Blog > Komentarze do wpisu

Tomaszewski znów musiałby splunąć

Nasz wybitny przed laty bramkarz postanowił zostać politykiem i parlamentarzystą. Wszystkie niezbędne atuty posiada, dzięki tym samym zaletom od lat ciągają go przecież po telewizjach - jest chyba najbardziej wulgarnym komentatorem naszej rzeczywistości futbolowej (ze szczególnym upodobaniem zabawia masy metaforami o kiblach i burdelach), umie splunąć słowem na dowolną odległość, gardzi logiką i merytoryką wypowiedzi, składane przez niego zawiadomienia o przestępstwach rzekomo popełnianych przez działaczy prokuratura konsekwentnie odrzuca.

Wczoraj Jan Tomaszewski skomentował m.in. powołanie do reprezentacji kraju piłkarza Damiena Perquisa, francuskiego potomka emigrantów z Polski: „Jakiś śmieć francuski, taki śmieć futbolowy, który u siebie się nie załapał, gra u nas. Brzydzę się też takiej reprezentacji. Że on gra w koszulce z orłem, w której my, prawdziwi Polacy, zdobywaliśmy medale dla Polski!”

Sam wielokrotnie zgłaszałem zastrzeżenia do masowego importu wykopanych na cudzych boiskach, mających jakiekolwiek związki z naszych krajem obcokrajowców, którzy są zbyt słabi, by kopać dla swoich krajów, więc przygarniamy ich do siebie, by ukryć beznadzieję własnego systemu szkolenia. Ale publicznie wyzywać od „śmieci”? Publicznie się „brzydzić”? Czy Tomaszewski byłby w stanie napluć na Perquisa także wtedy, gdyby stanął z nim twarzą w twarz?

Wiem, nic nowego pod słońcem, Tomaszewski kompromituje się od lat, ilekroć otworzy usta. Jeśli reaguję blogowo na jego kolejny wybryk, to ze względu na zbieg okoliczności - właśnie wróciłem z zagranicy, w Karlovych Varach musiałem o nim jednemu tubylcowi opowiadać. Znów. Poza Polską zdarza mi się to dość często.

Superbohaterem niemieckich mistrzów świata z 1974 roku był Franz Beckenbauer - wszyscy wiedzą, czym się dziś zajmuje, to w światowym futbolu wciąż wielka osobistość. Superbohaterem ówczesnych holenderskich wicemistrzów świata był Johan Cruyff - też wszyscy wiedzą, czym się zajmował potem, to jego wizjonerstwo stoi za wielopodaniowymi arcydziełami tkanymi przez Barcelonę i reprezentację Hiszpanii.

Spośród naszych superbohaterów tamtej ery reszcie świata najbardziej zapadli w pamięć bramkarz (w eliminacjach zatrzymał Anglię, w finałach obronił dwa rzuty karne) oraz prawoskrzydłowy (został królem strzelców). A ja nienawidzę dziś wysłuchiwać za granicą regularnie padających pytań: „Co dziś porabia Tomaszewski? Telewizja? O czym tam opowiada? A co porabia Lato? Prezes PZPN? A jak się spisuje na czele związku”

Odpowiadam szczerze, więc wolę nie przyznawać się, co mówię o najbardziej rozpoznawalnych Orłach Górskiego. Tomaszewski musiałby mnie opluć za to, że psuję nam, Polakom, opinię.

wtorek, 20 września 2011, rafal.stec
Komentarze
2011/09/20 16:07:01
Dudu Paraiba do kadry :D
-
2011/09/20 16:13:08
Pisałem o tym kiedyś. Dla mnie to jest naprawdę szokujące, jak cała legenda drużyny Górskiego została zmarnowana, jak tak naprawdę prawie nikt z tej drużyny nie zrobił nic dobrego dla polskiej piłki. I być może stało się tak dlatego, że oni sami się zdemoralizowali własnym sukcesem.
-
2011/09/20 16:19:20
W nieustającym pojedynku pacanów Janek Tomaszewski wciąż górą nad Pawłem Zarzecznym.
-
2011/09/20 16:50:02
Majorze, ale Zarzeczny jest przecież cudowny.

Lubi studentów sztuk pięknych, Tyrmanda i Hłaskę czyta od lat już blisko pięćdziesięciu, no był (wężykiem panie, wężykiem) tak najmądrzejszy w całej klasie, że go mieli przenieść od razu do liceum, tylko on wolał pozostać łobuzem (nie mylić z bandytą, panie). I tylko człowiek nie bardzo wie, dlaczego tym swoim dziewczynom z roku na rok musi coraz więcej płacić.
-
2011/09/20 16:54:52
Jak mawia trener Lenczyk, w piłkę nie grają mądrzy i grzeczni chłopcy. Niestety ale nie trzeba mieć wiele rozumu, aby w młodym wieku nie wchodzić do polskiej piłki nożnej. Wiem z doświadczenia, że będąc młodym chłopakiem, mając dryg do piłki nie zostałem zachęcony do podporządkowania dla niej życia przez jakiegokolwiek byłego profesjonalnego kopacza, czy trenera. Wprost przeciwnie słysząc takie osobowości nabierałem przekonania, że należy zająć się czymś innym.
-
2011/09/20 16:59:36
@a.adas - ostatnio słyszałem, jak Starucha przyrównał do Cohn-Bendita, a potem w tv mignął mi półnagi w wanie.
-
2011/09/20 17:06:27
@ airborell

Chyba sam sobie odpowiedziałeś. Dla wszystkich zainteresowanych (i nie tylko) chyba lepiej, żeby ta drużyna pozostała mitem. Tak naprawdę to bardziej "racjonalne" analizy czytałem na temat tego, jakim cudem zdobyliśmy medal w 82 niż: jakim cudem w 74. Kilku rzeczy nie chcemy widzieć.

Imho trzeba np. pamiętać, że był to okres gierkowskiej prosperity, i w sporcie przypuszczam, że krążyły wówczas największe pieniądze (jeśli nie bezwzględnie, to z pewnością względnie - w porównaniu z konkurencją) w polskiej historii. Bez nich nawet powojenny wyż demograficzny by nie wystarczył.

I tutaj sięgamy głębszego problemu, politycznego. Bo w takim razie czym był PRL? Reżimem! Ale tymi sukcesami to się chlubimy. Może dlatego lepiej nie drążyć?

To już ten 82 jest łatwiejszy. Solidarność na trybunach, papież, Zibi, piłkarze wbrew Jaruzelowi... Tak na marginesie, czasem się zastanawiam, czy kadra z 82 nie mogła być przypadkiem najlepsza w historii? Ale w sumie w 74 też kilka nazwisk można by dopisać, z Ruchu zwłaszcza. No i ten Lubański (i Kraska! ale czy wtedy byłby Kasperczak? Szarmach). Banaś.

A co do meczu w Rosario. Gmoch też bufon, ale ma rację - nie dało się tego wygrać. I chyba nie było co wysyłać walizek z kasą. Jak Peruwiańczykom. Quiroga to jednak nie Tomaszewski. Chyba.
-
2011/09/20 17:07:55
@ gm

No nie, to ja polecam zapoznanie się z felietonami na stronie Dziennika. Klaaaaasa.
-
2011/09/20 17:56:19
był to okres gierkowskiej prosperity, i w sporcie przypuszczam, że krążyły wówczas największe pieniądze w polskiej historii. Bez nich nawet powojenny wyż demograficzny by nie wystarczył

Wunderteam dał radę bez prosperity. Chyba nie tędy droga.
-
2011/09/20 18:20:05
a.adas

Zgodnie z twoją filozofią Katar powinien być mistrzem świata...
-
2011/09/20 18:36:58
@ bartoszcze

Celna kontra, ale...

Tutaj przecinamy się z kolejną specyfiką polskiego sportu. Czy istnieje coś takiego jak "polska szkoła"? Sukcesy w danej dyscyplinie sportu to najczęściej zasługa talentu pojedynczego sportowca lub uporu trenera ew. działacza. I trwa kilka, kilkanaście lat. No i nie ma czegoś takiego jak "sport narodowy", bo nawet futbol nie do końca pełni tę rolę.

W piłce nożnej trzeba spełnić znacznie więcej czynników. Są wyjątki, jak np. Urugwaj (czy duuużo później Holandia, może Portugalia), ale trzeba np. dysponować odpowiednią bazą ludnościową. W grę wchodzą kwestie z pogranicza propagandy/pr. No i jednak trzeba mieć kasę.

Za późnego Gomułki była jakaś stabilizacja. To raz. Dwa: w dorosłość wchodziło pierwsze pokolenie powojenne. Wyż demograficzny nie skażony wojną (z tym jest też związany spadek liczby piłkarzy z Górnego Śląska w kadrze, jeszcze nie tak drastyczny jak dziś). Zaczynały lokalną "świadomość" zyskiwać nowe ośrodki, czy to na tzw. ziemiach odzyskanych, czy w nowych ośrodkach przemysłowych. Za Gierka dosypano jeszcze więcej kasy.

Można prześledzić ligę. Nagle wyskakują nowe zespoły, z zawrotną karierą Stali Mielec na czele. Zachód jeszcze nie odjeżdża organizacyjnie, jeszcze można piłkarzy chować na placu przed blokiem. Ale nawet tu szkolenie jest raczej lepsze niż poprzednio. No i zarobki piłkarzy. No tak, w Realach i Bayernach zarabialiby więcej. Pewnie tak. Ale ilu? I o ile? Bodaj marek Wawrzynowski w 2008 zrobił artykuł o meczu na Wembley, o piłkarzach angielskich w nim grających. I nie są to bardzo budujące historie. No i trzeba pamiętać, że polski piłkarz to wtedy panisko. W tym szarym otoczeniu.
-
2011/09/20 18:41:32
"Panie premierze, pana nie można zdymisjonować, pana trzeba dyscyplinarnie wypierdolić"
Najlepszy tekst z mównicy ever ;-)
-
2011/09/20 18:54:51
@a.adas
Jak sam widzisz, już się odrywasz od gierkowskiej prosperity:)
Pamiętaj dla porządku, że przed rozpoczęciem tej prosperity zanotowaliśmy też dwa najlepsze wyniki w historii udziału polskich drużyn w europejskich pucharach. Czyli pod koniec lat 60-tych stworzył się potencjał.
-
2011/09/20 19:17:16
Nie kupuję wpływu o jakichś wielkich pieniądzach, które wpłynęły do piłki za Gierka - istotne było co innego: w latach 70. nastąpiło dość poważne przewartościowanie w szeroko rozumianej elicie władzy - w ideologię komunizmu przestał już prawie ktokolwiek wierzyć, pazerność na pieniądze, za Gomułki bardzo źle widziana, stała się odgórnie akceptowana. Do tego nastąpiło otwarcie na Zachód, piłkarze zaczęli się porównywać z Zachodem i okazało się, że grają nie gorzej niż ich zachodni odpowiednicy, a zarabiają... dużo gorzej. No i zaczęli szukać sposobów na dorobienie...

Myślę, że polska piłka z lat 70. czeka na swojego historyka, który opisze te wszystkie "niedziele cudów", początki ruchu kibolskiego i wiele innych patologii, które właśnie wtedy się zaczęły.
-
2011/09/20 19:44:36
U mnie Tomaszewski jest dawno po dyscyplinarce. Klaun i tyle. Angole 40 lat temu już to wiedzieli.
-
2011/09/20 20:30:46
Co się z tymi naszymi polskimi osobistościami sprzed lat dzieje. Zamiast dawać przykład u podbudowywać opinię naszej reprezentacji to niestety fala krytyki i inne nieprzyjemne rzeczy. Mam tu na myśli właśnie głównie Tomaszewskiego, ale Lato ostatnio tez święty nie jest...

nazielonejtrawie.blox.pl/html
-
2011/09/20 20:33:04
@ airborell

Opisujesz to samo zjawisko co ja, ale nie potrafimy się dogadać;)

Z tym, że "zarabiają dużo gorzej" to nie byłbym taki pewny. Pewnie myśleli tak: tak, jakbym ja miał TU te 500 funtów co zarabia X z kadry Anglii, to czego ja bym sobie nie kupił. Zapominali, że gdyby TAM mieszkali, to by mogli kupić de facto mniej. I niekoniecznie więcej niż to, co dostawali od prezesów swoich klubów albo PZPN. Jest ta smutna dykteryjka o bemce, którą Musiał rozwalił po mistrzostwach.

I handelek meczami na pewno się nie rozpoczął w latach 70. Tyle, ze wcześniej było mniej graczy. Legia, ze dwa trzy kluby śląskie i ew. ktoś jeszcze. Mniej to raziło w oczy. W latach 70. - upieram się - do ligi weszło więcej ośrodków z aspiracjami.
-
2011/09/20 20:35:36
I ruch kibolski to też nie tylko polska specyfika. Przeciwnie, raczej o kilka lat późniejszy odblask z Zachodu. Na którym też przestano chodzić na mecze w liczbie 100 000 ludz by zobaczyć widowisko, a zaczęto kibicować "swoim". Z całym inwentarzem wokół. [Uwaga, spore uproszczenie].
-
2011/09/20 20:38:27
@bartoszcze

Ech, pierwsza dekada pucharów. Czasy heroiczne. Wszyscy z demoludów coś wygrywali, ok enerdowcy później, a nasi nie potrafili. A może nie chcieli?

Sukcesy można traktować, że miały miejsce na styku "nowego" i "starego". I w przypadku Górnika na pewno dotyczyły najbogatszego (jeszcze) klubu w Polsce. Z Legią to bardziej skomplikowane, przyznaję.
-
2011/09/20 21:11:19
Ja ilekroć usłyszę o Tomaszewskim i jego "uzdrowicielskich" zapędach, ilekroć dotrą do mnie jego inkwizytorskie, chamskie wrzaski, zawsze przypominam sobie opowieść S. Terleckiego o tym, jak to p. Janek - jeszcze w czasach kariery sportowej - namawiał kolegów z szatni ŁKS do odpuszczania meczów, bo mu się trener (Jezierski) nie podobał i trzeba było załatwić mu zwolnienie. Winą trenera było, że nie pozwalał "uzdrowicielowi" wpieprzać się w trenerskie prerogatywy i ustalać skład.
O prawicowym natchnieniu p. Janka szkoda nawet gadać, zwłaszcza, gdy się przypomni, jak to w czasach stanu wojennego pognał do PRON-u i został członkiem jego władz...
Szkoda go porównywać do Cruyffa, czy Beckenbauera, bo to dla nich potwarz.
-
2011/09/20 21:47:14
Rafał miałeś "siatkarsko" uprawiać dziennikarstwo interwencyjne, ale może natchnienie się nie zmarnuje i napiszesz "piłkarsko". Po meczu z Koreą nasza reprezentacja ma grać z Białorusią w... Niemczech. To jest tak absurdalne, że się w głowie nie mieści. Może jakiś tekst, że kadra to nie jest tylko prywatny deal Placzyńskiego?
-
2011/09/20 21:54:16
zestawienie karier Cruyffa, "Cesarza" oraz Laty i Tomaszewskiego pokazuje, że wybitnym sportowcom w krajach takich jak Holandia to zajęcie pozwalało stac się obywatelami świata. w Polsce natomiast wielcy zawodnicy kończyli kariery i najczęściej rozmieniali się na drobne - opcja drobny cwaniaczek albo polityczny oszołom niestety była chyba dosyć częsta. tak jak pisze Stec w swojej książce - z ich doświadczenia polska piłka nie ma na dzień dzisiejszy praktycznie nic. nie wiem, czego to jest kwestia. pewnie jakaś funkcja braku wykształcenia (czego od piłkarzy nie można wymagać) ale przede wszystkim braku jakiegokolwiek zwracania uwagi w procesie szkoleniowym na to, żeby wybitny sportowiec reprezentował też coś sobą jako człowiek i żeby po skończeniu kariery sportowej był nadal aktywny i rozwijał się intelektualnie, zawodowo etc.
-
2011/09/20 21:57:45
a połajanki Tomaszewskiego zawsze oglądałem z podziwem nad symbiozą bohatera z Wembley 1973 i polskich mediów. dziwię się, że do tej pory nikt nie przekłuł tego balona.
-
2011/09/20 22:24:52
No to ciekawe, co Pan Jan na to powie:
www.pzpn.pl/index.php/Reprezentacje/Reprezentacja-A/Aktualnosci/Maor-Melikson-mowi-tak-dla-Polski
Generalnie chyba dobrze, kreatywny pomocnik się przyda do pomocy Lewandowskiemu. Melikson, Kuba, Mierzejewski/Peszko/Obraniak i Lewy z przodu, nie wygląda najgorzej:-)
-
2011/09/20 22:32:00
(...) masowego importu wykopanych na cudzych boiskach, mających jakiekolwiek związki z naszych krajem obcokrajowców, którzy są zbyt słabi, by kopać dla swoich krajów, więc przygarniamy ich do siebie, by ukryć beznadzieję własnego systemu szkolenia.

O! Podpisuję się pod diagnozą zjawiska obiema rękami.

A tutaj najnowszy news ze sport.pl:
www.sport.pl/euro2012/1,109077,10323870,Reprezentacja_Polski__Maor_Melikson_kusi_Franciszka.html

Rany ależ to cyrk jest. Oczywiście jeżeli Melikson to wszystko potwierdzi, bo jego wypowiedzi tam nie ma. Ale Lato twierdzi że sprawa jest przesądzona. A i argumentacja agenta Meliksona jest świetna:
W Izraelu Maor jest niedoceniany, uważa się go za średniego piłkarza. A w Polsce jest gwiazdą. On ma już 27 lat i nie robi się młodszy. Pracuje zbyt ciężko, by wciąż go ignorowano. Dlatego rozważamy grę dla Polski. W reprezentacji Izraela gra przecież urodzony w Argentynie Roberto Colautti

Czyli wypisz, wymaluj to co Rafał napisał, czyli niedoceniany w Izraelu to będzie grał u nas, w kraju tak piłkarsko słabym, że zostanie doceniony. A niedawno sam Maor mówił, że serce mu pika dla Izraela. Eeech...

Aha, co do Janka Tomaszewskiego to nie na darmo dzierży miano Leppera światka futbolowego. Ponadto poprzez swój chamski styl wypowiedzi, nawet jak mówi czasem do rzeczy, to i tak brzmi to jak bełkot wariata. Też Perquisa w kadrze uważam za bzdurę, ale nazywać go śmieciem? Eeeech...
-
2011/09/20 23:25:56
Ja tak nienawidze G.Lato i PZPNu. Za to jak sprawili ze w reprezentacji graja ludzie ktorzy nawet nie byli w kraju przed powolaniem. Za to ile zarabiaja, itd.
Ze wybaczam i lubie Tomaszewkiego ze im tak jedzie....
-
2011/09/20 23:31:39
Rafał,
ten człowiek nie jest nawet wart notki.
-
2011/09/21 01:52:14
W 1974 roku osiągnęliśmy sukces, bo mieliśmy wybitnych, genialnych piłkarzy. Nie ma co dorabiać ideologii o jakichś "pieniądzach, które zaczęły krążyć".
W 1982 roku zdobyliśmy medal nie "bo chcieliśmy chwały Solidarności i na złość Jaruzelskiemu" tylko z tego samego powodu, co 8 lat wcześniej.
W 1978 roku przegraliśmy z Argentyną i Brazylią nie w wyniku spisku tylko dlatego, że, mając wybitnych, genialnych piłkarzy, zagraliśmy słabiej od tych drużyn - przegraliśmy 2 mecze.
Nie ulega jednak wątpliwości, że byliśmy wtedy światową potęgą.
Owszem, mieliśmy sportowego pecha do mistrzostw Europy. Do ME'76 nie awansowaliśmy, bo tylko(!) remisowaliśmy z Włochami po 0:0. Wtedy było to odebrane jak wielka wtopa. dziś takie wyniki...
Spoconemu Jaśkowi zajączkuje się w głowie nader abnegacyjnie. "Piłkarski śmieć"... Trza mieć słabą główunię, żeby takie blekoty wygłaszać publicznie.
Jeżeli jeden (wystarczy jeden) z praprapraprapra...dziadków był Polakiem lub jedna prapraprapraprapra..babć była Polką to urodziłeś się obywatelem polskim, nawet gdybyś urodził się w Nowej Zelandii (dalej już nie można się urodzić, chyba, że na Pacyfiku). Prezydent RP nie nadaje wtedy obywatelstwa. Obywatelstwo polskie tylko się stwierdza. A jeśli jesteś obywatelem polskim, masz prawo reprezentować Polskę, jeśli tylko trener powoła.
Czy to wina kopacza, że urodził się Polakiem (Francuzem też), chce reprezentować Polskę (choćby z tego powodu, że inni go nie chcą) i potrafi kopać piłkę lepiej od innych Polaków a gorzej od innych Francuzów? To drugie (gorzej od Francuzów) może i tak (za mało i za słabo trenował), ale to pierwsze (lepiej od innych Polaków) z pewnością nie.
W czym tu tkwi problem? To pewnie tylko Jasiek wie.
-
2011/09/21 02:51:28
Jeśli już porównujemy obecną działalność Tomaszewskiego do Beckenbauera i Cruyffa to akurat Janek wcale tak źle nie wypada bo tamci dwaj tez czasami pieprzą takie farmazony że żal tego słuchać. A co do Perquisa - Tomaszewski nazwał go "piłkarskim śmieciem"-mocne słowa ale po pierwsze dotyczą jego klasy piłkarskiej a nie jest to ocena Perquisa człowieka a po drugie czy to takie dziwne że facet który dwa razy grał na mistrzostwach świata( i to na tyle dobrze że nawet po trzydziestu kilku latach za granicą lepiej go ludzie kojarzą niż całą obecną reprezentacje razem wziętą)uważa Perquisa za "cienkiego bolka" ? Czy to jest takie dziwne że go brzydzi reprezentacja w której połowę podstawowej jedenastki za chwile będą stanowić "przeszczepy" ? Czy stwierdzenie "piłkarski śmieć" to jest dużo większe chamstwo niż na przykład "młodzi gnoje z IPN-u" ?
-
2011/09/21 03:09:24
www.polskatimes.pl/opinie/432334,tomaszewski-wstydze-sie-ze-gralem-w-reprezentacji-teraz,id,t.html
"Wstydzę się, że grałem z orzełkiem na piersi i przepraszam za to kibiców".
Co dziś porabia Tomaszewski? Wstydzi się, że grał dla Polski.
W zasadzie co tu komentować, żal człowieka i tyle.
-
2011/09/21 08:18:53
Może i pieprzą farmazony, ale jeden zdobył jako trener mistrzostwo świata, a drugi wygrał PMK. Tomaszewskiemu jako trenerowi nie udało się wygrać meczu ligowego.
-
2011/09/21 08:58:05
Jeśli prawdą, jest to co mówił wczoraj Lato, to niestety ale trzeba zgodzić się z weszło i kibicować przeciwnikom kadry "Polski". Ta Reprezentacja to naprawdę śmietnik, jak zwykle Tomaszewski miał rację i jak zwykle za to jest wyszydzany.
-
2011/09/21 09:13:31
Zasadniczy problem z Meliksonem jest taki, że chociaż z ostatnich nabytków ma najlepsze papiery (po Matce Polce), to jest reprezentacji najmniej potrzebny. To znaczy, może wykopać Obraniaka, a tyły świecą dziurami jak świeciły.
-
2011/09/21 09:46:40
Zasadniczy problem z Meliksonem jest taki, że jeśli założy koszulkę z orzełkiem na piersi to jest zwyczajną sprzedajną świnią. Maor Melikson paradowal z flaga Izraela po zdobyciu mistrzostwa. Maor Melikson jakiś miesiąc temu powiedział, że zawsze czuł się Izraelitą i nie wyobraża sobie grać dla innego kraju. Co się zmieniło przez ten miesiąc? Izrael stracił szansę na grę w Euro 12...
To, że Smuda zabił ideę futbolu reprezentacyjnego i sprzedałby własną rodzinę za 1 punkcik na tym turnieju to było wiadomo od dawna. Ale od Meliksona akurat w życiu bym się nie spodziewał, że dla zagrania 3 meczów może zdradzić własną ojczyznę.
-
2011/09/21 09:51:17
To jest jednakowoż problem Meliksona, nie nasz.
Mnie na Meliksonie nie zależy, ale też nie będę darł szat jak zagra.
-
2011/09/21 09:52:04
Z tym szacunkiem do Beckenbauera to nie przesadzajmy. Dla Niemców to raczej postać z "Bilda" niż z "FAZ"-a. Od Tomaszewskiego różni go poziom napastliwości ale głupoty, jakie wygaduje, są podobnego kalibru.
-
2011/09/21 09:53:52
@mieszuga: może i prawda, ale Beckenbauer coś dla niemieckiej piłki jednak po zakończeniu kariery piłkarskiej zrobił. Tomaszewski nie zrobił nic.
-
2011/09/21 10:02:58
Z Jankiem wystarczyło by nie rozmawiać. Niestety jego plugawy język sprzedaje się w mediach, więc go ciągle zapraszają. W TVN to w sumie "stały ekspert" w dziedzinie futbolu :/
-
2011/09/21 10:28:44
@rafal.stec

Tak sie zastanawiam czy porownywanie Beckenbauera i Cruyffa z Tomaszewskim ma w ogole sens. Wydaje mi sie, ze niestety dwie pierwsze wymienione osoby sa tylko wyjatkami w calym swiecie pilkarskim. Mozna by sie w ich przypadku pokusic o stwierdzenie, ze sposrod wybitnych pilkarzy tylko 1% osiaga w zyciu po karierze cos wielkiego (tak jak sie mowi, ze sposrod wszystkich grajacych w pilke osob jedynie 1% wskoczy na poziom profesjonalny). Niejako przykladami potwierdzajacymi te teze moze byc inny z bohaterow MS74 Gerd Mueller, ktory wpadl w alkoholizm, czy, zeby zabrac jeszcze wybitniejszy przyklad, Maradone.
Na polskim podworku tez mamy kilka osob, ktore nie kompromituja sie w zyciu pozapilkarskim - Bonka, Lubanskiego, teraz Juskowiaka. I moze sa one wlasnie tym polskim 1%.
-
2011/09/21 10:36:31
Z Tomaszewskim wszyscy macie jeden problem. Każdy się z niego śmieje i uważa go za pajaca, a tak naprawdę wszyscy się z nim zgadzają. Oczywiście wyraża swoje poglądy w sposób chamski ale trudno się z nim nie zgodzić. Każdy kto wyzywa go tutaj od najgorszych jest dla mnie śmieszny. Gdy Tomaszewski mówi, że Smudę trzeba wy***rdolić dyscyplinarnie to wszyscy się z nim zgadzają a i tak każdy pisze, że to pajac. Jak mówi że PZPN to głąby, mafia i trzeba rozwiązać to gówno to też wszyscy się zgadzają ale i tak piszecie, że to pajac bo wyraża się wulgarnie. A czy to wy nie jesteście czasem tymi, którzy na meczach Reprezentacji krzyczą "J*bać PZPN"? Z Perquisem Tomaszewski również ma rację. Perquis to śmieć w sensie odpadku. Nie załapał się do Francji to sobie gra dla Polski bo tutaj może się wypromować. Naprawdę wierzycie, że gdyby dostał powołanie od Blanca to powiedziałby "Nie, ponieważ jestem Polakiem a nie Francuzem"? Więc tak, zgadzam się z Tomaszewskim, Perquis to w pewnym sensie śmieć. A Polska to żul, który te śmieci zbiera na potęge. Wy natomiast utarliście sobei opinię, że Tomaszewski to pajac i trzeba go krytykowac na potęge nie ważne co mówi. A mówi to co tak naprawdę wszyscy myślą, tylko, że robi to w sposób chamski i wulgarny.
-
2011/09/21 12:49:21
Z Tomaszewskim wszyscy macie jeden problem. Każdy się z niego śmieje i uważa go za pajaca, a tak naprawdę wszyscy się z nim zgadzają.

Jak ktoś opluwa wszystkich i wszystko wokół, to naprawdę nie ma się co dziwić, że czasami trafi.

Nb. ja się nie zgadzam, że PZPN trzeba rozwiązać ani że Smudę trzeba wyrzucić, tak gwoli ścisłości.
-
2011/09/24 01:02:11
My, ludzie lubiący oglądać sport nieco z boku, niepotrzebnie popełniamy błąd zbyt poważnego traktowania całej tej zabawy. Wiem, popełniamy ten błąd bo sprawia nam przyjemność wciągnięcia się na poważnie w świat trochę z innego porządku, trochę z innego wymiaru, z jasnymi (tak byśmy chcieli) regułami.

Robimy to na poważnie tak jakby to była nauka jakaś. A tacy Tomaszewscy eksperci dyplomowani tej nauki.
Tymczasem to jest TYLKO pan Janek.
Pan Janek, który nawet na kopaniu piłki zna się średnio, jedynie na łapaniu nieco lepiej. I tyle.
Ale fakt, świat jest jaki jest i tacy Jankowie istnieją intensywnie w mediach.
A skoro istnieją w mediach to istnieją W OGÓLE
Bo np. profesorzy fizyki kwantowej przecież nie istnieją ...
So it goes ...