Blog > Komentarze do wpisu

Zaburzenie w Lidze Mistrzów

Fluktuation_im_Universum, Zaburzenie w Lidze Mistrzów

Epoki w piłce nożnej trwają ciut dłużej niż mgnienie oka, oczywiście kibicowskiego. Jeszcze przed chwilą angielskie firmy sezon w sezon tłoczyły się we dwie albo trzy w półfinałach Champions League, a zaraz żadna nie przeżyje - prawdopodobnie - nawet do ćwierćfinału. Co nie zdarzyło się, odkąd do klubowej elity zapraszani są nie tylko mistrzowie krajów. Nie zdarzyło się, odkąd Legia jesienią 1995 roku pogoniła Blackburn.

Ogłaszać nowej epoki - znaczonej przez schyłek angielskiego imperium - nie zamierzam, w tegosezonowej klęsce przeczuwam raczej chwilowe zaburzenie. Wygłodniałe wilki z Manchesteru City w Lidze Mistrzów debiutowały, więc ostro dostały po łapach, ale wrócą wściekłe i drapieżniejsze; Manchesterowi United chyba zaszkodziła nadmierna pewność siebie trenera, ale oni też wrócą, Alex Ferguson łatwo się nie poddaje; Chelsea oddała wybitnie trudną do kontrolowania szatnię młokosowi, ale i ona powinna odzyskać moc, bo w tej szatni zgromadziła mnóstwo talentu; gaśnie chyba jeden Arsenal, ale z Tottenhamu bije energia, Tottenham może rozbłysnąć zamiast sąsiadów z północnego Londynu. Wątłość przewlekłą wypada też wróżyć Interowi, który dziś znów - bezskutecznie - próbował się podnieść na podstarzałych członkach zdobywców Pucharu Europy sprzed dwóch lat i czeka go długi, bolesny proces przebudowy, ale i włoskiej Serie A ciemność nie pochłonie na wieczność - wbrew prognozom największych pesymistów, także włoskich.

Trzęsie Ligą Mistrzów od początku sezonu, dlatego przed meczem, który w 1/8 finału intrygował mnie specjalnie, zasiadłem z podejrzeniem, że doświadczę kolejnej sensacji. Że mianowicie rozochoceni chłopcy z Bazylei oprą się Bayernowi, czyli drużynie dzięki kwadratowi Lahm - Ribery - Robben - Rafinha teoretycznie najefektowniej rozskrzydlonej w rozgrywkach, lecz o tyle nieefektywnej, że każde z jej skrzydeł lubi trzepotać dla siebie, we własnym rytmie, bez synchronizacji trzepnięć. I rzeczywiście, moje pragnienia zostały spełnione, mistrzowie Szwajcarii wygrali. Oni ostro pracują na markę wśród drużyn drugorzędnych wyjątkową. Kiedyś ukatrupili już Liverpool, jesienią ukatrupili Manchester United, zaraz być może uśmiercą Bayern. Zaiste imponująca lista ofiar.

Cała bieżąca edycja LM to zaburzenie. Urocze zaburzenie. Jeśli do następnej rundy awansują ci, którzy w pierwszych meczach osiągnęli korzystne wyniki - wygrali lub zremisowali na wyjeździe - to w ćwierćfinałach zobaczymy ledwie dwóch ćwierćfinalistów z minionego sezonu. Pozostałymi zostaną LYON, Zenit St. Petersburg, MILAN, Napoli, OLYMPIQUE MARSYLIA i Basel. Ba, podani przeze mnie pogrubionym drukiem zajdą tak wysoko po raz pierwszy w historii. Wyobrażacie już sobie niezwykłość możliwych półfinałów? Półfinałów tej ponoć nudnej, stęchłej Ligi Mistrzów?

Jeśli wszyscy utrzymają przewagę z pierwszej tury gier, spośród ćwierćfinalistów ubiegłorocznych przetrwają dwaj - Barcelona i Real Madryt. Aż chce się napisać, że jak zniknęli z oczu konkurentom z ligi hiszpańskiej, tak zniknęli z oczu rywalom z europejskim. Aż chce się napisać, że nad resztą świata osiągnęli taką przewagę, jaką nad innymi piłkarzami - pod względem sławy oraz osobistego wpływu na wyniki - osiągnęli Leo Messi i Cristiano Ronaldo.

Chce się napisać, ale lepiej zachować ostrożność. Ustaliliśmy już, że epoki w piłce nożnej trwają tylko ciut dłużej niż mgnienie oka.

środa, 22 lutego 2012, rafal.stec

Komentarze
2012/02/22 23:49:45
Największym dzisiejszym zaburzeniem było, kiedy usłyszałem w Polsacie "i nie trafił Gonzalo Higłejn".
-
2012/02/22 23:49:58
No i oni (Real i Barca) tych Manchesterów, Chelsea czy Interu nie wyeliminowali własnoręcznie, lecz skorzystali na ich potknięciach. Niemniej wszystko wskazuje, że czarna robota została za nich odwalona. Pozostaje im tylko Milan, może Bayern. Całą resztę powinni zjeść w meczach rozgrywanych na pół gwizdka. Tak samo pewnie uważali Evra z Rooneyem.
-
2012/02/22 23:51:47
@bartoszcze
A dla mnie - jak sędzia dał Bayernowi rzut rożny, a Lahm zaprotestował i kazał wybijać Sommerowi z 'piątki'
-
2012/02/22 23:55:33
Chelsea w lidze grzeszy taka nieporadnoscia ze w przyszlym sezonie w Lidze Mistrzow raczej nie zagra. Troche beda musieli poczekac az odbuduja swoja pozycje. Nie rozumiem jak druzyna z takim potencjalem jak Bayern moze zawodzic w LM i Bundeslidze. Spodziewalbym sie niestety srogiego rewanzu na Allianz Arena. Real z Barcelona maja tendencje do lekcewazenia przeciwnikow. Nie mniej jednak jedna z tych druzyn powinna sie doczlapac do finalu, w ktorym kazdy inny rywal niz Milan bedzie wielkim zaskoczeniem. A pilka lubi zaskakiwac
-
2012/02/23 00:05:53
Swoja droga prawdziwym kataklizmem bylaby liga mistrzow, gdyby przy podanej przez Pana konfiguracij CSKA ograloby skromnie 1:0 Real. Niby niemozliwe, a jednak ;)
-
2012/02/23 00:12:13
Ja na eNce usłyszałem wczoraj o "Kalechonie". Bardzo ucieszyłby mnie jakiś potężny tekst o polskich komentatorach.
-
2012/02/23 00:39:22
@twoboredmen

Chyba nie miałeś na myśli potknięcia, pisząc "potknięcie". Mówi się tak raczej na jednorazowe, krótkotrwałe niepowodzenie, epizod in minus. Potknięciem można nazwać np. porażkę Benfiki, bo zazwyczaj Benfica nie przegrywa. W jaki sposób najlepszy mecz Interu w tym roku ma być "potknięciem", to nie wiem. W jaki sposób Chelsea, która zagrała na podobnym poziomie, jak gra od dłuższego czasu, miała się nagle potknąć, też nie wiem. Manchestery - podobnież. Miały sześć meczów grupowych i kto je widział na oczy, nie mógłby powiedzieć, że się potknęły, one po prostu na przestrzeni tych sześciu spotkań pokazały, że są od rywali bez wątpienia gorsze.

Pokonanie Interu w obecnej formie z Serie A nie byłoby żadną czarną robotą - to wyrażenie oznacza robotę trudną, niewdzięczną. Czarną robotą jest granie z takim - jakże pogardzanym w internecie, mimo wielokrotnego pokazania swojego poziomu - Basel, czy każdym innym klubem bez większej historii sukcesów. Natomiast trafić na ekipę renomowaną, ale słabą, jak Inter czy Chelsea, to najlepsza opcja - łatwiej i lepiej brzmi.
-
2012/02/23 01:06:27
I to nie prawda, że liga angielska nie jest najlepsza, bo dach nie przeciekła i w ogóle nie padało. Ale nędza angielskiej piłki jest aż tak sromotna, że boję się, czy aby psim swędem nie zrobią Włochów i nie wygrają Euro. W końcu sobie biedaczyny odpoczną, jeszcze nie ma marca, a tu już po lidze mistrzów.

Jeśli odpadnie Bayern (w co nie wierzę), to o ile Barca wykrwawi się Realem, Milan może sprawić psikusa w tym jednym meczu finałowym. W dwumeczu z Hiszpanami (zwłaszcza Barcą) większych szans mu nie daję. Choć zawsze trzeba pamiętać kazus Interu.

Cieszy Napolil. Bazylea i oby Ol. Marsylia. Szkoda przekrętasów z Lyonu, mogliby odpaść.
-
2012/02/23 01:22:30
napoli cieszy o tyle, ze nie chcialbym, zeby awansowali do polfinalu - ten team jeszcze nie jest na to gotowy, a boje sie, ze jesli trafia na ktoregos z hiszpanskich gigantow to stanie sie z nimi to samo, co z kogutami. a ekipa mazzariego na takie upokorzenie najzwyczajniej w swiecie nie zasluguje; pozostaje tylko gdybac co by bylo, gdyby jednym z obroncow nie byl aronica, tylko taki benatia z udinese.

milanu tez bym specjalnie nie przewartosciowywal. tak, boski silvio wraca na stanowisko prezesa juz w kwietniu, ale to niczego nie zmienia - to nie jest zespol na wygrana w lidze mistrzow, predzej na zamortyzowanie nieustajacej wymiany pokoleniowej (choc, szczerze mowiac, chcialbym widziec zlatana z pucharem europy w rekach - pilkarz to wybirny, a wirtuozami futbol zyje).
-
2012/02/23 09:00:21
Problem w tym, że to "ciut dłużej niż mgnienie oka" z reguły wydaje się wiecznością. Uradowany/załamany kibic ma aż nadto czasu na wyciąganie wniosków ostatecznych i budowanie teorii wszystkiego, w które nawet sam zdąży uwierzyć i jeszcze będzie nimi ewangelizował innych.
-
2012/02/23 09:06:17
Aż chce się napisać, że jak zniknęli z oczu konkurentom z ligi hiszpańskiej, tak zniknęli z oczu rywalom z europejskim.

Rafał, Tobie się chce i chce. Piejesz o ich rzekomej dominacji niemal od początku sezonu. Mi się z kolei nieustannie chce pisać, że uważam, iż na to za wcześnie (chodzi głównie o Real Madryt). Na końcu może się okazać że miałeś rację, ale równie dobrze może się okazać że miesiącami pisałeś bzdury. Dobrze że tym razem przynajmniej dodałeś lepiej zachować ostrożność, to jest nowość :)

Urocze zaburzenie.

Ale jakie zaburzenie? W poprzednim sezonie w 1/4 było tylko 3-ech ćwierćfinalistów z przed 2-óch lat. A więc jakieś trzęsienie ziemi to to nie jest. Wcześniej rzeczywiście bywało stabilniej ale to głównie przez regularność angielskiego kwartetu który teraz nieco zdziadział. Na marginesie, również uważam że dziadowatość Premiership to stan przejściowy.
-
2012/02/23 09:27:03
Ale to jest całe piękno futbolu właśnie, że układ sił się zmienia, wchodzą nowe teamy. Napoli płata wszystkim figla, Basel wygrywa z Bayernem, czego chcieć więcej ? Natomiast kryzys Premiership to tylko stan przejściowy, wszystko wróci za rok do normy.

Zapraszam do siebie:

benditlikebeckham.blox.pl/html
-
2012/02/23 10:04:54

Na angielską piłkę nie można patrzeć tylko poprzez występy w europejskich pucharach.
Obrazem tej ligi jest także niesamowita klęska projektu Liverpool F.C., który miał być jakąś tam alternatywą dla przeinwestowanych klubów oligarchów i szejków.
A jeśli już patrzeć przez puchary, to ten bijący energią Tottenham dał się ograć Rubinowi Kazań i PAOK-owi.
Nie wiem, co dziennikarze Agory widzą w tym Tottenhamie.

Serie A wciąż bardzo niestabilna. Jak wygra Milan, Napoli czy Udinese, to skompromituje się Roma czy Lazio. Inter po historycznych sukcesach musi wszystko budować od początku. Najlepiej bez sabotażysty Marka Branki.

-
2012/02/23 10:06:34
Natomiast kryzys Premiership to tylko stan przejściowy, wszystko wróci za rok do normy.

No właśnie nie wiem, dlaczego fani Premiership uważają, że lata 2007-09 to była jakaś norma, a nie chwilowa aberracja.
-
2012/02/23 10:19:44
premiership moze nie jest w kryzysie, ale z pewnoscia jest to jakas zadyszka - w united plaga kontuzji, brak solidnego rozgrywajacego i niespelnione nadzieje pokladane w mlodych pilkarzach; chelsea to klub potrzebujacy szybkiej wymiany pokoleniowej, abramowicz dzieki swoim dolarom wychowal sobie zgraje milionerow z nadmuchanym ego i z postawa roszczeniowa; arsenal raczej na dluzszy czas zegna sie ze scisla elita, a na gre liverpoolu tradycyjnie nie da sie patrzec, choc w obronie sa najpewniejsi z calej czworki

w tym momencie tylko city i tottenham prezentuja jako taki poziom, choc dyspozycja united i chelsea w przyszlym sezonie zalezec bedzie od tego, co wymysla wlodarze tych klubow w lecie
-
2012/02/23 10:38:40
Myślę, że okres całkowitej dominacji Premiership nie wróci prędko, ale nie dlatego, że Premiership obniżyła loty (a przynajmniej nie tylko dlatego), ale ponieważ inni się podciągnęli.
Real i Barcelona wydają się na obecną chwilę nie do dogonienia, chociaż w obu przypadkach rychłe odejście aktualnych trenerów (po tym lub zapewne najdalej po następnym sezonie) niesie ze sobą duże ryzyko tąpnięcia w formie.
Włoski drużyny odbudowują się po Calciopoli, szczególnie Juve ze swoim nowym stadionem wydaje się mieć duże szanse na poprawienie wyników finansowych, co w parze z dobrym zarządzaniem może się przełożyć na dobre rezultaty w kraju i Europie. Milan ew. niedostatki finansowe nadrabia świetną polityką transferową. Roma w końcu ma zasobniejszych właścicieli i może sobie też pozwolić na nieco więcej. Konsekwentnie rozwijany jest projekt Napoli i tylko Inter jest w naprawdę niepokojącej sytuacji.
Bayern konsekwentnie wraca na europejski top i jeszcze parę udanych transferów i bez wątpienia może ponownie walczyć o zwycięstwo w LM.
Brakuje drugiej drużyny niemieckiej regularnie grającej w LM (w ostatnich latach w LM widywaliśmy Bayer, Werder, Stuttgart, Schalke, Wolfsburg, HSV, Borussie), marzyło by nam się, by taką drużyną została Borussia, ale to się okaże.
Spore szanse na zaznaczenie swojej obecności w LM będzie pewnie miało PSG, silne w petrodolary właścicieli.
Najsmutniej chyba prezentuje się La Liga. Siła Realu i Barcelony przyćmiewa mizerię reszty ligi. Kluby, które dotychczas były w stanie rzucać wyzwanie Realowi i Barcelonie boleśnie dotknął kryzys (szczególnie Valencia i Villareal), bodaj z 6 klubów La Liga znajduje się w upadłości, sporo klubów ma problemy z wypłatami wynagrodzeń dla piłkarzy. Sytuację sportową ratuje dobry system szkolenia i kolejne utalentowane pokolenie, coraz więcej klubów jest zmuszonych opierać się na wychowankach, co niekoniecznie jest dla nich najgorszym wyjściem, do zawojowania LM może to być jednak za mało.
-
2012/02/23 11:05:40
Gdyby któraś z tak słabo grających ekip z EPL doczłapała się do półfinałów, oznaczałoby to, że coś jest nie tak z resztą Europy. Na szczęście wygląda na to, że wszystko jest w porządku - lepsi awansują, słabsi odpadają.
-
2012/02/23 11:53:48
W końcu burzy się era pychy, pieniądza i kosmicznych transakcji. Piłkarsko LM wypiękniała. Trzeba przyznać, że nieco przy pomocy futbolowego szczęscia, ale właśnie pięknem jest nieprzewidywalność tego sportu.

Ogromnie cieszy mnie kunszt Napoli - Hamsik, Lavezzi, Cavani. Bitwa w Londynie będzie krwawa, ale mam nadzieję, że tarcza pozostanie po stronie włoskiego klubu. Cieszy Basel, Marsylia, Zenit, chociaż nie ukrywajmy, że kondycji w rewanżu tym drużynom nie może zabraknąć. Milan i Barca wyhukali sobie awans. Real miał trudne warunki, ale moim zdaniem mecz na Santiago Bernabeu to czysta formalność.

Dzięki wichurze, która przeszła przez LM mamy teraz fantastyczną, od lat nie błyszczącą takim światłem Lige Europy, a z rundy na runde powinno być jeszcze ciekawiej.

BTW.
@deathcrew77
Nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Piszesz:
"napoli cieszy o tyle, ze nie chcialbym, zeby awansowali do polfinalu - ten team jeszcze nie jest na to gotowy, a boje sie, ze jesli trafia na ktoregos z hiszpanskich gigantow to stanie sie z nimi to samo, co z kogutami. a ekipa mazzariego na takie upokorzenie najzwyczajniej w swiecie nie zasluguje"

Chyba nie oglądasz tych spotkań.
Kto według Ciebie jest gotowy na półfinał? APOEL, Zenit, Marsylia, Basel?
Napoli prezentuje formę jedną z najwyższych spośród zespołów, które obecnie grają w LM. W ogóle nie rozumiem Twojego myślenia i klasyfikowania awansu jakiegokolwiek klubu w kategorii "gotowy". Poza tym jak to napisałeś hiszpańskie giganty raczej będą miały przewagę z każdym z przeciwników i żaden z klubów walczących na tym szczeblu nie zasługuje na upokorzenie, ale taki jest futbol są mocni i mocniejsi. Nie odniósłbym tego tylko do Napoli.

Miejmy nadzieje, że dalej będzie ciekawie.
Pozdrawiam.
-
2012/02/23 12:07:25
@kay84- ale o jakiej mizerii mówisz, akurat po raz pierwszy od kilku lat Valencia jeszcze tydzień temu miała szanse bić się o drugą lokatę, a nawet dziś między 2 a 3 zespołem jest taka sama różnica jak w Anglii między 3 a 4. Co najważniejsze między 4 a 17 zespołem ligi jest tylko 7 punktów różnicy. Tyle zespołów walczy o miejsce w lidze mistrzów. Owszem, La liga ma masę problemów, ale dawno nie było tylko nowych, coraz lepszych ekip: Bilbao Bielscy, Espanyol Pochetino, czy ostatanio coraz lepsze Atelti. Malaga szejków dopiero na 9 miejscu.
-
2012/02/23 13:25:46
@ maj.or
"ale o jakiej mizerii mówisz, akurat po raz pierwszy od kilku lat Valencia jeszcze tydzień temu miała szanse bić się o drugą lokatę"

A potem przyszedł mecz z Barceloną, który równie dobrze mógł się skończyć 8-1. W LM również się jakoś wybitnie nie popisali, a grupy nie mieli trudnej. Valencia to solidna drużyna, ale do tego, żeby coś poważniejszego osiągnąć w LM jej sporo brakuje.

"a nawet dziś między 2 a 3 zespołem jest taka sama różnica jak w Anglii między 3 a 4."

No i czego ma to dowodzić? Równie dobrze mogę napisać, że w La Liga różnica między 1 a 3 miejscem to 21 punktów, w Anglii 7 punktów. Tak sobie dobierając statystyki dowiedziesz każdej tezy. A fakt ogromnej dysproporcji pozostanie faktem, przy czym dysproporcja bierze się niestety nie tylko z wzmocnienia się Realu i Barcy, ale i osłabienia się całej reszty stawki.

"Co najważniejsze między 4 a 17 zespołem ligi jest tylko 7 punktów różnicy."

To, że w zasięgu paru punktów od miejsc w LM jest Rayo Vallecano, Levante, Osasuna czy Granada świadczy dokładnie o tym o czym piszę, te dotychczasowe mocne hiszpańskie drużyny wyrównały do dołu i efekt jest taki, że pomiędzy 1 a 4 miejscem jest różnica 28 pkt, a 4 a 17 - 7 pkt.

"Owszem, La liga ma masę problemów, ale dawno nie było tylko nowych, coraz lepszych ekip: Bilbao Bielscy, Espanyol Pochetino, czy ostatanio coraz lepsze Atelti. Malaga szejków dopiero na 9 miejscu."

Bilbao gra ciekawie i dobrze, ciągle nie na tyle regularnie, żeby zająć to 4 miejsce, które IMHO im się należy. Ale ta drużyna ma swoje oczywiste ograniczenia.
Espanyol swoją pozycję zawdzięcza świetnej robocie Pochetino i, no właśnie, ogólnej mizerii. W tym sezonie naprawdę niewiele trzeba, żeby się bić o miejsce w LM. Do zeszłej kolejki 4 było Levante, pomimo, że ostatnie zwycięstwo odnotowali na początku grudnia! Atletico teoretycznie ma największe szanse na wybicie się poziomem ponad resztę, mocny skład, spory jak na hiszpańskie warunki budżet i frekwencję. Ale chaos organizacyjny i coraz większe zadłużenie stawiają pod znakiem zapytania ich szanse na osiągnięcie czegoś więcej.
A Malaga Szejków to na razie całkowita porażka.
Do tego Villareal w głębokim kryzysie, rozbita Sevilla bez wyrazu, 6 (bodaj) drużyn w upadłości, ot i stan La Liga w sezonie 2011/12.
Jedyną nadzieją na to, że Hiszpania zyska trzecią drużyną zdolną osiągnąć coś w LM jest jednak nadal Valencia, stabilna instytucjonalnie i coraz stabilniejsza finansowo. Jeśli przetrwają kolejny sezon do otwarcia nowego stadionu to później już powinno być dobrze.
-
2012/02/23 13:32:39
Teraz zakładamy, że dochodzi w większości przypadków do sensacji. Apoel, Basel, Zenit, Marsylia, Napoli, Milan, Real i Barcelona. Czy na mecz Marsylia-Zenit ktos bedzie sie specjalnie z pracy urywac? Mowic do zony: dziś jest wazny mecz, wychodzę;]? Mecz może być porywający, jednak to wciąż mecz co najwyżej na LE.
Dziwne, bo też chciałem "nowych", ale chyba nie hurtowo;p
Trzymajmy kciuki, by Real i Barca nie wpadły na siebie aż do finału;] Ja będę;p
-
2012/02/23 14:07:52
@gobboke
"A jeśli już patrzeć przez puchary, to ten bijący energią Tottenham dał się ograć Rubinowi Kazań i PAOK-owi.
Nie wiem, co dziennikarze Agory widzą w tym Tottenhamie."

A widziales moze, jakich pilkarzy Redknapp wystawial w LE?
-
2012/02/23 14:17:25

Widziałem.
pl.uefa.com/uefaeuropaleague/season=2012/matches/live/day=5/session=1/match=2007372/index.html

Widziałem też jego minę i spontaniczną "radość" kopaczy po meczu z Grekami.
Prawdziwa euforia.
Linkować filmiki?
-
2012/02/23 15:13:54
@gobokke, nie wiesz o czym mówisz. LE była olewana od początku do końca. Absolutnie nic to nie mówi o sile drużyny. Może trochę o ławce rezerwowych.
Mówią ci coś zeszłoroczne rozgrywki LM? Inter, Milan, te sprawy.
-
2012/02/23 16:00:26

Gdyby kibole EPL wiedzieli, kiedy ich boskie drużynki "specjalnie" odpadną z europejskich pucharów, byliby milionerami.

-
2012/02/23 16:02:36
jeszcze nie tak dawno oglądałem w finale Porto z MONACO :)
-
2012/02/23 16:21:59
@bartoszcze
Po finale PNA na tvn24 usłyszałem, że karnego w meczu nie wykorzystał "Dajder Drożba" :)
-
2012/02/23 17:06:58
@gobboke, nikt nie mowi, ze specjalnie. najmniejszym nakladem sil, najlepiej po lini najmniejszego oporu. Akurat w przypadku Spurs Redknapp zapowiadal, ze bedzie tak dawsl szanse tym, ktorzy w lidze nie graja lub graja malo. Tak dokladnie bylo.
-
2012/02/23 17:14:18
@ kay84

"A potem przyszedł mecz z Barceloną, który równie dobrze mógł się skończyć 8-1. W LM również się jakoś wybitnie nie popisali, a grupy nie mieli trudnej. Valencia to solidna drużyna, ale do tego, żeby coś poważniejszego osiągnąć w LM jej sporo brakuje."

Ale przecież to samo stało się z United, które dostało od City 5, a mogło 8 a w LM też się jakoś wybitnie nie popisali.

"A fakt ogromnej dysproporcji pozostanie faktem, przy czym dysproporcja bierze się niestety nie tylko z wzmocnienia się Realu i Barcy, ale i osłabienia się całej reszty stawki."

No ale przecież to bzdura, wyniki Barcelony na wyjazdach (4 remisy, 1 porażka, 2 zwycięstwa) pokazują, że jest akurat odwrotnie. Teraz w La liga mają trudniej niż w LM. Różnica między Barcą a Realem wynika z wyższej poprzeczki drużyn La liga przeciwko tiki-taka.

"To, że w zasięgu paru punktów od miejsc w LM jest Rayo Vallecano, Levante, Osasuna czy Granada świadczy dokładnie o tym o czym piszę, te dotychczasowe mocne hiszpańskie drużyny wyrównały do dołu i efekt jest taki, że pomiędzy 1 a 4 miejscem jest różnica 28 pkt, a 4 a 17 - 7 pkt."

Non sequitur. Równie dobrze może być równanie w górę. Grupa średniaków się powiększyła o Malage, Espanyol, Bilbao.


"W tym sezonie naprawdę niewiele trzeba, żeby się bić o miejsce w LM."

No więc jeśli bije się 17 zespołów, to pewnie trzeba dosyć dużo, bo cały czas nie jesteś bezpieczny, jak kilka lat temu.
-
2012/02/23 17:17:49
Chelsea i tak wyeliminuje te śmieszne Napoli ,a Bayern rozgromi FC Basel .
-
2012/02/23 17:29:06
Wszystko wspaniale, tylko Inter musial "przyaktorzyc" i przegrac z doprawy slaba wczoraj Marsylia...
-
2012/02/23 17:38:29
@Major, Kay

A moim zdaniem wyniki tegortocznej LM dobrze pokazują formę poszczególnych lig, że się tak wyrażę.

Tak naprawdę poza Barceloną i Realem, które są w naprawdę świetnej formie, nie potrzeba wielkich eksperymentów i analiz, żeby stwierdzić, że:

- dzisiejszy Inter nie wróci już do formy z 2009 roku, a skład mają ten sam;
- jakość piłkarzy dzisiejszego Milanu i w ogóle drużyna jako całość może czyścić buty tej z 2007;
- Valencia po odejściu kilku gwiazd na papierze trzyma się nieźle, ale do jakości sprzed choćby dwóch sezonów brakuje jej sporo;
- Villareal i Sevilla są w głębokim czarnym dole, a pretendujące do ich zastąpienia Bilbao wciąż jest raczej placem budowy, niż mocną drużyną;
- cała Premier League, jak napisałem już wcześniej, jest słabsza niż była jeszcze niedawno - i czołówka (Chelsea, Liverpool, Arsenal, United), i niegdyś mocne średniaki (Everton, Aston Villa).

Cięzko stwierdzić, w której lidze poziom jest teraz najwyższy, ale na pewno w żadnej nie widzę zespołu dorównującego jakością Realowi i Barcelonie. W Serie A są zespoły, które mogłyby sprawić im problemy, ale wygrać dwumecz? Nie wydaje mi się.
-
2012/02/23 17:56:54
A ja bym wytłumaczył to "zaburzenie" jako naturalną konsekwencję wybranego sposobu budowania drużyn przez potentatów europejskich. Jak coś nie idzie, to bach - wykładamy sto baniek i idziemy na zakupy. Dlaczego wielu właścicieli klubów piłkarskich, inwestując w piłkarzy, zwiększając tym samym potencjał drużyny i oczekując zaraz po tym ponadstandardowych rezultatów, zderza się natychmiast z brutalną rzeczywistością?

Sukces można budować dużym kosztem i ekspresowo albo tanio, ale powoli i cierpliwie. I ten drugi sposób, bierze górę w sytuacji, gdy w kasie pustki. Przykładem chociażby, na naszym krajowym podwórku - Lech Poznań ( zwolnienie Bakero pokaże z kolei, jak bolesne, dla niektórych, jest zderzenie z oczekiwaniami kibiców i włodarzy klubów). Stawianie na młodzież i dwa, trzy transfery na sezon to jest metoda. Ale na sukcesy czeka się latami, a przepraszam bardzo, czy np. Bazylea to jest drużyna z przypadku, klejona gdzieś na kolanie, z przypadkowych grajków jak pół roku temu Arsenal? ( tylko trzech zawodników, którzy wystąpili od pierwszych minut w meczu z Bayernem jest w klubie od mniej niż 2,5 roku)

Chelsea, MU czy np. Inter, to drużyny, które albo już zaczęły, ale lada chwila zaczną przebudowę szatni, bo wiek obecnych w nich zawodników tego wymaga. Jeśli się sprzedaje wychowanków za grosze, a przepłaca piłkarzy niekoniecznie lepszych ( bo jak się nie kupi, to kibice powiedzą, że wzmocnień nie ma) to nic dziwnego, że gdy zabraknie kasy, to nie ma kim grać. ....

PS. Panie Rafale, jeśli Bazylea przejdzie do kolejnej rundy, to pierwszy zamawiam jakąś notkę na blogu o tym zespole, bo uważam, że po prostu na to zasłużą.
-
2012/02/23 18:38:50
deathcrew77


hahaha... większego steku bzdur dawno nie słyszałem. O ile City Tottenham rzeczywiście zaskakuje, bo wdarł się do wielkiej czwórki bez spektakularnych wydatków jak Chelsea, to reszta jest raczej lamentem człowieka, który o angielskich drużynach słyszał tylko w telewizji. Chelsea stoi mniej więcej w tym miejscu, gdzie rok temu stało City. Nowy trener usiłuje wprowadzić swoje zasady, co nie do końca wychodzi na korzyść drużynie. Jeśli nie uda mu się zrealizować swojego planu, to bardzo boleśnie przekona się o braku cierpliwości właściciela. United rzeczywiście ma problem z kontuzjami (jeden z największych od ładnych paru lat), jednak to nie przeszkadza mu w rozgrywaniu jednego z najlepszych sezonów w lidze od dawna. Stwierdzenie, że ta drużyna nie prezentuje dobrego poziomu jest co najmniej nadużyciem. W kwestii arsenalu, to niestety tutaj ukazuje się sprzedanie dwóch czołowych zawodników. Mimo to drużyna ta wciąż ma szanse na 4 miejsce w lidze, kosztem Chelsea, więc twierdzenie, że żegnają się z elitą jest nie na miejscu.

niespełnione ambicje pokładane w młodych - pozwolę sobie zauważyć, że Welbeck gra jedną z pierwszoplanowych ról w drużynie, Clev, gdyby nie kontuzja, mógłby pójść śladem welbecka. Jones, jeden z największych objawień pierwszej połowy sezonu. Do tego wdzierający się do skłądu Pogba. Coś tu chyba kolega nie tę drużynę obserwuje. Myślę, że jeszcze kilka Twoich argumentów mógłbym obalić.
-
2012/02/23 20:27:11
Witam.Ja chciałbym nawiązać do tej dominacji Realu i Barcelony.
Tak,ma ona miejsce ,gdyż kasa ,misie :-) ,kasa.Jeśli Valencii nie stać ,by kupić za 8 mln euro młodego gracza z Holandii (chyba van Wolfinskela) ,bo daje tylko 5 mln to jest coś nie tak.(Pomijam wielkie zadłużenie Nietoperzy).Prawa telewizyjne są takie,że Real i Barca dostają ok.50-60 % wszystkiej kasy.I różnica między Realem a ostatnim teamem w lidze pod tym względem to ok. 100-120 mln euro.
Więc ,mój drogi Rafale,tak,to jest taka dominacja jak w lidze szkockiej (The Boys i The Gers ) .W ogóle proponuję,aby gdy ludzie piszą o lidze hiszpańskiej przyjąć zasadę 2+18.Liga Hiszpańska to najbardziej patologiczna (oprócz Greckiej) pod tym względem liga w Europie.(No może na Ukrainie jest średnio,choć nawet tam jest kilka mocnych klubów). O tym ciekawie mówi Brasileirao
brasileirao.blox.pl/2012/02/Radio-Brazylia-Barcelona-vs-Valencia.html
-
2012/02/23 20:45:25
Panowie Liga W Anglii jest bardziej wyrównana (a przez to lepsza) od La Liga pod względem finansowym=sportowym.
1.Podział kasy z TV jest sprawiedliwszy.
2.Dużo gwiazd=nie Messi,nie C.Ronaldo,ale gracze bardzo solidni ,którzy stanowią o sile swoich reprezentacji = w swoich krajach są gwiazdami.
3.Mocne zaplecze (organizacja,finanse).
4.Nie ma zespołów z długami=w sensie one są np. w stosunku do właścicieli lub banków.Lecz potencjał kibicowsko-marketingowy tych klubów pozwala im na bieżącą obsługę zadłużenia,przez co uprawnione jest stwierdzenie,że są one ok z finansami(tutaj : bez długów).
%.To,że mocny Rubin(zobaczcie ich skład ) ogrywa Tottenham nie świadczy o obrazie ligi.
Więcej,H.Redknapp walczy o to ,żeby się dostać do ligi mistrzów.A na 4 miejsca jest chętne tyle zespołów(MC,MU,Arsenal,Chelsea,Tottenham,Liverpool,rewelacyjne Newcastle),że musi on olać Lige Europejską.Tu : oczywiście drużyna ma zajść jak najdalej,ale nie może się to odbyć kosztem Ligi.
Pozdrawiam.
-
2012/02/24 00:49:57
niestety zaburzenia w lidze europejskiej nie bylo, chyba ze za takie uznamy dotarcie 2 naszych druzyn tak daleko
-
2012/02/24 09:20:35
Niby we Włoszech się lepiej dzieje niż to bywało w przeszłości, ale przecież Napoli jeszcze nie awansowało, Inter jeszcze nie odpadł, a Milan jest ciężki do ogarnięcia. Tzn. potrafi zagrać bardzo dobrze, ale potrafi też dać ciała po całości. Jeśli do 1/4 wejdą 2-3 włoskie ekipy (jeśli) to żeby coś tam trąbić o początku końca kryzysu to musiałoby się to dziać ze 2-3 sezony z rzędu a nie jeden sezon.
-
2012/02/24 09:30:50
@ major
"Ale przecież to samo stało się z United, które dostało od City 5, a mogło 8 a w LM też się jakoś wybitnie nie popisali."

Ok, ale mówisz o zeszłorocznym finaliście LM. Katastrofa MU w LM to wypadek przy pracy, na który złożyło się wiele czynników. Oczywiście MU raczej z sezonu na sezon jest słabsze, ale ciągle ma muskuły finansowe by w jedno dobre okno transferowe walczyć jak równe z Realem i Barceloną.
A Valencia to zupełnie inna historia. Robi co może by przy zastępowania piłkarzy wybitnych piłkarzami przeciętnymi zachować poziomi jeśli chodzi o La Liga wychodzi im to nieźle. Zupełnie nie widzę jednak tego składu Valencii osiągającego czegoś więcej w LM.

"No ale przecież to bzdura, wyniki Barcelony na wyjazdach (4 remisy, 1 porażka, 2 zwycięstwa) pokazują, że jest akurat odwrotnie. Teraz w La liga mają trudniej niż w LM. Różnica między Barcą a Realem wynika z wyższej poprzeczki drużyn La liga przeciwko tiki-taka."

Oh, daj spokój. Kiepskie wyniki Barcelony na wyjazdach w tym sezonie to też splot wielu czynników, ale popatrz sobie na statystyki zdobytych bramek przez Real i Barcelonę oraz na bilans bramek strzelonych do straconych, to możemy pogadać.

"Non sequitur. Równie dobrze może być równanie w górę. Grupa średniaków się powiększyła o Malage, Espanyol, Bilbao."

No proszę cię, Malaga?? Widziałeś jak oni grają w tym sezonie? Przecież jeżeli z taką drużyną dostaliby się do LM to zostaliby gorzej zmasakrowani niż Villareal w tym sezonie... Nie ma co porównywać wyników hiszpańskich drużyn na tle innych hiszpańskich drużyn, bo ogólnie cały poziom poza pierwszą dwójką poszedł w dół. Fakt pozostaje faktem, że na poziomie LM są tylko Barcelona z Realem, reszta to poziom Ligi Europejskiej, co widać w tym sezonie.

"No więc jeśli bije się 17 zespołów, to pewnie trzeba dosyć dużo, bo cały czas nie jesteś bezpieczny, jak kilka lat temu. "

I o sile La Liga ma świadczyć to, że po 2/3 sezonów ciągle realne szanse na miejsce w LM mają Levante, Osasuna czy Rayo Vallecano? La Liga się stacza, przede wszystkim finansowo, sportowo w nieco mniejszym stopniu, ale jedno przecież nie pozostaje bez wpływu na drugie. I pewnie dopóki Real czy Barcelona nie zgodzą się na sprawiedliwszy podział kasy z TV to wiele się nie zmieni, chyba, że dysproporcja jeszcze się powiększy.
-
2012/05/01 20:29:41
ZABURZENIE W LIDZE MISTRZÓW, czyli mamy coś dla naszych: ZMYSŁÓW !! *****