Blog > Komentarze do wpisu

Szejkowie chcą być mistrzami Europy

Paris Saint Germain, Manchester City, Malaga, Carlo Ancelotti, Alexandre Pato

Wywodzą się przede wszystkim z katarskiej rodziny królewskiej (60 mld dol. prywatnego majątku) i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (9 proc. światowych rezerw naftowych, majątek niemal bez dna), ale także Arabii Saudyjskiej i Jordanii. Przejęli Manchester City, który mknie po tytuł w angielskiej Premier League. Przejęli Paris Saint Germain, które celuje w mistrzostwo Francji. Przejęli Malagę i Getafe, pragnące rzucić wyzwanie wiadomym kolosom hiszpańskim. Z liniami lotniczymi Emirates weszli na barwy Milanu, który broni mistrzostwa Włoch. Uratowali od bankructwa TSV Monachium. W Portugalii spekuluje się, że wykupią ledwie dyszącą finansowo Vitorię Guimaraes. Z logo Qatar Foundation wtargnęli na nieubrudzone dotąd komercyjną prostytucją barwy Barcelony, która mierzy w mistrzostwo wszystkiego - ją też połknęliby zapewne w całości, gdyby nie oryginalna struktura własnościowa, czyniąca posiadaczami klubu kibiców.

Linie lotnicze Emirates wepchnęli też do nazwy stadionu Arsenalu i powiązali je komercyjnie z Realem Madryt oraz FIFA. Zwyciężyli w konkursie na organizację mundialu w 2022 roku, katarską kandydaturę promowali Franz Beckenbauer, Josep Guardiola, Michel Platini oraz Zinedine Zidane. Ich Al Dżazira od przyszłego roku będzie pokazywała Francuzom Ligę Mistrzów, a prawdopodobnie także Euro 2012. Ich Al Saad wygrał Ligę Mistrzów azjatycką - po trupach, dzięki niesłychanemu splotowi okoliczności, jako pierwszy katarski klub od 1989 roku. W Afryce rozwijają akcję Football Dream - przetestowali już ponad milion chłopców, najlepszych szkolą, a w przyszłości być może obdarują kontraktami w należących do nich czołowych europejskich klubach lub paszportem Kataru, bowiem jako gospodarze MŚ chcieliby wystawić w miarę przyzwoitą reprezentację. Obecna, choć również zasilaną obcą siłą roboczą, nie umie pokonać Omanu, Wietnamu ani Uzbekistanu. A na mundial przylecą drużyny cokolwiek silniejsze.

Słowem, coraz trudniej znaleźć skrawek murawy, na który nie wleźli.

Teraz próbują futbolowo rozhuśtać stolicę Francji. Z powodzeniem. W Paris Saint Germain wznoszą mały Milan.

Nowy trener Carlo Ancelotti, który z aktualnymi mistrzami Włoch dwukrotnie zwyciężał w Lidze Mistrzów i uchodzi za jednego z najwybitniejszych współczesnych fachowców, będzie zarabiał tam 7 mln euro rocznie, co uczyni go trzecim najwyżej opłacanych w zawodzie - po rządzącym w reprezentacji Anglii Fabio Capello i rządzącym w Realu Madryt Jose Mourinho. Przedstawiony zostanie jutro o godz. 15.

Zatrudnia go dyrektor sportowy Leonardo, który w Milanie pełnił identyczną funkcję. Niebawem zaproponuje kontrakt Davidowi Beckhamowi - dobiegającemu do 37. urodzin, lecz gwarantującemu turbodoładowanie dla ofensywy marketingowej klubu pragnącego stać się marką globalną. Najsłynniejszy futbolowy celebryta ma dostawać blisko 10 mln rocznie, dzięki czemu stanie się bezdyskusyjnie najhojniej wynagradzanym oldbojem w całej historii piłki nożnej.

Leonardo, renomowanemu znawcy rynku brazylijskiego, marzy się jeszcze ściągnięcie do Paryża rodaków, których również wyłowił niegdyś dla Milanu. Cel ambitniejszy stanowi 22-letni Alexandre Pato. Fantastycznie utalentowanemu napastnikowi wróżono karierę na miarę Złotej Piłki, a on prognozy uwiarygadniał 51 golami w 110 meczach ligi włoskiej. Niestety, jest wiecznie chory. Był już nawet wysyłany do lekarzy w USA, żeby zbadali, dlaczego na zdrowiu znienacka podupadł atleta, który przez inauguracyjne dwa sezony w Serie A nie musiał się leczyć wcale. Amerykanie opracowali dla niego nowy system treningu, ale na nogi Pato nigdy nie stanął. W latach 2010 i 2011 urazy kładły go 11-krotnie. Najczęściej nie wytrzymywały mięśnie, co Brazylijczyk - sprowadzony na San Siro jako nastolatek - próbuje tłumaczyć nagłym skokiem wagi i wzrostu.

Jeśli mediolańczycy mieliby go oddać, to właśnie ze względu na kruchość członków. I za gigantyczną kwotę - 50 mln euro lub więcej - która oczywiście zasobów właścicieli PSG znacząco nie uszczupli.

Jego starszy kolega Kaka kosztowałby wyraźnie mniej, ponieważ w Realu nigdy nie ożył i transfer byłby dla madryckiego klubu zrzuceniem balastu. Obaj Brazylijczycy mieliby stworzyć śmiercionośne ofensywne trio wraz z Argentyńczykiem Javierem Pastore (kupionym za, bagatela, 43 mln euro), a za nimi biegaliby inni piłkarze pozaeuropejscy - Sissoko z Mali, kolejni Brazylijczycy Nene i Ceara, reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej Tiene, a także Urugwajczyk Lugano. Multietniczny kocioł, odzwierciedlający wielobarwność społeczeństwa katarskiego, w którym mniejszość autochtonów obsługuje miażdżąca większość potulnych imigrantów.

Kaprys egzotycznych, zdemoralizowanych łatwą mamoną ekscentryków, którzy znudzili się budowaniem drapaczy chmur dotykających sąsiednich galaktyk i sztucznych wysp w kształcie palmy? Uznany znawca spraw bliskowschodnich James Dorsey nazywa inwazję szejków „futbolową dyplomacją”. Zwłaszcza bonzów z Kataru. - Rodzina Al Thanich to chyba jedyni arabscy liderzy z naprawdę strategiczną wizją na przyszłość - twierdzi. - Wiedzą, że muszą umocować się zagranicą, żeby zagwarantować bezpieczeństwo tak małemu państewku. Używają trzech wehikułów: telewizji Al Jazeera, linii lotniczych Qatar Airways i piłki nożnej - tłumaczy Dorsey plany katarczyków, którzy ponoć dywersyfikują źródła dochodów, żeby utrzymać najdynamiczniejszy w świecie wzrost gospodarczy.

Ale najazd na futbol nie tylko europejski ma już kolor panarabski. Założony w Dubaju Royal Football Fund lokuje kapitał m.in. w piłkarzy, argumentując, że pula gwiazd formatu Falcao, Deco, Pepe, Lisandro Lopesa, Lucho Gonzaleza i Raula Meirelesa dała stopę zwrotu zbliżającą się do 70 proc. na głowę. W przyszłości planuje inwestować przede wszystkim w rozwój młodych graczy, ze szczególnym uwzględnieniem chłopców dorastających w krajach słynących ze skutecznego szkolenia, jak Portugalia czy Holandia.

Biznes się rozkręca, pół miliona dolarów wpisowego wpłacili już m.in. właściciele Manchesteru City i Malagi. Pochodzą z różnych krajów, ale są dalekimi kuzynami. To naprawdę jest rodzinny interes.

czwartek, 29 grudnia 2011, rafal.stec
Komentarze
2011/12/29 23:43:38
Stylistycznie - generalnie jestem szczególnie podatny na zauroczenie Twoim barokowym stylem, Rafał, ale jak przeczytałem "znudzili się budowaniem drapaczy chmur dotykających sąsiednich galaktyk", to nawet ja poczułem nagłą chęć pogapienia się na jakieś pierwsze lepsze doryckie kolumny :-D
-
2011/12/29 23:57:48
60 mln dolarów? nie powinno być miliardów?? ;]
-
2011/12/30 01:14:57
Z linii lotniczych, najbardziej lubię tureckie AON Airlines;)
Chyba nawet szejkowie czasami mówią "pas". Ostatnio Mancini się zwierzał, że żeby kupić nowych zawodników będzie musiał sprzedać paru starych. Prawie mi serce pękło i pociekły łzy. Pytał się też, czy mogliby mu sprowadzić Messiego, ale powiedzieli, że nie bardzo. Mam nadzieję, że żartował z tym Messim.
-
2011/12/30 01:30:37
Pato zapewne jest pupilkiem samego Silvio, a jego corki to juz na pewno:) zatem o zadnym transferze nie ma mowy.

Aha, piszemy "Meireles", nie "Meirelles". Chyba, ze chodzi o kogos innego:o
-
2011/12/30 10:54:32
'Słowem, coraz trudniej znaleźć skrawek murawy, na który nie wleźli.' pod latarnią najciemniej ;) mogliby taki Górnik, albo Ruch kluby bądź co bądź z tradycjami 'lekko' dofinansować
-
2011/12/30 13:11:02
Problem z szejkami to oczywiście ich nieprzewidywalność i możliwość kapryszenia, ale z drugiej strony, ja tej awersji do ich pieniędzy (czy mundialu u nich) nie potrafię sobie wytłumaczyć niczym innym, jak prościutkim orientalizmem. Bo czym się taki szejk różni od rosyjskiego czy amerykańskiego oligarchy i czemu reklama arabskich linii lotniczych ma wzbudzać zdziwienie o tym, gdzie to nie wleźli, a reklama, ja wiem, duńskich jogurtów już nie.

Oczywiście inna sprawa to "psucie rynku", czyli windowanie cen za piłkarzy do niebotycznych rozmiarów, co w końcu może się skończyć jakimś odgórnym limitem. Ale też ten rynek pięknie psuł nie-Arab Perez, czy słowiański (żydowski?) Abramowicz.
-
2011/12/30 13:15:58
czy może mi ktoś kto mieszka we francjii lub nie, wytłumaczyć, oczywiście za przeproszeniem (w nawiasie) jak to jest że największe misto europy (londyn to inny kontynent, stambuł częściowo też a moskwa prawie:) nie ma i nigdy nie miało porządnego klubu? nie mówiąc o np.. dwóch
-
2011/12/30 13:28:27
Może wolą pić wino i spacerować po Montmartre;).
Ceny najbardziej wywindowały Real i Barcelona. Szejkowie swoją cegiełkę dołożyli, ale to nie do nich należą transferowe rekordy. Najbardziej wywindowali płace, bo byle komu rzucają tygodniówkę w wysokości 100 tysięcy funtów.
-
2011/12/30 18:26:14
Ponura jest wizja futbolu, w której oligarchowie arabscy, rosyjscy czy chińscy pomiędzy sobą rozstrzygają kto jest najlepszy w Europie. Normalność w piłce europejskiej skończyła się w latach 90-tych kiedy to potwór o nazwie Liga Mistrzów nie był jeszcze taki mocny. Wtedy był jeszcze Puchar Zdobywców Pucharów, którym nikt nie gardził, był jeszcze angielski Arsenal, byli jeszcze kibice, a nie widzowie.
www.youtube.com/watch?v=yqrr8TWrdNs
10 maja 1995 (Parc des Princes, Paryż)
Real Saragossa - Arsenal F.C. 2:1 (0:0, 1:1, 1:1), po dogrywce
1:0 Esnaider 68 min.
1:1 Hartson 77 min.
2:1 Nayim 120 min.
REAL: Cedrun - Belsue, Aguado, Caceres, Solana, Aragon, Pardeza (k), Higuera (66 min. Garcia Sanjuan, 114 min. Geli), Nayim, Poyet, Esnaider.
ARSENAL: Seaman - Dixon, Adams (k), Linighan, Winterburn (48 min. Morrow), Parlour, Keown, (46 min. Hillier), Schwarz, Merson, Hartson, Wright.
-
2011/12/30 18:47:32
@stix
Sam jesteś ponury. Równanie poziomu w dół to nic dobrego.
-
2011/12/30 19:23:38
Sam jesteś ponury. Równanie poziomu w dół to nic dobrego.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Poziom futbolu z roku na rok spada. I to każdy fachowiec dostrzega. Barcelona jest taka wielka? Nie, to rywale są słabiutcy. 10 czy 15 lat temu Barca miałaby zdecydowanie większe kłopoty w walce o trofea i na arenie krajowej i międzynarodowej. Wystarczy popatrzeć na składy drużyn z tamtych lat.
www.youtube.com/watch?v=_Te-zeI85HE
26 maja 1999 Barcelona Camp Nou (90 000)
Manchester United Bayern Monachium 2:1 (0:1)
Sędzia: Pierluigi Collina (Włochy)
Bramki: 0:1 Mario Basler 6, 1:1 Teddy Sheringham 90+1, 2:1 Ole Gunnar Solskjr 90+3
Żółte kartki: / Stefan Effenberg
Manchester United Football Club (trener Alex Ferguson):
Peter Schmeichel (kapitan) Gary Neville, Ronny Johnsen, Jaap Stam, Denis Irwin, David Beckham, Nicky Butt, Ryan Giggs, Jesper Blomqvist (67 Teddy Sheringham), Dwight Yorke, Andy Cole (81 Ole Gunnar Solskjr)
Fußball-Club Bayern München (trener Ottmar Hitzfeld):
Oliver Kahn (kapitan) Lothar Matthäus (80 Thorsten Fink), Markus Babbel, Thomas Linke, Samuel Osei Kuffour, Michael Tarnat, Stefan Effenberg, Jens Jeremies, Mario Basler (89 Hasan Salihamidžić), Carsten Jancker, Alexander Zickler (71 Mehmet Scholl)
----------------------------------------------------
Cole, Yorke, Sheringham, Solskjaer, Giggs, Scholes, Beckham kontra Rooney, Hernandez, Berbatow, Nani, Welbeck, Park, Macheda. Który zestaw wybrałby Sir Alex?
-
2011/12/30 19:36:57
Buchachacha "każdy" to znaczy konkretnie który? Może każdy angielski nacjonalista?

Gary Neville, Ronny Johnsen, Jaap Stam, Denis Irwin, Nicky Butt, Jesper Blomqvist - osz w mordę, normalnie szokująco mocna ekipa do powstrzymania drużyny, która, bagatela, strzeliła 170 bramek w roku.

Co ciekawe ten niesłychanie silny ManUTD nie potrafił ani razu wygrać nawet z ówczesną Barceloną Van Gaala, dwukrotnie remisując 3-3. Lol, ktoś tu zaczął wcześniej sylwestra.
-
2011/12/30 20:01:13
Co ciekawe ten niesłychanie silny ManUTD nie potrafił ani razu wygrać nawet z ówczesną Barceloną Van Gaala, dwukrotnie remisując 3-3. Lol, ktoś tu zaczął wcześniej sylwestra.
------------------------------------------------------------------------------
Barca w tamtym sezonie z grupy nie wyszła. A MU w półfinale pobił Juve w składzie Peruzzi - Birindelli, Ferrara, Iuliano, Pessotto - Conte, Deschamps, Davids, Di Livio - Zidane, Inzaghi. Jestem ciekaw jak dzisiejsza Barcelona poradziłaby sobie z tamtym Juventusem. Śmiem twierdzić, że miałaby znacznie większe problemy z tamtym Juve niż z dzisiejszym Realem.
-
2011/12/30 20:21:46
Owszem ówczesna Barca z tamtej grupy nie wyszła, ale nie za sprawą gry znakomitego ManUTd (tylko Bayernu), który to ManUTD dał drużynie Van Gaala, niepotrafiącej sobie dać rady przez kilka lat w europejskich pucharach, strzelić jedynie 6 bramek w dwumeczu.

Z tamtym Juventusem też z pewnością miałaby wielkie problemy, wszak ówczesny Juventus zajął aż ... siódme miejsce w lidze włoskiej.
-
2011/12/30 20:38:28
-
2011/12/30 20:49:15
"Co ciekawe ten niesłychanie silny ManUTD nie potrafił ani razu wygrać nawet z ówczesną Barceloną Van Gaala, dwukrotnie remisując 3-3. Lol, ktoś tu zaczął wcześniej sylwestra."

W rozgrywkach grupowych przede wszystkim chodzi o awans, a nie o wygrywanie wszystkiego ze wszystkimi. Raz się straci punkty z tymi, a raz zyska z innymi, zwłaszcza w takiej grupie śmierci. MU przed rewanżem na Camp Nou wystarczył remis by wyeliminować Barcelonę. Taka była nagroda za to, że lepiej radzili sobie z Bayernem niż zawsze święta dziewica z Katalonii.
Widzę, że probarcelońskie lobby potrafi tutaj pieprzyć głupoty niezależnie od pory roku. Chciałoby się coś napisać o Kazaniach itp., ale to za niski dla mnie poziom.
-
2011/12/30 21:05:30
Co nie zmienia faktu, że ten niesłychanie silny ManUTD jednak ani razu wygrać nie potrafił. W tym również w pierwszym meczu, w pierwszej kolejce ligi mistrzów, u siebie na Old Trafford, prowadząc do przerwy 2-0. Notabene w 6 meczach grupowych ten niesłychanie silny ManUTd stracił, bagatela, tylko 11 bramek. No z pewnością historyczny pokaz potęgi.

PS Wystarczało do awansu, ale nie do wyeliminowania Barcelony, jeszcze Broendby musiało przegrać z Bayernem.
-
2011/12/30 21:28:25
Ale za to strzelił 20, czego do tej pory chyba nikt nie przebił. MU w tamtym sezonie wygrywał wtedy, kiedy trzeba było i to jest wystarczający dowód na potęgę. Uznanie trolli, którzy podniecają się nawet najmniejszym symptomem słabości po drodze nie jest ku temu konieczne.

-
2011/12/30 22:17:09
"Ale za to strzelił 20, czego do tej pory chyba nikt nie przebił."

Ale miał stosunek bramek ledwie +9, a rozważania dotyczą ewentualnej konfrontacji z wyjątkowo bramkostrzelną drużyną. Nawet Broendby wsadziła mu dwie bramki.

"MU w tamtym sezonie wygrywał wtedy, kiedy trzeba było i to jest wystarczający dowód na potęgę."

MU wygrał w tamtym sezonie LM na przeogromnym, być może największym w historii całych rozgrywek, farcie, miał dziurawą obronę, był wyraźnie słabszy od Bayernu i potęgą to se go mogą nazywać co najwyżej fanboje czerwonych diabłów. Jak na finalistę to zwykły przeciętniak, który nie zasłużł nawet na puchar.

"Uznanie trolli, którzy podniecają się nawet najmniejszym symptomem słabości po drodze nie jest ku temu konieczne."

Straszne, nie doceniają koni z Manchesteru.
-
2011/12/30 22:54:20
"Ale miał stosunek bramek ledwie +9, a rozważania dotyczą ewentualnej konfrontacji z wyjątkowo bramkostrzelną drużyną. Nawet Broendby wsadziła mu dwie bramki. "
Bo to było potężne Broendby, które potrafiło pokonać ten wielki Bayern, któremu przecież za sam fakt prowadzenia i obicia poprzeczki w finale należał się puchar. Dziwne, że nie podniosłeś jeszcze kwestii nikłej wygranej 2:0 z ŁKS-em w eliminacjach.
Jakoś Porto, które przeszło z bilansem +1, czy Liverpool z +3 w dużo słabszych grupach, podejrzeń nie budzi.

"MU wygrał w tamtym sezonie LM na przeogromnym, być może największym w historii całych rozgrywek, farcie, miał dziurawą obronę, był wyraźnie słabszy od Bayernu i potęgą to se go mogą nazywać co najwyżej fanboje czerwonych diabłów. Jak na finalistę to zwykły przeciętniak, który nie zasłużł nawet na puchar. "
Napastnicy Bayernu nie umieli strzelać, to im przeciwnicy pokazali jak zdobyć 2 gole z 2 akcji. Co w tym fartownego?
I pewnie też z powodu tej "lepszości" Bayernu podczas tamtej edycji MU nie przegrał żadnego z 3 meczów z nimi nawet mimo osłabienia w finale.
No cóż, zapomniałem, że tylko triumfy Barcelony są nieskazitelne i bezdyskusyjne. To przecież na korzyść MU sędziowie widzieli spalone których nie było w meczu z Milanem, to dla nich sędziował Ovrebo, a jeszcze inny pan z gwizdkiem pokazał czerwoną kartkę za wejście w powietrze.
-
2011/12/30 23:09:27
"Bo to było potężne Broendby, które potrafiło pokonać ten wielki Bayern, któremu przecież za sam fakt prowadzenia i obicia poprzeczki w finale należał się puchar."

Wtem, tuż po niesamowicie silnym ManUTD przybywa "potężne Broendby" jezujezu...


"Dziwne, że nie podniosłeś jeszcze kwestii nikłej wygranej 2:0 z ŁKS-em w eliminacjach.
Jakoś Porto, które przeszło z bilansem +1, czy Liverpool z +3 w dużo słabszych grupach, podejrzeń nie budzi."

Ale czy Ty w ogóle łapiesz o czym jest ta dyskusja? Kolega stix podniósł jaki to ówczesny ManUTD był silny, w tym silniejszy od dzisiejszego Realu. A ty wyciągasz z palucha jakieś Porto.

"Napastnicy Bayernu nie umieli strzelać, to im przeciwnicy pokazali jak zdobyć 2 gole z 2 akcji. Co w tym fartownego?"

Litości, ich przeciwnicy strzelili DWA gole w FINALE ligi mistrzów w DOLICZONYM czasie gry. Jeśli uważasz, że to nie jest cholerny fart to spytaj dowolnego buka, jakie by na to dawał zakłady przed meczem.

"I pewnie też z powodu tej "lepszości" Bayernu podczas tamtej edycji MU nie przegrał żadnego z 3 meczów z nimi nawet mimo osłabienia w finale."

W finale po prostu grał lepiej w piłkę, ale za to się nie dostaje pucharów. ManUTD grał gorzej, ale swoje strzelił. Co ciekawe nawet Diabłom wtedy kibicowałem.

"No cóż, zapomniałem, że tylko triumfy Barcelony są nieskazitelne i bezdyskusyjne. To przecież na korzyść MU sędziowie widzieli spalone których nie było w meczu z Milanem, to dla nich sędziował Ovrebo, a jeszcze inny pan z gwizdkiem pokazał czerwoną kartkę za wejście w powietrze."

Lol w meczu z Milanem to był strzał po gwizdku i odpuszczenie interwencji przez Valdesa. Troll harder.
-
2011/12/30 23:12:09
"MU wygrał w tamtym sezonie LM na przeogromnym, być może największym w historii całych rozgrywek, farcie"

Can Manchester score? They always score.

Manchester potrafił strzelić w ostatnich minutach dwie bramki, a piłkarze Bayernu położyć się płakać. Belive:).
-
2011/12/30 23:22:48
"Can Manchester score? They always score."

Sometimes they score from offside, but even that can't help.

Believe:)
-
2011/12/30 23:45:49
"Wtem, tuż po niesamowicie silnym ManUTD przybywa "potężne Broendby" jezujezu..."
Ktoś tu chyba nie wyłapał ironii, ale czego się spodziewać po człowieku, dla którego honorowe trafienia dostarczyciela punktów mają moc decyzyjną na temat kto jest potężny, a kto nie.

"Ale czy Ty w ogóle łapiesz o czym jest ta dyskusja? Kolega stix podniósł jaki to ówczesny ManUTD był silny, w tym silniejszy od dzisiejszego Realu."
Wtedy od dzisiejszego Realu na pewno. Bez problemu by wygrali z Di Marią wyciągniętym z podstawówki. Porównania drużyn między epokami są bezsensowne. Porównywanie drużyny, która wygrała wtedy 3 najważniejsze trofea, do drużyny która rzadko wygrywa jakikolwiek puchar jest jeszcze bardziej bezsensowne.

"Litości, ich przeciwnicy strzelili DWA gole w FINALE ligi mistrzów w DOLICZONYM czasie gry. Jeśli uważasz, że to nie jest cholerny fart to spytaj dowolnego buka, jakie by na to dawał zakłady przed meczem."
Pewnie na poziomie zakładu dotyczącego strzelenia dwóch goli w pierwszych trzech minutach przez dowolną drużynę.
Fartem to byłby gol z 10-metrowego spalonego albo jakiś kurozialny samobój.
"Zdobycie gola trwa jedną sekundę." Brian Clough

"W finale po prostu grał lepiej w piłkę, ale za to się nie dostaje pucharów. ManUTD grał gorzej, ale swoje strzelił. Co ciekawe nawet Diabłom wtedy kibicowałem. "
Widocznie za krótko to "lepiej" trwało.

"Lol w meczu z Milanem to był strzał po gwizdku i odpuszczenie interwencji przez Valdesa"
Tak, o tym też zapomniałem. Barcelona gdy nie wygrywa, to tylko dlatego że jej się nie chce, albo przeciwnikom pomagają sędziowie.

-
2011/12/31 00:30:04
"Ktoś tu chyba nie wyłapał ironii, ale czego się spodziewać ..."

No nie żartujmy, ty obok dobrej ironii to w życiu nie stałeś. Stary, daj spokój, pokaleczysz się...

"Wtedy od dzisiejszego Realu na pewno. Bez problemu by wygrali z Di Marią wyciągniętym z podstawówki. Porównania drużyn między epokami są bezsensowne. Porównywanie drużyny, która wygrała wtedy 3 najważniejsze trofea, do drużyny która rzadko wygrywa jakikolwiek puchar jest jeszcze bardziej bezsensowne."

Ale zanim zaczniesz rzucać kwantyfikatorami zdecyduj się, czy ManUTD "na pewno" by wygrał z di Marią z podstawówki, czy może jednak "porównania drużyn między epokami są bezsensowne". Hmm...

"Pewnie na poziomie zakładu dotyczącego strzelenia dwóch goli w pierwszych trzech minutach przez dowolną drużynę."

No więc, jeśli nawet, to jak myślisz: ile by dawali u buka i od jakiego poziomi zakładu (1-100?, 1-1000?) można mówić o farcie, gdy taki zakład trafisz?

"Fartem to byłby gol z 10-metrowego spalonego albo jakiś kurozialny samobój.
"Zdobycie gola trwa jedną sekundę." Brian Clough"

I dlatego ciągle w doliczonym czasie gry strzelają po kilkaset bramek, bo przecież te minuty mają tyle tych sekund...

"Widocznie za krótko to "lepiej" trwało."

Nie, czyjeś szczęście trwało ciut za długo.

"Tak, o tym też zapomniałem. Barcelona gdy nie wygrywa, to tylko dlatego że jej się nie chce, albo przeciwnikom pomagają sędziowie."

Ale tutaj akurat ani sędzia nie pomógł przeciwnikom, ani Barcelonie się nie nie chciało. Słabo, postaraj się bardziej.
-
2011/12/31 00:36:44
Kahn i jego interwencje
www.youtube.com/watch?v=hNOzHvsEmg4
Nigeryjski czarodziej Okocha ogólnie
www.youtube.com/watch?v=VBaH_9vJETg&feature=related
I w starciu z Oliverem Kahnem i Slavenem Biliciem
www.youtube.com/watch?v=UAfjO4gsGr8
Neymar i Pato - śmieszni goście w porównaniu z Romario
www.youtube.com/watch?v=4CKwOQdMCeo&feature=related
Rooney czy Shearer? Odpowiedź jest prosta
www.youtube.com/watch?v=lZcjCi0IkEw&feature=related
Najlepszy mecz w historii Polaków (prawdziwych nie farbowanych) na Wembley
www.youtube.com/watch?v=WiV844YhG6Y&feature=related
www.youtube.com/watch?v=aIlXM_8YfCQ&feature=related
Legia (w polskim składzie) - Panathinaikos 1996
www.youtube.com/watch?v=QlNC65iUusA
Warzycha rzuca na kolana wielki Ajax
www.youtube.com/watch?v=CYgau4TwXSI&feature=related
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiejszy plastikowy futbol to badziewie w porównaniu z dawniejszym pełnokrwistym.
-
2011/12/31 00:58:14
--------------------------------------

---------

----


Plastikowy futbol Citki, Warzychy i Okochy blednie przy prawdziwej piłce www.youtube.com/watch?v=KMghWR8O5dg&feature=related

------------\-------------

----- -- --------
-
2011/12/31 08:54:01
juz, dobrze, tak, masz racje, barcelona lepsza, tak, wiemy, juz lepiej?
-
2011/12/31 11:26:56
Ależ dziecko drogie, na dzisiejszej lekcji rozmawiamy czy ManUTD 1999 jest lepszy od Realu 2011. Więc siedź cicho i nie przeszkadzaj.
-
2011/12/31 12:21:02
a traktuj sobie protekcjonalnie wszystkich wokol, ani mnie to grzeje, ani ziebi. fakty natomiast sa oczywiste - weszliscie na ten poziom fantastyki, z ktorego jedynym rozsadnym wyjsciem jest zakonczenie tej jalowej dyskusji. nie ma zadnego sposobu na zweryfikowanie sily i jednego, i drugiego zespolu.

no, chyba, ze skonstruujesz wehikul czasu i teleportujesz cala obecna barcelone, zeby sie mierzyla z realem di stefano. : - )))
-
2011/12/31 12:38:43
"No nie żartujmy, ty obok dobrej ironii to w życiu nie stałeś. Stary, daj spokój, pokaleczysz się... "
Wolę nie stać koło dobrej ironii niż stać koło takich jej koneserów jak ty.

"Ale zanim zaczniesz rzucać kwantyfikatorami zdecyduj się, czy ManUTD "na pewno" by wygrał z di Marią z podstawówki, czy może jednak "porównania drużyn między epokami są bezsensowne". Hmm... "
Co tu było niezrozumiałe? Zawodnicy Realu 2011 nie daliby rady w starciu z MU 1999, gdyby mecz był rozgrywany w owym 1999 roku. Przepraszam, że cię przeceniłem. Mogłem od razu napisać łopatologicznie.

"No więc, jeśli nawet, to jak myślisz: ile by dawali u buka i od jakiego poziomi zakładu (1-100?, 1-1000?) można mówić o farcie, gdy taki zakład trafisz?"
Pewnie jesteś z tych, co myślą że prawdopodobieństwo wylosowania w totolotku kombinacji 1, 2, 3, 4, 5, 6 jest mniejsze niż każdej innej.
Z golami jest podobnie. Prawdopodobieństwo strzelenia dwóch bramek przez drużynę x drużynie y w odstępie 3 minut jest praktycznie takie samo dla dowolnej pary minut.
Można mówić o farcie w wypadku stawiającego pieniądze na taki zakład, a nie drużyny która zamyka w polu karnym rywala, choćby nawet na 5 ostatnich minut. Dodatkowo po wyrównującym golu na korzyść MU doszło podłamanie psychiczne rywala, którego zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.
Coś podobno zdarzyło rok później w finale Euro 2000, tyle że Francuzi nie wyrobili się z drugim golem w regulaminowym czasie.

"Nie, czyjeś szczęście trwało ciut za długo. "
Albo ktoś miał za mało umiejętności by pozbawić rywala jakichkolwiek nadziei na zwycięstwo.

"I dlatego ciągle w doliczonym czasie gry strzelają po kilkaset bramek, bo przecież te minuty mają tyle tych sekund... "
A po co kilkaset, skoro najczęściej 1-2 wystarczą?

"Ale tutaj akurat ani sędzia nie pomógł przeciwnikom, ani Barcelonie się nie nie chciało. Słabo, postaraj się bardziej."
Nie pomógł rywalom, ale przeszkodził im, bo odgwizdał niesłusznie spalonego, czyli pomógł Barcelonie.



-
2011/12/31 13:31:18
W zyciu nie stwierdzimy czy Real 2011 jest lepszy od MU 1999 w bezposrednim starciu. Mozna to porownac tylko na podstawie wygranych pucharow a i to nie bedzie do konca dobre. Ale poki co, MU 1999 w jeden sezon zdobylo tych pucharow wiecej, niz Real przez ostatnie 4 lata. Ale sezon trwa, mozliwe, ze na koniec tych rozgrywek Real tez bedzie mial potrojna korone.
-
2011/12/31 14:43:52
@deathcew77 - ale zanim zaczniesz pochlipiwać nad czyjąś protekcjonalnością, może najpierw nie zaczynaj z nikim rozmowy od "juz, dobrze, tak, masz racje, barcelona lepsza, tak, wiemy, juz lepiej?"
Unikniesz wielu przykrych momentów w życiu.

@gustav_adolf -
"Wolę nie stać koło dobrej ironii niż stać koło takich jej koneserów jak ty."

Niestety to nie jest kwestia wyboru.

"Co tu było niezrozumiałe? Zawodnicy Realu 2011 nie daliby rady w starciu z MU 1999, gdyby mecz był rozgrywany w owym 1999 roku. Przepraszam, że cię przeceniłem. Mogłem od razu napisać łopatologicznie."

To jeszcze porównaj (może być łopatologicznie) powyższe ze swoim wcześniejszym zdaniem "Porównywanie drużyny, która wygrała wtedy 3 najważniejsze trofea, do drużyny która rzadko wygrywa jakikolwiek puchar jest jeszcze bardziej bezsensowne." No więc" porównywanie jest bezsensowne", ale jednocześnie "Real nie dałby rady"...


"Pewnie jesteś z tych, co myślą że prawdopodobieństwo wylosowania w totolotku kombinacji 1, 2, 3, 4, 5, 6 jest mniejsze niż każdej innej.
Z golami jest podobnie. Prawdopodobieństwo strzelenia dwóch bramek przez drużynę x drużynie y w odstępie 3 minut jest praktycznie takie samo dla dowolnej pary minut."

Jezujezu ale to jest ślepy traf, człowieku. Wedle Twojej analogii musiałbyś piłkarzom przewiązać opaski na oczy. Na tej samej zasadzie prawdopodobieństwo strzelenia 2 bramek przez Dolcan Ząbki Realowi Madryt jest takie same jak strzelenie dwóch bramek Dolcanowi przez Real. A jednak u buka kursy nie będą takie same, jak myślisz czemu? Weź sobie krzywą Gaussa, zrób analizę danych historycznych i odpowiedz na pytanie, gdzie na tej krzywej będzie strzelanie dwóch bramek w doliczonym czasie gry w finale ligi mistrzów.

"Można mówić o farcie w wypadku stawiającego pieniądze na taki zakład, a nie drużyny która zamyka w polu karnym rywala, choćby nawet na 5 ostatnich minut."

To samo zdarzenie jest jednocześnie fartem u buka, ale nie fartem na boisku. Sabo, nie idźcie tą drogą.

"Dodatkowo po wyrównującym golu na korzyść MU doszło podłamanie psychiczne rywala, którego zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.
Coś podobno zdarzyło rok później w finale Euro 2000, tyle że Francuzi nie wyrobili się z drugim golem w regulaminowym czasie."

W finale Euro 2000 to w końcówce Włosi mieli dwie albo nawet trzy setki, jeśli już to wściekli byli, że Del Piero tak bardzo pieprzył. A nie że rywal wytrzasnął zdupy bramkę.

"Albo ktoś miał za mało umiejętności by pozbawić rywala jakichkolwiek nadziei na zwycięstwo.

To nie kwestia umiejętności, tylko szczęścia, gdzie spadła piłka i do kogo się jeszcze odbijała.


"A po co kilkaset, skoro najczęściej 1-2 wystarczą?"

No więc, skoro "najczęściej" i w dodatku "wystarczą", to ile razu padły 2 bramki w doliczonym czasie gry w finale Ligi mistrzów?

"Nie pomógł rywalom, ale przeszkodził im, bo odgwizdał niesłusznie spalonego, czyli pomógł Barcelonie."

No widzisz, a to poprzednie miało być ironiczne, a tu jakieś bieda-usprawiedliwienie. BTW Min. właśnie dlatego dają żółtko po strzale po gwizdku. Żeby potem nie było och, ach strzelił gola, a źli sędziowie nie uznali.
-
2011/12/31 15:06:12
@ maj.or
"To nie kwestia umiejętności, tylko szczęścia, gdzie spadła piłka i do kogo się jeszcze odbijała."

Czyli Mourinho po ostatnim GD nie był tak daleko od prawdy gdy mówił, że Barcelona miała szczęscie? ;)
-
2011/12/31 15:12:23
malinowyjan - haha, ale on "zapomniał" o tym, co tam spadło pod nogi Benzemy w 1 minucie:)
-
2012/01/01 14:47:41
Można sobie gdybać, ale fakty są takie, że Manchester z `99 w rok zdobył więcej trofeów niż ten budowany za ciężkie pieniądze Real w parę. Nie za bardzo wiem dlaczego zespół, w którym grali Schmeichel, Neville, Staam, Irwin, Keane, Scholes, Beckham, Giggs, Yorke, Cole i Solskjaer miałby być gorszy od obecnej paki z Santiago Bernabeu.
-
2012/01/01 20:14:58
mundialowo.blox.pl/2012/01/video-Szczesny-na-zero.html
Poziom gry Arsenalu = tragedia (a to przecież aktualnie 4 drużyna w tabeli).
Poziom meczu = tragedia (11 kopaczy z QPR + 10 kopaczy z Arsenalu + 1 piłkarz van Persie).
Atmosfera na trybunach = tragedia (na stadionie ciszej niż w bibliotece).
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Specjalnie w ostatnich dniach obejrzałem po wielu, wielu miesiącach przerwy kilka meczów Premiership. Wrażenia ogólnie tragiczne. Poziom w porównaniu do tego sprzed 10 lat beznadziejny. Żal było patrzeć na tę kopaninę, którą zaprezentowały Chelsea, Arsenal czy MU. O poziomie takich drużyn jak QPR, WBA, Blackburn, Everton czy Sunderland szkoda w ogóle mówić. Ich cała taktyka to wybijanie piłki i liczenie na farta. Katastrofa. Obejrzałem też wnikliwie jak prezentuje się najdroższy angielski piłkarz w historii - niejaki Andy Carroll (35 mln funtów). Dramat. Przecież to jest zwykły kopacz warty nie więcej niż 5 mln funtów. No i z kim ma przegrać ta Barcelona? Z takimi dziadami jak Chelsea czy Arsenal? Nie ma takiej możliwości. O to jak wyglądała Premiership 15 lat temu.
www.youtube.com/watch?v=X96DeMz3mfY
Tempo akcji, ich płynność, doping na stadionie = inna bajka w porównaniu z dzisiejszym badziewiem.
-
2012/01/01 21:42:37
Jezujezu dwie pierwsze akcje Newcastle i długa piła może jakiś koń łbem strąci i Shearer uderzy. Co za barbarzyństwo, dalej nie dałem rady...
Nic dziwnego, że na 20 lat ledwie 3 puchary LM dla kick&rush.