Blog > Komentarze do wpisu

Czy Lewandowski odbierze Złotą Piłkę Messiemu

Wczoraj to pytanie brzmiałoby absurdalnie, dziś zadać je wypada. A gdyby polski napastnik Borussii rozstrzygnął sobotni finał Ligi Mistrzów, musiałoby paść inne: Jeśli nie on, to kto?

Zanim zawrócił w kibicowskich głowach spadkobierca boskiego Maradony, plebiscyty na futbolistów roku - swoje organizowały „France Football” i FIFA, dopiero niedawno je zunifikowano - wygrywali zwykle bohaterowie drużyn, które triumfowały w najważniejszym turnieju. Mundialu, mistrzostwach kontynentu lub Pucharze Europy/Lidze Mistrzów. Indywidualną klasę musiał uprawomacnić sukces zbiorowy.

Leo Messi unieważnił wszystkie świętości, jak mesjasz ogłaszający nową religię. Wziął nagrodę cztery razy z rzędu. Także w zeszłym roku, w którym nie zdobył żadnego międzynarodowego trofeum. Krytycy irytowali się, że propagująca jego nadludzkie moce marketingowa machina odebrała głosującym zdrowy rozsądek.

Wokół Argentyńczyka na plebiscytowym podium wirowały inne gwiazdy Barcelony, a także Cristiano Ronaldo, który też, jak Messi, więcej poprzegrywał niż nawygrywał. Gdy zatem obejrzymy się w bliską przeszłość, widzimy, że w konkursie na globalną rozpoznawalność Robert Lewandowski, wśród superbohaterów debiutant, nie miałby wielkich szans.

Rok 2013 znacząco odbiega jednak od minionych.

Tiki-taka, w wydaniu katalońskim lub reprezentacji Hiszpanii, bez przerwy triumfowała ostatnio w najważniejszych turniejach sezonu. 2008: mistrzostwa Europy. 2009: Liga Mistrzów. 2010: mundial. 2011: Liga Mistrzów. 2012: mistrzostwa Europy. Dopiero teraz wreszcie nie dotknie jakiegokolwiek cennego międzynarodowego tytułu. Co więcej, obwoływana futbolowym cudem wszech czasów Barcelona tym razem nie tyle przegrała nieznacznie (jak w poprzednim półfinale z Chelsea), ile poniosła wstrząsającą klęskę - 0:7 w dwumeczu (z Bayernem) nie zdarzyło się jeszcze na tym poziomie nikomu. To jej wirtuozów uczłowieczyło, znów tworzą drużynę jak każda.

I to drużynę naznaczoną piętnem katastrofy wpijającej się w pamięć.

To musi drastycznie obniżyć notowania Andrésa Iniesty i Xaviego Hernandeza, a także Messiego, który w dodatku przestał być niezniszczalny. Zaniemógł na kilkanaście meczów, w tym kilka kluczowych. Przyczynił się do ogólnego poczucia, że na szczytach następuje przełom. Za Ronaldo przemawia jeszcze mniej - on poprzegrywał wszystko nawet w wymiarze krajowym.

Głosy rozdają kapitanowie i selekcjonerzy wszystkich reprezentacji narodowych oraz dziennikarze (po jednym na kraj). Wskazują trzy nazwiska, przyznając wybrańcom kolejno 5, 3 i 1 pkt. Oni oczywiście wciąż mogą ulec długo rozwijanym upodobaniom, pojedynczym wrażeniom i innym złudzeniom.

Ale Lewandowski już wtargnął w ich świadomość. I do plebiscytu przystąpi z atutami nie do przecenienia.

Po pierwsze, to on dał spektakl roku, raczej już nie do przysłonięcia. Nikt nigdy nie poznęcał się nad Realem Madryt czterema golami. Nikt od 1960 roku nie strzelił ich tyle na pułapie półfinału Pucharu Europy. Polski napastnik dał radę i fundamentalnie zasłużył się dla innej niezapomnianej klęski - trenera José Mourinho.

Po drugie, Lewandowski rozsławiał swoje nazwisko jako bohater transferowej sagi i już wiemy, że odejdzie do wielkiej firmy. To dziś też kryterium istotne, nawet jeśli merytorycznie bez znaczenia. Polak nie podzieli losu Diego Milito, który w 2010 r. nastrzelał dla Interu Mediolan mnóstwo ważnych goli w drodze po triumf w Lidze Mistrzów, by nie dopchać się nawet do 30-osobowej listy nominowanych do Złotej Piłki. (Nawiasem mówiąc, z perspektywy plebiscytu naszemu napastnikowi bardziej niż kontrakt z Bayernem przysłużyłyby się przenosiny do Manchesteru Utd. lub Realu, marek o bezdyskusyjnie szerszym zasięgu oddziaływania).

Gdyby jeszcze Lewandowski pokonał w sobotę wraz z Borussią monachijski Bayern, zwyczajnie musiałby wejść do ścisłej elity faworytów plebiscytu. W drużynie mocnych konkurentów brak, to on jest jej twarzą. Rozpoznawalnością poza Niemcami bije Reusa, Gündogana czy Hummelsa choćby dzięki 10 golom w Champions League (gwarantują przynajmniej pozycję wicekróla strzelców, od Ronaldo dzielą go dwie bramki), Götzego ostatecznie eliminuje z rywalizacji finałowa nieobecność, spowodowana kontuzją. Wewnętrznego dortmundzkiego konkurenta mógłby zrodzić tylko czyjś fenomenalny solowy popis na Wembley, a przecież w sposób najbardziej oczywisty - poprzez zdobycie bramki - najłatwiej wyróżnić się właśnie Lewandowskiemu. Nikt nie porywa tłumów częściej niż napastnicy.

To nadal niczego nie gwarantuje, w końcu we wspomnianym 2010 r. nawet do podium nie doskoczył Wesley Sneijder, który wygrał Ligę Mistrzów, ligę włoską oraz Puchar Włoch i wziął srebro mundialu, w dodatku rządził zarówno w Interze, jak i w reprezentacji Holandii. On również nie przeżył jednak wówczas wieczoru jak tamten dortmundzki, w którym napastnik Borussii własnonożnie rozpruł Real.

Dlatego nawet przy założeniu, że nie unikniemy utrzymania plebiscytowej władzy w nogach celebrytów Messiego i Ronaldo, Lewandowski zachowa ogromną szansę na podium. Być może także pomimo ewentualnego sobotniego sukcesu Bayernu - jurorzy w Złotej Piłce pochodzą ze wszystkich kontynentów, więc zmowy, na kogo głosować, nie zawiążą, a w monachijskiej artylerii żadne działo nie zdaje się wyraźniej zauważalne niż pozostałe.

I tak dochodzimy do ściany. Blask ligi angielskiej, wciąż najpopularniejszej na planecie, może przydać jeszcze punktów jej największym ostatnio bohaterom - Robinowi van Persiemu oraz Garethowi Bale'owi - ale oni ponadlokalnie nie zaistnieli wcale. A więcej choćby półpoważnych pretendentów nie ma.

Wielu dużych bukmacherów nie oferuje na razie typowania zdobywcy Złotej Piłki. Z notowań wyłamujących się firm Paddy Power, Stan James i Sky Bet wynika, że wyraźnymi faworytami wciąż pozostają Messi z Ronaldo, za nimi plasuje się Lewandowski, którego naciskają Bastian Schweinsteiger z Bayernu oraz Bale. Ten ostatni, choć dorodnieje w oszałamiającym tempie i coraz częściej redukuje mecze do solowych popisów, osiadł z Tottenhamem na piątym miejscu ligi angielskiej. Jego postać najsugestywniej uświadamia, jak wątłą konkurencję ma polski napastnik.

Dlatego Lewandowski, niezależnie od przebiegu sobotniego wieczoru, zakończy sezon 2012/13 jako pewniak do czołówki Złotej Piłki.

Historycznie nasi piłkarze wypadają nader skromnie, tylko Kazimierz Deyna w 1974 oraz Zbigniew Boniek w 1982 r. (obaj po brązowych medalach reprezentacji na MŚ) zdołali dopchać się do najniższego stopnia plebiscytowego podium. Tymczasem swojego zdobywcę Złotej Piłki oklaskiwali Bułgarzy, Duńczycy, Północni Irlandczycy, Węgrzy, Szkoci, Ukraińcy. A Czesi nawet dwóch.

Teraz i Polacy będą mieli frajdę ze sprawdzania - szczegółowa punktacja jest ujawniana - kto Lewandowskiego wyniósł ponad wszystkich, a kto wręcz przeciwnie. Będzie intrygująco, także dla tych, którzy lubią wychwytywać znaki potwierdzające lub zaprzeczające pogłoskom, że za napastnikiem Borussii nie przepada Błaszczykowski. Jesienią obaj nie będą już kolegami klubowymi, ale kapitan reprezentacji Polski też odda głos w plebiscycie.

piątek, 24 maja 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/05/24 11:24:24
Jeżeli Lewandowski:

1) rozstrzygnie jutrzejszy finał (możliwe),
2) zmieni klub na bardziej "medialny" (prawie pewne),
3) jesienią będzie w tym nowym klubie błyszczeć (bardzo prawdopodobne),

to moim zdaniem będzie faworytem do ZP.
-
2013/05/24 11:26:08
Imho gdyby wykorzystał którąś z 3 patelni z rewanżu z Bayernem już by ją miał. A tak zobaczymy. Jeśli wygra, i co najważniejsze, strzeli bramkę ma b. dużą szansę, choć o 1 miejscu decyduje też jesień..
-
2013/05/24 11:32:50
Ta, odebrałeś mi motywację do napisania o tym notki:)
(o tym, że CR vs Leo już pisałem, o wpływie odprawienia Realu czwórką też...)

Niemniej w samej Borussi bardziej może zasłużyłby Reus, ale frontmanem jest Lewy. I zgadzam się z Majorem, że zdecyduje raczej jesień.
-
2013/05/24 11:40:21
@Rafał

W tekście brakuje słowa "Ribbery". Nawet przy założenu, że Lewandowski strzeli w finale, po prostu nie można nie wspomnieć o najlepszym zawodniku Bundesligi.
-
2013/05/24 11:56:22
Doczytałem pański tekst do połowy i wziąłem się za pisanie komentarza. Nie jest on nudny, nawet bym powiedział, że fajnie się go czyta, ale zdałem sobie sprawę, że jest o niczym. Tzn. o nagrodzie, która daje się bez żadnych kryteriów oceniania. Dostaje ją zawsze gość który najlepiej panuje nad piłką i jest najbardziej medialny. Jeśli to jet kryterium to nic się nie zmieniło i Robertowi nagroda się nie należy.

Ja już kiedyś pisałem, że powinno się dawać nagrodę dziennikarzy sportowych, bo oni mniej więcej mumią oszacować jaki zawodnik najbardziej przyczynił się do sukcesów drużyny. Pamiętam jak w tamtym sezonie Messi strzelił pięć bramek w jednym meczu. Był genialny, każdego rywala roznosił w drobny pył strzelając rekordową liczbę bramek w sezonie. Drogba trafił w lidze mistrzów w całym sezonie pięć razy do bramki rywala. Czyli to jest inny poziom zawodnika. warto zwrócić uwagę, że pierwszy mecz z Barceloną i drugi z Napoli to przeważnie leżał i symulował, ale czy nie należy mu się jakieś wyróżnienie, zważając na wagę goli jakie strzelał? Każde jego trafienie było cholernie ważne.

Uważam że nie powinno się pisać o rozdawaniu nagród indywidualnych, a każdy dziennikarz prowadzący bloga powinien sam wybrać swojego zawodnika sezonu, uzasadnić swój wybór i nagrodzić jego osiągnięcia artykułem.
-
2013/05/24 12:05:35
Nie ma o czym dyskutować, to jest konkurs popularności. Wygra Messi, za rok pewnie też.
-
2013/05/24 12:08:32
... i przez kolejne dwa do trzech lat. Nawet jeśli przez jakieś kontuzje Argentyńczyk zagra połowę sezonu i nic nie wygra.
-
2013/05/24 12:53:32
Można dyskutować, można przytaczać argumenty na korzyść każdego kandydata, a na końcu i tak wygra Messi. Od kilku lat zmienia się w tym względzie tylko późniejsze uzasadnienie - w zależności od postawy Barcelony. Nagroda jest albo dla najbardziej wyróżniającego się piłkarza najlepszej drużyny (bo piłka to w końcu sport kolektywny), albo przy słabszych sezonach Barcelony - w uznaniu kunsztu piłkarza ocenianego w oderwaniu od osiągnięć drużyny w której gra (bo nagroda jest dla indywidualnie najlepszego piłkarza, który sam przecież meczu wygrać nie może).
I choćby Lewandowski strzelił w finale LM hattricka, a Argentyńczyk na początku przyszłego sezonu był kontuzjowany, wygra Messi. Bo tak.
-
2013/05/24 12:56:25
Rafał zapomniałeś o drugiej połówce roku... to jest nagroda za rok, a nie za sezon piłkarski...
-
2013/05/24 12:57:13
@sifhf

Myślę, że będzie wygrywał nawet po zakończeniu kariery.

Btw, zadziwiające jest to, że piłkarzowi, który od dobrych kilku lat jest bezsprzecznie najlepszym futbolistą tego globu, zarzuca się, że wygrywa dzięki popularności. Może w 2010 roku jest zwycięstwo było niezasłużone, ale w latach 2009, 2011 i 2012 facet wyprawiał na boisku cuda.
-
2013/05/24 13:01:08
O proszę. Wczoraj pojawił się wpis, który sprowokował tzw. fanów Realu do pisania, że red. Stec jest stronniczy i zawsze wspiera Barcelonę.
Dziś powinny być głosy tzw. fanów Barcelony, że red. Stec jest stronniczy i zawsze wspiera Real. Bo jakże to tak pisać o piętnie katastrofy i wstrząsającej klęsce?

Ad rem. Myślę, że Lewandowski będzie w TOP10 nawet jeśli po transferze skończy jak Kagawa. Ale również myślę, że nie wygra nawet jeśli po transferze będzie nawet skuteczniejszy.
Tu by trzeba było wydarzenia epokowego w stylu hat-tricka w finale.
Albo trafienie w meczu Anglia-Polska decydujące o awansie naszej reprezentacji na Mundial... A nie, za bardzo poniosła mnie fantazja.
-
2013/05/24 13:53:55
Złota Piłka to piękny test pokazujący czemu kibice piłkarscy w swojej większości są na tyle bystrzy inaczej, że nie potrafią zrozumieć, że a) kryteriów przyznawania nagrody jest jednocześnie kilka b) wyśrubowanie jednego z nich ma zawsze wpływ na wynik końcowy c) kryteria są subiektywne

-
2013/05/24 14:05:18
Jak ma zadecydować jesień, to Messi nastrzela do grudnia z 35 bramek i będzie znów mógł ubrać ten idiotyczny garniturek i zgarnąć piąte złoto. Lewandowskiemu nie wystarczy finał, skoro po przeprowadzce do Bayernu będzie jednym z wielu.
-
2013/05/24 14:05:29
Lewandowski nie zdobędzie złotej piłki tak samo jak nie zdobył jej Snejder. Ma zbyt małą siłę przebiciach w krajach takich jak Turkmenistan, Seszele czy Kambodża. Tam wszyscy będą głosować na Ronaldo lub Messiego. Jak dla mnie ten plebiscyt już dawno temu przestał wybierać najlepszego piłkarza a stał się konkursem popularności
-
2013/05/24 14:06:56
Messi nie zasluguje na ZP,no bo przeciez od dwoch sezonow Barcelona za duzo trofeow nie wygrywa,a poza tym nie zdobyl wciaz mistrzostwa swiata z Argentyna,a dopiero wtedy MOGLBY EWENTUALNIE otrzymac nagrode zasluzenie,a poki co dostaje te Zlote Pilki za popularnosc,skromnosc i codzienne odmawianie pacierza... :-( tak samo Garetha Bale'a nie mozna wybrac najlepszym zawodnikiem Premier League w tym sezonie,no bo przeciez Tottenham nie zajal pierwszego miejsca w lidze,ba,nie zakwalifikowal sie do Ligi Mistrzow...

...oh,wait. ;-)


co do Lewandowskiego,to bez przesady z ta ZP.glosy zbierane sa z calego swiata,gdzie nie bedzie mial absolutnie podjazdu do Messiego i Ronaldo,bo w wielu miejscach naszego globu wciaz jest pilkarzem nawet jesli nie anonimowym,to w kazdym razie daleko za wymieniona dwojka. ale pewnie pare piatek zgarnie,to i w miare wysoko byc powinien.
-
2013/05/24 14:28:29
Za wcześnie na takie rozważania. Druga połowa roku ma większe znaczenie niż pierwsza.
-
2013/05/24 14:39:17
Co do złotej piłki dla Lewego, to panowie o czym My wogóle rozmawiamy? Przecież po grze w reprze widać, że póki co nie jest to zawodnik, który na taką nagrodę zasługuje. Zgoda, w Borussi gra doskonale, ale właśnie dzięki reprze widać, że nie dzięki temu, że jest najlepszy itp., tylko dlatego że jego partnerzy umieją przełożyc dobro zespołu nad swoje, stąd też Lewy zdobywa tyle bramek. Bo przecież nie zdobywa tych bramek sam, jakimiś rajdami czy akcjami indywidualnymi jak czynią Bale, Ronaldo, Messi itp.
-
2013/05/24 14:39:45
Jeśli Borussia jutro przegra, to do końca roku o czterech golach Lewego będą pamiętać statystycy i kibice.
-
2013/05/24 14:53:52
Kilka tysięcy znaków zamiast trzech, niezła sztuka. NIE, nie odbierze.
-
2013/05/24 15:13:26
No i oczywiście zawsze trafią się rasistowskie wstawki o Turkmenistanach i innych,że gdzie tam oni, dzikusy, się znają na piłce, nie to co oczywiście Polaczki albo Angole, którzy głosowaniem na duet CR-Messi się nigdy nie splamili.

-
2013/05/24 15:16:52
''własnonożnie rozpruł Real...'' skończyłem czytać na tym debiliźmie.
-
2013/05/24 15:54:15
Nie było jeszcze finału, a wy już wręczacie złotą piłkę Lewemu. Mam nadzieję, że to się na was zemści. Złota piłka dla Ribery'ego lub Mullera.
-
2013/05/24 18:40:42
Nie rozumiem skąd te głosy czepiające się Rafała? Że zestawia Roberta z Messim i Ronaldo? A z kim ma porównywać? - Przecież oni jeszcze miesiąc temu byli niemal murowanymi kandydatami do tytułu.
Nie pisze, że Robert jest lepszym piłkarzem. Wskazuje na nie tylko sportowe kryteria, które spowodowały, że Robert zaczyna się w tej rozgrywce liczyć. Tak jak Real i Barcelona przestały nieść pewnie Messiego i Ronaldo do tytułu, tak Borussia nadal niesie Roberta, a jeżeli jutro wygra, da mu wręcz kopa w górę. I Robert wcale nie będzie musiał strzelić bramki (choć tak byłoby najlepiej) wystarczy, że zaistnieje w kluczowych momentach jutrzejszego meczu. Bo na pewno jutro cały świat jego grę będzie bacznie obserwował. Medialnie został już dostrzeżony, a jutro może się znaleźć w piłkarskim raju.
Myślę, że Borussia lepiej niesie niż potentaci futbolu. My uwielbiamy zwycięstwa Dawidów nad Goliatami, a Borussia ciągle jeszcze jest Dawidem.
Oczywiście jesień będzie miała wpływ na ostateczne decyzje. Z tego punktu widzenia zmiana klubu jest dla Roberta ryzykowna. W nowym klubie niekoniecznie musi zaistnieć od pierwszego meczu. Wiele klubów stać na luksusowego rezerwowego.
Także gra naszej reprezentacji jest zagrożeniem. Na pewno większym niż gra Roberta w reprezentacji.
Panowie przestańmy się biczować. Po raz pierwszy od trzydziestu lat polski piłkarz ma szansę zaistnieć w tym prestiżowym wyróżnieniu. I to chyba (przynajmniej dla mnie) bez znaczenia, czy je otrzyma, czy tylko znajdzie się na pudle lub w piątce. Odłóżmy baty i wychylmy łyk piwa, za jutrzejszy mecz Borussii i grę Roberta.
-
2013/05/24 18:47:35
Przecież po grze w reprze widać, że póki co nie jest to zawodnik, który na taką nagrodę zasługuje

No tak, w końcu Messi w reprezentacji zdobywa jedno trofeum za drugim.

skończyłem czytać

Uff, jednego mniej.

@dziaam
Z Riberym jest taki problem, że on w Bayernie jest jednym z wielu, trudno powiedzieć, czy ważniejszy jest on, czy Kroos, czy Schweini, czy Mueller...
-
2013/05/24 18:58:11
Chciałbym przypomnieć, ze Messi z Barcelona przegrał superpechowo z Interem a na Mundialu prezentowal się najlepiej w drużynie. Poza tym Sneijder zawalił komletnie pół roku. Brak Holendra w trójce to błąd, ale wygrana Messiego już nie.
Teraz i Cristiano i Argentyńczyk jak dla mnie są najbardziej zagrożeni. Jednak Lewy to nie jest gość, który bierze ciężar gry na swoje barki. Ribery to faktycznie może być główny kandydat to zwycięstwa, choć mam nadzieję, że Bayern zawali finał.
-
2013/05/24 19:59:55
To mój pierwszy komentarz, więc z góry proszę o wyrozumiałość.

Chyba jeszcze trochę za wcześnie na takie gdybania. Wydaje sie, ze Lewy jest jak na razie nieco zbyt malo widowiskowy w swoich poczynaniach ofensywnych, żeby miał szanse przebić sie z, zalatujacego delikatnie zadupiem, Dortmundu na najwyższe podium plebiscytu zlotopilkowego... No i bądźmy realistami, jeśli przeniesie sie do drużyny z marketingowo-sportowego topu, to kilka tygodni zajmie mu aklimatyzacja. Której Messi czy Ronaldo w swoich klubach nie potrzebują.

Odbierając od tematu chciałem zwrócić autorowi bloga uwagę na dwie, ciekawe jak myśle, kwestie. Pierwsza to Hertha Berlin i koniec pewnej ery w niemieckiej piłce. Druga to kuriozum nasze, rodzime - nie wiem, czy jest w Europie inna jeszcze liga, w której królem strzelców może zostać zawodnik zespołu z ostatniego miejsca w tabeli...

Taki dobry ten Demjan? Tak beznadziejna napastnikowo liga? Czy może tak wyrównana?
-
2013/05/24 20:15:20
jako wielbiciel talentu Messiego miałem może wątpliwości w 2010 roku, czy powinien wygrać. Ale za każdym razem miałem pewność, że wygra. Jednak tym razem wydaje mi się, że nawet fenomenalna jesień nie spowoduje jego wygranej w plebiscycie. Dlaczego? Wiosny do momentu kontuzji nie miał rewelacyjnej. Oczywiście jak na swoje możliwości, ale skoro tak wysoko sam zawiesił sobie poprzeczkę. Poza tym wielką szkodę wizerunkową wyrządził mu Tito Vilanova. A być może on sam upierając się przy grze w Monachium. To jednak był mecz, po którym Messi pozostawił po sobie raczej złe wrażenie, nawet jeśli mieliśmy wiedzę (i elektorzy) o jego kontuzji.
Co nie znaczy, że wygra Lewandowski, o czym w porywie szaleństwa pisałem w trakcie meczu z Realem. Ale jeśli jutro załaduje bramkę/ki i na dodatek Borussia wygra, to będzie miał na to olbrzymie szanse.
-
2013/05/24 20:17:37
Pierdolec przedfinałowy nabiera rumieńców.
Jutro Lewandowski jak strzeli z miejsca zostanie kanonizowany. Będą pielgrzymki, kremówki, pomniki.
Rodzinne historie, już nigdy nie będą banalne, a padający w Wa -wie deszcz, nie będzie winą HGW.
Sergiusz Ryczel..uroni łzę.

Niechże się ten Bayern spręży, bo nam ludzie w Bolandzie powarjujo całkiem :)
-
2013/05/24 21:10:21
@bartoszcze

Nie zgadzam się, Ribery i Mueller to w tym sezonie gwiazdy, a ten pierwszy wybija się ponad całą ligę.
-
2013/05/24 23:38:27
"No tak, w końcu Messi w reprezentacji zdobywa jedno trofeum za drugim."
Nie rzecz w trofeach, a w tym że Messi w reprze jest jej najlepszym zawodnikiem,nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu, który dla Roberta póki co niestety jest nieosiągalny. Natomiast Robert w meczach repry jest jednym z najsłabszych, a zawodnik złotopiłkowy powinien ciagnąć drużynę, a nie nie istnieć na boisku.
-
2013/05/25 00:56:25
Lubię i szanuję Roberta, ale moim zdaniem w Borussi najlepszy jest Reus.
A co do ZP to jeżeli Bayern wygra, to nie będzie wątpliwości - Ribery.
-
2013/05/25 07:56:15
tylko Riberry musi się pokazać w finale. Bo to, że nakrył czapką wszystkich w Bundeslidze w tym sezonie wiedzą Ci, którzy obserwują ją na co dzień. Ale nie sądzę, by wiedzieli to wszyscy elektorzy.
-
2013/05/25 09:38:38
Tak jak uwielbiam Ribery'ego, tak powiedzcie szczerze, w których meczach pucharowych był pierwszoplanową postacią, wyrastającą ponad zespół? I to nie dlatego, żeby grał słabo.
-
2013/05/25 10:28:16
@bartoszcze

dokładnie. Ale był taki jeden francuski piłkarz, który przez cały mundial może nie grał piachu, ale rewelacji nie było. Za to w finale 2 razy został trafiony w głowę [ ;-) ] i został piłkarzem roku.
-
2013/05/25 10:52:33
... i który miał rewelacyjny sezon w klubie, zdobywając mistrza z Juve - w czasach gdy zainteresowanie ligą włoską było o wiele większe - i dochodząc do finału LM. Nawet bez mistrzostwa świata Zidane byłby wówczas jednym z faworytów do Złotej Piłki.
-
2013/05/25 13:34:38
Nawet stali czytelnicy bloga, zapatrzeni m.in. w Bundesligę nie są w stanie dojść do porozumienia, czy ten Ribery jest taki dobry, czy nie koniecznie, ale i tak maj.or znowu plecie o jakimś rasizmie.
Myślę, że Paddy Power w tym względzie jest wyrocznią niepodważalną. On by stracił duże pieniądze, maj.or czy bartoszcze mogą wierzyć w powszechne zainteresowanie Bundesligą na świecie zupełnie bez konsekwencji. Najwyżej się z nich z końcem roku pośmiejemy.