Blog > Komentarze do wpisu

Legia - Sporting, Wisła - Standard. Bloguję na żywo

Nie ma wyjścia, poblogować zwyczajnie wypada, bo wiosny z dwoma polskimi klubami w pucharach nie przeżyliśmy od 1971 roku - wtedy piłkarze Legii dotarli do ćwierćfinału Pucharu Europy, a piłkarze Górnika Zabrze do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Wiem, czasy się zmieniły, system rozgrywek zmienił się tym bardziej, te porównania mogą kogoś urazić - i to wcale nie dzisiejsze drużyny Macieja Skorży oraz Kazimierza Moskala. Jeśli jednak przypomnimy sobie, co w minionych latach wyprawiały przy ludziach (zagranicznych) nasze kluby (wyjąwszy oczywiście Lecha Poznań), powinniśmy być wniebowzięci. Zwłaszcza jesienne podbicie Moskwy przez warszawiaków zapadnie nam w pamięć na długo.

Zamierzam się tutaj udzielać do późnej nocy, ale z góry przepraszam za zmienną intensywność. Przerwy w nadawaniu są nieuniknione, bo dyżuruję dziś w redakcji, a trzeba zrobić trzy wydania „Gazety” - pierwsze bez Legii i Wisły, drugie już z Legią, trzecie z Legią i Wisłą. Zatem o wyrozumiałość apeluję.

15.03. Jak oszacować szanse naszych, nie mam pojęcia. Po pierwsze, stykamy się właśnie z tradycyjnym problemem polskich drużyn - do Europy wracają po długim zimowym odwyku od gry o stawkę, więc nawet ich trenerzy nie wiedzą, czego się po swoich ludziach spodziewać. Po drugie, wiarygodne prognozy utrudnia sytuacja u rywali - np. Sporting w szczytowej formie byłby w stanie nie zezwolić Legii na dotknięcie piłki, ale ostatnio grał źle lub beznadziejnie, aż wylany został trener. Czy nowy impuls lizbończyków ożywi? Standard też kuleje... Generalnie jest tak, że nasi teoretycznie trafiają na rywali w idealnym momencie, bo rywale kwiczą w kryzysie, a rywale trafiają na naszych w idealnym momencie, bo nasi mogli zapomnieć, co to znaczy podjąć na murawie krwawą walkę.

15.15. Legia z Wisłą walczą o swoją chwałę, ale też walczą dla całej ligi. Jesienią ekstraklasa awansowała na 20. pozycję w rankingu UEFA. Jeśli teraz nie spadnie poniżej 21., to wydłuży sobie wakacje - polskie kluby nie będą ryzykować czerwcowych wypraw na Kaukaz czy inne wygwizdowo, lecz będą zaczynać pucharową rywalizację w połowie lipca, co jest przywilejem przedstawicieli lig, że się tak wyrażę, co bardziej cywilizowanych. W czerwcu poważni piłkarze to byczą się na plażach.

15.31. Z rankingu wynika, że dziś powinniśmy również trzymać kciuki, by Schalke stłukło Viktorię Pilzno (bo Czechów depczemy po piętach w klasyfikacji UEFA) ścigamy, a Twente Enschede spuściło lanie Steaule Bukareszt (bo Rumuni ścigają nas). W każdym razie już teraz wiemy, że z rankingowego punktu widzenia bieżący sezon jest dla polskiej ligi najlepszy od sezonu 2002/2003.

15.49. Wszystkie zagadki Legii: Czy miał rację Skorża, twierdząc, że utracony Borysiuk był postacią absolutnie kluczową, czy tylko pozował na trenera wtrąconego w tarapaty poważniejsze niż się wszystkim wydaje? Ile warszawiacy zdołają wymyślić w ofensywie bez kontuzjowanego Miroslava Radovicia, który jesienią ustanowił klubowy rekord w europejskich pucharach, w siedmiu meczach strzelając aż siedem goli? Czy zaaplikowanie środków przeciwbólowych wystarczy, by Danijel Ljuboja pozostał błyskotliwym Ljuboją z poprzedniej rundy? Czy Maciej Rybus zechce się spektakularnie z Łazienkowską pożegnać, czy duchem będzie już przebywał w stolicy Czeczenii? Czy Rafała Wolskiego - 19-latka tyleż utalentowanego, co chimerycznego - nie będzie trzeba znów zdejmować z boiska przedwcześnie? Czy ponowne spolszczenie drużyny - zagra prawdopodobnie aż ośmiu naszych - jej nie zaszkodzi?

16.07. Wszystkie zagadki Wisły: Czy Kazimierz Moskal stał się prawdziwym szefem z wizją i charyzmą, czy będzie kolejnym, 1586. za czasów Bogusława Cupiała trenerem wybitnie tymczasowym, który prędko zostanie z powrotem zepchnięty w cień? Czy Michał Czekaj okaże się 20-latkiem wystarczająco dojrzałym, by poradzić sobie na poziomie międzynarodowym na środku defensywy, czyli w roli niezwykle odpowiedzialnej? Czy Maor Melikson znów rozkwitnie, zachwyci, sprowokuje do odnowienia kampanii wszczepienia go w reprezentację Franciszka Smudy?

16.28. Dzieje się. Przed chwilą Legia podpisała kontrakt z Nacho Novo (kolejny obcokrajowiec, którego nazwiska nie trzeba wstukiwać w gugla, żeby wiedzieć, kto zacz), a za chwilę ponoć podpisze - jak się dowiadujemy - z Ismaelem Blanco, 29-letnim argentyńskim napastnikiem, który ostatnio biegał po murawach meksykańskich, a wcześniej dwukrotnie był królem strzelców ligi greckiej. Zaraz będzie o tym info na portalu.

16.43. Choć nasze lokalne supermocarstwa - w XXI wieku absolutnie bezkonkurencyjne - będą miały dziś w kadrach kilkunastu Polaków, to do wyselekcjonowanej po miesiącach prób, najnowszej kadry Franciszka Smudy dostał się tylko Kuba Wawrzyniak - w dodatku w naszej narodowej jedenastce uchodzący za szczególnie fajtłapowatego. (Rybusa traktuję już po czeczeńsku).

17.15. Gdybyśmy gruntownie zanalizowali historię europucharów, to moglibyśmy stracić zaufanie do mitu o utraconej potędze polskiego futbolu i zacząć podejrzewać, że to mit wyrosły nie na rzeczywistości, lecz zmyśleniu.

Skoro krakowianie podejmują dziś Standard, to przypomnijmy, jak to było z Belgami - w 2009 r. Lech przegrał dwumecz z Club Brugge, w 2003 r. Wisłę wyeliminował Anderlecht, w 1991 r. GKS Katowice został znokautowany przez Club Brugge, w 1986 r. Górnika Zabrze nie dał rady Anderlechtowi, w 1982 r. Stal Mielec uległa Lokeren, w 1981 r. Widzew zebrał mocne cięgi od Anderlechtu. Żeby odnaleźć ostatni triumf ligi polskiej nad belgijską, trzeba cofnąć się do jesieni 1978 r., w którym Wisła zdołała przewrócić Club Brugge...

Zwycięskiej konfrontacji nad klubem portugalskim nie doszukamy się w ogóle. Z FC Porto, Benfiką Lizbona, Vitorią Setubal, Vitorią Guimaraes i Bragą mierzyli się nasi ośmiokrotnie. Odpadali ZAWSZE. Z 16 meczów wygrali trzy, niejednokrotnie dostawali po głowach pękatym workiem z golami, stosunek bramek to koszmarne 7-31... Legio, możesz przejść do historii.

17.49. Jest skład Legii: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Komorowski, Wawrzyniak - Rzeźniczak, Vrdoljak, Gol - Żyro, Rybus - Ljuboja. Jeśli się okaże, że Ljuboja nie wydoli, to nie bardzo wiem, gdzie tutaj znaleźć potencjał ofensywny. A jeszcze nie wiadomo, jaki zapał do biegania będzie miał sprzedany Rybus... Tylko w defensywie stabilizacja.

18.24. Patrice Evra wymiksował się z udziału w Lidze Europejskiej już jesienią, kiedy zasugerował, że zniżanie się do tych rozgrywek to dla niego hańba, a co najmniej poniżenie. Generalnie jednak Alex Ferguson podjął chyba decyzję, że w Amsterdamie warto wygrać, bo w Manchesterze United powszechnie znane buzie: De Gea - Jones, Ferdinand, Evans, Fabio - Nani, Carrick, Cleverley, Young - Rooney, Hernandez.

Ale ja nadal jednej rzeczy reformatorom europucharów wybaczyć nie umiem - że można z nich odpaść, a wiosną wciąż grać. Jak wszystkie pozostałe zmiany jakoś znoszę, tak przenosin z Ligi Mistrzów do Ligi Europejskiej nie zaakceptuję chyba nigdy.

18.55. Ponieważ najbardziej niepokoję się - z różnych powodów - o formę Ljuboji oraz Rybusa, a płynności w ofensywie się po zimie nie spodziewam, to tuż przed meczem sobie myślę, że całkiem przyzwoitym wynikiem byłoby 0:0. Niech legioniści zabijają grę, niech od obronnego znoju plują krwią, niech przetrwają, a będę usatysfakcjonowany.

19.50. Przypuszczaliście, że może to wyglądać aż tak dobrze? Legia agresywna, cholernie nieprzyjemna w środku (rozkopanego) pola, niemal nie pozwala, by piłka wpadła w jej pole karne - nie mówiąc o dopuszczeniu, by niepokoiła Kuciaka. Rzeź(nicza)k wycina wszystko, co się rusza, a jeśli coś się dzieje podbramkowo, to na portugalskiej połowie, choć gospodarze nie bardzo wiedzą, co robić z tymi wszystkimi z rzutami rożnymi i wolnymi. Ale raz się udało! Do przerwy 1:0, czyli wynik znakomity. Ale w Lizbonie może do przetrwania nie wystarczyć. Portugalczycy to prawie Brazylijczycy, oni się tam będą zachowywać zupełnie inaczej niż na tej naszej Syberii...

20.23. Przy wyniku 1:0 dawałbym Legii 60 proc. szans na awans. Przy wyniku 1:1 dam im 10 proc. A może nawet 9 proc.

20.34. W rozbijaniu Sportingu mają pomóc Ljuboji dzidziusie: Kuba Kosecki (rocznik 1990), Michał Żyro (1992) i Rafał Wolski (1992). Ze swojego refleksu transferowego i w ogóle strategicznego zmysłu może być Legia dumna.

20.42. Jest 2:1! Muszę Zadam bardzo trudne pytanie, na które odpowiedzi nie znam, a chciałbym poznać - kiedy ostatnio tak ważnego gola w europejskich pucharach wypracowali dla polskiego klubu nastolatkowie (kluczowe podanie Żyry, asysta Wolskiego)?

20.48. Andre Santos to jest ponoć pomocnik od wybijania rywalom futbolu z głowy, ale uderzył obłędnie. Ta perfekcja daje lizbończykom 2:2.

20.57. Wynik średnio kiepski, a jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że w Lizbonie zamiast wertepów będzie stół bilardowy, to będzie tam warszawiakom przeżyć ciężko... No i rywale muszą się kiedyś rozruszać, umiejętności to oni w szatni mają na dwie Legie.

Szkoda, że się nie udało, ale sezon i tak przeżywamy niezwykły. Polskie kluby pokonały już m.in: APOEL Nikozja, Fulham, Spartak Moskwa, Gaziantepspor, Hapoel Tel Aviw, Rapid Bukareszt, Liteks Łowecz, Odense, Twente Enschede, Dundee United. A teraz zremisowały ze Sportingiem. Wiecie, że poza dwoma wyjątkami wymienieni to przedstawiciele lig sklasyfikowanych w rankingu UEFA wyżej niż polska?

Może zgodnie z duchem czasu powinniśmy uznać, że Wisła jest faworytem?

21.35. W Krakowie 0:1, niestety. Obawiałem się o Michała Czekaja, ale nie sądziłem, że przytrafi mu się debiut makabra (prawdziwy debiut, jesienią tylko sekundy pobiegał między piłkarzami Fulham). Spowodowanie karnego i czerwona kartka po niespełna półgodzinie... Brrr. Inna sprawa, że nie lubię i nie rozumiem tego przepisu - jedno przewinienie, dwie kary. Zreformowałbym natychmiast.

21.53. Dowyjaśniam, pod wpływem lektury forum, że nie zamierzam wieszać młodego. Współczuję, aż wolę sobie wyobrażać, jak żałobnie mu w duszy gra. Zacząć podróż pod europejskich pucharach od takiego incydentu? To musi być horror. Ale jak chłopak wytrzyma, to i niezła szkoła;-)

21.59. Melikson żywy, ładnie kombinuje, ale jak na zestaw z typowymi dwoma rozgrywającymi (drugim jest Garguła) i fantazyjnym ponoć Małeckim, to krakowianie niespecjalnie się zabawiali pod belgijskim polem karnym. Szkoda tego przeklętego incydentu - przy 0:1 u siebie, bieganiu w dziesięciu i spokoju rywali zorganizowanych, mających świadomość rewanżu u siebie trzeba naprawdę dużej dojrzałości, żeby zmartwychwstać.

22.30. Wygonienie z boiska Małeckiego było ruchem mądrym, ale na razie nie zbawiennym. Jeśli „Biała gwiazda” dostaje w ofensywie rzut wolny i wysyła na belgijskie pole karne jazdę złożoną z całych dwóch ludzi, to jej najbliższą przyszłość widzę czarno. Ryzyko jest tutaj chyba niez-będ-ne.

22.52. Wielki Gerd Mueller strzelał, przepraszam nadwrażliwych, nawet dupą, to nie mam zamiaru przyglądać się zbliżeniom, żeby wiedzieć, czy Genkow uderzył brzuchem, czy żebrem. Ważne, że jest 1:1. Brawa dla mistrzów Polski, los to im dzisiaj nie sprzyjał.

22.57. Ivica Iliew to przedstawiciel specyficznego gatunku atakujących, którzy wywołują fajne wrażenie, przyjemnie się ich ogląda, ale w najprostszych statystykach - asysty oraz gole - nigdy byśmy tego nie wyczytali. Właśnie spektakularnie przypomniał, dlaczego. Woli okiwać tego samego rywala siedemset razy, niż rąbnąć raz, a porządnie - prosto do siatki. Dlatego w Krakowie nie skończyło się na 2:1.

23.01. Dwa remisy, czyli słodko-gorzko. Nikt specjalnie nie rozczarował, ale też szału nie było. Skoro na swoich śniegach (i ze wsparciem kanonady śnieżek) nie wygraliśmy ani w Warszawie, ani w Krakowie, to jak wierzyć, że daleko od domu się uda? Przypominam - 20 lat czekamy na zwycięski europejski dwumecz na wiosnę...

23.06. Dobra wiadomość z Pilzna - Viktoria też tylko zremisowała, więc nasza liga znów zbliży się w rankingu UEFA do czeskiej (nasi uskładali dwa remisy). Jeszcze lepsza wiadomość z Bukaresztu - Steaua przegrała, więc nasza liga rumuńskiej jeszcze ucieknie.

23.12. Jesienią Nunez symulował, co pomogło Wiśle pokonać Fulham. Dziś Nunez pomógł pokonać Wisłę.

23.29. Donoszą z Krakowa, że zdjęty Małecki nie podał ręki trenerowi, za to skopał jakieś przedmioty martwe, które ośmieliły się leżeć w pobliżu. To chyba typ nieuleczalny.

00.18. Może choć tyle się da napisać: Nie moja wina, że już nie bloguję, blox krzyczy, że za ciężka notka. A nową bez sensu zakładać. Chyba się na forum przeniosę;-)

czwartek, 16 lutego 2012, rafal.stec

Komentarze
2012/02/16 15:28:12
Panie Rafale, jakie wyniki Pan typuje? Ja obstawiam 2-0 dla Legii i 3-1 dla Wisły.
-
2012/02/16 15:33:31

W przyszłym roku polska liga wyprzedzi szkocką. Czy ktoś mógł sobie to wyobrazić jeszcze kilka lat temu (np. w czasach Boruca i jego Celticu)?

P.S. Dziś proszę, ani słowa o Cyprze. ;-)

-
2012/02/16 16:05:32
Jeśli dzisiaj zobaczę Legię i Wisłę walczące do upadłego o każdy centymetr boiska, a okażą się poprostu słabsi piłkarsko to i tak bede zadowolony. Jakos jestem spokojny jak nigdy przed spotkaniami polskich druzyn w pucharach. Swoje już zrobiły. Mam nadzieje ze trenerzy dobrze zmotywują zawodników na walkę i gonitwę na 90 minut.
-
2012/02/16 16:39:43
Ponizej 21. miejsca juz chyba spasc nie mozemy, bo tylko Rumunia (ktora jak wielu nuworyszy placi teraz za zbyt duza liczbe druzyn w europejskich pucharach) moglaby nas wyprzedzic.
-
2012/02/16 16:43:22
Rybus też jest w kadrze, a ciągle jest zawodnikiem Legii
-
2012/02/16 17:19:15
ale ogólnie idzie polskim klubom coraz lepiej w starciu z portugalskimi:
2002 Polonia W. - FC Porto 0:6 i 2:0
2005 Wisła - Victoria Guimaraes 0:1 i 0:3
2011 Lech - Braga 1:0 i tylko 0:2
-
2012/02/16 18:01:01
Po raz kolejny podniecamy się naszymi kopaczami zamiast spojrzeć prawdzie w oczy, że polskie kluby nie mają w tej chwili absolutnie żadnych szans, aby wygrać dwumecz z zespołami które występują w silnej lidze (zaliczam do niej ligę belgijską). Pojedyncze wygrane mecze mogą się zdarzyć ale czy na tym nam najbardziej zależy? Dyrektorzy zamiast wymuszać na spółki lub ich właścicieli o wzmocnienia, to sprzedają ważnych zawodników za niewielkie pieniądze tym samym osłabiając drużynę. Transfer Nacho Novo przed pierwszym spotkaniem na wiosnę nie jest dobrym pomysłem, ponieważ nie mamy pewności czy się wkomponuje w drużynę.
-
2012/02/16 18:25:43
@pawel2322 Właśnie ja zauważyłem tendencje odwrotną... Czyli krytykowanie naszych kopaczy na zapas. Co w Twoim komentarzu najlepsze piszesz: "wychwalamy kopaczy" i jako argument przedstawiasz indolencje ZARZĄDU. Do tego dołożę, że ten problem dotyczy tylko Legii, bo Wisła nie sprzedała nikogo...
-
2012/02/16 18:33:18
Najlepsze, że teraz w studiu Polsatu myslą jaki jest skład obserwując rozgrzewke :P niech wejdą tutaj ;) A tak wogóle to ciekawe jak będzie wyglądała pozycja Rzeźniczaka??W środku czy blizej prawej strony??No i szkoda, że NOVO nie załatwili wcześniej bo byłaby alternatywa jak Ljuboja sie zmęczy
-
2012/02/16 18:38:50
"że można z nich odpaść, a wiosną wciąż grać"

Zgadzam się, to urągające dla prestiżu pucharu Europy i jego uczestników, jeśli przyjmuje "spadkowiczy" z ligi mistrzów.
-
2012/02/16 19:27:47
liga mistrzów, liga mistrzów, kto odpadnie ten zostaje... melassa - ostatnia niezła plyta kazika
-
2012/02/16 20:04:36
Rafał czy was Pop...? Oddajcie zczuba. Czy Olejniczak chce, żeby wszyscy uciekli do interii albo na weszlo? masakra. zabijacie swoje serwisy.
-
2012/02/16 20:06:45
Zagotowałem się bardziej niż po golu. Litości.... a była kiedyś taka fajna strona...
-
2012/02/16 20:38:56
@up
Piszesz o relacji na zczuba? Jeśli tak to przyłączam się. Vini, vidi, skląłem, wyszedłem. Totalnie nieczytelne i niefajne. Nowemu rozwiązaniu mówię stanowcze: Spierda...!!! ;-)
-
2012/02/16 21:00:00
Niedosyt, niedosyt i jeszcze raz niedosyt. Sporting był słaby jak nigdy, ale dwa razy ukąsił na tyle skutecznie, by być zdecydowanym faworytem do przejścia do następnej rundy. Liczę na powtórkę ze Spartaka, gdzie również nie dawano Legionistom szans. Teraz czas na Wisłę. W pierwszej jedenastce Genkov a nie Biton. Osobiście w Bułgara nie wierzę, ale czy można czemuś dać wiarę przed głównym roztrzygnięciem w tym pogmatwanym sezonie Ligi Europy?

-
2012/02/16 21:35:02
Tja, skoro zrobiono taki radośnie nieudany mechanizm "relacji na żywo" dla Tokfm albo gazeta.pl, to przecież nie może się marnować?
-
2012/02/16 21:50:31
@rafal

debiut makabra? mozliwe, ale naprawde daleki jestem od oskarzania mlodego o niekompetencje - cala sytuacja jest wypadkowa katastrofalnego zagrania nuneza
-
2012/02/16 22:03:28
To przypominanie o face mnie juz zaczyna irytować = za dużo dla stalych czytelników.
-
2012/02/16 22:07:47
Co z Ilievem i Bitonem. To może być teraz jedyna recepta na powrót do świata żywych!
-
2012/02/16 22:09:44
A mnie naszła taka smutna myśl, że takiej bramki jak druga dla Sportingu, to na dziś nie umie strzelić nikt z Legii.
-
2012/02/16 22:11:56
raczej nikt z ekstraklasy, bo po dzalamidze to juz chyba sobie nikt nic nie obiecuje =]
-
2012/02/16 22:22:14
A mnie naszła jeszcze smutniejsza myśl. Apele spikerów, groźby sędziów i delegatów, spustoszałe kasy klubowe i... wciąż lecące śnieżki w bramkarzy rywali.
-
2012/02/16 22:38:28
to nie wina Czekaja tylko obywatela Argentyny ktory nie wiadomo z jakiego powodu podniosl owa pilke :D
-
2012/02/16 22:38:49
btw, odnosnie tego kolekcjonowania niezbednego doswiadczenia przez czekaja - nie bylbym takim optymista w tej kwestii, w koncu gral juz u nas taki glowacki, ktory przez pare pierwszych sezonow byl uznawany za wybitny talent, a potem stal sie zabawna karykatura carraghera, tj. znany byl glownie z tego, ze moze i jest solidnym obronca, ale przede wszystkim lubi strzelic swojaka =]
-
2012/02/16 22:56:19
"Inna sprawa, że nie lubię i nie rozumiem tego przepisu - jedno przewinienie, dwie kary. Zreformowałbym natychmiast."

Ale jak? Kary powinny być takie, żeby nie opłacało się łamać przepisów.

Gdyby nie dawano czerwonych kartek za faule w doborowych sytuacjach, bo "jedna kara wystarczy", to przecież obrońcy nie tylko mogliby, ale wręcz musieli (presja wyniku) kosić, jak popadnie - w końcu jeśi rywal ma stuprocentową bramkę, to lepiej, choćby kosztem morderstwa, piłkę mu odebrać, przy karnym zawsze jest przecież szansa, że gola nie będzie (patrząc na statystyki ligi angielskiej - ok. 20%).

To nie jest tak naprawdę kara za jedno przewinienie. Można dostać czerwoną kartkę za faul poza polem karnym, jeśli np. napastnik wychodzi sam na sam w kontrze. Można też sprokurować karnego "niewinnie", bez kartki. Dla mnie to jak z, powiedzmy, jazdą po pijaku bez pasów. To jeden uczynek, ale popełnia się nim dwa przewinienia.
-
2012/02/16 23:00:05
Sobiech uklul:D
-
2012/02/16 23:05:48
Legia grała świetnie. Wywalczyła w miarę do przyjęcia 2:2.

Wisła - po 30 minutach była w piekle. Otrzymała lepszy wynik niż Legia... Futbol nie jest sprawiedliwy, ale mecze SUUUUUPEEER. Chyba się stęskniłem za oglądaniem naszych zespołów.
-
2012/02/16 23:06:18
@gatunek Iliev
Mnie nawet mniej szkoda tych punktów czy pozycji przed rewanżem, ile samej historii "grali godzinę w 10 i w końcowych minutach strzelili dwa gole" - taki jeszcze ładniejszy wariant powszechnie znanego finału LM:-)
-
2012/02/16 23:10:46
Legii, niestety, nie oglądałem, ale piłka Wisły wyborna. Nie wiem, jak wyglądają statystyki posiadania piłki, ale szalona wymienność pozycji i płynność w grze robiły wrażenie. Szkoda, bo można było ugryźć choćby jeszcze raz. Wstydu nie ma.
-
2012/02/16 23:13:00
Paradoksalnie Wisła dużo lepsza w pierwszej połowie, ale to w drugiej nie dała sobie wbić bramki a i sama ukłuła. Moskal twierdzi, że sprawa jest otwarta, trzeba mu wierzyć.
-
2012/02/16 23:39:05
Panie Rafale: Najpierw nie podał celnie, potem nie podał ręki. To się nazywa autorytet na i poza boiskiem.
-
2012/02/16 23:39:07
Czy to jest normalne? Rzucanie śnieżkami w przeciwnika, prawdziwa kibicowska postawa...
-
2012/02/16 23:53:15
Gra Wisły na 1-2 kontakty palce lizać, przez godzinę w dziesięciu gonili Standard po boisku, Chavez skała, Melikson super. Małecki nieuleczalny głupek. Kirm w 5 minut zrobił więcej niż ten troglodyta w godzinę, o Iliewie nie wspominając.
-
2012/02/17 00:32:03
Lech zapoczątkował fajną serię: polskie zespoły na wiosnę nie przegrywają u siebie ;)
lech-udinese 2:2
lech-braga 1:0
legia-sporting 2:2
wisła-standard 1:1
nie wiem czy to jest jakiekolwiek pocieszenie przed rewanżami za tydzień
-
2012/02/17 02:41:45
Ludziom, którzy mają jakieś wymagania, powiem tyle: jeden z kluczowych graczy Legii, dodatkowo młody, odszedł do Tereka Grozny.

Z jednej strony mamy najbogatszy polski klub, który chyba przynajmniej wychowanków powinien być w stanie utrzymywać. Przynajmniej tych najlepszych. Przynajmniej w sezonie, w którym eliminuje Spartaka i parę innych w miarę kojarzonych ekip, wchodzi do rundy pucharowej EL... itd. Z drugiej strony mamy ekipę, która do Spartaka traci w lidze ponad 20 pkt., walczy o utrzymanie w Rosji, a jej występy europejskie polegają na tym, że raz kiedyś zagrali w Pucharze UEFA. Ich jedyne wygrane tam starcie niektórzy może zresztą pamiętają, ponieważ był to dwumecz z Lechem. Ale to były inne czasy. Dziś Rybus idzie do klubu, w którym nie powącha europejskich pucharów.

Jeśli kluczowy gracz Legii odchodzi do Tereka Grozny, to jak można na serio od nich oczekiwać wygrywania czegokolwiek? Dzisiejszy remis - a przede wszystkim to, że był "zasłużony", nie fuksiarski - to wielki sukces tego klubu i trenera Skorży. Polskie ekipy na tym etapie to Kopciuszki. Piłka nożna lubi czasem zobaczyć Kopciuszka, dać mu jedną lub nawet dwie fazy więcej, niż by się wszyscy spodziewali, ale jeśli nie nastąpi zastrzyk pieniężny, to północ w takim momencie wybija i rzadko kiedy wraca. Z tego co wiem, w futbolu europejskim nie ma klubów, które regularnie grałyby lepiej, niż by na to wskazywał rozmiar ich skarbca.
-
2012/02/17 02:50:21
"Szkoda, że się nie udało, ale sezon i tak przeżywamy niezwykły. Polskie kluby pokonały już m.in: APOEL Nikozja, Fulham, Spartak Moskwa, Sporting Lizbona (...)"

-
2012/02/17 09:40:59
Odejscia Rybusa nie rozumiem. To znaczy nie rozumiem z jego punktu widzenia, a nie patrzac ze strony klubu.
Do Tereka Grozny ? Mam nadzieje, ze dostanie tam OLBRZYMIE i NIEPRZYZWOITE zarobki, gdyz piłkarsko się raczej nie rozwinie. To nie to samo, co liga niemiecka Borysiuka.
-
2012/02/17 18:02:21
Patrząc na resztę składu Tereka, drugie Anży to bynajmniej nie jest. Na pewno są bogatsi od Legii (budżet ok. 50 mln dol., czyli dwukrotnie większy), ale na razie nie widzę nadziei na walkę o pucharowe miejsce w przyszłym sezonie. Czyli zamiast być sensacją Europa League w ramach ciekawie rozwijającego się pod wodzą Skorży zespołu, Rybus będzie walczył o utrzymanie w chyba mało fascynującym miejscu.

Patrząc na budżety zdziwiło mnie, że w sumie dość renomowany Sporting CP ma zbliżony do Legii (ok. 20 mln euro). Jak to więc działa, że Sporting np. kupił Von Wolfsvinkela za ponad 5 mln euro (i sprzeda za pewnie dwa razy tyle), a Legia wyprzedaje kluczowych graczy za dużo mniejsze kwoty, to nie wiem. Nie rozumiem, nie znam się. Tak czy siak, dla Portugalczyków przegrać z Legią to by było trochę jak dla Legii odpaść z... tymi, z którymi czasem odpadała i nazywamy to wtedy "kompromitacją". Dlatego tak dobrą grę w pierwszym spotkaniu uważam za sukces Legii i Skorży. 2-2 to także nie jest wynik zsyłający do niebytu. Nie chodzi mi tylko o Spartak, generalnie dość często (ok. 1/3 przypadków) taki remis u siebie daje jednak awans.

O tym, że sukces odniosła też Wisła, remisując w takich okolicznościach, mówić chyba nie trzeba. Ja do dziś nie ogarniam, jak oni wyszli z grupy.
-
2012/02/18 10:01:05
Budżet nie decyduje o wszystkim. Po pierwsze, istotna jest renoma ligi i klubu, po drugie - podatki, po trzecie - kwestie kulturowe i klimatyczne. Dla Brazylijczyków Portugalia to prawie jak w domu, Polska - koniec świata. Ze Sportingu możesz trafić prosto do Realu czy MU, z Legii będzie to jeszcze długo nierealne.