Blog > Komentarze do wpisu

Ile Skra znaczy w Europie

Skra Bełchatów, Liga Mistrzów siatkarzy

Finał Ligi Mistrzów był piękny i dramatyczny, stał na kapitalnym poziomie sportowym, zapadł w pamięć także z powodu łez bełchatowskich siatkarzy, którzy czuli, że od zwycięstwa dzieliły ich drobiazgi okiem nieuzbrojonym niedostrzegalne. Z tym większą przykrością słucham i czytam komentatorów usiłujących sprowadzić wspaniały spektakl do sędziowskiej pomyłki, by wmówić kibicom, że Skra została obrabowana.

Otóż nie została. Przeciwnie, do finału siatkarze zostali przez działaczy zaniesieni na rękach.

W pierwszej rundzie nie wygrali nawet swojej grupy, do awansu wystarczyło im wyprzedzić przeciętniutkie ACH Volley Ljubljanę oraz Budvanską Rivijerę.

Z drugiej rundy, w której trzeba już przetrwać ciężki dwumecz, zostali zwolnieni.

Z trzeciej rundy, w której skala trudności jeszcze wzrasta, zostali zwolnieni.

W ostatecznej rozgrywce byli gospodarzami.

W półfinale dostali jako rywala Arkas Izmir, uczestnika łódzkiego turnieju bezapelacyjnie najwątlejszego, choć elementarna sportowa logika nakazywałaby raczej rozstawić tworzące drugą parę Zenit Kazań i Trento, czyli najmocniejsze kluby poprzedniej edycji Ligi Mistrzów.

Turków złamali bełchatowianie w trzech setach, a potem mieli więcej czasu na regenerację sił niż mistrzowie Rosji i mistrzowie Włoch, bowiem na boisko wskoczyli wcześniej.

Słowem, drogę na szczyt przebyli w lektyce. Trudno sobie wyobrazić przywileje, które jeszcze bardziej by ją uprzyjemniły. Wolny los w finale?

Trudno też sobie wyobrazić, co musi się wydarzyć, by Skra wreszcie zdobyła upragnione trofeum, skoro nie udało się w okolicznościach tak sprzyjających. I pomimo trzech meczboli w finale.

Piszę to z bólem, bo nie chcę kwestionować wysiłku Bogu ducha winnych siatkarzy, ale prawda jest brutalna: do zdobycia klubowego wicemistrzostwa Europy wystarczyło im zdystansować reprezentantów Czarnogóry (15. miejsce jej ligi w rankingu CEV), Słowenii (11.) oraz Turcji (7.). Nie musieli pokonać żadnej wielkiej firmy. Nadal są najbardziej faworyzowaną drużyną na kontynencie.

W pięć lat zorganizowali turniej finałowy trzykrotnie, choć wszystkie inne miasta czyniły to po jednym razie. Na boisku nigdy doń nie awansowali, w rundach pucharowych wygrali w tym okresie siedem z 14 meczów. Intuicja podpowiada nam, że należą do ścisłej czołówki, ale nigdy tego nie udowodnili. Ilekroć wpadali w Final Four na Rosjan, przegrywali. A zawsze działo się to w ich hali.

Pokręcone, zachęcające do notorycznego kombinowania siatkarskie regulaminy wyprodukowały już mnóstwo paradoksów. Kolejny polega na tym, że choć Skra jest multimedalistą Ligi Mistrzów (brąz, brąz, srebro), to jedynymi polskimi klubami, które własnoręcznie przebiły się do turnieju finałowego, pozostają Mostostal Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębski Węgiel. Na drugi stopień podium się nie dostały, ale sportowo osiągnęły więcej.

poniedziałek, 19 marca 2012, rafal.stec
Komentarze
2012/03/19 23:25:45
Głównie prasa chce zrzucić winę na sędziów, a nie wiem kogo miał Pan na myśli pisząc "komentatorzy", widocznie chodziło Panu własnie o media, bo prawdziwi siatkarscy eksperci tak nie uważają. A najlepiej się pisze artykuły, w których wytyka się wszystko co się da do bólu, co dla niektórych kibiców jest odczuwane jako spora krytyka, nawet nie samej idei organizowania, a siatkarzy. Wiadomo każdy ma swoje ulubione kluby, ale nawet ciężko tu znależć jakieś pozytywne słowa o naszych zawodnikach odnośnie samego finału, a jeżeli zostało wspomniane to mam wrażenie, że napisane z ciężkim sercem. Może i jest tu część prawdy, ale źle się czyta samą krytykę
-
2012/03/19 23:29:06
Brawo! Brawo! Brawo Panie Rafale!
Zgadzam się w stu procentach z tym co Pan napisał. A wyliczenie kolejnych przeciwników Skry z tego sezonu Ligi Mistrzów i ich miejsc w rankingu CEV jeszcze baridzej uzmysławia że w niedzielny wieczór pękł długo dmuchany balon z którego wyleciało mocno nieświeże powietrze...
-
2012/03/19 23:30:06
I jeszcze z chęcią mogę dodać ten cytat :
"Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wszyscy są nam życzliwi. Nie mamy jednak żadnego wpływu na to, że kogoś drugie miejsce w Lidze Mistrzów cieszy tylko dlatego, że może mówić o nim w kontekście naszej porażki. To jego sprawa. Dla nas najważniejsi są ci, którzy przyszli do hali bądź siedzieli przed telewizorami wspierając nas dopingiem i całym sercem. Ci, którzy razem z nami się cieszyli i razem z nami płakali. Dla nich będziemy się skupiać na tym, by nadal trenować i grać na jak najwyższym poziomie. Innych zostawiamy w spokoju. Każdy ma prawo kibicować komu chce - powiedział Nawrocki. "
-
2012/03/19 23:36:23
Do powyższego - no właśnie "Każdy ma prawo kibicować komu chce" Słowo KIBICOWAĆ jest tu kluczowe ponieważ żeby komuś KIBICOWAĆ ten ktoś powinien najpierw pojawić się na boisku i wywalczyć TAM awans ,a nie przy zielonym stoliku... Ze można pokazału to w sobote zespoły z Rzeszowa, Częstochowy i Warszawy (żeby nie szukać daleko)
-
2012/03/20 00:01:48
Rafał
Otóż to, przez całe spotkanie zmagałem się z deficytem emocji, który sztucznie próbowałem nadrobić - piwko, drugie piwko, trzecie piwko - nie pomaga. Skra nie powinna grać w tym turnieju z racji goszczenia wybitnej, gryzącej glebę o awans, reszty. I to już trzeci taki przypadek w ciągu kilku lat. Podobnie mało bolała mnie porażka - że kto/co nam pozwoliło w tym finale grać? Z pewnością nic honorowego. Pucujemy się, my - Polacy - finałem siatkarskiej LM, zupełnie pomijając mafijny charakter nas w nim bytności. Tfu! Wyobrażacie sobie, że w finale piłkarskiej LM gra Bayern, bo w Monachium odbywa się finał? Przeca to zwyczajnie obrzydliwy ewenement, nie licujący z fantastyczną historią ludzi tej krainy.
-
2012/03/20 01:58:36
Cały czas czekam na chwilę kiedy gospodarz turnieju finałowego LM, będzie wyłaniany spośród CZTERECH drużyn, które wyjdą z grup i przejdą kolejne rundy docierając do półfinałów w postaci turnieju Final Four.
-
2012/03/20 07:13:53
Patrząc od strony sportowej Skra zawaliła chyba transfery, grała tą samą piątką co rok wcześniej. Zdecydowanie mija czas Wlazłego - szkoda, zapowiadał się na top3 wśród atakujących na lata - niestety ten gracz nie ma woli walki, a na dodatek zawsze się pali w decydujących momentach. Gdyby w jego miejscu był choćby Grozer lub Łasko, to Skra przeważyłaby szalę na swoją korzyść w finale. Drugi punkt do wymiany to Falasca na rozegraniu, choć on w finale zagrał nieźle i lepiej od Vermilio, ale w przekroju sezonu czuć już zmęczenie materiału. W jego miejsce jednak musiałaby przyjść absolutna gwiazda na tej pozycji. Bez tych zmian nie widzę Bełchatowian nawet w FinalFour w przyszłym roku.
-
2012/03/20 08:00:54
@aussie_92
Dorastanie boli,tylko dzieci dostają prezenty za darmo.Wchodzisz na tego bloga, to wiesz,że Rafał nieraz chwalił Skrę.W tym artykule dla odmiany była krytyka,z którą się zgadzam
-
2012/03/20 08:04:00
1. Zlikwidować te patologiczne Ligi Mistrzów zarówno w futbolu jak i siatkówce.
2. Powrócić do tradycyjnych pucharów granych wg systemu mecz i rewanż.
3. Zakazać nieuczciwej konkurencji w postaci kupowania sobie sukcesu za pieniądze.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedy sport przestanie być cyrkiem? Kiedy kasa przestanie być głównym rozgrywającym na arenach sportowych? Kto w końcu uporządkuje ten syf?
-
2012/03/20 08:17:22
...i właśnie dlatego jakoś nie potrafiłem się zmusić nie tylko do kibicowania Skrze, co nawet do wykrzesania z siebie liczonegow promilach zainteresowania tym finałem (całe szczęście że środowy finał ligii hokeja dostarczył emocji i radości mierzonej - o paradoksie - także w promilach, choć w tym wypadku jest to miara ogromu szczęścia)
-
2012/03/20 08:39:49
Kurczę, widzę, że nie tylko ja miałem takie uczucie obojętności jak oglądałem ten finał.
-
2012/03/20 09:22:50
Pełna zgoda, Rafał, jeśli chodzi o politykę CEV i doniesienie Skry do finału w lektyce. Myślę, że wszystko zostało tu już powiedziane w tym temacie, więc pozwolę sobie zwrócić uwagę na coś innego. To "coś" nazywa się Paweł Zatorski. Nie wiem jak się zaprezentował w meczu z Turkami bo nie oglądałem meczu, ale w finale z Kazaniem był absolutnie rewelacyjny. Miał chyba jakiś obłędny procent skuteczności przyjęcia. Uważam, że to on powinien dostać nagrodę dla najlepszego libero turnieju. Nie ma co, libero to mamy w kadrze światowej klasy [Igła i Zator].
-
2012/03/20 09:30:01
Pamiętajmy tylko o jednym. Nie ma tu znaczenia czy lubimy Pana Wlazłego czy Pana Falasce, w Skrze patologię tworzy Pan Piechocki i reszta działaczy. Wyraźnie im takie drukowane sukcesy pasują.
-
2012/03/20 09:38:05
W przyszłym roku pan Piechocki przeforsuje zmianę w przepisach, że np. nie wolno przy zagrywce odrywać nóg od ziemi i może w końcu się uda. Przecież w obecnej siatkówce przepisy gry są po to, żeby je dostosowywać pod gospodarzy.
-
2012/03/20 10:15:33
3 pokonane przez Skre zespoly sa najlpeszym podsumowaniem ,ze Piechocki na sile chce zrobic Skre najlepsza druzyna Europy(zreszta zapraszanie do klubowych MS ,swiadczy ,ze nie tylko) czym robi kzywde polskiej siatkowce ,bo wiekszosc ludzi nie utozsamia sie z ta druzyna.
Dla mnie o wiele cenniejszy bedzie sukces Resovi i ktoregos z Azsow(to jest pewnik) wywalczony w sportowej rywalizacji niz kupiony po raz kolejny Final Four
-
2012/03/20 10:56:05
"W półfinale dostali jako rywala Arkas Izmir, uczestnika łódzkiego turnieju bezapelacyjnie najwątlejszego, choć elementarna sportowa logika nakazywałaby raczej rozstawić tworzące drugą parę Zenit Kazań i Trento, czyli najmocniejsze kluby poprzedniej edycji Ligi Mistrzów"

A to Pan nie wie, że losowanie całej drabinki odbywa się zaraz po fazie zasadniczej ? To świadczy o pańskim siatkarskim dyletanctwie.
Zaraz po losowaniu par play off obstawiano półfinał FF Skra-Zaksa. Skra nikogo nie dostała z przydziału tylko tak wyszło z drabinki turniejowej. A gdyby Arkas nie wygrał z Lokomotivem to Skra grałaby z Trentino. A co do reszty to Ameryki Pan nie odkrył bo o przywilejach gospodarza Final Four każdy wie. Wystarczy przeczytać regulamin rozgrywek. To nie są przywileje drużyny Skry tylko każdego gospodarza Final Four.
-
2012/03/20 11:15:11
@realista

Tylko ile zespołów było gospodarzem trzy razy w ciągu pięciu lat? Skra nie kupując finałów mogła już w pierwszej rundzie trafić na Zenit, Banca Cuneo, Trentino, Lomkomtiw Nowosybirsk lub Arkas(zwycięzcy grup). Tylko Arkas wydaje się w tym gronie rywalem do ogrania bez problemów, więc nie ma się co dziwić jak zobaczyli potencjalnych rywali po rundzie zasadniczej, że zajęli się organizacją finału.
-
2012/03/20 11:35:23
Szkoda tylko, że wszystkich polskich rywali dopada na naszym krajowym podwórku jakaś zadziwiająca niemoc i nie są w stanie nawet nadgryźć Skry, która bez większych kłopotów wygrywa kolejne mistrzostwa. Ale rozumiem, że według niektórych to Piechocki wygrywa, a nie Skra :).
Co do organizacji CEV - tym razem Skra nie pchała się do organizowania finału i wszyscy dobrze o tym wiedzą. Żeby zmienić cały ten chory system - należałoby uszczuplić kabzy szefów CEV. Zacząć płacić pieniądze za zwycięstwa w LM, a także jakieś zwroty kosztów w pozostałych pucharach. We wszystkich turniejach międzynarodowych ustalić normalne zasady, takie jak w ręcznej, koszykówce, oparte na rozstawieniach najlepszych i klasycznych losowaniach, bez podpórek. To jest możliwe, ale bez zmiany szefostwa tej dyscypliny, nierealne. Z drugiej strony sprawa jest bardziej skomplikowana, bo siatkówkę utrzymują głównie Japończycy i Polacy. Zainteresowanie objawiające się frekwencją też jest największe w tych dwóch krajach. Jak propagować ten sport i jak na nim zarabiać, jeśli chcemy, aby MŚ i PŚ nie odbywały się praktycznie co roku w Japan?
-
2012/03/20 11:37:12
...a finały LM w Łodzi. Tak powinienem zakończyć poprzedni post. :)
-
2012/03/20 11:49:08
Niestety artukuł jest wyjęty z d..y. W życiu nie słyszałem takiej stronniczości autora. Pisze cały artykuł o łatwej drodze Skry do FF a na koniec wymiania jastrzębie które więcej osiągnęło. Czyżby zapomniał jaką drogę miało Jastrzębie? Otóż przypomnę szanowny autorze: w grupie jak sam nazwałeś "przeciętniutkie ach volley ljublianę i budvanską rivierę" czyli dokładnie to samo co Skra. Poźniej słaby niemiecki generali haching a potem nooliko maseik. Czy wśród nich jest choć 1 "duża firma" ZERO OBIEKTYWIZMU!! TAKA JEST BRUTALNA PRAWDA.

Tymczasem Skra odpada rok temu z Kazaniem mimo że w normalnych zasadach (wygrała więcej setów w meczach (1-1) by była w FF. Więc o co chodzi? Skoro w tym roku kupili FF (CEV samo nalegała ale ok) to czemu na to nie zasługują skoro są na poziomie należnego finalisty jakim jest Kazań i przegrywają o wątpliwą piłkę?

Czy JW albo zaksa miałby by jakiekolwiek szanse? Trochę obiektywizmu autorze!

(skasujesz ten komentarz tak jak na sport.pl bo prawda w oczka kole?)
-
2012/03/20 11:53:50
Panie Rafale,
lepiej nie dało się ująć całej prawdy o Skrze. Właśnie z tych powodów nie kibicuje tej drużynie, nawet więcej - zawsze kibicuje przeciwnikom. Sami nie potrafią awansować do finałów, a potem jeszcze chwalą się, że zdobyli brąz czy srebro, kiedy ledwo kiwnęli palcem. Już nie wspomnę, że wydaje się jakbyśmy mieli tylko jedną drużynę w Polsce a inne się nie liczyły (przypomnę jak w tamtym roku ważniejszą informacją było to, że skra nie awansowała do finałów, od tej że Jastrzębie awansowało i to swoimi siłami, co prawda z dużą ilością szczęścia, ale sportową walką ;))
Nie twierdzę, że Skra nie grała fantastycznie w finale, ale z czysto sportowej strony wolałam żeby Zenit wygrał ;)
Pozdrawiam. Magda.

P.S. Za rok znowu finały w Łodzi?? :P
-
2012/03/20 13:12:27
@warhead17

sam wpadasz we wlasne dołki - Jastrzębie miało przeciwników jakich miało ale pokonało je na boisku grając fazie pucharowej a nie przeskozyło sobie od razu do Final Four

nie frustruj się tak, bo zachowujesz się jakbyś był czytelnikiem BravoSport
-
2012/03/20 13:21:17
Mostostal Kędzierzyn-Koźle, nie ma takiego miasta jak Kędzierzyn! :)
-
2012/03/20 14:43:45
To nie jest artykuł. To kupa internetowych smieci zebrana na jedno miejsce. Wszyscy wiedzą jaką drogę do f4 przeszła Skra i kazdy po przegraniu przez nia finalu sobie uzywa. Tu nie ma nic nowego. Jezeli ktos chce wiedzieć ile warta jest Skra to mozna powiedziec ze o Wlazłego wiecej niz nasza reprezentacja. To malo? Chlopaki sie naprawde staraja ale co roku staje im na drodze do pokazania wlasnej wartosci albo kazań w ktorym przegrywaja napawde minimalnie albo wlasny prezes. Mozna zadać też sobie pytanie czy zeczywiscie celem samym w sobie dla siatkarskich druzyn powinien być sam awans do f4 drogą JW po to by w samym finale sluzyć jako sparingpartner innym druzynom. Twierdzę ze nie.Ten artykul zapewne ucieszyl kolegow z Resovii niemilosiernie lanych w lidze przez skre . Przykro mi chlopcy ale zaksy nie przejdziecie. Nawet kulawej.
-
2012/03/20 15:35:22
Ale Skra organizujac(po raz kolejny) F4 szkodzi nie tylko sobie ,ale calej dyscyplinie.Ile razy to nasi prezesi mowili ,ze gra w pucharach generuje niebagatelne koszta(oplacenie hoteli dla sedziow,oficjeli,przeloty itd.) a profitow za wyjatkiem prestizu brak zupelny.
To ,ze do CEV nie zglosila sie zadna druzyna chcaca "laskawie" zaplacic i zoorganizowac F4 dowodzi tylko jak chora sytuacja panuje w tej organizacji,skoro najbardziej prestizowe rozgrywki sa dla druzyn deficytowe.Nawet kolosalnie bogate Trentino odmowilo ,ale Piechocki oczywiscie za piniadze panstwowego koncernu zasponsorwal ten "burdel".Przez takich ludzi jak Piechocki nadal jest status quo ,bo jednak znalazl sie glupi co dolozy do zabawy CEV.Tymi decyzjami odwlekane sa konieczne zmiany ,ktore jesli szybko nie zapadna zniszcza siatkowke na poziomie klubowym,bo ile jeszcze mozna dokladac do tego interesu?
Wlasnie m.in dlatego Skra budzi tak negatywne emocje,bo zamiast korzystajac z pozycji organizacyjnego potentata ruszyc na wojne o dobro calej siatkowki ,Piechocki i spolka patrzy tylko,zeby odniesc dorazny sukces.Przykre
-
2012/03/20 16:20:33
Wybacz ale nie masz racji franc855. Gdyby skra nie chciała zorganizować f4 to CEV mial obietnice trento ze oni to zrobią. Swoja droga to co wyprawia CEV to się w glowie nie mieści. Czy ktoś kiedyś widział jak wyglada losowanie? Drabinki sa układane pod konkretne zespoły a wynik sportowy tych rozgrywek ma jedynie wymiar rozrywkowy.
-
2012/03/20 18:32:31
A ja chciałbym zwrócić uwagę na wspaniałą postawę AZS-u Częstochowy i Politechniki Warszawskiej w pucharach, a także solidną postawę Resovii. A poza tym bardzo chciałbym zobaczyć Wlazłego w Londynie, bo bez niego możemy Kurka w reprezentacji zajechać, a z nimi dwoma uzupełnionymi Winiarskim i dwójką świetnych środkowych, którym piłkę rzucał będzie Zagumny a nie Falasca... ach marzenia.
-
2012/03/21 00:48:00
Nie rozumiem dlaczego w Polakach zawsze budzi się taka zawiść i brak oddzielenia polityki zarządu klubu od chłopców, którzy zostawiają serce na boisku. Interesuję się siatkówką od lat i gdy tylko polska drużyna gra w europejskich pucharach, kibicuję jej pomimo tego, że w PlusLidzie sympatyzuję z inną.
Co do Final Four: wątpię żeby prezes Piechocki przyszedł do chłopaków po którymś z meczów i zapytał: to co chłopcy, chcecie finał?
Kiedy przestaniemy łączyć jakąkolwiek politykę ze sportem? Polityka zarządu jakiegokolwiek klubu, a zaangażowanie siatkarzy to nie jest to samo. Więc przestańmy traktować to jako jedną drogę. Siatkarze Skry zostawili niemało serca i zdrowia na różnorakich parkietach w przekroju całego sezonu oraz w fazie przygotowań, żeby osiągnąć taki stan, by móc rywalizować z najlepszymi. Dokładnie tyle samo serca i energii włożyli siatkarze z Rzeszowa, Cze-wy, Wa-wy, aby dostać się do finałów pucharów, w których występowali.
Czemu nie możemy cieszyć się, że nasze zespoły znaczą coraz więcej? Czemu nie możemy pogratulować każdemu zespołowi waleczności, woli walki i poświęcenia? Każdy z zawodników grających w poszczególnych klubach będzie budować reprezentację narodową i to, że w klubie trzyma taki poziom, powinien nas cieszyć. Jasne, że znajdą się zawodnicy, którzy nie są w reprezentacji, ale to nie umniejsza ich roli.
Jeszcze raz. Przestańmy być zawistni i przestańmy upatrywać wszędzie smrodu i załatwiania sobie finałów, a zacznijmy patrzeć na tych chłopców, którzy wychodzą na boisko i oddają całych siebie, aby osiągnąć jak najlepszy wynik dla siebie i kibiców (których mamy najlepszych na świecie! Czyżby oni też byli opłacani!!??) i to im kibicowali, niezależnie od przynależności klubowej.
-
2012/03/21 02:21:02
@ obiektywny_91

ale przecież w felietonie pada takie stwierdzenie autora: "Piszę to z bólem, bo nie chcę kwestionować wysiłku Bogu ducha winnych siatkarzy" więc chyba wszyscy się zgadzamy że nikt tu nie kwestionuje samego zaanagażownia zawodników

a co do postawionego pytania "Kiedy przestaniemy łączyć jakąkolwiek politykę ze sportem?" - na przykład wtedy kiedy znikną w siatkówce wynalazki typu "dzikie karty", wtedy nie trzeba bedzie doszukiwać się smrodu... a na razie cały czas cuchnie pod siatką