Blog > Komentarze do wpisu

Jak daleko do końca świata. W Arsenalu

Czuję zbyt intensywny sentyment do tamtej superdrużyny, do jej konstruowanych w obłędnym tempie, pełnych inscenizacyjnego rozmachu układanek ofensywnych, bym dawał sobie kiedykolwiek wmawiać, że wzrost londyńskiego klubu blokowały brutalne ekonomiczne realia. Trener Arsène Wenger stękał i stękał, że nie pozwalają mu one ruszyć w pościg za mistrzostwem Anglii, a przecież od dawna już nikt poważny tego odeń nie wymaga. Przecież czarna seria bez trofeum ciągnie się bardziej dlatego, że jego piłkarze przegrywają z biedniejszymi. Czasem na tle londyńczyków niemal nędzarzami.

Czy powody finansowe mogą wyjaśniać wczorajszą pucharową porażkę z drugoligowym Blackburn?

Czy mogą tłumaczyć grudniową pucharową katastrofę z czwartoligowym Bradford?

Zeszłosezonową pucharową porażkę z przeciętnym Sunderlandem?

Wcześniejszą – finałową! – pucharową porażkę ze zsuwającym się do drugiej ligi Birmingham?

Jeszcze wcześniejszą pucharową porażkę z dysponującym znacznie niższym budżetem Stoke City?

I jeszcze wcześniejszą – z drugoligowym Burnley?

Wenger zawsze kierował naszą uwagę na wielkich, którym Arsenal wskutek obiektywnych okoliczności nie miał szans rzucić wyzwania, tymczasem Arsenal stawał się specjalistą od przegrywania z małymi, którzy teoretycznie nie mieli szans rzucić wyzwania jemu. Wybitnym specjalistą od przegrywania z małymi.

Na pierwszy rzut oka zagadką pozostaje przede wszystkim, dlaczego francuski trener kompletnie stracił wyczucie w manewrach transferowych. To ono przywiodło go do triumfów w przeszłości – fantastycznym Thierry’emu Henry’emu i Patrickovi Vieirze zaufał po ich niepowodzeniach we włoskiej Serie A, za Fredrika Ljungberga, Nwankwo Kanu, Roberta Piresa, Robina van Persiego czy Emmanuela Adebayora płacił po kilka milionów, Kolo Toure wyciągnął ze szkółki w Abidżanie za 150 tys, Cesca Fabregasa i Matthieu Flaminiego wykradał za darmo. Teraz najokazalszych łupów dopadają inni (najbardziej spektakularny przykład nazywa się Michu, ale są i pomniejsze jak, bo ja wiem, Christian Benteke), natomiast francuski szkoleniowiec rozdaje krągłe sumy na zasoby talentu tylko potencjalne lub krzyczącą bylejakość – Andrieja Arszawina, Gervinho, Oliviera Girouda, Park Chu-Younga, Sébastiena Squillaciego, Andre Santosa etc. O tłumach młodych zdolnych już nawet nie wspominam... Aż strach pomyśleć, jak wyglądałby dziś Arsenal, gdyby z trendu nie wyłamał się Santi Cazorla.

Ja jednak nie umiem uwierzyć, że wszyscy się nie nadają. Klasyczne klęski transferowe ponosi Barcelona - czy odda fortunę za wirtuozerskiego gdzie indziej Zlatana Ibrahimovicia, czy weźmie Alexisa Sancheza lub Aleksandra Hleba, czy przepuści 25 mln na Dmytro Czyhrynskiego, czy zainwestuje jeszcze agresywniej w Davida Villę, zawsze dostaje w zamian co najmniej niedosyt, zupełnie jakby specyficzny ekosystem Camp Nou odrzucał wszelkie obce organizmy. Ale katalońska drużyna nadal wygrywa. Kupieni przez Arsenal nie tyle rozczarowują jako jednostki, ile wkomponowują się w zastany krajobraz. Wyjałowiony, jakby skażony wirusem wtórnego analfabetyzmu. Tam już właściwie nikt się nie rozwija – zwłaszcza: nie rozwija się dynamicznie – a piłkarze jak Thomas Vermaelen czy nasz Wojciech Szczęsny wręcz przeciętnieją. Ślady po erze „Niezwyciężonych” mógłby wykryć w Arsenalu chyba tylko archeolog.

Wenger od lat nie umie zaprogramować drużyny na solidne bronienie ani natchnąć do przezwyciężania swoich ograniczeń w bitwach z potentatami, ale problem ma znacznie głębszy – długo budował na Emirates Stadium kulturę wymówek, odkładał wygrywanie na świętego nigdy, aż całkiem stracił generalską charyzmę. Jego podwładni nie uczą się na błędach, Blackburn dali się pobić niedługo po szokujące wpadce z Bradford – wyobrażacie sobie, jakie tornado wtargnęłoby do szatni na Old Trafford, gdyby podobny numer wycięli Aleksowi Fergusonowi piłkarze Manchesteru United, nawet w zestawieniu bezdennie rezerwowym?

Sobotnie popołudnie musiało w głowach londyńczyków wywołać potworne spustoszenie. Oto na 20 minut przed końcem Arsene Wenger daje ostateczny sygnał do frontalnego ataku, wysuwając z rezerwy wszystkie najpotężniejsze lufy, czyli Cazorlę, Jacka Wilshere’a oraz Theo Walcotta. Efekt? Mija kilkadziesiąt sekund i drugoligowcy strzelają zwycięskiego gola. Makabra.

Nie wiem, czy mogłyby na Arsenal spaść jeszcze cięższe ciosy w przededniu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem, rozdeptującym wszystkich przy minimalnych stratach własnych (bilans bramkowy w Bundeslidze: 57-7). Szef z Emirates jest coraz bardziej nagi, hałaśliwie kontestują go trybuny, im mocniejszy w teorii skład wystawi w krajowych pucharach, tym dotkliwiej piłkarze kładą się przed wątłymi rywalami. Fanów zakuł w dyby – już w nic nie wierzą, a zarazem zdają sobie sprawę, że tylko sam Wenger jest władny podjąć decyzję o odejściu, że nikt za niego nie wskaże następcy.

Czy to w ogóle realne – francuski trener ogłaszający kapitulację? Nastąpiłby lokalny koniec świata. Arsene lądował w Arsenalu 17 lat temu – ­kiedy telefony komórkowe ważyły więcej niż dzisiejsze telewizory, pozbawiony dostępu do ropy Manchester City błąkał się po drugiej lidze, Hiszpanie nie nauczyli się jeszcze wydobywać złóż talentu i przegrywali na mistrzostwach Europy nawet z Anglikami. Przegrał z czasem? Alex Ferguson może istnieć tylko jeden?

niedziela, 17 lutego 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/02/17 22:09:30
@korekta obyw
...jemu. Wybitnemu specjaliście.
-
2013/02/17 22:12:31
i od razu:
" kiedy telefony komórkowe ważyły więcej niż dzisiejsze telewizory"
*palcelizac
-
2013/02/17 22:14:40
Aż mi się Hornby przypomniał, to zbyt silne.
-
2013/02/17 23:15:03
A ja nie przekreślałbym ich szans w starciu z Bayernem. Przecież the gunners mieli w tym sezonie kilka kapitalnych meczów w PL, gdzie strzelali po pięć bramek. I co ważniejsze, w CL zagrają bez presji, a to pomaga. Pamiętacie co robił villareal przed siedmioma laty? Champions League bywa nieprzewidywalna, więc lepiej nie lekceważmy arsenalu...
-
2013/02/17 23:17:26
@up
A jak zlekceważymy to co?
-
2013/02/17 23:25:21
Z Bayernem beda becki, az zeby zabola.

Faktycznie, Arsenal stacza sie w przecietnosc, a pilkarze wygladaja jakby przyjmowali to za cos nieodwolalnego. Przeciez jeszcze kilka lat temu ta banda niedoplaconych gowniarzy, mimo braku trofeow grala najladniejszy futbol w lidze. A teraz, Paaaaanie....
-
2013/02/18 00:30:36
Tak, Ferguson może być tylko jeden. Wenger pierwsze 10 lat w Arsenalu miał porównywalne z pierwszą dekadą Fergiego w MU. Francuz sprawia wrażenie jakby chciał rzeczywistość przystosować do siebie. Szkot dostosowuje się do rzeczywistości.
-
2013/02/18 00:54:34
Pomysł na zespół Wengera nie jest już tak dobry dzisiaj jak był te 10-15 lat temu. Futbol się zglobalizował i trzeba mieć niezwykłego farta żeby wyciągnąć jakiś ogromny talent z tego czy innego zadupia przed skautami bogatszych i silniejszych klubów. Też dlatego, że Arsenal mimo że nadal jest klubem dosyć bogatym, to już nie ma tego prestiżu co jeszcze parę lat temu. Wszystkie megagwiazdy już zwiały, w kolejce do wylotu są jeszcze tylko Wilshere, Walcott, Cazorla A jak ich już nie będzie to, jako rzekł klasyk, nie będzie niczego.

Zapewne włodarze Arsenalu się opamiętają dopiero jak widmo Championship zajrzy im w oczy. Bo w to, że opamięta się Wenger ja już dawno przestałem wierzyć. I jego piłkarze chyba też.
-
2013/02/18 01:03:23
swietnie sie czyta
-
2013/02/18 01:31:49
Adriano, Abidal, Alves, Pinto, do tamtego sezonu Mascherano przeczą tezie o tym jak to zawsze Barcelona ponosiła klęski transferowe i nie przyjmowała ciał obcych.

Co do Wengera to trafna uwaga z tymi maluczkimi, ale skoro Arsenal sięga po Ville to być może Wenger nauczył się choć tyle, że zamiast młodych zdolnych bierze tych zdolnych ale tuż przed końcen kariery? Przełom?

-
2013/02/18 02:24:35
Panie Rafale proszę to wysłać Wengerowi. :) Arsenal kocham od 8 roku życia (nie było wtedy komórek) i szczerze coraz ciężej dźwigać ten krzyż.
Mi się po prostu wydaje że problem nie są kwestie ekonomiczne a jest nim niestety i to wyłącznie sam Arsene i jak ktoś napisał to że on zamiast (próbować) dopasowywać się do nowej rzeczywistości zaklina ją. Autor artykułu trafnie zauważył kluczową rzecz, tj. że właśnie przez takie niestanne bełkotliwe tłumaczenia, odwoływanie się do jakichś absurdalnych czy też mniej istotnych dokonań Wenger stracił po prostu ten pazur i węch którym no szokował i to latami. Po prostu to biadolenie, nieustanne tłumaczenie i szukanie alibi weszło mu w krew i zmieniło jego no charakter niestety. Mój tato też jest fanem Kanonierów i jego wpienia najmocniej to że faktycznie Wenger nigdy nie przyjmuje na klatę że dał ciała, nigdy nie krytykuje postawy zespołu (nie mówiąc o zarządzie) tylko zawsze na siłę eksponuje plusy, bełkocze o jakości, wyniku finansowym, rozwoju itd. Przez to te nieuki które ostatnio ściąga czują się w klubie jak pączki w maśle i mówiąc szczerze tego stanu rzeczy nie zmieni nic poza terapią szokową czyli dymisją trenera bo niestety on jest już niereformowalny i co szczególnie wpienia przekorny. Tyle że sytuacja jest o tyle beznadziejna, że uczciwie boję się że po jego odejściu przy obecnym sposobie finansowania klubu, Arsenal na lata wypadnie z top4 bo główny udziałowiec czyli ten Kroenke wręcz słynie z tego że w żadnym z jego klubów nigdy nie chodziło o tzw. sukces sportowy i np. o duże inwestycje a głównie o wynik finansowy tak że na dłuższą metę bez Wengera lepiej nie będzie bo przy całej tej krytyce no to jednak jeden z najwybitniejszych managerów/trenerów w historii. Poza tym to b. łebski gość i musi przecież choćby czasem widzieć co się naprawdę dzieje i że nikt mu już tak naprawdę nie wierzy. To musi boleć bo przecież TEN jego firmowy Arsenal grał o wiele bardziej widowiskowo niż najlepsza Barcelona i gdyby klub wtedy tak od 2002r. stać było nawet nie na inwestycje ale na po prostu na zatrzymywanie tych diamentów które trener szlifował za relatywnie niewielkie pieniądze to by byli hegemonem w Europie. Szkoda nawet wymieniać ilu oni oddali wspaniałych piłkarzy najlepszym klubom świata, w tym ilu z nich się błyskawicznie zmarnowało bez Wengera (choćby głupi Flamini, potem Hleb, Adebayor a teraz Nasri, Song itd.) Szkoda że opuściło Wengera też szczęście bo tak naprawdę to wszystko oddziela cienka granica (karne z IV ligowcem i teraz ta sobota ze stówami Żerwinio). Tak wogóle całkiem prawdopodobne jest że ograją Niemców we wtorek no ale paradoksalnie przez takie szalone akcje ten klub będzie dalej planowo tonął.
Jedyna nadzieja to sprzedaż klubu w ręce np. kolejnego Ruska co będzie w Londynie robił pranie wielkiej brudnej kasy której nadmiar odmieniłby pewno choćby trochę postępowanie Wengera. Niesmak pewno by się pojawił no ale czasy mamy jakie mamy i trzeba się do nich dostosować a mnie szczerze wpienia nieustanne karmienie się złudzeniami i wogóle to że ledwo już pamiętam jaka to bvła frajda celebrować jak wywalczyli ostatnie mistrzostwo Anglii.
Pozdr!
-
2013/02/18 08:35:52
W zeszłym roku było to samo hehehe. Pewnie będzie z Arsenalem jak zwykle, 0 trofeów, odpadną z Bayernem, a w lidze zajmą miejsce pozwalające im zagarć w kwalifikacjach do LM i pewnie do niej awansują. To wciąż czołowa drużyna w PL, nie mająca ambicji w zwycięzaniu najważniejszych trofeów, choć na tyle mocna by być w czołówce.
-
2013/02/18 08:45:58
Degrengolada Arsenalu to fakt. Wenger nie wyciąga wniosków, nie widać w nim przywódcy.

Jako kibic MU mogę to podsumować prościej - kiedyś na mecze z Kanonierami czekało się jak na święto, jeden z TYCH meczów definiujących sezon. Dziś większe emocje wywołuje, dajmy na to, Everton.
-
2013/02/18 09:21:15
Doczytalam artykul tylko do polowy, a i tak uwazam ze to strata czasu czytanie takich oczywistych bzdur. Jestem fanem Arsenalu od prawie 30tu lat, przezylam jego wzloty i upadki na tarasach, a to co teraz widze jest i tak o wiele lepsze niz czasy przeszle.

Juz w drugim zdaniu zademostrowal Pan szokujaca niewiedze o klubie, o ktorym pan nic nie wie; cytuje "bym dawał sobie kiedykolwiek wmawiać, że wzrost londyńskiego klubu blokowały brutalne ekonomiczne realia" - naprawde??
-
2013/02/18 09:40:58
ajronmajk - Wenger belkocze?? Panie, niech pan nam wszystkim fanow zrobi przysluge i zostanie fanem innego klubu. Prawie sie trzese z wscieklosci, po co ktos mi wyslal link do tego anti-Arsenal blogu??
-
2013/02/18 10:18:10
Wygląda na to, że Wenger będzie miał okazję pograć tą drużyną (tym składem) dłużej niż do letniego okienka. Teraz ma taki skład, że mocnioejs i bogatsze kluby nie mają czego tam plądrować. Jest oczywiście Wilshere, ale on wychował się w tej dzielnicy Londka, gdzie grywa AFC, więc tak szybko klubu nie opuści.
Dodatkowo boss zmienia trochę optykę patrzenia na przydatnych zawodników. Nowy kontrakt Wallcot'a, kupno Polsiego i Cazorli. O sile drużyny stanowią (poza Jackiem W.) zawodnicy bardziej doświadczeni niż dwa/trzy sezony temu.
Nie wiem jacy piłkarze(na jakie pozycje) ich wzmocnią, choć Davis Villa zrobiłby to na pewno, ale w lato Wenger będzie mógł się skupić na wzmacnianiu składu, a nie zasypywaniu dziur co powinno im przynieść kilka punktów więcej w senonie 2013/14.
-
2013/02/18 10:36:53
Wenger zagubił się w swoim misternym projekcie i już nie umie tchnąć ducha walki w swoich ludzi, przez co są snującą się kupą mięsa po boisku bez cienia odwagi i wiary w zwycięstwo. Mourinho umiał teoretycznie słabszy zespół wprowadzić do finału LM i go wygrać w 2004 roku. Ferguson ma taki wpływ na swoją drużynę, że ta co roku popisowo bębni kanonierów. Może to i smutne, ale gracze sami widzą, że w Arsenalu trofeum nie dopadną i dlatego uciekają z tonącego statku- Nasri wolał kasę w City, van Persie wyzwania w United, Song ławkę w Barcelonie, bo mimo wszystko mistrza kraju z nią osiągnie. Symboliczne w tym wszystkim jest to, że Arsenal nie zdobył ani jednego trofeum po opuszczeniu Highbury...
-
2013/02/18 11:22:36
pipes...
Twoja wiedza w temacie transferów rzuca na kolana...
Sugerowałbym ograniczeń górnolotnych wpisów typu "wolał wyzwania w United", czy ławkę w Barcelonie. Jestem przekonany, że we wszystkich przypadkach największe znaczenie miały pieniądze.
Van Persi już wiosną wiedział, że nie przedłuży kontraktu, a co za tym idzie nie dał szans Wengerowi na "ewentualną" próbę wzmocnienia składu. Arsenal nigdy nie oferował i za pewne nie będzie oferował zawodnikom tygodniówek na poziomie 200 tys. funtów. Zresztą w mojej opinii to już działania zakrawające na oznaki szaleństwa. Z litości pominę już kwestię, że przez lata pobytu w Arsenalu van Persi był kontuzjowany, a prawdziwa eksplozja jego "umiejętności" trwała 1,5 sezonu... po czym Holender chętnie i szybko czmychnął.
Jakoś wcześniej nie cierpiał z powodu braku trofeum, chętnie przyjmował tygodniówki za siedzenie na ławce rezerwowych. Gdzie byli piewcy talentu van Persiego, kiedy w niesławie przechodził z Holandii do Anglii? Kto zaufał mu mimo, że do dzisiaj słychać na stadionach śpiew "she said no"?
Dzisiaj czytamy jednak o "małym chłopcu, który się obudził", "o straconych latach"...
Niestety dzisiejszy futbol nie ma już swoich Gerrardów, Lampardów czy Adamsów. Brutalnie rządzi pieniądz, a wspomniane historie o chęci zdobywania pucharów to próba zabica sumienia oraz chęć kibiców do kreowania bohaterów... ale już w nowych miejscach.
-
2013/02/18 11:28:05
Oczywiste jest, że poszli dla pieniędzy. Nie mówię, że nie, ale sam przyznasz, że w Man U ma chłopak większe szanse na trofeum niż w Arsenalu? ;)
Patrzę na piłkę klubową dosyć obiektywnie i na przestrzeni lat nie tylko Arsenal popuścił z tonu. Kanonierzy chociaż liczą się w walce o 4 miejsce na koniec, w przeciwieństwie do takiego Liverpoolu, który nie tak dawno wygrywał Ligę Mistrzów albo dopadał do finału... Nie chciałem nikogo moim komentarzem obrazić, ale Arsenal ma naprawdę porywający skład na papierze, a gdy przychodzi jakiś mecz o stawkę to następuje tragedia. Najbliżej zwycięstwa w Lidze Mistrzów był w 2006 roku i gdyby Lehmann nie dostał czerwonej kartki, a Giuly'ego uznano gola może przy 0:1 drużyna Wengera by coś więcej ugrała.
-
2013/02/18 11:49:13
Drogi autorze...
Cóż... mimo, że nie śledzę Pana bloga regularnie (jestem tu z powodu Pana Okońskiego) to odnoszę wrażenie, że wpisuje się Pan w trend, który dominuje wśród "dziennikarzy z blogiem".
Jak czytam potraktował Pan temat wybiórczo, jednym tchem wymieniając większość "wpadek" kanonierów. Zapomniał Pan jednak o laniu jakie w poprzednim sezonie Arsenal zgotował Chelsea, czy Tottenhamowi. Znając życie w tym miejscu zapewne napisał by Pan "hola, hola... mówię o biednych kontra Arsenal w pucharach". Niestety te słowa potwierdziłyby jedynie moją teze, bo nie można mówić o żadnej drużynie jedynie w kontekście pucharów, czy też ligii. Choćby Chelsea z zeszłego sezonu, czy City z obecnego.
Zadał Pan wiele pytań, które chyba miały pozostać bez odpowiedzi, a mimo to sam Pan na nie odpowiedział. W mojej opinii... błędnie. Niestety futbol jest tak skonstruowany, że finanse są jego integralną częścią i mają olbrzymi wpływ na końcowy sukces. Podał Pan przykłady "biednych" angielskich klubów i ich sukcesy w walce z możnym Arsenalem (również na rynku transferowym). W mojej opinii, zarówno w tym sezonie jak i poprzednim była cała masa wpadek i kompromitacji. Jakoś dziwi mnie, że nie zwrócił Pan uwagi na wyrzucenie z LM Chelsea, czy City!? No, ale rozumiem, że w kogoś trzeba bębnić.
Po za tym zwracam uwagę, że jedynie w ocenie postronnych obserwatorów Arsenal mieni się klubem bogatym i zamożnym. O ile się nie mylę (wiek pozwala mi się mylić) w jednym z ostatnich rankingów Arsenal był na szóstym lub siódmym miejscu za potęgami typu QPR... zaraz, zaraz to nie Ci co walczą o przetrwanie?
Odpowiadając na Pana pytania... nie da się w dzisiejszym czasie rozdzielić pieniędzy od sukcesu sportowego. W wypadku klubów nie chodzi jedynie o miliony wydawane na "zakup" zawodnika, ale przede wszystkim miliony na jego pensje i prowizję agenta. Trzeba mieć ideały godne don Kichota by wierzyć, że można zbudować zespół z uznanych "gwiazd" nie oferując im niebotycznych tygodniówek.
Transfery... transfery... no tutaj widzę, że chyba Pana zaślepiło!? Przede wszystkim każdy klub notuje wpadki transferowe. Od tych wielkich Carrol, do tych mniejszych... (cała seria nazwisk, proszę sobie dowolnie wpisać). Więc w mojej opinii tworzenie tutaj iluzji, że oto jedynie Wenger pudłuje ponad miarę jest naciągane i Copperfield się pod tym nie podpisze. Młodzi gniewni i utalentowani... gdzie oni są. Znowu zataczamy koło... ano są tam gdzie pieniądze. Jak widać na przykładzie Chelsea dzisiaj niekoniecznie kupuje się tylko gwiazdy, ale również masowo kupuje się zawodników w których istnieje choćby zalążek szansy na taki status. Na domiar złego, Ci młodzi mają jeszcze bardziej wybujałe ego, a przede wszystkim potrzeby więc znowu pojawiają się wysokie kontrakty na które stać nielicznych. Z tych wypożyczeń Chelsea, City czy United można by stworzyć niezły skład do NextGen. :D
Podziwiam również Pana znajomości skoro wie Pan co się dzieje w szatni Arsenalu. Sam osobiście nigdy tam nie byłem, a Pana przekonanie co tam się dzieje świadczy o tym, że bywa Pan tam często. Śpieszę przypomnieć, że Arsenal w tym sezonie ma "najlepsze powroty w drugiej połowie", co może pośrednio sugerować, że coś w tej szatni jednak Wenger ma do powiedzenia. No, ale... nie wiem... nie byłem, gdyby jednak stworzyć tabelę "drugich połów" Arsenal byłby pierwszy.
Na koniec... nikt z rozsądnych kibiców nie mówi, że jest dobrze. Nikt również nie uważa, że Wenger jest bez winy. Ja osobiście uważam, że chyba pora na zmianę. Nie ze względu na brak umiejętności, ale chyba ślepą wiarę Francuza w to, że świat wokół się nie zmienił, a ideały są w piłce wciąż coś warte. Brutalny i nowoczesny futbol uciekł Wengerowi... pytanie jednak, czy on sam chce go ścigać i stać się kolejnym City Szejków, czy Chelsea Abramowicza?
Dzisiaj nie ma już w Anglii młodych Gerrardów, Lampardów czy Adamsów... warta się zmieniła i pojawiły się legiony najemników.
-
2013/02/18 11:49:56
pipes...
Po wyjaśnieniach chylę czoła... masz w dużej mierze rację.
-
2013/02/18 12:00:32
"W mojej opinii, zarówno w tym sezonie jak i poprzednim była cała masa wpadek i kompromitacji. Jakoś dziwi mnie, że nie zwrócił Pan uwagi na wyrzucenie z LM Chelsea, czy City!? No, ale rozumiem, że w kogoś trzeba bębnić. "

Ale czy kibice Arsenalu są w stanie odróżnić pojedyncze wpadki zespołów, które zdobywają trofea od serii wpadek zespołu, który od wielu lat nie zdobył nic ZAWSZE kompromitując się NAWET w (kluczowych) meczach z ogórkami.
-
2013/02/18 12:01:45
Zapomniał Pan jednak o laniu jakie w poprzednim sezonie Arsenal zgotował Chelsea, czy Tottenhamowi.

Zapewne doprowadziło to Arsenal do wygrania Ligi Mistrzów oraz szeregu innych trofeów? W sumie najważniejsze jest wygranie świętej wojny z Kogutami... wtedy już można wrócić z Manchesteru przed dziewiątą...
-
2013/02/18 12:47:51
bartoszcze...
Cóż, równie dobrze w wypadku United można napisać przed 7... i to jeszcze niedaleki byłby to powrót bo do domu. :D
-
2013/02/18 12:53:02
maj.or i bartoszcze...
Problem polega na tym, że obaj Panowie odnieśliście się do cytatów... myśl była inna. Na zadane pytanie odpowiedziałem redaktorowi w sposób dość przejrzysty. Czy pieniądze mają znaczenie.
Nie wiem, czy wszyscy kibice są w stanie "odróżnić..." itd. Ja osobiście jestem w stanie je odróżnić. Mam nadzieję, że maj... nie piszesz o City, które jeszcze dwa, no może trzy sezony temu właściwie w PL nie znaczyło nic i obrywało od każdego bardziej zmotywowanego klubu? Mam również nadzieję, że nie piszesz o Chelsea, której budowa będzie niedługo droższa niż promu kosmicznego?
-
2013/02/18 12:57:18
@sebastianf0
Ja napisałem o konkretach, Major wypowie się sam (choć zdziwiłbym się gdyby powiedział znacząco inaczej).
-
2013/02/18 12:57:36
Mam również Panowie nadzieje, że nie piszecie o City, które w 2011 zakończyło 41-letnią posuchę pucharową... :D
-
2013/02/18 12:59:23
bartoszcze...
Nie wypowiedziałeś się w temacie, który drąży autor... czy pieniądze mają znaczenie. Odniosłeś się jedynie do tego, że te zwycięstwa (o których wspomniałem) nic nie zmieniły. I oczywiście masz rację, ale jak się to ma to... pieniądze, puchary, zwycięstwa?
-
2013/02/18 13:24:23
tak jak ktoś wcześniej napisał Ferguson dostosowywuje się do zmieniającego świata
Wenger chciałby żeby świat dostosował się do niego
i dlatego ManU wygrywa trofea a Arsenal chciałby

gwoździem do trumny Arsena są jego analizy rynku transferowego
najpierw mówi że w zimie nie da się znaleźć dobrych piłkarzy
ale kiedy Newcastle takowych znalazł stwierdził że powinno się ograniczyć lub wręcz zabronić zimowych transferów, kończ waść wstydu oszczędź
-
2013/02/18 13:28:03
sebastianf0
To nie pieniądze są powodem tego w którym miejscu znajduje się Arsenal i co prezentuje na boisku. I też nie pieniądze były głównym powodem odejscia Van Presiego, Nasriego czy Fabregasa. Po prostu Man U, Man City czy też Barca na dzień dzisiajszy dają możliwość gry o tytuły a Arsenal nie daja takiej możliwości absolutnie.
-
2013/02/18 13:28:58
Arsenal jako projekt się skończył.

Kiedyś każdy nowy zawodnik był wprowadzany do składu stopniowo, nikogo nie kupowano w panice, żeby natychmiast ratować sytuację. Większość gwiazd, na których klub zarobił, wykuwała się powoli, ucząc się od starszych/lepszych: Van Persie, Adebayor, Fabregas, Song, Clichy, Nasri, do tego Wilshere, czy Walcott. Z obecnego składu w tym trybie prowadzeni byli Szczęsny, Ramsey, Oxlaide-Chamberlain i Jenkinson. Ktoś jeszcze? Nawet jeśli, to jednak nie są to owoce projektu na miarę wymienionych wcześniej. Teraz panuje chaos, jakiś międzyczas, wydłużający się okres przejściwy pomiędzy nieudanym projektem 2006-11, a czymś (nie wiadomo czym), co nadejdzie wkrótce.

Najgorszy dla Arsenalu byłby scenariusz, w którym ten okres przejściowy okazałby się tak naprawdę docelowym.
-
2013/02/18 13:41:59
@dziaam dokładnie, ten projekt się skończył w momencie kiedy piłkarze przestali wierzyć w słowa Wengera
a tak przy okazji
czy ktoś pamięta ile udanych transferów zrobił Wenger w ciągu ostatnich siedmiu lat?
dwa?
-
2013/02/18 13:46:11
I tylko Arsenalu szkoda, to był legendarny zespół...
-
2013/02/18 13:51:39
@6years_later
"projekt się skończył w momencie kiedy piłkarze przestali wierzyć w słowa Wengera"

Nic takiego nie napisałem.
-
2013/02/18 14:08:24
@dziaam nie, nie napisałeś
napisałeś że skończył się projekt ja dodałem kiedy oczywiście wg mnie


-
2013/02/18 14:59:52
Van Persie odszedł z Arsenalu dla pieniędzy? To dlaczego wybrał Manchester United skoro Manchester City oferował mu pensję o 1/3 wyższą? Holender chce wygrywać, a charakterem idealnie pasuje do klubu z Old Trafford. Ferguson przy transferach często wspomina o charakterze piłkarza jako o czynniku decydującym o jego kupnie do United. To wielka przewaga Czerwonych Diabłów nad rywalami.
-
2013/02/18 15:20:48
Ludzie kochani, czy nikt z Was tego meczu nie ogladal?? Jesli nie, to chociaz przeczytajcie sobie statystyki z meczu, prosze,


Arsenal : Blackburn
Possession 71% : 29.0%
Corners 16 : 2
Goal attempts 28 : 7
On target 7 : 2
Fouls 9 :12
Offside 1 : 1

O czym Wy w ogole piszecie, czy to pierwszy raz wygrala duzo slabsza druzyna ?
-
2013/02/18 15:28:07
A skad SzatanMaly wie ile placa RvP i ile zaproponowalo mu City?
Podpisywal kontrakt z ManU w okresie kiedy to City bylo liderem ligii angielskiej, Chelsea liderem Ligii mistrzow, a wiec nie osiagniecia sie liczyly.
-
2013/02/18 15:29:44
Skoro już mowa o Barcelony i Arsenalu nietrafionych transferach to dla mnie w tej kategorii mistrzem jest jednak Liverpool. W ostatnich 5 latach wydali ok 250 mln funtów (68mln "na czysto", po odliczeniu przychodów ze sprzedaży), żeby w tym czasie bodajże raz awansować do LM i zbierać regularne bęcki z przeciętnymi drużynami- nawet na swoim boisku.

Na szybko sprawdziłem te IMHO najciekawsze transfery:

Keane- 19 mln
Riera- 8mln
Dossena- 7 mln
Aquilani- 17 mln
Caroll- 35mln
Downing- 20 mln
Coates- 7 mln
Henderson- 16 mln
Adam- 7 mln (choć tutaj akurat dziwię się, ze go tak szybko sprzedali)
Allen- 15 mln
Borini- 10 mln

Nie twierdzę, że wszystkie powyższe transfery są do bani (a są też te w oczywisty sposób trafne: Maireles, mimo wszystko Suarez, Torres, Mascherano, Alonso)- ale zwracam uwagę na efektywność (nakłady/sukcesy sportowe). LFC jest tutaj zdaje się w absolutnej "czołówce".

-
2013/02/18 15:30:43
Moim zdaniem problemem Wengera jest nie tyle wyczerpanie się koncepcji efektownego Arsenalu, co zanik umiejętności wyczuwania słabości. Swoich i przeciwnika.

Swoich - bo wszyscy widzimy jak skład jest dobierany - zastanawia mnie dlaczego gracze tacy jak np. Frimpong, który z tego co pamiętam, ma potencjał na bycie rasowym pitbulem aportującym do każdej straconej piłki w ogóle się nie pojawia na boisku? To jest gracz, który w Arsenalu przydałby się o każdej porze dnia i nocy.
Podobnie jak usilne stawianie na graczy, którzy grają przeciętnie - Ferguson dwa razy nie pomyślał kiedy na początku sezonu sadzał Naniego na ławie albo trybunach.

Jednak jeszcze większym problemem jest zupełne zatracenie wyczuwania słabości cudzych - co przejawia się przede wszystkim w taktyce. Nie ważne czy gramy ze Stoke, Barceloną czy Man United, zawsze gramy tak samo. Nie istnieje obecnie słowo elastyczność w słowniku Wengera - zawsze ten sam styl, zawsze w podobnej formacji i zawsze z podobną koncepcją.
Wystarczy popatrzeć w jaki sposób Ferguson żongluje formacjami, graczami i strategiami rozgrywania. Podobnie Mourinho w Realu. By pokazać tylko dwa najbardziej jaskrawe przykłady.
Zamiast do znudzenia grać 4-4-3 z trójkątem w stylu Arteta-Cazorla-Wilshere w środku i próbować oklepywać przeciwnika, czemu nie zagrać z cofniętymi Abu Diabim i Frimpongiem i rozgrywającym, którzy sprawią, że uda się uniknąć sytuacji, w której każda kontra będzie siekać papierową defensywę, a sami w dodatku także potrafią grać krótką piłką bardzo sprawnie, więc styl gry będzie zachowany mniej lub bardziej.

Wenger zdaje się wbił sobie do głowy, że to przeciwnik ma się dostosowywać do Arsenalu, a nie odwrotnie.
Uważam, że to i dobór wykonawców (zarówno na rynku jak i w dniu meczu) są największymi problemami.
-
2013/02/18 15:31:48
iwonan kochana
o czym Ty piszesz czy Ty wogóle przeczytałaś to co komentujesz
tu ludzie rozmawiają o ośmiu latach
nie o jednym meczu
-
2013/02/18 15:40:49
@erictheking87
chyba dwa sezony temu jedna z wyspiarskich gazet dokonała podobnej analizy
ja pójde o krok dalej Wenger nie tylko nie zmienia taktyki ze względu na przeciwnika
on nie dostosowuje taktyki do sytuacji na boisku, Arsenal gra tak samo prowadząc 1:0 przegrywając 2:0 remisując, z przewagą jednego zawodnika, grając w osłabieniu itd
-
2013/02/18 15:57:43
Iwonan
Czyli, że jak Van Persie przeszedł do ManU w momencie kiedy nie byli mistrzami Anglii i nie zdobyli pucharu europy to znaczy, że odszedł dla kasy? Pomyśl co piszesz...
-
2013/02/18 17:05:15
6years_later - odpowiadalam na komentarze tych, ktorzy twierdzili ze Arsenal nie potrafi grac, snuja sie po boisku, Wenger juz nic nie potrafi, i temu podobne komentarze na temat meczu z Blackburn. Czyli totalne bzdury. Czy to 6years_later to czas jakim kochany pan jest fanem AFC?
-
2013/02/18 17:10:14
szeryfwlkp - z cala pewnoscia wiem co pisze. van Persie nie mial zadnej gwaracji ze ManU cokolwiek wygraja w nastepnym roku. Ale patrzac na rezultaty innych druzyn w teorii wieksze szanse na srebro mieli szejkowie z City. Wybral United dla pieniedzy. To, ze rzeczywiscie Manyoo wygraja (wlasciwie juz to sie stalo) lige w 2012/13 bylo wielka niewiadoma; R$P jest swietnym graczem (i straszna swinia) ale nie jasnowidzem. Dlatego twierdze ze odszedl dla kasy, ok?
-
2013/02/18 17:15:28
szeryf...
Ani Ty, ani ja nie będziemy mieli pewności dlaczego van Persi odszedł do United. To co robisz to jak już pisałem dorabianie ideologii do stosunkowo prostego wyboru.
Gdybyś nie wiedział przypomnę Ci kilka faktów z życia... van Persiego.
Przede wszystkim Wenger był jedynym managerem, który mimo padającego na van Persiego podejrzenia o gwałt zdecydował się dać mu szansę. Francuz zaufał mu i wyciągnął ręke.
Ponadto... Holender przez sześć i pół długich sezonów był często kontuzjowany i nie udało mu się rozegrać pełnej "serii" meczy ligowych bez kontuzji. Mimo tego Wenger wierzył w niego, nie chciał go sprzedać i liczył, że oto "złoty" van Persi w końcu zagra cały rok.
Na koniec... kiedy już 29-letni van Persi rozegrał pełny sezon w którym pokazał jakiej klasy jest zawodnikiem... odszedł.
Nie będe już pisał o mitycznych rozmowach Wengera z van Persim w których to ponoć Holender sugerował, że zostanie jeśli będą wzmocnienia (bo to się nadaje do Faktu), nie będe również pisał o wielu słowach o "miłości do klubu"... napiszę jedynie, że prasa potwierdziła, że decyzja o przejściu zapadła na wiosnę i nic by jej nie zmieniło.
Dla mnie... osobiście okazał brak klasy. Rozumiem jego decyzję, ale nie mam zamiaru go wybielać. Odszedł w pierwszej chwili, kiedy przestały nękać go kontuzje i miał pierwszy udany sezon. Oferorowano mu podwyżkę, ale nie do kwoty prawie 200 tys. funtów tygodniowo. Oczywistym jest, że wybrał United. Niedość, że był to spory awans finansowy to i sam klub ma większą tradycję i klasę niż City. Po za tym United jest zdecydowanie bardziej przewidywalne niż kierowane przez szejków City. Przechodząc do niebieskiej części Manchaster podjąłby ryzyko, że oto szejk w przypływie chęci kupi Falcao i Cavaniego (przykład), którzy będą dla niego... 30-latka... olbrzymią konkurencją. W United... mu to nie grozi.
-
2013/02/18 17:21:52
Na koniec... ta dyskusja zmierza donikąd. W mojej opinii skończyła się era wielkiego Arsenalu pod wodzą Wengera. I nie chodzi tutaj o umiejętności managera, podejście zawodników, czy ich jakość.
Futbol poczynił olbrzymi krok do przodu i jak widać w każdej liczącej się lidze europejskiej, wcześniej czy później pieniądze i tak będą górą. Mówię tutaj zarówno o kwotach na transfery, ale przede wszystkim o pensjach.
Pomysł Wengera w chwili obecnej nie ma szans powodzenia. Gwiazdy... jak i przyszłe gwiazdy oczekują wysokich kontraktów i premii, a tego im Arsenal nie zapewni w takim stopniu jak konkurencja. Mimo tego wszystkiego Wengera zawsze dopycha kanonierów do Top 4.
Ten kto w prosty sposób porównuje dawny Arsenal i jego sukcesy musi być niespełna rozumu lub być romantykiem niczym... Wenger.
-
2013/02/18 17:30:18
I już tak... ogólnie.
Przykro czytać niektóre wypowiedzi i ataki zarówno na Wengera jak i Arsenal. Nie dziwię się kibicom, bo sam oglądam i kibicuje Arsenalowi prawie 20 lat. Rozumiem frustracje, rozczarowanie i żal, że coś kanonierom umyka... ciągle i ciągle.
Dziwi mnie jednak podejście niektórych redaktorów i komentatorów sportowych. W erze gdzie coraz rzadziej słyszymy słowa honor, przywiązanie do barw klubowych, czy duch sportu podświadomie propaguje się idee pieniądza.
Kiedy czytam "ochy i achy" nad grą City, Chelsea czy PSG czy innych potentatów zastanawiam się gdzie dzisiaj byłyby te kluby bez pieniędzy szejków i oligarchów. Gdzie grałyby te gwiazdy gdyby nie skuszono ich nieprzyzwoitymi wręcz pensjami?
Ja nie wiem, ale zawsze miałem nadzieję, że dziennikarze doceniają w piłce coś więcej niż 50 mln za gracza...
-
2013/02/18 17:32:55
Sebastianf0 - fiu, wreszcie jakis do rzeczy komentarz, dzieki. Dodam jeszcze to zyciorysu van Persiego fakt, ze po przelezeniu 7 lat na lozku fizjoterapeuty, w ostatnim sezonie po raz pierwszy gral od poczatku do konca, i to gral jak wirtuozo. Dlaczego? Czy gral dla nas, czy zeby sie popisac przed nastepnym pracodawca po podpisaniu lukratywnego kontraktu.

Chyba sie nie zgadzam z tym ze era wielkiego Arsenalu sie skonczyla. Dlaczego? Nadal jestesmy wspaniala druzyna, zawsze w czolowce, gramy (na ogol) pieknym stylem, mozemy byc dumni z osiagniec, ze stadionu, a puchary jeszcze beda. Manyoo tez mieli z swojej historii bardzo dlugie przerwy. Kazdy klub mial.
-
2013/02/18 17:46:07
Niektórzy kibice Arsenalu jak np. iwonan usilnie wmawiają sobie i innym, że piłkarze odchodzą z Arsenalu tylko dla pieniędzy. Ale przecież taki van Persie wprost i otwarcie przyznał, że City dawało mu znacznie więcej, niż United...
-
2013/02/18 17:48:28
Kurczę, takie zaślepienie to zazwyczaj obserwowaliśmy, jak wpadała młódź na rutynową młóckę halabarsaviscamadrid, względnie przy jakichś odjechanych fanbojach premierszip czy italii, ale takich bezrefleksyjnych kanonierów to nie pamiętam. Zbłądzili z forum emirates, czy jak? O Hornbym zapewne wcale nie słyszeli ;-)
-
2013/02/18 18:52:18
Arsenal idzie drogą Liverpoolu. Z tymże poczatek końca dla wówczas podopiecznych Rafy Beniteza stał się nagle - spadkiem z Ligi Mistrzów do Ligi europy, której nie wygrał. Po tym sezonie, a był to chyba 2009/2010 nastała era przeciętności Liverpoolu. Natomiast dla Arsenalu stopniowo. Jedyną teraz opcją dla Kanonierów na odzyskanie dawnej dyspozycji jest całkowita zmiana. Od sztabu trenerskiego po polityke transferową. Nie mówię, ze była zła bo na papierze mają całkiem fajny skład, lecz coś to nie funkcjonuje.

wolszowy.blox.pl/2013/02/Jak-Messi-strzelil-300-goli.html
-
2013/02/18 19:18:07
Arsenal wcale jeszcze nie jest na dnie ale żeby zyskał świeżość Wenger musi odejść i tyle. Naprawdę potrzebny jest impuls. Sam latami go broniłem ale myślę że idealizowałem a w praktyce on niestety już teraz stał się niewolnikiem swojego gwiazdorstwa co zazdrośnie pilnuje swojej pozycji nr 1 (Bergkamp, Bould, wcześniej Adams) nie dostrzegając że kaleczy tym klub który pewno sam kocha. Klub ma wygrywać trofea a nie czarować wynikami finansowymi czy efektownym stylem gry i wychowywać przy okazji kolejne pokolenia naiwnych romantyków. Czy zresztą ten styl jest jeszcze efektowny... Bycie fanem klubu wymaga niestety uczciwości a nie karmienia się złudzeniami.
Boss przestał się uczyć. Życie płynie, futbol też się rozwija w sensie taktycznym a tu w ciemno można ustawiać na Arsenal drużyny bo elastyczność Wengera jest zerowa, no a popatrzmy na starszego Fergusona jak potrafi zaskakiwać...
Tak wogóle jako manager stracił wyczucie albo uwierzył za bardzo w swoją jakość i bycie alfą i omegą..., to pozbywanie się gwiazd, tracenie masy wartościowych ludzi w ekipie (szef sztabu medycznego z 7 lat temu, niedawno szef skautów, teraz postawa wobec tego Boulda), czy wręcz programowe odrzucanie boiskowych fajterów kosztem tzw. miękkofajowych artystów, brak konkurencyjności w drużynie skutujący wręcz regresem dobrze zapowiadających się graczy (Vermalen, Kościelny, Sagna, Żerwinio, podobnie będzie z Gibbsem, Giroudem w sumie to tylko druga linia jako taka jest konkurencyjna)
no można by wymieniać do rana. Szczytem absurdu jest jego politykowanie o braku klasowych graczy (zwłaszcza w zimie) a jak już ktoś ich jednak znajduje w dobrej cenie i to hurtowo (np. Newcastle) to wtedy propozycja by tych transferów zakazać. :)
Przestał być głodny pucharów i tyle. Jeśli trener nie wymaga już od siebie bycia mistrzem Anglii tylko eksponuje ciągłe bycie w top4 i tym się wręcz szczyci to co mają myśleć jego piłkarze i de facto jakimi mają się stawać. Żadna jego drużna nic nie wygra bo w kluczowym momencie nie będzie miała wkodowanego tego czegoś co odróżnia asów do całej reszty czyli przede wszystkim charakteru i żądzy zwycięstwa za wszelką cenę. Wenger kompletnie nie docenia tego atrybutu i drużyna od lat jest źle zbalansowana bo grają w większości tzw. miękkie faje które w meczach o stawkę się spalają. I dlatego odchodzli stąd najlepsi tj. Adebayor, Nasri, Clichy, Song czy teraz RVP. Wilshere jest chlubnym wyjątkiem ale przy obecnym kursie zmyje się stąd szybciej niż Fabregas.
Reasumując załamałem się jak przeczytałem dziś że na stole leży już kolejna umowa dla Bossa na kolejne 2 lata. On ją na bank podpisze. :)
-
2013/02/18 19:37:04
ajronmajk - smutny ten Pana komentarz i przyznaje ze jest troche prawdy w tym co Pan pisze, ALE tylko troche. Nie wiem skad ma Pan takie wiadomosci, ze AW jest apodyktyczny, zwalnia ludzi, jest zadny wladzy? Pierwszy raz o tym slysze; naprawde jestem ciekawa jakie jest zrodlo tych wiadomosci?

W Arsenalu jest bardzo silna dyrekcja, BoD. To oni zarzadzaja klubem a Wengerowi placa £140k na tydzien zeby nadstawial za nich d*** do kopania. Prawda jest ze to AW decyduje o skladzie druzyny, o zmianach, o transferach, ale jezeli dyrekcja daje mu pule na przyklad £50m to nie dolozy ze swoich £10m i nie kupi gracza, ktorego naprawde by chcial w druzynie. Nie wierze w to, ze Wenger kupuje gracza bo jest tanszy, bzdura. On bardziej chce wygrac niz ktokolwiek z nas.

W sumie malo mnie obchodzi dlaczego van Persi odszedl, ale jak mozna za to obwiniac Wengera?? Co by Panowie zrobili zeby zatrzymac gracza ktory chce odejsc?? Nic.
-
2013/02/18 20:54:50
@sebastianf
W erze gdzie coraz rzadziej słyszymy słowa honor, przywiązanie do barw klubowych, czy duch sportu podświadomie propaguje się idee pieniądza.

Wyciąganie małolatów za darmo z biedniejszych klubów nie nazwałbym zbytnio honorowym i w duchu sportu.
Kibice Arsenalu, musicie się pogodzić z faktem, że we współczesnej piłce bez pieniędzy sukcesów się nie osiągnie. Nie jest to coś co mi się podoba ale też nie płaczę nad losem jakiegoś klubu z Anglii, bo jest z 1000 innych biedniejszych, z jeszcze mniejszymi szansami na sukces. Uwierzcie, Arsenal będzie za chwilę ligowym średniakiem i świat się nie zawali. Przyzwyczaicie się.
-
2013/02/18 22:02:53
Iwonan
Nie potrafię pojąć Twojego rozumowania. Powiem tak do którego Manchesteru by Robin nie poszedł i tak by miał większe szanse na trofea niż w Arsenalu. Podejrzewam, że w każdym z nich miałby większą pensje niż w Arsenalu. Ale czy to znaczy, ze poszedł tam tylko dla kasy?
sebastianf0
Nie sądzisz, że 29 lat to ostatni dzwonek, żeby odejść i jeszcze ugrać jakieś tytuły?
Ani Arsenal ani Wenger mu tego nie gwarantowali.
Co do końca ery Wengera to się zgodzę. Czas na zmiany.
-
2013/02/18 23:00:32
"krzyczącą bylejakość" - Wojciech Szczęsny, tak tak.
-
2013/02/18 23:11:17
W Arsenalu może coś się ruszy jak w końcu nie awansują do LM, może to przemówi ludziom w klubie do rozsądku. Bo na razie to jest taka linia obrony, że mimo tego, że nic nie wygrywają to rok w rok grają w Lidze Mistrzów, więc są wielkim klubem.
-
2013/02/18 23:22:48
Fajni sa fani Arsenalu, ktorzy panicznie boja sie przyznac, ze RVP odszedl od nich, bo sie stali zbyt slabym klubem dla takiego pilkarza. Jakby Robin przechodzil dla kasy, to by poszedl do Anzy czy Kataru. A nawet do City ("W lecie byliśmy bardzo blisko sprowadzenia Robina van Persiego na The Etihad Stadium. Wiem również z jakiego powodu do transferu nie doszło. Mogę zdradzić, że nie chodziło o pieniądze - stwierdził menadżer Manchesteru City, Roberto Mancini" www.anglia.goal.pl/index.php?dzial=aktualnosci&artykul=240923 ). Ale wy zyjcie w przekonaniu, ze zdrajca was opuscil, bo sie polasil na 80 tysiecy wiecej, chec podniesienia jakiegos pucharu nie ma tu nic do rzeczy. Myslicie, ze MU utrzymaloby Rooneya przez 8 lat bez trofeum? Chlopak poszedlby do Realu i wcale bym mu sie nie dziwil.
-
2013/02/19 08:34:47
lager...
Fajni są ludzie, którzy żyją w przekonaniu, że świat jest krystalicznie czysty i wszystko jest transparentne.
Oczywiście... van Persie, Nasri, ale i inni zawodnicy z po za Arsenalu według Ciebie powinni na konferencji powiedzieć "... tak odszedłem z powodu pieniędzy, skalkulowałem, że tu zarobię x, tam y... do tego dokonałem analizy szans na zwycięstwo i wyszło mi, że idę do klubu z. Chciałem jeszcze poinformować, że koszulkę całuję w celach marketingowych".
Sugeruję Panie lager zejść na ziemię i zacząć po niej mocniej stąpać. Oczywistym jest, że zdarzają się wyjątki. Należy jednak pamiętać, że profesjonalny zawodnik zarabia na wysokim poziomie przez stosunkowo krótki okres czasu. I rozumiem, że stara się zadbać o przyszłość. i NAPEWNO w jakimś stopniu kieruje się również aspektem sportowym. Nie jest to jednak główny czynnik wyboru klubu.
Wszystko co wokół transferów dzieje się potem to otoczka PR-owa. Wywiad... "mały chłopiec", "nie czułem się spełniony", "teraz jestem w domu". Zawodnik ma agenta, który nie jest li tylko i wyłącznie "sprzedawcą" karty zawodnika, ale dba również o inne po za sportowe aspekty wizerunku swojego klienta. Więc uwierz... mało kiedy i mało kto rezygnuje ze statusu bohatera mówiąc o prawdziwych podstawach swoich... wyborów.
-
2013/02/19 08:40:03
Lubię kibiców Arsenalu, gdy pomstują/użalają się gdy ktoś wykupuje im zawodników bo podobno oferuje wyższą tygodniówkę. Szkoda, że jednocześnie zapominają, że Papa Wenger dokładnie w taki sam sposób podkupuje zawodników z akademii zespołów Hiszpańskich.
-
2013/02/19 08:50:58
sebastianf0
"teraz jestem w domu"
Jak rozumiem tym zapewne piłeś do Fabregasa.
No cóż chłopak rzeczywiście wrócił do domu i do kolegów. Nawet jakieś trofeum wygrał w swoim pierwszym sezonie. Ma spore szanse na przynajmniej jedno kolejne w drugim.
A co do kwestii finansowej, to nawet z jakiś pieniędzy zrezygnował przy okazji transferu.
Faktycznie facet miał w głowie przede wszystkim kasę.
-
2013/02/19 09:06:52
pete...
Cóż, akurat nie piłem do Fabregasa. To był dodatek. Szanuję Hiszpana za to iż mimo odejścia zachwuje się wyjątkowo fair wobec Arsenalu.
Zdecydowanie mniejszym szacunkiem darzę Barcelonę. Jeśli mnie na coś nie stać... to tego nie kupuję. Zapadłbym się ze wstydu pod ziemię gdyby na ten przykład w salonie samochodowym prosiłbym o "dołożenie" do mojego nowego marzenia.
-
2013/02/19 09:12:15
pete...
Co do tego "podkupowania"... mam nadzieję, że nie wpiszesz się w następnych komentarzach w historię o porwaniu Fabregasa przez Wengera.
Wredny Francuz stał przy płocie i gdy tylko zobaczył małoletniego Hiszpana porwał go do wora. Puyol i Valdes własną piersią zasłaniali płaczącego Fabregasa, ale Wengerowców było więcej, więc polegli...
A tak... na poważnie. Jakoś dziwi mnie fakt, że taki talent jak Fabregas, witany w Barcelonie po latach niczym "porwany za młodu" nad którym to połowa składu Barcelony rozpływała się w zachwytach został tak łatwo oddany. Chyba nie sądzisz, że gdyby Barcelona chciała to mogłaby Fabregasa zatrzymać. Katalończycy jednak wtedy nie wierzyli w talent Fabregasa, a i łatwiej było im zrzucić "piłkarskie wychowanie" na Arsenal... bo to i taniej i bezpieczniej.
-
2013/02/19 09:27:13
sebastianf0
Bzdura Fabregas w tamtym czasie był uznawany na niemniejszy talent niz Messi. Fakt w tym przypadku Wenger nie ukradł jak to ma w zwyczaju młodziaka. Barca pozwoliła mu odejść. Były inne problemy wtedy, przyszedł nowy prezydent, tak naprawdę odbodywuwano Barcę. Na Messin Wenger też chciał łapę połóżyć z resztą. I już przestań z tym odchodzeniem dla kasy. Czy to tak trudno zrozumieć, że zawodnicy kalibru Fabsa czy Van Persiego chcą wygrywać tytuły? Co im może oferować Arsenal? Walkę o 4 a Anglii i to wszystko.
-
2013/02/19 09:29:04
sebastianf0
Skro już mówisz o zrzucaniu piłkarskiego wychowania. To czemu Arsenal nikogo nie wychowuje od początku tylko kradnie i potem szlifuje?
-
2013/02/19 09:40:52
szeryf - czego pan nie rozumie? Kazda druzyna z R$P w skladzie ma wieksze szanse na wygranie pucharow, prosta arytmetyka. Strzelil w tym sezonie 19 goli tylko w meczach ligowych. Conajmniej 6 pojedynkow Manyoo wygrali dzieki jego bramkomj; 6 meczy to 18 punktow; z 18 punktami mniej Manchesternie bylby liderem ligi, prostota.

R$P sprzedal sie jak dziwka. Mogl zachowac sie honorowo i odejsc do ligii wloskiej, gdzie go bardzo chcieli ale za malo placili.
-
2013/02/19 09:43:43
szeryf - Eastmond, Frimpong, Wilshere, Eisfeld, Gnaby, Jenks.... nie chce mi sie pisac wszystkich nazwisk
-
2013/02/19 09:47:46
"Chyba nie sądzisz, że gdyby Barcelona chciała to mogłaby Fabregasa zatrzymać. Katalończycy jednak wtedy nie wierzyli w talent Fabregasa, a i łatwiej było im zrzucić "piłkarskie wychowanie" na Arsenal... bo to i taniej i bezpieczniej"
Błąd, akurat Cesca z Barcelony nie chcieli się pozbywać, był uznawany za bardzo perspektywicznego, ale a tamtym okresie była "mała" zawierucha, jakaś zmianą zarządu i prezesa, ale chcieli zatrzymać do trenerzy, "góra' do tego nie miała głowy. Aha Cesc był jedną z 4 gwiazd zespołu w której grał Messi. Był też wtedy innych system podpisywania kontraktów z małolatami. Właśnie po odejściu Cesca i Pique, Barca tym problemem się zajęła. A i tak Papa Wenger wyciągnął później np takiego Torala i Bellerina. Oczywiście nikt ich w worku nie uprowadził, ale właśnie aspekty finansowe mogły przekonać gówniarzy do odejścia do Anglii. I oczywiście obietnica szybszego awansu do I zespołu. W Barcelonie trudniej jest się przebić juniorowi.
Reasumując powtórzę, śmieszy mnie to gdy narzekacie że ktoś wam podkupuje z za ciężką kasę zawodników którzy chcą coś w końcu wygrać i przy okazji lepiej zarobić a sami udajecie że takiego czegoś Arsenal nie robi w stosunku do 15 letnich małolatów.
-
2013/02/19 09:55:10
"a i łatwiej było im zrzucić "piłkarskie wychowanie" na Arsenal... bo to i taniej i bezpieczniej."
Nie wiem czy znasz się na realiach piłka angielskiej, zapewne tak, ale na realiach piłki hiszpańskiej widzę że znasz się średnio.
Barca od dłuższego czasu zawodników, których uważają za perspektywicznych, stara się kształtować sama. "nie podrzuca komuś" bo taniej i bezpieczniej. Owszem sprzedają takich co do których na jakimś etapie kształtowania pojawiły się wątpliwości, klasyczny błąd z Albą. Ale tych co do których nie maja wątpliwości starają się trzymać u siebie. Nie sprzedano czy wypożyczono Iniesty czy Messiego, chociaż oferty były.
Cesc to powtórzę była wpadka spowodowana trwającą zawieruchą w klubie i brakiem decyzyjności w tamtym okresie, a nie świadome działanie związane z brakiem wiary w zawodnika.
-
2013/02/19 09:55:45
szeryf...
Poziom dyskusji się zaczyna obniżać, więc sugerowałbym Ci jakiś rozsądek w tym co piszesz, a przede wszystkim czytanie ze zrozumieniem.
Nikt nie mówił, że Wenger nie sięga po talenty, ale nazywanie tego kradzieżą to nadużycie. Skoro w Twojej opinii z Fabregasa był talent na miarę Messiego to, aż dziw że Barcelona go puściła. Rozumiem, że Messiego wtedy puściła by rówież?
Skończ już z tworzeniem historii "więcej niż klubu" skrzywdzonego przez cały piłkarski świat.
-
2013/02/19 10:01:38
"że Messiego wtedy puściła by również"
Barca, w którymś momencie - mniej więcej do 2003/2004 to był taki "burdel" instytucjonalny, że utrzymanie Messiego w pierwszych dwóch latach zawdzięcza uporowi 2-3 ludzi. Wpadka z Ceskiem i przede wszystkim z Pique sprawił że klub zmienił podejście dla kontraktów dla małolatów. A i tak istniejące różnice w przepisach pomiędzy Hiszpanią i Anglią sprawiają ze kluby angielskie stoją na pozycji uprzywilejowanej.
-
2013/02/19 10:06:15
pete...
Cóż, mając na uwadze iż mnie nie znasz nie wiem skąd wysnuwasz wnioski o których piszesz. Rozumiem, że Ty osobiście jesteś zaangażowany w szkolenie młodzieży w Hiszpanii. Z tego co piszesz wynika również, że jesteś co najmniej członkiem zarządu Barcelony i znasz wszystkie zależności występujące w tym klubie.
Oczywiście najlatwiej wszystko zrzucić na "zawieruchę", "zmiany" i złego Wengera. Już sam ton Twoich wypowiedzi daje do myślenia i w prostej linii kieruje mnie do wniosku, że mam do czynienia z kibicem Barcelony, którzy w olbrzymiej większości nie przyjmują żadnych racjonalnych argumentów.
Sprawa jest prosta, a Ty dorabiasz do niej ideologię. Wenger wyraził zainteresowanie, a Barcelona podjeła temat. Na końcu tej drogi jest w mojej opinii żenujące zachowanie włodarzy Barcelony, którzy nie dość, że nie posiadali pieniędzy na ponowny zakup Fabregasa... to nakręcili całą medialną nagonkę w stylu "on pasuje do Barcelony", czy "on ma DNA Barcelony" z czego śmieje się już cały piłkarski świat.
Nie trzeba być magistrem by wiedzieć, że łatwiej jest gwiazdę kupić niż stworzyć ją od podstaw... i to zarówno z punktu widzenia sportowego jak i ekonomicznego. Arsenal wziął na siebie ryzyko związane z faktem, że Fabregas może być kolejnym Denilsonem (na przykład). Kiedy okazała się, że stało się inaczej... Barcelona podniosła głowę i w żenujący sposób upomniała się o niego.
I już na koniec... nie narzekam na "wykup" gwiazd z Arsenalu. Taka obecnie jest piłka nożna i ani ja... ani Ty tego nie zmienimy. Oceniam jednak podejście klubów i zawodników do tej kwestii. Jak już pisałem nie mam nic do Fabregasa, uważam go za człowieka, który wniósł coś ważnego do zespołu kanonierów, ale nie zmienia to faktu iż Barcelona pokazała "klasę".
-
2013/02/19 10:07:45
sebastianf0
Jakbyś miał jakiekolwiek pojęcie o Barcelonie to byś wiedział za jak duży talent za młodu uznawany był Fabregas. Nigdzie nie napisałem, że Barcelona jest krzywdzona przez cały świat. Także nie wmawiaj mi tworzenia historii. Póki co to Wenger uważa się za skrzywdzonego.
iwonan14
Widzę, że Twoje zaślepienie Arsenalem przeszkadza Ci w czytaniu i rozumowaniu.
-
2013/02/19 10:10:11
szeryf - obrazajac mnie i innych stawiasz siebie w bardzo zlym swietle, wstyd.
-
2013/02/19 10:14:15
szeryf...
Z przykrością informuję, że piłkarski świat nie kończy, ani nie zaczyna się na Barcelonie. Nie jestem kibicem tego klubu, a Ty zapewne znasz jego aktualny i historyczny skład, dokonania, czy taktykę jaką gra... jak każdy kibic.
Niestety to o czym piszesz to jedynie Twoje przekonanie... nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz wiedział co wewnątrz klubu, za zamkniętymi drzwiami się dzieje. Żaden zdroworozsądkowo myślący prezes klubu nie powie... "tak sprzedaliśmy bo uważaliśmy, że nic z niego nie będzie".
Ja na tę sprawę patrzę z perspektywy faktów. Został sprzedany... mimo, że piszecie iż był talentem na miarę Messiego. Koniec. Ktoś chciał go kupić... i ktoś chciał go sprzedać.
Poprzez "burdel" instytucjonalny (swoją drogą niezły zlepek) to można proszę Pana zamówić papier w złej hurtowni, a nie sprzedać zawodnika. :D
-
2013/02/19 10:15:29
Nie jestem zaslepiona Arsenalem ale jestem 'supporter'; nie ma chyba odpowiednika w jezyku polskim. Supporter wspiera klub nie tylko w czasach kiedy wygrywaja mecze, tytuly, nagrody. Supporter jest zwiazany z klubem zawsze, a moze szczegolnie w trudnych chilach.

Na Highbury chodzilam w latach 80tych, nie bylo za wesolo i wtedy, ale przez mysl mi nie przeszlo zeby pluc na wlasny klub. Tak jest i teraz, na Emiraty chodze dumna ze jestem czastka historii AFC.
-
2013/02/19 10:20:22
"z kibicem Barcelony, którzy w olbrzymiej większości nie przyjmują żadnych racjonalnych argumentów"
Tak jestem kibicem Barcy.,
Zarzut odnośnie racjonalności argumentów, a dokładnie nieprzyjmowania ich brzmi śmiesznie "w ustach" kogoś kto napisał takie teksty jak Ty poniżej.

"Ty osobiście jesteś zaangażowany w szkolenie młodzieży w Hiszpanii. Z tego co piszesz wynika również, że jesteś co najmniej członkiem zarządu Barcelony i znasz wszystkie zależności występujące w tym klubie"
Ironia zupełnie niepotrzebna.
W dobie internetu i mediów, które wiedza co Rosell zjadł na śniadanie w zaciszu gabinetu, ciężko jest nie znać zakulisowych rozgrywek a tym bardziej spraw ogólnie znanych, przynajmniej dla zainteresowanych. A odnośnie Cesca, to pewne tematy wyciągali przeciwnicy w wyborach więc trudno mówić o wybielaniu klubu. Kontrkandydaci obrzucali się "gównem" i wyciągali wszystko co negatywne, także związane z odejściem Cesca.

"on pasuje do Barcelony", czy "on ma DNA Barcelony" z czego śmieje się już cały piłkarski świat.
Nie wiem czy akurat cały piłkarski świat. Ale akurat może poza kibicami Realu i Chelsea, które w Barcą wygrały, to na myśl o DNA Barcy i "pasowaniu Cecsa" nie było do śmiechu.
-
2013/02/19 10:32:54
sebastianf0
Doskonale wiem, że świat nie zaczyna i nie kończy się na Barcelonie. Tak samo jak i nie kończy się na Arsenalu, nawet też nie zaczyna... Za to Ty siedzisz w środku Barcelony i wiesz, że Fabregas został w końcu uznany za niewystarczający talent jak na standarty Barcelony. Skoro patrzysz na sprawy z perspektywy faktów to takiego Torrala też Barca uznała za mały talent i sprzedała go do Arsenalu? Sorry słowo "sprzedała" jest tutaj nadużyciem...
Iwonan
Jeżeli Cię obraziłem to przepraszam. Spojrzyj po prostu czasami chłodną głową na niektóre sprawy.
-
2013/02/19 10:43:12
szeryf - fajnie, ale jakie fakty?
-
2013/02/19 12:51:08
pete...
Hmm... ciężko uwierzyć, że ktoś kto legitymuje się rocznikiem 1977 (czyli prawie zbliżonym do mojego) jest w stanie pisać "...W dobie internetu i mediów". Takie sformułowania nadaje się raczej do "Faktu" lub pudelka.
Na szczęście świat jest skonstruowany trochę inaczej. Duże interesy wymagają zacisza gabinetów, a to co przecieka do mediów to albo zazwyczaj plotki, albo to co "oplotkowywani" (takie słówko... wymyślone na poczekaniu) chcą by wyciekło. Na to wszystko bardzo często nakładają się "prawdy objawione" głoszone przez sfrustrowanych piłkarzy pominiętych przy składzie lub premii lub sfrustrowanych prezesów, którzy starają się zadbać o swój wizerunek. Jak to zawsze w historii bywało najlepiej krytykować będąc już po za strukturą i czynić z siebie niedoszłego przeciwnika odejścia zawodnika... w tym wypadku Fabregasa.
Sugeruje więc troszkę mniej czytania o "obiedzie" prezesa Barcelony, a więcej literatury z zakresu prawa, ekonomii czy negocjacji w biznesie. Pozwoli Ci to uczciwie ocenić strukturę jaką są kluby piłkarskie. Nie mogę więcej pomóc bo nie wiem jaką podstawę prawną mają kluby w Hiszpanii, ale tak naprawdę klub to przedsiębiorstwo, które teoretycznie... na koniec... ma pozytywnie zamknąć bilans.
-
2013/02/19 12:57:45
szeryf....
Już kilkukrotnie prosiłem żeby czytał ze zrozumieniem. Ja w przeciwieństwie do Was nie tworzę "mitu" porwania biednego Fabregasa przez złych Anglików. Prawo podaży i popytu się kłania.
W mojej ocenie... na podstawie faktów tak było i niestety, ale to co starać się udowodnić nie ma żadnej podstawy by się obronić.
Pominę już Twój brak konsekwencji "...Sorry słowo "sprzedała" jest tutaj nadużyciem..." bo ani to cytat, ani... sam nie wiem. Bo do czego do miało się odnosić. W tym co napisałem była zawarta zupełnie inna myśl. Torral jak i Fabregas zostali sprzedani... koniec. Obie strony się dogadały i widocznie tego chciały. Która część jest trudna dla Ciebie do zrozumienia?
Podobnie jak zarząd Arsenalu dostał zapytanie o van Persiego, podjął decyzję i go sprzedał. Obie strony się dogadały. To trudne... do zrozumienia?
-
2013/02/19 13:01:26
pete...
Na marginesie... w temacie "DNA Barcy". Nie wiem komu tak było w Realu i Chelsea do śmiechu.
Śmieszne jest to, że cała Barcelona (jako klub) zabrała w tym temacie głos. Osobiście oczekiwałem jeszcze tylko wypowiedzi sprzątaczki "taa... Fabregasa pamiętam, on kochał Barcelone... i ma jej DNA, też mu ubrałam koszulkę... bo DNA Barcelony... i do mnie też dzwonił w nocy i płakał, że chce wrócić... bo ma DNA".
-
2013/02/19 13:35:43
"Hmm... ciężko uwierzyć, że ktoś kto legitymuje się rocznikiem 1977 (czyli prawie zbliżonym do mojego) jest w stanie pisać "...W dobie internetu i mediów". Takie sformułowania nadaje się raczej do "Faktu" lub pudelka"
Wybacz, nie rozumiem
"Śmieszne jest to, że cała Barcelona (jako klub) zabrała w tym temacie głos"
Tego również nie rozumiem. Nie ogarniam myśli przewodniej będącej podstawą tezy.
"Sugeruje więc troszkę mniej czytania o "obiedzie" prezesa Barcelony, a więcej literatury z zakresu prawa, ekonomii czy negocjacji w biznesie. Pozwoli Ci to uczciwie ocenić strukturę jaką są kluby piłkarskie."
OMG
Rację mieli co niektórzy koledzy piszący wcześniej.
Iluminacja dostępna jest wyłącznie dla kibiców Arsenalu. A ja jestem jedynie biednym nieuświadomionym kibicem Barcelony.
Pozostaje wyłącznie pogratulować wiedzy z zakresu prawa, ekonomii czy negocjacji w biznesie.
Jak na osobę z tak rozległą wiedzą i doświadczeniem Twoje teksty są odrobinę, no cóż, infantylne.
-
2013/02/19 13:40:54
sebastianf0
Czytam ze zrozumieniem. I to doskonale. Już Cię prosiłem żebyś nie zarzucał mi pisania czegoś czego nie napisałem. W którym to miejscu napisałem, ze Fabregas został porwany? Wręcz przeciwnie napisałem, ze w jego przypadku został on sprzedany.
Moje słowa odnosiły się do twoich jakoby słowa w których stwierdziłem, że Wenger kradnie młodych zawodników są nadużyciem. Widzisz dla mnie kaperowanie młodych chłopaków za plecami ich klubów, mieszanie im w głowach, obchodzenie przepisów itp. praktyki Pana Arsene Wengera są złodziejstwem. To już nie chodzi tylko o chłopaków z Barcelony. Tak więc według mnie słowo, którego użyłem odnośnie tego procederu nie jest nadużyciem.
Miłego dnia.
-
2013/02/19 13:51:50
pete...
Cóż, co do kwesti infantylnych tekstów... to oczywiście Twoja opinia i mogę ją jedynie zaakceptować. Nie musiałeś oczywiście używać słowa "infantylne" by w Swojej opinii podnieść ciężar wypowiedzi.
Reasumując Twoje wpisy... nie mam nic do kibiców Barcelony, nie uważam również by Arsenal powodował iż jestem bardziej oświecony od innych. To Twoje wnioski i możesz przy nich pozostać.
W mojej opinii ktoś, dla kogo podstawą wiedzy i opinii są informacje z internetu, tu cytat z Ciebie "...W dobie internetu i mediów" powinnien "zwolnić tempo" i zacząć sięgać również po inne źródła.
Idąc dalej... w przeciwieństwie do niektórych nie udowadniam komuś, że nie znając się na pieczeniu ciast (przykład, z całym szacunkiem dla cukierników) wiem więcej niż "zawodowcy" w tym temacie. W związku z czym sugerowałbym Ci, że zanim zaczniesz wyciągać wnioski i przedstawiać opinie należałoby jednak mieć odrobinę wiedzy z tym związanej, a nie opierać się jedynie na doniesieniach "internetowych".
Co do gratulacji... dziękuje, aczkolwiek żaden to wyczyn w związku z prowadzoną przeze mnie działalnością.
-
2013/02/19 13:55:32
szeryf...
Jakie to polskie... Prosiłbym o przykłady tegoż złodziejstwa. Internet jest świetny medium, pozwala bowiem opluwać ciężką pracę innych bez ponoszenia konsekwencji i popierania swoich tez dowodami.
Niestety tak już ten świat jest skonstruowany, że zawsze znajdą się chętni na młody talent. Nikt nikogo siłą nie przekonuje do podpisania umowy. Nie chciałbym tutaj skłamać, ale to chyba Barcelona pobiła ostatnio rekord podpisu umowy z najmłodszym piłkarzem?
Prosiłbym przykłady na kaperowanie, omijanie przepisów i złodziejstwo Pana Wengera oraz udowodnienie mi, że inne kluby w tym i Barcelona tego nie robią.
-
2013/02/19 14:09:06
"W mojej opinii ktoś, dla kogo podstawą wiedzy i opinii są informacje z internetu, tu cytat z Ciebie "...W dobie internetu i mediów" powinnien "zwolnić tempo" i zacząć sięgać również po inne źródła".
A na jakiej podstawie wyciągnąłeś wnioski, iż internet jest jedynym źródłem mojej wiedzy?
Może się to komuś podobać czy nie, ale mamy "tzw dobę internetu", informacji często powierzchownej ale błyskawicznej."Doba internetu" była przytoczona właśnie w kontekście "śniadania Rosella".
Ciężaru wypowiedzi nie podnosiłem, cóż słowo "infantylne" weszło już do powszechnego języka i w tym akurat kontekście wydawało mi się najbardziej odpowiednie.
"w przeciwieństwie do niektórych nie udowadniam komuś..."
Ale to właśnie robisz, a przynajmniej takie jest moje wrażenie.
Miłego dnia
-
2013/02/19 14:54:06
"Sugeruje więc troszkę mniej czytania o "obiedzie" prezesa Barcelony, a więcej literatury z zakresu prawa, ekonomii ... Nie mogę więcej pomóc bo nie wiem jaką podstawę prawną mają kluby w Hiszpanii..."

Hłehłehłe

BTW Kibice Arsenalu, pogódźcie się z tym, że piłkarze od Was odchodzą nie tylko dla pieniędzy, ale przede wszystkim dlatego, że nie potraficie wygrać pucharu nawet w potyczkach z Blackburn, Bradford, Birmingham i Burnley.
Może cie to nazwać klątwą 4B;) albo zwykłym...nieudacznictwem.
-
2013/02/19 15:06:27
podsumowując tę ciekawą dyskusję: ARSENAL PANY!!! :)
(może i dziś przegrają ale biegać do ostatniego gwizdka za piłeczką super zmotywowani to na bank będą)
pozdr!
-
2013/02/19 16:36:29
W telegraficznym skrócie... bo jednak wolę dyskutować w cztery oczy.
To Ty zarzuciłeś mi, że przecież wszyscy wiedzą jak jest bo "w dobie internetu..." itd. itd., więc sam postawiłeś taką tezę, której teoretycznie nie wyobronisz.
Koniec w tym temacie...
maj.or...
No jest poziom... hłe, hłe, hłe... mam nadzieję, że nie jesteś kibicem City lub Chelsea... hłe, hłe...
Podsumowując tę dyskusje. Niestety, ale Arsenal w chwili obecnej nie jest klubem, który jak kiedyś powodował "strach" w oczach przeciwników. Powodu jest bardzo wiele. Oczywiście niektórzy sprowadzą je do jednego mianownika... ale z tymi nie warto dyskutować.
-
2013/02/19 22:41:44
1:3 to koniec świata, zwłaszcza że w rewanżu nie zagra Schweinsteiger.
-
2013/02/19 23:39:15
Rozpacz fanów Arsenalu waży dziś więcej niż telefony komórkowe 17 lat temu.
-
2013/02/20 09:05:52
To nie koniec świata, ale w mojej opinii koniec pewnego projektu...