Blog > Komentarze do wpisu

Non habemus Pepem

FC Barcelona, Pep Guardiola

Przekazanie władzy Tito Vilanovie na pierwszy rzut oka wygląda rozsądnie i logicznie, na Camp Nou powstało zjawisko w futbolu tak osobne, że oddanie go w ręce zupełnie obce, nawet przemieniające w innych klubach wodę w wino, byłoby ogromnym ryzykiem. Barcelońscy odpowiedzialni chcą nie tyle uniknąć wstrząsu, co go złagodzić. Bo odejście mistrza klasy Pepa Guardioli musi spowodować wstrząs, zresztą wystarczy posłuchać piłkarzy - reagują, jakby rozpadał im się świat. Idealny świat.

„Bardziej od sukcesów cieszy mnie styl, w jakim je osiągnęliśmy” - wczorajsze słowa katalońskiego trenera tłumaczą, dlaczego jego abdykacja wywołała pełne pozytywnych uczuć poruszenie w całej Europie. Kiedy jego wielki rywal, kiedyś przyjaciel Jose Mourinho opuszczał Mediolan, świat też wstrzymał oddech, ale w okolicznościach skrajnie odmiennych - Portugalczyk potajemnie negocjował z Realem Madryt w przededniu finału Ligi Mistrzów, gdy powinna obowiązywać go jeszcze całkowita lojalność i poświęcenie dla Interu.

Guardiola zawsze dbał o kwestię smaku, otoczenie ceni go - czy raczej: wielbi - nie tylko dlatego, że karierę trenerską rozpoczął spektakularniej niż ktokolwiek w całej historii piłki nożnej.

Nie, zasług ma znacznie więcej. Po triumfy parł jako niestrudzony innowator - nigdy nie uznał, że wprawił w ruch futbolowe perpetuum mobile, nieustannie udoskonalał doskonałe, nie pozwalał, by piłkarzom jego perfekcyjnej drużyny strzeliło do głów, że tworzą drużynę perfekcyjną. Gdyby nie szalejąca między nim a Vilanovą burza mózgów, też podziwialibyśmy styl gry odmienny od wszystkich innych, ale nie aż tak odmienny. Też uprawiałaby Barcelona sztukę nie z tej ziemi, ale ziemskim standardom jednak bliższą. I nawet jeśli ostatnie idee Pepa - okrajanie linii defensywnej, żeby jeszcze więcej ludzi zaangażować w atak - nie wypaliły, to szanujemy go za to, że w ogóle próbował. Tak jak szanujemy decyzję o rezygnacji, podjętą w momencie, w którym uznał, że wygasła w nim pasja, dzięki której podwładni nie słuchali jego słów, lecz je chłonęli. A uznał już w grudniu, zanim poprzegrywał w Lidze Mistrzów i lidze krajowej. Jeśli się nie przyznał, to z troski o morale w szatni.

Był rzadkim dziś wśród poddanych potwornej presji trenerów dżentelmenem. Za radą swego mistrza Marcelo Bielsy nie udzielał wywiadów - wypowiadał się tylko na konferencjach prasowych, by żadnego dziennikarza ani tytułu nie faworyzować. Chętnie przystawał (to też różni go od Mourinho) na zadawanie pytań w różnych językach, po czym odpowiadał, w zależności od potrzeb, po hiszpańsku, katalońsku, włosku lub angielsku. Trzymał się zasady, by nie komentować pracy sędziów, nie wygłaszał tyrad potęgujących międzyklubową wrogość, uchodził za najlepiej ubranego wśród trenerów, bardzo podobał się kobietom. Chodząca elegancja. Nawet Brazylijczycy, nacja w futbolu najdumniejsza z dumnych, zorganizowali na Twitterze kampanię na rzecz oddania mu reprezentacji „Canarinhos”.

Właśnie się zorientowałem, że wstukuję zdania w czasie przeszłym, choć Guardiola odchodzi tylko na chwilę i na pewno wróci. Chyba ulegam gromadnemu poczuciu straty, którym tchną spisywane i wypowiadane pożegnania. Od wczoraj odnoszę bowiem wrażenie, że Hiszpan nie opuścił Barcelony, ale całą piłkę nożną. Że bez Hiszpana wszyscy jej entuzjaści będą ubożsi.

A właściwie powinienem był napisać - „bez Katalończyka”. Jestem przekonany, że tożsamość Pepa to kwestia w próbach zrozumienia jego decyzji absolutnie fundamentalna.

„Cztery lata na ławce Barcelony są wiecznością”. Kiedy czytam te słowa Guardioli, myślę o urokliwym „Habemus Papam” Nanniego Morettiego. Wiem, że to skojarzenie ryzykowne, ale cóż, skojarzeń się nie wybiera, a ja zupełnie serio wierzę, że wszelkie porównania piłki nożnej do religii - choć przyznaję, strywializowały się - mają sens. W tamtym filmie właśnie wybrany przez konklawe na papieża kardynał - w jego rolę wciela się jeden z moich ulubieńców, przykuwająco powściągliwy w środkach wyrazu Michel Piccoli - odmawia objęcia funkcji. Odwleka wyjście do wiernych, walczy ze sobą, wreszcie ucieka. Nie ma siły, by podołać.

Moje skojarzenie bierze się stąd, że Guardiola pełnił rolę dalece bardziej zużywającą psychicznie niż kierowanie drużyną piłki nożnej. Nie będę tutaj powtarzał banałów o więcej niż klubie, wszyscy wiemy, ile dla Katalończyków znaczy Camp Nou, a ustępujący trener jest jednym z nich. Widzę, jakie emocje rywalizacja Barcelony z Realem wzbudza nawet w oddalonych o tysiące kilometrów polskich fanach, więc nie umiem sobie nawet wyobrazić, co w trakcie gry gra w duszach katalońskich. Tymczasem Guardiola wytrzymał na stanowisku, na co mało kto zwraca uwagę, najdłużej spośród wszystkich tubylców, którzy je obejmowali. Fachowiec z zewnątrz być może wypalałby się wolniej - ponad cztery sezony przetrwali w Barcy wyłącznie Holendrzy - ale nie on, człowiek totalnie zaangażowany, silnie identyfikujący się z regionem (poniżej rysunek Dana Leydona), zapraszany do lokalnego parlamentu, gdzie składano mu hołd.

I nawet jeśli nie wróci, to stał się naturalnym kandydatem na nieformalnego duchowego przywódcę, wspierającego klub choćby z oddali. To on, a nie inny guru Johan Cruyff, zbudował w Barcelonie prawdziwy dream team.

Pep Guardiola. By Dan Leydon

sobota, 28 kwietnia 2012, rafal.stec
Komentarze
2012/04/28 21:15:17
Pięknie napisane :) Mam nadzieję, że niedługo znów zobaczymy Pepa na ławce trenerskiej, nawet jeżeli nie będzie to ławka Barcelony.
-
2012/04/28 21:38:22
Tekst na 2 Mourihno. Polskie teksty o odejściu Guardioki mierzę wg. skali: ile razy w tekście zostanie wymieniony Mourihno:)

Trener oczywiście słaby, nie sprawdził się w Aberdeen.
-
2012/04/28 21:41:43
Koretka: Nanni nazywa się Moretti. To chyba efekt fetyszu Serie A ;)

Joan Gaspart, były prezydent FCB (z tragicznych czasów przed Laportą), stwierdził że to pierwszy raz w ponad 110-letniej historii klubu, kiedy zwolnienia odchodzącego trenera nie domagają się kibice. To też jednak o czymś świadczy :)

Ale i tak zaraz pojawią się komentarze o tym jak to Guardiola odziedziczył samograj :)
-
2012/04/28 21:50:36
Ciekaw jestem jednej rzeczy - jeżeli faktycznie obejmie jakąś ekipę (teraz, za rok), to czy będzie to ekipa z najwyższej półki, czy może jakiś średniak, gdzie presja jest znacznie mniejsza, a wyzwania chyba jeszcze większe. W zasadzie już objęcie dużo mniej zamożnej niż Europejska czołówka Valencii byłoby takim wyzwaniem, choć nie wiem czy to akurat jest możliwe w jego przypadku.

W każdym razie nurtują mnie pytania o jego ambicję. Jeżeli decyzję o odejściu faktycznie podjął w grudniu, i jeżeli nastąpiło to po meczu na Bernabeu z najlepiej dysponowanym od dziesięciu lat Realem, to miał pełne prawo uznać, że w Barcelonie już nic więcej nie jest w stanie zrobić.

@lolwaldek
Te komentarze towarzyszą nam już od co najmniej trzech lat :). Teraz hejtersi krzyczą (piszą?), że boi się Wielkiego Mou, i ucieka z tonącego okrętu.
-
2012/04/28 21:58:12
@lolwaldek
Dzięki, koszmarna wpadka. A najlepsze jest to, że najpierw dowiedziałem się o istnieniu Morettiego. Moratti wlazł do mojej świadomości kilka lat później;-)
-
2012/04/28 22:05:21
"Trener oczywiście słaby, nie sprawdził się w Aberdeen." :D

Dobrze napisane Rafale, optymalnie, że tak powiem. Zgrabnie, konkretnie, bez zbędnych/przesadnych onanizmów językowych.

Ja po odejściu Pepa czuję lekki smutek, ale to uczucie przesłania mi gigantyczna wdzięczność za wszystko to, co dał z drużyną przez te lata. Rozumiem i szanuję jego decyzję, życzę mu powodzenia w czymkolwiek, za co się weźmie.

A trochę na luzie teraz: czy Guardiola umiałby grać przeciwko Barcelonie. np. jako trener Chelsea? czy np. zadbałby o zapis w kontrakcie, że w meczach z FCB on się nie udziela, a asystent przejmuje jego rolę ;)? Bardzo mnie zastanawia to, czy byłby profesjonalistą i chciałby wygrać ze "swoimi", czy jednak miłość by wygrała.
-
2012/04/28 22:21:54
za czasów Rijkaarda miałem w głowie zespól legendę, czyli właśnie dream team Johana Cruyffa, to był dla mnie synonim doskonałości (pewnie też dlatego, że nigdy nie widziałem tego zespołu na własne oczy, a tylko patrzyłem w statystyki i nazwiska), teraz, kiedy odchodzi Pep... Nawet uwielbiany przeze mnie Cruyff spada na pozycję numer 2... Mi jest strasznie szkoda tego, kończy się pewien okres i szczerze mówiąc jest mi z tym źle, kibicuję katalończykom i marzyłem po cichu, że Guardiola i FC Barcelona to będzie jedność już na zawsze, a tu nic z tego... Jako kibic Barcy nie wyobrażam sobie Vilanovy na tym stanowisku, chyba jestem zbyt rozpieszczony tym czasem panowania Guardioli, no i samą historią, gdzie wielkie gwiazdy wychodziły z Barcelony tylnymi drzwiami, dlatego teraz, gdy 'złota kura' odchodzi sama mimo tego, że nikt tego nie chce... To boli, bardzo boli.

ps. wiem, że w internecie jest olbrzymia część ludzi ograniczonych, ale zwróćcie uwagę, że teoria o tym, że "Guardiola odziedziczył samograja" jest równie silna jak ta, że "Barca już nie będzie grała tak samo" a przecież nawzajem - zgodznie z logicznym tokiem myślenia - powinny się wykluczać ;)
-
2012/04/28 22:54:51
Jak ktoś twierdzi, że Guardiola odziedziczył samograj to znaczy , że jest intelektualnie baaaaaardzo ograniczony. Wystarczy wsponmnieć, że sezon przed tym jak objął Barcelone ta drużyna zajęła 3 miejsce w lidze z 18 punktami straty do Realu i 10 pkt do Villarreal. Poza tym w ekipie Rijkarda nie było Mascherano, Daniego Alvesa, Pique, Busquetsa, czy Sancheza. Tacy gracze jak Iniesta, Xavi czy Messi wciąż znaczyli o wiele, wiele mniej dla zespołu niż teraz. Poza tym każdy kto ogladał dzisiejszą Barcelonę i Barcelonę Rijkarda dobrze wie, że za czasów Holendra Barcelona była dobra ale był to zdecydowanie bardziej zwyczajny zespół. Dopiero Guardiola sprawił, że Barca potrafiła na boisku zdominować każdego rywala.
-
2012/04/28 23:04:08
pytanie nie do tematu. Będzie Pan blogował derby Manchesteru na żywo?
-
2012/04/28 23:27:16
Po pierwsze wydaje mi się, że Pep wyciągnął lekcję z końca Dream Teamu 1 i konca ery Cruyffa. Chyba o minimum 2 lata przeciągniętej.
Po drugie odnośnie punktu 1 - odejście Pepa może spowodować, że to nie będzie równoznaczne z końcem Dream Teamu 2.
Po trzecie - na różne opinie czy poradzi sobie w innym klubie... A musi? Moim zdaniem nie musi nic nikomu udowadniać. A jeśli tak by się stało, że już nigdy nie będzie trenował (nie wierzę w to), to problem tych, którym nie udowodnił ;) Beatelsi istnieli 9 lat, w tym 4 lata nagrywali rzeczy genialne, które odmieniły muzykę i wywarły na nią wpływ. Później każdy z czwórki z Liverpoolu nagrywał nawet świetne rzeczy, ale nigdy nie zbliżyli się do tego co nagrali w latach 66-69, ale nikt im nie odbiera wielkości.
Po czwarte dostał samograj.... tak dostał samograj w rozsypce. A jeszcze inaczej dostał materiał ludzki w spadku, który po uzupełnieniu kilkoma znaczącymi piłkarzami sam ten samograj zbudował.
-
2012/04/28 23:59:51
świetny tekst - wyważony, prawdziwy i oddający emocje - brawo Rafał Stec!
-
2012/04/29 00:12:54
@maj.or
Trener oczywiście słaby, nie sprawdził się w Aberdeen.
Zastanawiam się, czy to był hołd w stronę Fergusona, czy kiepskich lotów sarkazm...
-
2012/04/29 00:26:15
@badbull No jeśli nawet tego nie zrozumiałeś i się zastanawiasz, to tym bardziej nie wyłapiesz sarkazmu, nie mówiąc już o ocenie jego jakości:)
-
2012/04/29 01:17:06
Nie jestem przekonany co do tego Guardioli, pierwsze trzy sezony: masa sukcesów, fakt, brawo! ale prawda jest taka, że ogórków nie przejął, dopieścił do doskonałości (?) 4-3-3. Messi jako fałszywa 9 to była jakaś nowość, ale Zlatan twierdzi, że to dlatego, że Messi tak chciał. Według mnie najciekawszy okres działania Pepa to ten ostatni sezon, kiedy Barca stała się naprawdę jego autorską drużyną, 3-4-3, momentami nawet 3-3-4, to było faktycznie godne podziwu, za to powinni go ludzie pamiętać. Z drugiej strony jednak też masa błędów: słabe transfery, messidependencia, brak pomysłu na interchelsea. Czasami jego kombinowanie wydawało się sztuką dla sztuki, brakowało pragmatyzmu... Może zbyt wiele wymagam, łatwo być armchair expertem.
-
2012/04/29 01:23:46
PS. no i jednak, to że za dużo presji, że rywalizacja z Mou go wymęczyła, że dżentelmen Pep już nie dawał rady... no ludzie, naprawdę, to tylko gra, i to dookoła piłki też. Pamiętacie ten wywiad z Mourinho gdy pytali go o presję i odpowiedział, że presję to ma matka w Afryce szukająca żywności dla dziecka? wszyscy się śmiali, ale miał sporo racji, piłka nożna to koniec końców jednak tylko sport, rozrywka. McCarthy kiedyś powiedział "Being in politics is like being a football coach. You have to be smart enough to understand the game, and dumb enough to think it's important" - to chyba dobrze opisuje Pepa.
-
2012/04/29 02:40:00
"Non habemus Pepam"

Panie Rafale,
miło, że ima się Pan klasycznej zasady tak hołubionej przez Goliasa - zasady per analogiam. Tylko czemuż nie z głową? Skoro już gmeramy w łacinie, to respektujmy jej zasady, nawet jeśli latynizujemy coś Łaciniarzom nieznanego.

W oryginale mamy "hambemus papam. Niezorientowanym podpowiem, że słowo "papa" jest jednym z tych wyjątków, które z racji rodzaju naturalnego są męskie, ale należą do paradygmatu deklinacyjnego żeńskiego, jak i większość rzeczowników pierwszej deklinacji zakończonej w mianowniku na "-a", na "-ae" w genetiwie i na "-am" w accusatiwie. Porównaj polskie "wojewoda".

Pep, a nie "Pepa", więc abstrahując od rodzaju naturalnego warto by poszukać paradygmatu deklinacyjnego bardziej adekwatnego dla tego rzeczownika. Osobiście optowałbym za deklinacją III, zostawiając mianownik w tej samej postaci, a więc "Pep". Genetivus i pozostałe przypadki urabia się wówczas łatwo, dodając stosowne końcówki tej deklinacji. Accusativus trzeciej ma końcówkę "-em", stąd: kogo widzę? - Pepem. A wówczas nie: non habemus Pepam, ale:

NON HABEMUS PEPEM.


Nie wiem sam, czy się cieszyć z Pańskich chęci operowania łaciną, czy jednak martwić z powodu, ujmijmy to, braków w wiedzy na jej polu.
-
2012/04/29 07:08:33
No na pewno nie rozmawiał o sędziach. Wiadomo, że wygrywając 4 bramkami przymknie oko na błędy, bo narzekając wystawiłby się na pośmiewisko. Bieżący sezon pokazał, że kiedy nie idzie, to już taki święty nie jest.

"Blablabla zawodnik X powinien dostać żółtą kartkę blablabla należał nam się karny blablabla można było podjąć inne decyzje blablabla ALE MY NIE ROZMAWIAMY O SĘDZIACH".
-
2012/04/29 08:40:18
@maj.or
Przestań buraczyć. Psujesz nam radość,kibicom Barcy z fajnego tekstu.
-
2012/04/29 09:00:06
jakby nie patrzeć, między innymi dzieki Pepowi, dożyłem wspaniałych czasów jako kibic Barcy!
Heh, gość miał jaja, nawet porażki umiał przyjąć na klatę, heh, no i moja miłość oglądała ze mną mecze, bo jak mówiła to najprzystojniejszy trener na świecie :)

GL Pep :) dziękuję za wszystko :)

Ps. napisałbym że np. za 5-0 w Madrycie, ale to by było nieprawdziwe, Real też jest wielką drużyną, szkoda tylko że w tych meczach z FCB zapomina co to atak... :(
-
2012/04/29 10:42:42
@a.bazakbal

Wszedłeś tu tylko po to by pochwalić się swoją znajomością łaciny, która sama w sobie jest dość nieprzydatna? Jak dla mnie to czyste trollowanie - ani słowa o meritum notki, za to 4 akapity o błędnie odmienionym imieniu, okraszone masą lingwistycznych słów. Jaki miałeś w tym cel?
-
2012/04/29 11:48:03
Jestem ciekaw jaki kierunek obierze Pep. Może Serie A? :) Inter ma poważne problemy, w Milanie też szykuje się zmiana trenera jeśli Allegri przegra tytuł (chociaż w Milanie jest Ibra, który ma na pieńku z Guardiolą). To mogłoby być ciekawe :) Jednak nie widze jakoś Pepa w Premier League...
-
2012/04/29 13:13:53
Pep odszedl, bo jak sam przyznal jest wypalony, a wiec logiczne, ze raczej nie wezmie pracy w innym klubie w tym roku, ale tu rodzi sie pytanie jak to jest , ze na przyklad taki Ferguson potrafi z tym sobie radzic tyle lat i raczej futbol go bardziej kreci i laduje psychike niz wypala a przeciez w nie mniejszym klubie pracuje
-
2012/04/29 13:14:57
@badbull
Kiepski sarkazm oczywiście. Widać maj.or cały czas myśli o sir Alexie i musi coś naskrobać nawet jeśli nikt go nie wymienia.
-
2012/04/29 13:17:37
Rafal Stec:

Nie będę tutaj powtarzał banałów o więcej niż klubie, wszyscy wiemy, ile dla Katalończyków znaczy Camp Nou, a ustępujący trener jest jednym z nich. Widzę, jakie emocje rywalizacja Barcelony z Realem wzbudza nawet w oddalonych o tysiące kilometrów polskich fanach, więc nie umiem sobie nawet wyobrazić, co w trakcie gry gra w duszach katalońskich.


Po moim niedawnym pobycie w Barcelonia odnioslem wrazenie, ze polscy fani tego klubu jaraja sie ich meczami duzo bardziej od mieszkancow Barcelony, zauwazylem bowiem, ze kiedy grali z takim Athletic Bilbao, mecz nie byl puszczany praktycznie w zadnym z barcelonskich 'pubow' (brzydkie angielskie slowo, w Barcelonie sa to duzo bardziej wyszukane miejsca, zwlaszcza gastronomicznie oraz wizualnie), tam wrecz nie bylo zadnych telewizorow zainstalowanych. Bardzo mi sie ten zdrowy dystans do lokalnego klubu u 'normalnych' mieszkancow Barcelowny podobal.
-
2012/04/29 13:31:39
@macburs

Ferguson wziął robotę w Man Utd w wieku czterdziestu kilku lat, po kilkunastu latach prowadzenia innych drużyn, przez pierwsze kilka lat nic nie wygrał, ba, pierwszą LM zdobył po kilkunastu latach. Guardiola przyszedł do swojej pierwszej roboty, w pierwszym roku wygrał wszystko co się dało, po 3 latach pracy w kółko słyszał że stworzył jedną z najlepszych drużyn w historii. Jest różnica, nie?

@jan_stereo

Ale wiesz, że w samej Barcelonie mieszkają 3 miliony ludzi, a w Katalonii prawie 8 milionów? Mówisz, że w czasie meczu z Bilbao objechałeś wszystkie tamtejsze 'puby' i stwierdziłeś, że nikt się nie jara?
-
2012/04/29 13:35:57
@przystojny.luke
Jeśli nic mnie nie zmoże, to owszem, będę blogował - długodystansowo - o derbach Manchesteru.

@a.bazakbal
Nie wiem sam, czy się cieszyć z Pańskich chęci operowania łaciną, czy jednak martwić z powodu, ujmijmy to, braków w wiedzy na jej polu.

Panie Atanazy,
Również nie wiem, czy się cieszyć ze swojej chęci operowania łaciną, czy jednak martwić z powodu braków w wiedzy. Mam jednak nadzieję, że Pan już podjął decyzję i mnie o niej poinformuje. Podporządkuję się.
W każdym razie serdeczne dziękuję za pełen życzliwości, taktu i delikatności komentarz, który uzupełnia wyrwy w moim wykształceniu. Jestem oczywiście dumny, że mogłem poprawić tytuł na notki na prawidłowy.
-
2012/04/29 13:45:37
@lolwaldek

Ale wiesz, że w samej Barcelonie mieszkają 3 miliony ludzi, a w Katalonii prawie 8 milionów? Mówisz, że w czasie meczu z Bilbao objechałeś wszystkie tamtejsze 'puby' i stwierdziłeś, że nikt się nie jara?

Zobacz co napisalem, nie wspominalem o zadnej calej Katalonii, tylko o mieszkancach Barcelony (miasto city ma 1.6mln). Poza tym, z jednego kranca miasta na drugi (od portu pod wlasnie Camp Nou) przeszedlem w niecale 90minut (specjalnie sie nie spieszac), wchodzac po drodze do bardzo wielu miesc gromadzacych lokalna spolecznosc i to w roznych czesciach miasta (po drugie bylem tam caly tydzien, wiec bazuje tez i na tym, tam nie ma zwyczaju, tak jak u nas, kiszenia sie w klubie ogladajac mecz przy piwsku). U nas pojdziesz do jakiegokolwiek lokalnego warszawskiego pubiszcza z tv i sky sport i naturalnie leciec musi Barca (o ile graja).

ps. zauwaz, ze nie neguje istnienia kibicow Barcy w Barcelonie, nie badzmy niedorzeczni, mowie tutaj o 'normalnych' mieszkancach (przeczytaj raz jeszcze co napisalem).
-
2012/04/29 13:47:07
Do pełnej psychoanalizy brakuje tylko "butthurt, buthurt" :))
-
2012/04/29 13:53:24
@lolwaldek
oczywiscie masz racje, ale mi sie wydaje, ze to wypalenie Guardioli dotyczy chyba bardziej jego pracy z druzyna i pilkarzami niz presji otoczenia itd nie sadzisz ?
-
2012/04/29 15:32:25
@jan_stereo

Ale kto to są 'normalni' mieszkańcy Barcelony? Normalni nie kibicują FCB, a ci, którzy kibicują są nienormalni? Pewnie, że nie wszyscy, pewnie nawet nie większość, interesuje się czy ogląda mecze regularnie, ale jest ich na tyle wielu i nadają temu takie znaczenie, że jest o czym mówić.

@macbrus
Myślę że i jedno i drugie :) po prostu jest zmęczony kilkoma latami pracy na wysokim poziomie, a że ma pieniądze, to może pozwolić sobie na urlop. Pewnie ma to też coś wspólnego z jego usposobieniem, to raczej spokojny, filozofujący gość, może szybciej się męczy niż zatwardziały Szkot :)
-
2012/04/29 15:47:56
@lolwaldek
Ale kto to są 'normalni' mieszkańcy Barcelony? Normalni nie kibicują FCB, a ci, którzy kibicują są nienormalni? Pewnie, że nie wszyscy, pewnie nawet nie większość, interesuje się czy ogląda mecze regularnie, ale jest ich na tyle wielu i nadają temu takie znaczenie, że jest o czym mówić.

Normalni w sensie, ze nie fanatyczni, czyli tacy co sie dobrze orientuja kto zacz, ale to wszystko (dlatego dalem owo normalni w cudzyslow). Przy czym, nawet owi fanatyczni kibicie nie nadaja wcale temu widowisku az takiego znaczenia (aby bylo ono namacalne dla owych 'normalnych' obywateli w Barcelonie) jak nasza ojczysta telewizja i prasa stara sie to przekazac, przekoloryzowac, rozdmuchac, take your pick. Faktem jest jednak, ze w Polsce wyglada to tak, jakby tam przecietne ludziska juz niczym innym nie zyli tylko ogladali mecze/powtorki swoich bohaterow do sniadania, obiadu i kolacji ;'))
-
2012/04/29 15:56:30
Ale chodzi o tych normalnych, co wykupują członkostwo cule swoim dopiero co narodzonym dzieciom i wnukom? BTW abstrahując, że o Barcelonie wychodzą dwa tabloidy dziennie, też słyszałem, że dystans jest tam większy niżli można sądzić, tylko czemu akurat ów dytans ma być lepszy od jego braku? Niech se każdy kibibicuje jak chce, dopóki nie robi komuś krzywdy.
-
2012/04/29 15:58:31
@lolwaldek
casus Ralfa Rangnicka pokazuje, ze moze sie okazac, ze Pep juz nie wroci, a poza tym jakie wyzwanie poza ukochana Barca zdola go tak natchnac by zaczac gdzies od nowa z pasja porownywalna do tej z ostatnich lat
-
2012/04/29 17:08:37
Rafał, przywróć stary tytuł bo teraz wygląda jak tęsknota za wzmocnieniem defensywy jakimś młotkiem z Madrytu
-
2012/04/29 17:27:07
A to akurat ciekawe czy wróci tam skąd przybył. Jaki klub będzie jego następnym? Ile potrwa rozbrat z futbolem? 12 miesięcy, 2 sezony? Coś czuje, że śmignie w kierunku włoskim, i to szybciej niż wszyscy myślą. Ale z drugiej strony Włochy to jedynie Inter, gdzie jest trener świeżynka. Ciekawe ciekawe.
bit.ly/Jh3hSb
-
2012/04/29 18:00:39
@bartoszcze
Nie mogę. Przeprowadziłem konsultację, filolożka klasyczna potwierdziła, że tak jest poprawnie.
-
2012/04/29 18:15:48
A gdzie licencja poetycka? (pardon my French)
-
2012/04/29 20:26:13
asystent Pepa, Tito Vilanova, który poprowadzi zespół od nowego sezonu.
-
2012/04/29 20:39:19
@wirone

"Wszedłeś tu tylko po to by pochwalić się swoją znajomością łaciny, która sama w sobie jest dość nieprzydatna? Jak dla mnie to czyste trollowanie - ani słowa o meritum notki, za to 4 akapity o błędnie odmienionym imieniu, okraszone masą lingwistycznych słów. Jaki miałeś w tym cel?"

Wszedłem na blog Pana Steca, by zapoznać się z nową notką. Ani więcej, ani mniej. Tytuł dał mi po oczach, bo jestem językowym purystą i lubię poprawność, czy to na gruncie języka polskiego, czy to języków obcych. Doceniam oczywiście magów słowa, ludzi którzy dysponują warsztatem jako punktem wyjścia oraz wyobraźnią, by tworzyć. Jak mawiał Kantor: "Rytm twórczości jest nieprzerwany, wymaga totalnego, bez reszty permanentnego zaangażowania myśli, woli i wyobraźni". Osobiście się cieszę, że są tacy dziennikarze jak Pan Stec, którzy treść ubierają w niepowtarzalną formę. Czyż nie jest to jeden z powodów, dla których Ty i pozostali czytelnicy odwiedzacie to właśnie miejsce?

O nieprzydatności łaciny.
Masz rację. Uprawianie takiej dziedziny jak filologia klasyczna to sztuka dla sztuki. Poszerza naszą, jako cywilizacji, wiedzę, ale bez aspektu użyteczności. Nie mnie osądzać, czy ludzkość powinna zaprzestać takich badań.

Co do rzekomego trollowania.
Zamysł czy Twoja percepcja? To pierwsze zdaje się nawet Cię nie interesować.

Jaki miałem w tym cel?
Tylko taki, by Pan Stec dokonał namysłu nad istniejącym tytułem. Przecież nawet nie wie, kim jestem, więc nie mogłem oczekiwać, że tak po prostu na słowo dokona zmiany. Sęk w tym, że rzetelni dziennikarze, jeśli nie wiedzą, to wiedzą, gdzie szukać.

Nie zamierzam padać na kolana, bo Tobie się moja uwaga nie podoba. Coś się wielkiego stało? Czy taki problem dokonać zmiany? Mało to razy któryś z czytelników zwraca autorowi bloga (jakiemukolwiek jakiegokolwiek), że jest literówka, pomylona data, czy jakiś brak merytoryczny? Różnica jest co najwyżej w ilości ludzi zdolnych do dostrzeżenia braku.


@R.Stec
"W każdym razie serdeczne dziękuję za pełen życzliwości, taktu i delikatności komentarz, który uzupełnia wyrwy w moim wykształceniu. Jestem oczywiście dumny, że mogłem poprawić tytuł na notki na prawidłowy."

Panie Rafale,
przepraszam, może mnie trochę poniosło. Bycie lingwistycznym nekrofilem samo w sobie do przyjemnych nie należy, a że należę w dodatku do ludzi reagujących zbyt emocjonalnie, to i częstokroć dochodzi do reakcji niewspółmiernych do sytuacji. To się nie powtórzy.

Szacun za reakcję i za zero lipy notkę. Grande pozdro.
-
2012/04/29 22:06:57
@a.bazakbal

Ale widzisz, napisałeś 4 sążniste akapity o czymś, co można było zamknąć w 1 krótkim zdaniu. A obudowałeś to w całą tą otoczkę lingwistyczną, która raczej nikogo tutaj nie zainteresowała i była najzwyczajniej zbędna. A o notce nic, i właśnie to uważam za trollowanie (wprawdzie o niskim stopniu szkodliwości, ale jednak).
-
2012/04/29 22:06:58
@a.bazakbal
prawdziwy erudyta...
suspicio...
-
2012/04/29 22:29:16
Jeśli wolno miotnąć paroma akapitami, tak nieco z flanki:
@a.bazakbal
Drugi wpis - wszystko prawda. Sam jako purysta miło przyjmuję obecność towarzysza. Ale trzeba podkreślić, że cecha dowcipu językowego ogranicza stosowność puryzmu - zwięzłość i uproszczenie tworzą humor, tworzą koncept, nierzadko wykluczając literalność, wymuszając odstępstwa od reguł. Widać to zwłaszcza w słowie mówionym, którym nie sposób się posługiwać absolutnie poprawnie - w kwestii żartów objawia się to zwłaszcza w przewadze rytmiki, sylabiczności, nad precyzją. Bo to jest inna precyzja - to jasne. Zapewne red. Stec nie miał świadomości popełnienia nieścisłości, więc tutaj nie mógłby zastrzec się w przypadku krytyki, że z premedytacją pozwala sobie na błąd, ale doprawdy "Pepam" zamiast "Papam" nie czyni szkody, a gdyby hipotetycznie trzeba by jeszcze bardziej dostosować koncept do zasad, straciłby on niechybnie lotność, czyli rzecz bezcenną - a jak widać powyżej, niektórzy komentatorzy wskazują, że żart istotnie nie zyskał na zmianie.
I jeszcze: dla Pana, i także dla mnie, dla nas - większych lub mniejszych językoznawców, zjawisko, jakim jest red. Stec, jest jak najbardziej pożądane, ba! nie ma sobie równego w prasie rodzimej. Patrzmy na to dziwo z naszych wyżyn przez jak najprzychylniejszą lupę. Bez względu na skalę defektów w tym czy innym przytoczeniu czy koncepcie nie należy się spodziewać, że wyrośnie z niego rak, który zeżre twórczość red. Steca i wszelkie indywidualistyczne i pozytywne przejawy inwencji językowej, jak również zwykłego (lecz szlachetnego) rzemieślnictwa prasowego, bo byłby to raczej rak mocno zaraźliwy. Co byłoby oczywiście przerażające, ale wyrafinowanie, dzięki niebiosom, poniekąd napędza się samo.
Notka akurat nic dodać, nic ująć, jedna z lepszych ostatnio. Pozdrawiam podwójnie
-
2012/04/29 22:46:32
Dla wszystkich porównujących początki Guardioli i Fergusona: Pep przyszedł do Barcelony, kiedy była bardzo mocną drużyną, w czołówce ligi, sławną, bogatą i z wieloma gwiazdami. Uporządkował ją i pojechał dalej. AF przyszedł do Manchesteru słabego, rozbitego, przeciętnego, w cieniu lokalnych rywali (zwłaszcza Liverpoolu!). O 180 stopni zmienił politykę zespołu, rozwalił "grupę trzymającą władzę" w szatni (to tak, jakby ktoś w Barcy posadził lub sprzedał Xaviniestę, Messiego i Alvesa - nie do pomyślenia, nawet gdy staną się słabi) i postawił na wychowanków.

Zrobił rewolucję - w systemie szkolenia, w taktyce, we wszystkim. Dla Manchesteru jest tym, czym Cruyff, Guardiola i jeszcze kilku w jednym. Zbudował nie jedną, ale kilka wielkich drużyn, nikt tak jak on nie potrafił zrobić z przeciętnych piłkarzy świetnych zawodników, a z wielkich talentów - megagwiazdy. I dlatego dostał "sira" przed nazwisko :)
-
2012/04/29 22:52:14
@objektyf
"Pepam" zamiast "Papam" nie czyni szkody

Wręcz przeciwnie, to Pepem zamiast Pepam czyni szkodę, gdyż pozbawia tytuł zasłużonej dwuznaczności. Po zmianie tytuł sprowadza Pepa do szarej pepowatej zwyczajności, choć poprawnie odmienionej, a sam staje się banalnym ćwiczeniem z łaciny, oddalając się strasznie od pierwowzoru (i na dodatek może się kojarzyć z kimś zupełnie innym).
-
2012/04/29 23:03:17
@lecho_himself

"O 180 stopni zmienił politykę zespołu, rozwalił "grupę trzymającą władzę" w szatni (to tak, jakby ktoś w Barcy posadził lub sprzedał Xaviniestę, Messiego i Alvesa - nie do pomyślenia, nawet gdy staną się słabi) i postawił na wychowanków."

Akurat tu dostrzegam podobieństwo pomiędzy oboma panami. Pep niemal od razu po przyjściu pozbył się Ronaldinho i Deco (a niewiele brakowało, by ich śladem podążył również Eto'o) - a to właśnie była wówczas w Barcelonie grupa trzymająca władzę (nie żaden Iniesta, który wtedy dopiero zaczynał robić furorę, nie Messi, który miał wtedy mleko pod nosem, i nie Alves, który dopiero wtedy dołączył do zespołu).
-
2012/04/29 23:17:18
fidelrulez --> w sumie racja, punkt dla Ciebie - ale tylko, jeśli chodzi o Deco. Ronnie tej drużynie wciąż mógł się przydać, gdyby Pep okiełznał jego imprezowy charakterek.
-
2012/04/29 23:34:38
widzę,że teraz staropolszczyzna w modzie...brawo,a.bazakbal...
-
2012/04/29 23:35:04
@lecho_himself

Widocznie uznał, że jednak nie okiełzna. Źle na tym nie wyszli. Zresztą, podobno na ich sprzedanie nalegał też bardzo ojciec Messiego, bo bał się że mu zepsują chłopaka.
-
2012/04/29 23:39:47
niektórzy podnieśli poziom,.graniczący z... absurdem:-)
-
2012/04/29 23:41:47
lolwaldek --> no i masz. Ojciec Messiego sprzedał Ronaldinho, Messi sprzedał Zlatana i prawie wyprosił z Barcelony Alexisa. Mnie to zastanawia, jaki w końcu jest ten Messi - taki, jak się kreuje w mediach, czyli skromny, miły, uczynny aniołek, czy taki jak czasem widać na powtórkach, kiedy kopie kogoś po ścięgnach żeby sędzia nie widział. Prawda pewnie leży pośrodku ale fakt jest taki, że gdzieś jest granica poświęcania dobra zespołu dla samopoczucia Leo i ostatnie prestiżowe porażki Barcy pokazały, że klub jest jej bliżej niż dalej.
-
2012/04/29 23:48:58
Messi sprzedał Zlatana? Messi wyprosił Alexisa? Messi kopie po ścięgnach kiedy sędzia nie patrzy? Ile jeszcze bzdur można wrzucić w jednego komcia? :(
-
2012/04/29 23:57:02
Podobno skopał Alexisa, ale przekupioby sędzia myślał, że to Terry.
-
2012/04/30 00:02:26
lolwaldek --> ja rozumiem, że fani Barcelony nie patrzą na Leo obiektywnie, ale bez przesady, on nie jest rycerzem XXI wieku bez skazy :)
-
2012/04/30 00:52:55
autor_autor
Z kolei Bill Shankly powiedział coś takiego: "Niektórzy sądzą że piłka nożna to sprawa życia i śmierci... Mogę was zapewnić, że to coś znacznie poważniejszego". Widzisz - dla jednych (Guardiola) futbol to sprawa dumy, pasji [często związanej z patriotyzmem] - czyli tego co ważniejsze niż wszystko inne. Są też i tacy (Mourinho), dla których futbol jest po prostu grą, w której najważniejsze są albo sukcesy, albo pieniądze. Honor, tradycja - dla tych drugich one są nieważne.
-
2012/04/30 01:41:41
@lecho

Aha, ale w przeciwieństwie do hejterów, fani Barcy nie muszą wymyślać zdarzeń które nie miały miejsca :)
-
2012/04/30 09:23:27
W sumie szkoda. Choć teraz pep będzie miał okazję strząsnąć z siebie opinie, że trenerem był takim sobie, a po prostu trafił na fenomenalną grupę artystów w szczytowym okresie swej twórczości. Czego też mu życzę.
-
2012/04/30 10:19:51
@scv
pep będzie miał okazję strząsnąć z siebie opinie, że trenerem był takim sobie, a po prostu trafił na fenomenalną grupę artystów

Jakoś nie przypominam sobie takiej opinii formułowanej przez kogoś poważnego.
-
2012/04/30 10:36:37
dziaam
Hm, właściwie to ja też nie - choć niewątpliwie takowe się pojawiały. Egal, jedynie losy fergusona rzuconego do trenowania jakiegoś klubu z ligii hiszpańskiej wzbudziłyby we mnie zainteresowanie porównywalne ztym, jakie będzie towarzyszyło śledzeniu dalszych losów pepa.
Swoją drogą - gdzie wyląduje? Najprostsza odpowiedź to MC lub Chelsi, ...choć może Milan?
-
2012/04/30 11:48:08
Już wiem kto mógł poprawić moje graffiti z piłką nożną i tekstem Totus Tuusk.
-
2013/12/04 10:03:15
Pepem teraz w Bayernie odnosi spore sukcesy - jedno trofeum i naprawdę dobra gra, więc w Barcie pewnie za nim tęsknią...choć moment na rozstanie był dobry. Teraz Barcelona z Tatom ma wzloty i upadki raz osiągają szczyty, a raz depozycjonowanie - w dół oczywiście :) Ważne, żę wyniki ogólnie są dobre - lider ligi i awans w LM...zobaczymy jednak jak sezon potoczy się dalej :)