Blog > Komentarze do wpisu

Barcelona Globetrotters

5:0 z Villarrealem, 8:0 z Osasuną Pampeluna, 5:0 z Atletico Madryt. Przed chwilą chyba po raz pierwszy poczułem, że to już przestaje być sportem. W sporcie przynajmniej teoretyczna równość szans na początku zawodów jest niezbędna, warto też odczuwać jakiekolwiek emocje i śladową choćby niepewność co do wyniku. A kiedy Barcelona rozgrywa ligowy mecz na Camp Nou, daje widzowi satysfakcję wyłącznie estetyczną. Uczestnik Ligi Mistrzów Villarreal przetrwał tam bez strat 25 minut, Osasuna utrzymała się przy życiu 5 minut, uchodzące za krajowego potentata Atletico wyzionęło ducha w minucie 9.

Po niedawnym nokaucie na pampeluńczykach znajomy entuzjasta futbolu - niezwiązany emocjonalnie ani z Barcą, ani z Realem - zadzwonił do mnie i powiedział, że w trakcie transmisji po raz pierwszy miał wrażenie, iż Katalończycy grają chwilami nieczysto, bo tak się z rywalem zabawiają, jakby go chcieli poniżyć. Brzmi na pozór nonsensownie - gospodarze grzeszą głównie tym, że obchodzić się z piłką w fenomenalnie, w sposób niedościgniony dla całej reszty ludzkości. Ale przecież zdarza się, że ludzie sportu świadomie powstrzymują się przed wyrządzaniem przeciwnikowi przesadnej krzywdy. Kiedy w minionym sezonie włoskiej Serie A Udinese wbiło w Palermo siódmego gola, trener Francesco Guidolin nie wytrzymał i rozkazał swoim ludziom, by następnych nie strzelali. Mijała wtedy zaledwie 60. minuta gry...

A może właśnie taka postawa - świadome, powodowane litością oszczędzanie pokonanego - oznacza brak szacunku dla niego?

Ja w każdym razie nie zaobserwowałem, by wirtuozi z Camp Nou z premedytacją upokarzali rywali. Na blog wpadłem na kilkuakapitowy momencik, bo chciałem podzielić się refleksją, że wkrótce prawdopodobnie zacznę spoglądać na ligowe mecze Barcy na własnym stadionie jak na widowiska sportopodobne - upstrzone atrakcjami show z gatunku, który uprawiają koszykarscy kuglarze z Harlem Globetrotters.

sobota, 24 września 2011, rafal.stec
Komentarze
2011/09/25 00:32:27
No cóż, nie wyobrażam sobie, żeby kuglarze z Harlemu byli w stanie przeciwstawić się prawdziwemu zespołowi NBA - bankowo zostaliby stłamszeni fizycznie. Wiec może to jest sposób na Barcelonę? Totalne dominacja fizyczna nad tymi mikrusami? Choć pewnie nawet to by się nie udało, skoro oni tak sugestywnie symulują..
-
2011/09/25 00:43:36
Przeczytanie pierwszego zdania zmusiło mnie to napisania szybkiego komentarza. Bardzo wybiórczo traktujesz temat.

5:0 z Villarrealem, 8:0 z Osasuną Pampeluna, 5:0 z Atletico Madryt.

Między 5:0 z Villarealem, a 8:0 z Osasuną było 2:2 z Sociedadem (i 2:2 z Milanem w CL). Między 8:0 z Pampeluną i 5:0 z Atletico było 2:2 z Valencią.
-
2011/09/25 00:58:47
Co do meritum, sprawa wydaje mi się całkiem prosta. Nie wolno strzelić przeciwnikowi zbyt wielu goli głównie dlatego, żeby ten nie zaczął Ci ze złości, bezsilności, złośliwości kopać Twoich piłkarzy. Nie wolno doprowadzić go do sytuacji, w której będzie miał już wszystko w poważaniu, zapomni się i skosi Ci Messiego tak, że ten nie wstanie przez pół roku. Jeśli chcesz wiedzieć, w którym momencie należy zwolnić tempo i nie strzelać więcej bramek, to sugerowałbym kierowanie się właśnie kategoriami wyjścia z wygranego z łatwością meczu bez złamania otwartego, niż kwestią litości dla przeciwnika.

A jeśli już pytasz o litość, to ja uważam, że granie na pół gwizdka przeciw komuś zawsze świadczy, o tym, że nie traktujesz go do końca poważnie, i nie okazujesz mu pełnego szacunku. Problem w tym, że zwykle przeciwnik sam jest sobie za to winny, bo nie jest w stanie wymóc od Ciebie tego 100% zaangażowania.

W praktyce po prostu nie należy przekraczać pewnej granicy. To naturalne, że przy 5:0 Xavi, czy przy 6:0 Messi postanawia strzelić gola lobem (Xavi trafił, Messi nie; ta poprzeczka Messiego mogła być w innym momencie, nie pamiętam, nie istotne; chodzi o mecz z Osasuną oczywiście), ale kiedy zbytnio udziwniasz grę, czy zaczynasz się popisywać (vide Twój wpis o Cristiano kiedyś tam), to nie zdziw się, jak za chwilę znajdziesz w swoim kolanie kawałka metalu (czy z czego tam są te korki zrobione).
-
2011/09/25 00:59:11
"...trochę w tym cyrku,trochę zabawy a najwięcej robienia z nas tak zwanego Tata wariata "- że zacytuje klasykę
-
2011/09/25 01:00:52
Prawdę powiedziawszy remisy Barcelony i Realu w ostatnim czasie, bardziej przypominały mi próbę sprawienia wrażenia, że w tej lidze hiszpańskiej wcale 2 drużyny tak bardzo nie dominują, że da radę z nimi walczyć...
-
2011/09/25 01:08:20
@sibelkacem
Toć podkreślam dwukrotnie, że chodzi mi o mecze na Camp Nou - Milan istotnie stanowi tu wyłom (choć skupiłem się na lidze krajowej), ale już nie Sociedad czy Valencia.

Tamten wpis o CR to właściwie warto tu wkleić, temat pokrewny:
rafalstec.blox.pl/2008/04/Szpaner-Cristiano-Ronaldo-drwi-ze-slabszych.html
-
2011/09/25 01:08:49
@l.m-siewicz
Jest naprawdę proste wytłumaczenie - w meczu z Sociedadem Barcelona była myślami już z Milanem, w meczu z Valencią Guardiola popełnił błąd taktyczny, który współgrał ze świetną postawa Valencii - ale zawsze łatwiej zasugerować, że się giganci celowo się podłożyli. Przyznam, że mi też przeleciało to przez głowę, ale chyba nikt poważny, nie będzie brał tej teorii spiskowej na serio.
-
2011/09/25 01:12:11
no niestety, o ile Atletico na Vincente Calderon jeszcze pokazuje rogi, to na Camp Nou w ostatnich latach jest kompletnie bezradne:

2008/2009 1-6
2009/2010 2-5
2010/2011 0-3
2011/2012 0-5

fascynuje mnie przemiana Barcelony, gdy gra na wyjeździe - jestem pewien, że wyjazd do Madrytu na mecz z Atletico będzie jedną z trudniejszych przepraw w tym sezonie. a po takich pogromach na miejscu Guardioli obawiałbym się, że pierwszy w tym sezonie kryzys formy jest już za rogiem. tego uczy przebieg 3 poprzednich sezonów w wykonaniu Barcy.
-
2011/09/25 01:12:23
Tak tak, za to, jak i za błędy ortograficzne i językowe w poprzednim komentarzu przepraszam, moja obecna dyspozycja psychofizyczna to nie 100%. Można powiedzieć, że nie okazuję Ci szacunku ;).
-
2011/09/25 01:21:38
Tam prawdziwy Harlem Globetrotters jest na Old Trafford i wyrównanej lidze angielskiej;)

Milan nie tyle stanowił wyłom, bo nie za bardzo było widać na Camp Nou aż takiej różnicy między Milanem, Villareal, czy Atletico. Ot po prostu miał trochę więcej szczęścia i ciut lepszych obrońców. No i nie rzucił ręcznika jak Atletico. Ale przecież chyba nikt nie powie, że jakieś 4-1 dla Barcelony to byłby wynik niesprawiedliwy. Harlem Globetrotters o tyle jednak nie pasuje, że jak się Thiago zbytni cieszył po 1 swoim golu, to ponoć dostał opieprz od Guardioli. No i poza Messim (i Cesciem - wolnym elektronem) w Barcelonie, wbrew pozorom, nie ma dużo swobody i jest ścisły reżim taktyczny. Jest szoł tiki-taka i obsesyjna pogoń za posiadaniem piłki. Preferują efektywność od efektowności, bo przy ich umiejętności technicznych ta druga przyjdzie zawsze z tą pierwszą. Od podawania plecami jest C.Ronaldo;)



-
2011/09/25 01:30:03
@id999
To, że Barcelona słabo sobie radzi na wyjazdach właśnie świadczy o niepełnym przygotowaniu do sezonu, słabej formie. W tamtym sezonie Barcelona na wyjazdach (w lidze i pucharze, LM to inna para kaloszy) grała naprawdę przyzwoicie, miała po pół roku chyba nawet więcej punktów z meczów wyjazdowych niż z Camp Nou, gdzie między innymi przegrała z Herculesem. Jej zwycięstwa u siebie świadczą raczej o jej przeciwnikach, którzy przegrywają już w szatni (ciężko się gra z pełnymi spodniami), choć konieczność zabawienia swoich kibiców oraz doskonale skoszona i zroszona trawa grają swoją rolę.

Co do samego kryzysu, to jest on niejako wpisany w kalendarz Barcelony... ale jeszcze nie teraz, nie przed grudniem. Kryzys zaczyna się od Nowego Roku, w styczniu, lutym, kończy się w marcu, wynika z długości roku, liczby meczów, a więc konieczności fizycznego przygotowania piłkarzy do drugiej części sezonu. Gdzieś przeczytałem, że piłkarze Barcelony więcej pakują zimą, żeby w marcu/kwietniu nie wyzionąć ducha na londyńskich/rzymskich/madryckich/manchesterskich/mediolańskich stadionach, co jednak oznacza, że czują się gorzej w styczniu i lutym. A może po prostu za bardzo zapijają Nowy Rok :).
-
2011/09/25 01:38:24
Brak szacunku dla przeciwnika, to granie na pół gwizdka. Jeśli ktoś wychodzi na boisko i daje z siebie wszystko, wygrywa 11:0, to o jakim braku szacunku tu mowa? Ktoś jest lepszy, ktoś jest słabszy. Jeśli słabszy, ma choć trochę oleju w głowie to nie będzie miał o to pretensji. Wręcz przeciwnie, doceni klasę rywala.

Dwa lata temu, Polska musiała odreagować na San Marino porażkę poniesioną parę dni wcześniej. Czy ktoś mówił wtedy o braku szacunku dla rywala? Czy to 10:0 wywolało w nas współczucie? Nie.
-
2011/09/25 09:52:47
Śledztwo ws. korupcji we Włoszech i Hiszpanii
eurofutbol.pl
Prokuratura w Neapolu bada sprawę 150 spotkań, które odbyły się m.in. w Primera División, Serie A i ligach południowoamerykańskich w ciągu ostatnich dwóch lat. Istnieje podejrzenie, że wyniki tych meczów zostały ustawione.

O całej sprawie poinformował prokurator Rosario Cantelmo na konferencji prasowej po aresztowaniu kilku członków Camorry - słynnej organizacji przestępczej z Neapolu.

Prokurator nie podał szczegółów, jednak wiadomo, że większość spotkań, które zostaną szczegółowo zbadane, dotyczy rozgrywek niższych lig.

Camorra miała czerpać zyski z ustawiani wyników meczów piłkarskich.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Coraz większy burdel w świecie piłkarskim. Wszystko powoli zaczyna się sprowadzać do jednej zasady - TY OSZUKIWAŁEŚ, JA OSZUKIWAŁEM, WYGRAŁ LEPSZY.
-
2011/09/25 12:47:19
@id999
"...po takich pogromach na miejscu Guardioli obawiałbym się, że pierwszy w tym sezonie kryzys formy jest już za rogiem."

Wątpliwe. Sezon dopiero się zaczął, a Barcelona raczej nie wkraczała weń w pełni formy - vide rozpoczynające go mecze z Realem. Te pogromy na Camp Nou to tylko odzwierciedlenie dysproporcji sił i przerażenia przeciwników.
-
2011/09/25 12:47:28
Ja widziałem wczoraj oba mecze (i Realu i Barcy) i jakoś dużej różnicy widać nie było mimo iż Real 2 bramki stracił. Jeśli już to różnica była w zasadzie jedna: Atletico wyszło na boisko z mokrymi gaciami licząc na to, że może jakoś to się uda, a Rayo wzięło sprawy w swoje ręce i zagrało naprawdę dobry mecz. Jeśli będą dalej tak grali w lidze jak w spotkaniu z Realem to miejsce w środku tabeli mają pewne. Co do Atletico to z leszczami sobie mogą wygrywać, ale jak przychodzi co do czego to są malutcy. Real ma problem w środku pola, bo Lass totalną padakę grał, Khedira też myślami gdzie indziej jest, a sam Xabi Alonso to za mało. Powrót Sahina do zdrowia i ani z Realem ani z Barceloną żadne Manchestery ani Chelsea nie mają niestety szans.
Dominacja Realu i Barcelony w lidze nadal będzie trwała, a jeśli los nie zwiąże ich po raz kolejny w fazie pucharowej LM, to obie te drużyny spotkają się w finale LM.
-
2011/09/25 13:07:58
Ja też widziałem oba mecze (no może nie całe, Real do jakieś 60 minuty) i wygląda na to, że Real jest słabszy niż przed rokiem. Rywale odkryli, że skoro większość bramek Real zdobywa dzięki rozpędzonemu Ronldo, Ozilowi czy di Marii, wystarczy nie dać im miejsca. I nie bać się pojedynków jeden na jeden z Alonso i Lassem/Khedirą. Drużyny Mourihno nie lubią grać pozycyjnie, wolą błyskawicznie atakować, więc do gry pozycyjnej trzeba ich zmusić. Rayo Vallecano straciło bramki właśnie w ten sposób (no i przy pomocy sędziego). Man City tak jak Tottenham byłby dla Realu rywalem wymarzonym, ale już Man United czy jakiś Rubin Kazań niekoniecznie.
-
2011/09/25 13:08:41
Rafał, mam Cię pozwać?:) Wymyśliłem Twój tytuł cztery miesiące temu:
bartoszcze.blox.pl/2011/05/Barcelona-Globetrotters.html
-
2011/09/25 20:28:38
@bartoszcze

nie pozywaj, każdy ma kogoś kim się inspiruje, taki niedościgniony wzór ;p

-
2011/09/25 20:55:04
@bartoszcze
Pozostaje mi tylko prosić o litość. Mógłbym co prawda próbować przekonywać, że nasze myśli biegną czasem równolegle i ten tytuł wymyśliłem niezależnie od Ciebie, ale wolę po prostu obiecać, że postaram się biegać w zupełnie innych rejestrach;-)
Obędzie się bez tego pozwu? Błagam... Miej na uwadze, że kilkakrotnie napisałem coś całkiem od siebie. To przecież musi być jakaś okoliczność łagodząca;)
-
2011/09/25 20:57:21
@Rafał
Dobra, nawet obejdzie się bez tantiem:)
-
2011/09/25 21:28:44
Nieco z innej beczki - oto współkomentujący dziś w Eurosporcie 2 mecz FC Koeln - Hoffenheim Hajto, zachwycony ruchliwością i walecznością Peszki, strzelił komplementem z grubej rury: "to taka mała wsza na boisku..."
Mocna kandydatura do cytatu roku.
-
2011/09/25 22:16:55
Major ma rację. Pomija się w sukcesach Barcelony (i Hiszpanii) fakt, że te zespoły są przede wszystkich fantastycznie zorganizowane od tyłu. Obrońcy i trójka pomocników, a jak trzeba to i dwaj napastnicy bronią. Nie jest to poziom Interu z pamiętnych spotkań, ale umówmy - w ten sposób nie można bronić przez cały sezon. Hiszpanie od dawna mieli uznanych defensywnych pomocników, ale teraz maja jeszcze lepszych, i nie odstających obrońców. A i wirtuozi pracują kiedy trzeba. Technika tu oczywiście pomaga.

Druga sprawa to przygotowanie fizyczne. Nie dotyczy to tylko Barcelony.

Albo w największych klubach świata zgromadzono same fenomeny psycho-fizyczne albo medycyna poszła bardzo do przodu w ostatniej pięciolatce. Może zbyt bardzo?

Złośliwi się bedą zastanawiać, co mocniejsze, hiszpańskie piłkarstwo czy kolarstwo.
-
2011/09/26 00:32:33
@bartoszcze
Dobra, nawet obejdzie się bez tantiem:)

Ludzie patentujcie memy!
-
2011/09/26 13:07:22
wydaje mi sie ze to wcale nie chodzi o to ze barcelona gra rewelacyjnie.. gra sie tak jak przeciwnik pozwala a osasuna, villarreal i atletico po prostu polozyly sie na boisku i nawet za bardzo im sie biegac nie chcialo. z drugiej strony valencia i sociedad pokazaly agresje i woe walki wiec swoja nagrode zyskaly.
-
2011/09/26 17:13:16
taki jest urok Primera Division. Gra w niej coś tylko i wyłącznie Barcelona i Real, a w dwumeczu między tymi zespołami Duma Katalonii gromi Królewskich. Szkoda, że emocje tej ligi opierają się jedynie na tych dwóch klubach. Bez wątpienia poziom ligi hiszpańskiej nigdy nie osiągnie tego szczytu, co chociażby angielska Premier League. Tam się coś dzieje, jest 4,5 drużyn które realnie mają szanśę na mistrzostwo. Tam nigdy emocji nie zabraknie.
nazielonejtrawie.blox.pl/html - zapraszam gorąco zainteresowanych również na mój blog.
-
2011/09/26 17:38:36
sebq11

od pamiętnej manity Real spotkał się z Barcą 6 razy. powiedz mi, w którym meczu Królewscy zostali rozgromieni. albo nie, powiedz mi, w którym z nich Barca była bezdyskusyjnie lepszą ekipą.
-
2011/09/28 13:37:03
@Ungazabunga

To musi być przykre, gdy doszło się do przeświadczenia, że tylko brutalna gra może uchronić ukochany klub przez porażką z największym rywalem, który odjechał w inny wymiar.

Czy mam rację? Jeśli nie mam, zwracam honor, ale wyczuwam w tym komentarzu bezsilność i żal.