Blog > Komentarze do wpisu

Football is coming home

 El fútbol vuelve a casa

Chyba jeszcze tutaj nie zeznawałem, że od lat czuję specjalną sympatię do Davida Pizarro. Piłkarza niepozornego, o trudnym charakterze (przez to często skłóconego z trenerami), ale urzekającego mnie techniką, sposobem prowadzenia, osłaniania oraz podawania piłki i w ogóle stylem rozgrywania. To jeden z tych graczy, którzy wywołują wrażenie, że gdyby życie ułożyło im się szczęśliwiej, to osiągnęliby znacznie więcej. Ja zawsze widziałem w nim kopię - owszem, słabszą - Xaviego Hernandeza, kiedy więc w Romie wylądował trener Luis Enrique, by przeszczepić na jej boisko filozofię futbolu barcelońską, sądziłem, że mojego ulubionego Chilijczyka pasuje na małego rycerza środka pola.

Myliłem się, Luis Enrique stawia na innych, zatem Pizarro został właśnie odesłany do Manchesteru City, gdzie spotka się ze swoim starym znajomym z Interu - trenerem Roberto Mancinim.

A ja znów się rozmarzyłem. Wyobraziłem sobie, że Manchester City wznosi małą Barcelonę. Wokół monumentalnego Yaya Toure, gracza ewidentnie swojemu klubowi niezbędnego, rozstawia zgraję kurdupli o szybkich nogach, giętkich stopach i/lub bogatej piłkarskiej wyobraźni - Pizarro, Samira Nasriego, Sergio Aguero, Davida Silvę oraz awanturnika Carlosa Teveza. To byłby materiał na grupę uprawiającą futbol zjawiskowy, w Anglii niewidziany od szczytowego okresu wengerowego Arsenalu:

football formations

Na diagramie z premedytacją umieściłem narodowości graczy, bo transfer Pizarro znów przypomniał mi o postępującej latynizacji ligi angielskiej, o której jesienią spłodziłem obszerny felieton.

Dynamicznie przybywa tam piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego i Ameryki Południowej, co powinno coraz silniej wpływać na wyspiarski styl gry. Spójrzcie na Chelsea - drugą linię portugalski trener Andres Villas-Boas może zestawić z Oriola Romeu (Hiszpania), Ramiresa (Brazylia) i Raula Meirelesa (Portugalia), napad z Juana Maty i Fernando Torresa (obaj Hiszpania), a w obronie postrzelonego Davida Luiza (Brazylia), Jose Bosingwę i Paulo Ferreirę (obaj Portugalia). Dwaj ostatni zasłużyli, by być na wylocie, ale generalnie londyńczykom niewiele brakuje, by podstawową jedenastkę ułożyli wyłącznie z Latynosów.

Spójrzcie wreszcie na Manchester United. Paul Scholes z Ryanem Giggsem kariery chyba jednak kiedyś skończą, a wtedy władzę powinni przejąć Javier Hernandez (Meksyk, 24 lata), Nani (Portugalia, 26), Anderson (Brazylia, 24), Valencia (Ekwador, 27) oraz bliźniacy da Silva (Brazylia, 22).

Nie tylko Premiership uparła się, by przyszłość opierać na Latynosach. Oto rekrutujące piekielnie silną kadrę Paris Saint Germain wzięło właśnie Thiago Mottę (czego moim zdaniem Inter Mediolan jeszcze pożałuje), Aleksa oraz Maxwella. Wzięło trzech Brazylijczyków, którzy dołączyli do swojego rodaka Nene, Argentyńczyka Javiera Pastore, Urugwajczyka Diego Lugano. A na tym import z tamtej półkuli pewnie się nie skończy, już dyrektor sportowy Leonardo o to zadba.

Hiszpańskie kluby z ambicjami też uznają tylko dwa rynki - wewnętrzny iberyjski i południowoamerykański. W Realu Madryt rodzimych graczy wspierają przede wszystkim Portugalczyk Cristiano Ronaldo (najwięcej goli), Argentyńczyk Angel di Maria (najwięcej asyst) i inny Portugalczyk Pepe (najwięcej zarżniętych wrogów); w Barcelonie, w której coraz ładniej przyjmuje się Chilijczyk Alexis Sanchez, niehiszpańscy Europejczycy niemal nie występują; Valencia wyjątek czyni właściwie tylko dla Francuzów. Jeśli duże firmy włoskie kupują w Ameryce Łacińskiej wstrzemięźliwej, to nie względu na świadomie przyjętą strategię, lecz obłożenie ich limitami na graczy spoza Unii. Ale i tak Juventus wziął w styczniu Martina Caceresa (Urugwaj), Milan - Maxi Lopeza (Argentyna), Inter - Freddy’ego Guarina (Kolumbia) oraz Juana (Brazylia), Napoli - Eduardo Vargasa (Chile), Roma - Marquinho (Brazylia) i Nicolasa Lopeza (Urugwaj).

Słowem, wielki futbol coraz chętniej zaprasza graczy miniaturowych, coraz głośniej mówi po hiszpańsku albo portugalsku, coraz częściej odrzuca osobników z plemion Północy. I to jest dobre. Futbol wymyślili Brytyjczycy (choć Sepp Blatter sądzi inaczej), ale do rangi sztuki wynieśli go Latynosi.

środa, 01 lutego 2012, rafal.stec
Komentarze
2012/02/01 20:17:07
A właśnie że nie, bo futbol wynaleźli Majowie :p
-
2012/02/01 20:34:14
A właśnie że nie, bo futbol wynalazł Chuck Norris;)
-
2012/02/01 20:42:14
Jeśli chodzi o Manchester, to nie zapominajmy o Rooney`u (Anglik 26), Welbecku (Anglik 21), Cleverley`u (Anglik 22), Smallingu (Anglik 22), Evansie (Anglik 24), Jonesie (Anglik 19), Youngu (Anglik 26), Freyersie (Anglik 19).
-
2012/02/01 20:43:11
Z rozpędu zmieniłem Evansowi kraj. To oczywiście Północnoirlandczyk. Zniesmaczonych przepraszam.
-
2012/02/01 20:50:59

Fani EPL jakoś tacy trochę przygaszeni po zamknięciu okienka transferowego. ;-)

David Pizarro? Rafale, ten chłopak płynnie grał w Udinese. Teraz w wieku 32 lat coraz bardziej zarywa.
Ok., już się nie czepiam. Miał być transferowy hit w Anglii, więc jest. ;-)
Nie mam nic przeciw temu, że za Sneijdera robi rezerwowy emeryt z Romy.


-
2012/02/01 22:13:08
Zgadzam się z kolegą wyżej co do MU. Są tam oczywiście świetni gracze z różnych zakątków świata, ale dla Fergusona Anglicy zawsze byli bardzo ważni, nie sądzę aby to się zmieniło i aby SAFa na stare lata dopadł latynoski zawrót głowy. Pierwsze skrzypce będą grali Rooney, Jones, Smalling, Young, zobaczymy jak rozwinie się Cleverley i Welbeck, a będą też pewnie nowi.
-
2012/02/01 22:36:55
Tevez ma juz nigdy nie zagrac w blekitnej koszulce, wiec na szpicy bedzie raczej Wloch lub Bosniak. A jesli chodzi o Real to jako jedyny w Europie jest zauroczony opcja niemiecka (lub raczej niemiecko-turecka). Ozil, Khedira, Sahin i Altintop to calkiem powazna kolonia.
-
2012/02/01 22:59:01
zapraszam do mnie na bloga. podziwiać moją twórczość
rysowanie.blox.pl/html
-
2012/02/01 23:57:18
Czemu niby stada biegających po boiskach karłów mają być dobre? Są tutaj jeszcze ludzie, dla których w futbolu liczy się walka, zaangażowanie, a nie tylko rozpływanie nad tym ile setek podań wymienili x i y.
-
2012/02/02 06:27:24
Też nie mogę pojąć co strzeliło Morattiemu do głowy żeby się Motty pozbywać...


@vince1987
Spójrz na Teveza i powiedz czy niski wzrost w jakikolwiek sposób przeszkadza walce i zaangażowaniu(co prawda-spójrz na Toure i powiedz czy człowiek-góra może nie być świetnym technikiem, ale to już inna dyskusja ;).
-
2012/02/02 06:55:32
Oczywiście "nie może być świetnym technikiem" -małe przejęzyczenie, a czyni zdanie bezsensownym ;-)
-
2012/02/02 10:18:34
"Hiszpańskie kluby z ambicjami też uznają tylko dwa rynki - wewnętrzny iberyjski i południowoamerykański. "

Teza ukuta zdaje się wyłącznie na potrzeby artykułu, zwłaszcza jeśli przyjrzeć się poprzednim oknom transferowym. TYLKO DWA RYNKI?
-
2012/02/02 10:46:39
A właśnie że nie, futbol wynaleźli... Włosi! :)

futbolbim.blogspot.com/2012/02/emocje-w-serie-milan-przegrywa-z-lazio.html
-
2012/02/02 11:27:00
@ vince

Ba, są nawet ludzie, których pociąga wąsik u kobiet. Ci co wymieniają setki podań walczą i angażują się równie mocno jak tzw. "wojownicy". Nie łamią co prawda nikomu z rozmysłem nóg, ale to liczy im się na plus, a nie na minus.
-
2012/02/02 11:58:01
A mnie zadziwia ten szał zakupów Południowoamerykańców w czołowym ligach europejskich. Przecież od wielu wielu lat Europa nigdy nie odskoczyła tak mocno latynosom w piłce reprezentacyjnej. Dla mnie kolejność w światowym futbolu w tej chwili jest taka: Niemcy, Hiszpania, Holandia, Anglia, Portugalia, Włochy i dopiero na 7. i 8. Brazylia/Argentyna/(Urugwaj?).
Przestawię kilka swoich hipotez, otóż:
1) Albo rządzący czy wydający lekką ręką swoją kasę szejkowie są zauroczeni nie wiadomo czym i po co, skoro u siebie mają równie wartościowe talenty
2) Albo w Ameryce Południowej rodzą się piłkarze dobrzy, ale nie na tyle genialni, by poprowadzić swoją narodową drużynę do jakichkolwiek sukcesów - vide Messi, Robinho etc. I tylko przy pomocy europejczyków zamieniają się z graczy bardzo dobrych w genialnych
3) Dużo dobrych graczy w Am. Płd. rodzi się ostatnio w krajach, które z europejską czołówką nie mają szans. Dla przykładu Chile: Alexis Sanchez, Vargas, Arturo Vidal. Czy Paragwaj: Valdez, Barrios, Cardozo. Urugwaj nie wiem jak traktować, bo ostatnio sporo zaprzeczają stereotypom o Celestes. Zawsze mieli dobrą obronę, a słaby atak. Teraz mają Forlana, Suareza i Cavaniego.

Mimo wszystko Europa ma większe gwiazdy niż przed dekadą, a Am. Płd. upadła. No bo jak dzisiejsze gwiazdeczki wypadają w porównaniu z Ronaldo, Rivaldo, Ronaldinho, Batistutą, R. Carlosem etc.? Robinho, Neymar, Ganso itd. to jednak gwiazdeczki na siłę.

Tak więc na podstawie swych rozważań stawiam tezę, że tych grajków ligi najlepsze kupują niepotrzebnie. Albo inaczej. Niech kupują pojedyncze zdolne nazwiska - jako UZUPEŁNIENIE SKŁADU. A oni niepotrzebnie na nich OPIERAJĄ SKŁAD.
-
2012/02/02 12:08:35
@gusztav_sebes
Słabość latynoskich drużyn wynika z ich charakteru - są to drużyny indywidualnych gwiazd przedkładających własne dobro nad zespół. Spójrz relatywnie na składy - Argentyna powinna zmieść inne kraje z powierzchni, a jednak męczą się z Wenezuelami i Boliwiami. Dodatkowo mają bardzo często słabych trenerów, którzy nie panują albo nad głosami w swojej głowie, albo dają się pomiatać rozkapryszonym gwiazdkom.
-
2012/02/02 12:32:18
Nie kłam pan.
1) Oezil ma najwięcej asyst w Realu a nie Di Maria
2) Oezil, Khedira, Sahin i Altintop to nie są latynosi
3) Tevez jest daleki od gry w wyjściowej jedenastce City
4) Francuzi nie mówią po hiszpańsku ani portugalsku
5) To samo tyczy się afrykańskich piłkarzy których również jest sporo w czołowych klubach Premier League
-
2012/02/02 12:35:05
I jeszcze jedno. Chyba nie słyszał pan o futbolu totalnym wymyślonym przez Holendrów w latach 70. skoro pisze pan że do rangi sztuki wynieśli go Latynosi.

-
2012/02/02 13:38:32
@ Gusztav Sebes:

Hipoteza czwarta (ta właściwa:) - w futbolowych federacjach Argentyny i Brazylii siedzą krętacze i tłumoki, przy których Laty, Kręciny i Grenie prezentują się niczym wzory uczciwości i kompetencji. Ostatni sensowny selekcjoner Białobłękitnych? Pekerman. Pożegnany po Mundialu w Niemczech, gdzie poleciał po ćwierćfinale z gospodarzami (późniejszy brąz). Przypominam, że mecz był piekielnie wyrównany, nie pozbawiony hmmm... wkładu sędziego, a o wyniku rozstrzygnęły dopiero karne. Po Pekermanie La Albiceleste prowadzili albo stetryczali weterani, albo trenerzy-maskotki, albo ludzie, którzy jeszcze długo powinni byli odrabiać ligową pańszczyznę, zanim w ogóle mogliby pomyśleć o stanowisku tecnico. Brazylia? Dwa lata temu Dunga przywiózł do RPA najsilniejszych Kanarków od lat. Zespół poukładany, wykorzystujący w świetny sposób potencjał najlepszych obecnie brazylijskich piłkarzy (obrona!). Przegrał w ćwierćfinale z Holendrami (późniejsze srebro), bo... przegrał. Bo w tej fazie turnieju, gdzie jeden mecz decyduje o być, albo nie być, każdy może przegrać (i wygrać) z każdym. Wielkie mi halo, Hiszpanie też polecieli w ćwierćfinale w Niemczech i jakoś im to nie przeszkodziło dwa lata później rozpocząć najpiękniejszą erę w swej dotychczasowej historii. Ale Dunga został pogoniony, bo jego Canarinhos nie grali Joga Bonito. Tak, tego samego Joga Bonito, który tak udanie zaprezentowali na następnej CA.

Patrząc na same personalia, iberoamerykańscy giganci powinni bez obaw rzucać rękawice wszystkim, łącznie z Hiszpanami, Holendrami i Niemcami. Ale póki prowadzić ich będą indolentni trenerzy zatrudniani przez głupich i/lub skorumpowanych działaczy, to się, pardon, posrają, a nie rzucą.

Swoją drogą, na słabości Arg i Bra korzystają ich mniejsi sąsiedzi. Urugwaj już swoje zrobił, a pewnie na tym nie poprzestanie. W kolejce czeka Chile.

Co do obecnych "gwiazdeczek": T. Silva, D. Alves, Maicon - no, faktycznie - rzadziaki. Messi, Di Maria, Higuain - paaanie, z czym do ludzi;) A to tylko ułamek pierwszego szeregu.
-
2012/02/02 13:52:18
@locke_lamora
Zgadzam się w 100%. Właśnie to też mi tkwi w mej głowie.

@albiceleste10
W Niemczech Hiszpanie nie polecieli w ćwierćfinale, lecz w 1/8. Z Francuzami. Pamiętam bo jechałem wtedy z Berlina do Frankfurtu nad Menem. Ot, taka turystyka mundialowa po Fan Festach. Jedni uprawiają tzw. churching - zwiedzają parafie, inni turystykę seksualną do krajów pokroju Tajlandii. A ja jeżdżę po imprezach piłkarskich, rangi mundialowo-eurowej ;-)

Z tym co piszesz o trenerach - co racja, to racja. Gdyby Hiddink, Capello albo Mourinho wzięli za mordy Argentynę, to mogliby się bić z najlepszymi, a nie uzyskiwać wyniki jak 0:4 z Niemcami.

Czytałem o południowoamerykańskich Zdziśkach Kręcinach w książce Davida Yallopa. Tu też się zgadzam. Ale z tym nie:

<i>Co do obecnych "gwiazdeczek": T. Silva, D. Alves, Maicon - no, faktycznie - rzadziaki. Messi, Di Maria, Higuain - paaanie, z czym do ludzi;) A to tylko ułamek pierwszego szeregu.</i>

Tylko Messi i Thiago Silva genialni. Di Maria i Higuain vs. Batistuta i Ortega. Obecni gracze Realu dla mnie nie wypadają zbyt okazale. Alves i Maicon - zrównaj z Cafu i Carlosem. Ale oczywiście to wszystko są sądy baaardzo subiektywne ;-)
-
2012/02/02 16:27:18
@ Gusztav Sebes:

Hiszpanie nie polecieli w ćwierćfinale, lecz w 1/8

Prawda, coś mi się pomerdało. Co zresztą tylko podkreśla to, o czym pisałem wcześniej:)

Co do gwiazd: Batistuta - tak, jeden jedyny. Ale za jednego di Marię dałbym pięciu Ortegów i jeszcze uważałbym, że ten, co by ich wziął, strasznie by się narżnął;) Choć oczywiście masz rację, że tu trudno być obiektywnym.
-
2012/02/02 17:05:37
Ariel Ortega to był jeśli idzie o wyszkolenie czysty geniusz, ale jeśli idzie o inteligencje boiskową trochę hm... półdebil ;-) Dlatego wyszło jak wyszło z jego karierą w Europie. Kwestią nie jest brak kadr, a zaplecze reprezentacji. Mieszanina wpływów marketingowych (doraźnych) wielkich marek, które inwestują w Argentynę i Brazylię (np. Nike), ogólnej ch**owatości i cwaniactwa zarządzania piłką przez kolesi w typie senora Grondony, brak cierpliwości, brak racjonalności w zarządzaniu piłką (co jest znowu efektem kontekstu społecznokulturowego jaki w tych krajach ma piłka nożna; przy takiej histerii już dawno poszła się paść racjonalność). Czysto personalnie Argentyna ma potencjał porównywalny tylko z Hiszpanią obecnie. Urugwaj daje radę. Chile przy w miarę sprzyjającej drabince spokojnie może wejść do czwórki Mundialu, Meksyk również. Jakość zarządzania przez Grondonę AFA jest skandaliczna. Wielkie kluby w typie River Plate (wpływy Pasarelli w federacji) robią co chcą traktując np. kadry młodzieżowe jako coś co służy promowaniu zawodników (ale nie tych już wypromowanych vide np. Sudamericano U20 2011 i kwestia powołań zawodników River Plate na tenże turniej i Argentyny nie będzie na Olimpiadzie w Londynie by bronić dwóch kolejnych złotych medali). A takich spraw są dziesiątki.
-
2012/02/02 17:16:08
Największym problemem z piłkarzami z Półwyspu Iberyjskiego i Ameryki Południowej w Anglii jest...pogoda,pogoda,język i różnica kulturowa.
Zawsze powtarzam że za pieniądze zainwestowane w ligę angielską moglibyśmy mieć dużo lepszy gatunkowo towar w Hiszpanii czy Włoszech.W pewnym sensie liga angielska to nie w pełni wykorzystane największe talenty piłkarskie jakimi są Hiszpanie,Brazylijczycy czy Argentyńczycy i zmarnowane pieniądze.
Zawsze odnoszę wrażenie ,że piłkarze latino w Anglii są jak bezzębne rekiny pływające na mieliźnie.
-
2012/02/03 00:13:52
@gusztav_sebes
A warto przeczytać tę książkę Yallopa? Widzę, że w internecie można ją wyszperać za grosze.
Poważnie rozważam zakup książki "Piłkarski poker. Futbolowy biznes bez maski", która teraz powinna wyjść w piłkarskiej kolekcji Polityki.
-
2012/02/03 08:18:33
@marudek21
Warto, naprawdę. Jedna z lepszych pozycji jaka wpadła mi - już kilka lat temu - do rąk. Rewelacyjnie poruszone tematy korupcji w kopanej. Przewaga wątku dotyczy przekręteł w FIFA. I to ze wskazaniem czasów Havalange'a. A skoro Havalange, to autor musiał zagłębić się w prawidła rządzące piłką brazylijską. M.in. próbuje wyjaśnić sprawę tajemniczej choroby Ronaldo oraz całą akcję z udziałem geniusza przed finałem France '98, dlaczego tak słabo zagrał etc. Polecam wszystkim maniakom piłki nożnej i dążącym do prawdy.
-
2012/02/03 08:21:52
@marudek21
Tylko że "Piłkarski poker. Futbolowy..." jest autorstwa Jessela i Mendelewitscha. Również polecam, choć troszkę słabsze dzieło (moja opinia subiektywna) od Yallopa. Mówiąc o Yallopie miałem na myśl pozycję: "Kto wykiwał kibiców? Czy mistrzostwa świata wygrywa się na boisku?".
-
2012/02/04 14:00:34
Panie Rafale, nie docenia pan Garetha Barry'ego, dywagując tu o Pizzaro obok Toure. To nie jest jakiś tam sobie środkowy pomocnik, tylko obecnie najlepszy "rygiel" na świecie. Proszę kiedyś obejrzeć ważny mecz Manchesteru City tylko pod kątem analizy, ile Barry ma przechwytów, odbiorów, jak asekuruje kolegów, ile piłek przechodzi przez niego. No i ta siła fizyczna... Nie ta "liga" po prostu.