Blog > Komentarze do wpisu

Milan rozniósł Arsenal, czyli podróż do lat 90.

Milan - Arsenal

Milan, czyli gratulacje dla Adriano Gallianiego, asa rynku transferowych minionych lat. Główne role w dzisiejszym spektaklu na San Siro odgrywali wyborni piłkarze przejęci po cenach wybitnie promocyjnych (Ibrahimovic, Robinho, Boateng), niemal za darmo (Nocerino) lub całkiem za darmo (van Bommel, Mexes). Co więcej, wielu z nich to ludzie po przejściach, którzy wepchnięci do jednej szatni mieli grozić wysadzeniem jej w powietrze. Nie wysadzili, lecz zafundowali kibicom najwyższe wiosenne zwycięstwo włoskiego klubu w Lidze Mistrzów od 1994 roku, w którym Milan znokautował Barcelonę 4:0.

Arsenal, czyli kondolencje dla jego fanów z powodu chronicznej już niezdolności trenera Arsene’a Wengera do wytłumaczenia piłkarzom, jak należy bronić. I nie chłostałbym wyłącznie defensorów, lecz pomocników, którzy nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, że powinni defensorów osłaniać i wspierać. To problem dotykający londyńczyków od lat, w tym sezonie tylko się nasilił - w Premier League więcej goli straciło ledwie dziewięć drużyn. A teraz Arsenal poniósł najwyższą klęskę w historii swoich występów w Champions League.

Milan, czyli gratulacje dla całej ligi włoskiej, która wreszcie, po kilku sezonach cierpień, zaczyna się odkuwać na wyspiarzach. Już jesienią Napoli wygoniło z LM obrzydliwie bogaty Manchester City...

Arsenal, czyli kondolencje dla fanów całej ligi angielskiej, która w ćwierćfinale wystawi - nie łudźmy się - najwyżej jednego swojego przedstawiciela. A gdyby neapolitańczycy zdołali jeszcze wyrzucić z rozgrywek Chelsea, również się ostatnio krztuszącą w kraju, to wyspiarze nie mieliby w ćwierćfinale nikogo. Co nie zdarzyło się od pamiętnego sezonu 1995/1996, w którym Legia stłukła Blackburn...

środa, 15 lutego 2012, rafal.stec

Komentarze
2012/02/16 00:20:29
zastanawiam się jak duży wpływ na wynik tego meczu miała wymieniona dzień wcześniej trawa w bocznych sektorach boiska. Song i Gibbs totalnie sobie nie radzili
-
2012/02/16 00:21:45
no ale przecież atakujący też po tej trawie biegali:/
-
2012/02/16 00:23:57
Zła murawa i pogoda zawsze przeszkadza przegranym.
-
2012/02/16 00:25:48
na pewno łatwiej było milanowi stosować pressing w takich warunkach (oczywiście nie twierdzę, że Milan wygrał niezasłużenie, był o klasę lepszy)
-
2012/02/16 00:30:08
To nie Milan był wielki, a Arsenal dramatycznie słaby.

Nawet nasz naczelny bohater, Wojtuś, popełniał dziś błędy, zwłaszcza w ustawieniu. Brakowało mu błysku, a przy pierwszej bramce popisał się genialną asystą.

Prawdziwą siłę Milanu dopiero poznamy. Z tak grającym Arsenalem wstydem byłoby nie wygrac. Poza Robinem van Persiem w tej drużynie nie funkcjonowało nic. Arsenal stacza się w przeciętnośc i to jest jedyny wniosek jaki można na podstawie dzisiejszego meczu wyciągnąc. Kanonierzy nie potrzebują zmian. W tej chwili potrzebna jest już rewolucja. Nie jest rzeczą złą sprzedawac największe gwiazdy za niebotyczne kwoty. Nie. Ale zbrodnią jest sprzedawac ich nie mając godnych następców. A każda kolejna generacja "Kanonierów" coraz bardziej oddala klub już nie tylko od europejskiej, ale również od angielskiej czołówki. Jeśli polityka klubu nie ulegnie zmianie, to niedługo odejdą następni (a zostało już ich naprawdę niewielu), a wtedy Arsenal będzie już tylko ligowym średniakiem. W zasadzie już niewiele go od nich odróżnia.
-
2012/02/16 00:33:13

W związku z tym, że pamiętam jak włoskie kluby grały w Europie na przełomie lat 80-tych i 90-tych, daleki jestem od entuzjazmu.
W Serie A trwa kolejny sezon przejściowy, rozgrywany tym razem pod dyktando Juventusu Antonia Contego. Jest bardzo ciekawie, ale poziom daleki od tego sprzed lat.

Widać to było też we wczorajszym meczu. Milan panował na boisku, ale pozwolił sobie na coś, co kiedyś było niedopuszczalne; na bokach obrony kolejny raz wystawił wyjątkowo topornych (jak na Italię) grajków. W przywołanych w tytule latach 90-tych przesympatyczni Ignazio Abate i Luca Antonini graliby sobie w Serie B. Massimiliano Allegri mógłby trenować co najwyżej jakieś Ascoli czy Cremonese.
I jeszcze jedno. Teraz może dziwnie to zabrzmi, ale trzeba to napisać; Milan do pierwszego meczu z Arsenalem przystąpił źle przygotowany. Kibice calcio, którzy oglądają całe mecze, wiedzą co mam na myśli.

W niedzielę wyjazd do Ceseny, a później kluczowe starcie z biegaczami z Turynu. Kondycyjnie Milan tego nie wytrzyma, a na takie manewry taktyczne jak wczoraj druga linia Juve zwyczajnie nie pozwoli.

-
2012/02/16 00:35:41
www.zonalmarking.net/2012/02/15/milan-v-arsenal-should-be-an-interesting-battle-of-very-different-formations-and-styles/

Milan ze swoją wąską formacją kontra Arsenal ostatnio opierający się na grze skrzydłami. Zabawne, że właśnie w przeddzień meczu wymieniono tę trawę po bokach boiska. Arsene nie ma prawa się tak tłumaczyć, ale ja nie jestem Arsenem i moge zauważyć, że coś jest na rzeczy, choć oczywiście wynik jest zbyt wysoki, żeby od samej trawy go uzależniać.

Zawsze uważałem, że sport to nie jest po prostu życie. Bez fair play sport po prostu nie jest sportem i staje się zwykłym zawodem. Co z tego, że wygrasz, skoro nie zrobiłeś tego zgodnie z duchem walki? Otóż to, że zarobisz kupę szmalu. I naprawdę nie chodzi o pomniejszanie wyczynu Milanu, bo Arsenal kompletnie nic nie grał i Milan najzwyczajniej w świecie był lepszy. Ale po co w takim razie te cyrki z murawą?
-
2012/02/16 06:29:43
Ja tam uważam, że to jest skandal. Coś a la preparowanie torów w naszej lidze żużlowej. Milan dokładnie wiedział, gdzie Arsenal ma potencjalną przewagę - i tę przewagę zniwelował nie za pomocą korekt w ustawieniu, ale za pomocą odpowiedniego przygotowania boiska.
-
2012/02/16 08:33:00
Moim skromnym zdaniem uważam, że zrzucanie winy na boisko, to słabe tłumaczenie. Arsenal był beznadziejny, a Milan zabójczo skuteczny. Piłkarze Wengera sprawiali wrażenie jakby nieobecnych, nie komunikowali się między sobą, biegali bez pomysłu, bez składu i ładu. A najśmieszniejsze jest to, że w podobno najsilniejszej lidze świata, dogonili już Chelsea i są na czwartym miejscu w tabeli. A Milan ma po prostu dużo lepszych piłkarzy. Nawet nasz super bohater Wojtek, wydaje się słabszy od Abbiatiego. Zresztą mina Arsena Wengera w ostatnim kwadransie meczu (dwóch kwadransach?) mówiła wszystko. Facet wyglądał na zdruzgotanego, żal było patrzeć.
-
2012/02/16 08:49:34
Zwalanie winy na boisko jest żałosne, szukanie wytłumaczeń na to że Arsenal to już nie potęga światowego futbolu.Niech się londynczycy martwią by Van Persie w lato nie odszedł
-
2012/02/16 09:03:55
@ bks_fan10

zastanawiam się jak duży wpływ na wynik tego meczu miała wymieniona dzień wcześniej trawa w bocznych sektorach boiska.

Ta jasne. I jeszcze wulkan Etna się przebudził, więc mamy w pełni oczywiste wytłumaczenie tragicznej postawy Arsenalu i zwycięstwa Milanu.

@ gobokke

W związku z tym, że pamiętam jak włoskie kluby grały w Europie na przełomie lat 80-tych i 90-tych, daleki jestem od entuzjazmu.

Też pamiętam. Porównywać poziomem tych czasów nie ma sensu, przełom lat 80/90 i pierwsze połowa lat 90 z kawałkiem drugiej połowy to totalna dominacja Italii, obecnie to liga numer 4 wg rankingu UEFA. Ale chyba przesadzasz. Arsenal jest słabszy niż zwykle, ale mimo wszystko po rozpykaniu ich 4:0 w niezłym stylu można wykazać trochę entuzjazmu. Fani Premier League jak United tłukł Milan 4:0 to nie patrzyli że to ochłap drużyny jest, tylko się "entuzjazmowali" :)

(..) na bokach obrony kolejny raz wystawił wyjątkowo topornych (jak na Italię) grajków. W przywołanych w tytule latach 90-tych przesympatyczni Ignazio Abate i Luca Antonini graliby sobie w Serie B. Massimiliano Allegri mógłby trenować co najwyżej jakieś Ascoli czy Cremonese.

Oczywiście nie są to piłkarze pokroju Panucciego czy Maldiniego, ale bez przesady. Już niejednokrotnie broniłem tutaj Abate, uważam go za bardzo dobrego obrońcę, choć jeszcze za Leonardo zdarzało mu się popełniać karygodne błędny. Oczywiście nie twierdzę że to gracz wybitny.

Antonini rzeczywiście potrafi podnieść ciśnienie. Tu się zgodzę, choć wczoraj szczęśliwie nic nie spartolił. :)

Bronię też wciąż Allegriego. Zdobył scudetto? Zdobył! Może obronić? Może. Jest w ćwierćfinale Ligi Mistrzów? No praktycznie jest. Może być jeszcze wyżej? Może. Co wy chcecie od chłopa? Ja nie rozumiem, dopiero druga połowa sezonu się zaczęła a już się rozdaje ruzgi i laurki. Real to już zespół numer 2 na świecie, Allegri jest słaby i tak dalej... Oczywiście tutaj nie odnoszę się tylko do wypowiedzi gobboke ale tak ogólnie.

Kondycyjnie Milan tego nie wytrzyma, a na takie manewry taktyczne jak wczoraj druga linia Juve zwyczajnie nie pozwoli.

Ty tak poważnie? Bo mi się wydaje że akurat o kondycję w Milanie to nie ma się za bardzo co martwić. Raz że to nie jest już zespól dziadków, a dwa to chyba w Italii nikt nie ma szerszej kadry na takim poziomie jak Milan.
-
2012/02/16 09:13:51
To przed którą Wojtuś wrócił do domu ?
-
2012/02/16 09:26:28
Nie zawiodłem się, widzę że parę osób znalazło prawdziwego winnego - murawę :)
A tak poważnie mówiąc, to Milan 2 bramki zdobył po akcjach w bocznych sektorach boiska, także jeśli komuś murawa przeszkadzała, to włoskim skrzydłowym.
No i po raz kolejny potwierdza się moja teoria, że Szczęsnego nie ma co i jeszcze pewnie długo nie będzie można porównywać do Pana Artura Boruca. Pamiętam dwumecz Celtic - Milan z przed kilku sezonów (również w 1/8), Milan miał podobną przewagę jak wczoraj nad Arsenalem, ale to co wtedy wyprawiał Pan Artur było nie do pojęcia...
-
2012/02/16 10:39:00
Fakt pierwszy - murawa w zaden sposob nie wplynela na wynik meczu. Arsenal byl tragiczny, zalosny i smutno sie patrzlo na jego pseudo gre. Ostatni taki mecz zagrali w sierpniu z MU, tylko tam mieli duzo wieksze problemy ze skladem, a i tak mieli jakies okazje w ataku. Chociaz niewiele.

Fakt drugi - Milan wymieniajac boki murawy nie wiedzial, ze bedzie o dwie klasy lepszy od Arsenalu. Po ostatnich zwyciestwach Kanonierow w lidze (7-1 dwa mecze temu), mogli sie ich bac. Temu dla mnie byla to zalosna zagrywka. Nasmieszniejsze, co pokazal mecz, kompletnie niepotrzebna, a tak sa tylko zniesmaczone komentarze odnosnie tego zachowania. Kiedys CFC w meczu z Barca podjela Katalonczykow na takim kartoflisku, ze az szok. Wczoraj pol boiska wygladalo podobnie.
-
2012/02/16 10:53:07
Ja się zastanawiam, czemu za sterami Arsenalu wciąż zasiada Wenger. Ten człowiek nie potrafi zaszczepić swoim graczom mentalności zwycięzców, nie potrafi przemienić zdolnych chłopców w twardych mężczyzn, nie potrafi dać swojej drużynie krzty zwykłej solidności, tam jest może i mnóstwo artyzmu, ale w pewnych kwestiach (obrona!) brakuje zwykłego solidnego rzemiosła.

Wenger na lawce Asrenalu to droga donikąd i dalsze staczanie się w przeciętność. Już nie tylko Milan ich obija, ale także takie kluby jak Swansea.
-
2012/02/16 10:57:19
Panowie.Arsenal to żal.A sytuacja ok 20 min. gdy do piłki skacze T.Walcott ,2-3 m dalej stoi (sic!) L.Antonini z wyrazem twarzy mówiącym mniej więcej (bardziej więcej ) "skacz ,skacz ... piłka i tak będzie nasza". I co? Anglik z nad ludzkim (przy jego ok.175 cm wzrostu) wysiłkiem odbił piłkę głową ,spadła ona do Milanisty i ruszyła akcja.
A wystarczyło przejść ok. 1 m dalej i ją przejąć.
Albo przy drugim golu Robinho 2 graczy Milanu i 6 (z czego 5 ustawionych w linii blisko akcji) i co ?Gol.
Dla historii The Gunners (para stoperów T.Adams i M.Keown -jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych duetów stoperów w ciągu ostatnich 40 lat w Europie,a na pewno od kiedy gra się 4 w obronie) to jest skandal.I tyle.
Dalej : Panie Rafale nie katujmy Wengera.Jego mina pod koniec meczu (ostatnie 10 min.) mówiła ,że mu już wystarczy.
W całym meczu Arsenal zagrał ok.15-20 dobrych minut.
Nieźle zagrał Henry .Irytowało trochę jgo stanie i oczekiwanie na piłkę w polu karnym,ale z czasem ,gdy ruszył trochę(minimalnie ) do tyłu i zaczął klepać,to wyglądało to już całkiem nieźle .
Pozdrawiam.
-
2012/02/16 10:58:33
Co z tego, że Milan też hasał skrzydłami? Panowie w studio pomeczowym komentując drugą bramkę powiedzieli, że Zlatan biegnie w jednym tempie a Sagna wyraźnie gubi dystans. Czyli, że ataki po kartoflisku mieli wyćwiczone i wiedzieli jak się po nim poruszać ;)

Zabawne jest zrzucanie winy za porażkę na boisko przy takim wyniku i po tym co się na murawie działo. A poza tym między innymi po to są mecze w systemie z rewanżem, że każdy może na swoim stadionie plac gry dla siebie przygotować: poszerzyć, wydłużyć, bardziej trawę przyciąć, polać wodą itd.
-
2012/02/16 11:09:52
A może po prostu przecenia się Arsenal?

Mnie zawsze dziwią te rozczarowania i szok po tym jak Arsenal dostaje od mocnego klubu. Zawsze uważałem, że Arsenal to jest ZNANY, medialny klub, ale nie WIELKI klub.

Drużyna zbudowana z ładnie kopiących piłkę chłopaczków, ale totalnie bez charakteru i mentalnej siły.

Sport jest nieprzewidywalny nawet taki Arsenal czasem może wygrać ligę angielską, czy doczłapać się do finału LM, ale to dla nich szczęśliwy rok, a nie realna siła zespołu.

Nigdy nie zrozumiem zachwytu nad Arsenalem i uważania go za coś więcej niż mocnego średniaka. :)

No chyba, że zmienią trenera i pół składu. Chyba ich na to stać. :)
-
2012/02/16 11:12:54
Arsenal przegrał, bo 8 na 11 piłkarzy zagrało jak juniorzy. IMHO projekt Wengera się wypalił, RVP odejdzie z tego klubu. Chyba że po sezonie odejdzie Wenger, angielscy dziennikarze ćwierkają, że może przyjść Guardiola. Osobiście uważa, że dla Arsenalu byłoby to dar niebios.

Nie zmienia to faktu, że zagranie z murawą było chamskie i powinno być zabronione. Zabawne, że UEFA/FifA potrafią regulować niemal wszystko poza trawą na stadionie. Zresztą odkąd pamiętam San Siro to zawsze było kartoflisko.


"T.Adams i M.Keown -jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych duetów stoperów w ciągu ostatnich 40 lat w Europie,a na pewno od kiedy gra się 4 w obronie)"

Co się będziesz ograniczał, w całej historii sportu.
-
2012/02/16 11:19:32
Evra miał rację, gdy mówił że Arsenal to jeszcze chłopcy. Smutne jest, że niektórzy z nich dobijają 25 czy 30 lat, a nadal mentalnie są takimi właśnie chłopcami. Stoją w miejscu, nic w życiu nigdy nie wygrali. Dodatkowo wczorajsze komentarze pana Pełki porównujące Milan do Barcelony (która wygrała 2 lata temu 4:1 z Arsenalem) są nie na miejscu. Milan, patrząc na formę i miejsce w tabeli to najwyższa klasa światowa, więc podobnie jak Barcelona. W skali makro jest bardziej utytułowany w Europie, w skali mikro gra ostatnio bardziej porywająco. Arsenal z roku na rok obniża loty. Upadek Wengera widać w tym, że poprosił o pomoc Henry'ego, którego przecież sam przepędził. Facet się już wypalił, a jego projekt to niewypał.
-
2012/02/16 11:24:42
Ale pierwsza bramka padła po podaniu Nocerino właśnie z tego Kartofliska, w przy golu na 2-0 Zlatan też biegł po nowej murawie, tylko Sagna jakoś zwolnił, tu nie ma dyskusji, boisko było takie samo dla obu drużyn.
-
2012/02/16 11:25:27
maj.or
Mój drogi nie ad personam.
Przez mniej więcej 15 lat Tony Adams był absolutną podporą Arsenalu ,którybył wtedy naprawdę wielki.en.wikipedia.org/wiki/Tony_Adams_%28footballer%29#Individual
(sezon 86/87-do 00/01) gdzie grał większośc meczy.
Martin Keown nie był dużo gorszy. en.wikipedia.org/wiki/Martin_Keown#Honours
Poza tym może pytanie do Ciebie.Pokaż mi parę stoperów ,która przez tyle lat,(dajmy na to ponad 10) ,grała w jednym klubie (czołowym w tym okresie) i utrzymywała go w absolutnej czołówce w lidze i grali regularnie w kontynentalnych pucharach ?
Z góry dziękuje za odpowiedź (bądź jej brak).

-
2012/02/16 11:31:02
@ bayern90

Franco Baresi - Alessandro Costacurta
-
2012/02/16 11:31:17
@bayern90

daleko szukac nie trzeba, zobacz sobie pierwsze slowo w tytule tej notki
-
2012/02/16 11:31:26
Gratulacje dla fanów ligi włoskiej od fana ligi angielskiej.
-
2012/02/16 11:33:32
To oczywiste,że Milan.Ale dalej proszę.
?
-
2012/02/16 11:38:03
sanchis i hierro?
-
2012/02/16 11:43:18
2 pary.Coś mało :-)
Można dodać też np. Juventus i parę innych klubów.Ale to tylko w przypadku gdybyśmy ograniczyli liczbę lat do np.6 v 7 lat.
Ja tylko pokazuję,że to był nie wątpliwy ewenement (razem z AC M i RM ) w skali Europy.
I teraz ,to co się stało wczoraj,to -pamiętając o tej historii ,jest potworna katastrofa.
-
2012/02/16 11:43:56
Takich par jest sporo, bo każdy kibic w swoim przedziale czasu znajdzie kilka- z ostatnich lat to np. Vidić- Ferdinand, Puyol- Pique, Carvalho- Terry, Maldini- Nesta czy Wałdoch- Hajto ;)
-
2012/02/16 11:44:47
A wracając do tematu- podejrzewam, że dziś obrona Legii wypadnie lepiej niż wczoraj kanonierów...
-
2012/02/16 11:48:30
tak,ale nie było to ok. 10 lat.
-
2012/02/16 11:51:49
Meczu nie widziałem, dopiero teraz obejrzałem skróty.
Zrobili sobie jaja z Arsenalu, to zwężenie boiska to kpina.
-
2012/02/16 11:58:26
@ bayern90

Żaden ewenement, ot para dobrych stoperów jakich w historii piłki było trochę. Pomijam fakt że w latach 90 Arsenal żadną tam potęgą nie był. Poza tym, jest to OT, więc ja kończę temat ze swojej strony :)
-
2012/02/16 12:11:32
Ale co ma dziwic w tej porazce?
Gracze tacy jak Koscielny,Gibbs,Walcott czy Song sa dobrzy na PL,ale starym wyjadacza z Milanu to moga buty czyscic.Zreszta z Aresenalem co roku jest ta sama historia,medialne zapowiedzi pilkarzy o walke o tytlu i co roku spektakularna klapa,zreszta co sie dizwic skoromaja 1 pilkarza swiatowego formatu i to zawsze trzeba liczyc ,ze sie akurat w tym sezonie nie polamie
-
2012/02/16 12:20:56
Ciekawe, że jakoś stan murawy w bocznych sektorach boiska nie przeszkodził Ibrahimoviciowi w przeprowadzeniu akcji zakończonej bramką Robinho na 2:0. Zdaje się, że przy trzeciej Ibra także zgrywał ze skrzydła.
Dajcie spokój, na Arsenal wczoraj nie dało się patrzeć. Kanonierzy przegraliby ten mecz zarówno na kartoflisku, jak i na murawie gładkiej, jak stół.
-
2012/02/16 12:29:44
Murawa była zmieniona, bo była w tak kiepskim stanie, że wstyd było ją zostawić. Na San Siro mecze są grane co 3-4 dni. Ostatnio się troszeczkę rozluźniło, to murawę w miarę możliwości wymieniono. I tyle. Gdyby nie była wymieniona, kibice Arsenalu narzekaliby, że piłkarze biegali po kostki w błocie, co się zdarzało niedawno.
-
2012/02/16 13:08:31
Zgadzam się z Rogu99 i Gobokke. Duże powody do radości i sentymentalnych powrotów do lat 90tych to były pięć sezonów wstecz, gdy Milan rozprowadził u siebie Man Utd. Wczoraj, pomijając świetnego van Persiego i "przebłyskującego" Henry'ego ci kolesie w żółtych ciuchach wyglądali jak zgraja nieprzesadnie zdolnych amatorów, którzy w dodatku poznali się godzinę przed meczem. Zero zgrania, zero pojęcia o taktyce, ani własnej w niej roli. Ibrahimović biegał sobie po całym boisku z piłką przy nodze. Nie wiem, czy Zlatan ma psa, ale wyglądało to tak, jakby wyszedł sobie z nim na spacer. Z takim "zespołem" poradziłaby sobie nawet Cesena, a Milan z lat 90tych wmontowałby mu dwucyfrówkę.

I na tym koniec, bo nie ma sensu kopać leżącego, ani zniżać się poziomem wypowiedzi do angloonanistów. Ani Arsenal nie jest tak słaby, ani Milan tak mocny, jak pokazał wczorajszy mecz. Kanonierom brakuje siły mentalnej. To od dawna wiadomo. Brak im też siły czysto piłkarskiej, ale ich już zostawmy. Rossonerim też tej ostatniej brakuje. Czy ktoś rozsądny wyobraża sobie, jak "sympatyczny" Luca Antonini (Abate znacznie bardziej mnie przekonuje) będzie powstrzymywał, dajmy na to, Angela di Marię? A jak ten "promocyjny" tercet ofensywny poradzi sobie, gdy naprzeciw staną nie zagubieni chłopcy z Emirates, tylko fachowcy z Camp Nou, albo Allianz Arena? Takich pytań można zadać jeszcze kilka. A odpowiedzi na nie - i powodów do triumfalizmu - nie będzie, dopóki Milan nie zmierzy się w Europie z kimś naprawdę sensownym.

pees.
Dajcie spokój z tą trawą. Pierwszy strzał Milanu padł po tym, jak Boateng, w bocznym sektorze boiska, zgrał dwudziestometrowe podanie piętą za plecy do Seedorfa. W ii połowie, gdy na boisku pojawił się Chamberlain, też potrafił ładnie szarpnąć dwa razy bokami i jakoś murawa mu nie przeszkadzała. Można? Można.

Złej tańcownicy to i rąbek przy spódnicy przeszkadza.

pepees.
Ja tam w określaniu najprzeróżniejszych najów jestem raczej ostrożny, ale Adams-Keown to była para stoperów nie w kij dmuchał.
-
2012/02/16 13:10:25
Dla mnie ciekawe jest jak znowu zmienia się równowaga sił w światowej piłce. Mamy tendencje do traktowania aktualnego układu sił jako czegoś co zapewne będzie długo trwało, tylko po to, by znowu się przekonać, że w piłce niczego nie można być pewnym.

Gdy Premiership trzy sezony podrząd wystawiała w półfinałach LM po trzy drużyny, wydawało się, że dominacja angielskich drużyn w LM będzie trwać wiele lat, a wyzwanie jej rzucić może co najwyżej samotna Barcelona.

Tymczasem dwa lata temu angielskich drużyn w półfinałach nie było w ogóle, a w zeszłym roku była jedna. W tym będzie co najwyżej Chelsea, ale do tego też daleka drogą z obecną ich formą.
Angielskim drużynom już nie tylko zagraża Barcelona, ale odbudowany Real, Bayern, odbudowujące się włoskie giganty. Myślę, że szansę na dołączenie do elity mają Borussia i drużyny francuskie - szczególnie PSG.

Ale nauka z tego taka, że z przymrużeniem oka trzeba traktować tych, którzy teraz wieszczą wieloletnią dominację Barcelony i Realu. Obie drużyny raczej prędzej niż później czeka, perspektywa roku, góra dwóch, zmierzenie się z odejściem obecnych trenerów, którzy na drużynach odcisnęli tak duże piętno, że ciężko sobie wyobrazić, by sukcesja po nich odbyła się bezboleśnie.
-
2012/02/16 13:43:14
@albiceleste10
I na tym koniec, bo nie ma sensu kopać leżącego, ani zniżać się poziomem wypowiedzi do angloonanistów.

Za późno.

Arsenalowi brakuje odpowiedniej mentalności, dobrych piłkarzy i trenera, który to wszystko poukłada. Poza tym, to dobra drużyna.
Jeśli chodzi o EPL to naprawdę dziwny sezon w kontekście występów w Europie. Lider tabeli i mistrz odpadli, a grają dalej drużyny, które w lidze zaliczają wpadkę za wpadką. Że City się słabo spisało, to nie ma dla mnie wielkiego zdziwienia - Manciniego kojarzę jako zupełnego impotenta na arenie międzynarodowej. Ale wpadka Manchesteru bolała i nie ma na to żadnego dobrego wytłumaczenia. Niby kontuzje, młoda linia obronna i ciągle roszady w tej formacji, ale widać było jakąś nonszalancję, jakby awans się po prostu należał.
Następny sezon w Europie powinien być lepszy, zwłaszcza że dojdzie do ekipy Tottenham, który jest lepszy kadrowo od obu klubów z Londynu. Może namieszać ewentualne odejście Redknappa, ale chyba nie będzie jakiś wielkich odejść. Tam wszystko za pysk trzyma Levy. Poza tym myślę, że Tottenham byłby bardziej kuszącą opcją dla Guardioli, gdyby zdecydował się na przenosiny. Sporo gdybania, ale taka jest piłka;).
Ja jako człowiek pozbawiony cech solidarności plemiennej, kibicuję nie angielskim klubom (Chelsea i Arsenal są strasznie słabe, im szybciej odpadną tym lepiej), tylko włoskim. Milan, bo lubię księcia Boatengu, Napoli, bo liczę że Hamsik i Cavani namieszają.
-
2012/02/16 13:48:00
@kay_84
Dla mnie ciekawe jest jak znowu zmienia się równowaga sił w światowej piłce. Mamy tendencje do traktowania aktualnego układu sił jako czegoś co zapewne będzie długo trwało, tylko po to, by znowu się przekonać, że w piłce niczego nie można być pewnym.

Bardzo ciekawie się zapowiada zmiana w EPL. Pierwsza trójka to powinien być Manchester, City i Tottenham. O czwarte walczą Arsenal, Chelsea, Liverpool i Newcastle. Niby na Newcastle nikt nie stawia, ale przyjemnie byłoby zobaczyć Chelsea, Liverpool i Arsenal poza TOP4. Punktów mają zresztą więcej niż Liverpool, zaledwie jeden mniej niż Arsenal i Chelsea. To byłoby niespotykane przemeblowanie w tabeli.
-
2012/02/16 13:50:03
Jeśli chodzi o EPL to naprawdę dziwny sezon

A moim zdaniem nie dziwny, tylko pokazujący aktualną siłę tej ligi. Poza Totenhamem i Newcastle wszystkie czołowe drużyny są gorsze niż w zeszłym sezonie, a weź porównaj stan Chelsea, Liverpoolu lub Arsenalu do tego co mieli 3-4 sezony temu. No nie ta klasa.
-
2012/02/16 14:03:49
@ Pan opticum:

Za późno.

Znaczy, że tego leżącego jednak skopałem? Przepraszam, nieintencjonalnie:) Zapewniam, że gdyby wczoraj role były odwrotne, napisałbym to samo o Milanie.

Arsenalowi brakuje odpowiedniej mentalności, dobrych piłkarzy i trenera, który to wszystko poukłada. Poza tym, to dobra drużyna.

Wredny jesteś:) Moim zdaniem Arsenal to jest dobra drużyna. Nie wybitna, nie bardzo dobra nawet, a właśnie dobra. Vermaelen, Koscielny, Song, Walcott i reszta to przecież nie są takie łamagi, na jakie wczoraj wyglądali. Przy lepszym sezonie mogą załapać się do czwórki w lidze i namieszać w Europie. Przy słabszym - znaleźć się w środku stawki EPL i Europę pooglądać w tv. Owszem, czasy, gdy miejsce w LM mieli niejako gwarantowane, to już przeszłość. Ale to jeszcze nie powód, by się z nich naśmiewać. Śmieszna (a może bardziej żałosna?) jest w tym klubie tylko skłonność do domagania się nagród za zwycięstwa w nieistniejących kategoriach. Całymi latami podobno "grali najlepszą piłkę", "opierali się na (prawie) wychowankach", mieli "najmłodszy skład"... A tu proszę - grają brzydko, wcale nie są tacy znowu młodzi, ich najlepszym piłkarzem jest typ z ewidentnego importu. A w tyłek dostają po staremu.

jakby awans się po prostu należał

Nie masz wrażenia, że to dość popularne podejście w angielskim futbolu?

Co do dziwaczności bieżącego sezonu, zgadzam się z Dziaamem.

Gdybać nie zamierzam, ale fajnie byłoby znów zobaczyć Newcastle w LM.
-
2012/02/16 14:09:34
City gorsze niż w zeszłym sezonie? Śmiem się nie zgodzić, Aguero i Silva znakomicie współpracują. Są lepsi niż wcześniej, kiedy ich dyspozycja zależała głównie od Teveza. Ale chwalić ich za bardzo nie będę, bo ich nie lubię.
Manchester się wzmocnił znacznie, transfer Younga poprawił sytuację na skrzydłach, bo braki kadrowe tam były jak jeszcze grał Ronaldo. Tylko że złapał długa kontuzję i zwapniał troszkę. Anderson i Cleverley grali fantastycznie w środku pola, tylko że Tom większość sezonu nie gra z powodu kontuzji, a Ano bez niego oklapł zupełnie i też złapał długą kontuzję. Fantastycznie wprowadził się do zespołu Welbeck, Nani jest tak samo dobry jak był. Poza odejściem Scholesa, nie było żadnych osłabień w Manchesterze, kadrowo prezentował się lepiej niż rok temu, kiedy dotarł do finału. Dodatkowo Rooney w tym roku nie miał depresji po Mistrzostwach Świata, nie chodził na dziwki i nie chciał odejść. Zemściło się granie na ćwierć gwizdka w fazie grupowej, coś o czym Rafał pisał chyba parę razy.
-
2012/02/16 14:17:04
City gorsze niż w zeszłym sezonie?

No dobra, City nie.

Manchester się wzmocnił znacznie

Ale gra nierówno, poza tym pamiętaj, że Scholes i Giggs wciąż są w szatni. Cleverleyem ich nie zastąpisz (piłkarsko, a co dopiero mentalnie).
-
2012/02/16 14:21:54
@albiceleste10
Nie wybitna, nie bardzo dobra nawet, a właśnie dobra. Vermaelen, Koscielny, Song, Walcott i reszta to przecież nie są takie łamagi, na jakie wczoraj wyglądali.

Z tej czwórki jako dobrego wskazałbym tylko Songa. Jedyny w Arsenalu gość od brudnej roboty, ale robi ją dobrze. Vermaelen nie jest wcale takim dobrym obrońcą. Zebrał oklaski za swój pierwszy sezon w Arsenalu głównie za gole, których trochę natłukł. Ale to nie jest podstawowe zadanie obrońcy. To trochę jak napastnik, który jest chwalony za to, że gra dobrze tyłem do bramki, zastawia się i robi mnóstwo innych rzeczy zamiast strzelać gole. Koscielny to człowiek bomba, coś jak Evans bez formy. Walcott to taki młodszy, chudszy i mniej doświadczony Aaron Lennon, nic więcej.

Śmieszna (a może bardziej żałosna?) jest w tym klubie tylko skłonność do domagania się nagród za zwycięstwa w nieistniejących kategoriach.

Ba, ostatnio nie potrafili wygrać nawet Emirates Cup:).

Nie masz wrażenia, że to dość popularne podejście w angielskim futbolu?

No, najbardziej bolesne starcie z rzeczywistością przy odpadnięciu z grupy przez Manchester.
-
2012/02/16 14:32:37
@ Albiceleste

Ok, Arsenal wczoraj udowodnił, że nie są obecnie na najwyższej półce, że są zespołem co najwyżej dobrym, klasa średnia. Ale jednocześnie Milan udowodnił że jest drużyną co najmniej nieco lepszą niż dobrą. Można się cieszyć? Można. Ja się cieszę, bo jeszcze 2 lata temu to z tym wczorajszym Arsenalem albo by się męczyli i by było jakieś 3:2, albo jeszcze gorzej.

Ani Arsenal nie jest tak słaby, ani Milan tak mocny, jak pokazał wczorajszy mecz.

Racja. To tylko jeden mecz.

Czy ktoś rozsądny wyobraża sobie, jak "sympatyczny" Luca Antonini (Abate znacznie bardziej mnie przekonuje) będzie powstrzymywał, dajmy na to, Angela di Marię?

Ja sobie wyobrażam że będzie wówczas grał Zambotta. No wiem, wiem, to też nie klasa światowa, ale solidny, doświadczony defensor, znacznie lepszy od Antoniniego w mojej opinii. Zresztą lewych obrońców w ogóle mało jest obecnie.

A jak ten "promocyjny" tercet ofensywny poradzi sobie, gdy naprzeciw staną nie zagubieni chłopcy z Emirates, tylko fachowcy z Camp Nou, albo Allianz Arena?

Nie demonizujesz? Z Barcą udało się wbić 4 gole w grupie (choć zgoda że jako zespół byli słabsi, ale czy to niespodzianka? Kto dzisiaj nie jest). A fachowcy z Allianz dali sobie wbić 3 bramy z było nie było słabszym od Milanu Napoli.

Podsumowując powodów do triumfalizmu - jak piszesz - nie ma, zgadzam się. Lecz powodów by się smucić czy opuszczać wzrok również. Milan rozbił uznaną markę i to cieszy. Jest jedną nogą w 1/4 i to też cieszy. Resztę napisze boisko.
-
2012/02/16 14:38:55
Mnie tam porażka Arsenalu nie martwi (muszą pozostać useless in Europe), ale czy aby to nie na wyrost z tymi latami 80-tymi i 90-tymi ? Na razie, jeśli w ogóle coś takiego miało miejsce, to Milan odegrał się na Londku za porażkę ze Spurs w poprzednim sezonie LM. Kilka sezonów wstecz rzekłbym, że wcale sprawa jeszcze nie zamknięta wszak potrafił Arsenal zebrać bęcki u siebie 0-3 od Interu, by na San Siro wygrać 4-1, ale to kilka sezonów temu. Teraz to jakaś dziwna drużyna z dziwnym trenerem. Z tą murawą to mimo wszystko wiocha trochę.
-
2012/02/16 15:09:20

@salvatore82

Oczywiście nie są to piłkarze pokroju Panucciego czy Maldiniego, ale bez przesady.

Nie są to też piłkarze pokroju Cafu czy Serginho, Oddo czy Jankulovskiego...
Pasuje do nich np. taki Luigi Sala. Pamiętasz?

Bo mi się wydaje że akurat o kondycję w Milanie to nie ma się za bardzo co martwić. Raz że to nie jest już zespól dziadków, a dwa to chyba w Italii nikt nie ma szerszej kadry na takim poziomie jak Milan.

Fizycznie dominuje Juventus. Kadrowo (ilościowo), biorąc po uwagę listę kontuzjowanych w ACM, również.


@albiceleste10

I na tym koniec, bo nie ma sensu kopać leżącego...

Zgoda, trzeba pokazać kibicom EPL, że można się cieszyć ze zwycięstwa w elegancki sposób.
Nienawistni dziennikarze nauczyli ich pogardy dla faktów i pokonanego przeciwnika. My staramy się im pokazywać zupełnie inną drogę. Futbol fanom calcio dał dużo powodów do radości, ale także nauczył pokory. Warto o tym pamiętać.

@airborell

Ty tak na poważnie z tą trawą, czy może nie zrozumiałem wysublimowanej prowokacji?

Chyba już sobie sprawdziłeś, że nie została ona położona na Arsenal, tylko grało już na niej kilka drużyn.
Ja wiem, że w Polsce przyjazd drużyny z Najwspanialszego Królestwa na Ziemi jest wydarzeniem roku, ale nie w Italii. Tam nikt nie preparował boisk na Barcelonę, Real czy Bayern, a miałby to robić specjalnie na Arsenal. Czy Ty myślisz, że oni położyli te paski w nocy przed meczem?
Trawa na San Siro jest wymieniana 4-6 razy w roku. Podobno Inter przymierza się do budowy nowego stadionu, co będzie korzystne dla całego calcio oraz tej nieSzczęsnej trawy.
I jeszcze ciekawostka specjalnie dla Ciebie. Dumni, bogaci Polacy trawę na nowe obiekty Euro 2012 sprowadzają z Holandii, a Włosi ze Słowacji (Zahorie).

-
2012/02/16 15:58:33
@ Pan Opticum:

Wciąż mam wrażenie, że deko tych chłopaków od Wengera nie doceniasz. Ale zostawmy ich.

Co do wzmocnień/osłabień obu klubów z Manchesteru: ok, City pnie się do góry. A razem z nim pnie się Mancini i wcale bym się nie zdziwił, gdyby facet za rok tę swoją kontynentalną impotencję przełamał. Co zaś się tyczy United, dla mnie ta ekipa najbardziej cierpi poprzez wyrwę w bramce. Okazuje się, że zastąpienie dziadka Edzia jest znacznie trudniejsze, niż się to wydawało. I nie chodzi przecież tylko o bezpośrednio puszczane gole. Każdy zespół, zwłaszcza w obronie gra w końcu pewniej, gdy za plecami ma typa, który wybroni wszystko, co się da i jeszcze z połowę tego, czego się nie da.

@ Salvatore:

Ale ja się przecież ani nie smucę, ani nie opuszczam wzroku. Zawsze lepiej wygrać, niż przegrać. Co więcej, 4:0 na tym etapie europejskich rozgrywek to ładny wynik, a o słabości przeciwnika niech sobie w zasadzie rozmyśla on sam. Natomiast tytułowej podróży do lat 90tych jakoś (jeszcze?) nie dostrzegam. Na razie Milan wysoko wygrał mecz (nie dwumecz, po La Coruni to lepiej uważać;) Tylko tyle i aż tyle.

Wyciąganie wniosków z gier grupowych jest dla mnie złudne. W grupie chodzi o to, by z niej wyjść i najlepiej przesadnie się nie namęczyć. Co i Milanowi, i Barcelonie się udało. Natomiast "promocyjny tercet" Rossonerich ma za sobą dość długą historię zawodzenia w momentach naprawdę istotnych. Ja oczywiście rozumiem, że każda passa może się kiedyś skończyć i nie miałbym nic naprzeciw, aby np. Robinho ładował po dwa gole w każdym następnym występie w LM. Ale wolę dmuchać na zimne.
-
2012/02/16 16:20:52
Żeby było jasne - Arsenal był tak beznadziejnie żałosny, że żadna trawa na to nie wpłynęła. Ale sorry, jak zobaczyłem tę trawę, to zrobiło to na mnie wrażenie taktycznej zagrywki.
-
2012/02/16 18:15:12
Trawa gl. bohaterem meczu z Milanem, tak jak wulkan w meczu z Barca. Taki sposob myslenia hanbi czlowieka.
-
2012/02/16 18:16:41
@ Airborell:

OK, no to pomyśl sobie, jakie byś odniósł wrażenie, gdyby zaistniało coś, o czym pisze wyżej Inler. Znaczy gdyby skrzydłowym Arsenalu kazano brodzić po kostki w błocku.
-
2012/02/16 19:40:52
@ gobboke

Każdy ma prawo do swojej opinii, ja się z Twoją nie zgadzam jeśli chodzi o Abate. Porównanie go do Sali jest według mnie krzywdzące dla Ignazio który jest piłkarzem po prostu znacznie lepszym od niego. Mało tego, jeżeli mam być szczery to Abate robi w na mnie lepsze wrażenie niż robił Oddo, który poza krótko trwającymi przebłyskami nie podbił San Siro. Abate gra 2-gi naprawdę dobry sezon w Milanie. Dziwię się, skoro jak mówisz oglądasz Serie A (a więc i Milan) że aż tak nisko go cenisz. No ale cóż, bywa...

@ Albiceleste

Wyciąganie wniosków z gier grupowych jest dla mnie złudne.

Pełna zgoda, powtarzam to cały czas tym którzy już w grudniu ogłosili Real Madryt wicekrólem wszechświata bo rozwałkował rywali w fazie grupowej. Niestety ci "wszyscy" nie chcą mnie słuchać. :)

Przytaczałem wyniki z fazy grupowej bo nic innego nie mamy. Jednak jeśli chodzi o Bayern to do argumentu z Napoli dorzucę dwa poprzednie lata gdzie w fazie pucharowej fachowcy z Bawarii (w niewiele zmienionym składzie) często bili się z Włochami. I rok temu nie dali rady całkowicie rozbitemu Interowi, dwa lata temu sędzia pomógł im wyeliminować Fiorentinę która tak czy siak wbiła im 4 gole, potem w finale spokojnie wypunktował ich Inter Mourinho. Nawet przyznając że Bayern dojrzał i wydaje się być zespołem lepszym niż w poprzednich sezonach (czy taki jest w istocie), to myślę, że nieco demonizujesz :)

Natomiast "promocyjny tercet" Rossonerich ma za sobą dość długą historię zawodzenia w momentach naprawdę istotnych.

Jeśli dobrze sobie przypominam to ta długa historia sprowadza się do zeszłorocznej porażki dwumeczowej z Tottenhamem.

Na razie Milan wysoko wygrał mecz (nie dwumecz, po La Coruni to lepiej uważać;) Tylko tyle i aż tyle.

La Corunia jak La Corunia, tam w rewanżu wybitnie nie szło. Ja mam traumę po Liverpoolu 2005 kiedy to teoretycznie wychodziło wszystko, a wystarczyło 6 minut żeby to zaprzepaścić. Mimo to jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, że Milan w rewanżu odpadnie.
-
2012/02/16 20:24:08
@gobokke
"Nie są to też piłkarze pokroju Cafu czy Serginho, Oddo czy Jankulovskiego... "

Się żeś trochę zapędził... Oddo? Ok, w Lazio to był klasowy gracz, ale w Milanie co najwyżej przyzwoity. Abate i Antonini w porywach też są przyzwoici.
-
2012/02/16 20:33:30
"Natomiast "promocyjny tercet" Rossonerich ma za sobą dość długą historię zawodzenia w momentach naprawdę istotnych.

Jeśli dobrze sobie przypominam to ta długa historia sprowadza się do zeszłorocznej porażki dwumeczowej z Tottenhamem. "

Rok temu - w pełnym składzie, wcześniej - każdy z osobna :-)

Z uwag bardziej ogólnych - nie pamiętam kiedy ostatni raz mieliśmy tak marną europejską czołówkę. Poza Realem i Barcą żaden z europejskich gigantów nie wygląda szczególnie mocarnie. Wydaje się być to szansą dla Milanu, wobec którego jestem wprawdzie dość sceptyczny, ale który - w porównaniu do pozostałych poza powyższą dwójką konkurentów - prezentuje się wcale przyzwoicie.
-
2012/02/16 23:18:04
Rok temu - w pełnym składzie, wcześniej - każdy z osobna :-)

No to albo tercet, albo każdy z osobna, no! :)
-
2012/02/17 14:13:02
Fakt faktem,ze w tym sezonie inny triumfator LM niż Real lub Barcelona będzie wręcz sensacją. Bo Bayern złapał chyba zadyszkę, czego dowodem jest lider w dortmundzie, Milan nie jest tak mocny, jak to sie moze wydawac po laniu, jakie sprawili Kanonierom, Chelsea musi się pozbyć tego żółtodzioba z ławki trenerskiej, bo ani on zadnej porzadnej mysli nie prezentuje a nawet jesi takową posiada to nikt, z racji wieku i braku charyzmy go na powaznie nie bierze w druzynie, co zresztą sam Boas ostatnio przyznał, co już jest komedią. Reszta druzyn to raczej tło i to tło wyjątkowo mdłe, w kolorach pastelowych. Mourinho, mimo krytyki, jaki to on jest potwór, tyran, cham, prymityw, stworzył znów wielkie dzieło, kto wie, czy nie najdoskonalsze w całej swojej karierze. Ale też nigdy nie zarządzał on tak wybitnymi piłkarzami. Mistrzostwo jest juz na wyciagniecie reki, chociaz jeszcze wiele spotkań do rozegrania a w LM zobaczymy. Jako fan Realu mam nadzieję na bezposredni pojedynek pomiedzy Madrytem a Barsą, jednak dopiero w finale. Glosy o kryzysie Barcy są przedwczesne i jestem przekonany, że Barca jeszcze zachwyci. Wydaje się łatwiejszym zadaniem dopasć katalończyków w finale, kiedy na 90 lub 120 minut zamieni sie Real w wygłodzone zwierzęta i bedzie walczył o kazdy centymetr na boisku i kazdą pilkę niż w dwumeczu. No ale najpierw oba zespoly muszą tam dotrzeć, co mimo wszystko łatwym zadaniem nie będzie.