Blog > Komentarze do wpisu

Bombardowanie precyzyjne

Przed kilkoma laty postanowiłem dla dziennikarskiej zgrywy wystartować w mistrzostwach Polski w łyżwiarstwie figurowym. Choć na lodzie utrzymuję się zaledwie jako tako, mierzyłem w medal. Z banalnego powodu - solistów nie wystarczało na obsadzenie całego podium, w konkurencji mężczyzn przyznawano tylko złoto i srebro, więc nawet ostatnie miejsce w zawodach gwarantowałoby mi brąz.

Potem oczywiście opowiedziałbym o wszystkim na łamach.

Plany porzuciłem, gdy okazało się, że do bycia sklasyfikowanym trzeba wykonać trudny program obowiązkowy, to mogłoby oznaczać dla amatora salto mortale. Tamten epizod utkwił mi jednak w pamięci jako świadectwo kuriozalności systemu, który państwowymi dotacjami karmi nawet dyscypliny niemal nieistniejące. W łyżwiarskich tańcach oraz parach sportowych rozdano wówczas... jedynie złote medale. Słowem, wystarczało być, by zostać mistrzem Polski.

Wtorkowa decyzja minister Joanny Muchy, by sporty zhierarchizować, ma pomóc w zdemontowaniu systemu. Dyscypliny wyróżnione jako strategiczne, dające nadzieję na sukces (kajakarstwo, kolarstwo, lekkoatletyka, narciarstwo, pływanie, podnoszenie ciężarów, wioślarstwo, zapasy, żeglarstwo) będą finansowane priorytetowo, dyscypliny poboczne (m.in. wrotkarstwo, kendo, płetwonurkowanie, psie zaprzęgi) stracą najpierw połowę, a w przyszłym roku całą dotację. Podobnie podzielone zostaną gry zespołowe.

„Pokrzywdzeni” się oburzyli i straszą, że ich pozbawione datków sporty padną. Wierzę im. I serdecznie życzę inwencji, dzięki której wpadną na spektakularne pomysły rozwijania swoich dyscyplin, przede wszystkim poprzez szkolenie młodzieży. Dla wizjonerów ministerstwo zostawiło 15 mln zł rezerwy.

W „Gazecie” od wielu lat apelowaliśmy, by zerwać z przekonaniem, że każdy, kto wyfantazjuje sobie wyczynowe uprawianie jakiejś konkurencji, choćby najbardziej ekscentrycznej, zasługuje na wsparcie państwa. Jeśli chcemy inwestować wydajnie, naloty dywanowe, czyli zasypywanie pieniędzmi całego pejzażu sportowego, musimy zastąpić bombardowaniem precyzyjnym, czyli atakowaniem konkretnych celów.

Można - nawet trzeba - dyskutować, czy ministerstwo obrało je właściwie. Czy państwo nie powinno przesunąć uwagi ze sportu wyczynowego (wyda nań w tym roku 175 mln zł) na upowszechnianie amatorskiego. Nade wszystko budować boiska, hale, pływalnie i korty, zwalczać marginalne znaczenie lekcji WF-u. Sam sprzeciwiam się m.in. finansowaniu piłki nożnej, choć uważam ją za najpiękniejszą z gier. Futbol jest najpopularniejszy, zaludniony przepłacanymi dyletantami, ma wciąż niewykorzystany potencjał marketingowy; mnóstwo pieniędzy płynie doń przez samorządy, w prezencie dostał już „orliki” i nowoczesne stadiony; PZPN zgromadził na koncie 40 mln zł rezerw, i to pomimo nienasycenia dojących związek działaczy.

Polskiemu sportowi nie brakuje pieniędzy, ale know-how. Rozwiązań jak te z Czech, w których np. każdy dorosły tenisista musi oddawać do klubów 25 proc. zarobionych na korcie nagród. Kiedy zatem Petra Kvitova wygrywa Wimbledon, pół miliona euro idzie na szkolenie najzdolniejszych juniorów, którzy często za treningi nie płacą wcale. My cierpimy na mentalny uwiąd, bowiem działaczy przez dekady rozleniwiało absolutne bezpieczeństwo. Za nic nie odpowiadali, pieniądze spadały z nieba, nawet ostatni partacze bywali za karę w najgorszym razie przesuwani na inny, równie wygodny odcinek. Jak na tamtych łyżwiarskich mistrzostwach, w których wystarczyło wystartować, by zdobyć medal.

środa, 30 stycznia 2013, rafal.stec
Komentarze
2013/01/30 20:12:31
Rafał, jakoś nie słyszałem, żebyś przeciwstawiał się budowaniu wielkich stadionów na Euro - mimo tego, że wiadomo było, że nie jest to inwestycja racjonalna. Nie widzę też, żebyś protestował na łamach przeciwko curiosum w postaci finansowania klubów piłkarskich przez miasta.

Lista Muchy jest głupia i szkodliwa. Nie jest efektem żadnego strategicznego myślenia, utrwala istniejące trendy w polskim sporcie, trendy, które doprowadziły nas do klęski w Londynie. Nie rozumiem, dlaczego dziennikarze potraktowali ją z taką wyrozumiałością.

-
2013/01/30 20:22:41
Przekleje to co napisałem u Airborella. LA (strategiczność oznacza zmniejszone finansowanie w tym przypadku o około 10%), pływanie, wioślarstwo i żeglarstwo mają być strategicznymi dyscyplinami. Idziemy na "sportową wojnę" z najbogatszymi tego świata w najbardziej konkurencyjnych dyscyplinach. Mi to pachnie 6 - 7 medalami letnich IO 2020 ta cała reforma. Rafał woli dowodzić z anegdoty o łyżwiarstwie. Hierarchia jest imo kuriozalna i słabo pasuje do założonych kryteriów (za wyjątkiem LA, tzn tradycje i dotychczasowa medalodajność).
-
2013/01/30 20:43:12
Co to zresztą znaczy LA? Co będziemy finansować, rzuty (jedna z niewielu rzeczy, w których nam się naprawdę udało wyspecjalizować) czy sprinty i maratony (jakby była organizowana olimpiada dla białej rasy, to w Londynie byłyby dwa złote)?

Jaki jest sens dawania priorytetu dla kajakarstwa (płaskiego, bo górskie to inna sprawa), skoro za mojej pamięci kajakarze nigdy nie nauczyli się przygotować do igrzysk, a w tej chwili robią się coraz słabsi? Z drugiej strony kasować taki pięciobój czy szermierkę, dyscypliny z ogromnymi tradycjami w Polsce, w których akurat ostatnio jesteśmy słabsi? Mam wrażenie, że głównym kryterium oceny był występ w Londynie. Kolarstwo się znalazło, bo paru dziennikarzy zapatrzyło się w wyniki olimpijskie Brytoli i uważa, że da się powtórzyć ich drogę do sukcesu. Itd.
-
2013/01/30 20:52:33
Ja może jestem monotematyczny ale jak zwykle nikt tam u góry nie przejmuje sie judo. Dyscypliną którą uprawiają setki ludzi w Polsce (na samych MP seniorów wystartowało około 150 zawodników, zawodniczek nie liczyłem, a z powodu braku pieniędzy do wieku seniora dotrwa maksymalnie 30% trenujących). Która jest pośród tych najlepiej wpływająca na zdrowy ogólny rozwój młodych ludzi. Na dodatek zawodnicy, którą ją uprawiają traktują ja poważnie i poświecają jej całą swoją młodość, by potem nie mieć z tego nic oprócz satysfakcji i pięknych wspomnień. Akurat dziś kolega zamieścił filmik z obozu kadry narodowej:
www.youtube.com/watch?v=4SZCQ0zSl9Q
Jest to tylko przykład, siłownia i mata to tylko część ciężkiego treningu(śmiać mi się chce jak widzę urywki z treningów polskich klubów, trochę sobie truchtają i zrobią kilka przyspieszeń i mówią, że trening dziś był ciężki).

Poza jednym wyjątkiem występują tam zawodnicy od rocznika 1988 w dół, a więc ludzie młodzi, którzy mogą jeszcze dużo osiągnąć (medaliści juniorskich i młodzierzowych mistrzostw europy i świata, wicemistrz Uniwersjady). Ci z nich, którzy mają szczęście, że dotują ich miasta czy kluby(większości na to nie stać), zarabiają w granicach 2-3tys zł. Niektórzy nie dostają nic(np jeden z chłopaków-medalista ubiegłorocznych mistrzostw polski-pojechał tam na własny koszt, ani klub ani związek nie mają kasy żeby mógł trenować). Odebranie tych niewielkich pieniędzy, jakie na judo się przeznacza, na pewno nie pomoże osiągnąć tym chłopakom sukcesów i rozwijać dyscypliny, w której mamy niemałe tradycje.
Zgadzam się z tym, że pieniądze należy rozdzielać zależnie od popularności(tzn osób uprawiający), sukcesów itd, jednak ta lista to czysty populizm(dyscypliny z medalami z Londynu, więc trzeba tam inwestować) i zdecydowanie trzeba ją przebudować.
-
2013/01/30 20:58:23
@Co to zresztą znaczy LA?

To znaczy, że Sebastian Chmara był w zespole ekspertów ministerstwa;-) Podobnie zresztą jak Słonimski Paweł i Broniewski Kajetan...;-)


@Kolarstwo się znalazło, bo paru dziennikarzy zapatrzyło się w wyniki olimpijskie Brytoli i uważa, że da się powtórzyć ich drogę do sukcesu. Itd.

Jest tor, z którego monetyzacją jest problem. Związek jest de facto bankrutem. Pomysłu na wyjście z impasu nie ma. Po transformacji (i połączeniu peletonów) kolarstwo to cały jeden medal olimpijski (Mai w MTB w Pekinie). Jak się to ma do szermierki, która nie przywiozła medalu pierwszy raz od bodaj 40 lat (ale chłopak z polskiego klubu zrobił złoto dla Wenezueli, więc ewidentnie w polskich warunkach i z polskimi szkoleniowcami się da)? Choć dla mnie najbardziej kontrowersyjna jest pozycja żeglarstwa. Sport koszmarnie drogi. Mamy tu cztery medale olimpijskie, z czego dwa Kusznierewicz i a dwa deska z żaglem, która miała wylecieć z programu na rzecz kite, a o którą to konkurencję toczono heroiczny bój. Z ciągle zmieniającym się programem. Np. był match racing kobiet, teraz wylatuje. Kampania olimpijska w tejże konkurencji skutkująca szansą na kwalifikację, bez większych szans na czołówkę była swego czasu obliczana przez "Żagle" na 450 tysięcy euro minimum. Inny przykład boks olimpijski radził sobie kiepściutko. Szanse na poziom z czasów Pappy Stamma żadne. Ale powiedzmy poziom kadry z lat 80tych (ewentualnie troszkę niższy), czyli Seul te okolice to było do zrobienia (i znacznie taniej niż żagle). Wystarczyło by, żeby największe talenty przechodziły do profich dwa, trzy lata później. Pojawił się Migaczew już po Igrzyskach w Londynie i mamy po raz pierwszy polski zespół w lidze WSB. Jest to coś innowacyjnego, coś co daje nadzieje. Do tego pojawiło się sporo ciekawej młodzieży z medalami akurat, plus boks kobiecy ma u nas medalowy potencjał. I co? Patrzymy przez pryzmat tylko i wyłącznie Londynu. A od tego Londynu sporo się wydarzyło.
-
2013/01/30 21:01:22
O w judo też sporo młodzieży ciekawej akurat się pojawia. I ile za kasę na żeglarstwo można wyszkolić judoków? Gdzie będzie większy efekt mnożnikowy zarówno dla wyników w sporcie kwalifikowanym, jak i dla kultury fizycznej społeczeństwa? Czy może chodzi o to, że żeglarstwo jest "upper class" w przeciwieństwie do plebejskich sportów walki?
-
2013/01/30 21:52:33
Ale co to za finansowanie skoro dyscypliny nie strategiczne nie dostaną żadnych pieniędzy a strategiczne - mniej niż dotychczas. Śmiech na sali - nie reforma.
-
2013/01/30 21:55:32
Cięcia budżetowe, ot co. Tylko szkoda, że nawet najlepsi w Polsce dziennikarze sportowi łykają to jak kaczki.
-
2013/01/30 22:50:19
Panowie (Panie?), jakie kryteria byście zaproponowali w wyborze dyscyplin strategicznych?
Są jakieś uniwersalne? Jak rozumiem kryterium olimpijskie nie jest akceptowalne.

Abstrahuję od listy ministerialnej i jej sensowności. Zastanawiam się, czy jesteśmy w stanie wymyślić coś satysfakcjonującego z jednej strony, i sensownego z drugiej.
-
2013/01/30 23:35:20
Jeszcze jedno. Mam nadzieję Rafał, że to "bombardowanie" odnosi się do tego czego byśmy chcieli (lud)/ byście chcieli (dziennikarze GW), a nie do tego co zatwierdziła wczoraj Mucha. Jeśli chodzi Ci o to drugie to proponowałbym zastąpić "bombardowanie precyzyjne" "rzucaniem śnieżkami w gorący dzień".
-
2013/01/30 23:58:41
@zamorano102
A po co nam medale olimpijskie? Poważnie pytam. Wolałbyś w TV obejrzeć 2 złote medale olimpijskie bokserów/kajakarzy itp. czy żeby syn miał gdzie w piłkę pograć?
Serio sport powinien być dotowany według kryterium: najniższego kosztu na medal?
Ktoś pamięta ile było i jakie medale 13 lat temu?
A może jeśli ktoś chce wziąć udział w IO, być zawodowym sportowcem to niech weźmie kredyt?

@rafal.stec
Trzeba było wykonać "tylko" program dowolny... Brzmi prawie jak "żeby pobić rekordy wystarczyło być w tej kapsule co Baumgartner - wszyscy co tam byli to je pobili", żeby być w 2. pierwszych na Księżycu wystarczyło tylko polecieć w Apollo 11 (i nie być Collinsem). Trąci to demagogią. Chyba jednak większym wyczynem jest umieć coś zrobić jako jedyny w kraju niż zrobić to samo co wszyscy tylko np. szybciej. Na 100m miałbyś większe szanse na złoty medal - może wszyscy by się przewrócili.
-
2013/01/31 01:51:11
@A po co nam medale olimpijskie? Poważnie pytam.

A dlaczego miało by ich nie być? Poważnie pytam.

@Wolałbyś w TV obejrzeć 2 złote medale olimpijskie bokserów/kajakarzy itp. czy żeby syn miał gdzie w piłkę pograć?

Głupie alternatywy są głupie.

@Serio sport powinien być dotowany według kryterium: najniższego kosztu na medal?

No przecież nie tylko. Ale na masowość i prozdrowotność kampanie olimpijskie w żaglach będą miały średnie przełożenie. A już np. takie judo mogło by tu odegrać wybitną rolę.

@Ktoś pamięta ile było i jakie medale 13 lat temu?

Ja pamiętam.

@A może jeśli ktoś chce wziąć udział w IO, być zawodowym sportowcem to niech weźmie kredyt?

Może. Dlatego to jest pytanie właśnie o sens dawania kasy publicznej na kampanie olimpijskie w w klasie Star czy jakiejś inny na przykład, zamiast na rywalizację dzieci i młodzieży na przykład w judo.
-
2013/01/31 01:54:13
Zniknąłeś jednakowoż warunki brzegowe tzw. dyskusji, czyli strategię dla sportu kwalifikowanego w Polsce zaproponowaną przez ministerstwo sportu. Odnoszę się i nie tylko ja do tejże, a nie do fundamentalnych pytań typu "po co nam medale olimpijskie?".
-
2013/01/31 02:01:45
A jeszcze do tej relacji medal/koszt medalu. Dałem przykład żeglarstwa, które nawiasem pisząc bardzo lubię, bo jeśli dajemy budżetową kasę na sport kwalifikowany i dokonujemy to "strategicznej selekcji" to osobiście uważam, że dobrze by było żeby to były sporty "inkluzywne" i egalitarne, a niekoniecznie bardzo drogie pasje dzieciaków z bogatych rodzin. Choć oczywiście jeśli na sport kwalifikowany ma iść tzw. publiczna kasa to IMO lepiej na żagle olimpijskie niż na kolejną próbę bicia rekordu płynięcia gdzieś tam przez Romana Paszke.
-
2013/01/31 07:46:36
Są jakieś uniwersalne? Jak rozumiem kryterium olimpijskie nie jest akceptowalne.

Ale kto powiedział, że nie jest akceptowalne?

Moim zdaniem najpierw powinniśmy zrobić przegląd tego, w czym już jesteśmy dobrzy albo bardzo dobrzy i systematycznie przywozimy medale olimpijskie. Otóż takich dyscyplin nie ma, może poza rzutami w la. Potem zastanowić się gdzie - przy relatywnie niewielkim wzroście nakładów - możemy zrobić duży postęp i stać się bardzo dobrzy. Oczywiście uwzględniając też istniejącą infrastrukturę, atrakcyjność danej dyscypliny dla młodzieży itp. itd.

Otóż zespół pod kierownictwem Muchy takiej pracy po prostu nie dokonał.

Jak można do dyscyplin priorytetowych zaliczać narciarstwo, które u nas nie istnieje poza Justyną Kowalczyk i męskimi skokami (bo żeńskie nie istnieją tak samo - tylko za to Tajner powinien wylecieć na zbity pysk?) Jak można zaliczać kajakarstwo płaskie, gdzie pomimo relatywnie dużych nakładów ciągle na igrzyskach dostajemy po dupie? Mamy w ogóle pomysł, co zrobić z polskim pływaniem? O żeglarstwie już Zamorano się rozpisał wystarczająco. Idę o zakład, że gdyby nie medal Janikowskiego, zapasy też nie znalazłyby się w grupie czołowej - a przecież to absurd, żeby uzależniać finansowanie całego sportu od jednej indywidualności.

Ta lista to jest przykład całkowitej inercji myślowej. Nie, żebym się po ministrze czegoś innego spodziewał.
-
2013/01/31 09:59:52
Ta lista to jest przykład całkowitej inercji myślowej

Noale prze'ż jak związek wymyśli błyskotliwą strategię odnoszenia sukcesów to się go przesunie do wyższej kategorii, słyszałem w radio to wiem.
IMHO jakimś tam kluczem mogło być jeszcze "których leśnych dziadków należy pogonić obcinając fundusze", w związku szermierki było zdaje się niezłe bagno.

Jak można do dyscyplin priorytetowych zaliczać narciarstwo, które u nas nie istnieje

No zaraz, i nic z tym nie należy robić? Dzisiejsze skoki męskie istnieją dzięki Małyszowi 12 lat temu, dzięki Kowalczyk być może udałoby się coś zbudować na przestrzeni kilku lat, potem będzie tylko gorzej (BTW gdyby nie głupota Marek i zdrowie Jaśkowiec to może bylibyśmy bardziej do przodu). Tak na dobrą sprawę to mało co u nas istnieje, więc to kiepski argument.
-
2013/01/31 10:08:19
IMHO jakimś tam kluczem mogło być jeszcze "których leśnych dziadków należy pogonić obcinając fundusze", w związku szermierki było zdaje się niezłe bagno.

Albo "którzy leśni dziadkowie kumplują się z ministrą".

No zaraz, i nic z tym nie należy robić?

Nie wierzę w zbudowanie czegokolwiek w biegach, kombinacji, narciarstwie alpejskim i wolnym (coś takiego w ogóle w Polsce istnieje?) przez najbliższe ćwierć wieku. Kowalczyk jest jakimś zupełnym wybrykiem, tak jak Blanik w gimnastyce sportowej.

Skoki jednak zawsze u nas były popularne, uprawiane i oglądane. Właśnie dlatego olanie przez PZN skoków kobiet - w czasach małyszomanii! - jest zaniedbaniem kryminalnym.
-
2013/01/31 10:43:28
Alpejskie wyczynowe - nie.
Wolne w naszym przypadku oznacza chyba skicross, nie wypowiadam się na temat szans, raz na igrzyskach chyba ktoś się wśliznął do ćwierćfinału.
Co do biegów - w męskich to od czasów Łuszczka jest bryndza, w kobiecym zawsze było ciut lepiej, ale to oznaczało, że raz na jakiś czas któraś dobiegła w dziesiątce, Bocek, Kwaśny czy kto tam jeszcze; jeżeli Kowalczyk nie pociągnie za sobą naśladowców, to będzie co najwyżej gorzej, ale akurat teraz starałbym się cokolwiek robić w tym zakresie. Kombinatorów się pewnie faktycznie nie wyszkoli (sam nie pamiętam kogoś przyzwoitego za swojego świadomego oglądania), ale jeżeli trenujemy skoczków i biegaczy, to naturalnym odruchem jest próbować też kogoś łączącego te konkurencje.
-
2013/01/31 11:32:39
Rafał, to jest kpina a nie precyzyjny atak (zabrali nam 30% samolotów w ten sposób zmuszając do wyboru celów strategicznych - trzymając się metafory ). Efekt będzie taki, że stan zostanie utrzymany lub ew. będzie gorzej. Zresztą jak się zdobywa kilka medali to czy 1 w tą czy w tą strone może stanowić o poprawie ?

Co do listy sportów wg mnie:
1. Sporty walki ( boks, zapasy, judo )
2. Kajakarstwo i wioślarstwo
3. Strzelectwo
4. LA ( nie wyobrażam sobie tego nie wspierać bez względu na wyniki )
5. NArciarstwo
6. Szermierka
7. Ciężary
8. Kolarstwo

Z dyscyplin drużynowych:
1. Siatkówka
2. Piłka ręczna ( ten sport ma potencjał do oglądania !!!)
3.
4.
5.
.
.
.
22. Piłka nożna :)
-
2013/01/31 11:46:26

Niebywały skandal z tym żeglarstwem.
Obniżamy najbogatszym podatki, finansujemy ich motoryzacyjne dziwadła (prawdziwa plaga BMW X6 z kratką), a teraz ich dzieciakom mamy jeszcze fundować wygłupy na jachtach.

Generalnie wolałbym, aby w kryzysie polski rząd przeznaczał środki na wychowanie fizyczne, a sport kwalifikowany pozostawił związkom.
Nie stać nas na prowadzenie imperialnej polityki w tym zakresie.

-
2013/01/31 20:41:17
@zamorano102
"A dlaczego miało by ich nie być? Poważnie pytam."
$

@zamorano102
"Zniknąłeś jednakowoż warunki brzegowe tzw. dyskusji, czyli strategię dla sportu kwalifikowanego w Polsce zaproponowaną przez ministerstwo sportu. Odnoszę się i nie tylko ja do tejże, a nie do fundamentalnych pytań typu "po co nam medale olimpijskie?" "
A może właśnie od tego lepiej rozpocząć? Nie wszystkie decyzje i opinie trzeba wydawać "bo tak".

@zamorano102
"Głupie alternatywy są głupie."
To nie było miłe, ale dzięki za szczegółowe odpowiedzi w pozostałej części.

A może by właśnie kiedyś spojrzeć bardziej kompleksowo:
Medale olimpijskie:
zyski:
radość x% narodu przez tydzień, y% nie zauważy, z% przez 3 dni, itp.
pokazanie Niemcom i Ruskim, że my to jesteśmy!
itp.
Teraz w zależności od celów:
pokazać się => trzeba zdobyć dużo czy w "ważnych" dyscyplinach?
radość => jw.

Czy może właśnie zadać sobie pytanie:
Czy chcemy koniecznie medali i potrzebujemy na przykład 1 mistrza w multimedalowej dyscyplinie? Czy może masowo wyszkolić i w wielu mieć szansę?
Czy może zamiast szkółek podnoszenia ciężarów, judo, żagli dla najlepszych z najlepszych w kraju dotować szkółki dla zwykłych dzieciaków? A może paraolimpijczyków tylko? Może najważniejsze powinny być walory edukacyjne? Może zdrowotne? Może reprezentacyjne?

Obawiam się, że jeśli nie będzie odpowiedzi na podstawowe pytanie - co jest zadaniem ministerstwa sportu? wybór dyscyplin nie będzie racjonalny tylko emocjonalny.

Dlatego jeśli kogoś interesuje moja opinia:
[Cel Ministerstwa]
Promowanie zdrowego trybu życia i wartości płynących z uprawiania sportu (zdrowa rywalizacja, fair play itp).
Uzasadnienie: zdrowsze społeczeństwo jest szcześliwsze, bardziej produktywne, a radość z cudzych sukcesów choć w biało-czerwonych barwach jest krótkotrwała.

[Realizacja]
Dotowanie sportu dla "zwykłych ludzi". Uzależnić od potrzeb w danym regionie. Na Mazurach żagle, na gdzieś sporty walki itd. Budowanie obiektów sportowych powszechnie dostępnych - baseny, siłownie w parku (w Hiszpanii seniorzy bardzo intensywnie z tego korzystają), rowery miejskie, Orliki, tańce, gimnastyka, szkółki ogólnorozwojowe.

[Medale olimpijskie, sport zawodowy]
Olać. Mało tego! Jeśli szkółki mają być dotowane to może zawodnik, który uczestniczył w zajęciach musi się zoobowiązać do oddania ministerstwu jakiegoś % swojej sportowej pensji po np. x% po zarobieniu podczas kariery y mln$. Co ważne kasa nie wraca do klubu - w interesie dotowanego klubu powinno być posiadanie wielu uczestników zajęć, a nie 1 klasy światowej.
Zdobyłeś medal olimpijski? Fajnie, nic poza tym. ŻADNEJ nagrody od ministerstwa (może MSZ, Prezydent, Premier jeśli uznają, że to dobra promocja). Emerytura olimpijska - nie! Najwyżej posada do promocji zdrowego życia, odwiedziny w szkółkach, trener.

[Szkolenie trenerów]
Ważne, ale nie na poziomie światowej taktyki, ale raczej dobrej zabawy, unikania kontuzji, żywienia.

PS. I tak będzie: "tl;dr" * 1000. ;/