Blog > Komentarze do wpisu

Jak zostałem współwłaścicielem Oviedo

SOS Real Oviedo

Precyzyjniej: kupiłem kawałeczek, naprawdę malusieńkie kawalątko hiszpańskiego klubu, a inne kawalątko kupił redakcyjny kolega Misza. Podobnie postąpiły tysiące innych fanów futbolu, niekoniecznie związanych emocjonalnie z trzecioligowcem, w którym wychowywali się aktualni mistrzowie Europy i świata. Wszyscy zareagowali na wołanie o pomoc. O czym napisaliśmy do „Gazety”, a ja niniejszym tamten artykuł rozszerzam.

Całą wieczność temu, gdy do napisania listu potrzeba było papieru, a nie klawiatury, mało kto wołanie Oviedo by usłyszał. W erze życia przeniesionego do mediów społecznościowych usłyszały je setki tysięcy, może nawet miliony ludzi. Z całego świata. Sporą siłę rażenia miewa nawet pojedynczy użytkownik Twittera - jak Sid Lowe, ćwierkający po angielsku korespondent „Guardiana” z Hiszpanii, którego zrządzenie losu uczyniło fanem Oviedo (spędził tam rok w trakcie studiów), więc od kilku tygodni kolportuje najdrobniejsze informacje o modlącym się o ocalenie klubiku (oznakowuje je hashtagiem #SOSRealOviedo). Stale śledzi jego wpisy sto tysięcy osób, wiele z nich przekazuje je dalej... Temat podchwyciło mnóstwo innych internetowych bytów - od witryn bardzo oficjalnych po blogi bardzo nieoficjalne, acz popularne.

Żeby przetrwać, Oviedo musi do 17 listopada zebrać dwa miliony euro. Jeśli nie zdoła, zostanie zlikwidowane. Ostatnią szansą jest sprzedaż akcji wycenianych 10,75 euro za sztukę.

Problemy zaczęły się w 2001 roku, gdy klub zleciał do drugiej ligi. Choć kluby zarabiają tam zdecydowanie mniej niż w Primera División, szefowie Oviedo zatrzymali gwiazdy i nadal wynagradzali je na poziomie pierwszoligowym. Gdy nie udało się błyskawicznie wrócić do najwyższej klasy, zaczęła się rozpaczliwa wyprzedaż. Bezskuteczna. Klub nadal ledwie dyszał finansowo.

Spadł do trzeciej ligi, ale zanim rozpoczął się sezon, został zdegradowany do czwartej - karnie, za niewypłacanie pensji piłkarzom, którzy poskarżyli się związkowi zawodowemu (przypadek bezprecedensowy w historii hiszpańskiego futbolu). Od tamtej pory przejmowana przez kolejnych nieskutecznych zarządców drużyna nie zbliżyła się nawet do drugiej ligi, obecnie zajmuje piąte miejsce w trzeciej. Kibiców jednak nie straciła, przed sezonem rozeszło się aż 15 tys. karnetów.

To rekordy na tym poziomie rozgrywek, ale Oviedo ustanowiło ich więcej, czym chwali się na stronie internetowej - tam, gdzie prosi o wsparcie. „Kupując akcje, praktycznie przekazujecie dotację. Prawdopodobnie nic na tym nie zarobicie, wartość waszych akcji raczej nie wzrośnie. Wierzymy jednak, że uratowanie klubu z piękną historią jest tego warte” - czytamy.

Ta historia rozpoczyna się w latach 30. Prowincjonalna drużyna - prowadzona przez legendarnego Freda Pentlanda - podbiła wówczas ligę stylem gry ofensywnym (174 bramki w 62 kolejkach) i tak szybkim, że jej pięciu napastników przeszło do historii jako „atak elektryczny” (jeden z „Delanteras Eléctricas”, Isidro Lángara, trzy razy z rzędu został najlepszym strzelcem ligi). Oviedo nigdy nie zdobyło żadnego trofeum, w Primera División spędziło 38 sezonów, w tabeli wszech czasów zajmuje 17. miejsce, na początku lat 90. zdołało zakwalifikować się do Pucharu UEFA. W 1982 roku jego stadion - do dziś 30-tysięczny Nuevo Carlos Tartiere, wtedy zmodernizowany - gościł uczestników mundialu.

Najnowsze zasługi to wychowanie kilku gwiazd i gwiazdek europejskiego futbolu, wyeksportowanych niedawno do angielskiej Premier League, które też nagłaśniają dziś krytyczną sytuację klubu i apelują do kibiców, by uratowali go przed likwidacją.

Mistrz świata i Europy Juan Mata z Chelsea mówi o sobie „oviedista”, mistrz Europy Santi Cazorla z Arsenalu opowiada, że herb Oviedo nosi w sercu. - Ten klub jest dla mnie wszystkim - wtóruje im Michu z Swansea, który przyleciał na Wyspy latem i natychmiast stał się czołowym snajperem (najlepszemu w Premier League Robinowi van Persiemu ustępuje o dwa gole). - Oczywiście wszyscy kupiliśmy akcje, ale nie powiemy za ile. Przed transferem czytałem, że dziesięć lat temu Swansea również miało kłopoty. Wtedy pomogli mu kibice i dziś gra w Premier League, potrafi wygrać z Liverpoolem na Anfield. Mam nadzieję, że historia Oviedo skończy się tak samo - mówi Michu.

„Aukcja” trwa od 3 listopada. Kto zaangażował się w ratowanie klubu przed wieczorem poprzedniej soboty, był za darmo zaproszony na ligowy mecz z Realem Madryt C. Udziałowcy zagraniczni wejdą też za darmo na następne spotkania rozgrywane przez Oviedo u siebie.

Na razie klub zebrał 800 tys. euro - większość od ludzi płacących za pojedyncze akcje. My kupiliśmy je na potrzeby artykułu, by łatwiej było śledzić, co będzie się działo w przyszłości. Jeden z nas nabył trzy, a drugi cztery, co umożliwia już wzięcie udziału w klubowym zjeździe. Certyfikaty mamy otrzymać w grudniu, przyniesie je listonosz.

To jedyny klub sportowy, którego jesteśmy współwłaścicielami. Już obawiamy się dnia jego chwały, a naszego kłopotu - gdy awansuje do Ligi Mistrzów, a my będziemy musieli udawać bezstronnych;-)

Ratować Oviedo, choćby symbolicznie, postanowili również inni polscy kibice, o czym dowiedzieliśmy się oczywiście z Twittera. Fani kupują realne udziały, a potem chwalą się tym w wirtualnym świecie. Ludzie z całego świata - od fanów amerykańskiego Portland Timbers, przez meksykańskiego bramkarza Ajaccio Guillermo Ochoę czy Adriana z Atletico Madryt, po stołeczny Real. Mistrzowie Hiszpanii wydali na akcje 100 tys. euro i przekazali je lokalnym władzom. Iker Casillas podarował koszulkę na licytację. Wspomniany Sid Lowe cytuje anonimowych kibiców Arsenalu, którzy mówią: „Oni dali nam Cazorlę [najlepszego wśród londyńczyków w tym sezonie], powinniśmy dać im coś w zamian”.

Klub nieudolnie i nieostrożnie zarządzany odwołał się - za pośrednictwem nowego zarządu złożonego raczej z kibiców niż typowych działaczy - do kibicowskich sentymentów. I być może za menedżerską nieodpowiedzialność szefów nie zapłaci bankructwem. Na razie Oviedo ma współwłaścicieli w 50 krajach.

niedziela, 11 listopada 2012, rafal.stec
Komentarze
2012/11/11 22:35:36
Jak będziesz pisać o Oviedo, to najwyżej akcje komuś podarujesz :-)
-
2012/11/11 22:37:43
Oczywiście każdy może wydawać kasę na co chcę, ale nie widzę nic romantycznego we wspieraniu klubu, który upada przez własną niegospodarność.
-
2012/11/11 22:40:25
Przecież większość kupiła akcje nie dlatego by ratować klub, tylko dla własnej hecy, by mieć udziały w jakimś klubie :)
-
2012/11/11 22:51:11
ten klub mial bardzo dobre stroje na samym poczatku lat 90 - te ciemnoniebieskie koszulki byly bardzo charakterystyczne :) oby dali rade!
-
2012/11/11 23:00:04
Rafał, swoją drogą zauważam niebezpieczną tendencję u Ciebie :) - najpierw "wygwizdowo" o stadionie Celticu a teraz "klubik" o Oviedo ktore owszem, obecnie dołuje ale w Asturii to jest przeciez instytucja... od biedy klubikiem mozna ostatecznie nazwac pierwszoligowe Rayo Vallecano ,przy calym szacunku dla nich, bo ci z kolei grają duzo lepiej niz powinni.
-
2012/11/11 23:20:51
Hmm, tylko 2 mln EUR? Jeśli Mata i Cazorla tak bardzo kochają Oviedo, to pewnie mogliby zacisnąć pasa i nawet sami się zrzucić na te akcje, albo co najmniej na połowę tej sumy. Te dwie bańki, to oni razem pewnie zarabiają w 2 czy 3 miesiące.
-
2012/11/11 23:39:12
Akcja szczytna i trzymam kciuki za jej powodzenie.

PS. Właśni, jakby Cazorla z Matą się złożyli to by spokojnie uzbierali całą kwotę. Alonso mógłby się też dołożyć, w końcu jest z Oviedo.
-
2012/11/11 23:46:11
-
2012/11/12 00:41:42
@bartoszcze
Oczywiste pytanie, acz niekoniecznie bezpośrednio związane z notką. Oviedo mnie zainteresowało jako dziennikarza. Gdyby najpierw było - a ja bym się o tym dowiedział Atletico Tucuman, Awassa Kenema lub kultowy Cukrownik Chybie też bym napisał (znaczy kupił dla napisania:-)).
-
2012/11/12 09:27:19
Hej, a nie napisałbyś kilku słów o tym, jak to się formalnie załatwia?
-
2012/11/12 10:02:18
@dzemeuksis

15 sekund + google...

www.realoviedo.es/yosoyelrealoviedo/ingles/index.html
-
2012/11/12 11:08:49
Kliczko vs Wach, przeczytajcie dlaczego w boksie nie należy kłamać: lewynalewy.wordpress.com/2012/11/11/wach-vs-kliczko-czyli-klamstwo-ma-krotkie-nogi/
-
2012/11/12 13:20:52
@croolick83

Dzięki, widzisz, nawet przez chwilę szukałem, ale akurat trafiał na hiszpańskojęzyczne źródła, więc wolałem zapytać.

A swoją drogą to wygląda bardziej na cegiełki, niż akcje. Mylę się?
-
2012/11/12 13:24:03
było/ jest coś takiego jak kupimyklub.pl, nie wiem jak wygląda dalej sytuacja, strona istanieje; a w Anglii, Włoszech, Hiszpanii się powiodło, chociaż to oczywiście trochę inna idea była...
-
2012/11/12 14:35:55
Takie tam ckliwe, chwytające za serce opowiastki. Gospodarz po prostu zabezpiecza się na wypadek upadku prasy papierowej. Chce się w przyszłości utrzymywać z dywidendy, kiedy już Oviedo będzie najlepsze.
-
2012/11/12 14:41:49
@rockier
No tak, Real z Madrytu nie sprzedaje akcji :-D
-
2012/11/12 15:34:14
@rafalstec
dlaczego nazwał Pan Cukrownik Chybie "kultowym" ?
-
2012/11/12 15:40:18
@bks
To jest jak zapytać dlaczego kultowy film jest kultowy - bo jest kultowy, oczywiście!
-
2012/11/12 19:58:48
@bks_fan10
Dlaczego nazwał Pan Cukrownik Chybie "kultowym"?

Tylko ci, dla których Cukrownik jest kultowy, wiedzą, dlaczego uważają go za kultowy, tego wręcz nie wypada tłumaczyć. Ale jeśli nick nie jest zmyłką, to popytaj starszych znajomych/rodzinę;-)