Blog > Komentarze do wpisu

Marcelo Bielsa, czyli ostatnia kropla potu z Bilbao

Atheltic Bilbao, Marcelo Bielsa

Niemal wszędzie w mocnych ligach rządzą w tym sezonie drużyny, które albo wcześnie odpadały z europejskich pucharów, albo w ogóle nie musiały rozpraszać sobie nimi uwagi. Oba Manchestery (mistrz i wicemistrz Anglii) i Borussia Dortmund (mistrz Niemiec) nie wygramoliły się z rundy grupowej Champions League, Juventus (mistrz Włoch) i Montpellier (lider we Francji) w ogóle w międzynarodowych rozgrywkach nie uczestniczyły, Paris Saint Germain (wicelider we Francji) nie przetrwało jesieni w Lidze Europejskiej, FC Porto (mistrz Portugalii) i Ajax Amsterdam (mistrz Holandii) zostały z niej wyproszone w lutym, Zenit Sankt Petersburg (mistrz Rosji) już jesienią padł ofiarą sensacyjnych piłkarzy APOEL-u Nikozja. Dlatego wyjątkowo trudno wytypować drużynę zasługującą na miano najlepszej w ogóle - jak np. porównać osiągnięcia Bayernu, który znów nie triumfował w Bundeslidze, z Realem Madryt, który uległ monachijczykom w półfinale LM, lecz w kraju zdetronizował tę niesamowitą Barcelonę i w ogóle miał w Primera Division sezon fenomenalny?

Nie wiem, komu i w jakim stopniu wolne od europucharów pomogło, ale dzisiaj miałem nieodparte wrażenie, że wiem, kto sezonu kondycyjnie nie zniósł. Na cierpienie Athletiku Bilbao patrzyłem z przykrością, bo dla to mnie drużyna sezonu. Jak w poprzednim najbardziej lubiłem Udinese (po odejściu Jose Mourinho z Mediolanu jedyna we Włoszech, która mi się naprawdę podobała), tak teraz uwiedli mnie Baskowie - za niezapomniany dwumecz z Manchesterem United (najbardziej pasjonujący spektakl sezonu w pucharach), za remis 2:2 z Barceloną (najbardziej pasjonujący spektakl sezonu w ligach krajowych), za oryginalny i chwilami porywający styl gry.

Porywający tylko chwilami, bowiem uprawiana przez nich kombinacja agresywnego pressingu i rozbrajająego (nas i rywali) tempa rozgrywania ataku działa na organizmy piłkarzy wyniszczająco. Dlatego Athletic Bilbao był niestabilny, za uniesienia w Lidze Europejskiej płacił wpadkami w kraju. Kiedy np. rozprawiał się z Manchesterem, tracił szansę na podium hiszpańskiej Primera Division lub choćby czwarte miejsce, pozwalające zabawić się co najmniej w kwalifikacjach LM (przegrał kolejno z Osasuną, Valencią i Atletico).

Baskom pod dowództwem Marcelo Bielsy musiało być ciężko. Rotacji w składzie unika, więc swoich ludzi wyżął po ostatnią kroplę potu - gdyby nie istniał Leo Messi, to Susaeta, Iraizoz czy Muniain byliby najbardziej eksploatowanymi piłkarzami na kontynencie. Nie unikał za to Argentyńczyk wielogodzinnych sesji treningowych, zdominowanych przez żmudną dłubaninę przy jego taktycznych ideach. Dłubaninę, dodajmy, uprawianą i na trawie, i przed monitorami, Bielsa zamęcza graczy także wykładami teoretycznymi. A nie jest charyzmatyczną mówcą. Raczej oschłym belfrem.

To związany z nim paradoks - za widzianą na boisku poezją jego wizji futbolu kryje się niewidziana proza codziennej pracy, której Argentyńczyk jest fanatykiem. Z jednej strony zaraża piłkarzy upodobaniem do zawodu trenera (zostało nim aż 11 z 14 graczy Newell’s Old Boys, którzy 20 lat temu pod jego rządami rywalizowali w finale Copa Libertadores) i czyni bardzo świadomymi taktycznie, z drugiej - zmusza do tytanicznego wysiłku nie tylko fizycznego, ale również umysłowego. - Mieliśmy po 20 lat, a on rozdawał nam relacje z czterech różnych gazet i kazał sporządzać charakterystyki przeciwników - opowiada Mauricio Pochettino, dziś szkoleniowiec Espanyolu Barcelona. - Byłem obrońcą, więc pewnego razu musiałem przeprowadzić gruntowną analizę pressingu stosowanego przez Milan - to z kolei wspomnienie Eduarda Berizza, dziś robiącego karierę jako szkoleniowiec w lidze chilijskiej.

Na mój nos piłkarze Bilbao zwyczajnie nie wytrzymali. W finale Ligi Europejskiej, przegranym z Atletico Madryt aż 0:3, brakowało im inspiracji, błyskotliwości, precyzji w konstruowaniu ataków. Został tylko duch walki. I łzy. Piłkarze wręcz szlochali, oni jeszcze bardziej niż barcelończycy zdają sobie sprawę, że tworzą więcej niż klub.

A ja jestem ciekawy, co się stanie, jeśli argentyński ekscentryk - wiem, dziś na notkę bardziej zasługuje jego inny uczeń, czyli Diego Pablo Simeone - wreszcie spróbuje wzniecić swoją rewolucję w naprawdę wielkiej firmie, w której presję czuje się w każdym meczu, wygrywać trzeba zawsze i wszędzie, nie ma mowy o odpuszczaniu jednych rozgrywek, by walczyć do upadłego w innych. Tam nie będzie miał ograniczeń naturalnych dla zatrudniającego wyłącznie Basków Athletiku Bilbao, kadrę dostanie znacznie bogatszą w warianty alternatywne. Tyle że on za wariantami alternatywnymi nie przepada, awanturę potrafi wszcząć z powodu braku DVD z nagranymi meczami niskoligowego sparingpartnera, a jak widzą go podwładni, przypomina sławny cytat z Ikera Muniaina. Na pytanie, czy jego trener jest aż tak szalony, jak się mówi, piłkarz odpowiedział: „Nie. Bardziej”.

środa, 09 maja 2012, rafal.stec
Komentarze
2012/05/09 23:59:05
Z Realem i Bayernem bardzo łatwo orzec, kto lepszy, bo wypoczęty Real (szybko odpadł z Copa del Rey i musiał jedynie pokonać CSKA i APOEL) wyraźnie odstawał w bezpośrednim meczu od wymęczonego Bayernu (z pucharu Niemiec nie odpadł i ciągle gonił Borrusię). Zaryzykowałbym nawet, że Real jest najbardziej wypoczętą drużyną z czołówki europejskiej.

Bilbao szkoda, ale Simeone ładnie taktycznie rozpracował akcje oskrzydlające.
-
2012/05/10 00:28:10

Nie rozumiem tej fascynacji Bielsą. Za pokonanie Manchesteru United nikt nie wręcza pucharu. Nie wiem Rafale, czy widziałeś półfinały ze Sportingiem? Bilbao miało bardzo ciężką przeprawę, a awans wyrwało w końcówce.
Diego Pablo Simeone, którego jestem wielkim zwolennikiem już od jego czasów piłkarskich, staje się znakomitym trenerem. Kiedy był w Catanii, pisałem u Ciebie, że to zaszczyt dla Serie A zatrudniać takiego stratega. Po jego powrocie do Europy i objęciu Atletico w grudniu 2011 r., byłem przekonany, że z Radamelem Falcao w składzie odniesie sukces. W lidze jest nad Bielsą. W finale miał pełną kontrolę. El Cholo pokazał tej wiosny, że należy do tych trenerów, którzy wyniki mają. El Loco irytuje mnie od 2002 r. (z małymi przerwami). Niech sobie siedzi w Bilbao i na początek zdobędzie 4 miejsce w lidze.

-
2012/05/10 00:53:48
Mecz sezonu w pucharach? Oj, zdecydowanie półfinał Real - Bayern.
-
2012/05/10 01:01:11
Wypoczęty Real to ten, który pomiędzy oboma meczami grał Gran Derbi prawdopodobnie decydujące o mistrzostwie? A wymęczony Bayern to ten, który pomiędzy oboma meczami grał mecz już o nic, wystawiając w polu całych dwóch piłkarzy z podstawowego składu? Aha.

Osobiście zawsze uważam, że jakiejś "ogólnej siły zespołu" trzeba szukać w lidze. Oczywiście rozumiem znaczenie rozgrywek pucharowych, no ale bądźmy szczerzy - każdy, kto pośledzi sobie choćby sezon dowolnych rozgrywek widzi, że jeden mecz zawsze może się udać albo nie udać. No na zdrowy rozum - im większa próba, tym bardziej wiarygodne badanie. Tak jest w każdej dziedzinie. Zły dzień w lidze to kwestia trzech punktów, w pucharach - odpadnięcia na amen. No bądźmy poważni. Bayern był w te dwa wieczory lepszy i szacun dla nich za to, ale nie widzę powodu, by uznawać, że to oznaka, iż przez cały sezon był lepszy.

A Bielsa to trener kultowy może bardziej przez swoją specyfikę, niż same wyniki. Miał je w Argentynie, a później na jego punkcie oszalało Chile, chociaż nic wielkiego to Chile nie wygrało. Wcześniej była reprezentacja Argentyny, uważana za jedną z najwspanialszych w historii, dopóki nie przyszedł Mundial i nie odpadli w grupie z Anglią i Szwecją. Nikt chyba nie oczekuje, by taka renoma się przekładała od razu na sukcesy w Europie. Na razie z Bilbao, które pod wodzą Caparrosa z roku na rok pięło się do góry, zrobił ekipę na idealny środek tabeli. Dziwiłem się, że odszedł Caparros i na razie nie widzę, żeby było jakieś uzasadnienie.
-
2012/05/10 01:05:22
Nie ma nic takiego, jak "ogólna siła zespołu". To wszystko zależy od kryterium, jakie się przyjmie. Można porównywać wyniki w ligach, piłkarzy, statystyki. Ale dla mnie od zawsze najbardziej obiektywnym wyznacznikiem międzynarodowej klasy klubu była Liga Mistrzów. Zwycięzca = klubowy mistrz Europy, najlepsza drużyna sezonu na arenie międzynarodowej. I kropka. A z Ligi Europy jak najszybciej powinno wylecieć bezsensowne "spadanie" z LM, gdyby np. taki Manchester United wygrał LE to zarobiłby i zyskał więcej niż Bazylea która wychodziła z butów żeby ich wyeliminować - gdzie tu futbolowa logika i sprawiedliwość?
-
2012/05/10 01:42:42
Tylko że, wydaje mi się, w tym nie ma żadnego racjonalnego sensu. O tym, kto był lepszy cały sezon, ma świadczyć nie to, kto był lepszy przez cały sezon, ale kto był lepszy jednego wieczoru. Nie mówię już nawet o błędach sędziowskich, które czasem przesądzają o awansie - w takim wypadku ekipa grająca nawet tego jednego wieczoru gorzej może się okazać lepsza przez cały sezon.

Oczywiście wiem, że tkwi w tym piękno innego rodzaju i dla niektórych właśnie o to chodzi w piłce. Dla mnie nie, wolę racjonalne podejście od mitycznego. Zobaczcie sobie takie NBA i sprawdźcie: ile razy słyszeliście, że ktoś tam wygrał przez przypadek? Bo o piłce nożnej słyszę to co tydzień. Często się z tym zgadzam. Lubię piłkę nożną, ale to jednak chamski sport - gdy w takich sportach amerykańskich założeniem jest wyrównywać szanse i rozciągać ważne rozstrzygnięcia na wiele dni i wiele akcji, by wynik był jak "najsprawiedliwszy", futbol jest sportem skrajnie nierównych szans, gdzie z kolei przed stagnacją broni głównie duża rola przypadku (oraz kupowanie klubów przez miliarderów). Nawet jeśli zdarzy się fenomen i biedny klub faktycznie regularnie gra na poziomie bogatych, to po jednym sezonie trener i piłkarze zostaną sprzedani i tyle z fenomenu. Wracamy do Chelsea, Manchesteru, Realu, Barcy itd.
-
2012/05/10 02:37:41
Oj, ligowy mecz sezonu to jesienny wyjazd Barcelony do Walencji. Również 2:2, z tą drobną różnicą, że Valencia postawiła się grając ofensywnie, walcząc o każdy skrawek murawy, stosując niesamowity pressing w środku... Gdyby tylko wystarczyło sił do końca a nie do 60. minuty, to bez wątpienia byłby to najlepszy mecz jaki oglądałem w życiu. Prawdziwa magia piłki.

@lecho, ogqozo
A może by tak opierać się na obu tych kryteriach, czyli lidze i pucharach? To byłby wg mnie całkiem niezły pomysł...
-
2012/05/10 03:09:32
To było bardzo dziwne, że Bilbao wyglądało dziś gorzej niż Atletico, gdyż skład Bilbao odpoczywał sobie w weekend nie mając już szans w lidze na puchary, Atletico zaś ciężko walczyło z Malagą o Ligę Mistrzów a dziś zagrało piękny mecz
Bilbao musi się jeszcze wiele uczyć,może jak utrzymają ten skład, to za kilka lat będą w stanie coś zwojować, ten sezon to porażka, miejsce w lidze fatalne,na razie tylko publiczność w Bilbao potrafi dorównać w nienawiści do Madrytu tej z Camp Nou
Bielsa jest mocno przereklamowany,do dziś mu nie zapomniałem co osiągnął z moją ukochaną Argentyną
maj.or jak zwykle żyje w alternatywnej rzeczywistości,która z tą mało ma wspólnego,i te sofistyczne zagrywki przekręcające rzeczywistość heh,wypada się chyba tylko śmiać bo o czym tu dyskutować,ale jeśli chce to niech przypomni wszystkim ile meczów w Pucharze Niemiec zagrał Bayern od lutego 2012 kiedy to Real odpadł z Pucharu Króla, i jakim składem grały Real i Bayern, i z kim, i o jaką stawkę przed potyczką ze sobą w LM
ps. majorze a co się stało z wizjonerem Pepem, że musiał odpocząć wycieńczony 4 latami kariery trenerskiej? czy to będzie taki odpoczynek jak Johana Cruyffa?
-
2012/05/10 07:32:57
Proszę nie dorabiajcie teorii że Bilbao poniosło wczoraj klęskę że strasznie się męczyło. Oglądając wczoraj mecz i słuchając komentarza byłem wręcz zdumiony nie wiedziałem czy oglądamy z red. Kołtoniem ten sam mecz w którym to Athletic szaleńczo goni wynik ale brakuje mu szczęścia! Atletico wczoraj wypunktowało przeciwnika było szalenie skuteczne i miało Falcao. Baskowie popełnili straszne błędy w obronie to zaważyło o wyniku.
Wczoraj siły i ambicji na pewno nie zabrakło tempo akcji było naprawdę przednie do ostatnich sekund meczu. Jestem pełen podziwu dla tej drużyny za wczorajszy mecz wynik jest za wysoki i mocno krzywdzący. Cóż taki jest sport.
-
2012/05/10 08:48:49
Zamęczony Real to ten, który przed pierwszym meczem z Bayernem grał z ogórkami, a w lidze miał 4 punkty przewagi, więc nawet przegrane Gran Derbi nie odbierały mu majstra. Ten sam co w lidze mistrzów miał takie potęgi jak CSKA i APOEl, gdzie awans zapewniał sobie w 1 meczu. Straszne ich ten sezon wymęczył. PS O tym, że odpadnięcie z Copa Del Rey będzie miało korzystny wpływ na brak zmęczenia mówił sam PanBógJoseMourihno tuż po odpadnięciu.

Co zrobił Bielsa dla Bilbao? Zaprowadził ich do finału eutopejskich pucharów po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat.

@cannigia- nie wiem, może zadzwoń do niego. Ale generalnie fajnie, że facet robi wszystko pp swojemu. Od podpisywania jednoroczvnych kontraktów po dobrowolne wakacje.
-
2012/05/10 09:06:17
@gobokke
Nie rozumiem tej fascynacji Bielsą. Za pokonanie Manchesteru United nikt nie wręcza pucharu.
Bo fascynować powinno się tylko zdobywcami pucharów.

czy widziałeś półfinały ze Sportingiem? Bilbao miało bardzo ciężką przeprawę, a awans wyrwało w końcówce.

Widziałem oba, Sporting w rewanżu nie istniał i tak bliski wynik jest ich wielkim sukcesem.

Nie wiem, co zaszło między tobą a Bielsą w 2002, ale jeśli nie doceniasz tego, co autorsko złożył w Bilbao, że o reprezentacji Chile nie wspomnę, to raczej z Tobą jest coś nie tak, nie z Bielsą.
-
2012/05/10 10:11:00
srsly? Real i Barcelona musza być wszędzie...

Po tym jak chłopaki z Bilbao płakali (moja dziewczyna popłakała się z nimi...) śmiem sądzić, że Bielsa musi się nauczyć przemawiać, ściągać presję z zawodników, bo ci po prostu nie wytrzymali finały psychicznie. Tym bardziej, że grali na przeciwko Falcao, który jakby w ogóle nie czuł presji meczu. Magiczny gość.

@rafal.stec - "tweetowałeś" o jego transferze, trudno mi sobie wyobrazić, gdzie miałby jednak pójść, wszystkie "ataki" wielkich zespołów wydają się silnie obsadzone (może poza Chelsea)...?

ps. widać, że Simeone lepiej radzi sobie z relacjami z zawodnikami - choćby fajny obrazek uspokajania zespołu po pierwszej bramce, tymczasem Bielsa wyglądał na trochę zagubionego...
-
2012/05/10 10:56:59
Maj.or, jedziesz już jakimś absurdem i w sumie nie wiem, co chcesz nim osiągnąć. Oglądałeś te Gran Derbi? Czy to był wypoczynkowy mecz? Gdyby był wypoczynkowy, to Mourinho by wystawił w pełni rezerwowy skład, jak Bayern. Może znajdź jeszcze wypowiedź trenera, który ci powie, że tydzień odpoczynku to taka mordęga, podczas gdy lepiej mieć

Tekst o tym, że Real nie był zmęczony sezonem, bo nie miał bardzo trudnych rywali w fazie pucharowej LM, też naprawdę zabawny. Chętnie bym się dowiedział więcej według jakiego systemu APOEL (pogromca Porto czy Lyonu) oraz CSKA mają być niby mniej męczącymi rywalami niż Basel czy Marsylia.

No i ten Puchar Hiszpanii. Aż dwa mecze Real na tym zaoszczędził! To tak, jakby był cały rok na wakacjach! Jakoś zgrabnie przemilczamy fakt, że w Hiszpanii puchar gra się dwumeczami, a nie pojedyncze spotkania jak w Niemczech - co tam. W tym roku w pucharze Bayern zagrał wyczerpującą liczbę dwóch spotkań: ze Stuttgartem i Greuther Furth. No faktycznie nie można uznać, że to nie było bardziej wyczerpujące niż dwumecz z Barcą.

No nie wiem, staram się znaleźć jakąkolwiek metodę w twierdzeniu, że mający więcej meczów w sezonie i dużo mniej odpoczynku przed meczem Real by "wypoczęty", a mający mniej meczów i więcej odpoczynku Bayern "wymęczony", ale nie widzę żadnej. No i nie dziwota, że na boisku też za bardzo tak to nie wyglądało. Nie żebym się chciał jakoś kłócić w internecie, no ale to jest naprawdę bezpodstawne, a wręcz przeciwne wszelkim faktom.
-
2012/05/10 11:09:23
"Tekst o tym, że Real nie był zmęczony sezonem, bo nie miał bardzo trudnych rywali w fazie pucharowej LM, też naprawdę zabawny."

To świetne, że zabawny, ale ja może zaproponuje małe zadanie. Spróbuj ułożyć bardziej korzystny dla Realu kalendarz pod kątem poźniejszego zmęczenia w półfinale ligi mistrzów niż taki, gdzie nie gra półfinałów z 3 druźyną ligi w Copa del Rey, przez długi czad ma w lidze 7 punktową przewagę, w 1/8 CL trafia na CSKA a w 1/4 na APOEL? Srsly, to był megakomfort przed meczem z Bayernem plus jeszcze rewanż u siebie. W dodatku ogromną ilość meczów w lidze wygrywali już w pierwszych 30 minutach. Może powinni w ogóle grać tylko po 15 minut bo towarzystwo za 500 mln euro jest przemęczone morderczą ligą hiszpańską hłehłe.

PS Bayern też nie ma prawa do wielkiego narzekania, ale drogi tak usłanej różami już nie miał.
-
2012/05/10 12:45:23
Bardziej korzystny terminarz? Proste, kazałbym im grać w Niemczech, w momencie półfinału nie walczyć już o nic w lidze, w LM zaś mieć Basel i Olympique Marsylia. Mniej meczów w lidze, mniej w pucharze, mniej obciążenia, brak Gran Derbi w trakcie dwumeczu LM. Naprawdę nie wiem, na czym się to wszystko ma jeszcze opierać.

Widać lubisz wywiady z trenerami, no to jest sobie poczytaj czasem. Może pojawi się pytanie, co jest ważniejsze w kontekście dwumeczu w środku tygodnia - kluczowe dla pierwszego od lat mistrzostwa spotkanie z Barceloną zamiast odpoczynku w weekend w trakcie dwumeczu, czy może zagranie bądź przegapienie meczu w pucharze... trzy miesiące wcześniej. Podpowiem, że i Bielsa, i Diego Simeone się ostatnio o tym wypowiadali, tak więc może ci się uda znaleźć jakiś komentarz w tej sprawie.
-
2012/05/10 12:56:51
Narzekanie na terminarz i przemęczenie w przypadku piłkarzy zarabiających na godzinę tyle co zapewne większość komentujących przez pół roku (albo i w rok), to przesada i marne tłumaczenie.

Jeśli ktoś próbuje w ten sposób obronić Real albo Barcę jako najlepszą drużynę Europy to ja równie dobrze mogę powiedzieć, że najlepszy wciąż jest Manchester United - bo przecież od połowy października aż do końca lutego miał lepszą jedenastkę na liście kontuzjowanych, niż wśród grających.
-
2012/05/10 14:05:46
Znaczy kazałbyś im całą wiosnę gonić lidera, zamiast mieć przewagę nawet 10 punktów, grać puchar Niemiec, zamiast odpoczywać i do tego zamiast mistrza Cypru i kubu z Rosju grać z drużyną, która wyeliminowała ManUtd i drużyną z Francji, która odprawiła Inter Mediolan. No to gratki dla Ciebie. I dla tych kibiców i dziennikarzy, którzy klaskali patrząc na marcową drabinkę Realu w LM. Odkąd Guardiola przejáł Barcelonę ta rozegrała 47 meczów więcej niż Real i 19 więcej niż ManUtd. Strach pomyśleć, jak bardzo wykończeni będą piłkarze Realu, którzy już teraz, o zgrozo, przez trzy ostatnie miesiące musieli uczestniczyć AŻ w dwóch rozgrywkach. ZUS powinien wypłacić im rentę.
-
2012/05/10 14:25:40
Ogqozo

Z calym szacunkiem, ale zgadzam sie z teza, ze Real mial wszystkie karty w reku, zeby wygrac w tym roku LM. Odpadli dosc szybko z Copa del rey dzieki czemu w styczniu nie grali meczow co 3 dni. W LM mieli zdecydowanie najlatwiejszych rywali jakich mozna bylo miec (oczywiscie do polfinalu), co tez pokazaly dwumecze rozegrane bez zadnych emocji. Gran Derbi miedzy polfinalami nie jest zadnym wytlumaczeniem. Widac tez co bylo, kiedy Real trafil pierwszy raz na mocniejszego przeciwnika...
-
2012/05/10 14:36:13
Weź major się ogarnij czasem, bo się robi żenująco. Gonić lidera jest trudniej niż uciekać przed pogonią (tym bardziej ze goni Barcelona)? OM i Basel vs. CSKA i APOEL to jest jakaś jakościowa różnica? Oba zestawy omawiane drużyny powinny wciągać nosem.

Real odpadł chwilę wcześniej z pucharu krajowego i w tym cała ich przewaga, którą zresztą kalendarz okołopółfinałowy czyni wręcz nieistotną.
-
2012/05/10 14:43:55
maj.or wolisz kręcić i pisać bajki a nie odpowiedziałeś na moje pytania,z kim grał Bayern w Pucharze Niemiec,ile to było meczów,i jakim składem grali Real i Bayern przed potyczka ze sobą w kolejce ligowej.Proste odpowiedzi.
Twoje argumenty o tym jak to Real grał z ogórkami są równie słabe. Te ogórki (Villareal i valencia i Malga) sprawiły,że 3 remisy wystarczyły do tego,by barca uwierzyła w tytuł,gdyby Real na Camp Nou przegrał mecze z Sevillą,w Bilbao byłyby jeszcze trudniejsze niż się okazały.
Być może denerwuje Cię to podkreślanie zmęczenia Realu.To rozumiem. Ale zamiast o tym napisać tworzysz bajki o tym, że to Bayern był bardziej zmęczony :), a to wierutna bzdura.Ja uważam, że Real przegrał z Bayernem nie tylko przez zmęczenie,popełnił tez inne błędy,przede wszystkim w meczu w Monachium powinni zremisować,zbyt defensywne nastawienie i błąd Coentrao sprawił,że wynik był nieadekwatny do tego co tam zagrali.Z remisem 1:1 w Madrycie awansowaliby.
Pepa zdanie znam,byłem ciekawy Twojego,jak oceniasz odpoczynek trenera,którego stawiasz wyżej w hierarchii niż Mou,a który po jednym przegranym sezonie rezygnuje i musi odpocząć od futbolu.Czy wierzysz, że wróci i dalej będzie wybitnym trenerem w przyszłości.Cruyff pracował trochę dłużej a już nigdy nie wrócił.Nie piję tu do niczego,zwyczajnie jestem ciekawy twojego zdania.
-
2012/05/10 14:49:10
Płacz starego Toquero mnie wzruszył.Niestety wygrany może byc tylko jeden.
Co do Bielsy,panowie może zbyt popadamy w skrajności. Ani nie jest złym trenerem ani genialnym.owszem Chile dość ładnie grało,nic nie osiągnęło. Bilbao dość ładnie grało,dość, ale wczoraj np Atletico zagrało jeszcze ładniej,a było zmęczone.Llorente, którego chciałbym w Realu nic nie zagrał wczoraj.Bielsa z reprezentacją Argentyny zaliczył porazkę. Z Bilbao ten finał znaczy dużo,ale to jednak nie puchar. No i ta przegrana liga kole w oczy.Inna sprawa, że to jego pierwszy sezon,jak na 1 sezon wyniki są dobre. Ocenimy go za rok,a najlepiej dwa.
-
2012/05/10 15:11:41
"grać puchar Niemiec, zamiast odpoczywać i do tego zamiast mistrza Cypru i kubu z Rosju grać z drużyną, która wyeliminowała ManUtd i drużyną z Francji, która odprawiła Inter Mediolan"
to jest piękny przykład jak można manipulować słowami,szklanka do połowy pusta albo do połowy pełna :)
pobawmy się:oto wersja alternatywna
"grać 1 mecz w P Niemiec i mniej meczów w lidze, i do tego zamiast rewelacji rozgrywek,która wyeliminowała zdobywcę Ligi Europejskiej i klubu z Rosji - pogromcy mistrza Francji grac z drużyną ze Szwajcarii i klubem z środka ligi francuskiej"

nostress
"Odpadli dosc szybko z Copa del rey dzieki czemu w styczniu nie grali meczow co 3 dni. ". Które drużyny z Lm grały co 3 dni, ile to było meczów,które zagrały więcej mecżów i o ile więcej niż Real.Wymień.
-
2012/05/10 15:13:58
W Bundeslidze gra się 4 spotkania mniej niż w Hiszpanii. Bayern nie grał o Superpuchar.
-
2012/05/10 15:22:13
"W Bundeslidze gra się 4 spotkania mniej niż w Hiszpanii. Bayern nie grał o Superpuchar." --> i to czegoś dowodzi? Jeśli już, to co najwyżej tego, że ligi dwudziestozespołowe nadmiernie eksploatują piłkarzy, a ze sportowego punktu widzenia pomysł też się nie broni - jest tylko o dwóch ogórków więcej.
-
2012/05/10 15:24:00
Poza tym, umówmy się, podejrzewam że więcej kosztowały Bayern te ich 34 mecze, niż 38 Realu, z których co najmniej połowa była rozstrzygnięta po pół godziny - i to świadczy tyleż o sile Realu, co innym podejściu do gry w Niemczech.
-
2012/05/10 15:35:02
dziaam - "Weź major się ogarnij czasem, bo się robi żenująco."

Już nie będę.

"Gonić lidera jest trudniej niż uciekać przed pogonią (tym bardziej ze goni Barcelona)?"

Przy gonieniu lidera nie możesz już przegrać żadnego meczy, stąd bardzo ryzykowna jest rotacja(tak istotna przy kondycji zespoł). Przy obronie lidera, zwłaszcza jak ma się przewagę 10 PUNKTÓW można przegrać kilka meczy, a więc mniej ryzykowna jest rotacja (jest zapas punktów). Z kondycyjnego punktu widzenia Real był w komfortowej sytuacji, 10 punktów przewagi, a jedyne trudne mecze to Valencia i Malaga... u siebie.


"OM i Basel vs. CSKA i APOEL to jest jakaś jakościowa różnica? Oba zestawy omawiane drużyny powinny wciągać nosem. "

Naprawdę uważasz, że drużyna latami grająca w LM z silnej ligi francuskiej to to samo co mistrz Cypru? Myślisz, że Mourihno by się zamienił?
-
2012/05/10 15:37:56
lehoo- całą rundę jesienną Real demolował drużyny w I połowie, a potem spokojnie dreptał w II. Oni kosztowali razem 500 baniek, chyba można od nich wymagać tego, co na codzień gra cała czołówka na świecie?
-
2012/05/10 15:43:39
@major
Już nie będę.

No ale cały czas szyjesz jakąś kosmiczną tezę, jak to Real miał łatwiej, a bagatelizujesz fakt, że grał (i grał na maxa) z Barceloną pomiędzy półfinałami. A przecież ten fakt ma znaczenie dużo większe, niż mecze grane/niegrane jeden, dwa lub trzy tygodnie wcześniej.

Naprawdę uważasz, że drużyna latami grająca w LM z silnej ligi francuskiej to to samo co mistrz Cypru?

Uważam, że róznica między tymi parami jest niewielka, Basel jest lepszy niż APOEL, ale już CSKA niekoniecznie ustępuje OM. I znów, na formę półfinałową jakość tych przeciwników miałą dużo mniejsze znaczenie, niż to, z kim kto grał pomiędzy półfinałami.
-
2012/05/10 16:11:00
Moja teza jest taka, że do pierwszego meczu z Bayernem, Real miał - jeśli patrzymy pod kątem kondycyjnym - warunki niemal idealne. A i tak był słabszy. I że przy tej przewadze, co miał w lidze, braku Copa i meczami w LM z relatywnie słabymi przeciwnikami, miał pełen komfort przygotowania swoich najlepszych zawodników na te aż TRZY mordercze hehe spotkania. Słowem, idealnie pod rotację.
-
2012/05/10 16:27:29
@major

Napisałeś, że wypoczęta drużyna grałą z wymęczoną i że to jakoby wzmocniło wnioskowanie z wyniku o wyższości jednych nad drugimi.
Ja twierdzę, że naciągnąłeś to do granic rozsądku, bo na takim poziomie czynniki (nachalnie ponaciągane, przypominam) mają marginalne znaczenie. O tym, że Real był od Bayernu gorszy, zadecydował dwumecz z Bayernem.
-
2012/05/10 17:57:31
Maj.or
Pleciesz bzdury jak rzadko ktory.
Widac, ze oczy Ci Barca zaszly parafrazujac pewne wulgarne sformulowanie.
-
2012/05/10 18:11:14
Zadziwiająco słaby mecz całej obrony Basków. Raziła w oczy niedokładność gry prawie wszystkich zawodników Bilbao, nieprecyzyjnych podań było mnóstwo. Trochę jakby się wystraszyli tego finału. Nawet nie tyle samego Atletico, ile szansy, przed którą stanęli. I kto to widział tak głęboko Muniaina cofać. Bielsa zrobił z niego Messiego z meczów Barcelony z Realem i Chelsea.

Atletico chyba musi źle zacząć sezon i zmienić trenera w połowie rozgrywek, żeby coś wygrać. Quique Flores też triumfował w LE po kilku miesiącach trenowania Atletico.
-
2012/05/10 18:34:20
Zapraszam na cowpilce.blox.pl/html
-
2012/05/10 18:41:53
Zaryzykowalbym stwierdzenie, ze taktyczna perfekcja Mou byla jego gwoździem do trumny. Za duzo kombinacji w rozbrajaniu Robbery'ego, za duzo zachowawczości. Gdyby zagral swoja pilke, Real mialby nie 60, a jakies 75% szans na przejscie Bayernu. Real byl po prostu widocznie gorszy na tym dwumeczu, a mimo to Bayern musial przetrwac dogrywke, w ktorej nie istnial i miec szczescie w karnych. Gdyby szczescie bylo po jego stronie Realu, nikt by Bayernu nie bronil i komentarze bylyby zupelnie inne, wiec nie bawmy sie ani w rozgrzesznikow, ani w katów. Widac po samej cenie jaka musialby zaplacic Chelsea i Bayern za wygranie półfinałów - całkowita dewastacja linii defensywnych. A mimo wszystko mysle, ze byla to ofiara konieczna.
-
2012/05/11 00:26:10
Wiem, że narażę się wielu kibicom efektownego futbolu, ale trudno. Osobiście uważam, że Marcelo Bielsa to jeden z najbardziej przereklamowanych szkoleniowców światowego futbolu. Nie mam go rzecz jasna za jakiegoś nieudacznika niemniej jednak dziwią mnie zachwyty całkiem sporej liczby dziennikarzy, którzy to raz po raz zachwycaja się stylem gry ekipy, którą w danym momencie powadzi Bielsa.

Oczywiście nie można mu odmówić oryginalności czy też odwagi, ale nie zapominajmy, że piłka nożna to również sukcesy, a tych w cv argentyńskiego szkoleniowca nie ma zbyt wiele. Przypomnę też, że ma on za sobą wstydliwy mundial w Korei i Japonii kiedy to silna kadrowo Argentyna nie zdołała wyjść z grupy.

Bilbao? To moja ulubiona ekipa z hiszpańskiej ekstraklasy, a jej gra w LE mogła się pdobać, tyle że dziesiąte na dziś miejsce w Primera Division plus finał wspomnianych rozgrywek europejskich to nie nazbyt dużo jak na te wszystkie peany na cześć Bielsy.
-
2012/05/11 09:15:55
A tyle było krzyku jak Angole odpuszczali. Nie ma bata, mając jeszcze w perspektywie Euro, nie da się ciągnąć wszystkich rozgrywek do końca.
-
2012/05/11 10:39:52
Oczywiście nie można mu odmówić oryginalności czy też odwagi, ale nie zapominajmy, że piłka nożna to również sukcesy, a tych w cv argentyńskiego szkoleniowca nie ma zbyt wiele.

Ale i żadnego Realu Madryt nie dane mu było trenować.

mundial w Korei i Japonii kiedy to silna kadrowo Argentyna nie zdołała wyjść z grupy

Nie jestem znawcą argentyńskiej piłki, ale ZTCP to nie była szczególnie mocna reprezentacja Albicelestes, poza 4-5 pozycjami. Oczywiście wynik osiągnął i tak fatalny, ale skoro tylko dlatego jest przereklamowany, to ja nie rozumiem.
-
2012/05/11 12:05:29
Mnie trochę drażni ciągle wyciąganie zmęczenia. Przecież nie grają meczów codziennie, mają czas na regenerację, pieczę nad nimi mają dobrze opłacani spece, są młodzi, a ich główną robotą jest dbanie o kondycję. Nie jestem zawodowym piłkarzem to nie wiem, na pewno ma to znaczenie, ale nie przeginajmy pały.
-
2012/05/11 17:21:16
Nie ma to jak ratować się zmęczeniem: Bielsa może przegrać wszystko. W lidze słabo (bo przecież oszczędzali się na puchary - więc gdzie to zmęczenie?!), LE przegrane tragicznie w finale i został Puchar Hiszpanii. Jak Bielsa polegnie w tym ostatnim meczu to raczej Bilbao będzie porażką roku i kilka ładnych spotkań raczej tego nie zmieni - taki sport.
-
2012/05/11 23:18:36
Porażką roku to będzie Villarreal, jak przegra z Atletico i Saragossa pokona Getafe, a Rayo Granadę.
-
2012/05/12 13:28:31
Albo Manchester United, jak City wygra z Rangersami.