Blog > Komentarze do wpisu

Wembley 1973-2013

Jürgenowi Kloppowi pewnie nawet nie przemknęło przez głowę, że jeszcze tylko jeden mecz dzieli go od wtargnięcia do historii futbolu sąsiadów jako trenera, któremu polscy piłkarze zawdzięczają najwięcej od ćwierćwiecza. I trenera, od którego więcej osiągnęli z polskimi piłkarzami jedynie Kazimierz Górski oraz Antoni Piechniczek, brązowi medaliści mundiali.

Liczba mnoga jest tutaj niezbędna. Najcenniejsze klubowe trofeum nasi już wszak obcałowywali, Zbigniew Boniek i Jerzy Dudek czynili to wręcz w glorii bohaterów finałów. Dopiero jednak Klopp zbudował, oczywiście nieintencjonalnie, najbardziej polską wśród drużyn zagranicznych. I wyniósł ją pod szczyt Ligi Mistrzów – akurat w czasach, jakże przyjemny to paradoks, zejścia naszej piłki na dno. Dno wybrukowane klęską wszech czasów reprezentacji w eliminacjach MŚ w RPA oraz tandetnym popisem na Euro 2012.

Wpływy polskie są poza dyskusją. Robert Lewandowski nie opuścił żadnego meczu Ligi Mistrzów, strzelił w nich 10 goli. Łukasz Piszczek opuścił jeden – ten bez znaczenia z Manchesterem City, po zapewnieniu sobie awansu do 1/8 finału. Kubę Błaszczykowskiego ominęły trzy – ale wiosną, w rozstrzygających rundach, nie zasłużył się tylko dla remisu w Maladze.

Klopp pewnie nie zdaje sobie też sprawy, gdzie właśnie polskich piłkarzy przyprowadził. Niemcy na dźwięk słowa „Wembley” mogą westchnąć, że m.in. wskutek sędziowskiej pomyłki przegrali tutaj finał mundialu (1966), albo wspomnieć, że zdobyli mistrzostwo Europy (1996). My w londyńskim stadionie przeklinamy pomnik przygnębiającej nędzy polskich piłkarzy – odkąd nasi zeszli z murawy po wiadomym zwycięskim remisie, dostają tutaj wyłącznie chłosty lub brutalne chłosty. I to od Anglików, za potęgę uważanych już chyba tylko u nas.

Dortmundczycy mogą przynajmniej częściowo Wembley – nowe, stary obiekt tubylcy zburzyli – odczarować. Borussia to naturalnie firma niemiecka i nigdy nie zastąpi reprezentacji kraju, jednak jej triumf miałby w sobie coś z mitycznego roku 1973. Jak wtedy nikt nie ośmieliłby się przed eliminacjami marzyć o awansie na mundial, tak teraz nikomu przed sezonem nie strzeliło do głowy, że trzej Polacy podejdą do Pucharu Europy. Że Lewandowski wepchnie się w rankingu strzelców między Messiego i Ronaldo. Znów dzieją się rzeczy, których polski kibic by sobie nie wyfantazjował.

Czy drugi polski – przynajmniej częściowo – podbój Wembley jest realny?

Wspominanie sezonów minionych, w których Borussia zdołała dwukrotnie uciec monachijczykom w Bundeslidze, nie ma sensu. Przywoływanie nie tak dawnej serii pięciu kolejnych zwycięstw nad nimi też nie. Tamten Bayern, chwiejny i zdeprawowany przeświadczeniem o swojej wyższości, już nie istnieje. Teraz wynajdywanie w jego drużynie wad wywołuje refleksję, czy aby nie próbujemy zadać gwałtu logice – skoro Bawarczycy rozbebeszyli przed chwilą siedmioma golami obwoływaną drużyną wszech czasów Barcelonę, skoro właśnie ona została ofiarą najbardziej nierównego półfinałowego dwumeczu w historii Pucharu Europy...

A to nie wszystko, to nie jest opowieść o epizodach nie z tej Ziemi, ta przytłaczająca zabawa trwa cały rok. Monachijczycy gnają na złamanie karków ku sezonowi, jakiego nie przeżył nikt. Owszem, trzy główne tytuły – Liga Mistrzów, liga krajowa, puchar kraju (finał jeszcze przed Bayernem) – zdobywały już Ajax Amsterdam, Celtic Glasgow, PSV Eindhoven, Manchester United, FC Barcelona oraz Inter Mediolan. Żadna z tych wspaniałych drużyn nie poprzedzała jednak wznoszenia trofeów porównywalną przewagą nad całą resztą stawki.

Bayern ani razu w tym sezonie nie był na krawędzi, w żadnej chwili nie miał prawa znaleźć najdrobniejszego pretekstu, by poczuć niepokój. W Bundeslidze jego piłkarze wyprzedzili wicemistrzowską Borussię o 25 pkt. W krajowym pucharze jedynego gola stracili w półfinale – odpowiedzieli nań sześcioma. A kiedy w Lidze Mistrzów, zanim zrównali z murawą Barceloną oraz Juventus, przytrafiły im się wpadki – z białoruskim BATE i z znokautowanym tydzień wcześniej Arsenalem – nikt nie miał śladowych wątpliwości, że wyszli do gry przesadnie zrelaksowani.

Wszystko to składa się na historię rodzącego się imperium, które planuje potrwać, i dzisiejszy finał to dla niego zaledwie wstęp do długiej hegemonii. Stąd transfery supertrenera Guardioli, superzdolnego Götzego, być może także superskutecznego Lewandowskiego.

Wystarczy jednak jeden mecz – znów: ledwie jeden mecz, jakżeż doniosły będzie ten londyński wieczór! – by historia powstającego imperium zmieniła się w historię notorycznych przegrywaczy.

Nowożytne dzieje Bayernu sugestywnie przypominają o wszechpotędze stereotypu. Zwiedzeni nieśmiertelnym bon motem Linekera wierzymy w nadrzyrodzoną zdolność niemieckich drużyn do wygrywania niemal zawsze i wszędzie, także wbrew wrogim okolicznościom, tymczasem największy niemiecki klub dramatycznie do legendy nie dorasta.

W roku 2012 monachijczycy przez cały finał Champions League przygniatali Chelsea do jej pola karnego. Objęli prowadzenie, by w 88. minucie je stracić, a potem ulec w karnych. Londyńczycy zwyciężyli tak, jak „powinni” zwyciężać Niemcy.

W roku 2010 monachijczycy nie umieli choćby nastraszyć w finale Interu Mediolan. Przegrali po wieczorze do zapomnienia.

W roku 1999 kontrolowali całe boisko, prowadzili 1:0, aż popełnili samobójstwo w doliczonym czasie gry. Manchester United też zwyciężył tak, jak „powinni” zwyciężać Niemcy.

Podołali finałowi gwiazdorzy Bayernu ostatnio tylko w roku 2001. Ale nawet wtedy z potwornym trudem, Valencię przyskrzynili dopiero w rzutach karnych. To ich jedyny triumf, odkąd szacowny Puchar Europy ustąpił nowoczesnej Lidze Mistrzów.

Słowem, faworyta dzisiejszego szlagieru wcale nie napędza kultura bezlitosnego zwyciężania. Także nieodległą przeszłość Bundesligi znaczy on raczej oddawaniem panowania klubom pomniejszym. No i szatnię zaludniają świetni wyczynowcy, którzy także przez całą karierę reprezentacyjną czują, że „prawie” robi gigantyczną różnicę. Niemcy przywożą medale z każdego wielkiego turnieju (2006, 2008, 2010, 2012), ale nigdy nie przywieźli złota. Kapitana Philipa Lahma czy wicekapitana Bastiana Schweinsteigera od Manuela Neuera czy Thomasa Müllera różni tylko to, że starsi od przegrywania przyzwyczajają się dłużej niż młodsi.

Dziś dołożyć im bolesnych rozczarowań mają szansę nasi piłkarze, którzy od dekad gorzej niż mecze na Wembley znoszą tylko mecze z reprezentacją Niemiec. Jeśli im się powiedzie, wygrają Ligę Mistrzów w stylu najbardziej w sporcie romantycznym – na przekór okrzykom zachwytu nad faworytami, pomimo mnóstwa własnych ograniczeń, startując w rólkach anonimowych statystów. Jürgen Klopp chyba to sobie wyśnił.

sobota, 25 maja 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/05/25 18:35:30
Piszczek - jedno szarpnięcie od poważnej kontuzji i opuszczenia boiska na noszach
Błaszczykowski - jakkolwiek rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze, w meczach naprawdę wielkich zazwyczaj jeździec bez głowy
Lewandowski - w zeszłorocznym finale pucharu Niemiec jednak zlekceważony, miał cholernie dużo miejsca i czasu, dziś dramatycznie będzie brakowało jednego i drugiego

Oby to Wembley, nie stało się mgnieniem Citki, Brzęczka...
-
2013/05/25 19:45:07
Tak pięknie i z pasją piszesz o Borussi, Rafale, twoje słowa w pełni oddają emocje jakie mi towarzyszą kibicując "naszym", szkoda, że to już pewnie ostatni mecz w którym zobaczymy polskie trio.
-
2013/05/25 21:15:20
to już pewnie ostatni mecz w którym zobaczymy polskie trio

Który kończy karierę reprezentacyjną?
-
2013/05/25 21:37:20
Ok, tu mnie masz :-) Ale chodziło mi oczywiście o Borussię bo oglądanie reprezentacji ostatnimi czasy przyprawia człowieka o ból głowy.
-
2013/05/25 21:45:21
tezy kapitalnego artykulu pana Rafala na razie maja potwierdzenie w faktach boiskowych no ale na razie minela pierwsza polowa na Wembley
-
2013/05/25 21:55:51
Może warto dodać iż również w kobiecej piłce nożnej nastąpiła zmiana warty .
W dzisiejszym finale ligi mistrzów Wolfsburg pokonał niepokonane od ponad trzech lat Lionki . Tego chyba jeszcze nie było albo Rafale ?
-
2013/05/25 22:15:15
Poprawcie mne jeśli się mylę, ale w świetle przypadku Naniego to Dantemu się należała czerwona?
-
2013/05/25 22:17:18
IMO druga żółta przynajmniej.
-
2013/05/25 22:42:41
Panowie niema co dopatrywać się nie wiadomo jakich teorii spiskowych, mecz pod względem sędziowania był wyśmienity.
Swoją drogą niesamowita historia Robbena, chłopak dzisiejszym wieczorem zamknął usta wszystkim krytykom i odkupił swoje winy.
Za rok Bayern stanie przed szansą obrony tytułu, jednak w finale będzie musiał pokonać pewnego krnąbrnego Portugalczyka i jego niebieską drużynę. :)
-
2013/05/25 22:46:16
guzik, nie wyśmienity. Dante out, Lewy out.

Barcelonę też koronowano do tego, by bronić tytuł - i po 2009 i po 2011. Jak wyszło - wiadomo. W Niemczech Bayern powinien spokojnie swoje wygrywać. W Europie - nie wiadomo. Za dużo mocnych klubów, za dużo urażonych dum.
-
2013/05/25 22:51:33
"Swoją drogą niesamowita historia Robbena, chłopak dzisiejszym wieczorem zamknął usta wszystkim krytykom i odkupił swoje winy."

Chłopak spieprzył 3 setki i miał po prostu farta z tym babolem Piszczka.
-
2013/05/25 23:05:39
Lewandowski do Piszczka: Jeszcze jeden taki numer i z tobą nie gram!

Major - święta racja.
Choć spieprzył 3 setki, to ma biedaasystę i najważniejszą bramkę w karierze.
Choć raz w życiu pierwszy.
-
2013/05/25 23:12:03
Qba841 - true, tyle pieprzył i pieprzył w finałach, nawet dzisiaj i jedna akacja zmienia wszystko. W koszykówce, siatkówce, nawet chyba hokeju niemożliwe.
-
2013/05/25 23:13:23
Na skysports już wiedzą - lewy na pewno w Bayernie od nowego sezonu, a Kucharski ponoć gości dziś na pomeczowym przyjęciu Bayernu :)
-
2013/05/25 23:18:40
@pesy.mista
Ale my tu kompletnie nie o teoriach spiskowych, a ja nawet nie o wpływie tej decyzji na mecz, tylko zwyczajnie o konsekwencji w ocenie sytuacji.
Finał przed chwilą skomentowałem, to już się nie będę za bardzo powtarzał, chwała Arjenowi.
-
2013/05/25 23:22:09
Oczywiście, że Dante powinien wylecieć.
-
2013/05/25 23:23:22
Jak zobaczyłem Robbena marnującego sam na sam to przypomniał mi się finał vs hiszpania i pomyślałem, że Robben znowu udupi swą drużynę :P

" Dante out, Lewy out."

Dante 2 żółta -> czerwona. Lewandowski chyba tylko żółta.
-
2013/05/25 23:27:58
@bartoszcze
Poprawcie mne jeśli się mylę, ale w świetle przypadku Naniego to Dantemu się należała czerwona?

Mylisz się, niestety, biedny Reus jeszcze nie wie o co tu chodzi:) Padł i zwijałby się jak Arbeloa i Dante wylatuje z kierem.

-
2013/05/25 23:32:41
@f.seydlitz
Lewandowski chyba tylko żółta.

Moim zdaniem ewidentny kier. Inna sprawa, pierwszy raz kojarzę go z czegoś takiego. Nauki Ramosa ? Nie idź tą drogą Robert.
-
2013/05/25 23:47:02
Niewykorzystane sytuacje się mszczą, a piłka jest zawsze szybsza od bramki.
-
2013/05/25 23:48:09
@up
Możliwe.

Co do złotej piłki dla Lewandowskiego to nijak nie zasłużył wg mnie. W tych niewielu meczach Borussi, które widziałem rzadko kiedy był lepszy od Guodenga (czy jak mu tam), Ruesa i Goetzego.
-
2013/05/25 23:53:18
Finał był weryfikujący w kontekście złotej piłki dla Lewego. Nie tym razem.

W ogóle moim zdaniem za bardzo się jako kibice przyzwyczailiśmy po nagrodach dla Messiego i rywalizacjii Messi - CR7, że zdobywca złotej piłki musi strzelać pierdylion goli, stąd naturalnie (przy słabych sezonach pod względem triumfów Messiego i CR7) szukamy wśród strzelców bramek kandydatów na zwycięstwo w tegorocznym plebiscycie, zapominając o wielu innych bohaterach boisk.
-
2013/05/25 23:57:10
A może by tak Złota Piłka dla bramkarza? Np. takiego Manuela Neuera. Spójrzmy na kryteria:

- równa forma przez cały sezon: JEST
- pozytywny wpływ na grę swojej formacji: JEST
- rozpoznawalność wśród najlepszych na swojej pozycji: JEST
- zdobyte trofea w kraju: SĄ
- zdobyte trofeum międzynarodowe: JEST
- błysk w najważniejszych meczach: JEST, im mecz ważniejszy, tym błysk większy
- dużo goli i asyst: NIE MA :(

Ale dryblingi na 40 metrze były... :)
-
2013/05/26 00:01:31
@Lecho
Casillas w 2012 bardziej zasłużył niż Neur w tym roku, i nie dostał.
-
2013/05/26 00:07:00
@czerstwy_daktyl
I bardzo źle, że nie dostał. A Neuer zasłużył w tym roku najbardziej, jak mógł - za tydzień będzie miał potrójną koronę.
-
2013/05/26 00:16:58
No tak, Neur więcej zrobić nie może.
Tym niemniej, wydaje mi się, że w porównaniu do Casillasa, Neur nie ma takiej reputacji jak Iker. Nie chodzi mi o kunszt bramkarski, ale pozycję w świadomości kibiców. Jeśli zapytałbyś kogoś w 2012 roku kto jest najlepszym bramkarzem na świecie, bez wahania odpowiedź brzmiała by Iker Casillas, drugi Buffon. Wydaje mi się, że gdyby teraz zapytać, odpowiedź Neur nie będzie taka oczywista. Bramkarze muszę się napracować przy tworzeniu swojej legendy.

(Takie moje przemyśliwania, nie zrobiłem żadnych badań na ten temat ;) )
-
2013/05/26 00:21:10
Rację masz co do tworzenia legendy, ale legenda =/= forma. Moim zdaniem ani Ikera, ani Buffona w tym roku spokojnie mógłbyś nie zmieścić nawet w top3. A gdyby z United nie bronił Diego Lopez, to dzisiaj byśmy inny finał oglądali. I innych triumfatorów, choć też na czerwono :)
-
2013/05/26 00:53:15
@lecho_himself
Więc twierdzisz, że Manchester United miałby jakiekolwiek szanse z Bayernem? Nie rozśmieszaj mnie. Czerwone diabły pokazały jak sobie radzą z poważnymi rywalami od 1999. 2008 nie liczę, na Łużnikach wygrali w karnych z kolesiem, który nie poradził sobie w Portsmouth a obecnie trenuje Partizan Belgrad, lol.
Manchester United- Najbardziej Przeceniana Drużyna 21 wieku.
-
2013/05/26 00:55:32
Jednak Goetzego bardzo brakowało. Jedynym kreatywnym zawodnikiem BVB był Reus.
-
2013/05/26 00:56:47
@pesy.mista
Gadaj zdrów. Tacy jak Ty przed dwumeczem Bayernu z Barceloną wieszczyli renesans tiki-taki i wielkiego Messiego, który w pojedynkę rozbije Monachium.
-
2013/05/26 01:15:58
@Lecho
Neuer

Nie to, że bym jakoś akurat go nie doceniał, ale trzeba by chyba ileś tam spektakularnych parad w przypadku bramkarza wskazać. Tak spektakularnych, jak te niektóre rajdy Messiego, nie mówię, że z tego roku akurat w przypadku Lionela. Coś w stylu: już na bank powinno siedzieć, nikt by tego nie wyjął, a dodatkowo to decydowało o przejściu do następnej rundy, wygraniu czegoś. Wówczas to jak najbardziej, bo inaczej to nie ma szans się wybić, choćby te punkty Twoje wszystkie spełnił. No może interwencja dzisiejsza nie była zła, ale przyznający złotą piłkę musieliby mieć jednak jakiś mocniejszy materiał niż takie interwencje.
-
2013/05/26 08:22:45
@martin.slenderlink
Przedryblowanie pięciu piłkarzy Granady zawsze będzie bardziej efektowne niż najlepsza parada bramkarska. ZAWSZE. Czy to znaczy, że bramkarze nie mają umiejętności dzięki którym zasługiwaliby na nagrody? Sam sobie odpowiedz.

Poza tym "kapituła" przyznająca najbardziej prestiżowe nagrody powinna być ekspercka, potrafić ocenić sportową klasę nie tylko na podstawie machania nogami nad piłką. To cokolwiek... podwórkowe kryteria.
-
2013/05/26 08:34:33
" Tacy jak Ty przed dwumeczem Bayernu z Barceloną wieszczyli renesans tiki-taki ..."

Tacy jak Ty wieszczyli, że po porażce z Barceloną United odgryzie się w lidze mistrzów. A potem raz nie wyszli z grupy, a drugi raz skończyli na 1/8. Obecnie, poza Borussią, żadna ekipa niema dużych szans z Bayernem. Ake w rok wiele się może zmienić. Teraz każdy będzie chcisł ich pobić i wszyscy zaczną rozpracowywać.
-
2013/05/26 11:52:26
@maj.or
Ja uważam, że w dwumeczu United by Borussię odprawił. Każdy ma prawo do własnego zdania :)

Ale Bayern odjechał kosmiczne, fakt. Z mądrymi transferami i prowadzeniem, to może być dynastia większa, niż ostatnio Barca. Bo mają wszystkie zalety Barcy, ale żadnych wad.
-
2013/05/26 11:55:27
BTW. Real przez dekadę kończył na 1/8, o finał zaczął się ocierać dopiero za czasów Mou (ale i tak w nim nie zagrał - od 2002!), a rokrocznie był wymieniany jako "wielki faworyt" w LM. Tyle w temacie najbardziej przecenianych klubów XXI wieku.
-
2013/05/26 12:57:43
@lecho
"Czy to znaczy, że bramkarze nie mają umiejętności dzięki którym zasługiwaliby na nagrody? Sam sobie odpowiedz".

Ja to wiem, że tak jest. I z tą komisją ekspercką też zgoda. Tyle, że właśnie potrzeba tego precedensu, że nie oceniamy spektakularności. Nie wiem, raz tylko Jaszyn dostał w tej edycji France Football jeszcze i tu nie wiem, czy miał takie widowiskowe parady, może one kiedyś lepiej wyglądały, czy go tak rzetelnie ocenili. Nie żyłem jeszcze wtedy, ani nie czytałem za wiele na ten temat.
-
2013/05/28 12:03:48
Ale już bez przesady z tym Neuerem, w większości meczów Bayernu w tym sezonie mógłby sobie pójść na spacer.
-
2013/05/28 12:07:50
Natomiast ze Złotą Piłką będzie problem (tzn. nie chodzi o to, kto wygra, ale kto powinien). Bayern był w tym sezonie fenomenalny i nagroda powinna trafić do któregoś z jego piłkarzy, ale to jest tak świetnie zbilansowany zespół, że żadna z indywidualności się nie wybija w jakiś szczególny sposób. Mimo wszystko chyba jednak Ribery i Müller byli tymi kluczowymi elementami, i z tej dwójki powinien się dokonać wybór.