Blog > Komentarze do wpisu

Milan głęboko ukryty

AC Milan logo

W MilanLabie chyba coś się zacięło. Najsławniejsze futbolowe laboratorium medyczne - częściowo ukryte pod ziemią i za drzwiami rozsuwanymi tylko po zetknięciu się z liniami papilarnymi grupki wtajemniczonych - miało redukować ryzyko kontuzji do minimum i zamieniać piłkarzy w osobników niezniszczalnych, na wpół cyborgowatych. A jednak do dzisiejszego szlagieru Serie A z Juventusem (1:1) drużyna z San Siro przystąpiła bez dziesięciu graczy - wyjąwszy Zlatana Ibrahimovicia, wykluczonych przez urazy.

A jednak niemal w każdej kolejce bieżącego sezonu brakuje Milanowi kilkunastu graczy.

A jednak często zdarza się, że z powalonych choróbskami, naciągnięciami, naderwaniami, pęknięciami i złamaniami zestawilibyśmy jedenastkę mocniejszą niż w Serie A wystawiana.

A jednak zaraza kosiła jego szatnię również w sezonie poprzednim.

Wiadomo, w sporej mierze można epidemię wytłumaczyć zaawansowanym wiekiem wielu pacjentów MilanLabu. Można westchnąć, że mediolańczyków kładą przypadki mocno osobliwe, jak szokujące zaburzenia wzroku Gattuso czy równie szokująca, nagła konieczność zoperowania serca Cassano. Ale to całkiem skali kłopotów nie wyjaśnia. Na dystansie minionych kilkunastu miesięcy nie znajdziecie w europejskiej czołówce zespołu, który częściej ruszałby do walki zdziesiątkowany. Dziś w każdej formacji pozbawiony był fundamentów - w defensywie Nesty, w pomocy najbardziej dynamicznego i mocarnego Boatenga, w ataku najskuteczniejszego Ibrahimovicia (zdrowy, ale zdyskwalifikowany) oraz sypiącego asystami Cassano, a także Seedorfa, Aquilaniego, Gattuso i Flaminiego...

Wybrałem ten temat do blogowania po nierozstrzygniętym meczu na szczycie Serie A, bo doszedłem do wniosku, że właściwie nie wiemy, jak wygląda prawdziwa twarz Milanu. Trener Massimiliano Allegri bez przerwy zajmuje się usuwaniem usterek, okoliczności wrzuciły go w rolę chirurga, który co tydzień operuje tego samego pacjenta, bo pacjent nie przeżywa ani tygodnia w pełnym lub prawie pełnym zdrowiu. Z jesiennego meczu w Turynie do dzisiejszego rewanżu przeciw Juve w podstawowym składzie przetrwała trójka (!) graczy - Abbiati, Thiago Silva i Nocerino. I jak tutaj boiskowe ruchy podwładnych zsynchronizować, zaprogramować w sensowną całość, nadawać im rosnące tempo?

Jeśli dodamy jeszcze, że Allegri przeprowadza generalną wymianę pokoleniową (Pirlo, Ronaldinho i Kaładze zostali już wykopani, Inzaghi odsunięty od boiska, a Ambrosini, Zambrotta czy nawet Seedorf są stopniowo marginalizowani), a także instaluje w drużynie tłum nowych piłkarzy (Ibrahimovic, Cassano, Robinho, Boateng, Emmanuelson, van Bommel, Yepes, Mexes, Aquilani, Nocerino, Mesbah, Maxi Lopez i Muntari zostali ściągnięci już po jego przyjściu latem 2010 roku!), to mamy obowiązek zdiagnozować, że spisuje się ten trener rewelacyjnie. Jest bliski obrony krajowego tytułu, w Lidze Mistrzów najpierw potrafił wcale przyzwoicie opierać się Barcelonie (2:3 i 2:2), by wiosną rozgnieść Arsenal (4:0) i spokojnie wyczekiwać losowania ćwierćfinałów. A wytykać mu niedoskonałości w grze drużyny zwyczajnie nie wypada.

Na razie zatem wiemy, że działa skutecznie, gdy walą mu się na głowę tony problemów. Czy MilanLab pozwoli nam wreszcie dowiedzieć się, ile zdziała, gdy głowę będzie miał wolną od trosk i zacznie czerpać z całej, jakże bogatej w talent kadry?

sobota, 25 lutego 2012, rafal.stec

Komentarze
2012/02/26 00:37:59
Pomeczowa opinia szlagieru Serie A:
futbolbim.blogspot.com/2012/02/status-quo-w-walce-o-scudetto-slepy.html

Zachęcam do dołączania na FB i dodawania strony do ulubionych :)
-
2012/02/26 01:37:32
Ale trzeba jednak zauważyć, że Milan na tego typu turbulencje jest znakomicie przygotowany. W żadnym z czołowych klubów Europy nie znajdziemy tak szerokiej kadry i co najważniejsze wypełnionej nazwiskami uznanymi w kwiecie piłkarskiego wieku, nietłumaczącymi się brakiem doświadczenia na placu boju. Niemniej jednak ciężko myśleć o sukcesach na miarę choćby tych osiąganych przez Carlo Ancelottiego, gdy co mecz wymieniać trzeba pół jedenastki.

Zapraszam do mnie:
prideoflondon.blox.pl/html
-
2012/02/26 08:12:36
maxgdynia.blogspot.com/2012/02/milan-juve-pierwszy-kontakt-z-liga.html
Po klasyku we Włoszech wiadomo tylko to, że nic nie wiadomo. Zapraszam do mojego bloga
-
2012/02/26 10:29:08
Żeby się odróżnić od poprzedników, nie zaproszę do lektury swojego bloga, bo nic na temat meczu nie napisałem. Zwłaszcza że Milanowi dobrze nie życzę.
-
2012/02/26 11:17:29
O, bardzo fajnie, że Rafał będący na pewno w pewnym sensie dziennikarskim autorytetem w sprawach Serie A w Polsce również pobronił trochę Allegriego. Również to uskuteczniałem kilka razy na blogowym forum, gdzie nie raz jest (wg. mnie niesprawiedliwie) atakowany.

Co do absencji to grunt że Zlatan i Boateng już wkróce wracają i na decydującą fazę sezonu powinni być gotowi (no właśnie a do kiedy ma przerwę Nesta?). Marzy mi się taki marzec-czerwiec jak w 2007 kiedy to Milan grający w sumie przeciętnie do tamtej pory nagle dostał kopa i spokojnie wypunktował Bayern, MU i Liverpool. Jednak bez tych 3-ech kluczowych dla każdej z formacji postaci nie ma na to szans.
-
2012/02/26 11:39:37
Ciekawe jak wytlumaczyc to, ze kompletnie zmarginalizowany Muntari w Interze, gra zupelnie przyzwoicie u lokalnego rywala? Aha, braku Flaminiego to bym nie uznal za oslabienie, w koncu to zwykly boiskowy rzeznik. Wczoraj w meczu kompletnie zawiodlo sedziowanie! Co za fatalne pomylki!
-
2012/02/26 11:59:04
Podobna sytuacja ma miejsce (i w zeszłym sezonie też miała) w Manchesterze United, gdzie w październiku (!!) nie było piłkarza pierwszej jedenastki, który choć kilka dni nie byłby na L-4. Tylko teraz kontuzjowane są filary obrony (Vidic) i pomocy (Anderson Cleverley, Valencia), a do tego jeszcze dochodzi choroba Fletchera i rezerwowy Owen, który też od listopada się leczy.
-
2012/02/26 12:09:42
"gdzie nie raz jest (wg. mnie niesprawiedliwie) atakowany."

Khe, khe :-) W moim odczuciu Allegri do chwili obecnej nie zrobił niczego ponad to co w zaistniałej sytuacji byłoby w stanie - w teorii - zrobić wielu innych trenerów. Ale ok, jak bardzo bym nie dyskredytował ubiegłorocznego mistrzostwa nie mogę zaprzeczyć, że stawiane przed nim cele jak dotąd realizuje.

PS Pomijając odrobinę śmieszne promowanie swoich blogów na blogach cudzych nijak nie mogę zrozumieć tej potrzeby wielu ludzi by dzielić się w internecie swymi przemyśleniami. Niemalże co drugi internauta dochodzi do błędnego wniosku, że ma coś do powiedzenia... Hm, z drugiej strony pisząc niniejszy komentarz też upubliczniam swoje myśli. Mniejsza z tym zresztą, bredzę.


-
2012/02/26 12:49:18
o allegrim da sie powiedziec sporo zlego (chocby wczoraj - czemu sciagal emanuelsona? holender ostatnimi czasy swietnie odnajduje sie na kompletnie nowej pozycji, nigdy wczesniej nie gral jako trequartista), ale jedno trzeba mu przyznac - wymiane pokoleniowa przeprowadzil w sposob wzorowy. jak istotny to element mozna zobaczyc na przykladzie chelsea, gdzie nie wiadomo kto rzadzi w szatni - czy AVB, czy pilkarze. choc musze przyznac, mam wrazenie, ze ci senatorzy w milanie wydaja sie byc jakos mniej rozpuszczeni =]

na koniec zgodze sie z kolega qjafem: sedziowanie we wczorajszym meczu bylo gorzej niz tragiczne...
-
2012/02/26 14:57:34
stawiane przed nim cele jak dotąd realizuje

No i o to właśnie chodzi. Robi swoje i co więcej - wychodzi mu to (przynajmniej jak narazie).

mam wrazenie, ze ci senatorzy w milanie wydaja sie byc jakos mniej rozpuszczeni

A mi się wydaje, że to dlatego, że w klubie alfą i omegą jest Berlusconi z Gallianim. Ma to swoje minusy (wtrącanie się w skład, jak to bywało w przeszłości), ale ma i plusy. Kiedyś już pisałem, że Milan jest jak familia, ale tak z elementami mafijnej familii :) W Chelsea jest Roman, ale on jest tak jakby trochę z boku, dostosował się do brytyjskich standardów.
-
2012/02/26 15:15:59
jest w tym sporo racji, maldini sam ostatnio stwierdzil, ze capo di tutti capi nie toleruje ludzi, ktorzy maja wlasne zdanie lub/i wprowadzaja zamet w klubie
-
2012/02/26 16:08:44
"nie toleruje ludzi, ktorzy maja wlasne zdanie lub/i wprowadzaja zamet w klubie"

Nie do końca jest to prawda, Seedorfa, Gattuso i paru innych o brak własnego zdania bym nie posądzał ;) Ale z jakichś względów starszyzna drużyny mniej się daje we znaki trenerom niż ma to miejsce w innych klubach.

"Robi swoje i co więcej - wychodzi mu to"

Jesli mówimy o wynikach - ok, jeśli mówimy o stylu - nie zgadzam się.
-
2012/02/26 16:21:11
@f.seydlitz

moze to ten podswiadomy lek przed podpadnieciem najpotezniejszemu czlowiekowi w kraju =]
-
2012/02/26 16:52:32
Jesli mówimy o wynikach - ok, jeśli mówimy o stylu - nie zgadzam się.

Chociażby z powodów o których pisał Rafał do stylu nie ma się co za bardzo przyczepiać do Allegriego. Poza tym nadużyciem jest twierdzenie, że taktyka Milanu sprowadza się do wrzucania piłek na Zlatana i czekanie co o on wymyśli. Wczorajszy mecz był tego przykładem, ale nie tylko. Zgadzam się - dzieje się tak, kiedy Milanowi nie idzie, rywal zdoła ich zneutralizować w ofensywie.

Jeszcze a propo stylu to jestem jednym z tych fanów calcio którzy nad styl stawiają wynik. Milan jak dla mnie nie musi grać pięknie, ma grać skutecznie. Jeżeli z czasem wypracuje sobie ów styl którego tak wszyscy obsesyjnie żądają, tym lepiej.

Nie do końca jest to prawda, Seedorfa, Gattuso i paru innych o brak własnego zdania bym nie posądzał ;)

Oczywiście że mają swoje zdanie, oczywiście że w Milanie starszyznę się szanuje, oczywiście nikt od razu na bruk ich nie wywala, ale z tyłu głowy muszą mieć zawsze że jak pałka się przegnie to Łysy z Sylwkiem elegancko, w białych rękawiczkach, bez niepotrzebnych emocji pozbędą się ich z klubu. Hierarchia jest jasno ustalona.
-
2012/02/26 17:21:42
Lepszy mecz grali wczoraj równolegle w Lyonie.
-
2012/02/26 17:35:15
i pewnie w 241 innych zakatkach swiata, kogo to obchodzi?

@salvatore82

Jeszcze a propo stylu to jestem jednym z tych fanów calcio którzy nad styl stawiają wynik. Milan jak dla mnie nie musi grać pięknie, ma grać skutecznie. Jeżeli z czasem wypracuje sobie ów styl którego tak wszyscy obsesyjnie żądają, tym lepiej.

wiadomo, ze lepiej by grali skutecznie - ale sam styl dla mnie to przede wszystkim jakis schemat przeprowadzanych akcji, ktory nie moze byc zneutralizowany przez wylaczenie z gry jednego pilkarza (w tym przypadku, jesli gra, zlatana). od 3 lat chyba caly czas powtarzam, ze milanowi potrzeba playmakera przed napastnikami. cassano sprawdzal sie swietnie na poczatku sezonu, ale ta niecodzienna kontuzja go wyeliminowala z gry, z drugiej strony - wolalbym kogos bardziej stabilnego psychicznie =]
-
2012/02/26 19:19:27
@ deathcrew77

od 3 lat chyba caly czas powtarzam, ze milanowi potrzeba playmakera przed napastnikami

Też to powtarzam tak jak pozostali fani Milanu, bo od odejścia Kaki nie ma typowego playmakera. Są tacy którzy w miarę sobie radzą na tej pozycji, jak Aquilani czy próbowany na tej pozycji Boateng, ale to nie to. Seedorf już za stary na to.

przede wszystkim jakis schemat przeprowadzanych akcji, ktory nie moze byc zneutralizowany przez wylaczenie z gry jednego pilkarza

Śmiem twierdzić że takie schematy w Milanie są wypracowane (a przynajmniej widać że się starają), wystarczy popatrzeć. Szczególnie przy akcjach oskrzydlających wygląda to nieźle, bo Abate i Antonini (tudzież Zambrotta) całkiem dobrze współpracują z Nocerino i Boatengiem (tudzież Emanuelsonem).

Ponadto ja uważam że pomimo iż niedługo skończy się 2-gi sezon pod dowództwem Allegriego, to ten Milan jest w budowie i nie jest to skończony produkt. A jak na team "under construction" radzą sobie całkiem nieźle.
-
2012/02/26 19:35:37
@salvatore82

nie wspominaj mi nawet o aquilanim =]
jego poczatki w romie byly obiecujace, zapowiadal sie na naprawde klasowego zawodnika, ale imo obecnie nie jest to pilkarz na milan, bardziej na lazio

podobnie zreszta antonini, tyle, ze ten nigdy wielkich nadziei nie wzbudzal i o wiele spokojniejszy jestem patrzac na druga flanke gdzie 'szaleje abate' (jeszcze 3 lata temu nominalny prawy skrzydlowy...), choc i ten powinien sie nauczyc jak celnie dosrodkowac

co do pracy allegriego pelna zgoda
-
2012/02/26 23:28:11
@ Salvatore:

O stylu to w ogóle lepiej nie gadać, bo wiadomo, że jeden lubi to, drugi tamto, trzeci siamto, a na koniec i tak liczy się to, co w siatce. Poza tym, "A jednak się kręci..." to, było nie było, blog sportowy, nie czasopismo dla metrosiów;))) Co zaś się tyczy krytyki Milanu Allegriego, spojrzałem sobie, heh, krytycznie na własną postawę i wyszło mi na to, że nie potrafię zaakceptować stanu, w którym Milan robi za futbolowy ekwiwalent Karoliny Woźniackiej. Patrząc tylko na bieżący sezon: ile spotkań ta ekipa wygrała z zespołami z szeroko rozumianej własnej półki (znaczy takimi "lepszy, niż dobry")? O ile mnie pamięć nie myli, całe dwa. Z Udine, które w zasadzie przegrało samo ze sobą. No i z Arsenalem, który przewiesił się przez krzesło, zdjął majtki i rzewnie łkał, żeby za bardzo nie bolało. Owszem, obijanie maluczkich i średniaków jest w porządku. Można nawet w ten sposób capnąć scudetto i będzie to tak samo dobre scudetto, jak każde inne. Ale jako sympatyk Milanu wolałbym, żeby Rossoneri byli kimś więcej, niźli tylko bijaczem słabszych.

I jeszcze nieco poza tematem: W Chelsea jest Roman, ale on jest tak jakby trochę z boku, dostosował się do brytyjskich standardów.

Tu to trafiłeś w ogrodzenie:) Abramowicz nie dostosował się do standardów, tylko dostosował standardy do siebie. "Od zawsze" jedną z niewielu rzeczy, która podobała mi się w angielskiej piłce, był szacunek do szkoleniowców. Tam nikt nie wypieprzał trenera/menedżera z roboty, bo ów akurat w danym sezonie nie zdobył tytułu. W klubie piłkarskim "gaffer" znaczyło pi razy drzwi tyle, co "boss". Jak boss ci kazał robić to, tamto, siamto, to robiłeś i tyle.

Abramowicz postawił ten system na głowie. Dlaczego różne Lampardy i Cole'e miałyby słuchać managera, skoro on za chwilę (tydzień, miesiąc, sezon) poleci na pysk? Oni przecież zostaną.

W tym kontekście Berlusconi i Galliani wykazują się - o czym sam niejednokrotnie pisałeś - nie lada cierpliwością. I nawet, jeśli czasem wtykają paluchy do personaliów, czy taktyki, cóż, za tę cierpliwość im chwała.

A tak generalnie do dyskusji: mnie się zdaje, że ta plaga kontuzji ma swoje dobre strony. Wyobraźmy sobie teraz, że na trzy-cztery wszystkie te milanowe połamańce zdrowieją. I co? Na boisku da się upchnąć tylko jedenastu. Trzech następnych wchodzi z ławki, ale to już jakby delikatny dyshonor. Reszta ogranicza się do roli trenujących kibiców. Wziąwszy pod uwagę, że większość piłkarzy Milanu to nie są ludzie cisi i pokornego serca, łatwo przewidzieć, co by się działo. Teraz przynajmniej jest spokój. Allegri posyła na boisko tych, którzy są w stanie wytrzymać 90 minut na własnych nogach, a reszta się nie pluje, bo i nie ma podstaw ku temu.

Choć, rzecz jasna, ciemne strony też zauważam.
-
2012/02/26 23:34:51
obijanie maluczkich i średniaków jest w porządku. Można nawet w ten sposób capnąć scudetto

Przykład Hiszpanii sugeruje, że to nawet ważniejsze jest, to obijanie mniejszych:-)
-
2012/02/26 23:49:13
@albiceleste10

to wywijanie trenerami w te i wewte faktycznie w milanie nie ma miejsca, ostatnim chyba szkoleniowcem, ktory zostal zwolniony w trakcie trwania sezonu ligowego byl fatih terim, a to 10 lat temu bylo

no coz, do zampariniego (tez przydalaby sie notka, wariat wdzieczny jak malo ktory!) duetowi z zarzadu milanu troche brakuje
-
2012/02/27 08:28:51
@ Albiceleste10

Tu to trafiłeś w ogrodzenie:)

Nie do końca się z Tobą zgodzę. Abramowicz było nie było nigdy by nie kazał wejść największemu gwiazdorowi na stół i w obecności całej drużyny przysięgać że nie będzie imprezował :) Myślę że nie kazałby też trenerowi grać dwoma napastnikami bo jednym mu się nie podoba ;]

Co do rotacji trenerami to okej, zgoda, ale jeszcze się nauczy, że to wcale nie takie dobre rozwiązanie. Jakby nie patrzeć od Sylwka krócej w tym biznesie.

ile spotkań ta ekipa wygrała z zespołami z szeroko rozumianej własnej półki?

Niestety zgadzam się, niezbyt okazale to wygląda. Juve - porażka i remis, Inter - porażka, Udinese - remis, zwycięstwo, Roma (???) - zwycięstwo, Napoli - porażka, remis, Barcelona - remis, porażka, Arsenal - zwycięstwo.

Na razie im "przebaczam" :) Teraz jest faza sezonu w której należy zacząć wygrywać i mecze z Arsenalem i Juve dają nadzieję że będą. Nie od dziś wiadomo, że do lutego/marca wcale nie trzeba grać rewelacyjnie, trzeba się jakoś prześlizgiwać przez kolejne fazy rozgrywek pucharowych i w lidze trzymać blisko pierwszego miejsca. Ostatnie 3 miesiące są kluczowe i jak trafią z formą (a są chyba w całkiem niezłej) to może być dobrze.