Blog > Komentarze do wpisu

Barca pod Realem, czyli kwadratura piłki

Nigdy nie pojmę, dlaczego tylu znawców - także znawców Realowi przychylnych, o prowieniencji madryckiej, jak mityczny Alfredo di Stefano - wyrzuca Jose Mourinho, że pod jego przywództwem królewscy piłkarze depczą własne, szlacheckie tradycje, zniżając się na murawie do walki o przetrwanie.

Nie pojmuję postękiwań z przyczyn estetycznych - pochłaniam futbol w całym jego nieskończonym bogactwie i choć jestem admiratorem poematów barcelońskich, to usechłbym, gdyby wszyscy postanowili je kopiować, nawet jeśli kopiowaliby po mistrzowsku. Patrzyłem wczoraj zafascynowany, jak w finale Copa del Rey mianowany dowódcą środka pola Pepe zmienia się w bestię grasującą po całym boisku, jak jego kompani wydają bezwzględną wojnę totalną, jak strzał w słupek poprzedza na prawym skrzydle subtelne podanie Ozila do Ronaldo i odpowiedź tego ostatniego barkiem. Lubiłem też czytać, że również na Mestalla, podobnie jak na Santiago Bernabeu, intrygowano przyziemnie, bo jedni pragnęliby grać na ściernisku, a drudzy na stole bilardowym - trawę ostatecznie skoszono na wysokość 25 mm (choć Barcelona chciała 22 mm) i znów jej nie zroszono (potrzeba zgody obu przeciwników, Real zaprotestował).

Przede wszystkim jednak nie pojmuję postękiwań z przyczyn merytoryczno-logicznych. Oto portugalski trener miał rzucić wyzwanie superdrużynie, za którą stoi wieloletnia strategia, wrastająca w klub głęboko, aż po poziom szkolenia kilkuletnich brzdąców, i realizowana przez pokolenie absolutnie fenomenalne, obwieszone wszelkimi odlanymi medalami, być może skazane na dekady wypatrywania następców. Mourinho natomiast wylądował w Madrycie wczoraj; w szatni zastał nałogowych przegrywaczy, zaciągnął do niej tłumek nowych (wyjęci z obcych ligowych światów Carvalho, Khedira, Ozil, di Maria), natychmiast jął instalować ich w podstawowej jedenastce; żąda się od niego, by zwyciężał już. Wiedział też, że w arcyważnych meczach istnieje tylko jeden sposób na Katalończyków, który czasem przynosi powodzenie - oparty na świadomie podjętej decyzji, by oddać im inicjatywę. Kiedy kilkakrotnie obezwładnił ich Rubin Kazań (2:1 na Camp Nou, 0:0 i 1:1 u siebie), za każdym razem godził się, by faworyt trzymał piłkę jeszcze częściej niż ma to w zwyczaju (przez 81, 75 i 76 proc. czasu gry). Tylko Arsenal próbował dokazywać trochę śmielej, ale, po pierwsze, tradycyjnie przegrał, a po drugie, on też posługuje się w grze schematami rzeźbionymi przez trenera Wengera od kilkunastu lat. Zmieniają się jedynie artyści trzymający dłuta.

Nie wykluczam, że jutro ktoś przycupnie pod drzewem, dostanie w głowę spadającym jabłkiem, odkryje sposób na powstrzymanie Barcy spektakularniejszy i jeszcze w oszołomieniu wynajdzie piłkarzy zdolnych malowniczą wizję oblec w konkret na murawie. Ale Mourinho nie dostał czasu na fantazjowanie. I nie miał alternatywy. Gdyby ugrzązł w poszukiwaniu uniemożliwiającej katalońską zabawę w podania po ziemi kwadratury piłki, zamiast zaplanować najkrótszą drogę do zwycięstwa, w pewnym sensie swoją drużynę by zdradził. A ponieważ nigdy nie przypominał marzącego o niebieskich migdałach Wengera - nad urok zwycięstw przedkładającego urok eksperymentu - to czasem mam ochotę podejrzewać, że jesienią posłał swoich ludzi na rzeź z premedytacją, by 0:5 na Camp Nou otrzeźwiło Madryt i uświadomiło, że rewanż wymaga podjęcia nadzwyczajnych kroków. Wymaga także wskutek wieloletnich zaniedbań. Real nie ma swojego Johana Cruyffa i wiecznego doskonalenia własnego projektu, którym mógłby odpowiedzieć na dzieło wykuwane w La Masii. W Madrycie każdy trener realizuje autorską koncepcję.

By ją zrealizować do końca, trzeba jednak trenerskiego demona, patologicznie odpornego na wpływy z zewnątrz - tam nawet zwycięzców sądzi się surowo, w każdy weekend, bez oglądania się na logikę, intelektualną uczciwość czy zdrowy rozsądek.

Mourinho spełnia warunki z naddatkiem. Nie tyle adaptuje się do każdego środowiska, ile porządkuje rzeczywistość wedle swoich potrzeb wszędzie, gdzie przyleci. I jest najbardziej niebezpiecznym, prawdopodobnie jedynym wywołującym autentyczny lęk wrogiem Barcelony. Najpierw poznał ją od wewnątrz, potem ćwiczył się w grze z nią jako regularny przeciwnik, aż stał się jej prześladowcą. Z 13 meczów przegrał tylko pięć. Dwukrotnie był lepszy w dwumeczu jako trener Chelsea, wypchnął ją z Ligi Mistrzów jako trener Interu, wczoraj zabrał jej sprzed nosa Puchar Hiszpanii jako trener Realu.

Niekiedy przegrywał, ale też stale się Barcelony uczył. Teraz pewnie zna już ją na pamięć, bo model kataloński - wybaczcie herezję - bywa ograniczony w swojej nieelastyczności i niezdolności do nagłej taktycznej wolty, po której rywale zdębieją (zwłaszcza przy słabującym, jak wczoraj, Xavim). Drużyny jej portugalskiego dręczyciela zmieniają styl w zależności od klasy przeciwnika (z meczu na mecz) bądź przebiegu gry (w trakcie meczu), barcelończycy uwolnić się od tiki-taka nie potrafią. I coraz częściej im się nie wiedzie pomimo sprzyjających okoliczności. W zeszłym roku na San Siro przegrali 1:3, choć błyskawicznie strzelili gola. W rewanżu nie odrobili strat, choć przez godzinę biegali z przewagą jednego zawodnika. W minioną sobotę oddali prowadzenie, choć wraz z jego objęciem znów zyskali przewagę jednego przeciwnika... W pół roku otchłań dzieląca ich od Realu została zredukowana do szczeliny. Czy sposób na Barcę nie nazywa się po prostu Mourinho?

Katalończycy pozostają faworytami półfinału Ligi Mistrzów (zwłaszcza wobec dyskwalifikacji Ricardo Carvalho i prawdopodobnego powrotu Puyola), ale straty ponieśli bolesne - ich obawa przed portugalskim oprawcą mogła tylko wzrosnąć, rywale jeszcze bardziej wierzą w jego wszechmocność. I niezależnie od przebiegu następnych starć Mourinho wyinterpretuje bieżący sezon jako sukces. Owszem, mistrzostwa kraju nie odzyskał. Ale krajowego pucharu Real nie dotknął od 18 lat. A do półfinału Champions League nie zajrzał od ośmiu.

Jeśli wtargnie do finału, jego trenera będzie dzielił już tylko jeden wieczór od stania się naprawdę Wyjątkowym. A jeśli nie wtargnie, nawet madryccy niewierni nie zwątpią - wiecie, on umie opowiadać - że w następnym sezonie, już po dokonaniu niezbędnych korekt w kadrze, to nie ich piłkarze będą szukać sposobu na Barcelonę, lecz Barcelona na Mourinho.

czwartek, 21 kwietnia 2011, rafal.stec
Komentarze
2011/04/21 13:38:41
Z pkt widzenia kibica FCB
Wszystko prawda z Mou. Spadł blady strach na rozsądnie myślących cules, gdy przyszedł do Madrytu, bo to jeden z bardzo niewielu trenerów, którzy Dumie się nie kłaniają.
Manita pozostanie romantycznym wspomnieniem na zawsze i naszą słodką zemstą, ale ten się śmieje kto sie śmieje ostatni.
LM 60/40 Real
-
2011/04/21 13:46:38
W półfinale zagra Puyol, Iniesta na skrzydle, Keita w środku. Villa i Busquets na ławę. Trzeba będzie liczyć na geniusz Messiego i na Pedro by nie wyszedł o te pół tempo za wcześnie. Byleby o awansie nie przesądziła jedna kontra jak w dwumeczu Milan-Tottenham. Carvalho nie zagra co jest świetną wiadomoscią bo bez niego defensywa Realu wygląda inaczej.
-
2011/04/21 13:54:20
Moim skromnym zdaniem należy zwrócić uwagę na jeden szczegół. Fakt taktyka wygrała z pięknem ale taki jest sport. Myślę jednak, że w Barcelonie nie udałoby się zastosować taktyki Mourinho. Przy całym szacunku dla rywala (mówię to jako fan Barcy) to jednak zespół Królewskich to "zbieranina" zawodników. Barca to w większości wychowankowie, którzy od juniorskich drużyn szkoleni są do takiej gry. Ciężko nagle byłoby ich przestawić. W tym przypadku widać, że to co do tej pory było dumą Barcelony może okazać się zgubne przy zabójczej taktyce Mourinho.
-
2011/04/21 13:58:36
Ale co to znaczy, że Mou nie miał wyboru? Czy wczoraj dopuścił się jakiejś zbrodni? Czy Real znów zagrał antyfutbol z gatunku serwowanych choćby w zeszłym roku, gdy Portugalczyk bronił zaliczki z pierwszego meczu Ligi Mistrzów przeciwko Dumie Katalonii? Jęczą z niezadowolenia tylko skrajni wyznawcy kultu Guardioli. Boli ich to, że wielka (tu pisze bez żadnej ironii) Barcelona nie rozwinęła wczoraj skrzydeł. Boli co najmniej po dwakroć, bo stało się tak nie za sprawą taktycznego morderstwa na pięknie futbolu, a geniuszowi Mourinho, który nade barceloński, postawił swój, efektowny i efektywny, styl, nie przeczący wcale filozofii gry Królewskich. Oczywiście nie wszystko jest w nim jeszcze idealne, ale są już pierwiastki doskonałości (Pepe w środku pola!), które kibiców Realu mogą napawać nadzieją, że Special One nada grze ich drużyny kształt w historii klubu dotąd niespotykany. Oczywiście jeśli wcześniej nie wróci do Anglii.
-
2011/04/21 14:02:20
widze te idiotyczne komentarze kibiców Barcelony to krew zalewa, nie jestem niczyim kibicem, ale kibice "Blaugrany" są największymi hipokrytami na świecie, i chyba już to ujął pan Pol w swoim niedawnym blogu.

Pozdrawiam, albo nie, nie pozdrawiam.
-
2011/04/21 14:11:00
O, tutaj, genialna taktyka Mou. Kopanie po nogach. I to tak się wszystkim podoba? Albo ja mam spaczone poczucie gustu albo jestem zbyt wielkim romantykiem :/
www.youtube.com /watch?v=M7KH4V5cpnk
-
2011/04/21 14:14:25
Fajnie napisane.
-
2011/04/21 14:21:18
@jimmyjazz8
W faulach było 26-24 :]
-
2011/04/21 14:28:27
Rozwalił Real Barce w środku boiska, dodatkowo to prowokowanie i bieganie za sędzią, chyba Barca na to gotowa nie była. Kto wie jakby sędziował to ktoś inny co by pokazał z 5 kartek w pierwszych 25 minutach.
Graty dla Realu, zobaczymy w półfinale, jak będą to dalej tak mordercze mecze to będzie decydować kto je lepiej wytrzyma, oby Puyol wrócił bo ani Mascherano ani Busquets to sie do obrony nie nadają, jeszcze obierać piłkę umieją ale błędy w ustawieniu i dziwne zachowania.
-
2011/04/21 14:28:47
@jimmyjazz8

Nie jesteś romantykiem, po prostu słabo znasz się na piłce.
-
2011/04/21 14:30:37
To była ostra gra więc zdziwiłbym się gdyby statystyki były inne. Ale sam przyznasz że sędzia dziwnie sędziował. I dziwnie rozdawał kartki. Jakim cudem Arbeloa nie dostał żółtej za podeptanie Villi? Często też było tak że któryś z Barcelony padał na ziemię, sędzia nie zatrzymywał gry i leciała szybko kontra. Dużo takich niejasnych sytuacji...
-
2011/04/21 14:31:38
No, jeżeli kopanie po nogach nazywasz piłką to faktycznie się na niej nie znam. Masz rację.
-
2011/04/21 14:44:11
Mou wiedział co robi i sprawia wrażenie człowieka, który to przeświadczenie ma zawsze i wszędzie. Osobiście uważam go za geniusza, ale jeśli teza że poszedł w otwarty bój z Barcą na Camp Nou i przegrał 5:0 z premedytacją, aby teraz mógł stosować taką taktykę, jest prawdą to jego geniusz jest tak wielki że aż trudno mi to ogarnąć.

Jeszcze jedna uwaga z mojej strony- wydaje mi się, że zwycięstwo w 1/2 LM po takiej samej grze może być początkiem wykreowania w futbolu czegoś na wzór "jak pokonać Barcę" i nagle wiele drużyn jak nie wszystkie zaczną tak przeciwko Katalończykom grać, Mou w tym wypadku byłby prekursorem jak grać przeciwko Barcelonie i w miarę pojmowania tego stylu przez inne drużyny byłby to początek końca Ery Barcelony.

Co innego że nie każdy ma takich wykonawców jak Real czy Inter.

Pozdrawiam
-
2011/04/21 14:53:04
@lukasz.anczyk


No i pięknie ująłeś to, co chciałem odpisać tym kibicom Barcy narzekającym na taktykę Realu, ale nie umiałem ubrać tego w słowa. 100% popieram.
-
2011/04/21 14:57:06

kingofcourt
"wydaje mi się, że zwycięstwo w 1/2 LM po takiej samej grze może być początkiem wykreowania w futbolu czegoś na wzór "jak pokonać Barcę" i nagle wiele drużyn jak nie wszystkie zaczną tak przeciwko Katalończykom grać, Mou w tym wypadku byłby prekursorem jak grać przeciwko Barcelonie"

ale w ten sposób próbuje grać połowa ligi hiszpańskiej, ich problemem jest właśnie jakość wykonawców.
-
2011/04/21 15:04:03
A co by było gdyby Mourinho nie opuścił nigdy Barcelony? Gdyby to on swego czasu przejął stery "Dumy Katalonii"? Jak wyglądałaby piłkarska Europa? No tak, tego nigdy się nie dowiemy. Parę wspominek z czasów Mou w Barcelonie na www.offsajd.blox.pl.
-
2011/04/21 15:19:11
czasem mam ochotę podejrzewać, że jesienią posłał swoich ludzi na rzeź z premedytacją, by 0:5 na Camp Nou otrzeźwiło Madryt i uświadomiło, że rewanż wymaga podjęcia nadzwyczajnych kroków.

Dobre. I jakże słuszne. Wiadomo przecież, że Mourinho działa celowo nawet, gdy zacina się przy goleniu. Paraduje potem po ośrodku treningowym Realu z gustownym strupkiem pod nosem, czym stara się unaocznić swym podopiecznym sens walki do ostatniej kropli krwi.

model kataloński - wybaczcie herezję - bywa ograniczony w swojej nieelastyczności i niezdolności do nagłej taktycznej wolty

Jak na moje, podstawowe ograniczenie modelu katalońskiego to koszmarnie krótka i stosunkowo nędzna ławka. Brak Abidala udało się jeszcze jako-tako zrekompensować, ale już nieobecność Puyola sprawia, że cała defensywa Barcy wygląda wprost żałośnie. Wczorajsze 0:1 to naprawdę najniższy wymiar kary. Gdy dorzucić do tego niedomagania z przodu, czyli koszmarną formę od tygodni kopiących się w czoło Pedro i Villi, którzy mimo owego kopania się, wciąż pozostają niezastąpieni, to cała ta barcelońska machina do wygrywania zaczyna wyglądać na mocno zatartą i niedosmarowaną. Jeszcze trochę i może się okazać, że przez brak wartościowych dublerów "era Barcelony" pozostanie kolejnym pojęciem-wydmuszką, bo chłopaki Guardioli poza fenomenalnym pierwszym sezonem nie ugrają nic szczególnego.
-
2011/04/21 15:20:49
hmmm moze nie do konca na temat ale nie moge sie powstrzymac. mialem problem ktory mecz ogladac, zdecydowalem ze jednak derby polnocnego Londynu i to byla wiecej niz wlasciwa decyzja (zdazylem jeszcze potem na wiekszosc finalu Copa del Rey). przyznaje ze rywalizacja Mourinho z Barceloną i cala ta historia pt. "kto ich powstrzyma" jest fascynująca ale po tym co sie dzialo na White Hart Lane, gran derbi wczoraj po prostu NIE MOGLO mnie poruszyc. wiem,wiem,ze taktyka,ze Pepe,ze zelazna konsekwencja i nawet ciesze sie ze Iker w koncu ma ten puchar do kolekcji ale wczoraj zadurzylem sie po raz 1625 w lidze angielskiej... chyba powinienem odczekac do powtorki finalu pucharu w dniu nastepnym bo zaserwowanie sobie po kolei transmisji z tych dwoch swiatow wywolalo u mnie,przy calym szacunku dla wielkich piłkarskich strategów, sensacje zoladkowe. koniec subiektywnej i dyktowanej wylacznie przez serce obserwacji.
-
2011/04/21 15:30:13
A moim zdaniem kolosalna różnica tkwi w ławce rezerwowych. Powiedzmy sobie szczerze, że Pedro nie jest niezwykle wybitnym piłkarze, do którego podobnych nie moglibyśmy znaleźć w innych zespołach. To samo tyczy się Jeffrena, Ledesmy i Affelaya. Ze zmienników, za w zasadzie podstawowych piłkarzy tylko Bojana jeszcze trzyma poziom. Obecna Barcelona to Xavi, Iniesta, Messi plus dodatki. Barcelona jest tak bardzo uzależniona od pierwszego garnituru, że zapomina o porządnych zmiennikach tak jak AC Milan. W której drużynie pod nieobecność środkowego - oczywiście świetnego - obrońcy Puyola musi grać defensywny pomocnik?

A w Realu zwłaszcza w formacjach ofensywnych Mou ma ogromny wybór. Ma Ronaldo, Kakę, Ozila, Di Marię, Benzemę, Adebayoyra, Higuaina. Każdy z tych piłkarzy może wnieść do drużyny coś innego, każdy posiada odmienne umiejętności, a piłkarze Barcelony są dosyć jednowymiarowi. W dodatku Real ma szereg defensywnych zawodników światowej klasy. Nie umniejsza to zasług Mou, ale celność przeprowadzanych zmian przez Portugalczyka jako jednej z przyczyn odnoszonych zwycięstw, na którą zwracał uwagę Mirosław Trzeciak, wynika z możliwości jakie trener posiada. Na ławce Barcelony nie ma nikogo kto by coś zmienił, a w Realu tacy piłkarze są.
-
2011/04/21 15:42:44
@rafal.stec

"to czasem mam ochotę podejrzewać, że jesienią posłał swoich ludzi na rzeź z premedytacją, by 0:5 na Camp Nou otrzeźwiło Madryt i uświadomiło, że rewanż wymaga podjęcia nadzwyczajnych kroków."

Potraktuję to podejrzenie w kategoriach żartu :) Natomiast nie mam wątpliwości co do tego, że Real zagrał wczoraj mecz wielki, i że ogromna w tym zasługa Mourinho. W jeden sezon przekształcić zbieraninę gwiazdeczek i primadonn w zespół harujący jak wół przez 120 minut - przyznam się, że się tego nie spodziewałem.

Jeżeli chodzi o Barcę, to podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisał albiceleste10. Ławka, ławka i jeszcze raz ławka - to problem numer jeden Barcelony. Dopóki Pedro i Villa byli w formie, można było udawać, że go nie ma, ale teraz odzywa się dzwonek alarmowy.
-
2011/04/21 15:53:48
Nie wiem po co mówić ludziom, że Mou jest geniuszem, że Real zagrał dobrze itd itd...

Przecież to antyfutbol, Real się sprzedaje, zatraca swoje wartości bo nie klęka przed barcą jak wszyscy, gra defensywnie licząc na kontry i nie porywa się z motyka na słonce odsłaniajac tyły i dając wklepać 20 bramek.

Przecież tak nie wolno grac przeciw barcy...
Przecież trzeba grac tak jak życzą sobie katalończycy a najlepiej oddać mecz walkowerem choć i wtedy ci drudzy wypisywaliby jaki to Real zły i słaby...

jak mawiał pewien rosyjski filozof - "fanatyzm to obłęd, który został zrodzony przez niemożność objęcia pełni prawdy.

Takie są właśnie dzieci krzyczace VeB na każdym z możliwych frontów których jedynym argumentem jest ty nie masz racji bo moja racja jest najmojsza i najracjonalniejsza
-
2011/04/21 15:58:20
Coś takiego jak piękno futbolu nie istnieje jeśli nie wygrywa meczów.
-
2011/04/21 16:02:00
Barcelona za bardzo nie ma wyboru odnośnie taktyki na Real. Muszą grać dalej w 4-3-3, przetrzymywać piłkę i liczyć że coś wpadnie po jednej z nielicznych akcji. Jedyna szansa to zabranie piłki Realowi. Jeśli się cofną to Real strzeli jakąś bramkę po wrzutce tak jak było to wczoraj.
-
2011/04/21 16:02:45
@qraszwed

alez piekno nic nie musi, nawet wygrywac meczow. dlatego jest piekne. (to mowie ja, kibic estetycznie postnej Aston Villi)
-
2011/04/21 16:12:39
Żoze pierdoli o pięknie, bo akurat Real wygrał. W przeciwnym wypadku skamlałby jak pies, do czego zdążył już przezwyczaić wszystkich.
Problem polega nie na tym, że grająca widowiskową piłkę Barcelona przegrała. Problem polega na tym, że panerny "futbol" Realu wkrótce znajdzie swoich naśladowców. Do tego nie jest potrzebny Żoze. Ten rodzaj gry, zachaczający już o futbol amerykański, a jeśli sędzia przyzwoli - o walki w klatce, jest prosty jak konstrukcja cepa i łatwy do skopiowania. Wkróte nadziejdzie era "takich pięknych spotkań" jak wczorajsze, gdzie pada jedna bramka i często jest ona dziełam przypadku. A kibice jak idioci wpatrują się w ekran i onanizują się "wyrafinowaną taktyką" Żoze.
A nie lepiej obejrzeć mecz pełen pięknych akcji, jak choćby Tottenham - Arsenal.
Uważam Żoze za szkodnika, ale nie dlatego, że akurat zdarzyło mu się wygrać z Barceloną, ale dlatego, że zabija piłkę nożną i prowadzi ją w takim kierunku, gdzie leżą rzygawiny.
-
2011/04/21 16:15:12
@jimmyjazz8
Niejasnosci byly w obie strony, Pepe na przyklad nie mial prawa dostac zoltej kartki bo Piedro bodajze poslizgnac sie na pilce, Arbelo mogl dostac kartke, owszem, ale Villa dluzny nie pozostawal, Messi rowniez wyjatkowo ostro gral, ja nie pojmuje na przyklad dlaczego Busqets nie dostal kartki za paskudna nakladke albo Dani Alves za przekroj calego meczu, faulowal niemal 10 razy z czego 2 naprawde chamsko;) Szpakowski powiedzial ze Real zabil piekno Barcelony, ja sie zgadzam z tym, aczkolwiek Real byl wczoraj nadzwyczaj piekny, pilka polega na stwarzaniu sytuacji bramkowych a to im wychodzilo, to meski sport, duzo walki w nim jest, jak chcesz poogladac sport bezkontaktowy to proponuje siatkowke albo europejska koszykowke
-
2011/04/21 16:21:43
@Rafał Stec- "Nigdy nie pojmę, dlaczego tylu znawców - także znawców Realowi przychylnych, o prowieniencji madryckiej, jak mityczny Alfredo di Stefano - wyrzuca Jose Mourinho, że pod jego przywództwem królewscy piłkarze depczą własne, szlacheckie tradycje, zniżając się na murawie do walki o przetrwanie."

Ależ to bardzo proste. To tak jakby kibic EPL nie pojmował postękiwań na styl, w którym zamiast walczyć i biegać do upadłego, drużyna tylko nurkowała wymuszając faule. Albo jakby kibic Seria A nie pojmował postękiwań na styl, w którym drużyna gra radośnie w obronie, a przy 2-0 rzuca się do ataku. Po prostu dwaj giganci ligi hiszpańskiej mają, czy w przypadku Realu, mieli grać futbol ofensywny. Dlatego ZWOLNIONO Capello zaraz po zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii. To nie jest tak, że kibice Realu stanęli na głowie, tylko posucha zmusiła ich do gry brzydkiej, której się z definicji brzydzą. Wystarczy ich spytać, co sądzą o mundialowym meczu Holandii z Hiszpanią?

Kto pamięta buńczuczne zapowiedzi przed sezonem, ten doskonale wie, że przecież nikt nie dopuszczał, aby Real "walczył o przetrwanie". O przetrwanie to może walczyć
Sporting Gijon. Real ma z Barceloną robić to, co robił Raul z Ziadanem (do pewnego czasu). Życie zweryfikowało te ambicje.

"Teraz pewnie zna już ją na pamięć, bo model kataloński - wybaczcie herezję - bywa ograniczony w swojej nieelastyczności i niezdolności do nagłej taktycznej wolty, po której rywale zdębieją (zwłaszcza przy słabującym, jak wczoraj, Xavim). Drużyny jej portugalskiego dręczyciela zmieniają styl w zależności od klasy przeciwnika (z meczu na mecz) bądź przebiegu gry (w trakcie meczu), barcelończycy uwolnić się od tiki-taka nie potrafią."

Ależ przecież od KILKU LAT Mourihno gra z Barcelona tak samo. Co tu się zmieniło? Tak, jak Barca nie potrafi się uwolnić od tiki-taka, tak Mou od autobusu i kontrataków. Przy braku Abidala z Puyolem, koszmarnej formy Villi z Pedro i sędziom zezwalającym na "wyspiarski futbol" ma w dodatku niezłego bonusa.

BTW Nie napisałeś, że Mourihno NIGDY nie wygrał na Camp Nou, a z Guardiolą (wcześniej był zagraniczny zaciąg nie żadna szkółka) póki co ma bilans 3 przegrane, 2 remisy, 2 wygrane. W trofeach jednak wygrywa. Stąd ta LM tak wymagająca.
-
2011/04/21 16:25:37
Oczywiście, że nie chcę oglądać piłki bezkontaktowej, ale takie chamskie wejścia Xabiego, Ramosa, kopanie Pique przez Pepe czy też deptanie Villi przez Arbeloę (czy duszenie Albiola) jest całkowicie poniżej krytyki. Przejaw chamstwa i bezsilności - jak to przynajmniej w ten sposób odbieram. Jak Ty to widzisz inaczej to się nie dogadamy :) Pozdro.
-
2011/04/21 16:25:43
@wygraniewygra
Kompletnie nie rozumiesz futbolu. Fenomen poularności piłki w żaden sposób nie opiera się na wartościach estetycznych, a na emcojach z wygrywania, a piękno piłki polega na tym, że co chwila wydaje się nam, że ktoś wymyślił coś, na co już nie ma rady, a za moment okazuje się, że jesteśmy w błędzie
Kiedyś był Real z lat 5o-tych, na to wymyślono włoskie catenaccio, gdy wydawało się, że będzie nie do pokonania Ajax go rozbił 6:0 i wymyślił futbol totalny. Potem pokazała się piłka angielska, wygrywajaca wszystko, acz nie błyskotliwie i na to wskoczył wielkie Milan.
W reprezentacyjnym futbolu podobnie. Jakies chyba 8 lat temu przeczytałem gdzieś mądre słowa broniące zwycięstwa Greków na Euro 2004, rzekomo zabijających piłkę. Ktos wtedy własnie wspominał o tym, ze raz sie wygrywa tak, a raz inaczej, że może za 4 lata wygrają prezentujący błysktoliwą piłkę Hiszpanie, a 4 lata potem zwyciężą topornie wydzierający zwycięstwa Polacy. I że piłka dlatego jest fajna
I właśnie taki jest ten futbol. Jest genialna, naprawdę genialna Barcelona - i ktoś, kto potrafił znaleźć na nią niekiedy sposób. Jeśłi teraz sukcesy zaczną odnosić zespoły grające topornie, za kilka lat znów się pojawi ktoś, kto wygra błyskotliwie

Gdyby cały futbol był taki jak mecz Tottenham-Arsenal, piłka byłaby zwyczajnie nudna. Piłka jest świetna, bo jest urozmaicona
-
2011/04/21 16:25:56
kingofcourt - "Osobiście uważam go za geniusza, ale jeśli teza że poszedł w otwarty bój z Barcą na Camp Nou i przegrał 5:0 z premedytacją, aby teraz mógł stosować taką taktykę, jest prawdą to jego geniusz jest tak wielki że aż trudno mi to ogarnąć."

Zawsze mnie dziwią goście, którzy sami siebie uważają za na tyle bystrych, że potrafią nie tylko wyrokować kto jest, a kto nie jest geniuszem, ale w dodatku jeszcze ową genialność stopniować. Coś jakby pani Jadzia z warzywniaka oceniała starcie Napoleona z Wellingtonem.
-
2011/04/21 16:28:11
@wygraniewygra
Ja sie zastanawiam czemu ty i tobie podobni nie zaczna sie fascynowac jazdą figurową na lodzie tam ocenia sie styl, w pilce noznej od zawsze ocenia sie ile razy pilka wpadla do bramki a nie to czy ktos potrafi wykonac 100 podan w czasie akcje, FYI Real w akcji po ktorej padl gol wykonal 6 (slownie: 6 podan) - farsa pierwsze 6 podan wymienia miedzy stoperami i bramkarzem - pilka nozna to EFEKTYWNOSC a nie efektownosc
-
2011/04/21 16:38:36
Cóż na zachwyt na Pepe. I coż za przykład. Tylko czekać, aż dzieciaki na całym świecie zaczną naśladować tego psychola, czyli wycinka totalna, a jak chłopczyna jeszcze marudzi, to trzeba go skopać po plecach, w tył głowy i na koniec gest Kozakiwiecza pokazać. A tak na marginesie, to nie ma się co podniecać tym meczem, bo ogladać nie było co. No chyba, że ktoś liubi krew, bijatyki, Gołotę i podobne klimaty.
-
2011/04/21 16:39:23
@albiceleste- cały czas, zachodzę w głowę, czemu Pep nie dał szansy takiemu Nolito z Barcy B? Ale też Busquets powiedział w jednym z wywiadów, że gra co 3 dni nadaje im rytm.


@wygraniewygra - "Problem polega nie na tym, że grająca widowiskową piłkę Barcelona przegrała. Problem polega na tym, że panerny "futbol" Realu wkrótce znajdzie swoich naśladowców."

Już znalazł, patrz Holandia w finale z Hiszpanami. Kopać, szarpać, deptać byleby wygrać. Jak powiedział Cruyff, Mou to trener od tytułów, nie od piłki.

@jusup - "Gdyby cały futbol był taki jak mecz Tottenham-Arsenal, piłka byłaby zwyczajnie nudna."

Heh, dlatego fajnie by było zobaczyć, jak Barca też stawia autobus, a potem spytać się Ciebie, czy ci się podobało?

@dolus1910 - "Niejasnosci byly w obie strony, Pepe na przyklad nie mial prawa dostac zoltej kartki bo Piedro bodajze poslizgnac sie na pilce, Arbelo mogl dostac kartke, owszem, ale Villa dluzny nie pozostawal, Messi rowniez wyjatkowo ostro gral, ja nie pojmuje na przyklad dlaczego Busqets nie dostal kartki za paskudna nakladke albo Dani Alves za przekroj calego meczu, faulowal niemal 10 razy z czego 2 naprawde chamsko;)"

No bez przesady. Jedna nakłada Busquetsa kontra nadepnięcie Messiego przez Pepe, nadepnięcie Villi przez Arbeolę i wślizg Arebeoli z wyprostowaną nogą w brzuch zawodnika Barcy. Z tego nie było ani jednej kartki. Nawet żółtej. Gra Mourihno z Barcą WYMAGA gry brutalnej, stąd tak często kończy w dziesiątkę. Nie każdy sędzia ulega presji portugalskiego "Kaczyńskiego".

-
2011/04/21 16:45:12
@jusup
zgadzam sie z tym co piszesz. pilka oczywiscie jest swietna bo jest urozmaicona,to fakt i tez nie chodzi o to by kazdy mecz byl jak Tott'm-Arsenal. poza tym piekno jest wzgledne i wcale nie wyklucza meskiej, twardej gry z wynikiem 1-0. ale mam tez takie wrazenie ze jesli chodzi o mecz Realu z Barca wielu nie przyznaloby ze jest troche nudny nawet jakby nic sie w nim nie dzialo. ciagle znalezliby sie tacy co uwazaja ze to piekny pokaz szachowego wyrafinowania. troche smieszne to "derby Europy" i takie tam etykietki. wczoraj nie byl to bynajmniej jakis mega poziom w ich wykonaniu. no ale w sumie fajnie, cala zabawa w spieraniu sie o gusty.
-
2011/04/21 16:46:43
@ t-m-z
Ciągle piszesz o dzieciach wypisujących "Veb!" i że niby wszyscy są za Barceloną, świętą itp. Daj sobie spokój. Masz coś do powiedzenia na temat meczu to to powiedz a nie w kółko to samo. Ja jako kibic Blaugrany od 10 ( a mam lekko więcej :) ) roku życia też często piszę "VeB!". Czy to jest złe i też jestem hipokrytą nieznającym się na piłce? Real zagrał dobrze? Tak, oczywiście że tak. Czy Mourinho jestem trenerskim specem nad spece? Jasne. Wczoraj był taki mecz na jaki czekałem i obu ekipą należy bić brawa. Real wygrał ale to nie oznacza że kibic Barcelony będzie to negował i wyzywał piłkarzy czy Mourinho. Teraz zwiększyły się apetyty na kolejne 2 mecze. Osobiście uważam że to powinien byc zimny prysznic dla Blaugrany bo trochę pachniało arogancją ostatnio. I uważam że to wpłynie pozytywnie, bardziej się zmobilizują.

P.S. Nazwy klubów powinno się pisać dużą literą. Szczególnie takich klubów jak Barcelona czy Real. I ze względu na szacunek dla rywala.:) Pozdrawiam.
-
2011/04/21 16:49:33
maj.or

Jaki sens ma porównanie Mourinho do Kaczyńskiego ? Potrafisz to w jakikolwiek sposób uzasadnic ?

Nie ma się czym specjalnie podniecac, kwintesencja rywalizacji dopiero przed nami. Zwrócę jedynie uwagę, że, owszem, Real narzucił taki styl gry, ale Barcelona nie pozostała dłużna. I o ile zachowania Arbeloi nie pochwalam, o tyle mecz walki, twardej, nieustępliwej gry już owszem, bo piłka nożna to nigdy nie był sport dla ciot i płaczliwych gwiazdorków. Nikt nie wmówi mi, że mecz nie trzymał w napięciu.

A jeszcze a propos stawiania autobusu. Proponuję kupic okularki. Poza krótkim fragmentem meczu w II połowie (około 15 minut) akcje Barcelony kończyły się daleko, daleko przed nim. I to jest klucz do sukcesu. W przeciwieństwie do innych drużyn, głęboko cofniętych, Real całkowicie zagęścił środek pola, co własciwie odebrało Barcelonie wszelkie argumenty w ataku.
-
2011/04/21 16:52:28
@Albiceleste

Dobre. I jakże słuszne. Wiadomo przecież, że Mourinho działa celowo nawet, gdy zacina się przy goleniu.

Ej, nie, po trosze czuję się wywołany do tablicy ;-) Pod poprzednią notką Gospodarza namazałem, cokolwiek bezrefleksyjne, że Mourinho sobotnią potyczkę potraktował jako instruktaż z jednej i jako włażenie w przyszłe ewentualności z drugiej strony. Zwróć uwagę, że czynniki występujące wczoraj pojawiły się również w sobotę, choć w mniejszej częstotliwości. Portugalczyk trywialnie badał teren i wszystko, co chciał zobaczyć - zobaczył. Wynik był sprawą drugorzędną, no - w granicach rozsądku ;-).

To nie zmienia faktu, że podciąganie porażki z Camp Nou jako czynnik zwycięstwa wczorajszego do delikatnie odważnych należą (ja odwoływałbym się więc do soboty, ale z zastrzeżeniem, że jakąś naukę Mou z 0:5 wyniósł), choć pod zdecydowaną całością wniosków podpisuję się oboma łapskami. To, co wyróżnia Portugalczyka to zdolność reakcji na wydarzenia bieżące - aż dławię się, coby przekonać się czy takowe posiada Guardiola.
-
2011/04/21 17:04:29
maj.or
tłumaczyć pojęcie "piękna futbolu", to tak jakby zapytać dlaczego jednemu podobały się Bękarty Wojny a innemu już nie. Tobie się podoba podawanie 50 razy na własnej połowie, innym się nie podoba. przykro mi, ale mi się w ogóle nie podoba klepanie z bramkarzem na własnej połowie kiedy później wychodzą statystyki 80-20, kiedy 70%z tego jest wszerz boiska albo między obrońcami. Po cholerę zabierać piłkę drużynie na ich połowie? przyjdą na naszą i sami ją stracą. Nie wygrywa ten, kto dłużej ma piłkę przy nodze, ale ten kto strzelił bramkę. Jak chcesz oceniać styl to może faktycznie, jazda figurowa jest dla Ciebie. Albo skoki do wody? Faktycznie kibice Barcelony to najwięksi frustraci i hipokryci.
Tak jak ktoś już tu wspomniał - Real przejął piłkę, zrobił szybkie 6 podań, pach pach i strzelił gola. To jest piękno futbolu!
A może to Barcelona zabija piękno szybkich, składnych, efektownych a zarazem efektywnych i skuteczności akcji podawaniem sobie ja do Ciebie a Ty do mnie na dwa metry?
-
2011/04/21 17:05:13
rogu99 - "Jaki sens ma porównanie Mourinho do Kaczyńskiego ? Potrafisz to w jakikolwiek sposób uzasadnic ?"

Sympatycy Jarka też ciągle krzyczą, że jak Jarek w wyborach przegra, to specjalnie, żeby potem mógł wygrać. Patrz specjalnie przegrana manita Mou. Ze Sportingiem swój rekord Mou też pewnie oddał specjalnie, żeby "uśpić" Barcę. No wypisz wymaluj retoryka obrony "największego stratega IV RP".

"Nie ma się czym specjalnie podniecac, kwintesencja rywalizacji dopiero przed nami. Zwrócę jedynie uwagę, że, owszem, Real narzucił taki styl gry, ale Barcelona nie pozostała dłużna. I o ile zachowania Arbeloi nie pochwalam, o tyle mecz walki, twardej, nieustępliwej gry już owszem, bo piłka nożna to nigdy nie był sport dla ciot i płaczliwych gwiazdorków."

Piłka nożna to gra dla tych, którzy uprawiają ją zgodnie z zasadami gry w piłkę. Faul Pepe i dwa faule Arbeoly są z tymi zasadami oczywiście sprzeczne. Uzasadnianie łamania przepisów danej gry twardą walką jest już nudne. To nie rugby.

"Nikt nie wmówi mi, że mecz nie trzymał w napięciu."

Sam przecież piszesz, że "Nie ma się czym specjalnie podniecac, kwintesencja rywalizacji dopiero przed nami." No więc się może zdecyduj.

"A jeszcze a propos stawiania autobusu. Proponuję kupic okularki. Poza krótkim fragmentem meczu w II połowie (około 15 minut) akcje Barcelony kończyły się daleko, daleko przed nim."

No nie żartujmy, cała II połowa, poza strzałem w końcówce di Marii i jedną kontrą, to ciągłe ataki Barcy. Nawet Mourhno przyznał, że II połowa należała do ekipy Guardioli. Real wygrał 1-0 po golu w dogrywce, a nie 4-0 i bezradnej Barcelonie.

"I to jest klucz do sukcesu. W przeciwieństwie do innych drużyn, głęboko cofniętych, Real całkowicie zagęścił środek pola, co własciwie odebrało Barcelonie wszelkie argumenty w ataku."

Tak samo jak Athletic Bilbao, FC Kopnehaga, Rubin Kazań. Raz się Barcelonie udaje, a raz nie. Jeśli w półfinale nie będzie w stanie zagrać pressinegiem jak w rewanżu z Arsenalem, jeśli Alves nie zacznie grać na połowie rywala, a Villa z Pedro się nie przełamią, to Barca zasieków "greckiego" Realu może nie pokonać. Albo pokona minimalnie, po jakimś karnym.
-
2011/04/21 17:09:24
rzym3k - "tłumaczyć pojęcie "piękna futbolu", to tak jakby zapytać dlaczego jednemu podobały się Bękarty Wojny a innemu już nie. Tobie się podoba podawanie 50 razy na własnej połowie, innym się nie podoba."

Ale przecież to kłamstwo. I połowa to było tylko klepanie na własnej połowie i wyrzucanie Barcy przez Real i mi się to NIE PODOBAŁO. II połowa to były ataki na połowie rywala (Alves zabierający piłkę Marcelo) i mi się to PODOBAŁO. Osoby, które uważają, że Barca TYLKO klepie sobie piłkę na własnej połowie, muszą się spytać samego siebie, jakim cudem sam Messi zdobył w tym sezonie 49 bramek? Pewnie strzelał z własnego pola karnego.

przykro mi, ale mi się w ogóle nie podoba klepanie z bramkarzem na własnej połowie kiedy później wychodzą statystyki 80-20, kiedy 70%z tego jest wszerz boiska albo między obrońcami. Po cholerę zabierać piłkę drużynie na ich połowie? przyjdą na naszą i sami ją stracą. Nie wygrywa ten, kto dłużej ma piłkę przy nodze, ale ten kto strzelił bramkę. Jak chcesz oceniać styl to może faktycznie, jazda figurowa jest dla Ciebie. Albo skoki do wody? Faktycznie kibice Barcelony to najwięksi frustraci i hipokryci.
Tak jak ktoś już tu wspomniał - Real przejął piłkę, zrobił szybkie 6 podań, pach pach i strzelił gola. To jest piękno futbolu!
A może to Barcelona zabija piękno szybkich, składnych, efektownych a zarazem efektywnych i skuteczności akcji podawaniem sobie ja do Ciebie a Ty do mnie na dwa metry?
-
2011/04/21 17:11:19
rzym3k - sorry ostani akapit to przeklejenie Twojego komentarza.
-
2011/04/21 17:21:48
"Sam przecież piszesz, że "Nie ma się czym specjalnie podniecac, kwintesencja rywalizacji dopiero przed nami." No więc się może zdecyduj."

Faktycznie, wyraziłem się niezbyt jasno. Zwyczajnie nie pochwalam wszechobecnej podniety i wyciągania pochopnych wniosków. Dziś piszemy, że Mou to geniusz, a co powiemy za tydzień jak przegra 0:5 ? Dziś piszemy, że Barca nie ma rezerwowych, a co jeśli w w meczu tym bramki strzelą Afellay, Thiago i Keita ? Wkurza mnie takie gadanie, sezon się skończy, będzie można wszystkich oceniac.

"No nie żartujmy, cała II połowa, poza strzałem w końcówce di Marii i jedną kontrą, to ciągłe ataki Barcy. Nawet Mourhno przyznał, że II połowa należała do ekipy Guardioli. Real wygrał 1-0 po golu w dogrywce, a nie 4-0 i bezradnej Barcelonie."

Tak, tak, ale jedynie we wspomnianym przeze mnie okresie Barca stworzyła sobie stosunkowo dobre sytuacje do strzelenia bramki (acz żadnej stuprocentowej, podobnie zresztą jak ich rywale).

"Piłka nożna to gra dla tych, którzy uprawiają ją zgodnie z zasadami gry w piłkę. Faul Pepe i dwa faule Arbeoly są z tymi zasadami oczywiście sprzeczne."
Do tych zagrań również się ustosunkowałem. A agresywna gra w obronie, której konsekwencją są faule, to już nic złego. Wszak najgorszym rozwiązaniem jest klęknąc przed rywalem i dac sie zbesztac. No dobra, można jeszcze złamac mu karierę, łamiąc nogi, ale tego mam nadzieję, nikt się nie dopuści.

"Sympatycy Jarka też ciągle krzyczą, że jak Jarek w wyborach przegra, to specjalnie, żeby potem mógł wygrać. Patrz specjalnie przegrana manita Mou. Ze Sportingiem swój rekord Mou też pewnie oddał specjalnie, żeby "uśpić" Barcę. No wypisz wymaluj retoryka obrony "największego stratega IV RP".

Nadal, wybacz, nie rozumiem. To raczej obrońców Mourinho można porównac do "moherowych" niż samego Jose do Jarosława.
-
2011/04/21 17:36:19
@lenuks
Nazwy klubów powinno się pisać dużą literą. Szczególnie takich klubów jak Barcelona czy Real. I ze względu na szacunek dla rywala.:)

Wiesz, gimnazjaliści przechodzą okres buntu i wtedy nie trafiają do nich ani oczywistości, ani napomnienia.
-
2011/04/21 18:00:53
Podobieństw Mourinho do Kaczyńskiego można znaleźć więcej. Mi również ostatnio takie porównanie przebiegło przez myśl :)

Przeciwko kaczyńskiemu są zawsze media (będące naturalnie w spisku), wszyscy robią wszystko żeby mu się nie udało.
Przeciwko drużynom Mourinho są zawsze sędziowie, federacje i w ogóle cały światowy futbol (będący prawdopodobnie w spisku). Wszyscy robią wszystko, żeby mu się nie udało.
Nie ma takiej rzeczy, której kaczyński nie zrobi żeby dorwać się do władzy. Po trupach do celu.
Nie ma takiej rzeczy, której Mourinho nie zrobi żeby wygrać. Po trupach do celu.

Mourinho nie potrafi przyznać się do błędu. Nigdy nie słyszałem żeby uderzył się we własną pierś, przyznał że coś zrobił źle. Winni zawsze są sędziowie.
Kaczyński nie potrafi przyznać się do błędu. Nigdy nie słyszałem żeby uderzył się we własną pierś, przyznał że coś zrobił źle. Winy szuka zawsze u innych.

Drużyna Mourinho gra równie brzydko jak drużyna kaczyńskiego (no może nie aż tak paskudnie).
-
2011/04/21 18:04:52
wygraniewygra - to chyba oglądaliśmy inny mecz, bo to Real grał świetny football w pierwszej połowie i to Barca nie istniała. Jeśli antyfootballem dla ciebie była pierwsza połowa Realu to nie znasz się na piłce i zejdź lepiej do podziemia bo się ośmieszasz. A w drugiej Real potrzebował chwili odpoczynku dlatego Barca uzyskała przewagę; gdyby Real był lepszy kondycyjnie to Barca by żadnego strzału celnego nie oddała, grałaby piach.
-
2011/04/21 18:09:56
@lenuks

Na spokojnie przeczytaj wszystko to co piszę.

Nie bez przyczyny nim napiszę "VeB" dodaję jakże istotne słowa - Kinderfan, ViscaDzieci, oraz podobne epitety właśnie w tym celu by kolokwialnie mówiąc - oddzielić ten element frustratów napinaczy hipokrytów i fanatyków od kibiców z prawdziwego zdarzenia.

Kibicuje Realowi 17 lat - wierz mi jeszcze w 2007-2008 roku mimo, że FCB grała dalej to co grał Cruyff, Rijkard a teraz Guardiola - nie było tej fali frustratów kryjących się za nickiem krzyczącym "real śmierdzi chujem a barca jest najlepsza" znaczącym nie mniej nie więcej jak "mam zajebisty problem z głową a rodzice mają to w dupie". Pamiętam też okres gdy za ten sam niezmienny od lat styl Barca była krytykowana m.in. przez tych samych dziennikarzy którzy dzisiaj nagle się zachwycają nad "wspaniałością" jej gry i wytwarzają w ludziach pewnego rodzaju "iluzję bycia niezniszczalnymi" ;)

Nie idzie tego znieść - wszędzie napinka, umniejszanie, wytykanie - gdzie są czasy gdy kibice i jednych i drugich mogli bez problemu podyskutować na forach o tym co jak i kiedy, pogratulować, pochwalić a czasem dać pstryczka w nos.. ?
Wierz mi znam ludzi którzy "jarają się Barceloną" i cisną równo po Realu a podczas meczu krzyczy visTa barca !!!!!!! - tak to jest dosłowny cytat !! VISTA :D no cóż...
Przeraża to, że zdecydowana większość to właśnie tacy "kibice".

Brakuje tu jeszcze haseł pokroju "piąteczka" by idealnie podsumować to jaki poziom dojrzałości nie tylko emocjonalnej reprezentują ci wszyscy kryjący się pod hasłem VISCADZIECI.

Pierwszy lepszy przykład - wygraniewygra. Który powinien się chyba zająć oglądaniem stylowych skoków do wody.

Co do pisania z dużej litery - nie mam szacunku do alvesa, busquetsa i messiego - dlaczego ? Myślę, że wszyscy wiemy. Kopanie po kibicach to czysta przesada - afery nie było...
Pepe pokazał gest Kozakiewicza - znów się rozdmuchało jakby gówno wpadło w wentylator....
Hipokryzja ? a skąd, przecież Barcy wolno prawda ? A Real to zło... :)

I znów daje kolejne pole do popisu viscadzieciom.
Bartoszcze - poużywaj sobie jeszcze i znajdź w słowniku wyraz - DEDUKCJA ewentualnie rozumowanie indukcyjne.
-
2011/04/21 18:13:40
Zaraz, zaraz - a to nie jest tak, że to nie Real wygrał z Barceloną, tylko Barcelona przegrała ze swoimi słabościami? Mówię serio:
Można kochać piłkę nożną, można kochać Real lub Barcelonę i każdy kto widział ten mecz to widział również, że Barcelona nie grała wybitnie, tak jak nas do tego przyzwyczaiła. W głowach piłkarzy Pepa została choroba Abidala i braki w defensywie, głupio tracone bramki, a także wybitnie zła forma psychofizyczna Davida Villi. Dodać do tego kiksy Busquetsa, dokładne krycie "maluchów" i MŚ w nogach, a także 3 letni głód zwycięstwa Realu nad Barceloną i teoretyczna recepta na Barcelonę okazuje się być nieco na wyrost koloryzowaniem geniuszu Mourinho. Może być teraz tak, że Real straci 3 bramki na Santiago Bernabeu i mit pryśnie, choć z tą formą Barcelony to raczej nierealne. No ale zaczekajmy do środy... w międzyczasie liga i tam będzie widać jak się Barcelonie udało pozbierać po przegranej na Mestalla, a domniemam także, że Real może z Valencią zagrać rezerwami.
-
2011/04/21 18:18:26
1/2

Tak jak sie spodziewalem - zachwyty, wielki Mourinho, geniusz i inne podobne bzdury. Rafal, czemu nie napiszesz o probach lamania nog przez pilkarzy Realu przy kazdej nadarzajacej sie okazji? O obskakujacych sedziego Merengues jak groupies Shaquille'a O'Neala? To jest pilka nozna, ktora ekscytuje? No to wobec tego moje slowa sprzed dwoch notek sa jeszcze bardziej aktualne niz tuz po meczu i pozwole je sobie przypomniec:


Prawda jest taka, ze Real by wygrac z Barca musial sie moralnie sprzedac. I to zrobil.

Tolerowac blazenady Mourinho przez caly sezon, ktorych efekty widzielismy w sobote i dzis - tj. sedziowie z pelnymi gaciami przed kazdym zoltkiem dla ktoregokolwiek z Merengues. A mecz? Ciag dalszy moralnej wyprzedazy. Cyniczna gra, chamskie faule, proby zlamania nogi Messiemu (Pepe) i Villi (Carvalho i Arbeloa), zalosne nurkowanie, ciagla presja na sedziego*, lokcie, bodiczki i odepchniecia.

Dumni po takim zwyciestwie moga byc tylko fani druzyny, ktora od 2,5 sezonu nie wygrala nic i z braku ruchu we wlasnej gablotce mogla tylko obserwowac z rosnacym wrukwieniem kolekcjonowanie pucharowego 8-paku przez swojego najwiekszego, znienawidzonego bardziej niz kiedykolwiek, barcelonskiego rywala. Zyczac otuchy - od sprzatacza po prezesa - Casillasowi wyciagajacemu w GD kolejne 17 pilek z siaty.

W normalnym meczu Real nie ma z Barca szans i od Mourinho po Casillasa kazdy o tym wie. Dlatego moralna wyprzedaz na Bernabeu byle tylko urwac jakies zwyciestwo - to tez jakis komplement. Ale jednak Puchar w bezposrednim jednomeczowym starciu bylby komplementem przyjemniejszym.

Nie ma czego nikomu gratulowac, wygrala druzyna grajaca bardziej cynicznie, ordynarnie, chamsko. Mozna tak grac, bo w tej dyscyplinie gra sie przede wszystkim tak, jak pozwala sedzia. Czy to na wuefie, czy na osiedlowym turnieju, czy wreszcie w Lidze Mistrzow. Na osiedlu za taka gre, jak wczoraj MourinhoReal - dostaje sie w dziob albo noge lamie sie cwaniakowi. Gdy dzieje sie to samo w meczu, ktory oglada caly pilkarski swiat - swietuje pol Madrytu, z zachwytu pieja blogi, a gimnazjalisci w bialych koszulkach z tepym usmiechem lansuja sie po miescie.

Dlatego to zwyciestwo z malej litery i nie ma w nim niczego wznioslego; choc oczywiscie historia o tym zapomni, a w futbolu licza sie tylko wygrane... Tak samo byloby zreszta gdyby Messiemu ktos zlamal noge - tez liczylby sie tylko ten, kto podnosi pucharek, a nie pilkarz planujacy w szpitalu co by tu robic przez najblizsze 10 miechow. Cibeles swietowaloby glosniej, do szpitala zajrzeliby paparazzi, pare osob po zblizeniach na yt wyrzygaloby obiad i zycie plyneloby dalej. Kwestia czasu, ale futbol by Mou do tego prowadzi bardzo krotka droga. Cool? Nie powiedzialbym.

Ta bitwa przegrana i to przegrana zasluzenie (slupek Pepe, nieczynne strzelby w ataku Barcy), ale SH Barca juz ma, Liga (wiecej niz) CdR, a LM - zobaczymy.

Taką grą (a i tak nie bylo zle, skoro nikt z Barcy nie wyladowal w szpitalu; odpukac EDIT 21.04: wyladowal Adriano) to jest oczywiste, ze Real do finalu LM moze awansowac i jeszcze go wygrac. Pamietajmy tylko, ze w LM nie bedzie ob$ranych mourinhowym teatrem hiszpanskich sedziow...


*Wianuszek Blancos dookola arbitra po kazdym, nawet najbardziej ewidentnym faulu - byloby zabawne, gdyby nie fakt, ze jest skuteczne. Tedy przestaje byc smieszne i jest juz tylko zalosne.
-
2011/04/21 18:28:10
c.d. 2/2


Gdybym sam byl kibicem Realu - to po takim meczu byloby mi wstyd bardziej niz po manicie. Zapewne dlatego jestem kibicem Barcy... Ktora nie musi moralnie szmacic sie po okruchy z la-ligowego stolu. Ktorej atak nadal ma 180 minut by sie obudzic. Ktorą i tak zachwycac sie bedzie caly swiat. Jej wielkosci nie zamaze wpadka w najmniej waznych z rozgrywek.

Choc madridistas bardzo by chcieli i ja to nawet rozumiem:)

W kazdym razie, jesli takie blazny jak jakis t-m-z mysla, ze takim meczem Real zamknal jakakolwiek ere Barcy - grubo sie myla. W przypadku watpliwosci - o opinie nie musza nawet zerkac do np. Sida Lowe'a; nie musza sluchac Cruyffa.

Wystarczy, ze spytaja Di Stefano.

PS. Po tym meczu jest juz oczywiste (sam uwazam tak po warunkach wyzbycia sie Etoo, ktore sprezentowaly Interowi pol podstawowego skladu i tym samym tryplet + Supercoppa Italiana + KMŚ Mourinho by Ibre zatrzymal chocby po to by nie wzbogacic rywali; zreszta wczoraj ten sam Ibra przydalby sie Barcelonie bardziej niz kiedykolwiek), ze Mourinho jest lepszym trenerem. Pep zignorowal wydarzenia na boisku, wprowadzenie Keity bylo idiotyzmem. Ale nawet gdybym sie urodzil w szaliku druzyny, w ktorej Mou tymczasowo zostal kims wiecej niz tlumaczem - na czas jego kadencji na lawce zostalbym zapalonym fanem najwiekszych rywali. Nauczylbym sie hymnu, spiewal go co weekend, kupilbym sobie nawet szalik, koszulke i antymourinhowe klapki. I czekal az trener ten moj pierwotny klub opusci, czy to w wyniku zwolnienia, czy to rezygnacji. Chwile bym pocierpial, ale raczej dozyl, bo jego przeprowadzki maja powtarzalna regularnosc i z powszechnie znanych wzgledow sa wolne od przypadkowosci.

W futbolu sa pewne zasady, a Mourinho analnie gwalci je wszystkie, gardzac nimi w najbardziej odpychajacy ze sposobow.

Faulujemy? To tak zeby nie widzial sedzia. Faulowani? To tak zeby widzial caly swiat. Z przyleglosciami.

Zaiste, 'wyjatkowa' taktyka. Nawet Roy Keane w bezsilnosci zazdrosci.

Taktyka najwiekszego cynika i hipokryty futbolu ever. Ze nabieraja sie dzieci w bialych koszulkach? Fajnie. Gorzej, ze nabieraja sie takze 'dziennikarze' i inni tzw. liderzy opinii.

Nieslusznie. Piejacym z zachwytu przypominam, ze tytul ligowy zawsze mial w hiszpanskiej kulturze futbolowej status najwyzszy; wyzszy zdaniem wielu nawet od pucharow europejskich. Ale abstrahujac od polfinalu LM - na rewanz za final CdR przyjdzie jeszcze dogodniejsza okazja. W sierpniu.


Juz dzis nie moge sie doczekac.


PPS. Oczywiscie o braku Puyola z Abidalem caly swiat nagle zapomnial, a beznadziejna forme Villi, Iniesty i Pedro zauwazyli tylko fani Barcy. Dobrze, Blancos szybciej uwierza w swoj geniusz. Jak to sie konczy - wiemy z jesieni. Oczywiscie, front Barcy musi odzyskac forme, bo z taka forma Xaviego, Iniesty, Messiego, Villi i Pedro to z odrobina pecha wciaz jeszcze mozna lige przegrac...
-
2011/04/21 18:32:58
@t-m-z: Przestalbys sie osmieszac z moralizowaniem innym o 'vistach' i innych pierdolotach, bo jeszcze dwie notki temu nie odrozniales pojec madridismo i madridista. reakcja moze byc jedna: ROTFFL.
-
2011/04/21 18:48:52
Kity Polfinal LM 2009 farsa vs chelsea - obejrzyj ten dwumecz a pozniej mow o sprzedazy moralnej jakiejkolwiek druzyny i drukowaniu meczow.

Pamietam jak inter rok temu wywalil farse z LM ale byl jazgot dzieci farsy a pozniej po informacji ze mourihno przechodzi do realu to byla wrecz zbiorowa panika. Spokojnie dzieci ten sezon jest jeszcze wasz ale druzyny mourihno najlepiej graja w drugim sezonie.
-
2011/04/21 18:59:33
Słuszne słowa któregoś z poprzedników o żoze.
Wcześniej oglądałem mecz Tottenham- Arsenal i tam było pokazane obrazem, dlaczego jestem fanem Kogutów i byłem Arsenalu. Dla mnie romantyzm w piłce to paradoksalnie "niekompetencja" taktyczna Harrego Redknappa i przesadny estetyzm akcji Arsenalu, zbyt często nie przekładający się na wymierność w postaci goli. Komentatorzy sami przyznali, że nie byli w stanie nadążyć z komentarzem wobec zawrotnego tempa akcji. Rafał coś tam pisał o jednym zespole w lidze włoskiej, którego piękno gry nie jest dostrzegalne w mediach, zalecałbym jednak dokładniejsze przyjrzenie się Tottenhamowi, a nie szukanie głębi w natarczywym atakowaniu sędziego przez graczy realu w większości spornych sytuacji, to już zakrawa na najobrzydliwsze oblicze psychologicznego marketingu taktycznego żoze, gdzie credo to: po trupach do celu. Wynudziłem się setnie wczoraj, nawet nie zdołałem obejrzeć do końca, prawdopodobnie tego typu mecze pozostaną intrygujące do zwolenników perwersji taktycznej.
Pzdr
-
2011/04/21 19:20:00
Smutne to że nie potrafi się docenić zwycięstwa drużyny przeciwnej tylko wymyśla się tysiąc powodów na to że Real wygrał niezasłużenie, podstępem,etc. Zastanawiające jest to jak 3 lata sukcesów potrafi wymazać pamięć i racjonalne myślenie.Barca nie będzie wygrywać wszystkiego tylko dlatego że 3 sezony temu to zrobiła.Pora zacząć z tym żyć panowie.

Nie wspominając że ktoś wymienia powody porażki m.in. słabą formę Villi i Pedro czy absencje Abidala bądź Puyola.Mourinho powinien zwołać konferencje prasową i oficjalnie przeprosić że chłopaki nie w formie?A gdyby Kaka był w formie to by 5 goli wam wbił.Myślenie niczym z piaskownicy...
-
2011/04/21 19:20:40
dalian_gilbert
właśnie chyba nie. po prostu Real nie pozwolił tej Barcelonie na swoją grę, dlatego przegrała.
-
2011/04/21 19:27:23
killy
królu złoty, ale pieprzysz farmazony. real zły, niedobry, najgorszy, nigdy nie ma szans wygrać z nieskazitelną, niepokalaną, najlepszą drużyną miliardlecia.
-
2011/04/21 19:36:30
@killy
Jako kibic Realu Madryt jestem dumny z tego zwycięstwa. Po 3 latach dominacji Barcelony na wszystkich europejskich frontach w końcu doczekałem się drużyny, która jest w stanie podjąć wyzwanie z jedną z najlepszych drużyn w historii. Nie rozumiem dlaczego krytykujesz styl gry w tym meczu królewskich. Barca nie jest zespołem, z którym Real może grać swoje. Jest to nowa drużyna z nowym trenerem, natomiast Twoja Barcelona jest budowana od wielu, wielu lat. Można trochę porównać to jak pojedynek Dawida z Goliatem. Ten pierwszy musi przechytrzyć rywala, żeby wygrać, bo w finałach chodzi o wygraną.

Przerażający jest fakt poziomu kultury większości kibiców obu zespołów. Dlaczego tak ciężko trafić na normalnego kibica, który po porażce jest w stanie to po prostu przeboleć, bez przelewania jadu na forach. Wyzywanie się nawzajem niczego nie zmieni ani do niczego nie doprowadzi. Dla mnie jest to chora sytuacja.

Na koniec życzę Barcelonie powrotu do zdrowia Puyola i oby półfinały Ligi Mistrzów dostarczyły nam równie dużo emocji co wczorajszy mecz.
-
2011/04/21 19:36:40
@Killy

Gdybym sam byl kibicem Realu - to po takim meczu byloby mi wstyd bardziej niz po manicie. Zapewne dlatego jestem kibicem Barcy... Ktora nie musi moralnie szmacic sie po okruchy z la-ligowego stolu. Ktorej atak nadal ma 180 minut by sie obudzic. Ktorą i tak zachwycac sie bedzie caly swiat. Jej wielkosci nie zamaze wpadka w najmniej waznych z rozgrywek.

Słowa mojego kumpla (fana FC Liverpoolu):


"bo dla Barcelony prawdziwy Real to taki , który z nimi przegrywa" :)

Nigdy nie zrozumiem fanów Barcelony, dlatego nie cierpię tego klubu. Niewielu z was potrafi się pogodzić z porażką.

-
2011/04/21 19:47:44
@t-m-z
Na prawdę przeczytałem na spokojnie. Zgadzam się z Tobą że jest dużo takich "kibiców" bo drużyna jest na fali jak np. teraz Barcelona. Ale sam, jak ja to mówię, mącisz wodę. To działa w obie strony. Zobacz ilu ludzi twierdziło czy twierdzi, że Kataloński styl grania jest nudny itp. tylko dlatego że Barca wygrywa. A Mourinho jest zły bo "zabija football" i też wygrywa. Niby o gustach się nie dyskutuje ale można jeśli ma się coś sensownego do powiedzenia. Więc takie coś typu " Barcelonie wszystko można bo to Barcelona" jest nad wyrost zdecydowanie. Ciśniesz Barce bronisz Realu. Zrozumiała rzecz. Tyle że moim zdaniem nie ma nic wspólnego z dyskusją kibiców którą opisywałeś.
Do szacunku i pisania dużą literą:
Ronaldo to największy płaczek na ziemi, mimo to uważam że to świetny piłkarz więc dlatego piszę dużą literą. Nie pochwalam zagrania Messiego ale to był wybryk zdarzający się baaardzo rzadko.
PS. Sezon się jeszcze nie skończył. Ocenimy kto był lepszy po wszystkim.
-
2011/04/21 19:56:37
Hm, jako kibic barcelony gwarantuje " obiektywizm" ;-) W sytuacji uczucia irytacji sięgam po sarkazm. I tak, nie chodzi tu o subiektywizm wynikający z faktu kibicowania konkretnej drużynie. Rzadko jestem skłonny do mianowania kogokolwiek "sportowym bogiem", ale w tej sytuacji obwołuję się do opinii Killego jako punkt odniesienia. Nie chodzi tu o barce ani o real, chodzi o osobe żoze, który przenosi taktykę w wymiar obrzydzający oglądanie piłki przez wielu fanów, dla których pewne wartości są niezmienne, niezależnie od kierunku ewolucji strategii w piłce. Mam odwagę stwierdzić, że Real nie wygrał z barceloną ( fakt, słabiutko grającą) przeciwstawiając środki czysto piłkarskie, wygrał w dużej mierze polegając na nędznych etycznie ( choć skutecznych) wskazówkach żoze, co przy chilloutowym podejściu sędziego złożyło się na taki wynik. Oczywiście dało się zauważyć różnicę w podejściu graczy barcelony, dla których to trofeum nie zdaje się być priorytetem, wobec czego nie poszli na wojne totalną, gdzie wszystkie chwyty dozwolone. Christiano Ronaldo: światowy fenomen w sensie, świetny piłkarz o niespotykanym dotąd na tym poziomie chorym narcyźmie, gdzie większość starć z przeciwnikiem( lub prawdopodobieństwa starć) jest dla niego praktykowaniem kosmicznych upadków, taki sposób od wielu lat real buduje swoją drużynę pragnąc, by wielu dzieciaków identyfikowało się z tym tworem.
-
2011/04/21 19:58:13
Żaden z Was nie odniósł się do chamskiej gry opisanej przez @killy. Więc? Akceptujecie to w 100%? Podoba Wam się deptanie i łapanie za szyję Villi? Polowanie na nogi Messiego?

randydisher
"bo dla Barcelony prawdziwy Real to taki , który z nimi przegrywa"
Taką postawę to mogą mieć tylko sezonowcy :) Wejdź sobie na stronę fanów Barcelony i poczytaj komenatrze. Wszyscy jak jeden mąż gratulowali Realowi pucharu.

Gratulacje to jedna sprawa, a brak akceptacji dla bezpardonowych wejść w nogi Katalończyków to druga. Pepe był o włos od wyeliminowania Messiego z dalszej części rozgrywek swoją genialną grą defensywną. (www.youtube.com/watch?v=M7KH4V5cpnk&feature=player_embedded - 0.30)
-
2011/04/21 20:07:10
Chciałem przez chwilę i ja wyrazić swoje zdanie, ale czytając kolejne komentarze szybko się zreflektowałem. Dziecinada jaką z uporem godnym lepszej sprawy uprawiają niektórzy tu obecni przepełniła mnie zażenowaniem i obawą o samopoczucie gdybym swoją opinię widzieć musiał cytowaną właśnie przez nich.

Z niecierpliwością czekam na kolejne mecze.
-
2011/04/21 20:19:20
@killy
"Nie ma czego nikomu gratulowac, wygrala druzyna grajaca bardziej cynicznie, ordynarnie, chamsko."
No cóż, jeśli gra się z najbardziej przewidywalną i nieelastyczną taktycznie drużyną świata, to niedziwne że takie prymitywne sztuczki przechodzą i można wygrać łapiąc masę kartek, a także grając w osłabieniu.

"W normalnym meczu Real nie ma z Barca szans i od Mourinho po Casillasa kazdy o tym wie."
Co to znaczy "normalny" mecz? Widocznie wczoraj Barcelona była za słaba by zagrać swój "normalny" mecz i dlatego przegrała.

"Pamietajmy tylko, ze w LM nie bedzie ob$ranych mourinhowym teatrem hiszpanskich sedziow... "
To "$" to przypadkiem nie zbyt gruba insynuacja? W sumie ciekawy byłby to nawet finał LM: mityczny Ferguson trzymający podobno w kieszeni angielskich sędziów kontra mityczny Mourinho robiący podobno to samo w Hiszpanii. Kto jest większym kozakiem i zrobi to samo z sędziującym Niemcem/Włochem/Francuzem, czy kto tam się trafi? Oczywiście jeśli obie te drużyny do finału awansują.

"Ktorą i tak zachwycac sie bedzie caly swiat"
Ja nie będę (i pewnie nie tylko), więc to już nie jest cały świat.

"Gorzej, ze nabieraja sie takze 'dziennikarze' i inni tzw. liderzy opinii. "
A jak inni dziennikarze i "liderzy opinii" spuszczają się nad wykonaniem rzutu karnego przez Messiego, które można zobaczyć w meczu o utrzymanie w trzeciej lidze rumuńskiej to jest cacy?

"Oczywiscie o braku Puyola z Abidalem caly swiat nagle zapomnial, a beznadziejna forme Villi, Iniesty i Pedro zauwazyli tylko fani Barcy."
I może to jeszcze wina nieczystych zagrań Mourinho, że ci trzej gracze są w beznadziejnej formie? Kontuzje zdarzają się w każdym zespole. To jest tylko i wyłącznie wina Barcelony, że ma tak krótką ławkę rezerwowych. Kontuzje i kartki są stare jak piłkarski świat i również "boska" Blaugrana temu prawidłom podlega. Widocznie ta cała ich szkółka aż tak boska nie jest.
A co do Puyola i Abidala, to tu odbiję piłeczkę inaczej.
Kilka wpisów temu bodajże wypominałeś MU najbardziej "fartowne" zwycięstwa w LM.
Czyżby o tym, że w finale A.D. 1999 nie grali Scholes i Keane czyli serce i mózg tamtej drużyny świat zapomniał i pamiętali o tym tylko kibice Man Utd?

Widać u Ciebie frustrację, chłopcze. Boisz się, że ta "och ach wspaniała i grająca jedynie słuszny futbol bez porównania względem żadnej inny drużyny od czasów mezozoiku" Barcelona znów nie wygra LM i jej krytycy będą mogli powiedzieć całkiem zasłużenie: "no cóż, w 2009 im się udało, Ovrebo itp.".
Moim zdaniem właśnie to jest piękno futbolu - jego "życiowość". Można być teoretycznie gorszym, ale sprytniejszym, pilniejszym i pokonać faworyta. Nigdy nie wiadomo, co o tym zwycięstwie/porażce zadecyduje, często może być to drobny detal, który w 1000 innych przypadkach ujdzie na sucho.
-
2011/04/21 20:19:27
@jimmyjazz8

Wolę ostrą walkę niż brutalne faule w akcie depseracji (Ramos, Camp Nou, listopad 2010). Jednak Real wcale nie miał o wiele więcej fauli niż FCB (26-24), a poza tym gracze Dumy Katalonii (Mascherano, Busquets, Alves) dużo od siebie dodają, więcej niż tak znienawidzony przez fanów tego klubu Ronaldo. Poza tym Barca tez potrafi pokazać pazurek, jak strzał Messiego prosto w kibica z 2 metrów.

Jestem ciekaw jak takie natężenie emocji podczas tych 4 wielkich pojedynków wpłynie na atmosferę w szatni La Furia Roja. Przecież co mecz najbardziej kłócą się ze sobą Hiszpanie i Katalończycy.


Jak na nich to wplynie?
-
2011/04/21 20:38:50
damon33 - "Wcześniej oglądałem mecz Tottenham- Arsenal i tam było pokazane obrazem, dlaczego jestem fanem Kogutów i byłem Arsenalu. Dla mnie romantyzm w piłce to paradoksalnie "niekompetencja" taktyczna Harrego Redknappa i przesadny estetyzm akcji Arsenalu, zbyt często nie przekładający się na wymierność w postaci goli. Komentatorzy sami przyznali, że nie byli w stanie nadążyć z komentarzem wobec zawrotnego tempa akcji."

Sorry, damon, ale durny jesteś. Piękna piłka to Grecja kontra, ja wiem, jakaś druga Grecja (a może nawet Portugalia) i 14 obrońców na boisku. Stary, to dopiero by się oglądało! Taki Mou naprzeciwko Rehhagela, jeden kosę, drugi nadepnie, trzeci pociągnie z kopa. Bo futbol to męska gra i nie ma obowiązku atakować.

@randysfisher- "Jestem ciekaw jak takie natężenie emocji podczas tych 4 wielkich pojedynków wpłynie na atmosferę w szatni La Furia Roja. Przecież co mecz najbardziej kłócą się ze sobą Hiszpanie i Katalończycy.
Jak na nich to wplynie?"

Myślę, że będzie dobrze. Odstawi się nudnych graczy Barcelony (no ile można podawać w poprzek?), powoła piłkarzy z Bilbao i Pampeluny (ależ ten Aragones dziwak, że się od Del Bosque domaga bardziej ofensywnej gry), wstawi 7 obrońców, a polscy kibice będą się zabijać na Euro, żeby popatrzyć na ten piękny futbol. Może nawet dadzą jakiś mecz w klatce. Bo futbol to męska gra.

-
2011/04/21 20:39:38
Nie łapię dlaczego porównujesz graczy defensywnych z graczem ofensywnym. To odwoływanie się do kretyńskiego zachowania Messiego jest śmieszne, nie widzę związku. Gdyby Pepe tym wejściem wyciął Messiego na najbliższy miesiąc to kibice Realu by mu przyklasnęli bo przecież trzy lata nie zdobyli pucharu więc mogą taką grę akceptować, jasna sprawa.
-
2011/04/21 20:51:19
killy
Starasz się pisać rzeczowym językiem, ale przesłanie z tych zdań płynące stawia Cie w jednym rzędzie z dzieciakami krzyczącymi "i tak Real to ch..."

"Prawda jest taka, ze Real by wygrac z Barca musial sie moralnie sprzedac. I to zrobil. "

Odróżniasz estetykę od etyki? Bo właśnie wskoczyłeś na Next Level :). Typowy i topowy barceloński argument po przegranej dotąd miał wymiar estetyczny - i tak graliśmy ładniejszą piłkę (w domyśle - jesteśmy moralnymi zwycięzcami). Z czyśćca wskoczyłeś do nieba. Teraz to już tylko żal, że dobro przegrało, że Szatan triumfuje. Świat staje na głowie. Tylko gdzie tu miejsce na futbol - taktykę, defensywę, środek pola, ofensywę, odległości między liniami, nabuzowanie zawodników, pot, krew i pewność siebie? O czym piszesz? Czyżby to zręby pod dzieło "Wymiar etyczny i estetyczny futbolu"? Chętnie przeczytam, ale wolę wygrywać.
-
2011/04/21 21:03:52
A jednak nie przesyt, a coraz większy apetyt mam na mecze Barca-Real. Wspaniale wyszło, wspaniale się złożyło, także z kolejnością - najpierw liga, najmniej znacząca, bo co to mogło zmienić, teraz puchar, dla Realu bardzo ważny, dla Barcy trochę - o tyle, by Realowi go zabrać. I zaraz danie główne - dwuczęściowa walka o LM.

Boję się tylko, że Real rzeczywiście przystąpi jak do prawdziwej bitwy, sędzia nie zechce "zepsuć widowiska" i będziemy w pierwszych 45 minutach oglądać jeszcze więcej rękoczynów niż w Pucharze Króla. Ale cóż, czekam z niecierpliwością, może się pomylę i Real zagra w piłkę, a nie przyjdzie się bić. Albo sędzia będzie oceniał graczy obiektywnie i Murinho szybko powstrzyma zawodników od deptania leżących przeciwników. Bo jak pokazali i bez tego potrafią wygrać.
-
2011/04/21 21:07:20
@maj.or

:)
Pierwszy celny strzał Barcelona oddała w 75 minucie. Więc pytanie można zadać, kto uprawiał antyfutbol.
-
2011/04/21 21:28:32
Jak zwykle po meczu Barcelony z Realem - z tutejszych komentarzy ubaw po pachy. Co prawda, to prawda, żadne inne kluby nie mają takich kibiców. I dobrze! Niektórzy tu coś pieprzą o pięknie, a w futbolu liczą się emocje i chęć zadźgania widelcem kibica drużyny przeciwnej, jeśli wygrała, tudzież wyśmiania, jeśli przegrała. Tak ma być! Ale chyba nie należy tym zasypywać czyjegoś bloga. :-)
-
2011/04/21 21:30:03
Taką grą (a i tak nie bylo zle, skoro nikt z Barcy nie wyladowal w szpitalu; odpukac EDIT 21.04: wyladowal Adriano)
Tako rzecze Killy.
Możemy się domyslać, Adriano doznał kontuzji wskutek gry Realu.
A jak to wyglądało ?
117 minuta,Ronaldo przechwycił piłkę .
Mija Messiego, nieudanego wślizgu próbuję Xavi.
Adriano cały czas biegnie za Ronaldo,kiedy już wie że Ronaldo go wyprzedził fauluje od tyłu w wyniku czego otrzymuje żółta kartkę.
Adriano leży na murawie zwija się z bólu, podchodzi Pique i od razu pokazuje ,że będzie zmiana.
Oczywiście można przyjąć,że to wina wrednego Ronaldo który ośmielił się zabrać piłkę i biec na bramkę Blaugrany.
Tutaj link do całej sytuacji
www.youtube.com/watch?v=tDoui3zMlnY
Killy - Himalaje hipokryzji.
Nad resztą wpisu znęcał się nie będę bo bije z niego takie może frustracji,że aż poważnie obawiam się o Twoje zdrowie podczas najbliższych półfinałów.
-
2011/04/21 21:46:31
tepe1234 - lol, przecież tam nie było żadnego faulu. A Adriano dostał żółtko i jeszcze nabawił się kontuzji.
-
2011/04/21 22:10:05
maj.or, ciekawe czy to samo byś napisał, jakby to Ronaldo tak właśnie wszedł Adriano. Ale nie martw się, jesteś jednym z wielu hipokrytów kibicujących Barcelonie (nie mówię to o prawdziwych kibicach, a tacy się tutaj wypowiadali).
killy- jak już ktoś napisał Himalaje hipokryzji.

Wygrała drużyna lepsza i już. To co, że Puyol miał kontuzję? W meczu, kiedy Real przegrał 5-0 kontuzje miał Higuain, ale jakoś o tym nie mówicie. Trzeba mieć szeroką kadrę, aby wygrywać trofea.
Barcelona nie grała tego co lubi bo jej najzwyczajniej nie pozwolił na to przeciwnik. Mówi się, że gra się tak jak pozwala przeciwnik. Większość drużyn pozwala Barcelonie rozwinąć skrzydła, to tak gra Barcelona z nimi, Real im na to nie pozwolił, to grali jak mogli, a jak grali to każdy widział. Tak jak grają w każdym meczu zagrali może 25 minut drugiej połowy.
W tym meczu Real był lepiej przygotowany fizycznie i taktycznie i dlatego odniósł zwycięstwo. W Barcelonie większość czuła się za pewnie siebie, zabrakło już wspomnianego Puyola (nie można ciągle polegać na jednym zawodniku, w końcu i on odejdzie na emeryturę) i efekt widać.
Mam nadzieję, że ta hipokryzja kibiców Barcelony przejdzie im z wiekiem.
Pozdrawiam :)
-
2011/04/21 22:22:32
maj.or
To są subtelności, od których oceniania - jako kibic jednej ze stron - rad bym się odcinać, ale piłka po "tknięciu" Adriano nie zmieniła toru (względem którego podążał CR), a nogi brazylijskie wykopyrtnęły te portugalskie w bardzo groźnej akcji. Sędzia na live view zdecydowanie mógł to tak zinterpretować. W każdym bądź razie ujmująca teza o tym, że to Real wysłał do szpitala Adriano brzmi, chyba nie zaprzeczysz, iście urzekająco.
-
2011/04/21 22:23:15
"maj.or, ciekawe czy to samo byś napisał, jakby to Ronaldo tak właśnie wszedł Adriano. Ale nie martw się, jesteś jednym z wielu hipokrytów kibicujących Barcelonie (nie mówię to o prawdziwych kibicach, a tacy się tutaj wypowiadali)."

Przecież napisałem wczoraj o czerwieni dla Busquetsa. Prawdziwi kibice to pewnie coś jak prawdziwi Polacy, prawdziwi trenerzy, prawdziwa piłka i takie tam.
-
2011/04/21 22:25:57
zdad- "W każdym bądź razie ujmująca teza o tym, że to Real wysłał do szpitala Adriano brzmi, chyba nie zaprzeczysz, iście urzekająco."

Heh, nawet bardziej niż urzekająco. Sytuacja podoba do kontuzji Puyola, nikt nie może mieć pretensji.
-
2011/04/21 23:07:50
poczytałem komentarze na forum i ręce mi opadły
-
2011/04/21 23:51:04
Za dużo tu histerycznych komentarzy. Obiektywnie trzeba przyznać, że mourinho to fachura lepszy od guardioli. Barca ma paru artystów, ale brak jej alternatyw gdy chodzi o zmienników i warianty gry.Nie rozumiem, dlaczego Pan Redaktor nadal utrzymuje, że Barca jest faworytem w LM. Też jej kibicuję, ale trzeba przyznać, że Real i sportowo i psychologicznie jest teraz w przewadze. A powrót Puyola, który będzie przypominał powrót Rooneya z półfinału z Bayernem sprzed roku to marne pocieszenie.
A przy okazji skala ignorancji, braku obiektywizmu i profesjonalizmu Szpakowskiego i Trzeciaka wczoraj utwierdziła mnie w przekonaniu, że dokonuję słusznego wyboru nie płacąc abonamentu na telewizje publiczną, a płacąc za c+;)
-
2011/04/21 23:52:13
1/2

@gustav: Po pierwsze moze sie zdziwisz, ale w wielu miejscach przyznam Ci racje. Po drugie, apostrofą z poczatku ostatniego akapitu mozesz czestowac Rodziciela jak masz chec, palacego fajka dresa na przystanku albo nazbyt czepliwego policjanta z drogowki. Po latwosci z jaka przychodzi Ci to w wirtualu wnioskuje, ze w realu not gonna happen. Mniejsza. Do merituma:

No cóż, jeśli gra się z najbardziej przewidywalną i nieelastyczną taktycznie drużyną świata, to niedziwne że takie prymitywne sztuczki przechodzą i można wygrać łapiąc masę kartek, a także grając w osłabieniu. Absolutna zgoda. Barce podsumowuje jedno slowo: jednowymiarowosc. Real ma zaleznie od klasy i stylu przeciwnika kilkanascie opcji obstawienia pomocy i ataku (napastnik niski lub wysoki, Ozil tu czy tam, Adebayor/Benzema/Higuain, trivote lub wersja ofensywna, jak nie Alonso to Lass, CR7 w pomocy lub ataku & na ataku skrzydle lub na srodku, z lawki wchodzi Granero i gra to samo co Khedira itd itp), co zreszta jest typowe dla druzyn Mou.

Pep ma opcje jedna. MVP + Xaviniesta to da grave. Albo dziala, albo kaplica.

Dlatego dopiero po tym meczu zgadzam sie z idee fixe Pepa Barca musi kupic latem Fabregasa. Poza tym, konieczny jest 4. napastnik (Bojan to antyteza wszystkiego, kto w druzynie o klasie i aspiracjach Barcy winien byc pierwszym wchodzacym z lawki napastnikiem). Real, Chelsea, Inter, MU, nawet Arsenal maja wiecej opcji (pod wzgledem stylu gry, a nie samej banalnej ilosci) w napadzie niz Barca i pod tym rozumiem nie tylko Bojana, ale tez Afellaya, ktory pod kazdym wzgledem jest pilkarzem o profilu barcelonskim. A przeciez to Barca gra z przodu trojka, co maksymalizuje zmeczenie przy braku czwartego napastnika o skillach razaco odmiennych od np. Villi czy Pedro/Afellaya.

Co to znaczy "normalny" mecz? Widocznie wczoraj Barcelona była za słaba by zagrać swój "normalny" mecz i dlatego przegrała. co do drugiej czesci, to... tez zgoda. A co znaczy mecz normalny? Bez cynizmu, wlazenia w rzyc sedziemu, polowania na kosci, chamstwa i rozdawania lokci jak nie widzi sedzia. To jest normalny mecz, ale w slowniku Mourinho takiego pojecia nie ma. Jest tylko zwyciestwo za wszelka cene. Po piszczelach do celu. Teraz czaisz?

To "$" to przypadkiem nie zbyt gruba insynuacja? hahaha, to akurat sie smiesznie zlozylo. Moglem dac 5, zapisac bez s chcialem, znaczy. Wyszlo wesolo, ale absolutnie nie chodzilo mi tu o konotacje natury pienieznej.

No i watek manchesterski: Wspominam niekonsekwencje, jaka jest relatywizowanie czynnikow sukcesu Realu. Mowiac krotko, wielkich nieobecnych w nich nie ma. (Owszem, Puyol i Abidal @ once poza skladem to cos innego niz waska lawka.) Wolta do MU 99 jest tematem zastepczym, bo ja przeciez nie mowie tego, ze to sie druzynom tym czy owym przytrafia, jeno to, ze nagle nikt o tym nie wspomina, by piac o wielkosci Mou i Realu choc o ton ciszej... A co do samego MU 99 odbije pileczke tak: pewnie mowi Ci cos nazwisko Giovane Elber?
-
2011/04/21 23:54:08
normalnie myślałem że kibice B to trochę bardziej rozgarnięci ludzie ale jak to w życiu bywa człowiek się myli. Z resztą żeby być obiektywnym niektórym kibicom R też życie poskąpiło inteligencji. Jedziecie jedni na drugi itd. Trochę szcunku do samych siebie.
Do kibiców R:
dajcie kibicom B trochę sie wypłakać ponażekać i w ogule umniejszać wczorajszy dzień.
Dla nich każdy kto powstrzymał ich klub będzie grał anty futbol bo bo faule, bo autobusy ( lub inne pojazdy :) ). Koledzy zapomnieli o swoich chłopakach jakie to z nich są nieskazitelni piłkarze. Tyle symulki co odwalili we wczorajszym meczu piłkarze B to chyba i sam CR7 przez cały sezon nie pokazał. Czy nikt z was nie widział jaki cel przyświecał piłkarzom B w całej pierwszej połowie ? Gdy R wyłączyl zupełnie z gry środek pola B a piłkarze nie wiedzieli o co come on to zaczeli polować ( czytaj : starali sie wymuszać kartki u piłkarzy R ).
Takich aktorów jak Busqets , Mascherano czy Alves ( sory ale tego frajera to wogule nie trawie ) to deski najlepszych teatrów świata nie widziały . Nie twierdze przy tym że piłkarze R byli świeći bo i owszem też faulowali ale pisanie o chamstwie i bestialstwie to już odrobina fantazji ( żeby nie powiedzieć debilizmu ).
Nadepnięcie Vilii , nie zgodzę się że specjalne ( nie bedę tego tłumaczył , bo kto jest kumaty i w miare obiektywny to to się ze mną zgodzi ). Pepe - cóż, zdażają mu sieczasami kretyńskie zagrywki to jednak wczoraj zagrał jeden z czystrzych meczy ( a kartka źóta to może i mu się należała , ale na pewno nie za ten faul za który ją otrzymał ).
Zresztą nie chce mi sie już tego wątku rozwijać walka z viscadziećmi jest dobra dla Don Kichota ( nie zrozumcie mnie źle dla normalnych kibiców B mam jak najbardziej duży szacunek ).
a teraz troche z innej beczki.

Real pokazał wczoraj jak wygrać z Barceloną. Mysle że geniusz Mou zostanie z chcią skopiowany przez wiekszość innych trenerów na świecie którzy będą mierzyć się z Barceloną.
Jednak nie należy zapomnieć że Barcelona to obecnie najlepsza drużyna na świecie i jakikolwiek jej lekceważenie i myślenie że Real to już Bogowie może sie bardzo niemiło zakończyć. Wczorajszy mecz pokzał też największa bolączkę Barcelony - tzn. ławka rezerwowych, i mimo wszystko trener. Nie zjedzcie mnie zaraz że wam Pepa obrażam ( bo tak nie jest ) ale we wczorajszym meczu widać że Pep nie potrafi dostoswać siedo zmiennych wydazen na boisku i odpowiedni reagować. Jak wszystko idzie dobrze, B strzeli gola, klepie swją piłkę to jest cacy i wszystko dobrze ( sorki ale wtedy to nawe ja mógłbym byc trenerem ), ale jak idize źle to nawet zmian rozsądnych nie umie przeprowadzić ( fakt że nie ma ławki, ale skoro la massia to taka cudowna fabryka to powinien coś wyprodukować :) - to taka drobna uczypliwość z mojej strony ).

Już sie nie mogę doczekać następnych starć w CL, liczę na piękne mecze i niech wygra lepszy. Wczoraj był to Real ale kto wie co zdarzy sie w najbliższych dwóch meczach.
pozdro dla wszystkich normalnych kibiów zarówno B jak i R.
ciszmy się tą chwilą bo coś takiego jak w tym sezonie zdarza się ( jak narazie ) raz na 80 lat i będzie co dzieciom opowiadać :)
-
2011/04/21 23:59:36
Czyzby pamietali jego nieobecnosc tamtego wieczora (zapomniana pewnikiem pod wplywem iscie fenomenalnego wystepu Alexandra Zicklera) fani tylko Barcelony? (+ jak mniemam, Bayernu) Sorry, ale zmiennik Butt (wiecej niz) Jancker w podstawowym skladzie na druzyne klasy MU. Poza tym upraszczajac, wiem; pardon, but still - Scholes i Keane nie obroniliby wolnego Baslera:)

@zdad: To, kto gral ladniejsza pilke szczerze powiedziawszy mam w rzyci. To nie ma znaczenia. Ktos stwierdzil na innych lamach, ze piekna pilka jest piekna tylko wtedy gdy jest zwycieska. I gdyby rzekl to przy mnie w realu, mialby ode mnie pol litra. W kazdym razie ja nie bronie idei pilki pieknej i tego, ze Barcie nalezne za to 10-ki od sedziow.

Mi chodzi o to, kto gral pilke... jakakolwiek. A nie uprawial na boisku muay thai wymieszane z plywaniem synchronicznym w trawie (sorry, ale jezeli hiszpanski sedzia nie nabiera sie na nurka gracza Realu to znaczy, ze jest grubo; ale trzeba w tej Hiszpanii spedzic kilka miesiecy by miec o tym chocby mgliste pojecie) i parodia ceremonii wreczenia oscarow. Mascherano to raz, Busi gdzies tam moze dwa. CR7/Di Maria/Carvalho/Ramos/Pepe/Khedira to raz, dwa, trzy... ~ jedenascie!

Mi chodzi o to, co tu rozumie chyba tylko @jimmyjazz8, bezczelnie zbesztany przez wszystkich @wygraniewygra oraz (I guess) @maj.or i @albiceleste10. Ty tego nie chwytasz, zdad. Moj punkt widzenia nie miesci Ci sie w glowie. Tylko, ze to Ty zapominasz o istnieniu Libra Azul, a nie ja. Tak, Real byl kiedys klubem wiernym wartosciom, nie odstawial szopek gdy tylko ktos podsuwal mica ich trenerowi. Dzis zeby marzyc o wygranej z Barcelona musi zagrac tak, jak w sobote; sprzedac swe idealy i wpienic Di Stefano. Twoj punkt widzenia sugeruje, ze powinnismy sie cieszyc, ze Carvalho nie pogryzl Messiego, no i oczywiscie dziekowka dla Pepe, ze tym razem skonczylo sie tylko na wystrzeleniu wala po bramce... No bo przyznaj sie - tak miedzy nami - podobalo sie, nie? To jest wlasnie Mou style: In ya muthafu**in face.

@tepe: Co jest, juanito na wolowskim poszedl spac i szukasz kolegow gdzie indziej?

@zdad bis: Gratulacje, z XX sytuacji wyciagnales Adriano. Ja sie przy tym nie uparlem, lecz nadmienilem, iz taka gra Realu skonczyla sie tylko jedna kontuzja (mniejsza, ze wzglednie przypadkowa). Ty zinterpretowales to sobie na jezyk madridisty, ale dziekujemy za opinie. To czekamy teraz rownie zaangazowana i elokwentna Twa opinie o wejsciu Arbeloi tu i owdzie, o akcji podnosimy Ville zeby tylko Carvalho nie wylecial z boiska, o wejsciu Pepe w srodstopie Messiego.

Kazdy, kto gral w pilke wie doskonale, co znacza takie wejscia + wie, ze w takiej ilosci sa inspirowane przez trenera. Zdad nie wie, bo gral chyba tylko w pile na playaku.
-
2011/04/22 00:06:23
@rezyser_rm: Normalni fani Barcelony to ci, ktorzy zgadzaja sie, ze Mou to geniusz i jutrzenka, wzdychaja gdy CR7 nurkuje po uszy i wychodza po herbate gdy Carvalho z Arbeloa biora Ville pod bary, choc ten moze miec wlasnie zlamana noge. Aha, no i zrywaja plakaty Messiego ze scian, bo ten smial kopnac pilke w kibicow, ktorzy lzyli go caly mecz.

Tia, a swistak siedzi i zawija. lol lolow. Widac, ze nie masz szacunku dla 'prawdziwych kibicow Barcy', ale tylko dla klakierow, ktorzy podzielaja Twoj wesolo wybiorczy punkt widzenia. Fajna retoryka. Przypomina mi kogos.

Owszem, Masche, Alves, Busi wymuszali. Ale nie probowali nikomu lamac srodstopia. Patrzac z perspektywy pomeczowej: szkoda. Bylo mozna.
-
2011/04/22 00:10:50
@rezyser_rm: I jeszcze jedno, bo takiej blazenady trudno nie skomentowac:

'Real pokazał wczoraj jak wygrać z Barceloną. Mysle że geniusz Mou zostanie z chcią skopiowany przez wiekszość innych trenerów na świecie którzy będą mierzyć się z Barceloną.'

A ja bym powiedzial, ze Mou skopiowal geniusz Kurbana Berdijewa. I co teraz?
Aha, no i polowy grajacajej tak co weekend z Barca hiszpanskiej ligi, pech rzeczonej polowy, ze ma troche mniejsza sume skilli w szatni niz Mourinho.
-
2011/04/22 00:30:28
Killy no po prostu nie mogę czegoś takiego jeszcze nie czytałem. Czuje się jakbym przeczytał przemówienie Stefana Niesiołowskiego napisane przez jakiegoś ghostwhritera- efekt wyszedł tak tragikomicznie, że ciężko się nie śmiać
-
2011/04/22 00:34:00
Roarlyokelsey metoda mistrza Adama- obóz zabójców Narutowicza = faszyści i obóz światłości. Wybieramy jakąś postać jeden z nich emanującą dodatkowo jeszcze wszystko co robi maksymalnie pogrubiamy (może być Hitler, Kaczyński albo Moczar) i każdego kto nam nie odpowiada wrzucamy do tego worka. Myślisz, że Barcelony do moherów się wrzucić nie da- Pique przegraliśmy z inertem przez trawę,adrenaline i nie zraszoną murawę po lidze było to samo, Iniesta po prześcignięciu przez Real Capello zwalił wszystko na madryckie dzienniki które jątrzą w szatni FCB. No a pierwszy mecz Barca zremisowała bo grała na 50% drugi to już w ogóle nie biegali tylko się unosili.
Dobra Real grał w rugby i dzięki sędziemu jestem gotów na to pujść, ale co wtedy wychodzi hohoho- zabieramy FCB 3 trofea (Ovrebo) 2(nieuznany gol Raula z gijon przy braku spalonego+2 pkt dla realu) i co zostaje wtedy z tej drużyny wszechczasów- 2 mistrzostwa kraju i 2 razy copa del rey- banda nieudaczników w stylu Wengera(liczy się piękna gra). Także proszę się zdecydować cules.
statystyki meczu Real - Barca : strzały 12-10, Strzały celne 6-4
Mam pytanie do fanów Barcy czy nie żenowało was te tchórzostwo, ten antyfutbol przy rzutach różnych w wykonaniu waszej drużyny? Jeśli nie wytłumaczcie dlaczego pięknym, ba etycznym jest odpusczanie walki o głowe , a brzydkim jest odpuszczanie przez Real pressingu na połowie FCB. Dla osób normalnych wszystko jest ok, dla Realu kontr skuteczny jest wysoki pressing a skuteczne są zasiek,i natomiast dla Barcy walka o górne piłki w polu karnym Realu nie jest efektywna. Ale nie wy nie uznajecie futbolu jako starcia dwóch drużyny, która każda gra tak jak przeciwnik pozwala. Dla was futbol to starcie dobra ze złem stąd te ciągłe argumenty estetyczne. Tak jak żakowski powiedział o michniku i kaczyńskim , że oni uprawiają metapolitykę tak wy daliście się ogłupić i wydaje się wam, że Barcelona to metafutbol messi to nadczłowiek(by Ryczel). Logiczna konstatacja musi być tak, że reszta futbolowego świata to podludzie i trzeba ich wyeliminować. I co takie to trudne. Jak chcecie mogę znaleźć cechy wspólne między Pique a Rydzykiem a cules a mocherownią(wystarczy porównać to co robią mochery wobec dziennikarzy jak przyjeżdzają na pielgrzymke na J.Góre a kibicami FCB wobec Mou jak przyjechał z Interem do Katalonii).
Wierzcie sobie w te wewnętrznie sprzeczne ideologie jak chcecie, ale prawda jest taka, że podobnie jak polityka jest brutalną walkę o władzę tak futbol jest walką o trofea.Powiedzcie mi czym się różniły wianuszki barcelońsko-hiszpańskie przy Webie w finale z Holandią od wianuszków madryckich. Czym się różnią symulki Busquetsa i Alvesa, którzy po każdym oddechu Pepe chwytali się za twarz od gierek Mourinho. No czym się różni presja madryckiej ławki od wyskakiwanie z boksów ławki Barcelony. ?laczego etyczne jest wydanie 75mln na 29 letniego Zlatana , a wręcz grzechem wobec ludzkości jest wydanie 96 m na Ronaldo? Czym się różni nacisk na Walencie Realu żeby trawa miał 3 cm a nacisku FCB żeby miała 2 cm. Dlaczego nietetyczne jest wymuszanie kartek przez Ramosa i Alonso a etyczne przez Alvesa i Inieste? ETC.
Powiem szczerze niech wracają Angole wtedy nikt poza Wengerem(ofcourse) nie będzie płakał że trawa była za krótka. Ok, będą gierki prasowe, ale po meczu SAF wypije winiacza z przeciwnikiem i oboje będą się śmiać z tych idiotów co myślą, że te wojny to na prawdę.Nie będzie co chwile symulacji i innych żenujących scen jak wczoraj. Podzielam opinie o przepaści między wczorajszymi GD a derbami Londynu
-
2011/04/22 00:54:51
Wałkować temat genialnego Mourinho można oczywiście bez końca.
Coś w końcu trzeba pisać.
Ale zachowujmy w tym wszystkim rozsądne proporcje.
W środę przeciw Barcelonie nie zagrał Górnik Zabrze czy nawet Lewski Sofia.
Zagrał Real Madryt, czyli NAJBOGATSZY klub świata kontra drugi w tej klasyfikacji na liście.
Strzelił bramę Z KONTRY. Wygrał W DOGRYWCE 1:0.
Na boisku PO OBU stronach byli sami reprezentanci krajów. Same gwiazdy światowego formatu.
Tymczasem niektórzy, tak jak wczoraj komentatorzy gdy jeszcze było 0:0, zachwycali się że tak cudownie Real się trzyma (że Real się trzyma ! Tak jakby grało bohaterskie Podbeskidzie)

Prowadzony przez mistrza destrukcyjnego stylu gry (Mourinho jest w tym oczywiście wirtuozem) Real wyszarpał zwycięstwo.
Brawo. Ale dorabianie do tego legend o mesjaszu Mourinho ... przesada.
To wszystko już było.
Ileż to razy zespół grający z kontry zza podwójnej gardy wyprowadzał kontrę i wygrywał mecz.
Pewnie, można się zachwycać szwajcarskim ryglem, można się zachwycać catenaccio, a teraz Mourinho (może konkurs na nazwę systemu ? jak tworzyć legendę to na całego :)
Ale pewnie już to wszystko jest nazwane, a ja tu kibic niedzielny się śmieję z robienia z tego wszystkiego wielkiej nauki ...
-
2011/04/22 01:05:44
Strasznie zabawne i śmieszne jest to, że "kibice" Realu popadli w taki zachwyt po tym, jak po raz pierwszy od trzech lat udało się ich pupilom nadziać Barcelonę. 2:0, 6:2, 1:0, 2:0, 5:0 - błyskawicznie zapomnieliście o pewnej serii. Jakie kompleksy trzeba mieć, żeby się cieszyć, iż zespół zbudowany za setki milionów euro wygrywa po tym, jak momentami nawet nie próbował markować gry w piłkę?! Piłka to coś więcej niż zwycięstwo, to też charakter i styl. Może i charakter to ten Real obecnie ma, ale styl woła o pomstę do nieba. Jeśli kilkaset milionów euro i najbutniejszy trener świata jest potrzebny, aby triumfować w meczu o trofeum, które przez kilkanaście lat nikogo w Madrycie nie obchodziło, to naprawdę zalecam zimny prysznic.
-
2011/04/22 02:21:25
jmyuk
-
2011/04/22 02:41:25
Miłego oglądania, sympatycy, prawdziwego futbolu;)

www.youtube.com/watch?v=M7KH4V5cpnk&feature=player_embedded#at=62
-
2011/04/22 03:02:38
Każdy kto trochę grał w piłkę wie, że słabsza dyspozycja fizyczna uniemożliwia rozwinięcie skrzydeł, grę na swoim, wysokim poziomie. Nawet najlepsi technicznie piłkarze muszą dryblować i klepać piłkę na pewnej szybkości, uwolnić się spod pressingu rywala. Barcelonie zabrakło świeżości i dlatego pozwoliła się stłamsić Realowi w pierwszej połowie,piłkarze graja trzeci sezon na najwyższych obrotach, kadra jest wąska, gdyby byli normalnie dysponowani fizycznie, właśnie wyższość techniczna i styl gry zapewniłyby wynik podobny do tego z listopada i nie byłoby dyskusji o genialnym Mou i doskonałej drużynie, która zrealizowała niesamowita taktykę. W piłce nożnej konsekwentny pressing to raczej nie jest rewolucyjne odkrycie.

Rozumiem sympatyków Realu, ale tych wszystkich medialnych ekspertów już nie, nie wiem czym się oni zachwycają. Sił Realowi starczyło na stłamszenie Barcy tylko przez 45 minut, także zobaczymy jak wiele sukcesów taki styl gry przyniesie drużynie z Madrytu. Wygrali finał po dogrywce 1:0, a kibice Realu już zapomnieli o serii bezdyskusyjnych zwycięstw Barcy w 5 kolejnych spotkaniach, 2 upokorzeniach 0:5 i 2:6, wykreowali sobie bohaterów, a Barcelony sukcesów nigdy wcześniej nie uznali i szacunku dla dokonań nie okazali. Jestem kibicem Barcy od 21 lat, o Realu del Bosque zawsze wypowiadam się z szacunkiem, czy o Raulu, a teraz kto jest bohaterem Madrytu? Mourinho, trener, którego taki klub z takimi tradycjami powinien się wstydzić, bo obraża wszystkich dookoła, kwestionuje autorytety i dokonania innych, snuje absurdalne wizje o spiskach przeciwko Realowi, obrażając nasz intelekt, wcześniej takie spiski były też przeciwko Chelsea i Interowi, prowadzi swoje prymitywne gierki psychologiczne, taki klub jak Real stawia w roli jakiejś ofiary. Czy Mourinho odniósł się do brutalności Ramosa w meczu listopadowym lub Pepe w ostatnim meczu ligowym? Nie, mówi zawsze o rywalach, nigdy o sobie i swoich zawodnikach, których nakręca i motywuje do wydarcia zwycięstwa rywalowi za wszelką ceną. Cel uświęca środki. Nowa jakość drużyny? 4 obrońców i 3 defensywnych pomocników, pressing i agresja, brutalne przerywanie gry przeciwnikowi. Dla kibiców Realu nie są ważne słowa di Stefano, o Realu bez osobowości, już ulegli wykreowanej rzeczywistości przez szarlatana Mourinho.
-
2011/04/22 03:31:22
Killy
Zmiażdżyłeś mnie mocą swojego argumentu.
Szacun.
-
2011/04/22 03:45:10
maj.or
Nawet jeśli zgodzimy się,że nie było faulu to wina Ronaldo w kontuzji Adriano ,żadna.
Będący po jasnej stronie mocy Killy widział jednak ZŁO .
ZŁO,które oderwało się od pleców Ronaldo i z całym impetem,zaatakowało Adriano.
-
2011/04/22 08:27:03
@qbarych
"dokonuję słusznego wyboru nie płacąc abonamentu na telewizje publiczną, a płacąc za c+;)"

Masz świadomość, że to pozorny wybór?
-
2011/04/22 08:28:15
Nie rozumiem jednego w tym wszystkim. Dlaczego uważa się, że Mourinho z Barceloną nie ma szans grając otwarty futbol. W zeszłym roku pokonał ją w pięknym stylu 3:1, grając ofensywnie piłkarzami, którzy talentem w porównaniu z CR7, Di Marią, Ramosem, Higuainem, nie grzeszą.
Zastanawia mnie też, jak będzie grał Real za dwa lata, kiedy konstrukcja będzie już ukończona. Czy będzie bardziej znośny dla oka ? Jeżeli nie, popularność futbolu powoli będzie pikować w dół, podobnie jak dzieje się z tenisem. Każda dyscyplina potrzebuje Federerów, żeby podtrzymywać jej popularność. W przypadku piłki będzie to pewnie spadek nieznaczny, ale dający się odczuć. Nic nie trwa wiecznie i podobnie jest w przypadku Barcelony. Mimo, że chciałbym, aby okazała się siatkarską Brazylią i przez 10 lat demolowała tiki-taką rywali.
Nie rozumiem też stwierdzenia, że styl Barcelony skazany jest na pożarcie przez styl Mourinho. Moim zdaniem Guardiola musi zmienić taktykę na mecze z Realem. Zagrać dwoma defensywnymi pomocnikami i zabetonować środek pola, Messiego cofnąć do pomocy, podziękować już Villi, który słania się na nogach i zacząć rozgrywać szachy z Realem. Ciekawe jak by sobie poradził z takim wariantem ?
-
2011/04/22 09:38:57
Mnie po tym meczu naszły trącące herezją wątpliwości do do rzeczywistego wymiaru trenerskiej wybitności Guardioli, zwłaszcza że ostatnio pojawiły się głosy o jego przejściu do innych klubów (Inter). Barcelona od kilku sezonów spotyka się w decydującej fazie rozgrywek (głównie LM), z zespołami, które potrafią sparaliżować jej styl gry (Chelsea - Hiddinka, a nie Mourihno !, Inter, już z Mou) i nie widzę żadnego postępu w grze Barcelony. Kiedy "podstawowy" styl nie przynosi powodzenia Barca staje się bezradna i nie potrafi niczym przeciwnika zaskoczyć. Wydaje mi się, że istnieje zasadnicza różnica między wiernością swojemu stylowi gry, a całkowitą nieelastycznością. Jeśli tak wielką wagę przywiązujemy w dzisiejszym footballu do trenerów, ich roszad taktycznych, ustawienia drużyny, itp., to "stałość" Barcy oznacza ni mniej ni więcej, tylko to że ta drużyna pozbawia się sama jednego z istotnych elementów decydujących w piłce o sukcesie. Przekonanie, że naprawdę z każdym można wygrać grając zawsze tak samo przekracza granicę pewności siebie i staje się przykładem pychy wiodącej do klęski. Piszę to jako osoba, która Barcę podziwia i życzy jej jak najlepiej, ponieważ niewiele było w historii drużyn tak błyskotliwych, z taką liczbą wirtuozów, których oglądanie daje tak wielką, wręcz estetyczną satysfakcję (a to to w końcu powinno chodzić, zwłaszcza gdy, jak my kibice z Polski, skazanym jest się na fascynację zagranicznymi drużynami, bo to co się wyprawa na naszym podwórku to jakaś inna dyscyplina sportowa). Aby właśnie ta Barca przeszła do historii jako jeden z najwspanialszych zespołów, potrzebuje triumfów, np. co najmniej jeszcze jednego w LM, a o to może być ciężko. Tymczasem "rodzaj" doktrynerstwa, którego symbolem jest Cruyff, a kolejnym adeptem Guardiola może temu stanąć na przeszkodzie. Mówię o "doktrynerstwie", ponieważ uważam, że to właśnie się z grą Barcy dzieje - ogólne założenia są słuszne, ale wyrazem tępego uporu jest niedopuszczanie myśli o jakichkolwiek zmianach. Oczywiście słuszne są głosy, że Barcę trudno byłoby przestawić na inny styl gry (i prawdę mówić nie o to mi chodzi), ale zauważcie, że po najlepszym sezonie w historii dostrzeżono pewien problem (mecz z Chelsea) i sprowadzono Ibrahimovica, który miał dać coś nowego w ataku. Niepowodzenie tego eksperymentu (moim zdaniem spowodowane cechami "osobniczymi" tego piłkarza, a nie nie błędnym pomysłem) doprowadziło w kolejnym sezonie do odejścia od jakichkolwiek prób zmian. Sprowadzono Villę, który do "podstawowej" gry Barcy wpisał się idealnie (jego totalny brak formy od kilku tygodni jest zupełnie innym problemem). I tu dochodzę do Guardioli - czy trener, który zna i stosuje tylko jeden styl gry, i to tak specyficznie związany z miejscowymi warunkami, mógłby sprawdzić się w innym klubie, skoro nie był zdolny wymyślić w Barcie nawet drobnych modyfikacji, które pozwoliłyby w tych ledwie kilku meczach w sezonie, w których Barca musi (powinna) czymś przeciwnika zaskoczyć doprowadzić do tego, że sposób wybrany przez Mou przestałby być gwarancją powodzenia.
-
2011/04/22 10:24:05
jimmyjazz8

nie wiem w jakim celu umieściłeś link do tego filmiki bo namin fajnie widać że połowa starć to czyste odbiory lub symulki Barcy. Owszem zgodzę się że nadepnięcie Messiego przez Pepe było brzydkie ( i to za ten faul powinien dostać Ż.K. a nie za ten na Pedro - bo tam w ogule faulu nie było ) A co powiesz o "krzesełku" Villi któe zrobił Ramosowi ? Dla Ciebie to był pewnie faul Ramosa bo Villa nie przejął piłki, ale nie pomyślałeś że kretyńskie zachowanie Villi ( takie w stylu "najlepszego" Pepe ) mogło doprowadzić do bardzo groźnej kontuzji -ale ty oczywiście sobie z tego sprawy nie zdajesz. Ostatnie starcie Pique z Arbeloą to ewidentny faul Piqe. Popatrz kto pierwszy dotknął piłkę i dlaczego Piqe nie cofnął kolana ( być może tego nie zrozumiesz to Ci powiem że chciał wymusić faul ).
Nie chcem twierdzić że piłkarze Realu faulu nie popełnili bo popełnili i to więcej niż piłkarze Barcelony, ale litości nie mówmy tutaj o jakimś bestialstwie czy celowym polowaniu na nogi.
To jest mecz piłkarski a nie balet tutaj faule się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać .
Chcesz popatrzyć sobie na agresywną grę to pooglądaj sobie ligę angielską .
Zaraz mi powiesz że liga angielska to rzeźnicy, a Ci powiem że może ułamek z nich to rzeźnicy tylko dlaczgo większość kibiców na świecie sądzie że to najlepsza liga na świecie ?
Dlatego ze tam sięgra, nawet jak kolo dostanie po nogach to nie odstawia teatru jak Alves, Busqets czy Mascherano tylko zapi....la dalej za akcją bo sędzia nie gwizdnął a przeciwnik leci z kontrą.
Kily
weś ty się chłopie ogarnij , jak ty nie widzisz jak twoi pupile polowali żeby wymusić kartki u piłkarzy Realu. najbardziej rozbawił mnie tekst Busqets, może Mascherano ... :)
naprwde mi humor z rana poprawiłeś.
A co do podnoszenia Villi z murawy ( a w zasadzie jego symulki ) to co mu sięnagle stało ??
leżał na murawie z prawie urwaną nogą a jak go podnieśli ( bo wiedzieli że udaje ) to nagle cudownie ozdrowiał, już noga nie bolała ? Skąd nagle taki przypływ mocy że chciał się z Arbeloą lać ?? Normalnie jak Łazasz cudownie uzdrowiony :)

Co do geniuszu Mu o którym pisałem a z którego polałeś , to może jak podrośniesz i troche wiedzy zdobędziesz to wróć i naucz sięczytac ze zrozumieniem .
Mou pokazał jak taktycznie wyłączyć srodek pola Barcelowny i pokazał że mozna ją ograć bo to też są ludzie.

Mogę wamtylko powiedzieć że każda era siekiedyś kończy. Tak jak skończyła się era niedoścignionego Realu za czasów Di Stefano na którą wymyslono Catenaccio ale to też sięskończyło bo przyszła epoka futboolu totalnego z holandii a który potem grała twoja Barcelona z Johanem C. ale oni też sie skończyli bo nastała epoka genialnego Milanu który lał wszystkich jak chciał i ile chciał ( mniejwięcej jak osttnimi czasy Barca ), czasy Ajaxu można by tak jeszcze kilka przykładó podac choćby słynna piątka Sępa ale od tego jest wikipedia.
Czy era Barcelony się kończy, nie wiem - chyba raczej jeszcze nie ale niech historia o tym zadecyduje.

Jako kibic Realu jestem szczęsliwy bo widzę ze moja drużyna zaczyna się rodzić.
Mamy naprawdę młodą drużynę, a kręgosłup Barcelony to już powoli emerytura. Prawda jest taka że Xavi i Puyol młodsi nie będą , zdrowsi też raczej nie no i kontuzji coraz więcej będzie sięprzdażać. A młokosy z Madrytu uczą się dopiero i zbieraja doświadczenie.

Rozumiem że kibice Barcy boją się meczy ligi mistrzów, bo jeśli jakimś cudem Real ich wyeliminuje ( moim zdaniem finał CL jeszcze nie w tym roku dla Realu ) to dla was będzie to sezon katastrofa, a dla Realu biorąc pod uwagę ostatnie lata sezon będzie udany.


-
2011/04/22 10:57:05
@killy

Sergio wcale nie chciał urwać nogi wchodząc na wyprostowanym kolanie chyba w Marcelo zaraz na początku:

Hehehe, to co piszesz jest naprawdę zabawne. Madryt moralnie się sprzedał. Buahahaha. I co może jeszcze? Splamił honor ludzkości? Okrył hańbą trzy pokolenia wprzód?

To jest ubaw po pachy. Kibice Barcy są bardziej sfrustrowani po takim przegranym 'ochłapie la liga' niż sami zawodnicy Blaugrany.

To pokazuje pewną różnicę między jednymi a drugimi. Pep i jego ludzie przegrali, pogratulowali i nie jęczą. Docenili przeciwnika, szanują go po porażce. Natomiast fani jak jest 5:0 to cieszą się, i śmieją z Realu, a jak jest 0:1 to jest sprzedawanie moralności, hańba, brak uczciwości i oszustwo. Hahahaha.

Barca jest lepsza technicznie więc Real musiał być lepszy taktycznie. I był. Filmik, który tu wrzucono fajnie pokazuje, że połowa zagrań to symule albo czyste odbiory piłki, a nie faule. Poza tym statystyka jest jasna:

Barca-Real, strzały 13-11, faule 24-26

I co Wy na to? Pewnie znów oszustwo.

To właśnie różni kibiców Barcy (tych zakompleksionych) od piłkarzy. Umiejętność przegrywania. ;]

I jeszcze krótko, bo nie jestem wbrew pozorom fanem ani jednej ani drugiej drużyny: 1. Mou to geniusz i lista tytułów w tylu rożnych ligach mówi sama za siebie. Jak ta jego antyfutbolowa strategia jest taka zajebista czemu nikt inny tyle nie wygrał? Nawet z takimi samymi zespołami, bez zmian w składzie? Hm?

2. W Barcy Messi był wczoraj najlepszy, jest w tej chwili indywidualnie najlepszym piłkarzem na świecie. Czasem cwaniaczy albo udaje ale to kropla w morzu jego gry. Podaje pięknie, drybluje szybko. Gra dla drużyny. Jest bezwzględnie NAJLEPSZY. Na pewno lepszy niż...

3. ...Krystyna Ronaldo. Gol niczego nie zmienia, ten facet był najsłabszym ogniwem Realu przez cały mecz. Nawet szybkość, którą miał w Man U trochę zatracił. Poza tym zmarnował ze 3 dobre okazje, fatalnie podawał i źle się ustawiał.
-
2011/04/22 12:12:31
zadam pytanie dla tych którzy piszą ,że styl gry się nie liczy tylko zwycięstwo.
Gdyby pepe w środowym meczu zdobył bramkę, w półfinale Ligi Mistrzów powstrzyma Barce od strzelenia choc jednej co też powtórzy w finale , czy zostanie legendą Realu na równi z Zidanem, a większa legendą w piłce klubowej od takiego piłkarza jak Ronaldo(Braz)?Ronaldo spedził 12 sezonów w lidze hiszpanskiej i włoskiej, wygrał tylko raz mistrzostwo kraju i dwa pucharki(UEFA i PZP).sami musicie przyznać ,że to są marne osiagnięcia.nie ma celu podziwiać tak przegranego piłkarza w piłce klubowej?
Ten pepe wlasciwie bedzie wieksza legendą dla Realu bo przyczyni sie do zwyciestwa po latach niepowodzeń.,natomiast Zidane przyszedł do wielkiego juz Realu od którego sam dostał lanie w finale Ligi Mistrzów.
-
2011/04/22 12:36:44
@wiem_najlepiej

Też mi porównanie. Czy Hierro i Salgado są legendami Realu?

@styl gry

Przecież Real grywa naprawdę pięknie. Ich zaletą m.in. to, że na taką Barcelonę, z którą nie da się ścigać na podania i posiadanie piłki, potrafią zrobić fortecę w środku boiska i skutecznie żądlić kontrami.
To Barcelona ma problem - rok temu mogła wprowadzić Ibrahimovića i urozmacić styl atakowania, stwarzając przeciwnikowi dodatkowy problem. Teraz mogą wymienić jednego szkraba na innego, który będzie szedł tą samą linią i się dokładnie tak samo odbijał od rywala.

Barcelona gra najlepiej na świecie, ale fart w postaci braku kontuzji w trzonie zespołu, musi się kiedyś skończyć. A wariantu B brak.
-
2011/04/22 13:49:13
Moi drodzy kibice FC Barcelony.Ale to nie jest tak,że Real gra autobus non stop.W każdym meczu broniąc się w 10 we własnym polu karnym(Ikera,rzecz jasna ,nie liczę),licząc na jedną,jedyną kontrę.Nie,to jest tak ,że Wy powinniście się cieszyć,że Real traktuje Was z szacunkiem i ustala (specjalną) taktykę na mecz (czwórmecz) z Wami.Real wygrywa w lidze bo ma gwiazdy,ale to FC B jest tym zespołem ,na który same gwiazdy nie wystarczą.Trzeba je zaprząc do katorżniczej pracy.JA osobiście nigdy bym się nie spodziewał ujrzeć,że "Krysia"( używam tego określenia pieszczotliwe) będzie tak zasuwać w defensywie(pressing na połowie rywala w dogrywce).Tak więc o klasie FC Barcelony świadczy to,że Real musiał zmienić swój styl gry ,aby móc się z nią mierzyć ,jak równy z równym.
PS.Oglądałem mecz od drugiej połowy,więc się nie wypowiadam ,sensu stricte,na jego temat.
PPS.Wybaczcie za ten(kontrolowany) przytyk,ale to jest właśnie antyfutbol grać tak samo(styl,schemat,koncepcja,realizacja) w każdym meczu,niezależnie od klasy rywala,jego umiejętności,taktyki,etc. i to sprawia,że słuszne jest to powiedzenie z teściową.Dalej ,to tak,jakby w na wojnie w każdej bitwie mieć dokładnie tę samą taktykę na jej rozegranie(co jest ok),lecz bez uwzględnienia takich czynników jak ukształtowanie terenu,pogoda,liczba i siła wojsk wroga,etc. Słowem,Pep to taktyczny analfabeta(w sensie elastyczności taktycznej oraz reagowania na sytuację na boisku.).
Niezależnie od tego Barca wygrywa,gdyż jest to samograj.
PPPS.Nie atakuje Was,tylko wyciągam wnioski tego co Wy mówicie,co mówią Wasi oponenci,co piszą na portalach,etc. i to analizuję.Możecie się ze mną nie zgadzać ,to mam apel.Nie uważajcie,że nie znam się na futbolu,że nie widzę jego piękna,że go nie rozumiem, tylko dlatego,że nie "jaram się" Waszą tiki taką(chyba dobrze odmieniłem?)
,nie widzę piękna gry segunda jugada(jeżeli była literówka,to mnie poprawcie),
że też mogę posklejać faule których nie było (na Barcelonie) i poskładać to sobie w kompilację i włożyć na YT.
PPPPS.Napisałem do Kibiców,a nie do fanów(dzieci,które strzeliły 9999999999 goli Messim w FIFIE 11),bo tylko rozmowa z Wami ma sens.I tylko Wy wiecie,kto to był Cesar i kto to był np. T.Venables i jakie są jego dla FC B.
...PS.Wybaczcie,ale musiałem popełnić ten ostatni wpis:
Daniel Alves (1982) Słynny brazylijski aktor dramatyczny,występujący m.in. na Broadwayu.Jego gra charakteryzuje się wyjątkową mimiką twarzy oraz żywiołowością gestów. Bywa nazywany "Postrachem Reżyserów(Sędziów)"
J.Mascherano(1984) znany na całym świecie argentyński aktor filmowy .Jego najbardziej rozpoznawalne filmy to:
"Panie sędzio,pobili mnie bo ich zwyzywałem"(Oskar za I-planową rolę męską)
"Tak,pozbawiłem ich męskości"(Jak wyżej)
"Jestem krętaczem"(Oskar (jw.),Złota Palma w Cannes,Złoty Lew w Wenecji oraz Złoty Niedźwiedź w Berlinie.(Wszystkie w tej samej kategorii)
-
2011/04/22 13:52:55
Przy T.Venablesie zabrakło słowa zasługi.Mea culpa.
-
2011/04/22 14:31:07
@wiem_najlepiej
Ronaldo (ten brazylijski) przeszedł do historii głównie dzięki gry w reprezentacji, która zaowocowała dwoma mistrzostwami (wiem, że ten w 1994 grzał ławę, ale medal ma) i wicemistrzostwem świata. Wygrał także 2 razy Copa America. Mało tego Brazylijczyk jest aktualnie rekordzistą pod względem ilości strzelonych bramek w turniejach o MŚ. To są wymierne i obiektywne efekty jego kariery, dzięki której przeszedł do historii.

@killy
Fakt, może z tą odzywką przesadziłem, ale Twój poprzedni post wyglądał mi na opinię 14-letniego smarkacza. Przepraszam.

Oczywiście, że nazwisko Elber mówi mi dużo i to była spora strata ówczesnego Bayernu. Chodziło mi o to, aby uwypuklić to że narzekanie na absencje jest moim zdaniem szczeniackie, bo takie rzeczy dzieją się w każdym klubie świata. Oczywiście ciężko jest je przewidzieć, ale można im zapobiegać budując szerszą kadrę. To twój problem, a nie rywala. Nie od dziś wiadomo, że "nieobecni nie mają racji".
-
2011/04/22 15:38:21
@bayern90: Generalnie (poza zarzutami aktorskimi, bo troche lamia 'merytoryke' calej wypowiedzi; skoro wymieniles Alvesa i Masche, to CR7 i Carvalho rozumiem, ze pominieci wylacznie dlatego, ze to truizm) masz duzo racji.

Pep faktycznie jest przy Mou taktycznym analfabeta (ale juz nie przy np. Fergusonie co pokazal final z '09, gdy Eto'o robil za defensywnego pomocnika duzymi fragmentami meczu; choc np. jesienia zmienil to, ze Alves z Abidalem zamienili sie rolami i byl to spory zaskok dla Realu; nie mow, ze nie), ale to tylko kwestia doswiadczenia. Mou to stary wyjadacz na lawce, Pep treneruje dopiero trzeci rok. To nie jest usprawiedliwieniem na wszystko (np. niechec do Jeffrena czy rok temu Yaya Toure), ale tylko na to o czym mowisz - wzgledny trenerski analfabetyzm i bezradnosc gdy Xaviniesta / MVP nie dziala.

Ale Pep tez dojrzewa. Przyklad pierwszy z brzegu - eksperyment z Ibra. Imo ogolnie udany (spadek formy zdarza sie kazdemu - vide Villa; majacy jeszcze wiekszy kryzys niz Ibra w Barcie) choc niedokonczony, niestety zawazyly wzgledy pozapilkarskie. Aczkolwiek Mourinho moim zdaniem spokojnie by sobie z taka sytuacja poradzil i wykorzystal obecnosc takiego pilkarza na korzysc druzyny:/
Ale najbardziej jaskrawym przykladem stopniowego odanalbetyzowania sie Guardioli, jest walka Pepa o tego Fabsa juz teraz; jako jakosciowe (Cesc to mimo wszystko inne skille niz Xaviniesta - taka lepsza wersja Deco po La Masii, a La Masia jest tu o tyle wazne, ze od razu zgralby sie z reszta) uzupelnienie skladu, alternatywa z lawki namaszczona jako 'przyszlosc' klubu (majac tego swiadomosc latwiej mu sie na tej lawce bedzie siedziec przez pierwsze 1-3 lata). I pewnie tak sie skonczy latem (pewnie odejdzie Keita). Co wazne, wszystkie katalonskie media mowia, ze Pep przekonal sie w tym sezonie do Thiago (w przeciwienstwie np. do Jonathana dos Santosa, ktory prawdopodobnie odejdzie wkrotce) i widzi przyszlosc Barcy wlasnie w Thiago i Fabsie. Razem.

No i oby sie potwierdzily ploty La Gazzetta o Rossim, bo Villa potrzebuje troche lepszej alternatywy niz Bojan...

@gustav: Jasne, rozumiem. Chodzilo mi tylko o to, ze w tych 'zachwytach' nad Realem brak Abidala i Puyola uciekl kompletnie (nie dotyczy to analizy zonal marking) w blogowych opinion pieces i dyskusjach. Pomimo tego, ze moze to (powrot przynajmniej Puyola) byc kluczowym czynnikiem w polfinale LM; a powrot (oby) Abidala - czynnikiem kluczowym w sierpniu (Supercopa) i w ogole na przyszlosc. Gdyby o tym nie zapominano tak powszechnie - wydzwiek wielu komentarzy zwyczajnie bylby inny; stwierdzic, ze bardziej stonowany - to malo:)
-
2011/04/22 15:49:55
Wielu komentujących artykuł stwierdza (nie jestem przekonany do słuszności tych tez), że José Mourinho zabija piękno footballu, posługując się prostymi środkami, pozbawionymi finezji. Roman Kosecki w przerwie finałowego meczu pomiędzy Realem a Barceloną stwierdził nawet, że ..."Mourinho zaparkował autokar w polu karnym Barcelony"...Obecnie wszyscy kojarzą jego styl prowadzenia drużyny z meczów Barcy z Interem i Chelsea. Czy Mourinho jest rzeczywiście jedynie specjalistą w budowie murów, zasieków by izolować własną bramkę lepiej niż chroni swój naród Kim Dzong Il? Spójrzmy na to nieco szerzej, niż większa część pisząca tu swoje opinie. Zobaczmy co działo się w obecnym sezonie w La Liga i Champions League. Obejrzałem sporą część spośród ligowych meczów Realu i z wyjątkiem dwumeczu z Barceloną nie zauważyłem, by ta drużyna zajmowała się jedynie wybijaniem piłek, co miało miejsce pod koniec drugiej połowy meczu z Barceloną w pucharze króla. Wszyscy wiemy, że rzeczywistość daję się pięknie opisać ciągami liczb, które z kolei tworzą bardziej złożone systemy, które nawiasem i tak są jedynie uproszczonym modelem rzeczywistości. Wielu sympatyków Barcelony stwierdza po meczu jaki ich drużyna miała procent posiadania piłki (z dumą podkreślają, że nie schodzą poniżej 70%, a miały miejsce przypadki powyżej 80 procentowe). Na każdym kroku podkreśla się ile Barcelona wymienia podań, że są to wielkości rzędu minimum 800 na mecz, sam Xavi pieści piłkę przynajmniej 130 razy w meczu. Nawet liczba 22, która wygląda na pierwszy rzut oka bardzo tajemniczo, określa optymalną wysokość murawy dla piłkarzy Barcelony. Starczy już o tej Barcelonie, bo gdzie by się nie ruszyć tam zawsze ludzie coś o Barcelonie mówią, napiszmy coś o Realu. Mou przychodząc do Madrytu stanął pod dużą presją ze strony kibiców, oraz apodyktycznego prezesa. Zresztą dyrektorowi sportowemu Valdano wiele do Prereza nie brakuję. Wszyscy oczekiwali i nadal oczekują pięknej ofensywnej gry. Czy Mourinho nie dał im tego? Zobaczmy jak Real prezentuję się w liczbach. Kibice Barcy mają prawo do swoich: {800, 130,0.7, 0.8,22}, a ja mam prawo do swoich liczb, które bynajmniej nie są efektem numerologi. Real podczas obecnego sezonu w La Liga w meczach, w których grał CR (wszystkie z wyjątkiem chyba trzech), utrzymywał się przy piłce blisko 60% czasu. Czy to zły wynik? Czy świadczy on o tym, że piłkarze Realu nie wiedzą czym jest atak pozycyjny? Mou nie miał nawet roku na wypracowanie tego na co Barcelona miała całe życie swoich wychowanków, których szkolono w jednym systemie gry już od pieluchy. Barcelona jako zespół jest kompletna ich system gry zapewnia Messiemu czy Xaviemu możliwość odegrania piłki zawodnikowi, który jest niepilnowany i relacji zwrotnej, otrzymania szybkiego podania od piłkarza do którego jeszcze nikt nie dobiegł. Tego nie da się nauczyć piłkarza podczas jednego czy dwóch sezonów, na to trzeba czasu i małych rotacji w składzie, na co zniecierpliwiony Madryt nie ma czasu. Messi w Barcelonie jest Bogiem, natomiast w reprezentacji Argentyny jedynie bardzo dobrym piłkarzem, wszyscy pamiętamy mistrzostwa świata, a kibice Barcy na pewno nie chcą pamiętać o eliminacjach do tych mistrzostw gdzie Messi był przeciętnym piłkarzem swojej drużyny. Odszedłem od tematu, przecież miało być o Realu:). Wszyscy wiemy jak wygląda klasyfikacja zdobytych bramek i asyst, Real ustępuję jedynie Barcelonie. Natomiast w statystyce oddanych strzałów sporo ją wyprzedza(596:526). Te liczby też przemawiają za tym, że Mourinho przykuwa swoich piłkarzy do własnego pola karnego i zakazuję im ofensywnej gry? Real chciał zagrać z Barceloną jak z każdą inną drużyna i na Camp Nou skończyło się manitą. Na taką grę jest jeszcze za wcześnie i Mourinho przekonał o tym Pereza.
Co się tyczy Ligi Mistrzów Real wylosował jedną z najsilniejszych grup i co było rezultatem tego losowania i wydarzeń które maiły miejsce później? Madryt jest obecnie najbardziej bramkostrzelną drużyną LM razem z Barcą. Pod względem asyst i oddanych strzałów sporo wyprzedza konkurencję! Ludzie wy tego nie widzicie.
-
2011/04/22 16:02:33
@wygraniewygra
"...panerny "futbol" Realu wkrótce znajdzie swoich naśladowców. Do tego nie jest potrzebny Żoze. Ten rodzaj gry, zachaczający już o futbol amerykański, a jeśli sędzia przyzwoli - o walki w klatce, jest prosty jak konstrukcja cepa i łatwy do skopiowania"

Nie zgadzam się, bo to zależy głównie od wykonawców, tak jak pisze @holden.caulfield. Nie każdy ma takie skille, żeby podołać nawet najlepszej taktyce.


"A nie lepiej obejrzeć mecz pełen pięknych akcji, jak choćby Tottenham - Arsenal."
A co, tutaj tego nie było? Jeśli wynik jest mizerny, to nie zawsze świadczy o jakości meczu.

Jako fan Realu od 15 lat jestem pod wrażeniem stylu gry chłopców Mou, i zgadzam się z Rafałem, że to wcale nie jest antyfutbol. Bo przecież każdy ze środkowych "defensywnych" pomocników ma możliwości (i wykorzystuje je - patrz Pepe), żeby podejść do bramki rywala lub aktywnie uczestniczyć w akcji zaczepnej.

-
2011/04/22 16:11:23
@gustav: UPDATE - o tej absencji Puyola i Abidala wspomina w dzisiejszym felietonie Wolowski (pt. Dwa Reale Madryt). Przez co jego sylogizmy brzmia po prostu bardziej wiarygodnie. Lekture polecam tez dlatego, ze trywialnie rzecz ujmujac - dosc ciekawa (z dala tylko od sekcji komentarzy, bo dno dna).
-
2011/04/22 16:22:28
W ramach uzupełnienia wypowiedzi powyżej chciałbym poruszyć sprawę stylu w jakim zagrał Real z Barcą w finale Copa del Rey. Wszystkie wypowiedzi o brutalności jedynie ze strony piłkarzy Realu są wyssane z palca, chyba oglądałem inny mecz niż osoby które tak sądzą :). W faulach jest 26:24 dla Realu. Za faul na Villi powinna być czerwona kartka, ale tą samą powinien ujrzeć Busquets za nakładkę. Co ważne żaden z piłkarzy Realu nie próbował wymusić kartki dla przeciwnika co uczynił Mascherano. Odnośnie defensywnego stylu gry Realu. Podczas 9 miesięcznej pracy Mou z piłkarzami nie udało się wypracować tak doskonałego systemu jak ten Barcy. Z innymi drużynami Real gra otwarty football nawet miły dla oka. Na Barcelonę jest jeszcze za wcześnie.
Analizując wszystkie ligowe mecze Realu, łatwo zauważyć pewną prawidłowość. Im dłużej starają się utrzymywać przy piłce tym gorszym rezultatem kończy się mecz. Obserwowalna jest mała (-0.33 ) ujemna korelacja, która stwierdza jasno im dłużej utrzymujesz się przy piłce tym mniej bramek strzelisz. Niestety w Realu tak jest, pomijając mecze z Barceloną. Atak pozycyjny nie jest jeszcze najmocniejszą bronią Realu Madryt. Również ze względu na charakter piłkarzy: Ronaldo, Özil, Di María. Oni wszyscy grają wyśmienicie z kontrataku.
-
2011/04/22 16:44:22
@blackhole.333 - sorry, ale lol lolow. Czerwo za nakladke? Takie rzeczy to chyba tylko w PESie. Kladac znak rownosci pomiedzy faulami Barcy, a faulami Realu swiadczysz tylko, ze nie ogladales meczu na trzezwo. Albo lubisz relatywizowac. Or both.

A o tym, ze Real gra inaczej z Barca niz z innymi - generalnie tak, ale zostaje jedna rzecz. Ramos w Gijon tez mial ochote na lamanie nog.

I dlatego jakiekolwiek proby zrownywania 'gry faul' Realu z 'gra faul' Barcy sa smieszne. Ja ogladam Real nie tylko w GD, wiem jak grala ta druzyna chocby rok temu i zmiana jest ogromna w ich zachowaniu na boisku (idealista powiedzialby, ze Mou odarl te druzyne kompletnie z jakiejkolwiek 'etyki zawodowej', ktora jeszcze rok temu jako tako szczatkowo sobie trwala), wiec o KONSEKWENCJI w brutalnej grze Realu moge mowic godzinami. Konsekwencji znaczacej zreszta kazda druzyne Mourinho (Costinha, Maniche itd itp). Chamstwo, cynizm i kunktatorstwo (my faulujemy - dobrze; oni - fauluja - klasc sie na ziemie!) to element strategii Mourinho. Element jego (hue hue) 'geniuszu'.

A Ty i Tobie podobni odpowiecie tylko jedno: no ale w faulach bylo 26:24!!!
:D
-
2011/04/22 17:08:46
@rezyser_rm
"A co powiesz o "krzesełku" Villi któe zrobił Ramosowi ? Dla Ciebie to był pewnie faul Ramosa bo Villa nie przejął piłki, ale nie pomyślałeś że kretyńskie zachowanie Villi ( takie w stylu "najlepszego" Pepe ) mogło doprowadzić do bardzo groźnej kontuzji -ale ty oczywiście sobie z tego sprawy nie zdajesz. "

Oczywiście, że zdaję sobie z tego sprawę i uważam, że Villa zachował się jak kretyn. Jak myślę o Davidzie w tym meczu to od razu ciśnienie mi się podnosi, nie dobijaj.

"Nie chcem twierdzić że piłkarze Realu faulu nie popełnili bo popełnili i to więcej niż piłkarze Barcelony, ale litości nie mówmy tutaj o jakimś bestialstwie czy celowym polowaniu na nogi. "

Dla Ciebie Ramos w 2.30 nie wygląda jak pitbull? Albo Pepe ścinając Busquetsa w polu karnym Barcelony? Okrążanie we trójkę Messiego, gdy ten tylko dostawał piłkę, po kolejnych powtórkach już nawet zaczęło mnie bawić :) Faulowali go nawet gdy jeszcze nie miał piłki przy nodze ale znajdował się za blisko bramki Casillasa :) Desperacja.
W końcu Real inaczej przeciwko Barcelonie grać nie potrafi: www.youtube.com/watch?v=KAOZDdGj6rI

"Chcesz popatrzyć sobie na agresywną grę to pooglądaj sobie ligę angielską .
Zaraz mi powiesz że liga angielska to rzeźnicy, a Ci powiem że może ułamek z nich to rzeźnicy tylko dlaczgo większość kibiców na świecie sądzie że to najlepsza liga na świecie ?"

Nie, nie powiem, bo jestem świeżo po meczu Tottenham-Arsenal który dobitnie pokazał co to znaczy WALKA do ostatniej chwili na boisku. Tak, liga angielska jest najlepsza.
Skoro jesteś dumny ze swoich ziomków, dumny z ich trenera, dumny z tego co się dzieje aktualnie z klubem Królewskim to okej, ale nie dogadamy się. Ktoś w komentarzach napisał że piłka nożna to charakter i styl. Zgadzam się z nim w 100%. Faktycznie, charakter Real ma. Ten charakter kibice Realu są w stanie znieść po trzech latach nieustannych porażek, jasna sprawa. Z wyjątkami: Di Stefano.

"Dlatego ze tam sięgra, nawet jak kolo dostanie po nogach to nie odstawia teatru jak Alves, Busqets czy Mascherano tylko zapi....la dalej za akcją bo sędzia nie gwizdnął a przeciwnik leci z kontrą. "

Haha, co jak co ale takie zarzuty o symulkach z ust kibica Blancos brzmią śmieszne. Di Maria w akcji: www.youtube.com/watch?v=BOfl8ZWhzVM
- pozdro ;)
-
2011/04/22 17:18:43
blackhole.333 - "Wszystkie wypowiedzi o brutalności jedynie ze strony piłkarzy Realu są wyssane z palca, chyba oglądałem inny mecz niż osoby które tak sądzą :). W faulach jest 26:24 dla Realu. Za faul na Villi powinna być czerwona kartka, ale tą samą powinien ujrzeć Busquets za nakładkę. Co ważne żaden z piłkarzy Realu nie próbował wymusić kartki dla przeciwnika co uczynił Mascherano."

Myślę, że, dobrze by było, abyś przed pisaniem komentarzy, jednak obejrzał linkowany przez mnie powyżej filmik. Polecam najciekawsze momenty 0:19, 0:32, 0:56, 1:43, 2:19. Każdy z tych fauli kwalifikował się na czerwona kartkę
-
2011/04/22 17:58:25
killy
nakładka nazywa się wtedy, gdy trafimy w piłkę. a to wyglądało na wślizg w kolana.
swoją drogą, jeśli tak brutalnie grający Real miał 26 fauli, to skąd się wzięły 24 faule Barcelony? może sędzia ich troszkę skrzywdził bo jednak głaskali tylko grajków Realu?
-
2011/04/22 18:06:11
rzym3k - mylisz kryteria ilościowe z jakościowymi, anie ty pierwszy, nie ostatni.
-
2011/04/22 18:15:39
maj.or
Krótko i na temat
0,19
Jesli uważasz że jest to Faul Ramosa na Villi to powiem że nie znasz się na piłce, a jesli twierdzisz że w dodatku na czerwoną to stwierdze że jesteś niespełna rozumu - jak wcześniej pisałem klasyczne krzesełko Villi które mogło się skończyć poważnym urazem Ramosa.
0,32
zgadza sie, najbrzydszy faul w meczu, żółta jak najbardziej ale czy czerwona ... nie było to celowe zagranie, Pepe był poprostu spóźniony z interwencją a wyszło jak wyszło, niemniej jakby sędzia czerwo to myśle że też znalazłby argumenty dla swojej decyzji tak jak i znalazłby argumenty na obrone decyzji o braku czerwa.
0:56
tutaj to pewnie co klub to opinia. niemniej jeśli Arbeloa zrobił to specjalnie to czerwo jak najbardziej, jak sie dobrze przyglądniesz to Arbeloa wstał i nie wykonał nienaturalnego ruchu mającego na celu specjalne postawienie stopy na nodze Villi, więc albo nei było w tym celowości albo poprostu Arbeloa zrobił to naprawde perfekcyjnie (czytaj naturalnie) niemniej jak mówiłem co klub to opinia - w tym wypadku jestem w stanie się z tobą zgodzić że jeśli żeczywiście zrobił to celow to czerwień, ale to moim zdaniem jedyne czerwo z wszystkich akcji które wypunktowałeś
1:43
Niby uefa każe karać każdy atak od tyłu w nogi czerem ale jak życie pokazuje mało który sędzie tak reaguje, pozatym widać było że xabi nie chciał messiemu zrobić krzywdy bo jak juz trafił go w nogi to cieł równo z trawą tylko odpuścił faul oczywiście na ż.k. ale taki który nie wyrzadza krzywdy (fizycznej) przeciwnikowi. Ź.K to max
2.19
tutaj to troche Cie emocje poniosły. Jesli w ogule Pepe dotknął Ville to po pierwsze to max co za takie zagranie siędaje to rzut wolny pośredni ( na upartego można siędoszukać nakładki )oczywiście bez żadnej kartki aczkolwiek tą akcję oglądąłem na kilku różnych ujęciach i skłąniałbym sie do tego że raczej Pepe Villi nawet nie dotknął

a teraz ja Ci coś powiem :
te twoje wspomniane 0:19 to ż.k dla Villi
0:37
czysty odbiór piłki ( gra ciałem ) a nie żdane faul na Adriano . Była identyczna sytuacja w późniejszej cześci meczu jak Adriano ciałem przepchnął CR7 który był w powietrzu a sedzia nie zareagował a powinien dac rz. wolny bezpoś.
0:42
Pedro przegrywa walke bark w bark z Pepe po czym portugalczyk dostaje ż.k , tutaj absolutnie faulu nie było nie wspomne że napewno nie na kartkę
1:09
Ramos wybija piłkę Inieście ( tak, jak sięprzyglądniesz trafia w piłkę Iniesta pada i płacze o faul który sędzia dyktuje a nie powinien
1:17
Xabi wywalczył czysto piłkę a sędzia dyktuje faul
1:26
Próba wymuszenia rzutu karnego przez Inieste
2:33
Celowe zagranie ręką Piqe - ż.k.
2:38
A tym filmiku akurat tego nie widać ( ale dobrze to widać na 2:49 ), widać że arbeloa wykopuje piłkę a Piqe idzie na niego celo kolanem, myśle że nie po to żeby zrobić krzywdę a po to żeby wymusić rzut wolny - jak by sędzia się uparł, w zaszadzie nie, jak by dał druga ż.k. a w konsekwencji czerwo dla Piqe to też by obronił swoją decyzję

Proszę to jest kilka pozycji z filmiku który miał dotyczyć fauli piłkarzy Realu na piłkarzach Barcelony, mi się osobiście nie chce i nie mam na to czasu ale moze ktoś zrobi filmik z aktorstwem piłkarzy Barcy i ich prób wymuszenia decyzji o faulu na sędzim gdzie faulu absolutnie nie było. Jak wiesz za wymuszenie jest ż.k. więc jak obiektywnie popatrzysz Alves nie dociągnąłby do gwizdka kończącego pierwszą połowę bo zdążył by złapać dwa żółtka ( za wymuszenie i za faule)
-
2011/04/22 19:22:57

"0,19
Jesli uważasz że jest to Faul Ramosa na Villi to powiem że nie znasz się na piłce, a jesli twierdzisz że w dodatku na czerwoną to stwierdze że jesteś niespełna rozumu - jak wcześniej pisałem klasyczne krzesełko Villi które mogło się skończyć poważnym urazem Ramosa."

Tak, uważam. Naskoczenie na głowę Villi i przytrzymanie go obiema kolanami, gdy próbuję wstać i pobiec za piłką, która, zdaje się, była jeszcze na boisku, to faul na czerwoną kartkę.

"0,32
zgadza sie, najbrzydszy faul w meczu, żółta jak najbardziej ale czy czerwona ... nie było to celowe zagranie, Pepe był poprostu spóźniony z interwencją a wyszło jak wyszło, niemniej jakby sędzia czerwo to myśle że też znalazłby argumenty dla swojej decyzji tak jak i znalazłby argumenty na obrone decyzji o braku czerwa."

Za taki faul Ujfalusi miał czerwo i 2 mecze w plecy. Spytaj Fergusona i Naniego, czy by tutaj dyskutowali?

"0:56
tutaj to pewnie co klub to opinia. niemniej jeśli Arbeloa zrobił to specjalnie to czerwo jak najbardziej, jak sie dobrze przyglądniesz to Arbeloa wstał i nie wykonał nienaturalnego ruchu mającego na celu specjalne postawienie stopy na nodze Villi, więc albo nei było w tym celowości albo poprostu Arbeloa zrobił to naprawde perfekcyjnie (czytaj naturalnie) niemniej jak mówiłem co klub to opinia - w tym wypadku jestem w stanie się z tobą zgodzić że jeśli żeczywiście zrobił to celow to czerwień, ale to moim zdaniem jedyne czerwo z wszystkich akcji które wypunktowałeś"

Oczywiście, że sędzia powinien podejść i zapytać, czy drogi, panie zawodniku, czy specjalnie pan wjechał z kopa w brzuch zawodnika Barcelony, bo jeśli nie to o co chodzi? A teraz poczytaj, co, również kibice Realu, pisali po faulu de Jonga na Xabim Alonso w finale mundialu.

"1:43
Niby uefa każe karać każdy atak od tyłu w nogi czerem ale jak życie pokazuje mało który sędzie tak reaguje, pozatym widać było że xabi nie chciał messiemu zrobić krzywdy bo jak juz trafił go w nogi to cieł równo z trawą tylko odpuścił faul oczywiście na ż.k. ale taki który nie wyrzadza krzywdy (fizycznej) przeciwnikowi. Ź.K to max"

Nie chciał też go zabić, zgwałcić mu żony i okraść w szatni. Czy mi się zdaję, czy ty uważasz, że czerwona kartka to tylko wtedy, gdy ktoś chce komuś zrobić krzywdę? Matko jedyna, ręce opadają.

"2.19
tutaj to troche Cie emocje poniosły. Jesli w ogule Pepe dotknął Ville to po pierwsze to max co za takie zagranie siędaje to rzut wolny pośredni ( na upartego można siędoszukać nakładki )oczywiście bez żadnej kartki aczkolwiek tą akcję oglądąłem na kilku różnych ujęciach i skłąniałbym sie do tego że raczej Pepe Villi nawet nie dotknął"

Oczywiście, że nie dotknął, Villa potrafił na jednej nodze odskoczyć akurat wtedy, gdy zbliżała się noga, niemającego złych zmaiarów, Pepe. To stara sztuczka, jeszcze z początków lotnictwa.

"a teraz ja Ci coś powiem :"

Sorry, stary, ale nie dałem rady już dalej komentować. Linia obrony, nasi nie mieli złych zamiarów, wasi jak padają to symulują, całkowicie mnie rozbroiła. Powiem tylko jedno, w pewnym momencie pobłażliwość sędziego się dla Was skończy, piękny futbol Mourihno złamie komuś nogę i zaczną się Wam bardziej przyglądać. Oby (dla Was) nie w lidze mistrzów.
-
2011/04/22 20:00:46
Nie wiem skąd ten mit, że z Barcą nie da się wygrać grając ofensywnie. Da się, namiastkę pokazał Bielsa na mundialu, niestety nie miał wykonawców.

Mourinho z kolei ich ma, a jednak nie zamierza wykorzystywać. Łatwiej jest szukać słabych punktów, i starać się na chama je wykorzystać, zamiast nauczyć zawodników takiej gry w piłkę, żeby taktyka i przeróżne pozasportowe chwyty nie były konieczne do tego, by nie dostać piątki.

Pytanie czemu tego nie wykorzysta. Prawdopodobnie dlatego, że nie umie: skąd koleś, który zaliczył epizod w portugalskiej trzeciej lidze, będąc zmiennikiem lewego obrońcy miałby mieć doświadczenie w kreowaniu gry ofensywnej piłkarzy z najwyższej światowej półki? A może dlatego, że w jego umyśle nie ma kategorii jakościowych, a są jedynie ilościowe (trofeum + trofeum...). A może dlatego, że zwyczajnie mu się nie opłaca? Tworzenie dobrze grającej, ofensywnej drużyny to okres 2-3 lat (między innymi dlatego odpadł Pellegrini), on natomiast nie ma tyle czasu, bo trofea uciekają.

Bredzenie, że z pucharu po tak brzydkim meczu kibice się nie cieszą nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście że się cieszą. Z pięknej gry i trofeum cieszyliby się jeszcze bardziej. Jeszcze bardziej z tego + 3:0 do przodu.

"Genialna taktyka" to substytut gry w piłkę, nie zaś jej element.
-
2011/04/22 20:18:35
Zmiennik lewego obroncy w 3 lidze?:-)wiedzialem ,ze był cienki ,ale że aż tak to nie sadziłem.Guardiola by sie z nim zabawił na boisku.
W 2006 r na Mundialu złotą piłke dla najlepszego piłkarza dostał Zidane.Zapewne według kryteriów pana trenera i wielu tu piszacych to trofeum nalezało się Materazziemu.Strzelił bramke w finale , genialnie wykonal taktyke prowokowania przeciwnika czym przyczynił sie do wyrzucenia go z boiska,byl w drużynie zwyciezców a przecież tylko ci się liczą.dobrze was rozumiem?

"Genialna taktyka" to substytut gry w piłkę, nie zaś jej element".
Swietne słowa.
-
2011/04/22 20:28:46
hardee
Wydaje mi się, że nie znasz znaczenia słowa "substytut".
To co robi Barcelona? Gra w piłkę czy też uprawia jej zamiennik? Dążenie do jak najczęstszego posiadania piłki niewątpliwie jest jakąś taktyką, może niezbyt wysublimowaną ale jest.
-
2011/04/22 20:48:32
@hardee: Bielsa grał z Barceloną?

Ok, grał z Hiszpanią. Postawił kuriozalnie wysoko linię obrony, dostał szybko bramkę po kontrze, nałapał żółtych kartek próbując grać pressingiem... Gdyby Hiszpanie nie odpuścili po przerwie, to by biednych Chilijczyków rozjechali.

Z tym "zmiennikiem lewego obrońcy w trzeciej lidze" to w ogóle pojechałeś. Jakie to niby osiągnięcia piłkarskie ma np. Arsene Wenger? I co to ma do rzeczy?
-
2011/04/22 20:53:56
To ja już wolę sposób, w jaki z Barcą zagrał Szachtar na CN. Gdyby byli tak skuteczni, jak Katalończycy, byłoby naprawdę fajnie.
-
2011/04/22 20:54:43
substytut - zamiennik

Można uprawiać sofistykę, i twierdzić, że wszystko czego nie gwizdnie sędzia to piłka nożna. Ale ja nie zamierzam. Dla mnie sport to hart ducha i pokazywanie swoich najlepszych stron, nie zaś koncentrowanie się na niezbędnym minimum. Piłki nożnej, w przeciwieństwie do choćby lekkiej atletyki, to jakby nie dotyczy, a szkoda.
-
2011/04/22 21:05:15
Teoretycznie to Real zagrał bardziej ofensywnie i ma to zresztą swoje potwierdzenie w statystykach. Może tylko w statystyce posiadania piłki wygląda to inaczej ale przewaga w tej statystyce wcale nie oznacza bardziej ofensywnej gry.
-
2011/04/22 21:05:52
I bardzo dobrze, że nie dotyczy piłka nożna jest taka jaka jest i za to ją w Europie kochają spośród wszystkich dyscyplin sportu - za jej różnorodność. To, że w innym sporcie jest inaczej, nie oznacza że w każdym tak musi być.
Też mógłbym sobie ponarzekać, że np. sędziowie nie mogą odgwizdać gry pasywnej tak jak w piłce ręcznej czy koszykówce przeciw drużynie która trzyma piłkę głównie po to by ją trzymać.
-
2011/04/22 21:08:25
@airborell:
Mój błąd. Myśl płynna zmieniła się podczas pisania, i nie poprawiłem "prawdopodobnie" na "być może". Poza tym Wenger spędził znacznie więcej czasu jako rezerwowy w pierwszej lidze francuskiej, i był zawodnikiem ofensywnym, trenował więc zupełnie inne elementy niż Mou.

Hiszpania (6 piłkarzy obecnej Barcy w wyjściowym) do błędu bramkarza Chilijskiego nie była w stanie nic zrobić na boisku, a było to w 25 minucie. Potem się "sypło" Poza tym, jak już napisałem to nie Ci zawodnicy, którzy grają w Realu.
-
2011/04/22 21:16:56
@gustav_adolf

A widziałeś kiedyś "parkowanie autobusu" w ręcznej, albo koszu? :) Tamte sporty wyglądają zupełnie inaczej, style gry są niemal w ogóle nie zróżnicowane, jeśli odnosisz do do piłki nożnej, a gra pasywna to konieczność.

Poza tym ciekaw jestem jak wyglądałby taki przepis w przypadku Mou vs Barca. Gwiżdżą grę pasywną B., a M. wznawia grę oddając jej piłkę? :)
-
2011/04/22 21:19:09
Za każdym razem cholera jak w notce pojawiają się słowa "Barcelona" i "Real" robi się tu niewyobrażalna chryja:D Co mnie nie dziwi... na boisku było tak samo. Jasne, rozumiem "święta wojna" "odwieczna nienawiść" ale jak ideologia i jakieś zaszłości historyczne włażą na boisko to mi się nie podoba. Nie Portugalczyk zarżnął piękno piłki tylko zawodnicy na płycie. Brutalne faule, ciągłe granie z sędzią w zabawę "zabili mnie niech ma spojrzy jak widowiskowo padam!!", dyskusje i przepychanki. Nie jestem sympatykiem żadnego z tych klubów więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem zawiedziony poziomem widowiska.
-
2011/04/22 21:25:44
hardee
Zaczerpnięcie przepisu o grze pasywnej jest tak samo absurdalne jak koncentrowanie się tylko na swoich umiejętnościach wzięte z lekkiej atletyki, bowiem przeciwnik zawsze mniej lub bardziej będzie przeszkadzał, a wygrywa ten kto robi to skuteczniej.
-
2011/04/22 21:32:50
Ale to ty wspomniałeś o wprowadzeniu gry pasywnej (która notabene wymusza większe zaangażowanie, i zbliża ręczną do lekkiej atletyki...).

Przeszkadzanie? No właśnie, czemu zamiast przeszkadzać, nie próbuje się grać lepiej? Pomyśl sobie jakby wyglądały biegi np. 400 m, gdzie dozwolone byłoby podkładanie nóg, itp., słowem "przeszkadzanie" Wygrywaliby nie najlepsi, tylko najcwańsi (o ile w ogóle ktoś by jeszcze biegał). Próbkę miałeś w short-tracku na którejś z poprzednich zimowych igrzysk :).

Jak już wspomniałem - ja od tych substytutów wolę, żeby grali który lepszy.
-
2011/04/22 21:57:34
No i wygrywa szybszy, silniejszy, skłonny do ryzykownych starć, unieszkodliwiający przeciwnika.
Taktyka i gra obronna są takim samym elementem piłki nożnej jak atak.
-
2011/04/22 22:24:17
Jak myślicie kto wygra w środę, a potem za tydzień we wtorek i przejdzie do finału na Wembley??? Bo ja uważam, że Real teraz tylko podrażnił Barce i że dwa razy taka taktyka zadziałać mogła, ale przeciwko takim wirtuozom, jakimi na pewno są barcelońskie maluchy teraz przegra. W dodatku sędziowie też nie będą przychylni Mourinho i nie będą się wahać na pokazywaniem kartek graczom z Madrytu... Jakie wyniki obstawiacie???
-
2011/04/22 22:49:51
Jeżeli Mourinho wygra w tym sezonie CL to oznacza to, że mamy do czynienia z geniuszem, Dostojewskim futbolu. Jedynie co będę mógł powiedzieć to tylko tyle, że mogłem żyć w czasach kiedy on był aktywnym trenerem.
-
2011/04/22 23:04:38
gustav_adolf, hardee
O ciekawy temat zahaczyliście. Gdyby rzeczywiście futbol był zmuszony do wprowadzenia regulacji premiujących ofensywny futbol, to Barca w tym meczu z 10 razy oddała by piłkę za free - tak jak w koszykówce i piłce ręcznej. Bo jak Real grał pasywnie bez piłki (można rzec: normalka - broni się), tak Barca grała futbol pasywny piłką (podając wielokrotnie do obrońców i z powrotem, miast decydować się na ryzykowny atak). To jest fajny przepis, ja bym popierał. Nie pod kątem tego meczu akurat, ale raczej sytuacji, gdy drużyna X prowadzi z drużyną Y i ściemnia klepaniem w obronie, bo to bezpieczniejsze. Koszykówka z naliczanym czasem raczej odpada, ale ręczna z sędziami wskazującymi "ściemniasz!" to ciekawa propozycja. Na pewno z taką regulaminową opcją środowe spotkanie było by o wiele bardziej intensywne. Jak i 70% innych.
-
2011/04/22 23:14:58
Ojej, Barca przegrała i już się zaczęły teksty o tym jaki to Mourinho fe i jak on może w ogóle obierać taktykę. Powinien nic nie mówić zawodnikom itd. , macie piłkę i róbta co chceta. Dlatego w Polsce nigdy nie będziemy mieli zawodników z prawdziwego zdarzenia. Krytyczne pogglądy na rolę taktyki w sporcie są dla mnie żenujące. Odbierając rywalizacji piłkarskiej możliwość wykorzystywania różnych rozwiązań, odbieramy jakikolwiek sens. A jesli mowa o niesportowych zachowaniach.. Ile czasu będziemy robić z Barcelony Świętą Krowę ? He he, nikt już nie pamięta, że piłkarze Barcelony przy każdej możliwej okazji łapali się za twarz, by sędzia wyrzucił Pepe? Bardzo ciekawe rozwiązanie. Okazało się, że nie można sobie podawać piłki przez 10 minut żeby zmęczyć przeciwnika... bo przeciwnik przeszkadza... ha ha.. ojej, trzeba symulować. To rzeczywiście zachowanie godne drużyny Jezusów Chrystusów. A konkluzja jest taka, że pierd...e tu jakieś smuty, o brzydkiej grze, o niesportowej rywalizacji i waszym jakże obiektywnym pięknie piłki. Dla mnie Barcelona nie jest żadnym wzorem, Mourinho też nim nie jest. Zarówno to co grała Barcelona jak i Real to był football na wysokim poziomie, czy to sie komus podoba czy nie. W szachach tez nie powinni się w ogóle bronić? Wielu kibiców Barcelony czy tez postronnych przyznało po meczu, że Real wygrał zasłużenie, co więcej wielu z nich rozumie przy całej swojej miłości do stylu Blaugrany, że Football to nie tylko podania, dryblingi i strzały, ale też ustawianie się, krycie i odbiór piłki. Zresztą nie rozumiem jak można dyskredytować grę w obronie. W takim razie Pique czy Puyol to podrzędni gracze Barcelony?
Real bronił się przez niemal całą drugą połowę . Dlaczego? Bo nie chciał strzelić bramki, czy może Barcelona zaatakowała pressingiem i ciężko było dokładnie wyprowadzić piłkę z pod własnego pola. Sensu zachowawczej gry zrozumieć nie mogą chyba tylko hazardziści czy narwańcy. DLa przykładu, Czy ktoś tu stawia ogromne sumy pieniędzy na zwycięstwa drużyn słabo notowanych, bo uważa, że zdobywanie pieniędzy na stosunkowo pewnych zakładach jest zbyt proste i cwaniackie? W tamtym roku było plucie na Inter, w tym zaczyna się plucie na Real. Nauczcie się przegrywać. Zaparkowany Autobus strzelił o jedną bramkę więcej od wirtuozów. No tak, a nasi artyści nie uraczyli nas żadną... (chociaż przy bramce Pedro spalony był niewielki)
-
2011/04/22 23:33:13
msj5
Dokładnie. Wystarczy zobaczyć w jaki sposób zdobywał tytuły i z jakimi zespołami i w jakich ligach:
Fc Porto - drużyna z na pewno słabszymi piłkarzami niż tamtejszy Milan czy Real, Arsenal. Co robi Mourinho - wygrywa ligę mistrzów.
Później epizod w Chelsea - tam ligi mistrzów nie zdobył, natomiast mistrzostwo Anglii, z drużyną rozbitą, która nie wygrała trofeum od 50 lat (nie wspomnę, że dwa razy doszedł do półfinału ligi mistrzów, gdzie po prostu miał wielkiego pecha - przegrana z liverpoolem po bramce, którą namalował sędzia).
Później trafił do Interu - oczywiście ligę włoską zdobył (to była norma, teraz pierwszy raz od chyba 4-5 sezonów ligę włoską wygra Milan) oraz ligę mistrzów z drużyną, która wtedy nie zachodziła dalej niż 1/8.
Teraz byłby Real - sytuacji "Królewskich" opisywać nie muszę. Tak naprawdę te wszystkie tytuły (obojętne czy były zdobywane taktyką ofensywną czy "autobusem") były zdobywane z drużynami, które sezon temu się nie liczyły. To świadczy o geniuszu trenerskim Mourinho i o tym - że moim zdaniem jest najlepszym trenerem wszechczasów. Dodatkowo - mimo tych wszystkim konferencji, po których wszyscy mówią, że jest chamem, uważam że jest naprawdę "dobrym" człowiekiem, który na pierwszym miejscu zawsze stawiał rodzinę. Jestem kibicem Barcy od 2003 roku kiedy przyszedł Ronaldinho i bardzo bym chciał żeby w 10 rocznicę kibicowania, kiedy Guardiola zakończy przygodę z Barcą trenerem został właśnie Mourinho. Wiem, że szans nie ma prawie żadnych, natomiast wydaje mi się, że dopiero wtedy Barca osiągnęłaby prawdziwą hegemonię i wygrywałaby wszystko po kolei.

No cóż - pozostaje pomarzyć. Pozdrawiam!
-
2011/04/23 00:07:21
tom.solek - chyba za wcześnie by nazywać Mourinho najlepszym trenerem wszechczasów. To podobnie jak z nazywaniem Barcelony najlepszą drużyną wszechczasów. Trudno jest porównywać trenerów czy drużyny z różnych epok. Sprawiedliwiej jest moim zdaniem powiedzieć, że Barcelona jest drużyną wybitną, najlepszą od wielu lat, a Mourinho najlepszym trenerem w ostatnich latach.
Nie podzielam również twojej chęci zobaczenia Mou w Barcelonie. Mamy do czynienia z dwoma legendami... których rywalizacja przyćmiewa wszystkie inne wydarzenia we współczesnym football'u. Barca stała się drużyną, z którą sukcesem jest wygrać nawet pojedynczy mecz. Na palcach jednej ręki można policzyć spotkania kiedy stawała naprzeciw równorzędnym rywalom w ostatnich 3 sezonach. Patrząc na Mourinho przez pryzmat ostatnich lat, ilu trenerów osiągało tak wyrównane, doskonałe rezultaty zmieniając kluby jak rękawiczki?
Potrzebna jest jakaś równowaga, jeden absolutny dominator zniszczyłby rywalizację. Gdybym był kibicem Barcelony, cieszyłoby mnie to, że jest ktoś taki jak Mourinho. Jakie sukcesy smakują lepiej, te osiągane niemal bez trudu i bez przerwy, czy te osiągane po zaciętej walce z równorzędnym rywalem? Po stokroć chętniej obejrzę jeszcze dwa mecze podobne do tego środowego, niż jakąś sromotną klęskę w pierwszym meczu Realu, która przekreśli ich nadzieje na finał. Chcę widowiska, a nie jednostronnej demolki. Mamy za Sobą najgorsze ćwierćfinały LM jakie widziałem.. Niech Shalke i Real postawią ciężkie warunki, bo obejrzymy najgorsze półfinały w historii. I 90%-owe posiadanie piłki z pięknem nie będzie miało nic wspólnego.
-
2011/04/23 00:34:49
2paaac
Źle to opisałem, masz 100% racji. Chodzi mi tylko o to, że uważam, że barca rozwalalaby wtedy wszystkich. Dla mnie jako kibica barcy byłoby ciekawie - przez 2 lata, później przestałbym kochać piłkę, bo własnie piękno tego sportu polega m.in. na nieprzewidywalnosci. Własnie o to chodzi w sporcie - raz wygrywasz a raz przegrywasz i to jest własnie jego piękno.
Apropo trenera i drużyny wszechczasow - barcie brakuje jeszcze 2 dobrych sezonów, natomiast mourinho moim zdaniem jest póki co poza konkurencja. Te ćwierćfinały - moze najnudniejsze nie były, ale na pewno były nudne. Aha i te 90% posiadania piłki w przypadku 1 połowy pucharu króla - rzeczywiście są przeciwieństwem dobrej piłki. Natomiast te listopadowe i poprzednie 4 kończące sie prawdziwa demolka realu - tak są pięknem futbolu.
-
2011/04/23 01:01:28
@gustav adolf -

"To co robi Barcelona? Gra w piłkę czy też uprawia jej zamiennik? Dążenie do jak najczęstszego posiadania piłki niewątpliwie jest jakąś taktyką, może niezbyt wysublimowaną ale jest."

Barcelona chce bardziej podlanej i krótszej trawy, żeby lepiej chodziła PIŁKA, żeby ŁATWIEJ się grało PIŁKĄ. Mourihno nie chce takiej trawy, żeby GORZEJ chodziła PIŁKA, żeby gorzej się grało PIŁKĄ. Rozumiesz już? facet chce uprawiać PIŁKĘ NOŻNĄ w ten sposób, że robi wszystko żeby PIŁKĄ jak najmniej grano.

"I bardzo dobrze, że nie dotyczy piłka nożna jest taka jaka jest i za to ją w Europie kochają spośród wszystkich dyscyplin sportu - za jej różnorodność. To, że w innym sporcie jest inaczej, nie oznacza że w każdym tak musi być."

Stary, ale powiedz tak sobie w duchu; podobała ci się gra Grecji? Albo finał Holandii z Hiszpanią? Czy może po prostu cieszy Cię fakt, że brzydko, a momentami wręcz obrzydliwie, ale jednak ktoś w końcu ograł Barce w prestiżowym pojedynku o tytuł?

@bartoszcze- "To ja już wolę sposób, w jaki z Barcą zagrał Szachtar na CN. Gdyby byli tak skuteczni, jak Katalończycy, byłoby naprawdę fajnie."

Ach, jaka szkoda, że Szachtar wylosował Barcę i odpadł. Moim zdaniem z każdym innym by sobie poradził i miał realną szanse na finał.

msj5 "Jeżeli Mourinho wygra w tym sezonie CL to oznacza to, że mamy do czynienia z geniuszem, Dostojewskim futbolu."

Lol, rzeczywiście z Mou taki geniusz, jak z Dostojewskiego, heh.

@tom.solek - "Później epizod w Chelsea - tam ligi mistrzów nie zdobył, natomiast mistrzostwo Anglii, z drużyną rozbitą, która nie wygrała trofeum od 50 lat..."

He, he, he no straszna sprawa z tą rozbita drużyną, zwłaszcza syberyjskim złotem Romka A. Aż się wzruszyłem nad ich rozbiciem.
-
2011/04/23 01:11:37
O ile bardziej piękny był 3 lata temu szpaler barcelony na Santiago Bernabeu hahahahhahaah :D
Kłaniać się mistrzom z Madrytu :)

Barcelona druzyna wszech czasów??? Hahahahahha dobry zart. Po 3 dobrych sezonach???? Śmiechu warte. Jak wygraja 5 razy LM z rzędu to wtedy mogą w ogóle startować do osiągnięć Realu.

Nie tak dawno byl pamietny szpaler, a przypomne, ze na poczatku tego wieku nie kwalifikowali sie nawet do LM, nie wspominając już o tym, że kibice musieli machać białymi chusteczkami żeby wymusic zwolnienie van Gaala bo klub był tylko 3 pkt nad strefa spadkowa (sezonowcy, czyli wieksza czesc kibicow barcelony, oczywiscie nawet o tym nie wiedza). I to ma być najlepsza druzyna XXI wieku??? Phi chyba w pici pollo na małe bramki, na kolanach piłką od golfa.

Pozdrowienia dla zwycieskiego Madrytu. I jesli chodzi o boisko, nawadnianie murawy, styl gry Realu, nie mówiąc już o pracy sędziów, to jedna prosba do c(i)ules: PŁACZ OFF.
Nie umiecie przegrywać to wróćcie się bawić do piaskownicy. Jak Ovrebo oszukał na oczach całego świata Chelsea w meczu z barcelona to nikt z was sie nawet nie zajaknął, że sędzia oszust.
-
2011/04/23 01:27:47
maj.or
No wiadomo, ze ciężkiego losu finansowego to oni nie mieli, natomiast drużyny zgranej tez nie posiadali, trzeba ja było poukładać. Poza tym świadczy o tym to ze było to pierwsze mistrzostwo od 50 lat.
-
2011/04/23 01:36:37
ppiotrekk1990
To znajdź drużynę grająca równie efektownie co efektywnie jak barca w XXI wieku (szczególnie od 2004 roku-pomijając dwa lata). 2 wygrane ligi mistrzów, 5 mistrzostw Hiszpanii a oprócz tego historyczny sezon gdzie zdobyli tryplet. Konkurować z nimi moze jedynie Manu, myśle ze wszystko będzie zależało od tej ligi mistrzów. Poza tym trochę bezsensu porównywać czasy gdy w Hiszpanii żyli jeszcze druga wojna swiatowa do współczesnych. Futbol jest teraz kompletnie inny. Wtedy wystarczyło kilku zwinniejszych zawodników, teraz trzeba miec drużynę. Pozdrawiam! ;)
-
2011/04/23 02:18:03
@maj.or
Znowu zajmujesz pozycję pt. "nikt nie gra tak jak Barcelona, a każdy wygrywa w inny sposób jest gorszy".

"Barcelona chce bardziej podlanej i krótszej trawy, żeby lepiej chodziła PIŁKA, żeby ŁATWIEJ się grało PIŁKĄ. Mourihno nie chce takiej trawy, żeby GORZEJ chodziła PIŁKA, żeby gorzej się grało PIŁKĄ. Rozumiesz już? facet chce uprawiać PIŁKĘ NOŻNĄ w ten sposób, że robi wszystko żeby PIŁKĄ jak najmniej grano."
Chcieć to sobie może na własnym stadionie, a nie na boisku przeciwnika, które zapewne normy i tak spełniało. Nawet jeśli Mourinho "psuł" boisko, to również czynił to wobec własnej drużyny. W wyższej trawie piłka wolniej chodzi, ale też i trudniej się z nią i za nią biega.
Myślę, że w tym całym zamieszaniu bardziej chodziło o PR niż o te 3,5 cm wyższą trawę. Przecież nie kazał tam robić klepiska bądź wylewać betonu.

"Stary, ale powiedz tak sobie w duchu; podobała ci się gra Grecji? Albo finał Holandii z Hiszpanią? Czy może po prostu cieszy Cię fakt, że brzydko, a momentami wręcz obrzydliwie, ale jednak ktoś w końcu ograł Barce w prestiżowym pojedynku o tytuł?"

Ostatni finał MŚ zbyt pasjonujący nie był, ale przy grze o taką stawkę, można zrozumieć obie strony.
Tak, podobał mi się monolit w mistrzowskiej Grecji. Już w eliminacjach do tamtego turnieju widziałem bardzo poukładany zespół, który może namieszać. Cieszyło mnie to, że potrafili dwukrotnie pokonać gospodarzy, którym zazwyczaj pomagają ściany.
Jednak najbardziej w tym gatunku pasowali mi Włosi na mundialu 2006, Chelsea za Mourinho oraz Valencia Cupera.
Moja niechęć do Barcelony i Realu nie ma tu żadnego znaczenia.
-
2011/04/23 02:31:46
@tom.solek: Idealizujesz i upraszczasz. Przyczepie sie tylko do Porto, do innych watkow mi sie nie chce, bo zostaly juz rozklepane na wszystkie strony przez wielu komentujacych wczesniej.

Otoz poza Portugalia niewiele osob o tym pamieta, ale sklad Porto byl wtedy wyjatkowo jedwabisty.

Wynikalo to z mega komfortowej sytuacji finansowej jaka wladze Porto mialy przed sezonem 2002/2003 (brak spektakularnie drogich transferow; brak trofeow - brak premii dla pilkarzy - oszczednosci). Brak mistrzostwa od sezonu '98/'99 (czyli jak na Porto niemal wieki) i obserwacja triumfow malo lubianych rywali sklonily wladze Porto do ryzyka. Postawiono na obiecujacego mlodego trenera Leirii. Jego trzecie miejsce, pomimo kilku slabszych wynikow w trakcie kampanii, uznano w Porto na koniec sezonu za spory sukces i... dano mu latem 2003 roku wolna reke w przemeblowaniu skladu. W tym przypadku nie oznaczalo to banalnego kupna 5 graczy, sprzedazy dwoch i wioooo.

Mourinho dostal czek in blanco i w reku z nim wladze Porto wpuscily go do sklepu z zabawkami.

Ten budzet mial oczywiscie pewne ramy, ale 1) pilkarze Primeira Liga sa tansi niz chocby La Liga 2) po pobycie w Benfice i Leirii, Mou jako perfekcjonista z notesikiem w reku doskonale znal lokalny rynek, wiedzial komu sie konczy wkrotce kontrakt itd itp. Skonczylo sie to tym, ze Mourinho wymienil kilkunastu (!) pilkarzy w jednym (!) okienku transferowym. Kupiono paru czolowych pilkarzy portugalskiej ligi, niektorych za bezcen. Zakupy sponsorowaly tez m.in. pieniadze ze sprzedazy z Jorge Andrade (wowczas czolowy obronca ligi i jego sprzedazy dlugo nie chcieli darowac ani kibice, ani czesc Zarzadu), ktorego za 13 mln euro kupilo Deportivo. To samo zrobil Mourinho po roku i z ulepszonym po swojemu skladem wygral Lige Mistrzow. (Historia transferow z tamtych lat - dostepna chocby na transfermarkcie.)

Z tym, ze Porto MIALO SLABSZY SKLAD moglby sie zatem nie zgodzic z Toba Real Madryt, MU i silne wtedy Lyon (w grupie nad Bayernem) z Depor (wywalilo PSV, Juve i Milan). To mogli byc pilkarze anonimowi dla Ciebie, Szpakowskiego czy innych polskich dziennikarzy / komentatorow.

Ale pilkarze, ktorych mial badz nasprowadzal Mourinho do Porto w latach 2002-2004 nie byli ani troche anonimowi w Portugalii*.

Co najlepiej dopelnia fakt, ze to na graczach Porto (6 sztuk, z czego 5 w podstawie) oparta byla od dluzszego czasu kadra Portugalii. Ktora ledwie miesiac po finale LM '04 zdobyla srebro na EURO 2004. (Do tego - podstawowym pilkarzem Rosji byl Alejniczew.)

Wniosek jest prosty: Sukces Porto to nie jest sukces genialnego trenera z banda patalachow znikad, jak przewaznie przedstawia sie ich 2 ligi, p. UEFA + LM (+ PI); m.in. Ty. To sukces dobrego trenera ze znakomita druzyna, ktorej czlonkow podobieral sobie w 12 miesiecy ze wszystkich mozliwych polek supermarketu portugalskiej ligi.

A na to trzeba bylo miec pieniadze. Akurat - taki zbieg okolicznosci - ze Porto troche mialo, a Depor dla Andrade rozbilo sejf...

W futbolu za darmo nic nie ma i po ogoloceniu klubowej kasy z hajsu na premie dla pilkarzy - Porto nie obudzilo sie w Europie do dzis. Ale oczywiscie nie dotyczy to Mourinho, ktory juz latem 2004 roku mokl sobie w londynskim deszczu:) A tam czek na zakupy byl jeszcze wyzszy.

Do wszystkiego czego tknal sie Mourinho - trzeba bardzo konkretnych pilkarzy, wasko wyspecjalizowanych, ulepionych ze specyficznej gliny. A na takich - trzeba pieniedzy. I to duzo. Nie odbiera to Mou zaslug, ale powinno ich immanentnym elementem ich wszelkich interpretacji.


* Za to fakt, Mou zrobil z nich druzyne i wyniosl na salony.
-
2011/04/23 02:40:40
@ppiotrekk1990: Gdybys nie byl stanczykiem tego bloga, doskonale wiedzialbys, ze 5 razy z rzedu Pucharu Europy pewnie nie wzniesie juz nikt.

Nigdy.

Zdziwie sie, gdy komukolwiek uda sie to razy z rzedu chocby cztery. Konkurencyjnosc LM osiagnela poziom, o jakim Di stefano, Puskasowi i innym czlonkom Yé-yé teamu sie nie snilo. No ale po co mialbys sie nad tym zastanawiac, nie?

Rozumu nie rozdaja kazdemu i - jak widac po Tobie - tym rozni sie rozum od dostepu do internetu.
-
2011/04/23 09:42:23
killy

Oczywiście Mourinho miał pewne ułatwienia (takie jak wymieniłeś) natomiast nie zmienia to faktu, że moim zdaniem składu wtedy najmocniejszego nie miał. Poza tym jednak wykonał te trafne zakupy! Zobacz też w innych klubach, w których pracował. Niby budżet wielki, więc sprowadzić mógł kogo chciał, ale sprowadzał jakże trafnie. W Interze kupił Eto'o, Sneijdera, Chivu i Lucio (możliwe, że o kimś zapomniałem) i wszyscy ci piłkarze (no może poza Chivu) stali się trzonem Interu. Teraz Real - Mourinho kupuje Carvalho, Khedire, Di Marie oraz Oezila. Może poza Oezilem byli to piłkarze, bez których miałby nieporównywalnie mniejsze szanse na zdobycie Pucharu Króla. To też świadczy o tym jaki Mourinho jest (moim zdaniem genialny) dobry. Pewnie niektórzy stwierdzą, że to nie było nic trudnego, ale jak pokazał np. Guardiola (Ibrahimovic!) trzeba mieć naprawdę dobre trenerskie wyczucie i umiejętności, żeby wiedzieć kogo sprowadzić. To, że teraz nie zdobędzie się Ligi Mistrzów 4 razy z rzędu - tutaj się 100% zgadzam i chyba ktoś kto ogląda piłkę 2 razy do roku (EL Clasico) bądź naszą Ekstraklasę nie wie, że teraz nie zdobędzie się Ligi Mistrzów (moim zdaniem) 3 razy z rzędu. Z resztą to tylko dopełnienie bo sam odpowiedziałem ppiotrekkk1990 na to wcześniej i mam taki sam punkt widzenia. Barierę 2 z rzędu wygranych Ligi Mistrzów, kiedyś się osiągnie, bo UEFA się w końcu zegnie. Jak dla mnie (nie wiem, może to zbieg okoliczności, ale wydaje mi się, że może coś tu nie grać-wszyscy wiemy co UEFA potrafi zrobić) kiedy przychodził moment, gdzie drużyna mogła zdobyć drugi raz Ligę Mistrzów z rzędu, to UEFA maczała w tym palce (mówię o niedawnych latach):

Rok 2009 - półfinał Chelsea-Barca (w finale wtedy już czekał Manu) i nikt nie chciał drugiego, angielskiego półfinału z rzędu (rok wcześniej Manu po pamiętnych karnych wygrał z Chelsea). Poza tym Manu łatwiej byłoby się rozprawić z londyńską Chelsea niż z wielką wtedy (mimo męczarni w półfinale) Barceloną. I co robi sędzia w rewanżu? Nawet zagorzały kibic Barcy może zauważyć, że któryś z tych karnych na pewno był, a po 2-0 Barca by nie przeszła dalej.

Rok 2010 - półfinał Barca - Inter i sędziowie i w 1 i w 2 meczu sprzyjają Interowi. Poza wyrzuceniem Motty za to, że prawie zabił Busquetsa inne sporne (albo oczywiste) decyzje były przeciwko Barcy. Spalony w 1 meczu, no i ta bramka w rewanżu w 91 min., która moim zdaniem niesłusznie nie została uznana. To jest oczywiście tylko mój punkt widzenia, pewnie trochę nieobiektywny - w końcu jestem zagorzałym fanem Barcy.

Może to zbieg okoliczności, może nie, z zaciekawieniem czekam na Twój punkt widzenia. Pozdrawiam!
-
2011/04/23 10:31:06
Kurde
generalnie zgoda w zasadzie ze wszystkimi jako kibic Barcelony powiem tak - era Realu nadchodzi niuchronnie i szkoda, że w tym roku nie będzie na Wemblej finału tej rywalizacji.Hiszpański finał na Wembley ? Utarcie nocha tym angielskim bufonom w ich świątyni to to by była fajna sprawa. Równać się z tym może tylko zwycięstwo w konfiguracji United - Real/Barca. Utarcie nosa oczywiście dotyczy tylko angielskich kiibiców bo zawodników wychowanych na wyspach to w czołowych klubach PL jest niedużo
-
2011/04/23 10:35:52
Ale co się odwlecze...
-
2011/04/23 11:34:58
Utarcie nosa oczywiście dotyczy tylko angielskich kiibiców bo zawodników wychowanych na wyspach to w czołowych klubach PL jest niedużo

ta, zwłaszcza we wspomnianym przez ciebie MU ;)
-
2011/04/23 11:42:59
@tom.solek
Nie nazywaj sie kibicem Barcelony skoro chciałbyś trenera M. zobaczyć w tym klubie.M. prowadzacy Barce z Ronaldinho w składzie?większego profanum sobie nie wyobrażam.Dzis na you tube nie ogladalibysmy magii piłkarskiej tego zawodnika tylko skuteczne faulowanie przeciwnika i wypełnianie taktycznych założeń.Genialne rajdy Mesiego?zapomnij.Mesii charujacy w obronie to jest cudowne doznanie estetyczne.
NIGDY trenera M w Barcelonie , nawet gdy beda w strefie spadkowej.

Z wypowiedzi wielu wnioskuję ,że stawiają trenera M. na równi z piłkarzami pokroju Messi, Ronaldinho,Zidane,Ronaldo i inni.W jednym zdaniu potrafią wymienić nazwiska genialnych piłkarzy i trenera M. jak dla to mnie to kolejna profanacja.
Zupełnie jak stawianie na równi Phila Jacksona z Michaelem Jordanem.Bez tego pierwszego NBA mogłoby istnieć ,bez historii Air Mike'a nie wyobrażam sobie.
Bez genialnych strategów piłka nożna nadal będzie przyciągać setki milionów ludzi, bez genialnych wirtuozów z płyty boiska już nie.
-
2011/04/23 12:11:18
hazz2

Niekoniecznie ta era musi nadejść. Jeśli Barca zrobi przemyślane transfery i coś zmieni w swoim ustawieniu (nie mówię tutaj o grze z 5 obrońcami, tylko tak jak w tym sezonie swoją grę urozmaiciła tym, że w momencie ataku def.pom. jest trzecim obrońcą, a boczni obrońcy są pomocnikami) i przejdzie do finału na Wembley to niekoniecznie era się musi skończyć. To jak na razie było jedyne zwycięstwo Realu. Poza tym zobaczymy jak Real poradzi sobie na Camp Nou - bo jak na razie grał tylko u siebie albo na stadionie neutralnym.

wiem_najlepiej

Nie wiem czy zauważyłeś, ale jak Mourinho prowadził jakieś zespoły, to nie drużyna przystosowywała się do Mourinho, tylko generalnie Mourinho do drużyny. W Interze chodziło o zdobycie Ligi Mistrzów obojętnie jaką drogą, a przypominam, że w pierwszym meczu w Mediolanie Inter wygrał 3-1. Nie mógłby tyle wygrać grając autobusem. A w drugim meczu Mourinho byłby idiotą, gdyby na tak jak wtedy grająca Barce (na własnym stadionie) wyruszył na otwarty bój (jeszcze grając w 10). Teraz, gdy przyszedł do Realu, jakoś nie widzę, żeby Ronaldo nie robił rajdów i biegał tylko w obronie. Wiadomo, jakieś, małe zadania taktyczne dostał, ale 28 bramek w lidze strzelił. W finale Pucharu Króla, Mourinho nie mógł zagrać inaczej. To, że wtedy tak zagrał nie znaczy, że Barcelona wygrywałaby mecze tylko po 1-0, a Messi grałby na prawej obronie, jak Eto'o w finale w 2010 roku. Wystarczy, że popatrzysz na wyniki Realu. Jakoś Real grając pod batutą słynącego z "wielkiej gry defensywnej" Mourinho wygrywał 8-0, bądź 6-1 itp. Hmmm..., pewnie rywale im się położyli albo Real im zapłacił, żeby nie było, że wygrywają tylko po 1-0...

Apropo stawiania trenera Mourinho na równi z wybitnymi piłkarzami: wiadomo, że bez Mourinho piłka nożna będzie przyciągać miliony ludzi, bo na boisku nadal będzie Messi i spółka. Ja nic takiego nie napisałem. Napisałem, że trenerem jest genialnym i profanacją byłoby mówić, że dla futbolu się nie zasłynął, zdobywając tak wiele tytułów. Tylko on w ostatnich latach pokazał jak pokonać niesamowitą Barce.
-
2011/04/23 12:18:54
@ tom.solek: 'Poza tym jednak wykonał te trafne zakupy!'
OK, tylko, ze gdyby ksiegowy Porto mial dla niego stype, a nie czek in blanco - to Mourinho kilkunastu zawodnikow wymienilby sobie w skladzie najwyzej na playstacji.

Chodzi mi o to, jak recenzowane sa dokonania Mourinho - mowi sie przeciez, jak jednowymiarowym trenerem jest Guardiola, jeden styl, jeden klub bla bla bla. Tymczasem Mou tez jest trenerem jednego wymiaru. Wszedzie gdzie trenowal potrzebowal bardzo konkretnych pilkarzy, ulepionych ze specyficznej, tej samej gliny. Jak ich nie mial - to byla bieda (Porto 2002/2003) albo slabowizna (Inter '08/'09, mis wpadl, ale juz w LM - wtopa, do tego przegrany final Pucharu Wloch). No i kupowal hurtowo (bilans CFC z 04/05 - 158 mln euro na minusie! :) Valente, Ferreiry, Manichow, Emanueli, Albertow, McCarthych, Derleiow, Drogby, Robbenow, Essienow, Mikeli, Boulahrouzow, ehhhhhhhh, Motty, Militow, Luckow, Chivu, Khediry, Carvalhow itd itp.



Co z tego? Ot, chocby to - "Whenever he speaks, he is almost always right, even though some people don't like to hear it." Fernando Alonso o Mou nie tak dawno, bo z poczatki kwietnia. Kosciol niech zalozy... A dzieciaki sluchaja takich bzdur lykaja jak mlode pelikany i potem zachwycaja sie genialnym strategiem, co to wygral jedna bramka jeden mecz i czegoz to on nie udowodnil... Pffffffffff.

Do jakiejkolwiek szatni Mourinho by nie wlazl - zrobilby z miejsca 'pilocika'; wywalil by od cwierc (Real) do pol (Porto) skladu chocby za poldarmo i wiooooo na zakupy po Carvalhow, paru kreatorow Motty i innych drwali. Bo inaczej wygrywac jak na skleconym w FM'ie skladzie - nie potrafi...

PS. Jak jestes fanem Barcy, to powinienes wiedziec, ze Mourinho nigdy na Camp Nou nie wroci. Zostal tam tylko tlumaczem (nie mowie tego jako disrespect, po prostu tak sie zlozylo), nie dostal trenerki i nie wybaczy tego Barcelonie do konca zycia. Co zreszta widac poniekad w tym, jak Barcelone traktuje (z pewnymi wyjatkami - vide jego relacje z Guardiola; mowie o tych osobistych, spotkaniach, gestach itd. a nie gadkach na konfach, bo to tylko PR i obaj o tym wiedza). Jak panne, w ktorej skrycie podkochiwal sie cale liceum, juz ma do niej dzwonic z zaproszeniem, a ona nagle idzie na studniowke z jego kumplem z lawki.
-
2011/04/23 12:23:12
@wiem_najlepiej
A skąd wiesz, co by było gdyby? Gwiazdy na ławce i na boisku to moim zdaniem symbioza.
znakomici piłkarze = dużo zwycięstw = duża oglądalność
znakomity trener = dużo zwycięstw = duża oglądalność
Nie oszukujmy się, że sukcesy nie przynoszą kibiców. Dlaczego więcej aktualnie mówi się o Barcelonie niż o Arsenalu czy Borussi Dortmund, mimo że ci też praktycznie cały grają "do przodu"? Bo BVB wróci do LM dopiero teraz po 9 latach pasma porażek, a Arsenal znowu przegrał cały sezon w 2 tygodnie.
-
2011/04/23 12:37:05
killy

"No cóż - pozostaje pomarzyć. Pozdrawiam!" - to są moje słowa, apropo transferu Mourinho do Barcy. Jestem fanem Barcy i to doskonale wiem, że on nie przyjdzie, dlatego napisałem "No cóż - pozostaje pomarzyć". Oczywiście, ciekaw jestem jak Mourinho by sobie poradził w Interze, gdyby Pan Moratti powiedział: "Nie Panie Mourinho, Sneijdera, Eto'o i Lucio Panu nie sprowadzę." Tutaj można tylko gdybać, ale chodzi mi o to, nawet jeśli jest trenerem jednowymiarowym, to zobacz jak te zakupy się sprawdzają. Mogłoby być przecież tak, że by ich sprowadził, a oni nic by mu nie dali. Guardiola też dostał Ibrahimovica jak go chciał, a jak się skończyło to wiemy. 95% zachcianek Mourinho kończy się tytułami, a ci chciani piłkarze wygrywają mu trofea. Pozdrawiam!
-
2011/04/23 12:42:58
A poza tym, Mourinho nie był przypadkiem asystentem Barcy również?! No jestem prawie przekonany, że był też asystentem Pana Robsona... Tak czy inaczej trenerki nie dostał, a bardzo chciał...
-
2011/04/23 12:54:54
@gustav_adolf
Ta cała mania trenerska to nowomoda , dziennikarze wykorzystali to poletko do poszerzenia możliwości pracy.jeszcze w latach 90 niewiele mówiło się o trenerach.Na Mundialu w 94' coś komentatorzy przebąkiwali ,że Brazylijczycy zaczynaja się uczyć podporzadkowywać załozeniom taktycznym, ich piłka nie jest już tylko oparta na finezji i umiejetnosciach technicznych.
stąd własnie wiem ,że ta moda kreowania trenerów na geniuszy piłki przeminie,ale kultura piłki nożnej będzie pewnie zawsze żywa.
-
2011/04/23 12:59:44
wiem_najlepiej

Albo przeminie moda na żywą kulturę piłki, a coraz bardziej będzie się patrzeć na założenia taktyczne. Można gdybać, na dzisiejszą chwilę musimy rozmawiać o tym co jest, a nie o tym co będzie albo co było.
-
2011/04/23 13:07:43

Jeśli chodzi o te ogromne pieniądze, sam przyznałeś że Mourinho dobrze znał rynek transfery i potrafił wyciągnąć piłkarzy, którym kończyły się kontrakty itd za niemal bezcen.
Czyli jak wydał mnóstwo pieniędzy czy wyciągnął dobrych zawodników, którzy okazali się strzałem w dziesiątkę? Chwalić mozna Guardiole, że w pierwszym sezonie wygrał wszystko ze swoją drużyną i nikt nie ma obiekcji, że dostał świetnych piłkarzy i dokonał bardzo sensownych ruchów na rynku transferowym (Głównie pozbywając się gasnących, kluczowych zawodników), a okazuje się, że w pzypadku Mou, który również wygrał w pierwszym sezonie z Porto dobre ruchy transferowe są skazą..
www.transfermarkt.co.uk/en/fc-porto/transferbilanz/verein_720.html - wydatki transferowe w sezonach 2002/2003 -03/04 nie wyglądają rzeczywiście jakoś okazale. Mou wykreował swoich piłkarzy, więc nie dziwne jak zmieniły się obroty w Porto w następnych latach. Ogromna forsa poszła w Chelsea, tu się zgadzam.
Ale powiedzmy sobie szczerze, czy w przypadku Guardioli fakt, że przez trzy sezony władował w transfery 250 mln. funtów jest mu wypominany? Mourinho wydał przez trzy sezony w Chelsea 300 mln. funtów.
-
2011/04/23 13:16:21
@tom.solek
Dla tych co piłkę znają tylko z ekranów tv lub gier managerskich zapewne taktyka pozostanie cześcia najważniejszą.jak już napisałem wcześniej, dla wielu Materazzi będzie piłkarzem MS06' za bramkę w finale i wypełnienione załozenie taktyczne prowokowania przeciwnika aż do jego usunięcia z boiska - wirtuozeria piłki nożnej.
Nasze pisanie na tym blogu też jest moda ,która przeminie ale póki trwa nawet papiloty we włosach trenra M. będą dobrym tematem do naklikania kilku słów jak to przechytrzył przeciwnika dekoncentujac go swoim niecodziennym zachowaniem.
-
2011/04/23 13:31:26
Porto miało słaby skład? bzdura kompletna.Deco w Porto to czastka słabego składu, Deco w Barcelonie to drugi piłkarz tuż po Ronaldinho.jak dla mnie ten piłkarz byl genialny.Nawet Xavi był mniej istotny dla tej drużyny niż Deco.
Carvalho w Porto słaby piłkarz , w Chelsea i Realu fundamentalna postać w obronie.Zbyt dużą wagę przywiazujecie do nazw zespołów i prestiżu stąd trudno obiektywnie ocenić sytuacje.
-
2011/04/23 13:43:53
wiem_najlepiej

Nie mówię, że Porto miało słaby skład. Ale na pewno gorszy niż "wielkie" kluby w tamtych latach.
-
2011/04/23 14:00:54
tom.solek
Które to kluby miały lepsze składy od Porto?o ile wiem Barca w sezonie 2003/2004 nie brała udziału w LM.Real na papierze wygladał groźnie ale jak historia pokazuje Ronaldo w składzie równa się słabe wyniki drużyn klubowych więc nie przeceniajmy równiez i składu:-) Chelsea w tamtym czasie nie było . Valencia?
wymien te "wielkie" kluby i ich składy:-)
-
2011/04/23 14:32:55
W tamtych czasach na pewno groźne były zespoły włoskie.. Juventus, Milan, Inter (który zniszczył Moratti wyrzucając Cupera), Real, Arsenal. Te zespoły były po prostu lepsze kadrowo. Chcesz nam powiedzieć, że Porto było faworytem dla ludzi, którzy obserwowali piłkę szerzej niż tylko mecze serwowane w TVP? Monaco, Deportivo też były lepsze kadrowo od Realu, juve czy Milanu? Z drugiej strony jeśli Mourinho stworzył zespół lepszy kadrowo od światowych potęg za jedyne 20-kilka milionów to miał łeb. Nikt nie twierdzi, że Portugalczyk dostał bandę piłkarskich nieuków, z którymi w fantastycznym stylu osiągnął niesamowite rezultaty. On miał wizję, wiedział jakich pilkarzy potrzebuje, nie mial takich funduszy jak kluby włoskie czy Hiszpańskie, a mimo wszystko uskładał drużyne gotową pokonać każdego. Miał sporo szczęścia i często decydowały detale, ale kto nie miał chociaż odrobiny szczęścia zdobywając Puchar Europy?
Nie rozumiem co chcesz dokładnie udowodnić. Mou nie jest nadczłowiekiem, nie jest czarodziejem, ale wykonuje swoją pracę na najwyższym poziomie.
-
2011/04/23 14:36:55
wiem_najlepiej

Z tego co pamiętam, to Manu miało lepszy skład, AC Milan również (cały czas mówię, o tym, że na papierze). Juve było bardzo groźne i miało lepszy bądź podobny skład do FC Porto. Zwycięstwo Porto wywołało wtedy ogromną sensacje. Nie oszukujmy się - gdyby Porto miało najlepszy skład takiej sensacji by nie było. Wiadomo, trochę od siebie dodały media, natomiast sensacja na pewno była. Aha no i oczywiście Arsenal z Henrym na papierze było lepsze.
-
2011/04/23 14:39:02
2paaac

Dokładnie w tym samym momencie wymieniłem te same kluby:D
-
2011/04/23 14:51:10
@wiem_najlepiej

"Które to kluby miały lepsze składy od Porto?"

Choćby Milan (obrońcy tytułu+Kaka), Arsenal (historyczny sezon bez porażki w PL) czy Deportivo (jedna z najpiękniej grających wówczas drużyn). Tyle że Milan dostał nagle zamroczenia w La Coruni, a Londyńczycy - jak to oni - w najważniejszym momencie dali się ograć jak dzieci Chelsea (z którą wcześniej wygrali bodajże kilkanaście razy pod rząd). A co do Depor - Mourinho w swoim stylu zneutralizował wszystkie ich ofensywne atuty i awansował do finału po 1 bramce z rzutu karnego.
-
2011/04/23 14:51:11
@wiem_najlepiej
Skąd wiesz, że przeminie moda na trenerów, a nie na wirtuozów, których zastąpią piłkarze-atleci "zaprogramowani" co raz to doskonalszymi metodami?
Obecnie bez trenera sami wirtuozi nic wielkiego nie zdziałają, czego dowodem jest wynik Argentyny Maradony na ostatnim mundialu. Tamte czasy raczej nie powrócą tak jak brasiliana 4-2-4 i inne przeżytki.
-
2011/04/23 14:56:21
Juventus A.D. 2004: Buffon- Ferrara -Thuram-Montero-Zambrottta-Camoranesi-Nedved- Davids -Del Piero - Trezeguet - di Vaio - finalista poprzedniej edycji i mistrz Włoch
Milan : Dida - Cafu - Nesta - Maldini - Simic - Gatusso - Seedorf - Pirlo - Kaka - Szewczenko - Inzaghi - Zwycięzca poprzedniej edycji
Arsenal : Lehmann - Lauren- Campbell - Toure -Cole - Vieira - Gilberto - Ljunberg -Pieres -Bergkamp - Henry - druzyna Invincibles
Real : Cassillas -Hlguera - Pavon -Bravo - Carlos - Guti - Figo - Zidane - Beckham - Raul - Ronaldo

Te zespoły były większymi faworytami od Porto, Monaco czy Deportivo - a jednak to one doszły do półfinałów. To zasługa ich nadzwyczajnie silnych kadr czy może świetnej pracy Irrurety w Deportivo, Mourinho w Porto i Deschampsa w Monaco? Jasne polećmy po całości, banda szczęśliwców, każdy ogarnięty człowiek wiedział, że to są zespoły, które graja o pełną pulę.
Giganci przeżywali swoje słabsze momenty, od tego są trenerzy, żeby wykorzystywać te słabości. To jest tez ich praca, a nie czysta rozrywka. Równie dobrze można powiedzieć, że Barca trafiła w tym roku na wyjątkowo słabą konkurencję. Jestem ciekaw czy ten sam zespół w sezonie 2002/2003 kiedy świetne były Real, Milan, Juve, ManU, mógłby spokojnie mysleć o wszystkich możliwych trofeach.
-
2011/04/23 15:00:18
Chce udowodnic ,że to z czym mamy dziś do czynienia jest dorabianiem teorii do wydarzen o których kibic nie ma wiekszego pojęcia.
Sam opisujesz poczynania trenera M. jakby wszystko było z góry zaplanowane z małym marginesem na przypadek i szczescie.
Wywołało sensacje bo widz z Poslki nie znał tych piłkarzy.Dziś już wiemy ilu z nich było bardzo dobrych.Poszły ogromne pieniadze na najlepszych piłkarzy w kraju i powstała drużyna.Czy jakiś zawodnik Portugalski spoza Porto z tamtego okresu zrobił kariere w Europie?
W przypadku zdobycia ME przez Greków mozna mówic dzis o ogromnym zaskoczeniu bo czas pokazał ,że byli przecietni i żaden zawodnik z tamtego składu nie zrobił kariery w Europie.Gdzie dziś jest Otto Rehhagel?Jak dla mnie sukces Greków był większym zaskoczeniem niż sukces Porto.Dlaczego nie nazwać Rehhagela trenerem wszech czasów?
-
2011/04/23 15:02:37
@killy
..."Ja ogladam Real nie tylko w GD, wiem jak grala ta druzyna chocby rok temu i zmiana jest ogromna w ich zachowaniu na boisku (idealista powiedzialby, ze Mou odarl te druzyne kompletnie z jakiejkolwiek 'etyki zawodowej', ktora jeszcze rok temu jako tako szczatkowo sobie trwala), wiec o KONSEKWENCJI w brutalnej grze Realu moge mowic godzinami. "...
Tak się składa, że jak czas pozwala to też sobie obejrzę mecz Realu. Z wypowiedzi powyżej wynika, że boiskowe zachowanie piłkarzy Realu w zeszłym sezonie ocierało się o jakiś minimalny próg akceptowalności, a obecnie to "rzeźnicy"? Wszyscy wiemy, że licha hiszpańska to 20 rywalizujących ze sobą zespołów. W klasyfikacji najczęściej faulowanych zespołów Real zajmuję 11 miejsce. Natomiast w klasyfikacji zespołów najczęściej faulujących spada o 5 pięć oczek i jest na 16 miejscu! Kolega Killy powie ale to są cech ilościowe, faul faulowi nie równy. Tak więc w statystyce żółtych kartek Real Madryt jest na 12 miejscu, dwa oczka poniżej średniej:). Zeszłorocznych statystyk nie posiadam:(, a szkoda. Niektórzy ludzie wystarczy, że widzą np: Gattuso i od razu oceniają zawodnika już przed meczem. Co możemy powiedzieć o ludziach do których sympatią raczej nie pałamy. Będziemy za wszelką cenę szukać wszelkich uchybień w ich postawie i zachowaniu by potwierdzić swoje rację. Mamy paragraf i szukamy winnych, czasami trochę na siłę.
-
2011/04/23 15:03:11
2paaac

Tak btw jak myślisz, czy Mourinho uda się 3 i 4 raz w tym sezonie powstrzymać barcelońskich "maluchów i wirtuozów" i przejść do finału na Wembley??? Ja, mimo iż moje zdanie w jakimś stopniu jest nieobiektywne, uważam, że taka dobra drużyna jak Barca może zostać obezwładniona raz czy dwa, ale na półfinał się na tyle zepnie, żeby pokazać całemu Madrytowi, że to oni są królami ostatnich 3 lat i, że Mourinho im w tym nie przeszkodzi.
-
2011/04/23 15:08:03
wiem_najlepiej

Tak, tylko że zwycięstwo Otto Rehhagela było jednorazowe (w ważnych turniejach). Natomiast Mourinho wygrywa co chwilę, z zespołami, które sezon wcześniej nie liczyły się na europejskich boiskach w ogóle.
-
2011/04/23 15:16:32
Rehhagel'a uznaje za świetnego trenera i też uważam, że jego sukces z Grecją był trudniejszy do osiągnięcia niż sukces Mourinho z Porto.
Ale ile jeszcze sukcesów osiągnął Niemiec w tych ostatnich paru latach? Niezbyt dużo. Mourinho nie musi ciągle odwoływać się do sukcesów sprzed paru lat, bo on osiąga sukcesy co roku. Dlatego właśnie twierdzę, że na przestrzeni tych 7-8 sezonów jest najlepszym trenerem na świecie.
Ja nie nazywam Mou trenerem wszechczasów co już wcześniej napisałem. Odkąd wziął się za trenerkę udowadnia, że do tego tytułu aspiruje. Dlatego z zaciekawieniem przygladam się jego pracy w różnych klubach.
Przypominam jeszcze raz, że Mourinho nie miał takich funduszy jak kluby włoskie czy hiszpańskie , w ciągu dwóch okienek wydał około 20 mln funtów na transfery... wyszedł na zero w bilansie. Ile wydały w tym czasie Milan, Inter, Juve, Chelsea, Real, Barca itd? Relatywnie ogromną forsę to on wydał jak na realia portugalskie, ale nikt nie pieje z zachwytu nad jego sukcesami w kraju tylko nad sukcesami w Europie. Najpierw PU, a rok później PE.
-
2011/04/23 15:17:01
W ramach uzupełnienia cytat, który może w 100% nie odpowiada oryginałowi. W drugiej połowie Pucharu Króla, po jednym z zagrań Messiego komentator powiedział (mniej więcej, sens nie został zmieniony)..." Po tym zagraniu Messi powinien dostać żółtą kartkę, gdyby to był inny piłkarz. Alle to jest Messi on nie zajmuje się faulowaniem tylko grą w piłkę"... Parafrazując wielu innych powie ..." Po tym zagraniu Pepe powinien dostać żółtą kartkę, bo to Pepe. On na zazwyczaj zajmuje się jedynie łamaniem nóg"... Nikt tutaj nie jest obiektywny.
-
2011/04/23 15:19:00
Jak sami widzicie w sezonie 2003-2004 mieliśmy wiele niespodzianek.Z żadną z "wielkich" druzyn, które wymieniliscie nie grało Porto.Deportivo wyeliminowało Milan i Juventus.Monaco wyczysciło z rozgrywkowej drabinki Real.Trzy duze niespodzianki.czy wyeliminowanie MU przez Porto było najwieksza z niespodzianek?
-
2011/04/23 15:23:09
Apropo kłótni o nieczystą grę Realu: Mourinho jest trenerem naprawdę dobrym w każdym aspekcie. Przed meczami dopracowywuje wszystkie detale. Moim zdaniem właśnie dlatego w Lidze Mistrzów ma mniejsze szanse. Tam arbitrzy nie będą się zastanawiać nad dawaniem kartek graczom z Madrytu, bo Mourinho marudzi, że jego zespół jest zawsze poszkodowany. Te wszystkie braki kartek, wynikają z dobrej "gry" Mourinho, przez którą arbitrom się wydaje, że piłkarze Realu grają czysto, a sędziowie rozdają kartki na prawo i lewo. Każdy widział, że Pepe z boiska powinien wylecieć w pierwszej połowie, Xabi Alonso, który z 3 razy chamsko faulował od tyłu, Arbeloa też mógł wyleciec, a Di Maria wyleciał.
-
2011/04/23 15:27:44
tom.solek, moim zdaniem Barcelona pozostaje zdecydowanym faworytem, niemniej Real pokazał, że jest w stanie powalczyć co bardzo mnie cieszy. Finał CdR udowodnił jak wiele kosztuje zawodników taka gra jaką zaproponował przeciwko Barcelonie Mourinho. Madrid zagrał na maxa, a nie udało mu się strzelić bramki w regulaminowym czasie. W dodatku to był mecz na neutralnym terenie. U siebie Barca zyskuje jeszcze 50% swojej siły i momentami wydaje się nie do zatrzymania. Jestem cholernie ciekaw jaki wpływ na psychikę zawodników miał ten finał pucharu. Czasami okazuje się, że takie pojedyncze zwycięstwo zmienia zupełnie losy rywalizacji. Moim zdaniem Barcelona zagra w finale, ale nie chcę wyrokować i mam nadzieję na wyrównane widowisko. Nie chcę meczu Barcelona:Inter z tamtego sezonu, ale też nie chcę meczu Barcelona : Real z listopada 2010. Chcę zobaczyć walkę i zaangażowanie z obu stron, a rywalizacja powinna trwać dłużej niż 90 minut czy 120 minut. Niech walka trwa do ostatniej sekundy dwumeczu (Patetycznie:D).
-
2011/04/23 15:30:41
blackhole333
Nie bardzo rozumiem czemu dziwia cie słowa komentatora odnosnie Messiego i braku kartki dla niego.Messi głównie zajmuje się gra w pilke nozną , starajac sie kopać piłkę nie przeciwników.Pilkarze pokroju Pepe czy Gattuso o mniejszych umiejetnosciach technicznych uciekaja sie do czestego faulowania dlatego tez powinni byc surowiej karani z załozenia.W prawie karnym równiez jest podobnie.wiellokrotny recydywista dostaje surowsza kare niż karany pierwszy raz.czy to takie dziwne?
-
2011/04/23 15:39:36
wiem_najlepiej, nie wyeliminowanie Manchesteru nie było największym sukcesem. Ale skoro przeciwnicy Porto byli w stanie pokonać Real, Juve, Milan to oznacza, że również nie były to zwykłe cieniasy. Twierdzisz, że nikt nie dostrzegał prawdziwej siły Porto, ale czy chcesz powiedzieć, że Deportivo i Monaco to byli łatwi przeciwnicy. To sie kupy nie trzyma. Skoro Deportivo eliminowało włoskich faworytów to było na pewno bardzo trudnym przeciwnikiem. Jeśli Monaco było w stanie zmasakrować to Deportivo w meczu grupowym, a później wyeliminować Real czy Chelsea, a kiedy trafiło na Porto dostało 3 bramki - świadczy to chyba o tym, że Mourinho lepiej dysponował swoją kadrą niż Ancelotti, Ferguson, Lippi.
W tamtym sezonie Mourinho trafiał tylko na renomowane zespoły (wyjątek CSKA), Barcelonę, Chelsea, Bayern i potrafił wyeliminować każdy. Można by wreszcie przyznać, że nie jest to całkiem niezły trener tylko świetny szkoleniowiec. I nikt nie ocenia go tylko przez pryzmat jego osiągnięcia z 2004 roku, on co roku udowadniał, że wie co robi.
-
2011/04/23 15:59:21
2paaac

Jeśli chodzi o psychikę graczy Realu, to myślę, że wreszcie zobaczyli, że mogą pokonać tą wielką Barce. Gorzej będzie jak teraz przegrają znowu 3-4 mecze z rzędu, bo wróci to samo przekonanie, a wygrana w Cdr będzie uznawana za wypadek przy pracy. Jeśli chodzi o psychikę graczy Barcy... Tu trudno powiedzieć, aczkolwiek uważam, że podłamali się na chwilę, a teraz są tylko bardziej zmotywowani, żeby pokazać Madrytowi i Mourinho, że są natenczas lepsi. Inaczej będzie, gdy formy nie odzyskają, a Real jej nie straci i po 1 poł. będzie prowadził 2-0. Wtedy się podłamią kompletnie i finał na Wembley im ucieknie.

wiem_najlepiej

I to jest właśnie (moim zdaniem) błąd sędziów, którego nigdy się nie usunie, ponieważ jest to po prostu ludzkie. Każdy człowiek tak reaguje. Natomiast tu jest troszeczkę inna sprawa (ale oczywiście nadal sędziowie popełniają błąd). Pepe to jest skrajny brutal (2009 rok - mecz z Getafe), jemu dawałbym kartkę za każde brutalne wejście, bo podejrzewałbym, że chciał złamać nogę przeciwnikowi.
-
2011/04/23 16:01:09
Wiele osób umniejsza ostatnie zwycięstwo Porto w LM, bo po prostu ich przeciwnicy byli mało medialni w porównaniu do potęg. chociaż piłkarsko gorsi nie byli, o czym świadczą wyniki.
Pewnie gdyby pokonał w finale kogoś z kasty krezusów byłaby inna gadka.
-
2011/04/23 16:03:45
2paac
To co napisałes odniosę do tenisa.Czasami zdarza sie ,że jakas zawodniczka wygrywa z wyzej rozstawionymi przeciwniczkami a np.w płfinale ma słabszą zawodniczkę niz te poprzednie.mecz przegrywa.takie rzeczy jak mniejsza presja albo presja narosła do granic możliwosci jej uniesienia,dyspozycja dnia,no i oczywiście 20 godzinna podróż na mecz autobusem:-)
słyszałes kiedykolwiek o genialnych trenerach w tenisie?też mozna by zrobic jakas piekna opowiastke o Nadalu i jego wujku jako ojcu jego sukcesów.Odebrać wiekszośc zasług Nadala i przypisać ukochanemu wujowi.to własnie robi sie w przypadku trenera M. mecze wygrywaja piłkarze, laury odbiera trener.
A propos 20 godzi jazdy autobusem.Dlaczego wielu uznaje ten fakt jako mało istotny w rywalizacji Inter -Barca.Ja sądze ,ze Inter wygrał tylko i wyłacznie tak wysoko bo zawodnicy barcy byłi przemęczeni podróżą.W meczu widać było gołym okiem ,ze przegrywali wszystkie pojedynki biegowe.Kolejnym argumentem potwierdzajacym ta teorie jest Liverpool.Na mecz z Athletico madrid przejechali Europe pociagiiem.W tym meczu nie oddali ani jednego celnego strzału na bramke rywala.Zbieg okoliczności?
-
2011/04/23 16:38:27
wiem_najlepiej

Oczywiście podróż autobusem dała Mourinho 5-15% więcej szans na sukces, dodatkowo bramka ze spalonego - dodatkowe 10-15%. Natomiast nie można mówić o tym, że tylko i wyłącznie przez podróż autobusem Barca nie przeszła do finału na Santiago Bernabeu. To był czynnik negatywny, ale nie można przez gdybanie odejmować zasług Interowi. Kibic Interu mógłby wtedy powiedzieć, że piłkarze Interu mieli wtedy kiepski dzień. I co, tylko dlatego wygrał tylko 3-1, bo inaczej pogrążyłby Barce 6-1?! To są jakieś czynniki, ale słowa "tylko i wyłącznie" są zdecydowanie za mocne.
-
2011/04/23 16:39:01
Odbieranie zasług piłkarzom jest rzeczywiście niesprawiedliwe. Też denerwowało mnie, że przy sukcesach Mourinho odbiera się chwałę piłkarzom, którzy pracowali na to własnymi mięśniami. Tylko, że Portugalczyk zawsze powtarza, że bez zaangażowania i umiejętności drużyny nic by nie osiągnął. Wbrew pozorom Mourinho to nie jest nadęty bufon, który uważa, że wszystko jest jego zasługą.
Co do porównania z tenisem. Ciężko jest w ten sam sposób podchodzić do pracy szkoleniowca w sportach indywidualnych, a w drużynowych. Nadal nie jest grupą ludzi o różnych charakterach i umiejętnościach, Nadal jest jednym człowiekiem i trener ma tu nieco inny zakres obowiązków.
Rozumiem, że denerwuje Cię sytuacja kiedy robi się z Mourinho jedynego wielkiego, który wszystko zamienia ruchem ręki w złoto. Ale media już takie są, zawsze mamy do czynienia z najlepszym piłkarzem, trenerem, druzyną czy meczem wszechczasów. Rozmawiamy chyba o tym, że Mou jest świetnym specjalistą, wyróźniającym sie w swoim fachu, a nie "Bogiem". Podobnie jest z Barceloną. Świetna, wyróźniająca się w historii drużyna, ale malowana do obrzydzenia wyolbrzymionymi zaletami. Kluby, gazety i sponsorzy potrzebują prawdziwych bohaterów : "największych z największych". I pojawia się nieustanne idealizowanie tego co jest.
Co do jazdy autobusem, również uważam, że miała wpływ na wynik dwumeczu. Co nie zmienia faktu, że Inter okazał się lepszy na San Siro.
-
2011/04/23 16:54:15
tom_solek
Nigdy nie sadziłem,ze Barca meczu z Interem nie przegrałaby gdyby poleciała tam samolotem ale jednak 3-1 jest wysoką porazką.Pomijajac sam wynik, chodziło mi głownie o pojedynki biegowe uwidaczniajace zmeczenie piłkarzy Barcy.5-10%?według mnie troche wiecej.dwa dni w autobusie.nie wyobrazam sobie bym nadawał się do chodzenia po takiej podrózy nie mówiac juz o rozegrania meczu 90 minut:-)
Liverpool nie strzelił ani razu na bramke przeciwnika.Czesto takie sytuacje nie maja miejsca.
-
2011/04/23 17:04:58
@2paaaac: Mou nie odbiera zaslug swym pilkarzom (i to jeden z powodow, dla ktorych poszliby oni za nim w ogien chocby i zaraz). Robia to za to nazbyt chetnie media, blogi i kibice-blogodyskutanci:)
-
2011/04/23 17:41:09
wiem_najlepiej

Jak tak nie sądziłeś to ok, ja również uważam, że podróż miała wpływ na negatywną grę. Kto jest Twoim ulubionym zawodnikiem w Barcie??? :D

2paaac

Dokładnie, wujek Nadala musi zająć się tylko Nadalem, nie musi się martwić, że ktoś w zespole się pokłóci, itp. Poza tym w drużynie zawsze ktoś może nawalić i od tego jest trener, żeby przygotować zespół do takiego czegoś. Poza tym, gdyby wujek Nadala wychował jeszcze z 3 takich Nadal-ów, wtedy możnaby (moim zdaniem) mówić o trenerskim geniuszu.

killy

Bez przesady, nikt nie mówi, że piłkarze za Mourinho by nie skoczyli w ogień. Robią to tylko osoby, które go nienawidzą, które widzą tylko te jego wywiady, w których marudzi na temat sędziów. Ja nigdy nie mówiłem, że drużyny Mourinho wygrywały tylko dzięki niemu. Wręcz przeciwnie, natomiast Mourinho na pewno zawsze "maczał w tym duże palce".
-
2011/04/23 17:53:43
@killy
otóż odbiera zasługi swym piłkarzom.te jego konferencje , teksty pod publikę wszystko ma na celu kreowaniu go na najwazniejsza postac w druzynie.Gościu zarabia już tylko mniej od Ronaldo.
Dlaczego Sneijder nie był nawet w trójce na najlepszego piłkarza sezonu?dzięki m.in. panu trenerowi.Inter wygrał głównie dzieki niemu.To nie jest odbieranie zasług?
Dziś Oezila nazywa sie następcą Zidane'a.Jeżeli trenerem w Realu na dłużej zostanie M. to oeził moze zapomnieć o sławie jaka osiagnał Zizu.W najwazniejszych meczach sezonu bedziemy widzieć jak Oezil zasuwa w obronie i w drugiej połowie bedzie schodził spuchniety.Wyobrazacie sobie Zidane'a w takiej roli?Nigdy!
Real sukcesy bedzie odnosił a laury odbierał nie kto inny jak pan M.Oczywiste ,ze nie jakiś Oezil , który bedzie tylko kopaczem w obronie i czasem w kontrze.Taka gra ogranicza również możliwośc rozwoju jego naturalnego ofensywnego talentu grania w piłke nozna.
Dokad trener nie poszedł tam sukces.Który z byłych zawodnikw M. został sprzedany za duze pieniadze?Nie potrafie wymienić.
-
2011/04/23 18:00:43
wiem_najlepiej

Bez przesady, jeśli Oezil będzie na tyle dobry to sławę sobie wykreuje. Powtarzam, Ronaldo teraz w obronie nie biega, Oezil ma w Realu najwięcej asyst i chyba 5 bramek. On haruje w obronie, ale to pomaga mu być piłkarzem bardziej kompletnym. W Barcelonie też czasami (to mnie wkurza) Messi sobie chodzi podczas meczu, gdy Pedro i Villa biegają cały czas, szczególnie gdy stracą piłkę. Jeśli chodzi o te konferencje, to nigdy się nie dowiemy prawdy. Zwolennicy Mourinho (ja) powiedzą, że on konferencjami np. na temat sędziów ściąga presję z piłkarzy za przegrane spotkanie. Jego przeciwnicy (Ty) powiedzą, że takim zachowaniem chce zwrócić na siebie uwagę.

Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś fanem Barcy. Ci inni fani Barcy od jakiegoś czasu wieszają psy na Villi i twierdzą, że jest niewypałem i że jest gorszy niż Ibrahimovic. Jak jest Twoim zdaniem, ja twierdzę, że on mimo braku formy strzeleckiej na boisku wykonuje gigantyczną pracę (np. w obronie) i, że zgrany z partnerami jest o niebo lepiej. Jakie jest Twoje zdanie? Pozdrawiam!
-
2011/04/23 18:01:54
wiem_najlepiej

Aha, i chodziło mi o to, że Oezil wykreuje sobie sławę, jak będzie na tyle dobry i rzeczywiście tą sławę będzie chciał sobie wykreować.
-
2011/04/23 18:10:31
tom_solek
wybór jest oczywisty - Messi.Zawsze wzorem dla mnie byli piłkarze "pokretła" wkrecajacy w ziemie przeciwników.Nigdy nie rozumiałem fascynacji zawodnikami o konskim kopycie i nic poza tym.Dla mnie prawdziwe umiejetnosci piłkarskie to sztuka panowania nad piłką.Najlepszy piłkarz jakiego widziałem niestety tylko w tv wydaje się być Ronaldinho. Jego sposób poruszania się , zwody, sztuczki techniczne,uśmiech - coś niesamowitego,magia.On sprawiał wrażenie bardzo kochajacego to co lubi,nawet jeżeli tak nie było to dałem sie oszukac w 100%.
dlatego wszystko co zwiazane z M. jest dla mnie zaprzeczeniem piłki noznej jaka uwiebiam ogladać, stąd zawsze bede anty dla takiego grania.
-
2011/04/23 18:23:42
wiem_najlepiej, niestety zawsze ktoś zbiera większość pochwał. Gdyby nie sukcesy reprezentacji Hiszpanii, Xavi nadal bylby piłkarzem zupełnie w cieniu Leo. Na szczęście w repr. Hiszpanii nie gra najlepszy piłkarz świata i dzięki temu zaczęto dostrzegać szerzej jak wielki wpływ na drużynę ma rozgrywający Barcelony.
Sam byłem zdziwiony tym, że Snejider nie znalazł się w trójce najlepszych piłkarzy tamtego sezonu, ale czy może mieć coś za złe Mourinho? Bez M. mógłby nie zagrać tak świetnego sezonu i nie zdobyć tak wielu drużynowych trofeów.
Nie sposób jednak pomyśleć, że bez Portugalczyka Inter osiągnąłby tak wiele sukcesów. Rola Mourinho w tym co osiągały jego drużyny jest niezaprzeczalnie bardzo duża. Media to jest inny Świat, tam Mou prowadzi swoistą grę.
W jaki sposób M. ograniczył naturalny ofensywny talent Oezila? Fakt, że w 4 spotkaniach najważniejszych w sezonie Niemiec ma trochę więcej zadań niż rozgrywanie piłki nie znaczy, że potencjał jest ograniczany. W specjalnych meczach potrzeba czegoś więcej, zwłaszcza jeśli gra się z najepszą druzyną na świecie. Jeśli Oezil nie pokazał nic w otwartej grze w listopadzie to... nie ma mowy o ograniczaniu. Z Barceloną nastawioną na wygraną, nie da się grać olewając zadania defensywne.

Ja tez lubuję się w zawodnikach ofensywnych, ale zawsze też doceniałem zaciętość, dynamikę i waleczność graczy takich jak Gatusso, Makelele, Essien itd. Piłka nożna to nie tylko dryblingi i strzały, kto grał w życiu chociaż trochę w piłkę zdaje sobie sprawę, że czasem trafia się na przeciwników świetnie wyszkolonych technicznie i nie można sobie pozwolić na dreptanie i szukanie sytuacji na rajd lub drybling. Jeśli ktoś daje z Siebie wszystko żeby przezwyciężyć braki techniczne to należy mu się duży szacunek. Brak umiejętności technicznych można nadrobić, jeśli na prawdę kocha się to co się robi i zostawia płuca na boisku.
Ronaldinho to był niesamowity przypadek, wtedy oglądało się mecze głównie po to by zobaczyć co będzie wyczyniał. Szkoda, że trwało to tak krótko..
-
2011/04/23 18:44:16
Wszystko już chyba na temat Mou tutaj powiedziano, dla mnie jest wybitnym trenerem i tyle Rozważając przewagi Barcy czy Realu w poczwórnym GD można zahaczyć o coś zupełnie z innej beczki (koresponduje to ze wspominanymi tu wysokością trawy i jej zroszeniem). Barca u siebie zyskuje, jak prawie każda drużyna ale...Ktoś (tutaj, na Polsporcie albo u D.Wołowskiego, już nie pomnę...), napisał, że dobra gra Barcy u siebie to w dużej mierze zasługa boiska, jakim jest CampNou. Na Mestalla nie byli w stanie rozwinąć skrzydeł, bo to mały stadion, do tego autobus stoi, ale u siebie na lotnisku potrafią zajechać każdego. Oglądając mecze Barcy u siebie ma się wrażenie, że płyta jest olbrzymia. Fakt to, czy złudzenie, np. ustawienie kamer odpowiednio wysoko daje taki obraz? Zapytać przypadkowego kibica, odpowie: fakt, to duża, chyba największa płyta (sprawdzałem, dostałem takie odpowiedzi), a fora roją się od takich sformułowań. W przepisach stoi: Mecze rozgrywane są na polu gry wyznaczonym w postaci prostokąta o szerokości od 45 m do 90 m i długości od 90 m do 120 m (przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że boisko nie może być kwadratem, dla meczów międzynarodowych od marca 2008 roku FIFA ustanowiła wymiary boisk 105x68).

Większość złapane na szybko z Wiki lub stron domowych:
Camp Nou 105x68 (wg Wiki oraz oficjalnej strony Barcy)
Santiago Bernabeu: 105x68 (wiki) 106 x 70 (realmadrid.pl)
Estadio Mestalla: 105 x 70 (fcv.pl) 105 x 68 (wiki)
San Siro, Stadio Olimpico, Stadio Delle Alpi, Emirates, Arena auf Schalke, Allianz Arena, Signal Iduna Park, Stade Velodrome 105 x 68 stadiony wystandaryzowane (wg wiki)
Stadiony polskie: Śląski, Legii oraz Lecha: 105 x 68 (wiki)
w tym zestawieniu lotniskiem prawdziwym jawi się tylko Maracana:110x75 Wrażenie, że Arsenal grał na Highbury swoją małą, techniczną gierkę jest uzasadnione (100x67), ale nie jest to różnica kosmiczna, jak to wyglądało w telewizji (tylko 5 metrów długości i jeden metr szerokości), Inne angielskie areny: Anfield Road: 101x68, Stanford Bridge 103x67, Old Trafford 105x68 (Wiki)

-
2011/04/23 19:00:13
tom
Sławę kreuje sie w takich meczach jak srodowy.nie w meczach z Getafe czy Real Sociedad.
Z kariery Zidane'a mam zakodowany obraz jak strzela bramkę z Volley'a w finale LM, albo jego firmowe zagranie obrót z piłka tórym zostawiał obronce poza soba.Oezil nie bedzie miał szans na taka grę gdy najwazniejsza bedzie destrukcja.

Co do Messiego nie wracajacego do obrony mam kilka osadów.Jego główna zaleta sa dryblingi i robienie przewagi liczebnej.to nie jest pistolecik , którym bedziesz strzelał drobnymi nabojami.Messi jest wyrzutnią rakiet - jak wystrzeli to musza byc ofiary.
Gdy bedzie wracał sie do obrony nie pozostanie mu wiele sił na przedryblowanie kilku piłkarzy i jego siła razenia spadnie,on musi być gotowy na te jedna akcje nawet w ostatniej minucie meczu.Dlatego zespół musi pracowac cięzej na niego.
Drugi osąd to ograniczenia związane z wydolnościa organizmu.Mo,ze Messi po prostu nie jest w stanie biegać tyle co Dani Alves?
Jest też taka myśl ,ze ktoś mu podpowiedział,że jeżeli będzie zasuwał kazdy mecz na 100% to sobie w piłke duzo nie pogra i lepiej jest umiejetniej eksploatowac organizm.
Messi z poczatku kariery w Barcelonie był bardziej zwinny, może szybszy ale jednak kruchy.Rozbudowano jego strukture miesniową czym ograniczono możliwości techniczne. teraz jest piłkarzem bardziej wydajnym, więcej widzi na boisku, rozgrywa piłke , nie stara się wygrać wszystkiego sam.

Porównywanie Villi zIbra jest obraza dla tego pierwszego.Ibra jest wzorem braku profesjonalizmu.Jeden i najdrozszych transferów w historii i na pewno najgorszy.
jak można dać kilkuletni kontrakt z zarobkami rzędzu 10 milionów piłkarzowi,który po ukonczeniu kontraktu ma zakończyc kariere.jest ogromne ryzyko nie otrzymania nic w zamian.Sprowadzenie Villi również bardzo ryzykowne ale narazie nie mam do niego zadnych zastrzezeń. Karniaka zdobył w ostatni meczu ligowym z Realem?widać ,ze się bardzo stara i chce.

-
2011/04/23 19:22:31
dryoit - świetnie, a masz może, jakieś bardziej wiarygodne źródła niż idiotopedia?
-
2011/04/23 19:23:16
tfu, drypit oczywiście, sorry za przekręcenie nicka.
-
2011/04/23 20:08:41
oficjalna strona Barcy to chyba dobre źródło, a o tą informację tu chodzi

PS. Real właśnie wrócił na Mestalla i w godzinkę puknął 6-kę (bramki strzelali będący bez formy Kaka, Higuain i Benzema)
-
2011/04/23 20:55:56
wiem_najlepiej

Co do Messiego - masz rację, gdyby harował w obronie nie byłby w stanie zagrać tylu meczów w sezonie. Po prostu czasami mnie to wkurza, ale trzeba przeżyć. :D Też tak myślę, dla Villi to jest obraza. Teraz właśnie strzelił brameczkę z Osasuną, może strzeli z Realem i wszyscy zaczną mówić, że Villa jest najlepszy :D
-
2011/04/23 20:56:20
drypit - "oficjalna strona Barcy to chyba dobre źródło, a o tą informację tu chodzi"

Tak, rzeczywiście o to chodzi "Estadio Mestalla: 105 x 70 (fcv.pl) 105 x 68 (wiki)
San Siro, Stadio Olimpico, Stadio Delle Alpi, Emirates, Arena auf Schalke, Allianz Arena, Signal Iduna Park, Stade Velodrome 105 x 68 stadiony wystandaryzowane (wg wiki)"


-
2011/04/24 18:40:07
Killy ,przepraszam,że dopiero teraz odpisuje.Mój drogi zgadzam się z Tobą,że Pep cały czas się uczy,eksperymentuje,etc. W "PN" ,która opisuje co roku grę zespołów 1/4f LM,w tekścir odnośnie Barcy było napisane,iż (niemal cytuje) Pep co roku coś zmienia w grze swojego zespołu i tym sposobem sprawia,że inni trenerzy muszą na nowo tworzyć antidota na jej grę.To dla mnie jest najlepsze potwierdzenie słuszności Twoich słów.
A ,jeśli mogę,chciałbym zaproponować Wam (wszystkim tu piszącym) ustosunkowanie się do pewnego postu,jaki znalazłem na Onecie.
To bardzo ciekawy post.
sport.onet.pl/forum/forum.html?discId=11047974&threadId=85038859&AppID=350#forum:MSwzNTAsMTEsODUwMzg4NTksMjE0NzM1NDkwLDExMDQ3OTc0LDAsZm9ydW0wMDEuanM=
Jego tytuł to "Ej,a za co wy tak nie lubicie Barcy?"
I tu Killy chciałbym pokazać Ci ,dlaczego ja osobiście mam kłopot(w sensie nie z klubem,tylko z "FANAMI") Twojego ulubionego klubu.
Oto wybrane cytaty:
~Blyeee dzisiaj, 14:30
"Za to, że obrzydliwie wciskają mi ją Media, zawsze, wszędzie i o każdej porze!"
Tu zamieniłbym słowo "obrzydliwie" na jakieś inne,bardziej neutralne.Ale wydaje mi się,że coś w tym jest.

~asdf dzisiaj, 14:46
'za to, ze jej fani NIGDY nie przyznaja, ze barcelona byla gorsza, za to, ze fani barcy nie potrafia wymienic polowy zawodnikow barcelony 4 lata wstecz. pozdrawiam"
To jest moja największa bolączka.Ale jak tu jest napisane,"jej fani" ,bo Kibice Barcelony,czego Ty jesteś najlepszym przykładem,nie ,mają z tym problemu.
I tu ostatni ,z dla mnie interesujących wpisów.
I to ,że nikt z jej fanów nie pamięta o świetnej grze m.in. L.Giuly'ego,Edmilsona,Deco,H.Larssona ,M.Van Bommella i innych.Albo kto pamięta M.Overmarsa,P.Cocu czy M.Reiziger'a czy wreszcie Rivaldo
.A to są wielce zasłużeni dla Barcy gracze (w sensie nie trofeów,lecz pewnego okresu gry w drużynie.Tzn.Myśle Barca Van Gaala ,to mam ich przed oczami.)
~HALA MADRID ! dzisiaj, 17:42
Dla mnie taki nick jest deprecjonujący(ale tak samo jak "Only Chelsea","Forza Inter",Forza Milan",etc.) ,ale to pewnie moja fiksacja.
"Dlatego że od 3 lat graja świetnie, a co było we wczesniejszych latach? Tylko Real i barcelona mogla sobie pomarzyć o takiej grze,historii(do dzisiaj może pomarzyć) i zwyciestwo z Realem było cudem, a teraz sie ich traktuje jakby zawsze tak grali ale jednak tak nie bylo.Ale Real wygral CdR i wszystko wraca do normy, Guardiola dostal juz zbudowana druzyne i gra a Mourinho obojetnie do jakiego klubu pójdzie to robi z nich najlepsze kluby na swiecie.Zreszta 90% kibicow barcelony jest po finale LM z 2006 roku i myśla ze w tym wlasnie roku powstał futbol i dlatego najlepsza jest barcelona. Zreszta jak teraz na szczyt powroci Real to sezonowcy barcy beda kochać Królewskich, co tu wiecej pisać. Pozdro dla prawdziwych kibicow,nie tylko Realu ale innych zespołow z ktorymi sa na dobre i na złe."
Dobry post,ale kilka faktów zostało pominiętych lub przeinaczonych.Po Pierwsze to Barca była świetna już od roku 2003(początek ery FR,który dostał team po świetnej pracy Radomira Antica.Swoją drogą to kolejna postać,która fanom Barcy bardzo niewiele mówi ,a powinna.Gdyż to on uratował FC B sezon 2002/2003 i z dalekiego miejsca w tabeli(Jak na Wasz klub) wyprowadził ich do Pucharu UEFA czym uratował FC B twarz).Czego wynikiem są m.in.MHisz 05,06 ,LM 06(nawet jeżeli mieliście trochę pomocy sędziów,to jednak głównie sami do tej wiktorii doszliście).Potem mamy dominacje Realu(MHisz 07,08),a potem trwa Wasz piękny sen.Zasłużenie piękny.
Potem mamy oczywiście wojenkę RM z FC B(w tym poście),ale np .tekst o Guardioli jest oparty częściowo na prawdzie o czym wcześniej mówiliśmy).
Ale kluczem dla mnie jest to zdanie "Zreszta 90% kibicow barcelony jest po finale LM z 2006 roku i myśla ze w tym wlasnie roku powstał futbol i dlatego najlepsza jest barcelona.".Jeżeli zamienimy słowo "kibiców" na "fanów" i możemy ustalić liczbę na np. 60%,to jest to sama prawda. I potem mamy na forach wojenki typu
-
2011/04/24 18:52:24
-Messi jest nalepszy
-nie nie jest bo Cristiano jest najlepszy
-real to idioci
-barca to debile
etc. ...
Właśnie z tego.I to oczywiście jest w obie strony
Dzieci sobie piszą w nicku
- RealFan
-Tylko Real
-Real na górze, srarca na dole
No,ale o tym dość.
Pozdrawiam
PS.Nie wspomniałem ,że w tym ostatnim poście (jak i w ogóle) powinno się pisać nazwy klubów(bądź ich skróty,określenia,etc.) z dużej litery.Tak z szacunku.
PPS.To dobrze,Killy,że uświadomiłeś komuś z piszących ,że bagatelizowanie słów A.Di Stefano w kwestiach dotyczących Realu,to jest największa obraza dla tego klubu(końcówka jest moja).To jest symbol i żywa LEGENDA,wiec ona 1mln razy większe prawo mówić o RM niż my,tutaj piszący.
To tak,że On jest dla Realu tym,kim był JPII dla Nas,Polaków.
Podwójnie Cię pozdrawiam.
-
2011/04/24 21:33:19
@bayern90: Co do 1. wpisu - wiele osob zachowuje sie,jakby dopiero Pep Team stworzyl zjawisko 'sezonowca'.Oczywiscie,to wierutna bzdura.Ja pamietam,jak drzewiej...cale miasto chodzilo w bialych koszulkach Beckhama! :P Nikogo to nie dziwilo,nikt nie hejtowal,co najwyzej byl brecht jak za rok ta sama osoba chwytala za trykot MU czy Milanu ;]ale takich cwaniakow po prostu wszyscy mocniej kopali po kostkach jak sie gralo na osiedlowym boisku i tyle.Cos za cos,niektorzy madrzeli:)

Dlatego ja opiniami sezonowcow (ktore latwo oddzielic od opinii fana,kibica o dluzszym stazu i wierniejszym uczuciu) - po prostu sie nie przejmuje.Nie przejmuja mnie takoz opinie o sezonowcach.Tym bardziej,ze zjawisko fana-choragiewki idzie czesto w parze z wiekiem,a nikt - krotko mowiac - pod wzgledem pilkarskiej wiedzy nie urodzil sie Orlowskim...Szczerze powiedziawszy,nie rozumiem w ogole,jak opinie sezonowcow, o sezonowcach ktokolwiek moze brac do siebie, traktowac powaznie, przejmowac sie, merytorycznie rozwleklej się doń ustosunkowywac.

A media - akurat w Polsce ta Barcelona i tak zachwycaja sie cicho,tak malo spektakularnie.Wystarczy poczytac troche komentatorow,felietonistow Guardiana,goal.com,BBC czy ESPN albo podsumowania kluczowych meczow na portalu zonal marking by dopieeeeeeeeero zobaczyc skale zachwytow nad Barca.Ale to sa opinie zawsze mocno uargumentowane,trzymajace wysoki poziom merytoryczny,wiec nawet gdybym byl fanem Realu (jak np.Sid Lowe,jeden z najglosniej piewiacych wspolczesna nam Barce dziennikarzy) to czytalbym takie art'y z zainteresowaniem.Ale to o czym mowisz,doskonale rozumiem,Barca co chwile wyskakujaca z lodowki,to moze frustrowac - pamietajmy jednak,ze to z kolei jest zwyklym medialnym koniunkturalizmem.Barca jest na topie - i o niej sie mowi.Tak samo jak sie co chwile wpycha ludziom na sniadanie,obiad i kolacje to,co na Krakowskim czy plotki o slubie ksiecia Williama.Chcesz o tym ciagle sluchac? Nie.Ja tez nie.Ale taka jest specyfika mediow i dlatego od dawna nie ogladam wiadomosci:) Filtrowanie wiadomosci wartosciowych-w tym tych o Barcelonie-mysle,ze wielu Polakow zwyczajnie tego nie potrafi.I chlonie bzdury przerozne i rysuje sobie tej Barcelony jakis spaczony obraz (gdy Pep i pilkarze Barcy to generalnie wzor dyplomacji,nie celebryckiego stylu zycia i zwyklej ludzkiej skromnosci),co naklada sie na (tez typowo polska ceche) zawisci,zazdrosci,schadenfreude w kierunku tych,ktorzy wygrywaja.Mysle,ze analizujac zjawisko,o ktorym mowisz,nie powinnismy tego wszystkiego pomijac,tych naszych cech spoleczno-narodowych.Bo w innych krajach (chocby Skandynawia,UK,USA) i samej Hiszpanii relacje pomiedzy kibicami Barcy i Realu wygladaja inaczej; pomijajac ofc radykalne skupiska antimadridistow i antibarcelonistow,ktorych przeciez nie brakuje nigdzie,ale ktore np.w Hiszpanii - sa marginesem; wystarczy ogladnac sobie filmiki z Walencji sprzed tygodnia na yt z przemieszanym dwukolorowym radosnym tlumem idacym zgodnie na stadion.Mozna?Mozna.Tylko trzeba chciec/potrafic.

A Antić - ehhh,dla mojego pokolenia cules to absolutna legenda.Absolutna.Znam kibicow,ktorzy maja dla niego wiecej szacunku niz dla Ronaldinho i...cos w tym jest:) Pamietajmy tez nie tylko o roli Anticia jako trenera i motywatora,ale takze menedzera: Davids (fenomenalne pol roku),Sorín (pod wzgledem umiejetnosci bywalo rozne,ale walecznoscia,pracowitoscia imponowal wszystkim) to byly jego wynalazki,ich tez darze wielka estyma za tamten mroczny czas...To samo Edmilson z troche pozniejszego okresu,oczywiscie Larsson.Zreszta Antić mogl zostac w klubie,ale bylo wiadome,ze za radą Cruyffa obejmujacy prezesure Laporta sprobuje z Rijkaardem od nowego sezonu,dlatego odejsciu Rado nie towarzyszyly nerwy.Tylko ogromny szacunek kibicow...

Nie uslyszysz wspomnien tamtych czasow od kazdego kibica Barcy,ale wielu chyba meczy to hejterstwo.Mnie to jak widzisz nie rusza i sobie czasem poklikam,ale wiem,ze wielu zwyczajnie sie nie chce.
-
2011/04/25 03:03:48
killy
Jasne, że na wiele wypowiedzi "antybarcelońskich" wpływ mają złe emocje czy też to co nazywasz cechami społeczno-narodowymi. Ale zupełnie zdroworozsądkowo nie chciałbym wyolbrzymiać naszych "polskich" czy "słowiańskich" przywar. Krytyczne spojrzenie jest jak najbardziej na miejscu, ale nie może przesłaniać wszelkich dyskusji.
My mamy swoje wady narodowe, inni mają swoje. Nie należę do grupy powtarzającej "co za głupi naród" (i nie sugeruję wcale, że Ty do niej również należysz). Sam jestem częścią tego "głupiego społeczeństwa" i sam wielokrotnie łapię się na tym, że na moje wypowiedzi wpływ mają też negatywne cechy mojej osobowości.
Przechodząc do sedna, chcę powiedzieć jedno ważne zdanie : NIE CHCIAŁBYM, ŻEBY KAŻDA WYPOWIEDŹ KRYTYCZNA W STOSUNKU DO BARCELONY BYŁA ODBIERANA JAKO AKT NIENAWIŚCI I ZAZDROŚCI. Mam wrażenie, że tak to chciałeś przedstawić, wybacz jeśli źle to odczytałem.
Nie mogę zgodzić z tym uogólnieniem jako, że należę do grupy kibiców, którzy często odnoszą się negatywnie do fenomenu drużyny z Katalonii. Moje tłumaczenie jest proste, mianowicie.. Nie wygłaszam pewnych krytycznych kwestii z nienawiści do piłkarzy czy klubu (uznaję to za chore) lecz z prostej potrzeby poczucia sprawiedliwości.
Nie mogę już słuchać jaki to Mourinho jest niewyrafinowany w doborze taktyki, że jego zespoły zabijają piękno. Nie mogę słuchać wiecznego wychwalania Barcy, które nie jest nieuzasadnione ale często przejawia się (Chociażby wśród komentatorów) w umniejszaniu rywalom czy też twierdzeniu, że Barcelonie się należy bo ładnie gra. I wreszcie głoszenie prawdy o jednym jedynym idealnym sposobie gry. Ja osobiście nie przepadam za dużą ilością gry pasywnej. Blaugrana gra piekne mecze, ale gra też takie kiedy nie za wiele się dzieje, tiki- taka, a przeciwnik boi sie odebrać piłkę bo nie chce obejrzeć żółtej kartki..
Nie fascynuje mnie gra do jednej bramki i dominacja Barcy jest dla mnie rzeczywiście frustrująca, ale bardziej frustrujące jest to, że ludzie właściwie nie mają ochoty patrzeć jak przeciwnik walczy z Barceloną, oni chcą tylko widzieć jak Barca podaje, jak Mesii drybluje i strzela. Ja nie mam zamiaru na to patrzeć okrągły sezon, więc Mourinho jest pewnego rodzaju zbawieniem. Jak mogę siedzieć cicho kiedy zabiera mi się to jedna przyjemność?
Inter dokonał w tamtym roku niezwykłych rzeczy, Mourinho postawił się zespołowi, który wszystko wygrywał, a wszędzie trąbili, że zabił piłkę itd. Tak niewielu dostrzegło jak wiele pracy włożyła drużyna, jak cięzką drogę mieli do finału, walczyli na trzech frontach i wygrali. A ja słyszałem, że to wszystko o kant dupy potłuc bo bronili się w meczu na CN. Nie chcę mi się już kontynuować tego wątku bo późno, ale nie powinno się wszystkiego zrzucać na ludzką małość i nienawiść.

I na koniec jeszcze jedno dodam. Wielu rysuje spaczony obraz Barcy i to jest rzeczywiście problem. Ale to nie odnosi się tylko do Blaugrany. W mediach buduje się spaczone obrazy niemal wszystkiego. Z Ronaldo też się robi gówno (sam za nim nie przepadam) , a z Messiego robi się wzór. Choćby nawet Argentyńczyk posiadał więcej zalet, nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Jeden i drugi to tylko ludzie. Jedni mają więcej na sumieniu, inni mniej, ale chociaż trochę obiektywizmu zachować warto. Dlatego w ostatnich dwóch sezonach jestem przychylny drużynom rywalizującym z Barcą tym swoim "antyfutbolem". Jestem trochę tą typową chorągiewką, sympatyzuje z różnymi drużynami, niezależnie od jakichś powiązań klubowych. Lubiłem Juventus z przełomu wieków, obecnego nie lubię. Lubiłem Barcelonę z Ronaldinho i Deco, obecnej nie lubię. Nie obrażę się na słowo chorągiewka - dla mnie najważniejszy jest sport, a nie barwy klubowe. I to nie od wczoraj.:)

-
2011/04/25 11:01:20
2paaac

Hmmm... spaczony obraz Barcy... Wiadomo, że media stwarzają inny obraz wszystkiemu, bo to im daje kasę. Np. Ronaldo podobno (według wypowiedzi piłkarzy Realu) jest bardzo "fajnym" człowiekiem, który wcale nie jest zapatrzony w siebie. On niekoniecznie musi być bardziej "złym" piłkarzem niż Leo Messi. Ale wracając do spaczonego obrazu Barcy - do 2010 roku, rzeczywiście chyba byli "Mes que un club". Jako jedyny klub z czołówki nie mieli sponsora poza Nike (ktoś koszulki musi sponsorować). Do 2006 (chyba) roku nie udzielali na koszulkach miejsca reklamom, później wszedł UNICEF. Od jakiegoś momentu bazują strasznie na wychowankach i mają najlepiej rozwiniętą na świecie (chyba) szkółkę piłkarską dla młodych piłkarzy. Dodatkowo wychowankowie zawsze są traktowani bardzo przyjaźnie, klub ich nigdy nie wywala ze swojej drużyny (mówię tutaj np. o tym co zrobił Real Raulowi). W dodatku jest ta jedna filozofia gry w piłkę, której się cały czas trzymają (od Cruyffa). Moim subiektywnym zdaniem można ich jednak traktować w jakiś sposób jako "coś więcej niż klub".

PS - Apropo tej reklamy katarskiej, musieli ją podpisać, ponieważ mają straszne długi. Mam nadzieję, że jak wyjdą z problemów pieniężnych, to z reklamą zerwą.
-
2011/04/25 12:12:30
będzie sędziował wolfgang stark pierwszy mecz
-
2011/04/25 13:17:00
tom.solek
kiedy gadanie o tym, że Raul został wyrzucony z Realu w końcu się skończy... proszę nie pisać takich bzdur. było spotkanie Aguila Blanca (stowarzyszenie kibiców Realu) przed meczem ze Sportingiem Gijon (lub po, nie pamiętam) w jednej z madryckich knajp z Jurkiem Dudkiem, w którym to fani mogli zadawać mu najliczniejsze pytania. nie zabrakło również pytań o kapitanach. powtarzam - to była prywatna, własna decyzja Raula, który chciał grać. chciał grać dużo więcej niż by mu na to Mou pozwalał (z oczywistych przyczyn). dlatego też gdy czytam każdą wypowiedź tego typu to mi się nóż w kieszeni otwiera.
pozdrawiam
-
2011/04/25 14:57:47
rzym3k

Skąd ta pewność, że Jurek Dudek mówił prawdę? Raul został wyrzucony najpierw z pierwszego składu, a później już nie wchodził w ogóle. Cały czas Ronaldo powtarzał, że Raul mu nie pasuje. Poza tym, tak czy inaczej - nr Raula powinien być zastrzeżony, a Ronaldo wziął go sobie po odejściu Raula. Zbieg okoliczności?! - nie wiem. Ale prawda jest taka, że równie dobrze chodziło o to, żeby Ronaldo się czuł w klubie dobrze i mu wszystko pasowało.
-
2011/04/25 15:00:16
krzysiubyziu

Bardzo dobrze, nie będzie podtekstów, że sędzia sędziował na korzyść Mourinho, bo jest Portugalczykiem. Ja się cieszę, myślę, że Pan Stark nie będzie tolerował procesów zniszczenia graczy Barcy przez Pepe i pewnie Lasa, który na pewno nie jest graczem, grającym czysto. Pozdrawiam!
-
2011/04/25 15:05:53
Sorry za przekręcenie nicku, krzysiuzbysiu. :-) Naprawdę przepraszam.
-
2011/04/25 15:06:14
tom.solek
czekaj czekaj. bardziej wierzę Jurkowi niż śmiesznym pismakom z Hiszpanii. bo po co miałby Dudek kłamać? po pierwsze, jak to został "wyrzucony" ze składu? ze sportowego punktu widzenia, został wygryziony. to znaczy, był za słaby na pierwszy skład, to chyba normalne, że należy ustąpić miejsca lepszym, bardziej perspektywicznym i młodszym? nawet z Raula nie wolno robić świętej krowy.
po drugie, daj mi proszę jakiś wywiad, w którym to Ronaldo mówi, że Raul mu nie pasuje, bo pierwsze słyszę.
po trzecie po co zastrzegać numer? to jest przecież głupota. zastrzeżmy zatem numer Gutiego, za 10 lat Ikera? nie wspominając o Di Stefano? Ronaldo wziął sobie numer po el Siete, bo cały czas grał z 7 i był do jego ulubiony numer. co w tym dziwnego?
-
2011/04/25 15:20:28
rzym3k

Ok. Powiem inaczej. Czy myślisz, że Raul nie wolałby zostać w ukochanym Realu, nawet na ławce rezerwowych niż iść do Schalke?! On w tym klubie przesiedział kilkanaście lat. Poza tym jak pokazał w Schalke byłby jedynym napastnikiem Realu, który nie spala się w ważnych meczach (mam na myśli Jego, Adebayora, Benzeme i Higuaina). Albo nie uszanowali Raula (bądź jego zdania) albo popełnili mega idiotyzm.
-
2011/04/25 16:04:05
bayern90 - "To tak,że On jest dla Realu tym,kim był JPII dla Nas,Polaków."

Znaczy wzrokiem i dotykiem leczył kontuzję?
-
2011/04/25 16:34:08
tom.solek
ani jedno, ani drugie. tak, zdecydował się opuścić Real Madryt na koniec swojej kariery, sprawdzając swoich sił w Shalke. i jak widać, świetnie mu to wychodzi - śrubuje rekord strzelonych bramek w LM (mam nadzieję, że nigdy nie zostanie pobity, jedyną osobą zdolną do tego jest Messi), jest w półfinale. marzy mi się finał Real - Shalke wygrany 2:1 przez Królewskich, w którym to Raul też strzela a po meczu świętuje w koszulce Realu la decime, wznosząc razem z Ikerem puchar. to byłoby coś pięknego.
-
2011/04/25 16:54:50
rzym3k

Moim zdaniem świętowanie zdobycia Ligi Mistrzów z innym zespołem byłoby zboczeniem. Nawet, jeśli zawodnik miał idealną historię z danym klubem...
-
2011/04/25 17:36:07
rzym3k
Jak już się bawimy w koncert życzeń, to powiedz co byś poczuł gdyby był finał MU-Real wygrany przez Diabły i C. Ronaldo świętowałby triumf z poprzednią drużyną?
-
2011/04/25 17:59:36
gustav_adolf

Nic dodać, nic ująć. To samo można powiedzieć o Xabim Alonso, który po wygranej (w lidze) Realu Sociedad na Realem Madryt podszedłby w koszulce Realu Sociedad na środek boiska i świętował z rywalami. :-)
-
2011/04/25 22:13:28
nie porównujmy historii Cristiano w MU do Raula. to są dwie różne sprawy. gość grał 16 lat w Realu i na to zasługuje po prostu zasługuje. Cristiano, swoją drogą też walnie przyczynił się do tworzenia historii MU ale chyba jednak nie tak jak Raul. zresztą, Shalke przegrywające w finale LM to coś normalnego, to jest cud, że w ogóle by się tam znalazło i to dzięki Raulowi, po części. MU nie mogłoby się pogodzić z taką porażką bo te drużyny są równorzędne. no nie wie, co mam powiedzieć. trochę mnie zagieliście ale... szczerze mówiąc Raul na pewno by został na murawie. ;-)
-
2011/04/26 00:57:53
Heh, po czymś takim Raul mógłby sobie szukać nowego klubu, to pewne. Zresztą to stuprocentowy zawodowiec, który na takie zachowanie by sobie nie pozwolił.
-
2011/04/26 09:08:38
Przestańcie z tym Raulem. Przy całym szacunku do niego, naprawdę nie widzicie, że zarówno reprezentacji Hiszpanii, jak i teraz Realowi idzie lepiej, kiedy się go wreszcie pozbyli? I że to nie jest przypadek? (A poza tym - Raul przecież nie gra na tej samej pozycji co Adebayor czy Higuain. Nie potrafi grać jako jedyny napastnik i nigdy nie potrafił).

Co do traktowania wychowanków Barcelony - też nie bądźcie zabawni. Obecny trener, kiedyś wielki piłkarz Barcelony - jakoś klub nie miał skrupułów, żeby oddać go do jakiejś Brescii.
-
2011/04/26 13:26:26
Ogólnie mecz można podzielić na trzy części. Pierwsza to: pierwsze 45minut w której Barcelona nie istniała i broniła się cały czas, szukając wsparcia u sędziego. Druga to: druga połowa meczu w której Barcelona mogła zakończyć starania Realu z pierwszej połowy i pucharze. Trzecia część to dogrywka. Ogólnie była ona równa, jednak Real pokazał siłę i wygrał.
Jestem pełen podziwu dla Mourinho. Taktykę jaką wymyślił, tak mnie zadziwiła i zaskoczyła, że mogę mu bić tylko brawa. Jestem fanem Barcelony, ale myślę, że wielki intelekt Mourinho pozwoli ograć Katalończyków.
-
2011/04/26 19:19:06
@Rafał Stec
to czasem mam ochotę podejrzewać, że jesienią posłał swoich ludzi na rzeź z premedytacją, by 0:5 na Camp Nou otrzeźwiło Madryt i uświadomiło, że rewanż wymaga podjęcia nadzwyczajnych kroków

Zawsze można go o to spytać podczas wywiadu ;)
-
2011/04/27 13:02:40
@tatarzyn92

@Rafał Stec
to czasem mam ochotę podejrzewać, że jesienią posłał swoich ludzi na rzeź z premedytacją, by 0:5 na Camp Nou otrzeźwiło Madryt i uświadomiło, że rewanż wymaga podjęcia nadzwyczajnych kroków

Zawsze można go o to spytać podczas wywiadu ;)


Heheh, na pewno odpowie szczerze;P