu z Bułgarią). Co wymagało oczywiście końskiego zdrowia... Rozglądałem się za pojedynczymi dowodami rzeczowymi, gdy znów się okazało, że w internecie jest wszystko. Poniższa mozaika wyimków z mundialowego zwycięstwa nad Argentyną bardzo sugestywnie, acz nie kradnąc wiele czasu, utwierdza w bardzo ponurych odpowiedziach na pytanie, czy doping rzeczywiście mógł mieć dla holenderskiego cudu znaczenie zasadnicze...

sobota, 16 listopada 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/11/17 00:01:29
porażające.
Na myśli mi przywodzi to tylko pierwszą połowę Arsenal Barcelona (ten mecz, w którym Ibra strzelił dwie bramki, ale to po przerwie, mecz się zresztą skończył 2:2 w 2010 roku). Acz oczywiście, w tym wypadku bez szprycogennych skojarzeń, ale mecz wyglądał dość podobnie.
-
2013/11/17 02:19:56
Świetny temat. Ale wobec tego każdy zespół zajeżdżający rywala fizycznie będzie można niedługo podejrzewać o doping. Co dalej?
-
2013/11/17 03:36:15
Serio ktoś jeszcze wierzy w sport zawodowy wolny od dopingu? :) Że niby "szprycuje się" mały odsetek całości?

Zachęcam do zgłebienia tematu,dowiedzenia się,co właściwie ten cały doping daje i jakie są szanse wykrycia go u sportowców sięgających po niego "z głową". UWAGA SPOJLER: NIEMAL ZEROWE. A w przypadku dopingu z najwyższej półki-dokładnie żadne.

Akurat w przypadku sportu takiego jak piłka nożna procent "grzeszników" nie będzie pewnie tak zatrważający (?) jak sportów np siłowych,czy takich jak lekkoatletyka,ale nawet tutaj,na chłopski rozum:jakie są szanse,że szprycowany od dziecka Leo Messi pewnego dnia stwierdził:"Wystarczy,dosyć dopingu. Musiałem go przyjmować,żeby móc zaistnieć w piłce nożnej,uratowal mi on w pewnym sensie zdrowie,ale przecież to nieetyczne-od dziś mowię "dość" ". I czy naprawdę ktoś wierzy,że C.Ronaldo również jest czysty?

Proponuję w miare możliwości zrobić sobie mały test i spróbować cieżko trenując 5x w tygodniu zbudować sylwetkę jaką ma Portugalczyk zaczynając od postury gości walczących w wadze koguciej. Jak już się uda (a nie uda się) wystarczy sobie przemnożyć dotychczasowy wysiłek razy kilka i odpowiedzieć na pytanie,czy harując jak wół na poziomie Portugalczyka można osiagnąć jego atletyzm,sylwetkę,wytrzymałość i generalnie utrzymywać taka formę fizyczną cały rok nie sięgając po doping.

Na "braniu" wpadali już nawet szachiści,Krzysztof Soszyński powiedział w jednym z wywiadów,iż z tego,co się orientuje po doping sięga jakieś 95% zawodników UFC,a przypuszcza,że wiecej.Metody treningowe w wiekszości dyscyplin nie różnią się wcale tak znacznie jak sie wielu osobom wydaje,najlepszymi fachowcami często są ludzie,którzy wychowuja kolejnych mistrzów od kilkudzisięciu już lat. A tymczasem bite sa kolejne rekordy świata,ludzie biegają i pływają szybciej,rzucają dalej,skaczą wyżej,itd. Wystarczy spojrzeć jak zmienia się piłka nożna,porównać tempo gry,przebiegnięte przez zawodników kilometry,spojrzeć na morderczy pressing i porównać to z ubiegłymi latami.

Doping wcale nie musi być odpowiednikiem wywaru Panoramixa dodającego +10 do siły,+15 do wytrzymałości,itd. A już tym bardziej przyrostu masy mięśniowej,bo głownie z tym ludziom kojarzą się te straszne sterydy.Najczęściej pozwala on po prostu ciężko trenować. Bierzesz doping-możesz ćwiczyć 6x w tygodniu po 2x dziennie. Nie bierzesz-musisz więcej odpoczywać,bo inaczej się zajedziesz,trening stanie się nieefektywny,progres stanie się niemożliwy. Do tego dochodzą kontuzje,bo organizm stosujący doping regeneruje się znacznie szybciej.W przypadku dyscyplin indywidualnych pozostaje prosty wybór: bierzesz jak wszyscy/prawie wszyscy,albo zaczynasz odstawać. Niestety. Pytanie,czy jeśli w-przykładowo-podnoszeniu ciężarów biorą wszyscy,to doping jest tam zjawiskiem godnym napiętnowania,czy do zaakceptowania,bo szanse mają w tym momencie-w teorii- wszyscy takie same?

Każdy,kto spędził trochę czasu trenując coś na poważnie i miał styczność ze sportem zawodowym wie jak to wygląda od środka. Reszcie pozostaje wizja utopijnego świata sportu wolnego od dopingu ;-)

-
2013/11/17 05:45:44
Zawsze mi się wydawało, że ci na zachodzie to jakoś wyglądają na mniej zmęczonych i żwawiej się poruszających w czasie meczu. Ciekawe co dzisiaj biorą?
ofsajd.onet.pl/plotki/zaskakujace-slowa-gwiazdy-futbolu-pilkarz-przyznal-sie-do-dopingu/6wh2z
Johnny Rep, wielokrotny reprezentant Holandii, wyznał teraz na antenie stacji RTV Noord-Holland, że podczas całej swojej kariery zażywał niedozwolone środki. 61-letni Holender stwierdził, że wtedy stosowanie dopingu przez piłkarzy było powszechne.

- Brałem amfetaminę przed meczem w europejskich pucharach. Nie to było to jednak nic dziwnego. W momencie, gdy grałem w Ajaksie, w Pucharze Interkontynentalnym, południowcy byli aż sztywni od "amfy" - wyznał były piłkarz.

Tutaj jest świetny artykuł o kulisach sukcesów niemieckich i hiszpańskich. Jeden wielki kant. Szkoda Węgrów (chociaż nie wiadomo czy też czegoś nie brali).
krotkapilka.pl/artykul,futbol_na_koksie,1160
Finałowi mundialu z 1954 roku od dawna towarzyszył bezlik teorii spiskowych. A to według niektórych z nich niemieccy reprezentanci mieli brać środki wspomagające tuż przed bojem z Węgrami, a to ciężkimi oskarżeniami rzucał największy wówczas gwiazdor przeciwników Ferenc Puskás. Inne mówią, że w szatni odnaleziono porozrzucane wszędzie strzykawki, jeszcze inne wspominają od nudnościach i wymiotach męczących Niemców tuż po meczu.

Dziś wiemy, że za triumfem stał pervitin. To metamfetamina, używana przez wojska Trzeciej Rzeszy podczas drugiej wojny światowej, zwana pancerną czekoladą, łatwo dostępna przez kilka lat po wojennej zawierusze, przekuwająca strach w agresję i wzmacniająca wytrzymałość.

W 1961 opiekun Borussii Dortmund instruował swoich podopiecznych, jak przyjmować pervitin. W 1974 reprezentacja z Beckenbauerem na czele miała korzystać z tajemniczych naparów oraz transfuzji krwi. Sprawozdanie, nad którym przeszło pięć lat pracowali naukowcy Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, zawiera podobno informacje o kolejnych incydentach. Nie ujrzy ono raczej światła dziennego, przede wszystkim ze względu na obawy przed wyjawieniem nazwisk żyjących osób, zamieszanych w proceder.

Dziennik Süddeutsche Zeitung na podstawie dostępnych źródeł zdradził, że w kraju przez dwie dekady w systematyczny sposób realizowany był program dopingowy. Sportowcy otrzymywali niedozwolone środki - sterydy, testosteron, estrogen, hormony wzrostu, insulinę oraz dopalacze krwi typu EPO - na przestrzeni lat, a niechlubne przedsięwzięcie finansowano z państwowej kasy.

Tego roku odbył się proces Eufemiano Fuentesa, lekarza, który w mrocznym półświatku zakazanych wspomagaczy uchodzi za prawdziwego mistrza w swoim fachu. Jego burzliwa historia zaczyna się siedem lat temu. To wtedy policja przeprowadziła operację o nazwie Puerto. Jej celem była siatka przestępcza kierowana przez wspomnianego doktora. W jego rezydencji służby znalazły tysiące dawek sterydów, setki paczek wypełnionych krwią oraz urządzenia do jej przetłaczania. Sprawa uderzyła głównie w kolarstwo szosowe, lecz Hiszpan zeznawał, że współpracował również z tenisistami oraz piłkarzami.

W rozmowie z dziennikarzami Le Monde opowiadał: Pracowałem z klubami z Primera oraz Segunda División. Nieraz bezpośrednio z graczami, czasami za pośrednictwem klubowych fizjoterapeutów. Nie mogę powiedzieć, jakie to zespoły, gdyż grożono mi śmiercią.

Niedawno zakończona rozprawa nie wyjaśniła jednak niczego. Hiszpanie najwyraźniej umywają ręce od afery, o dopingu nie chcą słyszeć, a wszelkie brudy zamiatają pod gruby od sportowych sukcesów dywan. Bo jak inaczej wytłumaczyć decyzje sądu o zakazie ujawniania nazwisk zamieszanych wyczynowców dla Fuentesa czy zniszczeniu dowodów świadczących o stosowaniu niedozwolonych substancji.
-
2013/11/17 06:26:27
Lech Poznań na przełomie lat 80 i 90 był groźny dla najlepszych w Europie.
www.youtube.com/watch?v=PH2U2QVaOW8
W pierwszym meczu II rundy Pucharu Europy (sezon 1990/91) Lech wygrał z Marsylią 3-2.
www.youtube.com/watch?v=ofVwQvfgjWA
Co więc zrobił słynny francuski hochsztapler Bernard Tapie?
kkslech.com/2010/07/26/lech-poznan-i-liga-mistrzow-czesc-iv/
"Tymczasem przed rewanżem, trener poznańskiego Lecha bardzo długo obmyślał taktykę na mecz z Olympique. Niestety w niemal ostatniej chwili ze składu wypadł Skrzypczak, a w trakcie rewanżowego spotkania na Stade Velodrome boisko musieli opuścić inni zawodnicy. Wszyscy zostali bowiem celowo zatruci przez Francuzów, choć UEFA nigdy do końca nie zbadała tej sprawy i nikomu aż do dnia dzisiejszego nie postawiła zarzutów, ponieważ nie zebrano wówczas wystarczających dowodów. Tymczasem mimo infekcji, lechici starali się we Francji nawiązać równą walkę z piłkarzami Olympique. Niestety już do przerwy rywale wysoko prowadzili 3:0. Na szczęście po zmianie stron, gospodarze nieco odpuścili gościom i Lech Poznań zdobył swojego gola w tym meczu. Niestety z minuty na minutę coraz gorzej czuli się natomiast inni zatruci celowo piłkarze Kolejorza i w ostatnich sześciu minutach Mistrzowie Francji wbili jeszcze Polakom trzy bramki, a mecz ten zakończył się ostatecznie wygraną gospodarzy aż 6:1.

Pocieszającą wiadomością dla sympatyków Lecha Poznań był chociaż fakt, że w tym samym sezonie Marsylia doszła do finału Pucharu Mistrzów Krajowych, ale wówczas poległa z serbską Crveną Zvezdą Belgrad i najcenniejszego klubowego trofeum w Europie nie zdobyła."
www.lechpoznan.pl/news/olympique,marsylia,,,lech,poznan,6,1,1990,r,,20110525154113
Porażka Olympique na Bułgarskiej była sensacją. Obie drużyny dzieliła przepaść zarówno organizacyjna jak i finansowa. Najlepiej obrazują to zarobki obu trenerów. Jerzy Kopa zarabiał dwa tysiące marek, a Franz Beckenbauer czterysta tysięcy. Mimo porażki w Poznaniu nikt nie wyobrażał sobie odpadnięcia Mistrza Francji z dalszej fazy rozgrywek. Jednak to co wydarzyło się we Francji przerosło najśmielsze oczekiwania i do dziś jest owiane tajemnicą.

Przed meczem źle się poczuł mózg drużyny Lecha Dariusz Skrzypczak. - Wirowało mi w głowie, ściskało w żołądku. Czułem ogromną niemoc. Bardzo chciałem zagrać, ale po prostu się nie dało. Nic na siłę - tak wspomina tamten wieczór Skrzypczak. Jego absencja mocno zniweczyła plany taktyczne Kopy. Jakby tego było mało po piętnastu minutach o zmianę poprosił Mirosław Trzeciak, który resztę meczu spędził razem ze Skrzypczakiem w szatni. Obaj zawinięci w koce, trzęsący się z zimna, drzemali na stołach do masażu.

Gospodarze już do przerwy bez większych problemów prowadzili 3:0 po golu Papina i dwóch trafieniach Vercruysse`a. W 60 minucie niespodziewanie bramkę zdobył Kolejorz, a jej autorem był Jakołcewicz, który skutecznie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Olmety na Pachelskim. W końcówce lechitom już całkowicie brakowało sił, co bezlitośnie wykorzystali gospodarze i w przeciągu ostatnich siedmiu minut jeszcze trzykrotnie pokonali Sidorczuka. Na listę strzelców wpisali się Vercruysse, Tigana i Boli.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 6:1 i to Olympique awansował dalej, by ostatecznie w finale przegrać po rzutach karnych z Crveną Zvezdą Belgrad. Ekipa Lecha do dziś ma słuszne poczucie nieuczciwości. Jest prawie pewne, że poznaniacy zostali podtruci, ale wtedy zabrakło argumentów by to udowodnić, a dziś mogą pozostać jedynie domysły.
-
2013/11/17 09:13:41
TSD, o dopingu w Feyenoordzie przed półfinałem z Legią pisał już bodaj Tadeusz Olszański w "Magii sportu" wydanej ponad 40 lat temu.
-
2013/11/17 10:20:38
Odebrać Holandii, Niemcom, Hiszpanii wszystkie oszukane tytuły.
pl.wikipedia.org/wiki/Sepp_Herberger
"Cud w Bernie wywołał wiele dyskusji, nie tylko wśród fanów piłki nożnej. Drużyna Herbergera nie uchodziła za faworyta do medalu, jej pierwszy start po II wojnie światowej zapowiadał się przed finałami bardzo marnie. Istnieje podejrzenie, iż drużyna niemiecka znajdowała się wówczas na dopingu. Często wspomina się o tajemniczych zastrzykach wykonywanych przez lekarza reprezentacji tuż przed meczem, zdają się tę teorię potwierdzać późniejsze liczne przypadki zachorowań niemieckich piłkarzy na żółtaczkę dwóch członków kadry zmarło na tą chorobę."
-
2013/11/17 10:34:43
Ten który pisze ze nie da sie zrobic takiej sylwetki jak krystyna musi byc strasznie leniwym gościem. Dobra suplementacja zdrowa dieta, regularny trening i po 3 latach z fistaszka zrobie gladiatora ala Cr7. Wielu takich jest po prostu zza komputer ich nie widać.
-
2013/11/17 11:02:38

To jest efekt Wilkowicza na Czerskiej!
Pewnych tematów już nie będzie można unikać.

@rooolf

Serio ktoś jeszcze wierzy w sport zawodowy wolny od dopingu? :) Że niby "szprycuje się" mały odsetek całości?

Nie wiem, czy ktoś wierzy, ale coś tam na ten temat różni "eksperci" mówią.
Z jednej strony Boniek, a z drugiej tzw. dziennikarze sportowi. Zapytaj np. Zarzecznego, Nahornego, Pola czy innego Rudzkiego, o problem dopingu farmakologicznego w lidze, którą tak bardzo kochają.

Z nadzieją czekam na poniedziałkowe wydanie "GW".
Rafał, pamiętaj o sprawie Beckhama.

-
2013/11/17 11:06:34
ludzie mają to w d,pie :]
ilu z was, włączając transmisję z meczu, czy idąc na stadion - zadaje sobie pytanie : boże, a co będzie jak oni wszyscy są zatankowani pod korek i oglądam brojlery dopingowe zamiast idealistów zasuwających siłą ducha ? stawiam, że stężenie hamletyzmu wśród kibiców wynosi dokładnie ZERO.

kibice są zadowoleni z rozrywki i chętnie wydają na nią pieniądze, które na coś w końcu wydać muszą, właściciele oferujący rozrywkę są zarobieni i żyją luksusowo, przedmioty użytkowe, czyli piłlkarzownia, też nie mają nic przeciwko ilości zer na swoim koncie - to Ameryka czasów prohibicji : niby wódka zabroniona, ale wszędzie można się nastukać jak szpak, a najbardziej nadziabani chodzą ci, którzy mają proceder ścigać z urzędu. korupcja i doping są na porządku dziennym i nie ma sensu o tym mówić, bo nikt nie jest na tyle naiwny, żeby o tym nie wiedzieć, także bez dziennikarskich lamentów.

jasne, tu i tam trzeba się oburzyć, ale bardziej pro forma niż z faktycznie odczuwanej niechęci i zaszokowania.

jesteśmy zdemoralizowanymi konsumentami wysokiej jakości towaru. piłkarze to prostytutki, działacze to alfonsi, a my jesteśmy pospolitymi ku.rwiarzami. jest sens o tym w ogóle pisać ? przecież to takie oczywiste, od tak dawna... :]



-
2013/11/17 11:23:10
@roolf
Ronaldo gra raz w tygodniu [czasami 2 razy], nie pracuje przy tym zawodowo, ma mnóstwo czasu na regenerację, więc trudno porównywać jego możliwości z możliwościami przeciętnego Kowalskiego. zatem, propozycja "spróbuj zbudować to co Ronaldo..." jest odrobinę przestrzelona.
nie znamy też parametrów do których mielibyśmy równać, aczkolwiek rzeźba mięśni, odpowiednia wytrrzymałośc szybkościowa, to nie są rzeczy, których przeciętny Kowalski nie moze osiągnąć w krótkim okresie czasu, ofk przy zastosowaniu odpowiedniego treningu i wydaniu paru zł na odpowiednią dietę. gros ludzi ma to w nosie, bo nie potrzebują takiej zaprawy.

a wspominanie o "6 x w tygodniu po 2 godz", to już w ogole nieporozumienie. może treningi z piłką trwają czasami 2 godziny, chociaż bliższe rzeczywistości byłoby chyba powiedzenie, że chodzi o treningi taktyczne, z zespołem.

co do treningów siłowych czy wytrzymałościowych im wyższy poziom - tym bardziej dominują formy krótkie i intensywne, a nie "6 razy po 2 godz" :] naszkicowałeś obrazek, na którym zawodowiec to jakiś wariat, który ćwiczy cały dzień na siłowni, a nie pada jak kawka dlatego, bo ma koks. tak to nie działa. żaden koks nie pomoże jak się przetrenujesz. koks wspomaga efekty racjonalnego sensownego treningu i dobrze ułozonej diety, tylko tyle.

gros ludzi uważa, że taki Ronaldo siedzi na siłowni "6 razy po 2 godz" próbuje to naśladować, zamiast wzmacniać ciało - osłabia je, a potem usprawiedliwia się "on ma efekty, bo bierze koks, a ja nie - bo nie biorę koksu". bzdura : on tak nie trenuje, dlatego ma efekty. a gamonie, słychający m.in takich jak twoje opowieści, a potem próbujący iśc tym tropem : powinni więćej czytać, zamiast wierzyć w przedpotopowe i idiotyczne "im więcej - tym lepiej" :]
-
2013/11/17 11:25:27

@garypayton.hof

Problem w tym, że w niektórych krajach prowadzone są od lat zaawansowane testy antydopingowe, a w innych nie.
W tych pierwszych doping to przestępstwo, za które można trafić do więzienia, a w innych nie, itd.


-
2013/11/17 13:13:06
"Poniższa mozaika wyimków z mundialowego zwycięstwa nad Argentyną bardzo sugestywnie, acz nie kradnąc wiele czasu, utwierdza w bardzo ponurych odpowiedziach na pytanie, czy doping rzeczywiście mógł mieć dla holenderskiego cudu znaczenie zasadnicze..."

Nawet tak banalna sfera życia jak sport (tu piłkanożna) zmienia się - jedyne w czym utwierdził mnie ten filmik.
Zastosowali pressing w pierwszej połowie i osiągnęli korzystny rezultat, czyli opłaciło się. Na końcu filmiku jest tekst :"Netherlands were 2-0 up at h/t and could afford to slow the pace". Mogli pozwolić sobie na zmniejszenie tempa, albo musieli z powodu zmęczenia, tego nie wiemy.
Holendrzy sporo faulowali, stosowali dużo wślizgów.
Warto obejrzeć moment od 4:35 filmiku. Po obiciu piłki o mur Argentyna odzyskuje piłkę, posiadacza piłki atakuje 5 zawodników tym samym pozostawiając kilku zawodników bez krycia, wystarczyło przerzucić piłkę na drugą stronę i bramka murowana , ale Argentyńczykowi ten pressing odebrał rozum i zagrał najgorzej jak mógł.

Po komentarzach sądzę, że miłośników teorii spiskowych nie brakuje, stąd i pisanie w stylu "... mozaika wyimków... utwierdza w bardzo ponurych odpowiedziach"
Zastanawia mnie dlaczego autor bloga napisał " ani barcelońskiej tiki-taki" gdy mógł napisać: ani sukcesów Milanu z udziałem zawodników z Holandii (van Basten, Rijkard, Gullit).Zapewne Van Bastena i Rijkarda sam Cruyff szprycował w Ajaxie.
Już wiem jakimi kryteriami kierował się nowy selekcjoner reprezentacji Polski. Zawodnik przede wszystkim musi być "czysty". W cudowny sposób uskładał kadrę co jest dowodem na to , że jednak nie wszyscy biorą.

-
2013/11/17 14:52:41
Te informacje w ciekawym świetle stawiają mecze Polski z Holandią z 1975 roku. Po łatwym zwycięstwie w Chorzowie przyszła po miesiącu równie łatwa porażka w Amsterdamie.
-
2013/11/17 15:09:57
Na mistrzostwach świata zawsze działy się rzeczy niezrozumiałe.
I. Czysto piłkarskie:
1. Jak wytłumaczyć zwycięstwo RFN nad Węgrami w finale 1954 roku? Przecież wtedy Węgry były absolutną potęgą i głównym faworytem do tytułu mistrza świata. Z kolei RFN było zwykłym średniakiem. W dodatku obie drużyny spotkały się w meczu grupowym na tym turnieju, gzie Węgry wygrały z RFN 8-3! Oczywiście są ślady, że piłkarze niemieccy zażywali jakieś niedozwolone środki.
2. Jak wytłumaczyć pojedynczy zryw piłkarzy Korei Płn. na Mundialu w 1966. Oczywiście są ślady, że Koreańczycy palili jakieś zioła.

II. Z udziałem sędziów:
m.in.
1. Triumf Anglii w 1966 roku - oczywiście dzięki pomocy sędziów.
2. Wygrana Argentyny z Peru 6-0 na mundialu w 1978 roku.
3. Wygrana RFN z Argentyną 1-0 w finale mundialu 1900 - ewidentna pomoc sędziego.
4. Tajemnicze zasłabnięcie Ronaldo przed finałem MŚ 1998 roku z Francją. Równie tajemnicze łatwe zwycięstwo Francji z Brazylią 3-0 w tym finale.
5. Całe mistrzostwa świata w 2002 roku. Bardzo dużo meczów. w których bohaterami są sędziowie. Np. Korea Płd. - Włochy, Korea Płd. - Hiszpania. A także zadziwiające umiejętności koreańczyków tylko na tym turnieju. Mecz Belgia-Brazylia itd.
6. Tajemnicze zwycięstwo Hiszpanii na mundialu w 2010 roku. Przypominam, że kilka miesięcy przed tym turniejem głośna była wypowiedź jakiejś osoby że mundial wygra w 2010 roku Hiszpania dzięki pomocy sędziów finansowanych przez Rosjan, a w zamian Rosjanie dostaną organizację mundialu w roku 2018. Oczywiście sprawdziło się.

Chciałbym też zauważyć na taki oto "szczegół": proszę zauważyć jak grali piłkarze w latach 90-tych oraz jak zaczęli grać po roku 2000. Tempo gry zwiększyło się zdecydowanie. Gdy oglądam stare mecze: te z lat np. 80-tych czy 90-tych to mam wrażenie, że gra toczyła się na większej powierzchni boiska oraz, że same boiska wydawały się większe w stosunku do rozmiarów piłkarzy. Teraz mecz piłki nożnej często wygląd jak mecz koszykówki lub piłki ręcznej, czyli od bramki do bramki. Środek pola jest bardzo zawężony. Ponadto piłkarze przebiegają w ciągu meczu 2 razy więcej kilometrów niż jeszcze w latach 90-tych.
-
2013/11/17 15:18:32
"Te informacje w ciekawym świetle stawiają mecze Polski z Holandią z 1975 roku. Po łatwym zwycięstwie w Chorzowie przyszła po miesiącu równie łatwa porażka w Amsterdamie. "

Pewnie wystarczyło, że Holendrzy nie robili prezentów naszej obronie. (Nigdy nie zrozumiałem, jak można ten mecz wybierać na najlepszy w historii reprezentacji Polski...)
-
2013/11/17 16:52:03
Zastanawia mnie dlaczego autor bloga napisał " ani barcelońskiej tiki-taki" gdy mógł napisać: ani sukcesów Milanu z udziałem zawodników z Holandii

Ponieważ autor bloga ma pojęcie jaki jest związek barcelońskiej tiki-taki z holenderskim futbolem totalnym lat 70. Co do związków futbolu totalnego z Milanem opartym na mistrzach Europy '88 możesz nas oczywiście oświecić, w końcu wiesz najlepiej.
-
2013/11/17 17:14:26
Choćby to, że Milan Sacchiego był jednym z pionierów gry pressingiem: bleacherreport.com/articles/1425160-great-team-tactics-breaking-down-how-arrigo-sacchis-ac-milan-took-down-europe
-
2013/11/17 18:15:12
Trollujecie mnie z tym przebiegłym 'niewymienieniem' Milanu? Serio nie jest oczywiste, że najsilniejszą konotację z futbolem totalnym ma Barca? Cruyff i inne historie?
Już pomijam, że nigdy nie kumałem, po jaką cholerę kibic klub X ma pisać o klubie X tylko dobrze albo 'zatajać' przykre fakty z nim związane. Cudzysłów tu ważny, bo 'zatajanie' na małym blogu ma dość wątpliwą skuteczność. Jeśli coś wyjdzie w sprawie MilanLabu, to jakoś nie sądzę, żebym zdołał - nawet gdybym miał taką dziwaczną potrzebę - to ukryć.
-
2013/11/17 18:24:39
Maradona bez nóg
www.radiobrazylia.pl/maradona-prochy-i-doping/
5 września Maradona wybrał się na Estadio El Monumental, by zobaczyć z trybun jedną z największych klęsk w historii argentyńskiej piłki 0:5 z Kolumbią w eliminacjach do MŚ. Zdenerwowani kibice skandowali Diego wracaj! i Maradoooó!. Argentyna musiała walczyć o awans do mundialu w barażach przeciwko Australii. Basile zdecydował się ponownie powołać Maradonę, chociaż ten po Copa America powiedział, że nie zagra już w kadrze pod wodzą Coco. Zmienił jednak zdanie, bo wiedział jak kochają go kibice, i że znów może być bohaterem. I tak też było. W Sydney Argentyna zremisowała 1:1 po golu Abela Balbo i asyście Diego. W rewanżu Albicelestes wygrali 1:0 i awansowali na mundial w USA.

Maradona w swojej autobiografii zadaje pytanie: dlaczego w Australii nie przeprowadzono kontroli antydopingowej? I oskarża Julio Grondonę, Joo Havelangea i Seppa Blattera, że dali ciche przyzwolenieżebyśmy użyli efedryny, albo czegokolwiek, dzięki czemu byśmy latali. Wszystko dlatego, że brak Argentyny na mundialu byłby stratą finansową dla FIFA.

W zeszłym roku w programie El Show del Fútbol, który emituje América TV, Maradona wrócił do tamtego barażu i powiedział: Dlaczego nie było kontroli antydopingowej w meczu z Australią, skoro była we wszystkich innych? Rzecz w tym, że podawali nam szybką kawę. Do kawy dodawali coś, dzięki czemu więcej biegaliśmy.

Po powrocie do Argentyny Maradona wiedział, że musi wrócić do formy i przede wszystkim pozbyć się nadwagi. Zatrudnił więc poznanego w tym samym roku dietetyka, Daniela Cerriniego, który w przeszłości był trenerem kulturystyki. Jedna z jego podopiecznych była w latach 80. zamieszana w aferę dopingową, dlatego Cerrini był dość podejrzaną osobą. Jednak jego praca przyniosła bardzo dobre efekty, bo Diego w Newells prezentował się lepiej pod względem fizycznym. Nie przełożyło się to jednak na wysoką formę. W klubie z Rosario Maradona zagrał tylko pięć oficjalnych meczów. Ostatni 26 stycznia 1994, po czym skonfliktowany z trenerem rozwiązał kontrakt i pozostał bez klubu.

21 czerwca Argentyna zagrała pierwszy mecz i wygrała z Grekami 4:0, a Maradona zdobył wspaniałą bramkę. W drugim spotkaniu Albicelestes grali z Nigerią i wygrali 2:1. Po tym meczu Maradona zostaje wezwany na kontrolę antydopingową. Schodzi z boiska razem z pielęgniarką, która trzymała go za rękę.

We wtorek 28 czerwca Maradona przebywał w ośrodku Babson College, niedaleko Bostonu. Pił yerba mate razem ze swoim ojcem, żoną Claudią, Sergio Goycocheą i jego żoną. Pojawił się także Marcos Franchi, nowy reprezentant El Diez. Diego, muszę z Tobą chwilę porozmawiać powiedział i wziął go na bok. Patrz, Diego, wynik Twojej kontroli po meczu z Nigerią jest pozytywny. Chwilę później Maradona zaczął płakać. Franchi mówił, że członkowie sztabu próbują coś działać, ale Diego wiedział, że to już koniec. Dzień później poleciał z resztą drużyny do Dallas, gdzie Argentyna miała się zmierzyć z Bułgarią. Nie wszyscy piłkarze wiedzieli co się stało. Diego wziął udział w treningu, chociaż był pewny, że nie zagra. W nocy przyszedł do niego Franchi i oznajmił: Diego, wszystko się skończyło. Druga próbka też jest pozytywna.

Pozostało już tylko powiedzieć o tym wszystkim milionom Argentyńczyków. Następnego dnia, przed kamerami telewizji Canal 13 Maradona powiedział słynne słowa: Odcięli mi nogi.

Oznajmił również, że nie brał żadnych niedozwolonych środków. Wiadomość o wynikach kontroli była dla niego szokiem, bo był pewny, że jest czysty. Żadnego dopingu i żadnych narkotyków.
-
2013/11/17 19:53:03
A czy to prawda że Holendrzy się szprycowali za czasów Cruyffa?
-
2013/11/17 20:56:47
A czy to prawda że Holendrzy się szprycowali za czasów Cruyffa?

Jaki słodziak :).
-
2013/11/17 21:38:30
@gobokke
"Problem w tym, że w niektórych krajach prowadzone są od lat zaawansowane testy antydopingowe, a w innych nie.
W tych pierwszych doping to przestępstwo, za które można trafić do więzienia, a w innych nie, itd."

Problemem jeszcze większym jest podejście do dopingu w niektórych sportach. W amerykańskich ligach zawodowych to nie jest problemem. W piłce nożnej też nie. Za to w lekkoatletyce, czy już w kolarstwie jest z tym walka.

A jeżeli ktoś myśli, że w kolarstwie, podnoszeniu ciężarów czy lekkiej jest doping, bo tam się to tylko opiera na wydolności czy sile, więc w piłce nożnej dopingu nie ma jest naiwnym. Może i w przeciętnym francuskim czy polskim klubie dopingu nie ma, ale na szczycie? Tam często decyduje jedna piłka, jedno zagranie i to często w końcówce meczu. A doping nie tylko pozwala pracować wydajniej, ale często (zależy oczywiście od rodzaju) utrzymywać trzeźwość umysłu i koncentrację mimo zmęczenia, czy bólu. A to w 90.minucie meczu ma decydujące znaczenie przy strzelaniu na bramkę, czy podaniach w polu karnym. Tam nawet minimalna niedokładność (choćby kilkucentymetrowa) jest kosztowna. Więc na poziomie czołówki LM jest duże prawdopodobieństwo, że coś na ból, regenerację czy nawet koncentrację część piłkarzy czy nawet klubów stosuje.

@rooolf
"Pytanie,czy jeśli w-przykładowo-podnoszeniu ciężarów biorą wszyscy,to doping jest tam zjawiskiem godnym napiętnowania,czy do zaakceptowania,bo szanse mają w tym momencie-w teorii- wszyscy takie same?"

Tylko w teorii. W praktyce każdy reaguje na doping inaczej i niektórym daje więcej, a niektórym mniej. Przykładowo EPO czy transfuzje krwi lepiej działały na kolarzy z naturalnie niskim hematokrytem, bo był większy "bufor" od poziomu wyjściowego do poziomu zagrożenia życia i zdrowia. Jak ktoś ma 35% (bardzo niski poziom) ma znacznie większe możliwości w stosowaniu niż ktoś z 48% (wysoki). A w obliczu kontroli (np. w kolarstwie hematokryt dopuszczalny to 50%) to jeszcze większa dysproporcja. A samo użycie dopingu i wpływ na sportowca? To trochę podobnie (na chłopski rozum) jak z alkoholem. Dwie różne i nawet podobne pod względem wieku i masy osoby mogą wypić jakąś dawkę alkoholu i jeden może się okazać kompletnie pijany, a drugi dopiero lekko wstawiony. Wiadomo, że doping działa trochę inaczej, ale sens jest ten sam - to, że obaj stosują coś tak samo nie znaczy, że obaj będą mieli ten sam efekt.
-
2013/11/17 23:10:40
@adrwla
"Tylko w teorii. W praktyce każdy reaguje na doping inaczej i niektórym daje więcej, a niektórym mniej."

Zgoda, tylko że to samo można powiedzieć o treningu w ogóle :)
-
2013/11/17 23:22:52
Czyli mamy tak: RFN od 1954 co najmniej do lat 70., w latach 70. Holendrzy i Latynosi, w latach 80. kluby portugalskie, Polska olimpijska w 92, w latach 90. kluby włoskie i Barcelona, a w ostatnich latach kluby hiszpańskie. Coś też było o Korei w 1966. Ciekawe, kto jeszcze?
-
2013/11/17 23:45:36
@pajakk - oczywiście. Ale póki co nie słyszałem, aby trening był nielegalny ;) A to, że każdy reaguje inaczej na trening? Patrząc na wypowiedź Łukasika to sądzę, że w przypadku polskich piłkarzy to nie ma zastosowania w ogóle. Bo oni nawet nie próbują. Bo możliwe, że to co Juninho nauczył się w miesiąc to polski piłkarz osiągnąłby po roku prób z rzutów wolnych, ale jak nawet nie próbuje to co się dziwić na brak efektów? Ale to już temat na inną dyskusję.
-
2013/11/18 07:55:41
Łukasik jest fenomenalny. Chorobę polskiej piłki przedstawił tak jasno. Boniek czy to widzisz?!
legia.net/wiadomosci,53981-daniel_lukasik:_na_wiosne_pokaze_na_co_mnie_stac.html
Może warto by było dorzucić do tego swojego warsztatu dodatkowy atut w postaci rzutów wolnych bezpośrednich? W Legii ten element gry kuleje, ty masz do tego predyspozycje, ale brakuje automatyzmu, ćwiczenia tych wolnych do bólu, zostawania po treningach.


- Pewnie, że byłoby warto, ale nie zawsze da się zostać po zajęciach i poćwiczyć. Kiedy mamy mecze co trzy dni, to trener woli byśmy szybko zeszli do szatni i odpoczęli. Oczywiście jest wiele takich dni, że mamy taką możliwość To może być mój atut, myślałem o tym. Nie każda piłka musi od razu lądować w siatce, ale piłki uderzone przeze mnie mogą stanowić zagrożenie dla przeciwnika.


Dobrze ale czemu w latach 90-tych Leszek Pisz potrafił zostawać po treningach, ustawiać sobie 20 piłek z lewej strony pola karnego, potem na środku, następnie z prawej strony i ćwiczyć te wolne do znudzenia? Teraz czegoś takiego nie ma. Czasy się zmieniły, piłka też, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by pewne wzorce powielać.


- Trudno mi powiedzieć Po części pewnie z tego powodu, o którym wspomniałem, a po części pewnie brakuje nam chęci by znaleźć bramkarza, zgadać się i razem popracować.

-
2013/11/18 13:56:18
Ponadto piłkarze przebiegają w ciągu meczu 2 razy więcej kilometrów niż jeszcze w latach 90-tych. - @italofil

Na pewno nie 2x. Może w skali meczu 1 km więcej piłkarze przebiegają, o ile w ogóle. Statystyki stały się dość powszechne po Mundialu 1994 roku, ale te dot. przebiegniętych kilometrów jakoś później weszły. Ale gdzieś czytałem że w jakiś sposób porównano ile biegali piłkarze Juve średnio w meczu w dziewięćdziesiątym którymś roku (jeden z sezonów kiedy doszli do finału) a ile w zakończonym totalną klapą występie w Lidze Mistrzów zaraz po aferze w calciopoli i róznice były niewielkie.

BTW - ma ktoś jakieś dane na ten temat? Ja niestety nie pamiętam gdzie to czytałem, mogę pisać tylko o nic nie znaczącym "gdzieś". Gdzieś też słyszałem że w latach 70 tych piłkarze przebiegali podczas meczu około 5-6 kilometrów, a więc bardzo niewiele, ale żadnej wiarygodności tej informacji nadać nie mogę, bo to też "gdzieś" zasłyszane.
-
2013/11/18 14:07:55
Jest jeszcze kwestia intensywności tego biegania. Co innego przetruchtać 10 kilometrów, a co innego mieć w trakcie meczu kilometr sprintów.
-
2013/11/18 14:20:04
@ airborell

Zgadzam się, ale z tego co pamiętam to w latach 90 to intensywność była spora. A Brazylijczyk Ronaldo to potrafił kilka takich sprintów z piłą zrobić na pełnym gazie, że do teraz rzadko się to ogląda. Zresztą nie tylko on, można wymieniać.

Poza tym niedawno przypadkiem u kumpla załapałem się na finał Puchary UEFA Inter - Lazio bodajże z 1998 roku, to tempo w niejednym dzisiejszym meczu Serie A jest słabsze :)
-
2013/11/18 14:31:38
www.sport.pl/pilka/1,65041,13680727,Liga_Mistrzow__Ile_kilometrow_przebiegaja_pilkarze.html

Tutaj artykuł ze strony sport.pl odnośnie tego ile najlepsi przebiegają w trakcie meczu. Najlepsi piłkarze przebiegają około 13-14 km na mecz średnio. To niecałe 10 km/h. Przy czym biegacz amator po kilku miesiącach treningu jest w stanie biec każdy kilometr poniżej 5 minut, czyli 12 km/h. Stawiam, że większość dobrze wytrenowanych (czyli niestety nie tych z Polski) piłkarzy byłaby w stanie nawet nieźle przebiegnąć maraton, bo są znakomicie przygotowani pod względem wydolności, a mimo wielkiego dystansu (ponad 42 km) to jednostajne tempo pozwoliłoby im taki bieg ukończyć. Są ludzie (amatorzy oczywiście), którzy w ponad 90 minut (bo jeszcze doliczony czas gry) i z 15 minutową przerwą przebiegną około 20 km. Ale nakazać im biegać zrywami? To wykończyłoby ich. A dodatkowo wielu nie uwzględnia aspektu fizyczności - przepychanie się kosztuje masę sił, każde starcie, siniak, obicie wpływają na mniejszą wydajność. Więc to, że ktoś więcej biega? Może ktoś przebiec 2 km mniej, ale być bardziej widocznym i pożytecznym od kolegów. Dlatego jak widzę, ile kto przebieg to twierdzę, że to fajna ciekawostka, ale w piłce nożnej bez większego znaczenia. Bo żeby nabić 10 km w 95 minut? Można non stop chodzić i nieraz trochę pobiegać i ten efekt się osiągnie. Ważne, aby piłkarz przebiegł te choćby 9-10 km, ale w ciągłej walce, bieganiu z sensem i z pożytkiem dla drużyny.
-
2013/11/18 14:58:59
ma ktoś jakieś dane na ten temat?(...) Gdzieś też słyszałem że w latach 70 tych piłkarze przebiegali podczas meczu około 5-6 kilometrów

W dzisiejszym felietonie w Wyborczej Rafał pisze, że biegali wówczas po 4-5 km w meczu. Nie podaje źródła.
-
2013/11/18 15:45:30
Skoro Niemcy i Holendrzy się szprycowali to Polska jest MŚ w 1974 roku.
-
2013/11/18 16:08:19
@lider4 - po pierwsze to najpierw Niemcom i Holendrom trzeba to udowodnić. Po drugie to już nastąpiło przedawnienie. A po trzecie skąd pewność, że Polska wtedy niczego nie stosowała? ;-)
-
2013/11/18 16:43:41
Armstrong zaczyna sypać.
www.sport.pl/kolarstwo/1,64993,14971216,Lance_Armstrong__wszystkich_was_zatopie.html#BoxSportTxt
Liczę, że Fuentes też zacznie spowiedź o kulisach sukcesów Hiszpanii, Realu i Barcelony.
-
2013/11/18 16:56:50
@lider4 - Fuentes już odniósł się do tego i powiedział, że nic z tego. Boi się o siebie i rodzinę, bo piłka nożna to znacznie większy biznes niż kolarstwo, więc obawia się, że ktoś zechce go uciszyć. Ponadto nie chcę niszczyć sportu w Hiszpanii. A dodatkowo Sędzia z jego sprawy nakazała zniszczyć pozostałe próbki i torebki z krwią, które mogły należeć do któregoś z piłkarzy Realu, Barcelony, czy nawet koszykarzy (też wtedy zaczął się okres ich sukcesów), co oznacza, że nic w tym kierunku się nie ruszy. Dodając podejście Hiszpanów do dopingu (nawet premier Hiszpanii stanął w obronie Cotnadora w 2010 roku) to można uznać, że ta cała lista piłkarzy, koszykarzy, lekkoatletów, tenisistów i kolarzy, którzy korzystali z "usług" Fuentesa to ograniczyła się tylko do tych ostatnich i to też wybiórczo. A sam Fuentes z Armstrongiem kontaktu zapewne nie mieli, bo Armstrong miał swoich zaufanych doktorków, którzy jak widać spisywali się rewelacyjnie. Więc te rewelacje może wywołają burzę w kolarstwie (o dopingu Amerykanina Pan Stec pisał, więc może teraz też pokusi się o jakąś notkę), ale innych sportów to raczej nie zahaczy.
-
2013/11/18 17:26:47
Armstrong też milczał do czasu. Ja jednak chętnie dowiedziałbym się jak to jest, że Ronaldo gra w sezonie jakieś 70 meczów po 90 minut i w zasadzie nie widać po nim zmęczenia. Tak samo było z Armstrongiem.
-
2013/11/18 17:27:06
Tia, Armstrong odkryje Amerykę. To, że Verbruggen go krył, przecież dość jasno wynika z raportu, który był podstawą jego dyskwalifikacji.

-
2013/11/18 22:01:47
@dziaam lub ktos kto posiada moglbys mi podrzucic jakis skan lub zdjecie tego artykulu? Chcialem kupic ale zanim dotarlem z mojej wioski do miasta wszystkie GW byly wykupione, a dla jednego artykulu nie bede wykupowal Piano na caly miesiac.
Moj adres: m.arkadiusz18@gmail.com
-
2013/11/18 22:10:12
Kup se jeden numer w Nexto.
-
2013/11/18 23:41:08
"Chcialem kupic ale zanim dotarlem z mojej wioski do miasta wszystkie GW byly wykupione"
:-) Rozbiłeś mnie swoim oświadczeniem.
-
2013/11/19 08:43:47
@Ja jednak chętnie dowiedziałbym się jak to jest, że Ronaldo gra w sezonie jakieś 70 meczów po 90 minut i w zasadzie nie widać po nim zmęczenia.

W Man Utd tak samo w sumie było. Może na Wyspach mają podobną opiekę ;-)
-
2013/11/19 16:51:03
@airborell dzięki za radę, nie wiedziałem o istnieniu tej strony.
A co do samego tematu, jeżeli wszyscy w piłce nożnej szprycują się to ja pie...ę taki sport. Dla mnie sport to fair play i ciężka praca a nie oszustwa.
Najlepiej niech zrobią specjalne ligi gdzie doping jest całkowicie legalny, kto chce ryzykować swoim życiem niech ryzykuje, reszta która chce rywalizować bez dopalaczy niech gra w "czystej lidze".