Blog > Komentarze do wpisu

Jürgen Kloppinho

Dwukrotnie pojedynkował się w tej edycji Ligi Mistrzów z Jose Mourinho, dwukrotnie go pokonał. Aż awansował z Borussią do sobotniego finału i odebrał mu sławę pierwszego uwodziciela wśród europejskich trenerów.

Bo przecież to było małe arcydzieło. W 86. minucie Borussia przegrywała z Malagą, kiedy Jürgen Klopp wykonał ruch pozornie absurdalny - odwołał z boiska rozgrywającego Gündogana, wpuścił obrońcę Hummelsa. Potrzebujesz strzelić dwa gole i zabezpieczasz tyły? A jednak. Silny środek pola był już zbędny - brakowało czasu na wyrafinowane kombinacje. Hummels jako obrońca przerzucający piłkę pod bramkę rywala był natomiast idealny - słynie z precyzyjnego podania. No i stojący dotąd w centrum defensywy Santana, potężny w walce powietrznej, mógł popędzić do ataku.

Zadziałało fantastycznie. Pierwsza bramka wzięła się z długiego przerzutu Hummelsa. Drugą zdobył Santana.

Ale Santana zdobył ją dzięki kardynalnej pomyłce sędziego. Bez przypadku nie byłoby arcydzieła. Nie byłoby czterech goli Lewandowskiego wbitych Realowi. Nie byłoby awansu do finału. Nie byłoby tych wszystkich wywiadów, dzięki którym świat odkrywa w Kloppie charyzmatycznego innowatora i obwołuje go największym objawieniem trenerskim sezonu.

Mourinho przeżył dokładnie to samo. Też w sezonie założycielskim dla swojego mitu, też wiosną w LM. Gdyby w roku 2004 arbiter nie anulował w 1/8 finału prawidłowego gola Manchesteru Utd, to być może piłkarze Porto by tamten dwumecz przegrali i stracili szansę na sensacyjne wzięcie trofeum, a ich trener został w ojczyźnie i długo czekał - lub nie doczekał - posad w Chelsea, Interze, Realu.

Klopp reżyseruje remake tamtej opowieści, tyle że bardziej spektakularny, z oszałamiającymi efektami specjalnymi. Porto korzystało ze słabości faworytów lub ich wymijało, Borussia rozszarpywała największych już jesienią, gdy wpadła w grupę śmierci z Realem, Manchesterem City i Ajaksem.

W jej stylu gry widzimy, że dla dortmundzkiego trenera, jak dla Mourinho, punktem krytycznym jest reakcja drużyny na odzyskanie lub utratę piłki. Kto płynniej i szybciej przechodzi z obrony do ataku i z ataku do obrony, ten wygrywa. Dlatego piłkarzom trzeba wpoić nawyk agresywnego pressingu na połowie przeciwnika - skoro wszystko rozstrzyga się w ułamkach sekund, niech przebywają raczej w pobliżu jego bramki. Dlatego trzeba ich wytrenować na atletyczne monstra, które wtedy, kiedy powinny wydawać ostatnie tchnienie, z pasją pożerają jeszcze jeden przebiegnięty kilometr. Do tego ostatniego Klopp zachęcał obietnicą dłuższych wakacji. Odwdzięczał się za rekordowe dystanse pokonywane przez całą drużynę w meczach Bundesligi.

Ale Niemiec nie uwodziłby tak skutecznie, gdyby nie łączył z Mourinho - z dawnym Mourinho, w obecnym wyczuwamy głównie potworny stres i wściekłość - innych zalet. Pożądanych przez współczesność, która może szanować konkretny efekt pracy, ale nie wynagrodzi jej całodobową medialną ekscytacją, jeśli nie zostanie zapakowana w show. Szarpiący za serce show.

Klopp w trakcie meczów płonie rozgestykulowany przy linii bocznej, z popisowym zderzeniem się "klata o klatę" z asystentem po strzeleniu gola. Między meczami czaruje słowami. O synchronizacji ruchów piłkarzy: „Obejrzałem film o perkusiście, który poszczególne sekwencje potrafi powtarzać do 1600 razy. Potem już nie myśli, gdy ma je wykonać, tylko po prostu gra”. O relacjach z piłkarzami: „Oni są moimi przyjaciółmi, ale ja nie jestem ich przyjacielem”. O wymaganiach minimum: „Nie da się zwyciężać bez cierpienia, dlatego żądam, by każdy na boisku szukał swoich granic. Mówi się, że dobry koń skacze tak wysoko, jak potrzebuje. Ja tłumaczę moim ludziom, że naprawdę dobry skacze tak wysoko, jak może”. Do sędziego liniowego (rozjuszony, zapłacił grzywnę): „Na ile błędów zezwalają ci przepisy? Jeśli na 15, to został ci jeszcze jeden”. O transferze Shinjiego Kagawy: „Płakaliśmy wtuleni w siebie przez 20 minut, kiedy odszedł”. O potędze Barcelony - to z najnowszych, wtorkowych wyznań dla „Guardiana” - „Z 5686. gola cieszą się, jakby strzelili pierwszego. Pokazuję te zdjęcia piłkarzom, bo to właśnie powinni czuć. Aż do śmierci”.

Niemiecki trener sprawia, że współczesna historia Borussii jest pisana emocjami, w przeciwieństwie np. do monachijskiego Bayernu, grupy wyniosłych, wykonujących wyroki na zimno wyczynowców. To też oglądaliśmy u Mourinho - budowanie więzi z piłkarzami, by chcieli za guru umrzeć, wynoszenie ich na wyższy poziom energetyczny, wywieranie presji na arbitrach i rywalach, świadome prowokowanie trenerów zaczepnymi konferencjami prasowymi. Co znamienne, akurat Kloppowi Portugalczyk nie wydał werbalnej wojny przed żadnym z czterech meczów upływającego sezonu. Jakby czuł, że akurat z nim - wyluzowanym (na Ligę Mistrzów zdejmuje obowiązkową bejsbolową czapeczkę i bluzę z kapturem lub dres, bo przepisy wymagają garnituru), dowcipnym, elokwentnym - może nie wygrać.

W rundzie grupowej Borussia pobiła Real u siebie, a w rewanżu Madryt ocalił remis w przedostatniej minucie. Półfinał przebiegał jeszcze przyjemniej, bo dortmundczycy właściwie rozstrzygnęli go już w pierwszym meczu (4:1). I Klopp znalazł się w dokładnie tym samym miejscu, do którego Mourinho dotarł wiosną 2004 r. Po sukcesach pomniejszych podbił największą scenę. Porozpychał się w Lidze Mistrzów pomimo haniebnie mizernego jak na standardy czołówki budżetu płacowego, stał się pupilkiem mediów, wystarczy, by skinął, a wielkie kluby rzucą mu kontrakt do stóp. Kontrakt, który byłby naturalnym następnym krokiem na ścieżce kariery.

Ale niemiecki trener nie skinie. Mourinho uciekł do Chelsea i przedstawił się tam jako "The Special One" („Wyjątkowy”), jak zwykły menedżer, zmieniając firmę na bardziej renomowaną. Klopp stale powtarza, że klub piłkarski nie ma nic wspólnego z przedsiębiorstwem. Pracę w Borussii uważa za stan ducha. I nie widać, by bezlitosne utrzymywanie przezeń graczy na najwyższych obrotach wysysało z nich życie - metody Mourinho działają, jak dotąd, maksimum dwa sezony, potem albo odchodzi, albo zaczyna przegrywać. Dortmundczycy od lat wystrzeliwują wyżej i wyżej. Najpierw wrócili do europejskich pucharów, potem zapanowali w Bundeslidze, wreszcie wraz z Bayernem zawładnęli Ligą Mistrzów. A teoretycznie powinni omdlewać prędzej niż luksusowo obsadzone drużyny portugalskiego trenera - polegają na szokująco wąskiej kadrze, w której ewentualne luki na większości pozycji zasklepia jeden uniwersalny rezerwowy Kevin Grosskreutz.

Klopp zasadniczo pomylił się w jednym. - Jako piłkarz nie umiałem pokazać tego, co wymyśliłem. Talentu miałem na okręgówkę, głowę na Bundesligę. Wyszła z tego druga liga - westchnął kiedyś. Nieprawda. Głowę ma na seryjne wygrywanie z Mourinho i finał Ligi Mistrzów. Co najmniej.

czwartek, 23 maja 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/05/23 10:55:34
"Ale Santana zdobył ją dzięki kardynalnej pomyłce sędziego. Bez przypadku nie byłoby arcydzieła. Nie byłoby [...]"

A co by było, gdyby nie uznano gola Maladze?
-
2013/05/23 11:00:02
No czekałem Rafał, kiedy napiszesz coś o tym meczu. Wydarzenie jakiego pewnie ponownie nie doczekamy a ty cicho. Od poniedziałku do piątku mógłbyś pisać bo taka okazja się nam nie powtórzy. Piszę "nam" bo dla mnie to jak mecz Polska vs. Ktoś tam ;) Nie ukrywam, że zaraz po 1 meczu z Realem powiedziałem dziewczynie, że jakby cząstka mnie ożyła po mistrzostwach :) Ten Mecz ma szansę stać się drugim najważniejszym meczem w moim życiu (pod kątem polaków) - Polska - Portugalia nie przebije, ale nad Dudkiem, Ukrainą i Belgią spokojnie :)
-
2013/05/23 11:27:08
Kolejny przykład z cyklu "jak niewiele dzieli bohatera od zera". Jeden błąd sędziowski.
-
2013/05/23 11:33:15
Ja się mimo wszystko zastanawiam nad możliwą ścieżką kariery dla kogoś takiego jak Klopp. Może albo przejść do topowego, bogatego klubu - ale to by było pójście na łatwiznę, albo zostać dortmundzkim Fergusonem - ale nawet jeśli uda mu się zrekonstruować drużynę i na stałe utrzymać jej w europejskiej czołówce, to i tak będzie to mało spektakularne w porównaniu ze zbudowaniem za 40 milionów euro drużyny na miarę finału Ligi Mistrzów.

Jest jeszcze trzecia opcja, zacząć od nowa w jakimś Mainz czy jeszcze niżej, w drugiej Bundeslidze... Ale to chyba tylko w Football Managerze, nie w życiu, gdzie trenerzy dostają realne, a nie wirtualne pensje.

-
2013/05/23 11:39:19
Dla trenerskich gwiazd romantycznych, jak Klopp i Guardiola, idealnym klubem do trenowania jest Arsenal. Tam są pieniądze, wciąż jeszcze jest idea, przez wiele lat regularnie bywało show, a przede wszystkim wciąż jeszcze wszystko jest do wygrania.
-
2013/05/23 12:26:13
ten sam akapit na początku tekstu i na końcu to zamierzone działanie?
-
2013/05/23 12:33:44
@Dziaam - Guardiola romantykiem? To chyba najbardziej wyrachowany z trenerów. W Barcy objął dobrze działającą machinę Rijkaarda. Wywalił zepsute jabłka (przede wszystkim Ronaldinho, poza tym Eto'o i Deco, miał nosa (i szczęście) do kilku ludzi ze szkółki - Pedro i Busquets, ale jego transfery już np. nie powalały. Nie potrafił wkomponować na dłużej elementu obcego do katalońskiej zupy. Skończyło się na dopracowaniu i ulepszeniu formuły Rijkaarda.

A teraz ten "romantyk" idzie do kolejnej drużyny, którą prowadził wielki trener i zostawia w idealnym stanie. Bayern jest bliski idealnego sezonu więc ciekaw jestem co Pep może ulepszyć.
-
2013/05/23 12:47:23
@tomaszh33

Guardiola romantykiem? To chyba najbardziej wyrachowany z trenerów. W Barcy objął dobrze działającą machinę Rijkaarda. Wywalił zepsute jabłka (przede wszystkim Ronaldinho, poza tym Eto'o i Deco, miał nosa (i szczęście) do kilku ludzi ze szkółki - Pedro i Busquets, ale jego transfery już np. nie powalały.

Z tego co, napisałeś, wynika, że Guardiola jest wyrachowany w zakresie zarządzania zespołem. Natomiast Dziaam miał na myśli styl gry, a pod tym względem Guardiola niewątpliwie JEST romantykiem. Tak jak Klopp.

Skończyło się na dopracowaniu i ulepszeniu formuły Rijkaarda.

E tam. Klocki Guardiola miał może z grubsza te same, ale poukładał je zupełnie inaczej.
-
2013/05/23 13:31:20
No nie wiem jak to jest z tym romantyzmem Arsenalu, z bodaj najdroższymi biletami w Europie...
-
2013/05/23 13:31:23
Jurgen Klopp to prawdopodobnie pierwszy trener który nie tylko mówi o tym jak ważna jest głowa w piłce . I to nie tylko w kontekście swoich ostatnich wypowiedzi iż nie sprowadza idiotów czy dupków do swojej drużyny . On szuka inteligentnych i kreatywnych graczy których poprzez trening takich aspektów jak szybkość reakcji , koncentracja uwagi, koordynacja ruchowa czy odporność na stres wynosi na zupełnie inny poziom .Jego
motywacja w sporcie i poza nim na rzecz drużyny jest tak duża iż zawodnicy czując to to instynktownie wpierają go drodze ku kolejnym sukcesom .
-
2013/05/23 14:12:10
Akapity o błędach sędziowskich to chyba tylko z dziennikarskiego obowiązku.

Myślę, że zawodowo to ma misję pod kryptonimem "j... Bayern" i kilka lat będzie go chciał po upokarzać.
-
2013/05/23 14:23:42
@airborell

Ja się mimo wszystko zastanawiam nad możliwą ścieżką kariery dla kogoś takiego jak Klopp. Może albo przejść do topowego, bogatego klubu - ale to by było pójście na łatwiznę

Łatwiznę ? Masz chyba w jego przyadku na myśli budowanie i rozwijanie jakiegoś projektu. Poza tym, to dziś nie łatwizna tylko droga przez mękę. Oprócz tradycyjnych futbolowych kolosów dochodzą nowe, te szejkowe i rosyjskich oligarchów. Wczoraj PSG, dziś Monaco, jutro następni. Rzucają setki milionów i mówią: wygraj mi zaraz Uszatka, a że jest ich coraz więcej, to robi się to coraz trudniejsze.
Zresztą jaka to łatwizna to chyba widać po tegorocznej karuzeli w topowych markach.

Czytając fora pod angielską prasą do się łatwo zauważyć, że kibice Kanonierów wzdychają do niego straszliwie.
-
2013/05/23 14:43:39
@dzejsondonovan

Hej, sorki za wścibianie nochala w nie swoje sprawy, ale ciekawość mnie zżera ( jak przywalisz plaskacza, wiem ,że zasłużyłem ) czy ta dziewczyna to Kylie Minogue ?

Tak odnośnie Twojego wpisu, sam Tomek Lis zapodał w poniedziałek, że to najważniejszy mecz w historii polskiego klubowego futbolu i do dziś zachodzę na głowę, czy naprawdę tak myśli, czy to był trik marketingowy.



-
2013/05/23 14:48:04
Arsenal wydaje się być niezlym miejscem do pracy dla trenera. Wciąż jest tam sporo talentu, jest też kasa na transfery, no i właściciele wydają się być spokojni. Wenger oczywiście ma niezaprzeczalne zasługi dla klubu, ale mimo tych zasług z większości topowych klubów wyleciałby już jakiś czas temu.

Klopp w Borussi juz teraz może się uważać za pierwszego po bogu, gdyby zaś wygrał LM miałby pozycję równie niewzruszoną niczym Ferguson :) Borussia jak widać po tym sezonie ma zaś potencjał by walczyć o najwyższe laury. Jasne, bogatsi upuszczą im krwi, i teraz, i w przyszłości, ale jeśli Klopp nadal będzie miał nosa do wyszukiwania zawodników na miarę Kagawy i Lewandowskiego czemuż za rok, czy dwa znowu nie miał by się bić o Puchar LM? Szczególnie, że sucksey budują markę, którą łatwiej przyciągnąć dobrych grajków, i przynoszą dochód. Tak więc argumentem za przeprowadzką może być albo wyższa kasa, a przecież i teraz Klopp nie przymiera głodem, albo blichtr wielkiego klubu, wiążący sie jednak z ryzykiem szybkiego wykopsania. Klopp nie wydaję się być gościem, który chciałby iść w ślady Mourinho, chyba bliższy byłby mu model Fergusonowy.
-
2013/05/23 14:51:58
"Piszę "nam" bo dla mnie to jak mecz Polska vs. Ktoś tam ;)
jakby cząstka mnie ożyła po mistrzostwach :) Ten Mecz ma szansę stać się drugim najważniejszym meczem w moim życiu (pod kątem polaków)"

Nieodgadnionymi ścieżkami chadzają ludzkie emocje. Na szczęscie los obdarzył mnie naturą flegamtyka i przeżycia jak wyżej opisane sa mi z gruntu obce.
-
2013/05/23 14:54:01
Nie uważam, że Klopp powinien opuszczać Dortmund. Ale jakby już miał opuszczać i nie chciał bawić się w FMa w realu, to poleciłbym mu Arsenal. Nawet z ich cenami biletów.
-
2013/05/23 14:55:56
Ja się mimo wszystko zastanawiam nad możliwą ścieżką kariery dla kogoś takiego jak Klopp. Może albo przejść do topowego, bogatego klubu - ale to by było pójście na łatwiznę

Za to najbardziej hardcore'owy level to objęcie polskiej kadry ;)
-
2013/05/23 15:09:57
"Piszę "nam" bo dla mnie to jak mecz Polska vs. Ktoś tam ;)

Dla mnie tam Polacy w BVB tylko zaciemniają obraz.
Nie ze względu na Polaków ta drużyna jest tak wyjątkowa.

Ale jakby już miał opuszczać i nie chciał bawić się w FMa w realu, to poleciłbym mu Arsenal. Nawet z ich cenami biletów.

Generalnie Anglia to jest dzisiaj mało romantyczne miejsce...



-
2013/05/23 15:40:16
Guardiola przyszedł na gotowe, bo przecież drużynana 3 miejscu w lidze hiszpańskiej to przyjście na gotowe. A obcych piłkarzy nie potrafił wkomponować w zespół, musiał się więc opierać na takich wychowankach jak Alves albo Abidal. Wyrachowana świnia.

Klopp to zajebisty trener, lepszy był od Mou w 4 meczach i w każdym grał swoją piłkę. Ale co z tego jak w wielce konkurencyjnej lidze niemieckiej Bayern stać na to by wrogimi przejęciami rozdrapać każdy zespół.
-
2013/05/23 16:21:09
Generalnie Anglia to jest dzisiaj mało romantyczne miejsce

Generalnie w ogóle mało jest romantycznych miejsc w czubie rankingu UEFA, więc jeśli chce się zachować chociaż resztki romantyzmu i nie robić wielkiego kroku wstecz względem Borussii Dortmund, to Arsenal jest dobrym kierunkiem - czymś, co nie mieści się w żadnej z wymienionych przez Ciebie możliwości (bo IMO nie byłoby to pójście na łatwiznę).
-
2013/05/23 17:21:51
Nie wiem jakim typem osobowości jest Klopp. Czy potrzebuje ciągle nowych wyzwań, żeby być odpowiednio nakręcony, czy wręcz odwrotnie - jest tak nakręcony, że odrobina stabilizacji nie zaszkodziłaby jego dalszej karierze?
Jedno jest pewne. Ma jeszcze przez trzy lata obowiązujący kontrakt i nigdzie nie musi się śpieszyć. Co prawda sukces już odniósł (bez względu na wynik sobotniego meczu), ale jeżeli to Bayern wygra w sobotę, to będzie miał jeszcze coś do wygrania w Borussii. A ponadto może pokusi się o coś, co w sporcie jest najtrudniejsze - wprowadzi Borussię na stałe do finałów/półfinałów Ligi Mistrzów.
-
2013/05/23 17:37:48
maj.or

Abidal już był w katalonii. Generalnie z obcych to tylko Alves spełnił oczekiwania. Jednak ważne, że wyszedł mu Pedro, Busquets czy Pique.

Co do Kloppa, to cena za jaką zbudował tą drużynę jest imponująca. Nie ma wielu pucharów, ale nawet Mainz nie narzekało. Tym bardziej, że wielu podkreśla, jak jest sympatyczny. Poza tym gra fair, w przeciwienstwie do takiego Mourinho.
Ja to mu życzę wielu sukcesów w Dortmundzie, z Polakami, czy bez
-
2013/05/23 22:21:47
Borussia-Bayern,Lech -Legia,Klopp-Heyncknes,Rumak-Urban(?). Zachowując proporcje taka analogia mnie się nasuwa.No i kibice...
-
2013/05/24 00:05:27
Doprawdy trudno zrozumieć, do jakiego stopnia trzeba być zaślepionym, by napisać, że Pep " w Barcy objął dobrze działającą machinę Rijkaarda". Chłopie, od dziś jestem twoim fanem, rozbawiłeś mnie do łez.
Ale chciałem napisać, że końcówka "inho" dopisana Kloppowi to duży nietakt. Klopp to bardzo porządny człowiek, w przeciwieństwie do Portugalczyka
-
2013/05/24 00:57:59
Szanowny Panie,

Nie na temat Kloppa ale...

Jestem zaskoczony, ze nie wykorzystal Pan takiego zbiegu okolicznosci (klatwa Benfiki i trzeci smiertenly rok Mourinho zakonczony) do przypomnienia sylwetki Belli Guttmanna.
W jednym tygodniu dwa razy o nim pomyslalem, a wlasciwie o jego proroctwach, ktore sie sprawdzily co do joty.

Zreszta Guttmann byl niejako protoplasta Mourinho. A oznacza to jedno: w zadne dlugoterminowe budowanie potegi w Chelsea przez Mou nie wierze. Odejdzie po 2-3 sezonie.

Pozdrawiam

P.S. Inna sprawa, ze czytalem kiedys o Beli ksiazke w jez. niemieckim. Okazuje sie ze nia ma o nim ZADNEJ pozycji w jez. angielskim, o polskim nie wspomne... Szokujace! O facecie z takim zyciorysem, ktory Eusebio odkryl u fryzjera (nie, nie 'Fryzjera').

thefootballhistoryboys.blogspot.co.uk/2013/05/bela-guttmann-story-that-needs-to-be.html
bleacherreport.com/articles/1119666-bla-guttmann-the-original-jose-mourinho
-
2013/05/24 08:46:59
@4filar

'Doprawdy trudno zrozumieć, do jakiego stopnia trzeba być zaślepionym, by napisac', ze Guardiola mial bardzo trudno.

Rijkaard zostawil Pepowi druzyne na 3 miejscu w lidze i w polfinale LM. Klopp przejal Borussie gdy ta konczyla sezon na 13 miejscu w lidze i nie przechodzila pierwszej rundy pucharu UEFA. Gdyby sprawa dziala sie w Hiszpanii, Klopp objalby klub na poziomie Deportivo la Coruna.

Tak, Guardiola osiagnal z Barcelona bardzo duzo. Dostal jednak druzyne z Eto'o, Ronaldinho, Xavim, Iniesta czy w koncu Messim, a nie Mladenem Petricem czy Alexandrem Freiem.

@maj.or

Wiekszosc transferow Guardioli byla slaba lub bardzo slaba.
Udane: Alves, Keita, Pique, Mascherano.
Kupieni wprost na lawke/jako zmiennicy: Adriano, Pinto. Jak sie uprzec, to mozna powiedziec, ze to udane transfery.
Za gruba forse, zaden nie osiagnal formy z poprzedniego klubu: Fabregas, Sanchez, Villa.
Kompletne flopy, kupieni chyba tylko po to, by sprzedac/wypozyczyc dalej: Hleb, Ibrahimovic, Affellay, Chygrynski, Keirrson, Henrique, takze Caceres.
-
2013/05/24 10:02:01
airborell
Dla mnie tam Polacy w BVB tylko zaciemniają obraz.
Nie ze względu na Polaków ta drużyna jest tak wyjątkowa.


Nie chodzi mi o to czy są super, czy rządzą czy tylko dodają wartości ale to, że są. Jest to nowość - i pozostanie jednorazowym wybrykiem na lata.

f.seydlitz
Nieodgadnionymi ścieżkami chadzają ludzkie emocje. Na szczęscie los obdarzył mnie naturą flegamtyka i przeżycia jak wyżej opisane sa mi z gruntu obce.

Mimo 30 na karku w przypadku piłki z Polską w tle dalej emocjonuje się jak dziecko :D
-
2013/05/24 12:39:11
To może ja dla odmiany wypowiem się temat z notki, czyli Kloppa :) To chyba najbardziej pogodny trener w piłce nożnej. Niemal zawsze uśmiechnięty. Mało tego, zawsze jak na niego patrzę, to mnie też się udziela ten optymizm. Nie wiem jak on to robi. Też chcę takie moce posiadać.
-
2013/05/24 15:03:27
Wsłuchując się w brzmienie komentarzy nie sposób oprzeć się przekonaniu, że wszystko to co dobre i szlachetne w piłce skumulowało się w bvb, aby rzucić wyzwanie siłom zła nadciągającym z Monachium. Klopp jest geniuszem w porównaniu z innymi partaczami o Juppie nie wspominając. Nic dziwnego, że w czwartkowym, godzinnym programie poświęconym finałowi Ligi Mistrzów na kanale nsport nie znalazła się nawet minuta, którą można byłoby poświęcić bawarskiemu pomiotowi szatana. Cenię sobie wśród polskich dziennikarzy ten wrodzony obiektywizm i szacunek dla prawdy.

PS. Z jednej strony Klopp pracuje w klubie nie dysponującym tak imponującymi finansami jak Barcelona, Real, Chelsea czy Bayern, ale z drugiej może spokojnie pracować przez kilka lat dobierając odpowiednich zawodników do swojej koncepcji, nie obawiając się przy byle potknięciu o utratę posady. Ciekawe ile czasu wytrzymałby na gorącym krzesełku w Madrycie czy Londynie. Są trenerzy pracujący doskonale w klubach średnich, a nienadający się już do prowadzenia gwiazd i odwrotnie. Mam opory aby ich porównywać.