Blog > Komentarze do wpisu

Jak Anglik uczył Hiszpanów tiki-taki

Athletic Bilbao, Barcelona, Primera Division, tiki-taka, bowler hat,

Xavi Hernandez podaje w tym sezonie piłkę naprawdę celnie, bo z 93-procentową skutecznością, ale Leon Britton jest jeszcze precyzyjniejszy. O 0,3 proc.

Britton po barcelońsku nie przesadzał z wyciąganiem się w pionie (odrósł od ziemi na skromne 165 cm), a drużyna Swansea, dla której ściboli te swoje kopnięcia, ośmiela się próbować po barcelońsku grać. Dlatego jej wczorajsze zwycięstwo nad zawsze radosnym Arsenalem można było pomylić z meczem ligi hiszpańskiej. Zresztą posłuchajcie trenera Brendana Rodgersa: „Piłkarz musi się na boisku bawić, dotykać piłki możliwie najczęściej. My, Brytyjczycy, możemy grać jak Hiszpanie, to wyłącznie kwestia mentalności”.

Inne skojarzenia barcelońskie lub szerzej - iberyjskie? Klub należy w 20 proc. do kibiców; jest walijski, więc w angielskiej Premier League czuje się swoją odrębność; jako trenerów zatrudniał poprzednio Portugalczyka Paulo Sousę oraz Hiszpana Roberto Martineza.

Nie myślcie sobie, że zamierzam dzisiaj kontynuować opowieść o postępującej latynizacji angielskiej Premier League, którą z zadowoleniem witałem w tym felietonie. Wspominam o Swansea, bo jej kolejny ładny sukces przypomniał mi Fredzie Pentlandzie. Postaci, której twórczość mam ochotę zadedykować wszystkim pochłoniętym niekończącymi się, niezmiennie jałowymi dyskusjami na forum o wyższości ligi śmakiej nad owaką. On na pewno te wasze dzikie awantury wzbogaci;-)

Otóż był Pentland trenerem w erze futbolowej starożytności, który przybył do Hiszpanii z Anglii, by oduczyć Hiszpanów sprowadzonego z Anglii sposobu gry. Oznaczanego tam przed wojną kodem „1-2-3” odnoszącym się do liczby kopnięć mających doprowadzić piłkę od bramkarza do środkowego napastnika, który następnie wsadzi ją między słupki wroga. Oczywiście w akcji idealnej, niedorajdy musiały wymienić więcej podań.

Choć oczywiście nie więcej - zgaduję, nie mam statystyk - niż wymieniają ich dzisiaj Swansea albo Barcelona.

Nadciągnął zatem Pentland, który między swoimi był wyrzutkiem, i jął naprawiać to, co nawyrabiali jego rodacy. Oni, sami doskonale wiecie, narzucali ton jako futbolowi pionierzy. Stąd wiele z angielska brzmiących nazw klubów w latynoskim świecie. Jak argentyńskie River Plate, brazylijskie Corinthians czy hiszpańskie Athletic Bilbao.

Właśnie w Kraju Basków wylądował Pentland, orędownik gry tkanej z licznych krótkich podań. I oryginał, choć ukryty pod manierami klasycznego angielskiego dżentelmena. Nosił melonik (stąd przydomek El Bombin), palił grube cygara, ale prawdopodobnie - znów zgaduję, nie mam na niego żadnych medycznych kwitów - miał świra. Phil Ball w „Morbo. The Story of Spanish Football” pisze, że pierwszy trening w Bilbao zaczął od objaśniania piłkarzom, jak prawidłowo wiązać sznurówki.

Promowany przez niego styl przejęła Barcelona. I zdobyła mistrzostwo. W 1929 roku. Matka Johana Cruyffa pewnie nie miała jeszcze wtedy pojęcia, że za dwie dekady urodzi syna, który po następnych kilku dekadach też będzie zarażał Katalończyków wizją futbolu złożonego z gęstej plątaniny mikropodań. I że w następnym stuleciu Katalończycy opanują tę sztukę do perfekcji.

Pentland nie od razu odniósł sukces. Popodróżował po Hiszpanii - pracował w Santander, Madrycie i Oviedo - zanim wrócił do Athletic, patronował dwóm mistrzostwom kraju i kilku innych trofeom, został najbardziej utytułowanym trenerem w dziejach klubu.

W marcu minie pół wieku od jego śmierci. Gwarantuję wam, że w Bilbao rocznicę zauważą, Anglik to dla nich legenda jak Rafael Moreno Aranzadi alias Pichichi.

W końcu to Pentland odpowiada za najwyższą klęskę, jaką kiedykolwiek poniosła Barcelona. W Bilbao zdarzyło jej się przegrać 1:12.

poniedziałek, 16 stycznia 2012, rafal.stec
Komentarze
2012/01/16 23:15:27
Ale to jest prosty futbol bo łatwiej jest podać wszerz niż do przodu.
-
2012/01/16 23:23:28
Wczoraj Swansea ogrywając Arsenal sprawiło sensację .We wrześniu na The Emirates przegrali jednym golem. U siebie nie przestraszyli się Kanonierów i zgarnęli trzy oczka. Sinclair strzelił szóstego gola w lidze dla beniaminka plasującego się na 10 miejscu w lidze, co jest dobrym rezultatem. Łabędzie przegrywały już z City 0:4 i 1:4 z Chelsea, remisowali w tym bezbramkowo z L'poolem. Następny mecz The Swans na pewno obejrzę!
-
2012/01/16 23:53:18
@munmarc
Cały trik polega na tym, żeby wiedzieć kiedy podać wszerz, a kiedy do przodu.
Utrzymywanie się przy piłce przy dużym pressingu przeciwnika to też nie jest prosta sprawa.

Oglądałem ten wczorajszy mecz, naprawdę imponująca gra Swansea.
Kto wie, może Brendan Rodgers będzie kolejnym trenerem Barcelony, kiedy Guardioli się odwidzi :)
-
2012/01/17 00:11:03
Lol do przodu podać tak samo łatwo jak wszerz. Po prostu bierzesz zamach i kopiesz. A że rywal przejmie piłkę. A kogo to obchodzi, ważne żeby po końsku pohasać na murawie. Wiśta wio i do przodu, patataj.

PS Tekst fajny, acz z twitterewego info zabrakło, że Britton troszku mniej miał tych podań niż Xavi. Tak troszku o jakieś 700 sztuk;) Ale bardzo miło patrzeć na Swanselonę i ManCity. Toporny futbol może kiedyś opuści Wyspy.
-
2012/01/17 00:16:25
tiki-take milo się ogląda jesli jest szybka i spektakularna. Swansea zdarza się tak zagrać, choć rzadko. Choć wolę to niż wrzucanie na afere.
-
2012/01/17 00:26:18
W grze Swansea najbardziej imponuje mi nie gra krotkimi podaniami w ataku, bo to wychodzi im roznie (czesto jednak bazuja na kontrze), ale sposob w jaki wychodza spod pressingu. Arsenal w ostatnich minutach usiadl na nich, a oni zero paniki, zero wykopywania na slepo (w polskiej lidze wybijanie galy to norma, jak obroncy zaczna do siebie podawac, to trener drze sie, zeby nie bawic sie pilka, tylko wyp**** jak najdalej). Piekna gra w dziada ze strony Labedzi, wyjscie spod pressingu i blyskawiczna kontra. Bardzo fajnie ta ich gra wyglada, oby tak dalej. Wiadomo, ze ich pilkarze to nie ta polka, zeby rywalizowac o puchary, ale na srodek tabeli starczy, a jak inni zawodnicy zobacza, ze Swansea gra w ladny, inteligentny sposob, to moze latwiej Labedziom bedzie o transfery.
-
2012/01/17 08:30:42
Lepiej zeby kazdy gral swoim stylem i nikt nikogo niczego nie uczyl, to jest piekne w futbolu ze kazdy ma inny styl i sie w swoijej odmiennosci odnajduje. A co do Swansea to naprawde ciekawy zespol, swoja taktyka gry niejednemu faworytowi juz sprawiali problemy, sam sie na nich pare razy nacialem w punkcie bukmacherskim :D
-
2012/01/17 10:49:53
@gall87rathiel

No właśnie nie lepiej. Wielość stylów istnieje właśnie dzięki temu, że ktoś się od kogoś czegoś zawsze uczył. To jest piękno futbolu. Pojęcie syntezy jest Ci znajome? A motto Rycerzy Okrągłego Stołu: "adopt, adapt and improve"?
-
2012/01/17 11:20:09
Major
Ile jutro będzie?
ja daje 1-1
-
2012/01/17 12:33:12
motto Rycerzy Okrągłego Stołu: "adopt, adapt and improve"

Bardzo ładnej angielszczyzny używali. Wręcz filmowej.
-
2012/01/17 13:52:14
@ adopt, adapt and improve"
A jak pomaga przy okradaniu sklepów z bielizną.
-
2012/01/17 15:19:13
karpack - wypadł di Maria i Pepe (o ile to nie zasłona dymna), Arbeola za kartki i Khedira. A więc Real zagra tylko z jednym pivotem 4-2-3-1. Barca ma w plecy ligę, Betis ją otrzeźwił, ale Messi bez formy i na wyjazdach gra padakę. Tyle że akurat na Santiago się spinają. Waham się między autobusem właśnie 1-1, a 2-0 dla Barcelony po ciężkim meczu. Imho awansuje raczej Barcelona, tak jak Real raczej zgarnie ligę.
-
2012/01/17 23:01:02
@major, nie wiem czy zauważyłeś, ale z takiej typowej toporiady to niewiele zostało w EPL. City- na pewno nie, United- może bardziej, ale nie aż tak, Spurs- zdecydowanie nie, Chelsea -przez myśl iberyjską aż trudno o to posądzać, Arsenal zdecydowanie nie, Liverpool- troche tak, NU- nie. To czołówka więc nie jest tak źle.
-
2012/01/18 19:44:11
@aapa
Osobiście odnoszę wrażenie, że w tym sezonie toporiada przeżywa w Premiership renesans. Oglądam tylko szlagiery (czyli ok, mogło mi coś umknąć) i w czołówce nie widzę nikogo poza ManCity (też nie zawsze), kto by chociaż próbował zbliżyć się stylem gry do południowców. Ba, jest dużo gorzej niż było rok czy dwa lata temu. Na początku sezonu coś tak jakby trochę MU i Chelsea... ale jak potracili punkty to wrócili do rąbania drew. Nawet mój ulubiony Arsenal z rzadka sięga po finezyjne środki - łatwiej wyekspediować piłkę w okolice van Persiego, ten raz na 90 minut coś pożytecznego z nią zrobi. Mam wrażenie, że to kwestia zwiększonej ilości Wyspiarzy w pierwszych jedenastkach. Może po Euro im (tj. manadżerom) przejdzie i wróci francuski Arsenal, hiszpański Liverpool, etc.
-
2012/01/18 21:23:37
@lukin,takie czysto poludniowe to oby nigdy nie bylo. takie derby Mediolanu to moze sa i fajne, wypieszczone, wysublimowane, ale raz do roku. ogladac to na codzien byloby ciezkostrawne az do wymiotow. Sposoby Mou na FCB to tez nie jest szczyt finezji.
-
2012/01/19 01:07:30
@aapa
Los Clasicos (od jakiegoś czasu) czy mecze na szczycie Serie A (które z reguły kończą się na jednym golu) to - zgadzam się - nie jest najlepsza reklama południowej piłki. Ale np. niedawny pojedynek Sevilla - Real? Pierwsza połowa to było najlepsze piłkarskie 45. minut jakie widziałem w tym sezonie, jeśli nie dłużej... W drugiej już tylko mecz do jednej bramki ale i tak na poziomie o jakim widzowie na stadionach PL mogą w tym sezonie tylko marzyć.
Naprawdę, jak jeszcze niedawno byłem gotów się zgodzić, że Anglicy mają najlepszą ligę na świecie tak w tej jesieni/zimy muszę się zmuszać, żeby wytrzymać przed ekranem do 90. minuty. Błagam: więcej Suarezów, mniej Carrollów!
-
2012/01/19 08:37:45
@lukin, mecz Swensea-Arsenal specjalnie nie odstawał. Co do Suarezów i Carollów- zgoda, ale tez bez przesady. Jakiś element lokalny musi być. Arsenal gra tak jak gra, bo praktycznie wyzbył się własnie tych elementów.
Można spierać się gdzie jest jaki poziom, ale mnie wystarcza poziom emocji dostarczany przez EPL. Plus Real-Barcelona, ale góra 2 razy w roku i od biedy coś z Włoch w podobnej dawce. Jakoś przyjemniej ogląda się Bundesligę.