Blog > Komentarze do wpisu

Porsche

Zdarzyło się kilka lat temu. Redakcyjny kolega wpadł do Gazety z dramatycznymi wieściami - ukradli mu samochód. Współczuliśmy szczerze i na całego, zamierzaliśmy solidaryzować się gromadnie i do upadłego, aż po paru godzinach zadzwonili z myjni.

Zadzwonili, by zapytać, czy pan Leniarski odbierze wreszcie samochód, bo zaczyna im zawadzać.

Co oczywiście musiałem sobie przypomnieć, gdy czytałem o przypadku Jermaine’a Pennanta. Otóż skrzydłowy Stoke, kiedyś najdroższy nastolatek w historii angielskiego futbolu, odebrał telefon od przedstawicieli swego poprzedniego klubu, Realu Saragossa (oddali skrzydłowego na wypożyczenie, bo notorycznie spóźniał się na treningi). Byli pracodawcy mieli pretensje jak tamci z myjni. Przypomnieli piłkarzowi, że na parkingu przy dworcu kolejowym w ich mieście pół roku temu zostawił Porsche.

Pennant zbaraniał. On nie zapomniał, że Porsche na dworcu zostawił. Zapomniał, że ma Porsche. Początkowo próbował się nawet upierać, że wcale nie ma, ale dzwoniący przycisnęli go niezbijalnym argumentem. Indywidualnie dobraną tablicą rejestracyjną, na której widniało znajome P33NNT. (Kluczyki znaleźli na przednim siedzeniu).

Komentatorzy naturalnie zaczęli się prymitywnie wyzłośliwiać i głośno pytać, czy Pennant nie ma aby więcej pieniędzy niż szarych komórek. Łatwizna - sięgnąć po pierwszy z brzegu stereotyp kopacza kretyna, co to za dużo zarabia.

I znów mamy dowód, że media głupieją, wulgaryzują się i w ogóle złażą na psy. Publicysta życzliwszy bliźnim od siebie sławniejszym, bogatszym i zdolniejszym, którzy przecież również mają prawo do błędów młodości, znalazłby dobre powody, żeby 28-latka docenić za autentyczną, jakże rzadką w naszym rozszalałym konsumpcjonizmie pogardę dla ekskluzywnych zbytków. Nawet dla zbytków wycenianych, jak rzeczone Porsche, na 98 tys. funtów, czyli mniej więcej - szacuję na oko, precyzyjnych danych o pensji Pennanta nie mam - dwa tygodnie jego ciężkiej pracy. Ja właśnie zaliczam się, jeśli mogę nieskromnie pochwalić samego siebie, do owych życzliwszych, więc powodów, by angielskiego piłkarza docenić, znajduję mnóstwo. Widzę całą sprawę tak: choć wciąż nie wiemy, nad jakimi zagadnieniami Pennant rozmyśla między katorżniczym wysiłkiem meczowym (gdy daje uciechę innym ludziom) i treningowym (gdy się samodoskonali), to dowiedzieliśmy się przynajmniej, że nie przywiązuje wagi do przedmiotów i nie trwoni czasu na sprawy nieistotne. Nie przesiaduje w garażu, nie obmacuje godzinami karoserii, nie liczy wozów od lewej do prawej, a potem od prawej do lewej. Może wie, że każda chwila jest kroplą wieczności, a życie mgnieniem jej oka? Że ci, którzy w dzień końca świata czekają błyskawic i gromów, będą zawiedzeni? Że wszechświat nie będzie rozszerzał się już zawsze? Że nadal jesteśmy moralnie zobowiązani szukać odpowiedzi na pytanie, co było przed Wielkim Wybuchem?

Właśnie takie rozważania wolałbym obok relacjonowania przypadku Pennanta znaleźć. Swoich czytelników też proszę, by nie prześliznęli się po niniejszej notce jak po ulotnej, weekendowej dupereli, lecz dostrzegli w niej uskrzydlającą intelektualnie opowiastkę z morałem, pogłębiającą naszą wiedzę o futbolistach, którzy bywają bardziej wielowymiarowymi postaciami niż się po powierzchownym oglądzie zdaje.

Ja jeszcze tylko dodam z kronikarskiego obowiązku, że odzyskaną tablicę rejestracyjną Pennant przytroczył do swojego nowiutkiego Ferrari.

piątek, 21 stycznia 2011, rafal.stec
Komentarze
2011/01/21 21:59:59
a to pikus!
-
2011/01/21 22:01:40
Zajebisty wpis :D
-
2011/01/21 22:02:36
zakladam ze JP(nie II) zarabial np. 50000GBP/ tydz. czyli 200000 miesiecznie- czyli ok 1mln zl miesiecznie. w tym momencie jego porsche kosztowal go ok. 25% jego miesiecznych dochodow- tak strzelam bo nie znam sie na cenach autek.
czyli jesli spawacz zarabia 1400 PLN miesiecznie i wyda na cos 25% dochodow (350zl) to pytanie jest czy tez moglby o tym zapomniec. Za 350zl mozna kupic np. narty- chociaz spawacze pewnie nie jezdza wiec to glupi przyklad. Mozna tez kupic za te oto cene dres adidasa albo monitor. nie sadze aby spawacz mogl zapomniec o tym ze kupil dresy lub monitor. wychodzi na to ze JP jest glupszy niz spawacz.
-
2011/01/21 22:07:50
A niby dlaczego spawacz miałby nie jeździć na nartach? Bullshit.
-
2011/01/21 22:28:39
spawacze nie jezdza na narty bo wola wycieczki w kosmos u roberta bransona
-
2011/01/21 22:46:19
E, tez bym sie do wciskanego mi na chama Porsche nie przyznal.
-
2011/01/21 22:46:33
@bartoszcze
Spawacze wolą uprawiać łyżwiarstwo szybkie. W jeździe na nartach specjalizują się parkingowi... Oraz (choć w mniejszym stopniu) pracownicy salonów tatuażu
-
2011/01/21 22:54:00
Sądze, że ta sytuacja jest jedynie potwierdzeniem jego nihilistycznego nastawienia do całego świata. Kurt Cobain piłki noznej...
-
2011/01/21 23:21:05
@mokra_ryba
porównanie bezsensowne. Jeśli ktoś zarabia 1400zł miesięcznie, to pewnie ledwo co miesiąc dociąga do pierwszego i każdy większy wydatek wyraziście rysuje się w jego budżecie, bo owo dociągnięcie utrudnia.
Jeśli ktoś zarabia 1 mln miesięcznie, to po wydaniu czwartej części tej kwoty i tak zostaje mu 750 tysięcy, co jest furą pieniędzy.
Jeśli teraz założymy, że facet po tym milionie zarabiał już od pewnego czasu i nie wydawał wszystkiego, tylko, dajmy na to, skromną połowę, to może sobie pozwolić na przepuszczenie nawet całej miesięcznej wypłaty na pierdółkę, o której potem nie będzie pamiętać, bo i tak ma z czego żyć, i to ma z nadmiarem. Czego pewnie nie można powiedzieć, o kimś zarabiającym 1400.
-
2011/01/21 23:39:29
W ostatnim Newsweeku był ciekawy artykuł o kondycji mózgu. Napisano w nim że wg badań 80% piłkarzy, którzy często uderzają piłkę głową ma zaburzenia uwagi, pamięci oraz spowolnione myślenie.
-
2011/01/21 23:52:31
To spawacze nie wprowadzają już stanów wojennych? I niby dlaczego piłkarz ma być mądrzejszy niż spawacz?
-
2011/01/22 01:40:40
A które to Porsche? Bo jak Panamera to wcale się nie dziwie. Pewnie nie mógł już na nie patrzeć : )
-
2011/01/22 04:03:38
Swoją droga to nieźle Rafale sprzedałeś redaktora Leniarskiego ;) Tera zostaje tylko śledzić "Mistrzuniu, co to za stacja" i ciekawe czy i tam znajdzie się jakaś zabawna ciekawostka z redakcyjnego życia redaktora Steca :D

Wpis cieszy, boś już długo milczał. Nerwicy się można nabawić od ciągłego odświeżania bloga w poszukiwaniu nowych tekstów...
-
2011/01/22 09:39:21
W starożytności "kierowca" kwadrygi, czyli rydwanu zaprzężonego w cztery konie, zarabiał uczestnicząc w wyścigach nie miliony, ale miliardy, w przeliczeniu na obecne czasy oczywiście. Przez 24 lata swoich startów Gajusz Appulejusz Diokles zarobił w sumie 35 milionów sestercji, które odpowiadają dzisiejszym 15 miliardom dolarów. Żył w II w n.e. Wziął udział w ponad 4 tys. wyścigów z czego wygrał 1,5 tys. Na emeryturę przeszedł w wieku 42 lat. Startował przed olbrzymimi tłumami, bo na przykład rzymski Circus Maximus mógł pomieścić ponad 250 tys. ludzi. Chociaż Diokles zmieniał barwy klubowe, to kibice w 146r. postawili mu nawet pomnik.

Teraz też istnieje przepaść między zarobkami piłkarzy, a zarobkami zwykłych ludzi, ale w starożytności szaraczkom żyło się duuuużo gorzej, więc nie narzekajmy.
-
2011/01/22 09:40:19
Piekny komentarz :-))))) A jednak wysle syna do szkolki pilkarskiej. Wole zeby sie samodoskonalil niz rozmyslal nad pierdolami.
-
2011/01/22 14:16:21
Z drugiej strony koleżka Jermaine ma chociaż tą krztę ambicji i malutki kryształek pracowitości, który pozwala mu zasłużyć na taki kontrakt i śmiało zapominać jaki to samochód kupił zeszłej środy. A taki nasz ekstraklasowiec, szkrab, taki mały pod każdym względem człowiek, byle tylko trzydzieści tysięcy złotówek i to tylko co 30 dni wypłacanych wyszarpie i już ogłasza, że jest w niebie. Już pojechał na komis zagranicę, już se przywiózł piękne, tylko trzyletnie BMX X5, oczywiście M-pakiet, niby mocy ma tyle co bez pakietu, ale felgi dał większe, zatem nie ma takiej lipy.
O jak co, ale bardzo byśmy chcieli, żeby taki Peszko, Iwańskim wracając z libacji zapominali czym przyjechali i gdzie zaparkowali. Żeby Grosicki wracając o trzeciej rano nie wiadomo skąd huknął w płot swoim klubowym Audi, takim samym jak jego kolegów Ikera, Karima i Ricardo.
-
2011/01/22 14:23:54
Dementuję pogłoski jakoby spawacze nie jeździli na nartach. Otóż jestem spawaczem i jak tylko skończę spawać jeszcze dzisiaj lecę na narty!

Nie chcę wyjść na ignoranta, ale kim u licha jest Robert Branson?
-
2011/01/22 14:39:29
@Stec
Super wpis, od razu mi się mordka uśmiechnęła. :)

@mokra_ryba
Nie znasz cen aut, nie wiesz ile zarabia JP, na dodatek nie wiesz ile zarabia spawacz. Bardzo konstruktywny komentarz. :P
-
2011/01/22 14:58:29
Robert czy Ryszard co za różnica ;)

Mnie trochę ciekawi co jego samochód robił na dworcu. Czyżby korzystał z kolei? Park&Ride? Dla mnie wzór ;)
-
2011/01/22 21:19:05
Mnie trochę ciekawi co jego samochód robił na dworcu

Spodobał mu się pociąg i poszedł poszukać salonu:)
-
2011/01/23 12:12:34
Jeden z najlepszych wpisów na tym blogu! :)

trelik.blox.pl/2011/01/Sila-rozpedu.html O trenerze, co średnio raz na dziesięć lat rozbija hermetyczną ligę niemiecką i o jego drużynie, która dekadę temu przeżywała dramatyczną przygodę z Bundesligą.
-
2011/01/23 12:19:55
Historia okazała się nieprawdziwa. Więc cały wpis też można uznać za bajkę.
Szkoda, bo był fajny ;)
-
2011/01/23 12:49:33
Veni, vidi, vici.
-
2016/01/19 21:33:01
wiele się w tym sportowym światku nie zmieniło, no może zwiększyła się rola WAGs