Blog > Komentarze do wpisu

Bayern wielogłowy

Lapidarnie: we wtorek w Copa del Rey patrzyliśmy na zderzenie potęg, które panowały nad światem futbolu wczoraj, w środę w DFB-Pokal na zderzenie potęg, które ponoć mają zapanować jutro.

Żadnej wyraźnej granicy między epokami, rzecz jasna, nie wytyczymy, nie wiemy nawet, czy w ogóle nadejdą, chodzi mi raczej o powszechne wyczucie zmieniających się trendów. Barcelona i Real Madryt reprezentują tutaj nie tylko siebie, lecz także przewodzącą rankingowi UEFA ligę hiszpańską. Bayern Monachium i Borussia Dortmund też nie reprezentują wyłącznie siebie, lecz jeszcze wspinającą się na szczyt rankingu Bundesligę, rozgrywki z najokazalszymi perspektywami.

Powtórzę: niewykluczone, że giganci hiszpańscy zaraz znów rykną i przerażona reszta świata zastygnie, odnoszę się wyłącznie dynamiki wydarzeń, która skłania nas do dostrzeżenia w obu drużynach wad. Katalończycy już nie obijają wielobramkowo zagranicznych przeciwników, a Real nie musi nawet barykadować przedpola, by Barcę złamać. Madrycką wrażliwość na ciosy widzieliśmy natomiast w starciach z Niemcami – w poprzedniej  edycji Ligi Mistrzów piłkarze José Mourinho przegrali półfinałowy dwumecz z Bayernem, w obecnej przegrali grupowy dwumecz z Borussią.

W moc dortmundczyków nadal wątpię. Ich podstawową jedenastkę od rezerw dzieli zbyt wiele, wczorajsza nieobecność Matsa Hummelsa nie tyle nadwątliła defensywę, ile okaleczyła ofensywę – niemiecki stoper, wymarzony łup transferowy dla Barcelony, wyprowadza piłkę z bezcenną precyzją i wizją, operujący na monachijskim stadionie w jego rewirze Neven Subotić i Felipe Santana ryzykowali przy każdym podaniu do przodu, skandalicznie często niecelnym. Nie widać też alternatywy dla Roberta Lewandowskiego, który tym razem Bayernu ani nie drasnął. Nie zdołał zaangażować się w grę, znikał na długie minuty, nie wytłumaczymy go wyłącznie nadmiernie ostrożnym stylem gry i w ogóle brakiem werwy całej drużyny. A jednak trener Jürgen Klopp nie miał ruchu.

Borussia nie obroni ani mistrzostwa Bundesligi, ani Pucharu Niemiec. Czeka ją ciężka przeprawa z Szachtarem Donieck w rewanżu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Trzymanie się wąskiej grupy ludzi jej nie służy, o znużenie – tak fizyczne, jak mentalne – mamy powody podejrzewać nie tylko naszego eksploatowanego ponad miarę Łukasza Piszczka (też nie stoi za nim choćby ćwierćzmiennik), zwycięstwa, punkty i gole wydziera z coraz większym wysiłkiem. Przy dortmundzkich ograniczeniach finansowych trudno stale rozbudowywać kadrę – nie każdy wychowanek wydorośleje na niezawodnego wyczynowca, nie każdy tani transfer przyniesie niewspółmierne do inwestycji zyski jak Hummels, Kagawa czy Lewandowski.

Bayern odzyska mistrzostwo Bundesligi, mknie ku Pucharowi Niemiec, zasadza się na triumf w Champions League. Jest doskonale wyposażony wszędzie, po ostatni fotelik dla rezerwowych. W czołówce międzynarodowej wyróżnia się brakiem solisty ponad wszystkich, którego nagła utrata powodowałaby drastyczną utratę jakości. Nie polega na odpowiedniku Leo Messiego, Cristiano Ronaldo czy Robina van Persiego – łatwo wyobrazić sobie, że bez nich Barcelona, Real Madryt i Manchester United ucierpiałaby już przed meczem, psychologicznie. Bawarczycy w środę nie odczuli nieobecności Francka Ribery’ego, mnie dopiero po ostatnim gwizdku oświeciło i zorientowałem się, kogo szlagier z Borussią ominął.

U lidera Bundesligi golami dzieli się wielu graczy, a strzelają je na wiele sposobów. Barcelonę klasyfikujemy jako specjalistkę od ataku pozycyjnego, a Real jako specjalistę od ataku szybkiego, tymczasem monachijczycy umieją wszystko. Piłkę trzymają najdłużej po Katalończykach, tylko im ustępują dokładnością podań; wibrujący na skrzydłach Ribery czy Robben są w stanie wystrzelić z piekielnie szybkim kontrnatarciem; nad wszystkimi formacjami górują ludzie świetni w walce powietrznej (van Buyten, Dante, Javi Martinez, Mandzukic, Gomez), co wykorzystują przy rzutach rożnych i wolnych (własnych i wrogich); po stracie agresywnie naciskają rywala; nie sposób ocenić, czy groźniej nacierają bokami, czy środkiem. Wielogłowym potworem powozi Jupp Heynckes, któremu nie brakuje osobowości, by utrzymywać rygor (sławne grzywny nałożone na Schweinsteigera i Kroosa za założenie na trening białych skarpetek), zdolności do reagowania na przebieg gry, doświadczenia - mistrzostwo świata i kontynentu zdobywał jeszcze jako zawodnik, a trenerem z Pucharem Europy zostawał, gdy Mourinho robił za tłumacza i krzyczał z balkonu na placu Sant Jaume, że Barcelonę będzie miał w sercu zawsze.

Czytam tu i ówdzie, że Pep Guardiola przyjdzie latem na gotowe. Myślę inaczej – podejmie cholernie trudne wyzwanie, zwłaszcza w przypadku ewentualnego zdobycia przez monachijczyków trzech trofeów. Teraz pożera przeciwników Bayern dyszący wściekłością (po sezonie drugich miejsc), po wywarciu zemsty wróciłby Bayern absolutnie usatysfakcjonowany. Znaczy ten najbardziej niebezpieczny. Dla samego siebie.

czwartek, 28 lutego 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/02/28 12:29:53
Lapidarnie: we wtorek w Copa del Rey patrzyliśmy na zderzenie potęg, które panowały nad światem futbolu wczoraj, w środę w DFB Pokal na zderzenie potęg, które ponoć mają zapanować jutro.

Jak dla mnie: panowanie Barcy - tak, panowanie Barcy i Realu - nie. Chyba że marketingowo i medialnie (gdzie wciąż Bayern i BVB nie mają podejśćia). Dwa półfinały LM Jose Mourinho to wg mnie trochę za mało żeby określić ostatnie lata jako panowanie Barcy i Realu.

Już bardziej "panował" Bayern który z 3 ostatnich finałów wystąpił w dwóch.

Co do przyszłych "panujących" to BVB ma marne szanse, wydaje mi się że nie będą w stanie na dłużej rozbłysnąć w Europie. Ba! Osobiście nie widzę ich nawet dalej jak w 1/4 Champions League obecnego sezonu. Ale nawet jeśli w tym sezonie dojdą do 'final 4' to niewiele zmienia w mojej prognozie ich przyszłości. Problemem są właśnie ograniczenia finansowe o których mowa w notce. Lewy prawdopodobnie odejdzie, a uważam że jakby któryś z finansowych krezusów uparł się na Hummelsa czy Gotze to też nie będą w stanie ich zatrzymać.

Innymi słowy BVB ma zadatki na dobry europejski zespół, ale jako panujących u boku Bayernu są "za krótcy".
-
2013/02/28 12:31:35
Trudno się z czymś nie zgodzić, w Dortmundzie jest paru młodych utalentowanych tyle ze Klop nie rotuje składem i nie mają oni szansy oddziaływać na pierwszą jedenastkę więc jak w razie kontuzji mogą kogoś zastąpić.

To ze Borussia awansuje do ćwierćfinału jestem pewny, a potem zobaczymy bo będzie można trafić średnio, źle albo bardzo źle. W tej edycji nie ma już słabych drużyn

-
2013/02/28 13:03:50
Ale Real nie był potentatem, raczej od lat aspiruje. Prawdziwe dokonania wyglądają blado w porównaniu do pompy i środków. Cristiano Ronaldo bije rekordy, ale piłka to sport drużynowy. Jak dla mnie nie można ich zestawiać z Barceloną, ani stawiać wyżej niż Bayernu. Real dochrapał się w ostatnich latach dwa razy do półfinału, a Bayern dwa razy do finału.
Galacticos 2.0 póki co wygrali mniej (nie licząc Copa Del Rey, ale podobno to rozgrywki bez znaczenia) niż oryginalni Galcaticos, którzy postrzegani są jako drużyna, która zawiodła i nie wykorzystała potencjału. Galacticos 2.0 wygrali raz ligę i raz Puchar Hiszpanii, czyli w kraju narządzili się na poziomie Manchesteru City. W Europie ustępują dokonaniom Barcy (przede wszystkim), Interu, Chelsea, Manchesteru i Bayernu. To ustępująca potęga, która nie przekroczyła momentu bycia potęgą in spe.
-
2013/02/28 13:20:47
Fakt, że Bayern jest dopiero w 1/4 CL, ale jak się spojrzy na to co na daną chwilę wyprawiają rodzi się pytanie na cholerę im ten Guardiola. Żeby lepsze nie okazało się wrogiem dobrego. Można przypuszczać, że decyzja mogła zapaść po tym przegranym majowym finale, ale za chwilę okaże się, że tam można jedynie coś popsuć.
Inna sprawa, czy nie jest tak, że Pep do zyskania będzie tam miał niewiele, a stracić może bardzo dużo ? Wydaje mi się, że to może być spektakularna klapa przyszłego seznu.

A co do zabawy w panowanie nad światem, to widzę wciąż tego błękitnego uśpionego giganta z Manchesteru. Jeśli znajdą kogoś, kto będzie umiał poukładać te wszystkie klocki, biorąc jeszcze pod uwagę, że mogą kupić kogo chcą, może być strasznie.
-
2013/02/28 14:15:17
Fakt, że Bayern jest dopiero w 1/4 CL, ale jak się spojrzy na to co na daną chwilę wyprawiają rodzi się pytanie na cholerę im ten Guardiola. Żeby lepsze nie okazało się wrogiem dobrego. Można przypuszczać, że decyzja mogła zapaść po tym przegranym majowym finale, ale za chwilę okaże się, że tam można jedynie coś popsuć.
Inna sprawa, czy nie jest tak, że Pep do zyskania będzie tam miał niewiele, a stracić może bardzo dużo ? Wydaje mi się, że to może być spektakularna klapa przyszłego seznu.


Mam bardzo podobne przemyślenia. Odejście z Barcy było PR-owym majstersztykiem, tutaj może być PR-owe samobójstwo. Mógł brać City - od Manciniego gorzej nie da się wypaść.

@Borussia
To, że nie obronią pucharu czy mistrzostwa było w zasadzie oczywiste, ale i tak osiągnęli niemożliwie dużo - kto ostatni raz przed nimi pozbawił Bayern mistrzostwa 2 razy z rzędu. Ten sezon też nie jest zły, mając na uwadze, że w końcu walczą na 2 fronty. Ja uważam, że jeśli będą dalej w tym tempie zasypywać przepaść finansową jaka dzieli ich do Bayernu to niedługo utrwalą duopol w Bundeslidze. Na poziom Bayernu (finansowy) raczej nigdy nie wskoczą - Nadrenia-Westfalia nie jest i raczej nigdy nie będzie tak bogata jak Bawaria.
-
2013/02/28 14:49:14
BvB ma swoje " 5 minut" , oni i tak już ugrali sporo więcej niż ich realny piłkarski potencjał .
To jest drużyna na 2-3 miejsce w Bundeslidze i wygranie 3-4 meczy w LM i ...nic więcej - ot taki cud zdarza sie raz na kilkadziesiąt lat ( dobry trener i kilku naprawde zaledwie-dobrych piłkarzy ,którzy w tym samym momencie zaczęli grać na 110 % swoich możliwości -coś jak reprezentacja Polski za Górskiego ) ....pojawiają się sukcesy niejako znikąd ,ale też za chwilę wraca drużyna na swoje miejsce....
www.etypy.blox.pl
-
2013/02/28 15:23:37
Barcelona panowała, ale Real nie. Inne wrażenie wynika z marketingowego wykorzystania tego, że żaden niehiszpański klub nie mógł grać tak często z Barceloną jak Real.

Mógł brać City - od Manciniego gorzej nie da się wypaść.
W Europie zgoda, lecz nie zapominajmy, że Mancini zdobył mistrzostwo i puchar Anglii po 35 latach bez jakiegokolwiek trofeum MC.
-
2013/02/28 15:37:54
Ostatni raz byłem wielogłowy w 1979.
-
2013/02/28 16:04:46
W 1/4 ciekawe by było jak dla mnie starcie BVB z Juve albo Milanem (zakładając że Milan przejdzie Barcę). Uważam że BVB i włoskie ekipy są na podobnym poziomie (może Juve ma ciut lepszy potencjał). Mogłby być ciekawe mecze.
-
2013/02/28 16:50:20
Real nie panował, panowało kilku jego piłkarzy jako część ekipy z Hiszpanii.
Jeśli jednak Bayern przegra to Pep dostanie drużynę wiecznie przegranych, którzy, poczynając do Lahma, a na Schweinstigerze kończąc przegrywali dosłownie wszystko w europejskim (międzynarodowym czy klubowym, europejskim futbolu).

Jeśli Bayern nie wygra Pep dostanie okazję ocalić od zapomnienia pokolenie, które nie wygrało nigdy niczego poza mistrzostwem czy pucharem Niemiec. A swego czasu miało szansę wygrać więcej od Beckenbuera.
-
2013/02/28 17:21:10
Pep wiedział kiedy odejść z Barcy. Jego ostatni sezon w lidze to pasmo męczarni. Wygrywali, ale ledwo. Choć ciagle w LM blyszczeli. Z Chelsea grali niezle, ale strzelali niecelnie. Plotka glosi, że Guardiola widząc to, chciał wstrząsnąć ponownie drużyną(jak to zrobił po przyjsciu), jednak Rossel niby się nie zgodził(podobno odejsc mial Pique, Alves a nawet Puyol).
Jak Bayern by nie skonczył, Hiszpan będzie mieć bardzo trudne zadanie. Wiecznie przegrywających ciężko jest jeszcze raz zmobilizować do poświęcenia, tak samo jak zwyciezcow. Choć w Barcelonie mu się udalo.
P.S. Bayernowi nie dal rady rok temu rewelacyjny Real, więc podejrzewam, że tylko druga Chelsea może dać radę. Choć to piłka nożna...
-
2013/02/28 17:49:13
@maj.or
Jaka jest różnica między przegra a nie wygra?
-
2013/02/28 19:34:07
Z tą przepaścią finansową to przesada, BVB ma przychody ok. 200 mln euro (jeszcze bez dochodów z tegorocznej LM) i duże zyski. Wiadomo, nie jest to półka Bayernu, ale też nie taka, żeby ich nie było stać na przyzwoitego rezerwowego bocznego obrońcę, ani żeby zapłacić czołowemu napastnikowi Europy 4-5 milionów rocznie. Problemem jest raczej chorobliwe skąpstwo obecnego zarządu Dortmundu - skąpstwo oczywiście mające uzasadnienie w najnowszej historii, ale powodujące, że tracą właśnie szanse na przebicie się na dłużej do europejskiej czołówki (co zapewne by się przełożyło na przychody...)

A o piekielnie trudnym zadaniu Guardioli napisałem trzy dni przed Rafałem ;).
-
2013/02/28 20:32:58
@airborell

Przy dwukrotnie wyższych przychodach Bayernu Monachium to jednak przepaść.

@wszyscy
Gdy pojawiają się wzmianki o kontraktach piłkarskich, prawie wszyscy zapominają o tym, iż są to kwoty netto, a więc bez podatków i innych obciążeń. Dla uproszczenia można założyć, iż pochłaniają one w zachodnich klubach około 50% wydatków na kontrakt piłkarza, a więc w rzeczywistości, ta, już legendarna w Polsce, wypłata Lewandowskiego byłaby w rzeczywistości 2 razy większa (w rzeczywistości będzie to nawet więcej). kolejne kontrakty piłkarze negocjują praktycznie zawsze w odniesieniu do najwyższej umowy w klubie, a Borussia ma przynajmniej pięciu, może sześciu zawodników, którzy zasługują na podobne uposażenia. I nagle okaże się, że muszą przeznaczyć na pensje dla 6 graczy 60 milionów Euro. A gdzie reszta drużyny. Na tym polega problem w bilansowaniu płac piłkarzy w klubach.
-
2013/02/28 20:43:05
Że co, oni zarabiają 5 milionów euro NETTO? Ech, naprawdę mam nadzieję, że Unia kiedyś uchwali ten hollandowski podatek i Lewandowski będzie mógł wyjechać najwyżej do Machaczkały. (Mimo wszystko wydaje mi się, że mowa o kwotach brutto).

Pewnie, że Bayern jest dużo bogatszy od BVB (i każdej innej drużyny niemieckiej), ale to bynajmniej nie uzasadnia pozbywania się takiego Loewego, żeby potem Schmelzera na lewej obronie zastępował prawoskrzydłowy Błaszczykowski.
-
2013/02/28 21:23:34
Smutne, że wielkość Bayernu została dostrzeżona dopiero przy obniżce formy hiszpańskich gigantów. Drużyna od kilku lat topowa, a często pomijana choćby w typowaniu zwycięzcy LM.

Na duopol Niemiecki bym nie liczył, Borussie w tym sezonie LM traktuję bardziej jako "czarnego konia", niż drużynę która może rok rocznie walczyć z europejskimi potęgami. Jeszcze nie ten poziom, brak doświadczenia i tak jak już ktoś wspomniał, gdyby jakieś PSG czy ManCity zasadziło się na Goetzego czy Reusa to prędzej czy później by go miało.

Jednak bardzo możliwe, że miejsce Barcelony, jako drużyny kandydującej do miana "tej najlepszej" zajmie Bayern. Świetni zawodnicy, perfekcyjne zarządzanie, dobra polityka finansowa, wspaniały trener(nie długo zastąpiony przez kolejnego wspaniałego trenera). Jak na razie brakuje tylko mentalności zwycięzców, ale w tym sezonie może to przyjść. Chociaż też bym się nie podpalał, Barcelony po kilku meczach bym nie przekreślał, mimo braku sympatii. Na pewno byliby w stanie od nowego sezonu się odbudować.


Pierwszy mój komentarz tutaj, a więc witam wszystkich czytelników :)
-
2013/02/28 21:41:43
Nie wiem czy od pierwszych emanacji guardiolowej Barcelony któraś z drużyn robiła takie wrażenie w Europie? Real w zeszłym sezonie wydawał się przekotem - przez czas jakiś, do starcia z Bayernem (alem realowy to i mało wiarygodny).
Sprawdźmy:

ManUtd. - 27 meczów - bramki 64:31 - (śr.: 2,37 strzelonych, 1,15 straconych/ mecz) - 2,06
PSG - 26 - 49:16 - (1,88; 0,61) - 3,08
Barcelona - 25 - 82:28 - (3,28; 1,12) - 2,93
Juventus - 26 - 53:17 - (2,04; 0,65) - 3,14
Bayern - 23 - 63:8 - (2,74; 0,35) - 7,83 !!!

Ten ostatni współczynnik to oczywiście liczba strzelonych bramek w stosunku do straconych (gdyby się ktoś dziwnym trafem nie kapnął). Powiedzmy (roboczo), że to wskaźnik skuteczności.
Robi wrażenie.
Pewnie, każda z lig ma swoją specyfikę, a statystyka nie oddaje złożoności, nawet futbolowych, realiów. Tyle że od drugiego w kolejce najskuteczniejszych Juventusu, Bayern dzieli różnica 4,69 pkt., podczas gdy Włochów od (najmizerniej tu wypadających) Anglików - 1,08. Czy PL to najtrudniejsze rozgrywki (chyba tak), a Bundesliga najłatwiejsze (raczej nie). Czy różnica między Barceloną, a 10. w tabeli Levante (przeszło w LE Olimpiakos) jest mniejsza, niż Bayernu względem (10. w tabeli Bundesligi) Borussii Monchengladbach (odpadła z 3. w tabeli Serie A Lazio)?
Żre Bayern i jest już naczelnym faworytem do zdobycia LM:
FC Bayern München 3,70; FC Barcelona 5,20
Real Madrid 5,50; Borussia Dortmund 8,00
Manchester United 8,50; Juventus Turin 10,00.
( Arsenal FC 500,00 - postaw stówkę na Arsenal, a możesz wygrać 50 000 :).
Można się zastanawiać po co Bayernowi Guardiola? A nawet trzeba. Wszystko zostanie zweryfikowane przez LM, bo nietrudno wyobrazić sobie Juventus czy Manchester ostały w rozgrywkach, pokonujących w pojedynczym meczu ludzi Heynckesa. Sport wszak to nie statystyka :)
-
2013/02/28 21:44:45
m4rvel
"Świetni zawodnicy, perfekcyjne zarządzanie, dobra polityka finansowa, wspaniały trener"

Jakbym o United czytał, a i mentalności odpowiedniej chyba najwięcej spośród czołówki. I trenera też jeszcze długo zmieniać nie trzeba będzie. :]
-
2013/02/28 21:45:50
Smutne, że wielkość Bayernu została dostrzeżona dopiero przy obniżce formy hiszpańskich gigantów. Drużyna od kilku lat topowa, a często pomijana choćby w typowaniu zwycięzcy LM.

Tak topowa, że przez ostatnie dwa lata bezdyskusyjnie przegrywała mistrzostwo w swojej lidze. Bayern zeszłoroczny a tegoroczny to są drużyny z innej półki, sorry.
-
2013/02/28 21:57:56
durubar,
Jako kibic United bardzo bym chciał by ich gra przynosiła takie efekty jak gra Bayernu :)

airborell,
Racja, "druga drużyna świata" Real nie może się dochrapać finału LM od kilku dobrych lat, Mistrzostwo też w ostatnich latach przegrywali (po za zeszłorocznym wyjątkiem) bezdyskusyjnie. Oni już mogą być topową drużyną ?
-
2013/02/28 23:00:39
Póki co BVB to nie Barcelona. Bayern w ostatnich trzech sezonach był niewątpliwie drużyną z czołówki, ale ciągle pełną wad. Za Van Gaala z dziurawą obroną. W zeszłym sezonie uzależnioną w ataku od Schweiniego i Gomeza.

Tegoroczny Bayern jest tak o klasę lepszy. Aż zdumiewające, że właściwie wszystkie transfery im wypaliły idealnie.
-
2013/02/28 23:16:18
Daj Boże finał Real - Bayern i rewanż za ubiegłoroczny półfinał. Daj Boże.
-
2013/03/01 00:54:49
Jako kibic Bayernu pamiętający finał z Interem także bym sobie podobnego rewanżu życzył :) tyle że do finału trzeba jeszcze dotrzeć. Coś się w niemieckiej piłce i w Monachium zmieniło, ale czy to wystarczy, aby przełamać słabą skuteczność w finałach LM?
-
2013/03/01 09:09:04
Smutne, że wielkość Bayernu została dostrzeżona dopiero przy obniżce formy hiszpańskich gigantów. Drużyna od kilku lat topowa, a często pomijana choćby w typowaniu zwycięzcy LM.

No niestety przez propagandę rzekomych rządów barcelońsko-realowych ciężko się przebić, szczególnie że tą całkowicie nieuprawnioną tezę wbijają nam do głów również renomowane tytuły i renomowani dziennikarze. Na szczęście spora część kibiców potrafi trzeźwo i samodzielnie myśleć i myślę że ta właśnie część od dawna dostrzega siłę Monachijczyków.

Jednakże: w ostatnich latach Bayern pokazywał klasę w Europie a w Niemczech dostawał lanie od BVB która się w Europie wręcz kompromitowała, osiągając wyniki żenujące jak na najsilniejszą drużynę jednej z najsilniejszych lig. Ta bayernowa klasa w Europie też pozostała bez "kropki nad i" czyli zwycięstwa w LM. Bo osobiście wolałbym być na miejscu kibiców Interu czy Chelsea i zagrać w jednym finale ale zwycięskim, niż w 2-óch przegranych.

Teraz z kolei Bayern pokazuje klasę w Niemczech właściwie już zdobywając majstra i będąc żelaznym faworytem w pucharze. Ale w LM wciąż muszą się potwierdzić. Nic nie ujmując Bawarczykom to póki co rywali mieli co najwyżej dobrych, bo przecież nawet Arsenal to teraz taki europejski średniak.

Bayern to na pewno TOP5 w Europie i pretendent do NO.1 :) Ale muszą wreszcie zdobyć Ligę Mistrzów. Bardzo ciekawi mnie jak będzie ta z pozoru perfekcyjnie funkcjonująca maszynka wyglądała w starciu z MU/Realem, Juventusem czy Barceloną/Milanem.