Blog > Komentarze do wpisu

Wieczór z Barcą i Realem

Ziemia zatrzyma się już za 155 minut. Dlaczego się zatrzyma, tłumaczyłem w felietonie „Odyseja kosmiczna 2010” do dzisiejszej „Gazety Sport.pl”, teraz zacząłem dumać, czy w ogóle jest możliwe, by ten mecz spełnił oczekiwania. Kibicom związanym emocjonalnie z jedną ze stron serducho bez wątpienia solidnie obtłucze wnętrza, ale co z kibicami niezaangażowanymi? Czy tych, którzy pamiętają szlagiery ostatnich lat - hat-tricki Messiego albo 2:6 na Santiago Bernabeu - a teraz żądają jeszcze więcej, piłkarze w ogóle będą w stanie usatysfakcjonować? Dla mnie dzisiejsze derby różnią się od poprzednich przede wszystkim tym, że Barca i Real oferują bieżącej jesieni najlepszy futbol w całej Europie, na miarę nawet finału Ligi Mistrzów. Tak mnie skręca z ciekawości, jak zniosą katalońskie oblężenie Królewscy, że postanowiłem poblogować.

18.47. Bardziej ciekawią mnie goście, bo tylko oni są w tym show zagadką. Katalończycy wykręcają swoje piruety od kilku lat, ich dość jednostajny - a zarazem wciągający (w najgorszym razie) lub urzekający (w najlepszym razie) - styl już się trochę opatrzył. A Real to energia zupełnie nowa, dla europejskiej czołówki ożywcza, na posuwiste ruchy Barcy odpowiada obłędnie szybkimi pchnięciami, które zadaje po błyskawicznej wymianie podań na połowie przeciwnika. We wtorek w Amsterdamie zagrał moim zdaniem perfekcyjnie, czego prawie nikomu nie chciało się zauważyć, bo prawie wszyscy robili raban wokół czerwonych kartek, wziętych przez gości z pełną premedytacją i ostentacją.

18.57. Prawdopodobny skład gospodarzy: Valdes - Dani Alves, Pique, Puyol, Abidal - Xavi, Busquets, Iniesta - Pedro, Messi, Villa. Skład kompromitujący wszystkich, którzy hegemonię wielkiej dwójki w lidze hiszpańskiej tłumaczą wyłącznie „niesprawiedliwym” rozdziałem zysków z praw telewizyjnych, czyli szmalem. Barca wydała zauważalne pieniądze na pozyskanie tylko trzech spośród wymienionych piłkarzy (Alves, Abidal, Villa), bo zarabiane miliony służą ją m.in. do tego, by popełniać transferowe błędy i pospiesznie się z nich wycofywać (46 mln + Eto’o za Ibrahimovicia, 25 mln za Czyhrynskiego, 15 mln za Hleba, 14 mln za Keirrisona etc).

19.06. Prawdopodobny skład gości: Casillas - Sergio Ramos, Pepe, Carvalho, Marcelo - Xabi Alonso, Khedira - Di Maria, Ozil, C. Ronaldo - Benzema. Szkoda, że nie wyleczył się Higuain, bo derby rozpoczęłyby się od perfekcji, czyli najmocniejszych jedenastek. Moim ulubieńcem w Realu jest Mesut Ozil (już się spowiadałem na Twitterze, że coraz częściej przypomina mi, na razie pojedynczymi zawijasami, Zidane’a). Ale kręgosłup Realu w najnowszym wydaniu jest portugalski - to supertrener Mourinho, superasystent od przygotowania fizycznego Rui Faria, supersnajper Ronaldo oraz osłaniająca bramkarza tarcza złożona z Pepe i Ricardo Carvalho.

19.11. Jak Mourinho komuś zaufa, to na całe życie. Ulubionego adiutanta Carvalho zabrał najpierw z Porto do Chelsea, potem próbował wyrwać go do Interu (był na szczycie listy jego oczekiwań transferowych), teraz wreszcie udało mu się odzyskać w Realu. Być może także dlatego, że wie, iż w Realu musi osiągać wielkie cele natychmiast - a Carvalho i rezolutny taktycznie jest, i wie, o co bossowi chodzi.

19.18. W ogólnoplanetarnej żonglerce statystykami (coraz więcej z nich to niesłychany chłam, informuje się już nas nawet o wynikach, jakie padały w GD rozgrywanych 29 listopada...) wymachujemy przede wszystkim trzema megagwiazdami wieczoru. Łączy ich liczba 5 (i 0). 5 razy zagrał z Barcą Cristiano Ronaldo (nie strzelił ani jednego gola). 5 razy z drużynami Mourinho grał Messi (nie strzelił ani jednego gola). 5 razy na Camp Nou przyjeżdżał Mourinho (nie wygrał nigdy). Dziś wszystkie „piątki” zamienią się w „szóstki”. A wiecie, że i wszystkie zera mogą zamienić się w „jedynki”? Bo Leo strzeli, Cristiano strzeli, a Jose wygra?;-)

19.23. Dlaczego podejrzewam, że choć piłkarze się buntują, to Gran Derbi będziemy w poniedziałek oglądać częściej? Czy dlatego, że jako pierwszy pomysł o wyrzuceniu ich poza weekend rzucił jeden macher od telewizji? Zobaczcie, jak szaleje hiszpański internet - w niedzielę byłoby trudniej trzymać lud przykuty do monitorów bez przerwy od samego świtu...

19.34. Składu Realu możemy być pewni, a co do składu Barcy... Pamiętacie, jak kombinował wiosną Guardiola? Jak wypchnął Daniego Alvesa na prawe skrzydło? A gdy okazało się, że Brazylijczyk woli rzucać wyzwanie obrońcom rywala już w pełnym biegu, po uprzednim rozpędzeniu się w okolicach własnej połowy, to trener jedną zmianą zawirował połową drużyny (przesunięcie w przerwie aż czterech piłkarzy, od wspomnianego Alvesa, przez Puyola i Maxwella, po Pedro)?

19.51. Znany cule, premier Hiszpanii Jose Luis Zapatero oryginalnie o swojej drużynie: „Barca stawia na futbol inteligentny i czyni go czymś więcej niż zwykły sport kontaktowy. Jej styl przypomina mi szachy”. Mnie się cytacik podoba. Jak słyszę używane u nas niemal jak obelga porównania do szachów, to słyszę głównie ignorancję porównującego.

20.02. Nie znudziło się wam jeszcze budowanie opozycji Guardiola - Mourinho? Pierwszy to człowiek lewicy, co wynika m.in. z tradycji rodzinnych (uczestniczył kiedyś w produkcji dokumentu „Tydzień z Zapatero”). Drugi to człowiek prawicy, co również wynika m.in. z tradycji rodzinnych (jego stryj, handlarz sardynkami, był znajomym dyktatora Antonia Salazara). Z najpopularniejszych ostatnio epitetów - trenera Barcy Ibrahimović nazwał „Gandhim” i, ironizując, filozofem, trenera Realu kolega po fachu obwołał „Kanalią”.

20.10. Pisałem, że nade wszystko ciekawi mnie Real, ale i ciekawi mnie, jak agresywnym pressingiem na połowie wroga odważy się przycisnąć Barca. „W momencie, w którym Casillas poda piłkę Pepe albo Carvalho, natychmiast ich otoczymy” - obiecuje Guardiola. I chwali kontratak przeciwnika jako najbardziej zabójczy na świecie.

20.29. Kto ma droższą jedenastkę? Jeśli za kryterium przyjąć obowiązkowo umieszczane w hiszpańskich kontraktach klauzule wykupu, to Real jest wart 2,53 mld euro, a Barca 1,44 mld. Real: Casillas (150 mln) Ramos (150) Pepe (120) Carvalho (40) Marcelo (120) Xabi (250) Khedira (150) CR (1000) Ozil (250) Maria (150) Higuain (150). Barca: Valdes (150) Alves (90) Pique (200) Puyol (10) Abidal (90) Xavi (80) Busquets (80) Iniesta (200) Pedro (90) Messi (250) Villa (200). O różnicy decyduje oczywiście miliardowy kaganiec na Ronaldo. Real na tym pułapie wyznaczył granicę, poza którą nie sięga już nawet szaleństwo właścicieli Manchesteru City.

20.54. Składy zgodnie z oczekiwaniami. Zapomnieliśmy o jeszcze jednym - ten mecz ma taką moc, że może przesądzić o Złotej Piłce. Kto jutro będzie pamiętał, co wyrabiał wiosną Sneijder?

21.12. Najpierw plusik dla Barcy, za plan gry oraz geniusz Messiego w jednej akcji - gdyby nie przebiegle wykonany rzut rożny, ten drugi nie trafiłby w słupek. Potem plusior dla Barcy - Iniesta wymyślił asystę na miarę Złotej Piłki, Xavi wżonglował gola na miarę Złotej Piłki. 1:0, zaczyna się z wykopem!

21.25. David Villa+, Ramos-, Casillas-, Pedro+, czyli 2:0, czyli totalna dominacja Barcy, czyli znajdź różnice między wczoraj (Almeria) a dzisiaj (Real Madryt). To zawsze zdumiewa mnie najbardziej - że dwie drużyny z samego szczytu, wąziuteńkiej elity elit, może aż tyle na boisku dzielić...

21.53. W meczu z Barcą dłużej niż Real w pierwszej połowie piłkę utrzymywały w tym sezonie Atletico Madryt, Valencia, Getafe i Villarreal. Na razie zanosi się na to, że domniemani bohaterowie wieczoru utrzymają swoje wielkie zera - Messi nie strzeli gola Mourinho, CR nie strzeli gola Barcelonie, Mourinho nie wygra na Camp Nou. Dwaj pierwsi na razie maleńcy także w incydentach, po których wybuchały awantury i musiał interweniować sędzia. Bez czerwonej kartki ten wieczór się raczej nie skończy. Czy ktoś zauważył mojego Ozila? Czy Mourinho zareaguje w swoim stylu i zmieni w przerwie dwóch ludzi?

22.18. Barcę od Realu dzieli dzisiaj tyle, ile Barcę z Realem dzieli od reszty ligi hiszpańskiej. Dwie urocze asysty Messiego, dwa gole Villi. 4:0. Od teraz można gościom tylko współczuć. Wygrać już nie mogą nic, zebrać kolejne ciosy jak najbardziej, a przede wszystkim - uciec do szatni będzie wolno dopiero za pół godziny. Mourinho zachowuje się tak, jakby bał się następnych czterech bramek - każda zmiana wzmacnia defensywę. Ktoś pamięta, jaką najwyższą porażkę w karierze poniósł?

22.23. Już wiem. Mourinho przegrywał dotąd w najgorszym razie 0:3. Po razie jako trener Benfiki, Porto, Chelsea oraz Interu.

22.52. Koniec. Na 5:0 uderza Jeffren, goście umieją już tylko kopać Messiego. Barcelończycy wniebowzięci, ich drużyna podarowała kolejny bajeczny argument zwolennikom tezy, że jest najwspanialszą od czasów tamtego "holenderskiego" Milanu. Jeśli wyjąć wiosenną porażkę na San Siro z Interem, była w minionych dwóch sezonach niepokonana zawsze, gdy wychodziła na murawę w pełni zmotywowana. Jej wielomilionowe zapędy transferowe zaczną się niebawem wydawać o tyle jałowe, że trudno będzie wymyślić, gdzie jeszcze mogłaby tę swoją supergrupę wzbogacić. Nie dałoby więcej frajdy wyzwanie ambitniejsze - próba złożenia całej "11" z wychowanków?;-) Stay tuned, jeszcze poblogujemy.

23.06. Real? Nie lubię gadaniny o "upokorzeniach", gdy ktoś w sporcie wysoko przegrywa, ale chyba nikt nie wątpi, że piłkarze z Madrytu czują się teraz wręcz poniżeni. W innych okolicznościach pomyślałbym, że żałują, iż na rewanż muszą czekać tak długo. Dziś myślę inaczej: i oni, i Mourinho odetchną z ulgą, że mają sporo czasu, zanim znów każą im porwać się na Barcę. Miejmy nadzieję, że wtedy pokażą więcej klasy. Zwłaszcza gdyby znów mieli przegrać.

23.22. Ostatnio barcelońska chłosta działała tak, że Realowi odechciewało się żyć i przegrywał potem taśmowo, z byle kim. Portugalski wódz ma pełne ręce roboty - przez najbliższy miesiąc jego podkomendnych czekają boje z Valencią, Sevillą i Villarrealem. Na Santiago Bernabeu, gdzie wygrali 24 ostatnie mecze, pomijając oczywiście obowiązkowe lanie po katalońsku. Czy Mourinho zdoła przetrwać ten sezon jako trener, który u siebie przegrał jeden krajowy mecz w karierze?

23.35. Barca - Real w podaniach 684:331. Guardiola poszerza horyzont, powiedział właśnie, że miniony wieczór wieńczy wiele lat. Ma rację - TEJ Barcelony nie pokona nikt, bo TA Barcelona zwiędnie (biologia), zanim ktokolwiek zdąży wznieść potęgę zdolną się jej przeciwstawić. Z perspektywy Camp Nou wszyscy konkurenci zaczynają dziś od zera albo prawie od zera.

poniedziałek, 29 listopada 2010, rafal.stec
Komentarze
2010/11/29 19:00:05
Dla mnie też będzie olbrzymią zagadką jak poradzi sobie Real. Jak poradzi sobie profesor królewskiej obrony dla którego będzie to debiut w pojedynku ligowym z Barceloną [ mowa oczywiście o Carvalho]. Jak da sobie radę Mesut, czy będzie w stanie przedrzeć się przez środek pola i zagrywać piłki do Higuaina/Benzemy[?]. Zastanawia mnie czy Marcelo poradzi sobie z Messim.Moim zdaniem Real będzie miał duże szans ena strzelenie gola po stałym fragmencie gry. Nie myślę tutaj ostrzałach Ronaldo ale o dośrodkowaniach na głowe czy to Ramosa czy Benzemy. Ogólnie pytań jest niekończenie wiele. Ehhh jeszcze 122 minuty do pierwszego gwizdka.... Kawał czasu ;)
-
2010/11/29 19:00:31
Moze i rzeczywiscie z Ajaksem zagrali perfekcyjnie ,ale Ajaks to teraz srednia europejska polka ,a oprocz Suareza nie widze tak grajkow na poziomie Realu czy Barcelony

Co do samego meczu ,uwazam ,ze Barcelona to spotkanie wygra pewnie.Takich graczy jak Ozil,Khedira ,a zwlaszcza Di Maria presja i otoczka zwiazana z GD wcisnie w murawe,chcialbym sie mylic,ze wzgledu na widowiskowosc ,ale tak naprawde oprocz zwyciestwa z Milanem ,to Real mierzyl sie klubami o 1-2 klasy gorszym,wiec jego obecna dyspozycje trudno oceniac
-
2010/11/29 19:01:54
Odziany w trykot reprezentacji Hiszpanii, który zważywszy na okoliczności dodaje mi trochę zdolności profetycznych, przewiduję 1:1...
-
2010/11/29 19:12:32
Na moje w Realu kluczowy jest di Maria. Jeśli jego uda się zneutralizować, powinno być dobrze.

BTW Warto jednak zauważyć, że Alves i Villa zostali pozyskani od rywali z La Liga, więc na korzyść teorii o "wolnorynkowym podziale praw telewizyjnych" przemawia gdybanie, że gdyby Sevilla i Valencia były silniejsze finansowo, to może zamiast gwiazdy sprzedawać, mogliby je zatrzymać i jeszcze kogoś dokupić.
-
2010/11/29 19:13:10
A co wyniku obstawiam 2-2.
-
2010/11/29 19:19:55
cóż za nowinka neologiczna! "rezolutny taktycznie"... :)
-
2010/11/29 19:20:10
Messi 2 gole, wygrana Barcy 2-1 :)
-
2010/11/29 19:20:57
Przyznam się szczerze, że w tym wypadku kibicuję Realowi.
Po pierwsze, ze względu na Mourinho... jest wielki nie da się zaprzeczyć.
Po drugie, ze względu na dalszy przebieg sezonu. Ciekawe jak zachowa się urażona Duma Katalonii, strącona z piedestału po pierwszych od dawna przegranych Gran Derbi, zmuszona do pogoni za Realem, czego nie odczuła od kilku sezonów. Będzie kryzys czy dodatkowa motywacja?

A poza tym to tak jak wszyscy...przekręcam klepsydrę w oczekiwaniu :)
-
2010/11/29 19:26:07
A może przekornie postawić na Mascherano - w końcu on się trochę wyłamuje ze schematu Barcelony i mógłby postarać się zatrzymać swojego równie twardego byłego kolegę klubowego?
-
2010/11/29 19:32:09
Nie tylko postawa Realu jest niewiadomą, Barcelony także. Bo to, że grają pięknie, wiadomo, ale jak zaprezentują się, kiedy "Królewscy" wyjdą do nich wysokim pressingiem? Jak zagrają kiedy Mourinho zastosuje wobec nic taktykę podobną z ubiegłorocznego spotkania Barca - Inter? A moim skromnym zdaniem wykonawców w Madrycie ma przynajmniej o klasę lepszych, od tych, których miał pod swoimi skrzydłami w Mediolanie.

Zanim zaczniecie oglądać mecz, przeczytajcie jego zapowiedź:
jacekzytnicki.blogspot.com/2010/11/mecz-meczow-czyli-zapowiedz-el-clasico.html
-
2010/11/29 19:36:29
macxx - właśnie na takie mecze został sprowadzony Mascherano. Z jakimiś Almieriami i innymi Getafe nie musi grać, ale tu będzie potrzebny jak nikt inny. No chyba że pójdzie jak z płatka ;)
-
2010/11/29 20:12:57
@ roarljokelsoey
To oczywiste,ale w składzie jaki przedstawił rafał wcześniej jakoś go brakowało ( a gdyby to ode mnie zależało to bym go na pewno wystawił )..
-
2010/11/29 20:14:47
@red.Stec
"Bo zarabiane miliony służą ją m.in. do tego, by popełniać transferowe błędy i pospiesznie się z nich wycofywać"

Tym bardziej nie powinni bronić tak zażarcie obecnego modelu podziału zysków, skoro z racjonalnym wydawaniem kasy ewidentnie sobie nie radzą;) Pieniądze powinny popłynąć do drużyn działających racjonalnie:D

-
2010/11/29 20:26:04
wie ktos gdzie wykupic transmisje online? ,
-
2010/11/29 20:32:53
Nie wiem,ale proponuje ci wejść na stronę www.meczyki.pl
pozdro
-
2010/11/29 20:38:47
myp2p.eu/broadcast.php?matchid=96084&part=sports

jakość podobno słaba, ale koledzy mówili, że da się obejrzeć
-
2010/11/29 20:40:21
lub moja ulubiona www.rojadirecta.com - jest wszystko a dzisiejszy mecz masz na kilkudziesięciu kanałach we wszystkich możliwych językach
-
2010/11/29 20:54:30
@Rafał
Jeśli przyjąć wartość rynkową szacowaną przez transfermarkt.de to, na podstawie przewidywanych pierwszych jedenastek:
Barca 430 mln
Real 322 mln
-
2010/11/29 21:11:57
XAVI!!!!!!!!!!!!!!1
-
2010/11/29 21:20:09
chodzą słuchy, że dzisiaj podobno jedno z 2 ciekawych meczów w całym sezonie ligi hiszpańskiej ;)
ktoś ogląda te nudy na pudy, czy w ogóle nie warto nawet łącza męczyć? ;]
-
2010/11/29 21:21:52
PEDRO!!!!!!!!2
-
2010/11/29 21:52:50
I cóż, FCB dominuje, Real zduszony...
Ciekawe czy w drugiej połowie Mourinho coś wymyśli? W końcu 0:2 nie jest takim złym wynikiem - skoro Cracovia wyciągneła na 3:2 to i Real może...
I jak zawsze nerwowo... Tak jakby "karły" Guardioli chciały dziś udowodnić, że też potrafią być twardzielami - i to chyba im się udaje, bo Real wygląda na trochę zaskoczonego...
-
2010/11/29 21:56:59
Jeszcze jedna taka akcja genialnych futbolowych bliźniaków i Sneijder może zapomnieć o Złotej Piłce.

A dominacja Barcelony... Cóż, ta drużyna, gdy odpowiednio zmotywowana, wydaje się nie mieć konkurencji na tej planecie.
-
2010/11/29 21:59:50
Ach gdyby ten szalony jeździec Pedro nie zmarnował tej setki, byłoby po meczu. A tak wszystko się jeszcze może zdarzyć.

-
2010/11/29 22:03:58
A propos Ozila- jest, ale na razie nie przypominam sobie jakiejś prostopadłej piłki w jeego wykonaniu,a piłki adresowane do skrzydłowych tradycyjnie trafiają na rzuty rożne. Benzema chyba jeszcze nie dostał dobrego podania.
Reasumując - jest i to na razie wszystko.
-
2010/11/29 22:04:29
Dobra bez złośliwości ale o co chodzi w tym zdaniu:

"Za plecami piłkarzy grasują wyczynowcy od zawracania w głowach, którzy wmawiają nam, że nie istnieje"

??
-
2010/11/29 22:07:34
Na razie idzie jednak jak z płatka :)
W ogóle Messi dostał żółtą za to że dostał w gębę. Ciekawa interpretacja.
-
2010/11/29 22:13:50
@roarljokelsoey
Masz rację, powinien dostać Oscara
-
2010/11/29 22:14:23
VILLA!!!!!!!!3
POGROM
-
2010/11/29 22:17:15
VILLA!!!!!!!!!!!!4
DEMOLKA
-
2010/11/29 22:20:25
@doogee

Oscara za dostanie strzała w twarz z łokcia? Fascynujące kryterium.
-
2010/11/29 22:21:44
Jeszcze 2 i Mourinho chyba białe chusteczki będą żegnać.
Coś niesamowitego, od dawna GD nie zanosiło się na tak wyrównane spotkanie a tu krew się leje.
-
2010/11/29 22:26:45
To chyba najgorszy mecz Realu w tym sezonie.
Mam dziwne wrażenie,że Mourinho zgubiła pycha - tak dużo nasłuchał się pochwał na swój temat, że wystawił zbyt ofensywny skład...
-
2010/11/29 22:28:11
Sytuacja układa się tak, że tylko brakuje wisienki na torcie, czyli Leo Messiego. :-)
-
2010/11/29 22:31:25
Real jest wręcz poniżany w tym meczu. To co robią z nimi piłkarze Barcy to szok.
-
2010/11/29 22:35:35
do głowy przychodzi mi tylko najwspanialszy cytat w historii kina :FCB zrobiła im z "d...jesień średniowiecza"
Zaś sędzia postanowił chyba pokazać, że w terminował w polskiej lidze - tylko dzięki niemu Real ciągle w komplecie...
-
2010/11/29 22:36:20
Jezeli Ronaldo wykazywal sie lekcewazeniem wobec rywali zagrywajac plecami, to co robi cala barcelona z realem?
-
2010/11/29 22:39:37
@madbringer
Po primo, nie z łokcia, a z ramienia.
Po secundo, Carvalho nie ma oczu z tyłu głowy bo nie jest Iniestą czy innym Xavim :)
Po tertio, Messi nie dostałby ramieniem w twarz gdyby nie przykleił się od tyłu do Portugalczyka jak Biedroń do policjanta.
No i po quatro, Messi nie otrzymał kartki za to, że dostał w twarz tylko za reakcję po faulu i "start" w kierunku Carvalho, które to zachowanie sędzia najwidoczniej uznał za za niesportowe.
A Oscar za to, że padł na glebę jakby dostał sierpowym od Kliczki.
-
2010/11/29 22:43:53
Real umarł gdy odszedł Claude Makélélé. Redondo był to były sukcesy. Makélélé był to były sukcesy. Zaczynam myśleć, że kluczowa pozycja w Realu to defensywny pomocnik.
Diarra i Khedira to nie ta klasa. to nawet nie ułamek tej klasy co ci dwaj. Jedynie Essien z grających obecnie mógłby się z tymi dwoma mierzyć.
-
2010/11/29 22:44:37
@R.Stec
Już wiem. Mourinho przegrywał dotąd w najgorszym razie 0:3. Po razie jako trener Benfiki, Porto i Chelsea.

Przyda mu się taka lekcja pokory.
-
2010/11/29 22:48:43
Ciekawe co Jose powie po meczu? Czy po tak bezapelacyjnej porażce choć raz przyzna że jego zespół był słabszy i po prostu pogratuluje rywalowi, bez wskazywania że sędzia be, pogoda be i coś tam jeszcze be i dlatego przegrali...
-
2010/11/29 22:50:59
JEFFREN!!!5
RZEŹNIA NUMER 5
-
2010/11/29 22:52:40

Real nie ma klasy...
-
2010/11/29 22:53:47
Jeśli coś się Messiemu stało.... cóż to jest Madryt.
-
2010/11/29 22:54:06
Dobra. Jak to było z tym trenerem pewnej środkowoeuropejskiej reprezentacji, który postanowił zagrać z Hiszpanią ofensywnie?
-
2010/11/29 22:55:20
@macxx
Barcelona nigdy nie stworzy czegoś co choćby zbliży się do geniuszu "Rzeźni nr.5"
Nie wspominając już o "Kociej kołysce"...
-
2010/11/29 22:56:09
@barrsa

za to Barcelona ma zraszacze.
-
2010/11/29 22:56:58
Mniejsza o wynik, ale to co zrobili piłkarze Realu to jest wstyd - Mourinho "nadmuchał" ich do tego stopnia, że nerwy im puściły w taki sposób jakby chcieli zamordować piłkarzy FCB...
Rzeźnia numer 5 i ze zwględu na wynik i ze względu na zachowanie Realu
-
2010/11/29 22:57:57
Ale go otłukują dzisiaj. Mógł chłop jeździć :D
-
2010/11/29 22:58:23
@dr_dedoverde: Łał, jesteś oczytany. Brawa. 5:0. tyle w kwestii geniuszu.
-
2010/11/29 22:58:43
@macxx

Ja wiem, że święta wojna Gran Derbi "el clasico" i tak dalej, ale nie mieszajmy Vonneguta do tego ... są geniusze i geniusze.
-
2010/11/29 23:00:01
@feli-x11
Łał, aleś ty dowcipny , brawa.
-
2010/11/29 23:01:21
@dedoverde
Vonnegut,Vonnegutem ale metafora trafna, jak masz inną to wrzuć...
-
2010/11/29 23:03:00
dr_dedoverde

To co robią buraki włączający zraszacze to jedno... a to co piłkarze na boisku to drugie, oba zachowania to buractwo ale dotyczy innych ludzi, innych pracowników klubu. Jaki trener tacy piłkarze, choć już im wcześniej co niektórym odbijało.
-
2010/11/29 23:03:07
@doogee

Na powtórce wyglądało, że z łokcia, i to solidnie. Może powinien mieć klakson, żeby oznajmić zawodnikowi, obok którego chce przebiec, żeby nie prostował ramion? :P Trochę przegiął z tym padem na glebę, ale jak za coś takiego rozdawać żółtka, to Krystyn po 20 minutach każdego meczu powinien dostawać kartonik czerwony. ;)
-
2010/11/29 23:03:52
@dr_dedoverde

Człowieku, to tylko metafora, uspokój zwieracz.
-
2010/11/29 23:04:44
zacząłem dumać, czy w ogóle jest możliwe, by ten mecz spełnił oczekiwania. Kibicom związanym emocjonalnie z jedną ze stron serducho bez wątpienia solidnie obije wnętrza, ale co z kibicami niezaangażowanymi? Czy tych, którzy pamiętają szlagiery ostatnich lat - hat-tricki Messiego albo 2:6 na Santiago Bernabeu - a teraz żądają jeszcze więcej, piłkarze w ogóle będą w stanie usatysfakcjonować?

Mowisz i masz ;)

5:0!!!Ale baty nie widziałem jeszcze czegoś takiego a oglądam futbol już z dwadzieścia lat. Ten mecz powinien zostać wysłany do Sevres jako wzorzec. Nie wiem czy ktokolwiek zdoła kiedykolwiek zagrać z tak wysokiej klasy przeciwnikiem tak wspaniały mecz jak dzisiaj Barca.
-
2010/11/29 23:04:59
Jak się nie podoba Rzeźnia numer 5, to możemy zadedykować Pięc lat kacetu.
-
2010/11/29 23:05:41
@madbringer

" uspokój zwieracz" a to niby aluzja co ? :) na poziomie !
-
2010/11/29 23:07:34
@dr_dedoverde

Nie. Po prostu, nie cisnieniuj się. Zakładam, że jesteś fanem Realu, więc śpieszę poinformować, że ja nie kibicuję ani Realowi ani Barcelonie, więc proszę nie doszukiwać się w moich postach drugiego dna. ;P
-
2010/11/29 23:08:45
Pół żartem, pół serio - LEWICA górą!!! I to pięciokrotnie!!!
-
2010/11/29 23:09:32
@bartoszcze
5 lat kacetu -dobre
-
2010/11/29 23:11:05
Ciekawe czy Królewscy zdołają się otrząsnąć bo dzisiejszym laniu i jak gdyby nigdy nic spokojnie resztę ekip będą obijać? Ostatnio porażki w GD strasznie ich demobilizowały... kto wie może dzięki ich słabości znów emocje wrócą do Hiszpanii?
-
2010/11/29 23:13:34
-
2010/11/29 23:16:18
He,he, he przy odrobinie szczęścia, to mogło być jak z Almerią. Jak tam bilans meczów geniusza na Camp Nou? I jaki stosunek bramek? No i najdziwniejsze jest to, że po przerwie wyszedł Real, jakby miał rzucić ręcznik.

BTW Oto co robi brak awansów w LM. Barcelona takich meczy w sezonie rozgrywa po 6-8. Real miał do tej pory tylko Gran Derbi.
-
2010/11/29 23:17:01
Spokojnie, myślę, że Mourinho miał tę porażkę wkalkulowaną w przebieg sezonu. Ludzie tak zaczęli się podniecać wynikami Realu, że zapomnieli o jego przepowiedniach, że na 100% to ta drużyna zacznie grać dopiero za rok. Czy tak będzie, zobaczymy, ale nie ma nawet co mówić o załamaniu, kto jak kto, ale on swoich piłkarzy potrafi motywować. Zacieram ręce na meczyk z Valencią, to będzie klasówka dla Realu.
-
2010/11/29 23:18:23
W sumie ten mecz nie decyduje o mistrzostwie, tylko o prestiżu i 3 punktach, ale...
dawno nie widziałem czegoś takiego. Sezon jest długi i zobaczymy jak będzie wyglądała klasyfikacja na koniec sezonu.
-
2010/11/29 23:20:30
Szok.....

Jose Mourinho poczuł się jak Napoleon...100dni nadziei i wszystko upadło. Wszystkie zwycięstwa i wspaniałe strategie upadły wraz z dniem dzisiejszym. Czyżby zlekceważył Barcę? Czy chciał zagrać tak jak na San Siro z Interem dużo lepiej poukładanym bo grając drugi sezon i w późniejszej fazie rozgrywek LM? Wielki błąd :(
-
2010/11/29 23:22:08
@madbringer

Nie sądzę, żeby nawet w najgorszych koszmarach przewidywał taki wynik;) do tego brzydka gra i deszcz kartek (ktoś będzie pauzował oprócz Ramosa?)... Fakt mecz z Valencią szykuje się ciekawie.
-
2010/11/29 23:28:30
@tomasol
No właśnie, że niekoniecznie. Ja jako kibic niezaangażowany nie jestem do końca zadowolony. Barcelona zrobiła swoje, ale Real zagrał tragicznie. Szybko strzelone bramki spowodowały, że mecz został praktycznie rozstrzygnięty po 20 minutach i pomimo pięciu bramek, wielu ładnych akcji, fauli i rękoczynów, emocji jak dla mnie było za mało. A przynajmniej nie o takie emocje mi chodziło, przynajmniej ze strony Realu. No ale, jak mawiał twórca potęgi polskiej piłki nożnej czyli Jacek Gmo... tfu..., Kazimierz Górski, tak się gra jak przeciwnik pozwala ;)
-
2010/11/29 23:29:02
Czy żałosny wynik 1:1, który śmiałem wytypować obliguje mnie do zwrotu koszulki? ;-)
-
2010/11/29 23:37:14
Parę obiektywnych uwag, na tyle, na ile obiektywne mogą być uwagi fana Barcelony po wyrównaniu rekordu wyniku w Gran Derbi.

Po pierwsze, z połowy składu Realu wyszedł brak doświadczenia w takich meczach. Khedira, Ozil, Benzema, Di Maria zupełnie nie byli przygotowani psychicznie na taki mecz. Ten mecz ich zjadł po prostu.
Natomiast druga połowa składu, cóż, po drugiej szybkiej bramce chyba czar Mourinho prysł a wrócił koszmary z 6:2 na Santiago Bernabeu.
Real ma jeden z najmłodszych składów w La Liga, ale młody wiek nie zawsze jest zaletą.

Po drugie, po raz pierwszy chyba oglądałem drużynę Mourinho, po której tak zupełnie nie było widać pomysłu na grę. Ani nie grali pressingiem na całym boisku, ani nie murowali bramki dwoma liniami. Gdzieś tam przebijała myśl, że trzeba atakować skrzydłami, ale dobra dyspozycja Abidala i Alves wspomagany przez kolegów szybko musiały wybić taki pomysł na grę z głowy.
A zmiana w przerwie Ozila na Lassa? Czy ktoś to potrafi wytłumaczyć?
To Mourinho chyba trzeba obwołać największym przegranym tego meczu. Z najdroższym składem w historii Realu, z najdroższym piłkarzem w historii Realu, po najlepszym starcie sezonu w historii Realu wyrównuje najgorszy wynik w Gran Derbi w historii Realu...
-
2010/11/29 23:40:53
macxx - GD może i nie decydują o mistrzostwie, ale w nich się nie gra o 3, tylko o 6 punktów.
-
2010/11/29 23:44:38
Skoro Mourinho jest przede wszystkim mistrzem motywacji i taktyki to pytanie brzmi: czy skoro wmawiał zawodnikom Realu pod prysznicem, że są najlepsi na świecie i oni w to wierzyli, czy będą w stanie wierzyć w to dalej?
Wydaje mi się,że tak - sezon jest długi,wygrywać wszystkiego nikt nie potrafi, FCB ma krótszą ławkę - niech Mourinho próbuje tego...
I na pewno nie będą mieli serii porażek - po 6:2 było dla nich sezonie, bo to była rzeczywiście końcówka sezonu, a nie 1/3.

-
2010/11/29 23:47:11
@bartoszcze

Egzakli! Pisze z knapy,z gory sorry za literki. Mou zagral jak Smuda z Hiszpanami: grajcie swoje i sprawdzcie jaki wpierdol obskoczycie. I - tak jak w przypadku Smudy - czegos sie Real nauczyl.
-
2010/11/29 23:53:00
Kay

To Mourinho chyba trzeba obwołać największym przegranym tego meczu.

Ano. I na przykład AS (Manotazo a Mou) czy Superdeporte (Mourinho hace feliz al Barça) to robią.

Ciekawe czy prasa madrycka wybaczy kiedyś to upokorzenie Mourinho. Real to był zdecydowanie najgorszy klub, jaki w tym roku przyjechał na Camp Nou.

Za tydzień szykuje się bardzo ciekawy mecz :))

-
2010/11/30 00:03:42
Kibicuje realowi ok.10 lat. W tym czasie trafiały się wpadki czy nawet klęski, były również efektowne goleady i skromne zwycięstwa/ Nie pamiętam jednak meczu w którym Real był tak wyraźnie słabszy od drugiej drużyny. Nie pamiętam meczu w którym nie był w stanie choćby RAZ poważnie zagrozić bramce drużyny przeciwnej. ten mecz był katastrofą, obnażeniem wszystkich niedociągnięć realu. To o czym wszyscy kibice Realu marzyli Barcelona zburzyła w 18minut. Przykro było mi patrzeć na ten mecz, na te desperackie dalekie wykopy obrońców. Mecz zapamiętam jako najgorszy który oglądałem jako kibic Realu Madryt. Jestem ciekaw jak zareaguje na tą katastrofalną w swych rozmiarach klęske Perez. Jeżeli nie zrobi niczego głupiego będzie tylko lepiej, bo gorzej byc nie moze ;)
-
2010/11/30 00:07:31
Mit o nieomylności Mourinho ostatecznie upadł.

wielomilionowe zapędy transferowe zaczną się niebawem wydawać o tyle jałowe, że trudno będzie wymyśleć, gdzie jeszcze mogłaby tę swoją supergrupę wzbogacić.

Upadł również mit o nieomylności gospodarza ;-)

Ludzi idealnych nie ma. Piłkarze Barcelony to nie ludzie.
-
2010/11/30 00:08:35
@baaasti
To przypomnij sobie dwumecz z Liverpoolem dwa lata temu... Właśnie przez to, że wszyscy o tym zapominają Real gra jak gra. Co sezon jest to samo. Naznęcają się nad Levante czy Saragossą po 7:0 a potem przychodzi ktoś kto umie grać w piłkę i jest mi zwyczajnie przykro jako ich kibicowi. Ale zaczynam się powoli przyzwyczajać.
-
2010/11/30 00:09:23
Pellegrini pewnie teraz odczuwa satysfakcję bo przecież on stracił z Barceloną w dwumeczu 3 bramki. Z czego pierwszy mecz przegrał w samej końcówce po wyrównanym meczu. A drugi to był i tak 10 razy lepszy mecz niż ten dzsiaij.

Nawet 2:6 mnie tak nie załamało jak ta manita dzisiaj. A komentatorzy Canal+ przeszli samych siebie. Takiej ody do Messiego to nigdy nie słyszałem. 0 profesjonalizmu i maxymalna stronniczość.
-
2010/11/30 00:11:47
Przypominam sobie dwumecz z Liverpoolem. Pamiętasz może bramkę Higuaina której nie uznał arbiter ? u siebie Real przegrał 0:1 a na wyjeździe 4:0 co łącznie daje wynik 5:0 - dokładnie taki sam jak dzisiejsza porażka. nie chce mi sie grzebać teraz w statystykach ale aż tak źle jak dziś Real wtedy nie grał, choć również grał fatalnie. Rozumiem że gdybym pamiętal że Real od 6 sezonów ine przeszedł 1/8l Lm dziś byśmy zwyciężyli ?:) TEj Barcelony chyba rzeczywiście nikt nie jest w stanie pokonać i basta
-
2010/11/30 00:22:18
@ Ule
"Ciekawe czy prasa madrycka wybaczy kiedyś to upokorzenie Mourinho. Real to był zdecydowanie najgorszy klub, jaki w tym roku przyjechał na Camp Nou."

Valdano już sobie pojechał, mówiąc, że Mou chociaż mógł się z ławki ruszyć.
Ale to prawda, tak łatwego meczu na Camp Nou Barca jeszcze w tym roku nie grała.

"Za tydzień szykuje się bardzo ciekawy mecz :))"

Nie powiem, trzymam kciuki za twoich chłopaków, z sympatii do nich i antypatii do ich przeciwnika:)
Ale po takim meczu cholernie ciężko powiedzieć, który Real jest prawdziwy. Ten z meczów z Milanem i Ajaxem, czy ten dzisiejszy. Połowa zawodników Realu dzisiaj wyglądała, jakby w ogóle nie nadawali się do gry na tym poziomie. Jak powiedziałeś, lepiej na Camp Nou wyglądał i Villareal, i Valencia. Ale niestety nie spodziewałbym się równie słabego meczu Realu z Valencią... co nie znaczy, że Valencia nie jest w stanie sobie z Realem poradzić. Pierwsza porażka Mourinho na własnym stadionie w lidze brzmi kusząco, prawda?:)
-
2010/11/30 00:30:11
totalna dominacja Barcelony, grali perfekcyjnie i nie znalazła by się taka drużyna ,która by zdołała ich dziś zatrzymać .Odlecieli w przestworza,a Real sprowadzili na ziemię.

Mnie uświadomili jak wielka różnica dzieli twór skończony - pięknego motyla Guardioli od 4 miesięcznego kokona José Mourinho.

Real musi się szybko podnieść i dalej robić swoje. Przynajmniej wiadomo na jakim są etapie.
I mimo wszystko w mojej ocenie królewscy są w dalszym ciągu faworytem nr2 do wygrania Chamions League. Jeśli nie trafią w najbliższym czasie na Barce to mogą wygrać z każdym. Do Katalończyków jeszcze sporo im brakuje
-
2010/11/30 00:31:49
Panie Rafale, po dlugim czasie czuję smak satysfakcji w wieczornej herbacie, bo absolutnie nie zgadzałem się z Pańskimi zachwytami nad Mou przy okazji pamiętnych triumfów Interu w LM, a w szczególności w półfinale z FCB. Oczywiscie, trener to wielki, Real przy nim zyskał (bałem się trochę dzisiaj o wynik) ale dziwiło mnie, że i Pan ulega medialnej i już ogólnoświatowej manierze i przymusowi wręcz tworzenia megabohaterów. Po co? Dziś wyszło jakoś tak głupio. Półfinał z Interem był dla mnie przykry, ale tylko z powodu braku awansu, bo w rewanżu FCB powinna wygrać 2:0. Jednak nie wygrała i, moim zdaniem, nie dlatego, że była słabsza, ale dlatego, że w XXI wieku rekordy Realu sprzed ponad pół wieku są nie do powtórzenia. Nie sposób wygrywać wszystko co ważne dłużej przez rok może półtora. Barca wróciła błyskawicznie na dobry tor (jak wygląda dziś Inter?), nie wiem czy obroni mistrzostwo, ale - kończąc - zastanawiam się nad jednym. O co chodzi z holenderskim Milanem? Pamiętam tamten zespół, oglądałem - co można było - w tv, czytałem, nagrywam archiwalne gry (skróty) z eurosportu albo ESPN, ogólnie od kilku lat masowo pochłaniam futbol w tv i w realu, jednak tego co robi FCB nie widziałem nigdy wcześniej, a z pewnością w takim wymiarze i z taką efektywnością. Red. Hurkowski również delikatnie neguje moc FCB w XXI wieku, nawet już po tym jak Hiszpanie wygrali mundial w składzie prawie barcelońskim. Naturalnie, byly w historii ekipy kosmiczne, ale czy była wówczas tak kosmiczna rywalizacja? I to na tylu frontach? Chciałbym, aby znalazła się jakaś odtrutka dla magii FCB, od lat mam wrażenie, że w futbolu totalnym najbliżej do stworzenia jej miałby Ferguson z MU, chociaż nie ukrywam, że finał sprzed półtora roku był pod tym względem rozczarowujący. Moim zdaniem, Barca ma zespól wszechczasów. Cieszę się, że świadomie i z pasją oglądam futbol w epoce kogoś takiego jak Leo Messi, albo Xavi+Iniesta. I dodam przy okazji, że niesamowicie rajcuje mnie gra CR, choć nie darzę go sympatią. Notabene to kolejny mecz CR z FCB, w którym Portugalczyk totalnie nawalił. Trochę szkoda, aczkolwiek kibicowi FCB nie wypada się z tego powodu martwić. Zawsze ślędzę Pański blog i wpisy internautów, wpisuje się rzadko, a dzis jedynie zastanawiam sie, co ma ostatecznie ukoronować FCB? Bo seryjne tytuły tego nie zrobią, bo nie nastąpią w liczbach z XX wieku. Zwłaszcza przy tak skromnej kadrze.
-
2010/11/30 00:37:35
ulesław - bardzo, ale to bardzo ciekawy mecz się szykuje. Oby Valencia dała radę.

Ale i tak najbardziej podoba mi się szybka zmiana i mówienie o tym, że Real to "kokon", produkt nieskończony, dopiero początek. Cóż, przed meczem słyszałeś coś innego. I to do samego Jurka Dudka :)
-
2010/11/30 00:38:01
tfu, słyszałem co innego.
-
2010/11/30 00:46:02
Ja bym tu nie wieszał psów na Mourinho. Inter w pierwszym sezonie też w sposób żałosny oddawał pole w LM. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądało za rok.
Z drugiej strony nie wiem czy Real (a w szczególności jego kibice) jest zdolny do przyjęcia defensywnej filozofii Mourinho.
-
2010/11/30 00:47:11
maj.or
ta zmiana jest spowodowana tym co wydarzyło się dziś. Myślenie wielu ludzi w tym mnie , a raczej łudzenie się ,że można zbudować zespół w tak krótkim czasie prysło wraz z drugą bramką.
Mimo wszystko w moim zestawieniu najlepszych drużyn świata na pierwszych dwóch pozycjach są dwie hiszpańskie. Może się dalej łudzę ... ale nie widzę kogoś kto byłby lepszy.
-
2010/11/30 00:53:40
Ech, ten Mourinho nie daje mi spokoju.
Przecież po zeszłym sezonie wydawało się, że to on udoskonalił patent na Barcelonę i dobitnie wykazał, że jest jeden sposób dający największą szansę na wygraną. Patent co prawda bodaj pierwszy zastosował Benitez w LM 2006/07 kiedy jego Liverpool wyeliminował Barcę, ale kolejne klęski, jakkolwiek rzadkie, najczęściej właśnie przychodziły w ten sam sposób: odpuszczamy boki obrony, zagęszczamy środek, na własnej połowie dopadamy Xaviego, trójka pomocników zagęszcza środek pola na własnej połowie a szans na gole upatrujemy w szybkich kontrach.
Tymczasem nic z tego nie zaprezentował dzisiejszy Real. Dał Xaviemu tyle czasu w rozgrywaniu piłki, ile ten tylko chciał. Boczni obrońcy dawali się wymanewrować i mijać, pozostawiając napastników Barcy 1:1 ze środkowymi obrońcami. Khedira i Alonso miotali się pomiędzy próbami budowania czegoś do przodu a zabezpieczeniami tyłów.
Czy szeroko grający Di Maria i Ronaldo naprawdę mogli liczyć, że Benzema wykorzysta którąś z ich wrzutek, otaczany przez Pique, Puyol, których najczęściej asekurował jeszcze Busquets?
Niepojęte, niepojęte. Mourinho wcześniej przegrywał mecze, ale najczęściej można było jego porażki sprowadzić do drobnych błędów u poszczególnych piłkarzy, ewentualnie ich niższych umiejętności. Tutaj po raz pierwszy tak ewidentnie było widać, że zawiodła również taktyka.

A skoro już wspomniałem Busquetsa... cichy bohater tego meczu. Po raz kolejny w spotkanie o niezwykłym ciężarze gatunkowym gra jak profesor na swojej pozycji... w takim wieku, taka dojrzałość, niesamowite.
-
2010/11/30 00:56:20
@arsr
Nie jestem obecnie w stanie odnieść się do całego Twojego komentarza, chciałem natomiast odpowiedzieć na jedno zagadnienie - kwestię ukoronowania tej drużyny wszechczasów. Moim zdaniem to jest jak z Xavim i Złotą Piłką. Mogą mu ją dać, mogą nie dać, ale to i tak nie będzie znaczyło wiele. On jest wielki, Barcelona jest wielka i jedynym ukoronowaniem tego jest wiedza o tym w naszych umysłach. Żadne trofea czy liczby, jak wspomniałeś.
-
2010/11/30 01:18:48
Ozil to wciąż tylko kandydat na jednego z najlepszych piłkarzy świata.. Przeczytałem dziś wywiad z Jurkiem Dudkiem, który powiedział, że piłkarze Realu rozmawiają przed meczem jedynie o stałych fragmentach gry.. Patrząc jak w pierwszej połowie bił rzuty rożne Ozil ,chyba go przy tych rozmowach nie było. Khedira to ciekawy eksperyment, ale chyba oparty na konsekwentnie panującej w Madrycie manierze przeceniania z wykorzystaniem marketingu, piłkarzy solidnych, czyniąc z nich ponadprzeciętnych. Chociaż Khedira dziś nie był nawet solidny. Xabi Alonso chyba już zawsze zostanie graczem świetnym w defensywie, jednak niezdolnym do bycia przywódcą drużyny, rozdzielającym podania w kierunku bramki przeciwnika. Każdy kto widział w telewizorze oczy Di Marii przed pierwszym gwizdkiem musiał być pewny, że ten chłopak przegrał mecz już w szatni.. nie wytrzymał psychicznie. Miał prawo, jest młody i nigdy nie grał na takim poziomie w piłce klubowej. Tak dziś wyglądała liniaśrodkowa Realu, która była kluczem do walki z Barceloną.. gole padają przy udziale napastników, nie padają przy udziale obrońców, ale w nowoczesnym, szybkim i bardzo szczegółowym futbolu szyfrem do bramki są nogi wielkich graczy środkowej części boiska. A wiecie czemu akurat oni grają w linii środkowej? By po meczach wielkich (jak Xavi, Iniesta, Messi) być w centrum zwycięskiego spektaklu, a po meczach wybitnie nieudanych (Ronaldo) mieć jak najbliżej do szatni. A tak na marginesie.. uważam, że Złota Piłka nie groziła Sneijderowi ani przez chwilę...
-
2010/11/30 02:29:59
Wspaniały popis Barcy.... ale z drugiej strony, jestem bardzo skłonny opinii, że pozwoli to Realowi tylko na srogi rewanż - w niedalekiej przyslosci.. :)
-
2010/11/30 09:04:12
Zajrzałem tu chwilę po wczorajszym meczu, aby wystrzelić swą radością ogromną, lecz byłem tak zamroczony szczęściem, że nie potrafiłem skonstruować choćby jednej inteligentnej myśli, czynię to więc dzisiaj, na chłodno, po przespanej nocy.

Wszystkim się wydawało, że to echo grało, a to Barca grała. BARCO JESTEŚ WIELKA!!!

Po rozegranym - jak to ujął Rafał - niemal perfekcyjnie meczu w Amsterdamie, z obawą oczekiwałem poniedziałkowego szlagieru. Jednak to, czym uraczyła nas Barca wczoraj, to nie był niemal perfekcjonizm. Barca weszła w inny wymiar czasowy, wyprzedziła swoją epokę, pokazała, że jest w stanie wznieść się na poziom niedostępny i niemożliwy do pojęcia dla reszty futbolowego globu. Wczorajszy Real przebywał w epoce kamienia łupanego, Barca natomiast poruszała się w erze regularnych lotów na Marsa. Barca była boska, Barca była cudowna, Barca była bajeczna. Jako fan Barcy z kilkunastoletnim stażem, nie przypominam sobie TAKIEJ Barcy. Wczorajszego wieczoru to nie byli ludzie, to było jedenastu herosów w koszulkach Barcelony zesłanych na Nou Camp z niebios. Może trochę poleciałem, ale po takiej grze, mogłem sobie pozwolić.

Przepowiednia Crystyny, aby to im Barca wbiła osiem goli niemalże się ziściła.
Zaskakującym dla mnie, był sposób rozgrywania. Odnosiłem wrażenie, iż Real jest tym w równym stopniu nieco zaskoczony. Oczekiwano - przez jednym przeklinanego, przez innych wielbionego - długiego i dostojnego rozgrywania piłki w środku, a tymczasem Barca zagrała bardzo szybko w środku boiska, z dużą wymiennością pozycji, przemieszczając się w dużym tempie. Rzekł bym, było to dość nowatorskie, jak na grę Barcelony. Uwidacznia też, ile jeszcze mogą dać z siebie piłkarze z Katalonii.


Kibicom Realu współczuje. Z ich perspektywy z pewnością żal było patrzeć jak wielcy piłkarze w białych trykotach są upokarzani na boisku, nie bardzo wiedząc co ze sobą począć, gdzie się schować. Ja czułbym się fatalnie, po takiej klęsce Barcelony. Tych, którzy już jednak widzą Blaugrane jako tryumfatora wszelkich możliwych tego sezonowych rozgrywek, spisując Real na straty, przestrzegam. Real na pewno wyniesie nauczkę z poniedziałkowego wieczoru i dobrze mu zrobi ten brutalny powrót na ziemię. Być może nieco przecenili swoje obecne możliwości. Real, to wciąż jednak drużyna wielka i jestem przekonany, że wiosną w Madrycie wyjdzie inna drużyna. Niezwykle zmotywowana i z chęcią rewanżu. Lecz cieszmy się chwilą. BARCO JESTEŚ WIELKA!!!
-
2010/11/30 09:18:47
Rafale, twój wpis z 19.18 brzmi wręcz proroczo:
W ogólnoplanetarnej żonglerce statystykami (coraz więcej z nich to niesłychany chłam, informuje się już nas nawet o wynikach, jakie padały w GD rozgrywanych 29 listopada...) wymachujemy przede wszystkim trzema megagwiazdami wieczoru. Łączy ich liczba 5 (i 0).
Pozdrawiam :)
-
2010/11/30 09:53:14
Wszyscy sie podniecaja tak ta Barcelona, a Putki tez swoje za uszami maja. Guardiola tez powinien zostac ukarany za prowokacje i opoznianie gry, a Messi w sytuacji z Carvalho zachowal sie jak wiesniak z prowincji. Wykorzystuje caly czas to ze ma u sedziow specjalne wzgledy i nikt go nie moze nawet dotknac, bo sie panienka przewroci. Gdyby Carvalho chcial go uderzyc to trafilby go lokciem. Na powtorkach widac jak sam wpada w reke Portugalczyka. Poza tym pilka byla nadal w grze, a Messi trzymal Carvalho za biodro.

Juz nawet nie wspominajac o wiesniackim zachowaniu kibicow Putek. Rozumiem ze nienawidza Ronaldo, gwizdac sobie moga, ale pokazywanie caly czas palca srodkowego nie wiem co ma na celu. Tylko podjudza pilkarza do brzydkich zachowan. Pilkarze to tylko ludzie i licze ze wladze ligi wezma sie najpierw za klub i za kibicow, a dopiero potem beda karac pilkarzy. Jesli ktos jest winny iloscia tak zlych emocji na boisku, to tylko kibice.

Nie wiem czy by to cos zmienilo w przebiegu gry, pewnie nie, bo Alonso, Khedira, Ozil i di Maria byli tak zesrani, ze szkoda bylo patrzec, ale w pierwszej polowie powinien byc rzut karny dla Realu za faul Valdesa na Ronaldo. Sedzia bal sie dac karnego, bo musialby dac zoltko Valdesowi, a wtedy ten wylecialby z boiska. (zaraz sie Putki pewnie oburza, no ale im zawsze obiektywizmu brakowalo - pamietny mecz z Chelsea i ocena sedziego Ovrebo 9/10 hahahahaha)
Podobnie w drugiej polowie sedzia mogl dac czerwona kartke dla Carvalho za zatrzymanie pilki reka. Choc pewnie dal zoltko bo 1) zagranie Portugalczyka nie do konca bylo celowe 2) nie kopie sie lezacego :)

Ciekawi mnie tez czy przy 3 bramce dla Putek nie bylo spalonego. Realizator oczywiscie puscil chyba z 7 powtorek, ale zadnej z boku boiska.
Pod koniec meczu sedzia juz ladnie sie przestraszyl ze bedzie wieksza zadyma i dosc szybko skonczyl :)
Puyol tez troche przyaktorzyl pod koniec. Ramos odepchnal go, mogl sie przewrocic, ale zeby od razu 5 metrow dalej leciec?? I to łapanie sie za twarz. :)

Barca byla lepsza, ale jeszcze zostalo sporo spotkan do rozegrania. Mou musi wyciagnac wnioski z tej kompromitacji (jego najwyzsza porazka w karierze). Cos mi sie wydaje, ze Flo Perez sypnie groszem zima na lewego obronce.
-
2010/11/30 10:21:38
@ppiotrek

I dlatego to Messi dostał kartkę za symulowanie. Nie wiem czemu czepiasz się sędziego - jedyne co serio mu można zarzucić to to, że za szybko skończył. Barca zarówno w 1. jak i 2. połowie przedłużała grę i można było spokojnie w sumie doliczyć 10 minut. Pewnie bał się rozróby.

Wg mnie przy trzeciej bramce był minimalny spalony 10-20 cm, ale tak drobną pomyłkę naprawdę można sędziom wybaczyć (choć dopiero ten gol załamał Real i zadecydował o wynku - przy 2:0 graczom z Madrytu nadal chciało się walczyć). Można to uznać za zemstę Guardioli na Mourinho za gola ze spalonego w Mediolanie, który jak się później okazało wyeliminował Barcę z LM.

Sytuacja Valdes-Ronaldo to była czysta walka o piłkę. Tutaj sędzia zareagował absolutnie prawidłowo. Jednocześnie doszli do piłki nie było faulu w żadną stronę.

Ogólna uwaga co do aktorzenia: owszem, duża część upadków na boisku to aktorstwo, ale w równie wielu wypadkach lepiej jest polecieć dalej, kontrolując upadek niż ratować się przed glebą za wszelką cenę, źle stanąć i mieć skręconą kostkę czy naciągnięty mięsień.
-
2010/11/30 10:26:40
Im wiecej 'wytlumaczen' ze strony kibicow Realu tym wieksza satysfakcja kibicow Barcy. Zostaliscie tak niesamowicie zmiazdzeni ze w sumie pozostaja dwa warianty. Mozna glupio sie tlumaczyc, a to faulem VV, a to spalonym Villi. Jest tez madrzejsze rozwiazanie - siedziec cicho i czekac przez kolejne miesiace na zakonczenie kompromitacji klubu ze stolicy Hiszpanii, ktora trwa juz prawie trzy lata w La Liga i osiem lat w LM. Barca wczorajszego wieczoru byla tak bezdyskusyjnie lepsza w kazdym elemencie pilkarskiego rzemiosla ze twierdzenie iz karny po faulu na CR zmienilby losy meczu jest smieszne. Zachowania kibicow na stadionie nie bede komentowal - w kazdym srodowisku znajda sie frajerzy i debile, to samo jest na Bernabeu, Old Trafford czy San Siro.
-
2010/11/30 10:30:39
Już przed meczem chciałem napisać, że zachwyt nad niby-perfekcjonizmem w meczu z Ajaxem po słabiutkim meczu (aczkolwiek wygranym zaskakująco wysoko) z Athletic w poprzedniej kolejce to czcze gadanie, ale niestety nie miałem czasu. Madryt ma słabszych wykonawców, i zero charakteru.

@ppiotrek
Kończ waść. Śmiech bierze, gdy podrażniony anonim zarzuca innym brak obiektywizmu. Może forumowicze uznają twoje argumenty, że Puyol odleciał za daleko po odepchnięciu, i przestaną podniecać się tak tą Barceloną, ale mimo wszystko mogłeś sobie darować.
-
2010/11/30 10:40:38
@Maj.or i Kay

Ale niestety nie spodziewałbym się równie słabego meczu Realu z Valencią... co nie znaczy, że Valencia nie jest w stanie sobie z Realem poradzić. Pierwsza porażka Mourinho na własnym stadionie w lidze brzmi kusząco, prawda?:)

Ja nie wiem czego się można spodziewać. Naturalną reakcją publiczności na Bernabeu może być pogłębiające frustrację wygwizdanie Realu. Emery na pewno wymyśliłby jakąś zgrabną taktykę na Real grający standardowym ustawieniem (przecież to wymarzony przeciwnik do rozpracowania) ale teraz równie dobrze można się spodziewać trzęsienia ziemi w składzie "Królewskich". No i Valencia też ma swoje problemy. Remis byłby dobrym wynikiem.

Ale po takim meczu cholernie ciężko powiedzieć, który Real jest prawdziwy

Masz rację. Całkowicie zmienia perspektywę ta manita. Teraz patrząc na Real, będzie się widziało pogrom na Camp Nou, szczęśliwą wygraną z Sociedad, oraz remisy z Mallorką i Levante.
-
2010/11/30 11:35:36
ulesław - ja u siebie na blogu przed meczem pisałem, że ta obrona Realu to wcale nie taka rewelacja. Kto uważnie oglądał pierwszą połowę meczu z Bilbao (i to u siebie), albo mecz ze Sportingiem Gijon ten mógł dostrzec, że oni mieli problemy nawet, gdy atakowało ich 3 zawodników. Tyle że Iker był zawsze na miejscu i wyciągał setki. Cóż więc mogli zrobić, gdy dostali atak sześcioma zawodnikami i pressing rodem z zeszłorocznego Emirates Stadium? Bardziej obawiałem się ataku Realu, ale okazało się, że powolny Puyol i rozkojarzony Pique znowu zagrali wyśmienite Gran Derbi.

Dlatego, jeśli tylko Valencia nie spietra i naprawdę zaatakuje to ma szansę żeby wygrać. Powinni iść po całą pulę, bo tylko tak mogą na dłużej doskoczyć Real, zwłaszcza że ten ma jeszcze mecz z Sevillą i Villareal. Dostali od losu szansę, zobaczymy co z tego wyjdzie.

-
2010/11/30 11:39:29
@kay - "A skoro już wspomniałem Busquetsa... cichy bohater tego meczu. Po raz kolejny w spotkanie o niezwykłym ciężarze gatunkowym gra jak profesor na swojej pozycji... w takim wieku, taka dojrzałość, niesamowite."

Ten facet był wszędzie. Bodajże w pierwszej połowie nie miał ani jednej straty. Ma 22 lata i taki luz, jakby grał obok samego Zidana co najmniej 5-6 lat. Kiedy trzeba przyspieszy, kiedy trzeba zwolni, zaasekuruje, poszuka faulu, zagra piętką. Taktycznie to jest wręcz gracz rewelacyjny. Mascherano, który zagrał rewelacyjne dwa ostatnie mecze, musiał wczoraj jeszcze bardziej sobie uświadomić, jak ciężkie go czeka zadanie.
-
2010/11/30 11:48:30
Nareszcie nadęty, wiecznie stroszący piórka kogucik z Portugalii został przykładnie oskubany - tym fajniej, że na Camp Nou i jako trener Realu. Pewnie go to nie zmieni, ale przyda mu się. Pretensji mieć nie może - sam chciał, żeby ten, kto jako pierwszy pokona prowadzony przez niego Real zagrał dobry mecz, więc chyba się nie zawiódł.

O grze jego piłkarzy nie da się zbyt wiele powiedzieć, CR - standard, jak zwykle w tego typu meczach, choć przyznać trzeba, że tym razem postarał się chociaż jakoś zaznaczyć swoją obecność na boisku, odpychając Guardiolę. Sergio Ramos - szkoda słów, cywilizowanym językiem trudno opisać tego prymitywa, zresztą on od lat tak się zachowuje na boisku i w końcu trafi na kogoś, kto się odegra z nawiązką.

Też jestem ciekaw, jak ich przywitają kibice na Bernabeu...
-
2010/11/30 12:07:54
Taka mi teoria przyszła na myśl apropos sukcesików Realu w tym sezonie w La Liga.

Czy to nie jest tak, że Stecowe "slumsy", czyli reszta ligi otaczająca FCB i Real nie wychodziła przeciw RM ze spętanymi nogami, "no bo przecież Ronaldo, lider strzelców, Mourinho, król treneiros, i wogóle przeciw takiej kasie mamy grać...", przegrywali w szatni i stąd najlepszy start w historii Realu?

A teraz BlauGrana określiła jakość tego zespołu, i się okazało, że może król nagi nie jest (chociaż w TYM meczu nie miał nawet gumki od majtek na biodrach), ale na pewno nie ma wierzchniego odzienia, a i bielizna jest w dość lichym stanie, a nieobcięte paznokcie u stóp wyłażą przez dziurawe skarpety? Może przeprowadzenie tego dowodu przez FCB pokaże innym, mniejszym, że Real tak naprawdę galaktyczny nie jest i nie ma większego problemu z tym, żeby wyjść do bitki jak równy z równym i swobodnie ograbić go z 3 punktów?

Jak myślicie?
-
2010/11/30 12:27:11
@m_jedrzejewski
dokładnie tak samo sobie pomyślałem, że dotychczasowi przeciwnicy wychodzili na boisko ze spętanymi nogami. Dlatego najbliższe mecze mogą być bardzo ciężkie dla Realu. Choć może być całkowicie inaczej.
-
2010/11/30 12:44:47
@m_jedrzejewski
Zauważ z kim grał Real w tym sezonie, i jak grał. Real to kolos na glinianych nogach, bez piłkarzy na miarę takiego klubu. Wszystkie zwycięstwa i serie (które wg mnie są kosmiczne w porównaniu z poziomem sportowym drużyny) jedynie pogarszają jego położenie, bo zasłaniają prawdziwy obraz tej ekipy. Na początku sezonu naliczyłem się 4-5 piłkarzy mogących grać o najwyższe cele, a wczorajszy mecz to potwierdził. I nie chodzi tu o brak doświadczenia, a po prostu fakt, że niektórzy są za słabi żeby sprostać temu zadaniu.
-
2010/11/30 13:00:34
Btw...

wiecie, że Rafał Stec jest nominowany do nagrody dziennikarskiej?

Szczegóły tutaj: redlog.pl/2010/11/30/mediatory-2010-czyli-wojciech-mann-rafal-stec-i-inni-w-krakowie/
-
2010/11/30 13:00:47
@hardee

Dlatego napisałem "sukcesiki" a nie sukcesy.

Do tej pory Mourinho jak się bił z FCB, to o ile nie wygrywał (z Interem), to przynajmniej nieźle się stawiał (z Chelsea). Bilans w sumie in minus, ale z godnością, bo miał odpowiednich grajcarów. Odpowiednich = z odpowiednią psychiką. Natomiast jego obecny zespół, jak wczoraj podsumowała moja żona, nawet nie podniósł rękawicy, która trafiła ich prosto między patrzenie a wąchanie.

Nawiasem mówiąc, ciekawe będzie, jak tę chłostę odbiorą chłopcy z Realu w swoich głowach. Wszak są pod komendą "najwybitniejszego, de speszyl łan, skończenie genialnego stratega", który z CFC i Interu zrobił zespoły niemal doskonałe. Na pewno dominujące w swoich ligach, bijące się jak równy z równym ze wszystkim największymi w swoich ligach, a tymczasem się okazuje, że główny konkurent do mistrzostwa zdefiniował ich jako niepoukładaną zgraję średnich piłkarzy. To może być bardziej bolesne, "no bo skoro Mourinho z nas zespołu nie zrobił, to kim my jesteśmy...", i tu się kółko zamyka, bo skoro pod swoimi deklami będą w siebie wątpić, to jest to pierwszy krok do tego, żeby dać się złapać za gardło kolejnym przeciwnikom. Teraz wszelkie talenty Mou w zakresie psychologii i motywacji muszą się ukazać z całą mocą, bo może się okazać, że mit cudotwórcy zacznie pomału podupadać...
-
2010/11/30 13:02:37
Być może Real wyszedł wczoraj na boisko z tak samo spętanymi nogami, jak jego dotychczasowi rywale w tym sezonie i tak się to skończyło. Czas pokaże, dla kogo będą cięższe najbliższe mecze - dla Realu, czy jego przeciwników.
-
2010/11/30 13:47:15
Zaraz w przerwie zimowej w Madrycie przypudrują swoje wrzody "galaktycznymi transferami"
(kupią naprzykład najmniej im chyba potrzebnego Maicon'a) i karuzela będzię się kręcić. Oni tam na sukces sportowy to nie są chyba za bardzo nastawieni!
-
2010/11/30 13:52:07
M_jedrzejewski i Gary76

No ale że kto wychodził przerażony na Real? Deportivo i Racing? Przecież oni się generalnie boją piłki kopać, więc to nie nowina. Jedni i drudzy nie mają nawet pół napastnika w składzie. Sporting, Sociedad, Bilbao, Levante czy Mallorca wyszły walczyć. Choćby o remis, ale walka była.

Maj.or

Valencia nie powinna zagrać zachowawczo. Pewnie będzie 4-4-2 z Adurizem i Soldado w ataku i walka na całym boisku. Urwanie punktów Realowi przez Valencię będzie oznaczało burzę w mediach. Mam nadzieję, że się rozpęta ;)
-
2010/11/30 14:15:52
Stawiam tezę że Mourinho popełnił błąd i dlatego przegrali a mianowicie postawił na ofensywę a nie na obronę. Każde jego poprzednie wygrane potyczki z Barcą, zarówno z Chealse jak i z Interem, były meczami w których główną zasadą było najpierw nie stracić a później dopiero strzelić. Jak pamiętam te mecze były strasznie szarpane, mało było płynnych akcji zwłaszcza w wykonaniu Barcy ponieważ drużyny Mourinho broniły bardzo agresywnie, głównie na swojej stronie boiska. Każda akcja była natychmiast przerywana, nie pozwalając złapać Barcelonie płynności gry. Esencją tego stylu były ciągłe wykopy Petra Czecha na aut w czasie wznawiania gry.

Wczoraj Real wyszedł ofensywnym składem i wydaje mi się że Mourinho chciał zagrać otwarty mecz, pójść na wymianę ciosów. Decyzja ta była spowodowana tym iż Real operuję jednak bardzo dobrymi ofensywnymi graczami, w porównaniu do poprzednich drużyn Mourinho, oraz jego styl gry także jest oparty głównie na atakowaniu przeciwnika.

Nie jestem do końca przekonany czy eksperyment z Mourinho powiedzie się w Realu. On preferuje raczej styl gry oparty na konsekwencji taktycznej w obronie, agresywnym odbiorze piłki ii błyskawicznym rozegraniu bez zbędnych ceregieli. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić Ronaldo czy Higuaina biegających zaciekle za przeciwnikiem i harujących w obronie jak robił to np Eto.
-
2010/11/30 14:46:45
@gazatti

Nie należy przesadzać w drugą stronę. Ofensywny styl Realu do tej pory się sprawdzał - rozstrzeliwanie kolejnych przeciwników w lidze i LM najlepszym tego dowodem.

Po prostu w tym stylu nie da się wygrać z Barcą. Mourinho popełnił błąd taktyczny (strategiczny?). Na Camp Nou powinien był zagrać defensywnie - po 4 laniach w ciągu ostatnich 2 lat kibice z pewnością wybaczyliby brzydki remis 0:0. Utrzymałby przewagę w lidze a w ofensywę mógłby bawić się wiosną na Santiago Bernabeu. Teraz (przynajmniej w lidze) musi gonić 3 punkty za Barceloną licząc, że blaugrana zgubi punkciki w starciach ze średniakami a na wiosnę *musi* zagrać ofensywnie na SB ryzykując kolejne lanie, którego kibice mogą nie wybaczyć.
-
2010/11/30 17:53:39
Wg mnie to teraz problemem futbolu jest Barcelona. Przecież ona nie ma w Europie żadnych rywali. Popatrzcie co gra Manu, Chelsea, Inter nędza Na dodatek główny faworyt najbliższego mundialu-Argentyna to Messi i spółka - co to oznacza to że wieszczony przez pana Steca duopol Real Barca bd monopolem. Boje się, że o kolejne ligi mistrzów walczyć będzie Barca z jakimś swoim klonem. Przecież po triumfach w FCB wszyscy chcieli grać identycznie(Pellegrini i tiki taka, Ferra jako turyński Moourinho, Venger sobie wykoncypował Barcelone płn.) Dla mnie to podstawowym wnioskiem przy tym meczu jest postępująca banalizacja futbolu i jego monopolizacja na rzecz La Massia. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że główny villian Mourinho został doszczętnie skompromitowany, Benitez to już szkoda gadać jest poza grą, Barce pokonał jeszcze Gurban Berdyyev (raz) ale to nic nie daje bo kończą przygodę po grupie, natomiast HIddink już skończył klubową kariere- poza nimi nikt guardiolowej Barcy w ważnym spotkaniu nie zagroził. Może dla niektórych to frapujące oglądać Lige Mistrzów wystylizowaną na La Liga, tyle że dla mnie niekoniecznie. Zaczynam tęsknić za czasami dominacji dziadków z Mediolanu i Angoli- przynajmniej były jakieś niewiadome a mecze był mega wyrównane