Blog > Komentarze do wpisu

Liga bez skazy

 Bundesliga

Gdybym ukradł wyobraźnię Tarantino, wyfantazjowałbym sobie, że piłkarze nie wędrują między klubami wyłącznie za zapachem twardej waluty - sam nie dam rady, to wizja co najmniej tak niestandardowa jak udany zamach na Hitlera lub czarnoskóry niewolnik w skórze najszybszego rewolwerowca na Dzikim Zachodzie. A gdybym już sobie uroił tę alternatywną rzeczywistość, podejrzewałbym, że cała Europa od wielu tygodni spiskuje, żeby wyperswadować Robertowi Lewandowskiemu ucieczkę z Bundesligi. Żeby jego oraz innych, nie tylko polskich szczęśliwców kopiących w Bundeslidze, przekonać, że do Bundesligi warto się przykuć kajdankami i natychmiast połknąć klucz, na wszelki wypadek rozgryzając go wcześniej na drobinki. Żeby wszystkim, którzy dopiero wyruszają na podbój świata, uświadomić, że istnieją piłkarskie krainy z przyszłością bezpieczną, z przyszłością obiecującą, z przyszłością wspaniałą, a dopiero nad nimi, w galaktyce błogiej i zarazem ekscytującej stabilizacji, istnieje Bundesliga.

Donośnie wybrzmiała przede wszystkim deklaracja Pepa Guardioli, najbardziej pożądanego trenera na świecie, zaciąganego do Anglii, Meksyku, a nawet Brazylii, niechcianego prawdopodobnie tylko tam, gdzie czują się niegodni jego nazwiska. Katalończykowi wystarczyło skinąć, by został najhojniej opłacanym człowiekiem w dziejach dyscypliny - przytulać 22 mln rocznie, czyli niemal sumę kontraktowych osiągów Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, i dysponować transferowym budżetem głębokim jak Bajkał, wlewanym do Chelsea przez Romana Abramowicza.

Ale Guardiola nie skinął. Na idealne miejsce pracy wybrał firmę również nieprzyzwoicie majętną, zdolną zaszpanować 40 mln euro rzuconymi za piłkarza nadmiarowego (Javi Martinez), lecz niefinansującą ekstrawagancji z zewnątrz. Bayern miał w ostatnim okresie rozliczeniowym - już po opodatkowaniu - 11,1 mln zysku i wypłacił akcjonariuszom rekordowe w historii dywidendy, choć porywał się na luksusowe transfery. Także inne ekonomiczne wskaźniki nie pozostawiają wątpliwości, że wśród czołowych futbolowych korporacji nie ma żadnej o finansach zdrowszych niż monachijskie.

***

Zanim się wydało, że Guardiola obiecał siebie Bayernowi (niemieckiego uczy się od miesięcy), wojenny okrzyk wydał Jürgen Klopp. Na sugestie, jakoby swego najskuteczniejszego napastnika miał stracić już w zimowym okresie transferowym, trener Borussii odpowiedział wzruszeniem ramion i ogłoszeniem, że minęły już czasy, gdy zainteresowanie angielskiego klubu gwiazdą klubu niemieckiego wywoływało przerażenie u szefów tego ostatniego. Owszem, dortmundczyków i ich rywali z Bundesligi nie stać na pensje proponowane przez szejków, ale też nie muszą eksportować, by przeżyć. I mają gwarancję, że przychody będą nadal rosnąć. Wynajęcie trenerskiej megagwiazdy przysłuży się wszystkim, dodając blasku globalnej marce całych rozgrywek - można się spodziewać, że w jakimś stopniu przyciągną one nawet fanów Barcelony oraz Realu Madryt, którzy zaczną monachijczykom gorąco życzyć sukcesu lub klęski.

Sygnały, że z Dortmundem i - szerzej - z Niemcami rozstawać się nie warto, płyną zewsząd.

Nuri Sahin wylatywał do Madrytu w glorii najlepszego gracza Bundesligi, by nie poradzić sobie ani w Realu, ani w Liverpoolu, aż wrócił do Borussii, brutalnie mówiąc, z podkulonym ogonem i skromnym celem, żeby wreszcie ożyć. Shinji Kagawa, choć epizodycznie ujawnia fantastyczną klasę, też nie zdołał wywrzeć silnego piętna na grze Manchesteru United i wciąż nie wie, czy nie skończy jak lata temu inny maestro rozegrania - Juan Sebastián Verón. Piłkarze, którzy pozostają wierni Bundeslidze, szaleją za to międzynarodowo. Jesienią wszystkie trzy kluby triumfowały w grupach Ligi Mistrzów i wszystkie są faworytami dwumeczów w 1/8 finału. Wszystkie cztery awansowały też do 1/16 finału Ligi Europejskiej, a faworytem nie jest tam chyba tylko Hannover, który zderzy się z Anży Machaczkała. Wszyscy zachowują też pełne bezpieczeństwo w dłuższej perspektywie - pojedynczej osobie niemieckie przepisy zezwalają na posiadanie maksymalnie 49 proc. udziałów w klubie, co chroni przed nagłym krachem, gdyby właściciel się rozmyślił i znienacka poszedł sobie precz. Abramowiczom wstęp wzbroniony.

***

Na jakąkolwiek czołową ligę na kontynencie spojrzymy, dostrzeżemy poważny feler. Anglicy skarżą się na bezceremonialną pogardę dla lokalnej tradycji zagranicznych właścicieli, a także najdroższe na świecie - i nadal drożejące! - bilety, czyli przykry skutek uboczny galopującej komercjalizacji futbolu. Hiszpańscy ligowcy uginają się pod miliardami długów, a na boiskach czują się jak podnóżek dla pary panującej, która po 2004 roku oddała konkurencji ledwie jeden tytuł wicemistrzowski. Włosi próbują z godnością znieść czas dekadencji, wstydząc się szkaradnych, archaicznych stadionów oraz tasiemcowych procesów korupcyjnych. Francuzi mają jeszcze biedniej, m.in. ze względów podatkowych, dorobkiewicze z Rosji wciąż tworzą produkt sztuczny, kompletnie oderwany od zasad racjonalnego biznesu.

Na ich tle Niemcy zorganizowali sobie ligę bez skazy. Piękne stadiony płoną emocjami, na karnety stać nie tylko zamożnych, pustki na trybunach się nie zdarzają, pada zatrzęsienie goli (więcej niż w innych silnych piłkarsko krajach). Mimo fałszywego przekonania o bezkonkurencyjności Bayernu mistrzostwo potrafią zagarnąć drużyny z Dortmundu, Wolfsburga czy Stuttgartu, mnóstwo klubów stać na zaangażowanie się w walkę o europejskie puchary - w minionych czterech sezonach Ligi Mistrzów lub jej kwalifikacji posmakowało aż osiem, poza przed chwilą wymienionymi także Schalke, Borussia Mönchengladbach, Werder Brema i Bayer Leverkusen. A teraz szczyty tabeli szturmuje Eintracht Frankfurt. Fani bez problemu identyfikują się z drużyną, oklaskują bowiem tłumy wychowanków, pośród których rozbłyskuje coraz więcej arcyzdolnych rodzimych młodzieńców - Bayern składa z nich niekiedy ponad połowę jedenastki, Borussia podziwia Mario Götzego i Marco Reusa, Schalke pchają Julian Draxler (najmłodszy w historii ligowiec z 50-meczowym doświadczeniem) i kapitan Benedikt Höwedes etc. Sielanka.

Najbardziej zdumiewa, że ten raj otworzył się akurat na Polskę - krainę futbolu kalekiego, świadomą beznadziei swojego szkolenia. I raczej nie żałuje. Nasi ludzie są najbardziej bramkostrzelną po Austriakach zagraniczną nacją w rozgrywkach, a kluby zabawiające się w europejskich pucharach zapraszają - skutecznie (Arkadiusz Milik) lub nieskutecznie (Paweł Wszołek) - kolejnych młodych znad Wisły, którzy ledwie zaczęli grać z dorosłymi. Jeszcze parę chwil, a całą ofensywę do reprezentacji Polski będziemy powoływać z Bundesligi. Tego jeszcze wczoraj nie wymyśliłby chyba nawet Tarantino.

niedziela, 20 stycznia 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/01/20 21:12:42
Nieskromnie powiem, że też od dawna wieszczę wzlot Bundesligi. Przełomowym momentem dla niej jest jednak nie przyjście Guardioli a przeskoczenie Serie A i uzyskanie 4 miejsca w LM. Dotąd były tylko trzy, z których jedno z urzędu przypadało Bayernowi. To zostawało tylko dwa miejsca do rozdzielenia pomiędzy "klasę średnią": Werder, Bayer, HSV, Schalke, Stuttgart, Wolfsburg, Borussia. Teraz tych miejsc będzie trzy, co powinno pomóc wykrystalizować się konkurencji dla Bayernu i mam nadzieję, że w pierwszej kolejności będzie to Borussia. Borussi ciążą ciągle długi z przeszłości, ale jeszcze parę sezonów na dotychczasowym poziomie sportowym z regularnymi występami w LM i Borussia dołączy do najbogatszych drużyn europejskich i nie tylko będzie wychowywać sobie gwiazdy, ale być może będzie także w stanie je ściągać z innych klubów. Dla sukcesów w LM i postrzegania Bundesligi na zewnątrz dobrze by było by do Borussi i Bayernu dołączyła trzecia drużyna ze stabilnymi finansami regularnie awansująca do LM (Schalke?), aczkolwiek nie jestem przekonany, czy byłoby to dobre dla samej Bundesligi, której siła wynika m.in. właśnie z szerokiej grupy mocnych drużyn o stabilnych finansach.
-
2013/01/20 21:54:36
Wydaje mi się, że nigdy topowi Niemcy szczególnie nie palili się do wyjazdu za granicę. Jak już jakiś trafił do Bayernu, to tam grał podczas najlepszych lat swojej kariery. Tak, wiem że było kilka wyjątków.
-
2013/01/20 23:19:17
@gustav_adolf

To samo można powiedzieć o Włochach i Brytyjczykach. Generalnie grają u siebie. Z czołowego kwartetu lig tylko Hiszpanie upodobali sobie wycieczki, do Wielkiej Brytanii konkretnie.

-
2013/01/20 23:41:36
Akurat kazus Sahina to przykład na słabość tej ligi. Najlepszy rozgrywający, mistrz tej wspaniałej ligi, a nie poradził sobie ani z podnóżkami w lidze hiszpańskiej, ani w przepłacanej lidze angielskiej. No kto by pomyślał. Lepszy już kazus Ozila, choć ten od pół roku gra słabo.

Im więcej czytam zachwytów nad Bundesligą, tym bardziej przypomina mi to zachwyty księgowego, że bilety, pełna kasa i jezujezu nawet dywidenda. No ale ostatni puchar europejski to drużyna niemiecka wzniosła ponad 11 lat temu, a w reprezentacji to ponad 16 lat temu. Pokolenie Schweinsteigera poza Niemcami nie wygrało absolutnie nic wobec tego trafniej ich nazwać "zawsze drugim, trzecim", co imho właśnie wskazuje na miejsce ich ligi.
-
2013/01/20 23:54:59
@major
Nikt poważny nie mówi, że BL to najlepsza liga świata. Ale ciężko dyskutować z opinią, że Real został przez Bayern zjedzony w półfinale LM 11/12, a reprezentacja Niemiec poza Hiszpanami jest w Europie najlepsza.
-
2013/01/21 00:09:18
Na dzień dzisiejszy w uczciwej konkurencji kluby bundesligi zdystansują całą resztę. Problem w tym, że dzięki petrodolarom i stertom euro dorzucanym w ramach naginania prawa z kasy państwowej (Real, Barca) próżno szukać uczciwości także i w tej dyscyplinie sportu. Zwycięża najsilniejszy, a nie najuczciwszy. Życie...
-
2013/01/21 00:10:42
@maj.or

Przykład z Sahinem niby dobry- ale w Realu już nie tacy grajkowie zalegli na ławie, taka specyfika klubu. Potem rzucili go na kilka miesięcy do Premier League- nie przepracował nawet z nowym zespołem okresu przygotowawczego. Zresztą - ilu już było graczy wielkiego formatu, którzy nie sprawdzili się w innych ligach? To jeszcze nie dowodzi, że liga słaba.

Pamiętaj, że puchary to specyficzne rozgrywki, w których decyduje czasami dyspozycja chwili, motywacja (liga europy)- dla mnie nie jest to mimo wszystko jedyny wyznacznik jakości ligi. No bo idąc tym tropem należy umieścić nad niemiecką ligi ukraińską i rosyjską.
-
2013/01/21 00:22:16
Ja pamiętam wypowiedzi z obozu dortmundzkiego na temat transferu Sahina w chwili podpisania kontraktu z Realem, w których wyraźnie zaznaczano, iż Nuri jest znakomitym zawodnikiem i sprawdzi się nawet w tak wielkim klubie, ale pod warunkiem otrzymania kredytu zaufania od trenera i stałego miejsca w wyjściowej jedenastce. Przed wyjazdem to on, a nie Goetze czy Polacy, był głównym architektem mistrzostwa Niemiec BVB, więc z oceną tego zawodnika zdecydowanie bym się wstrzymał.
-
2013/01/21 00:22:44
@ maj.or

Może przeczytasz jeszcze raz te 2 fragmenty notki?

Na jakąkolwiek czołową ligę na kontynencie spojrzymy, dostrzeżemy poważny feler. Anglicy skarżą się na bezceremonialną pogardę dla lokalnej tradycji zagranicznych właścicieli, a także najdroższe na świecie - i nadal drożejące! - bilety, czyli przykry skutek uboczny galopującej komercjalizacji futbolu. Hiszpańscy ligowcy uginają się pod miliardami długów, a na boiskach czują się jak podnóżek dla pary panującej, która po 2004 roku oddała konkurencji ledwie jeden tytuł wicemistrzowski. Włosi próbują z godnością znieść czas dekadencji, wstydząc się szkaradnych, archaicznych stadionów oraz tasiemcowych procesów korupcyjnych. Francuzi mają jeszcze biedniej, m.in. ze względów podatkowych, dorobkiewicze z Rosji wciąż tworzą produkt sztuczny, kompletnie oderwany od zasad racjonalnego biznesu.

Na ich tle Niemcy zorganizowali sobie ligę bez skazy. Piękne stadiony płoną emocjami, na karnety stać nie tylko zamożnych, pustki na trybunach się nie zdarzają, pada zatrzęsienie goli (więcej niż w innych silnych piłkarsko krajach). Mimo fałszywego przekonania o bezkonkurencyjności Bayernu mistrzostwo potrafią zagarnąć drużyny z Dortmundu, Wolfsburga czy Stuttgartu, mnóstwo klubów stać na zaangażowanie się w walkę o europejskie puchary - w minionych czterech sezonach Ligi Mistrzów lub jej kwalifikacji posmakowało aż osiem, poza przed chwilą wymienionymi także Schalke, Borussia Mönchengladbach, Werder Brema i Bayer Leverkusen.

Rafał podaje sporo przykładów i mankamentów z innych lig (płynność finansowa, frekwencja, konkurencyjność w walce o mistrzostwo etc.), a Ty się skupiasz na kazusie Sahina i na tym, że Niemcy wznieśli taki puchar 11 lat temu, a inny 16. Nie sposób wychylić się odrobinę za róg rzeczywistości i spojrzeć w przyszłość tylko rozliczać z przeszłości? Do przodu trzeba patrzeć!
Wiele wskazuje na to, że drużyny niemieckie oraz reprezentacja mogą lada moment zacząć dominować na arenie międzynarodowej. Wszystkie obecne symptomy na to wskazują. A to, że Sahin się nie sprawdził w arcy wymagającym Realu z taką, a nie inną ławką rezerwowych? Przy takim trenerze? Niezbyt do mnie trafia taki argument biorąc pod uwagę wszystkie pozostałe, bieżące aspekty.

Pozdrawiam
-
2013/01/21 00:24:34
@dziaam

No a Włosi, przynajmniej dopóki gra Pirlo? #samaniewiem

@lybbard

"Na dzień dzisiejszy w uczciwej konkurencji kluby bundesligi zdystansują całą resztę. Problem w tym, że dzięki petrodolarom i stertom euro dorzucanym w ramach naginania prawa z kasy państwowej (Real, Barca) próżno szukać uczciwości także i w tej dyscyplinie sportu. Zwycięża najsilniejszy, a nie najuczciwszy. Życie..."

Cieszy mnie pomysł, że uczciwa konkurencja nie zakłada nadzianego inwestora z zewnątrz, ale jeszcze bardziej ciekawi koncepcja owego naginania "prawa z kasy państwowej".

@crooclick83 - stąd ja tylko pokazuje, że jego kazus powrotu to żaden powód do chluby. Co do pucharów Ok, ale oni w ciągu ostatniej dekady i w klubach i reprze nie wygrali NICZEGO. Być może potrzebują przełomu, być może trzeba czekać na nowe pokolenie, a być może stoczyli się w "Holendryzm';).

-
2013/01/21 00:31:08
Skaza jest, brak Pucharów, ale to może się zmienić.
-
2013/01/21 00:33:17
"Rafał podaje sporo przykładów i mankamentów z innych lig (płynność finansowa, frekwencja, konkurencyjność w walce o mistrzostwo etc.), a Ty się skupiasz na kazusie Sahina i na tym, że Niemcy wznieśli taki puchar 11 lat temu, a inny 16. Nie sposób wychylić się odrobinę za róg rzeczywistości i spojrzeć w przyszłość tylko rozliczać z przeszłości? Do przodu trzeba patrzeć!"

Nie, Rafal jak wielu po transferze Guardioli, pisze o lidze bez skazy, to inny przychodzi i wskazuje te skazy. Brak JAKIEGOKOWLIEK międzynarodowego sukcesu od dekady to jest jednak pewna skaza, nie uważasz?

'Wiele wskazuje na to, że drużyny niemieckie oraz reprezentacja mogą lada moment zacząć dominować na arenie międzynarodowej. Wszystkie obecne symptomy na to wskazują."

Nie, wszystkie nie wskazują. Że Bayern jest i będzie mocny to oczywiste, ale już Borussia niekoniecznie. Odejdzie Lewandowski, a przede wszystkim Klopp i co wtedy?
Przykładowo wicemistrz Niemiec potrafił w tamtym sezonie przyjąć 5 bramek od samego Messiego. Nie pamiętam, aby wówczas tak bardzo wychwalano Bundesligę, a wręcz przeciwnie dawało się słyszeć głosy, że nastrzelał... ogórkom. Dominacja Bundesligi to musi być dominacja co najmniej trzech drużyn, bo gdy dominują dwie hiszpańskie czy angielskie to jest sapania, że żadna to tam dominacja.

"A to, że Sahin się nie sprawdził w arcy wymagającym Realu z taką, a nie inną ławką rezerwowych? Przy takim trenerze? Niezbyt do mnie trafia taki argument biorąc pod uwagę wszystkie pozostałe, bieżące aspekty."

To, że Sahin sie nie sprawdził to jest argument, żeby nie przywoływać Sahina jako dowód na wyższość Bundesligi. To dosyć logiczne. Jak się uprzesz to o transfer Milika może uzasadnić wspaniałością Bundesligi tylko po co.
-
2013/01/21 00:56:58
@maj.or

Faktycznie- nie wiem po co Rafał umieścił ten akapit o powrotach do ligi, jak to pasuje do tematu notki.
A gdybym miał porównać Bundesligę do samochodu to byłaby Volkswagenem: niby bez skazy ale brak tego błysku (pucharów) ;)
-
2013/01/21 01:11:32
Nieno imho raczej (notabene bardzo lubię) Audi;) Volskwagen to jakaś liga, ja wiem, holenderska?
-
2013/01/21 01:25:28
@maj.or

A może umówmy się, że kluby Bundesligi są jak niemieckie samochody?:) Wszystkie z solidnymi bebechami, różnice dotyczą facjaty. Tylko błagam, nie wyjeżdżaj mi niunsami motoryzacyjnymi, nie znam się na tym, stereotypami operuję ;)
-
2013/01/21 02:18:19
@ma.jor, croolick
Przeczytałem jeszcze raz, co napisałem, w poszukiwaniu ewentualnego błędu, ale niczego nie znalazłem. I nadal nie umiem pojąć, skąd wytrzasnęliście pomysł, że losy Sahina mają być dla mnie dowodem na wielkość Bundesligi. (Nie są też oczywiście dowodem na jej słabość, nie o tym zresztą tam piszę).
-
2013/01/21 02:53:25
@RafałStec

A ja przeczytałem jeszcze raz swój komentarz i nie wiem skąd wytrzasnąłeś pomysł, że uważam, że pisząc o Sahinie dowodzisz o wielkości ligi;) Napisałem jeno, że mi ten akapit nie pasuje, że nie wiem jaka jest jego funkcja w tej notce. Ba, nawet broniłem tego Sahina i całej Bundesligi!

Mnie się wydaje, że ten fragment nie wnosi niczego do istoty notki, może chyba tylko służyć jako ilustracja do przypowieści o tym, że o trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu;) Chyba, że czegoś kurka w tym tekście nie zrozumiałem.

-
2013/01/21 03:13:09
Na ich tle Niemcy zorganizowali sobie ligę bez skazy. Piękne stadiony płoną światłem rac, tzw. wjazdy na murawę w ostatnich dwóch sezonach to już kilka przypadków, standardem są stojące trybuny dla najzagorzalszych fanów itd. Cieszę się, że nawet red. Stec nie uważa tego za skazy, a chwali.
-
2013/01/21 08:38:09
To prawda, że Niemcy są na przestrzeni lat "wiecznie drudzy", wiecznie blisko i bez poważnego sukcesu tak klubowo, jak i reprezentacyjnie. Ale daj Panie Boże wszystkim piłkarskim nacjom taką "wieczną drugość" - nie licząc hiszpańskiego fenomenu mało komu to się trafiło.

W Lidze Mistrzów w ostatnich latach do co najmniej 1/4 dochodziły Schalke i Bayern, na dobrej drodze jest Borussia. Bayern to w ogóle najbardziej pechowy klub LM, który to już raz stracili puchar dosłownie w ostatnich sekundach.

A w futbolu reprezentacyjnym to od lat jest trochę tak, że świetnie zorganizowana niemiecka machina przegrywa z nieprzewidywalnym geniuszem jednego piłkarza. W 2002 roku zatrzymał ich stary, dobry, odrodzony Ronaldo. W 2006 - błysk del Piero. W 2008 i 2010 jak nikt inny dawali mecze Hiszpanom, a z EURO 2012 wyrzucił ich mecz życia Balotelliego. Jedyny turniej, który w jakimś stopniu zawalili, to EURO 2004.

Nieźle jak na drużynę, o której do niedawna ciężko było powiedzieć, że ma w składzie pierwszoligowe megagwiazdy futbolu, o które zabijają się zagraniczne kluby. Ba - dziś ciężko stwierdzić, czy takie mają (patrz: wtopa Sahina), a mimo to we własnym sosie montują świetne drużyny.

Fenomen.
-
2013/01/21 09:15:40
Nie no, Sahin taką gwiazdą jest, a przynajmniej był. W sezonie 2010/11 był przypuszczalnie trzecim najlepszym DLP świata (po Xavim i Xabim Alonso). Tyle że popełnił zupełnie idiotyczną decyzję idąc do Realu - nie wiem, na co on liczył: że posunie Xabiego na ławkę?
-
2013/01/21 09:59:36
Jaki przyjemny wpis i pełen prawdy! Potrafi jednak Pan pisać mądrze i ciekawie. Oby więcej takich ;p
-
2013/01/21 13:15:19
@croolick83
Faktycznie, powiązałem twój i ma.jora komentarz w jeden, sorry. O co chodzi z Sahinem i Kagawą, wyjaśnia zdanie wcześniejsze (i pierwszy akapit) - płyną same sygnały, żeby w Borussii lepiej zostać. Bo być bogiem w Dortmundzie nie oznacza, że będziesz choćby bożkiem gdzie indziej (już kiedyś pisałem o tym, w kawałku o efekcie synergii wywoływanym przez Kloppa).
-
2013/01/21 13:17:37
@rafal
"już kiedyś pisałem o tym, w kawałku o efekcie synergii wywoływanym przez Kloppa"

Myslisz, ze ta synergia dotyczy tez Lewandowskiego? A raczej, jesli dotyczy, to jak w wielkim stopniu?
-
2013/01/21 13:46:01
Lewandowskiego bardziej niż kogokolwiek innego.
-
2013/01/21 14:05:34
No wlasnie, nie jestem przekonany. Napastnik typu Lewandowskiego, ogolnie jest uzalezniony od tego co sie dzieje za jego plecami, ale taka wspolpraca moze sie udac w kazdym innym klubie, nie tylko w Borussii i nie tylko u Kloppa.
-
2013/01/21 14:13:06
Kocham tego bloga za rzeczowe dyskusje pod notkami.
-
2013/01/21 14:14:38
Lewandowskiego bardziej niż kogokolwiek innego.

Piszczka dotyczy bardziej, niż Lewandowskiego. Lewy jest napastnikiem silnym, dobrze trzymającym piłkę, groźnym w powietrzu, z niezym podaniem i przeglądem, niezłym technicznie. Pasuje stylem jako podstawa lub uzupełenieni ataku połowy drużyn na świecie.

Piszczek, żeby grać na swoim dzisiejszym poziomie, potrzebuje stylu Borussii -wysokiego pressingu, skrzydłowego lubiącego schodzić do środka, asekuracji ze środka pomocy i obrony. Myślę, że ciężej byłoby mu grać dobrze gdzie indziej, niż w BVB.
-
2013/01/21 14:22:18
"Bo być bogiem w Dortmundzie nie oznacza, że będziesz choćby bożkiem gdzie indziej (już kiedyś pisałem o tym, w kawałku o efekcie synergii wywoływanym przez Kloppa)."

No właśnie, stąd to akurat kazus przeciw wspaniałości tej ligi 9gdzie indziej sobie nie poradzi)
-
2013/01/21 14:29:32
Piszczek, żeby grać na swoim dzisiejszym poziomie, potrzebuje stylu Borussii -wysokiego pressingu, skrzydłowego lubiącego schodzić do środka, asekuracji ze środka pomocy i obrony. Myślę, że ciężej byłoby mu grać dobrze gdzie indziej, niż w BVB.

Wydaje mi się, że taki styl jest standardem w wielu klubach światowej czołówki.

Napastnik typu Lewandowskiego, ogolnie jest uzalezniony od tego co sie dzieje za jego plecami, ale taka wspolpraca moze sie udac w kazdym innym klubie, nie tylko w Borussii i nie tylko u Kloppa.

Typowe dla BVB są np. szybkie przejścia z obrony do ataku, wykorzystujące Lewego jako targetmana. W tej chwili nie potrafię sobie przypomnieć żadnej innej drużyny z czołówki, która by tak grała. W drużynie nastawionej na posiadanie piłki radziłby sobie IMO znacznie gorzej.
-
2013/01/21 14:58:47
taki styl jest standardem w wielu klubach światowej czołówki.

Uważam, że ciężar defensywny, który w Borussii zdejmowany jest z barków Piszczka, mógłby być nie do udźwignięcia dla większości drużyn grających atakującymi bocznymi obrońcami.
-
2013/01/21 15:04:02
Barca, Szachtar, Juventus. IMO Piszczek by się odnalazł w każdym z tych zespołów w jego obecnej taktyce.
-
2013/01/21 15:17:19
Real, ManU, Bayern. IMO Lewandowski by sie odnalazl w kazdym z tych zespolow w jego obecnej taktyce.
-
2013/01/21 16:55:18
Odra Wodzisław, KP Unia Racibórz, Awia Świdnik. IMO Blaszykowski by się odnalazl w kazdym z tych zespolow w jego obecnej taktyce.

Oh wait...
-
2013/01/22 08:31:53
@maj.or
Jeśli cytujesz to rób to dokładnie. Pisałem o "stertom euro dorzucanym w ramach naginania prawa z kasy państwowej", a to choćby w kontekście sprzedawania terenów, na których był zlokalizowany ośrodek treningowy Realu. Zasadniczo z tego co pamiętam grunt wykupiło państwo, z kibicem królewskich jako premierem na czele, kilkakrotnie podwyższając cenę zakupu. Dzięki temu każdy podatnik mógł się uważać za sponsora galaktycznych transferów.
-
2013/01/22 08:32:34
"stertach" :)