Blog > Komentarze do wpisu

Milan jako źródło cierpień

Odkąd przed kilkoma laty Silvio Berlusconi przydusił grosza, skazując swój piłkarski klub na ekonomiczną samodzielność, jego zarządcy przepoczwarzyli się w łowców okazji. Łapali wszystkie sławne nazwiska dostępne po promocyjnej przecenie, trudno tylko oszacować, na ile inwestowali w ich marketingową moc, a na ile kupowali pozory wystawnego życia w czasach ostrego zaciskania pasa.

Przejęli zatem od Realu Madryt, oczywiście za drobne, Ronaldo – schorowanego, z trzydziestoletnimi mięśniami tak już poprutymi, że wymagającymi notorycznego cerowania. Przejęli od Chelsea, już całkiem za darmo, Andrija Szewczenkę – do Londynu zaciągniętego wbrew woli tamtejszego trenera, w szatni uważanego za kapusia nasłanego przez Abramowicza, również ponadtrzydziestoletniego i wchodzącego w sportową smugę cienia. Przejęli od Barcelony, tym razem już trochę finansowo się wysilając, Ronaldinho – jego katalońscy przełożeni odetchnęli z ulgą, wcześniej Brazylijczyk uznał, że na boisku się wytańczył, i przeszedł pląsem do klubów nocnych. Przejęli mediolańczycy od Barcelony, za cenę atrakcyjnie poszatkowaną na raty, Zlatana Ibrahimovicia – w jego postaci zyskując czarodzieja w pełni magicznych władz, jednak znów radośnie wykopywanego przez sprzedających. Wykopywanie łączyło wszystkie transfery. Nie były to przejęcia wrogie, imponujące zdobycze potężnej firmy, która gwałtem pieniądza wydziera je dotychczasowemu właścicielowi, czasem przelicytowując kilku innych konkurentów, lecz wyświadczone dotychczasowemu właścicielowi swoiste przysługi, transakcje będące mu wybitnie na rękę.

Przed chwilą zawarli mediolańczycy kolejną, przejmując zbędnego Manchesterowi City Mario Balotellego, i jeszcze wiwatowali, że kosztował „zaledwie” 20 mln euro. Na szczęście nie dali się naciągnąć Realowi – nie wzięli wpychanego im Kaki, który prawdopodobnie zgubił resztki ambicji sportowych, skoro woli zarabiać po królewsku w Madrycie i nie grać, niż zarabiać mało, choćby skandalicznie mało, gdzie indziej i grać.

***

Jako fan drużyny z San Siro, zadurzony w niej od szczenięctwa ze schyłku lat 80., w każdej schwytanej okazji przeczuwałem nadciąganie trudnych czasów, ale przykrości akceptowałem, cóż, kryzys dotyka dziś wszystkich czy też, doprecyzowując, prawie wszystkich. Przez całą wieczność wygrywasz, to wypada, żebyś dla równowagi w przyrodzie również trochę poprzegrywał.

Niestety, przegrywanie prędko okazało się udręką najmniej dotkliwą. Im częściej szefowie Milanu ruszali bowiem na targ, tym bardziej podejrzewałem, że wkradli się do mojej głowy, wyjęli z niej prywatną czarną listę piłkarzy, których nie szanuję albo wręcz nie znoszę, po czym jęli nazwisko po nazwisku przenosić na klubową listę płac.

Dawno temu upatrzyłem sobie np. duet defensywnych rzeźników – wrednych i krwawych miłośników brutalnych kopów i brudnych małych gierek, boiskową podłość lub pogardę dla zdrowia przeciwnika dostrzegałem w każdym ich skinieniu. Nazywali się Mark van Bommel i Nigel de Jong, a Milan złośliwie oddał swoje koszulki obu, jakby poplamienie barwy jednym z nich mu nie wystarczało. Trzymałem też na prywatnym indeksie hańby Antonio Cassano, leniwego chama, którego Sampdoria wylała za rynsztokowe zwyzywanie prezesa. Potraktował Włoch z buta 74-letniego Riccardo Garrone, gdy ten naraził się prośbą, by piłkarz zajrzał na kolację z kibicami, na którą on, szef klubu, się wybiera. A po odmowie prezes żądał jeszcze, bezczelny, wyjaśnień. Ohydna historia, ale Milan się nie brzydził, oprycha zaprosił tym skwapliwiej, że nie musiał płacić.

Na tym, niestety, się nie skończyło, tamtego strasznego lata 2010 roku mój klub przyłożył mi w twarz także transferem Robinho – chciwego, niezbyt rozumnego w sensie boiskowym dryblera, który wcześniej strajkował i w Realu Madryt, i w Manchesterze City. A jeszcze połasili się mediolańczycy na Boatenga - dyskotekowo obytego zakupoholika, który chełpił się, jak Cassano, że za trenowaniem nie przepada. I na Mexesa – niekontrolującego siebie w silnym stresie, numer jeden na mojej liście przecenianych stoperów. Aż wreszcie dotarliśmy do wspomnianego Ibrahimovicia – typa aspołecznego, znanego z bicia lub obrażania kumpli z szatni, który w Milanello zasłynął kopnięciem w plecy młodziutkiego Rodneya Strassera (ot tak, bo akurat miał ochotę, zapewne dla nieskończenie dowcipnej krotochwili).

***

Niektórzy z wymienionych prędko poszli sobie precz, do innych się przekonałem, umiejętności żadnego nie kwestionuję (kunszt Zlatana raczej nieskończenie podziwiam). Ich obecność uwierała mnie, ponieważ drastycznie różnili się – mówię o pełnokrwistych postaciach, nie figurach futbolowych – od poprzedników. Znów uświadomiłem sobie, jak na przywiązanie do barw fundamentalnie wpływało to, że drużyna Milanu miała klasę. Klasę rozumianą szerzej niż ta zapisana na tablicy wyników.

I że miała tożsamość. Wyraźnie zarysowaną tożsamość.

Inauguracyjna dekada wieku XXI przebiegała jak spełnienie kibicowskich marzeń, nie mam złudzeń, że się jeszcze za mojego życia powtórzy. Nie tylko dzięki trzem finałom Ligi Mistrzów, dwóm zwycięskim i jednym przegranym w okolicznościach tyleż traumatycznych, co nadzwyczaj mitotwórczych. Przede wszystkim dzięki szykowności całego projektu. W szatni rządził Carlo Ancelotti, nie żaden tam obcy najemnik, lecz bohater legendarnej drużyny z przełomu lat 80. i 90. Rządził trener oczywiście długo, osiem bitych lat. Na murawie panował Paolo Maldini, wytworny w gestach wychowanek dotykający nieśmiertelności, służbę porzucił dopiero po czterdziestce. Otaczali go wielosezonowo wierni barwom wyczynowcy, od Costacurty (też wychowanek, blisko 30 lat w klubie), Nesty (10 lat stażu na San Siro) oraz Serginho (9 lat), przez Gattuso (13 lat), Seedorfa (10 lat) oraz Pirlo (10 lat), po Szewczenkę (7 lat) oraz Inzaghiego (11 lat), który strzelał najbrzydsze gole, ale najładniej się z nich cieszył. Ta mafia miała styl. Nawet gdy irytowała notorycznym gubieniem punktów z prowincjonalnymi drużynami w Serie A, znać było, że po prostu woli wykańczać przeciwników mocnych, to na nich – godnych siebie – nacierała z pełną mobilizacją.

Nie tęsknię rzecz jasna za ulizanymi, grzecznymi chłopczykami, którzy przy myciu zębów odliczają obowiązkową liczbę machnięć szczoteczką i kładą się spać przed 23, byle tylko przez nieostrożność nie wdepnąć w film dla dorosłych. Boli, że tamten gang wyczynowców – lojalnych także wobec siebie, z szatni nie wyciekało nic – zastąpiła zbieranina bezkształtna i usypana z elementów tymczasowych. Kiedy stara gwardia (ostał się z niej jeden Ambrosini) padała pokonana, koiło cię podejrzenie, że jeszcze dokona zemsty, a zemsta ta będzie okrutna. Dziś nawet przy zwycięstwach wzdychasz, że skoro ten, który właśnie prowadzi piłkę, został zatrudniony, to znaczy, że w Milanie może zagrać już każdy. Swego czasu przemknęło mi przez głowę pytanie, czy nie lepiej przegrać bez Cassano, niźli wygrać z nim. Zwyczajnie nie radziłem sobie z estetycznymi kompromisami.

***

Estetyczne i etyczne wątpliwości wszyscy – poza bezrefleksyjnymi – fani Milanu mieli zawsze, w końcu żadnego bunga-bunga w Lidze Mistrzów nie przeżyliby bez majątku obleśnego właściciela, który w bardziej demokratycznym klimacie byłby kryminalistą, najpewniej po niejednej recydywie. Wypierać ze świadomości cień Berlusconiego było o tyle łatwo, że zalet, których jemu brakowało, drużyna miała w nadmiarze. Ale to już przeszłość. Przyszłość zbuduje Balotelli, obwołany już „liderem”. Traktowany przez rodaków wyrozumiale jako urwis usprawiedliwiony ciężkim dzieciństwem, choć dla mnie tracący niewinność, ilekroć wylezie z niego pospolity chuligan.

Ten transfer był naturalną konsekwencją poprzednich, częścią strategii akceptowania każdego towaru wybrakowanego, lecz markowego, zresztą na blogu prorokowałem przyjście Włocha już w grudniu 2010 roku, gdy pojąłem skalę zachodzącej w klubie kulturowej rewolucji. Szczęście w nieszczęściu, że kilka elementów wywrotowych wcześniej się z kadry wykruszyło, w przeciwnym razie zamknięty charakter ośrodka Milanello znalazłby dodatkowe wyjaśnienie – drużyna nazywana niegdyś domem spokojnej starości zaczynałaby już przypominać dom wariatów.

poniedziałek, 04 lutego 2013, rafal.stec
Tagi: AC Milan
Komentarze
2013/02/04 22:30:30
Moje serce płacze gdy widzę takich zawodników w składzie jak Bonera czy Traore. Oni jeszce kilka lat temu to nie złapaliby się do 30 osobowej kadry. Dla mnie Milan pierwszej dekady XXI wieku to symbol piłkarskiej klasy. Najlepsza obrona jaką widziałem Cafu-Nesta-Stam-Maldini. Poezja.
-
2013/02/04 22:32:12
Kaka najwyraźniej polubił nową funkcję:
szku.blox.pl/2012/08/Klub-Kakasa.html
-
2013/02/04 23:31:46
Niestety, przykręcony kurek Berlusco i "kryzys" zdecydował o tym, że jest tak jak napisałeś Rafale a ta rewolucja kulturowa jest wynikiem "samodzielności ekonomicznej" klubu. Na estetykę i kulturę raczej nie można sobie, niestety, pozwolić.
Sam się niejednokrotnie zastanawiałem co to będzie jak szatnię opuści starogwardzista Ambrosini, który pewnikiem trzyma ją jeszcze w jako takim ładzie.
-
2013/02/04 23:37:53
Sęk w tym, że w tej druzynie nie ma zadnej hierarchii, przychodzi nowy gracz i od razu ustala zasady, on będzie strzelał karnego i basta. Dobra ma jaja, tylko, ze funkcjonuje w drużynie, boisko to nie jest wyłącznie jego scena. Niedługo Milan czeka mordobicie z Barceloną, ciekawe jak po takiej porażce zachowają się piłkarze, teraz mają niezłą passe, ale czy to nie posypie sie po LM.
-
2013/02/04 23:55:31
Ładnie napisane. Mój osobisty, bardzo wyczulony miernik grafomanii zapikał tylko w kilku miejscach :) Milan mi mocno obojętny, ale aż posmutniałem przez ten tekst.
-
2013/02/05 00:17:41
Też kiedyś byłem zagorzałym fanem rossonerich... Dobrze pamiętam jak nokautowali Manchester Utd. czy Bayern, Kaka i Szewczenko siali niegdyś spustoszenie jak Iniesta i Messi teraz. Na kolorową przyszłość chyba nie ma co liczyć w najbliższych latach. Ciekawe jak wkomponuje się Salamon?
-
2013/02/05 00:18:08
Jakby ktoś chciał sobie odświeżyć taktyczną stronę tamtego Milanu: www.zonalmarking.net/2010/01/22/teams-of-the-decade-14-milan-2002-07/ :).
-
2013/02/05 00:47:48
Rafał - metryka nie wybiera. Jako rocznik '77 do tej pory nie mogę wyjść ze zdziwienia, jak to się stało, że bycie zaprzysięgłym fanem Milanu nie jest doświadczeniem powszechnym dla moich/naszych rówieśników? Dlaczego nie zachwycił ich Milan Sacchiego, skoro zachwycał?
A z tezami tekstu powyżej podpisuję się w całości. Wciąż mam w głowie te własne żałośne fanowskie próby racjonalizowania, że lepiej mieć Van Bommela i De Jonga u siebie niż przeciwko sobie; że Ronaldinho jeszcze pokaże, o proszę znów pokazał; że Zlatan to dopiero ho, ho, patrzcie państwo. Na Robinho juz nie znalazłem racjonalizacji żadnej, przyznaję. A Balotelli jest pomysłem tak karkołomnym, że aż najbardziej logicznym z możliwych w wykonaniu gościa, który obiecuje wyborcom kiełbasę a'la sto milionów Wałęsy i oni dają się nabierać nie raz.
Tamten Milan już nie wróci, inne czasy, Staszewski.
-
2013/02/05 02:42:53
dobrze piszeszesz ale gdzie FRANCO BARESSI? który gral chyba ze 20 lat w klubie
-
2013/02/05 07:14:54
ale gdzie FRANCO BARESSI?

Zapewne w tym jakimś podrzędnym klubiku w którym występował, w Mediolanie o takim nie słyszeli.
-
2013/02/05 08:51:24
Franco Baressi razem z Roberto Dunadunim grali w Milanie Milanówek, ale się nie przebili...
-
2013/02/05 09:13:26
Silvio Berlusconi - pod poprzednim wpisem napisałem że chłop "nie jest zły" i jak teraz czytam kilku userów za wszelką cenę mi udowadnia że jednak jest. Jako argument podawane są jego przekręty, powiązana z mafią, etc... Otóż Rafał może mnie sobie nazywać jednym z tych bezrefleksyjnych kibiców ale szczerze mówiąc to mało mnie ruszają jego kontakty z Cosa Nostra czy inną Kamorrą. Taki kraj, wielu piłkarzy i trenerów ma na szybkim wybieraniu mafijnych watażków, trudno się dziwić skoro w Italii liczy się ich (pracowników mafii) w dziesiątkach tysięcy a według niektórych źródeł nawet w setkach tysięcy osobników. Mam poważne wątpliwości czy w Italii można się dorobić takich pieniędzy jak Sylwek uczciwie i nie układając się z mafią. Nie wspominając o poczuciu bezpieczeństwa.

Poza tym nie chodzi o to że chcę bronic Berlusconiego, po prostu jakoś nigdy nie wnikałem skąd ma każde euro wydane na Milan. Nie będę kłamał, zgrywał jakiegoś świetojebliwego że miałem jakieś estetyczne i etyczne wątpliwości, bo to nieprawda. Milan to "mój" klub, jak już było oczywiste że Sylwek to gagatek to co mi do tego? Jakoś mało mnie obchodzi jego biznesowa działalność, z tego co wiem ludzi nie mordował, dzieci nie gwałcił, a że przekręt gospodarcze? Cóż, jestem z Polski, gdzie v-ce premierem może zostać śp. A.Lepper, ze 2 razy do roku powoływana jest komisja śledcza z powodu przekrętów na najwyższych szczeblach władzy, a ja niby miałem mieć rozterki że się z czasem dowiedziałem że w dalekiej Italii prezydent mojego ulubionego klubu w swojej biznesowej działalności i prywatnym nie jest wzorem cnót :)

Bezrefleksyjni są też pewnie fani Chelsea, City czy PSG których w większości też niewiele obchodzi skąd miliardy Abramowicza czy arabskich szejków. Nie chce mi się nawet wymieniać klubów z Rumunii, Bułgarii o Rosji i Ukrainie nie wspominając. Tam na pewno wszyscy swoich miliardów dorobili się w te kilka lat w białych rękawiczkach. Na bank kibice tamtych klubów mają permanentnego doła.

Dla Milanu zawsze był i jest dobry. Może za dużo się o chłopinie rozpisałem, ale jako kibic Milanu, za to co dla tego klubu zrobił mam do niego szacun, bo bez niego by po prostu wielkiego Milanu nie było.

BTW - żeby nie było, nie zarzucam nic "refleksyjnym" kibicom Milanu. Każdy ma swój film. Jeśli chodzi o Sylweka to mój jest taki jak powyżej.
-
2013/02/05 09:19:17
@jego_eminencja
Baressi już obśmiany, to jeszcze dodam, że w tekście jest mowa o Milanie z początku XXI wieku, a Baresi skończył karierę w 1997 r. (faktycznie po 20 latach gry dla Milanu) jako 37-latek
Ktoś jeszcze nie widział nowego Tiziano? www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=GtUZF_rr-KI
-
2013/02/05 09:49:55
@salvatore
Dla Milanu zawsze był i jest dobry
za to co dla tego klubu zrobił mam do niego szacun


Ale tego nikt nie neguje. Po prostu zabrzmiało, jakbyś mu wystawiał laurkę wychodząc poza Milan, a to już ślepota lub nadużycie. Co więcej, jego ogólne przekręty nie powinny wpływać na stosunek do Milanu (choć rozumowanie "co tam przekręty, skoro Milan na tym skorzystał" to po prostu odmiana starego "to sk..syn, ale to nasz sk..syn").
-
2013/02/05 10:01:40
@ bartoszcze

Po prostu zabrzmiało, jakbyś mu wystawiał laurkę wychodząc poza Milan(..)

Rozumiem że chodzi o komentarz pod poprzednim wpisem Rafała?

No więc nie będę się z tego wycofywał, bo z mojej perspektywy "chłopina nie jest zły" hheheh... Nic nie poradzę, mam taką słabość że darzę sympatią takich po*ebów - bez zbytniego zagłębiania się w to czy on jest "be" czy "cacy". Dziesiątki numerów jakie odwalał będąc premierem Włoch szczerze mnie ubawiło, do rozpuku śmiałem się przy okazji wielkiej afery bunga bunga oraz kiedy strzelał z paluchów do dziennikarki na konferencji :) Wprowadzał nieco kolorytu do tego smutnego jak p**da miasta, ekhm, miało być świata ... polityki. Takiego cacy, poukładanego i pełnego sztywnych form.

Może jakbym był Włochem to bym inaczej na to patrzył, zdaję sobie sprawę że wielu go nie cierpi, to i dostał całkiem nie dawno w ryło jakąś tam statuetką i mafia nawet go przed tym nie uchroniła ;)
-
2013/02/05 10:43:16
@salvatore
Znaczy wiesz, w Juve też mogliby powiedzieć, że ten Kaddafi to w sumie całkiem spoko gość (bo nie chce mi się lepszych przykładów szukać).
Peace.
-
2013/02/05 10:49:20
@ bartoszcze

Mi się też nie chce rozwijać myśli, więc napiszę tylko - przykład beznadziejnie słaby.
-
2013/02/05 11:44:51
Myślę, że podobny tekst można by spokojnie napisać o Juve. Po legandarnych Zizu, Vieirze, Trezeguetcie, Del Piero, Nedvedzie, Camoranesim przyszedł czas posuchy i totalnie nietrafionych transferów. Kolejnym krokiem było łapanie osłuchanych nazwisk, nie bacząc na poprzednie barwy klubowe, czy wiek bliski emerytury. Dopiero w porzednim sezonie klub zaczął chyba przybierać jakiś konkretny kierunek inwestując w nowych piłkarzy, odpowiadających strategii Napoleona-Antonio. Milan przepoczwarzył z Interu Mario, a Juve nie chcianego w Milanie Pirlo, który (o ironio) był chyba głównym architektem poprzedniego mistrzostwa. A i tak serce drży, czy ta nowoklejona machina nie miała tylko chwilowego rozpędu i patrząc na kilka porażek w tym sezonie, nie stanie ostatecznie gdzieś w środku tabeli. Taki chyba urok Serie A. Możesz być dziadkiem, ale szykownym. Ale czy normalny kraj byłby tak wspaniały jak Italia??
-
2013/02/05 11:48:23
A bardziej w temacie:
Uważam że zważywszy na środki Milan dość sprawnie przebudowuje skład. Po odejściu Ibry, Cassano, Inzaghiego i później Pato raczej ciężko było przypuszczać że w najbliższym czasie atak Milanu będzie można nazwać "mocnym". Tymczasem jeszcze przed przyjściem Balotelliego trójkąt El Sharaawi - Pazzini - Niang był świetny. Faraon eksplodował, można mu już śmiało przybić klasę europejską, Niang zdradza wszelkie symptomy wielkiego talentu, no, brakuje tylko gola, ale ten jest kwestią czasu raczej (szkoda poprzeczki z Udine, pięknie walnął). Ale jako skrzydłowy - świetnie. Pazzini - solidnie wykonuje swoją robotę. Przyszedł jeszcze Balotelli.

Atak silny, ale jeszcze bez renomy, najpierw trzeba coś wygrać. Przede wszystkim atak perspektywiczny, młody, więc czas na zdobycie renomy jest. Robinho mógłby się albo pożegnać, albo chociaż obniżyć sobie kontrakt o połowę...

Pomoc też nie najgorzej. O ile w przypadku Ibry i Cassano mam zgodę z Rafałem bo też nie bardzo z mojej bajki są, to Prince mi od razu do gustu przypadł w 2 linii. Trafił tam kiedy grały same dziadki i brakowało tam walczaka takiego jak on. Ale teraz próby robienia z niego rozgrywającego nie za bardzo wychodzą. Gra tam chyba dlatego że nikogo nie udało się sprowadzić, a Bojan na tej pozycji to jeszcze większy ogórek. Rozgrywający (taki typowy jak kiedyś Kaka) potrzebny od zaraz. Poza tym w 2 linii nazwiska takie jak Montolivo, Nocerino, Ambrosini, Flamini, De Jong. Co najmniej solidnie. Tylko tego playmakera brak a byłoby naprawdę gites.

I ta nieszczęsna obrona. Myślę że tutaj przyjdą w lecie jakieś wzmocnienia. Za 10-15 baniek można sprowadzić jakiegoś dobrego defensora, niechby nawet z 30 na karku, dla obrońcy to żaden wiek. Zgadzam się z opinią Rafała dot. Mexesa. Strasznie mnie zawiódł, spodziewałem się po nim znacznie więcej. Abate i Abiatti to pewne punkty, środek słaby. Mexes i Zapata to świetni zawodnicy na rezerwowych ale nie na 1 skład. Może i tak ogólnie to bardzo solidny duet jest, ale przecież przed nimi był Nesta - Silva, Nesta - Stam, Baresi - Costacurta... ;/ Na lewej ostatnio gra Constant i jak oglądam mecze to ani baboli nie sadzi ani też niczym szczególnym się nie wyróżnia.

Ciekawe jak na testach z Barceloną wypadnie defensywa.
-
2013/02/05 11:58:07

Zarządzanie kryzysowe w Milanie do pewnego momentu nie było nawet złe.
Pozbycie się zajechanego Szewczenki i schorowanego Kaki za gigantyczne pieniądze należy uznać za plus.
Coraz bardziej zażyłe kontakty Adriano Gallianiego z kumplem Martina Jola nie oznaczają samych korzyści dla klubu. Pewnego typu kopacze pojawili się w tym eleganckim towarzystwie wyłącznie za sprawą tego obrzydliwego osobnika.
Moim zdaniem Milan padł latem, kiedy w brutalny sposób wykopano Thiago Silvę. Jeszcze rok temu była to drużyna w przebudowie, która potrafiła błysnąć, tak jak to miało miejsce 15-go lutego.
www.bbc.co.uk/sport/0/football/16940618

Teraz Milan w ligowej tabeli jest na poziomie Interu, a to nie jest komplement.
W rywalizacji z Barceloną walka toczyć się będzie raczej o uniknięcie blamażu.

I wreszcie transfer Super Mario.
Na początku podchodziłem do niego z dystansem. Jednak teraz, po przeczytaniu tych wszystkich pokrętnych wypowiedzi tzw. polskich dziennikarzy sportowych, którzy z wielką troską tłumaczą ciemnemu ludowi, jak to włoski snajper pobity i upokorzony z podkulonym ogonem wrócił do mamusi, bo w wielkim świecie go nie chcieli, mój entuzjazm rośnie.
Co ciekawe, nasi znamienici "eksperci" bez zażenowania przyznają, że nigdy w akcji nie widzieli Bartosza Salamona (ten transfer boli ich jeszcze bardziej). A polski zawodnik, o zgrozo, ma szansę bardzo szybko przebić się do pierwszego składu, ponieważ będzie rywalizował w słabo w tej chwili obsadzonej formacji obronnej.
Milanowi wielkie trofea w najbliższym czasie nie grożą, ale będzie o nim głośno.

-
2013/02/05 14:19:03
Z Robinho i Mexesem trafiłeś w sedno. Tego pierwszego sprzedawałem już kilka razy, czy to w PESie czy w FMie. :] Co innego Ronaldinho czy de Jong (tego mimo wszystko wolę od van Bommela).
-
2013/02/05 17:03:22
Oj, co by bylo, gdyby nie talenty A. Gallianiego.Jemu nalezy sie "standing ovation" od chyba wszystkich kibicow Milanu.
-
2013/02/05 20:27:40
Może mi umknęło, przyznaję, ale co sądzisz o transferze Salamona? Nie tylko w perspektywie tego sezonu, ale zwłaszcza dwóch następnych? Bo powiem szczerze w drugiego Baresiego nie wierzę, ale może Thiago Silva?
-
2013/02/05 21:57:41
@shadowking

Jako rocznik '77 do tej pory nie mogę wyjść ze zdziwienia, jak to się stało, że bycie zaprzysięgłym fanem Milanu nie jest doświadczeniem powszechnym dla moich/naszych rówieśników? Dlaczego nie zachwycił ich Milan Sacchiego, skoro zachwycał?

No nie jest doświadczeniem powszechnym dla tych, których kluby od Milanu Sacchiego dostawali bęcki:( O jakże ja tych Holendrów nie cierpiałem.
-
2013/02/06 08:27:54
Jak to dobrze, że nie urodziłem się kilka lat wcześniej!
Oranje grali piach i padake?
Podziwiałem ich od schyłku pokolenia Bergkampa, Bliżniaków i De Goey'a i początków szturmu na kadrę wychowanków Ajaxu (Seedorf, Davids, Kluivert, Overmars) z dodatkiem van Hoojdonka, który walił rzuty wolne jak karniaki.
Gdyby nie opinie forumowiczów "A jednak..." nigdy bym nie uwierzył!
-
2013/02/06 14:05:26
@wszyscy
Sorry, że nie odpowiadałem pod tą ani poprzednią notką, choć akurat specjalne powody miałem. Cholernie zajęty byłem.

O Berlusconim jednak muszę - on nie wprowadza żadnego kolorytu, to obrzydliwy typ i wcale nie wiadomo, czy porównania Kadafiego nie byłyby uprawnione, gdyby nie krępowała go demokracja. Jeśli dla kogoś to fajny chłop, to umiem go usprawiedliwić wyłącznie ignorancją. Przyzwoici Włosi się Berlusconiego wstydzą, i to bardzo.

PS Dzisiaj poziom utrzymał braciszek, Paolo Berlusconi. Aż mi się nie chce przytaczać tych jego bon motów o 'czarnuszku'.

@shadowking
A Balotelli jest pomysłem tak karkołomnym, że aż najbardziej logicznym z możliwych w wykonaniu gościa, który obiecuje wyborcom kiełbasę a'la sto milionów Wałęsy i oni dają się nabierać nie raz.

Balotelli to też kiełbasa, publicyści już tam się bawią w szacowanie, ile głosów ma przynieść. To czyni ten transfer jeszcze bardziej żałosnym.
-
2013/02/06 18:07:49
O Berlusconim jednak muszę - on nie wprowadza żadnego kolorytu, to obrzydliwy typ i wcale nie wiadomo, czy porównania Kadafiego nie byłyby uprawnione, gdyby nie krępowała go demokracja. Jeśli dla kogoś to fajny chłop, to umiem go usprawiedliwić wyłącznie ignorancją. Przyzwoici Włosi się Berlusconiego wstydzą, i to bardzo.

Jakże autorytatywnie. Przepraszam że śmiałem w 100% nie poprzeć twego spojrzenia na prezia :P Wychodzi na to Rafale, że wg Twoich kryteriów jestem bezrefleksyjnym ignorantem. Szkoda że nie napisałeś wprost do mnie tylko per @wszyscy. Trudno, jakoś przeżyję ten niesamowity "cios". Nic nie poradzę że na wybryki Sylwka leję ciepłym moczem a jego polityczne gafy mnie bawią :)

A jego brat to już w ogóle mi wisi i powiewa.

Przyzwoici Włosi się Berlusconiego wstydzą? Wow. Ja znam kilku którzy też mają niezłą "bekę" z niego, i nie spinają się, bo wiedzą że świat traktuje go z przymrużeniem oka. To moi znajomi z czasów emigracji, spoko ludzie, ale może to nie są porządni Włosi? Może nieprzyzwoitych Włochów jest więcej niż przyzwoitych? A może po prosty wyolbrzymiasz? Toż 3x premierem, głosów zbiera zawsze co niemiara.

BTW - kibiców Milanu u nas w kraju znam dziesiątki, pewnie znasz więcej ale nie w tym rzecz. Sęk w tym że podczas rozmów o Milanie jakoś nie zauważyłem żeby mieli estetyczne i etyczne wątpliwości. Nie twierdzę że moi znajomi są grupą reprezentującą ogół, ale uważam że przesadzasz.
Może do Hitlera jeszcze go porównajcie.
-
2013/02/06 19:10:36
Do tej starej, eleganckiej gwardii mam taki sentyment, że nawet Juve po przejściu Pirlo stało sie dla mnie bardziej sympatyczne i życzę im zrobienia psikusa w LM - Milan nie ma szans, oni tak, w dużej mierze z powodu Pirlo właśnie.
Pirlo i Seederf - na stare lata to była niedościgniona elegancja w grze i zimny spokój - jak Seederfa w zeszłym roku, kiedy kilka razy we własnym polu karnym spokojnymi balansami wychodził spod podwojonego krycia os z Barcelony.
-
2013/02/07 09:34:55
@salvatore82

Pieprzysz salvatore i tyle. Starasz się przekonać kogo się da, że Twoim zdaniem białe jest szare, a czarne jest ciemnobrązowe. Ludziska Ci piszą z kilku różnych stron jaki jest Berlusconi w rzeczywistości, a Ty odpisujesz, że to Ci lata, tamto Ci powiewa, a jeszcze inne fakty z jego życia olewasz ciepłym moczem. Bo jest fajny, rubaszny i masz z niego bekę. No fajnie, ale po jaką cholerę pisać już 4 albo 5 post w podobnym tonie?? Aż tak usilnie starasz się samego siebie przekonać za pomocą swoich wypowiedzi, że masz rację w subiektywnej opinii, że smażysz posta za postem z tymi samymi pierdołami?
Cieszy Cię Silvio? Jest w/g Ciebie cool? Spoko, wierz w to ile chcesz ale nie pisz już o tym po raz kolejny. Bardzo Cię o to uprzejmie proszę.

PS Moja szanowna rodzicielka spędziła 19 lat w Italii i jak ją pytam czy pamięta żeby ktoś się pochlebnie o Silvio wypowiadał z jej otoczenia, odpowiada przecząco. To pewnie tez żaden argument dla Ciebie. Szczególnie, ze nie żyłeś pod jego rządami i nie śledziłeś na bieżąco afer z jego udziałem. Ale wiesz lepiej.
O co Ci chodzi z tymi wyborami. Nigdy nie słyszałeś o manipulowaniu wynikami wyborczymi?? Na jakim świecie Ty żyjesz? Korupcja jest wszędzie. Pewnie w głosowania smsowe tez wierzysz :)
-
2013/02/07 14:23:37
@ metal_flows_in_my_veins

Po pierwsze nie pisałem do Ciebie tylko do Rafała. Wcześniej do Bartoszcze. Jakbyś nie zauważył to było ustosunkowanie się do ich wypowiedzi do mnie, tak jak teraz ustosunkowuję się do Twojej.

Po drugie nikogo do niczego nie przekonuję, cały czas piszę o tym co ja myślę a nie co mają myśleć inni. Jak dla mnie możesz mieć kibel z podobizną Berlusconiego i sobie codziennie mściwie na niego srać, totalnie mnie właśnie lata i powiewa.

Cieszy Cię Silvio?
Tak.

Jest w/g Ciebie cool?
Niekoniecznie.

Spoko, wierz w to ile chcesz ale nie pisz już o tym po raz kolejny. Bardzo Cię o to uprzejmie proszę.
Bo?

PS Moja szanowna rodzicielka spędziła 19 lat w Italii i jak ją pytam czy pamięta żeby ktoś się pochlebnie o Silvio wypowiadał z jej otoczenia, odpowiada przecząco.
Nie no jak żona tak mówi, to musi być prawda.

To pewnie tez żaden argument dla Ciebie.
Oczywiście że żaden. Poza tym nie wiem w czym.

Pozdrawiam.

-
2013/02/07 14:55:38
@metal_flows_in_my_veins

Sorry, rodzicielka = matka, nie wiem skąd mi się żona wzięła.
A na serio - nie nerwuj się tak :P
-
2013/02/11 13:03:58
Milan ma bardzo dziwną politykę transferową już od dłuższego czasu. Drużynę zasilają emerytowane gwiazdy... Nic po latach nie działa już tak, jak wcześniej. Pióra wieczne także nie są tak naprawdę "wieczne", więc piłkarze tym bardziej. No ale teraz przyszedł Super Mario, może to coś zmieni :P